Bylem zaslepiony tym wszystkim i dawała mi nadzieję ciągle mówiła nie raz że mnie kocha ja tez jej to mówiłem. Nie myślałem że ja kupię poprostu ciągle jej czegoś brakowało nie chciałem nawet takiej co leci na kasę
Podobne tematy
Bylem zaslepiony tym wszystkim i dawała mi nadzieję ciągle mówiła nie raz że mnie kocha ja tez jej to mówiłem. Nie myślałem że ja kupię poprostu ciągle jej czegoś brakowało nie chciałem nawet takiej co leci na kasę
- Nie chciałem takiej co leci na kasę
- wydałem 4k na 5dniowym wyjeździe.
Wybierz jedno, bo oba są ze sobą sprzeczne.
Jak nie chcesz mieć laski, która leci na kasę, to jej nie sponsoruj.
68 2019-05-29 11:38:26 Ostatnio edytowany przez Dawid66 (2019-05-29 11:40:56)
Masz rację nie wolno się wychylac ze sie ma pieniadze . Poprostu nie spodziewałem się takiej reakcji z jej strony. Mam nauczkę na przyszłość i tyle musiała byś znać całą sytuację od początku ale to za dużo pisania
Przed rozwodem oddałam biżuterię choć ex mąż nie chciał ale zrozumiał że tak mi będzie łatwiej sobie w głowie poukładać. Pamiątki spalilam (kurcze ale było ognisko) po tym jakoś lżej mi się zrobiło. Podświadomość lubi rytuały.
Dawid66 przykro mi, że cierpisz po rozstaniu. ale z tymi pieniędzmi to słabo... Bo wiesz, sam jesteś sobie winien. Jeśli wydawałeś na nią pieniądze, bo chciałeś, to nie możesz mieć pretensji do niej, że przyjmowała te podarunki. To była Twoja wolna wola. Wiesz, że nie musiałeś tego robić? Masz teraz sporo żalu, ale nie pozwól na to, żeby żal uczynił Cię małostkowym i chciwym. Odpuść ten temat, miej trochę przyzwoitości, skoro tamta jej nie ma. Trzymaj swój poziom. Każde doświadczenie czegoś nas uczy
może następnym razem spróbujesz dziewczynę "kupić" swoją osobowością, a nie pieniędzmi ![]()
Sądzę, że prezentów się nie oddaje ani nie zabiera. W moim przypadku było nieco inaczej, sam zniszczyłem a w zasadzie zdeptalem pierścionek zaręczynowy przy mojej byłej narzeczonej. Zaczęło się robić dziwnie 2 tygodnie przed "katastrofa". Nie mogłem się z nia w ogóle skontaktować, rzadko kiedy odbierała telefon, nie odpisywała na smsy. Aż w końcu któregoś pewnego dnia przyjechała do mnie bo chciała porozmawiać, twierdząc, że potrzebuje przerwy. I tak sobie myślę, 5 lat związku, 2 lata wspólnego mieszkania, dwa lata narzeczeństwa, starannie się o dziecko, plany dotyczące ślubu, i tak myślę hm? Przerwa? No tak... Powiedziałem jej, że ma oddać mi pierścionek i wyjść, nie chciała go oddać a więc sam go wziąłem i zniszczyłem przy niej. Następnego dnia powiedziała, że żałuję tego, chce się pogodzić i zacząć na nowo, mówię ok. Spędziliśmy razem cały dzień i około 19-20 pojechała do domu mówiąc, że bardzo mocno mnie kocha i naprawimy to. Wiedziałem co się świeci a więc pojechałem po 21-22 do kolegi na papieroska, blok dalej mieszkał jej kolega u którego była na noc. Nie zastanawiając się wróciłem do domu, spakowalem do worka wszystkie wspólne zdjecia, ramki ze zdjęciami i listy miłosne które kiedyś sobie pisaliśmy. Grzecznie i kulturalnie podjechałem pod blok jej kochanka, ujrzałem jej samochód i włożyłem wszystko za wycieraczkę z dopiskiem, "dziękuję ja ciebie też. Zostawiłem sobie nasz rezerwowy telefon na którym było około 500 wspólnych zdjęć, jedno jej zdjęcie i bluzę, na pamiątkę, schowałem je głęboko do kartonu w piwnicy z dopiskiem "nie zaglądać". Mało tego, ona zażyczyła sobie zwrotu wszystkiego, dozowanie wszystkiego co od niej dostałem: XBOXA ONE wraz z kontrolerami, wszystkie gry, telewizor 64cali, dwa głośniki JBL. Pomyślałem sobie, ok, to ja zarzadam zwrotu całej biżuterii ktora jej kupiłem, sprzedam sobie i polecę na wakacje, do tego jeszcze dochodzi nowiutki iPhone który ode mnie dostała ale pomyślałem, że nie warto, niech się cieszy dziewczyna ![]()
Dawid66 napisał/a:Bylem zaslepiony tym wszystkim i dawała mi nadzieję ciągle mówiła nie raz że mnie kocha ja tez jej to mówiłem. Nie myślałem że ja kupię poprostu ciągle jej czegoś brakowało nie chciałem nawet takiej co leci na kasę
- Nie chciałem takiej co leci na kasę
- wydałem 4k na 5dniowym wyjeździe.Wybierz jedno, bo oba są ze sobą sprzeczne.
Jak nie chcesz mieć laski, która leci na kasę, to jej nie sponsoruj.
Loka, Ty to zmienna jak chorągiewka, zależnie od tematu widzę. W innych grzmisz, że to, że jak facet z kobietą sie przyjaźnią to nic nie znaczy, a tu mówisz, że autor jest głupi i naiwny, że uwierzył w taką przyjaźń... Ty na siebie byś tych 4k nie wydała, ale są ludzie, którzy dziennie tyle na siebie wydają, skoro kogoś stać to niech żyje jak chce. Ex autora przyjęła zaproszenie na wyjazd, to żaden wyznacznik tego, że leci na kasę... Nie widzę tu sprzeczności. Nie ma też żadnej reguły, że w związku wkład kasy powinien być na równi... Jeżeli ktoś ma więcej pieniedzy i chce ją wydac na drugą połówkę to w czym problem? Jeżeli ja chcę bardzo jechać na Bali, ale mojego partnera teraz na to nie stać,ale nie chcę bez niego jechać, to on poleci na kasę jeżeli zgodzi się, że za niego zapłacę?Nie... Płacę za niego i bawimy się świetnie na wycieczce, a ja potem nie wypominam, że za niego zapłaciłam, bo to była moja decyzja. Nie czuję też rozgoryczenia bo spędziliśmy na wycieczce piękny czas, który będę pamiętać zawsze, więcej od niego nie oczekiwałam... Chodzi o podejście, chce to płacę i nie mam żalu, a nie liczenie, kto ile wydał. (Już widziałam takie pary co to w biedrze się rozliczały z ogórka, bo jedna osoba zje go więcej a druga mniej i ma proporcjonalnie za niego zapłacić
Autorze po prostu nauczyłeś się na błędzie, że jeżeli żal Ci pieniędzy, które wydajesz na kobietę, to następnym razem nie wydawaj ich tyle. Z doświadczenia swojego mogę Ci poradzić, byś powiedział jej, że czujesz się wykorzystany pod względem finansowym, móze Ci odda pieniądze. Do mnie kiedyś chłopak napisał takiego smsa, gdy z nim zerwałam ,że "tyle pięniędzy na mnie wydał". Poczułam się mega źle, bo nigdy o nic nie prosiłam, i nie brał tez ode mnie pieniędzy gdy chciałam mu oddać pieniadze. Przelałam mu pieniądze za atrakcje z nawiązką, bo nie pozwolę sobie by ktoś mówił, że lecę na kasę. Może tędy droga...
73 2019-05-29 13:18:21 Ostatnio edytowany przez Dawid66 (2019-05-29 13:20:27)
Nie myslcie ze kupowalem ja pieniedzmi bo tak nie bylo. Dogadywalismy się ale wspolokator cisgle tam mieszal i koleżanka i tak jej w głowie namieszali. Była w związku że mną A nagle od niego dostała biżuterię złotą na urodziny? Mówię coś tu jest nie halo ale wmawiała mi że jest ok. Dobrze wiedziała jak to rozegrać. Tak wiem to była moja wola że wydawałem pieniądze na nią. Pieniadze rzecz nabyta zarobi się mam tylko żal że postąpiła tak że mną jak z najgorszym śmieciem A nic jej nie zrobiłem byłem miły przez caly czas ciągle w każdej sprawie jej pomagałem A co najlepsze nawet ani razu mi nie uchyliła
74 2019-05-29 13:24:19 Ostatnio edytowany przez Dawid66 (2019-05-29 13:26:56)
Do qwertijkopf miałem to samo 2 tyg przed burzą nagle mnie zaczęła lekko olewać A tu się nagle zaczęły z nim spacery wieczorne i jeszcze wracali razem do domu jego samochodem naprawdę jeszcze by tu dużo akcji pisać. Do Martą 2101 i widzę że masz podejście jak ja i rozumiesz mnie doskonale jak to jest też nie miała to wolałem zapłacić żeby się świetnie bawić itp A nie ciągle siedzieć w domu i patrzeć na to że ona nie ma
75 2019-05-29 13:32:41 Ostatnio edytowany przez Qwertjkop (2019-05-29 13:42:28)
Do qwertijkopf miałem to samo 2 tyg przed burzą nagle mnie zaczęła lekko olewać A tu się nagle zaczęły z nim spacery wieczorne i jeszcze wracali razem do domu jego samochodem naprawdę jeszcze by tu dużo akcji pisać. Do Martą 2101 i widzę że masz podejście jak ja i rozumiesz mnie doskonale jak to jest też nie miała to wolałem zapłacić żeby się świetnie bawić itp A nie ciągle siedzieć w domu i patrzeć na to że ona nie ma
U nas było trochę inaczej, byliśmy razem 5 lat, nic na to nie poradzisz, gówno wychodzi z człowieka po latach. I nie mamy na to wpływu
Edit: Historię które są tutaj opisywane przez wielu ludzi są bardzo dotkliwe. Natomiast tego co spotkało mojego dobrego kolegę jeszcze tutaj nie słyszałem. Otóż, mam n znajomego w Gdańsku, który był w związku z pewną kobieta od 8 lat, w narzeczeństwie od 3. Byli fajna dobrana para. Kolega ma swój pub, pewnego razu wrócił z pracy około 22 i w domu czekała na niego karteczka z napisem: Wyjeżdżam za granicę, nie będziemy już razem, nie szukaj mnie. 2 lata psychiatryk, jeszcze z tego nie wyszedł. Ludzie to kur*y i trzeba się z tym pogodzić.
76 2019-05-29 13:35:26 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-05-29 13:37:22)
Lady Loka napisał/a:Dawid66 napisał/a:Bylem zaslepiony tym wszystkim i dawała mi nadzieję ciągle mówiła nie raz że mnie kocha ja tez jej to mówiłem. Nie myślałem że ja kupię poprostu ciągle jej czegoś brakowało nie chciałem nawet takiej co leci na kasę
- Nie chciałem takiej co leci na kasę
- wydałem 4k na 5dniowym wyjeździe.Wybierz jedno, bo oba są ze sobą sprzeczne.
Jak nie chcesz mieć laski, która leci na kasę, to jej nie sponsoruj.Loka, Ty to zmienna jak chorągiewka, zależnie od tematu widzę. W innych grzmisz, że to, że jak facet z kobietą sie przyjaźnią to nic nie znaczy, a tu mówisz, że autor jest głupi i naiwny, że uwierzył w taką przyjaźń...
Marta bawi mnie to, że chodzisz za mną i szukasz sprzeczności ![]()
nie ma sprzeczności. Jeżeli facet sponsoruje dziewczynie wszystko i lekceważy sygnały ostrzegawcze to tak kończy. A moim zdaniem tutaj były sygnały ostrzegawcze. No sorry, ale kupowanie złotej biżuterii współlokatorce?
spacery itd? Serio będziesz to porównywać z moimi wpisami, kiedy tłumaczyłam, w jakich sytuacjach takie przyjaźnie sa ok?
Możesz przeznaczać na drugą osobę ile chcesz, nawet i całą swoją kasę, ale jeżeli w półrocznym związku wydajesz na drugą osobę 7k i potem płaczesz, bo ona sobie poszła, a Ty jesteś biedna i wykorzystana, to sorry, ale sama jesteś sobie winna.
Wyjazd na Bali to ja mogę mężowi zafundować, a nie osobie, z którą jestem w związku od 6 miesięcy. Ja bym zresztą wtedy nie pojechała na Bali tylko tam, gdzie stać nas oboje. Takie życie jak się jest ze studentką. Ja osobiście w takiej sytuacji zaczęłabym się czuć jak utrzymanka. Po opisach Autora widać, że jej już wcześniej coś nie grało, było nie tak, ale wykorzystała go ile wlezie.
edit. Marto droga, przeczytałam jeszcze raz swoje posty. Słowem nie napisałam tutaj żadnego komentarza odnośnie tej współlokatorskiej przyjaźni, więc sorry. Moim zdaniem ona od dawna była z tamtym, a Autor służył za sponsora. Nie było żadnej przyjaźni. Więc nie widzę żadnych sprzeczności.
77 2019-05-29 15:17:36 Ostatnio edytowany przez Dawid66 (2019-05-29 15:35:41)
Moim zdaniem nie powinno się szanować wogóle osoby co takie rzeczy wyrządziła drugiej osobie. Nie chodzi głównie o pieniadze i o chęć zemsty tylko o szacunek i przede wszystkim nie wali* w ch*** jak zorro w ostatnim odcinku wobec tej osoby. Qwertikopf masz rację że ludzie to są ku*** moze nie wszyscy. Los i życie takim osobom nie da w kość znam wiele przypadków a dobrą osobę los zniszczy niestety tak to jest w tych czasach. Moze i macie racje nie będę nic od niej odbierał bo jeszcze mi pozałuje tego wszystkiego i kara mnie spotka niech sobie to wsadzi głęboko
Ja po 7 letnim związku oddałem prawie wszystko. Został mi tylko w domu jakichś łańcuszek i książka w której jest cytat z Władcy Pierścieni "Wolę jedno życie z Tobą, niż żyć w samotności przez wszystkie ery tego świata" Pierścionek zaręczynowy łącznie z paragonem. Wcześniej nie znała jego ceny. Nie chodziło o to, żeby się pochwalić lub nie, po prostu wiem że ona zawsze bujała w obłokach i chciałem żeby miała takie zabezpieczenie, gdyby potrzebowała pomocy...sprzedać wraz z paragonem i potwierdzeniem autentyczności. Za co jej koleżanki nazwały mnie gburem, bo podobno chciałem się pochwalić...ehh. Nie zostawiłem nic więcej, a jakieś jej koszulki których nie zdążyłem jej oddać, po prostu wyrzuciłem. Jej własność to tak na prawdę tylko ten jeden łancuszek który został. Tak to oddałem różne prezenty które od niej dostałem, jakieś wspólne zdjęcia, namalowaną karytaturę nad morzem, jej listy. Jestem rok już po rozstaniu i przeżywam to dalej mocno, ale myślę ze dobrze iz to zrobiłem.
Ja po 7 letnim związku oddałem prawie wszystko. Został mi tylko w domu jakichś łańcuszek i książka w której jest cytat z Władcy Pierścieni "Wolę jedno życie z Tobą, niż żyć w samotności przez wszystkie ery tego świata" Pierścionek zaręczynowy łącznie z paragonem. Wcześniej nie znała jego ceny. Nie chodziło o to, żeby się pochwalić lub nie, po prostu wiem że ona zawsze bujała w obłokach i chciałem żeby miała takie zabezpieczenie, gdyby potrzebowała pomocy...sprzedać wraz z paragonem i potwierdzeniem autentyczności. Za co jej koleżanki nazwały mnie gburem, bo podobno chciałem się pochwalić...ehh. Nie zostawiłem nic więcej, a jakieś jej koszulki których nie zdążyłem jej oddać, po prostu wyrzuciłem. Jej własność to tak na prawdę tylko ten jeden łancuszek który został. Tak to oddałem różne prezenty które od niej dostałem, jakieś wspólne zdjęcia, namalowaną karytaturę nad morzem, jej listy. Jestem rok już po rozstaniu i przeżywam to dalej mocno, ale myślę ze dobrze iz to zrobiłem.
Koksu co się stało, dlaczego zerwaliscie zaręczyny? Z czyjej winy? U mnie też mija osiem miesięcy i małymi kroczkami dochodzę do siebie.
Qwertjkop
No cóż, pojawił się pierwszy kryzys i chyba źle go przepracowaliśmy. Ona zmieniła pracę, wpadła w dziwne towarzystwo barmanów itp. szukających wiecznie "miłości". Gdzie jeden był lepszy od drugiego w tych swoich poszukiwaniach. Może jej to zaimponowało? Nie wiem. W mojej opinii i (jej zresztą później też). Zdrada, która chyba przekonała ją do końca o słuszności odejscia i definitywny koniec mimo mojego wybaczenia i chęci kontynuowania związku.
Dodatkowo jakichś facet kręcił się przy niej już od dłuzszego czasu, wysiadując ciagle pod jej barem. Wyznawał jej miłość jak się okazało i trochę podkopywał mnie. Dziś jest z nim. Nie byłem za bardzo fanem spędzania czasu w jej pracy. Jesli chodzi o sam kryzys, to po prostu myślę ze w kazdym zwiazku zdarza się taki okres rutyny, on dlugo u nas nie trwał, robiła się co raz bardziej napięta sytuacja. Mieszkalismy razem to kłóciliśmy się o pierdoły. Szkoda, ze nie chciała tego naprawić, bo to raczej normalna sprawa. Nigdy nie mogła wątpić w moją miłość, ja w jej. Nigdy nie sprawdziłem jej telefonu itp. Wiadomo miałem wady, ale myślę, że mimo wszystko jestem dość rozsądnym facetem. Jej siostra zresztą ostatnio mi opowiadała, że trochę się "uspokoiła" i odbiłą od tego towarzystwa. Zawsze gdzieś tam starałem się aby również ona była lepsza, sama dla siebie. Teraz mam pewne konto na instagramie i piszę trochę o tym wszystkim jakby ktoś chciał zajrzeć to zapraszam na profil Pan_nikt.pl Tam piszę trochę o naszej historii w inny sposób...To tak w skrócie, bo samo rozstanie było bardzo bolesne, burzliwe. Mam nadzieję, że sobie poradzisz. Sam myślałem w pewnym momencie, ze wszystko mi wyszło. W zyciu wszystko się układało i powróciło do mnie to wszystko ze zzdwojoną siłą. Zycze szczęścia.
Słuchaj, jeśli pojawia się w związku kryzys i panna zamiast chcieć to naprawić ucieka w ramiona innego to świadczy o niej a nie o tobie. Po jakim czasie po zerwaniu weszła w związek z nowym fagasem?
Ja to wszystko wiem. Przeanalizowałem już w rok wszystkie racjonalne argumenty. Cóż, weszła z nim w związek po około 2 miesiącach. Jednak wiem, że spotykali się już praktycznie 2 tygodnie po rozstaniu. I jako, że miałem duże poparcie w jej rodzinie, raczej nie chciała zbyt szybko "ogłaszać" tej nowiny. Potem ona wyjechała nad morze do pracy na 3 miesiące, "przemyśleć" z dala od tego towarzystwa swoje życie i wartości. On tam do niej się wybrał i wiadomo jak to się skonczyło.
Ja to wszystko wiem. Przeanalizowałem już w rok wszystkie racjonalne argumenty. Cóż, weszła z nim w związek po około 2 miesiącach. Jednak wiem, że spotykali się już praktycznie 2 tygodnie po rozstaniu. I jako, że miałem duże poparcie w jej rodzinie, raczej nie chciała zbyt szybko "ogłaszać" tej nowiny. Potem ona wyjechała nad morze do pracy na 3 miesiące, "przemyśleć" z dala od tego towarzystwa swoje życie i wartości. On tam do niej się wybrał i wiadomo jak to się skonczyło.
Jeśli spotkała się już z nim dwa tygodnie po rozstaniu i zerwanych zaręczynach, to pomyśl sobie ile to warte jest? Tyle co gówno w leżące na trawniku. Tak jak już wspomniałem, jeśli spotykała się już z nim dwa tygodnie po to znaczy, że ujawniła bolca bocznego i miała go już wcześniej. Spokojnie, nie jesteś sam. Przeżyłem to samo. Nie będę cię pocieszał gadkami typu będzie dobrze, Yahoo kwiatu to pół światu itp. musimy przecierpieć swoje, nie jest to zależne od nas niestety ile to będzie trwało, rok dwa czy pięć. Nie jesteśmy odpowiedzialni za swoje uczucia. Pamiętaj, nie jesteś sam. Zapewne przechodzisz przez wiele negatywnych uczuć. Czas leczy rany. Najlepsze co możesz zrobić to zająć się tylko i wyłącznie sobą. Będzie dobrze
! Jeszcze temu kolesiowi podziękujesz. A co do tego pierścionka i o ile to była szczera intencją to brawo dla ciebie, zachowałes klasę, brawo Ty. Nie wiem czy twoje prowadzenie bloga o tym rozstaniu nie przedłuża twojego procesu leczenia? Co o tym sądzisz? Nie rozdrapujesz starych ran?
Pozdrowienia z gorącego turynu 26 stopni na horyzoncie ![]()
Cóż, w swoim rozstaniu przez rok przezyłem juz ten etap "haju" i myslalem, ze sie wyleczylem. Tak juz na prawdę. Radziłem sobie w pracy, awansowałem, dostalem podwyzkę itp itd. Jednak coś, gdzies chyba poszło nie tak. Myślę, że masz rację z tym profilem. Sam to wiem. Mialem ruszyć dupę do psychologa w związku z tym, ale auto mi się rozwaliło w ten dzien i wymówka gotowa. Cóż dziękuje za dobre słowa i życze Ci również wszystkiego dobrego. Doskonale wiem, ze nie jestem sam i to jest chyba jeszcze bardziej przykre.
Pozdrawiam z takiej sobie ostatnio Polski. ![]()
Cóż, w swoim rozstaniu przez rok przezyłem juz ten etap "haju" i myslalem, ze sie wyleczylem. Tak juz na prawdę. Radziłem sobie w pracy, awansowałem, dostalem podwyzkę itp itd. Jednak coś, gdzies chyba poszło nie tak. Myślę, że masz rację z tym profilem. Sam to wiem. Mialem ruszyć dupę do psychologa w związku z tym, ale auto mi się rozwaliło w ten dzien i wymówka gotowa. Cóż dziękuje za dobre słowa i życze Ci również wszystkiego dobrego. Doskonale wiem, ze nie jestem sam i to jest chyba jeszcze bardziej przykre.
Pozdrawiam z takiej sobie ostatnio Polski.
Podwyżka, awans, gratulacje
! Mnie również to spotkało i to jest światełko w tunelu na coraz to lepsze jutro. Będziesz kolesiowi wdzięczny. Najważniejszy jest brak kontaktu, chyba go nie utrzymujesz?
Nie. Kontakt sam zerwałem jak już przygruchała sobie "oficjalnie" nowego faceta. No cóż to również gratuluję. Niby to jakieś światełko, ale czy Ty np. spotykaleś się z innymi kobietami? Ja mimo ich woli, ciągle odmawiam czegoś więcej poza koleżeńską relacją.
Nie. Kontakt sam zerwałem jak już przygruchała sobie "oficjalnie" nowego faceta. No cóż to również gratuluję. Niby to jakieś światełko, ale czy Ty np. spotykaleś się z innymi kobietami? Ja mimo ich woli, ciągle odmawiam czegoś więcej poza koleżeńską relacją.
Nie, nie spotkałem się jeszcze z żadną kobietą.
Zdążą się, że szlocham jeszcze do poduszki. Jakoś nie podrodze mi randki. Nie wygasilem swoich uczuć w ogóle.