Hej,
Właśnie się zalogowałam i to mój pierwszy wątek. Opowiem wam swoją historię, napiszcie proszę czy byłyście kiedyś w takiej sytuacji, ewentualnie co można z nią zrobić. Tak więc...Wszystko zaczeło się jeszcze w podstawówce. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Ja oczywiście się w nim kochałam, ale nie miałam odwagi mu tego powiedzieć. Byliśmy jak jeden organizm. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Razem dorastaliśmy, razem przeżywaliśmy ten ciężki okres dojrzewania. A ja coraz bardziej byłam zakochana. Pewnego dnia odpuściłam. On uganiał się za innymi (oczywiście kierując się moimi poradami {sic}). Stwierdziłam więc - daj spokój. Zaraz potem poznałam R. Mieliśmy wspólną pasję - piłkę. Zaczęło się od długich godzin spedzanych na boisku. Potem przypadkiem spotkalismy się na imprezie. Zaczeliśmy się spotykać, dla mnie rzucił dziewczynę (był z nią bez mała 3 lata). Pewnego lata R. wyjechał do pracy za granicę. Ł (moja 1 miłość) dowiedział się o tym, zaczął coraz częściej "przypadkiem" na mnie wpadać. Lato spędziliśmy razem, spotykając się za miastem, tak, żeby nikt nic nie wiedział. Mówił, że kocha. Żebym mu wybaczyła jego dziecinność przez te wszystkie lata kiedy myślał, że nie ma u mnie szans, a tak naprawdę zawsze mnie kochał. Mówił, że mnie porwie, wywiezie na koniec świata i będziemy tylko my. Lato dobiegało końca. Wylądowaliśmy w łóżku... Kiedy R wrócił, wróciła rzeczywistość. Nie zostawiłam go, nie potrafiłam. Jesteśmy ze sobą już 7 lat, a Ł wciąż jest w mojej głowie. W końcu też znalazł dziewczynę i pogodził się z moją decyzją. Teraz jest szczęśliwy. Piszemy czasem. Jakiś czas temu napisał, że nie zapomni jak bardzo byliśmy sobie bliscy... Na trochę o nim zapomniałam ,ale kiedy zamieszkałam z R, zaczeliśmy prowadzić "dorosłe" zycie, wszystko wróciło. W duzym miescie nie mam przyjaciół, tylko jego, a i tak mało się widujemy. Wolny czas wypełnia mi myślenie o Ł. O tym jak mogłoby być, gdybym wtedy wybrała inaczej. Z R. planujemy ślub. Ł też od długiego czasu jest w związku (z piekną i mądrą dziewczyną, z którą myśle ze ciężko byłoby mi konkurować). Nie moge jednak o nim zapomnieć. Codziennie, kładąc się spać myśle o nim, wymyślam schematy i historie naszego wspólnego zycia, czy chocby spotkania.
Myślicie, że powinnam coś z tym zrobić? Dodam, że kocham R. Wiele kłopotów i tragicznych histori razem przezylismy, wspieralismy nawzajem, ponadto on kocha mnie całym sercem. Tego jestem pewna. I nie wyobrażam sobie rzeczywistości bez niego.
Czy dalej żyć w dwóch światach? Co zrobić? Jak wymazać Ł. z pamięci... Pomóżcie,
Arwen