30Lat-2 partnerów:)
Podobne tematy
20 lat - jeden partner - obecny ![]()
24 lata - 6-ciu partnerów
24 lat 4 partnerów z tym że czwarty to obecny chłopak i mam nadzieję że ostatni
ja mam 24,5 wiosny, miałam 7 partnerow, ale prosze nie osadzac mnie w stylu, ale puszczals....
aby uniknac takich osadow moze sprecyzuje, moj pierwszy raz byl gdy mialam 18 lat- bylam z chlopakiem 7 miesiecy, z nastepnym bylam 2 miesiace, z kolejnym rowniez 2 miesiace, z kolejnym 5 miesiecy, z nastepnym bylam 3 lata ( moge powiedziec ze to byla milosc mojego zycia, ale niestety nie wyszlo) z kolejnym bylam pol roku a z obecnym jestem prawie 6 miesiecy, mam nadzieje ze to bedzie ostatni.
Nie wiem, moze ktos z Was uzna, że sypianie z facetem po kilku tygodniach to kurest... ale ja do kazdego z tych facetow cos czulam wiec nie sadze, ze mozna mnie wyzywac od czci i wiary
dla mnie to normalne. wiadomo ze faceci potrafia nam w glowach zawrocic i zaciagnac do lozka a potem zostawic
niestety. my w glowie sobie myslimy ze dajac mu TO dajemy mu do zrozumienia ze wiarzemy z nim przyszlosc a dla nich ??? sadze ze to tylko sport albo chwila zapomnienia lub rozladowanie napiecia....moj kolega jakos smiesznie to powiedzial ale wypadlo mi z glowy teraz.
a ja mialam 1 partnera w wieku 17 lat, 2 w wieku 18, 3 w wieku 19 lat ( zwiazek pol roczny) , 4 to chlopak ktorego bardzo kochalam i nadal kocham ( chodzilismy ponad rok) i ostatni 5 - swir ktory mnie wykorzystal na 1 noc....
masakra !!!!
wstydze sie tego bo uwazam sie za porzadna ale coz czlowiek jak zauroczony czy zakochany to glupi
facet to wyczuje i dziala.
a teraz jakos boje sie ufac im juz... za duzo ich juz
ale nawet ma to plus - nie zaluje bo zaznalam to ze z kazdym jest inaczej i jak bede miec kiedys meza to nie bede sie zastanawiac czy z kazdym jest tak samo czy tez inaczej
teraz calkiem z innej paki
ej a jak was spyta ktos o ilosc partnerow np. przyszly chlopak to prawde mowicie ????
ja zawsze mowie ze 1 mialam ![]()
wiem ze jakbym prawde powiedziala to by bylo zle przyjete .... wiekszosc facetow niestety nie rozumie tego ze czlowiek kochal ta osobe
ja nie chciałam mówić chłopakowi ale on usłyszał to od kolegi że byłam z tym i tym powiedziałam prawdę jak spytał i ma teraz żal do mnie wielki żal i nie rozumie że jest teraz najważniejszy
Na szczęście przed narzeczonym nie miałam innego partnera więc nie mam tego problemu. Jest dla mnie pierwszym i jedynym
204 2010-12-04 17:52:32 Ostatnio edytowany przez frytka292 (2010-12-04 17:55:31)
moj ostatni chlopak z ktorym rok bylam dowiedzial sie o takim jednym ze spalam z nim bo to byl jego znajomy akurat. ale nie mial zalu
poza tym ja nie mam czegos takiego ze mam zal do faceta ze nie jestem 1sza.... szczerze wole doswiadczonych bo taki mnie zaspokoi a ten ktory uprawial seks 2 razy w zyciu to wcale a wcale nie spelnia moich oczekiwan ....
a poza tym dziewczynki , faceci nie sa tacy tepi jak nam sie wydaje
madry facet zawsze pozna czy jego dziewczyna uprawiala juz kiedys seks.... da sie to poznac po blonie a druga sprawa ruchy nas zdradzaja i pewnosc siebie
przypomnijcie sobie 1 raz a teraz
ja jak pomysle to jestem inna kobieta o 360 stopni ![]()
23 lata i 7 partnerów ..
jestem inna kobieta o 360 stopni
Czyli wróciłaś do puntu wyjścia ![]()
widze ze ostry temat:)
ja mam 23lata i 5 partnerow. to nie tak duzo na przekroju wszystkich pan
ale jak chcecie pojechac to powiem wam ze z tych 5 to 2 mezow i mam z nimi po jednym dzieciu...
dawajcie jaka to ja jestem okropna w wieku 19lat ciaza, slub 20lat rozowd 21 slub i etraz ciagle z jednym...strasze
tylko zauwazcie ze sami nie wiecie co was moze trafic na drodze zyciowej. pewnie ze zaluej pomylek, zaluje 1 faceta(pierwszego meza) i gdybym mogla cofnac czas to zlikwidowalabym go z zycia ale tak sie nie da.
gdy kobiety maja 10-15-20 to po porstu poszukuja, przeciez faceci robia identycznie!
najlepsze jest to ze rozmawiam z kolega, ze szagrem ktorzy maja dzieczyny na jedna noc, maja ich okolo 100 i to nie przechwalki, sa przystojni, sami mieszkaja, maja gadane....najciekawsze jest to ze oni szukaja porzadnej kobiety.
ciekawe bo to wlasnie tacy jak oni powoduja ze o kobiecie mysli sie ze jest nie pozadna a facet-jedynie dosiwadczony
Syla a ktoś Ciebie krytykuje za to, co w życiu robisz? Chyba nie na forum
Czasami bywa tak, ze życie różnie się uloży. Nie wyszło Ci z 1 mężem i to nie znaczy, ze masz od razu do końca życia żyć jak zakonnica. Co innego seks dla tzw. sportu.
Tak więc nie denerwuj się, bo to Twoje życie i Twoje wybory. ![]()
niestety nie zawsze jest tak jak tego chcemy.
Ja miałam 2 partnerów.
Jeden to pierwszy chłopak, pomyłka,ale cóż. Młoda byłam,głupiutka. Zrobiliśmy to z miłości i z tego się cieszę,bo sex z nim to kompletna porażka.
A ten drugi to narzeczony. Ktoś, kto jest cudowny, za dobry dla mnie, za kogo oddałabym życie.
Czasem żałuję,że to nie on był tym pierwszym.Ale cieszę się,że on był tym pierwszym,który mi pokazał jak smakuje seks i jak wspaniała jest miłość.
Agata zobacz na poczatku wypowiedzi na ten temat, byla ostra wymiana zmian, temu od razu sie bronie
Syla, przecież to Twoje życie i Twoja sprawa. Co jest bardziej godne potępienia: przespac się z 10 wolnymi czy dopaść 1 żonatego, nie uprawiać z nim seksu ale zadręczać siebie i jego myślami "jak ja go kocham', "czy odejdzie dla mnie od żony", "czy nasz związek ma przyszłość"?
Ja miałam wielu partnerów seksualnych. Żadnego nie żałuję. Nie rozwaliłam żadnej rodziny. Skrzywdziłam kilku naiwnych facetów, ale na ich własne życzenie. Prawie od roku jestem wierna jednemu. I nie męczą mnie myśli "jak by to było z innym", bo ja to świetnie wiem ![]()
frytka292 napisał/a:jestem inna kobieta o 360 stopni
Czyli wróciłaś do puntu wyjścia
hehe moze zle sie wyrazilam
chcialam dac do zrozumienia ze jestem jak 2 inne osoby wczesniej a teraz ![]()
Syla Vinnga ma rację. Ja też miałam kilku partnerów seksualnych, ale również nie robiłam tego dla sportu, nie rozbiłam niczyjej rodziny, związku itp. Od 2,5 roku mam wspaniałego faceta i bierzemy niedługo ślub i mam zamiar na nim poprzestać
A Tobie życie ułożyło się tak a nie inaczej i nikt nie ma prawa tego krytykować. Najważniejsze, ze jesteś uczciwa wobec siebie.
dziewczyny nie ma zamiary krytykowac a same wiecie jak to jest, a moze nie wiecie...mnie ploty malo nie zjadly.
ale nie warzne, mam meza 2 dzieci i w nowym miejscu zamieszkania wszyscy mysla ze to dwoje dzieci meza i niech tak wszostanie. ja tez uwazam ze trzeba poporubowac zeby wlasnie jak sie znajdzie tego jedynego to nie myslec jakby to bylo z innym. a tak jak dzieczyny mowicie puki nie rozwala sie malzenstwa i nie odbiera sie ojca dzieciom to jest wszystko ok.
a takie teksty jak lecialy wczesniej ze jak ma sie 13partnerow to ku.... to jest przegiecie
Po prawie 2 latach od wpisu ile miałam partnerów doliczam 2 czyli z 3 zrobiło sie 5 z czego jeden to przygoda na jedną noc z 5 jestem właśnie prawie 2 lata.4 poprzednich facetów to jakaś pomyłka dlatego do teraz żałuje ale czasu nie cofnę ![]()
Syla-ciąża w wieku 19 lat to nic strasznego,teraz to bardzo czesto spotykane. Co do ślubów...wszyscy popełniamy błędy:) Widać że strasznie sie boisz żeby nikt Cie tylko nie oceniał, ale pomyśl-gdyby to tylko faceci rodzili dzieci wiekszość w Twoim wieku miałaby już po 5potomków:P My Cie tu nie krytykujemy, nie oceniamy-różne są sytuacje w życiu. Ja też wiele razy słyszałam że jestem k..., a pierwszego partnera mialam w wieku lat 18, dodam że po półtora roku związku, taka sie czulam zastraszona.Natomiast drugi partner to obecny-i mam nadzieje że już jedyny:) Do tej pory przez to gadanie ludzi patrze żeby tylko nic nie zrobić co mogłoby być źle pojęte:/ Ludzie potrafią być naprawde okrutni.Aaaa i mam 21 latek.
217 2010-12-07 17:53:36 Ostatnio edytowany przez gothka (2010-12-07 17:54:32)
Ja mam 21 lat, mój partner 22 i oboje jesteśmy dla siebie pierwszymi kochankami. Mamy nadzieję, że tak już zostanie na zawsze bo jest nam razem (nie tylko w łóżku) wspaniale ![]()
Strasznie mnie irytuje takie podejście:
kobieta, która miała kilku partnerów seksualnych = dz*wka, k*rwa, natomiast
facet, który miał wiele partnerek seksualnych = doświadczony <?>
Po prostu idiotyzm do potęgi 100 ! Jakoś nigdy nie słyszałam, żeby o facecie powiedzieć "dz*wka" - nawet chyba nie ma słowa, które byłoby odpowiednikiem damskiej "dz*wki". A w 97% to właśnie ich powinnyśmy tak właśnie nazywać, jeżeli już. Żałosne.
A my kobiety? Jeżeli facet zaciągnie nas do łóżka to mówi się: "dz*wka", jeżeli kobieta zaciągnie faceta do łóżka to mówi się, NIE NA NIEGO, tylko na nią "dz*wka".
Strasznie wkurzają mnie poglądy, pomimo, że sama nie jestem zwolenniczką tego rodzaju postępowania, natomiast irytuje mnie nazywanie kobiety "dz*wką" - gdy w rezultacie to facet nim/nią jest.
26 lat, 17 partnerów plus minus dwóch (nie liczyłam aż tak dokładnie, to nie było dla mnie ważne), w tym większość w stałych związkach, ale nie wszyscy. Wychodziłam zawsze z założenia, że jeśli dwoje dorosłych ma ochotę ze sobą uprawiać seks i podejmują tę decyzję świadomi konsekwencji to wyłącznie ich sprawa. Seks nigdy nie był dla mnie sferą wstydliwą, spychaną gdzieś na margines, potrafiłam się nim odpowiedzialnie cieszyć. Obecnie jestem mężatką, a mój mąż nigdy nie pytał o moją przeszłość, bo jest dojrzałym i dowartościowanym facetem i nie spowiada mnie z poprzednich związków. Z kolei mój ostatni partner przed mężem był tak piekielnie zazdrosny o poprzednich partnerów, choć sam święty nie był, że z udanego związku zrobił okropny, toksyczny koszmar...
Z drugiej strony zastanawiam się, czy naprawdę to takie ważne dla ludzi, kto ilu miał partnerów, jeśli ktoś nie hulał z kim byle i gdzie byle. Nie uważam, żeby to było dobre kryterium oceny osoby czy partnera, bo równie dobrze zdradzić może osoba, dla której jesteśmy jedynym czy jedyną, co taka, która miała więcej partnerów. Wierność nie zależy przecież od doświadczeń.
Wychodziłam zawsze z założenia, że jeśli dwoje dorosłych ma ochotę ze sobą uprawiać seks i podejmują tę decyzję świadomi konsekwencji to wyłącznie ich sprawa. Seks nigdy nie był dla mnie sferą wstydliwą, spychaną gdzieś na margines, potrafiłam się nim odpowiedzialnie cieszyć.
Podzielam zdanie Amelii, jestem wyzwolona i lubię sex, miałam paru partnerów i nie czuję się przez to gorsza, z resztą każdy do mojego życia sexualnego wniósł coś nowego
czegoś innego mnie nauczył, więc mogę powiedzieć, że wzbogaciłam swoje doświadczenie. Oczywiście niektórych przygód żałuję, bo były to decyzje podjęte pochopnie,w przypływie chwili, ale generalnie uważam swoje życie sexualne za udane
i mam nadzieję, że tak będzie nadal. Może spotkam tego jedynego, który nie dość, że będzie miał wspaniały charakter to jeszcze będzie super w łóżku
:D i będę z nim żyła długo i szczęśliwie
kochając się co noc do końca swoich dni
:D
Nie popieram, przygód typu - bzykanko w toalecie na dyskotece - aby z kimś się kochać uważam, że należy najpierw go poznać (chodzi mi o względy moralne jak i o zdrowie). Pozdrowionka!!!
Ja lubię seks, ale nie lubie jednorazowych przygód
miałam 2 partnerów seksualnych, obecny chłopak jest właśnie tym 2. Oczywiście miałam okazje kochac sie jeszcze z innymi, ale po prostu nie chciałam, nie pociągali mnie az tak bardzo. Zreszta dla mnie miłość = seks, wiec nie bede włazila do lozka facetowi, którego nie kocham. To nie dla mnie, zadne luzne zwiazki mnie nie interesują tylko stałe ![]()
No dla mnie też seks = miłość. W łózku potrzebuje bliskości, poczucia, że kocham i jestem kochana, więc u mnie nigdy jednorazowe przygody nie wchodziły w grę, facet nie wystarczy, żeby był przystojny, żeby mnie kręcić, podniecać muszę go kochać i on mnie
Bez miłości nie mogłabym.
Mój obecny partner jest 2 seksualnym, a mam 20 lat i mam nadzieję, że tak już zostanie ![]()
20 lat i 2 partnerow z czego drugi to obecny patner i mam nadzieje, ze tak zostanie ![]()
Seks tylko w zwiazku i z milosci ![]()
A co zrobić w przypadku kiedy nie można znaleźć miłości, a ma się ochotę na sex?? powstrzymywać się?? męczyć?? popadać w frustracje z tego powodu?? nie lepiej poszukać kogoś z kim znajdzie się wspólny język, może nie będzie to love story ani żadna wielka miłość, ale przynajmniej uprawia się sex z kimś kogo się zna i ma zaufanie to tej osoby no i jest namiętność, a nie jakieś tam szybkie numerki z byle kim i byle gdzie.
baronova1, podłączam się pod Twoje pytania....
Ja byłam w związku 2 lata. Z czego przez półtora roku związku kochałam się z partnerem prawie codziennie. Mam gorący temperament i spore potrzeby (tak mi się wydaje patrząc na niektóre wypowiedzi kobiet które w wilu przypadkach za wszelką cenę unikały by zbliżeń, u mnie nigdy nie było mowy o tym). Rozstaliśmy się. I tym sposobem nie byłam w poważnym związku od dwóch lat (za kilka dni będę mieć równe 21 lat więc spoko zaczęłam współżycie mając prawie 18 wszystko w sam raz). I cóż, czy przez to że nie mogę znieść Pana Właściwego, że gdy ja się zaangażuje, zaczynam coś czuć to faceci się rozmyślają lub znajdują inną, za to ze wylewałam morze łez przez x czasu mam teraz odmawiać sobie przyjemności jakijkolwik, bo seks tylko w związku tylko z miłości? Kiedyś też myślałam tylko w związku i to trwającym już jakiś czas... teraz już tak się nie da. 2 lata abstynencji to trochę dużo.
W tym czasie nie poszłam z nikim na całość, z chłopakami których poznawałam, spotykałam się niezobowiązująco jakiś czas dziło się sporo ale nigdy nie pozwoliłam na wszystko, nie mogłam, nie przemogłam się, bałam się.
Teraz od roku utrzymuje kontakt z pewnym mężczyzną. W sumie to jesteśmy dobrymi znajomym, z początku było dziwni nieśmiałe a teraz jest już coraz bliżej tego. Nie wiem do czego prowadzi taka znajomość dokąd poprowadzą mnie moje uczucia a z jego strony nie wiem co, ale chce tego bo nie chce sfiksować przez buzujące hormony i potrzebuję jak każdy człowik odrobiny bliskości w tej szarej codzienności i samotności.
Gdybym miała tyle szczęścia co niektóre dziewczyny że po zerwaniu czekały pół roku rok, może półtora by zleźć miłość to pewnie nadal obstawałabym przy teorii tylko w związku tylko ze wzajemnej miłości. Ale życie kopie po tyłku i trzeba sobie radzić. A seks to nie tylko fizyczność ale niesamowita bliskość któej człowikowi baaardzo brakuje.
A co zrobić w przypadku kiedy nie można znaleźć miłości, a ma się ochotę na sex?? powstrzymywać się?? męczyć?? popadać w frustracje z tego powodu?? nie lepiej poszukać kogoś z kim znajdzie się wspólny język, może nie będzie to love story ani żadna wielka miłość, ale przynajmniej uprawia się sex z kimś kogo się zna i ma zaufanie to tej osoby no i jest namiętność, a nie jakieś tam szybkie numerki z byle kim i byle gdzie.
Kwestia indywidualna, przecież ja nie potępiam seksu bez miłości, piszę tylko ,ze ja bym tak nie mogła, a to jest ZDECYDOWANA różnica.
227 2011-08-11 22:37:59 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-11 22:39:58)
mogłabyś, gdyby tylko miałaś odpowiednio długi czas abstynencji
Gdybym miała tyle szczęścia co niektóre dziewczyny że po zerwaniu czekały pół roku rok, może półtora by zleźć miłość to pewnie nadal obstawałabym przy teorii tylko w związku tylko ze wzajemnej miłości. Ale życie kopie po tyłku i trzeba sobie radzić. A seks to nie tylko fizyczność ale niesamowita bliskość któej człowikowi baaardzo brakuje.
Solfstair, nie będę o tym dyskutować, bo w takiej sytuacji nie byłam i mówię jak jest teraz, nikogo nie potępiając ![]()
Solstafir, to jest Twoje zdanie:) ja byłam w 4 związkach, z czego tylko z dwoma partnerami się kochałam, bo CHCIAŁAM tego. I pomimo tego, że tamte związki trwały pół roku, to do seksu ani żadnych zbliżen nie doszło. Byłam w 1.5 celibacie i jakoś żyłam. Fakt, poczatki były trudne, bo seks mialam prawie na codzien, a tutaj nagle zabraklo tego. Jednak nie umialabym pojsc do łózka z pierwszym lepszym facetem, czy nawet z kolegą. To nie dla mnie. Tak jak pisalam wyżej - jest miłość, jest seks. I wiem, że wytrzymałabym bardzo długo w abstynencji i nie poszłabym do łózka z facetem, z ktorym bym nie była i ktorego bym nie kochala lub by mnie nie pociągał, a uwierz mi, że okazji to ja mialam mnóstwo. Taki mam charakter, mam swoje zasady, szacunek dla swojego ciała i po prostu nie poszłabym na całośc z obcym facetem. Co nie oznacza, że potępiam i nietoleruje czegoś takiego. Nie bardzo obchodzi mnie życie seksualne innych ludzi, więc jeśli ktoś ma ochotę na seks, a nie jest w zwiazku, to może skorzystac z okazji i pójśc na calośc ![]()
Dla mnie przygodny seks jest czymś niewyobrażalnym. Miałam kilka takich okazji ale nigdy z nich nie skorzystałam. Wolę w ogóle nie współżyć niż współżyć z obcym mi facetem, bez uczuć.
231 2011-08-12 12:22:30 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-12 12:41:12)
Nie mam w zwyczaju jakiś głębokich dyskusji, czepiając sie każdego słowa i rozbijając czyjeś posty na części pierwsze.
Wiem z doświadczenia że to do niczego dobrego nie prowadzi, ale zrobie wyjątek.
Solstafir, to jest Twoje zdanie
I nie tylko. Kami90 uważa podobnie.
ja byłam w 4 związkach, z czego tylko z dwoma partnerami się kochałam, bo CHCIAŁAM tego. I pomimo tego, że tamte związki trwały pół roku, to do seksu ani żadnych zbliżen nie doszło(...)Tak jak pisalam wyżej - jest miłość, jest seks.
To na czym te półroczne "związki" były oparte jak nie na miłości? Na koleżeństwie??? Nie wiedziałem że jestem w wielu heterycznych związkach z chłopakami.
Byłam w 1.5 celibacie i jakoś żyłam.
Gdybym miała tyle szczęścia co niektóre dziewczyny że po zerwaniu czekały pół roku rok, może półtora by zleźć miłość to pewnie nadal obstawałabym przy teorii tylko w związku tylko ze wzajemnej miłości.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I wiem, że wytrzymałabym bardzo długo w abstynencji i nie poszłabym do łózka z facetem, z ktorym bym nie była i ktorego bym nie kochala
te bardzo długo to mętne określenie, bo nie wiem ile do dla ciebie jest. Ale wiem że "bardzo długo" ma swój koniec.
nie poszłabym do łózka z facetem, (...) ktorego (...)lub by mnie nie pociągał
Jasne że nie poszłabyś do łóżka z facetem który by cie nie pociągał. W to akurat wierze.
a uwierz mi, że okazji to ja mialam mnóstwo
wierze
właśnie dlatego jesteś taka wybredna i możesz żyć zasadą że seks tylko z miłości
To tak jak gość który ma tyle kasy i żarcia że dla niego tylko dobry kawior i tylko z francuskim szampanem. Jednak gdy kasa i zapasy się skończą szybko zapomni o swojej "zasadzie".
Taki mam charakter, mam swoje zasady, szacunek dla swojego ciała i po prostu nie poszłabym...
To nie jest z kwestia charakteru. A swoje swoje zasady zmieniłabyś po 10 latach przerwy.
A "szacunek do swojego ciała" czy jak nie którzy mówią "do samego siebie" to ja nie wiem co to jest.
------------------------------------------------------------
truskaweczka w co trzecim swoim poście w tym dziale pisze że dla niej seks tylko w miłości. Off-topy sie robią, trza by jakiś taki osobny temat założyć.
------------------------------------------------------
W filmie Pianista jest taka scena. Dwóch ludzi przekrzykując się wyrywa sobie na wzajem jakieś obrzydliwe jedzenie z rąk, aż w końcu ta papka o którą się kłócili wylewa się z naczynia i spada na ziemię. Obaj nagle ucichli i spojrzeli na gęstej konstyntencji zupę która zaczęła się rozłazić po ziemi. W ciągu dwóch sekund przybiega ktoś trzeci i pada twarzą na ziemie do tej zupy i zagarniając to co ucieka na boki pakuje papke do ust.
Obrzydliwość nie? Ja bym tak nie umiał.
-------------------------------------------------------
ja byłam w 4 związkach, z czego tylko z dwoma partnerami się kochałam, bo CHCIAŁAM tego. I pomimo tego, że tamte związki trwały pół roku, to do seksu ani żadnych zbliżen nie doszło
No właśnie. W związku łatwiej wytrzymać brak seksu niż bez związku. bo jak pisze kami90
seks to nie tylko fizyczność ale niesamowita bliskość której człowiekowi baaardzo brakuje.
uwielbiam posługiwać się cytatami
Mika wyobraź sobie że nagle znikają jakiekolwiek twoje związki i seks. I wyobraź sobie siebie tak po 10 latach. Wtedy miałabyś 33 lata i większe libido niż teraz, nie miałabyś już takiego powodzenia bo w tym wieku nie będziesz już taka ładna, a baaardzo tęskniła byś...
-------------------------
i jeszcze jedno. Jest jasne że jak się jest szczerze zakochanym tak że są motyle w brzuchu, zakochanym z wzajemnością i w związku to wtedy nie ma się ochoty na przygodny seks z innymi i trudno to sobie wyobrazić.
Nie pamiętam dokładnie ale coś ok +/- 20 i dobrze mi z tym, gdzies mam co inni o tym myślą. Od kilku lat tylko jeden, mój mąz.
Solstafir, nawet jeśli miałabym być sama 10 lat to nie poszłabym z obcym facetem do łózka. Fakt, seks jest dla mnie ważny, nawet bardzo, ale tylko w związku jeśli w grę wchodzi miłośc, zaufanie, wzajemnie wsparcie. W tamtych związkach nie dochodziło do seksu i zbliżen, bo nie miałam tego poczucia bliskości, zaufania, a nawet zrozumienia. Na początku było ok, z czasem wszystko się zmieniło, wiec nie próbowałam nawet wpychać się do łózka facetowi tylko od razu zakończyłam związek.
Zapewne niektórym osobom wyda to się dziwne, ale na dzien dzisiejszy jestem pewna w 100%, że nie uprawiałabym seksu z kolesiem, który by mnie nie pociagał, do którego nic bym nie czuła. I raczej tego zdania nie zmienię i nie wiem czy za 10 lat moje libido będzie wieksze, mniejszczy czy takie samo, to się dopiero okaże.
I jeśli uważasz, że jestem wybredna, to się grubo mylisz. Jestem wybredna, bo co? nie chcę spać z chłopakiem, który kompletnie mnie nie podnieca? bo nie dam się uwieśc jakiemus facetowi na dyskotece i na sam finał imprezki wylądowac z nim w łózku? bo trochę tego nie rozumiem. Nie wiedzialam, że jesli ktoś nie chce po prostu uprawiac seksu z obcym facetem, jest wybredny.
Dla każdego coś innego i to co jednemu się podoba, drugiemu niekoniecznie. Wy może nie macie problemu z tym, by kochać się z osobą nowo co poznaną lub kolegą/koleżanką, ale ja nie widzę najmniejszego sensu by do tego dopuszczać. Seks dla mnie jest przyjemny jeśli w grę wchodza uczucia
234 2011-08-12 14:40:09 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-12 14:46:10)
I jeśli uważasz, że jestem wybredna, to się grubo mylisz. Jestem wybredna, bo co? nie chcę spać z chłopakiem, który kompletnie mnie nie podnieca?
Wcześniej:
Mika09 napisał/a:nie poszłabym do łózka z facetem, (...) ktorego (...)lub by mnie nie pociągał
Jasne że nie poszłabyś do łóżka z facetem który by cie nie pociągał. W to akurat wierze.
----------------------------------------------------------------------
Zapewne niektórym osobom wyda to się dziwne, ale na dzien dzisiejszy jestem pewna w 100%, że nie uprawiałabym seksu z kolesiem, który by mnie nie pociagał
Ani trochę. Dziwne by było gdyby ktokolwiek chciał uprawiać seks z kimś kto go nie pociąga.
Ja nie wiem co ty z tym powtarzaniem tego.
I jeśli uważasz, że jestem wybredna, to się grubo mylisz. Jestem wybredna, bo co?
Bo nie musisz uprawiać seksu z kimś kogo nie kochasz żeby w ogóle uprawiać jakiś seks.
Więc z tego pierwszego słusznie rezygnujesz.
Może "wybredna" to trochę nieodpowiednie sformuowanie.
Powiem tak: w twojej sytuacji możesz sobie pozwolić na takie "zasady", jednak gdyby sytuacja była inna to ani twój charakter, ani twoje "zasady"...
Spokojnie moi drodzy.
Każdy ma swoje zdanie i okej.
Tylko zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz.... Co jeśli darzy się kogoś uczuciem (jest się zakochaną) nie będąc w związku, i nie wie się co druga strona czuje? Ja jestem w sumie w takiej sytuacji, na szczęście mimo uczuć wydaje mi się że na tyle mocno wmówiłam sobie że to nic nie zmieni i że pewnie on nic nie czuje prócz pociągu fizycznego że pewnie taki koleżeński seks nie sprawi że załamię się jeszcze bardziej niż teraz z wielu powodów w tym też powodu uczuć .
Zresztą, będąc z moim byłym kochałam się z nim,a jak się okazało po zerwaniu przez ostatnie miesiące związku wcale mnie nie kochał.
Nigdy nie ma gwarancji miłości....
P.S szacunek do siebie i swojego ciała to rzecz względna. Ja szanuje siebie, mimo że jestem w stanie zrobić coś takiego.
236 2011-08-12 14:54:56 Ostatnio edytowany przez Mika09 (2011-08-12 15:00:09)
Solstafir, owszem mogę sobie pozwolić na pójscie z kimś obcym do łozka, każdy może
tylko, że nie każdy chce. Ja akurat nie mam takiej potrzeby i zapewne nie miałabym gdybym była sama i żyła w abstynecji X czasu. Znam siebie i wiem, że pomimo chęci seksu, umiałabym się powstrzymać. Chyba, że byłabym totalnie pijana, nie wiedziała co robię, to może i tak by się to skończyło, ale do takich sytuacji staram się nie doprowadzać, a raczej nie doprowadzam w ogole, bo i po co:)
Być może za kilkanaście lat moje myślenie ulegnie zmianie. Nie mówię, że nie, choć znając siebie wątpie w to, aby taka zmiana nastąpiła tym bardziej, że mam partnera stałego i nie myślę o skokach w bok czy też o tym, jakby to było, gdybym byla sama:) a sama już byłam długi czas i umiałam się powstrzymać mimo wielkich potrzeb i wielu okazji.
Kami, jeśli chodzi o Twoją sytuację, to ja tym bardziej nie poszłabym do łózka z kolega, do którego bym coś czuła. Bałabym się, że po takiej sytuacji byłoby gorzej, ja bym się bardziej zakochała, a on np olał, bo tak też przecież może być. No ale każdy jest inny, i może Ty byś się tym tak nie przejęła jak ja, bo w moim przypadku doszłoby pewnie do łez, może załamania i żałowania. Jeśli jesteś na tyle silna, że w razie porażki umiałabyś się z tym pogodzić i powiedziec sobie "trudno, nic z tego nie wyszło, ale chociaż wtedy (seks) było fajnie", to ok, możesz ryzykować
ja wiem po sobie, że bym się załamała chyba.
Solstafir, owszem mogę sobie pozwolić na pójscie z kimś obcym do łozka, każdy może
tylko, że nie każdy chce. Ja akurat nie mam takiej potrzeby i zapewne nie miałabym gdybym była sama i żyła w abstynecji X czasu. Znam siebie i wiem, że pomimo chęci seksu, umiałabym się powstrzymać.
Tylko po co miałabyś się powstrzymywać???
a sama już byłam długi czas i umiałam się powstrzymać mimo wielkich potrzeb i wielu okazji.
1. Nie byłaś sama długi czas.
2. Zawsze spodziewałaś się/miałaś nadzieję że ta miłość kiedyś przyjdzie i nie ma na potrzeby na gwałt szukać byle jakiego seksu, bo ten seks z miłości kiedyś będzie.
Mika, kwestia jest tego że ja już przeżyłam tyle odrzuceń że chyba tym razem chce chociaż tyle z tej znajomości. Może też dlatego że spodziewam się że jeszcze długo nie będę w związku bo nie mam gdzie poznać facetów, dlatego ze jestem osobą bardzo samotną po mimo swego charakteru który powinien mi zapewnić towarzystwo, i może dlatego że dużo koleżanek ma już narzeczonych bądź stałych partnerów i ma mnie przez to tylko jako pogotowie.
Po za tym moje relacje z tym facetem są dość specyficzne. I może chce się przekonać co i jak.
A takiego poczucia bezpieczeństwa i komfortu nie czułam w ramionach mężczyzny już naprawdę spory czas. Plus pociąg fizyczny. To wybuchowa mieszanka. Muszę zaryzykować, zwłaszcza że on do niczego nie namawia. Chce by to była głównie moja decyzja.
Mam obecnie lat 27 i moja ilość partnerów seksualnych to 3 a 4 mam nadzieję który się pojawi mam nadzieję będzie ostatni.
240 2011-08-12 16:04:20 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-12 16:22:56)
Zapomniałem się wyspowiadać z ilości partnerek:
A więc 6.
+ jedna z którą miałem tylko seks oralny
+ jedna z którą miałem stosunek, ale przerwany (bez orgazmu)
Gdyby je liczyć to 8.
Innych drobnostek nie liczę jako seks i chyba nikt by nie zaliczył.
--------------------------------------
wszystkie to prostytutki. U jednej byłem dwa razy, a tak to u każdej po razie.
PS. Najpierw napisałem że 4, ale potem mi sie jeszcze dwie przypomniały i musiałem poprawić na 6.
Solstafir, po to by potem niczego nie żałować. Może to głupio zabrzmi, ale ok. Powiem tak - jeśli poszłabym do łożka z facetem z którym nic a nic by mnie nie łączylo, to czułabym się jak kobieta lekkich obyczajów - tak delikarnie ujmując, ale chyba każdy się domyśla o co chodzi. Po prostu bym nie umiała i nawet jeśli bym kochała faceta, ale on nic by do mnie nie czuł, nie byłabym z nim w związku, to do łózka tez bym z nim poszła. Wolę się powstrzymać niż potem beczec po nocach i gadać, jaka to ja nie jestem itp itd. Nie każdy jest taki jak ja, więc nie każdy może mnie dobrze zrozumieć.
I dla mnie 1.5 roku to nie jest krótki czas i jakoś nie miałam potrzeby seksu, jedynie na początku. Kwestia przyzwyczajenia., a dodatkowo jeśli ktoś jest zabiegany, nie ma na nic czasu, to nie w głowie mu seks.
Odnosząc się do Twojego drugiego punktu, to chyba każdy się tego spodziewa/ ma nadzieję, ale jak widać nie każdy rzuca się w ramiona pierwszemu lepszemu facetowi ![]()
Kami, skoro tak, to możesz zaryzykowac. Tylko musisz być pewna, że tego chcesz. Wiesz, lepiej przemysleć dwa razy niż potem żałować. Ja tez przeżyłam duzo rozczarowan, odrzucen, porażek, ale mimo to nie chciałam wchodzic w bliższe kontakty z tymi facetami. Żle bym się z tym czuła.
Odnosząc się do Twojego drugiego punktu, to chyba każdy się tego spodziewa/ ma nadzieję,
Nie każdy.
Mika, ja w ciągu dwóch lat przeżyłam dwu cyfrową ilość porażek (zawodów odrzuceń) gdyby je liczyć, niestety moje rozstanie też było bardzo trudne więc wiem na co się piszę, a miałam czas przemyśleć to co chce zrobić. Miałam na to czas od maja kiedy zaczęło się sporo dziać.
Ja się jeszcze nie wypowiadałem w tym temacie ile miałem partnerek. A więc...
ZERO
+jednostronny seks oralny (dla niej) nie wliczam
Będe aktualizował na bieżąco ![]()
245 2011-08-12 17:05:35 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-12 17:08:33)
Solfstair nudny jesteś. Po co Ci gdybać ? Nie wiem co bym zrobiła, ale jak na dzisiejszy dzień łączę seks z miłością. To nie jest wybredność. Gdyby nie brzydziła mnie myśl seksu z kimś, kogo nie kocham - spróbowałabym. Ale mnie to brzydzi, dla mnie seks wiążę się z miłością, to chyba nie mam co się zmuszać, do czegoś do czego nie mam najmniejszej ochoty. ALE jak pisałam są różni ludzie i różne potrzeby i nie mam nic do ludzi, którzy sypiają bez uczuć, to przecież ich sprawa, ja nic do nich nie mam, naprawdę.
Nie prowokuj kolego ![]()
Kami, rozumiem zauroczyłaś się/ zakochałaś , ale myślisz, że seksem Go zatrzymasz? Jak tak myślisz, to się mylisz.
Jednak jeżeli wiesz, że umiesz w to wejść bez zaangażowania i chcesz tego, to ok. Jednak skoro jesteś w nim zakochana, to nie wiem czy to będzie takie proste.
Solstafir, ok większość, niech będzie.
Kami, to chyba sama już zadecydowałas:) miałas czas na pzemyślenia, więc jeśli tego chcesz, to próbuj tylko żebys znów się nie rozczarowała. Niestety moje relacje z płcią przewiną swego czasu też nie wyglądały zachęcająco, dostawałam kilkanaście razy kosza, zresztą ja robiłam podobnie i też jakiś uraz mam. Mimo to nie poszłabym do łózka z innym bez uczuć, ale pewnie gdybym miała inny charakter, nie byłałabym taka wrażliwa, to możliwe, że uprawiałabym seks z obcym facetem. To już jest sprawa indywidualna.
247 2011-08-12 18:49:56 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-12 18:55:06)
Napiszcie mi proszę jak wygląda taki przeciętny, standardowy "kosz".
Jak to się odbywa, znaczy jak to wyglądało w waszych przypadkach?
---------------------
Pytam bo nie znam się randkach, podrywach, etc.
Solstafir, w moim przypadku wyglądało to głownie tak, że spotykałam się z chłopakiem, pisałam z nim dłuższy czas, wszystko było pięknie, ładnie. Wraz z upływem czasu zaczęły się rozmowy na temat niby związku etc po czym z dnia na dzień przestał się odzywać. Nie odpisywał na sms, nie odbierał moich tel, więc dałam sobie spokój.
Z kolei innym razem relacje zmieniały się - nie było już luzu, śmiechu, ubawy tylko odpowiedanie na pytania "na odczepnego" i ogólnie atmosfera była niezbyt przyjemna po czym coraz mniej rozmawialiśmy, spotykaliśmy się aż w końcu doszło do zerwania znajomości.
I tak zazwyczaj wyglądały te "kosze". Nie byłam nachalna, ale też nie olewałam. Głownie to faceci odwracali się ode mnie po jaims czasie bez wyraźnych powodów.
249 2011-08-12 19:08:29 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-12 19:29:38)
Jak wy poznajecie tylu nowych facetów, że aż kilkanaście koszy, i z każdym się spotykałyście?
Wy nic tylko randkujecie jak jesteście wolne czy co?
Seksualnych partnerów miałam dwóch i pół
wszystkich z miłości.
Ja też, podobnie jak Truskaweczka i Mika, nie umiałabym iść z kimś do łóżka jeśli między mną a tą osobą nie byłoby uczucia. I to nie jest tak, że teraz tak myślę jeszcze idealistycznie o wielkiej miłości i seksie z wielkiej miłości bo jestem młoda, naiwna, nie znam życia, a że gdybym musiała żyć w celibacie mimo dużego popędu to zmieniłabym zdanie. To nieprawda. Byłam raz w takiej sytuacji, że z poznanym na imprezie chłopakiem znalazłam się w łóżku. Wszystko zmierzało do seksu, ja byłam wolna, on wolny, żadnych zobowiązań, oboje mocno podnieceni. Facet zaczął mnie rozbierać, poczułam jego rękę na swoim ciele i w tym momencie poczułam się jak ostatnia kretynka. Popatrzyłam na niego, na tą obcą twarz i zaczęłam się zastawiać ?co ja tutaj do diabła robię??. Poczułam jakieś takie obrzydzenie. Dla mnie seks to nie tylko seks, dla mnie seks to arcydzieło w wykonaniu kochających się osób.
251 2011-08-12 19:34:51 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-12 19:36:52)
Seksualnych partnerów miałam dwóch i pół
wszystkich z miłości.
Ja też, podobnie jak Truskaweczka i Mika, nie umiałabym iść z kimś do łóżka jeśli między mną a tą osobą nie byłoby uczucia. I to nie jest tak, że teraz tak myślę jeszcze idealistycznie o wielkiej miłości i seksie z wielkiej miłości bo jestem młoda, naiwna, nie znam życia, a że gdybym musiała żyć w celibacie mimo dużego popędu to zmieniłabym zdanie. To nieprawda. Byłam raz w takiej sytuacji, że z poznanym na imprezie chłopakiem znalazłam się w łóżku. Wszystko zmierzało do seksu, ja byłam wolna, on wolny, żadnych zobowiązań, oboje mocno podnieceni. Facet zaczął mnie rozbierać, poczułam jego rękę na swoim ciele i w tym momencie poczułam się jak ostatnia kretynka. Popatrzyłam na niego, na tą obcą twarz i zaczęłam się zastawiać ?co ja tutaj do diabła robię??. Poczułam jakieś takie obrzydzenie. Dla mnie seks to nie tylko seks, dla mnie seks to arcydzieło w wykonaniu kochających się osób.
Hehe, a ja akurat nie byłam w takiej sytuacji, nie wiem co to znaczy podniecić się kimś kogo nie kocham, po prostu zawwsze podniecenie czułam tylko do faceta, którego kocham.
a co to znaczy, że miałaś dwóch i pół partnera ? ![]()
Solfstair, po zerwaniu z byłym poznałam paru facetów , lecz i tak żadne to nie było "TO".
Teraz wiadomo, że nikogo nie poznaję nowego, mam swojego faceta i go bardzo kocham ![]()
Solstafir, w ciągu tych kilku lat uzbierało się trochę. Nie mam 15 lat tylko 23. Ja np idąc na studia czesto imprezowałam. Na pierwszym i drugim roku niekiedy kilka razy w tygodniu, wiec nie trudno było o nowe znajomosci. I jesli koles wydawał się ok, to spotykalam się z nim. Zdarzały się tez znajomosci przez internet i przez znajomych, wiec uzbieralo się tego trochę. Głownie przez te dwa lata studiowania tyle facetów mi się przewineło. Teraz juz mi sie znudzily imprezy, przejadłam sie nimi
253 2011-08-12 19:39:54 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2011-08-12 19:43:04)
Solstafir ja zaraz po rozstaniu (2 miesiące) zaczęłam używać portalu randkowego. Spotkałam się z wieloma facetami z tego portalu jak i z poznanymi przypadkiem przy jakiejś okazji (ale to mało). Kosz to :a) nagłe zerwanie kontaktu bez słowa, b) oznajmienie że kogoś poznał lub wróciła była (oj często, potwierdza się moja zasada że przynoszę szczęście facetom, zaraz po spotkaniach ze mną są w szczęśliwym związku
więc jak ktoś chce się szczęśliwie zakochać to służę spotkaniem
) c) oziębienie relacji. No i zawody, czyli że przejechałam się na zachowaniach faceta, że sama musiałam kończyć znajomość po to by nie stracić nerwów.
Ale tłumaczyć mojego pecha może lepiej nie będę bo to dłuuga historia.
Ogólnie też zauważyłam że mimo że jestem atrakcyjna (brzmi nieskromnie) i nie głupia. To faceci traktują mnie jak koleżankę, sama nie wiem czemu. Może dlatego że znam się na męskich sprawach a nie tylko na kosmetykach ciuchach i innych takich.
Hatiuszka, obcy facet z dyskoteki to zupełnie co innego niż kolega którego się zna już spory czas, któremu na dobrą sprawę się ufa i spędza się z nim czas. Z obcym facetem z dyskoteki nigdy bym nie poszła do łóżka. Na dowód tego, gdy w czasie imprezy po 3 piwach niedługo po zerwaniu, bawiłam się z koleżankami kolegą którego wtedy poznałam przez nie i chłopakiem jednej z nich, i poniosło mnie i kolegę i zaczęliśmy się całować, kiedy dojechałam do domu zaczęłam płakać jak dziecko bo czułam ze tak nie mogę. Ale to zupełnie co innego. Zamieniłam z nim raptem kilkanaście zdań i tańczyłam. Ale kolega z którym relacje są niejednoznaczne to juz inna sprawa, bo mam pewien komfort psychiczny tego co robię ![]()
Truskaweczko ja tego kolegi nie muszę zatrzymywać, bo on mnie nie naciska, nigdzie nie ucieka. On jest jak był. To nawet ja byłam bardziej nie fer bo w tym czasie kiedy z nim się kumpluje spotykałam się z innymi, z czego też z jednym dłużej (byliśmy razem ale nie uznaje tych 2 miesięcy próbuje je wymazać z pamięci bo totalna porażka ) i on ciągle słuchał o tym a kiedy uważał za stosowne odsuwał się w cień by mi nie torować drogi a późnij znów był gdy wszystko się kończyło.
Hmm Kami to ten chłopak (kolega) chce być z Tobą czy nie ? Bo się pogubiłam.
Truskaweczko, tego to ja nie wiem, nigdy nie poruszaliśmy tematu naszych relacji. Raz tylko padł tekst po naszej sprzeczce gdy mnie przepraszał że : on wycofuje się z obawy przed zaangażowaniem bo boi się kolejnych niepowodzeń i głupich akcji. I że wtedy wycofał się zupełnie bo ma ograniczone zaufanie (chodziło o bliskość typu przytulanie też) teraz nie ma z tym żadnych problemów. Ale to typ wolnego ptaka żyjącego chwilą.
Hmm, tak ostatni post do tego offtopu : Powiem Ci, że może też On jest zraniony czy coś, też może warto to brać pod uwagę. Może dlatego boi się większego zaangażowania i może warto chociażby delikatnie z Nim o tym porozmawiać. Może kiedyś się przełamie. A jak nie , to nie patrz na Niego jak na potencjalnego partnera, tylko co najwyżej jako kolegę albo ewentualnie "kolegę" do seksu, skoro chciałabyś tak spróbować i masz na to chęć.
257 2011-08-12 19:48:39 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-12 20:08:38)
Ogólnie też zauważyłam że mimo że jestem atrakcyjna (brzmi nieskromnie) i nie głupia. To faceci traktują mnie jak koleżankę, sama nie wiem czemu.
bo zapewne sama ich tak traktujesz
---------------------------------
Ale ja tam nie wiem, nie jestem kompetentny we wszystkim.
Kami, to moze sama zrob pierwszy krok? nie taki, że przy najblizszej okazji wskakujesz mu do łozka, tylko sprobuj jakoś poruszyc ten temat lub dac mu delikatnie do zrozumienia, że chciałabys cos wiecej? może on by chcial, ale nie wie czy Ty chcesz, boi sie, bo nie jest pewien Twojego uczucia i nie chce kolejnej porażki
a co to znaczy, że miałaś dwóch i pół partnera ?
Bo z obecnym partnerem nie miałam pełnego stosunku, ale jednak do czegoś już doszło na polu seksu, powiedzmy do gry wstępnej. Wiem, że dziwnie to brzmi, ale jak ktoś poznał moją sytuację to wie o co chodzi.
260 2011-08-12 20:29:36 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-12 20:30:05)
Kami90 napisał/a:Ogólnie też zauważyłam że mimo że jestem atrakcyjna (brzmi nieskromnie) i nie głupia. To faceci traktują mnie jak koleżankę, sama nie wiem czemu.
bo zapewne sama ich tak traktujesz
---------------------------------
Ale ja tam nie wiem, nie jestem kompetentny we wszystkim.
albo trafia na nieodpowiednich ![]()
wygląd to nie wszystko ![]()
Hatiuszka, wiem o co chodzi, bo pisałaś już kiedyś o sytuacji ze swoim chłopakiem.
Pozdrawiam.