Jeden z netfacetów powiedział ważną rzecz. Dla mężczyzn czas płynie wolniej. On zamierza najpierw się dorobić, a może to potrwać nawet 20 lat. Do tej pory nie zamierza zakladać rodziny, ani mieć dzieci. Oznacza to, że będzie gotowy blisko pięćdziesiątki. Jeśli uczciwie o tym zawiadamia swoje partnerki, równolatki, to w porządku. One wiedzą, że nie ma na co liczyć.
Bo trzydziestolatka za lat 20 będzie najprawdipodobniej po menopauzie. Niektóre kobiety przechodzą ją wcześniej, w wieku czterdziestu paru lat. Jego pięćdziesiatka będzie jak stare, dobre wino, jeśli oczywiście będzie ładnie się starzał. Ożenić się z trzydziestolatką, mieć z nią dzieci? Żaden problem. Kobieta nie może tak długo czekać, z przyczyn biologicznych.
Twój chlopak (trudno mi o nim tak mówić, bo to dojrzały, przynajmniej teoretycznie mężczyzna) jest Ci winien prawdę o swoich planach. Czy wogóle ma zamiar KIEDYKOLWIEK się z Tobą ożenić. Jeśli zna Twoje oczekiwania - zaręczyny, ślub, dzieci, w tej kolejności, to jest zobowiazany powiedzieć Ci prawdę. Tak, zamierzam, nie, nie zamierzam, lub nie wiem czy zamierzam. Żebyś mogła się do tego odnieść. Tutaj, twoje oczekiwanie zaręczyn i ślubu, jest chwilami poddane krytyce, tak jakby to było coś niewłaściwego. A to jak najbardziej normalne oczekiwanie. Równie dobre jak nie przywiązywanie wagi do ślubu.
Jak dla mnie to On kręci i trzyma Cię w zawieszeniu. Snuje Ci wizje o dziecku biegającym wokól basenu, po to byś ciągle miała nadzieję. Opowiada Ci różne rzeczy, jak to lubi zaskakiwać itp, ale jak dotąd to zaskakuje Cię mało pozytywnie. Mam takie wrażenie, że pomału sypie się jego pozytywny na początku obraz. Dla kochajacego człowieka, ważne jest to czego pragnie jego partner i stara się zaspokoić te pragnienia w miarę swoich możliwości. A co to jest za wyrzeczenie poprosić o rękę ukochaną kobietę, ustalić datę ślubu i rozpocząć przygotowania do niego? Przecież nie chcesz jego nerki. No, chyba, że aż tak bardzo Cię nie kocha.
Były mojej córki zachowywał się tak samo. Snuł wizje, oglądali razem pierścionki, były plany zapoznania ze sobą rodziców, analizowanie ofert kredytów hipotecznych, nawet ogladanie działek budowlanych w okolicy. Tylko nigdy nie poszło to o krok dalej, na zawsze pozostało w sferze planów, ciagle potwierdzanych, ale planów. Nawet do mnie mówił, będę pani zięciem.... Takim zachowaniem trzymał przy sobie moją córkę przez 5 lat, robiąc jej nadzieję. Nie pozostawało nic innego, jak albo przystać na jego niewyartykuowaną wizję wspólnego życia, albo odejść. Córka odeszła, bo on się nigdy nie określił czego chce. Mówił coś, a robił zupełnie coś innego, a właściwie nic nie robił, gadał tylko. To było obraźliwe i upokarzające.
Ja zupełnie tego nie rozumiem. To znaczy rozumiem, że niektórzy są wyrachowani i mącą dziewczynie w głowie dla wygody. Ale jeśli facet kocha, to zupełnie nie rozumiem. Było tu pisane, że jest między Wami dysproporcja finansowa i to może być przyczyną (choć tego nie rozumiem). W sytuacji mojej córki też była dysproporcja, tylko w drugą stronę. To ona zarabiała trzy razy wiecej od niego. No to jak to ma być? Ożenię się tylko z taką, ktora zarabia dokładnie tyle co ja? 2754,98 i ani grosza mniej czy wiecej? Jak kobieta zarabia mniej, to "...nie bedę na nią pracował...", a jak więcej to "...moja męska duma cierpi...?
Nie wiem co się porobiło ze współczesnymi mężczyznami. To temat dla psychologów, socjologów i antropologów. W czasach mojej młodości nie było takich mężczyzn jak Twój facet, Arletta i jak ex mojej córki i jak wielu mi znanych innych mlodych. Ja nie wiem, może presja społeczna była większa? Może nie było tylu możliwości szukania szczęścia jak dzisiaj? Kariera, podróże, konsumpcjonizm i ta obyczajowa wolność... A małżeństwo i rodzicielstwo to zobowiązanie, kompromisy, odpowiedzialność za innych. Po co to, jeśli można żyć łatwo, lekko i przyjemnie w domu swoich rodziców? A może oni boją się, że nie sprostają? Że odpowiedzialność za rodzinę ich przytłoczy w dzisiejszym świecie pełnym niepewności i nieprzewidywalnym. Nie wiem, nie wiem.
A Ty daj sobie jeszcze trochę czasu i przygotowuj się na odejście. Tak to widzę.