makarena, co o tym zachowaniu sądzisz? ciężko obrażony, czy mu wstyd teraz i nie chciał otworzyć?
wczoraj nie otwierał, bo był jeszcze napity, przez noc przetrzeźwiał.... trochę, a rano juz jak dzieci wstały to wylazł z jaskini, umył się i poprosił abym mu coś przywiozła, ze on juz nigdzie nie chce iść, przywiozłam i dawkuję. dałam mu jedno piwo i kieliszek 25ml wódki, powiedziałam, ze drugie piwo bedzie o 14.
zgodził sie
sprząta, pierze wszystko, nawet materac z łóżka chciął wietrzyć ale pada u nas
jak nie otwierał rano, gdy u niego byłam zanim dzieci wstały to miał faze, o ktorej mi opowiedział nie dawno:
mozecie mi nie wierzyć, ale ja od dziś wierze smierc to nie koniec, że cos się z ludzmi potem dzieje
otóż wieczorem w modlitwie prosiłam mojego zmarłego nie dawno młodszego brata, aby mi pomógł, aby zrobił coś z tym debilem
i wiecie co mój chłop miał faze , ze mój brat do niego przyszedł, złapał go za rękę i pociagnął, przez dłuższy czas czuł nad sobą zimne podmuchy powietrza, potem jeszcze długo mu sie snił, powiecie: pijackie majaki, ale ja wierze ze mój braciszek miał w tym swój udział, bo chop sie wystraszył i przestał pic
postawiłam warunek: leczenie albo wynajmuje mi mieszkanie na miescie, bo ja z nim nie bede
powiedział ze bedzie sie leczył, ze spotkał trzezwego kolege któregoś dnia i juz sie umowili
jest skruszony, ale nie przeprasza, powiedziałam mu ze bardzo dużo stracił
chciał, zebym mu zupy ugotowała: powiedziałam, co gdzie jest i ze ma dwie rece
takze wszystko wskazuje na to, ze ciąg sie kończy