netkobietyWszystkie działy
Zdrowie kobiety

Ja i moja epilepsja

286 odpowiedzi102 421 wyświetleńzałożony przez Malinowy_Elf, 30.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Ja i moja epilepsja

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 287 ]

66

Odp: Ja i moja epilepsja

Jeśli możesz, to bardzo prosze o Twój adres email. Jestem w trakcie ukladania konkretnych pytań do wywiadu i każda odpowiedz będzie dla mnie bardzo cenna, nawet jeśli nie będziesz mogla odpwoiedziec na wszystkie pytania konktetnie. Dzięuje ze się odezwałas smile Ciesze się ze są na swiecie osoby, które potrafia otwarcie rozmawiac na temat epilepsji, bo te co znam zbyly mnie i nie chcialy slyszec nawet o takim wywiadzie. Kwestionariusz wyslalabym na Twoj adres w ciagu kilku dni. z gory dzięki ;*

67

Odp: Ja i moja epilepsja

Ja mogę odpowiedzieć na pytania i pomóc w pracy licencjackiej big_smile
Adres powinien być podany w moim profilu smile

68

Odp: Ja i moja epilepsja

Adres w profilu masz zablokowany wink

69

Odp: Ja i moja epilepsja

Dziwne... No ale spoko
skowronek3991@wp.pl

70

Odp: Ja i moja epilepsja

Zapewne dlatego że jestem nowym uzytkownikiem, nie widze Waszych adresów. Dziękuje bardzo, jak tylko uporam się z przygotowaniem sensownych pytań wyśle je na adres.

71

Odp: Ja i moja epilepsja

Ja co prawda nie mam oporów, żeby z kimś o tym pogadać, ale moja przygoda z chorobą zaczęła się w wieku 18 lat, więc raczej nie jestem w kręgu Twoich zainteresowań.

72

Odp: Ja i moja epilepsja

zacznę tak jak wszyscy.\ przepraszam za długość mojego postu, mam nadzieje ze ktokolwiek to przeczyta i mi pomoże...

Witam mam na imię Ala i jestem epileptyczką. wiem od około roku. Kiedy dostałam pierwszy atak do końca nie wiem bo początkowo nie potrafiłam określić co się ze mną dzieje i co to w ogóle jest. Poszłam do lekarza rodzinnego a ten wysłał mnie do ginekologa bo te "dziwne zdarzenia niepamięci" zdarzały mi się w środkowej części cyklu. ginekolog stwierdzil ze moge sie tylko cieszyc ze czuje owulacje i pewnie wiele kobiet moze mi tego pozazdroscic. i sie cieszylam ... do czasu, kiedy te stany niepamięci zastapilo wedrowanie popuszczanie moczu i dziwny wyraz twarzy, mlaskania, drapania, czy nawet przeklinania. wreszcie pewien madry starszy lekarz rodzinny powiedzial jakze to piekne i urocze słowo "padaczka". niestety podejzewalam juz to troszzke wczesniej... dostalam skierowanie do neurologa, rejestracja- 3 miesiace, czekałam tydzien gdy odebrałam telefon że ktos zrezygnował i mam sie stawic okolo19 w poradni. dostałam skierowanie na rezonans, rejestraacja - w przyszłym roku (był pazdziernik). Opowiadalam o tej sytuacji kolezance przed zajeciami na uczelni, podluchala inna kolezanka i udalo sie mnie wkrecic na ten sam miesiac. po odebraniu wyniku jednak juz nie bylam taka szczesliwa. zmiana w placie skroniowym o niejasnym charakterze, poczytalam troche w necie i oopis pasowal do kilku guzów. w koncu w styczniu, po szczerej spowiedzi przedswiatecznej zebralam sie na pojscie do lekarza, ktory oid razu skierowal mnie do szpitala, tam powtorny rezonans, na szczescie troche lepszy. Definytywna diagnoza epilepsji napady czesciowe wtornie uogolnione. Teraz po roku brania depakine w co rusz wiekszej dawce bez wiekszego efektu mam coraz mniej wlosow i coraz mniej wytrwalosci do tego wszystkiego. coraz wiecej kilogramow i lekow ktorych nie moge brac. ostatnio lekarz dolozyl mi lamotrix, ktory swja droga moge komus z checia odstapic, zeby sie nie marnowal w szafie. niestety uczulil mnie i dostalam wysypki na calym ciele, w jamie ustnej na migdałkach i kilku czesciach ciała o ktorych wstydze sie pisac, dodatkowo powiekszone wezly chlonne i jakze piekne do kolekcji sterydy. Także zajęte mam 90% ciała. lek zaczął pomagac i to mnie najbardziej denerwuje myslalam ze pozbede juz sie tej depakine i odzyskam swoje geste wlosy. lekarze patrza juz na mnie jak na wariatke bo co chwile jestem albo u neurologa na wyproszona wizyte bo znowu gdzies sie posikalam albo probowalam wejsc pod jakis autobus ( sama bym nie szla ale moj narzeczonny jest bardzo uparty). albo w przychodni z bolem brzuszka nie do wytrzymania, albo wysypka na calym ciele, albo przeziebionym  pecherzem bo przypadkiem usiadlam na schodach betonowych z mokrym tylkiem. boje sie chodzic sama bo raz prawie weszlam pod tira. innym razem staranowalam najwieksza kose na studiach (na szczescie lekarz, wiec chyba zrozumiala). z tego co mi opowiadaja robilam sie cala sina. teraz, albo krzycze, albo zmieniam sie w slup, albo klepie kogos dopoki to sie nie skonczy. nie mam znajomych, zadnych przyjaciolek. psycholog... juz dosc jest u niego ludzi ktorzy wiecznie mu narzekaja, a ja... ja potrzebuje pomocy, bo nie przyzwyczailam sie jeszcze. chce normalnie zyc, miec dzieci , chociaz nie wiem czy bede mogla bo ginekologicznie tez cos jest nie tak( od 4 lat sypiam z moim chlopakiem bez zabezpieczenia), chce slubu, ktorego sie boje ze dostane ataku i pawedruje sobie w kkierunku wyjscia, chce praacy, ale nikt mnie nie chce przyjac, tymbardziej jako kosmetologa. chce normalnego zycia, tego sprzed roku, kiedy wazylam 65kg zamiast 75, kiedy mialam 5 razy wiecej wlosow, kiedy nie balam sie ze zabije sie albo zgubie jak pojde sama na spacer. prosze pomozcie mi to ogarnac bo sama nie dam sobie z tym rady. przybieram forme z pewnoscia i Gombrowicz pozazdrościł by takiej formy. usmiechnieta, kiedy chce mi sie ryczec, jak rycze to udaje ze to ze smiechu, pewna siebie, gdy chcialabym zapasc sie pod ziemie, byle nikt mnie nie widzial. normalna ale juz totalna wariatka, ktora juz nawet lapie sie na tym ze przestaje marzyc, by unikac rozczarowan...

73

Odp: Ja i moja epilepsja

Witaj Alu...
Kurcze, jak slucham o tych efektach ubocznych depakine, to dziwie sie dlaczego tak czesto jest przrepisywana...przeciez jest tyle innych lekow. Wiesz co, moze odwiedz innego neurologa. Prywatnie nie ma miesiecznych kolejek, a moze polecil by ci inne leki. Leki powinny byc tak dobrane, aby ograniczyc efekty uboczne ....przynajmniej moim zdaniem.
Bedzie dobrze...zobaczysz... Dobrze dobrane leki pozwola opanowac ataki. Doczekasz sie i slubu i dzidziusia....nasza choroba nas z tego nie eliminuje... wink

74

Odp: Ja i moja epilepsja

dziekuje za odpowiedz. jest mozliwosc zmiany leku i w takim zamysle zostal zapisane mi lamotrix kilka dni przed pojawieniem sie wysypki skonsultowalam sie z innym lekarzem ktory tez poradzil mi najpierw terapie dwoma lekami pozniej rezygnacje z depakine. moj lekarz zaproponowal mi w sumie 3 rozwiazania dolozyc lamotrix, co wydalo sie najrozsadniejsze patrzac na cene i skutki uboczne, karbamezepine- pom ktorej stwierdzil ze bym spala, a ze po depakine i tak spie to zle rozwiazanie, albo lek ktorego najnizszy prog kosztuje 60 zl. a mnie na to sie stac. wiec chyba zostaje mi ta depakine ze swoimi skutkami ubocznymi ( rowniez jesli chodzi o psychikę) albo zrezygnowac z leczenia co z tego co widze po swoim dzienniczku i tak nie mialoby zbyt duzego znaczenia. ale wtedy to nie dosc ze nie ma co liczyc na prace to nawet na orzeczenie, bo jak to przeciez czlowiek z padaczka jest calkowicie zdolny do pracy i nie potrzebuje zadnego wsparcia od panstwa a orzecznictwo to jedna wielka sciema. kiedy pani doktor orzekajaca wysmiewa moj niezbyt dobry wynik eeg albo to ze sie boje chodzic sama.

75 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-11-22 13:13:31)

Odp: Ja i moja epilepsja
alibem napisał/a:

dziekuje za odpowiedz. jest mozliwosc zmiany leku i w takim zamysle zostal zapisane mi lamotrix kilka dni przed pojawieniem sie wysypki skonsultowalam sie z innym lekarzem ktory tez poradzil mi najpierw terapie dwoma lekami pozniej rezygnacje z depakine. moj lekarz zaproponowal mi w sumie 3 rozwiazania dolozyc lamotrix, co wydalo sie najrozsadniejsze patrzac na cene i skutki uboczne, karbamezepine- pom ktorej stwierdzil ze bym spala, a ze po depakine i tak spie to zle rozwiazanie, albo lek ktorego najnizszy prog kosztuje 60 zl. a mnie na to sie stac. wiec chyba zostaje mi ta depakine ze swoimi skutkami ubocznymi ( rowniez jesli chodzi o psychikę) albo zrezygnowac z leczenia co z tego co widze po swoim dzienniczku i tak nie mialoby zbyt duzego znaczenia. ale wtedy to nie dosc ze nie ma co liczyc na prace to nawet na orzeczenie, bo jak to przeciez czlowiek z padaczka jest calkowicie zdolny do pracy i nie potrzebuje zadnego wsparcia od panstwa a orzecznictwo to jedna wielka sciema. kiedy pani doktor orzekajaca wysmiewa moj niezbyt dobry wynik eeg albo to ze sie boje chodzic sama.

Alicjo, może zamiast depakine (którą tak źle znosisz) mogli by zmienić ci jednak ten lek. Przecież do wyboru jest na prawdę sporo leków. A i cena nie jest wcale olbrzymia. Gdy poprosisz swojego lekarza prowadzącego (neurologa) o zaświadczenie, że musisz brać te leki z powodu przewlekłej choroby jaką jest padaczka(nie wiem po jakim czasie lekarz może wydać takie zaświadczenie), to będziesz mogła kupować je ze zniżką. To spora różnica cenowa.
Rezygnacja z leczenia, na pewno byłaby najgorszą opcją, bo wtedy nie ma szans na żadna poprawę. Uwierz mi, rok czasu to mało, dopasowanie leków trwa o wiele wiele dłużej. Ja choruje od 3 roku życia, a na obecną chwilę jest już w miarę dobrze. Od roku mam spokój... Oby tak było nadal.  Biorę teraz okskarbazepine (Trileptal), na mnie ona działa najlepiej ze wszystkich wcześniejszych. W normalnej cenie około 7o zł za opakowanie 50szt, też nie byłoby mnie stać na ich kupno. Jednak po zniżce, to już przystępna cena. Wcześniejsze leki źle przyswajałam, tyłam, męczyłam się z bólami i zawrotami głowy, sennością... A teraz...co prawda po wieeeeelu latach, gdy w końcu leki zostały dobrane, jest spokój. Zobaczysz u Ciebie też tak będzie. Teraz jest o wiele łatwiej, jest więcej leków, łatwiejszy dostęp do lekarzy i specjalistycznych badań... Głowa do góry smile

76 Ostatnio edytowany przez Malinowy_Elf (2012-11-22 17:46:23)

Odp: Ja i moja epilepsja
alibem napisał/a:

dziekuje za odpowiedz. jest mozliwosc zmiany leku i w takim zamysle zostal zapisane mi lamotrix kilka dni przed pojawieniem sie wysypki skonsultowalam sie z innym lekarzem ktory tez poradzil mi najpierw terapie dwoma lekami pozniej rezygnacje z depakine. moj lekarz zaproponowal mi w sumie 3 rozwiazania dolozyc lamotrix, co wydalo sie najrozsadniejsze patrzac na cene i skutki uboczne, karbamezepine- pom ktorej stwierdzil ze bym spala, a ze po depakine i tak spie to zle rozwiazanie, albo lek ktorego najnizszy prog kosztuje 60 zl. a mnie na to sie stac. wiec chyba zostaje mi ta depakine ze swoimi skutkami ubocznymi ( rowniez jesli chodzi o psychikę) albo zrezygnowac z leczenia co z tego co widze po swoim dzienniczku i tak nie mialoby zbyt duzego znaczenia. ale wtedy to nie dosc ze nie ma co liczyc na prace to nawet na orzeczenie, bo jak to przeciez czlowiek z padaczka jest calkowicie zdolny do pracy i nie potrzebuje zadnego wsparcia od panstwa a orzecznictwo to jedna wielka sciema. kiedy pani doktor orzekajaca wysmiewa moj niezbyt dobry wynik eeg albo to ze sie boje chodzic sama.

Witaj, zgadzam się z poprzedniczką, że stanowczo powinnaś odwiedzić innego lekarza. Miałam podobne skutki uboczne tyle że po 4 miesiącach (na depakinie) lekarz zmienił mi lek na Orfiril z którego jestem zadowolona. Nie mówię, że ten będzie dobry dla Ciebie ale faktycznie leków na Epi jest więcej i na pewno jakiś będzie dla ciebie "strzałem w 10".

Nie zgadzam się również z fragmentem Twojej wypowiedzi dotyczącej orzeczenia o niepełnosprawności. Ja posiadam takie orzeczenie, oczywiście stopień lekki i tu właśnie jest wpisany powód - Epilepsja. Jeśli już ktoś chciałby Cię przyjąć do pracy (wiem z własnego doświadczenia że odrzucają ludzi z epi) to taki pracodawca dostaje dofinansowanie za zatrudnienie osoby niepełnosprawnej o lekkim stopniu niepełnosprawności oraz dodatkowe dofinansowanie ze względu na epilepsję - ponieważ ona i jeszcze jakaś choroba jest jakoś szczególniej w przepisach traktowana (nie wiem konkretnie o co chodzi ale tak jest).

Pozdrawiam i życzę zdrówka. Wybierz się do innego neurologa bo ten Twój taki jakoś mało wrażliwy się wydaje skoro nie reaguje na
Twoje efekty uboczne.

Dopisuje....bo znalazłam na stronie gofin o tych dofinansowaniach:
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Tak więc masz prawo do ubiegania się o stopień niepełnosprawności.

77

Odp: Ja i moja epilepsja

margolinko i malinowy elfie dziekuje Wam bardzo. Ogromnie mi pomogłyście. Teraz juz z pewnością odwiedze innego lekarza. Zgadza sie jest w nim jakas taka znieczulica wrecz drwina, ostatnio chcial zebym przyszla z osobami ktore widzialy moje ataki i w trakcie opowiadania zaczal sie smiac. znam te przepisy epilepsja i schorzenia psychiczne są dodatkowo dofinansowane. wlasnie z powodu wykluczeniaq osob z takimi chorobami z normalnego funkcjonowania w pracy. Ja zdaje sobie sprawe, ze moglabym pracowac, ale niestety oprocz tego ze spowalnia mnie choroba porzeszkadza mi miejsce w ktorym mieszkam bezrobocie jest tu ponad 22% stopa bezrobocia, dlatego do pracy dostaja sie osoby w wiekszosci zdrowe a niepelnosprawne w miejscach gdzie nie mam odpowiednich kwalifikacji. jesli uda uzyskac mi sie orzeczenie pojde na studia.

niestety nie znam nikogo wiecej kto mialby problem z epi dlatego tez nie wiem jak reagowac. nie wiem tez jjak poslugiwac sie tym calym orzeczeniem jesli juz bedzie. dlatego z pewnoscią bede tu zagladac i pisac zeby jakos odnaleźć sie w "tym, nowym świecie" zaluje ze nie znalazlam Was wczesniej.

78 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-11-22 20:46:54)

Odp: Ja i moja epilepsja

Alu, na takich lekarzy musisz się znieczulić wink Mi jeden neurolog powiedział, że "katar jest gorszą chorobą niż padaczka, bo bardziej jest uciążliwy na co dzień" i że "z padaczką w przeciwieństwie do kataru, da się żyć"... wtedy w myślach pożyczyłam mu, żeby zamiast kataru kiedyś dostał takiego "bonusa" jak ja.
Nie przeszkadzało mu w tych żarcikach, że siedziałam w gabinecie obolała, i ze łzami w oczach, bo dzień wcześniej spadłam z krzesła myjąc okna, w skutek utraty przytomności.... Po prostu wstałam i wyszłam... A mój tato musiał na dodatek zapłacić za tą wizytę, bo byliśmy tam prywatnie (on jako osoba właśnie do opowiadania o atakach).
Inny lekarz powiedział mi, że "taka moja uroda"...
Nie przejmuj się jednak tym Alu...po prostu szukaj odpowiedniego lekarza...do skutku...
Jak tylko go znajdziesz, to wszystko będzie dobrze. Dobierze Ci leki... będziesz miała gdzie się zgłosić w razie czego... i będzie Ci łatwiej z tym żyć.
Uwierz mi, po ustabilizowaniu wszystkiego, z lekami, dawkami... z napadami... jest na prawdę szansa, że po prostu zapomnisz o chorobie... Ona oczywiście będzie...ale pozwoli Ci o sobie nie myśleć tak często smile
Życzę Ci tego z całego serca smile

79

Odp: Ja i moja epilepsja

Dziekuje Margolinko za otuche. Zdecydowanie czuje sie lepiej wiedzac ze jest taka szansa. Naprawde znieczulica lekarzy mnie zadziwia. Myslalam ze jedynie ten "moj" ma taki sposob bycia, ale po tym co piszesz wnioskuje ze to jest powszechne zachowanie. Nigdy nie traktowalam osob chorych jakos gorzej, bo nie chcialalm zeby mnie to kiedys spotkało, a jednak. Lekarz moim zdaniem patrząc na cudze doswiadczenia i dolegliwosci powinien inaczej spogladać na te sprawy. niekoniecznie zalowac kazdego swojego pacjenta i rozczulac sie nad nim bo dlugo nie pociagnal by w tej pracy, ale jednak z szacunkiem. Zauwazam ze ludzie nie maja szacunku dla chorych na epilepsje, mimo to ze mamy XXI wiek choroba ta jest traktowana jakbysmy zyli w sredniowieczu. Chcialabym miec taki upór jak mialam rok temu, żeby walczyć o "NAS" bo to co sie wyprawia to jest chore. bardziej chore niz ja i inni z epi razem wzięci.

80

Odp: Ja i moja epilepsja

Tak postanowiłam napisać, bo spotkała mnie ostatnio dosyć niemiła sytuacja w związku z epilepsją.
Na studiach mieliśmy laboratorium z wykorzystaniem stroboskopu. Wiadomo co to może powodować. Po skończonych pomiarach, gdy zapisywaliśmy wyniki, zapytałam prowadzącego czy możemy wyłączyć stroboskop. Odpowiedział "Co aż tak bardzo razi, na imprezach nie przeszkadza." Odpowiedziałam, że to ze względu na epilepsję. Ale głupio mu się zrobiło. Nie mam ataków, ale gdy przebywałam w tym pomieszczeniu i wykonywałam ćwiczenie niedobrze mi się robiło. Jednak wytrzymałam. Grupa nie wiedziała co mi dolega. Tylko dwie bliskie koleżanki. Zaczęli się mnie pytać co robić jak będę miała atak. Myślą stereotypami, epilepsja to nie tylko drgawki. Ja mam pulsowanie światła w oczach, dokładnie tak jak działa stroboskop. Niie mogłam zrezygnować z tych zajęć bo są obowiązkowe. Owszem pewnie mogłam się wymigać w końcu miałam powód. Jednak ja nigdy nie idę po jak najmniejszej linii oporu.
Co za głupia sytuacja, jeszcze nigdy mi się nic takiego nie przytrafiło:/

81

Odp: Ja i moja epilepsja

witaj. Nie przejmuj sie takimi sytuacjami, to jest "chleb powszedni" ja na studiach (przez zmęczenie) w trakcie zajec co chwile wychodziłam (na tym polegają moje ataki, spacerki). kiedyś u najwiekszej "kosy" próbowałam wyjsc, gdy ta stanęła mi na drodze odepchnelam ja i poprostu sobie poszlam. na szczescie kilka osob wiedziało, że to nie ja tylko moja choroba (jeszcze wtedy nie wiedziałam jaka) i koleżanki wytłumaczyły to Pani Profesor. ale sie bałam wrocic do sali. na szczęście zrozumiała. głupio mi tylko było później jak w trakcie zajęć pytała czy dobrze sie czuję, czy wszystko jest ok, a ja zawsze siedziałam w pierwszym lub drugim rzędzie, więc miała mnie zawsze na widoku. Czasami takie własnie zachowanie gorzej na mnie działa niż obojętność.
kolejna sytuacja w kosciele. siedziałam gdzieś po środku ławki gdy nagle msza "bardzo przyspieszyła, i ksiądz zapomniał o Ojcze Nasz wink" a jacyś szesnastolatkowie zaczęli sie smiać, nie mogli sie uspokoić, od tego czasu staram sie siadac całkiem z tyłu, jeśli ide do koscioła.
ja stwierdziłam, że lepiej żeby najbliższe otoczenie wiedziało co się dzieje i zaczęłam wszystkich w koło uświadamiać co to jest epilepsja. Nie wiem czy to jest dobre, ale u mnie to się sprawdza, ludzie w końcu się przyzwyczajają do tego, że przebywają z chorą osoba, fałszywi przyjaciele zrywają kontakt ze strachu i przynajmniej jest z nimi spokój. Żałuję, że nie mam przyjaciół, bo miło czasem pogadać z kimś. Ot tak.

82

Odp: Ja i moja epilepsja

Nie mam epi,ale wiem ,co to za choroba.Dziewczyny to nie koniec swiata i wlasnie wasza postawa zmieniacie swiat,bo choroby sie nie wybiera,chorobe sie ma i trzeba ja zaakceptowac i wiedzcie ,ze sa choroby o wiele gorsze  sad Ja walczylam z choroba syna praweie 17 lat byla to epi wieloobiawowa,lekooporna,moje dziecko bylo bardzo chore,bardzo cierpial przy napadzie,ze serce  pekalo z zalu.Moj syn (zmarl 3 lata temu) na samym poczatku cierpial na paraliz oddechu(epi) sinial,przestal oddychac,(pompka  ambu spowodowala pekniecie pluca,wiec sie jej panicznie balam),nauczylam sie oddychac za mojego syna,a i bylam "mistrzem"w reanimacji .Moj syn nigdy mi nie powiedzial o zblizajacym sie napadzie ,bo nie mogl(zobaczcie jakie Wy macie szczescie) byl "roslinka" wiec napady byly nieprzewidywalne,zmiana lekow nic nie dala ....bylo tego duzo,wiec stwierdzili ,ze to api  lekooporne.Pozniej dolaczyla epi nocna kiedy podnosila moje dziecko do pozycji siedzacej ,wyginala go na rozne sposoby,kiedy  moj syn tylko jeczal z bolu,a po ataku opadal  i lzy bolu zalewaly jego buzke,jego policzki,a poduszka byla mokra od lez.Odpoczal chwile i byla powtorka,trzymalam go zeby sie tylko nie "rozciagal"bo to byl najwiekszy bol......do dzis mam to przed oczyma i slysze  jego placz!Moj syn dal wszystkim lekcje zycia,pokazal ,ze mimo swojej choroby mozna "istniec" w spoleczenstwie. Z poczatku  trudno mi bylo  pogodzic sie z ta choroba,mieszkam na wsi,a  ludzie patrzyli na moje dziecko jak na tredowatego...........pozniej zmienial ich myslenie ich patrzenie i umartwianie sie nad byle czym.Jarek pokazal,ze mozna  byc tak bardzo kochanym mimo  tylu chorob! I jeszce ,zeby  bylo ciekawiej moj syn urodzil sie  14.02 w dniu  SW WALENTEGO patrona  epileptykow,byl i jest miloscia mojego zycia,Zmarl w 30.11 w sw Andrzeja ,ktory zabral jego krzyz,a jego pogrzeb odbyl sie 3 .12 w dniu osob niepelnosprawnych...........niedawno zdalam sobie sprawe ,ze moje wyjatkowe dziecko  pokazalo  ,ze mozna  zyc i byc,ze nie wolno sie  zalamywac,ze trzeba godnie przejsc przez zycie!Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia i jak najmniej  napadow epi!

83

Odp: Ja i moja epilepsja

teraz przeczytalam ten wpis i chcialam napisac cos sensownego,  ale jedyne co przychodzi to dziekuje.

84

Odp: Ja i moja epilepsja

cześć słyszałyscie juz dobra wiadomosc?? zmieni sie refundacja leków na epi wink co za ulga wreszcie bedzie jakas szansa na poprawe u mnie. znalazlam tez ciekawy artykuł

http://zdrowie.wieszjak.pl/wiadomosci/nauka/308419,Leki-nowej-generacji-skuteczna-metoda-w-walce-z-padaczka.html

polecam.
kurcze zbliżają się świeta, a ja sie tak  boje. w zeszlym roku mialam świeżo odebrany wynik MR w tym roku ide dzien po swietach na kolejny. jakos tak zamiast czuc ta magie to caly czas mysle co bedzie. heh.

Jeszcze na dodatek sie pochorowałam. najpierw 4 dni codziennych ataków nawet w jeden dzien 3. to juz potwierdzenie ze depakine nie dziala. lamotrix uczula. dopiero co mi wysypka zeszła a to juz miesiac jak odłożyłam. dobrze ze od stycznia sie zmienia te leki. znalazlam poradnie leczenia padaczki. dlatego lekarz sie tez zmieni. od stycznia zaczynam ostro pracowac nad soba, nad swoim zdrowiem. pojde na ostatnia wizyte do "starego" lekarza, pozniej do innego zeby zaczerpnąć opinii i w trzeciej kolejnosci pojde do tej poradni.

85

Odp: Ja i moja epilepsja

Alibem ciesze sie ,ze  wasz los sie zmieni na lepsze.......tez nie mialam  dobrego zdania o depakine. Alibem .....wiesz ,co mi kiedys powiedzial lekarka,ze bardz zly wplyw na  napady epi ma  zmiana cisnien i  pogody i najlepszym lekarstwem mialobyc dla mojego syna zmiana klimatu.....Zycze duuuuuuzo zdrowka i jak najmniej  atakow epi

86

Odp: Ja i moja epilepsja

Alu, zobaczysz że już niedługo wszystko się w miarę unormuje.
Trzymam kciuki za wyniki, za zmiany, za Ciebie i wszystkie Twoje noworoczne postanowienia... smile

87

Odp: Ja i moja epilepsja

dziekuje Wam ;* odkąd tu jestem na forum zrobilam sie jakas pewniejsza siebie i nie przejmuje sie jak dostaje ataku wsrod ludzi wink a jeszcze jakby miało sie wszystko zmienic to byloby super.
zmiana cisnienia faktycznie fatalnie na mnie wplywa. ogolnie pogoda ma duże znaczenie, najgorsza jest mgla. juz wiem ze jak jest mgla na dworze to lepiej sie nie ruszac. a ta porada lekarza jako zmiana klimatu hmmm bez sensu, bo gdzie czlowiek ma ma znaleźć miejsce gdzie nie ma ani duzego naslonecznieniem ani mgly w ciagu oku.

88

Odp: Ja i moja epilepsja

Cześć.
Właśnie zalogowałam się na forum i szukałam tematu o epilepsji. Znalazłam, to postanowiłam napisać.
Na imię mi Agnieszka, w maju tego roku skończę 22 lata, na epilepsję choruję od czternastego roku życia.
Moja choroba przebiegała bardzo dziwnie. Pierwszy atak dostałam na wakacjach, mając te 14 lat. Lekarz na izbie przyjęć powiedział, że spoko loko, to na pewno nie padaczka, to pewnie stres związany z wyjazdem ojca (był wtedy w Iraku). Kolejny atak dostałam tego samego roku na święta bożonarodzeniowe. I kolejny na Wielkanoc. Wtedy mama postanowiła pójść ze mną do lekarza. Dostałam skierowanie na eeg głowy i do szpitala. W szpitalu stwierdzili, że mi nic nie jest, że wyniki tomografii, rezonansu i eeg są bardzo dobre i nie ma co, wtedy już 15letniego, dzieciaka martwić. Ale dla pewności napiszemy państwu, że istnieje podejrzenie i damy tabletki - Trilepal 300. No i jadłam. Najpierw dwie i pół, później dwie, a na koniec jedną. I taka dawka nie była zmieniana od tamtego czasu (miałam wtedy 16-17 lat).
Mimo że byłam pod "opieką" neurologa, mimo że pytałam, czy nie warto skierować mnie na badania eeg chociaż albo rezonans, albo cokolwiek, zawsze słyszałam to samo "ataków nie ma, to po co?".
W końcu w 2010 roku dostałam ataku padaczki w nocy. Lekarka, u której byłam z 2 tyg. wcześniej, która powiedziała, to co wyżej, wymamrotała, że powinnam mówić, że się źle czuję.
Oczywiście badania wyszły elegancko. Tabletek nie zwiększyła (dawki), natomiast w 2011 okazało się, że leki nie są dla mnie refundowane. I zamiast 3.20 zł płaciłam 70 zł za paczkę... W końcu przestałam w ogóle chodzić do neurologa.
W 2012 roku, we wrześniu, dostałam trzech ataków padaczki w dzień, w przeciągu 3 godzin. Dostałam się od razu do szpitala, od razu multum badań. Byłam w szpitalu w Sosnowcu (sama mieszkam w woj. opolskim), bo akurat w okolicach studiuję. I co się okazało? Że wyniki badań nie są takie fajne. Że w eeg są zmiany, że w rezonansie coś tam widać...
Szczerze mówiąc, we wrześniu mój świat się zawalił. Miałam nadzieję, że już nigdy nie dostanę ataku, że nie będę musiała się niczym przejmować, że... że będę normalna. Przez następne 10 dni, które spędziłam w szpitalu - płakałam. Płakałam dzień i noc, bo było mi strasznie źle. Mimo że narzeczony mówił, że będzie okej, że i tak mnie kocha, że wiedział o tym, że leczyłam się kiedyś.
Teraz biorę Trileptal 300 rano i Trileptal 600 wieczorem, po jednej tabletce. W końcu znalazłam dobrego lekarza (prywatnego), ale mimo wszystko czuję się jakoś źle.
Czasem, gdy drętwieją mi ręce bądź nogi dostaję ataku paniki, boję się wyjść z domu, boję się cokolwiek zrobić. Nie chcę tak. I tak cholernie mi źle...

89

Odp: Ja i moja epilepsja

Dobrze że tu jestes. To choroba z ktora ciezko sobie poradzic. Ale razem jest o wiele prosciej. a moze nie prosciej tylko poprostu lżej. U mnie lekarz (po wyjsciu ze szpitala) zalecil rezonans po pol roku, niestety nie przewidzial tego ze sa kolosalne kolejki i owszem wypisal skierowanie po 7 miesiacach (czyli z opoznieniem niewielkim) ale czekalam do 27 grudnia czyli prawie rok (od szpitala). Dzisiaj jade po wyniki... i... strasznie sie boje, mam tyle pracy, tyle zajec a na niczym sie nie moge skupic, bo czuje sie coraz gorzej. od swiat prawie codziennie atak. rece drza jeszcze mocniej, no i glowa. ostatnio mialam taki bol ze czulam kazdy najdrobniejszy ruch. bolalo mnie oddychanie, bicie serca MASAKRA.
przepraszam ze tak odpisujac Tobie użalam sie nad soba. Ale jak zobaczysz pozniej po napisaniu jeszcze kilku postow, jest lzej jak sie wygadasz komus, kto Cie rozumie i nie patrzy na wariatke kiedy opowiadasz o "tych" rzeczach. Moja rodzina niestety tak na mnie patrzy. Tata coraz czesciej mowi ze wymyslam sobie to nowe choroby. Po tym co napisalas tez masz kochanego faceta, ktorego nie interesuje choroba. Moj tez mi bardzo pomaga, jest podpora. Po d kazdym wzgledem, nawet chce stworzyc dla mnie stanowisko pracy, po to żebym mogla zarabiac. Ja sama nigdzie niestety nie moge sie dostac a na otwieranie wlasnej dzialalnosci brakuje mi funduszy. Urzad pracy odrzucil moje 3 wnioski, a to na co bym dostala dofinansowanie odpada (kosmetyka) z tak czestymi napadami nie mam  szans na utrzymanie sie na rynku. Ty mbardziej ze w mojej okolicy duzo osob wie o tym ze choruje. Jest to bardzo male srodowisko a moje ataki widzialo kilka bardzo "dyskretnych" osob.

90

Odp: Ja i moja epilepsja

Witaj shatanska, my wszystkie tutaj wiemy, że nasza choroba do łatwych nie należy.  Ja na szczęście dawno nie miałam ataków, ale ostatnio często się denerwuję. Mam taki stresowy moment i bardzo szybko wpadam w złość. Zaczynam się tym  niepokoić bo jak tylko się mocniej zdenerwuję to czuje że całą się częsę. Teraz jestem w 4 miesiącu ciąży boję się o maleństwo. A stres nie pomaga - wręcz przeciwnie.
Agnieszko nie pozostaje nam nic innego jak zaakceptować tą chorobę  i  nauczyć się z nią żyć. Czy ja już swoją zaakceptowałam - nie nadal mam z tym problem, ale staram się bo co innego mam zrobić? Cieszę się, że masz wsparcie w narzeczonym - to bardzo ważne.

Pozdrawiam Was smile Szczęśliwego Nowego Roku (bez ataków smile )

91

Odp: Ja i moja epilepsja

Mogę zapytać jak długo starałaś się o dziecko i czy lekarz nie był niepewny co do tego? Dziś rozmawiałam z moją ginekolog i powiedziała mi, że po prostu mam o tym nie myśleć.

Dziękuję.
Życzę Tobie także Szczęśliwego Roku - na pewno będzie, skoro urodzisz dzidziusia smile! Oby zdrowy był! smile

92

Odp: Ja i moja epilepsja
shatanska napisał/a:

Mogę zapytać jak długo starałaś się o dziecko i czy lekarz nie był niepewny co do tego? Dziś rozmawiałam z moją ginekolog i powiedziała mi, że po prostu mam o tym nie myśleć.

smile Staraliśmy się 8 miesięcy.
Na Epi choruję od 2006 roku. Brałam leki do końca 2009 roku (nie było napadów). We wrześniu 2011 znów dostałam atak i leki Orfiril. Już wtedy zaznaczyłam lekarce że chcemy z mężem starać się o dziecko. Powiedziała, że nie ma przeszkód. Na dawce 900 mg na dobę Orfirilu mogę jechać przez całą ciążę i moment karmienia. Przepisała też kwas foliowy 5 mg. Powiedziała, żebym zabezpieczała się przez co najmniej 3 miesiące po ataku (właściwie to nie był atak tylko stan padaczkowy - kilka ataków na raz jeden po drugim). Zaczęliśmy się starać w lutym 2012. Oczywiście wcześniej spytałam o "zgodę" mojego ginekologa i neurologa oraz lekarza rodzinnego (mam wiele schorzeń - małopłytkowość i przebyta kiedyś operacja).

Moja neurolog mówiła (tak samo zresztą jak gin), że prowadziła już ciężarną z epi i wszystko było dobrze. Dziecko urodziło się zdrowe. Może kwestia jakie leki Ci dobierze? Podobno ataki w czasie ciąży często się wyciszają - nie ma ich (pewnie nie zawsze). Ja nigdy nie miałam ataku biorąc leki.

Może skonsultuj to z neurologiem czy widzi jakieś przeciwwskazania ewentualnie czy może na innych lekach byłoby bezpieczniej, ginekologa też możesz odwiedzić innego i poznać opinię.

93

Odp: Ja i moja epilepsja

Cześć dziewczyny. Co u Was?? Jak się czuje przyszła mamusia?
Byłam odebrać wyniki rezonansu i... pisze dopiero teraz bo ciężko było mi to ogarnąć. Jest zmiana w prawym płacie skroniowym, na szczęście nie powiększona od poprzedniego rezonansu, więc mało prawdopodobne żeby to było coś złośliwego. Do neurologa niestety jak zwykle kolejki więc poszłam po poradę do lekarza rodzinnego on poradził sie znajomego neurologa i powiedział że warto by zasięgnąć opinii neurochirurga. Mówi że nie ma sensu brać leki przez 50 lat skoro można to wyleczyć w rok przy jednorazowej ingerencji. Nie należę do osób przesądnych, ale w tym przypadku ... hmmm co jeśli się okaże, że to jednak jest "coś złośliwego" i to "coś" po operacji się rozrośnie. Wiele osób mówi, że jak już się ruszy to koniec. Jak jemu to powiedziałam to stwierdził że takie myślenie już nie jednemu zaszkodziło. Kurde juz świruje chyba troche. Od roku żyje ze świadomością, że mam coś w głowie, ale teraz to się utwierdziło i ostatni zapisek na opisie rezonansu "nie wykluczone zmiany typu nowotworowego" w poprzednim było tylko coś, że może to być torbiel, lub inna zmiana o niejasnym charakterze, a nie nowotwór. Cholera rak?... okropne słowo.




normalna ale juz totalna wariatka, ktora juz nawet lapie sie na tym ze przestaje marzyc, by uniknac rozczarowania...

94

Odp: Ja i moja epilepsja

Alu, decyzja należy oczywiście do Ciebie, bo to Twoje życie i zdrowie...
Ja poszłabym na operację. W dzisiejszych czasach i z postępem medycyny, nie ma co patrzeć na "przesądy".
Nawet słowo rak, nie jest już jak kiedyś "wyrokiem"... choć rozumiem reakcje na nie. Moim zdaniem jednak, nie powinno się od razu snuć czarnych scenariuszy...pamiętajmy że na te "czarne" przyjdzie nam jeszcze czas... Póki co trzeba wierzyć że sie pokona wszelkie choróbsko i starać się być silnym. Alu...trzymam kciuki za Ciebie i wierze, że za jakiś czas to wszystko będzie dla Ciebie jedynie niemiłym wspomnieniem smile

95

Odp: Ja i moja epilepsja

epi... życie z epi... to wszystko jakoś tak nie po mojemu... operacja nowotwór... kilka przerażających haseł... Boże!! jak ja się boję. Dzisiaj pierwsza rozmowa z neurochirurgiem. i on tak samo jak neurolog u którego byłam ostatnio, stwierdził że konieczna jest operacja. "prosze zostawić numer telefonu, isc do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie na oddział i czekać na telefon" w ciągu dwóch miesięcy mam uzyskać jakąś odpowiedz. Nie poszłam do pierwszego lepszego lekarza, wiec strach troche mniejszy. ale zawsze to po pierwsze mózg, po drugie skroń a po trzecie, to nowotwór. na szczescie nie złośliwy (prawdopodobnie), bo nie ma progresji, ale rak.

heh a najsmieszniejsze jest w tym wszystkim to,ze moje pierwsze pytanie bylo czy zgolą mi włosy, haha "dziewczyno masz raka w mózgu a Ty sie o włosy martwisz?"

to wszystko nie po mojemu... nie po mojemu naprawde nie po mojemu... wolalabym nie mowic nikomu i przejsc przez to wszystko sama, bo nie lubie jak ktos sie nade mną rozczula, ale niestewty juz za pozno... i nie po mojemu.

96

Odp: Ja i moja epilepsja

Alibem.... głowa do góry, wszystko będzie dobrze na pewno. Wierzę w to i życzę Ci, żeby w końcu wszystko ułożyło się po Twojemu smile Jest Ci teraz ciężko - nie dziwię się wcale. Ale jakoś mam przeczucie, że należysz do tych silnych osób.

A odnośnie włosów - znam to uczucie troszkę. Oczywiście absolutnie nie zamierzam się z Tobą mierzyć, bo moja przypadłość to nic w porównaniu z Twoją. Ale miałam operacje - na głowie - tyle, że ja z tyłu... Miałam malforfmacje Arnolda-Chiariego I stopnia z jamistością rdzenia kręgowego. Mam bliznę w kształcie laski zaczynającą się na kręgach szyjnych a kończącą koło lewego ucha. Rzecz jasna miałam zgoloną głowę. I chyba ten widok był paradoksalnie gorszy niż ból. Przynajmniej ja to tak widziałam. Hmm... może dlatego, że na ból działały środki przeciwbólowe, a na włosy....no cóż  - czas, musiały odrosnąć. Teraz lepiej to wspominam.

Mniejsza z tym. Życzę Ci zdrowia i siły, żeby to przetrwać. Jestem z Tobą całym serduchem. Trzymaj się

97

Odp: Ja i moja epilepsja

lekarz powiedział mi że bedę miala zgolona polowe glowy. heh pocieszające. teraz to mnie ciekawi jak to jest jak sie ma operacje. należę do osob ktore nie lubią tracic nad soba kontroli. a niestety zdarza sie haha;D dzisiaj juz sie tylko usmiecham. ciesze sie tym co mam w koncu inni mja gorzej i cieszą sie bardziej niz ja. to bylby chyba grzech nie przyjmujac tego z pokora i radoscia. a jesli nie to wole sobie to tak tlumaczyc. nie sądze zeby bylo az tak zle. lekarz mi wszystko wytlumaczyl pokazal na moim rezonansie. haha tyle szukalam tyle ogladalam i nie moglam znalezc a to jhest tak widoczne. dobrze ze nie jestem leworeczna bo by mogla miec problem z pisaniem po operacji. podziwieam Cie ze to wszystko przeszlas i teraz tak lekko o tym piszesz. jestes wielka i dziekuje.
teraz tutaj jest moje najwieksze wsparcie, bo nikt nie placze rozmawiajac ze mna. to moze jest niesprawiedliwe z mojej  strony, ale meczy mnie jak sie wszyscy rozczulaja, operacja? czy to konieczne.? a to jest najlepszy czas, bo nie jest zlosliwe, za kilka lat mogloby byc za pozno, jakby sie wsciekl;p to byloby za pozno. planuje isc sciac wlosy na krotko zeby ie bylo mi az tak zal jak beda je golic a troche lat je zapuszczalam. chcialam miec dlugie na slubie... hahah to teraz moj narzeczony bedzie musial kilka lat poczekac az odrosna hihihihi

98

Odp: Ja i moja epilepsja

Wiesz, z doświadczenia wiem, że odrastają szybciej.... niż to się tak na początku wydaje. W moim przypadku jest tak, że te właśnie gdzie miałam zgolone (też miałam tylko połowę zgoloną... hmmm... tylko? aż? ) to tam odrosły gęstsze i grubsze. Teraz już nie widać różnicy. Minęło 5 lat, pamiętam że ze szpitala wyszłam 14 lutego smile
Masz rację, że lepiej zrobić to teraz dopóki sytuacja nie zdążyła rozwinąć się do maksimum niebezpieczeństwa. I zobaczysz, że zanim się obejrzysz założysz rodzinę, a wtedy o operacji będziesz pamiętać tak jak ja smile
Dzisiaj byłam u gina, potwierdziła że będę mieć córeczkę smile

99

Odp: Ja i moja epilepsja

Alu, zobaczysz że przejdziesz przez to wszystko obronną ręką, a reszta Twojego życia będzie już tylko łatwiejsza. Wszystko sobie ułożysz z czasem. Teraz jednak trzeba zająć się zdrowiem.
Trzymam za Ciebie kciuki!

Malinowy Elfiku, gratuluje córeczki smile Trzymam za Was obie kciuki...i zdrówka życzę!

100

Odp: Ja i moja epilepsja

Włosami się nie przejmuj. Ja miałam wygolone włosy własnie na prawej skroni, trochę wyżej za uchem i jak rozpuściłam zupełnie nic nie było widać. Szybciej odrosły niż się spodziewałam. W przeciwieństwie do Ciebie akurat włosami się nie przejmowałam, bardziej martwiłam się tym co będzie po operacji.. Także miałam guza mózgu.

101

Odp: Ja i moja epilepsja

te moje wlos to w sumie przykrywka heh. Malinowy Elfie gratuluje również córeczki i tez trzymam kciuki.
dzis poznalam termin operacji... 19 marca to strasznie szybko ale moze to i dobrze, teraz tylko oswoic sie z ta mysla.

a pozatym wszystkiego najlepszego w dniu swietego Walentego;D bo to również nasze swieto i nie tylko ze wzgledu na zakochanie, ale tez przez padaczke ;D

102

Odp: Ja i moja epilepsja

Alibem, cieszę się, że termin masz taki szybki - bo szybciej poczujesz ulgę. Ja o konieczności swojej operacji dowiedziałam się w lipcu 2006 roku a operację miałam dopiero w lutym 2008. Niestety wiązało się to z rozmyślaniami o bólu, o tym dlaczego ja i w ogóle strachem czy się uda. I jak to będzie wyglądać.  Ty za miesiąc z hakiem będziesz po operacji. I bardzo fajnie. Będę trzymać kciuki i czekać na Twojego posta w którym napiszesz: czuję się świetnie, nie było tak źle i jestem już ZDROWA (wiadomo w okresie rekonwalescencji - ale mimo wszystko bez nie proszonych gości).
Dziękuję za życzenia i również życzę wszystkim chorym na epilepsję wszystkiego najlepszego - mniejszej ilości napadów i przede wszystkim akceptacji ze swoim "dodatkiem" smile

103 Ostatnio edytowany przez alibem (2013-02-15 16:03:24)

Odp: Ja i moja epilepsja

ciekawi mnie czy to boli. wydaje mi sie ze lekarze mi wszystkiego nie mowia. to tak szybko. tak blyskawicznie i tak jakos nie wiem nawet zbyt szzybko nie zdarzylam pogodzic sie z tym ze operacja bedzie a tu cholera za miesiac. nie zdarzyłam sciac wlosow, kupic piżamy skupiam sie nad tak idiotycznymi rzeczami byleby nie myslec. a nowy lek zaczyna mnie wkurzac, bo caly czas spie;/

104

Odp: Ja i moja epilepsja

Czieść dziewczyny;) przepraszam ze  was zamęczam tak swoimi pytaniami, ale tylko tu moge uzyskać jakichś informacji.
Nie wiem , czy nie dzwonić do szpitala o zmianę lub przesunięcie terminu bo 18 powinnam dostać miesiączkę(19 mam sie zgłosić) rozmawiałam z gin i mówiła że nie powinno się robić operacji w trakcie miesiączki, czytałam w necie, że jak jest po 3 dniu to już robią. Powiedzcie mi jak długo trwa takie przygotowanie do operacji? I czy faktycznie jest konieczność zmiany tego terminu? Bo jeśli przygotowanie trwa np 3 dni to spoko zdąży się tak prawie skończyć.
Nie chce już dłużej czekać, bo to czekanie jest dobijające, jestem straszny raptus i wszystko muszę mieć na już. chcę mieć wszystko dopięte na ostatni guzik i wszystko wiedzieć, ale nie mam skąd sie dowiedzieć.
Już wiem co jest po operacji, bóle, jakieś dziwne zmiany organizmu, problemy z mówieniem, chodzeniem itd itp, mam nadzieję że u mnie to nie wystąpi, bo jak będę miała problem z mówieniem to się wścieknę ;p wink. Pamięć i tak mam słabą. Po kilka razy powtarzam się i tak dalej. Na szczęście epi zbyt dużo się nie odzywa po zmianie leku. Zaczyna się na aurze i na tym się kończy, ale to i tak rzadko.
A i zabiorą mi prawo jazdy ;/ wiem że nie mogę jeździć i nie jeżdżę, ale kiedyś mam nadzieję że będę mogła a wtedy zdawać od nowa?? o nie nie chcę tego jeszcze raz przechodzić.

105

Odp: Ja i moja epilepsja

Alu, wydaje mi się że dobrze byś zrobiła dzwoniąc do szpitala, do swojego lekarza prowadzącego. Powiesz im co i jak, a oni już będą wiedzieli co zrobić. Może faktycznie przygotowania potrwają, i zdąży wszystko się unormować.
Zmiany organizmu po operacji na pewno są różne w zależności od osoby. U jednych występują wszystkie z tych zmian, u innych jedna, czy dwie, a u jeszcze innych żadne. Radzę się nie martwić, z tym mówieniem Alu, to akurat pikuś... najwyżej będziesz więcej z nami pisać wink A tak na poważnie...to mam nadzieję, że minimalne będą te odczucia pooperacyjnych objawów i że szybko dojdziesz do formy. Sennością po zmianie leków się nie martw. Jak organizm się dostosuje do nich, to i senność minie. Ja nawet po zmianie dawki leku, zasypiałam na siedząco smile

106

Odp: Ja i moja epilepsja

Witam serdecznie smile moja mama tez jest chora na epilepsję od 11 roku życia. dzisiaj mija juz 6 lat jak mama nie miałam ataku,napadu. Wierzę,że spotkasz na swej drodzę osobę która naprawdę ci w życiu pomoże w takiej sytuacji hmm moja mama mnie urodziła jak miała 23 lata,przez ten czas gdy ja byłam w brzuszku lekarz zmienił mamie leki,które przyjmowała.Moja babcia pomogła nam bardzo i za to jestem jej wdzięczna.  ja jako dziecko dużo pamiętam,bo nie raz mamie przynosiłam pomoc. Z całego serca ci życzę zdrowia, no i oczywiście bardzo oczekiwanego dzidziusia.:) Moja mama nadal przyjmuje leki rano i wieczorem,obecnie ma 44 lata.
Serdecznie pozdrawiam  autorkę postu smile

107 Ostatnio edytowany przez Malinowy_Elf (2013-02-23 18:05:27)

Odp: Ja i moja epilepsja

w czasie okresu nie robią operacji ze wzlędu na utratę krwi. Ja po swojej uczyłam się chodzić ale poszło dosyć sprawnie, na początku z balkonikiem. Przed operacją muszą zrobić kontrolne badania, więc na pewno kilka dni minie, nie pamiętam ile ja czekałam. Ale zgadzam sie z Margolinką lepiej zadzwoń i się upewnij. Pamiętaj wszystko będzie dobrze, na pewno będzie trochę bolało ale bedziesz dostawać leki przeciwbolowe, ja dostawałam takie kroplówki, a potem zwykle ibupromy. Powtarzać możesz sie po lekach, ja na depakine tak miałam, potrafiłam po 15 min zacząć mówić to samo.

kaska cieszę się ze Twoja mama nie ma juz atakow.

Pozdrawiam Was

108

Odp: Ja i moja epilepsja

dziekuje za slowa otuchy,, przepraszam ze tak dlugo nie odpisywałam, tyle tego zalatwiania latania ze malo kiedy jestem na kompie. jeszcze dwa tygodnie do operacji. dzisiaj sie dowiedzialam ze nie przeszkadza okres mam mozliwosc nawet zeby orzyspieszyc go zerby mi nie "przeszkadzal" a tak ogolnie, to juz nie moge sie doczekac, kiepsko sie czuje, chyba przesilenie wiosenne, dzisiaj nawet mialam attak, nie byl az tak silny ale tak dawno nie mialam ze po to poprostu myslalam ze umre z bolu glowy, jeszcze na domiar zlego przeziebienie, mam nadzieje ze przejdzie do tego czasu i pojde tylko na ta operacje i bede mogla zajac sie spokojnie soba

109

Odp: Ja i moja epilepsja

jutro już jadę do szpitala. o 7 wyjazd. tak się boje, ale już dzisiaj jakoś spokojniej. jeśli będę mogła mieć internet odezwę się. wyposażyłam się w 3 książki, nici (zrobię czapeczkę dla córeczki kuzyna). nie lubię tak siedzieć w bezczynności. Mój kochany będzie mnie odwiedzać, ale nie do końca wiem czy tak chce. on jedyny widział moją słabość. Mama chce jechać ze mną. mam mieszane uczucia, chciałabym być sama, ale nie chce żeby mnie wszyscy z tym zostawili, tam... ech nie ja pierwsza i nie ostatnia, nie ma co się martwic wink pozdrawiam Was wszystkie ;*

są chwile w życiu człowieka, gdy pytasz "dlaczego?", ale gdy przyjdzie mobilizacja <czytaj:kop w dupę> i zapytasz "po co?", życie, mimo że nie masz zbyt wielu powodów do śmiechu i radości stanie się wielkim szczęściem. Płatki śniegu będą niczym małe iskierki rozświetlające dalszą drogę. I wszystko to co chcesz zrobić, do czego dążysz będzie bliższe, niczym mała lista życzeń. Pamiętaj nawet jeśli nikt w to nie wierzy, nawet gdy dla innych to banał jesteś kimś i Bóg jeden wie kim. Dla Niego warto... Dla Bliskich warto... Warto dla SIEBIE... Więc WALCZ!!!

110

Odp: Ja i moja epilepsja

Alibem, powodzenia, będę mocno trzymać kciuki...wiem że dasz radę. Widzę, że jesteś silna. Podziwiam Cię za Twoją zaradność - jesteś dla mnie w pewnym sensie natchnieniem. Dzięki Tobie wiem, że nawet jak coś jest nie tek jakbyśmy chcieli to trzeba znaleźć w sobie siłę i walczyć - człowiek ma na prawdę dużo siły w sobie, ale nie można się załamać trzeba iść dalej i stawiać czoła przeciwnościom wtedy wszystko będzie dobrze.

Będę czekać na każdy Twój kolejny post. Jeśli będziesz na forum przed operacją to proszę napisz na kiedy jest planowana. Będę czekać na szczęśliwe wieści od Ciebie jak będziesz już w stanie znów z nami pisać.

Pozdrawiam

111

Odp: Ja i moja epilepsja

Alu, jak szybko ten czas zleciał...to już jutro...
I ja również trzymam za Ciebie mocno kciuki.
Jesteś silna babka, wszystko będzie dobrze i niedługo odetchniesz z ulgą, że to już za Tobą.
Czekam na informacje co tam u Ciebie.
Pozdrawiam cieplutko, w ten zimny zimowo-wiosenny wieczór.

112

Odp: Ja i moja epilepsja

Witam,w poszukiwaniu info o Amizepinie znalazlam to forum.
Na epi zachorowalam w wieku 13 lat,na pierwszej wizycie u neurolog tato powiedzial ze moja mama ma epi a neurolog stwierdzila ze tej choroby sie nie dziedziczy!!/to info dla przyszlych mam,martwiacych sie o potomstwo)
Na poczatek bralam Phenedantin 2 razy dziennie,potem Amizepin.Utrata przytomnosci,sztywnosc miesni,nigdy jednak nie bylam szykanowana z powodu choroby,moze dlatego ze ataki miewalam rzadko i w domu,kilka razy w kolejce w sklepie.Po 5 lattach sama odstawilam leki.Dzis po 25 latach zaczynam od nowa,niestety möj niemiecki neurolog nigdy nie slyszal o moich branych w pl lekach,ja z kolei wcale nieznam moich obecnych tabletek Levetiaracetam Stada 250mg-biore pierwszy tydzien.Na razie czuje sie dosc dobrze,ale deko nie swojo.
Urodilam 6 dzieci-wszystkie zdrowe.Wciazy nigdy nie bralam tabletek.Teraz nie wiem co bedzie,mam duzo stresu,pewnie stad powröt choroby po latach,boje cie co z praca,czy bede mogla pracowac?nie wiem jak to dziala w Niemczech,ale jestem nastawiona pozytywnie.Mam 44 lata,wiec czas na spokojne patrzenie na wnuki i spotkania z przyjaciölmi,wiec nie mam czasu na zawracanie sobie glowy choroba,na szczescie zawsze wiem kiedy nadchodzi atak,wiec chyba dam jakos rade,trzymam kciuki za operowana forumowiczke i powodzenia wszystkim z epi smile

113

Odp: Ja i moja epilepsja

czesc jestem na oddziale i jak to w szpitalu nie mowia za wiele. rodzina zamecza mnie ciaglymi telefonami i odwiedzinami. jak tu przyszlam zapanowal we mnie spokoj w koncu to najlepsi fachowcy w kraju (wojskowy szpital w bydgoszczy).! a to takjest zeco nas nie zabije to nas wzmocni. dzisiaj mi ktos madry powtorzyl slowa pewnego ksiedza zepnij posladki alleluja i do przodu, wiec tak zrobilam ,:D
dziekuje Wam za wsparcie staram sie byc twarda i jak nikt wkolo nie panikuje to czuje sie pepiej.
niestety zaczal mi sie "sezon" na ataki, wczoraj i dzisiaj kilka razy. moze to nerwy. a zie rozpisalam. pozdrawiam nowa znajoma na forum i wszystkie Was smile jutro mam nad,ieje ze poznam termin zabiegu to od razu dam znac

114

Odp: Ja i moja epilepsja

wiadomosc z ostatniej chwili.. operacja prawdopodobnie w czwartek...

115

Odp: Ja i moja epilepsja

Alu, to dobrze ze dlugo nie bedziesz czekac. Lepiej szybko to miec za soba. A co do atakow, to na 100% wedlug mnie ze stresu. Czasami wydaje nam sie, ze jestesmy spokojni, ale w srodku nas gdzies te nerwy i stres siedzi. Wszystko bedzie dobrze. Trzymamy mocno kciuki, zebys szybko wracala do zdrowia i do nas na forum. Bedziesz pod opieka specjalistow, wiec musi byc dobrze. Nie ma innego wyjscia smile
A wiec zepnij posladki, alleluja i do przodu smile

116

Odp: Ja i moja epilepsja

Kochana na pewno jesteś w dobrych rękach smile. Życzę Ci powodzenia i szybkiego powrotu do zdrowia....i oczywiście do nas. Będziemy z niecierpliwością czekały na wieści od Ciebie.

117

Odp: Ja i moja epilepsja

Powodzenia alibern, nie martw się smile

118

Odp: Ja i moja epilepsja

zmiana planow na brak planow. na jutro mnie nie ma na lisxie jesli nie pojde w piatek, to doiero po weekendzie wiec czekanie i czekanie. dziekuje za cenne wsparcie. a ten szital jjest cudowny, tu racuja ludzie z powolania.

119

Odp: Ja i moja epilepsja

Ciekawe jak nasza kochana Alibem. Mam nadzieje, że jesteś już po operacji i dochodzisz do siebie. Czekamy tu na wiadomości.

120

Odp: Ja i moja epilepsja

Elfiku, ja też trzymam kciuki za Ale i czekam na wieści. Na pewno wszystko będzie dobrze. Ważne, że ona sama była spokojna, bo czuła, że zajmują się nią właściwi ludzie. Teraz tylko zostało nam czekać na informacje od niej.

121

Odp: Ja i moja epilepsja

czesc dziewczyny. jak ja sie ciesze ze juz jest po. dzis wrocilam do domu. przepraszam ze nie pisalam. wszystko jest w porzadku. mam znak zapytania na prawej skroni i gluche uch. poza tym praktycznie nie widac ze mialam operacje. w trakcie podobno byly problemy z moim oddechem. po operacji nie jadlam przez 5 dni. ale teraz wcinaam za 5. mam wypoczywac i czekac. boje sie tylko wynikow pato. jeszcze nie ma. poznalam mnustwlo cudoownycch ludzi z calej polski . najlepszy szpital wojskowy w bydgoszczy i cudowny doktor Birski. jestem bardzo wdzieczna. nie wiadomo czy padaczka ustapi bo mialam aury i lekkie ataki w szpitalu ale mam nadzieje.

122

Odp: Ja i moja epilepsja

Alu, co za miłe wieści z wieczora smile
Strasznie się cieszę, że już jest po wszystkim i że jesteś w domku.
Będę trzymała z całych sił kciuki, żeby wynik badań, jak i całej operacji był jak najlepszy.
W szpitalach, choć atmosfera czasem kiepska to właśnie mili ludzie rekompensują wszystko.
Dobrze, że Tobie ten pobyt minął przyjemnie, jak na takie okoliczności.
Ależ sie ciesze...no na prawdę... smile
Buziaki i zdrowiej szybko big_smile

123

Odp: Ja i moja epilepsja

Alibem, cieszę się bardzo, że już jesteś po i że wszystko w porządku.
To bardzo szczęśliwą wiadomość nam napisałaś na te święta.
Ja tylko na chwilkę weszłam bo robię jakieś papu na jutro:/ dobijają mnie święta. Jestem już padnięta a do tego boli mnie gardło i mam jakby przesuszoną śluzówkę nosa ale i jest zatkany. Mam wrażenie jakby miał zaraz odpaść. Jakoś ciężko się oddycha.
Lecę do kuchni.

Spokojnych Świąt Wam życzę.

124

Odp: Ja i moja epilepsja

cześć dziewczyny wczoraj rozstałam się z mężem chorym na epi.powiecie potwór ze mnie .Kiedy go poznałam od razu mi powiedział o chorobie i chyba zakochał się we mnie w cudzysłowie z powodu mojego podejścia do choroby.Uważam że nie jest bardziej niebezpieczna niż cukrzyca powiem więcej cukrzycy obawiałabym się bardziej bo śpiączka i nie wiadomo co robić .Mój mąż przy mnie miał kilka ataków owszem raz płakałam ze strachu bo zrobił się czarno-szary na twarzy zaraz po ataku ale po kilku minutach odzyskał kolory.wiem jak wam chorym jest przykro wiem jak ludzie reagują raz widziałam jak kobiecie prawie zęby wyłamali tak ją chcieli ratować choć to byli tacy pseudo samarytanie-jak nawrzeszczałam na kolesi to kobitkę zostawili w spokoju było już po ataku i potrzebowała jedynie spokoju na dojście do siebie.Sporo ludzi rozumie tą chorobę ale niestety większość nie ma pojęcia co robić .mój mąż był na mizodinie dodatkowo brał tranksenę przeciwlękowo od niej się uzależnił bierze ją od 4 lat codziennie .W moim wypadku to mąż bywał wściekły agresywny i nie chciał normalnie normalnie żyć np.nigdzie nie wyjdę z tobą bo mam epi. ale całą noc mogę siedzieć na laskach przed kompem i jest okey.na marginesie jednego z ataków dostał po 15 godz przed ekranem pozdrawiam świątecznie

125

Odp: Ja i moja epilepsja

Hmm czarodziejko... myślę, że nikt nie licytuje się tutaj która choroba jest gorsza. I jednej i drugiej są różne odmiany (nasilenia). Znam ludzi chorych na cukrzyce funkcjonujących normalnie, moja epi także pozwala mi w pełni normalnie funkcjonować (po za problemami z otoczeniem i dostaniem pracy). Ale są ludzie - uwierz mi, którzy dostają ataki nawet po kilka razy dziennie - niestety!
I przyznam że chyba nie zrozumiałam co chciałaś nam przekazać w swoim poście.
Mam wrażenie, że w jakis sposób chciałaś się usprawiedliwić z tego dlaczego rozstałaś się z mężem. Nikt (mam nadzieję) nie będzie Cię tu oceniał. Sama wiesz najlepiej jak wyglądało Twoje życie z tym człowiekiem. Myślę, że problem nie leży w epi tylko w jego charakterze lub może psychice. Wspomniałaś o lekach przeciwlękowych. Może na jego agresję i brak akceptacji siebie samego wpłynełaby jakaś terapia u psychologa.
W każdym razie mam nadzieję, że ułożysz sobie życie (z kimś innym lub może jednak z mężem) i będziesz szczęśliwa.
Pozdrawiam

126

Odp: Ja i moja epilepsja

chciałam powiedzieć że jest mnóstwo ludzi traktujących tą chorobę jak każdą inną chorobę.sama nie wiem i nie rozumiem dlaczego epi jest traktowana inaczej niż grużlica,anoreksja czy zapalenie stawów.Jest chorobą okropną jak każda choroba.To podejście samego chorego do choroby sprawia że jest człowiekiem w porządku lub nie .A propo jego zdobywania pracy jak chciał zdobyć prace przyznawał się do ożeczenia a na pytanie jaka przyczyna odpowiadał -takie tam drobiazgi neurologiczne i zero problemu z przyjęciem do pracy szef się cieszył z (zus) dopiero ja po czasie nalegałam żeby powiedział w czym żecz bo się bałam o niego .po przepracowaniu miesiąca 4 szefów wiedziało jak pracuje i nikt nie robił mu problemów raz nawet szef był zdziwiony dlaczego nie przyznał się do choroby bo jego siostra jest chora na epi i ten szef absolutnie nie dyskryminował chorych a nawet przeniósł męża na lepsze stanowisko.w moim przypadku mam złe skojażenia z mężem jest draniem pastwi mi się nad moimi dziećmi zdradza i zasłania chorobą jakby epi była wytłumaczeniem jestem chory więc mi wolno .nie szukam usprawiedliwienia 8 lat szukałam zrozumienia czy choroba może sprawiać brak kontaktu z rzeczywistością i brak normalnych więzi i uczuć .przepraszam jeśli się wciełam wybaczcie jest mi cięzko w tej chwili.

127

Odp: Ja i moja epilepsja

Czarodziejko, przede wszystkim forum jest po to żeby się w nim udzielać jeśli chcesz. Nikt Ci tego nie zabroni. Po drugie jeśli jest ci ciężko a napisanie tych kilku słów sprawia że czujesz się lżej tym bardziej powinnaś pisać - po to tu jesteśmy.

Kwestia pracy wygląda bardzo różnie. Widzisz mój szef był zadowolony z mojej pracy zaproponował stałą umowę, ale przed jej podpisaniem dostałam w pracy ataku i stwierdził, że "za bardzo się boi" - powiedział mi to prosto w oczy. Poza tym, nie wiem czy mówienie "takie tam drobiazgi neurologiczne" jest odpowiednie. Już wyjaśniam dlaczego. Spędzając w pracy 8-10 czy 12 godzin ważne jest aby ktoś wiedział jak trzeba takiej osobie pomóc jeśli zajdzie taka konieczność. Tak niestety było u mnie. Wspomniany szef wcześniej nie wiedział, że mam ten problem  a atak dostałam po 2,5 roku pracy w tym zakładzie. Kolejną kwestią jest fakt że jeśli idziesz do pracy z orzeczeniem musisz dostarczyć dokumenty na których masz napisane oznaczenie choroby. Jeden szef nie sprawdzi co to za choroba, ale są tacy którzy zwrócą na to uwagę i po sprawdzeniu oznaczenia wiedzą dokładnie i "wymiękają". Wiem o czym piszę bo niestety miałam kilka pomyślnych rozmów kwalifikacyjnych, a mimo to nie zostałam przyjęta. Zdarzało się że "oni" mówili mi wprost że gdyby to było inne schorzenie, ale w tym wypadku się boją. Potem dla usprawiedliwienia padał szereg zmyślonych historyjek co by było gdybym np dostała ataku wtedy i upadła np na ostrą krawędź itd itd. Śmieszne bo prawda jest taka, że stracić przytomność i upaść na coś może każdy nawet potencjalnie zdrowa osoba - ludziom takie rzeczy się zdarzają. Tylko że niektórzy myślą, że skoro masz wpisane epi to Tobie musi sie tak zdarzyć. A przecież to nie prawda - po to są leki żeby nas chronić.

128

Odp: Ja i moja epilepsja

u nas jest średniowiecze i brak zainteresowania.siedzą kobitki nad serialami gdyby jakieś stoważyszenie poprosiło panią łebkowską o pokazanie ludziom co robić w wypadku ataku czy osłabienia cukszycowego to może ludzie mieli by większe zrozumienie.a z pracą to i zdrowi mają problemy takie same ja podjełam 4 prace od lipca tamtego roku i w żadnej pracy k....a nawet o moje nazwisko nie spytali ostatnio pracowałam miesiąc w prestiżowej restauracji taka wizytówka mojego miasta  państwowa inspekcja pracy byłam tam nawet nie raczyła oddzwonić a ja jak zażądałam po miesiącu umowy to wyleciałam i prędzej przyjmą kogoś z ożeczeniem niż zdrowego...powodzenia

129

Odp: Ja i moja epilepsja

myślę że prawda z tą pracą jest taka że przyjmą taką osobę coby się o swoje nie upominała. I najlepiej jakby miała jakieś papiery uprawniające do jakiegoś zysku dla pracodawcy. Ale widzisz tych chorób jest dużo. I taki pracodawca woli wziąć "przyjemniej wyglądającą" chorobę - że tak to ujmę, niż coś co wygląda brzydko jak taki napad z drgawkami i pianą.

130

Odp: Ja i moja epilepsja

czarodziejko moim zdaniem obwiniasz wszystkich chorych na epi za Twoje nieudane malzenstwo. jak maz sie nie nadawal to bardzo dobrze ze sie z nim rozstalas. a to jak jestesmy postrzeganni to nie nasza wina bo staramy sie zyc normalnie ale niestety dla niektorych ta choroba jest niczym jakas wscieklizna. a maz moze faktycznie mial problem z psychika depresja lub zalamanie roznie wyglada.. nie kazdy sobie z tym radzi.

Posty [ 66 do 130 z 287 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Ja i moja epilepsja

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026