Ją wiem,ze Wy chcecie dobrze,ale nie mogę wrótwoiec,czemu wy mówicie,ze jestem uzależniona od niego. Czemu nie możecie zrozumieć,ze zależy mi na tym związku.
Podobne tematy
Bo może jeszcze tego sama nie widzisz,ale poświęcasz siebie dla tego związku..jest tylko on,on i on..Ty się zmieniasz tylko dla niego..wszystko to Twoja wina,a nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego,że każdy kij ma dwa końce..teraz póki jesteś w nim mocno zakochana nie rozumiesz tego co my Ci mówimy,pewnie nawet jesteś zła na nas za to,ale kiedyś to zrozumiesz...zapewniam..
Ok. Może i jestem uzależniona,ale go kocham,ale nie to,jest moim problem,nie po to tu pisałam,tylko po to, byście mi doradziły co powiedzieć mojemu by znów okazał mi miłość,by nie zmieniał mnie,a sam zaangażował się w związek
Tak jak już tu pisałyśmy,daj wam trochę więcej czasu i troszeczkę się od niego odsuń..nie przypieraj go do muru...a jak się teraz między wami układa?
Odkąd ją zaczęłam być w obec niego obojętna,to on znów zaczął czule pisać,jak nie dzwoniłam i nie pisałam do póki on się nie odezwał,to potem pytał czemu milczałam, można powiedzieć,ze jest ok, wszystko się okaże jak wróci i jak z nim porozmawia
Tylko żebyś mu się od razu na szyje nie rzuciła jak wróci...widzi,że coś traci,ze coś wymyka mu się z rąk,to i się stara...
Oj nie rzuce mu się, w święta wypada nasza rocznica,dlatego jeszcze bardziej będę obojętna,by wtedy był dla mnie jeszcze bardziej milszy,a być może zaskoczy mnie jakąś niespodzianka .
Trzymam kciuki żebyś wytrwała w postanowieniu i żeby mimo wszystko wam się ułożyło...
Dzięki,mam taka nadzieję,jak nie wypali,cóż ,będę musiała żyć dalej jakoś,choć będzie ciężko. Dziękuję Wam za rady
często sie kłóce ze swoim narzeczonym, jesteśmy ze sobą 3 lata on wyjeżdża za granice do pracy i kłó
cimy się nawet przez telefon . jestem bardzo uczuciowa i nie raz głupie odzywki jego prowadzą do kłotni gdzie bardzo przez to cierpie ale on nawet nie zwraca na to uwagi , nie jest mu wcale przykro , nie potrafi przeprosić ani okazać uczuć co mam zrobić zeby to zmienić?
Dawno mnie nie nie było na fourum,bo nie miałam dostępu do internetu. Chciałam Wam się pochwalić,ze u mnie i mojego,jest wielki postęp, taka rozłaka i to nie okazywanie zainteresowania poskutkowało. Wystarczy bym i ją była przez chwilę dla niego,taka jak on dla mnie i wszystko się zmieniło.Teraz mój, stał się dla mnie bardzo czuły, aż za bardzo,zaczął coraz odważniej pisać o ślubie,zbliżyliśmy się do siebie,co prawda jeszcze nie wrócił za granicy,ale zaprosił mnie do siebie na Wiglie,a to chyba coś znaczy, zrozumiałam,ze zależy mu jednak na mnie i na tym związku i chyba robiłam z igły widły,bo widziałam tylko jego błędy,to ze mnie nie docenia ,nie szanuje itp ,a swoich nie zauważałan,a to one były głównie powodem jego zachowania i tego jak mnie traktował. Dlatego też teraz obiecaliśmy sobie oboje,ze się będziemy starać by wszystko się między nami układało i byśmy się tak nie kłócili,ją postanowiłam walczyć z moim problemem tj z nerwami. Mam nadzieję,ze jak najdłużej wytrwany w tym postanowieniu i nie bawem staniemy na ślubnym kobiercu nie żałując swojej decyzji. Wszystkim polecam taki odpoczynek od siebie,to naprawdę działa.
Widzę,ze wszyscy o mnie zapomnieli i nie cieszą się,ze mi się udało :-(