Ja sie zgadzam z tym, ze kobieta takze powinna wychodzić z inicjatywą, ze powinna czasem za coś zapłacić, zrobić niespodziankę - nie mówię że nie. Tyle, że ja nie rozpatruje tego na zasadzie: Ja Ci dałam, to Ty mi też musisz. Czasem ja coś zrobię, czasem on. Przecież nie będziemy się ze wszystkiego rozliczać
Nawet bym nie miała do tego głowy.
Podobne tematy
Dobra to od dzisiaj co do grosza bedziemy sie wyliczac pól na pół - to jest moim zdaniem chore!!! Kiedy mu zabraknie np na benzynę to ja mu daję kasę, kiedy spodoba mu sie cos w sklepie a mowi: chyba szkoda kasy, to dostaje tą rzecz np pod choinkę ode mnie (choc musialam duzo poswiecic by ją kupic).
Zawsze mam swoje zdanie wiec nie jest to na takiej zasadzie jak piszecie: siedz cicho i nie pyskuj!!!! Jak wogóle mozna tak pomyslec... Kochamy się , moze on nie chce tego slubu ale wiem ze mnie kocha, czuje to...
Nie ustosunkowałeś się do grobów praprapradziadków.
A do czego mam się ustosunkowywać? Trzy różne zabory, dwie wojny światowe, czystki, wysiedlenia, ludobójstwo, masowe groby, emigracja. W naszym kraju to sukces jak ludzie są w stanie ustalić miejsce spoczynku członków rodziny którzy umarli pomiędzy I a II wojną światową. I nie ma to nic wspólnego z ich dokonaniami. Po prostu ludzie nim zdążyli tą wiedzę przekazać rozdzielili się od rodziny, sami umarli, albo zostali wywiezieni i zginęli nie wiadomo gdzie itp itd.
Ludzie nawet nie starają się dowiedzieć, gdzie są te groby. Która rodzina robi drzewa geneaologicznie, a Ty piszesz o więzach rodzinnych. Stąd się czepiam tego argumentu.
199 2012-07-19 01:50:47 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-19 01:53:22)
Ja sie zgadzam z tym, ze kobieta takze powinna wychodzić z inicjatywą, ze powinna czasem za coś zapłacić, zrobić niespodziankę - nie mówię że nie. Tyle, że ja nie rozpatruje tego na zasadzie: Ja Ci dałam, to Ty mi też musisz. Czasem ja coś zrobię, czasem on. Przecież nie będziemy się ze wszystkiego rozliczać
Nawet bym nie miała do tego głowy.
Tu 100% popieram. Nie mam żadnej odmienności. Jednak niektóre kobiety to wykorzystują.
Do autorki musicie wpierw razem pomieszkać, niedługo na spróbkę tak z 3mc dajmy na to. Co innego spotykać się wypachnionym, w odświętnych ciuchach, a co innego powiem brutalnie wąchać wzajemnie wspólne bąki. To jest brautalna rzeczywistość, którą trzeba poczuć.
Nilos ty chyba urwałeś się z choinki naprawdę... współczuję tylko twojej przyszłej dziewczynie która będzie musiała czekac jak to napisales 15 albo 20 lat zanim sie dorobisz... chyba garba:) Życie ucieka zrozum, chcesz miec dzieci po 50tce?
Zresztą to twoja sprawa i twoje życie...skonczmy juz ten temat...
202 2012-07-19 01:54:55 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-19 01:57:32)
Nilos ty chyba urwałeś się z choinki naprawdę... współczuję tylko twojej przyszłej dziewczynie która będzie musiała czekac jak to napisales 15 albo 20 lat zanim sie dorobisz... chyba garba:) Życie ucieka zrozum, chcesz miec dzieci po 50tce?
Jak się dorobię to wtedy poszukam, bo ja nieuszczęśliwiam ludzi na siłę i nie każe nikomu czekać na siebie. Przytyki opuszczę, bo widzę, że na dobry trop wstąpiłem. Uderzam w czułe miejsca. Może wyciągniesz wnioski, to będzie tylko dobre dla Ciebie.
Widzisz ja mówię szczerze, otwarcie. Ja Cię nie poklepuję po pleckach. Tak wiele ludzi robi na świecie.
Ty stoisz na straży jak przysłowiowa Matka-Polska - każdy musi mieć dzieci. Sama nawet nie wiesz dlaczego, ale musisz. Ja stoję na straży, że dzieci są najważniejsze i powinny się rodzić w najlepszych warunkach.
Kto chcę dla dzieci lepiej? Ja czy Ty?
Przypominam ze ja wyszlam z propozycją wynajem mieszkania (pół na pół żeby nie bylo) jednak oczywiscie on nie podjął tego tamtu argumentujac to tak ze obcym ludziom nie bedzie napelnial kieszeni ![]()
Ma rację, bo wynajem kosztuję. Zacznij zbierać z nim na mieszkanie, wtedy będzie WASZE WSPÓLNE tak naprawdę.
Chodziło o ten motyw z długami i zakupem samochodu.
A czemu? Wiele osob podejmuje decyzje o dziecku w takich samych warunkach. Ot moja jedna kuzynka na przyklad
Bo dług jaki zaciągasz wobec dziecka jest długiem moralnym. Nie materialnym. Żyjemy w takich ustrojach, a nie innych, że Państwo wzięło na siebie częściowy ciężar odpowiedzialności finansowej za dziecko (ulgi na bilety, przejazdy, leki, powszechna edukacja, dodatki itp). Rzekłbym, że to Państwo ponosi główną odpowiedzialność finansową, bo koszty o utrzymania w porównaniu do rzeczywistych kosztów ponoszonych przez państwo to pikuś.
A kto utrzymuje panstwo? Ja, ty, Nilos i podatki wielu obywateli. Ujmijmy to tak jak nagle pewnego pieknego dnia cale spoleczenstwo zdecyduje sie wyjechac i pozostanie w kraju tylko rzad to kto utrzyma te placowki otwarte?
Arletta slusznie robisz. Mnie pozwala to zachowac szacunek dla samej siebie jesli to np ja stawiam kolacje czy wycieczke.
Rownouprawnienie to rownouprawnienie ![]()
Dobra to od dzisiaj co do grosza bedziemy sie wyliczac pól na pół - to jest moim zdaniem chore!!! Kiedy mu zabraknie np na benzynę to ja mu daję kasę, kiedy spodoba mu sie cos w sklepie a mowi: chyba szkoda kasy, to dostaje tą rzecz np pod choinkę ode mnie (choc musialam duzo poswiecic by ją kupic).
Zawsze mam swoje zdanie wiec nie jest to na takiej zasadzie jak piszecie: siedz cicho i nie pyskuj!!!! Jak wogóle mozna tak pomyslec... Kochamy się , moze on nie chce tego slubu ale wiem ze mnie kocha, czuje to...
To zalezy od faceta i jego podejścia.
Tak poza tym, zasada "ja coś daje i Ty też coś dajesz od siebie" nie dotyczy tylko sfery finansowej przecież. Wiadomo, sytucja jest nie w porządku, gdy jedna osoba daje, a druga tylko bierze, ale jeżeli zalożmy żona prowadzi dom, gotuje, sprząta i generalnie wykonuje większość obowiązków domowych (nawet jeżeli facet jej pomaga) to naturalnym jest, że może zarabiac mniej od faceta. No bo nie można mieć wszystkiego. Kobieta niezależna? Tak na dobrą sprawę to facetom pasuje to określenie, bo taka często pracuje na dwa etaty - w tym jeden w domu. Oczywiście, mozna podzielić obowiązki domowe na dwojga, owszem. Jednak wszyscy wiemy jak to bardzo często w rzeczywistości wygląda - kobiety nadal częściej zajmują sie domem niz faceci (nie jest to reguła oczywiście, żeby nie było że uogólniam
) Więc naturalnym jest, że faceci moga więcej zarabiać. I tyle w temacie.
Nie ma zadnego czułego miejsca, nie mieszkamy razem to i nie mamy wspolnych pieniedzy proste... on moze wydawac na co tylko chce.
Nilos czepiasz się argumentu więzi rodzinnych ponieważ go nie rozumiesz. Samemu nie jesteś zdolny do zawiązania rodziny. Miałeś okazję, a uciekłeś, bo wystraszyłeś się odpowiedzialności. Zasłaniasz się koniecznością posiadania określonych osiągnięć, dokonań, stabilności finansowej. Tylko prawda jest taka, że całe nasze życie - od poczęcia, aż do śmierci - wygląda właśnie tak, że ciągle jest coś do zrobienia. Zawsze jakieś plany do wykonania, wiecznie coś kosztem czegoś. Nigdy nie będzie dość dobrze, aby nie mogło być lepiej, a granica opłacalności posiadania dziecka (bo takie masz do tego podejście, jak do czystego rachunku ekonomicznego) stale będzie się przesuwać.
W dodatku w perspektywie 10-15-20 lat dochodzą do tego kłopoty w firmie, redukcje etatów, możliwe zmiany systemu politycznego, ewentualne konflikty zbrojne, kryzysy gospodarcze, choroby itp. Zawsze będzie powód do niezakładania rodziny, bo sytuacja zawsze będzie "za mało stabilna".
Fairytale za kobietę niezależną to powinniście podziękować Drogie Panie feministkom. Szufrażystki chciały równopuprawnienia czego jestem zwolennikom i jak oboje pracują, a powinni, bo praca uszlachetnia to oboje zajmują sie domem.
100 tysięcy to uzbieram moze za około 5 lat, a wybacz tyle na zareczyny czekac nie bede:)
Wiesz Nilos, trochę przesadzasz
Wątpie, żeby Arletta chciała wychowywac dziecko w zlych warunkach.
Zresztą, czemu uważasz, że ma złe warunki? Ma pracę, jej facet też, z tego co pisała stać ich na mieszkanie. Co stoi na przeszkodzie? Bo nie wiem już sama, jakie warunki musi spelniać rodzic, aby według Ciebie był wystarczająco dobry.
Sadie, to, ze facet funduje jej wycieczke to nie jest jeszcze życie na jego koszt. Przecież ona zarabia na siebie, nie mieszkają razem. Poza tym, to jest sprawa między nimi i tak na dobrą sprawę indywidualny wybór. Jeżeli im obojgu to pasuje....
A przykład z telewizorem może troszkę przesadzony, ale po tym co pisze Nilos to mogę wywnioskować, że wszystko dzieli na "moje" i "twoje".
Nie jestem meżatką, mam 23 lata i nie spieszy mi się jeszcze.
Zgadza sie jednorazowa wycieczka jeszcze o niczym niewlasciwym nie swiadczy. Ale czesto zarowno kobiety jak i mezczyzni popelniaja ten blad i ida za daleko. On bo nie wiem...chce pokazac ze ja docenia....a jej sie to podoba bo w koncu czemu nie? Ja tez lubie jak sie za mnie placi i zabiera w piekne miejsca. Ale na dluzsza mete nie wolno na to pozwolic.
yoghurt007 święta racja, zawsze znajdzie się coś co trzeba ulepszyć, a to więcej uzbierac a plany znow odłożyć dalej... najlepiej w nieskonczonosc.... TRAGEDIA , dla mnie to jest wlasnie niedojrzalosc ![]()
Wiesz Nilos, trochę przesadzasz
Wątpie, żeby Arletta chciała wychowywac dziecko w zlych warunkach.
Zresztą, czemu uważasz, że ma złe warunki? Ma pracę, jej facet też, z tego co pisała stać ich na mieszkanie. Co stoi na przeszkodzie? Bo nie wiem już sama, jakie warunki musi spelniać rodzic, aby według Ciebie był wystarczająco dobry.
Pracę może stracić lada moment. W każdej branży tak jest, a jako, że jest młodą nauczycielką i idzie niż demograficzny i słusznie to może wnet posadę stracić, choć życzę by ją to omineło.
Skoro nie możesz budować wspólnej przyszłości, bo Cię nie stać, albo stać po 5 latach to odpowiedź masz prostą. Za 5 lat narzeczeństwo. Proste, proste.
Nie ma zadnego czułego miejsca, nie mieszkamy razem to i nie mamy wspolnych pieniedzy proste... on moze wydawac na co tylko chce.
A my mieszkamy razem i tez nie mamy wspolnych pieniedzy
Malzenstwo naprawde nie oznacza wspolnego konta bankowego ![]()
yoghurt007 święta racja, zawsze znajdzie się coś co trzeba ulepszyć, a to więcej uzbierac a plany znow odłożyć dalej... najlepiej w nieskonczonosc.... TRAGEDIA , dla mnie to jest wlasnie niedojrzalosc
To nie jest niedojrzałość, ale brak odwagi podjęcia odpowiedzialności za kogokolwiek więcej niż siebie samego. Bo małżeństwo, dom, dzieci to nie jest suma osobnych wydatków i zarobków. To jest liczone jako jedna całość. Liczone nie tylko finansowo. To już jest podstawowa komórka społeczna, konieczność koegzystencji, liczenia się z drugą osobą, wychowania dzieci, dzielenia obowiązków....
Nilos, tyle że feministki miały nieco inną wizję kobiety niezależnej, niż ta którą często mają mężczyźni. Bo oni owszem, nie maja nic przeciwko temu, aby kobieta szła do pracy... ale skarpet wyprać sobie sami to już nie chcą
(uogólniam) Niezależność nie miała polegac tylko na podjęciu pracy, ale także na zaprzestaniu bycia kurami domowymi. A nie pracowaniu i zajmowaniu się domem jednocześnie. A zresztą... Nie ma mowy o równouprawnieniu, kobiety i tak zarabiają mniej na takich samych stanowiskach co mężczyźni
to fikcja.
Ale Pana kierownika tez mogą z pracy wylać i to szybciej niz mu sie wydaje...:) wiec tez nie do konca jest to stabilna sytuacja i co ty na to? ![]()
Ale Pana kierownika tez mogą z pracy wylać i to szybciej niz mu sie wydaje...:) wiec tez nie do konca jest to stabilna sytuacja i co ty na to?
Strzeliłaś sobie w stopę właśnie jak dla mnie, bo pokazałaś właśnie, że nie macie zaplecza finansowego. Mówiąc dokładnie jest bardzo kruche.
Nilos, ale idąc Twoim tokiem myślenia... Prace można stracić w każdej chwili. Choroba, kataklizm, bankructwo, COKOLWIEK. Nikt nie jest niczego pewnien. Czyli nikt nie może założyć rodziny? Mamy zakładac wszelkie czarne scenariusze i nie decydować się na potomstwo?
Btw. zaręczyny to jeszcze nie małżeństwo i jeszcze nie dzieci. Można się zaręczyć, po roku wziąć ślub, a dzieci nawet po 5 latach.
Hmm chyba nie ma na świecie pracy , której bylibysmy pewni w dzisiejszych czasach na 100% ze bedziemy tu i tu pracowac do konca zycia (no przepraszam do 67 rż jak dożyjemy). Codziennie moze sie cos stac, to ze na dzien dzisiejszy mamy pracę to sie z tego cieszymy, ale niewiadomo co bedzie jutro, za rok , czy za 1o lat, nie da sie tego przewidziec. Jesli jest sie przedsiebiorczym to znajdzie sie inną pracę czy to w swoim zawodzie czy w innym (po krotszym czy dluzszym czasie)i wierz mi ze ani ja ani on nie mielibysmy z tym problemu.
Hmm chyba nie ma na świecie pracy , której bylibysmy pewni w dzisiejszych czasach na 100% ze bedziemy tu i tu pracowac do konca zycia (no przepraszam do 67 rż jak dożyjemy). Codziennie moze sie cos stac, to ze na dzien dzisiejszy mamy pracę to sie z tego cieszymy, ale niewiadomo co bedzie jutro, za rok , czy za 1o lat, nie da sie tego przewidziec. Jesli jest sie przedsiebiorczym to znajdzie sie inną pracę czy to w swoim zawodzie czy w innym (po krotszym czy dluzszym czasie)i wierz mi ze ani ja ani on nie mielibysmy z tym problemu.
Zgadza się, dlatego trzeba mieć oszczędności. Najlepiej 2-3 źródła dochodów. Dlatego też warto m.in. mieszkać z rodzicami co tak wykpiwacie.
2, 3 żródła dochodów i 0 czasu dla siebie...ciekawe...kiedy byłby czas na spotkania wtedy...
Czy wychowanie dzieci....
Arletta26 napisał/a:yoghurt007 święta racja, zawsze znajdzie się coś co trzeba ulepszyć, a to więcej uzbierac a plany znow odłożyć dalej... najlepiej w nieskonczonosc.... TRAGEDIA , dla mnie to jest wlasnie niedojrzalosc
To nie jest niedojrzałość, ale brak odwagi podjęcia odpowiedzialności za kogokolwiek więcej niż siebie samego. Bo małżeństwo, dom, dzieci to nie jest suma osobnych wydatków i zarobków. To jest liczone jako jedna całość. Liczone nie tylko finansowo. To już jest podstawowa komórka społeczna, konieczność koegzystencji, liczenia się z drugą osobą, wychowania dzieci, dzielenia obowiązków....
Dużo odwołań do socjologii i podstawowych pojęć, pięknie ładnie, ale już z pierwszym zdaniem się nie zgodzę. Ludzie, którzy dążą do najlepszego bytu by zapewnić rodzinie mają również ograniczony czas, dla mnie to 40. Wtedy trzeba sobie zadać pytanie tak czy nie? Nie ma uproś.
Wiesz kazdy ma swój pomysł na życie, jeśli Tobie z tym dobrze to tak żyj, według swoich reguł
Jak już zgromadzicie wystarczającą ilość dochodów z tych 2 czy 3 źródeł to spotkacie się ponownie
i społdzicie potomka, bo wtedy będziecie tego godni.
Dobrze że Nilos chce zapewnić dzieciom dobrobyt. Szkoda tylko, że nie bierze pod uwagę tego, ze zanim się dorobi tego wszystkiego to na rodzinę może być już za późno. A rodzina może być szczęśliwa bez 6 zer na koncie.
Czy wychowanie dzieci....
Najpierw właśnie trzeba się dorobić, bo najcięższe są porządki.
A jak dla autorki spotkania i ploteczki są ważne to wiadomo co zauważa wymażony małżonek.
Ludzie, którzy dążą do najlepszego bytu by zapewnić rodzinie mają również ograniczony czas, dla mnie to 40. Wtedy trzeba sobie zadać pytanie tak czy nie? Nie ma uproś.
Dużo o tym mówisz, ale wciąż nie sprecyzowałeś niczego. Co według ciebie znaczy ten "najlepszy byt" ? Tylko dokładnie, bez ogólników.
Jak już zgromadzicie wystarczającą ilość dochodów z tych 2 czy 3 źródeł to spotkacie się ponownie
i społdzicie potomka, bo wtedy będziecie tego godni.
Dobrze że Nilos chce zapewnić dzieciom dobrobyt. Szkoda tylko, że nie bierze pod uwagę tego, ze zanim się dorobi tego wszystkiego to na rodzinę może być już za późno. A rodzina może być szczęśliwa bez 6 zer na koncie.
Może, ale lepiej nie podejmować ryzyka zbędnego. Albo się zdąży, albo nie. Tak zadecyduje los lub Bóg. Nie każdy musi i nie każdy powinien mieć dzieci. Kobiety widzą słodkie dzidziusie i tyle. Mężczyzna rwie włosy z głowy by podołać wyzwaniu.
Nilos napisał/a:Ludzie, którzy dążą do najlepszego bytu by zapewnić rodzinie mają również ograniczony czas, dla mnie to 40. Wtedy trzeba sobie zadać pytanie tak czy nie? Nie ma uproś.
Dużo o tym mówisz, ale wciąż nie sprecyzowałeś niczego. Co według ciebie znaczy ten "najlepszy byt" ? Tylko dokładnie, bez ogólników.
Własne conajmniej mieszkanie, odłożone oszczędności oprócz tego na kwotę conajmniej 50 tysięcy tak by wystarczyło na szukanie następnej pracy i jakieś wypadki chorobowe. Zapewnienie dziecku conajmniej jednych zajęć pozalekcyjnych - gra na fortepianie lub king-boxing do czego dziecko będzie miało talent i będzie to lubiało.
232 2012-07-19 02:29:20 Ostatnio edytowany przez Arletta26 (2012-07-19 02:33:56)
Najpierw właśnie trzeba się dorobić, bo najcięższe są porządki.
A jak dla autorki spotkania i ploteczki są ważne to wiadomo co zauważa wymażony małżonek.
W tym momencie to nie rozumiem o co ci chodzi.... jakie ploteczki? Trochę przeginasz nie znając mnie oceniasz !
Co zauważa? Wymarzony przez "rz" kolego ![]()
Mężczyzna rwie włosy z głowy by podołać wyzwaniu.
Tylko taki, dla którego wychowanie dziecka to faktycznie siermiężne wyzwanie. Są jednak również normalni, którzy podchodzą do tego naturalnie i ze spokojem, jako do kolejnego etapu życia rodzinnego. Nie wyrywają włosów z głowy, wiążą koniec z końcem i aktywnie uczestniczą w wychowaniu potomka.
I oby tak myślących jak ty yoghurt007 było jak najwięcej ![]()
Mężczyzna rwie włosy z głowy by podołać wyzwaniu.
Tylko taki, dla którego wychowanie dziecka to faktycznie siermiężne wyzwanie. Są jednak również normalni, którzy podchodzą do tego naturalnie i ze spokojem, jako do kolejnego etapu życia rodzinnego. Nie wyrywają włosów z głowy, wiążą koniec z końcem i aktywnie uczestniczą w wychowaniu potomka.
Właśnie, a wiązanie końców z końcem to co? Nie rwanie włosów z głowy. O to mi chodziło. Pięknie, że się zgadzamy.
Zanim założycie rodziny. PRZYPOMINAM MACIE DŁUG WOBEC RODZICÓW BY ZAPEWNIĆ IM BYT NA STAROŚĆ. TO WASZ DŁUG.
Własne conajmniej mieszkanie, odłożone oszczędności oprócz tego na kwotę conajmniej 50 tysięcy tak by wystarczyło na szukanie następnej pracy i jakieś wypadki chorobowe. Zapewnienie dziecku conajmniej jednych zajęć pozalekcyjnych - gra na fortepianie lub king-boxing do czego dziecko będzie miało talent i będzie to lubiało.
Co najmniej mieszkanie....ale jakie? Kawalerka wystarczy? Pewnie nie. Dwa małe pokoje? Mało. Najlepiej 3 pokoje. Na dzień dzisiejszy to jakieś 350-400tysięcy plus ta rezerwa, o której mówisz. Licząc wyposażenie i samochód to minimum pół miliona. Na czysto. A przecież komputer trzeba wymieniać, aparat fotograficzny również, samochód w tym czasie pewnie też. Na wakacje by się pojechało, a przecież w tym samym czasie trzeba jednak gdzieś mieszkać i płacić rachunki....
Skoro jeszcze się nie dorobiłeś tego wszystkiego, to albo masz zarobki rzędu 6-10 tysięcy na rękę (lub więcej), albo mieszkasz z rodzicami dokładając jedynie swoją część do rachunków.
Strzelam...ale raczej mieszkasz z rodzicami i masz w okolicy 30-35 lat, prawda?
Najpierw właśnie trzeba się dorobić, bo najcięższe są porządki.
A jak dla autorki spotkania i ploteczki są ważne to wiadomo co zauważa wymażony małżonek.W tym momencie to nie rozumiem o co ci chodzi.... jakie ploteczki? Trochę przeginasz nie znając mnie oceniasz !
Co zauważa? Wymarzony przez "rz" kolego
To Ty pisałaś o spotkaniach. Późno jest, walnąłem ortografa. Przepraszaam i dziękuję za baczne czytanie oraz zwrócenie uwagi.
Tak na rodziców jeszcze trzeba zarobić kolejne 20 lat:) Pamiętamy o tym:):):)
Nie żartuj tak nawet , bo się jeszcze okaze ze to mój chłopak pisze;)
Nilos napisał/a:Własne conajmniej mieszkanie, odłożone oszczędności oprócz tego na kwotę conajmniej 50 tysięcy tak by wystarczyło na szukanie następnej pracy i jakieś wypadki chorobowe. Zapewnienie dziecku conajmniej jednych zajęć pozalekcyjnych - gra na fortepianie lub king-boxing do czego dziecko będzie miało talent i będzie to lubiało.
Co najmniej mieszkanie....ale jakie? Kawalerka wystarczy? Pewnie nie. Dwa małe pokoje? Mało. Najlepiej 3 pokoje. Na dzień dzisiejszy to jakieś 350-400tysięcy plus ta rezerwa, o której mówisz. Licząc wyposażenie i samochód to minimum pół miliona. Na czysto. A przecież komputer trzeba wymieniać, aparat fotograficzny również, samochód w tym czasie pewnie też. Na wakacje by się pojechało, a przecież w tym samym czasie trzeba jednak gdzieś mieszkać i płacić rachunki....
Skoro jeszcze się nie dorobiłeś tego wszystkiego, to albo masz zarobki rzędu 6-10 tysięcy na rękę (lub więcej), albo mieszkasz z rodzicami dokładając jedynie swoją część do rachunków.
Strzelam...ale raczej mieszkasz z rodzicami i masz w okolicy 30-35 lat, prawda?
Mam w okolicach 30. Popieram mieszkanie z rodzicami i nie widze powodów do wstydu. Opłacam rachunki do swojego stosunku użytkowania.
Kawalerka by stykła z dwoma pokojami jak się chcę mieć max. 2 dzieci. Jak więcej dodatkowy pokój. Samochód nie jest najpotrzebniejszy jeśli mieszka się w mieście. To już luksus, a nie niezbędność. Bez aparatu fotograficznego da się wyżyć. Albo ma się dzieci, albo luksus co łączy się z tym, że dzieci powinny żyć na odpowiednim poziomie. Nie odmawiasz im artykułów spożywyczh, rozwijania pasji itd.
Tak na rodziców jeszcze trzeba zarobić kolejne 20 lat:) Pamiętamy o tym:):):)
Oni na Ciebie zarabiali. Oddasz ich do domu starców?
No więc konkretnie ile trzeba mieć żeby za cokolwiek się brać
?
Dziewczyny widzę , że już poszły spać, a tu zaraz 3 w nocy, panowie może już skończymy tą debatę na dziś?
Jutro też jest dzień ![]()
No więc konkretnie ile trzeba mieć żeby za cokolwiek się brać
?
Napisałem już wyżej. Kawalerka koszt koło 180 tysięcy w tych największych miastach. Oszczędności mieć na czarną godzinę conajmniej te 50 tysięcy zapasu. Pensja obojga powinna conajmniej dawać wynik 3000 jako absolutne minimum. Mają takie minimalne wymagania. Mają moje błogosławieństwo.
245 2012-07-19 02:52:36 Ostatnio edytowany przez Arletta26 (2012-07-19 02:54:30)
Cały czas piszesz o dzieciach, a swojej przyszłej żonie ani słowa...
Jak ona się w tym wszystkim odnajdzie?:)
Mam w okolicach 30. Popieram mieszkanie z rodzicami i nie widze powodów do wstydu.
Po dalszej wypowiedzi widzę, że nie zarabiasz nawet średniej krajowej....
Ekhm....nie chcę nic mówić, ale ciekawą wymówkę sobie znalazłeś do niewyprowadzania się od rodziców.
Co do pytania o dom starców - tak - oddałbym ich bez zastanowienia. Dlaczego? Dlatego, że człowiek w podeszłym wieku jeśli wymaga opieki to już profesjonalnej.
offtop na maksa ![]()
Samochód to luksus? Tego się po Tobie nie spodziewałam
Skoro wystarczą 2 pokoje i nie trzeba mieć auta to już na pewno możemy mieć dzieci. Dzięki Nilos, będzie mi się lepiej spało z tą myślą
dobranoc Wam
Dziewczyny widzę , że już poszły spać, a tu zaraz 3 w nocy, panowie może już skończymy tą debatę na dziś?
Jutro też jest dzień
Heh ja już chyba wszystko co chciałem powiedziałem. Widzisz ja Ci napisałem z męskiego punktu. Możliwe, że Twój partner jest podobny do mnie to wtedy niezła heca i ułatwienie dla Ciebie, co mnie cieszy.
Źle dla Ciebie nie chcę ani dla nikogo. Jestem liberałem i jestem przeciw nakazom. Jednak wyłożyłem swoje rację i moje słuszności, bo do dzieci podchodzę niespotykanie ostrożnie i wątpie byście mogli mi zarzucić, że nie zależy mi na nich.
249 2012-07-19 02:56:32 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-19 02:57:29)
offtop na maksa
Samochód to luksus? Tego się po Tobie nie spodziewałamSkoro wystarczą 2 pokoje i nie trzeba mieć auta to już na pewno możemy mieć dzieci. Dzięki Nilos, będzie mi się lepiej spało z tą myślą
dobranoc Wam
Jeżeli Twoje mieszkanie, macie razem te 3 tysiące i jesteście zdrowi i zbieracie oszczędności to powodzenia. Auto jednak na wsi wypada mieć, lepiej kupić na te 10 lat nowe średniej klasy za 50 tysięcy. Trzymam kciuki.
PO ZA TYM CO WYŚCIE MYŚLELI, ŻE JAKIEGO JA STANDARDU SOBIE ŻĄDAM DLA TYCH DZIECI? Wtedy to nikt by nie mógł mieć dzieci prawie<haha>
Zgodzicie się chyba, że to rozsądne krytreria.
Dobranoc fairytale
Nilos nas dzisiaj oświecił ![]()
Arletta26 napisał/a:No więc konkretnie ile trzeba mieć żeby za cokolwiek się brać
?
Napisałem już wyżej. Kawalerka koszt koło 180 tysięcy w tych największych miastach. Oszczędności mieć na czarną godzinę conajmniej te 50 tysięcy zapasu. Pensja obojga powinna conajmniej dawać wynik 3000 jako absolutne minimum. Mają takie minimalne wymagania. Mają moje błogosławieństwo.
180 tysięcy? Chciałbym to zobaczyć. Ostatnio jak się rozglądałem to były ceny rzędu 200-250 tysięcy za mieszkanka do 30 metrów. A w takich warunkach nie się mieszkać kilkuosobową rodziną. 2+1 to maks.
3 tysiące jako minimum? Za długo z rodzicami mieszkasz. Ja sam mam 3,5 (brutto) a w Warszawie nie jestem w stanie się utrzymać samemu, bo takie są koszty najmu i utrzymania.
Jak zagłębiliśmy się w konkrety to wychodzi na to, że na dobrą sprawę nie specjalnie masz pojęcie o czym mówisz. Albo mieszkasz w małym miasteczku, gdzie kosztu życia są naprawdę śmieszne....ale nie wydaje mi się, bo wtedy samochód byłby koniecznością, a nie luksusem.
Mam w okolicach 30. Popieram mieszkanie z rodzicami i nie widze powodów do wstydu.
Po dalszej wypowiedzi widzę, że nie zarabiasz nawet średniej krajowej....
Co do pytania o dom starców - tak - oddałbym ich bez zastanowienia. Dlaczego? Dlatego, że człowiek w podeszłym wieku jeśli wymaga opieki to już profesjonalnej.
A co maja zarobki akurat w tym temacie do powiedzienia? Nilos nie spieszy sie do dzieci i jasno o tym mowi wiec to czy zarabia te srednia krajowa czy nie akurat tutaj nie ma nic do rzeczy.
Nilos napisał/a:Arletta26 napisał/a:No więc konkretnie ile trzeba mieć żeby za cokolwiek się brać
?
Napisałem już wyżej. Kawalerka koszt koło 180 tysięcy w tych największych miastach. Oszczędności mieć na czarną godzinę conajmniej te 50 tysięcy zapasu. Pensja obojga powinna conajmniej dawać wynik 3000 jako absolutne minimum. Mają takie minimalne wymagania. Mają moje błogosławieństwo.
180 tysięcy? Chciałbym to zobaczyć. Ostatnio jak się rozglądałem to były ceny rzędu 200-250 tysięcy za mieszkanka do 30 metrów. A w takich warunkach nie się mieszkać kilkuosobową rodziną. 2+1 to maks.
3 tysiące jako minimum? Za długo z rodzicami mieszkasz. Ja sam mam 3,5 (brutto) a w Warszawie nie jestem w stanie się utrzymać samemu, bo takie są koszty najmu i utrzymania.
Jak zagłębiliśmy się w konkrety to wychodzi na to, że na dobrą sprawę nie specjalnie masz pojęcie o czym mówisz. Albo mieszkasz w małym miasteczku, gdzie kosztu życia są naprawdę śmieszne....ale nie wydaje mi się, bo wtedy samochód byłby koniecznością, a nie luksusem.
Warszawa to ewenement. Więcej zarabiasz i więcej płacisz. Ja jestem z Krakowa i nie powiesz mi, że to małe miasteczko. Jak chce się mieszkanie w centrum to 1 milion może być mało, ale jak na peryferiach to 180 tysięcy Ci styknie. Popatrz na otodom.pl
Może z tym mieszkaniem z rodzicami jest i podobny i myśli podobnie do Ciebie, ale nie sądzę , żeby az tak długo odwlekal ślub. Rozmawialismy o tym i napewno nie zawracalby mi głowy gdyby mial az tak odlegle plany... Myślę, że do 40 dziecko bedzie chcial miec , żeby pozniej dziadkiem w szkole go nie nazywali (jego słowa):)
Może z tym mieszkaniem z rodzicami jest i podobny i myśli podobnie do Ciebie, ale nie sądzę , żeby az tak długo odwlekal ślub. Rozmawialismy o tym i napewno nie zawracalby mi głowy gdyby mial az tak odlegle plany... Myślę, że do 40 dziecko bedzie chcial miec , żeby pozniej dziadkiem w szkole go nie nazywali (jego słowa):)
Ja mu zarzucę tylko, że nie powinien Cię zasuwać głodnych kawalków, ale może jest romantyczny i był to przejaw chwili. Nie można od razu mówić, że kłamał.
180 tysięcy? Chciałbym to zobaczyć. Ostatnio jak się rozglądałem to były ceny rzędu 200-250 tysięcy za mieszkanka do 30 metrów. A w takich warunkach nie się mieszkać kilkuosobową rodziną. 2+1 to maks.
Jak zagłębiliśmy się w konkrety to wychodzi na to, że na dobrą sprawę nie specjalnie masz pojęcie o czym mówisz. Albo mieszkasz w małym miasteczku, gdzie kosztu życia są naprawdę śmieszne....ale nie wydaje mi się, bo wtedy samochód byłby koniecznością, a nie luksusem.
http://www.oferty.net/mieszkania/szukaj?ps%5Badvanced_search%5D=&ps%5Btype%5D=1&ps%5Bsort_asc%5D=&ps%5Bfavourites%5D=&ps%5Bcompany_id%5D=&ps%5Bdate_from%5D=&ps%5Bdate_to%5D=&ps%5Blocation%5D%5Bmap%5D=&ps%5Blocation%5D%5Btype%5D=4&ps%5Blocation%5D%5Btext%5D=&ps%5Blocation%5D%5Bselect_level0%5D=10&ps%5Blocation%5D%5Bselect_level1%5D=1410&ps%5Blocation%5D%5Bselect_level2%5D=331410&ps%5Blocation%5D%5Bselect_level3%5D%5B0%5D=0&ps%5Bforeign_search%5D=0&ps%5Btransaction%5D=1&ps%5Bliving_area_from%5D=od&ps%5Bliving_area_to%5D=do&ps%5Bprice_from%5D=od&ps%5Bprice_to%5D=do&ps%5Bprice_m2_from%5D=od&ps%5Bprice_m2_to%5D=do&ps%5Bnumber_of_rooms_from%5D=od&ps%5Bnumber_of_rooms_to%5D=do&ps%5Bfloor_from%5D=od&ps%5Bfloor_to%5D=do&ps%5Bnumber_of_floors_from%5D=od&ps%5Bnumber_of_floors_to%5D=do&ps%5Bhas_elevator%5D=&ps%5Bbuild_year_from%5D=od&ps%5Bbuild_year_to%5D=do&ps%5Bdescription%5D=&ps%5Breference%5D=&ps%5Bowner%5D%5B0%5D=1&ps%5Bowner%5D%5B1%5D=4&ps%5Bowner%5D%5B2%5D=2&ps%5Bowner%5D%5B3%5D=128&ps%5Bdate_filter%5D=0&ps%5Bsort_order%5D=living_area_asc&type=1
Prosze bardzo. Tu masz linka. Jak sobie zjedziesz w dol to zobaczysz ze za mieszkano 35m2 chca 150 tysiecy. A nie 200-250 tysiecy ![]()
No ale Nilos juz pisal...albo luksus albo dzieci ![]()
yoghurt007 napisał/a:Mam w okolicach 30. Popieram mieszkanie z rodzicami i nie widze powodów do wstydu.
Po dalszej wypowiedzi widzę, że nie zarabiasz nawet średniej krajowej....
Co do pytania o dom starców - tak - oddałbym ich bez zastanowienia. Dlaczego? Dlatego, że człowiek w podeszłym wieku jeśli wymaga opieki to już profesjonalnej.A co maja zarobki akurat w tym temacie do powiedzienia? Nilos nie spieszy sie do dzieci i jasno o tym mowi wiec to czy zarabia te srednia krajowa czy nie akurat tutaj nie ma nic do rzeczy.
Jeśli tak myślisz Johurt007 to nie wychowasz dobrze dzieci. Ty śmiałeś mi mówić o więzach rodzinnych. Jak wymagają profesjonalnej opieki to wpierw opiekunka, jak są w strasznym stanie to prwatny szpital. Ciekawe co będziesz mówił za 50 lat jak dożyjesz:D
258 2012-07-19 03:11:49 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-07-19 03:14:48)
A co maja zarobki akurat w tym temacie do powiedzienia? Nilos nie spieszy sie do dzieci i jasno o tym mowi wiec to czy zarabia te srednia krajowa czy nie akurat tutaj nie ma nic do rzeczy.
Akurat sporo to mówi. Jeśli słowa Niklosa są poważne i są pewnego rodzaju deklaracją, to musi istnieć realna szansa na ich realizację. Mieszkając z rodzicami i zarabiając mizernie to jest to jedynie wymówka (w moim odczuciu dość zabawna) przed usamodzielnieniem się, zawiązaniem poważnego związku (który nie musi od razu wiązać się przecież z dziećmi). Jeśli wylicza zarobki na poziomie 3 tysięcy dla obojga jako minimum na dziecko no to jest to jakieś nieporozumienie. To jest w okolicy minimum socjalnego. Swoją drogą....pracując na pełnym etacie nie da się zarabiać mniej. Pensja minimalna to 1500zł brutto. Dla dwóch osób to owe 3 tysiące, o których mówi.
Trochę to się kłóci z ową postulowaną przez niego jakością życia i ukazuje jego brak realnej wiedzy na temat kosztów utrzymania. Nie jest zatem tak do końca dokładny i sumienny w owych deklaracjach i postanowieniach, bo przecież może te problemy odłożyć za 10, 15 czy 20 lat. Co za tym idzie nie realizuje pewnego planu na życie, bo go nie ma. Ma wymówkę przed usamodzielnieniem się.
Prosze bardzo. Tu masz linka. Jak sobie zjedziesz w dol to zobaczysz ze za mieszkano 35m2 chca 150 tysiecy. A nie 200-250 tysiecy
No ale Nilos juz pisal...albo luksus albo dzieci
Może uściślę - pisałem o ofertach nowych mieszkań w Warszawie. W innych rejonach, jak choćby w linkowanej Łodzi, to oczywiste, ze będzie taniej.
259 2012-07-19 03:17:04 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-19 03:19:24)
Jak się żyję w Warszawie i centrum to ma się inny pogląd. Ja bym chciał rzec 5 tysięcy jako minimum, ale by tu ludzie padli trupem. Po za tym przeczytaj sobie tam jedno słowo absolutne minimum.
Związek na pewno pomaga w usamodzielnieniu, gdzie większość kobiet patrzy na Ciebie jak na skarbonkę?:D Powiesz mi jeszcze, że większość kobiet jest przedsiębiorcza i oszczędna:D
260 2012-07-19 03:17:15 Ostatnio edytowany przez Sadie (2012-07-19 03:18:53)
Sadie napisał/a:A co maja zarobki akurat w tym temacie do powiedzienia? Nilos nie spieszy sie do dzieci i jasno o tym mowi wiec to czy zarabia te srednia krajowa czy nie akurat tutaj nie ma nic do rzeczy.
Akurat sporo to mówi. Jeśli słowa Niklosa są poważne i są pewnego rodzaju deklaracją, to musi istnieć realna szansa na ich realizację. Mieszkając z rodzicami i zarabiając mizernie to jest to jedynie wymówka (w moim odczuciu dość zabawna) przed usamodzielnieniem się, zawiązaniem poważnego związku (który nie musi od razu wiązać się przecież z dziećmi). Jeśli wylicza zarobki na poziomie 3 tysięcy dla obojga jako minimum na dziecko no to jest to jakieś nieporozumienie. To jest w okolicy minimum socjalnego. Swoją drogą....pracując na pełnym etacie nie da się zarabiać mniej. Pensja minimalna to 1500zł brutto. Dla dwóch osób to owe 3 tysiące, o których mówi.
Trochę to się kłóci z ową postulowaną przez niego jakością życia i ukazuje jego brak realnej wiedzy na temat kosztów utrzymania. Nie jest zatem tak do końca dokładny i sumienny w owych deklaracjach i postanowieniach, bo przecież może te problemy odłożyć za 10, 15 czy 20 lat. Co za tym idzie nie realizuje pewnego planu na życie, bo go nie ma. Ma wymówkę przed usamodzielnieniem się.
To ze teraz ma taka a nie inna sytuacje nie oznacza ze zawsze taka bedzie mial. To tak jakby ci stwierdzic ze juz zawsze bedziesz mial te 3,5 tys
Ale przeciez tak nie musi byc ![]()
No i jesli spojrzales na mojego linka to tez wyjdzie ze cena 200 tysiecy za 30 m2 wziela sie nie wiem skad
Sa mieszkania tansze.
Nikt ci nie kaze mieszkac cale zycie w Warszawie
Nie ma przymusu ze musi byc Warszawa. Ludzie jak sam pisales migruja caly czas
Z kraju do kraju z wojewodztwa do wojewodztwa...