Wkleję Wam tu artykuł z gazeta.pl, który może ułatwi zrozumienie, dlaczego niektóre kobiety wciąż czekają na królewicza.
Zanim się zaangażujesz, sprawdź, co ona czyta
Romansidła mogą wywierać zły wpływ na kobiety: pogarszać ich stan zdrowia oraz psuć związek. Warto więc sprawdzić, co czyta kobieta, wobec której masz poważne plany.
Popularne harlekiny przekazują kobietom nierealistyczne poglądy na temat stosunków damsko-męskich, ponieważ przedstawiają zwykle romantyczną wizję miłości rodem z kilku wieków wstecz, uważa Susan Quilliam, brytyjska psycholożka z Cambridge, specjalizująca się w seksuologii i mowie ciała. - Oferują one wyidealizowane wersje miłości romantycznej, co może sprawiać, że niektóre kobiety po ich lekturze będą się źle czuć ze sobą, ponieważ ich związki nie dorównają nigdy tym z książek, nie będą doskonałe.
W niektórych przypadkach romansidła mogą doprowadzić do złych decyzji mających wpływ na zdrowie, włączając w to decyzję o nieużywaniu prezerwatywy podczas stosunku - scenariusz ten jest częsty właśnie w harlekinach, gdzie bohaterowie rzadko się zabezpieczają (choć nowo wydawane harlekiny, szczególnie te oryginalne kanadyjskiego wydawnictwa Harlequin Enterprises, zaczynają już propagować seks z zabezpieczeniem). Według badań, na które powołuje się ?MyHealthNewsDaily?, tylko 1 na 10 romansów wspomina o prezerwatywach, a w reszcie książek bohaterki wręcz odrzucają prezerwatywy, bo nie chcą tworzyć ?bariery? pomiędzy sobą a kochankiem.
Quilliam zaznacza, że nie uważa, że kobiety są naiwne i nie widzą różnicy pomiędzy światem rzeczywistym a fikcją. Twierdzi też, że w dzisiejszym świecie jest miejsce na romantyczne historie rodem z książek i to nie musi być złe. Psycholożka przekonuje jednak, że harlekiny mogą wyrabiać u kobiet przekonanie, że emocje i namiętności zawsze wpływają pozytywnie na trafność podejmowanych w życiu decyzji. - A tak nie jest. Najlepiej, jak wzajemne relacje opierają się na mieszance romansu i zdrowego rozsądku - twierdzi psycholożka.
Tymczasem wiele romansideł nie podejmuje współczesnych problemów świata, takich jak samotne wychowywanie dziecka czy przemoc w rodzinie, ponieważ odnoszą się zwykle do fikcyjnych wyobrażeń doskonałej miłości, które sięgają połowy XVIII wieku, gdzie kobiety to pasywne dziewice odkrywające swój popęd seksualny dopiero po uwiedzeniu przez mężczyznę, osiągające orgazm za orgazmem już przy pierwszym stosunku. Quilliam podaje przykład powieści epistolarnej ?Pamela, czyli cnota wynagrodzona? z 1740 roku, na której schemacie (podrzędnej relacji damsko-męskiej, gdzie mężczyzna kojarzony jest z siłą i władzą i sprawnością seksualną, a kobieta ze słabością i uległością) budowanych jest wiele współczesnych romansów.
Dlatego Susan Quilliam przestrzega przed zbyt poważnym traktowaniem historii z harlekinów.
- Kobiety powinny być świadome, ze relacje z mężczyznami w zasadzie nigdy nie będą idealne i nie zawsze mają szczęśliwe zakończenie. Nie wolno więc im obwiniać się za to, że ich związki są dalekie od ideału - pisze w lipcowym numerze czasopisma ?Journal of Family Planning and Reproductive Health Care?.
Quilliam zaznacza, że wszyscy, nie tylko czytelniczki romansideł, powinni skorzystać z porady i nie podejmować w życiu decyzji w oparciu o wyidealizowane wizje miłości z popkultury.