netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

77 odpowiedzi10 204 wyświetleniazałożony przez arwen, 31.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

1

Temat: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Hej,

Właśnie się zalogowałam i to mój pierwszy wątek. Opowiem wam swoją historię, napiszcie proszę czy byłyście kiedyś w takiej sytuacji, ewentualnie co można z nią zrobić. Tak więc...Wszystko zaczeło się jeszcze w podstawówce. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Ja oczywiście się w nim kochałam, ale nie miałam odwagi mu tego powiedzieć. Byliśmy jak jeden organizm. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Razem dorastaliśmy, razem przeżywaliśmy ten ciężki okres dojrzewania. A ja coraz bardziej byłam zakochana. Pewnego dnia odpuściłam. On uganiał się za innymi (oczywiście kierując się moimi poradami {sic}). Stwierdziłam więc - daj spokój. Zaraz potem poznałam R. Mieliśmy wspólną pasję - piłkę. Zaczęło się od długich godzin spedzanych na boisku. Potem przypadkiem spotkalismy się na imprezie. Zaczeliśmy się spotykać, dla mnie rzucił dziewczynę (był z nią bez mała 3 lata). Pewnego lata R. wyjechał do pracy za granicę. Ł (moja 1 miłość) dowiedział się o tym, zaczął coraz częściej "przypadkiem" na mnie wpadać. Lato spędziliśmy razem, spotykając się za miastem, tak, żeby nikt nic nie wiedział. Mówił, że kocha. Żebym mu wybaczyła jego dziecinność przez te wszystkie lata kiedy myślał, że nie ma u mnie szans, a tak naprawdę zawsze mnie kochał. Mówił, że mnie porwie, wywiezie na koniec świata i będziemy tylko my. Lato dobiegało końca. Wylądowaliśmy w łóżku... Kiedy R wrócił, wróciła rzeczywistość. Nie zostawiłam go, nie potrafiłam. Jesteśmy ze sobą już 7 lat, a Ł wciąż jest w mojej głowie. W końcu też znalazł dziewczynę i pogodził się z moją decyzją. Teraz jest szczęśliwy. Piszemy czasem. Jakiś czas temu napisał, że nie zapomni jak bardzo byliśmy sobie bliscy... Na trochę o nim zapomniałam ,ale kiedy zamieszkałam z R, zaczeliśmy prowadzić "dorosłe" zycie, wszystko wróciło. W duzym miescie nie mam przyjaciół, tylko jego, a i tak mało się widujemy. Wolny czas wypełnia mi myślenie o Ł. O tym jak mogłoby być, gdybym wtedy wybrała inaczej. Z R. planujemy ślub. Ł też od długiego czasu jest w związku (z piekną i mądrą dziewczyną, z którą myśle ze ciężko byłoby mi konkurować). Nie moge jednak o nim zapomnieć. Codziennie, kładąc się spać myśle o nim, wymyślam schematy i historie naszego wspólnego zycia, czy chocby spotkania.

Myślicie, że powinnam coś z tym zrobić? Dodam, że kocham R. Wiele kłopotów i tragicznych histori razem przezylismy, wspieralismy nawzajem, ponadto on kocha mnie całym sercem. Tego jestem pewna. I nie wyobrażam sobie rzeczywistości bez niego.

Czy dalej żyć w dwóch światach? Co zrobić? Jak wymazać Ł. z pamięci... Pomóżcie,

Arwen

2

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Współczuję..naprawdę trudna sytuacja. Nie zabieraj tej decyzji na po ślubie.

3

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Powinnas z przyjacielem szczerze porozmawiac. Zamknac ten "niedokonczony" etap waszego zycia.
Jezeli nie, to zawsze bedzie Cie ciagnelo do niego, Twoje mysli beda bladzily wokol jego osoby.
Korzystne to raczej dla Ciebie i Twojego zwiazku nie bedzie...

4 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-31 11:30:14)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Zdradziłaś swojego faceta z którym byłaś tyle lat... niby tyle trudności... widocznie tyle lat nie znaczy dla Ciebie tyle ile byś chciała.
Jeśli tak łatwo było przespać się z kimś kto przez tyle lat Cie olewał... to teraz tchórzysz? a jakby on Ci coś takiego zrobił?
Moim zdaniem powinniśmy płacić za swoje decyzje... nie będę Cie wspierać i głaskać po głowie, bo zrobiłaś największe świństwo jakie kiedykolwiek mogłaś zrobić... już bardziej nie da się skrzywdzić...
Co gorsza nie widać po Tobie wyrzutów sumienia...

powinnaś postawić sprawę jasno! Nie kochasz go, jesteś przyzwyczajona, jest Ci z nim dobrze ALE GO NIE KOCHASZ...
z szacunku dla niego nie potrafiłaś załatwić sprawy jak należy... to przynajmniej z szacunku dla lat i przeżyć zostaw go... bo wyrządziłaś mu najgorszą rzecz, jaką mogłaś...  a na tym związek nie polega.
wymaż R a nie Ł...

5

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Modzia7 , myslisz sie, kocham go. A ze go zdradziłam... Nie zmienie tego i nie cofne. I nie szukam nikogo kto bedzie mnie oceniał, tylko kto podpowie co zrobic albo był w podobnej sytuacji. I już.

6

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Cześć przeczytałam to co masz nam do powiedzenia,i moje zdanie jest takie że nie powinnaś układać sobie życia z obecnym partnerem,bo ewidentnie widać ze nie będziesz szczęśliwa.A w przyszłości i R nie będzie szczęśliwy bo na pewno go skrzywdzisz.Gdy na horyzoncie pojawi się Ł. Nie warto jest budować związku na kłamstwie ,po co masz krzywdzić R jeszcze bardziej.Jeśli ci na nim zależy nierób mu tego.Wciąż myślisz o Ł jak widać coś tu jest niechalooo .Nawet jeśli się ożenicie te małżeństwo długo nie przetrwa .Moim zdaniem albo walcz o to co naprawdę kochasz ,za czym tęsknisz póki nie jest za pózno  bo potem przez całe życie będziesz żałować.Moim zdaniem lepiej żałować że się  zrobiło niż żałować że się nie spróbowało.Albo 2 wyjście zapomnij o nich dwóch daj im żyć bez ciebie jeśli będą szczęśliwi .A ty ułóż sobie życie na nowo z kimś innym.A oni niech zostaną tylko dobrym dawnym wspomnieniem .

7

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
arwen napisał/a:

(...)Codziennie, kładąc się spać myśle o nim, wymyślam schematy i historie naszego wspólnego zycia, czy chocby spotkania. (...)

Odpowiedz sobie na pytania: po co to robisz?
Po co świadomie snujesz te swoje wyobrażenia?
Po co wymyślasz sobie scenariusz swego życia u boku Ł.?

Prosisz o lekarstwo na zapomnienie.
Nie ma takiego. Jeśli Twojej pamięci nie uszkodzi choroba, pamiętać o nim będziesz. Na razie robisz wszystko, by pamięć o Ł. była bardzo żywa, byś nie uroniła żadnego szczegółu. Dlaczego tak robisz? Ty jedyna znasz odpowiedź.

8

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Sama nie wiem dlaczego tak zywo go wspominam. Z jednej strony pogodziłam się z sytuacją. Nie będe z nim, bo on też kogoś ma. I wygląda na szczęśliwego. A ja dobrze czuje się z R. Chciałam od niego odejść.. nawet to zrobiłam, ale tesknilam przeokropnie. Snułam sie po domu sama. Próbowałam wtedy spotkać się z Ł, ale on jest daleko w jednostce, nie udało się. Wrocilismy do siebie z R i tak jakby jest miedzy nami lepiej niz wczesniej. Ale wciaz mysle o drugim mezczyznie i nie moge go wymazac z pamieci..

9

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
arwen napisał/a:

(...)Ale wciaz mysle o drugim mezczyznie i nie moge go wymazac z pamieci..

Chcesz zrobić coś, co nie jest możliwe. Nie zapomnisz nigdy ważnej dla siebie osoby.

Myślisz o Ł.
To normalne.
Wobec swoich planów życia z R. niespójnym jest tylko fakt, że nie pozwolisz swoim myślom o Ł. odpłynąć. Że celowo je przytrzymujesz i rozwijasz, że snujesz marzenia, że podsycasz to myślenie, że to myślenie i marzenia są dla Ciebie bardzo miłe, że udajesz przed sobą. Po co?

10 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-31 12:30:29)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

zerwałaś- tęskniłaś okropnie, ale że nie było Ł to sobie wróciłaś jednak na pociechę
zdradziłaś- nie masz nawet wyrzutów!!!! to jest przerażające
Podchodzisz do tego tak egoistycznie!!! wybacz ale według mnie czytanie dalej tego tematu tylko zachwieje moją wiarą w ludzi, związki i  "miłość"...
Jesteś straszną egoistką...
ZDRADZILAS!!!! nie kochasz

"Modzia7 , myslisz sie, kocham go. A ze go zdradziłam... "

przeczytaj jeszcze raz co tu napisałaś i przemyśl...

Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy co zrobiłaś... żałosne
Nie wiesz czego chcesz i wykorzystujesz tylko R... straszne

tyle w tym temacie, nie mam ochoty czytać tego więcej, jestem tylko zniesmaczona Twoim brakiem wrażliwości...
Sama sobie wpierasz że go kochasz, a jak się kogoś kocha to NIE idzie się z innym do łóżka i NIE myśli się o innym zasypiając ze "SWOJĄ MIŁOŚCIĄ"
zalatuje mi tu brakiem szacunku
nie usprawiedliwiaj się, bo nic Cię nie usprawiedliwia.
tyle w tym temacie, nie musisz tego komentować

11

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Masz inne poglądy na życie - ok. Ale nie musisz mnie oceniać i oczerniać. Ale skoro masz ochote "umorlaniać" ludzi prosze bardzo, dla mnie to bezsensu. Kazdy ma SWOJE sumienie.

12 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-31 12:32:56)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Ty chyba go nie masz... moralności chyba też
tak mam inne poglądy... i Bogu dzięki, bo bym nie potrafiła spojrzeć w lustro.
Dziewczyno Krzywdzisz tylko faceta! nie widzisz tego? To Cie w ogóle nie boli? Widzisz tylko swoje potrzeby? a co z jakąś lojalnością?

13

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Chcesz być świętą? Nikt Ci nie zabroni. Ja ze spokojem patrzę w lustro. Takie jest życie, człowiek popełnia błędy. A nie mam zamiaru przepłakać teraz całego życia przez jeden z nich. Jeśli nie masz ochoty zwyczajnie się nie wypowiadaj. I nie irytuj się tak, bo Ci żyłka pęknie wink

14

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

haha... masakra jaka jesteś płytka...
Mam nadzieje że trafisz na wartą siebie osobę, a Twojemu współczuję... nie do zobaczenia

15

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

no i sie zaczela pyskowka. A temat w gruncie rzeczy wcale nie taki prosty. Zgadzam sie z Wielokropkiem - kochalas ale teraz juz musisz dac sobie spokoj z myslami o tym pierwszym. Po prostu raz na zawsze pozegnaj go w swoim sercu i myslach. A jesli nie potrafisz to nie wychodz za tego drugiego. Bo zaczniesz cierpiec na rozdwojenie jazni.

16

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

I właśnie z takich historii drogie dzieci biorą się rozwody...

Ja ze spokojem patrzę w lustro.

Uchowaj boże trafić na taką....

17 Ostatnio edytowany przez arwen (2012-01-31 13:14:17)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Mussuka , masz racje temat jest trudny. Od dawna nie potrafię tego rozwiązać.

Co do "tamego lata" to było, o jej... już 5 lat mineło. Od tamtej pory mamy sporadyczny kontakt z Ł, raczej mailowy.

Boje się z nim porozmawiać, bo po takim czasie boje się odrzucenia, nie chce zeby bron Boze myślał ze chce mu zaszkodzic albo rozbic jego związek (niestety niektórzy na forum nie potrafią tego zrozumiec ani uszanowac innych).

zwariuje sad

Marzyciel - robie dla mojego faceta WSZYSTKO. Wszystko żeby był szczęśliwy ze mną. Drugi raz tego nie zrobię napewno, ale czasu tez nie cofnę. I dlatego patrze ze spokojem w lustro. Bo uczę się na błędach. Drugi raz ich nie popełniam.

18 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-01-31 13:29:11)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
arwen napisał/a:

Co do "tamego lata" to było, o jej... już 5 lat mineło.

No wlasnie..bylo i minelo. O tym pamietaj i nie odswiezaj tej historii caly czas. Niech zostanie w twej pamieci ale jak souvenir z podrozy jakiejs, pamiatka z przeszlosci, ladna ale lekko zakurzona i bez wiekszego obecnie znaczenia. Nie odkurzaj jej.

arwen napisał/a:

Od tamtej pory mamy sporadyczny kontakt z Ł, raczej mailowy.

Boje się z nim porozmawiać, bo po takim czasie boje się odrzucenia, nie chce zeby bron Boze myślał ze chce mu zaszkodzic albo rozbic jego związek (niestety niektórzy na forum nie potrafią tego zrozumiec ani uszanowac innych).

A moze napisz mail pozegnalno-wyjasniajacy do niego? ale niech to nie bedzie pretekst do nawiazania kontaktu. Zaczekaj az sie odezwie pierwszy i wtedy szczerze, grzecznie ale stanowczo pozegnaj go jako dawna milosc. Zycz mu szczescia z ta druga i napisz, ze wspomnienia waszej znajomosci zawsze bedziesz cenic ale juz czas ruszyc przed siebie i odciac sie od przeszlosci. Po przyjacielsku ale konkretnie. Bo byc moze Ciebie i to kusi i to neci. I jednego kochasz ale i drugiego chcialabys skosztowac... A niestety z dwoch srok za ogon lapanych zadna Ci w reku nie zostanie. Jedna wypusc na wolnosc a druga pielegnuj. Albo daj obu odleciec. To juz Twoj wybor.

19

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
modzia7 napisał/a:

Ty chyba go nie masz... moralności chyba też
tak mam inne poglądy... i Bogu dzięki, bo bym nie potrafiła spojrzeć w lustro.
Dziewczyno Krzywdzisz tylko faceta! nie widzisz tego? To Cie w ogóle nie boli? Widzisz tylko swoje potrzeby? a co z jakąś lojalnością?

Różnica w latach jeden rok, a w dojrzałości wiek:))

20

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Arwen!

Mialam kiedys rozterke moze nie podobna a moze wlasnie podobna. Bylam kiedys z mezczyzna ale nam nie wyszlo i rozstalismy teraz wiemy, ze wina lezala po obu stronach. Zlamalam mu serce bo to ja odeszlam z wielkim hukiem. Zaraz potem probowalam zapomniec o nim i bylam z kims. Ale on czekal. Nie byl z nikim, ciagle mial nadzieje, ze wroce. Na szczescie moj nowy zwiazek to byla jedna wielka porazka w zyciu. Wtedy zrozumialam, ze nie jestem w stanie zapomniec o tamtym ktorego kiedys porzucilam. On mi pozwolil wrocic. Obiecal, ze wybaczyl i jesli bede go kochac jak on mnie to pozwoli mu to zapomniec. Od kilku miesiecy jestem jego zona. I zaluje kazdej chwili spedzonej bez niego. Kazdej. Mimo tego, ze wydawalo mi sie, ze dla nas obojga bedzie lepiej jak nie bedziemy razem. Moze moja historia nie jest dokladnie taka sama jak twoja. Ja cie nie oceniam, ja mysle, ze jesli nie umiesz zapomniec o tamtym pierwszym nawet nie wiem jak bardzo szczesliwa bedziesz z kolejnym tamten zapadl ci w serce za gleboko. Moglabym ci dac rade....spotkaj sie z tamtym pogadaj. Ja po takim spotkaniu z moim bylym wrocilam do niego i od tamtego dnia nie umiemy sie rozstac. Moglabym ci dac rade ale pytanie co chcesz?


______________________________________________________

Wieczne Miasto BG

21

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
arwen napisał/a:

Modzia7 , myslisz sie, kocham go. A ze go zdradziłam... Nie zmienie tego i nie cofne. I nie szukam nikogo kto bedzie mnie oceniał, tylko kto podpowie co zrobic albo był w podobnej sytuacji. I już.

Dokładnie! Modzia7 ma racje i przykro mi ale to jest szczera PRAWDA! Ty go nie kochasz, nie zdradza się osoby którą się kocha... Nie myśli się o innej osobie w taki sposob jak Ty myslisz o Ł będąc z R!! To jest brak szacunku i na pewno nie milość. Jesteś przyzwyczajona, wygodnie Ci jest z R bo pokazuje Ci swoją wielką miłość (współczuje mu bo na nią nie zasługujesz) i czujesz się potrzebna i to za tym tęskniłaś! Gdybys go kochała tak jak mówisz to byś go nie zdradziła to raz, a dwa to nie myślałabyś co by było gdybyś inaczej wybrała odnośnie sprawy z Ł! Taka jest prawda, a Ty oszukujesz sama siebie. Zostaw R w spokoju. Niech spotka dziewczyne ktora bedzie warta jego milosci!

22

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Nie da się zapomnieć. Ani o tamtym którego bzykałaś jako 16latka, i jak było cudnie, i o tym jaki fantasyczny film sobie w głowie nakręciłaś ze sobą i nim w rolach głównych. Nie zapomnisz również o tym jakie parszywe świństwo wykręciłaś facetowi, z którym zamierzasz spęzić swoje życie. Zestarzeć się, mieć dzieci i tym podobne dupakwasy. Sumienie Cię zżera, albo Cię zeżre wkrótce. Będziesz sobie kręcić następny film pt.: "Mój mąż ma mnie prawo walić w rogi, bo ja też go waliłam. I to wcale nie znaczy że mnie nie kocha. Wprost przeciwnie. Kocha. Robi dla mnie WSZYSTKO".

I takim to sposobem, aby moralnie być w porządku i generalnie fair, musisz temu rogatemu R pozwolić na co najmniej jeden skok w bok plus namolne myślenie o jakiejś wylenialej pindzie, co mu w głowie zawróci. Ale to absolutnie i w żadnym wypadku nie będzie znaczyło że on Cię nie kocha. Przeciwnie. Bardzo kocha. Normalnie wrażliwy typ, co tu kocha, a tam puka. Ma w sobie ten "kobiecy pierwiastek od żony nabyty". Bo to co dajesz - otrzymujesz w zamian. A świat wcale nie jest pełen frajerów.

Moja rada jest taka: dopóki nie uporządkujesz sobie w głowie zasad normalnego, zdrowego i partnerskiego związku, na którym można budować malżeństwo - po prostu się za związki nie zabieraj. Pukaj to tu to tam, wymyślaj scenariusze, słuchaj muzy i kręć brazylijskie teledyski. Jesteś młoda - wolno Ci jak najbardziej. Jak nie teraz - to kiedy. O małżeństwie zapomnij, bo na razie ani na żonę ani na matkę się nie nadajesz. Pohulaj i zastanów się czego tak naprawdę Ci potrzeba. R i Ł i jakie tam jeszcze mistyczne literki - to sobie odpuść. Szkoda facetów na przemiał.

23 Ostatnio edytowany przez fabienka (2012-02-01 12:06:51)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

hej

Oj naprawde sytuacja nie do pozazdroszczenia..Zapomniec chyba nie zapomnisz moze  zczasem ale moim zdaniem co innego bedziesz pamietała...własnie to ze Ł był tak długo w Twoim zyciu mimo ze byłas z R...zdradziłąs Go ukrywalas romans..i Ł nadal tyle dla Ciebie znaczy jedyne co mozesz zrobic to oczyscic atmosfere i o wszystkim powiedziec obecnemu partnerowi...skoro tak Go kochasz to jestes Mu to winna...jesli przebaczy super jesli nie - sprawa sama sie rozwiaze...wiem ze pisze tu moze nie do konca to co czesc z WAS dziewczyny  uwaza za słuszne...ale wydaje mi sie ze to okropne tak kogos oklamywac to egoizm w czystej postaci...postaw sie na jego miejscu co TY byc czuła? Nie sadzisz ze nie masz prawa temu czlowiekowi psuc tak zycie? Co On poczuje jak dowie sie od kogos innego?
A tak znajdzie sobie kogos z kim na stowe bedzie szczesliwy i bedzie budwac zwiazek na prawdzie bo to co opisujesz jest starszne..zaklamane...jak mozna kogos kochac i go zdradzac nie pojmuje tego...

Prosze nie obraz sie tylko na mnie wiem ze nie chcesz byc oceniana rozumiem to i to ze szukasz zapomnienia ale nie znajdziesz go ...bo to co zrobilas bedzie w Twojej glowie nawet jak Ł odejdzie z Twpjego zycia..

Szczerosc i czyste sumienie - to jest recepta na udany zwiazek..

Kochana powodzenia Ci zycze!

24

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Przykro czytać to wszystko co piszecie... Według was jestem przypadkiem beznadziejnym, nie potrafie kochać, dbać o faceta. Rzeczywistość wygląda inaczej. R uważacie za świętego, biednego i zdradzonego. O nim też nie znacie prawdy, a macie obraz - ja = zło, on = dobro. Ale nie będę pisać historii swojego związku bo stwierdzicie żebyśmy dali sobie ze sobą spokój, że jesteśmy zakłamanymi gówniarzami.
Wiecie jak wygląda moja codzienność? Wstaje o 5.30 i robie mu śniadanie. Wychodzi. Mam godzinę żeby mniej więcej posprzątać, potem szybko się ubieram i idę do pracy. Wracam 2 godziny wcześniej do domu niz R. Robię więc wszystko co do mnie należy - gotuję, sprzątam, wyprowadzam psa, nauszczam mu wodę do wanny. Kiedy on przychodzi, kąpie się, je obiad, siada na godzinę do komputera i idzie spać. Tak w pracy jak i w domu jestem sama. Weszłam na forum żeby tę samotność trochę rozwiać. Niestety tu też nie spotyka mnie nic miłego... Więc chyba nie ma sensu, żeby tu zostać.

25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-01 13:49:54)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Zaraz, zaraz.
Powoli.
Przeczytaj dokładnie swój pierwszy post.
Gdzie jest choć słowo o samotności?
Gdzie jest choć słowo o sposobie spędzania czasu przez was oboje?

Są rozterki dotyczące dwóch panów i pytanie co masz robić. Czyżby to nasz wina, że nie czytamy w Twoich myślach? Każda z nas odpowiedziała na to, co napisałaś. Żadna z nas nie ma, bo skąd, innych informacji na Twój temat i relacji między Tobą a Twym partnerem.

Tej żaby, wciskanej nam przez Ciebie, żadna z nas nie połknie.

Zostaniesz, odejdziesz, Twoja decyzja.

Jeśli oczekujesz wsparcia, pisz rzetelnie.

26

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
arwen napisał/a:

Przykro czytać to wszystko co piszecie... Według was jestem przypadkiem beznadziejnym, nie potrafie kochać, dbać o faceta. Rzeczywistość wygląda inaczej. R uważacie za świętego, biednego i zdradzonego. O nim też nie znacie prawdy, a macie obraz - ja = zło, on = dobro. Ale nie będę pisać historii swojego związku bo stwierdzicie żebyśmy dali sobie ze sobą spokój, że jesteśmy zakłamanymi gówniarzami.
Wiecie jak wygląda moja codzienność? Wstaje o 5.30 i robie mu śniadanie. Wychodzi. Mam godzinę żeby mniej więcej posprzątać, potem szybko się ubieram i idę do pracy. Wracam 2 godziny wcześniej do domu niz R. Robię więc wszystko co do mnie należy - gotuję, sprzątam, wyprowadzam psa, nauszczam mu wodę do wanny. Kiedy on przychodzi, kąpie się, je obiad, siada na godzinę do komputera i idzie spać. Tak w pracy jak i w domu jestem sama. Weszłam na forum żeby tę samotność trochę rozwiać. Niestety tu też nie spotyka mnie nic miłego... Więc chyba nie ma sensu, żeby tu zostać.

Ech trochę sie we mnie gotuje jak czytam takie rewelacje!

Teksty typu, że robie wszystko co do mnie należy mnie powalają.  Wszystko sama robisz? Nawet chłopięciu wode do wanny napuszczasz?
Wiesz, ja nawet mojemu dziecku wody nie leję, bo ma dwie zdrowe ręce i sama potrafi to zrobić!
A Twój facet to raczej traktuje Ciebie jako maszynę wielofunkcyjną do obsługi. A gdzie jego udział w domowych obowiązkach?
Nic dziwnego, że czujesz sie samotna!

27

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Wielokropku, gdybym miała napisać o wszystkim, to mogła by z tego powstać mała nowelka... Nikt by tego nawet pewnie nie przeczytał. Smutne jest tylko to że ludzie pomiędzy tym co jest białe i czarne nie widzą szarości. Wiem, wiem.. piszecie co myślicie. Piszcie. Tylko ja chyba przestane to czytać, bo z każdym słowem robi mi się przed oczami ciemniej.

Co do Ł. Napisałam do niego. Ciekawe jaka będzie odpowiedz...

"Tej żaby, wciskanej nam przez Ciebie, żadna z nas nie połknie." , co mam przez to rozumiec? Ze wymyslam teraz jaki to R jest zły żeby się oczyścic?..

28

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

arwen, ja Cie w ogole nie oceniam ani nie potepiam o tamto dawne lato. Byliscie w gruncie rzeczy dzieciakami, z R spotykalas sie czasem a nie mieszkalas i slubowalas. Zdradzilas go ale takie rzeczy sie zdarzaja i nie ma ludzi swietych. Masz sie ukamienowac za to? Zalujesz, ze do tego doszlo ale ja jestem w stanie pojac jakiemu zauroczeniu uleglas tamtego lata jako mloda dziewczyna. Lato, slonce, hormony, obok wciaz pojawia sie kochany od dawna chlopak, bylas sama bo ten obecny wyjechal na dlugo..coz, stalo sie.  Tak bywa. Dobrze jednak, ze jestes szczera ze soba i ze zalujesz tamtego czynu. Na tym koniec o zdradzie i letniej nocy.

Nie o to tu w tym wszystkim przeciez chodzi. Bylo i minelo. Ty sie martw o teraz i to co bedzie. Sama usiadz przed lustrem i spytaj sie: kocham R czy nie? A co czuje do L- milosc czy wspomnienie niespelnionej milosci? Czy jesli iles lat po slubie i po jakiejs malzenskiej klotni z R. w moim progu stanie nagle L i zechce mnie dla siebie...czy ulegne mu?

Bo jesli masz jakies co do tego watpliwosci to Twoje malzenstwo z R nie przetrwa.

29

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Potrafisz kochac, mysle, ze kazdy potrafi.

Poza tym nikt nie jest swiety, nie wierze w to. Ludzie popelniaja bledy i beda popelniali.

Arwen...czego chcesz?
Zapytaj sama siebie uczciwie.

Kiedy bedziesz szczesliwa?

30 Ostatnio edytowany przez arwen (2012-02-01 14:23:29)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

"A Twój facet to raczej traktuje Ciebie jako maszynę wielofunkcyjną do obsługi. A gdzie jego udział w domowych obowiązkach - nie no czasem coś robi, jak jestem w szkole to a to psa wyprowadzi, czasem śmieci wyrzuci. Tak zostaliśmy wychowani. Moja mama też zajmowała się domem i 4 dzieci. Nie przeszkadza mi to że muszę sprzątać, lubię jak gotuje, a on zadowolony wstaje od stołu. Jedyne co mnie drażni to to, że całe dnie rozmawiam jedynie z psem, albo Panią z sklepie pod domem...


Nie potrafię wyborazić sobie sytuacji że Ł staje w moich drzwiach i mówi coś takiego. Albo bym zemdlała albo zamknęła drzwi i myślała że mam zwidy...
Czego chcę? Najbardziej chciałabym mieć dwa życia, jedno przeżyć z R drugie z Ł.
Zrobiłam 1 krok i napisałam do Ł długi mail, opisałam co czuje, co dzieje się w mojej głowie.. Teraz czekam na odpowiedz

31

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Wciskany nam tekst dotyczy podobno naszego zdania o R. oraz Twego twierdzenia o wiadomej naszej odpowiedzi. Tu cytat:

arwen napisał/a:

(...) R uważacie za świętego, biednego i zdradzonego. O nim też nie znacie prawdy, a macie obraz - ja = zło, on = dobro. Ale nie będę pisać historii swojego związku bo stwierdzicie żebyśmy dali sobie ze sobą spokój, że jesteśmy zakłamanymi gówniarzami. (...)

Kolejna żaba dotyczy Twego stwierdzenia, że niczego miłego tutaj nie spotkasz.
Też tego zarzutu nie przyjmuję, podejrzewam, że inne forumowiczki zgodzą się z moim zdaniem, ale może się mylę.

W swym poście dotyczącym relacji między Tobą a twym partnerem wyłania się opis osoby będącej na dobrej drodze do uzależnienia. Sporo tutaj wątków na temat kobiet kochających za bardzo, na temat kobiet, które na własne życzenie przyjmują rolę praczki, służącej, sprzątaczki a później są zdziwione zmienionym zachowaniem partnera. Robisz różne rzeczy na rzecz swego partnera. On tego od Ciebie oczekuje? Wymaga? Woli Cię w roli służącej niż partnerki, czy są to Twoje niesprawdzone u źródła przypuszczenia?

32

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
arwen napisał/a:

"A Twój facet to raczej traktuje Ciebie jako maszynę wielofunkcyjną do obsługi. A gdzie jego udział w domowych obowiązkach - nie no czasem coś robi, jak jestem w szkole to a to psa wyprowadzi, czasem śmieci wyrzuci. Tak zostaliśmy wychowani. Moja mama też zajmowała się domem i 4 dzieci. Nie przeszkadza mi to że muszę sprzątać, lubię jak gotuje, a on zadowolony wstaje od stołu. Jedyne co mnie drażni to to, że całe dnie rozmawiam jedynie z psem, albo Panią z sklepie pod domem...

I dlatego pozostaje Ci wyobrazania.
A tam siedzi kto? Niespelniony L.

Rusz, kochana, swojego Kawalera i zacznijcie robic cos we dwoje. Przegoncie ten marazm.
Jak postanowicie cos ruszyc w swoim zwiazku, przede wszystkim rozmawiac, to Pan L wyparuje Ci z glowy.

33

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
Niezapominajka81 napisał/a:

I dlatego pozostaje Ci wyobrazania.
A tam siedzi kto? Niespelniony L.

Rusz, kochana, swojego Kawalera i zacznijcie robic cos we dwoje. Przegoncie ten marazm.
Jak postanowicie cos ruszyc w swoim zwiazku, przede wszystkim rozmawiac, to Pan L wyparuje Ci z glowy.

No wlasnie..takie zycie nie razem a obok siebie.

Prace domowe tez mozna razem wykonac, mozna razem cos ugotowac, zjesc a potem isc na spacer. Komputer w domu to gorsze niz TV, bo z tego to przynajmniej mozna wspolnie korzystac.

Jak wyobrazasz sobie wasze malzenstwo za lat 5? Ty ciagle zajeta, on przed ekranem, dzieci sobie a muzom lataja po domu, Ty sfrustrowana, zmeczona i coraz czesciej zalujaca, ze to nie z L sie zwiazalas? A moze ten L tez wcale takisuper jako partner by nie byl w domu..po trosze bostwo jakies mitologiczne sobie z niego stworzylas i modly wznosisz. A to zwyly facet..na dokladke juz nie Twoj.

Poczekaj co odpisze ale czy wiesz, ze mozesz stanac przed ogromnie waznym wyborem? Bo na dwa fronty to sie nie da.

34

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Jak wyobrażam sobie życie? Dokładnie wiem jakie ono będzie, jak moich rodziców.

Jaki jest Ł? Nie wiem jak wygladałoby mieszkanie razem. Ale Ci dwaj to zupełnie inne charaktery. Ale macie racje, nie wiem jakby wyglądało nasze życie.

Poczekam aż odpisze.. Wtedy podejmę decyzje. Napewno się nią z wami podzielę...

35

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Nie czuj sie odtracona! Musisz liczyc sie z tym, ze ludzie różnie beda reagowac na Twoje posty skoro piszesz na publicznym forum...

chcemy ci pomóc dojsć do jakiegos rozwiązania, ponieważ pytasz..my odpowiadamy pamietaj, że ilu ludzi tyle jest punktów widzenia moja droga..

Jesli chcesz spedzic życiez obecnym facetem zacznij je ukladac tak bys była szczesliwa - spiełniona...myslisz pewnie ze z tamtym byłoby inaczej pomysl co byc chciała zrobic..i zrób to w miare możliwosci z obecnym partnerem...dziewczyny mają racje przerwij rutyne - zaszalej z R...zmieńcie cos moze juz nie bedziesz chciała spotykać sie z tamtym?

Czego teraz oczekajusz od Ł? Co bys chciała usłyszec od Niego? Sądzisz , że dałabys rade odejsć teraz od R gdyby Ł tego chciał? Jest tyle scenariuszy..jak dla mnie to dosc pogmatwane..

no nic..czekam na wiesci

36

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

To ja może też się wypowiem, może coś wniosę co Ci pomoże wybrać.
Zacznę od tego, że całkowicie popieram Modzie7, ale wynika to z tego że, ciężko szanować ludzi, których się nie rozumie. Mnie i pewnie jeszcze parę osób na forum po prostu szokuje to co piszesz i nie szukam nigdy w człowieku usprawiedliwienia typu: młodość, hormony i wrzody na mózgu. Musisz się pogodzić z tym, że jest tu cała masa zupełnie odmiennych charakterów od Twojego.
A teraz do rzeczy:
Zawsze jak jest problem pt. "nie wiem kogo wybrać" / "kocham obu" itd., to wystarczy jasno spojrzeć na sytuację - przecież jeśli z kimś jestem i myślę ciągle o tamtym, to kogo ja kocham? No rzecz jasna - tamtego przyjaciela i kochanka w jednym, z którym spędziłaś kupę lat. To jest prawdziwa miłość, a nie R, który nie przyćmił nawet uczucia do Ł. Żyjąc jak Ty, za kilkanaście lat mogłabyś mieć masę mężczyzn, których kochasz, a o Ł będziesz dalej myślała w kategorii "co by było gdyby". R miał być Twoim lekarstwem na Ł, ale nie wyszło. Ty po prostu chciałabyś kochać R smile
PS: Proponuję Ci obejrzeć sobie "Pocahontas 2". Osobiście byłam bardzo zawiedziona wyborem bohaterki, bo to bajka, a nie życie i tak być nie powinno... ;D Ale podjęła swoją dojrzałą decyzję i była szczęśliwa czego życzę również Tobie. Pozdrawiam.

37

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

IF swietnie napisałas - popieram w 100 procentach!

38

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Nie kupuję rzewnej historii o napuszczaniu wody do wanny, sprzątaniu itede. Czysta manipulacja żeby wszystkim którzy mają odmienne zdanie od Autorki zrobiło się przykro. Bo takie nieczułe z nas mendy. Pic na wodę fotomontaż. Problem albo jego brak ocenia się nie po tym co Autorka miała na myśli, co zataiła, a czego nie podała do wiadomości. Piszący odnoszą się do faktów opisanych w postach. Proste.

Skoro robisz za służącą - to jest to Tylko i wyłącznie Twój wybór. Jak okazuje się, ze podjęta rola nie pasuje - to albo się z roli wychodzi albo się wychodzi ze związku. Hodujesz sobie pasożyta i jestem bardzo ciekawa jak widzisz siebie za 5 lat z gromadką dzieci, którymi trzeba rzeczywiście się zająć. I z pasożytem przyzwyczajonym do nicnierobienia. I w tym wszystkim Ty - nieszczęśliwa, niedoceniona, zaniedbana (no bo kiedy?) i zgorzkniała. Załamka.

Porwę się z motyką na słońce i stwierdzę, że nie kochasz swojego partnera - tego któremu robisz kanapki i przygotowujesz kąpiel. Jeśli się kogoś kocha, to inny nawet nie przemknie przez myśl. Bo się kocha. Dobro osoby kochanej stawia się baaardzo wysoko w hierarchii wartości. I robi się wszystko aby tej osoby nie zranić. A już z pewnością nie świadomie. Kochaną osobę się szanuje i liczy z jej zdaniem. Nie ma to nic wspólnego z praniem skarpetek z udręczoną miną. To życie które opisujesz jest życiem moherowych emerytów, a nie młodych ludzi tuż przed podjęciem życiowej decyzji o małżeństwie. Chyba ze zamążpójście z góry traktujesz jak papier powiązany z tymczasowym wyrokiem - do czasu aż albo trafi się coś lepszego na horyzoncie, albo już nie wytrzymasz i szlag Cię trafi.

Życie nie jest czarno-białe. A już tym bardziej nie ma odcieni szarości. Życie jest kolorowe, wspaniałe i zapiera dech.

39

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Kriss, mozesz wierzyc lub nie, ale są kobiety które w ten sposob dbaja o facetów. I wcale nie czuje się udręczona, gdybys przeczytala moje wszystkie wypowiedzi, to wiedzialabys ze nie przeszkadza mi to ze zajmuje się domem (nie jestem służącą tylko właśnie zajmuję się domem tak jak najlepiej potrafie i jak nauczyli mnie rodzice) tylko brakuje mi porozumienia. Brakuje mi ludzi brakuje mi rozmow. Nie mam przyjaciół odkiedy się związałam, zrobilo sie gorzej jak wyjechalismy do duzego miasta. W pracy czas spedzam tez w samotnosci przed komputerem. Taki tryb zycia jest nieciekawy i monotonny.

40

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Kolejny Twój post, który przeczy poprzedniemu.
W tym poprzednim przecież opisywałaś, jak bardzo poświęcasz się dla swego wybranka. Teraz napisałaś, że czynisz to z przyjemnością.
A gdzie jest prawda?

Uskarżasz się na samotność, na brak przyjaciół.
Ludzie do Ciebie sami nie przypełzną, sami nie przyjdą do Twojego domu.
Możesz mieć znajomych, przyjaciół. Jedna tylko drobna sprawa: musiałabyś w jakichś ludzi zainwestować. Decydujesz się?

Możesz mieć życie nieciekawe i monotonne. Możesz mieć ciekawe i kolorowe.
Powtarzam jak mantrę. Twoje życie, Twój wybór, Twoje konsekwencje.

41

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

sytuacja nieciekawa.
nie rozumiem jak mogłaś zdradzić R.... mówisz, że go kochasz, ale czy jesteś tego pewna?
Ł. zostaw w spokoju. skoro oboje kogoś macie...
nie wiem tylko czy zasługujesz na R. po tym, co mu zrobiłaś...

42

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
arwen napisał/a:

Kriss, mozesz wierzyc lub nie, ale są kobiety które w ten sposob dbaja o facetów. I wcale nie czuje się udręczona, gdybys przeczytala moje wszystkie wypowiedzi, to wiedzialabys ze nie przeszkadza mi to ze zajmuje się domem (nie jestem służącą tylko właśnie zajmuję się domem tak jak najlepiej potrafie i jak nauczyli mnie rodzice) tylko brakuje mi porozumienia. Brakuje mi ludzi brakuje mi rozmow. Nie mam przyjaciół odkiedy się związałam, zrobilo sie gorzej jak wyjechalismy do duzego miasta. W pracy czas spedzam tez w samotnosci przed komputerem. Taki tryb zycia jest nieciekawy i monotonny.

Arwen, możesz wierzyć lub nie, ale są kobiety, które zamiast usługiwać partnerowi - wolą sprawiedliwy podział obowiązków, który pozwala na zaoszczędzenie czasu i energii. A z oszczędnosci w ten sposób poczynionych korzystają w następujący sposób:
1. Mają z facetem wspólne zainteresowania wykraczające poza jeżdżenie na szmacie i składanie skarpet, dzięki temu obydwoje są dla siebie ciągle ciekawym obiektem do zdobywania i adoracji.
2. Same są na tyle wesołe i sympatyczne - bo mają więcej czasu i energii - że ludzie autentycznie do nich lgną.
3. W końcu same mają własne hobby i własny kawałek przestrzeni - taki tylko dla siebie, dzięki temu nie mędzą facetowi przez ramię, kiedy ten oddaje się pierdzeniu w fotel przed kompem, a pięknie ubrane i z zabójczym makijażem wychodzą w miasto - by spotkać się z ludźmi. W realu. Wówczas facet rzuca kompa i pierdzenie i zaczyna zajmować się swoją kobietą - żeby mu jej przypadkiem nikt nie poderwał, bo ciekawa z niej laska.
Tak. Są takie kobiety.

Nie mam pojęcia dlaczego od momentu kiedy się związałaś nie masz przyjaciół. Wytłumaczeniem byłoby przywiązanie na stosunkowo krótkim łańcuchu do kaloryfera.  Im większe miasto - tym większe mozliwości. Mając własne hobby - w dużym mieście nietrudno wyjsć i je realizować, jednocześnie poznając nowych ludzi. Można też ich poznać w necie i spotkać się w realu.
Jednakże żeby to zrobić - trzeba umieć gospodarować i własnym czasem i własnym charakterem. Życie masz dokładnie takie jakie podejmiesz wybory i decyzje. Jak podejmujesz monotonne i nieciekawe - to sama właśnie wpadasz w pułapkę i oglądasz się za siebie. I kto tam jest? Ano ten były. Naiwnie myślisz że za dotknięciem jego czarodziejskiej różczki zmieni się Twoje życie. A od zmieniania swojego życia to jesteś TY.


I przeczytałam całe Twoje 13 postów.

43

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

ja powiem krótko. Zastanów sie czy to nie dziwnw ze Ł tyle czasu miał Cię przed oczami i nigdy nie dostrzegł w Tobie wyjatkowości?? moze on poprostu nie traktował Cie na powaznie... moze poprostu zawsze byłaś dla niego drugoplanowa?? moze byłas tylko zapychaczem czasu?? zatanów sie jakie miał wady... i ile jego wad odbiło sie na Tobie.

44

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

nikt z nas nie jest w stanie ocenic jak naprawde wyglada sytuacja bo mamy jedynie strzepki informacji
sa dwa proste rozwiązania

pierwsze - jesli twój obecny facet zaniedbuje cię, czujesz sie niekochana, zmęczona życiem,to ten związek nie ma sensu,tym bardziej małżeństwo, jeśli chodzi o tą zdradę z przeszłości, czy on juz wtedy był dla ciebie taki? może po prostu idealizujesz  przyjaciela z dzieciństwa, może to tylko pretekst żeby nie zostać z obecnym facetem, a może należysz do kobiet które boja sie zostać same i dlatego trwasz w obecnm zwiazku

drugie - jeśli to wyglada tak,że zdradziłaś go dawno temu, pomimo,ze on cie kochał, to nie powinnaś go oszukiwac. Bo to nie był "błąd", którego załujesz, bo stale myślisz o tamtym. Robisz mu krzydę i sobie
nie można zjeść ciastka i mieć cistko, zastanów się
albo kończysz obecny związek i starasz sie o dawnego przyjaciela
albo zostajesz w obecnym zwiazku i nie grasz na boku z kimś innym

45 Ostatnio edytowany przez GoingNuts (2012-02-02 09:58:52)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
modzia7 napisał/a:

Ty chyba go nie masz... moralności chyba też
tak mam inne poglądy... i Bogu dzięki, bo bym nie potrafiła spojrzeć w lustro.
Dziewczyno Krzywdzisz tylko faceta! nie widzisz tego? To Cie w ogóle nie boli? Widzisz tylko swoje potrzeby? a co z jakąś lojalnością?

Modzia7, skad w Tobie tyle jadu??facet Cie zdradzil, zostawil?? No to szkoda, ale nie wyzywaj sie na kims kto tu po pomoc przyszedl. Zycie nie jest czarne albo biale...nauczysz sie tego moze jak sama znajdziesz sie w sytuacji kiedy nie bedzie jednej dobrej odpowiedzi. Przestan bawic sie w Matke Terese na forum bo to jest smieszne. Nie masz pojecia jak wyglada jej rzeczywistosc, kazdy dzien, co ja uszczesliwia i rani. Nie masz prawa oceniac, Bogiem nie jestes.

46

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Zrobilas sobie drugie konto żeby sie bronic, sprytne smile

47

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Każdy będzie tu bronił i tępił na miarę własnych doświadczeń...
zdrady nigdy nie będę bronić.
ile jadu we mnie? pokażcie ten temat jej chłopakowi to dopiero zobaczycie jad.
nikt mnie nie zdradził, zostawił i owszem... ale nie sądzę aby to wpłynęło na moje zdanie dotyczące zdrady.
Przeczytaj mój pierwszy post gdzie chciałam być w miarę delikatna...
następne słowa wynikły z rozmowy...

taaaaak nie ma co... będą bronić zdradę i gonić mnie heh

48

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Troche sie zakałapućkałaś w tym wszystkim.
Zyjesz sobie z R, który jest Tobą znudzony, bo dziewczyna -sprzataczka-kucharka szybko sie nudzi, nie macie wspólnych tematów, nie macie wspólnych zajeć, żyjecia obok siebie , on zje co zrobiłas i siada przed kompem, ty siedzisz sobie w kuchni czy innym ulubionym pomieszczeniu domowym i roisz sobie o Ł i o tym jak wasze zycie wspaniale by wyglądało.
Marnujesz swój czas i czas R, bo on zasługuje na ciekawszą kobieta a ty na ciekawsze zycie.
Ale zeby nasze zycie zmieniło sie- to tylko my to mozemy zrobic i dziwe sie , ze tak młoda dziewczyna godzi sie na taką egzystencje, gdzie marnują sie najfajniejsze jej lata, których nikt juz Ci nie zwróć, żyjesz przeszłoscią a gdyby Ł myślał o Tobie to umiałby znaleźć sposób by dac Ci znać o tym.

49

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

arwen - mam takie wrażenie że twój problem wynika z tego że nie zamknęłaś "życia związanego z Ł" a zaczęłaś żyć z R. Jesteś dokładnie w dwóch światach realnym i bajkowym i to jest pierwsza sprawa od której powinnaś zacząć zamknąć któryś rozdział , dokonać świadomego wyboru Ł czy R, jeśli tego nie zrobisz nigdy uwierz nigdy nie będziesz szczęśliwa a tym samym nie będzie szczęśliwy twój partner, rodzina to będzie się za tobą ciągnęło  przez całe lata.
Wiesz ja w podobnym wieku jak ty kiedyś (naście lat) miałam kogoś kto był dla mnie bardzo ważny i drogi - na skutek pewnych wydarzeń rozstaliśmy się bez słowa wyjaśnienia i pożegnania - niby był koniec ale nigdy niedokończony.
Po prawie 20 latach usłyszałam w słuchawce głos i wiedziałam że to ten (powiedzmy X) z przed lat, serce szybciej zabiło, w pamięci wróciły obrazy, słowa....... przez ułamek sekundy głupia myśl jakby to było gdyby.............
Przez pewien czas nie dawał mi x spokoju - on nie miał nikogo nie miał nic do stracenia a ja mąż, syn, dobre życie. Próbowałam dać mu do zrozumienia że jego wyznania po 20 latach o wiecznej miłości to mrzonki, że ja to już nie ja jaką znał kiedyś nic nie pomagało - mieszał w moim życiu nie miałam siły w końcu poprosiłam męża o pomoc o męskie postawienie sprawy, po rozmowie męża z x jeszcze tylko "chwilę" próbował się ze mną kontaktować a potem dał spokój.
Dziś wiem że należy każdą sprawę doprowadzać do końca , nie wolno niczego zostawiać w zawieszeniu bo może to wrócić w najmniej dla nas korzystnej chwili.
Dlatego zamknij rozdział jeden i dopiero zaczynaj kolejny.
A tak poza tym to pamiętaj ludzie gdy dorośleją bardzo się zmieniają i być może dzisiejszy Ł nie ma nic z tego Ł z przed 5 lat i ten dzisiejszy przy bliższym poznaniu może okazać się zupełną pomyłką.

50

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Po 1 - nie zakładałam nowego konta żeby się usprawiedliwiać!
Po 2 - Tak, masz rację Atinasarz, nie zamknęłam tamtego rozdziału swojego życia.
Po 3 - Odpisał. Właśnie przeczytałam wiadomość... Sami powiedzcie co sądzicie. Przekopiuje, żebyście mieli PEŁNY obraz...

"Witaj,

Po pierwsze chciałem powiedzieć że bardzo zaskoczyłaś mnie tym listem. Nigdy nie przypuszczałem Moja Droga, że coś takiego od Ciebie usłyszę. Przepraszam, że tak długo to trwało zanim odpisałem, ale musiałem to wszystko przemyśleć. I oczywiście ubrać w słowa to, co myślę.

Nie myśl, że przez te wszystkie lata zapomniałem o Tobie. Nigdy się tak nie stało. Przecież wiesz... zawsze byłaś moją księżniczką.
Zacznę więc od początku. Długo nie potrafiłem o Tobie zapomnieć. A raczej o tym co między nami było, jak napisałaś, odkąd pierwszy raz się zobaczyliśmy. Od pierwszej klasy. Długo nie potrafiłem do Ciebie podejść jak powinienem. Zresztą pamiętasz te moje końskie zaloty. Udało mi się chociaż być Twoim przyjacielem. Aż do tamtego sylwestra. Pamiętasz? Wtedy u Michała pierwszy raz Cię pocałowałem. Cholera, wiesz jaki byłem z siebie dumny? Byłem takim małolatem. A ty miałaś takie piękne, długie włosy. Szkoda, że je skróciłaś, chociaż i tak wyglądasz zjawiskowo. Ale do rzeczy. Nie mogłem sobie potem wybaczyć, że ta suka Anka nagadała CI takich głupot. A najbardziej nie mogłem sobie potem darować, że JA jej uwierzyłem. Nawet nie wiesz co czułem kiedy nauczycielka w gimnazjum chciała posadzić nas w tej samej ławce, a Ty błagałaś "byle nie z nim". Tamten rok był beznadziejny. Ale kiedy wreszcie znów się do siebie zbliżyliśmy, kiedy już chciałem powiedzieć Ci co czuje, pojawił się R. (skróciłam imię) Oddalałaś się ode mnie ale podświadomie czułem, że nie jesteś z nim tak szczęśliwa jak powinnaś. Teraz widzę, że miałem rację.
Tamte wakacje.. te 4 piękne miesiące, które spędziliśmy razem. Miałem nadzieję, że skoro jesteś z nim tak krótko to go zwyczajnie zostawisz. Do dziś śnisz mi się czasem, jak stoisz na skarpie w tej czarnej sukience. Z nikim nigdy nie umiałem rozmawiać tak jak z Tobą. Chaotyczne to wszystko, ale nie mogę pohamowac emocji. Wszystko na bieżąco mi wraca do głowy. I ta noc, kiedy kibicowałaś mi razem z chłopakami, szampan, spacer.. nieporadny a zarazem tak cudowny seks. Nigdy nie zapomne tego jak po wszystkim wtuliłaś się we mnie, nie zapomne zapachu twoich włosów.
A potem historia z R. bratem. Tak bardzo płakałaś. A ja nie mogłem na to patrzeć. Pozwoliłem Ci odejść bo on Cię potrzebował. Tyle, że ja też potrzebowałem Ciebie . Jak powietrza.
Potem pojawiła się Monika. Przypominała mi Ciebie. Miała pasje, była inteligentna. Nie była wprawdzie Tobą, ale była dobra. Tylko, że za nią tak nie tęsknie, choć jest wiele kilometrów ode mnie. Chociaż widuje ją dwa razy w miesiącu. Teraz wiem, że za Tobą tęskniłem bardziej. Zdałem sobie sprawę, że to nie jej zdjęcie noszę w portfelu, tylko Twoje. Schowane głęboko, tak żeby nikt prócz mnie o nim nie wiedział. To nie o niej myślę, kiedy słyszę Yellowcard. Myślę o Tobie i o tym jak słuchaliśmy tej piosenki razem, dawno temu.
Jeżeli to możliwe to błagam. Spotkajmy się! Spotkajmy, porozmawiajmy, przemyślmy. Pisałaś że w piątek jedziesz do rodziców. Będę czekał w naszym miejscu o 19.

I chcę żebyś wiedziała, że nadal jesteś moją księżniczką. Nieważne co zrobisz. Zawsze mówiłaś, że jesteśmy jedną duszą w dwóch ciałach. I tak zostanie. Bez względu na wszystko.

Ł."


Taką otrzymałam wiadomość. I nie wiem co mam zrobić.

51

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
arwen napisał/a:

Taką otrzymałam wiadomość. I nie wiem co mam zrobić.

No jak to nie wiesz? Serce Ci nic nie mowi? Oboje zameczycie siebie i waszych niefortunnych a nic nie winnych partnerow dalszy oszukiwaniem.

Milosci nie da sie oszukac. Pisalam, ze staniesz przed trudnym wyborem ale tu nie ma wlasciwie wyboru - dobrze wiesz co teraz czujesz.

Tylko rozmowa z R bedzie Cie duzo kosztowac, latwo nie bedzie. Samo zycie.

52

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Dziewczyno...
Zostaw Ty tego swojego R. (bo i tak to przyszlosci nie ma - zwlaszcza, ze masz tylko 21 lat).
Predzej czy pozniej i tak by to wszytsko pryslo (z tego co napisalas).

Spotkaj sie z tym L. czy wam wyjdzie czy nie, wazne, ze sprobujesz, przestaniesz oszukiwac R. i siebie, i moze w koncu zaczniesz zyc i czerpac radosc z zycia.

Przeciez bardzo tego chcesz. I wiesz o tym dobrze.

53

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Serce mi mówi "biegnij do niego, juz teraz zaraz natychmiast!" Ale cholernie boje się zostawić R. Skrzywdze go bardzo.. Ale chyba macie rację. Bardziej go skrzywdzę kiedy z nim zostanę. Idę do domu... szefowi coś wcisne. Musze sie przygotować na jutro. Być może to będzie najszczęśliwszy dzień w moim życiu. WIecie? Cholernie jestem szczęśliwa. Cholernie sie bałam odpowiedzi a on... a dla niego nadal jestem tą małą księżniczką. Chyba się popłacze...

54 Ostatnio edytowany przez staram_sie (2012-02-02 14:27:33)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

tak w ogóle, jakim prawem można publikować czyjeś osobiste maile do wiadomości publicznej?

Ja uważam, że nie wykazując żadnych wyrzutów sumienia, co do swoje wcześniejszej zdrady (wiem, każdy popełnia błędy - ale jakąś skruchę chociaż przed samą sobą należy mieć) myślisz o Ł. i gdyby Ci naprawdę zależało na zapomnieniu o nim, zapomniałabyś już dawno.
Może lepiej będzie jak się z nim spotkasz, a potem wszystko powiesz R.? Tylko delikatnie, bo chłopak będzie miał złamane serce. I już współczuje R., trochę bardziej jak Tobie, bo to on będzie czuł się wszystkiemu winny.
I może wyjaśnij mu wszystko?
Już za dużo złamanych serc na tum forum i poza nim.

Powodzenia.

55

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

No lez to tu bedzie cale morze, bo nie tylko Ty arwen zaplaczesz dzis i jutro i pozniej. Powodzenia!

56

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Modzia7 i wszystkie tu osoby z przerosnietym ego. Nikt tu zdrady nie broni, ja niczego nie bronie, ale przestancie sie zachowywac jak alfy i omegi, dopoki nie przezyjecie tego samego co arwen to g. wiecie. Lacznie ze mna. Mozna cos doradzic, mozna powiedziec jak to wyglada z czyjegos punktu widzenia, ale osadzac nikt wam prawa nie dal. Zreszta nawet jakbyscie byli w podobnej sytuacji to i tak nia nie jestescie wiec na 100% nigdy nie bedziecie wiedziec jak to jest. I Modzia, ociekaja jadem Twoje wypowiedzi, niestety.

Arwen, idz dziewczyno zrob co uwazasz, zadna decyzja tu dobra nie bedzie. Nikt Ci nie powie co masz zrobic bo to tylko Ty mozesz wiedziec. Jak to zawsze bywa w trojkatach, ktos zostanie skrzywdzony. Ale masz tylko 21 lat, ja juz troche wiecej prawdopodobnie przezylam, wiec przyjmij jedna moja rade, zrob tak zebys nie skrzywdzila siebie. Bo nawet jak teraz bedziesz chciala byc taka altruistka i zrobic to co sluszne to za rok, 10 lat albo nawet 50, tylko Ty za to zaplacisz.

Powodzenia!

57

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Wiesz co arwen jesteś faktycznie małą księżniczką wierzącą w bajki, królewicza na białym koniu itd..... Jak przeczytałam list przez niego pisany to zaczęłam się szczerze śmiać dobry jest to mu trzeba przyznać wiedział jakie nutki w twoim młodym sercu poruszyć żebyś rzuciła wszystko i wszystkich i poleciała za nim. No cóż napisał dokładnie to co chciałaś usłyszeć czy nie tak????
Myślę że gdyby naprawdę cię kochał, gdyby widział że nie jesteś szczęśliwa tak jak to sugeruje w liście to nigdy by ci nie pozwolił odejść i walczył by o ciebie a nie wiązał się z inną. Bo po choinkę zaczynał z inną żeby zagłuszyć miłość do ciebie, żeby nie być samotnym czy zrobić ci na złość bo jeśli tak to mało wartościowy jest ten twój Ł bo skrzywdził niewinną dziewczynę. Mi raczej wygląda na to że wyczuł że ty jesteś chętna więc może trochę się zabawić twoją naiwnością a to że po drodze zniszczy R i swoją dziewczynę to trudno. Myślę że niedługo będzie trwała wasza sielanka - obym była złym prorokiem. Powodzenia

58

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
atinasarz napisał/a:

Wiesz co arwen jesteś faktycznie małą księżniczką wierzącą w bajki, królewicza na białym koniu itd..... Jak przeczytałam list przez niego pisany to zaczęłam się szczerze śmiać dobry jest to mu trzeba przyznać wiedział jakie nutki w twoim młodym sercu poruszyć żebyś rzuciła wszystko i wszystkich i poleciała za nim. No cóż napisał dokładnie to co chciałaś usłyszeć czy nie tak????
Myślę że gdyby naprawdę cię kochał, gdyby widział że nie jesteś szczęśliwa tak jak to sugeruje w liście to nigdy by ci nie pozwolił odejść i walczył by o ciebie a nie wiązał się z inną. Bo po choinkę zaczynał z inną żeby zagłuszyć miłość do ciebie, żeby nie być samotnym czy zrobić ci na złość bo jeśli tak to mało wartościowy jest ten twój Ł bo skrzywdził niewinną dziewczynę. Mi raczej wygląda na to że wyczuł że ty jesteś chętna więc może trochę się zabawić twoją naiwnością a to że po drodze zniszczy R i swoją dziewczynę to trudno. Myślę że niedługo będzie trwała wasza sielanka - obym była złym prorokiem. Powodzenia

Nie przesadzajmy. Nie zawsze tak jest.

A dziewczyna jest mloda. Skoro jest nieszczesliwa to co? Dalej ma gnic w tym co jest jak myslami odplywa gdzie indziej?
Poki nie ma dzieci, meza niech idzie za glosem serca (nie znaczy to, ze rozum nie ma nic do powiedzenia).

A czy bedzie szczesliwa, czy bedzie plakala to juz jej sprawa, jej zycie.
W kazdym razie teraz sie usmiecha i robi to co chce.
Jej wola.

Kazdy jest inny, kazdy inaczej rozpatrzylby te sytuacje gdyby go spotkala.
Jednym bedzie sie decyzja"podobala" innym nie...ale to juz inna kwestia.


Pozdrawiam

59 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-02-02 15:11:02)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...
atinasarz napisał/a:

Wiesz co arwen jesteś faktycznie małą księżniczką wierzącą w bajki, królewicza na białym koniu itd..... Jak przeczytałam list przez niego pisany to zaczęłam się szczerze śmiać dobry jest to mu trzeba przyznać wiedział jakie nutki w twoim młodym sercu poruszyć żebyś rzuciła wszystko i wszystkich i poleciała za nim. No cóż napisał dokładnie to co chciałaś usłyszeć czy nie tak????
Myślę że gdyby naprawdę cię kochał, gdyby widział że nie jesteś szczęśliwa tak jak to sugeruje w liście to nigdy by ci nie pozwolił odejść i walczył by o ciebie a nie wiązał się z inną. Bo po choinkę zaczynał z inną żeby zagłuszyć miłość do ciebie, żeby nie być samotnym czy zrobić ci na złość bo jeśli tak to mało wartościowy jest ten twój Ł bo skrzywdził niewinną dziewczynę. Mi raczej wygląda na to że wyczuł że ty jesteś chętna więc może trochę się zabawić twoją naiwnością a to że po drodze zniszczy R i swoją dziewczynę to trudno. Myślę że niedługo będzie trwała wasza sielanka - obym była złym prorokiem. Powodzenia

zaraz, zaraz..a malo to mezaliansow i innych trafionych jak kula w plot zwiazkow na tym swiecie? Jakby czlowiek wiedzial, ze upadnie to by usiadl wczesniej.
Popelnic blad w tym wieku to jedno, tkwic w nim do konca zycia i gorzkniec oraz zatruwac zycie niekochanemu partnerowi to drugie. Chyba lepiej zrezygnowac z mezaliansu i zaczac isc wlasciwa droga.

Oboje mlodych zaplatali sie, pogubili, narozrabiali i tak - wciagneli w to dwie inne osoby, wowczas nie planujac przeciez, ze jednak serce nie umilknie i nie zapomni o pierwszym uczuciu. Chcieli, wierzac szczerze, ze tak sie stanie, pokochac kogos innego i zapomniec o nieudanej milosci. Ale sie nie udalo, serce nie sluga.  Jesli sie naprawde kochaja to teraz, wlasnie teraz, jest czas by to co skomplikowali wsczesniej wyprostowali. Uczciwosc wobec jeszcze nieslubnych partnerow to podstawa a potem to ja im akurat zycze dlugiego i szczesliwego zycia!

60

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Atinasarz, czy wiesz jak to jest tesknić za kimś, kogo nie moze się miec? Wiesz jak to jest pozwolic odejsc komus, kogo się kocha?
Wiesz jak to jest oszukiwac siebie i cały świat?
Ciekawe.


Mussuka - dzieki, gdyby nie Twoja rada z napisaniem do niego, nigdy bym tego nie zrobila.

Niebawem do was zajrzę.
A teraz uciekam do mojego księcia.

61

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

To naprawdę zadziwiające, że takie sprawy toczą się na forum smile Skopiowanie prywatnej treści też jest bardzo ciekawym zjawiskiem.
Cóż, dodać mogę tylko, że jeśli nie masz odwagi pogadać z R. po tym wszystkim, to może i on przeczytałby sobie tylko ten list? wink Wtedy na pewno wszystko by już wiedział, a łzy i tak będą. Tylko nie wiemy jaki ma charakter i czy Ł jest w tej sytuacji zagrożony.
Historia jak z bajki tylko książę i księżniczka nie słuchali głosu serca wink

62

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Według mnie powinnas szczerze porozmawiac ze swoim byłym dowiedziec się czy jeszcze cos do ciebie czuje, bo ty ewidentnie go kochasz i nadal jest ci bliski. Wydaje mi się, że obecny partner jest dla ciebie zabezpieczeniem przed samotnością, ale tak naprawde nie będziesz z nim szczęśliwa. Nie może byc tak,że ciągle myślisz o swoim byłym bo tylko krzywdzisz swojego partnera. A jaj byś się czuła gdyby to on myślał non stop o innej dziewczynie będąc z tobą...

63

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Musisz podjąć jakąś decyzje bo inaczej rozwalisz życie tym chłopakom a przede wszystkim sobie i zostaniesz sama!! Pomyśl o tym w ten sposób.

64 Ostatnio edytowany przez aggy (2012-02-04 21:34:23)

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Arwen! mam nadzieje ze sie spotkaliscie. Nie wiem czy przeczytalas mojego posta ale ja bylam za. Za spotkaniem, za kontaktem. Bo sama kiedys tak zrobilam. I jestem szczesliwa. Dzis z mezem pieklismy ciasto bo zima zasypala nas tutaj na Balkanach i nudzilismy sie w domu. Tak poprostu. I tak go kocham za to ze umie po sobie i po mnie posprzatac. Czy mialabym tak z innym? Nie wiem. Ale wiem jedno ze on jest dla mnie a ja dla niego. A ja go kiedys zostawilam......ale juz tego nigdy nie zrobie.

Trzymam kciuki za to spotkanie. O 19 w tym samym - waszym miejscu!


_______________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

65

Odp: Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

- nawet nie wiesz jak dobrze znam te wszystkie uczucia o których piszesz , ale wiem też że po pierwsze wiek 22 lata to nie dzieciństwo tylko dorosłość i należy za decyzje brać pełną odpowiedzialność i wiem też że za nasze błędy , niedojrzałe decyzje , pogubienie się czy jak to tam inaczej nazwiecie nie powinni cierpieć inni.
Niezapominajka81 - a co do mojej przesady - to masz rację nie zawsze tak jest jak wcześniej napisałam ale bardzo często.
I wiecie co mnie przeraża hasła "idź za głosem serca nie oglądaj się za siebie , no cóż nie ważne że kogoś zdepczesz jesteś młoda masz prawo - młodość wszystko tłumaczy" - to naprawdę smutne.

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jeden w życiu, drugi w głowie. Czyli jak zapomnieć...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026