To przykre ale chyba tylko terapia szokowa dała by rezultat to znaczy jak zobaczysz go z inną bo w tą jego niepewność to ja nie wieże jesteście z dala od siebie , i pewnie kogoś poznał a że nie ma odwagi powiedzieć wprost to cię mami jakimiś głupimi tłumaczeniami.
Podobne tematy
o kurka, dziewczyno, a ja myślałam, że mam problem z ex... śledzę posta regularnie... ale masz zlasowane w głowie WYBACZ, ze to piszę, ale jesteś obsesyjnie zakochana... to nie dobrze!!!
ja tez kiedyś tak latałam za chłopakiem, wiem co czujesz, mogę powiedzieć Ci jedno
JEŻELI TERAZ NIE WYCIĄGNIESZ Z TEGO WNIOSKÓW, NIE ODETNIESZ SIĘ OD TEGO UCZUCIA I TEGO FACETA, KAŻDY NASTĘPNY, KTÓREGO TAK OBSESYJNIE POKOCHASZ ZROBI Z TOBĄ TO SAMO... WYSTARCZY, ŻE Z LĘKU PRZED JEGO UTRATĄ WYBACZYSZ MU PIERWSZY BŁĄD-TAKI POWAŻNY... ON DOPISZE SOBIE RESZTĘ!!!!
wiem to, bo mój drugi facet zrobił dokładnie to samo... oni wyczuwają to w nas...ale teraz jakoś lżej to przechodzę... sama nie wiem czemu, może to i praca?! nie wiem...
Może i obsesyjnie. Jak kocham, to całą sobą... W każdym razie napisałam do niego, że chcę się spotkać w końcu i porozmawiać.
Chcę mu spojrzeć w oczy, usłyszeć, że już mnie nie kocha i z nim zerwać. Nie wiem czy będzie mi łatwiej. Pewnie nie, ale będę po prostu wiedziała, że to naprawdę definitywny koniec i zacznę zapominać a nie czekać. Bo znowu cholera zaczynam czekać. Nie chcę!!! Chcę to już mieć za sobą. I wiem, że jeżeli to tak zostawię, to będę miała ten problem ciągle przed sobą, a nie za sobą.
Jak mi jest ciężko!
Może i jestem jakaś nienormalna i dlatego nie potrafię się pozbierać. Raz jestem silna i mocna i wiem, że sobie poradzę, a raz czuję, jak wszystko we mnie sie telepie i płacze.
Jestem do kitu.
xibalbaa wcale nie jesteś do kitu!Takie wahania siły w Twojej sytuacji są całkowicie normalne.Nie wiem tylko czy to spotkanie to dobry pomysł.Wiem,że chcesz przerwać wreszcie to zawieszenie,w którym czujesz,że jesteś ale co będzie jeśli się złamiesz?Jeśli spojrzysz mu w oczy i nie będziesz potrafiła zerwać?Potrzeba Ci wiele siły aby to spotkanie potoczyło się po Twojej myśli...
dopóki nie przestaniesz się z nim spotykać, dopóki nie przestaniesz aranżować telefonów i spotkań... nie przestaniesz się zniewalać...
nie wiem co o tym myśleć, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wmówiłaś sobie, że nie możesz bez niego żyć...
rozumiałabym to, gdyby był wobec Ciebie dobry, ale z tego co tu czytam, miałaś więcej cierpienia niż radości...
PS.jestem tu po to żebyś coś zrozumiała!!
Był dobry. Było nam wspaniale. Od świąt dopiero zaczęło się psuć.
O to chodzi, że kiedyś było tak dobrze. Kochał mnie i za mną szalał a ja za nim. I się skończyło. I nie potrafię przejść z tym do porządku dziennego. I nie rozumiem dlaczego tak się stało. Chcę mu spojrzeć w oczy po to, żeby uświadomić sobie naocznie że to już koniec. Widzieć to, zobaczyć, że już nie jest mój, bo teraz?? Więcej domysłów i niedopowiedzianych słów. To okropne... Chcę z tym skończyć.. Nie mieć nadziei bo ona boli.
xibalbaa i co tam u Ciebie, jak sie czujesz?
A sama nie wiem jak. Zadzwonił do mnie. Mamy się spotkać. Wszystko się okaże... A tam, nie wiem nic. Na pewno nie będzie dobrze. Jak dalej nie będzie wiedział, czego chce, to złamię sobie serce i z nim zerwę, bo nie dam się tak traktować. Zero szacunku....
Jestem młoda, niebrzydka, nie głupia, na studiach - niech się chłopy za mną uganiają, a nie ja za nimi!!!
aha, czyli dalej sie to ciagnie i nic sie nei zmienilo. chcialabym zebys wreszxie miala jasna sytuacje, bo teraz to sie jedynie meczysz ;/
Wyjaśni się wszystko w czwartek. Już się męczę coraz mniej. Uczę się żyć bez niego. Wieczorami sobie chlipię i wspominam, ale... Już nie łapią mnie skurcze żołądka jak o nim myślę. Już nie trajkocze mi serce, jak sobie o nim przypomnę. Piękna ta miłość była. Ale wszystko się kończy, a potem znowu zaczyna. Taka dziś pełna optymizmu jestem, że szok.
Przecież poradziłam sobie bez niego!!!
Przeżyłam najgorsze chwile mojego życia - bez niego!!! Nie potrzebuję go by żyć.
Jeszcze kocham. Ale naprawdę, jak nie będzie dalej wiedział co z nami, to podziękuję za piękną miłość. Najpierw skrzywdzę go wspomnieniami. Naszymi planami, jego obietnicami, że będziemy ze sobą do końca życia. A potem złamię sobie serce.
.....chyba że....
Chyba, że cudy się zdarzają. Że miłość jest silniejsza od wszystkiego innego na świecie. Że miłość jest!!! Oj jak ja to bym chciała udowodnić Wam i sobie.
Ale zobaczymy. Narazie wydaje mi się, że najcięższe już przeszłam. Żałoba mija. Jak z nim zerwę ostatecznie, to będzie kolejna żałoba. Ale minie szybciej. No bo ja zahartowana dziewucha jestem
!!!
Aj tam, jak by nie było, będzie dobrze. Byle do ludzi, do ludzi --------------> o-I-<
Wyjaśni się wszystko w czwartek. Już się męczę coraz mniej. Uczę się żyć bez niego. Wieczorami sobie chlipię i wspominam, ale... Już nie łapią mnie skurcze żołądka jak o nim myślę. Już nie trajkocze mi serce, jak sobie o nim przypomnę. Piękna ta miłość była. Ale wszystko się kończy, a potem znowu zaczyna. Taka dziś pełna optymizmu jestem, że szok.
Przecież poradziłam sobie bez niego!!!
Przeżyłam najgorsze chwile mojego życia - bez niego!!! Nie potrzebuję go by żyć.Jeszcze kocham. Ale naprawdę, jak nie będzie dalej wiedział co z nami, to podziękuję za piękną miłość. Najpierw skrzywdzę go wspomnieniami. Naszymi planami, jego obietnicami, że będziemy ze sobą do końca życia. A potem złamię sobie serce.
.....chyba że....
Chyba, że cudy się zdarzają. Że miłość jest silniejsza od wszystkiego innego na świecie. Że miłość jest!!! Oj jak ja to bym chciała udowodnić Wam i sobie.
Ale zobaczymy. Narazie wydaje mi się, że najcięższe już przeszłam. Żałoba mija. Jak z nim zerwę ostatecznie, to będzie kolejna żałoba. Ale minie szybciej. No bo ja zahartowana dziewucha jestem![]()
![]()
!!!
Aj tam, jak by nie było, będzie dobrze. Byle do ludzi, do ludzi --------------> o-I-<
Wreszcie....:) odzyskujesz siebie...:)
![]()
Cieszę się, wiedziałam, że jesteś silna kobietka:)
Tak trzymaj!
Nojgorszy jest przypływ wielkiego optymizmu (to jeszcze +
) a potem wielki spadek (-). No ale... Coraz częściej mam ten optymizm, może we mnie zamieszka i spadki będą coraz rzadsze.
Oj kobietki moje Kochane, jak ja chcę kochać życie
:D:D:D:D:D:D:D:D:D
A miłość jest wszędzie!!!!!
No i tak trzymaj
:):) fajnie przeczytać, że wracasz... do ludzi
!!!
Trzymaj się ...
I ja trzymam kciuki. Jestem pewna, ze wszystko się ułoży po Twojej myśli ![]()
oby tak dalej:)
Jesteś silna,dajesz radę teraz,dasz radę i później:)
musisz tak własnie podchodzić do życia ![]()
Hi hi hi Kochane jesteście
Nie wierzyłam, że sobie z tym poradzę. Ale boję się, że w takim stanie jestem, bo jeszcze do końca nie zerwaliśmy, mam nadzieję i mam go w nosie jednocześnie.
A jak jutro zapadnie KONIEC to wszystko zacznie się od nowa.
Ale może jednak nie... Przecież najgorsze przeżyłam: "Lepiej mi bez Ciebie", "Nie wiem czy Cię kocham".
Jestem pełna optymizmu!!!!!!!!!!!!!!!!!:D Będzie dobrze, ha ha ha
=======> że się powtórzę =========> MIŁOŚĆ JEST WSZĘDZIE!!!!!!!!!!!
:D:D:D:D:D:D:D:D
daj znać jak poszło
:)
Oj dam, dam. Gdzie wszystkie smutki wyleję?? No gdzie?? ![]()
Mialam dokladnie to samo -teraz jestem sama ,czulam ze to sie konczy ,probowalam cos zrobic ,nic nie pomoglo -raz mnie Kochal raz mowil ze nie wie co czuje ,czekalam jak pies ktory czeka az go ktos poglaszcze, bylam zmeczona tym wyczekiwaniem co tym razem. Teraz jestem sam od 3 dni ,jakos zyje i chyba jest mi troche lzej rozgladam sie wokol siebie i wiedze ze tylu ludzi wokol mnie . Jestem troche oszolomiona tym co sie stalo ale wiem ze sie podniose ,tak teraz juz to wiem. W sumie to nie mozna ciagnac czegos martwego ,cos co umarlo nie da sie ozywic. Badz silna ,znajdz w sobie sile i powiedz mu ze zrywasz ten uklad bo jest ci w nim zle .Ja mysle ze on na to wlasnie czeka zeby to niby bylo z Twojej winy -tak wiem ze to smieszne ale mysle ze cos w tym wlasnie jest. Nie ludz sie ze wroci i bedzie super ,moze bedzie chcial wrocic ale nie ludz sie ludzie sie nie zmieniaja ot tak poprostu ,bedzie dobrze tydzien ,dwa a potem karuzela od nowa.Szkoda zycia i zdrowia .POszukaj nowej milosci bo jest tuz w zasiegu reki .Zycze Ci tego z calego serca i wiedz ze nie jestes sama -jest nas wiecej jak widzisz .Gdzie ci pokrzywdzeni faceci ? czemu milcza ? a moze ich nie ma ? moze to oni tylko nas krzywdza!!!
Nie, my równie dobrze krzywdzimy facetów. Tylko oni nic o tym nie mówią, nie ma się czym chwalić. My musimy wszystko z siebie wylać, oni muszą stłamsić.
To są duże dzieciaki i już. A my ich kochamy. I już.
Nie wiem, czy czeka na to, żebym z nim zerwała. On sam nie wie czego chce. Ja to rozumiem, nie oceniam. No tak wyszło...
Ale ważne, że dałam radę!
A on kiedyś zmądrzeje.
Mówisz, że ludzie się nie zmieniają. On był kiedyś inny, teraz się zmienił. Więc się zmieniają. Kochałam kogoś innego.
No i.... Nie przyjedzie. Grypa. Nie może wstać z łóżka.
Cieszę się, że nie przyjedzie:D Tak jakoś... Jeszcze jak mi powiedział, przez telefon, że już wie, czego chce..
A mianowicie, że nie chce ze mną zrywać tylko nie chce się spotykać.
O nie nie nie ....
Nie zerwę z nim. Postanowiłam. Spotkam sie z nim kiedyś tam, ale tylko po to by porozmawiać w 4 oczy. A potem powiem, żeby się odezwał, jak już będzie wiedział, że chce ze mną być. Dla mnie to będzie koniec, a on... Niech sobie robi co chce! Niech sobie wraca kiedy chce! Mnie już nie będzie. Idę w świat:D
...............Trzeci dzień optymizmu.........
.............................może już dołków nie będzie???,.......................
:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:DD:D::D:D:D:D:D:D:D:D
Buziole kochane Kobietki :*
Jestem szczęśliwa!!!!
156 2009-02-05 17:47:35 Ostatnio edytowany przez Medlaine (2009-02-05 17:48:12)
No i.... Nie przyjedzie. Grypa. Nie może wstać z łóżka.
Cieszę się, że nie przyjedzie:D Tak jakoś... Jeszcze jak mi powiedział, przez telefon, że już wie, czego chce..
A mianowicie, że nie chce ze mną zrywać tylko nie chce się spotykać.
O nie nie nie ....
Nie zerwę z nim. Postanowiłam. Spotkam sie z nim kiedyś tam, ale tylko po to by porozmawiać w 4 oczy. A potem powiem, żeby się odezwał, jak już będzie wiedział, że chce ze mną być. Dla mnie to będzie koniec, a on... Niech sobie robi co chce! Niech sobie wraca kiedy chce! Mnie już nie będzie. Idę w świat:D
...............Trzeci dzień optymizmu.........
.............................może już dołków nie będzie???,.......................
:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:DD:D::D:D:D:D:D:D:D:D
Buziole kochane Kobietki :*
Jestem szczęśliwa!!!!
xibalbaa....Czy Ty naprawdę wierzysz wto co piszesz? " Spotkam sie z nim kiedyś tam, ale tylko po to by porozmawiać w 4 oczy. A potem powiem, żeby się odezwał, jak już będzie wiedział, że chce ze mną być. Dla mnie to będzie koniec, a on... Niech sobie robi co chce! Niech sobie wraca kiedy chce! Mnie już nie będzie. Idę w świat:D"?
wierzysz w to ???? ![]()
Wierzę!!! Ponieważ...... zanim on wróci, to ja już dawno będę z kimś innym ![]()
Chyba że mu szybko wróci, to zmienia postać rzeczy. Ale wątpliwe to jest... hm...
A czemu pytasz??
Wiecie co? znowu mi wraca, czuję, że dziś będę płakać...
Dlatego.....
Ha, kiedy to było!!! W poniedziałek! A dzis jest czwartek!!! I mi od wtorku dopisuje humorek!! Dzis mi się przykro zrobiło, jak przez telefon powiedział, że nie chce ze mną zrywać, ale też nie chce się spotykać, ale to trwało 5-10 minut i zaraz minęło!!!!
Kocham go, nie przeczę. Ale już potrafię sobie z tym poradzic. Już wypłakałam swoje. Już jest dobrze. Znowu chcę żyć i tańczyć, tańczyć, tańczyć....
Odkryłam, że naprawdę mam siebie i siebie też kocham. To wspaniałe!!!
Od wtorku chodzę ciągle szczęśliwa, skaczę, śpiewam... I myślę o nim coraz rzadziej. Nie potrzebuję go.
Może i smutne, no ale cóż... Ja tam sie cieszę, że naprawdę odzyskałam siebie. Gdyby tak nie było, zdarzałyby mi się dołki, a takowe jeśli mam to ze zmęczenia, bo chce mi się spać, a muszę się uczyć.
aaaaaale....... z górki. Egzaminy wszystkie zdałam
mogę się wyspać. Ale najpierw... Idę dzis na podryw!!! Może nic nie poderwę, ale
sama idea tyle szczęścia daje ![]()
Oj rypie mi się, rypie
Ale fajnie jest
:D:D:D:D:D:D:D:D:D
no widzisz, świetnie sobie radzisz bez niego!!!! wytrwaj w tym i nie wracaj do niego...
I tak już będzie? Raz w górę raz w dół,od radości do czarnej rozpaczy?Boże i to ma być ta wspaniała miłość ? Ja serdecznie dziękuję bo można ześwirować.
I tak już będzie? Raz w górę raz w dół,od radości do czarnej rozpaczy?Boże i to ma być ta wspaniała miłość ? Ja serdecznie dziękuję bo można ześwirować.
To naturalne po rozstaniu....Popadanie w skrajności...od rozpaczy po przesadną euforię...
Hi hi hi ja tam nie wiem, już czuję, że wahania mi mijają ![]()
Odzyskuję radość ducha. Nie ma go. I już. Straszne było co przeżyłam. Ale koniec!!!!!!!
Zechce to wróci. Ciekawe czy ja będę chciała. Mam nadzieję, że nie.
Hi hi hi ja tam nie wiem, już czuję, że wahania mi mijają
Odzyskuję radość ducha. Nie ma go. I już. Straszne było co przeżyłam. Ale koniec!!!!!!!
Zechce to wróci. Ciekawe czy ja będę chciała. Mam nadzieję, że nie.
Życzę Ci tego z całego serca....
Ale wiesz...nawet to "hi hi hi" jest jakby trochę...irracjonalne.:)
165 2009-02-05 20:48:38 Ostatnio edytowany przez xibalbaa (2009-02-05 20:49:46)
Bo ja taka już jestem
:D:D:D
Straciłam siebie na jakiś czas.
:D:D:D:D:D:D:D
a zresztą... niech to nawet będzie głupia euforia czy co tam.... Jest dzis i nie ważne co będzie jutro
xibalbaa czy możesz zdradzić nam swój wiek? to dużo wyjaśnia...
Ja w slowach piosenki -po co komu dzis wczorajsza milosc -? wlasnie ,tak sobie mysle ,te powroty po zerwaniach sa jakies takie dziwne, czy nie jest to przedluzaniem wlasnego cierpienia? moje 4 dni po rozstaniu sa puste , jednak jestem wsrod ludzi ,rowiesnikow ktozy rozumieja co mi sie przydazylo i bardzo mi pomagaja .Wlasciwie zajmuja mi czas ,w taki sposob ze jest mi latwiej .
Co do rozstania mysle ze warto wyjsc z twarza ,zachowac swoja godnosc ,nie prosic ,nie przepraszac niewiadomo za co ,nie wybaczac bez konca tego ze ktos nas wciaz rani ,nie pozwalc sobie na ponizanie siebie. Ja zerwalam bo wiedzialam ze nastapi to z jego winy na dniach ,dawal mi jasno to do zrozumienia ,mysle ze chcial abym to ja mogla zrobic to pierwsza ,teraz jestem mu za to wdzieczna nawet bo pozwolil abym nie czula sie porzucona (chociaz tak sie niestety czuje)
Zamierzam wyslac mu wiadomosc dotyczaca naszych ewentualnych kontakow np.gdy sie przypadkowo spotkamy na ulicy,przystanku czy nawet na jakies imprezie (mamy niewiele wspolnych znajomych).Nie chcialabym abym musiala mijac go bez slowa ,mysle ze byloby to glupie i dziecinne.
Chce zostawic po sobie dobre wspomnienia ,zadnych niepotrzebnych zali ,zlosci ,wyzwisk bo to bezsensu .Nic to nie zmieni! Wyplakac to ja sie moge w poduszke ,trzeba trzymac fason :< (wiem czasem trudno)
xibalbaa czy możesz zdradzić nam swój wiek? to dużo wyjaśnia...
Mam 20 lat. I już trochę przejść za sobą... Dlatego było mi tak ciężko.
Jeju, pić nie wolno!!! Jakiego smęta wczoraj złapałam.... Ale już się wyspałam i jest lepiej
![]()
Ależ cisza... Co nie oznacza, że nic się nie dzieje. A może nic się nie dzieje. Cisza, spokój, pustka...
Eh, heh, ....
kocham, kocham, kocham...
no wlasnie, co tam u Ciebie?
A nic... znowu mi wróciło, płaczę sobie wieczorami ale już i tak jest lepiej:D
Mamy się spotkać. NAPEWNO tak już:D jestem pewna że to koniec. Wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. Ale tak będzie lepiej. Nic już nie będzie jak dawniej, a nawet gorzej. Pięknie z nim było. Tyle mi obiecywał... hm... no ale cóż, nie można kogoś zmusić do miłośći...
Kurcze, jak w moim życiu wszystko się zmieniło...
Ludzie, miejsca....
Wcale mi się to narazie nie podoba, ale zobaczymy co przyniesie nowy dzień:P:P:P
I tak jestem szczęśliwa:D Myślałam, że nie potrafię już kochać, po moim ostatnim związku, kiedy to mi przeszło, ale jak widać potrafię. I to jak!!!:D
Ale, chyba tak jest: "Nic nie może przecież wiecznie trwać... za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić"....
Chyba zapłaciłam za poprzednią kiedy mi przeszło.
Kurcze, nie, tak nie może być że za coś się płaci. Świat jest odbiciem ludzi. Ludzie odrzucają negatywne rzeczy. Nie zawsze złorzeczą. Ludzie nie są do końca źli...
No to... Lekcja życia:D
hi hi h ihi hi hi hi hi już mi od razu lepiej jak sobie popiszę, a nie duszę w sobie:P
Pozdrawiam i życzę szybkiej wiosny!!!:D
Umieram, umieram, kocham, kocham, kocham...
Jak można przestać kochać??
To koniec, koniec, koniec....
Jak można to skonczyć??
Przysięgał miłość po grób. Przysięgał że zrobi wszystko byśmy byli razem, razem się zestarzeli... Wiem, że przysięgał szczerze... Może zapomniał... Niech powie, że mnie nie kocha. bedzie wszystko jasne. Wszystko proste...
xiballba
Wiem co czujesz ,naprawde mozesz mi wierzyc ! mam to samo .Napierw zachlysnelam sie ta wiadomoscia i czulam nawet ulge ze koniec z naciaganiem naszego zwiazku na prosta.Teraz minelo pare dni i mam okropnego dola ,slucham muzyki ,wszyskto mi sie przypomina i kojarzy z nim .Niedobrze ,nie widze zadnego sensu w tym co robie i dlawi mnie w gardle bo lez juz nie mam.Czuje sie bardzo samotna i nie wiem jak mam dalej zyc ,zblizaja sie walentynki
to jak gwozdz do mojej trumny .Gdy widze inne pary -odwracam glowe ,nie moge ,poprostu wysiadam.
Lepiej sie wygadac ,lzej ze ktos to czyta ,czuje podobnie i wie jak to jest . Dlaczego nie wymysla leku na zranione serce ? dalabym za to wszyskie pieniadze! Trzymaj sie jakos ,moze pomysl ze wszystko mija nawet te okropnie smutne dni .Ktos powiedzial ze spadaja na nas male duze nieszczescia ,ktore sa potrzebne do szczescia. Ja nie umiem narazie tego zrozumiec -niestety!
Ja mam najgorszy problem z wiarą, że się wszystko ułoży... Ciągle mam nadzieję i to nie pozwala mi się oderwać od niego. Bo w końcu mamy się spotkać. Mamy się spotkać i wtedy się na własne oczy przekonam, że mnie nie kocha i dopiero wtedy będę mogła zamknąć ten rozdział mojego życia.
Boże, jak mi smutno. jak ja go kocham. Jak on kochał mnie. Przecież kochał. Obiecywał. Czemu tak się stało? Miał dziś przyjechać, właśnie dostałam wiadomość, że przyjedzie jutro. Tak... Już 3 tygodnie się tak spotykamy. Chcę go nie kochać, zapomnieć, to nie ma sensu, przecież on już się nie "uwsteczni", nie będzie taki jak kiedyś...
Czuję się jak wykorzystane gówno.
Nawet jak Ci powie, że Cię nie kocha, nie zamkniesz tego rozdziału, jeszcze bardziej będziesz zadawała sobie pytania dlaczego nie kocha? Jeszcze będzie Ci gorzej. Przeżyłam to, więc wiem. najpierw chciałam to usłyszeć, myślałam, że wtedy zrozumiem coś, ale kiedy usłyszałam, nic nie docierało do mnie, nie wierzyłam. I dalej byłam w martwym punkcie. Tutaj tylko czas pomoże i nowo poznana osoba. Ja myślę, że szkoda czasu na niego, nie na tym polega miłość, kiedyś dojdziesz do tego sama.
Wiem to wszystko, wiem, tylko trudno się z tym pogodzić.
Ale nic. Ciężko jest mi cholernie, ale dość tego. Mam dosyć! Kochałam go mimo że nie był zawsze w stosunku do mnie fair. Ale przecież taka jest miłość, prawda? Nie kocha się "za" ale "pomimo że". Ale dość, nie dam się tak traktować!!!
Miał przyjechać i dlaczego nie przyjechał?? Bo wypił piwo!!! Co ja jestem? Gówno śmierdzace??
Dość, dość, dość.
Złamię sobie serce i zerwę. I skończę to. Boże, jeszcze nigdy tak bardzo nie kochalam.... Ale pokocham. Trochę czasu mi to zajmie, ale już przecież tyle bez niego przeżyłam... Tak wiele przeszłam. Sama prawie.
KONIEC
Boże, jeszcze nigdy tak bardzo nie kochalam.... Ale pokocham. Trochę czasu mi to zajmie, ale już przecież tyle bez niego przeżyłam... Tak wiele przeszłam. Sama prawie.
KONIEC
Xibalbaa...wierzę, że masz jeszcze trochę siły!!!
Najgorsze za Tobą...Twój chłopak to już nie jest ta osobą, którą pokochałaś!
Swoim olewczym zachowaniem pokazuje swoją prawdziwą twarz!
Tobie jest potrzebny prawdziwy mężczyzna, a nie chłopiec, którego będziesz niańczyć i czekać aż wydorośleje!
Jestem z Tobą!
Ciężko to wszystko znieść, pogodzić, zrozumieć. Było tak dobrze, byliśmy szczęśliwi... i nic z tego nie zostało.
Ale nic. "Skończyło się... To nowa ja...."
Tylko co sie mu porobiło, to ja nie mam zielonego pojęcia. I dlaczego??
No cóż....
Taki widać on już jest. Może kłamczył od początku a ja byłam ślepa?? No kuźwa, wiem, ze nie. To co??? ![]()
Ciężko jest się nie poddawać. Chciałabym zasnąć i się nigdy nie obudzić. Chciałabym nie czuć, nie myśleć. Minął miesiąc a ja wciąż tak bardzo kocham!! Chciałabym się z nim spotkać, spojrzeć na niego i wiedzieć, że już nic nie czuje, że wydawało mi się, że coś czuję, bo się nie widywaliśmy.
A tak....
Jutro nie owalę go. Nie będę potrafiła. Będę wypominać wszystko, będę płakać, a on może się będzie śmiać, nie wiem co będzie robić. W każdym razie powie, że naprawdę nie wie co czuje i nie chce się narazie spotykać. A ja wtedy powiem, że nie, wystarczająco długo czekałam i teraz albo walczymy o to oboje, albo ja odchodzę, bo już wystarczająco się wycierpiałam przez niego. On zapyta, czy tak wolę. A ja, że walczyłabym do upadłego, ale nie sama, nie przeciwko niemu. Jak już, to razem z nim, a tak to nie mam o co walczyć. Coś tam jeszcze sobie powiemy. W każdym razie skończy się na moich łzach, albo na kamiennym wyrazie twarzy, a łzach gdy odjedzie. Runie cały mój świat i cała nadzieja, jaką w sobie miałam.
Albo skończy się gorzej. Poprosi mnie o kolejny czas. A ja się głupia zgodzę. Nie no tego zrobić nie mogę!! Więc nie zgodzę sie, a on odjedzie. Bo to on jest zraniony, to ja nie chciałam czekac.
I runie we mnie wszystko. Kiedyś się podniosę, teraz to wiem. Ale na moment umrę.
Bo przecież nie może być tak, że przyjedzie i powie, że mnie kocha, ale nie chciał tego mówić przez telefon, a teraz czekał tyle, żeby upewnić się, że mu nie przejdzie. Nie może przyjechać i po prostu mnie przytulić. Nie może... Bo nic nie ważne były moje słowa że go kocham i nic nie warte jego slowa. Nic nie warte obietnice, chwile szczęsliwe i kłótnie. Bo ja nie mogę mieć tyle szczęścia. Bo ja nie mogę być szczęśliwa. Byłam. Bylam z nim szczęśliwa. A teraz się łudzę. Czasami czuję szczęście, ale ono nie jest pełne. Koślawe.
Chyba że znowu jutro nie przyjedzie. Wtedy ja przyjadę do niego. Bo już mam dosyć. Zmuszę go do ostatniej rozmowy.
Czego jestem taka głupia i kocham, jak wariat??????????????????!!!!!!!!!??????????????!!!!!!!!!!!????????!!!!!!???
Nie jesteś głupia.Wiem co to znaczy bardzo kochać i Cię rozumiem.Nie wyobrażam sobie życia bez mojego faceta,ale ja bym nie miała tyle sił,by tyle czasu żyć w niepewności,czy kocha czy nie.Miałam podobną sytuacje.Mój facet też stwierdził,że nie wie czego chce,że nie jest pewny swoich uczuć i odszedł...ale zaraz wrócił,bo nie pozwoliłam mu odejść nie tłumacząc mi dlaczego.Po tylu latach razem uważam,że mi się to należało.Zaczęliśmy rozmawiać,rozmawialiśmy długo i okazało się,że wiele rzeczy nas przerosło.On nic nie mówił,ja nic nie mówiłam,udawaliśmy że problemów nie ma,a zgnilizna się wdzierała w nasz związek i w pewnym momencie coś w nas pękło i pokłóciliśmy się i wyszło co wyszło.Teraz już jest ok,bo oboje wiemy co było nie tak i radzimy sobie z tym.Ale pamiętam ten ból...
U Ciebie jest inaczej,bo to jego niezdecydowanie długo trwa.Nie wiem,może odwołaj dzisiejsze spotkanie,pokaż mu,że nie jesteś na każde jego zawołanie,niech zobaczy co traci.Jak odejdzie-trudno.I tak od jakiegoś czasu zakładasz taką opcję,że nie będziecie razem.Rozumiem Twój ból,ale on Cię trzyma w tej niepewności nieludzko długo.
Muszę się z nim spotkać. Muszę przestać żyć wspomnieniami i ujrzeć teraźniejszość. Chyba to mi się należy. Wolę umrzeć niż umierać.
Dziś się obudziłam ze spokojem. To koniec i już. Długo wczoraj o to prosiłam... Boga. Że jak ma nic nie być, to niech mi chociaż odbierze to uczucie, bo nie radzę sobie z nim. Więc koniec. Moze sobie poradzę. Poradzę sobie. Tylko muszę to wszystko ujrzec. Wyrzucić go z serca.
A zdajesz sobie sprawę,że jak go zobaczysz,to wszystko wróci? Nie będziesz potrafiła odejść? On da Ci iskierkę nadziei,a Ty się jej uchwycisz i dalej będziesz się męczyć? Nie mówię,że tak będzie,ale jest to wysoce prawdopodobne.
Wiem, boję się tego. Ale nic... Co ma być to będzie. Ze wszystkim sobie poradzę jakoś. Tzn z rozstaniem, wiem że do niego dojdzie. Już nie widzę nas razem. Będzie bolało, ale chyba nie bardziej niż już bolalo.
To nic, jestem w mieście na studiach i na pewno kogoś spotkam
boże kochana ja pamiętam jak dziś to uczucie pustki po rozstaniu. Pustki hmm to mało powiedziane. wielka bomba wybuchła w sercu i zostawiła giga mega dziurę !! a ja ? płakałam pół roku potem rok by oczyścić serce umysł i duszę z jego rąk jego dotyku jego zapachu ..... ze wspomnień
Dokładnie na studiach mozna poznac samych fajnych facetów wystarczy chodzic na iprezy integracyjne bale, itp. nie jeden facet na świecie ![]()
Tak... Tylko, że to miał być ten jedyny... Planowaliśmy ślub. Oddałam mu się w całości... Trudno...
"Kto z miłości nigdy nie umarł nie potrafi żyć"
szirina strasznie Ci współczuję, że aż tyle cierpiałaś... To straszne... U mnie myślę, że tak długo nie będzie. Chyba że nikogo nie spotkam... To bedzie boleć. Nie umiem być sama... nie chcę umieć..
Wiesz wycierpiałam i na pewno jeszcze gorsze rzeczy mnie czekają w dorosłym życiu. też byłam pewna że mój ex to miłość życia już znaliśmy imiona dla naszych nie narodzonych dzieci, jak w bajce
ale prysło jak banieczka mydlana ..... cierpienie uszlachetnia podobno, wierze głęboko że kiedyś będę szczęśliwa bo będę i już !!!
nie chce takiego świata gdzie ktoś kogoś oszukuje chce być szczęśliwa i posram się ale będę !!!!!!!! ![]()
My liczyliśmy gości na wesele. Mieliśmy prawie datę. Chcieliśmy wpaść i się nie udało.
Oj tam... Koniec wspominania.
ej wcale nie potrzebujemy faceta do tego żeby być heppy i dobrze żyć
fajnie mieć do kogo się przytulić ale bez przesady
przyjdzie czas i będzie ten nasz książę przy nas
No i musi nie przyjedzie, telefon milczy. Kurka! Ja chce mu tylko spojrzeć w oczy i zobaczyc ,że mnie nie kocha, że już go nie ma, ze to nie ten, którego kochałam...
a jeżeli jeszcze trochę mnie kocha i bedzie chciał czasu?? Nie, no! Nie dam mu go! Albo mi rzuca świat do stóp albo niech spada!
Czyli odejdzie.... Eh....
Trudno
a nie sory, napisal że będzie po 18 czyli przed 19:P
Koniec jest bliski...
Kuźwa, to jak operacja!:P Niedługo będę po zabiegu. Zostanie rana, bardzo głęboka, ale się zagoi. Człowiek może znieść wszystko, tylko nie jajko....
Ha ha a mi sie dziś śniło, że zniosłam jajko!!!!:P:P:P
napisz jak już będzie po wszystkim
Boję się... Tak bardzo się boję... Cała się telepię. Zimno mi jak nigdy wcześniej. Tyle z siebie dałam... bylismy tacy szczęśliwi. I dziś wszystko trzeba będzie przekreślić.
Napiszę, jak będzie po wszystkim. Chyba ze nie będę miala siły pisać.
Boże, jak ja się boję... Czemu to nie może wyjść? Czemu to nie może się udać?
Tak bardzo, bardzo sie boję. Nie jestem taka silna jak mi sie czasem wydaje...
Tak bardzo, bardzo kocham...
słuchaj kobieto wieź się w garść !!!! wiem że to ciężkie ale on nie może poczuć tego że ma ciebie na zawołanie !! nie może widzieć tego że umrzesz kiedy on wyjdzie od ciebie !!! musisz być opanowana, nie rób nic co by wskazywało na twoje zdenerwowanie. Słuchaj jesteś silna ale miłość ogłupia, proszę cie zrób to dla siebie samej. uspokój się i nie pokazuj mu że jest dla ciebie całym światem. grunt to szacunek opanowanie i świadomość samej siebie !! nie zawiedź mnie maleńka