czesc dziewczyny, przyszly dzisiaj wytniki glejak pierwszego stopnia. nie wiem co teraz bedzie dalej, guz zostal usuniety w 100% wiec chyba zadne dalsze kroki nie beda podjete. probuje sie dodzwonic do lekarza, ale niestety nie odbiera. pewnie operuje. najwyzej pojade prywatnie. boje sie tego co bedzie dalej. szczescie ze trafilam na tego lekarza i to wszystko poszlo tak szybko. pomyslec ze inny lekarz, przez to ze guz nie rosl, od razu wykluczyl glejaka. ehh co by bylo gdyby...
Podobne tematy
Alu, nie ma co wracać myślami do tego "co by było". Ważne, że już po operacji, a guz okazał się pierwszego stopnia. Najlepiej, jak pojedziesz prywatnie na wizytę, wtedy dokładnie wszystkiego się dowiesz i na spokojnie. Teraz tylko dbaj o siebie i wracaj do zdrowia. My tutaj trzymamy za Ciebie kciuki!
Dziewczyny czytam wasze posty i jestem z Wami.Wiem ,co przezywacie kazdy Wasz sukces mnie bardzo cieszy.Bede Waszym dobrym duszkiem,bo wiem jak to przezywacie i co byscie zrobily zeby byc zdrowym.Wiem ,az za dobrze ,co to jest epi i jak sa traktowani prawie wszyscy z ta choroba.......przykre to,ale ja wiem,ze jestescie wrazliwymi ,dobrymi ludzmi
POZDRAWIAM
gojka proszę ja boję się bardziej cukrzycy niż epi napisz po czym można poznać że ktoś nieprzytomny potrzebuje pomocy czy jest jakiś sposób żrenice?i jak pomóc nic nie wiem za mało cukru za dużo można zrobić komuś kszywdę zamiast pomóc ,Takie wiadomości powinni znać wszyscy wiem że czasem szybko należy podać cukier najlepiej w napoju ale kiedy? przy za wysokim cukrze podawanie słodkiego przecież może się skończyć tragicznie.napisz nam
Witam wszystkich " epi ". Piszę pracę licencjacką nt Efektywności w leczeniu pacjentów z epilepsją... Czy jest ktoś chętny aby pomóc mi i wypełnić anonimową ankietę??
pozdrawiam serdecznie!
czarodziejko jedyne co moge Ci poradzic to zalozyc nowy wontek dotyczacy chorych na cukrzyce, lub znalezc taki na forum ;D nie bedzie to trudne, bo sa tu watki praktcznie na kazdy temat, pozdrawiam
a jesli chodzi o ankiete z checia pomoge ![]()
Alu, jak samopoczucie u Ciebie? ![]()
Ashish, ja również mogę pomóc.
dziękuje Margolinko coraz lepiej ;D ciesze się życiem. dziś nawet przeżyłam bez tabletki przeciwbólowej ;D to wielki sukces bo jeszcze 2 dni temu nie pomogała żadna ilość, wracam do życia, a to tak bardzo cieszy. Swoją drogą cieszy aż tak że nie mogę przestać się śmiać. ![]()
Świetnie Alibem że tak szybko dochodzisz do siebie.
A ja dziewczyny dowiedziałam się, od hematologa a potem od mojego ginekologa że będę miała cesarkę. Boją się że naturalnie mogłabym nie dać rady, za duży wysiłek i jakby coś pękło to bym się wykrwawiła - przez ten problem z małopłytkowością. No cóż trudno - chciałam rodzić naturalnie ale jak się nie da to nic innego mi nie pozostaje. Martwię się tylko tym że mogą wystąpić problemy z karmieniem, słyszałam że po cesarce dzieci nie chcą ssać cyca. Muszę dopytać lekarza.
A co u Ciebie Margolinko?
Witam,
co prawda sama nie choruję na epi ale od lutego zmaga się z nią mój mąż....długa historia i chyba jeszcze nie umiem o tym opowiedzieć.
Alibem cieszę się że operacja się udała. Jeżeli to glejak I stopnia i został usunięty w 100% to ogromny sukces. Mimo że była to łagodna zmiana to wydaje mi się że dobrze by było skonsultować się z onkologiem. Czasami nawet w takich sytuacjach zalecana jest radioterapia dla pewności. Teraz najważniejsze żeby wrócić do formy po operacji.
Swoją drogą wiecie coś na temat wpływu leków przeciwpadaczkowych na płodność u mężczyzn i czy mogą ieć one jakikolwiek wpływ na dzisidziusia i jego rozwój?
Kluszczanka....lekarzem nie jestem, ale nie sądze, żeby lek miały wpływ na płodność.
Jeśli miałby to musiałby też w jakiś sposób działać na płodność kobiet (tak mi się wydaje). Jak widzisz ja zaszłam w ciąże na lekach, i przez cały czas leki biorę.
Czy mają jakiś wpływ na dzidziusia? jeśli chodzi o ciężarne kobiety to poprostu leki muszą być dobrze dobrane (nie wszystkie można brać) i ustalone odpowiednie dawki. Nie wiem jak to jest w przypadku mężczyzn. Ale myślę, że u nich to wygląda łatwiej, bo przez całe 9 miesięcy życia płodowego nie dostaje żadnych ilości leków (wiadomo, że jak kobieta je leki to w jakiś sposób, jakaś ich część przenika do płodu).
Najlepiej wypytaj o szczegóły lekarza
i neurologa męża i swojego ginekologa.
Malinowy Elfie też nie przyszłoby mi do głowy że leki na epi mogą wywołać bezpłodność u mężczyzn gdybym nie wyczytała tego w ulotce (depakine). Oczywiście przy następnej wizycie u neurologa dopytam o to, póki co szukałam jakiś informacji w necie bo męża to bardzo niepokoji.
143 2013-05-01 21:09:53 Ostatnio edytowany przez Malinowy_Elf (2013-05-01 21:15:47)
hmmm...chyba że tak. Ale zawsze możesz poprosić o zmianę leku, jeśli planujecie kiedyś posiadanie dzieci to lekarz powinien wziąć to pod uwagę. Ja brałam depakine ale dawno temu (ponad 6 lat temu) i to krótko bo bardzo źle na mnie działały te tabletki i brałam je chyba tylko przez 4 miesiące. Zaraz sprawdzę czy na moich lekach pisze coś o obniżaniu płodności u mężczyzn. Ale chyba nie bo wtedy bałabym się że ja mogę przez to mieć problemy. A wielokrotnie pytałam swojego lekarza czy na tych lekach (biorę orfiril retard) będę mogła zajść w ciąże. Jak zerknę w ulotkę to napiszę Ci tu czy jest tam jakaś wzmianka.
Aha właśnie mi się przypomniało, że jak powiedziałam neurologowi o tym że chcemy się starać o dziecko to pani doktor przepisała mi kwas foliowy 5 mg (ten jest na receptę, bo dostępna dawka bez recepty to 0,4 mg - taka wystarczy zdrowym kobietom i powinny zacząć brać na 3 miesiące przed staraniami). U mnie te 5 mg miało być większym zabezpieczeniem dla dziecka. Nie wiem czy w tym wypadku Twój partner przed zapłodnieniem nie powinien też brać kwasu, albo Ty brać większą niż normalnie dawkę - ale to oceni lekarz on będzie wiedział czy to konieczne.
Hej dziewczyny... mam pytanie czy któraś z Was chorujących na epi była w kinie na filmie w 3d - w technologii pasywnej?
Wiem, że z aktywnej na pewno nie mogę korzystać. A film na który chcieliśmy się wybrać będzie wyświetlany w technologii pasywnej.
Tylko nie wiem czy nie wywoła ataku.
Dajcie znać proszę - bardzo mi zależy. Film jest aktualnie w kinie. I bardzo chciałabym na niego pójść.
Witam Was!!!Ja z kolei jestem już grubo po 40tce i zmagam się z epilepsją od 35lat.Tak do końca życia....Zachorowałam mając 12lat,prawdopodobnie na tle hormonalnym,jak stwierdzono,zaczęlo się od tzw.małych ataków,petit mall,od 10-25razy dziennie!!!Jako dziecko bralam Relanium 5mg,Clonazepamum2mg,Phenytoina,Phenydantin,Convulex i inne świństwa,które w ogóle mi nie pomagaly.Po pół roku od małych,nastąpiły duże ataki drgawkowe,grand mall.Ciężko było mi w szkole skupić się na nauce,z ledwością ukończyłam szkołę podstawową,większość dnia przesypialam.Duże ataki miałam raz-dwa w miesiącu.Musiałam wybrać szkołę na miarę mojej możliwości a więc zawodówkę i bez żadnych ostrych narzędzi.Znalazłam z internatem,ale niestety udalo mi się ukończyć tylko dwie klasy.Po ukończeniu 18lat starałam się o niepełnosprawność i dostałam pierwszą grupę,całkowitą niezdolność do pracy.Starałam się o jakąkolwiek i gdziekolwiek pracę ale wszędzie odsyłają z kwitkiem,kiedy slyszą PADACZKA...Muszę żyć ze skromnej renty.Ja pogodziłam się ze swoją chorobą,epilepsją maksymalną,nie mam dzieci,nie wyszłam nigdy za mąż.Obecnie biorę leki:Depakine chrono500,2 rano i 2 wieczór,oraz Sabril500 2razy po 1t.Jak widzicie nie mogę Was wesprzeć,z tym trzeba się pogodzić i żyć jak z siostrą...Szkoda,że inni nie mogą tego zrozumieć i zaraz uciekają jak gdyby bali się ,że może się zarażą,choć to nie jest choroba zakażna....
Hej dziewczyny... mam pytanie czy któraś z Was chorujących na epi była w kinie na filmie w 3d - w technologii pasywnej?
Wiem, że z aktywnej na pewno nie mogę korzystać. A film na który chcieliśmy się wybrać będzie wyświetlany w technologii pasywnej.
Tylko nie wiem czy nie wywoła ataku.Dajcie znać proszę - bardzo mi zależy. Film jest aktualnie w kinie. I bardzo chciałabym na niego pójść.
Jeżeli masz światłoczułą epi to nie powinnaś iść na taki film.Zależy od rodzaju padaczki...
Hej, Malinowy_Elfiku! Pytałaś co u mnie...
Właściwie bez zmian... póki co spokój na szczęście z napadami (od 1,5 roku
)
Niestety dalej nie pracuję, odpowiedziałam na kilka ogłoszeń (gdzie ewentualnie dałabym radę dojechać sobie), ale niestety cisza... Na prawo jazdy jeszcze długo szans nie będę miała, więc.... zostaje grzebać w ogródku ![]()
Co do filmów 3D w tech.pasywnej. Byłam na takim filmie i to nie raz. Tylko że u mnie nie stwierdzono epi światłoczułej. Miałam badanie eeg ze stroboskopem, a nawet wcześniej zanim miałam przeprowadzane to badanie, miałam nie raz styczność ze światłami stroboskopowymi i nigdy nic mi się nie działo.
Jednak Ty Elfiku jesteś w ciąży, więc gdy nie jesteś pewna, to musisz przemyśleć, czy nie odpuścić sobie ten film.
Witam też nowe osoby. Nie mogę powiedzieć, że z radością... bo akurat w tym wątku nie chciałabym witać już nikogo nowego (i to nie ze względu na brak kultury) ![]()
czesc dziewczyny. w piatek wrocilam do szpitala ;( bylam do wczoraj. strasznie bolala mnie glowa, nic nie pomaagalo, wiec zabrala mnie karetka. okazalo sie ze ataki nie ustapily, zmienil sie jedynie ich wyglad i przedewszystkim nie ma juz aury. moglam miec napady nawet codziennie, nie wiedzac zypelnie nic. zaobserwowala u mnieb atak kolezanka z sasiadniego lozka, ja tylko bardzo zle sie poczulam i potwornie rozbgolala mnie glowa. odpiatku do wczoraj dostalam 5 atakow z czego jeden z drgawkami (drugib raz w zyciu) byloto po rezonansie. tak cvhcialam ju zyc normalnie ;(. juz zadne leki na mnie nie dzialaja. albo uczulenie, albo nietolerancja, albo poprostu zwyczajnie brak reakcji. rezonans ok guz nie odrasta goi sie praawidlkowo, jedynie eeg jest dosc niepokojace, silna swiatloczulosc. tak jak neurochirurg mowil blizna tez moze powodoiwac ataki i tak niestety jest. dodaatkowo mam bardzo rozchwiane cisnienie rano 110/70 na wieczor 150/110. tendencje do niskiego poziomu cukru po kroplowce, cukierku i batoniku 84 w skrajnych przypadkach 77 w trakcie jedzenia. jestem bezsilona bo nic nie pomaga.a juz bylo tak dobrze, owszem meczylam sie, bolala glowa ale myslkalam ze tak ma byc, a jednak moze byc alle nie do tego stopnia.
zepnij posladki ALLELUJA i do przodu
Witaj w klubie!!!!Jak widzę jest nas coraz więcej,choć raczej z przykrością to stwierdzam,bo wolałabym abyście wszystkie były zdrowe.U mnie chwilowo bez ataków dużych,czasem są małe,ale z tym jeszcze daje się się żyć.Kupilam sobie pieska,jest mi raźniej,choć mieszkam z siostrą,która jest pielęgniarką z zawodu i zawsze potrafi mnie wspomódz i pocieszyć.Nie mam męża ani dzieci,wolałam nie decydować się na coś takiego,za duże ryzyko.Najgorzej jest z pracą,bo nikt nie chce chorego na epi.Czy wy też macie z tym problem?Pozdrawiam Was wiosennie i słonecznie.
Alibem... bardzo mi przykro że tak to wygląda.
Ja zrezygnowałam z tego filmu...reaguję na światło więc po co się tam pchać. Teraz odliczam dni do porodu.
Agutek... brak pracy, tak. To co mi osobiście najbardziej doskwiera. Bo mimo że (na szczęście) ataki mam rzadko to i tak nikt mnie nie chce zatrudnić
Teraz wiadomo, póki co nawet nie szukam bo macierzyństwo ![]()
Hej
wam dziewczyny znalazłam to forum i szukam porady jakl i wsparcia bo nie moge sie pogodzic z tym ze mam epi , ze akurat ja musze ja miec moja mama ma 2 braci i oni tez maja epi a ona nie ma a zas ja ją mam , wczesniej miałam ataki w nocy jak spałam a teraz mam jak wstaje rano zaczyna sie od tików i mdleje.Niemam pojecia jak bedzie wygladało moje zycie planowałam prawo jazdy do pracy raczej tez nikt mnie nie przyjmie poje sie ze nie bede miała znajomych jak dostane atatku przy nich i zobacza jak ta choroba wyglada;// Wróciłam do leków depakine chrono 500 rano i wieczorem biore mam prawie 19 lat a czuje sie jak bym miała 30 masakra
Witaj anq!Nikt chyba nie potrafi pogodzić się z tym,że jest chory,że to właśnie jego spotkało...Ale niestety takie jest życie,jak widzę jestem na forum najstarszą chorą na epi i też nie mogłam długo pogodzić się z moją chorobą,ale wiedziałam,że jest nieuleczalna,no,chyba ,że ktoś kiedyś coś wymyśli,ale na razie nie ma takiego leku.Można zaleczyć,podleczyć,ale nie wyleczyć....Teraz ja jako stara baba,jestem całkowicie pogodzona z tą chorobą,bo nie wiem jak to jest być zdrową,a wyglądam i czuję się o 10lat młodsza niż mam..Nie wolno się poddawać dziewczyny!!!Nigdy w życiu!!!A Tobie Malinowy Elfku życzę pomyślnego rozwiązania i największego szczęścia,mam nadzieję,że Twoje zdrowie poprawi się!
Agutek niedziekuje zeby nie zapeszyć ![]()
Rozumiem Agutek nie wolno ale to jest ponad moje siły wszyscy w koło gadaja o prawie jazdy a ja mówie no fajnie macie bo ja nie moge byc normalna jak wszyscy .Mam chłopaka i on będzie musiał mnie wozic ja tez go ograniczam w pewnym stopniu bo musze byc wczesniej w domu zebym mogła sie wyspać .Kiedys byłam usmiechnieta dziewczyna a teraz nie pamietam kiedy sie smiałam niewiem czy bede miała prace czy powinnam mówic o chorobie czy ja ukrywac przy kazdej rozmowie. Jestem na profilu gastronomiczym i chciała bym pracowac na kuchni jako pomoc tylko niewiem czy w moim przypadku to jest dobra praca
anq!Rozumiem Cię doskonale,że nie chcesz być zależna od swojego chlopaka,ale w naszym przypadku prawo jazdy jednak nie jest wskazane tak jak i ukrywanie choroby,bo wiemy dobrze,że jest to ''zdradliwa'' choroba i nie wiemy kiedy nas zaskoczy,a gdyby w trakcie jazdy?Nie daj Boże!!!!A gdyby w trakcie pracy w kuchni?Nie daj Boże!!!Można długo tak gdybać....Więc lepiej nie ukrywać tej choroby,a jeśli chcesz pracować w gastronomii,to bardziej polecałabym założenie baru z przekąskami,sałatkami,ludzie to lubią,a Twój chlopak mógłby Ci pomóc,jeśli mu ufasz i być przy Tobie.Odradzam gorącą kuchnię...W końcu zdrowie ważniejsze...Trzymam za Ciebie kciuki!!!!
Cześć dziewczyny!!!Nie jestem chora ale zakochałam się w osobie chorej na epi.Może Was to zdziwi ale jest to moja partnerka od lat prawie 10.Nie przeszkadza mi to. Pierwszy atak przerzyłyśmy 5 lat temu.To był dla mnie szok. Niby człowiek wie co wtedy robić ale bałam się ,że coś złego się stanie,że nie zrobię wszystkiego tak jak należy.Od tego pierwszego razu jeszcze było 3 razy.Nic to nie zmieniło w moim uczuciu.Kocham i kochać będę moją kobietkę!Jestesmy razem i mam nadzieję,że długo będziemy razem.Ja daję swojej Kobiecie poczucie bezpieczenstwa a ona mi daje to co dla mnie najważniejsze!!!!!!MIŁOŚĆ!!!Będę przy Niej zawsze!!!Potępiacie mnie?
Cześć dziewczyny!!!Nie jestem chora ale zakochałam się w osobie chorej na epi.Może Was to zdziwi ale jest to moja partnerka od lat prawie 10.Nie przeszkadza mi to. Pierwszy atak przerzyłyśmy 5 lat temu.To był dla mnie szok. Niby człowiek wie co wtedy robić ale bałam się ,że coś złego się stanie,że nie zrobię wszystkiego tak jak należy.Od tego pierwszego razu jeszcze było 3 razy.Nic to nie zmieniło w moim uczuciu.Kocham i kochać będę moją kobietkę!Jestesmy razem i mam nadzieję,że długo będziemy razem.Ja daję swojej Kobiecie poczucie bezpieczenstwa a ona mi daje to co dla mnie najważniejsze!!!!!!MIŁOŚĆ!!!Będę przy Niej zawsze!!!Potępiacie mnie?
A nie rozumiem co tu potępiać? Miłość? jeśli dobrze zrozumiałam, obie jesteście kobietami, tak? I co z tego? Ja uprzedzeń nie mam uważam, że pary jednopłciowe mają takie same prawo do miłości, bliskości i poczucia bezpieczeństwa co hetero.
Wszystkiego najlepszego i życzę jak najmniej ataków dla partnerki w przyszłości ![]()
Jejku jak nas tu duzo;D ciesze sie z tego bo im wieceej sie laczymy tym lzej na duszy, ja teraz bardzo potrzebuje przyjaciol. zaczynam sie zalamywac, juz calkiem stracilam swoje dawne zycie, bylam na wycieczce wyladowalam w szpitalu, pojechalam po wypis i nowu tam. ogladam swoje zdjecia i chce mi sie plqkac. poddalan sie operacji zeby wyzdrowiec, jest coraz gorzej, juz mam stwierdzenie paqdaczki lekoopornej, zoladek coraz gorzej od tch pieprzonych lekow. no i drgawkim nigdy ich nie mialam a teraz sa. ta pieprzoona padaczka mnie wykonczy, a mialo byc dobrrze;(
alex my tu jestesmy jak najdalej od potepiania. tyle upokorzen co niesie za soba choroba budzi w czllowieku ogromna tolerancje, pozatym milosc trafia i nie wybiera, nie kazdy ma tyle szczescia zeby ja miec, mmilosc jest najcenniejsza i gratuluje wytrwalosci bo napewno nie jest lagtwo w naszym spoleczenstwie. cieszy mnie to ze tak pieknie kochasz i sie tego nie wstydzisz, napewno jestes wielkim wspqarciem dla swojej ukochanej.
anq badz twarda zycie z epi jest trudne, ale godzac sie z nia jest lzeej, nas ukochhala epilepsja trzeba ja przyjac
z pokora mnie ta pokora sie konczy. szpital co tydzien bol pooperacyjny i te napady poprostu mam dosc i rak zrozumieniaa, albo strach, albo zbytnia opieka i zalosc albo poprostu brak zrozzumienia. jestem juzz tak zmeczonaa
spiac posladki ALLELUJA i do przodu,....
Alu, strasznie mi przykro że tak się dzieje. Kochana powiem Ci tyle... jeśli jakiś czas było dość dobrze, to znaczy że prawdopodobnie da się to osiągnąć. Trzeba trochę czasu, a lekarza jakoś to wszystko opanują. Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że dasz radę. Nie poddawaj się tej wstrętnej padaczce ![]()
alibem od leków mój żoładek wysiada teraz co zjem to zaraz mi jesdt niedobrze a szczególnie na noc. Jestem tez zmeczona bo dostałam ataków od 2 gim i niewiem dlaczego dopiero wtedy a nie wczesniej od poczadku, brałam 3 lata i mysleli ze to na tle dorastania ale zaczełam miec tiki i mdlec a potem drgawki i tego juz nie mogłam przezyc i u lekarza tak sie zdenerwowałam ze na drugi dzien rano tez dostałam ataku;/ , znajomi mówia ze rozumieja ale jak bym dostała ataku przy nich to by wtedy napewno sie odwócili bo kto chce sie kolegowac z kims takim oni moga isc na impreze a ja nie pójde ;/;/
Zaglądam tu prawie codziennie,ale jak dotąd CISZA z waszej strony,mam nadzieję,że wszystko jest w porządku z waszym zdrowiem?A szczególnie Malinowy Elfku,Twój termin miał być wczoraj,obyś Ty i Twój nowo narodzony dzidziuś byli razem zdrowi....Poza tym wszystkim życzę zdrowia!!!
o tak czekamy za Toba mamusiu. Ja rzadko piszę bo zaczęłam pracować na stażu i to w domu, ale jestem bardzo zajęta. praca przy komputerze i przerwy od 10 do 18. w przerwie zazwyczaj spię. ostatnio miałam kilka ataków ale od kąd dostałam nowy lek Vetira i mam zwiekszaną dawkę zaczyna się poprawiać. biegam od lekarza do lekarza. neurolog w srode za tydzien gastrolog. jestem na scislej dziecie. tylko chudy twarzożek i kurczak na parze umiarkowanie uparowane warzywka. Nie ruszam sie nigdzie chyba ze z kijkami do nordic walking pomagaja w utrzymaniu rownowagi i nie meczy tak chodzenie. Dziewczyny jesli macie tak silne problemy z zoladkiem to taka dieta jest o wiele lepsza niz tabletki oslonowe. zgaga trafia sie juz zadziej raz na kilka dni. a nie tak jak bylo codziennie. czeste stale posilki ja jem o 9, 11, 13, 15, 18. tylko jasne przenne pieczywo, ziemniaki na parze, nic smarzonego, jesli pieczone to w foli, grill tez w foli aluminiowej i tylko piers z kurczaka, malo pieprzu soli w miare normalnie bo mam ciagly niedostatek sodu, duzo koperku (czasami nawet zaparzam sobie jak sie cos zaczyna) natka pietruszki. wszystko doprawiam glownie ziolami. unikam cherbatek owocowych i mietowych, bardzo dobra i lagodna jest nagietkowa, bławatkowa (chabry zbieram sama) i najprostrza czarna lekko oslodzona. zupelno odwrotnosc moej stalej diety bo jadlam niby dietetycznie ale ciezko przedewszystkim kiepsko wplywa ciemne pieczywo, otreby, chrupkie pieczywo. polecam, jakby co wymyslilam juz wiele nowych przepisow i zmodyfikowalam stare, z checia Wam podam jesli macie cheć anq spróbuj naprawdę pomaga. szukam jeszcze sp[osobu na czkawke bo jak sie zacznie to przez godz sie mecze.
Hej dziewczyny
Urodziłam przez planowaną cesarkę 27.06. Lena Aleksandra...zdrowa kochana kruszynka.
nie mineły 2 tyg a mój Tatuś dostał wylewu, teraz jest po operacji krwiaka w stanie bardzo ciężkim w śpiączce patologicznej. Lekarze mówią ze lepiej już nie będzie.
Ale ja mam nadal nadzieję że się obudzi.
Elfiku, gratuluje zdrowej córci. Niech rośnie na pociechę swoich rodziców ![]()
Jednocześnie bardzo mi przykro z powodu Twojego taty.
Nie są to łatwe sytuacje, gdy człowiekiem targają tak skrajne emocje.
Życzę Wam dużo zdrowia przede wszystkim, oraz sił.
Mam nadzieję, że lekarze w tym przypadku się mylą i tata się obudzi.
Trzymaj się.
165 2013-07-15 22:01:01 Ostatnio edytowany przez Muszka28 (2013-07-15 22:01:39)
Malinowy Elfie serdecznie gratuluję urodzenia dzidziusia to cudowne
Życze aby stan twojego tatusia sie poprawił pozdrawiam. Mucha
Ja co prawda nie mam epilepsji, ale czytając Was uświadomiłam sobie, że też nie bardzo bym wiedziała jak pomóc komuś podczas ataku i właśnie sobie obejrzałam filmiki instruktażowe na YT i chyba (a przynajmniej mam taką nadzieje) w razie czego będę już umiała ![]()
a przynajmniej nie wpadnę w panikę...
167 2013-07-18 15:50:55 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-07-18 15:51:25)
Iceni, i to się Tobie chwali, że sama zechciałaś się czegoś dowiedzieć
Właśnie w tym cały problem...że to co nieznane, budzi w ludziach strach lub obrzydzenie. A wystarczyłoby troszkę się podszkolić, dowiedzieć się choćby minimum o tej chorobie, a wtedy to przestaje być takie strasznie i odrzucające.
Dziękuję za gratulacje i wsparcie.
Jest mi teraz bardzo źle, trudno, przykro... następnego dnia po moim ostatnim poście zmarł mój Tatuś ;( wczoraj był pogrzeb. Na razie próbuję się jakoś pozbierać - muszę...dla mojej córeczki. Szkoda że nie będzie pamiętała dziadziusia, on tak się cieszył, że wreszcie ma wnuczkę. Chwalił się wszystkim że wreszcie jest prawdziwym dziadkiem bo oprócz 3 wnuków ma wreszcie wnusię, i że będzie miał teraz kogo bawić. Tak mi smutno... Lenka będzie miała pamiątkę - na 2 dni przed tym jak Tatuś zapadł w śpiączkę wziął ją na ręce i zrobiłam mu kilka zdjęć z wnusią. Mój kochany Tatuś teraz już go nic nie boli a ja wierzę w to że razem z moją Mamusią czuwają nade mną.
Elfiku, bardzo mi przykro z powodu Twojego taty. Cóż...takie już jest to nasze życie...
Jednak tak jak sama piszesz, musisz być silna dla swojej córci. Ona teraz potrzebuje Cię bardziej niż ktokolwiek. Twój tatuś jest szczęśliwy, nie tylko nic już go nie boli, ale i doczekał się upragnionej wnuczki, widział ją, trzymał na rękach...
Lenka nie będzie pamiętała dziadka, to prawda, ale opowiesz jej kiedyś, jak bardzo dziadek czekał na nią i jak był szczęśliwy gdy się urodziła. W każdej chwili naszego życia, trzeba szukać tych dobrych stron, złymi nad złymi nie ma co się zatrzymywać zbyt długo, bo nic dobrego to nam nie przyniesie.
Trzymaj się kochana, zdrówka życzę dla Twojej rodzinki.
Witam. Nie choruje na epi ale jestem zwiazana z partnerem który na nia choruje. Jest to ciezka sytuacja bo on się nie leczy. pierwszy atak miał w wieku 19 lat. Była jednorazowa wizyta u lekarza i na tym koniec. Rodzina to olala. Minelo już 15 lat i on dalej się z ta choroba meczy, bez leczenia. Ataki sa bardzo czeste, ostatnio miał 4 w ciągu jednej nocy, petit,10min później grand a 2h później powtorka. Wezwalam pogotowie, przyjechalo dwóch ratownikow i potraktowali mnie jakbym była niespełna rozumu,TYLE ATAKOW SIE NIE ZDAZA!!!!!!Pytania kierowali do niego, jakie pan miał te ataki itp. Pytania do człowieka który jest splatany po ataku,ktory nawet nie wie gdzie jest itp.Rece mi opadly:-( Dali się zmusic żeby go zabrać do szpitala. I tu drugi szok, nie zdazylam odpalić auta a mój partner mi dzwoni ze jedzie do domu!Moje zdziwienie nie miało granic bo kiedy przyjechal chciał mnie odwieźć do pracy ( była to 4 rano a ja zawsze pracuje na popołudnie) a wiec dyzurujacy lekarz wypuscil go do domu jeszcze splatanego. Po taksowke zadzwonila pielegniarka.Nadmienie ze od chwili zadzwonienia po karetke a powrotem do domu minelo 45 min.Jestem z nim w związku od roku a znamy się kilka lat i nie wiedziałam ze choruje.Dowiedzialam się po pierwszy ataku który miał u mnie. Zrobilam tzw wywiad wśród rodziny która z wielka niechecia mnie o tym poinformowala. Moim malym sukcesem jest to ze zmuszam go do leczenia.Jak na razie zrobil sobie badania krwi, teraz zdecydowal się na tk i eeg. No i zaliczyl pierwsza wizyte u neurologa.Ale dalej twierdzi ze jest całkowicie zdrowy, nawet nie nazywa tej choroby po imieniu tylko mowi ze TO COS go nie dotyczy. Pozdrawiam WAS wszystkie serdecznie.
Witajcie! Choruję na epi od 14 roku życia - to były 3 ataki w przeciągu 2 lat (grand mal w wielkim kinowym stylu). Potem neurolog, szpital, diagnoza i Depakina. Brałam do 18 urodzin, potem odstawiłam na własną odpowiedzialność, bo ataków nie było. Później wyszłam za mąż, urodziłam siłami natury zdrową córeczkę i tak minęło 12 lat bez ataków. Już zapomniałam jak to jest. W zeszłym roku dentystka na zapalenie przyzębia zapisała mi Metronidazol - po nim dostałam ataku w pracy, na szczęście neurolog medycyny pracy stwierdził, że to nic poważnego i jakoś zapomniałam o sprawie, zmieniłam pracę, dostałam awans i zaczęłam już myśleć, że jestem niezniszczalna. W zeszłym tygodniu dostałam takiego ataku jak nigdy, po nieprzespanej nocy i 16 godzinach pracy - na szczęście w domu. Dziś jestem po eeg i wiem już napewno, że jest gorzej niż było. Wiem, że dla własnego dobra powinnam powiedzieć w pracy o epi, ale na tę chwilę nie mogę jej stracić, a wiem że tak by było. Po raz pierwszy wraz z atakiem dokonałam życiowego resetu i myślę, że czas pogodzić się z tym, że jestem chora i nauczyć się z tym żyć. Pomożecie?
Witam,
Na to forum wczoraj trafilam przypadkiem szukajac innych informacji na temat epi. Dzisiaj postanowilam sie na nim zarejestrowac i podzielic z Wami moja historią.
Nie jest ona za długa bo o chorobie dowiedzialam sie nie dawno ale... zaczne od poczatku.
Mianowicie w kwietniu z bylym juz chlopakiem dosc czesto sie spotykalam prawie codziennie i wtedy zaczely sie te dziwne omdlenia, byly one wrecz codziennie. Ale ja glupia je bagatelizowalam i nic sobie z tego nie robilam. Dopiero po jakis prawie trzech tygodniach poszlam do rodzinnej. Pani doktor skierowala mnie do specjalistow tj neurologa i kardiloga. Terminy byly za odlegle bo do neuro juz w maju a do kardio dopiero w czerwcu. Czekalam. Wkoncu nastapila wizyta u neurologa. Poszlam i skierowala mnie na EEG. Po jakims czasie na TK. w miedzy czasie bylam u kardio ale okazalo sie ze naszczescie serce mam zdrowe. Neurolog jednak powiedziala ze to Epilesja kazala brac leki i dbac o siebie , oszczedzac sie. Najbardziej ataki wywoluje stres i dlugie przebywanie na dworze przede wszystkim w dniu upalne.
Wczoraj tez mialam atak i to najgorszy z mozliwych bo z drgawkami i slinotokiem.
Najgorsze jest to ze nie mam wsparcia od nikogo. Moja rodzina (mieszkam z rodzicami i bratem) uwaza ze symuje, ze nic mi nie jest. Chociaz juz nie raz widzieli moje ataki. Nawet mi wtedy nie pomogli tylko pamietam jak przez mgle ze krzyczeli zebym sie nie wyglupiala i wstala z podlogi ;(.
To dla mnie nowa sytuacja i nie radze sobie z nia tak jakbym chciala.
Powiedziecie jak waszy bliscy reaguja na wasze ataki, wspieraja Was ?? Bo to chyba nie jest normalne jak moi reaguja ??
Witam was wszystkie drogie kobietki:) Moja historia z epilepsja zaczela sie kiedy bylam mala dziewczynka, mialam 12 lat chodzilam do szkoly podstawowej i gimnazjum omdlenia byly czeste , nawet po kilk arazy dziennie z drgawkami ,slinotokiem i dluga utrata przytomnosci.I nie wazne czy bylam w kosciele, schodzilam po schodach czy siedzialam wygodnie w fotelu-dopadala mnie wtedy kiedy tego chciala.Rodzice sie bardzo tym niepokoili.Zaczelismy chodzic po lekarzach , okazalo sie ,ze to epilepsja.Trafialam kilka razy w miesiacu do szpitala z powaznymi obrazeniami , najczesciej ze zlamana reka , czasami kiedy nastepowal atak nie bylam w stanie siebie skontralowac i zapobiec tragedii.Gdy osiagnelam juz wiem dojarzalosci wyszlam za Maz chcialam miec dzieci , jednak lekarstwa byly zbyt silne i lekarze twierdzili,ze ciezko bedzie zajsc w ciaze.Poronilam dwukrotnie, przezylam to bardzo bolesnie , stracilam nadzieje na szczesliwa i pelna rodzine.Choroba ustapila na 2lata , bylam wtedy spokojniejsza.
3 lata temu wyjechalam do Anglii tutaj nastapil nawrot choroby , lekarze zaczeli mnie leczyc i okazalo sie,ze to ZADNA EPILEPSJA wyniki tego nie potwierdzaly i jak sie okazalo Nasi Polscy lekarze dawali mi lekarstwa przypuszczajac tylko diagnoze padaczki ,co zaskutkowalo rzeczywistym napadem z powodu przyjmowania wlasnie lekow na padaczke. W jakim ja bylam szoku wtedy.Mam stwierdzona SILNA MIGRENE Z AURA
nie przyjmuje lekarstw na te dolegliwosc,walcze z nia sama i jestem zachwycona poniewaz wlasnie jestem w 36 tyg ciazy i wkrotce zostane mama:)
Nigdy nie spotkalam sie z odrzuceniem czy negatywnymi opiniami w moim kierunku chorujac na epilepsje.W szkole,w pracy czy w domu zawsze mi udzielano pomocy i traktowano mnie normalnie.Choc kiedy nastepowaly ataki czasami ludzie nie wiedzieli jak sie zachowac jednak z reguly przebywalam w tym samym srodowisku ludzi i wiedzieli jak udzielac mi pomocy. Z ta choroba mozna zyc,ale osobiscie uwazam ,ze jest bardzo ciezko , poniewaz utrudnia to czesto znalezieniem pracy czy tez w innych sprawach zycia codziennego.Ale nie mozna sie zalamywac uwazam,ze kazdy z czasem uczy sie zyc z ta choroba i sobie radzic:)Trzymam kciuki oby choroba ustepowala i bylo jej jak najmniej:)
Droga Maniu,
Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że z epi można normalnie życ.
Jedyne co mnie dołuje tak naprawde to że moja rodzina nawet nie chce mnie wysluchac odpychaja mnie
i to jest przykre.
Ciesze sie ze u Ciebie to nie Epi tylko migrena, chociaz z tego co wiem ona tez jest dosc powazna.
Dziekuje rowniez za odpisanie:) i zycze wszystkim forumowicz-kom jak najmniej atakow:)
anna2390 nie wiem dlaczego Twoja rodzina podchodzi do Twojej choroby w taki sposob , jestes ich dzieckiem rodzenstwem kims bliskim ,powinni wiedziec ze potrzebujesz ich dobrego slowa ,otuchy a przede wszystkim zrozumienia.Jestes normalnym czlowiekiem ,ktory zasluguje na szacunek , byc moze oni nie zasluguja na szacunek ale z Twojej strony.Trzymaj sie cieplo i sie nie poddawaj :-)
P.S- tak migrena jest rowniez bardzo silna dolegliwoscia ,ale ja ucze sie na swoj sposob zyc i kocham siebie pomimo wszystko :-)
Pozdrawiam
Maniu,
Szczerze to ja juz sie pogubilam w tym dlaczego oni mnie tak traktuja. Byc moze kiedys im cos powiedzialam co ich zranilo tak ze teraz mnie odrzucili.
Staram sie z calych sil nie poddawac i zyc pelnia zycia;) !
Masz racje najwazniejsze jest to aby kochac siebie mimo wszystko:)) !
A bedzie duzo lepiej sie zylo;) !
ps. Cieszy mnie to ze radzisz sobie z atakami bo to jest najwazniejsze w tym wszystkim
.
Pozdrawiam
177 2013-08-04 15:33:38 Ostatnio edytowany przez Mandy1982 (2013-08-04 15:34:09)
Cześć dziewczyny,
Aniu,
mnie rodzina nie odrzucała, ale również nie przyjmowała do wiadomości mojej choroby, włóczyli mnie po różnych nachorach, aż w końcu sama miałam dość. Gorzej było z nauczycielami, bo Ci twierdzili, że udaję brak koncentracji i niemożność zapamiętania prostych wzorów i napewno poprostu wpadłam w złe towarzystwo, bo to niemożliwe, żeby wzorowa uczennica nagle zaczęła ciągnąć ogony. Najważniejsze, że masz siłę w sobie, a inni.... Cóż to nie oni będą musieli z tym żyć tylko Ty. Ja przeprowadziłam się do męża n a drugi koniec Polski. Tu wszyscy akceptują jak jest i żyje się lepiej. Tzn rodzina męża, bo w pracy nie wiedzą. Trzymaj się ciepło.
Maniu,
mam prośbę. Napisz jakie dokładnie miałaś objawy, które w Polsce były uznawane za padaczkę, a w Angli za migrenę. Ja mam atak raz na rok - kilka lat (zawsze latem). Leki niby blokowały, ale wcale nie było mi od nich lepiej. Poza tym lekarze leczyli skutki bez wyraźnej przyczyny. Za dwa tygodnie idę do nowego neurologa, a chciałabym niedługo zajść w drugą ciążę (pierwsza była bez leków, bo kilka lat wcześniej odstawiłam je na własną odpowiedzialność). Może i u mnie z tą epi to nie do końca jest takie czarnobiałe? Z góry dzięki!
Mandy1982
Widzę, ze nie miałaś lekko. Wiem co to znaczy jak ktoś mówi, że się udaje, ale tacy są ludzie.
Jak to mówią: ?umiesz liczyć, licz na siebie?.
Najważniejsze, że Ci się teraz ułożyło i żyje Ci się lepiej, oby tak dalej
.
Racja siła to jest najważniejsze, żeby mieć ją i zyć po swojemu. A przy okazji zaprzyjaźnić z choroba:).
Powodzenia w życiu zycze i by praca jak najdłużej była:) Trzymaj się ![]()
179 2013-08-04 17:12:07 Ostatnio edytowany przez mania1987 (2013-08-04 17:21:43)
Mandy1982 witam Cie cieplo:)
Moje objawy zaczęly się od silnych bólów głowy , miałam z tylu głowy niesamowicie silny ucisk i w ciągu ułamka sekundy padałam.To zaczęło się bardzo nasilać ,a z kolei wcześniej kiedy zaczynałam czuć ból potrafiłam nad nim zapanować ,zawołać pomoc, usiąść , położyć sie ,zrobić cokolwiek by sobie nie zagrozić.Muszę dodać co dla mnie jest bardzo ważne,że gdy traciłam przytomność nie trwało to chwile tylko nawet do 25 minut !!!Doszły drgawki ,problem z widzeniem nie wspominając ,że w szkole miałam również trudności z zapamiętywaniem i nauką.Z czasem pojawiały się również slinotoki....Problem ze mną był o tyle taki,że kiedy miałam 16 lat nikt w szpitalu nie wiedział jak mnie traktować ,czy mam podlegać pod oddział dziecięcy czy też już należeć do dorosłych.I tak mnie zbywali i zbywali.Swego czasu podejrzewali tez astme u mnie -co było wogole absurdem:-) i kłopoty kardiologiczne .Aż wkońcu jakaś kompetentna Pani porobiła mi tomografie , rezonans , obejrzał mnie neurolog ,który stwierdził brak czucia w jednym kolanie i na stopie .Pewnego razu gdy doszło jednego dnia do czterokrotnego napadu ,który okazał sie tak silny ,żę zanikło tętno ,puls i było poważnie ze mna. Na wyniku rezonansu i tomografii wyszło,że mam szczelinę w półkuli mózgowej -odchyliła sie płytka która powodowała napady.Więc wprowadzono trileptal , tegretol a póżniej kepra dawki były uderzające chodziłam nieprzytomna i krwawiły mi dziąsła , włosy wypadały mi plackami.To było coś strasznego.Stale chodzilismy po lekarzach , jak nie na jedno to na drugie .Nawet pamiętam jak złożyłam wniosek o uznanie mnie za osobe niepełnosprawną bym mogła pobierac zasiłek , gdyż był problem gdy starałam sie o miejsce w pracy.Planowałam ciąże o czym poinformowałam lekarzy prowadzących ,przygotowali mnie do tego, zmienili na leki bezpieczne ,jednak jak sie okazało nie na tyle bezpieczne ,że straciłam dwa razy serduszko.
Wyjechałam do Anglii i kiedy kilkakrotnie trafiłam do szpitala mówiąc co mi jest ,że probuje zostać mamą w natychmiastowej chwili odrzucili lekarstwa mówiąc,że to najgorsze co może być starając się o dziecko.Porobili wyniki, badanie tomografii ,rezonans także miałam jakieś takie badanie ,gdzie miałam poprzyczepiane różności do głowy , grała w tle głośno muzyka , świeciły światła stroboskopowe i inne i wykonywano badanie co wtedy sie ze mna dzieje.Wyniki potwierdziły,że to migrena.W skutek silnego bólu głowy i utraty przytomności dochodziło do niedotlenienia mózgu co w skutek długotrwałego procesu skutkowało drgawkami.To zadna padaczka! ALE leki które przyjmowałam na padaczke będąc zdrowa wywoływało własnie te objawy ,które doprowadzały do stanu bardzo złego.To tak jakby zdrowy człowiek brał te leki. Powoli wprowadzono odpowiednie dobre lekarstwa , zaczęłam wychodzić na prostą i zaszłam w upragnioną ciąże.Jestem zdrowa, dzieciatko jest zdrowe , a ja staram sie nie brać lekarstw ,chce sie sama uodpornić.Ból przychodzi żadko ,ale jest silny , kłade zimny ręcznik na czoło , drugi na kark - wyłączam światło , wszystkie dzwieki w domu likwiduje , kłade sie na łóżku kołysząc sie i zasypiam.Jestem wtedy masakrycznie rozdrażniona.Ból potrafi trwać kilka godzin, bolą mnie oczy i robia sie bardzo czerwone,ale mija .Na drugi dzień kiepsko sie czuje jeszcze,ale jest zdecydowanie lepiej.Poza tym lekarz w Anglii powiedział,że gdy ma się padaczke nie ma się najpierw uczucia gorąca ,a nastepnie jest sie lodowatym co ja miałam.To zwyczajnie migrena.
Mam wrażenie ,że ciąża mnie uzdrowiła, ponieważ na tyle miesięcy zdarzyło mi sie mieć dwa razy migrene ta silna, pozostałe to takie dokuczliwe ale lekkie bóle głowy.Zobaczymy jak bedzie po narodzinach Malutkiej:-) Wierze,ze sobie z tym wszystkim poradze:)I za was trzymam takze kciuki.
Zycze Ci Mandy abyś była zdrowa i aby zdiagnozowali Ci odpowiednią chorobe a nie tylko przypuszczenia ,a najlepiej abyśmy nie chorowały wogóle , no ale niestety nie wszystkiego da sie uniknac.Zycze wiary i pogody ducha:-)
Witajcie jestem tu nowa. Postanowiłam podzielić się z wami moją historią. Mam 26 lat. Epilepsja zaczęła się u mnie odkąd w wieku roczku dostałam wysokiej temp straciłam przytomność i tak się zaczęła moja historia. Przez kilka lat brałam dipromal ataki wstępowały pozniej malały. Będąc na studiach leki przestałam brać gdyż z biegiem czasu zmniejszano mi dawkę aż w końcu nie zostało z niej nic. Ataku dostałam raz na drugim roku po dużym wysiłku. Poźniej brałam leki na nerwice i po swoim weselu miesiąc pozniej miałam 2 ataki tydzien po tygodniu. Być może były spowodowane właśnie tymi lekami. Nastąpił zwrot i ponownie zaczęłam brać leki tym razem lamotrix. Miną już rok. Urodziłam synka ma teraz 2 miesiące. Na szczęście podczas ciąży ataki nie wystąpiły. Prawo jazdy mam zrobione. Wiecie co skłoniło mnie do napisania do was?? Przedwczoraj siedząc na dworze przypomniał mi się ostatni atak i wlączył mi sie atak paniki. Miałam takie przeczucie jakbym była na sto procent pewna że coś się stanie... Stąd też postanowiłam się tym z wami podzielić
181 2013-08-14 23:38:54 Ostatnio edytowany przez alibem (2013-08-14 23:53:44)
elfiku tak sie ciesze z narodzin Twojego skaba i zarazem smuce z powodu tatusa. moj tata tez ciezko zachoowal dlatego nie psalam przez dluzszy czas. historia jest dluga w krotkim czasie. tata trafil do szpitala z zoltaczka mechaniczna, w ciagu kilku dni usunieto mu glowe trzustki, dwunastnice i okreznice, i czesc zoladka. w ciagu kilku dni poprawa, jeden dzien gorszy i nagle szok, kolejna operacja, doszlo do martwicy i trzustke usunieto calkowicie, jak to lekaarz powiedzial trzustka sama sie sttrawila. doszlo do krwotoku, kolejny zabieg i wstrzas pooperacyjny, od tego czasu tatus jest nie przytomny jutro mija tydzien od drugiej i dwa tygodnie od pierwszej operacji. od tygodnia tata jest w spiaczce farmakologicznej. parametry zyciowe utrzymywane przez maszyny, jedyne co funkcjonuje to mozg, cale szczescie. nerki dializowane, pluca respirator. tata tylko otwiera oczy i patrzy na wprost. dzisiaj podobno udalo sie pielegniarkom z nim porozumiec. kiwnal glowa ze nie czuje bolu i chcial wyrwac sobie wszstkie kable i rurki. dzisiaj kolejny szok bo tata ma nowotwor, z ogniskami w wezlach chłonnych. a moja siostra wyjechala sobie do angli na wakacje. boje sie. lekarze mowia ze teraz beda probowac go przywracac i odlaczc aparature, a o leczeniu raka pomyslimy jak stan sie poprawi. Jezu to wsystko jest takie ciezkie, obalila sie moja teoria ze wszystko dzieje sie po cos, caly czas pytam dlaczego? latwiej jest po drugiej stronie, niz patrzec na jedna z najblizszych mi osob jak tak cierpi. jak to ja bylam operowana to wszystko bylo takie lekkie. mama wpadla w depresje moj dwunastoletni brat od miesiaca nie widzi rodzicow. taty tak szybko nie zobaczy. tak strasznie sie boje. tata chce miec wnuki. a ja marze zeby doczekal. brat przyszlej wiosny sie żeni tata tak sie cieszy... jeszcze rok temu chodzil na rekach i nikt nie mogl go przescignac, a teraz lezy tam taki slaby, oddycha za niego respirator, nerki nie pracuja, nie wiadomo co z nimi bedzie. od morfiny dostaje drgawek. nie moge zniesc tego widoku i zarazem nie moge zniesc mysli ze go nie zobacze.
poza tym witam nowe osoby na forum. Jak juz dalo sie przekonac, kazda historia jest inna. rodziny maja problem z pogodzeniem sie z chorobą, moj tatus jeszcze przed operacja powiedzial zebym przestala wymyslac sobie choroby. ze swoja choroba tez nie potrafil sie dlugo pogodzic chocby do tego stopnia zeby wybracsie do lekarza.bal siee i czul ze nie skonczy to sie w ciagu kilku tygodni i ze bedzie kiepsko. tez podejzewalam ze bedzie potrzebowal sporo pomocy ze strony medycyny ale nie myslalam ze az tak.
Moj tata tez zmarl. Jestem coreczka tatusia... bez taty. Moj kochany tata. Nie wierze w to nadal. Misja mojego ukochanego taty zakonczyla sie 4.09.2013 mial 51 lat i 37 dni. Walczyl od 27 lipca. Czlowiek zbiera przez cale zycie rozne rzeczy ale zabiera ze soba jedynie dobre uczynki. Moj tata wzial ze soba bardzo duzo. Byl ojcem dla wszystkich dzieci swoich siostr dziadkiem dla wszystkich wnukow . Przykro mi tato ze nie doczekales swoich.
Tate bolalo tak potwornie teraz juz jest spokojny cichy. Spi...
Tak chcialabym obudzic sie z tego potwornego snu. Zobaczyc jak wchodzi w nocy w roboczych ciuchach i daje mi buziaka na przywitanie. Moze gdybym pomyslala o tym zeby sie przebadal po mojej operacji. Moze gdybym go zagonila do lekarza wczesniej.moze by zyl. Bylby tu teraz z nami. Karol moj brat ma dopiero 12 lat.
Jestem dumna z tego ze moge byc Jego corka.
"I tylko cichy staruszek ktory bylby prorokiem ale nie jest bo ma inne zajecie powiada podwiazujac pomidory innego konca swiata nie bedzie
Innego konca swiata nie bedzie"
Alibem przyjmij ode mnie wyrazy współczucia
przykro mi bardzo. Dobrze wiem przez co przechodzisz... Ja nadal rozmyślam czy gdybym wtedy wcześniej wybrała numer na karetkę, gdybym była bardziej stanowcza w rozmowie z kobietą po drugiej stronie słuchawki...być może od razu wysłałaby do mojego Tatusia karetkę, być może posłałaby eRkę na sygnale i może zdążyli by mu pomóc. Zawsze już będę się obwiniać i żyć ze świadomością że mogłam szybciej zareagować i teraz byłoby inaczej.
W sobotę mój brat bierze ślub (bez wesela, tylko obiad) wesołe wydarzenie w cieniu naszej tragedii, pamiętam swój ślub, półtora roku po śmierci Mamusi - jak mi było przykro że nie dożyła i że jej przy mnie w takiej chwili nie ma. On nie będzie miał nawet Tatusia.
U mnie jutro mija 2 miesiące...pokój Taty nadal jest pełen jego rzeczy...nie potrafię nawet tam wejść a co dopiero jeśli chodzi o sprzątnięcie, ubrań, rzeczy osobistych.
Alibem musisz znaleźć w sobie teraz dużo siły żeby to przeżyć...obie musimy. Chyba mamy dla kogo żyć. Powinnyśmy wspominać te szczęśliwe chwile spędzone z naszymi Tatusiami. A nie rozmyślać co by było gdybyśmy wtedy...to i tak już nic nie zmieni.
Trzymaj się kochana...
dziekuje elfiku za wsparcie. tak przezyc to wszystko. najtrudniej uswiadomic sobie ze rodzice nie sa wieczni. co chwile chce o cos Go pytac, o czyms opowiedziec i wtedy zdaje sobie sprawe ze juz nie ma mojego taty. nadal mysle ze to jest nie mozliwe jeszcze niedawno z nim rozmawialam, balsamowalam mu lysinke w szpitalu, czekalam az wroci do domu a teraz Go nie ma. Patrze na ten krzyżyk na cmentarzu i... wiem "nie wszystek umrę..." teraz bym budzila tate zeby jechal do pracy, na caly tydzien... Czas spać.
Mam takie same odczucia jak Ty...ciągle zadaję sobie pytanie "dlaczego?" przecież jeszcze tyle rzeczy mogli mnie nauczyć, tyle cennych rad...ale czasu zabrakło. W domu jest tak pusto, smutno i źle. Zabieram się za zbieranie dokumentów do przeprowadzenia sprawy spadkowej, bo muszę...ale najchętniej bym to wszystko zostawiła...ciężko wypisuje się na kolejnych dokumentach date zgonu, jest to męczące bo bardzo boli. Ból psychiczny jest chyba najgorszy....nie wiem czy nawet najmocniejszy ból fizyczny jest w stanie "być gorszym, bardziej dotkliwym" niż ten którego obie teraz doświadczamy.
Ale musimy jakoś dać radę, mamy dla kogo żyć. Każdy człowiek dochodzi do momentu w którym zabraknie właśnie tych ważnych, bezwarunkowo kochających ludzi - rodziców. Boli...
Witam serdecznie, pozwólcie, że dołączę się do tej dyskusji. Ja również jestem epileptyczką. Choruję od 13. roku życia (teraz mam 27). Z zaciekawieniem czytam Wasze historie, które pozwoliły mi zrozumieć parę spraw związanych z chorobą. I choć moje napady przybierają najłagodniejszą formę, to czuję pewną bezsilność w leczeniu choroby, które polega tylko na kolejnym przepisywaniu leków. Do lekarza na NFZ trudno zapisać się w dogodnym terminie. Lekarze przyjmują w godz. porannych głównie, a ja jestem osobą pracującą więc muszę nieźle kombinować, żeby na wizytę się umówić. A żal mi 130 zł na neurologa prywatnego, u która wizyta będzie polegała tylko na wypisaniu recepty... Doszedł jeszcze jeden czynnik: chcemy mieć z mężem dziecko. Boję się strasznie, bo naczytałam się różnych opinii na temat ciąży u kobiet takich jak my. Na szczęście Wasze historie mnie trochę uspokoajają, bo są prosto z życia wzięte. Lekarze zrobili mi mętlik w głowie, bo każdy mówi inaczej... Jedni, że natychmiast brać się za dziecko, inni, że wstrzymać się i porobić badania. A ja już tak bardzo bym chciała znać krótką odpowiedź: mogę zajść w ciążę, czy nie. Przeraża mnie tajemniczość tej choroby. Pozdrawiam serdecznie, zdrówka życzę, Cieszę się, że trafiłam na to forum:)
MLR_1986 witaj... ja choruję, biorę leki i mam 3 miesięczną córeczkę (za 2 dni skończy 3 miesiące), przez całą ciążę brałam Orfilir retard 300 mg (3 tab dziennie), dziecko urodziłam zdrowe. Co prawda Lenka ma pewne problemy zdrowotne ale nie wynikają one z mojej choroby...miała do tej pory robione 2 razy usg główki - rutynowo żeby sprawdzić czy wszystko ok. Wyniki ma bardzo dobre
. Jedynym defektem było to że w 11 tyg przestałam ją karmić bo bardzo ulewała i prawdopodobnie przyczyną tych ulewań były moje leki. Teraz jest na mleku modyfikowanym i rośnie...rośnie
A jej problemy zdrowotne: zatkany kanalik łzowy - to akurat częsta przypadłość u dzieci rodzonych przez cc, a bakteria w moczu poprostu się zdarza i nie ma nic wspólnego z moją epi, muszę z małą chodzić na rehabilitację - ale tu przyczyną jest fakt że ja jestem niska mała miała mało miejsca w brzuchu a urodziła się duża (duża jak na mnie)
.
Reasumując osoby z epi mogą mieć dzieci, zdrowe dzieci. Pogadaj tylko ze swoim ginekologiem i neurologiem, żeby dobrał Ci takie leki które będziesz mogła przyjmować w ciąży.
A poza tym gdzieś czytałam (nie wiem czy to prawda), że czasami ciąża wycisza chorobę.
Trzymam kciuki za staranka ![]()
Dziękuje, Malinowy Elfie:) Szczerze mówiąc liczyłam na takie wsparcie i przykład z życia:) Gratuluję córeczki, niech nadal zdrowo rośnie
Mam nadzieję, że te jej problemy zdrowotne nie są dla niej i dla Rodziców takie uciążliwe...
Co do leków to biorę Lamitrin 100 1-0-1. I już dawno nie miałam napadów. Ale mimo wszystko się boję...
MLR ...i bać się już będziesz zawsze...o to czy wszystko będzie w porządku, czy dzidziuś zdrowy, czy się dobrze rozwija, potem jak się urodzi to żeby się dobrze chowało, jak zacznie chodzić do szkoły - jak będzie sobie radziło, i tak do końca życia
to stres wpisany dla każdej matki. Dopytaj się neurologa o ten Lamitrin, czy jakaś jego pacjentka była na tym leku w ciąży, ew może rozważy zmianę leku na jakiś bezpieczniejszy lub zupełne odstawienie skoro długo nie masz ataków.
Ja np na lekach nigdy nie miałam ataku, ostatni miałam 2 lata temu i teraz "recydywa" wiec nie mogę przestać ich brać. I widzisz mi lekarz powiedział po ataku żebym odczekała przynajmniej 3 miesiące i dopiero się starała. Atak miałam we wrześniu, od lutego zaczęliśmy się starać a w październiku pokazały się 2 kreseczki na teście.
Trzymam mocno za Ciebie kciuki, mam nadzieję że nie będziesz musiała tak długo czekać na dzidziusia jak ja. A to były mega długie miesiące, choć czytając inne wątki wcale tak długo się nie staraliśmy.
Cieszę się, że w jakiś tam sposób pomogłam pozytywnie spojrzeć w stronę macierzyństwa...uwierz warto
pomimo przerywanego snu w nocy, pomimo tego że nie mogę po prostu wyjść z domu by od wszystkiego odpocząć i pobyć sama ze sobą...jeden uśmiech mojej kruszynki jest wart o wiele więcej niż wszystkie niedogodności.
witam MLR_1986 jesli monoterapia tak na Ciebie dobrze dziala moze faktycznie sprobuj warto. JA marze o dziecku, z tym ze poki co musze sobie poczekac na polepszenie zdrowia po operacji. bede trzymac kciuki za to zeby sie Tobie MLR_1986 udalo. najwazniejsze ze reagujesz na leki.
z dniem wolnym na wizyte u specjalisty, mozna sprobowac zlozyc wniosek do powiatowego zespolu orzekania o niepelnosprawnosci. padaczka "zwykla" czyli nie lekooporna zalicza sie do stopnia lekkiego (chociaz tu zalezy od zespolu orzekajacego) przy stwierdzeniu niepelnosprawnosci z powodu epi sa dodatkowe dni urlopowe i zwiekszona ilosc/ dlugosc przerw. mi dzieki temu "papierkowi" udalo sie dostac prace. dla pracodawcy jestem pracownikiem "tanszym w utrzymaniu" (zwroty z PEFRON) a pracy jest na tyle ze raczej sie ze wszystkim wyrabiam nawet jak czesciej robie sobie przerwy.
odebralam wynik rezonansu, chyba moje ostatnie nerwy wyszly w jego obrazie przestrzen plynowa o wymiarach porownywalnych do usunietego guza. neurolog mowil ze to ok, jesli nie jest wieksze od ostatniego razu kiedy mialam robiony mri =, na tamtym opisie nie ma zbyt wiele na ten temat, takze nawet nie wiem. do neurochirurga przeniesli mi wizyte dopiero na 4 listopada;/ i to na dodatek prywatnie. kolejki gigantyczne zapisywalam sie pol roku temu.
po operacji mialo sie wszystko skonczyc, a tu lekow dochodzi, nerwy powoduja ataki, stan podgoraczkowy tez. teraz krotkotrwale drgawki, lub spiecie miesni. i jak tu pokochac epilepsje?
Alibem...wiem że teraz jest Ci ciężko ale na pewno wszystko jakoś się odwróci dla Ciebie i kiedyś będzie dobrze (życzę Ci tego z całego serducha). Jesteś w zasadzie świeżo po operacji, do tego śmierć Taty Cię dobija...stąd to wszystko...stres niestety bardzo oddziałuje na naszą chorobę. Ale wierzę że z czasem będzie nam łatwiej...
A ja jestem dziś załamana...okazało się, że moje dziecko ma wzmożone napięcie mięśniowe...lekarz bardzo o mnie wypytywał o moją operację jamistości rdzenia i zespół arnolda charchiego
może jej problemy są chwilowe, ale mogą być związane ze mną...nie sądziłam, że to tak poważne...wczoraj neurolog dziecięcy powiedział że jak za 2 miesiące nie będzie poprawy to dostaniemy skierowanie do kliniki na diagnostykę ![]()
elfiku dziekuje. wierze ze z Twoja córeczka bedzie dobrze, bo musi byc.
Alibem nie ma za co...jesteśmy w podobnej sytuacji więc po prostu wiem przez co przechodzisz.
Ja dziękuję Tobie za wsparcie....trafiliśmy do (podobno) bardzo dobrego ośrodka rehabilitacyjnego więc mam nadzieję, że pomogą tam mojej Lenusi.
Trzymam kciuki za Lenkę i rodziców. W tym ośrodku na pewno jej pomogą.
195 2013-10-08 21:41:56 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-10-08 21:42:54)
gojka proszę ja boję się bardziej cukrzycy niż epi napisz po czym można poznać że ktoś nieprzytomny potrzebuje pomocy czy jest jakiś sposób żrenice?i jak pomóc nic nie wiem za mało cukru za dużo można zrobić komuś kszywdę zamiast pomóc ,Takie wiadomości powinni znać wszyscy wiem że czasem szybko należy podać cukier najlepiej w napoju ale kiedy? przy za wysokim cukrze podawanie słodkiego przecież może się skończyć tragicznie.napisz nam
Czarodziejko wybacz,nie za często odwiedzam ten wątek i dlatego dopiero odpisuję.Przede wszystkim,nieprzytomnej osobie nie podajesz napojów czy jedzenia.Jest taki zestaw hypo kit do nabycia na recepte,ktory to zestaw powinien każdy cukrzyk miec przy sobie. To szybko działający hormon w zastrzyku,który podaj e sie przy niedocukrzeniu z utratą przytomności.Ja dochodzę do siebie pontym w ciągu 15 minut.
Nic mi nie wiadomo o źrenicach,możesz zbadacnpoziom cukru nieprzytomnemu i będziesz wiedziała.Każdy cukrzyk glukometr posiada.
Naprawdę rzadko się zdarza,że ktoś traci przytomność i wpada w śpiączkę z powodu hiperglikemii czyli za wysokiego poziomu cukru, więc jeśli wiesz,źe nieprzytomny jest cukrzykiem należy założyć,że ma hipoglikemie- czyli obniżony poziom cukru. Tu niestety sama wiele nie zrobisz, mozesz przeszukac rzeczy osobiste-moze ma gdzieś glukagon w strzykawce o którym pisałam. Gdy nie znajdziesz nie pozostaje nic innego jak wezwać pogotowie do nieprzytomnego.