netkobietyWszystkie działy
Zdrowie kobiety

Ja i moja epilepsja

286 odpowiedzi102 418 wyświetleńzałożony przez Malinowy_Elf, 30.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Ja i moja epilepsja

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 287 z 287 ]

261

Odp: Ja i moja epilepsja

Witajcie Kochani!

Ja choruję na epilepsję, ale nikt teraz o tym nie wie, oprócz mojego męża i lekarza. Miewam ataki tylko w nocy, przez sen, więc oprócz męża, no i oczywiście moich rodziców dawniej, nikt takiego ataku nie widział.
Pierwszy atak miałam w wieku lat piętnastu, długo nic, potem częściej. Przez wiele lat nie byłam leczona, gdyż badania nie wskazywały na jakąkolwiek chorobę, zaś ataki wyglądają jak reakcja na przerażający koszmar: najpierw wrzeszczę, widać mój straszliwy lęk, próbuję uciekać, odpycham męża, a dopiero na końcu sztywnieję. Nie mam drgawek w dosłownym tego słowa znaczeniu. Kiedy się budzę, nie pamiętam nic, kilka minut "splątania". To wszystko.
Czasami uda się mnie dobudzić jeszcze w trakcie tego koszmaru, przed zesztywnięciem, ale wtedy czuję realnie ten porażający strach. Takiego przerażającego lęku nie czułam nigdy w moim życiu. Kilka razy myślałam, że umrę ze strachu. Umrę, realnie, to nie metafora.

Teraz przyjmuję Lamotrigin, lek działa bardzo dobrze, ataków prawie nie ma (raz na kilka miesięcy). Mam dwójkę dzieci, podczas pierwszej ciąży nie stosowałam leków (to był jeszcze czas, gdy lekarze nie byli przekonani, że to padaczka). Przy drugiej ciąży przyjmowałam leki. Lekarz prowadzący wiedział, że planujemy z mężem drugą ciążę, zgodził się na to i kontrolował wszystko. Dzieci są zdrowe w stu procentach.

Nadmieniam, że wielu lekarzy, z którymi się zetknęłam, także profesorowie, byli przeciwni ciążom podczas przyjmowaniu Depakine lub innych leków z tej grupy. Wiem jednak, że tylko te leki są w pełni refundowane. Lamotrigin jest w dużej części płatny, chociaż jego działanie jest dużo delikatniejsze (nie słabsze, delikatniejsze, to leki nowszej generacji niż Depakine!). Mimo wszystko Depakine jest częściej stosowane. No i oczywiście dużo tańsze. Nie zmienia to też faktu, iż leki z tej grupy pomagają wielu chorym.

Co do prawa jazdy: dziwię się jakiejkolwiek dyskusji na ten temat. Neurolodzy, którzy godzą się na to, są kompletnymi idiotami. Nawet wtedy, gdy ataki nie występują wcale, NIE WOLNO PROWADZIC SAMOCHODU. Jak wiecie, epilepsja jest chorobą nieprzewidywalną, nawet ci, którzy czują tzw. "aurę', czyli czują zbliżający się atak, nie zawsze są w stanie odpowiednio zareagować podczas jazdy, np. zjechać szybko na pobocze jadąc autostradą.

Przyznanie się do tej choroby jest równoznaczne z napiętnowaniem, wiele osób (także wykształconych!) utożsamia epilepsję z chorobą psychiczną. Kiedyś, dawno temu, przyznałam się do mej choroby dobrej(?) koleżance, zaś ona zareagowała niebotycznym zdumieniem, jakże mi się udało skończyć studia.

Jeszcze jedno: nie piję nigdy alkoholu. Żadnego. Wiem, że maksymalna abstynencja nie jest konieczna, ale wybrałam takie właśnie postępowanie.

Nie wstydzę się powiedzieć, że wstydzę się swojej choroby. Ot, paradoks...

262

Odp: Ja i moja epilepsja

hej

Annaswet fajnie to napisałaś. Tez brałam depakine, ale tylko dwa miesiące, myslałam, że umre, tak bolał mnie brzuch i żołądek, chyba wszystko. Teraz przeszłam na Levetiracetam.

miałam kryzys, kilka dni przesiedziałam na kanapie, gorzej sie czułam i chyba bałam sie kolejnej wizyty u neurologa, skończyło się na kolejnym powiększeniu dawki leków, jak nie przyniesie to żadnych efektów to dokładamy kolejny lek sad trochę lipa, ale coż zrobić, muszę być w formie dla moich dzieci

263

Odp: Ja i moja epilepsja

Sylwik, ja najbardziej obawiam się, żeby nie dawano mi leków przeciwlękowych lub przeciwdrgawkowych. Jeden lekarz zechciał pomóc mi w ten sposób, by zredukować te nocne lęki. Najpierw dawał mi Clonazepam (bym brała na noc), to była maksymalna makabra, ciągle byłam znużona, po miesiącu poszłam do lekarza, oznajmiłam, że już nie daję rady. Wtedy on przyznał, że to silny i, niestety, uzależniający lek. Zamiast tego wymyślił Afobam. Nie czułam nic negatywnego, byłam normalnie "na chodzie", przyjmowałam lek tylko na noc. Muszę jednak przyznać, że pojawiło się u mnie tzw. uzależnienie psychiczne. Bałam się spać bez tego leku, wciąż miałam wrażenie, że jeśli zapomnę o leku, zaraz w nocy zacznie się atak. Toteż pożegnałam się z Afobamem.

Mój teraźniejszy neurolog jest przeciwny "dodatkom" przeciwlękowym. Przyjmuję tylko Lamotrigin.

Być może czułabym się lepiej, gdyby nie to, że mam kłopoty z anemią, już chyba od dwóch lat.

Jeśli chodzi o pracę: chyba lepiej ukryć chorobę przed pracodawcą (oczywiście jeśli to możliwe) niż korzystać z orzeczenia o niepełnosprawności. Kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce (teraz mieszkam w Niemczech) widziałam dyskryminację na własne oczy. Ja orzeczenia nie mam.

264

Odp: Ja i moja epilepsja

Annasweet a w Niemczech? Tam widzisz dyskryminacje odnośnie choroby?

265

Odp: Ja i moja epilepsja

Nie wiem, jak to w Niemczech dokładnie wygląda, bo, jak wspomniałam, teraz o tym nikt nie wie. Pozwoliłam sobie zachować tę informację dla siebie. Natomiast pomoc lekarska jest bardzo dobra, częste badania (w Polsce badania EEG miałam średnio co 5 lat, tu dwa razy do roku), leki darmowe, lekarka powiedziała mi, że trzeba walczyć o całkowite wyeliminowanie ataków. No i jest dobrze. Pani doktor powiedziała mi też, że w przypadku wystąpienia dużych problemów z tymi nocnymi atakami skieruje mnie do "kliniki snu", tam jest się w pokoju z kamerą, wtedy, po obejrzeniu takiego mojego nocnego ataku będą mogli stwierdzić, czy to nie jest też forma lunatyzmu. Po prostu - szuka przyczyny i rozwiązania. W Polsce nie było o tym mowy, dopóki człowiek jakoś się trzymał, było ok. Polski lekarz nawet nie próbował zbytnio wyeliminować ataków. Powiedział, że moja padaczka jest odporna na leki, no i koniec pieśni.

A, jeszcze jedno, w Polsce mój lekarz był sympatyczny, bez dwóch zdań, ale chodziłam do niego prywatnie. I za np. EEG też sama płaciłam. Tylko że on nie miał umowy z NFZ. Miał tylko gabinet prywatny. Wiem jednak od innych pacjentów (wiecie, rozmawia się z ludźmi w poczekalniach), że wielu neurologów proponuje od razu wizyty prywatne, bo szybciej, lepiej, itp. Tu, w Niemczech, nikt nie proponował mi czegoś takiego.

Dopóki nie ma konieczności, nie zamierzam przyznać się do choroby. Nie wiem, jak zareagowaliby Niemcy, ale nie chcę eksperymentować. Polaków tym bardziej nie "oświecę". Mieszkam w niewielkim miasteczku, plotki wśród Polaków roznoszą się z prędkością światła, a ponieważ słyszałam kiedyś, jak rozmawiano na temat chłopaka z łuszczycą (cyt. "jakaś wenera", "rzygać się chce"), to wolę nie sprawdzać, co mówiliby o mojej chorobie.

266

Odp: Ja i moja epilepsja

No i na marginesie: skąd ta opinia o cc przy padaczce? Możecie mi wierzyć lub nie, ale ja dwójkę dzieci urodziłam normalnie, na porodówce wszyscy, lekarze, położne, inne rodzące, wiedzieli o mojej chorobie, nikt nawet słówka nie szepnął na temat cesarki!!! Teraz, na forum, pierwszy raz zetknęłam się z taką informacją i, jak to wynika z waszych słów, nie są to opinie odosobnione!

Córeczki są zdrowiutkie, śliczniutkie (wiem, wiem, każda mamusia tak mówi), tylko drugą córkę karmiłam krócej piersią (ok. 4 miesięcy), bo ze względu na padaczkę nie powinnam w nocy wstawać za często do karmienia, wiecie, trzeba się wysypiać. Więc wyręczał mnie mąż karmiąc dziecko mlekiem z butelki. Ale to była decyzja podjęta przez lekarza, ja bym do swojej królewny wstawała cały czas.

267

Odp: Ja i moja epilepsja

Annasweet pierwszą córkę rodziłam naturalnie 23 godz., druga już przez cc, bo ataki były już częstsze, zdarzały się również w ciąży, stąd taka decyzja lekarza. Przy pierwszym porodzie nie wiedziałam o epi.

268

Odp: Ja i moja epilepsja

Annasweet...dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Zapytałam bo jestem w trakcie organizowania wyjazdu na stałe do Niemczech. Mamy tam rodzinę, mój mąż ma załatwioną prace i prawdopodobnie do 2 miesięcy będę już za granicą.

Co do cesarki, hmm ja spotkałam sie z różnymi opiniami. Moja gin i neurolog stwierdziły że jeśli chodzi o epilepsje to mogłabym rodzić naturalnie, natomiast nie zgodziła sie moja hematolog (mam problemy z małoplytkowością). I dlatego właśnie, że cc miałąm z innej przyczyny niż epi mam głęboką nadzieje na to że jednak urodze jeszcze naturalnie... wink
A córkę karmiłąm do 2,5 miesiąca bo myśleli że moje leki źle na nią wpływaja a to jednak było coś innego

269

Odp: Ja i moja epilepsja

Elfie, jeśli wyjedziesz do Niemiec, proponuję ci zabrać wszystkie wyniki, oczywiście np. opis badania EEG po polsku niewiele da, ale pewnie masz pełen odczyt badania, wtedy lekarz w Niemczech będzie mógł sam ocenić twój stan. Ja chodzę do lekarki niemieckiej, jeśli jednak obawiasz się tego, że rozmowa w języku niemieckim na temat epilepsji nie będzie wystarczająco zrozumiała (co innego używanie języka potocznego, co innego terminy medyczne), w większych miastach znajdziesz polskojęzycznych neurologów. Ja mieszkam na Bawarii i wiem, że w Monachium są tacy lekarze. Jednakowoż ja nie miałam z nimi kontaktu.
Najlepiej jak najszybciej iść do lekarza pierwszego kontaktu aby poprosić o skierowanie, a moja lekarka od razu wydrukowała mi nazwiska, adresy i numery telefonów neurologów w mojej okolicy. Poproś o to swojego przyszłego lekarza. Mam nadzieję, że trafisz na lekarza chętnego do pomocy, wtedy wszystko będzie łatwiejsze.

Mała dygresja: czytając wasze posty dochodzę do wniosku, że inne osoby (także lekarze!) wiążą wszystkie kwestie w naszym życiu z chorobą - nawet te, które z padaczką nie mają nic wspólnego. Na przykład Elf karmiła krócej, chociaż nie padaczka była problemem, lecz inna sprawa. Czyli stwierdzenie, jak najbardziej zgodne z prawdą, że człowiek chory na padaczkę (dbający o siebie!) może prowadzić normalne życie, wydaje się być tylko teorią. Troszkę na wyrost jest też ciągłe powtarzanie, żeby unikać stresów, dobrze się wysypiać, itp. Nie sposób przecież oderwać się od kłopotów codzienności...

270

Odp: Ja i moja epilepsja

Anna... moi teściowie chodzą do polskiego lekarza, od któego dostali już namiary na polskich lekarzy dla nas: pediatry, neurologa i hematologa. Wyniki, wypisy i wszystkie kopie kartotek zabieram ze sobą - wole mieć więcej niż za mało.

Co do karmienia...widzisz moja córeczka miała refluks żołądkowo-przełykowy...jak była malutka dużo wymiotowała i z racji spadającej wagi trafiliśmy do szpitala gdzie kazano mi ją odstawić i odciągać okarm by sprawdzić czy sie polepszyło...rezultat był bo mała dostawała gestsze mleczko (dla dzieci refluksowych) więc pewnie i tak (pomijajac epi) musiałabym ja odstawić. Ponadto mleka miałam mało i coraz mniej - 2 tyg po porodzie zmarł mi Tata i stres zrobił swoje.

Co do prowadzenia normalnego trybu życia zgodze sie całkowicie. Nie czuje sie gorsza bo jestem chora - tylko szkoda ze ci zdrowi traktuja nas jak "upośledzonych" w każdym aspekcie.

271

Odp: Ja i moja epilepsja

Ja karmiłam swoją córkę tylko 2 mies. lekarze stwierdzili, że moje leki jej szkodzą , ale tutaj akurat mieli rację, po wykluczeniu karmienia piersią wszelkie objawy niepokojące u dziecka zniknęły, ale zanim podjęliśmy taką decyzję, pediatra wysłała nas do neurologa dziecięcego.

Dla odmiany, jak pracowałam i zaczęła się moja choroba, dyr firmy nie zwolnił mnie, jak dowiedział sie o chorobie, ale już inny kierownik stwierdził, że epi to choroba psychiczna, wszystko zalezy na kogo się trafi

272

Odp: Ja i moja epilepsja

Witajcie!
Czytam Wasze wypowiedzi i ogarnia mnie smutek gdy widzę, że najczęstszym problemem jest znalezienie pracy ale z drugiej strony macie zdrowe dzieci i to daje mi nadzieję smile

Może zacznę od początku. Mam 23 lata i mam epilepsję zdiagnozowaną 21 listopada br. Pierwszy atak miałam 19 listopada br czyli w poprzednim tygodniu. Atak był toniczno-kloniczny. Było to w mało komfortowej sytuacji, gdyż akurat wchodziłam na magazyn sklepu, w którym miałam pracować (szłam po skierowanie na badania). Niestety nie pamiętam już ok 2 minut przed atakiem a obudziłam się w karetce. Podobno weszłam na magazyn, zaczęłam drżeć i wydawać z siebie jakieś krzyki, następnie upadłam na kolana uderzając twarzą o regał, cały czas miałam drgawki a następnie ślinotok. Dużej krzywdy sobie nie zrobiłam, poza mocno pogryzionym językiem, obitej twarzy i zbitych kolan. W szpitalu wykonywano mi różne badania, dopiero eeg wykazało niewielkie zmiany, po czym powtórzono eeg po nieprzespanej nocy i tam już nie było wątpliwości. Pani wykonująca badanie chciała je przerwać gdyż odchylenia były ogromne. Lekarz nie ma wątpliwości - padaczka. Biorę lek Depakine Chrono 500 (a raczej dopiero zaczynam). Na razie czuję się dobrze ale wiadomo, przyjmuję dopiero 1/4 właściwej dawki leków. Niestety nastąpiło załamanie. Boję się sama zostać w domu. Dzisiaj byłam w sklepie, w którym miałam atak i szefowa nadal jest w stanie mnie przyjąć (wie, że jestem chora). Jestem kłębkiem nerwów i boję się kolejnych ataków spowodowanych stresem w pracy. Dziś mam szkolenie i stresuję się bardzo sad Lekarz powiedział, że nie przysługuje mi renta...
Największym zmartwieniem jest jednak posiadanie dziecka, a raczej nieposiadanie... Poza epilepsją mam niedoczynność tarczycy i zespół policystycznych jajników i obie choroby utrudniają zajście w ciążę, czasem uniemożliwiają albo dzieci rodzą się chore...a teraz jeszcze epilepsja...a ja w przyszłym roku chciałam starać się o pierwsze dziecko. Teraz przestaję wierzyć, że cokolwiek w życiu mi się uda. Chce mi się płakać.

Wybaczcie, że tak się rozpisałam. Nie musi mi nikt odpisywać...chciałam się wygadać. Trzymajcie się cieplutko wszystkie chore, czy zdrowe. Pozdrawiam!

273

Odp: Ja i moja epilepsja

Witajcie dziewczyny.
Przykre jest to co piszecie.
Ja nie choruje na epi ale wiele razy udzielałam pomocy przy atakach. Mój były szef chorował i moja koleżanka. Powiem wam że to nie jest chyba tak jak myślicie że każdy boi się tej choroby że np się zarazi .. raczej boi się że nie pomoże tak jak powinienem. U mnie w pracy większość osób nie chciało udzielać pomocy gdyż dla nich ta choroba była strasznie stresująca, dlatego zawsze wzywali mnie do pomocy bo miałam więcej odwagi i chęci do pomocy mimo że dla mnie to też było strasznie stresujące.
Mogę jedynie wam współczuć, wiem co taka osoba przechodzi, ale nie poddawajcie się, starajcie się o rentę, szukajcie pracy w zakładach chronionych, tam nikt nie będzie patrzył na was jak na kogoś kto ma straszną chorobę. Tam ludzie nauczeni są pomagać .. przyzwyczajeni są do takich ataków ..
Życzę zdrówka i pozdrawiam ciepło.

274 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-11-25 17:43:31)

Odp: Ja i moja epilepsja

Moniu,
Nie wiem czy Cię pocieszę ale napiszę, że moźna urodzić zdrowe dziecko.
Mam cukrzycę, chorobę Hashimoto i astmę.
Żyłam normalnie do momentu gdy przestałam odczuwać spadek poziomu cukru.
Pierwszy raz zdarzyło mi się to w ciąży:utrata przytomności. W ciąży miałam to jeszcze ze trzy razy.
Urodziłam zdrową córkę.
Gdy była maluchem widziała parę razy jak się przewracam, raz nawet wywróciłam się z wózkiem, raz też skręciłam rękę.
Przestałam wszędzie gonić na złamanie karku,zawsze muszę mieć czas by zadbać o siebie.
Moja dziewięciolatka też potrafi mi pomóc w razie czego.

Rozumiem Twoją bezsilność- też to mam gdy nie wiem co się ze mną dzieje i odzyskuję przytomność w karetce choć głowę bym dała, że stałam na przystanku czy byłam w sklepie...

Nie wierzyłam, że będę mieć dziecko, miałam już w kieszeni skierowanie do kliniki leczenia niepłodności gdy okazało się, że jestem w ciąży.
A więc to możliwe! Uwierz i powtarzaj to sobie tak często jak będziesz potrzebowała.

Ja w Ciebie wierzę.

275

Odp: Ja i moja epilepsja

Anetka32 masz rację...ludzie nie boją się zarażenia, w większości osób po prostu nie wie jak pomóc. Ja wcześniej należałam do tych osób. Wracałam w nocy z pubu i zobaczyłam pobitego bezdomnego i drugiego, który poprosił mnie o pomoc. Podeszłam, zadzwoniłam na pogotowie i siedziałam przy nim aż do przyjazdu karetki. W trakcie czekania dostał ataku padaczki a ja zdębiałam...zupełnie nie wiedziałam co robić, żeby mu nie zaszkodzić. Na szczęście drugi bezdomny wiedział i ułożył go na boku. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Ogólnie ta choroba kojarzy się ludziom z narkotykami i alkoholem, albo chorobą psychiczną... Szukałam na początku pracy w zakładzie chronionym ale niestety w moim mieście jest ich malutko i są to tylko zakłady krawieckie, gdzie nie przyjmują pracowników na chwilę obecną. W moim mieście jest ogromny problem ze znalezieniem pracy...nawet osobie zdrowej.

Gojka102 bardzo cieszę się, że masz zdrową i na pewno mądrą córeczkę, skoro wie jak Ci pomóc w razie potrzeby. Myślę, że dziecko dało by mi więcej sił do walki z tym wszystkim. Chociaż już mam ogromne wsparcie w rodzinie i oczywiście w narzeczonym, który mimo chorób ani na chwilkę się nie zawahał czy ze mną być. Mam wielkie szczęście, bo wiem, że nie każdy może mieć oparcie w rodzinie a ja to mam... Szkoda, że dobre osoby zawsze mają pod górkę.

276

Odp: Ja i moja epilepsja

Dziewczyny grunt to nie załamać się, można urodzić zdrowe dziecko. Sama mam dwoje dzieci, choć łatwo nie było udało się, a radość niewspółmierna do tego strachu i trudu.
Z pracą jest ciężko, u nas podobnie jak u Moni, o pracy w zakładzie chronionym raczej nie ma mowy, mamy tylko jeden taki zakład i nie szukają pracowników. To jednak nie koniec świata, w końcu do każdego los sie uśmiechnie, zobaczycie

277

Odp: Ja i moja epilepsja

Hej! Jak dobrze wiedzieć że są inne kobiety chętne do dialogu... Sama choruję i poświęcam się tej chorobie. Serio! smile
Prowadzę badania i publikuję artykuły naukowe dot. epi. Teraz piszę pracę. A planów mam tyle...!

W związku z tym potrzebuję opublikować jakies wyniki. Wypełnijcie dziewczyny (i chłopaki) ankietę smile A ja zajmę się interpetacją i postaram się zamieścić jakieś info, co z tego wyszło, jeśli chcecie.

Ponieważ jestem nowa, nie mogę wrzucić linku sad ale jeżeli ktoś z Was jest zainteresowany, piszcie na priv. Chętnie podam link i odpowiem na wszystkie pytania.


Wesołych Świąt! Zdrówka! E.

278

Odp: Ja i moja epilepsja

Elwmed możesz wrzucić link na mojego bloga, jesli chcesz, trochę osób go ogląda więc może akurat

279

Odp: Ja i moja epilepsja

Witajcie Dziewczyny smile

Z racji dzisiejszego dnia - Dnia Świętego Walentego - patrona ludzi chorych na epilepsje, życzę Wam i sobie również jak najmniej ataków, leków, które mają jak najmniej skutków ubocznych oraz tego by Nasza choroba nigdy nie stawała Nam na drodze do założenia rodziny (i powiększania jej), kariery zawodowej, spotkań towarzyskich. :*

280

Odp: Ja i moja epilepsja

Witam wszystkich!
Postanowiłam napisać bo sama też jestem epileptyczką i chce poznać inne osoby, które są chore.

281

Odp: Ja i moja epilepsja

Witam! Mam 26 lat i choruję na epilepsję. Choroba ujawniła się jak miałam 10 lat. Po 10 latach ataków miałam 6 lat przyciszenia choroby, Ostatnio niestety pomimo leków znowu pojawiają się ataki. Załamuje mnie to, ponieważ utrudnia mi to znacząco życie a już się tak cieszyłam i mam to za sobą.

282

Odp: Ja i moja epilepsja

Wiem wszystko no 99% o epi. Choruje od 7 roku życia a mam już 40. Urodzilam dwójkę dzieci. Chcecie wiedzieć jak to jest nawet na lekoopornej padaczce?

283

Odp: Ja i moja epilepsja

Może to dziwnie zabrzmi, ale ja tez nie wiem czy umiałabym pomóc osobie, która ma atak chociaż kiedyś miewalam ataki epi. Nie umiałabym pomóc bo nigdy nie miałam ataków z utratą przytomności i drgawkami. Oglądałam filmy instruktażowe na ten temat, ale to co innego. Po wielu latach leczenie nie do konca skutecznego dowiedziałam sie, że przyczyną epi była u mnie toksoplazmoza. Zaczęlam leczenie metodą biorezonansu i jest już bardzo duża poprawa.

284

Odp: Ja i moja epilepsja

A jak to bylo z waszymi slubami. Za dwa tyg wychodze za maz i strasznie sie boje ze dostane ataku :-(

285 Ostatnio edytowany przez aqqkukulka (2017-03-29 22:23:47)

Odp: Ja i moja epilepsja

Kochani potrzebuję pomocy, jest dziewczyna którą wychowuje tylko babcia. Dziewczyna ma 17 lat i cierpi na padaczkę lekooporna. W tej chwili jest w szpitalu i bardzo cierpi . Wiem ,ze istnieje ratunek by jej pomóc, jest to chinina ale żaden lekarz w Polsce tego jej nie poda . W Filadelfii leczy się skutecznie chinina. W Polsce nie jest to lek dopuszczony do stosowania w leczeniu padaczki. Dziewczyna ma mutacje  KNCT1 przez to 100 ataków padaczkowych dziennie . Ta choroba ją powoli zabija. Może ktoś z Was ma pomysł jak można jej pomóc? Bo bez pomocy nie da sobie rady i jej młode życie zgaśnie. Wiem ,że moc jest w dobrych ludziach i ich sercach . Razem możemy zdziałać cuda. Ja jeszcze wczoraj nie znałam tej dziewczyny  a dziś dzięki Pani Ilonie jest bliska memu sercu.

286

Odp: Ja i moja epilepsja

kannabinoidy w padaczce (edukujmy neurologów)


Szanowni!

W krajach cywilizowanych kannabinoidy zawarte w marihuanie od wielu lat są skutecznie stosowane w leczeniu objawów padaczki. W Polsce, z różnych powodów, idzie to bardzo opornie, a właściwie nie idzie w ogóle. Trudno powiedzieć, czy prowadzone obecnie prace legislacyjne przyniosą jakiekolwiek zmiany – gdyby władza ich naprawdę chciała, już dawno by to było załatwione. Ale raczej nie chce, dlatego trzeba próbować innych rozwiązań.

Wszystkich zainteresowanych dobrem chorych na padaczkę, a w szczególności dobrem epileptycznych dzieci, proszę o przeczytanie tego tekstu: marihuanaleczy. pl/kannabinoidy-w-padaczce/ [uwaga: trzeba skasować spację po kropce] . A tych z Was, którzy się z nim zgadzają – o jak najszersze jego rozpropagowanie, zwłaszcza wśród neurologów. Dopóki polscy lekarze nie zdobędą choćby podstawowej wiedzy o olbrzymich korzyściach terapeutycznych oferowanych przez kannabinoidy (również w przypadkach ciężkich padaczek lekoopornych), ta opcja będzie przed polskimi pacjentami dalej zamknięta.

287

Odp: Ja i moja epilepsja

Witam. Mam 23 lata, niedawno stwierdzono u mnie padaczke skroniową. Od dłuższego czasu miałem wrażenie "deja vu" i posmak mięty w ustach. Ataki te zdarzały się sporadycznie, potem coraz częściej, aż do paru "ataków" na dzień. Byłem z tym u lekarza rodzinnego, dostałem jednak skierowanie do psychiatry zamiast na eeg albo coś innego.

Tydzień temu w poniedziałek straciłem przytomność i miałem drgawki. Pogotowie zabrało mnie do szpitala, spędziłem tam tydzień. W tym czasie miałem robione badania, w tym eeg które wyszło padaczkowe. Rezonans nic nie wykazał. Dostałem lek Vetira 250mg, po tygodniu zwiekszyć do 500.

Od tego czasu nie miałem utrat przytomności, mam jednak cały czas te małe ataki, zawiechy jak to mówi moja żona, czyli te "deja vu" z chwilowym bezdechem. Zauważyłem, że dzieje mi się to pod wpływem stresu, często jednak nie wiem co mnie stresuje w danej sytuacji, a jednak mam te napady.

Czy może ktoś z Was ma/miał podobne przypadki? Co możecie mi poradzić? Mam skierowanie do neurologa jednak wizyta jest dopiero w styczniu w przyszłym roku. Zaczynam już powoli wariować od tego, chciałbym normalnie z tym żyć.

Posty [ 261 do 287 z 287 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Ja i moja epilepsja

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026