netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

tracę męża..... on pije

353 odpowiedzi38 188 wyświetleńzałożony przez makarena, 04.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » tracę męża..... on pije

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 354 ]

196 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-09 11:22:07)

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

muszę powiedzieć, ze faktycznie radzi sobie z firma, sam znajduje zlecenia, wlasciwie ma taką renomę, że ludzie sami dzwonia z polecenia, teraz w zimie martwy okres, bo to budowlanka, ale trafiła sie robota w wykonczeniowce, to łajdak nie dał rady pojsc

Może to trzeba jak inni radzą, zostawić nie mówić wytrzeźwiej i do roboty, olać! Oni nas też olewają hmm Pomimo tego, że chcemy dobrze.


Nic przez tego łotra mi się nie chce, nawet naczynia myję na raty hmm I zaglądam w okno czy nie przyjdzie sponiewierany jak pies.

197 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-09 11:27:07)

Odp: tracę męża..... on pije
SadCryingWoman napisał/a:
makarena napisał/a:

muszę powiedzieć, ze faktycznie radzi sobie z firma, sam znajduje zlecenia, wlasciwie ma taką renomę, że ludzie sami dzwonia z polecenia, teraz w zimie martwy okres, bo to budowlanka, ale trafiła sie robota w wykonczeniowce, to łajdak nie dał rady pojsc

Może to trzeba jak inni radzą, zostawić nie mówić wytrzeźwiej i do roboty, olać! Oni nas też olewają hmm Pomimo tego, że chcemy dobrze.


Nic przez tego łotra mi się nie chce, nawet naczynia myję na raty hmm I zaglądam w okno czy nie przyjdzie sponiewierany jak pies.

Ja jak się wyprowadził do kochanki przez 4 miesiące stałam w oknie, durna cipa...
teraz to się z tego wszystkiego śmieję, wtedy ryczałam, miałam depresję, byłam w czarnej dziurze.

A naczynia zmywam kiedy mi się chce, przeważnie co drugi dzień, córka wchodzi do kuchni i krzyczy:mamo ale bajzel !!!, a mój mąż za córką wchodzi i mówi: to pozmywaj, mama ma wolne;-)
Nigdy bym nie przypuszczała, że mój mąż tak się zmieni:-)

198

Odp: tracę męża..... on pije
atmosfere napisał/a:
makarena napisał/a:

<<<<A Ty może zamiast sprawdzać co on robi, nakręcać się niepotrzebnie to zacznij przeglądać portale z ogłoszeniami o pracy?>>>>

NIE MAM SZANS NA PRACE W NASZYM MIESCIE (10TYS), DO WIEKSZEGO MAM 50 KM, DOJAZD 3 GODZINY W OBIE STRONY PLUS 8 GODZIN PRACY TO 11 GODZIN DAJE, A KTO MI DZIECI Z PRZEDSZKOLA ODBIERZE????
NIE MOGE SOBIE POZWOLIC NA PRACE W ODDALONYM MIESCIE,
OGŁOSZENIA PRZEGLADAM, ALE U NAS NIC NIE MA, ZAREJESTROWAC W PUP SIE NIE MOGE BO FIRMA NA MNIE, ALE TO MAZ ZARABIA, JA JESTEM NA PAPIERACH

mieszkam w miasteczku 10 000 ludności, mąż pił,

jestem po zawodówce, znalazłam pracę jako przedstawiciel handlowy, rano na 7 dzieciaka do przedszkola, sama do roboty w teren, wracałam około 15-16, jak wiedziałam, że będę dłużej w pracy-dzwoniłam do dziewczyny, której płaciłam za odbieranie dziecka z przedszkola i opiekę kiedy mnie nie było.
I tak przez 3 lata, pracowałam w banku jako przedstawiciel terenowy, awansowałam na zastępcę kierownika, miałam swoje spore pieniądze, do biura jeździłam w jedną stronę 56 kilometrów, z biura dalej 100-150km do klienta i  z powrotem tyle samo do domu.
to co że masz działalność, to jeszcze lepiej, w tej chwili wielu pracodawców zatrudnia na działalność a Ty zaoszczędzasz na zusie;-)

Jak się chce to można.
Na Twoim miejscu robiłabym wszystko aby mieć swoją kasę. Nie szukasz sobie usprawiedliwienia?

byc moze  szukam
, ale zeby byc przedstawicielem, to trzeba miec predyspozycje
ja próbowałam kilkakrotnie dostac sie do netii do pracy zdalnej, niestety zawsze odpadałam po tescie sprzedazowym

w razie czego zawsze moge sprzedac maszyny które  mamy,
faktury sa na mnie

199

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

maz przyszedł kiedys z terapii i powiedział, ze terapeutka powiedziała tak:
To nie wasza wina ze jestescie alkoholikami, to wina waszych rodzicow

czyzby w tym tez mnie okłamał? a moze terapeutka nie tego?

Oczywiście, że sposób wychowania ma na nas wpływ olbrzymi. Ale mamy też swój rozum, i możemy z niego korzystać, wyciągać wnioski i podejmować decyzje.
Twój mąż podjął decyzje, że jedynym możliwym sposobem rozwiązywania problemów jest alkoholizm. Ani mamusia, ani tatuś, ani nikt do alkoholizmu go nie zmuszał. To on podjął taką decyzję.

I dajmy spokój utyskiwaniom na rodziców, że oni są przyczyną złą wszelkiego, a dorosły człowiek nie ma swojej woli.
Idąc takim tokiem rozumowania, za wszelkie błędy i wybory swoich dzieci, również te w wieku dorosłym, będziesz Ty odpowiedzialna, nie one?

200

Odp: tracę męża..... on pije

Do Netii to i ja bym nie poszła, to akwizycja w najgorszym wydaniu;-(
ale handlowiec w spożywce, bankowości, farmaceutyce, badania rynku, pośrednictwo kredytowe, sprzedaż powierzchni reklamowych.
to bardzo łatwe branże i łatwo dostać tam pracę a i fajnie płacą.

201

Odp: tracę męża..... on pije

u mnie tez ogolny bajzel, ale nie jest tak calkiem źle, nie mam na to siły, zeby chodzic i sprzatac, zorganizuje sie zanim pojade po dzieci, stanie w oknie juz mi przeszło

202

Odp: tracę męża..... on pije
atmosfere napisał/a:
SadCryingWoman napisał/a:
makarena napisał/a:

muszę powiedzieć, ze faktycznie radzi sobie z firma, sam znajduje zlecenia, wlasciwie ma taką renomę, że ludzie sami dzwonia z polecenia, teraz w zimie martwy okres, bo to budowlanka, ale trafiła sie robota w wykonczeniowce, to łajdak nie dał rady pojsc

Może to trzeba jak inni radzą, zostawić nie mówić wytrzeźwiej i do roboty, olać! Oni nas też olewają hmm Pomimo tego, że chcemy dobrze.


Nic przez tego łotra mi się nie chce, nawet naczynia myję na raty hmm I zaglądam w okno czy nie przyjdzie sponiewierany jak pies.

Ja jak się wyprowadził do kochanki przez 4 miesiące stałam w oknie, durna cipa...
teraz to się z tego wszystkiego śmieję, wtedy ryczałam, miałam depresję, byłam w czarnej dziurze.

A naczynia zmywam kiedy mi się chce, przeważnie co drugi dzień, córka wchodzi do kuchni i krzyczy:mamo ale bajzel !!!, a mój mąż za córką wchodzi i mówi: to pozmywaj, mama ma wolne;-)
Nigdy bym nie przypuszczała, że mój mąż tak się zmieni:-)

Tzn. ja nie zaglądam w okno bo na niego czekam, jak patrze w okno i nie widzę go na horyzoncie to mi lżej, chodzi o to, że wole aby go nie było. Nie chcę widzieć jego przechlanej mordy. Fuj!

203

Odp: tracę męża..... on pije

to jakimi jestesmy ludzmi to zasługa tylko naszych rodziców,
jezeli moje dzieci beda miały problemy w dorosłym zyciu, spowodowane tym, ze nie nauczyłam ich zycia, to wezme wine na siebie
to rodzice pokazuja dzieciom swiat, ucza szacunku do innych, wartości życiowych,
same mogą to wywnioskowac tylko z obserwacji

a  gdy mój mąż jako młodzieniec widział swojego wujka jak sie leczy po przepiciu, to wywnioskował, że i jemu to pomoze, to ten wujek namówił go na pierwszego klina a dalej poszlo juz z gorki,

wiem to wszystko z opowiesci meza

204

Odp: tracę męża..... on pije

wiem, ze skoro miał predyspozycje by zostac alkoholikiem, to i tak by nim został, ale moze nie w tak młodym wieku

205

Odp: tracę męża..... on pije

Taaak.
Sami w ogóle nie mamy wpływu na swoje życie. Każda nasza decyzja to zawsze wina rodziców. W żadnym wypadku nie nasza. Szkoda tylko, że więzieniach siedzą niewinni ludzie. Przecież powinni tam siedzieć ich rodzice.

Tak myśląc można usprawiedliwić każde świństwo, każdą niegodziwość, każde niegodne zachowanie.

206

Odp: tracę męża..... on pije

Nie jest łatwo z taką osobą żyć. Ty chyba nie myslałaś o rozstaniu co? Ja coraz częściej o tym myślę i mówię mu o tym ale on nie pozwoli mi odejść tak po prostu. Jest cholernym egoistą. Jemu jest ze mną dobrze, ale że mi z nim źle to trudno

207

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:

Taaak.
Sami w ogóle nie mamy wpływu na swoje życie. Każda nasza decyzja to zawsze wina rodziców. W żadnym wypadku nie nasza. Szkoda tylko, że więzieniach siedzą niewinni ludzie. Przecież powinni tam siedzieć ich rodzice.

Tak myśląc można usprawiedliwić każde świństwo, każdą niegodziwość, każde niegodne zachowanie.

oczywiście, że nie az tak, dorosły człowiek ma swój rozum, ale wiele sytuacji z dzieciństwa ma wpływ na nasze dorosłe zycie

przykład:
dziewczyna 17l zadźgała ojca nożem,
czy sama zepsuła sobie psyche??
watpie, w domu była patologia


15 latek siegający po alkohol?
nie ma kontaktu z rodzicami, udowadnia cos przed kolegami, gdyby rodzice przkazali mu co jest w zyciu najwazniejsze- nie zabiegałby o chore uznanie wsrod kolegów


wybacz, ze kwestionuje twoje zdanie, jestes starsza i na pewno madrzejsza, ale w wychowaniu dzieci akurat jestem wyedukowana

208 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-09 12:26:11)

Odp: tracę męża..... on pije

makarena,
takimi przykładami wytoczyłaś armatnie działa.
Napisałam, że wychowanie ma wpływ na nasze funkcjonowanie.
Napisałam też, że każdy z nas ma rozum, by z niego korzystać i podejmować swoje decyzje.

Oczywiście, przykłady, które przytoczyłaś, dobitnie świadczą o błędach w wychowaniu, jakie popełnili rodzice tych dwojga ludzi. Czy to znaczy, że oni sami są niewinni? Nie oni bezpośrednio podejmowali decyzje? Czy to znaczy, że każdy, kto miał mniej wydolnych wychowawczo rodziców, jest skazany na "złe" zachowanie?

Czy to znaczy, wracając do głównego tematu, że Twój mąż nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swe picie? Jeśli tak, to jego terapia nie odniesie żadnego skutku, bo on po prostu musi pić.

209

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

oczywiście, że nie az tak, dorosły człowiek ma swój rozum, ale wiele sytuacji z dzieciństwa ma wpływ na nasze dorosłe zycie

przykład:
dziewczyna 17l zadźgała ojca nożem,
czy sama zepsuła sobie psyche??
watpie, w domu była patologia


15 latek siegający po alkohol?
nie ma kontaktu z rodzicami, udowadnia cos przed kolegami, gdyby rodzice przkazali mu co jest w zyciu najwazniejsze- nie zabiegałby o chore uznanie wsrod kolegów


wybacz, ze kwestionuje twoje zdanie, jestes starsza i na pewno madrzejsza, ale w wychowaniu dzieci akurat jestem wyedukowana

Makarena,jeśli chodzi o edukację w wychowaniu to wcale nie jest to takie przejrzyste i  nie zawsze np książka pokrywa się z autentycznością.

Życie to życie,a napisac można wszystko,ale nie zawsze wszystko się sprawdza.

Przytaczasz przypadki osób wychowanych w patologii z trudnych rodzin,sama usprawiedliwiasz błędy tych osób,zrzucając winę na ich rodziców ,jakby one same były  całkowicie pozbawione rozumu.

Też wychowałam się w ciężkiej patologii,czy wobec tego ja mam ulgę ,żeby zachowywac się tak czy inaczej,bo wszyscy usprawiedlwią mnie za ciężkie dzieciństwo?

Mam swój rozum i nie było by dla mnie żadnego usprawiedliwienia, jeśli popełniłabym jakieś tragiczne w skutkach błędy raniące innych lub siebie samą.

To samo uważam na temat alkoholika.

To nie jest dziecko ,któremu ktoś wlewa siłą.

To dorosły człowiek,który sam odpowiada za swoją przyszłośc i który sam na własne życzenie doprowadza siebie do skraju nędzy.

Rodzice nie muszą miec na niego wpływu, to nie jest osoba ubezwłasnowolniona.

210

Odp: tracę męża..... on pije

strzała,
mając takie doświadczenia za sobą, powinnaś pić i byłoby to usprawiedliwione w oczach wielu. Ty jednak zdecydowałaś się skorzystać z własnej terapii.

Ukłony dla Ciebie i, jak zwykle, podziwiam i trzymam kciuki.

211 Ostatnio edytowany przez strzała (2012-01-09 13:39:09)

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:

strzała,
mając takie doświadczenia za sobą, powinnaś pić i byłoby to usprawiedliwione w oczach wielu. Ty jednak zdecydowałaś się skorzystać z własnej terapii.

Ukłony dla Ciebie i, jak zwykle, podziwiam i trzymam kciuki.

Taaak ,tak,zdecydowanie.

Nawet gdybym dopuściła się jakichś przestępstw to i tak znalazłaby się zawsze jakaś grupa ludzi ,która użalałby się nade mną ,że to taka biedna dziewczyna,tyle przeszła.

Nie chcę tego i sama będę odpowiadac za swoje czyny, a nie ci którzy mnie "wychowali".

Wielokropek dziękuje i pozdrawiam smile

212

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:

makarena,
takimi przykładami wytoczyłaś armatnie działa.
Napisałam, że wychowanie ma wpływ na nasze funkcjonowanie.
Napisałam też, że każdy z nas ma rozum, by z niego korzystać i podejmować swoje decyzje.

Oczywiście, przykłady, które przytoczyłaś, dobitnie świadczą o błędach w wychowaniu, jakie popełnili rodzice tych dwojga ludzi. Czy to znaczy, że oni sami są niewinni? Nie oni bezpośrednio podejmowali decyzje? Czy to znaczy, że każdy, kto miał mniej wydolnych wychowawczo rodziców, jest skazany na "złe" zachowanie?

Czy to znaczy, wracając do głównego tematu, że Twój mąż nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swe picie? Jeśli tak, to jego terapia nie odniesie żadnego skutku, bo on po prostu musi pić.

widze ze sie nie rozumiemy, moze źle się wyrazam... chciałam tylko dowieźć ze wychowanie miało WPŁYW na alkoholizm mojego meza, a on sam ma głowe na karku i ma w tym niemały udział
   

ja kiedys po imprezie bałam sie wrócic do domu pijana, na szczescie rodzice nic mi nie powiedzieli, ale lęk przed szlabanem skutecznie chronił mnie od upijania się,   moj ojciec  tez czasem popijał, ale awantury jakie robiła mu mama za to uswiadomiły mi, ze alkohol to coś złego, moj ojciec nie jest alkoholikiem, ale delikatnym pijaczkiem był swego czasu, znaczy lubił wypic z kolegami i to dość czesto, ale na drugi dzien grzecznie szedł do pracy z podkulonym ogonem, nigdy nie imponowali mi chłpcy którzy za duzo wypijali,

to ze mam męza alkoholika wynikło z niewiedzy o alkoholiźmie, widywaliśmy sie tylko w weekendy, nie wiedziałam co robi cały tydzień, a nie zadko pił jak sie okazało, pokochałam go tak bardzo w okresie jego trzeźwości, ze wzięłam z całym dobrodziejstwem inwentarza, mając nadzieje, że jak bedziemy razem to nie bedzie uciekał w alkohol, a po ślubie to sie dopiero zaczeło i o dziwo, nigdy nie pil po kłotniach, raczej po ciężkiej pracy, a najczescie wpadal w cuga po jakiejs imprezie rodzinnej,

teraz nie pije na imprezach, zawsze jest kierowca,

wierze ze te 3 ciągi to momenty słabości spowodowane zaprzestaniem uczestnictwa w spotkaniach AA,

zachowuje sie tak jak mi radziłyscie i szczerze wierze, że on w końcu wytrzeźwieje i wróci na terapie

213

Odp: tracę męża..... on pije

gdybym wtedy miała taka wiedzę jak dzis chyba nie wyszła bym za niego sad

214

Odp: tracę męża..... on pije

strzała, po prostu miałaś głowe na karku i duzo rozumu, gratuluje

215

Odp: tracę męża..... on pije

Makarena,w moim przypadku wychowanie jak najbardziej miało WPŁYW na to bym wpadła w alkoholizm,miałam na to wręcz zezwolenie, a nawet byłam namawiana do picia.
Gdy miałam 16 lat to ojczym(dorosły człowiek) sam proponował mi  niejednokrotnie,abym z nim wypiła.
Nigdy nie skorzystałam z tej okazji.

Alkoholik sam ponosi pełną odpowiedzaialnośc za swoje picie (powinien).

216

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

gdybym wtedy miała taka wiedzę jak dzis chyba nie wyszła bym za niego sad

hi, hi,hi

każda z nas tak mówi po czasie:-)

217

Odp: tracę męża..... on pije
atmosfere napisał/a:
makarena napisał/a:

gdybym wtedy miała taka wiedzę jak dzis chyba nie wyszła bym za niego sad

hi, hi,hi

każda z nas tak mówi po czasie:-)

nie moge tylko zalowac, ze mam z nim cudowne dzieciaki

218

Odp: tracę męża..... on pije
Motylewemgle napisał/a:
makarena napisał/a:

obawiam się ze on zapije sie na smierc sad jak mu pomóc? moze zawiezc na odtrucie?

nie b?j się, oni maj? instynkt samozachowawczy,

zawieźć możesz ale jak sam poprosi, Ty absolutnie nie proponuj, nie wymuszaj, nie proś,

ma m?zg niech używa:-p

żadne odtrucie ,zaszywanie ,AA tutaj nie pomoże ,gdy On nie będzie faktycznie tego chciał .Mam kuzyna który ,juz nie zlicze ile razy był zaszywany ,leczony itd....a wszystko na odczepnego -żeby juz matka ,ojciec i wszyscy dali spokój ...zasze wracał do picie ,bo jak twierdził ,ma to pod kontrolą . Mój maż nie pije 4-lata ....nie wiem jak bedzie dalej przeszlismy długa droge ,zawsze obawiam sie że wróci do nałogu......ktoś tutaj napisał że nie chodzi z mężem do znajomych unika alkoholu itd ....ja myslę że to nie tak ,jak ktoś bedzie chciał wypić to i tak znajdzie sposób ...bo przciez nie pozamyka sie wszystkich barów ,sklepów i nie wyprowadzi na pustkowie - Problem w człowieku który pije ,wszystko zalezy od niego niestety taka prawda ....sam musi podjac decyzję ....a po za tym nie można go chronić i udawać że jest ok przed rodziną ,bo to nic nie da ...wiem coś o tym  .Pozdrawiam i trzymam kciuki

219 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-09 15:09:48)

Odp: tracę męża..... on pije
monia67 napisał/a:
Motylewemgle napisał/a:
makarena napisał/a:

obawiam się ze on zapije sie na smierc sad jak mu pomóc? moze zawiezc na odtrucie?

nie b?j się, oni maj? instynkt samozachowawczy,

zawieźć możesz ale jak sam poprosi, Ty absolutnie nie proponuj, nie wymuszaj, nie proś,

ma m?zg niech używa:-p

żadne odtrucie ,zaszywanie ,AA tutaj nie pomoże ,gdy On nie będzie faktycznie tego chciał .Mam kuzyna który ,juz nie zlicze ile razy był zaszywany ,leczony itd....a wszystko na odczepnego -żeby juz matka ,ojciec i wszyscy dali spokój ...zasze wracał do picie ,bo jak twierdził ,ma to pod kontrolą . Mój maż nie pije 4-lata ....nie wiem jak bedzie dalej przeszlismy długa droge ,zawsze obawiam sie że wróci do nałogu......ktoś tutaj napisał że nie chodzi z mężem do znajomych unika alkoholu itd ....ja myslę że to nie tak ,jak ktoś bedzie chciał wypić to i tak znajdzie sposób ...bo przciez nie pozamyka sie wszystkich barów ,sklepów i nie wyprowadzi na pustkowie - Problem w człowieku który pije ,wszystko zalezy od niego niestety taka prawda ....sam musi podjac decyzję ....a po za tym nie można go chronić i udawać że jest ok przed rodziną ,bo to nic nie da ...wiem coś o tym  .Pozdrawiam i trzymam kciuki

Tu nie chodzi o zamykanie sklepów, barów z alkoholem,
każdy terapeuta, alkoholik, który zrywa z nałogiem w początkowej fazie zaprzestania picia powie Ci, że  w okresie roku-2 lat należy unikać towarzystwa pijącego, sklepu, w którym kupowało się codziennie alkohol, ławki, na której piłaś piwo, imprez z alkoholem, baaa, wymagane są głębokie zmiany w postępowaniu, planowaniu dnia, chodziłaś codziennie prawą strona chodnika do sklepu-zacznij chodzić lewą stroną, unikać perfum z alkoholem, nie jeść ciasta, lodów z alkoholem, unikać sytuacji, które mogą spowodować tak zwanego "suchego kaca". Uzależnienie to problem psychiczny, po co powodować skojarzenia związane z piciem i narażać się na nawrót?
W okresie pierwszych dwóch lat ta trzeźwość jest krucha, po co ryzykować  jej zachwianiem?
Znasz program HALT?

http://www.jutrzenka.cba.pl/halt.html

220

Odp: tracę męża..... on pije

tyle teorii, tyle rad, tyle czasu a tu zaraz bedzie dwa tygodnie jak on pije,
czasami mam ochote poprostu przytulic go i powiedziec: Kochanie przestań juz, kocham Cie, nie daje rady z tym wszystkim- nie jeden raz zadziałało, poprostu przytulał mnie i nie pił, popłakaliśmy razem i wszystko było dobrze do czasu kiedy nadszedł drugi ciąg....


Pocieszam sie tym, że jesli teraz sie nie poddam to on siegnie takiego dna, ze w koncu oprzytomnieje i mamy ogromna szanse na to ze to juz ostatni ciąg


tylko nie wiem czy dam rade

221

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

tyle teorii, tyle rad, tyle czasu a tu zaraz bedzie dwa tygodnie jak on pije,
czasami mam ochote poprostu przytulic go i powiedziec: Kochanie przestań juz, kocham Cie, nie daje rady z tym wszystkim- nie jeden raz zadziałało, poprostu przytulał mnie i nie pił, popłakaliśmy razem i wszystko było dobrze do czasu kiedy nadszedł drugi ciąg....


Pocieszam sie tym, że jesli teraz sie nie poddam to on siegnie takiego dna, ze w koncu oprzytomnieje i mamy ogromna szanse na to ze to juz ostatni ciąg


tylko nie wiem czy dam rade

OJ KOCHANA
już pisałam;

w stosunku do alkoholika:   brak oczekiwań=brak rozczarowań

wiem, że ciężko, przytulisz się i co? pogodzisz się, ale będziesz miała poczucie klęski, niesmak sama do siebie,

a dwa tygodnie to standard u nich, zobaczysz jak przetrzeźwieje jak będzie chciał nadrobić przepity czas, wynagrodzić Ci te przykrości itd... standard na który łapią się współuzależnione i wszystkie postanowienia idą w dym...  i wszystko wraca do normy: ciąg, trzeźwienie, odkupienie win, ciąg, trzeźwienie, odkupienie win, ciąg, trzeźwienie, odkupienie win...

Dasz się nabrać?

222

Odp: tracę męża..... on pije

Alkoholizm nie musi oznaczać nieustannego picia na umór. Bardzo często ludzie wypijają tylko jedno piwo dziennie, nie uważając tego za problem, jednak od takiego niewinnego picia jest bardzo niedaleko do tej cienkiej granicy, kiedy tracimy już kontrolę. Organizm zaczyna od nas wymagać coraz większych ilości alkoholu, co niechybnie zaprowadzi do poważnego uzależnienia.

Nierozłącznie z alkoholizmem pojawia się pojęcie ciągu alkoholowego. Jest to stan, kiedy chory całkowicie zatraca się w piciu. Jego jedynym celem jest znalezienie i przyjęcie jak największej dawki tego związku. Osoba uzależniona w tym okresie, który zazwyczaj nie trwa dłużej niż kilka dni, nie jest w stanie zająć się niczym innym. Zdaje się tracić rozum i ślepo dążyć do jednego tylko celu. Kiedy jednak organizm już nie będzie mógł sobie poradzić z alkoholem nieustannie obecnym w krwiobiegu, chory zaczyna odczuwać wstręt do picia i nagle, w ciągu jednego dnia, przestaje pić. Jest to bardzo trudny moment, bowiem nagłe odstawienie alkoholu wiąże się z silnym zespołem abstynencyjnym, co powoduje szereg bardzo uciążliwych dolegliwości. Chory silnie się poci, odczuwa bóle całego ciała oraz może nawet chwilowo tracić świadomość. Stan ten zazwyczaj trwa od dwóch do trzech dni, po czym osoba uzależniona wraca do normalnego życia, przy czym nie może przez jakiś czas w ogóle patrzeć na alkohol.

Okres abstynencji trwa zazwyczaj od kilku dni do kilku tygodni,nawet miesięcy. W tym czasie alkoholik nie odczuwa większego pociągu do picia, ale jednocześnie wystarczy jedno piwo, by ponownie wpadł w ciąg. W przypadku kiedy w czasie przerwy w piciu nie nadarzy się okazja do spożycia alkoholu, po pewnym czasie alkoholik sam zacznie poszukiwać takiej okazji. Niestety tym właśnie charakteryzuje się ciąg alkoholowy ? naprzemiennymi okresami picia i abstynencji. Kiedy już udaje się wrócić do normalnego trybu życia bez picia, nagle następuje powrót do kieliszka.


Wyczytane... wklejone...

Kupił sobie ćwiartkę i 2 piwa, z czego setkę i 1 piwo wylałam mu do zlewu, zrobił dym (krzyczał, jak mogłam?) popłakał się i poszedł spać hmm

Jak duże dziecko... dosłownie...

223 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-09 17:15:44)

Odp: tracę męża..... on pije
SadCryingWoman napisał/a:

Alkoholizm nie musi oznaczać nieustannego picia na umór. Bardzo często ludzie wypijają tylko jedno piwo dziennie, nie uważając tego za problem, jednak od takiego niewinnego picia jest bardzo niedaleko do tej cienkiej granicy, kiedy tracimy już kontrolę. Organizm zaczyna od nas wymagać coraz większych ilości alkoholu, co niechybnie zaprowadzi do poważnego uzależnienia.

Nierozłącznie z alkoholizmem pojawia się pojęcie ciągu alkoholowego. Jest to stan, kiedy chory całkowicie zatraca się w piciu. Jego jedynym celem jest znalezienie i przyjęcie jak największej dawki tego związku. Osoba uzależniona w tym okresie, który zazwyczaj nie trwa dłużej niż kilka dni, nie jest w stanie zająć się niczym innym. Zdaje się tracić rozum i ślepo dążyć do jednego tylko celu. Kiedy jednak organizm już nie będzie mógł sobie poradzić z alkoholem nieustannie obecnym w krwiobiegu, chory zaczyna odczuwać wstręt do picia i nagle, w ciągu jednego dnia, przestaje pić. Jest to bardzo trudny moment, bowiem nagłe odstawienie alkoholu wiąże się z silnym zespołem abstynencyjnym, co powoduje szereg bardzo uciążliwych dolegliwości. Chory silnie się poci, odczuwa bóle całego ciała oraz może nawet chwilowo tracić świadomość. Stan ten zazwyczaj trwa od dwóch do trzech dni, po czym osoba uzależniona wraca do normalnego życia, przy czym nie może przez jakiś czas w ogóle patrzeć na alkohol.

Okres abstynencji trwa zazwyczaj od kilku dni do kilku tygodni,nawet miesięcy. W tym czasie alkoholik nie odczuwa większego pociągu do picia, ale jednocześnie wystarczy jedno piwo, by ponownie wpadł w ciąg. W przypadku kiedy w czasie przerwy w piciu nie nadarzy się okazja do spożycia alkoholu, po pewnym czasie alkoholik sam zacznie poszukiwać takiej okazji. Niestety tym właśnie charakteryzuje się ciąg alkoholowy ? naprzemiennymi okresami picia i abstynencji. Kiedy już udaje się wrócić do normalnego trybu życia bez picia, nagle następuje powrót do kieliszka.


Wyczytane... wklejone...

Kupił sobie ćwiartkę i 2 piwa, z czego setkę i 1 piwo wylałam mu do zlewu, zrobił dym (krzyczał, jak mogłam?) popłakał się i poszedł spać hmm

Jak duże dziecko... dosłownie...

Nagłe odstawienie alkoholu może prowadzić do padaczki alkoholowej, zawału(jak u mojego męża), dlatego oni podczas wychodzenia z ciągu popijają sobie stopniowo zmniejszając dawki alkoholu, wiedzą co robią, u mojego wychodzenie z ciągu trwało 4-5 dni, zazwyczaj  brał około 5 kroplówek z elektrolitami i glukozą( do kupienia w aptece bez recepty, robiłam mu detoks w domu, taki sam jak w szpitalu)tabletki relanium,  plus do tego małe, coraz mniejsze dawki alkoholu. Ostatnim razem powiedziałam DOŚĆ, nie dostał wódy, kroplówek, dostał zawału i wytrzeźwiał.

224

Odp: tracę męża..... on pije
atmosfere napisał/a:

OJ KOCHANA
już pisałam;

w stosunku do alkoholika:   brak oczekiwań=brak rozczarowań

wiem, że ciężko, przytulisz się i co? pogodzisz się, ale będziesz miała poczucie klęski, niesmak sama do siebie,

a dwa tygodnie to standard u nich, zobaczysz jak przetrzeźwieje jak będzie chciał nadrobić przepity czas, wynagrodzić Ci te przykrości itd... standard na który łapią się współuzależnione i wszystkie postanowienia idą w dym...  i wszystko wraca do normy: ciąg, trzeźwienie, odkupienie win, ciąg, trzeźwienie, odkupienie win, ciąg, trzeźwienie, odkupienie win...

Dasz się nabrać?

u nas standard to był tydzień... a tu juz drugi prawie mija...........  nie dam sie nabrać, za dużo teraz wiem,
ale,
on coraz gorzej wyglada, nie chce zeby umarł, tylu jego znajomych się zapiło na śmierc

mam wybór: moj honor- jego życie

225

Odp: tracę męża..... on pije

atmosfere, ja to wiem
też mu kiedyś podłączałam w domu kroplówkę, i o nagłym odstawieniu też wiem i o skutkach
tylko on nie miał zamiaru odstawiać bo pił z gwinta i dlatego mu wylałam, dużo atmosfer w sobie ma i wiem, że to wylanie było dobrym rozwiązaniem setkę i piwo zdążył wypić. Teraz śpi, jak wstanie to może zacznie mu brakować, ale jakbym nie wylała to by to wypił wszystko i szybka bomba.

226 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-09 17:27:06)

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:
atmosfere napisał/a:

OJ KOCHANA
już pisałam;

w stosunku do alkoholika:   brak oczekiwań=brak rozczarowań

wiem, że ciężko, przytulisz się i co? pogodzisz się, ale będziesz miała poczucie klęski, niesmak sama do siebie,

a dwa tygodnie to standard u nich, zobaczysz jak przetrzeźwieje jak będzie chciał nadrobić przepity czas, wynagrodzić Ci te przykrości itd... standard na który łapią się współuzależnione i wszystkie postanowienia idą w dym...  i wszystko wraca do normy: ciąg, trzeźwienie, odkupienie win, ciąg, trzeźwienie, odkupienie win, ciąg, trzeźwienie, odkupienie win...

Dasz się nabrać?

u nas standard to był tydzień... a tu juz drugi prawie mija...........  nie dam sie nabrać, za dużo teraz wiem,
ale,
on coraz gorzej wyglada, nie chce zeby umarł, tylu jego znajomych się zapiło na śmierc

mam wybór: moj honor- jego życie

a on ma coś do picia w domu?
W ogóle, jest już w domu?
To prawda co pisze atmosfere nie można nagle odstawić alkoholu, bo może być tragedia.
Jesli ma jakiś alkohol to niech go pije bo się zamęczy, ale Ty postaraj się mu go ograniczyć, zabierz mu i nalej jak będzie gorzej
ja tak robię i wtedy kończy powoli z ciągiem.
Jak zostanie sam z alkoholem to się nie ograniczy.

227

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:
atmosfere napisał/a:

OJ KOCHANA
już pisałam;

w stosunku do alkoholika:   brak oczekiwań=brak rozczarowań

wiem, że ciężko, przytulisz się i co? pogodzisz się, ale będziesz miała poczucie klęski, niesmak sama do siebie,

a dwa tygodnie to standard u nich, zobaczysz jak przetrzeźwieje jak będzie chciał nadrobić przepity czas, wynagrodzić Ci te przykrości itd... standard na który łapią się współuzależnione i wszystkie postanowienia idą w dym...  i wszystko wraca do normy: ciąg, trzeźwienie, odkupienie win, ciąg, trzeźwienie, odkupienie win, ciąg, trzeźwienie, odkupienie win...

Dasz się nabrać?

u nas standard to był tydzień... a tu juz drugi prawie mija...........  nie dam sie nabrać, za dużo teraz wiem,
ale,
on coraz gorzej wyglada, nie chce zeby umarł, tylu jego znajomych się zapiło na śmierc

mam wybór: moj honor- jego życie

TU nie o honor Twój chodzi a o spokoje i godne życie rodziny,
jak teraz się ugniesz to następny ciąg potrwa miesiąc, uwierz że z czasem są one dłuższe i gorsze...

228

Odp: tracę męża..... on pije
atmosfere napisał/a:

TU nie o honor Twój chodzi a o spokoje i godne życie rodziny,
jak teraz się ugniesz to następny ciąg potrwa miesiąc, uwierz że z czasem są one dłuższe i gorsze...

a jezeli to ostatni ciąg w jego zyciu???
jak sie bede czuła??
bede miala satysfakcje?

229

Odp: tracę męża..... on pije

Sad, nie ma go....., ale dobrze mi radzisz jutro cos kupie zeby miec w domu, tyle ze on juz nawet oszukuje ze chce przestac i te dreszcze, niby go puszcza, a mysli zeby jak najwiecej jeszcze wypić,   dzis rano tak  było: blagał mnie o 10zł bo umrze, potem zszedł do 3zł, na jedno piwo, nie dalam, poszedł, wrócił na godzine i znowu dyla,
jak bede miała piwo w domu, dam mu, a on jeszcze polezie

230 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-09 17:46:45)

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

Sad, nie ma go....., ale dobrze mi radzisz jutro cos kupie zeby miec w domu, tyle ze on juz nawet oszukuje ze chce przestac i te dreszcze, niby go puszcza, a mysli zeby jak najwiecej jeszcze wypić,   dzis rano tak  było: blagał mnie o 10zł bo umrze, potem zszedł do 3zł, na jedno piwo, nie dalam, poszedł, wrócił na godzine i znowu dyla,
jak bede miała piwo w domu, dam mu, a on jeszcze polezie

on pił piwo czy wódę? Jak wódę to miej schowaną ćwiartkę jak piwsko to musi mieć kilka bo 1 w takim stanie wypije na ex i wtedy na pewno polezie bo będzie za mało.

231 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-09 17:51:57)

Odp: tracę męża..... on pije

Mój już kumaty poszedł teraz po zupę grzybową bo zaczyna głodnieć i wiem, że przyniesie ćwiartkę i piwo, ale widzę już po nim że to końcówka. Bo tak naprawdę ćwiartka to dla niego nic, on jak chleje to musi mieć 0,5
więc mam nadzieję ,że to już ten czas bo przeważnie tak było

232

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:
atmosfere napisał/a:

TU nie o honor Twój chodzi a o spokoje i godne życie rodziny,
jak teraz się ugniesz to następny ciąg potrwa miesiąc, uwierz że z czasem są one dłuższe i gorsze...

a jezeli to ostatni ciąg w jego zyciu???
jak sie bede czuła??
bede miala satysfakcje?

uwierz mi, zbyt cwany on jest aby dać się zachlać...

mój przyzawałował bo 48 lat na karku, 3 lata bardzo ciężkiego chlania, narkotyki, duża nadwaga, środki typu wiagra na porządku dziennym, cukrzyca, nadciśnienie, wcześniejsze zawały powodowane cukrzycą, więc sam sobie zapracował na chore serducho:-)

233

Odp: tracę męża..... on pije
SadCryingWoman napisał/a:

on pił piwo czy wódę? Jak wódę to miej schowaną ćwiartkę jak piwsko to musi mieć kilka bo 1 w takim stanie wypije na ex i wtedy na pewno polezie bo będzie za mało.

on pije wszystko co moze dostać, miej na względzie,że on nie ma kasy i liczy na łaskę kolegów, pije nawet te tanie wina, ale chyba piwo by wolał na kaca

234

Odp: tracę męża..... on pije

właśnie wrócił zamknął się na klucz w pokoju, sama ten klucz rano znalazłam i poleciłąm mu go uzyć, bo dzieci tam do niego chodzą, a wyglada juz tak strasznie, ze mogłyby się budzic w nocy z krzykiem   o.O

235

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

właśnie wrócił zamknął się na klucz w pokoju, sama ten klucz rano znalazłam i poleciłąm mu go uzyć, bo dzieci tam do niego chodzą, a wyglada juz tak strasznie, ze mogłyby się budzic w nocy z krzykiem   o.O

O kurde, jak pije te tanie wina to już źle, weź mu powiedz żeby otworzył drzwi, jak dostanie derilium to się nawet po pomoc nie doczołga, przypilnuj dzieci aby tam nie szły, ja na twoim miejscu bym coś załatwiła na wrazie czego.
Ja bym tak zrobiła nie musisz się kierować moimi słowami, ale naprawdę zejście wygląda strasznie.

236

Odp: tracę męża..... on pije
SadCryingWoman napisał/a:

O kurde, jak pije te tanie wina to już źle, weź mu powiedz żeby otworzył drzwi, jak dostanie derilium to się nawet po pomoc nie doczołga, przypilnuj dzieci aby tam nie szły, ja na twoim miejscu bym coś załatwiła na wrazie czego.
Ja bym tak zrobiła nie musisz się kierować moimi słowami, ale naprawdę zejście wygląda strasznie.

nie pomyslałam o tym zamknieciu,
ale on zawsze zaczyna od lepszych alkoholi(znaczy normalnych: żubrówka np.) a jak juz kończa sie mozliwości to pije co sie da

myśle ze jak bedzie miał lęki czy cos w tym stylu to da znać, on jest bardzo lękliwy, kiedyś... kiedyś jak wychodził z ciagu a ja pojechałam na zakupy to zszedł do matki na dół bo bał się sam zostać

237

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:
SadCryingWoman napisał/a:

O kurde, jak pije te tanie wina to już źle, weź mu powiedz żeby otworzył drzwi, jak dostanie derilium to się nawet po pomoc nie doczołga, przypilnuj dzieci aby tam nie szły, ja na twoim miejscu bym coś załatwiła na wrazie czego.
Ja bym tak zrobiła nie musisz się kierować moimi słowami, ale naprawdę zejście wygląda strasznie.

nie pomyslałam o tym zamknieciu,
ale on zawsze zaczyna od lepszych alkoholi(znaczy normalnych: żubrówka np.) a jak juz kończa sie mozliwości to pije co sie da

myśle ze jak bedzie miał lęki czy cos w tym stylu to da znać, on jest bardzo lękliwy, kiedyś... kiedyś jak wychodził z ciagu a ja pojechałam na zakupy to zszedł do matki na dół bo bał się sam zostać

oni się nie bojá, oni chc? pomocy, aby ktoś im pom?gł w kryzysowych sytuacjach,
u nas też tak było,

czasem jak wychodził z ciágu, leżeliśmy w objęciu , przytuleni do siebie 2 dni bez przerwy, to pomagało mu wyjść z ciágu, miał kogoś czyli mnie aby pom?c mu w razie kryzysu,

o M?j Boże, czuję się teraz jakbym to przechodziła ponownie:-(

238

Odp: tracę męża..... on pije

Ojej, Dziewczyny...
Bardzo mi Was żal, a jednocześnie podziwiam taką wolę walki o męża - alkoholika.

Nie wiem...chyba kajdanki bym kupiła i przypalowała gnoja do kaloryfera, gdy zaczyna ciąg.

239

Odp: tracę męża..... on pije
koma5 napisał/a:

Ojej, Dziewczyny...
Bardzo mi Was żal, a jednocześnie podziwiam taką wolę walki o męża - alkoholika.

Nie wiem...chyba kajdanki bym kupiła i przypalowała gnoja do kaloryfera, gdy zaczyna ciąg.

Tak nie można to ubezwłasnowolnienie big_smile
Śmieję się ale mi wcale nie do śmiechu hmm

240

Odp: tracę męża..... on pije

I przejęcie odpowiedzialności za niepicie, od czego próbujemy odwieść co poniektóre osoby. smile

241

Odp: tracę męża..... on pije

makarena, i co tam?
Długo nic nie piszesz, mam nadzieję, że wszystko ok...



Zajrzę później...

242

Odp: tracę męża..... on pije

wyszedł na chwilę jak byłam pod prysznicem i zabrał mi laptopa.....
to ja wyłączyłam ruter big_smile

no to mi zaraz oddał, mówiąc : nie ma netu sad
sama miałam problem zeby odzyskac połaczenie, okazało sie ze w ustawieniach jakims cudem(pewnie on cos próbował robić) było przestawione: automatyczna siec i wybrane sąsiadów, a tam ograniczenie lub brak łaczności, nie zmieniałam ustawień, więc bedzie miał problem na przyszłość big_smile
czego sie nie robi, by umilic zulowi zycie big_smile



niestety wygląda na to , że on jeszcze nie przestaje sad

243

Odp: tracę męża..... on pije

kajdanki powiadacie????? big_smile

244 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-09 21:33:43)

Odp: tracę męża..... on pije

może on też ma problem i chciał się komuś wyżalić tak jak my i dlatego zabrał laptopa, oj Ty niedobra big_smile
Żart...
Idę kolację robić, później wpadnę smile
TU! Nie w ciążę big_smile:D

Tak w ogóle to zjadł zupę i śpi, menda jedna!

245 Ostatnio edytowany przez koma5 (2012-01-09 21:42:37)

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:

I przejęcie odpowiedzialności za niepicie, od czego próbujemy odwieść co poniektóre osoby. smile

Już ja bym tak zrobiła, aby sam się zakuł. A kluczyk by sie zgubiły;)

Oj, wiem, że tu nie ma się z czego śmiać...

246

Odp: tracę męża..... on pije
koma5 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

I przejęcie odpowiedzialności za niepicie, od czego próbujemy odwieść co poniektóre osoby. smile

Już ja bym tak zrobiła, aby sam się zakuł. A kluczyk by sie zgubiły;)

Oj, wiem, że tu nie ma się z czego śmiać...

mój by poszedł z kaloryferem big_smile
desperat

247

Odp: tracę męża..... on pije
SadCryingWoman napisał/a:

może on też ma problem i chciał się komuś wyżalić tak jak my i dlatego zabrał laptopa, oj Ty niedobra big_smile
Żart...
Idę kolację robić, później wpadnę smile
TU! Nie w ciążę big_smile:D

Tak w ogóle to zjadł zupę i śpi, menda jedna!

moj tez spi, troche mnie dzis poniosło, pokrzyczałam i wogóle, dzieci chyba juz widza ze cos sie dzieje, tata zamkniety w pokoju, mama poddenerwowana, zal mi ich,
a idiota nie mysli o niczym,


powoli... powoli staję się wrakiem człowieka


a żalić to on się chciał chyba.... tym ładnym paniom, co nic nie mówią, a dużo pokazują

248

Odp: tracę męża..... on pije

Ty się nie załamuj, doskonale wiesz, że teraz nic rozmowa nie da, ani krzyki, wyluzuj...
Wytrzeźwieje to wtedy wylej jemu swoje wszystkie żale, postrasz może rozwodem, będzie trzeźwy to go w obroty.
Ja widzę po sobie, że się produkuję, tłumaczę, on w pijackim amoku i tak niczego nie bierze do siebie.
Więc daremne Twoje nerwy.
Jak ja się zaczynam wkurzać to robię sobie kawę, oglądam jakiś film, albo czytam i nerwy mi puszczają.
I nie myśl sobie, boże ja przez niego jestem wrakiem, tylko to, że dobrze, że nie wyglądasz i nie czujesz się tak jak on.
Mów do siebie, że jesteś silna, silniejsza niż on, popatrz to on jest wrakiem, to nie Ty o bożym świecie nie wiesz tylko on.

A weź sobie teraz pomyśl jak niektóre kobiety mając takich mężów, nie są tak silne jak my i uciekają w to samo?
I nie poddawaj się mówiąc sobie cały czas... -Ja już mam dość- bo polegniesz!
Kobieto, dzieci masz! Które nad życie kochasz...
On wytrzeźwieje nie łam się... Sama to wiesz bo nie jest to pierwszy raz. A wtedy do ataku, rozmowa i terapia bo z tego co pisałaś to wierzysz, że na nią pójdzie.
I pamiętaj, że sama nie jesteś! Ja mam nie lepiej i dużo nas takich, pocieszaj się na razie tym.
Mi pisanie tutaj pomaga, dla mnie to jak jakaś terapia(uspokajająca) smile

249

Odp: tracę męża..... on pije

mi tez pisanie tu bardzo pomaga, ale mam już tak mało siły......
pojde chyba spac..... ten w nocy pewnie bedzie sie trzasł po mieszkaniu,
cały czas myśle gdzie by tu wyjechać z dziecmi....
rodzice odpadaja, siostra dopiero co urodziła- nie potrzebne jej przedszkole, do hotelu???? szkoda mi kasy, zwłaszcza ze nie wiem, kiedy przestanie pić i zacznie zarabiac, nie mam bliskich przyjaciół, nie wiem co robić, a chciałabym stad zniknąć

250

Odp: tracę męża..... on pije

A mój podjął leczenie-był dziś od 17 na spotkaniu-autem pojechał. Do tej pory nie wrócił.......już nie wiem co mam myśleć, telefon milczy, być może rozładowany. Ostatniego smsa dostałam przed 19, że przedłuża się do ok. 20, potem jedzie w interesach...a ja siedzę i myślę. Zastanawiam się co on robi i gdzie jest o tej porze. Myślę czy moja "walka" o to, żeby nie pił ma sens. Mam przeczucie, że jeśli przestanie pić to znów zaczną się potajemne wyjazdy i smsy do...kobiet, więc na co mi to wszystko?!

251

Odp: tracę męża..... on pije

biedne my.... Liwia trzymaj się,
ja ide spać, rano poczytam co tam jeszcze napiszecie
spokojnej nocy moje Drogie.....

252 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-09 23:29:55)

Odp: tracę męża..... on pije

Mi się jeszcze nie chce spać...
Pooglądam na necie Trudne sprawy tongue:D


Ale przeczytałam historię dzisiaj, szkoda mi tej dziewczyny poczytajcie http://www.netkobiety.pl/t33616.html może Wy jej coś mądrego napiszecie, bo mi brakło słów...

253

Odp: tracę męża..... on pije

Mi też jakoś sen nie przychodzi. Żałosne jest to życie, pełne trudu , walki ...nawet z najbliższymi......

254

Odp: tracę męża..... on pije
Liwia napisał/a:

Mi też jakoś sen nie przychodzi. Żałosne jest to życie, pełne trudu , walki ...nawet z najbliższymi......

I co? Nie wrócił?

255 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-10 00:01:45)

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:
SadCryingWoman napisał/a:

O kurde, jak pije te tanie wina to już źle, weź mu powiedz żeby otworzył drzwi, jak dostanie derilium to się nawet po pomoc nie doczołga, przypilnuj dzieci aby tam nie szły, ja na twoim miejscu bym coś załatwiła na wrazie czego.
Ja bym tak zrobiła nie musisz się kierować moimi słowami, ale naprawdę zejście wygląda strasznie.

nie pomyslałam o tym zamknieciu,
ale on zawsze zaczyna od lepszych alkoholi(znaczy normalnych: żubrówka np.) a jak juz kończa sie mozliwości to pije co sie da

myśle ze jak bedzie miał lęki czy cos w tym stylu to da znać, on jest bardzo lękliwy, kiedyś... kiedyś jak wychodził z ciagu a ja pojechałam na zakupy to zszedł do matki na dół bo bał się sam zostać

Makarena ostrzegam Cię, że jeśli dostanie wylewu to nie da Ci znać....Mój kuzyn dostał  w czasie picia  wylewu, odjęło mu mowę i sparaliżowało jedną stronę ...próbował dać znać, całą noc próbował jakoś poinformować domowników, że stała się tragedia świadczyły o tym poprzesuwane trochę rzeczy w pokoju itd.  ledwo doczołgał się do drzwi, ubrał buta, chciał dać jakoś znać ale był sparaliżowany i stracił mowę itd. Nad ranem znaleziono Go w pokoju jeszcze żył . Karetka zawiozła Go do szpitala ale było za późno już, zmarł.... gdyby w nocy ktoś z domowników wiedział co się stało z nim, na pewno by Go uratowano. Jeśli dostanie Twój mąż wylewu nie da Ci znać....

256

Odp: tracę męża..... on pije

Nadal go nie ma. Nadal nie wiem co i jak.

257

Odp: tracę męża..... on pije

Wyjścia są dwa.
1. Przed jego wyjściem doszło do awantury. Chce albo "odparować", albo "ukarać Cię"
2. Był na pierwszym spotkaniu. Być może zakumplował się i gada z nowymi kolegami.

Idź spać.

258 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-10 00:48:31)

Odp: tracę męża..... on pije
atmosfere napisał/a:

Zakłamani napisałaś:
"Sorki że się wtrącę bo czytam Wasz wątek, bo sama dwa lata żyłam z alkoholikiem ale nie mamy dzieci ani nie był moim mężem ( nie jesteśmy już razem 7 miesięcy) i jak słusznie jedna z Pań tu na forum zauważyła, że nie umiałam traktować Go tak jak traktuje się alkoholika....tzn. wyszło na to że nieświadomie pomagałam mu w tym jego piciu, po prostu opiekowałam się nim jak dzieckiem....a tak nie wolno robić. "

to znaczy, że Ty masz problemy z samą sobą, przepraszam, że to piszę ale Ty masz skłonności do współuzależnień, nie musi to być współuzależnienie spowodowane alkoholizmem, ale możesz też "litować się, opiekować" przemocowcem, alkoholikiem, facetem toksycznym.
Zresztą jak my wszystkie tutaj, część po terapii uświadomiona w czym tkwi problem, przed częścią dopiero ta droga.

   Na Twoim miejscu pogrzebałabym w Twoim dzieciństwie z terapeutą co było nie tak ,dlaczego masz skłonności ku takim ludziom zwichrowanym, zachodzi ryzyko, że prędzej czy później trafisz na gościa  z jakimś problemem cięższej wagi, zadurzysz się tak, że nawet nie będziesz widziała problemu, który tak naprawdę będzie Cię niszczył od środka. Wydaje mi się, że powinnaś popracować nad wyższym poczuciem wartości:-) Ale mogę   się mylić.

Nie można głaskać alkoholika, głaskaniem przedłużamy swoją i jego agonię, my ponosimy większe straty niż oni, chociaż wydaje się to odwrotnie.

Mój mąż ma 48 lat, ja mam 35, różnica pokolenia.

Nie mam żadnych skłonności do ludzi zwichrowanych ani nie mam żadnych problemów ze sobą.... gdy się z nim spotykałam co dziennie przez pół roku przychodził zawsze trzeźwy ani razu nie był nawet pod wpływem piwa!!!, nie wiedziałam że pije, gdybym wiedziała od razu bym Go zostawiła nigdy przedtem nie żyłam z alkoholikiem. Dopiero jak razem zamieszkaliśmy odkryłam, że jest uzależniony i się wk...łam, myślałam że namówię Go na leczenie. Postawiłam mu warunek: albo się leczysz albo wyprowadzasz się....Przez  1,5 roku wspólnego mieszkania myślałam, że coś zrobi ale miał to w du..ie. Głaskałam Go po główce, bo myślałam że alkoholika dobrocią można tylko namówić na AA nie czytałam żadnej literatury na temat postępowania z alkoholikami i nie miałam nigdy wcześniej doświadczeń z pijakami ani nie byłam zainteresowana takimi facetami wcale. Głaskaniem po główce nic nie wskórałam więc w końcu kazałam mu się wynieść, spakowałam Go sama i kazałam mu się wynieść. Potem On wynajął mieszkanie blisko mnie i prosił żebym do niego wróciła, ale jak pięknego dnia znowu zobaczyłam Go na tym wynajętym mieszkaniu z wódką w roli głównej, trzasnęłam drzwiami i Go zostawiłam pijanego...i na tym skończyłam przygodę z facetem całkowicie nieodpowiedzialnym. Teraz ma nową kobietę i jest ok. Facet alkoholik, jest: alkoholikiem, przemocowcem często też i facetem toksycznym w jednym. Namawiałam Go na leczenie przez 1,5 roku może gdybym ostro Go traktowała coś bym uzyskała......nie wiem.... Nie jestem żadną z wykształcenia terapeutką alkoholików......Wiem jedno, że mogłam poczytać parę pozycji jak postępować z pijakami żeby im pomóc a nie szkodzić....No cóż nie poczytałam i nic mu nie pomogłam....sam też wcale nie miał zamiaru się zmieniać, było mu tak fajnie żyć, miał to w du..ie że pije.

259

Odp: tracę męża..... on pije

byłam przed chwilą, nie otworzył, ale odezwał się, znaczy  zyje, poźniej jeszcze napisze co z nim.


Liwia a co z Twoim???
Moj jak jechal gdzieś samochodem to miałam pewność że wróci trzeźwy, na szczęście nie jeździ na dwóch gazach.

260 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-10 09:22:46)

Odp: tracę męża..... on pije

makarena, co o tym zachowaniu sądzisz? ciężko obrażony, czy mu wstyd teraz i nie chciał otworzyć?


Liwia, wczoraj długo czytałam Twoje posty, tyle przeszłaś z Twoim mężem, doczytałam do momentu, że złożył pozew o rozwód i wymiękłam, nie miałam już siły czytać. Stwierdzam, że jemu się po prostu to podobało, robił Ci pranie mózgu, nie obraź się ja to rozumiem, po prostu walczyłaś o związek i to bardzo długo. A Ty dostawałaś ciągle po głowie. On Cię wykorzystywał, Twoje poświęcenia. Manipulant. To nadal mąż? Bo w sumie nie doczytałam czy doszło do rozwodu czy nie....

Z tego co czytałam to chyba się nie zmienił, bo kiedyś też Ci tak znikał...
Chciał też, żebyś poszła za nim... Wyprowadziłaś się? Czy zostałaś w swoim domu?

Napisz czy wrócił, i czy wszystko ok.

Posty [ 196 do 260 z 354 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » tracę męża..... on pije

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026