netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

407 odpowiedzi29 548 wyświetleńzałożony przez xibalbaa, 14.01.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 408 ]

66

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Najgorsze jest to, że jestem na pierwszym roku ciężkich studiów i od soboty sesje... I jeszcze on... Wszystko wali mi się na głowę... Nie mam siły...

67

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Drogie Panie sensacja! Dzwonił dziś i.... nie kocha mnie już tak jak wczoraj! Tylko pół na pół. Nie wie co czuje i nie potrafi tego wyjaśnić. Ja tak miałam kiedyś. Przeszło mi do chłopaka takim samym sposobem. Najpierw miałam wahania, potem mi wróciło na maksa, a potem... koniec.
Ale wiecie co? Teraz będzie inaczej, choćbym nie wiem ile razy jeszcze płakała i umierała! Bo ja wierzę, że będzie dobrze. Pragnę tego z całego serca. Wiara przenosi góry! Wierzę w to. I koniec kropka. I niech sobie umieram - warto.

68

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?
xibalbaa napisał/a:

Ale powiedz... Wierzyłaś w to, że się rozstaniecie? Bo ja na przykład nie wierzę, że rozstanę sie z moim, to jest dla mnie nie do pojęcia, niemożliwe...
On jeszcze wczoraj do mnie zadzwonił i mówił że kocha. I że też nie wierzy, że się rozstaniemy. Tylko nie wie co się z nim dzieje. Prosi o czas.
Boję się, że to był ostatni przypływ miłości, że kochał mnie po raz ostatni....
Tylko jak to wszystko możliwe?!
Wierzę w cuda!

Nie,nie wierzyłam to była miłosc mojego zycia,martwiłam sie jak spóznił sie z pracy nawet 5 minutek..zawsze razem był sensem mojego zycia kochałam go tak bardzo ze dałam mu dziecko ryzykując tym ze po porodzie mogłam nie chodzic..dałam mu wszystko ale niektórzy tego nie potrafią docenic.

69

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?
xibalbaa napisał/a:

Drogie Panie sensacja! Dzwonił dziś i.... nie kocha mnie już tak jak wczoraj! Tylko pół na pół. Nie wie co czuje i nie potrafi tego wyjaśnić. Ja tak miałam kiedyś. Przeszło mi do chłopaka takim samym sposobem. Najpierw miałam wahania, potem mi wróciło na maksa, a potem... koniec.
Ale wiecie co? Teraz będzie inaczej, choćbym nie wiem ile razy jeszcze płakała i umierała! Bo ja wierzę, że będzie dobrze. Pragnę tego z całego serca. Wiara przenosi góry! Wierzę w to. I koniec kropka. I niech sobie umieram - warto.

Jak mozna kochac pół na pół???? albo sie kocha albo nie

70

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Asiuleczka, skoro tak bardzo się kochaliście to co się stało, że się rozstaliście?

71

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Wykonczyła mnie jego najdrozsza mamusia:( ja wiem to moze błachy powód ale wierz mi przez 10 lat znosic upokorzenia,kontrole i wyzwiska to idzie sie wykonczyc a mój mąz ..poprostu nie reagował na to,mimo ze starałam sie nie kłócic z nią pomagałam jej to i tak byłam najgorsza nawet niewyobrazasz sobie co ja przez nia wycierpiałam i powiedziałam wkoncu dosyc czym sobie na takie traktowanie zasłuzyłam tym ze kochałam jej syna?Tłumaczyłam mezowi jak mnie to boli,widział jak płakałam nawet nie potrafił przytulic pocieszyc chciałam tylko by pokazał jak mnie kocha:( Teraz po rozwodzie dopiero widzę  jakim jest naprawdę  człowiekiem..jak mało interesują go własne dzieci jakim jest egoistą zawsze był,tylko byłam tak zakochana ze niewidziałam tego...zawiodłam sie na osobie za którą wskoczyłabym w ogien.

72

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ale moze dobrze ze tak sie stało moze tak musiało byc ...przynajmniej teraz mam kogos kto wie co to jest prawdziwa miłosc docenia wszystko co robię jest dla mnie duzym oparciem i wkoncu jestem szczęsliwa:)

73

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ale rozwiodłaś się z nim jeszcze kochając go?

74 Ostatnio edytowany przez Asiuleczka (2009-01-22 13:46:30)

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

No  wiesz Samanto nieda sie wymazac 10 lat od tak na swój sposób kochałam...mimo wszystko nadal mam jakis sentyment do niego.

75

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

To podziwiam Cię za siłę naprawdę.

76

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ja też podziwiam... Ja takiej siły nie mam. Chyba że naprawdę będę musiała wycierpieć tyle, że dam sobie spokój. Ale nie wiem. Wierzę, że to można uratować, że wszystko można uratować tylko trzeba w to wierzyć... Wierzę w cud...

77

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ja wierzyłam przez 10 lat...ale czasem moze warto zaryzykowac?

78

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

To znaczy jak zaryzykować?
Ale żałujesz tych lat?

79

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Nie wiem co znaczy zaryzykować, bo jeśli się kocha, to naprawdę trzeba dużej siły, by podjąć decyzję o odejściu. Chyba, że Asiuleczka, jeszcze w trakcie małżeństwa pojawił się KTOS smile wtedy jest na pewno łatwiej.

80

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

HM ZARYZYKOWAC...chodziło mi o to ze moze jedank jeszcze kiedys szczęscie nas spotka a nie tkwić w związku gdzie nie wszystko jest tak jak bysmy chciały.Odejscie jest bardzo trudne ja od męza starałam sie odejsc 3 lata zawsze miałam nadzieje ze jednak bedze dobrze zyłam nadzieją ze cos sie zmieni starałam sie jeszcze bardziej ale efektów jak nie było tak niebyło myslałam ze jednak nasza miłosc bedzie silniejsza a nie była..Samanto tak poznałam kogos..miesiąc przed wyprowadzeniem sie od męza powiedziałam męzowi o tym ze kogos poznałam .Wyprowadziłąm sie i mieszkałam u rodziców z dziecmi dopoki niemaiłam pewnosci ze moze mi sie udac stworzyc nowy związek i udało dzieci przepadają za P jest dla nich lepszy niz mój ex mąz ostatnio nawet tatus zaczęły na niego wołac Wie jaką miałam sytuację z męzem wie ze nadal mnie boli to wszystko wie ze cos jest jeszcze we mnie w stosunku do męza ale sie stara i doceniam to kocham go całym sercem dziekuje mu ze jednak tez zdecydował sie na taki związek bo jakby nie było był kawalerem mógł miec kazdą, jest przystojny,a jednak pokochał mnie rozwódkę z dwójka dzieci po przejsciach dba o nas jak nigdy nikt i wie kiedy potrzebuje przytulenia ,pocieszenia,i zrozumienia jest dla mnie kims naprawde wyjatkowym:)

81

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Cieszę się, że Ci się udało big_smile
Nie wiem co u mnie będzie. Narazie dam mu czas. Niech poczuje jak jest w świecie beze mnie. Niech widzi co traci. Niech jego uczucia się wyklarują. Mi pozostaje każdą częścią mnie wierzyć, że będzie dobrze. I modlić się...

82

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ja się próbuję podnieść po prawie trzech latach... Dziś go widziałam, w kangurce ode mnie:-) i moich ulubionych spodniach. Oj bolało...  tak długo go nie chciałam aż w końcu wygrał. Pokochałam go bardziej niż życie. Przez rok było jak w bajce. Codziennie słyszałam jak bardzo warto było czekać na mnie. A potem...zaczęły się schody. Przestałam się liczyć. Liczył się tylko ON i wszystko musiało być według jego zasad. I tak się ciągnęło. Pojawiał się kiedy mu odpowiadało a ja nie mogłam narzekać bo przecież CAŁY WOLNY CZAS SPĘDZAŁ ZE MNĄ...I tak straciłam cały poprzedni rok. Na czekaniu...Spotykaliśmy się ale dostawałam tylko ochłapy.Tydzień temu spędziliśmy weekend razem iiiii nie odezwał się do teraz...Też się nie mogę uczyć.A w ten weekend egzaminy...
Dam radę wierzę w to pomimo tego,że mi serce pękło...

83

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?
xibalbaa napisał/a:

Cieszę się, że Ci się udało big_smile
Nie wiem co u mnie będzie. Narazie dam mu czas. Niech poczuje jak jest w świecie beze mnie. Niech widzi co traci. Niech jego uczucia się wyklarują. Mi pozostaje każdą częścią mnie wierzyć, że będzie dobrze. I modlić się...

Masz w sobie tyle nadziei...Mam nadzieję,że to pomoże Ci przetrwać....Czas leczy rany,później może być już tylko lepiej...

84

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

xibalbaa dopuki ktoś jest wolny i nie sformalizuje zwiasku zawsze może trafic na kogoś lepszego wiem że gdy sie kogoś kocha to sie niechce  uwierzyc że może byc ktoś inny.
Czasami jednak warto odpuścic jesteś młoda masz studia przed tobą wiele wyzwań nowych znajomości, i wielu cudownych facetów. Czemu ci o tym pisze bo jeśli on ma wątpliwości to znaczy że nie kocha, czy regularnie masz zamiar tolerowac takie wachania a może tak a może nie co ci to mówi.
Jeśli on już teraz odczówa niepewnośc , znudzenie to co będzie za 10 lat ?
Też kiedyś tak walczyłam o miłśc i wygrałam  samotnośc i ciągłą niepewnośc bo co z tego że moim mężem jest moja pierwsza miłośc jednak nigdy sie nie dowiem czy to nie było przyzwyczajenie a potem dziecko zawsze będe się zastanawiac bo w sumie jeśli jest wam pisane bycie razem to i tak bedziecie nawet jeśli on teraz odejdzie.

85

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ja wiem, że kocham. Też miałam taką wątpliwość kiedyś wobec niego, a jednak mi przeszło i nie wróciło... Wiem, że może mnie coś spotkać piękniejszego. Ale nie chcę. Nie chcę niczego piękniejszego, bo ja już kocham i wierzę w tą miłość. Chcę udowodnić sobie i całemu światu, że wiara czyni cuda, że warto wierzyć w miłość, warto o nią walczyć, że chociaż życie jest ciężkie i niesprawiedliwe, to wystarczy wierzyć w miłość i będzie dobrze i zniesie się wszystko.
On nie robi mi nic złego, tylko nie wie co czuje... Musi sobie to poukładać. Nie wierzę że to się skończy...
Boję się... Bo mogę umrzeć...

86

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

xibalba wybacz ale kiedy ostatnio był u ciebie , kiedy rozmawialiście w cztery oczy?
Czy na pewno nie ma nikogo innego i tylko się asekuruje?
No i ostatnie ty mozesz kochac tylko o to za miłośc bez wzajemności nie da sie nikogo zmusic do uczucia.

87

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Widzieliśmy się tydzień temu. Wtedy też nie wiedział. Nie ma nikogo, bo by ze mną zerwał. Powiedział, że łatwiej byłoby mu ze mną zerwać i zapomnieć, ale mnie kocha. Tylko czasami nie wie co do końca czuje. Wiem, że to żadna miłość, nie zmuszam nikogo do uczucia. Wierzę po prostu, że była prawdziwa, że to tylko kryzys, że minie... Jeśli nie... to trudno. Może jakimś cudem przeżyję...

88

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Chyba popadam w depresję... Nic mi się nie chce, nie wiem po co żyję, chciałabym nie żyć - już tak kiedyś miałam.
Dziś się już wcale do mnie nie odezwał.
Studia mi nie idą - egzaminy a ja nie wiem po co się uczyć, tak bardzo mi się nie chce studiować, jak można robić coś, czego się nienawidzi?? Może nie zdam i wrócę do domu, będę gnić i nic nie robić. Nie wiem po co cokolwiek robić...
Popiszę sobie do was, choć pewnie nie rozumiecie, albo jesteście szczęśliwe - byłam do niedawna, choć studia od początku mnie przytłaczały i po prostu NIE CHCIAŁAM TU BYĆ!!!
Kochałam siebie, widziałam sens życia, kochałam życie, kochałam świat - przez taki krótki moment. A teraz znowu wracam do punktu wyjścia, czuję tak, jak zawsze czułam. Przez chwilę byłam kimś lepszym - nie wiem, czy to z jego powodu, czy po prostu chociaż jakaś rzecz mi się w życiu układała (szkoła, przyjaciele - tutaj nie mam nikogo, on był daleko, wszystko się zaczęło psuć).
Pozostaje mi czekać, aż los znowu się do mnie uśmiechnie. Czekać wegetując, bo nie można tego nazwać życiem. Taka już jestem. Słaba, załamuję się szybko...
Wiem co należałoby zrobić. Iść do ludzi, śmiać się z przyjaciółmi. Ale tutaj nikogo nie mam. I jest ten moment, akurat ten czas, kiedy nigdzie z nikim nie mogę wyjść, bo są sesje, wszyscy zajęci nauką, ja też choć nie wiem po co...
Chciałabym już założyć dom. Żyć dla kogoś a nie dla siebie (bo jak jestem sama, to czy ja żyję?). Wiem co robić... Czekać cierpliwie aż wszystko się odmieni, tylko to jest moją siłą. Ale czasami siły brakuje i płaczę z bezradności. No cóż, płacz też czasem pomaga. Szkoda, że więcej płaczę, niż się cieszę. Ale był czas że więcej się cieszyłam niż płakałam. Krótki, ale był. Może to było to, co mnie najlepsze w życiu spotkało, może się jeszcze sporadycznie powtórzy. Należy się z tym pogodzić, przecież nie mam na to wpływu.
Pozbierałam się, będę wegetować, może dożyję lepszych dni.
Nie wiem, jak z NIM będzie. Chciałabym żeby się udało, ale... Nic nie zależy ode mnie. Z tym też muszę się pogodzić. Może muszę zapomnieć. Szkoda.
Zrozpaczona.... Załamana.... A jednak pełna nadziei. Ile mam czekać? Mam nadzieję, że nie długo, przecież każdy ma prawo być szczęśliwym. Przecież ja też...
Nie wiem, czy ktoś to przeczyta, może tak, może nie. Popiszę sobie, bo pamiętnika już pisać nie umiem.
Wiecie, drogie kobietki... Chciałabym wam udowodnić (sobie też), że życie nie jest złe. Że wiara i nadzieja zdziałają cuda. Ciekawe czy mi się to uda...
Plotę już normalnie...
Świruję od czasu do czasu, załamuję się i wierzę dalej. Zobaczymy co będzie...

89

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Wiesz jak to czytam to jakbym czytała swoje myśli...Tylko tak ciężko iść do ludzi,uśmiechać się- jak serce jest niczym krwawiąca rana wciąż na nowo rozdzierana przez wspomnienia...

90

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

xibalbaa jestes młoda i przeżywasz najzwyklejsze w świecie rozterki miłosne. Każda z nas to przechodziła ale właśnie dlatgo te które to przeszły wiedzą że za miesiąc czy dwa będziesz śmiała się że byłaś głupia i naiwna(oczywiście bez obrazy ).
Teraz liczy sie dla ciebie tylko to ale tak naprawde nie popadaj w rozpacz bo życie toczy sie dalej a twoja miłośc moze się okazac zwykłym zauroczeniem czy przyzwyczajeniem studia i przyjaciele to ważne sprawy których nie powinnaś odrzucac.

91

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Droga fenix, nie wiem, czy przeczytałaś to, o czym napisałam, ale to nic.
Droga chmurko, bardzo chciałabym Ci pomóc, ale nie potrafię pomóc sobie, a co dopiero komuś. Chociaż... Potrafiłabym sobie pomóc, ale nie mam jak. Jak ma się taki stan, że się nie chce niczego, że wszystko przytłacza, to trzeba wyjść do ludzi. Tylko trzeba mieć do kogo wyjść. I wcale nie trzeba rozmawiać o swoim problemie, ale musi się coś dziać, nie mozna siedzieć i się zadręczać. Ja niestety jestem w tym wielkim mieście, na studiach - sama. Nikogo nie znam. Jest czas sesji i nie mogę tak po prostu wparadować do tych, których znam, a którzy siedzą teraz i się uczą. Sama też nie mogę olać sobie nauki i sobie gdzieś iść - jestem przykuta do książek, choć może i nie wiem po co, choć może i nie chcę. Ale mam w sobie jeszcze tyle siły, żeby siedzieć i uczyć się.
Piszę dalej, muszę z siebie wszystko wyrzucić, a na głos czasami jest źle... Nie pomaga tylko rozdrapuje.
Dzisiaj odkryłam mamę. Kiedyś jak byłam w takim stanie, jak teraz i bardzo jej potrzebowałam, to jej nie było. Brakowało mi jej tak bardzo, że musiałam ją znienawidzić żeby nie cierpieć. Dziś, kiedy jej potrzebuję, ona jest. I znowu mogę ją kochać. To jak cud.
Zadzwoniłam dziś do niego wreszcie, ale czuję, że go tracę. To nic. Ludzie się rozstają. Chociaż wierzę że będzie dobrze. Uwierzcie, tragedia zacznie się, kiedy się okaże że nic się już nie da uratować i się rozstaniemy. Żyję nadzieją, nie wiem co będzie dalej, a może wiem, że musi być dobrze.
Nie chcę, żeby to się okazało zauroczeniem, przyzwyczajeniem itd bo znowu stracę wiarę w miłość. Już kiedyś przestałam wierzyć w to, że potrafię kochać. I on to odmienił. Pokochałam, jak nigdy przedtem.
To takie ciężkie - on nie wie co czuje... Musiał być powód. Mogę ich nawet kilka wymienić: odległość, rzadsze spotkania, mój trudny charakter i kłótnie o byle co, to, że się czasami za mało starał. Nie wiem, jak mogę się pogodzić z tym rozstaniem. Ale nie chcę o tym myśleć. Zawsze na wszystko patrzylam na czarno. Teraz chcę patrzeć na coś optymistycznie. Chcę wierzyć w to, że tak to się nie skończy, wierzę, że to była miłość i że... ciągle jest tylko potrzebuje zwątpień i czasu by się umocnić.
Jak ktoś odchodzi i wraca to znaczy, że jest Twój...
Jak ktoś odchodzi i nie wraca, to nigdy Twoim nie był...
Mój ciągle ode mnie odchodzi i wraca, bo nie wie co czuje. Raz tak, raz tak. Gdybyśmy mogli się kilka razy spotkać na tygodniu tak po prostu, wspólny wypad, rozmowa... Ale mieszkamy zbyt daleko od siebie i nie ma mowy o takich sytuacjach. Trwamy w związku od pierwszego dnia naszej znajomości. Może wszystko potrzebuje jakiegoś początku, nie ważne czy na końcu czy w środku.
Wiecie, mam jednak przeczucie, ze to będzie koniec. Od początku miałam to przeczucie. Że już jednak nie jest mój, że uczucie w nim wygasa i żadna siła nie może z powrotem wzniecić tego płomienia. Przeczucia mnie przez niemal całe życie nie mylą. Ale czy nie mogę wierzyć, że tym razem będzie po prostu inaczej? To nie są najzwyklejsze w świecie rozterki, choćby je mial każdy człowiek na świecie, one nie są zwykłe, nie są normalne! Już podobne przechodziłam, tylko wtedy mi nie zależało, to był trudny związek. I nigdy się potem z tego nie śmiałam, po prostu zapomniałam, zaczęłam życie od nowa. Kiedys to było możliwe, ale teraz... Wtedy wcale nie czułam, że cały mój świat się wali. Teraz tak czuję.
Nie wiem po co istnieję, nie mam dla kogo żyć, nie mam po co żyć... - całe życie te słowa odzwierciedlały stan mojego ducha. Przez jakiś rok - dwa lata było inaczej. Kochałam siebie i życie i wiedziałam, że przezwyciężę wszystko tylko nie jedno... I to właśnie teraz się stało. Uderzono mnie w rzecz, której przezwycieżyć nie potrafię. A miałam nadzieję, że nigdy już tego nie doznam. Dlatego wierzę, że to tylko upomnienie - każdy człowiek powinien je dostać by mógł docenić to, co ma. Dlatego wierzę, że to nie będzie trwało zbyt długo. Wierzę, że nie zostanę pozbawiona jedynego motoru mojego życia - miłości. Bo to już będzie przesada, Tego na górze. Kto oddaje i zabiera ten się w piekle poniewiera!:P:P Bóg taki nie może być. Życie takie nie może być.
Więc, droga chmurko, wierzę, że za jakiś czas będę Ci w stanie pomóc, o ile sama wcześniej sobie nie pomożesz.
Bo trzeba wierzyć. Przeciw wszystkiemu i wszystkim. Nawet przeciw sobie.
Wiara przenosi góry. I czasami wcale nie trzeba pomagać tej górze. Czasami wystarczy poczekać, aż sama się przeniesie.

92 Ostatnio edytowany przez sueno6 (2009-01-24 18:47:09)

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?
xibalbaa napisał/a:

Nie wiem po co istnieję, nie mam dla kogo żyć, nie mam po co żyć... - całe życie te słowa odzwierciedlały stan mojego ducha.

Proszę nie myśl tak...
jeśli nie masz dla kogo żyć - żyj po prostu dla siebie!!!
Całe życie masz przed sobą, nikt nie wie co nas spotka w przyszłości....
Czasem trzeba dostać mocno w kość, żeby być silniejszym...żeby wyciągać wnioski z naszych błędów...

Jesteś podobna do mnie - jeśli kochamy to bardzo mocno, czasem za mocno, chcemy dobrze, ale czasem to dobrze niszczy to co mamy...za bardzo chcemy, za bardzo się staramy i im bardziej się staramy to skutek jest odwrotny...

Masz ogromne serce i pamiętaj, że jesteś wyjątkowa!
Ilu ludzi teraz nie potrafi kochać....wzbrania się przed tym, boi się że zostaną skrzywdzeni lub nie chcą dawać siebie innym...
Ty kochasz całą sobą, dlatego tak bardzo teraz przeżywasz...znam to...
Ja już wole kochać, nieważne że kiedyś może przez to będe cierpiała!!!
Miłość to najpiękniejsze uczucie jakie może przeżyć człowiek....

Pamiętaj - nie zatrać w sobie tej miłości...

"Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi."

P.Coelho - "Zahir"

93

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Moja droga czytałam co napisałaś i jest to straszne że tak młoda kobieta cierpi, wiem że to bolesne sama przeżyłam coś podobnego i dla tego teraz wiem ze życie jest zbyt krótkie by zatapiac się a żalu zobaczysz wszystko się ułozy w ten czy w inny sposób sesja minie a ty bedsziesz mogła spokojnie podejśc do tematu przebywajac w przyjaznym gronie pamiętaj że my jesteśmy tu zawsze by pomuc na ile możemy.

94

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Dziękuję Ci Kochana sueno6:* Śliczne to, co napisałaś, heh, może i jesteśmy podobne - przeczytałam wszystko Paulo Coelho. Ja też wolę tak cierpieć jak teraz niż wcale nie kochać. Dlatego wierzę...
Fenix... Ja wiedziałam, że życie jest za krótkie by je przeżyć właśnie tak, jak ja to teraz robię. Przez ten czas 1-2 lata, wiedziałam o tym i bałam się śmierci - przecież nie przeżyłam jeszcze wszystkiego.
Ale teraz czuję się jak kiedyś, też już to przechodziłam i wiem, że to nie prawda że będzie lepiej... Nie od razu w każdym razie, a to czekanie głównie mnie wyniszcza, zabiera sens życia.
Nie chcę tak czuć, myśleć, ale czuję, myślę. Wierzę, że już nie długo, że już wystarczy tego wzmacniania mnie. Mam taką nadzieję...
Dziękuję, że w ogóle odpowiedziałyście, nie sądziłam, że komuś chciałoby się to przeczytać, miałam wielką ochotę się tutaj wyżalić z nadzieją, że może ktoś jednak zajrzy.
Taką tyciusieńką, więc naprawdę dziękuję...

95

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Nie musisz nam dziękować...:)
Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym żebyś była szczęśliwa...
Możesz wyżalić się tutaj ile tylko będziesz potrzebowała...najważniejsze, że Ci to w jakimś - choćby najmniejszym stopniu pomaga:)
Pisz, pisz kiedy tylko potrzebujesz...

96

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

No więc rozmawiałam dziś z nim i powiedział, że nie wie co czuje, ale nie czuje do mnie żadnej urazy, nie odpycha go ode mnie, nie ma mnie dosyć, jakby tak bylo to by po prostu zerwał, a tak nie jest, po prostu nie wie co czuje i nie wie jak się zachować ani co zrobic, zeby móc wiedzieć co czuje.
No to myślę, że powinnam mu dać trochę czasu na przemyślenia, choć wiem, że chyba nie widząc mnie do niczego nie dojdzie. Łatwo się idealizuje, a już na odległosć szczególnie. Myślę, że powinniśmy się częściej spotykać i to co czuje, wyjdzie samo z siebie. Ważne że o tym wiem i nie musi przede mną udawać że mnie kocha, jaki to on czuły jest itd.
Zawalczę o niego. Poczekam ten tydzień, a potem zawalczę.  On nie chce się ze mną spotykać bo myśli, że jak nie będzie się ze mną spotykać to będzie mu łatwiej wszystko sobie ułożyć. Tak... Jak się ludzie nie spotykają to łatwiej im jest ułożyć sobie życie bez siebie, a nie ze sobą.
Spotykaliśmy się za rzadko. To mi powinno przechodzić, to ja jestem na studiach, powinno się u mnie tyle dziać, że on powinien zostać gdzieś w cieniu. Albo odwrotnie. Dni bez niego - przyzwyczajenie, ze go nie ma. Powinny narodzić się myśli, że już go nie potrzebuję. Coś podobnego narodziło się u niego. Odległość sprawiła, że się ode mnie oddalił, za dużo myślał, nie wie co czuje. Myślę, że tak to jest.
Może się stanie cud i poczekam przez tydzień aż góra się sama przesunie.
Jeśli nie, to zawalczę. Wolę walczyć, coś robić i wiedzieć, że po coś, niż tkwić w myślach sama ze sobą, nie wiedzieć po co żyję. Muszę działać.
Może sama się do niego przez to zrażę i przejdzie nam obojgu - nie będzie co ratować. Jeśli czegoś nie zrobię, nigdy się o tym nie dowiem. Będę sobie wszystko wyrzucać, gnębić się... O nie. Nie poddam się.
Poczekam, a potem zawalczę.

97

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Myślę, że zrobiłabym dokładnie tak jak TY...
wiadomo, że czasem trzeba pozwolić ukochanemu pobyć samemu ze swoimi myślami...
ale nie tak długo i nie kosztem kochanej osoby...
Dobrze wiem, że najgorsza jest ta niepewność i niemoc...

98

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ja od wczoraj mam dziwne odczucia sad Nie wiem czemu ale wczoraj zaczęłam się zastanawiać czy na prawdę go kocham... doszłam do wniosku, że tak, że bez niego bym zginęła, że jest dla mnie wszystkim...ale mimo to, czułam, że kocham go jakby mniej. I czułam tak do dziś rana. Przyjechał...i niby wszystko było dobrze jedna słowo źle i już ja głupia się obraziłam i znów ta myśl, że kocham go mniej...

sad

ja nie chcę sad boję się, że przestanę go kochać. Nie wiem, może to jakiś taki okres, ta głupia zima, brak słońca czy hormony nie wiem... ale bardzo się boję sad

99

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

No właśnie... Tak czasami się robi.... Może zasuszyłaś jakąś różę od niego? SPAL!!! Mi się tak kiedyś robiło i spaliłam. I przeszło.
Nie wiem co MÓJ ma spalić żeby mu przeszło... to przechodzenie...
Ale jedno jest pewne - póki nie chcesz żeby Ci przeszło, to Ci nie przejdzie, tak po prostu, nawet jak pewnego dnia się obudzisz i jego nie będzie w Twoim sercu.
Choć moim zdaniem zawsze jest jakiś powód... I należy go rozwiązać. Wspólnie lub samemu.
Wiem to wszystko i nie potrafię się pogodzić z tym, że akurat właśnie JEMU przechodzi!!! I boję się jak cholera, że mu całkiem przejdzie, a ja zostanę sama z moją miłością, moimi nadziejami...
A może jest tak, jak mówisz CookieBitch... zima, brak słońca... Miejmy nadzieję.
Ja bez mojego zginę. Ile to czlowiek musi w życiu przejść...

100

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Dziś jest znowu źle. Najgorzej w swiecie ponownie. Nie umiem bez niego żyć, nie umiem czekać. Ja chcę żeby mnie kochał. Jak mnie nikt nie kocha, to mnie nie ma. Moja siła runęła. Znowu dziś nie potrafię żyć. Chciałabym nie żyć. Nie istnieć, nie czuć, nie myśleć - już to kiedyś przerabiałam, czemu znowu wróciło????????? Ja tak nie chcę. Ja tak nie potrafię. Ja chcę by z nim było jak dawniej... Mieliśmy się pobrać, mieć dziecko, mieć dom... Ktoś sobie zrobil z nas żarty. Nic nie pomoże moje myślenie, że będzie dobrze. Dzisiaj nic to nie pomoże. Jestem sama, sama, sama, bo nikt mnie nie kocha. Może jest inaczej, a ja tylko tak dziś czuję, ale czemu czuję?! Nie chcę tak czuć. Chcę wierzyć, że tyle dobrego mnie w życiu spotka... Nie potrafię. Nie mogę się dzisiaj podnieść i pozbierać. Nie mogę oddychać ... Nie mam miłości, nie mam nic....
Ja chcę umrzeć. Chyba że będzie z nim dobrze, to mogę żyć, umierać codziennie by w końcu narodzić się na nowo w jego ramionach. Inaczej nie mam po co żyć. Umrzeć. Że też nie mam w sobie tyle siły by się zabić. Jak już ostatecznie ze mną zerwie, to może to zrobię. MOże znajdę w sobie tyle siły.... Tak bardzo boję się wierzyć, że będzie dobrze. Tak bardzo chcę wiedzieć, że będzie dobrze................
Umieram, serce mi pęka, juz pękło, jeszcze nigdy nie było takie pocharatane. Czas je tylko bardziej rani, nie leczy... Czas tylko dodaje bólu. Bo ile mam jeszcze czekać? Nie czekam jeszcze dlugo? Nie. Dzień bez niego to wieczność. Czekam już dwa tygodnie wieków. Umieram.....

101

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Tak być musi....nie można przejść do porzadku dziennego nad tym że tracisz kogos bliskiego...Ale przetrwasz...tak jak ja i wiele innych dziewczyn na tym forum...na świecie....Mówisz o tym...i dobrze...Mów...wyzal sie...Nie tłum uczuc dobrych czy złych, bo to pozwala przetrwać...

102

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Drogie Kochane Panie, które przeżyłyście rozstanie.... Czy kiedykolwiek przed tym związkiem, byłyście szczęśliwe? Bo ja przez dosłownie 4 miesiące przed spotkaniem mojego Ukochanego zaczęłam wierzyć, że życie może być jednak piękniejsze. Ale dopiero jak zaczęłam z nim być, to uwierzyłam, że warto jest żyć.
Czy miałyście kiedyś depresję? Czy będąc dzieckiem płakałyście, że chcecie żeby was ktokolwiek kochał? Mnie jak już w końcu ktoś pokochał, jak oddałam mu całą siebie, to uwierzyłam, że jednak nie musi być u mnie w życiu ciągle źle, że jest teraz dobrze.
A teraz... On mnie zostawia. Gorzej, już nie kocha. I ja mam znowu zostać sama, wiedzieć, ze mnie nikt nie kocha, że mi się znowu w życiu nie układa... Jak sobie tylko pomyślę, o tym, że drugi raz mam przechodzić to piekło, to poopadam w obłęd.
Miałyście całe życie przewalone, raz uśmiechnęło się szczęście i je straciłyście i znowu jest przewalone? 1,5 roku. Tylko tyle przez całe moje 20 lat życia wierzyłam w siebie i myślałam "chcę żyć". Już znowu nie chcę. Nie mam po co. Nie jestem szczęśliwa. Akurat teraz w życiu nic mi nie wychodzi - taki moment.
Jestem silna. Ale z dwiema rzeczami poradzić sobie NIE POTRAFIĘ. Pierwszą rzeczą jest depresja, w którą znowu zaczynam popadać. Drugą fakt, że nie mam nikogo i nikt mnie nie kocha, nie potrzebuje. Te dwie rzeczy dotknęły mnie akurat w tym samym czasie.
I jak mam żyć?
Jak?
Wierzę, że to się nie skończy z nim, że Bóg nie może być taki okrutny, że nie doświadcza czymś, czego ludzkie ramiona unieść nie mogą. Ja nie uniosę. Zrobię sobie coś. Tylko nie zabiję, bo na to nie starczy mi sił i odwagi.

103

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Gdybyś miała depresję byłoby Ci wszystko obojetne....A to jest "normalny" dołek spowodowany zaistniałą  sytuacją....Tymbardziej,że jak widać dla Ciebie szczęście to być kochaną....Kończy się miłość i kończy się świat....Kurcze...Kobietko! Masz dopiero 20 lat....Może to zabrzmi banalnie ale życie jest przed Tobą....Uwierz w to w koncu.....
Życie to nie jest bajka...nie zawsze układa sie po naszej myśli...Każdą z nas czeka nie tylko sielanka ale również rozczarowania....Na tym to wszystko polega...Pamietaj,że co Cię nie zabije to Cię wzmocni....

104

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ale ja już mam dość wzmacniania do tej pory. MAM DOŚĆ! Nie chcę przechodzić tego samego co kiedyś. NIE MAM NA TO SIŁY!!!

105

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

A czy Twój chłopak wie przez co przechodzisz?
Jak wielkie emocje towarzyszą temu "czekaniu"?
Wiem, że żadne słowa Ci nie pomogą...pomogło by tylko słowo Twojego chłopaka...
Miłość jest pieknym, ale też :trudnym" uczuciem;/

106

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

On ma dość mojego płaczu. To go męczy. On by chciał żeby wszystko było jak dawniej... Ale nie wie co czuje.
Poimane to wszystko.
Narazie żyję. Zobaczymy co będzie dalej.
Ale wiecie, najgorzej jest rano jak się obudzę. Coś okropnego mnie ogarnia... I jak sie nie odzywa.

107

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Może to zabrzmi brutalnie xibalbaa ale zastanów się czy Wasze rozstanie nie byłoby teraz słusznym rozwiązaniem...
Pomyśl-on wraca,mówi,że to były tylko wątpliwości,spowodowane tym czy tamtym,że już sie w tym odnalazł i wie,że kocha.A Ty?...Już zawsze będziesz się zastanawiać czy za tydzień,za miesiąc,za rok sytuacja sie nie powtórzy.Będziesz budowała swoje szczeście na ciągłym strachu i niepewności.
A jeśli to rzeczywiście chodzi o jakąś drugą?...Nawet jeśli wydaje Ci się to nieprawdopodobne to przecież o ile pamiętam też kiedyś przechodziłaś przez fascynację kimś innym będąc w tym związku,a Twojemu chłopakowi taka ewentualność również się pewnie wydaje nieprawdopodobna...a jednak miała miejsce.
Powiem tak-życzę Ci żebym nie miała racji,żeby ten kryzys minał i nigdy więcej się nie powtórzył,żebyś potrafiła zwyciężyć własną niepewność i na nowo zaufać.
Ale jeśli to jednak koniec Was...to wierz mi-nie skończy się ani Twoje życie ani świat,Słońce wzejdzie,życie będzie się toczyło czy będziesz z nim czy nie.Dobrze wiem co teraz czujesz,jaką mękę przechodzisz,wiem,że życie bez niego wydaje Ci się czymś niemożliwym do zrealizowania,że nim oddychasz...Jednak prawda jest taka,że jeśli dojdzie do rozstania przeżyjesz je.Będziesz miał siłę aby się podnieść, z czasem będziesz się znów uśmiechać,odkryjesz te części siebie i swojego życia jakie poświęciłaś dla niego,o których może zapomniałaś...Nauczysz się oddychać samodzielnie,pełną piersią i uwierzysz,że życie nie kończy się na jednym człowieku.Że ktoś kto skrzywdził nie może mieć wpływu na to jak wygląda całe Twoje życie.Aż w końcu...znowu pokochasz.Tylko inaczej,bo będziesz dojrzalsza o kilka błędów.
Wierz mi,też nie tak dawno czułam to co Ty teraz.Ale żyję...Ty też dasz radę.

108

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

To już jest koniec, nie ma już nic...
On chce być sam, lepiej mu beze mnie, ma więcej czasu na wypad z chłopakami itd. Lepiej mu bez dziewczyny narazie, nie chce zrywać, bo boi się, że jak sie opamięta to będzie za późno. Alternatywa cholera. A ja co? Pies? Mam czekać cierpliwie? O nie... Dam mu czas do tego weekendu. I zerwę. I będzie koniec. Nikt mnie nie będzie tak traktować. Jeszcze zatęskni. A ja nie wiem co wtedy zrobię, ale to nieważne. Ważne, że wierzę, że sobie poradzę. Okazał się draniem, niedorosłym draniem. Kochałam innego człowieka niż tego, którym jest teraz.
Chcę chcieć żyć. Obudzić się jutro i czuć to samo co w tej chwili - chcę żyć, jestem młoda, niegłupia, niebrzydka, jeszcze tyle wspaniałych chwil w życiu mnie spotka. Prawda że tak jest? Tylko trzeba podnieś głowę do góry, wypiąć pierś i iść przez życie. Prawda, że tak jest???

109

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

eh zawiodlam sie na nim;/ myslalam,ze jednak jest porzadny;/
dobrze robisz, daj mu zzas do weekendu i zadecyduj sama
nie daj sie tak traktowac, ze bedziesz an jego zawolanie!

110

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

wiem co czujesz... od trzech miesięcy przeżywam to samo...
poszło o inną kobietę, w końcu się wygadał... jak słodko... ehh

życzę siły, ja od miesiąca mieszkam sama, dopiero zaczynam dostrzegać wartość spokoju...
poranki nadal ciężkie
ale czuję, że TERAZ BĘDZIE JUŻ TYLKO LEPIEJ !!!!!

111

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ja też się zawiodłam, i może tego potrzebowałam. Idealizowałam na odległość, a tak naprawdę to on myśli tylko o sobie, jeszcze mi zarzuca, ze to ja myslę tylko o sobie, przecież to on potrzebuje być sam w gronie kumpli, bez dziewczyny. Cholera jasna, mieliśmy się pobrać a on mi z czymś takim wyskakuje! To już nie jest moje kochanie. Coś go opętało. Jak mu się poukłada wszystko w tej durnej główce, to wtedy niech mi da znać. A tak... niech zapomni! Nie tego chcę od życia. Nie takiej miłości, gdzie liczy się ON a potem ja. Miłość to pragnienie wszystkiego najlepszego dla siebie nawzajem. A on robi jak jemu wygodnie.
Ciężko mi jest, boję się, że znowu zacznę rozpaczać - wspomnienia zadają ból. Miało byc tak pięknie. Ale będzie, prawda? Mam całe życie przed sobą, tylko trzeba sie za nie wziąć. Prawda?? I będę szczęśliwa choćby nie wiem jak mi się w życiu działo. Kurcze, dlaczego ja o tym wiem, a tego nie czuje? Chce o nim jak najszybciej zapomnieć! Albo nastawić się do wspomnień tak, że było pięknie i nie ma co żałować, bo przecież życie to tylko chwile.
Szkoda mi tego wszystkiego. Ale jak sobie pomyślę, jaki on jest... to nie chcę być z kimś  takim. Prawda, że jeszcze kogoś poznam?

112

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Oczywiscie ze jeszcze bedziesz szczesliwa!!! i jeszcze spotkasz tego odpowiedniego!
jezeli tylko znow zaczniesz rozpaczac, wspominac piekne chwile z nim, to przypomnij sobie jak Cie teraz potraktowal, i ze okazal sie byc zwyklym dupkiem!

113

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Najgorsza jest świadomość, że kiedyś taki nie był i że to już minęło. Powrotnie, bezpowrotnie, nie ważne. Nie chcę po prostu zapomnieć jak mnie potraktował. Choć pewnie jak mu się wróci, to i ja wrócę, ale już będzie całkiem inaczej, jak się nie postara to się nasz związek rozpadnie. Już się rozpadł. Kochałam człowieka jakim był. A teraz jest całkiem inny... Wspomnienia trochę smucą, ale .... Wiem ze tylko narazie.

114

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

chyba nie powinnas dawac mu drugiej szansy, jesli on bedzie chcial do Ciebie wrocic
ale wiem, ze sama pewnie tez bym tak zorbila, ale na takich zasadach jak napisalas- jak sie nei postara to koniec, dalabym mu naprawde ostatnia szanse, chciaz wiem ze on na taka szanse nei zasluguje

115

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Myślę, że każdy zasługuje na drugą szansę. To że tak się stało, jak się stało nie jest niczyją winą tak naprawdę. Przecież mnie kochał, po prostu mu przeszło. Ale chamsko się w stosunku do mnie zachował, albo się z kimś jest albo nie żeby go nie ranić jeszcze bardziej. A nie sobie robić jakieś alternatywy - narazie nie chce mi się z Tobą być. Ale potem mi się zechce, narazie daj mi spokój. I jeszcze że ja myślę tylko o sobie, a o nim i jego potrzebach nie.
Heh, albo się kocha albo nie. Albo się z kimś jest i się go potrzebuje, albo nie. Nie ma żadnego narazie.

116

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Całkowicie się z Tobą zgodzę!!!
Można dać komuś drugą szanse, ok...ale komuś kto na to zasłużył...
Wygląda na to, że jemu jest tak po prostu wygodnie...
pokazał w tym momencie całą swoją egoistyczną naturę...
wydaje mu się, że Ty zawsze będziesz "w razie potrzeby"...
jak znudzą mu się koledzy, powie jedno słowo i Ty do niego przybiegniesz!
Tak właśnie myśli...ehhhh...

Musisz być silna - pokaż mu, że masz swoją dumę i szacunek dla siebie...jak chce odejść - niech odchodzi...ale niech już nie wraca...
bo skoro woli kolegów zamiast kochającej dziewczyny i planów na przyszłość - to jego wybór!!!

117

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Miłość miłością, ale ja nie chcę z kimś takim być. Jak mnie potraktował? Kiedyś wróci... wróci... Albo się postara, albo z nim brutalnie zerwę wtedy, kiedy to on będzie czuć, że tak mnie kocha, że oddałby wszystko...
Wygodniś jeden. Niech mu na zdrowie z tą wolnością będzie. Niech sobie pije i gra w play station. Dziecko jedno. Nie będę nikogo niańczyć.
Trochę mi ciężko, że sama jestem, ale... Aby w tłum. Nie siedzieć i nie myśleć. Do ludzi! Nawet jak się nie chce!
Chcę chcieć żyć...

118

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

I tak trzymać!!!
Jesteś wartościową osobą, nie pozwól, żeby taki ktoś załamał Twój świat...
Bądź silna!!! Wierzę w Ciebie i Twoją kobiecość!

119

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Dziękuję za wiarę.
Coś mnie znowu łapie. Jakiś smęt. Że byłam taka szczęśliwa, miałam kogoś, a teraz??
Mam siebie. Muszę w to wierzyć. O cieszyć się życiem:D:D:D

120

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Śledze tego posta....I bardzo Ci współczuję....Przypomina mi się czas, gdy przeżywałam dokładnie to samo....Całą masę uczuć...Od rozpaczy...poprzez zwątpienie....A kiedy tliła sie nadzieją nieuzasadnioną euforię...aby za chwilę znów popaść w zwątpienie... Dziś spotykam się z moją ówczesną miłością na drodze służbowej....Patrzę i zastanawiam się co ja w nim wtedy widziałam...:) za co tak kochałam....i po co tak cierpiałam....

121

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ale niestety to wiemy po fakcie smile

122

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?
fenix napisał/a:

Ale niestety to wiemy po fakcie smile

Tak...to niestety prawda.I pewnie żadne pocieszenie dla kogoś kto w tej chwili przeżywa dramat.

123

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Bo jak już wcześniej napisałam kobiety sa strasznie naiwne i myślą że jak nie ten to żaden inny a tak nie jest tyle że wiemy o tym gdy poznamy następną osobe.

124

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

A co ze strachem, że spotkamy, ale kogoś gorszego?

125

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Wiecie co? znowu mi wraca, czuję, że dziś będę płakać...

126

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Nie można się nastawiac na gorsze bo to błedne rozumowanie. Obecny facet jest super poza tym że nie wie czy mnie kocha a tak wogule to nie istotnie że tym mnie rani bo następny może byc o wiele gorszy albo wogule go może nie byc no nie to chore.
Nie jesteśmy z kimś po to byle by był ani po to by nas ranił .
Facetów na świecie jest wielu puki masz możliwośc wyboru to szukaj do skutku smile

127

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Wiem, że błędne. Po prostu boję się, że spotkam kogoś i nie będę potrafiła z nim być, bo ciągle mi się będzie wydawać, że moj były byl lepszy. Że będę tęsknić, wegetować...

128

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Ale co to znaczy-co jeśli spotkamy kogoś gorszego?
Wtedy po prostu nie trzeba się z kimś takim wiązać.Miłość to nie ruletka,trzeba sobie dać czas,pozwolić sobie dobrze poznać kogoś z kim chce się spędzić życie.Mimo to również zdarzają się niespodzianki bo niektórzy są dobrymi aktorami,jednak ryzyko niespodzianki jest minimalne jeśli przy zakochaniu nie wyłączymy myślenia i rozsądku.Jeśli nie zapomnimy czego tak naprawdę szukamy w partnerze.
Co do tego xibalbaa,że możesz przy następnym związku wspominać poprzedniego partnera-jest to możliwe,ale bardziej możliwe jest to,że pokochasz lepszego człowieka niż Twój były i będziesz dziękowała losowi i sobie,że tamten związek się skończył i miałaś szansę na lepszy.

129

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Wiem, że tak będzie. Po prostu takie myśli przychodzą do głowy i niczego nie da się przetłumaczyć.
Ludzie, jakie ja mam dzis przeczucie, ze jak bym się do niego odezwała to by przyjechał i wszystko byłoby dobrze!!!! Złe przeczucie, jeszcze gorzej dotknęłoby rozczarowanie. Boję się, że do niego zadzwonię. Nie chcę!!!! Dlaczego mam takie głupie przeczucia... To koniec cholera!!! Nie mogę sobie tego wbić do łba????

130

Odp: Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

xibalbaa nie dzwoń.To nie do Ciebie teraz należy ruch.Zresztą,on Cię nie szanuje i wydzwanianiem do niego na pewno tego nie zmienisz.Rozstanie to moim zdaniem najlepsza decyzja jaką teraz mogłaś podjąć.

Posty [ 66 do 130 z 408 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mówi że mu przeszło, a ja... chyba umrę... co mam robić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026