netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

407 odpowiedzi29 550 wyświetleńzałożony przez xibalbaa, 14.01.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 408 z 408 ]

391

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

"chcę po prostu żeby to się zakończyło normalnie a nie czymś takim"
Co rozumiesz poprzez normalne zakończenie związku?Bo mnie się wydaje,że rozstanie nigdy nie jest "normalne"...Zawsze wiąże się z cierpieniem.To właśnie "coś takiego" jest powodem do jego zakończenia,a nie czas kiedy jest "normalnie"...prawda?
Nie próbuję Cię już przekonać,bo wiem,że tylko Twoje własne doświadczenie może Cię nakłonić do zmiany zdania i jestem prawie pewna,że predzej czy później tak się stanie.
Chciałabym po prostu lepiej Cię zrozumieć.

392

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?
kjersti napisał/a:

Ufam.Bo on na to zasługuje.

Bardzo trafnie powiedziane...

393

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Dobra... To budowanie i grunt... fundament: zaufanie, szczerość, szacunek, bliskość. Ale to może istnieć bez miłości. A gł fundamentem związku jest miłość. Miłość tworzy resztę. Tylko trzeba czasu. Powiedzmy, że rów wykopany, zalany cementem itd. Trzeba poczekać aż wysechnie.

394

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

miłość ale ta prawdziwa, a nie chora i pozbawiona skrupułów!!! miłość jest wszystkim, bez niej nie ma sensu nic, ale uważam że związek oparty na  tym co wymieniłaś czyli : zaufanie, szczerość, szacunek, bliskość ma dużo większe szanse przetrwania, bo nie ma w nim chaosu. fakt, nie znamy się ale poprzez Twoje słowa i wypowiedzi można pewnie wnioski wyciagnąć, a także dobrą lekcję dla samej siebie.. nie zmuszaj do miłości-ani siebie ani nikogo.. i nie walcz z tym co nieuniknione, gdy nie ma szans- klęski i porażki przyjmuj z podniesioną głową, nawet gdy godzą w samo serce..

395

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Może ja sobie zrobię wreszcie bilans, czemu z nim jestem.... o.
- kocham i on kocha
- zdradził, ale i ja zdradziłam, jestem w stanie choć trochę go zrozumieć.
- chyba lubię ciężkie sytuacje bez wyjścia i lubię sobie udowadniać, że wyjścia zawsze są. Co nie oznacza, że nudzi mnie spokój. Po prostu dużo już w życiu przeszłam, często mam pod górkę, może przywykłam?
- chcę kochać pomimo wszystko "Niech mówią że to nie jest miłość..." tongue:P:P
- bez niego pewnie byłoby mi lepiej, ale nie lubię się poddawać.
- chcę sprawdzić jak mnie kocha i czy czegoś się nauczył.
- chcę pokonać samą siebie, bo nie potrafię mu zaufać i wybaczyc, a chcę to w sobie pokonać. Może nie jest tego wart. Chcę to zrobić dla siebie. No pokonać siebie.
- wierzę w to, że z niczego da się zrobić wszystko i chcę to po prostu sprawdzić.

Itd.
Nie wiem ile we mnie już zostało uczucia a ile chęci działania i ciągnięcia jakiejś gry, której nie mogę skończyć w połowie. Może nie wiem tego dzisiaj, pod wpływem waszych postów, mojego myślenia. Na dzień dzisiejszy, na chwilę obecną, mogłoby go nie być. Ale muszę to poczuć przy nim. Obawiam się, że poczuję. Ale się okaże. Czasu, czasu, czasu...

396

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

PS - wiem że słowami przeczę sama sobie czasami. Ale to dlatego, że dla mnie nic nie jest czarne albo białe, wszystko się ze sobą łączy. Gdzieś mi ciągle chodzi po głowie : "Jestem duchem, który zawsze przeczy". Gdzie to było? Bo ja się tak czasami czuję.

397

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Oczywiście, że to, co czujemy do drugiego człowieka jest podstawą każdego związku, ale... Miłość ma różne oblicza. Można kochać za mocno i przez to niszczyć sobie życie.
Poza tym jest różnica pomiędzy zauroczeniem a dojrzałą miłością. Dojrzała miłość nie istnieje bez zaufania i szczerości.
Swoją drogą brak zaufania rodzi nieszczerość, nieszczerość skutkuje brakiem zaufania - chore, błędne koło...

398

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Mówiąc o tych fundamentach miałam na myśli związek,czyi ludzi,którzy się kochają bo bez miłości nie ma sensu ze sobą być.Poza tym wymieniłam bliskość.Chyba nie mozna jej stworzyć bez uczucia.
Zgadzam się z yvette,że dojrzała miłość bierze od uwagę owe podstawy bądź ich brak.Facsyncja,zauroczenie,zakochanie mogą być bardzo silne i ślepe-nieważne czy są fundamenty,stawiam dom,niech się dzieje co chce...
Tyle piszesz xibalbaa o miłości,a nie potrafisz zdefiniować czym ona dla Ciebie jest.Twoja miłość nie porzebuje prawdy,zaufania,szacunku i wsparcia.Więc czym jest?
Bo dla mnie takie zestawienia jak kocham i zdradzam,kocham i kłamię,kocham i trzymam w niepewności,kocham,ale to co daję Tobie umiem bez problemu dać równocześnie komuś innemu...są absurdalne.Ktoś kto kocha nie krzywdzi z premedytacją.Miłość to również stawianie szczęścia drugiej osoby nad własnym.A twój chłopak ostatnio faktycznie bardzo Cię uszczęśliwił...
Miłość musi być widać,to nie tylko słowa i bliskość fizyczna.To przede wszystkim czyny,z których jasno wynika,że Twoje szczęście jest dla niego najważniejsze.Z jego zachowania wynika coś zupełnie odwrotnego.

399 Ostatnio edytowany przez xibalbaa (2009-03-14 18:11:31)

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

"Twoja miłość nie porzebuje prawdy,zaufania,szacunku i wsparcia.Więc czym jest?" o wypraszam sobie. Kto powiedział, że nie potrzebuje? Ja? To że chcę odbudować coś co jest zniszczone znaczy, że mam zamiar dalej kłamać i nie wiadomo co robić i oczekiwać tego od niego bo o to chodzi w mojej miłości? Może bez przesady. Ja cierpię do cholery! Boli mnie co zrobił! A że potrafię albo chcę wybaczyć to to coś złego? To że kocham to coś złego? Nie godzę się na to co zrobił. Nie godzę się na to co zrobiłam ja. Ale skoro ja potrafie sie zmienić, to on też może. Chyba że jak ktoś tak juz raz zrobił to zawsze będzie robil. Czyli ludzie to tylko złe istoty i nie ma dla nich żadnych szans. Czyli nikt nie potrafi kochać.
Bo każdy zdradza, każdy postępuje źle. Może wy jeszcze nie, ale ile my mamy lat? Może nie zdradziłyście ale nie wierzę w to, że zawsze byłyście dobre, kochane, lojalne i tylko takich facetów macie. Miałyście za sobą inne związki na pewno i się rozpadły. Dlaczego? Bo coś któreś z was zrobiło. To się nie wiążcie więcej bo będziecie robić dokładnie to samo!
WIem, że może naiwnie postępuję ale moze bez przesady. Łatwo się idealizuje: miłość powinna być taka i taka. Kjesrti, byłaś w związku który nie miał fundamentów jak to napisałaś. I odeszłaś, dobrze. Teraz jest Ci dobrze i doskonale? Zawsze jesteś szczera nigdy nic złego nie zrobisz, nie pomylisz się? Bliskość... a nie wściekasz się bez powodów czasami? Albo on?
kazdy ma prawo do błędu bo jest tylko człowiekiem.
Tylko nie wmawiajcie mi, że dla mnie miłość to nie szczerość. Że nie potrafię zdefiniować tego uczucia! Wy pięknie definiujecie. Ale właśnie, miłość to nie słowa.

I czy któraś z was gotowa bylaby umrzeć z miłości?

Zaraz mi odpowiecie TAK, ale jeśli ten ktoś na to zasługuje. Bzdura! Bo każdy zasługuje! Choćby wymordował pół świata!

400

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Umrzec z milosci do faceta? N I G D Y

401

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

xibalbaa napisałam,że według Ciebie miłość nie potrzebuje szczerości,zaufania i szacunku,ponieważ twierdzisz,że Twój chłopak Cię kocha.Kocha poprzez zdrady,kłamstwa,podwójne życie,brak szacunku?tego nie potrafię zrozumieć...na jakiej podstawie wnioskujesz o jego miłości?Na podstawie słów czy czynów?
Nie twierdzę,że nikt nie potrafi się zmienić.Nie twierdzę,że ktoś,kto zdradzał teraz będzie juz zdradzał zawsze.Może nie.Ale jest do tego zdolny.Potrafi to zrobić równocześnie mówiąc-kocham.
Nie pisz,że każdy zdradza.Szkoda,że masz taki obraz,mogę Ci śmiało powiedzieć,że są na świcie ludzie,dla których miłość znaczy więcej niż wszelkie wątpliwości,którzy potrafią wybrać to co dla nich najważniejsze.
Oczywiście,że się mylę,oczywiście,że się wściekam czasami,pewnie,że nie jest mi doskonale...Ale jest mi dobrze,bezpiecznie,pewnie.Spokojnie...czuję jego szacunek do mnie w każdym geście,miłość to czyny,potem słowa.Ja ją widzę.Nie tylko wtedy kiedy mnie przytula czy kiedy idziemy razem do łóżka.Nie tylko wtedy gdy mówi czułe słowa.To są dodatki.Bardzo ważne,ale tylko dodatki.Napisałam przecież-nie wiem jeszcze jaki będzie mój dom.Ale fundamenty ma solidne,tego jestem pewna.
I proszę Cię,nie porównuj normalnych codziennych problemów w związku typu kłótnia,pomyłka,wściekanie się i godzenie,nieporozumienia czy trudna sztuka kompromisu do zdrad,oszustw i podwójnego życia!To nie są normalne problemy w związku...
Używasz słów umrzeć z miłości,każdy jest tego wart...oj Kochana,nieprawda.Nie wmawiaj mi proszę,że facet,który w czasie gdy ja umieram z niepewności i tęsknoty zabawia się z inną panną jest wart tego żeby dla niego umierać...
Ja nie definiuję miłości jako takiej tylko mówię czym ona jest dla mnie,czym się stała kiedy wiele nauczyl mnie własny ból.I jakie cechy mieć powinna żeby nie prowadzić do potwornych krzywd.Ja tych słów nie biore z powietrza tylko z obserwacji jak podchodził do mnie poprzedni partner,a jak podchodzi obecny.Obserwuję jego czyny i tak definiuję miłość,którą mam.I dlatego chciałam żebyś zrobila to samo-popatrzyła na czyny swojego chłopaka i na ich podstawie zdefiniowała tę miłość.Tylko tyle.To trudne nie jest.
Ja na Ciebie ani nie krzyczę,ani nie jestem niemiła.Jak juz mówiłam-próbuję zrozumieć Twój tok myślenia bo Twoich uczuć nie zrozumiem,one są tylko Twoje.

402

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Wiecie co dziewczyny? ja mysle ze xibalbaa wie i rozumie co do niej piszemy ,nie jest jednak w stanie wcielic w zycie tego planu ,nie poradzi sobie z tym sama .To uczucie zawladnelo nia a ona rozdrapuje rane i nie pozala sie zabliznic .Jest wyjscie ,skorzystac z pomocy psychologa jak ktoras juz to radzila ,lub nadal szarpac sie w celu utrzymania tego zwiazku ...jak dlugo tego nikt nie wie ! Ja rozumiem ze nie kazda z nas jest na tyle silna aby tak poprostu odciac sie i  nie wracac do tego co bylo ,xilbalbaa jak widac jest slaba (nie mozemy miec jej tego za zle )chociaz mnie sama szlag za przeproszeniem trafia ze nie znajdzie w sobie na tyle sily aby pokazac ze potrafi zyc bez niego ,bo przeciez nie ma ludzi niezastapionych ,a gdyby umarl ,ulegl wypadkowi? co wtedy mniejszy bol ? latwiej byloby zapomniec ?   Same podsycamy nasz bol ,niejednokrotnie pozwalamy sobie na wspomnienia ,przegladamy fotografie i zyjemy tamtym czasem -wiem po sobie to boli! ale zycie toczy sie dalej ,inaczej ,zmienia sie i my sie zmieniamy ,nasze uczucia tez nie sa stale .Inaczej kochamy po miesiacu ,po roku ,po latach ...jesli wogole jeszcze to mozna nazwac miloscia . xibalboo to desperacja ,rozum zostal wylaczony ,kierujesz sie slepym pedem za czym ,za kims kogo chcialbym w nim widziec -nie rozumiesz ze on tego w sobie nie ma ? przypisujesz mu cechy ktorych nie posiada ,a nie widzisz wad ktore w nim sa .Dlatego ze idealizujesz go ,tworzysz obraz ktorego tak naprawde w rzeczywistosci nie ma . Chcesz w to wierzyc ,dlatego tak sie miotasz .Zal mi Cie bo napewno bardzo cierpiesz ,jednak rozumiem ze kazda z nas wybiera to co uwaza dla siebie za najlepsze ,wiec skoro to Cie uszczesliwia to wlasciwie nie potrzebujesz wiecej rad smile  Takiej hustawki ja bym nie zniosla ,co do smierci z milosci to wogole nie wchodzi w gre ! Mamy tylko jedno zycie game over i tak kazdego z nas czeka !POzdrawiam

403

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

dobra, robcie ze mnie wariata dalej. a potem sobie tlumaczcie, ze prawda w oczy kole i sie obrazam. niestety nikogo nie idealizuje stokrotko.
zreszta, myslcie sobie co chcecie. juz tu nie zagladam bo tylko rozdrapuje wszystko kiedy chce to odbudowac.

404

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?
xibalbaa napisał/a:

dobra, robcie ze mnie wariata dalej. a potem sobie tlumaczcie, ze prawda w oczy kole i sie obrazam. niestety nikogo nie idealizuje stokrotko.
zreszta, myslcie sobie co chcecie. juz tu nie zagladam bo tylko rozdrapuje wszystko kiedy chce to odbudowac.

Czyli mozemy uznac twoj watek za oficjalnie zamkniety?

405 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-07 22:22:52)

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

...

406

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Szansa jest olbrzymia... A nadziej,e zawsze trzeba miec...   

  Może poprostu musisz trochu przystopowac, dac mu troche swobody, nie byc jego cieniem...
Przeciez on chce miec w tobie nie tylko kochana dziewczyne, ale takze przyjaciela:):) powodzenia

407

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Kochane Kobietki... odzywam się do was po tak długim czasie, bo czekałam, aż samo mi sie wszystko ułoży... Zerwałam z nim. Poznałam kogoś, kto mi otworzył oczy ... Dlatego powiem coś jednego... Jak macie problemy jak ja powyżej ( smile ) to se olejcie tych durnych facetów big_smile Wiem, będziecie mówić "A nie mówiłam" "miałyśmy rację" ale... z jednej strony miałyście a z drugiej nie. Bo powiem wam, że każda z nas musi dojrzeć do mądrych dezycji. Ja podjęłam najmądrzejszą w życiu - zostawiłam go! Schudłam 11 kg, cierpiałam jak bura suka, ale się opłacało. Tylko że... Trzeba dotrzeć do takiego momentu, że jest się w stanie to zrobić. Trzeba byś na to gotowym. Cierpi się niemiłosiernie, ale potem...

Bo ja mimo wszystko nie zmieniłam się. Dalej wierzę w bajkę. Tylko trochę inaczej... Dojrzalej, normalniej... Czekam na księcia z bajki, który albo będzie mnie kochał taką jaka jestem albo niech spier...dala!!!

Kobitki, miałyście rację, ale chyba tylko jedna z was tak do końca, bo powiedziała, że jak nie jestem gotowa na zerwanie to nie powinnam zrywać. I to jest święta prawda!! Trzeba być gotowym coś zmienić w swoim życiu, odbić się od dna. Choć najlepiej, jakby się znalazł ktoś, kto powie po prostu weź nie pierdziel i się ogarnij! Ale nie zawsze się kogoś takiego spotka. Czasami trza to se sama ze sobą to uzgodnić... Oj się rozgadałam jak zwykle nieskładnie, niepokładnie, ehhhhhhhhhh:)

Będzie dobrze. Piszę nie po to żeby se ulżeć tylko może dla innych kobitek co se nie wiedzą co robić...:) Nie czekać!! Olać, bawić się życiem, kochać...

"Coś się skończyło nie bez powodu
Kochaj nie raz, wnet poczujesz: warto żyć:)...."

Posty [ 391 do 408 z 408 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026