... Monia .. sorry ale musze to napisac co mi na wątrobie leży.
Cholera jasna!!!!!!! pierdzielony świat!!! raptem w niedziele poszedł a juz sobie zmotowali wypadzik na weekendzik????? jeju... ale mam nerwa...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dramat!!
Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 12 13 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
... Monia .. sorry ale musze to napisac co mi na wątrobie leży.
Cholera jasna!!!!!!! pierdzielony świat!!! raptem w niedziele poszedł a juz sobie zmotowali wypadzik na weekendzik????? jeju... ale mam nerwa...
Podobne tematy
Jaka tam wielka!
Przerażona, samotna, wczoraj mała spała ze mną, strasznie się tuliła do mnie...ja nawet nie mogłam popłakać spokojnie...
przerazona? -to naturalne Monia. Wiesz o tym.
Co do rozmowy z corka, staraj sie zeby byla spokojna i rzeczowa, zapewnij ja ze oboje ja kochacie.Mow tez , ze tata ja kocha.
Na pewno bedzie plakala, wtedy nie mow "nie placz"
Jezeli jeszcze moge... pamietaj zeby jej rytm dnia nie byl naruszony/zmieniony, te same pory obiadow czy cos ...chodzenia spac...zeby jak najwiecej stabilnosci miala w tych takich codziennych rzeczach.Jak o cos bedzie pytac, to nie zostawiaj jej bez odpowiedzi.
Gdyby zapytala, czemu placzesz, to odpowiadaj zgodnie z prawda. Np. "bo mi smutno".
Nie zaprzeczaj uczuciom,ktore przyjda bo ona uzna, ze tak trzeba ( ma Ciebie za wzor) i bedzie wszystko dusila w sobie...
Daj jej odczuc, ze jestes z nia i przy niej, polozcie sie np na kocu , gdzies na trawie, spedzaj z nia czas.
Ja przepraszam, ze tak jeszcze o dziecku... ale mi tak do głowy przyszło. Teraz przed córką ciężki czas jak i przed Tobą, ale nie pozwól ani sobie ani jej dawać za długo taryfy ulgowej. Żal dziecka bardzo szybko przerodzić się może w premedytacje i perfidie i bardzo szybko zacznie wykozystywac sytuację, a potem juz sobie z nią nie poradzisz. Ex mężowi też powiedz żeby się nei ważył przekupywać jej i wynagradzać cierpienie i zagłuszać uległością, bo to bardzo prosta droga do stworzenia potwora.
... Monia .. sorry ale musze to napisac co mi na wątrobie leży.
Cholera jasna!!!!!!! pierdzielony świat!!! raptem w niedziele poszedł a juz sobie zmotowali wypadzik na weekendzik????? jeju... ale mam nerwa...
A wiesz jak mi ciśnienie poszło jak mi o tym powiedział????
Podobno pomaga jej siostrze w przeprowadzce na mazury!!! Czujesz? Tak jak by tam już się zasiedział od 100 lat? A ja miałam poczekać do poniedziałku....
A gdzie kooorwa priorytety, dziecko, szczera rozmowa? ON cierpi, JEMU jest źle, smutno....Wszędzie tylko ON,ON,ON....
Wczoraj na wieść o tym wszystkim coś we mnie pękło! Szłam ulicą, wracałam z pracy..zadzwoniłam do gada, bo nie miał odwagi sam (wszystko smsami przekazywał)...wykrzyczałam mu (dosłownie) wszystko, nieważne, że ludzie się oglądali....nie poznawałam swojego głosu.....
A najlepsze, że próbuje sobie otwartą furtkę zostawić.....bo jakby nie wyszło......
Furtka zatrzaśnięta! Klucz wyrzucony do rzeki!
Ja ciągle w to nie wierzę...to nie ten człowiek.....
.
Cholera jasna!!!!!!! pierdzielony świat!!! raptem w niedziele poszedł a juz sobie zmotowali wypadzik na weekendzik????? jeju... ale mam nerwa...
to samo pomyślałam:/
czyli rozmowy trwały i kontakt trwał mimo jego zapewnień ,że nie ma.
Widzisz Moniu, zmiana pracy w tym przypadku byłaby jakimś rozwiązaniem,tyle że on jej nie chciał...nie chciał JEJ tracić z oczu.
Ale nie ma co dywagować co by było gdyby było....on sam musiał tego chcieć a widocznie nie chciał.
Stąd te jego męki ,tęsknił za koleżanką ,marzył o niej mieszkając pod jednym dachem z Tobą....cholerny oszust!!! Nie zachował się jak mężczyzna nie oszczędził ci bólu...kazał ci cierpieć razem z nim.Bo przecież ciężko mu było kochać tamtą i mówić Tobie to samo.
Nigdy nie pojmę facetów ![]()
Moniu, pewnie ci cholernie ciężko,wyobrażam sobie, pewnie jeszcze wiele przed Tobą na każdym poziomie z poszczególnych etapów emocje są różne.Szczerze ci współczuję ,nie chciałabym być na Twoim miejscu bo wiem jak to boli i jak długo trwa.
Trzymaj się mocno,wsparcie masz tutaj..może to nie wiele ale zawsze lepiej gdy człek ma się gdzie i komu wyżalić.
Teo! Pomarańczowa!
Dziękuje za wszystkie wskazówki!
[
Ja ciągle w to nie wierzę...to nie ten człowiek.....
to ta faza zaprzeczenia bedzie , o ktorej tu ciagle mowia
Malwina69 napisał/a:... Monia .. sorry ale musze to napisac co mi na wątrobie leży.
Cholera jasna!!!!!!! pierdzielony świat!!! raptem w niedziele poszedł a juz sobie zmotowali wypadzik na weekendzik????? jeju... ale mam nerwa...
A wiesz jak mi ciśnienie poszło jak mi o tym powiedział????
Podobno pomaga jej siostrze w przeprowadzce na mazury!!! Czujesz? Tak jak by tam już się zasiedział od 100 lat? A ja miałam poczekać do poniedziałku....A gdzie kooorwa priorytety, dziecko, szczera rozmowa? ON cierpi, JEMU jest źle, smutno....Wszędzie tylko ON,ON,ON....
Wczoraj na wieść o tym wszystkim coś we mnie pękło! Szłam ulicą, wracałam z pracy..zadzwoniłam do gada, bo nie miał odwagi sam (wszystko smsami przekazywał)...wykrzyczałam mu (dosłownie) wszystko, nieważne, że ludzie się oglądali....nie poznawałam swojego głosu.....
A najlepsze, że próbuje sobie otwartą furtkę zostawić.....bo jakby nie wyszło......
Furtka zatrzaśnięta! Klucz wyrzucony do rzeki!Ja ciągle w to nie wierzę...to nie ten człowiek.....
Wyobtrażam sobie to rozczarowanie, znam ten smak.. gorzki jak cholera ale w tej całej sytuacji Monika to dobrze ,ze jestes wściekła i słusznie!! .. to w tym momencie lepsza o niebo emocja niz rozpacz... to Ci pomoże bardzo..
Spojrzałam na wątek, tytuł się zgadza, autor jakiś inny - nie czytam, choć zbieżność zastanawiająca.
Spojrzałam drugi raz, postanowiłam zajrzeć.
I niespodzianka.
Oto Monia w nowym wydaniu.
Monia wściekła.
Monia energiczna.
Monia podejmująca decyzje.
Monia, która odzyskała energię.
Już dziewczyny o tym wspomniały, więc tylko powtórzę, bo to ważne: nie ukrywaj swych emocji przed córką, nie udawaj. Wówczas, wbrew pozorom, Twej córce będzie też łatwiej i żyć, i rozmawiać z Tobą, i mówić o swoich emocjach. I nie ma to nic wspólnego z nakłanianiem "małej" do nielubienia tatusia.
Monia&Co
Rzadko jakoś bywam tu na forum, ale są historie do których wracam.
Bardzo mi przykro. Mimo wszystko nie sądziłam, ze sprawy się tak potoczą. Czytając Twój post czułam to wszystko co piszesz.
Skorpionico, to Cie wzmocni, za jakiś czas nie będzie Tobie równych.
Siła jest kobietą!
Trzymaj się.
Ułoży się.
Dzięki Kochane dziewczyny!
Za wszystko! Za każde słowo!
Powiedziałam córce o tatusiu.
Przeżyła to bardzo! To był najboleśniejszy moment w moim życiu! Obie płakałyśmy przytulone!
Nie daruje tego gadowi nigdy!
Nie zna wszystkich szczegółów, na to przyjdzie czas....
Jutro z samego rana wyjeżdżam z myszką na weekend. Jadę do brata, który spędza wakacje 2 godz jazdy pociągiem stąd. Gdzieś w lesie nad jeziorem.
Mała nic jeszcze nie wie - będzie miała niespodziankę...oderwiemy się na chwilkę....
Pozdrawiam!
Trzymaj się ciepło ![]()
Życzę dużo miłych chwil, mimo wszystko.
nie cierpię wulgaryzmów, ale jedynie one cisą mi się na usta ... najlepiej wykastrować faceta,
chociaż tak naprawdę to swoim zachowaniem wykastrował się sam
monia&Co
teraz to już "alleluja i do przodu", życzę szczęścia
nie cierpię wulgaryzmów, ale jedynie one cisą mi się na usta ... najlepiej wykastrować faceta,
chociaż tak naprawdę to swoim zachowaniem wykastrował się sammonia&Co
teraz to już "alleluja i do przodu", życzę szczęścia
Dobrze powiedziane, wykastrował się sam.
Miłego weekendu życzę.
Dzięki Kochane dziewczyny!
Za wszystko! Za każde słowo!Powiedziałam córce o tatusiu.
Przeżyła to bardzo! To był najboleśniejszy moment w moim życiu! Obie płakałyśmy przytulone!
Nie daruje tego gadowi nigdy!Nie zna wszystkich szczegółów, na to przyjdzie czas....
Jutro z samego rana wyjeżdżam z myszką na weekend. Jadę do brata, który spędza wakacje 2 godz jazdy pociągiem stąd. Gdzieś w lesie nad jeziorem.Mała nic jeszcze nie wie - będzie miała niespodziankę...oderwiemy się na chwilkę....
Pozdrawiam!
Cieszę się ,że mimo bólu wróciłaś do nas.Taki wyjazd dobrze wam zrobi ,a ty będziesz mogła wypłakać się bratu w mankiet .Twój mąż mimo tego ,że tak cię skrzywdził liczy na otwartą furtkę -żałosne.Córka będzie zadawała dużo pytań ,odpowiadaj jej szczerze tak jak to czujesz .Ostatnio przekonałam się,że zło wyrządzone innym naprawdę wraca.Kobieta która weszła w romans z żonatym mężczyzną teraz zrozumiała jak to jest być zdradzaną i kochającą za bardzo.Jej mi nie szkoda ,bo była wszystkiego świadoma ,pozwoliła na to by facet wyrzekł się po sześciu latach syna .Szkoda mi jej dzieci bo ma z nim dwójkę ,a teraz kiedy się rozwodzą nie wiadomo czy córki nie przestaną dla niego istnieć .Facet jest tak żałosny ,że za każdym razem myśli ,że żony zgodzą się aby żył w trójkącie.No i wiecznie narzeka ,że ma za mało pieniędzy .Teraz sobie znalazł bogatą ,starszą rozwódkę ,może jak go przyjmie do siebie to dołoży mu na alimenty ,bo inaczej chłop będzie musiał coś ze sobą zrobić .
Monia&co!!
po pierwsze - prosimy o nowy wątek, bądź nowy tytuł wątku...
DRAMAT się skończył....
osoby dramatu.... no coments
nastapiło zejście ze sceny - grałaś w kiepskiej sztuce, ze słabymi aktorami, z beznadziejnym scenariuszem i z niewłaściwym zakończeniem
Dzisiaj zmień scenę
dzisiaj światła sceny skierowane są na ciebie.
i wiesz co?
wreszcie jestes wolna
to, co się wydarzyło boli.. ale więcej będzie w tobie złości niż bółu. Bo ból przeżyłaś z nawiązką przez ostatni rok.
i cokolwiek się wydarzyło.. to sytuacja jest prosta.
Monia, przez osttatni rok twój mąz deklarował co innego, mówił co innego, a twoja intuicja mówiła.. że coś tu nie gra..
wyobrażać sobie nie potrafię, na jakich diapazonach uczuć siedziałaś.
dzisiaj droga prosta przed tobą
z ukochaną córką, z nami;) - kawa aktualna kochana! pamiętaj;) kawa na luziku, w miłym miejscu, pokażesz mi poznan swoimi oczami, ja Tobie poznań moimi oczami....
dzisiaj przestałaś dzwigać na barkach cały świat
dzisiaj nie od ciebie zalezy (bo tak sądziłaś) trwałośc twojego związku
Monia - pomysl tak
obiektywnie
twój mąz, codziennie z pracy, ze zbolałą miną będzie się pojawiał nie w twoim progu, ale tamtej, która właście zdjęła ci z głowy ciężar
dzisiaj twój mąż - w depresji bądź co bądź - będzie codziennie mędził, bręczał, marudził i kwękał kochanicy..
I ona skupi się przez najbliższy czas, żeby go przekonywać, że wcale nie jest skurwysynem, że wcale nie opuścił córki, że wcale nie okazał się najgorszym draniem, że sobie poradzicie przecież...
i jak myslisz? na ile wystarczy jej cierpliwości aby wspierac, ratować, pomagać nieudacznikowi, który przez rok nie potrafił się okreslić??
jak myslisz, co zostało z Twojego, znanego ci i kochanego, męża?/
moim zdaniem nic....
bo prawda jest taka, że z każdym kłamstwem, każdym oszustwem, każdym wahaniem spalał kawałek porządnego faceta, którym kiedyś był..
dzisiaj, gdybys obiektywnie spotkała kogoś takiego.. pomyslałabys =- z daleka koleś - smieci z ulicy nie zbieramy...
przezyłaś już swój bół, z nawiązką, bo był nieucziciwy i nielojalny i cię nie szanował
bo szacunek oznaczałby uwolnienie cię od niego, podjęcie decyzji i szczerośc wobec ciebie
dzisiaj pojawi się złość - bo zmarnowałaś rok, swoje emocje i cierpienie dla.. dupka
to nie jest twój mąż. ten facet nie ma z nim nic wspólnego...
kochane moderatorki.. moim zdaniem, w grupach tematycznych wątków brakuje jednego. czasami nie jestesmy ani w kategorii zdrada-rozstanie, ani w kategorii miłość.
na przykład, gdyby Monia zaczęła swój nowy wątek, to gdzie by go miałą umieścić?
może powinna byc jeszcze jedna kategoria?
zaczynam od nowa... albo kończe etap w moim zyciu... wkązdym razie o coś takiego chodzi....;)
Monia&co!!
po pierwsze - prosimy o nowy wątek, bądź nowy tytuł wątku...
DRAMAT się skończył....
osoby dramatu.... no coments
nastapiło zejście ze sceny - grałaś w kiepskiej sztuce, ze słabymi aktorami, z beznadziejnym scenariuszem i z niewłaściwym zakończeniemDzisiaj zmień scenę
dzisiaj światła sceny skierowane są na ciebie.
i wiesz co?
wreszcie jestes wolna
to, co się wydarzyło boli.. ale więcej będzie w tobie złości niż bółu. Bo ból przeżyłaś z nawiązką przez ostatni rok.i cokolwiek się wydarzyło.. to sytuacja jest prosta.
Monia, przez osttatni rok twój mąz deklarował co innego, mówił co innego, a twoja intuicja mówiła.. że coś tu nie gra..wyobrażać sobie nie potrafię, na jakich diapazonach uczuć siedziałaś.
dzisiaj droga prosta przed tobą
z ukochaną córką, z nami;) - kawa aktualna kochana! pamiętaj;) kawa na luziku, w miłym miejscu, pokażesz mi poznan swoimi oczami, ja Tobie poznań moimi oczami....
dzisiaj przestałaś dzwigać na barkach cały świat
dzisiaj nie od ciebie zalezy (bo tak sądziłaś) trwałośc twojego związkuMonia - pomysl tak
obiektywnietwój mąz, codziennie z pracy, ze zbolałą miną będzie się pojawiał nie w twoim progu, ale tamtej, która właście zdjęła ci z głowy ciężar
dzisiaj twój mąż - w depresji bądź co bądź - będzie codziennie mędził, bręczał, marudził i kwękał kochanicy..
I ona skupi się przez najbliższy czas, żeby go przekonywać, że wcale nie jest skurwysynem, że wcale nie opuścił córki, że wcale nie okazał się najgorszym draniem, że sobie poradzicie przecież...i jak myslisz? na ile wystarczy jej cierpliwości aby wspierac, ratować, pomagać nieudacznikowi, który przez rok nie potrafił się okreslić??
jak myslisz, co zostało z Twojego, znanego ci i kochanego, męża?/
moim zdaniem nic....bo prawda jest taka, że z każdym kłamstwem, każdym oszustwem, każdym wahaniem spalał kawałek porządnego faceta, którym kiedyś był..
dzisiaj, gdybys obiektywnie spotkała kogoś takiego.. pomyslałabys =- z daleka koleś - smieci z ulicy nie zbieramy...przezyłaś już swój bół, z nawiązką, bo był nieucziciwy i nielojalny i cię nie szanował
bo szacunek oznaczałby uwolnienie cię od niego, podjęcie decyzji i szczerośc wobec ciebiedzisiaj pojawi się złość - bo zmarnowałaś rok, swoje emocje i cierpienie dla.. dupka
to nie jest twój mąż. ten facet nie ma z nim nic wspólnego...
Słuszne wnioski, samo sedno. Popieram. Bardzo słusznie.
Oznaką brakiem szacunku i chyba nie miłości jest brak szczerości.
Witajcie!
Wróciłyśmy wczoraj późno padnięte i nawet zrelaksowane!
Pogoda dopisała.
Ale mała nie odstępowała mnie na krok...nawet szła za mna do kibelka.....tak jakby sie bała, że też znikne jej z oczu.....
Córcia nawet nie wspominała o niczym, ale pamiętała, żeby przed wyjazdem zabrać swoją komórke, bo jak mówiła: mamusiu tatuś może do mnie cos napisać!!
Biedne dziecko....
Tatuś ograniczył sie do dwóch smsów....
Nie zapytał mnie nawet jak córka przyjęła to wszystko..
Nie mówiłam jej, że tatuś ma inną panią...myśle, że na to jeszcze przyjdzie czas...
Niech sam jej powie.....
Ma dziś przyjechać...boje sie tego....
Boje się, że dopiero teraz do córki na prawdę dotrze wszystko....bo tata wpadnie ale na noc nie zostanie....
Dziś mam gorszy dzień...wczoraj napatrzyłam sie na szczęśliwe rodzinki, tatusiów bawiących się ze swoimi pociechami...
Patrzyłam na to i łzy same mi kapały...
Moje dziecko baraszkowało w jeziorze z miom bratem i jego dziećmi....a ja na to w myślach! A gdzie kooooorwa jest jej tata????
Nienawidzę go za to co nam zrobił......i strasznie za nim tęsknię mimo wszystko.....
Porąbane to....
Witaj, Monika
taki stan , jak teraz bedzie sie na pewno utrzymywal jeszcze jakis czas, bo wszystko jest swieze jeszcze...
Monika, to, ze potrafisz go w tej chwili nienawidziec, to Ci bardzo pomoze.
tesknisz za nim ?
na pewno za nim ?
wymien za czym ?
Witaj, Monika
taki stan , jak teraz bedzie sie na pewno utrzymywal jeszcze jakis czas, bo wszystko jest swieze jeszcze...
Monika, to, ze potrafisz go w tej chwili nienawidziec, to Ci bardzo pomoze.
tesknisz za nim ?
na pewno za nim ?wymien za czym ?
Tęsknię za tym człowiekiem z przeszłości...cudownym, odpowiedzialnym....
Wiem, że to przeszłość! Ciągle nie wierzę w to co sie wydarzyło...nie wierze, że ten ostatni rok w ogóle był...
Wiem - faza zaprzeczenia, wiem......
pomaranczowa 1 napisał/a:Witaj, Monika
taki stan , jak teraz bedzie sie na pewno utrzymywal jeszcze jakis czas, bo wszystko jest swieze jeszcze...
Monika, to, ze potrafisz go w tej chwili nienawidziec, to Ci bardzo pomoze.
tesknisz za nim ?
na pewno za nim ?wymien za czym ?
Tęsknię za tym człowiekiem z przeszłości...cudownym, odpowiedzialnym....
Wiem, że to przeszłość! Ciągle nie wierzę w to co sie wydarzyło...nie wierze, że ten ostatni rok w ogóle był...
Wiem - faza zaprzeczenia, wiem......
:-)
wiem, ze wiesz,
chcialam Ci to tylko ( do znudzenia ) przypomniec, ze wiesz.
Witajcie!
Wróciłyśmy wczoraj późno padnięte i nawet zrelaksowane!
Pogoda dopisała.
Ale mała nie odstępowała mnie na krok...nawet szła za mna do kibelka.....tak jakby sie bała, że też znikne jej z oczu.....Córcia nawet nie wspominała o niczym, ale pamiętała, żeby przed wyjazdem zabrać swoją komórke, bo jak mówiła: mamusiu tatuś może do mnie cos napisać!!
Biedne dziecko....Tatuś ograniczył sie do dwóch smsów....
Nie zapytał mnie nawet jak córka przyjęła to wszystko..
Nie mówiłam jej, że tatuś ma inną panią...myśle, że na to jeszcze przyjdzie czas...
Niech sam jej powie.....
Ma dziś przyjechać...boje sie tego....Boje się, że dopiero teraz do córki na prawdę dotrze wszystko....bo tata wpadnie ale na noc nie zostanie....
Dziś mam gorszy dzień...wczoraj napatrzyłam sie na szczęśliwe rodzinki, tatusiów bawiących się ze swoimi pociechami...
Patrzyłam na to i łzy same mi kapały...
Moje dziecko baraszkowało w jeziorze z miom bratem i jego dziećmi....a ja na to w myślach! A gdzie kooooorwa jest jej tata????Nienawidzę go za to co nam zrobił......i strasznie za nim tęsknię mimo wszystko.....
Porąbane to....
Dziecko zawalił się świat. Najbardziej zagrożone jest poczucie bezpieczeństwa, które musisz teraz dać Ty sama.
Co to za ojciec, sama powiedz?
Ile córcia ma lat?
Monia, podziwiam Twoją obecną samoświadomość, trzeźwy osąd sytuacji. Jesteś na najlepszej możliwej drodze. Jak przeczytałam o zagubieniu Twojej córki, to pomyślałam sobie, że za samo to należałoby powiesić delikwenta za...ekhm.
Najważniejsze, że Mała ma nieograniczone wsparcie w Tobie. Do tego szczerość i czułość, tak jej teraz potrzebne. Tłumaczyć córce to się teraz musi on. Za to Ty będziesz musiała pomóc jej przez to przejść.
Cały czas ciężko mi przyjąć do wiadomości, że odpowiedzialny, kochający człowiek może się tak zmienić. Fakt, gwarancji żadnej przecież nie ma nigdy. Ale taki zwrot...
Ten rok był najgorszy, teraz będzie tylko lepiej. Zadbasz wreszcie o siebie, odetchniesz pełną piersią po tylu miesiącach duszenia się w niepewności.
monia&Co napisał/a:Witajcie!
Wróciłyśmy wczoraj późno padnięte i nawet zrelaksowane!
Pogoda dopisała.
Ale mała nie odstępowała mnie na krok...nawet szła za mna do kibelka.....tak jakby sie bała, że też znikne jej z oczu.....Córcia nawet nie wspominała o niczym, ale pamiętała, żeby przed wyjazdem zabrać swoją komórke, bo jak mówiła: mamusiu tatuś może do mnie cos napisać!!
Biedne dziecko....Tatuś ograniczył sie do dwóch smsów....
Nie zapytał mnie nawet jak córka przyjęła to wszystko..
Nie mówiłam jej, że tatuś ma inną panią...myśle, że na to jeszcze przyjdzie czas...
Niech sam jej powie.....
Ma dziś przyjechać...boje sie tego....Boje się, że dopiero teraz do córki na prawdę dotrze wszystko....bo tata wpadnie ale na noc nie zostanie....
Dziś mam gorszy dzień...wczoraj napatrzyłam sie na szczęśliwe rodzinki, tatusiów bawiących się ze swoimi pociechami...
Patrzyłam na to i łzy same mi kapały...
Moje dziecko baraszkowało w jeziorze z miom bratem i jego dziećmi....a ja na to w myślach! A gdzie kooooorwa jest jej tata????Nienawidzę go za to co nam zrobił......i strasznie za nim tęsknię mimo wszystko.....
Porąbane to....Dziecko zawalił się świat. Najbardziej zagrożone jest poczucie bezpieczeństwa, które musisz teraz dać Ty sama.
Co to za ojciec, sama powiedz?
Ile córcia ma lat?
Ma 10 lat.
Cały czas ciężko mi przyjąć do wiadomości, że odpowiedzialny, kochający człowiek może się tak zmienić. Fakt, gwarancji żadnej przecież nie ma nigdy. Ale taki zwrot...
Ten rok był najgorszy, teraz będzie tylko lepiej. Zadbasz wreszcie o siebie, odetchniesz pełną piersią po tylu miesiącach duszenia się w niepewności.
Dlatego ciągle trudno mi w to uwierzyć, dlatego przez rok łudziłam sie, że to minie, że nasza rodzina przetrwa. Pamiętając te kilkanaście wspólnych lat, miałam podstawy by wierzyć, mieć nadzieję...
Teraz liczą się suche fakty....i sama się opieprzam jak mnie najdą wątpliwości i odezwie się cichutko nadzieja, że może jednak cos się zmieni i będziemy znów razem........
Monia, nawet jak bedziesz go strasznie nienawidzila, zawsze mow jej dobrze o tacie.
Tata Cie kocha , skarbie. Zawsze bedzie Cie kochal. Rodzice zawsze kochaja swoje dzieci, egal co sie dzieje miedzy nimi.
Takie krotkie slowa. Na pewno Ci przejda przez gardlo, a dla niej duzo znacza. Ona tego teraz potrzebuje.
Teraz liczą się suche fakty....i sama się opieprzam jak mnie najdą wątpliwości i odezwie się cichutko nadzieja, że może jednak cos się zmieni i będziemy znów razem........
Monia, nie pojmuje jak Ty mozesz go jeszcze chciec.
Nie mysl , ze kpie z Twoich uczuc. Nie. Po prostu nie pojmuje.
Dlatego ciągle trudno mi w to uwierzyć, dlatego przez rok łudziłam sie, że to minie, że nasza rodzina przetrwa. Pamiętając te kilkanaście wspólnych lat, miałam podstawy by wierzyć, mieć nadzieję...
Teraz liczą się suche fakty....i sama się opieprzam jak mnie najdą wątpliwości i odezwie się cichutko nadzieja, że może jednak cos się zmieni i będziemy znów razem........
Kobieto!
Nie wystarczył Ci rok złudzeń i oszukiwania samej siebie? Jeszcze nie masz dość?
Rzeczywistość jest określona, Twoja nadzieja jest szkodliwą dla Ciebie, przez ostatni rok doświadczałaś tego.
monia&Co napisał/a:Teraz liczą się suche fakty....i sama się opieprzam jak mnie najdą wątpliwości i odezwie się cichutko nadzieja, że może jednak cos się zmieni i będziemy znów razem........
Monia, nie pojmuje jak Ty mozesz go jeszcze chciec.
Nie mysl , ze kpie z Twoich uczuc. Nie. Po prostu nie pojmuje.
Że moge go chcieć?
Chcieć tylko takiego z przeszłości - do takiego tęsknię! I że jakims cudem (bo tylko cud by pomógł), moglibyśmy być razem....
Może źle się wyraziłam, bo po tym wszystkim czuję wstręt i obrzydzenie...tęsknię do przeszłości........
Tęskniąc do przeszłości, nie zauważasz teraźniejszości. Po co to SOBIE robisz?
kjersti napisał/a:Cały czas ciężko mi przyjąć do wiadomości, że odpowiedzialny, kochający człowiek może się tak zmienić. Fakt, gwarancji żadnej przecież nie ma nigdy. Ale taki zwrot...
Ten rok był najgorszy, teraz będzie tylko lepiej. Zadbasz wreszcie o siebie, odetchniesz pełną piersią po tylu miesiącach duszenia się w niepewności.Dlatego ciągle trudno mi w to uwierzyć, dlatego przez rok łudziłam sie, że to minie, że nasza rodzina przetrwa. Pamiętając te kilkanaście wspólnych lat, miałam podstawy by wierzyć, mieć nadzieję...
Teraz liczą się suche fakty....i sama się opieprzam jak mnie najdą wątpliwości i odezwie się cichutko nadzieja, że może jednak cos się zmieni i będziemy znów razem........
Monia, ale co się może zmienić? Że on sobie poużywa czegoś nowego, a potem "zrozumie, co stracił i wróci"? A Ty byś chciała? Ucisz emocje i zastanów się - zdrajca, egoista, tchórz, z rozjechanymi priorytetami, z zerowym szacunkiem do Ciebie...Który przez ten rok pławił się w tęsknocie za inną nie oszczędzając Ciebie. Zresztą, już na samym początku - kiedy prosił Cię o kilka dni na "skończenie tego", bo ona taka "delikatna, wrażliwa"...Już wtedy postawił ją ponad Tobą. O nią się troszczył, o jej uczucia, Twoje miał gdzieś. I potem te miesiące obfitujące w dowody na to, że on myśli tylko o tamtej, a Ciebie traktuje jak pewniaka i tę gorszą, ale znaną opcję.
Co by się musiało zmienić Monia, żebyście byli razem? Ja myślę, że musiałabyś zechcieć być ze zdrajcą, egoistą, oszustem i skrajnie nieodpowiedzialnym typkiem w jednym. Chcesz?
Nie wiem, czy on się tak zmienił, czy może po prostu nigdy nie był ze swojego życia do końca zadowolony, ale brał co było, bo na nic innego nie liczył. Łatwo jest być wiernym, lojalnym, uczciwym, kiedy nie trafia się okazja. To ta okazja jest prawdziwą próbą, weryfikacją. Twój mąż poległ na pierwszej lepszej. Tak więc, może on się wcale nie zmienił? Może po prostu wreszcie życie zweryfikowało jego "przymioty"?
Tak, czy inaczej - cały ten rok poświęciłaś na analizowanie jego i jego potrzeb, jego myśli i uczuć. Jak sama wyżej pisałaś, poruszyłaś niebo i ziemię żeby on ZECHCIAŁ. Ale on nie chce. Nie masz na to wpływu, ale na własne szczęście tak. I teraz wreszcie, żaden rozedrgany kwilący pseudofacet nie będzie Ci w tym szczęściu przeszkadzał. Świat stoi przed Tobą otworem. Serio
Już nie ma ryzyka, że zajęta niewartym tego zdrajcą przegapisz wspaniałości życia.
hm... napisał/a:monia&Co napisał/a:Witajcie!
Wróciłyśmy wczoraj późno padnięte i nawet zrelaksowane!
Pogoda dopisała.
Ale mała nie odstępowała mnie na krok...nawet szła za mna do kibelka.....tak jakby sie bała, że też znikne jej z oczu.....Córcia nawet nie wspominała o niczym, ale pamiętała, żeby przed wyjazdem zabrać swoją komórke, bo jak mówiła: mamusiu tatuś może do mnie cos napisać!!
Biedne dziecko....Tatuś ograniczył sie do dwóch smsów....
Nie zapytał mnie nawet jak córka przyjęła to wszystko..
Nie mówiłam jej, że tatuś ma inną panią...myśle, że na to jeszcze przyjdzie czas...
Niech sam jej powie.....
Ma dziś przyjechać...boje sie tego....Boje się, że dopiero teraz do córki na prawdę dotrze wszystko....bo tata wpadnie ale na noc nie zostanie....
Dziś mam gorszy dzień...wczoraj napatrzyłam sie na szczęśliwe rodzinki, tatusiów bawiących się ze swoimi pociechami...
Patrzyłam na to i łzy same mi kapały...
Moje dziecko baraszkowało w jeziorze z miom bratem i jego dziećmi....a ja na to w myślach! A gdzie kooooorwa jest jej tata????Nienawidzę go za to co nam zrobił......i strasznie za nim tęsknię mimo wszystko.....
Porąbane to....Dziecko zawalił się świat. Najbardziej zagrożone jest poczucie bezpieczeństwa, które musisz teraz dać Ty sama.
Co to za ojciec, sama powiedz?
Ile córcia ma lat?Ma 10 lat.
Może z tą inną Panią lepiej zaczekać. Mnie w jej wieku też zawalił się świat, jak widziałam jak kochanka się mizdrzy do mojego ojca to jakoś mnie bardzo bolało, on sobie nie zdawał sprawy.
Ja byłam pozostawiona sama sobie, a matka obwiniała mnie o to, że ojciec ją zostawił, że jej nie powiedziałam, że ma kochankę. Ja ją poznałam w wieku mniej więcej takim jak jest Twoja córka, może byłam nawet młodsza, przedstawił mi ją jako koleżanką, co ja mogłam wiedzieć?
Tęskniąc do przeszłości, nie zauważasz teraźniejszości. Po co to SOBIE robisz?
Teraźniejszość odczuwam aż nadto! Zauważam doskonale, patrząc choćby na moje dziecko!
Działam w kierunku przyszłości...założyłam już osobne konto w banku, przelałam pewne środki, które mieliśmy na wspólnym koncie (a niech tylko spróbuje cos pisnąć w tym temacie), zamierzam zrobić rozdzielność majątkową, zażądałam przepisania naszego mieszkania tylko na mnie...to tak na początek!
A że mnie dopadają tęsknoty???? mam uczucia, wspomnienia.....
A że mnie dopadają tęsknoty???? mam uczucia, wspomnienia.....
skup sie na sobie, nie na nim.
moze zrobmy tak ?:
jakie sa rzeczy, ktore lubisz, lubilas zawsze , ale sobie ich odmawialas/unikalas , bo Twoj maz ich NIE LUBIL?
pomaranczowa 1 napisał/a:monia&Co napisał/a:Teraz liczą się suche fakty....i sama się opieprzam jak mnie najdą wątpliwości i odezwie się cichutko nadzieja, że może jednak cos się zmieni i będziemy znów razem........
Monia, nie pojmuje jak Ty mozesz go jeszcze chciec.
Nie mysl , ze kpie z Twoich uczuc. Nie. Po prostu nie pojmuje.Że moge go chcieć?
Chcieć tylko takiego z przeszłości - do takiego tęsknię! I że jakims cudem (bo tylko cud by pomógł), moglibyśmy być razem....Może źle się wyraziłam, bo po tym wszystkim czuję wstręt i obrzydzenie...tęsknię do przeszłości........
Ale przeszłość nie wróci, tamtego mężczyzny także już nie ma.
ale przeszłośc nie wróci Monia
hustawka nastrojów, którą zafundował ci twój mąz spowodowała, że nie miałas czasu sama przejść uczuciowo przez zdradę...
bo jakbys przeszła, to nawet przy założeniu, że twoj mąz każdym czynem narpawia, nie wątpi, kocha i odda wszystko - to efekt jest taki, że wiesz, że nic już nie będzie tak samo
to nie ten sam związek i nie te relacje
mój mąż odsapnął ostatnio. ja chodze usmiechnięta, pogodna, żartuję sobie, nie wracam do przeszłości
przekroczyłam rubikon
odwaznie przyjełam do wiadomości, że to się nie wrati.
że ani on nie jest takim człowiekiem, jakim był przed zdradą, ani ja nie jestem tą kobietą, którą byłam przed zdradą.
A jesli tak jest - to nie moge patrząc na niego marzyć o moim byłym mężu, a on patrząc na mnie nie może oczekiwać, że będzie jak dawniej.
I gdybys miałą czas na przepracowanie swoich uczuć, a nie zastanawianie się, jaką decyzje podejmie twój biedny, sierotowaty, niezaradny i depresyjny mąż.. który we wszystkich wzbudzał poczucie winy, że taki biedny, że mu za przeproszeniem.. stawał.. i on nic na to nie może poradzić.... - to po tym wszystkim nie tęskniłabys do przełości i nie miałąbys nadziei, że ona wróci.
twój mąz uczynić ci coś gorszego niż mój. Mój mnie zdradził i przyjął na siebie konsekwencje tej zdrady
Twój cię zdradził i przez rok konsekwencjami tej zdrady obarczał ciebie...
i droga moniu, człowiek, z którym zyłaś te kilkanaście lat już nie istnieje - ani w nim, ani w tobie, i ty z nim takiej relacji nie jesteś w stanie zbudować...
zapytaj age333, zapytaj mnie, zapytaj ninę i inne zdradzone... faceci i związki, które mamy teraz, to nowe związki i inna jakość.
tamtego nie ma.. PUFF!!!!
i ty tego nigdy nie będziesz mieć.
I gdyby teraz wrócił, to dlaczego?:
1. bo przestraszyłby się jednak zmian, które to wprowadzi w jego zycie
2. bo tamta nie okazałaby się takim ideałem i nie daj bóg powiedziałaby - spadaj z tą swoją depresją ja chcę faceta a nie mamałygę... -
3. bo przy tobie byłoby mu wygodniej
4. bo wierzy, że mu wszystko wybaczysz i będziesz się ciągle, i ciągle, i ciągle starać....
5. bo chce udawać, że jest porzadnym facetem
więc do ciebie wróciłby ochłap... nie facet, nie mąz, nie partner...
ochłap człowieka, który rozmienił się na drobne
przez rok nie zapewnił ci ani grama poczucia bezpieczenstwa, nie uszanował twoich uczuć i nie chronił przed swoimi rozterkami...
przez rok, byłas dla niego nikim
tego to on juz nie odrobi...
(...)A że mnie dopadają tęsknoty???? mam uczucia, wspomnienia.....
Przez rok karmiłaś się tymi wspomnieniami. Nie wystarczy Ci tego jedzenia?
Może jednak, miast tęsknić do rzeczy minionych, zwróć uwagę na swoje uczucia dotyczące teraźniejszości. Może zacznij kontaktować się z uczuciami do swego męża, do takiego, jakim jest teraz, nie jakim był wieki temu.
Może zacznij kontaktować się z uczuciami do swego męża, do takiego, jakim jest teraz, nie jakim był wieki temu.
o tak!
dopusc je do siebie!
Gdybys tam odkryla wscieeeeeeeklosc i zloooooosc! To dobrze!
Bo one tam sa
Jestem 39 letnim facetem który ma dokładnie to samo.
Jeśli chcesz zadzwoń lub podaj tel to pogadamy.
662096462
Nie chce mi się pisać bo to epopeja narodowa by wyszła
.Nie chce mi się wierzyć, że takie przypadki są poza moim, ale jednak.
Macie rację!
Pliss kopniaki potrzebne!
Dobrze że Was mam, choć tylko wirtualnie!
Nastawiłyście mnie znów bojowo!
A to mi sie przyda przed dzisiejszym spotkaniem!
O!
I towarzysz niedoli sie znalazl Monia.
Jestem 39 letnim facetem który ma dokładnie to samo.
Jeśli chcesz zadzwoń lub podaj tel to pogadamy.
662096462
Nie chce mi się pisać bo to epopeja narodowa by wyszła
.Nie chce mi się wierzyć, że takie przypadki są poza moim, ale jednak.
No Ty chyba jesteś po drugiej stronie barykady!
Może Ci podam nr mojego jeszcze męża?
Moniu do boju !
O!
I towarzysz niedoli sie znalazl Monia.
Ten towarzysz jest kalką męża Monii, nie jej towarzyszem.
Macie rację!
Pliss kopniaki potrzebne!
Dobrze że Was mam, choć tylko wirtualnie!
Nastawiłyście mnie znów bojowo!
A to mi sie przyda przed dzisiejszym spotkaniem!
wscieklosc Ci pomoze , TYLKO JA DOPUSC!
Nie musisz byc grzeczna dziewczynka!
To bzdura.
DIe braven Mädchen kommen in den Himmel! Und die bösen - wohin sie wollen !!!!!
pomaranczowa 1 napisał/a:O!
I towarzysz niedoli sie znalazl Monia.Ten towarzysz jest kalką męża Monii, nie jej towarzyszem.
Wielokropku, dobrze, ze Cie mamy ! :-))
(...)DIe braven Mädchen kommen in den Himmel! Und die bösen - wohin sie wollen !!!!!
Nie znam niemieckiego za grosz. Mogę poprosić o tłumaczenie?
pomaranczowa 1 napisał/a:(...)DIe braven Mädchen kommen in den Himmel! Und die bösen - wohin sie wollen !!!!!
Nie znam niemieckiego za grosz. Mogę poprosić o tłumaczenie?
Grzeczne dziewczynki ida do nieba - niegrzeczne tam gdzie chcą!
Dobrze Pomarańczowa?
Niemiecki ostatnio w szkole miałam!
pomaranczowa 1 napisał/a:(...)DIe braven Mädchen kommen in den Himmel! Und die bösen - wohin sie wollen !!!!!
Nie znam niemieckiego za grosz. Mogę poprosić o tłumaczenie?
bardzo prosze:
" grzeczne dziewczynki pojda do nieba. Niegrzeczne - tam dokad CHCA!"
Wielokropek napisał/a:pomaranczowa 1 napisał/a:(...)DIe braven Mädchen kommen in den Himmel! Und die bösen - wohin sie wollen !!!!!
Nie znam niemieckiego za grosz. Mogę poprosić o tłumaczenie?
Grzeczne dziewczynki ida do nieba - niegrzeczne tam gdzie chcą!
Dobrze Pomarańczowa?
Niemiecki ostatnio w szkole miałam!
wiedzialam , ze znasz niemiecki! Dlatego Ci czasami cos schreibne i sprechne ! :-))
Dzięki serdeczne.
Bardzo lubię to powiedzenie. ![]()
Dzięki serdeczne.
Bardzo lubię to powiedzenie.
ja tez.
niestety wiele rodzicow wychowuje corki na grzeczne, "zawsze sie usmiechaj", "nie wypada dziewczynce, " "tak dziewczynki nie robia !
I potem trudno jest sie z tego wydostac , jako kobieta.
Pippi Langstrumpf byla dobra!
Robila , co chciala !
wiedzialam , ze znasz niemiecki! Dlatego Ci czasami cos schreibne i sprechne ! :-))
Danke:)
Język niemiecki jest idealny żeby się bojowo nastawić ![]()
Ja nie wiem czy ja tak mogę w przyszłość daleką wybieagć, ale wybiegnę...
Uważaj moniu, gdyby Twój ex chciał kiedyś do Ciebie wrócić... Ty, jako mądra kobieta mu nie pozwolisz, ALE jest jeszcze córka. Na wszelki wypadek zaczęłabym myśleć nad linią obrony dla siebie. Bo co jeśli mała się dowie, że jej ukochany tatuś chciał wrócić, a mama się nei zgodziła? Będziesz wrogiem nr jeden. Nie mówię, że tak się stanie, mam nadzieję, że nie, ale gdyby... Uważam, że w rozmowach i relacjach z córką powinnaś jej jakoś przemycać fakt, że powrotów nie będzie.
Język niemiecki jest idealny żeby się bojowo nastawić
Ja nie wiem czy ja tak mogę w przyszłość daleką wybieagć, ale wybiegnę...
Uważaj moniu, gdyby Twój ex chciał kiedyś do Ciebie wrócić... Ty, jako mądra kobieta mu nie pozwolisz, ALE jest jeszcze córka. Na wszelki wypadek zaczęłabym myśleć nad linią obrony dla siebie. Bo co jeśli mała się dowie, że jej ukochany tatuś chciał wrócić, a mama się nei zgodziła? Będziesz wrogiem nr jeden. Nie mówię, że tak się stanie, mam nadzieję, że nie, ale gdyby... Uważam, że w rozmowach i relacjach z córką powinnaś jej jakoś przemycać fakt, że powrotów nie będzie.
Boje się tego, bo już miałam próbkę. Gdy powiedziałam, że tatusiowi jest przykro że tak sie stało to ona zapytała, czy jeśli żałuje to czy nie może z nami mieszkać?
Odpowiedziałam że tak po prostu się w życiu czasem układa....ale dziś się boje, że będzie próbowała swoimi sposobami nas "pogodzić"!
Musisz jej wytłumaczyć to na bardziej namacalnych przykładach. Dla niej mama i tata to postacie mityczne, ona nie postrzega rodziców jak ludzi, taki jest swiatopogląd dzieci, dlatego te ludzkie problemy są dla niej nie do końca zrozumiałe.
Powiedz jej może tak, że gdyby jej bardzo dobra koleżanka zrobiła jakąś przykrość to nie chciałaby jej zaprosić na swoje urodziny, bo to jest przywilej. Potem mogłaby o tym zapomnieć i rozmawiać z nią w szkole, ale dalej nie chciałaby jej na swoich urodzinach. To samo jest między mamą i tatą. Są takie sprawy, które wymagają konsekwencji, które trwają całe życie.
Może dodaj jeszcze, że gdyby mama i tata mieszkali razem to by się często kłócili, jedno z nich było by zawsze smutne, a tak, jak mieszkają oddzielnie to się nie kłócą i są weseli. To też jest niezły argument.
Cholera, to wszystko jest takie trudne własnie przez to, ze cierpi dziecko!
Cholera, to wszystko jest takie trudne własnie przez to, ze cierpi dziecko!
Tak.
Ale mozesz jej to "ulatwic".
Nie zdejmiesz calego ciezaru-to niemozliwe.
Ale ulatwisz jej dajac jej do zrozumienia, ze TO NIE JEJ WINA.
Bo dzieci szukaja zawsze winnego. I czesto mysla , ze to one sa winne.
monia&Co napisał/a:Cholera, to wszystko jest takie trudne własnie przez to, ze cierpi dziecko!
Tak.
Ale mozesz jej to "ulatwic".Nie zdejmiesz calego ciezaru-to niemozliwe.
Ale ulatwisz jej dajac jej do zrozumienia, ze TO NIE JEJ WINA.
Bo dzieci szukaja zawsze winnego. I czesto mysla , ze to one sa winne.
Wiem i dlatego powiedziałam jej w naszej rozmowie, że to nie jest jej wina, że to są nasze problemy. A ona zawsze była i będzie naszym najukochańszym dzieckiem!
Cięzkie popołudnie nas czeka!
Cholera, to wszystko jest takie trudne własnie przez to, ze cierpi dziecko!
Ja bym na Twoim miejscu zrobiła tak. Wzięła tego swojego ex za wsiarz i porządnie porozmawiała i ustaliła jedną linię tłumaczenia. Co on powinien powiedzieć małej, jak to powinien zrobić i czego się trzymać. To samo Ty. Ustalić od razu, że nie ma nastawiania dziecka przeciwko sobie, że nie ma pierdół w stylu "tatuś chcial wrócić, ale mamusia nie pozwoliła". Powiedz mu, że tak bardzo chciał zmian to je ma, ale z pełną konsekwencją. Zapowiedz mu, że niech sobie powroty z głowy wybije i nie rozmawiacie więcej na ten temat. Musicie trzymać jeden front żeby dziecko jak najmniej przy tym ucierpiało.
Zawsze żal dziecka, ale lepiej jeśli będzie mieć spokój przy Tobie, niż to co miała kiedy mąż był z Wami. A na Tobie Moniu odbiły się jego jazdy co dziecko dobrze widziało.
pomaranczowa 1 napisał/a:monia&Co napisał/a:Cholera, to wszystko jest takie trudne własnie przez to, ze cierpi dziecko!
Tak.
Ale mozesz jej to "ulatwic".Nie zdejmiesz calego ciezaru-to niemozliwe.
Ale ulatwisz jej dajac jej do zrozumienia, ze TO NIE JEJ WINA.
Bo dzieci szukaja zawsze winnego. I czesto mysla , ze to one sa winne.Wiem i dlatego powiedziałam jej w naszej rozmowie, że to nie jest jej wina, że to są nasze problemy. A ona zawsze była i będzie naszym najukochańszym dzieckiem!
Cięzkie popołudnie nas czeka!
Tak, ciezkie.
Jak juz bedzie po wszystkim, to w zadnym wypadku nie bagatelizuj tego wszystkiego przy niej, wiesz?
Bo czesto widzialam, ze mamy tak robia ( w dobrej wierze !)
, mowia np. "ale tam ! NIC SIE NIE STALO, jakos to bedzie! "
To niedobre jest. Bo dziecko czuje falsz . I mysli " mama w tak trudnej dla mnie chwili oszukuje mnie "
Bo stalo sie WIELE.
Jest ciężko i trzeba dać radę. Dla dziecka właśnie. I najlepiej będzie kiedy z dziećmi będziemy szczerzy, nieraz do bólu. A kiedy są mniejsze nie powinny wiedzieć za dużo.
Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 12 13 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dramat!!
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026