I wiecie co mnie przeraża hasła "idź za głosem serca nie oglądaj się za siebie , no cóż nie ważne że kogoś zdepczesz jesteś młoda masz prawo - młodość wszystko tłumaczy" - to naprawdę smutne.
A mnie osobiscie przerazaja tzw. "umarle" zwiazki, gdzie ani jedno ani drugie albo tylko jedno nie czuje kompletnie nic i wola siedziec razem "dla przyzwoitosci" niz rozstac sie , nawet jesli to trudne dla obu badz jednej ze stron i zaczac wreszcie zyc tak jak sie powinno.
Gdybym nie rozstala sie z moim eks mezem (bo uczucie we mnie zgaslo) 2 lata temu to obecnie i on i ja bylibysmy zgorzkniala i smutna para nieszczesliwych ludzi polaczonych jakims tam "wezlem" a juz od dawna nie kochajacych sie. Dzieki mojej decyzji, trudnej i kosztujacej nas wiele rozmow, krzykow, lez, prosb, tlumaczen itp., dzis i on i ja mamy obok siebie cudownych partnerow i oboje jestesmy zakochani. Nie w sobie bynajmniej. Nie zloscimy sie na siebie i doskonale rozumiemy, ze nasze zycie razem nie bylo nam pisane. Ale skad moglismy to wtedy wiedziec? Mysle, ze autorka, tez nie spodziewala sie, ze bedac z R jednak nie uwolni sie od L. Nie udalo sie wiec czas to ponaprawiac. Nie krzywdzic ani R, ani L, ani jego dziewczyny ani siebie tkwiac w jakims marazmie przez kolejne lata.
Zycie jest jedno i w wieku 22 lat a nawet pozniej warto je przezyc a nie odsiedziec jak wyrok.