Rozumiem. A możesz mi powiedzieć jaki to pomysł na życie?? Oczywiście nie musisz odpowiadać, ale szczerze to bardzo mnie zaintrygowałaś
ale to chyba nie jest wątek na tego typu wynurzenia:)
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak długo czekać na zaręczyny? Poradźcie...
Strony Poprzednia 1 … 4 5 6
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Rozumiem. A możesz mi powiedzieć jaki to pomysł na życie?? Oczywiście nie musisz odpowiadać, ale szczerze to bardzo mnie zaintrygowałaś
ale to chyba nie jest wątek na tego typu wynurzenia:)
Podobne tematy
Rozumiem. A możesz mi powiedzieć jaki to pomysł na życie?? Oczywiście nie musisz odpowiadać, ale szczerze to bardzo mnie zaintrygowałaś
Na podobne pytania odpowiadalam juz w innych watkach. Moderator nam juz raz zwrocil uwage nie prowokujmy.. ![]()
Oki, rozumiem ![]()
3 rocznica minęła bez jakichkolwiek najmniejszych deklaracji...
Pakując się zrobiłam mu awanturę, co jeszcze bardziej pogorszyło sytuację. Teraz wiem , że on nigdy nie będzie chciał założyć ze mną rodziny ![]()
Obecnie przeprowadzam się do wynajętego mieszkania, oczywiście sama:) On już deklaruje pomoc przy przesuwaniu mebli, naprawach itp. O wspólnym życiu nikt z nas nie ma ochoty już rozmawiać...
wygasło smiercią niemalże naturalną.
Witaj. ![]()
Przynajmniej już teraz wiesz, na czym stoisz.
Nie chciał i nie chce wiązać się z Tobą węzłem małżeńskim.
A może w ogóle nie chce...z żadną.
Życzę Ci odmiany losu, może zmiana lokum jest tym pierwszym krokiem ku lepszemu.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Nie ma się co obawiać przyszłości, ale brać życie takim, jakie ono jest i czasem je sobie kolorować ![]()
Śledzę ten wątek ,w połowie przestałam bo temat zszedł całkowicie na odmienny tor .Jestem ciekawa jak przedstawiają się sprawy u autorki wątku .Przyznam że również jestem z mężczyzną wiecznie nie pewnym .Jesteśmy razem 2 lata z tym że mój nigdy nie podejmuje sam z siebie tematu o wspólnej przyszłości ,jak ja delikatnie spytam raz na rok czy w ogóle myśli o nas poważnie ma jakieś plany odpowiada że tak ,oczywiście i tyle
Za niedługo będzie miał 29 lat ja 24 ,ma stałą dobrą posadę .Ja szukam pracy na ten moment i nie ukrywam że chciałabym za 2 lata sformalizować związek ,stworzyć rodzinę ,powiedziałam jemu raz o tym że nie zamierzam być z kimś latami bez zobowiązań ,lata lecą nie chcę się obudzić z ręką w nocniku .Nie powtarzam tego w kółko ,myślę że wie czego oczekuje .Chodzi nawet o rozmowę a takich brak .
Nie wiem, czemu dziewczyny są tak naiwne.
Ja rozumiem, że facet nie będzie się oświadczał po 3 miesiącach znajomości, ale jak się ktoś spotyka 2,3 lata, to należałoby porozmawiac CHOCIAŻ o zaręczynach, nawet nie o ślubie. I ustalic jakie kto ma oczekiwania, priorytety w życiu.
Gladys albo jesteś z małym chłopcem, który nie dorósł do małżeństwa z Tobą, albo do małżeństwa w ogóle.
Nacisk jest głupi, no bo jak by to wyglądało? Tak, jakby kobieta sama zaplanowała zaręczyny.
Siedzenie cicho też niedobre, bo właśnie można się obudzic z ręką w nocniku.
Nie naciskam na nic,postawiłam sprawę jasno ,może i mamy czas ,ale nie będę czekała latami jak inne kobietki i jeśli za rok ,dwa nasze oczekiwania będą się różnicy odejdę ,jestem tego pewna .
A czemu by tak sie usiąść razem, z jakimś dobrym trunkiem i nie pogadać? przecież to dla Was tak naprawdę jedna z najważniejszych rzeczy w życiu- zycie prywatne. Do tego tak się składa że trzeba dwojga, więc w czym problem?
Jak pisze rebel nie naciskac absolutnie, ale najzwyczajniej w świecie POROZMAWIAĆ jak kto widzi swoje życie i jakie ma priorytety.
Dokładnie tak czynie
Nie raz delikatnie chciałam zacząć rozmowę na luzie bez ciśnień i tak ogólnikowo jak on to widzi ,czy myśli o tym i bierze mnie pod uwagę,zazwyczaj dowiaduję się w jednym zdaniu że skoro ze mną jest ,jest nam razem dobrze to oczywiście myśli poważnie i w sumie cały czas myśli o nas ,nigdy nie naciskam ,nie wracam do tematu co chwila ,bo nie chcę wyjść na nachalną desperatkę co tylko myśli o tym żeby faceta przed ołtarz zaprowadzić.Chodzi jedynie o jakieś wspólne pragnienia,podzielność tych planów ,bo skoro jest się razem już jakiś czas to chyba normalne ,on raczej podchodzi do tego w taki sposób że co ma gadać,planować jak w życiu nigdy nic nie wiadomo i nie słowa a czyny ,bo mówić można wiele a życie weryfikuje i czas pokaże.No ale to takie życie z dnia na dzień,cieszenie się daną chwilą .
Wiesz.... ja myślę, że tu głównie chodzi właśnie o te priorytety. Trudno żyć, gdy ma się zupełnie różne.
Wiesz.... ja myślę, że tu głównie chodzi właśnie o te priorytety. Trudno żyć, gdy ma się zupełnie różne.
Trudno lub czasami to wręcz niemożliwe.
Gladys dobrze robisz. Niby kim Ty dla niego jesteś, co dla niego znaczysz skoro po 2 latach Wasz związek 'stoi' w miejscu.
Na początku, to wiadomo, motylki w brzuchu itd.
Ale potem, to już raczej człowiek powinien się określic czego chce. Seksu, zabawy, rozrywki, stałego związku.
Jak mąż mi się oświadczył, to było mi ''dziko'', ale teraz wiem, że te dziewczyny, którym facet nie chce się oświadczyc mają problem.
Witajcie kochani:) Jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem
))) Mój skarb oświadczył mi się w moje 27 urodziny
Nie myślałam , że to nastąpi właśnie tego dnia, ale tak się cieszę
Zakładając ten wątek naprawdę nie wiedziałam na czym stoję, jakie tak naprawdę on ma plany... Ale sprawdziły się wszystkie Jego słowa....
Ale może od początku:
Przyjechał po mnie po pracy, powiedział, żebym uprzedziła rodziców, że wrócę dziś późno do domu
Od razu jak wsiadłam zawiązał mi oczy i oznajmił, że ma dużo niespodzianek na dziś dla mnie
Mi oczywiście serce zaczęło już walić jak oszalałe ![]()
Jechaliśmy wcale nie tak długo, ale pokręcił na tyle wystarczająco, że zupełnie się nie orientowałam gdzie jesteśmy
Gdy wysiedliśmy prowadził mnie pod ramię dalej z zawiązanymi oczami... usłyszałam , że przekręca klucz i otwiera drzwi... Nogi miałam jak z waty ... ![]()
Wprowadziła mnie do jakiegoś pomieszczenia i posadził w wygodnym fotelu... zapytał czy na pewno jestem gotowa na wszystko ?
))) Ja tylko kiwnęłam głową....
Odwiązał mi oczy... a On ukląkł i powiedział: To jest Nasz dom kochanie.... tu będziemy wychowywać nasze dzieci... Oczywiście się rozkleiłam od razu... Mówił bardzo dużo , ale sami rozumiecie... nie mogłam dojść do siebie... Miałam tysiąc pytań i taki mętlik w głowie... kiedy? Jak? O co chodzi?
Gdy już dotarła do mnie powaga sytuacji...:) i widział, że się trochę uspokoiłam zawiązał mi oczy jeszcze raz a gdy je odwiązałam klęczał przede mną z 27 pięknymi różami czerwonymi i jedną białą w środku... powiedział, że 27 róż to na urodziny a ta jedna to na zaręczyny...
i wyjął śliczne czerwone pudełeczko pytając czy zostanę Jego żoną
Oczywiście od razu rzuciłam Mu się na szyję taka byłam szczęśliwa ![]()
Pierścionek wybrał śliczny , nie przesadzony, skromny, w kształcie kwiatuszka (tak jak mnie zawsze nazywał) z 7 brylancikami
Okazał się troszkę za duży ale ciutkę go zmniejszymy ![]()
Później gdy troszkę już ochłonęłam zabrał mnie na oglądanie domu... Opowiadał gdzie będzie nasza sypialnia, gdzie salon, gdzie pokój dziecka...ciężko mi było to wszystko na raz ogarnąć... I nadal nie mogę dojść do siebie myśląc , że to chyba sen... Teraz trzeba będzie wszystko wyremontować, kupić meble itd. Powiedział, że od tej pory już razem o wszystkim decydujemy, o wystroju, o kupnie czegokolwiek
Powiedział, że chciałby za rok na Wigilię zaprosić już nasze całe rodziny do Nas na święta, że marzy mu się taka ogromna choinka jak na filmach, że do tego czasu napewno chociaż połowę wyremontujemy a dalej stopniowo pomalutku ![]()
Tak więc ślub odbędzie się prawdopodobnie w wakacje 2014 roku
jak już trochę się ogarniemy i będzie więcej czasu na przygotowania ![]()
Bardzo dziękuję wszystkim którzy wypowiadali się w tym wątku i którzy go tylko obserwowali. Bardzo dziękuję za słowa otuchy i wiary, jednak warto wierzyć w cuda,,, czasem się zdarzają....
Pozdrawiam i życzę wszystkim Wesołych Świąt ![]()
A jednak cuda się zdarzają!!!!
Gratuluję Arletta!
Witaj Arletta26
Jakie wspaniałe wiadomości przynosisz o poranku.
Szczęśliwe 'złego' początki. ![]()
Mam wilgotne oczy...bo, bardzo się wzruszyłam czytając, ale uśmiecham się do Ciebie tysiącami emotikonek
:):):):):):):):):):)......
Cieszę się Twoim szczęściem.
Serdecznie Cię pozdrawiam. ![]()
Edit:
Dziękuję za życzenia świąteczne i również z mojej strony życzę Ci/Wam radosnych, zdrowych Świąt Bożego Narodzenia oraz szampańskiego Sylwestra. ![]()
Dopiero dziś trafiłam na ten wątek, przeczytałam cały i gdzieś w połowie pomyślałam sobie, że sprawa jest beznadziejna. A tu proszę!!
Jednak wszystko jest możliwe
Historia jak z filmu! Gratuluję ![]()
Gratuluję i cieszę się, że się ułożyło. ![]()
Dziękuję z całego serca za wszystkie miłe słowa
Jestem bardzo szczęśliwa ![]()
Gratulacje i szczęścia we wspólnym życiu ![]()
Hej wszystkim po kilku latach:) znalazłam właśnie to swoje stare forum:). Muszę Wam powiedzieć, że dużo się działo od 2013 roku. Mianowicie remont naszego domu znacznie się przedłużył. Skończyliśmy praktycznie na początku 2016 i zaczęliśmy planować ślub.
Dnia 06.08.2016r. czyli w naszą 7 rocznicę zostałam mężatką. Zorganizowaliśmy piękny ślub i obiadokolację dla najbliższej rodziny (oboje nie chcieliśmy wesela). 2 tygodnie spędziliśmy w podróży poślubnej w gorącej Portugalii:).
Po powrocie zaczęliśmy nareszcie ŻYĆ
we własnym, pięknym domu zakochani i szczęśliwi.
Niestety niecałe 2 miesiące po naszym ślubie zmarła niespodziewanie mama mojego męża (miała zawał). Był to dla nas strasznie trudny czas. Dopiero zaczynaliśmy to wszystko razem a tu taki cios. Mąż dlugo nie mógł się pozbierać...
Miesiąc później postanowiłam, że zrobię wszystkie badania, by dowiedzieć się kiedy możemy zacząć planować dziecko (mąż też tego bardo chciał). Trafiliśmy na przemiłą panią doktor, która pod koniec listopada stwierdziła, że teraz jest najlepszy czas. Wykorzystaliśmy to... i udało się za 1 razem:). Koło marca dowiedzieliśmy się, że będzie to chłopiec, nasz synek
.
Obecnie jestem już przy końcówce ciąży. Termin porodu na sierpień 2017
jestem szczęśliwa i cieszę się, że nie zwlekaliśmy dalej z podjęciem decyzji o dziecku:). Niestety możemy liczyć tylko na siebie nawzajem no i na moją mamę, która mieszka 10 min samochodem od nas. Po śmierci teściowej, teść nie utrzymuje z nami kontaktu, tzn. mąż czasem go odwiedza (np. raz na miesiąc). Nie był u nas na Wigilii (pierwszej Wigilii w naszym nowym domu, który zresztą pomagał mężowi remontować), nie był u nas od listopada 2016. Wie o ciąży, ale nigdy nie pyta męża o moje samopoczucie, nie dzwoni do nas, zupełnie się odseparował. Ciekawa jestem jak będzie po narodzinach małego?
Czasem jest nam ciężko, teść się od nas odsunął, babcia mojego męża ma już 87lat, mieszka sama niedaleko nas więc też mąż jej musi pomagać: wozić leki, chodzić z nią do lekarza, robić zakupy itp. Mieszkała z nami do marca ale na dłuższą metę to się nie sprawdziło (nie dogadywałyśmy się). Była i jest bardzo zazdrosna o uwagę męża i jego zainteresowania mną (jak się dowiedział o ciąży to z wyrzutem powiedziała: TO TERAZ JUŻ SIĘ BĘDZIESZ MIAŁ KIM ZAJMOWAĆ!). Szok! Po tym straciłam do niej jakiekolwiek pozytywne uczucia. Przecież najlepiej jakby mąż skakał tylko nad nią, nie miał żony i dziecka. Dla niej byłoby najlepiej!
Wszystko się trochę pogmatwało, mam nadzieję, że wytrwamy w tym razem. Musimy żyć sami dla siebie, na pomoc od innych nie mamy co liczyć....
Może ktoś coś doradzić? Proszę...
Wcześniejszego wątku nie czytałam. Co do tego, to myślę, że ciążowe hormony szaleją i robisz z igły widły.
Będziesz miała do pomocy "tylko" Twoją mamę? To się ciesz, bo wiele młodych rodzin na coś takiego liczyć nie może - mieszkają na drugim końcu kraju, a nieraz i kontynentu, liczyć mogą wyłącznie na siebie. I dają radę. Więc i wy możecie sobie radę dać, o ile będziecie na to pracować. Ja trzymam kciuki.
Rozumiem, że jest Ci przykro, że teść się odseparował. Ale na siłę do uczestnictwa w Waszym życiu go nie przymusisz, bo to wcale nie jest jego obowiązek. Może on wciąż przeżywa żałobę. Może taki ma charakter. Ostatecznie to mało istotne. Jest wycofany, więc jedyne, co możesz zrobić, to zaakceptować rzeczywistość. Najgorsze, co możesz zrobić, to wyrzucać mężowi postawę jego ojca - to tylko was poróżni, męża skrzywdzisz i tyle z tego wyjdzie.
Co do babci, to myślę, że dopisujesz sobie jej intencje (z twojego postu wynika, że wolałabyś, żeby mąż więcej czasu poświęcał Tobie, niż jej - czyli robisz dokładnie to, o co oskarżasz babcię). Moim zdaniem wypowiedź babci to zwykłe stwierdzenie faktu. A nawet, jeśli babcia czuje się odstawiona na boczny tor, to nie znaczy, że tego nie akceptuje i na siłę będzie walczyć o atencję. Status quo się zmienił, babcia na pewno to widzi i odczuwa, ale tak długo, jak zaangażowanie męża w pomoc babci nie stoi na drodze jego zaangażowaniu w Waszą rodzinę (a to naprawdę da się pogodzić, są momenty, kiedy mąż jest Ci absolutnie niezbędny, ale i takie, gdy swój czas może poświęcić innym bliskim) to wszystko jest ok.
Generalnie radzę, żebyś się skupiła na budowaniu fajnych, mocnych relacji w Twojej młodej rodzinie, a nie szukała problemów w zachowaniach jej dalszych członków. Bo te problemy nie tyle znajdziesz, co sama je wywołasz. I wtedy będziesz miała prawdziwe powody do zmartwień.
Dziękuję Ci kochana za trzeźwe zrozumienie tego tematu. Może rzeczywiście przesadzam? Mąż stara się bardzo to wszystko pogodzić, jest nam ciężko ale mam nadzieję, że damy radę.
Strony Poprzednia 1 … 4 5 6
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak długo czekać na zaręczyny? Poradźcie...
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026