netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dramat!!

832 odpowiedzi133 275 wyświetleńzałożony przez moniaCo, 29.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 833 ]

326

Odp: Dramat!!

Monia, ale nie możesz żyć ciągle tym co było. Musisz zobaczyć to, co jest, a jest słabo. Trudne decyzje przed Tobą, mam nadzieję, że podejmiesz dobre i zdrowe decyzje. Tak jak pisałam, możecie odbudować swoje małżeństwo i o nie walczyć i nikt nie mówi, że Wam nie wyjdzie, ale wydaje mi się, że rozłąka lepiej Wam zrobi. Być może Twój mąż tak się zachowuje, bo mu wygodnie. Ją ma w pracy, a Ciebie w domu i właściwie żadnych decyzji. Powiedział Ci, że ją kocha i zadowolony. Może gdyby poczuł, że życie nie jest takie kolorowe może zacząłby sam coś działać.

327

Odp: Dramat!!

Moniu, a może udałoby się Wam wyjechać gdzieś- chociażby na weekend? Wtedy jest czas na szczere pogaduchy i ustalenie co będziecie robić, aby było tak jak kiedyś.
Z tym samotnym wyjazdem bym uważała bo może skończyć się tym, że mąż może poszukać "pocieszenia" u tej drugiej. Póki czujesz, że chcesz być z mężem i on też z Tobą to mam ogromną nadzieję, że się Wam uda.  pozdrawiam

328

Odp: Dramat!!
Teo napisał/a:

Monia, ale nie możesz żyć ciągle tym co było. Musisz zobaczyć to, co jest, a jest słabo. Trudne decyzje przed Tobą, mam nadzieję, że podejmiesz dobre i zdrowe decyzje. Tak jak pisałam, możecie odbudować swoje małżeństwo i o nie walczyć i nikt nie mówi, że Wam nie wyjdzie, ale wydaje mi się, że rozłąka lepiej Wam zrobi. Być może Twój mąż tak się zachowuje, bo mu wygodnie. Ją ma w pracy, a Ciebie w domu i właściwie żadnych decyzji. Powiedział Ci, że ją kocha i zadowolony. Może gdyby poczuł, że życie nie jest takie kolorowe może zacząłby sam coś działać.

Może i masz rację, że nie mogę żyć przeszłością, ale myślę, że mimo wszystko ta przeszłość jest dobrą podstawą do budowania od nowa naszej przyszłości!
Co innego, gdyby od dawna było źle, to wtedy nie miałabym wielkich nadziei!
Myślałam o tymczasowym rozstaniu, nawet mówiłam o tym mężowi, ale on uważa, że nic nam to nie pomoże, a dodatkowo skomplikuje nasze codzienne życie. Ale jeśli faktycznie nie będzie innej metody.....no ale to ostateczność!
Na razie próbujemy po swojemu!

329

Odp: Dramat!!
Maja66 napisał/a:

Moniu, a może udałoby się Wam wyjechać gdzieś- chociażby na weekend? Wtedy jest czas na szczere pogaduchy i ustalenie co będziecie robić, aby było tak jak kiedyś.
Z tym samotnym wyjazdem bym uważała bo może skończyć się tym, że mąż może poszukać "pocieszenia" u tej drugiej. Póki czujesz, że chcesz być z mężem i on też z Tobą to mam ogromną nadzieję, że się Wam uda.  pozdrawiam

Bardzo chętnie bym gdzieś wyjechała tylko we dwoje! Na razie to będzie bardzo trudne, ze względu na nawał pracy, ale może za jakiś czas!
Samotny wyjazd raczej pogorszyłby mój stan! Miałabym za dużo czasu na smuty!
No i na pewno ciągle bym myślała co się z nim dzieje, a to nie pomogłoby mi się zdystansować do problemu!
Pozdrawiam serdecznie!

330

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Myślałam o tymczasowym rozstaniu, nawet mówiłam o tym mężowi, ale on uważa, że nic nam to nie pomoże, a dodatkowo skomplikuje nasze codzienne życie.

Wiesz... to co on uważa chyba nie jest w tej chwili najważniejsze. Natomiast to co Ty czujesz to podstawa. Oczywiście, że JEMU to skomplikuje życie. Będzie musiał się spakować i wyprowadzić, nie będzie miał nad Tobą "kontroli" i NAPRAWDĘ będzie musiał się starać jeżeli zależy mu na odbudowaniu związku. Teraz jest mu wygodnie, rzuci ci ochłap: przytuli, pocałuje, zrobi smutną minkę i uważasz, że się stara. Na moje oko w ogóle się nie stara. Gdybyś go od tego wszystkiego odcięła to zobaczyłabyś czy naprawdę mu zależy i czy zrobi wszystko, żebyś mu wybaczyła i żeby zapomniał o tamtej kobiecie.

331

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Myślałam o tymczasowym rozstaniu, nawet mówiłam o tym mężowi, ale on uważa, że nic nam to nie pomoże, a dodatkowo skomplikuje nasze codzienne życie.

A co w tej kwestii uważa Wasz terapeuta?
Ja się nie znam, ale wydaje mi się, że jeżeli CHCESZ ratować to małżeństwo, to tak jak radzi Maja - wyjazd we dwoje bardziej je scementuje. Czasowa rozłąka raczej do końca rozwali. Czy TY już wiesz co tak NAPRAWDĘ chcesz? Bo ja odnoszę wrażenie, że jednak nie do końca...
Jakby teoria sobie a ukryte pragnienia sobie. No, ale ja się nie znam smile
Powodzenia i sił życzę smile

332

Odp: Dramat!!
Anhedonia napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Myślałam o tymczasowym rozstaniu, nawet mówiłam o tym mężowi, ale on uważa, że nic nam to nie pomoże, a dodatkowo skomplikuje nasze codzienne życie.

A co w tej kwestii uważa Wasz terapeuta?
Ja się nie znam, ale wydaje mi się, że jeżeli CHCESZ ratować to małżeństwo, to tak jak radzi Maja - wyjazd we dwoje bardziej je scementuje. Czasowa rozłąka raczej do końca rozwali. Czy TY już wiesz co tak NAPRAWDĘ chcesz? Bo ja odnoszę wrażenie, że jednak nie do końca...
Jakby teoria sobie a ukryte pragnienia sobie. No, ale ja się nie znam smile
Powodzenia i sił życzę smile

Wiesz, moje mysli o rozstaniu były pod wpływem emocji, czasem gniewu! Czasem w gniewie mówi się różne rzeczy!
Wiem czego chcę! Chcę ratować małżeństwo!

333

Odp: Dramat!!

Moniu jesteśmy tylko ludźmi i to normalne, że targają nami emocje, szczególnie w takiej sytuacji.
Podoba mi się to że Wiesz, że chcesz ratować swoje małżeństwo i tego się trzymaj. Unikaj tylko wytykania i mielenia tematu na okraglo. Robiłam tak dlugo i męczylam tym i siebie i męża.
Przecież został z Tobą, Ciebie chce na dalsze wspólne lata i tego się trzymaj.
Czytam ten wątek i wiem jak się czujesz , przechodzę przez te same huśtawki nastrojów od euforii po totalny dól.
Nie można mysleć co on mysli, co tamta myśli bo totalnie świrujemy.
Przyjmij, że to bylo, minęło i budujesz nowe. Będzie dobrze. A "mielić" możemy na forum, to przynosi ulgę.Pozdrawiam:)i=)

334

Odp: Dramat!!

Monia co u Ciebie ,jak tam taniec?U mnie jest normalnie ,bez większej namiętności,mnie nachodzą różne myśli.Ostatnio powiedziałam mu ,że jak będzie chciał odejść to mu pozwolę ,że nie będę już błagała by zemną został ,on powiedział ,że gdy ja zechcę odejść to też mogę ,a ja bym chciała ,żeby tego nie mówił ,powiedział że jest szczęśliwy i nie chce odejść,tylko ja nie wiem czy tak jest na 100%.Niby jest normalnie ,ale ja bym chciała trochę więcej czułości,ale chyba muszę docenić to co mam ,jak zobaczyłam ile kosztował prezent na rocznicę to oczy mi wyszły ,może on naprawdę mnie kocha.Ja kocham go bardzo ,ale ta rana nadal boli ,do tego sypie mi się zdrowie ,a już myślałam ,że będę mogła góry przenosić.Jak na razie boję się wychodzić sama ,strach przed następnym atakiem .Trochę się wyżaliłam ,ale to mi pomaga .Pozdrawiam Cię .

335

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Monia co u Ciebie ,jak tam taniec?U mnie jest normalnie ,bez większej namiętności,mnie nachodzą różne myśli.Ostatnio powiedziałam mu ,że jak będzie chciał odejść to mu pozwolę ,że nie będę już błagała by zemną został ,on powiedział ,że gdy ja zechcę odejść to też mogę ,a ja bym chciała ,żeby tego nie mówił ,powiedział że jest szczęśliwy i nie chce odejść,tylko ja nie wiem czy tak jest na 100%.Niby jest normalnie ,ale ja bym chciała trochę więcej czułości,ale chyba muszę docenić to co mam ,jak zobaczyłam ile kosztował prezent na rocznicę to oczy mi wyszły ,może on naprawdę mnie kocha.Ja kocham go bardzo ,ale ta rana nadal boli ,do tego sypie mi się zdrowie ,a już myślałam ,że będę mogła góry przenosić.Jak na razie boję się wychodzić sama ,strach przed następnym atakiem .Trochę się wyżaliłam ,ale to mi pomaga .Pozdrawiam Cię .

Ninuś trzymaj się proszę!
Jesteś dla mnie wzorem silnej kobiety, nie poddawaj się!
Wiesz, ja mam podobnie wahania nastrojów. Kiedyś, gdy były dni, że było trochę mniej czułości, to nie stresowało mnie to tak jak dzisiaj! Teraz na nasze życie patrzymy z zupełnie innej perspektywy. Mam świadomość, że to co się stało na zawsze nas zmieniło.
Jakiś czas temu napisaliśmy do siebie listy! Niestety nie mieliśmy ostatnio czasu, żeby podzielić się refleksjami na ich temat. Mąż musiał wyjechać służbowo na kilka dni, przedtem miał szaleństwo w firmie, wracał strasznie zestresowany, przejęty tym chyba pierwszym w jego życiu tak odpowiedzialnym projektem. Teraz nadzoruje wykonanie projektu w innym mieście.
Wszystko się tak nieszczęśliwie nałożyło: nawał pracy, stres z tym związany. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu dla siebie, nie było odpowiedniej chwili, żeby sobie spokojnie porozmawiać - no i po prostu pobyć ze sobą, tak najzwyczajniej w świecie!
Strasznie za nim tęsknię! Wydaje mi się, że on za mną też. Te nasze rozmowy telefonicznie późnym wieczorem są takie pełne ciepła!
W tym liście do mnie jest tyle smutku, żalu, że dopuścił do tego wszystkiego. Pisze, że naprawdę nie brakowało mu w małżeństwie niczego, czuł się szczęśliwy i spełniony. Tym bardziej nie potrafi zrozumieć jak do tego dopuścił.
Ma świadomość, że być może już nigdy mu nie zaufam, że być może już nigdy nie będę szczęśliwa.
Napisał też - co mnie martwi, że ma świadomość, iż mój spokój i naprawa tego co spieprzył leży w jego rękach i bez jego pomocy ja nie poczuje się lepiej. No, ale wytworzył wokół siebie jakąś skorupę, co spowodowało, że tak jakby zamknął się w sobie. Nie jest już tym samym człowiekiem. Niby próbuje żyć normalnie, ale to życie jest jakby obok mnie a nie ze mną.
No ale nadal mnie kocha, życie by za mnie oddał!

Tyle jego słów, a mną targają takie emocje, uczucia tak skrajne! Nie wszystko potrafię zrozumieć, nie wiem co miał na myśli w niektórych momentach! Musimy koniecznie o tym porozmawiać! Tylko ciągle brak odpowiedniego momentu!
Nie mamy czasu na kolejną wizytę u terapeuty, a wydaje mi się, że jest bardzo potrzebna. Mam obawy, że nie tylko ja popadam w depresję!

Nino!
Nie poddawaj się skarbie! Walcz! Wydaje mi się, że w Twojej chorobie depresyjne myśli nie pomagają, a nie daj Boże powodują ciągłe osłabienie!
Mam nadzieję, że Twój mąż naprawdę wreszcie docenił jaka ma wspaniałą kobietę obok siebie! Może ten prezent był tego przykładem?

Całuję Cię mocno! Naprawdę często myślę o Tobie!

Pozdrawiam Cię!

P.s
A pomysł na tańce to był strzał w dziesiątkę! Naprawdę to niesamowite jak można się oderwać od tej smutnej codzienności! Naprawdę polecam! Jak wreszcie będziesz na tyle silna, to spróbuj!

336

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Monia co u Ciebie ,jak tam taniec?U mnie jest normalnie ,bez większej namiętności,mnie nachodzą różne myśli.Ostatnio powiedziałam mu ,że jak będzie chciał odejść to mu pozwolę ,że nie będę już błagała by zemną został ,on powiedział ,że gdy ja zechcę odejść to też mogę ,a ja bym chciała ,żeby tego nie mówił ,powiedział że jest szczęśliwy i nie chce odejść,tylko ja nie wiem czy tak jest na 100%.Niby jest normalnie ,ale ja bym chciała trochę więcej czułości,ale chyba muszę docenić to co mam ,jak zobaczyłam ile kosztował prezent na rocznicę to oczy mi wyszły ,może on naprawdę mnie kocha.Ja kocham go bardzo ,ale ta rana nadal boli ,do tego sypie mi się zdrowie ,a już myślałam ,że będę mogła góry przenosić.Jak na razie boję się wychodzić sama ,strach przed następnym atakiem .Trochę się wyżaliłam ,ale to mi pomaga .Pozdrawiam Cię .

Ninuś! Daj znać jak się czujesz! Martwie się o Ciebie!!!

337

Odp: Dramat!!

Moniu u mnie chyba dobrze , na razie atak się nie powtórzył.Dziś byłam z dziećmi u koleżanki na poprawinach, mąż w pracy,trochę potańczyłam i staram się zapomnieć o strachu przed wyjściem .Dziś w nocy miałam z mężem rozmowę ,dużo ona mi dała .Powiedział ,że bardzo mnie kocha ,że jestem dla niego bardzo ważna ,że ona to temat zamknięty raz na zawsze i prosi żebym mu w końcu uwierzyła.Teraz jestem pewniejsza ,ale wkurza mnie to ,że dla niego to nie nowy związek o który należy bardzo walczyć,tylko ten stary w którym trzeba zapomnieć i trochę bardziej się postarać.Ja staram się ze wszystkiego wyciągnąć wnioski,zawsze uważałam ,że wszystko ma jakiś sens ,czegoś nas uczy i skoro choroba miała jakiś sens to zdrada pewnie też.Na pewno jestem już inną kobietą ,zdrada nauczyła mnie ,że muszę kochać i szanować siebie ,nie zapominać o swoich potrzebach ,że każdy dzień to ciężka praca,ale i radość ,że dane było go nam przeżyć w zdrowiu,że tyle jest cierpienia na świecie ,że to nasze da się przeżyć.Są chwile ,że jestem bardzo szczęśliwa i dla tych chwil warto ,żyć.Pozdrawiam Cię ,a jak będziesz tańczyć to pomyśl o mnie ,może poczuję ten taniec.

338

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Moniu u mnie chyba dobrze , na razie atak się nie powtórzył.Dziś byłam z dziećmi u koleżanki na poprawinach, mąż w pracy,trochę potańczyłam i staram się zapomnieć o strachu przed wyjściem .Dziś w nocy miałam z mężem rozmowę ,dużo ona mi dała .Powiedział ,że bardzo mnie kocha ,że jestem dla niego bardzo ważna ,że ona to temat zamknięty raz na zawsze i prosi żebym mu w końcu uwierzyła.Teraz jestem pewniejsza ,ale wkurza mnie to ,że dla niego to nie nowy związek o który należy bardzo walczyć,tylko ten stary w którym trzeba zapomnieć i trochę bardziej się postarać.Ja staram się ze wszystkiego wyciągnąć wnioski,zawsze uważałam ,że wszystko ma jakiś sens ,czegoś nas uczy i skoro choroba miała jakiś sens to zdrada pewnie też.Na pewno jestem już inną kobietą ,zdrada nauczyła mnie ,że muszę kochać i szanować siebie ,nie zapominać o swoich potrzebach ,że każdy dzień to ciężka praca,ale i radość ,że dane było go nam przeżyć w zdrowiu,że tyle jest cierpienia na świecie ,że to nasze da się przeżyć.Są chwile ,że jestem bardzo szczęśliwa i dla tych chwil warto ,żyć.Pozdrawiam Cię ,a jak będziesz tańczyć to pomyśl o mnie ,może poczuję ten taniec.

Ciesze się, ze sie dobrze czujesz. Fajnie, że się trochę rozerwałaś! Przydaje sie czasem taka odskocznia od codzienności!
Bardzo bym chciała usłyszeć od mojego męża, że ona to temat zamknięty! Nawet jeśli fizycznie się nie spotykają, to ona siedzi w jego głowie! Być może już na zawsze!

Mój mąż stara się na swój sposób, jest aż wkurzająco usłużny i pomocny. Może to głupie, że tak to odbieram, ale trudno...
Ja potrzebuje rozmowy, on woli milczeć!
Czekam aż zainicjuje rozmowę na temat naszych listów do siebie, ale chyba się nie doczekam!
To samo w sprawie terapii - byliśmy zaledwie raz! Ja pytałam, czy będziemy chodzić dalej to mówi, że musimy to przemyśleć!

I czeka nie wiem na co!

A ja jestem coraz bliższa myśli o rozwodzie! Bo coraz częściej dochodze do wniosku, że moje życie będzie jednym wielkim kompromisem! Będę musiała żyć z tą świadomością, że nie jestem jedyna dla mojego męża! I z tym nie moge sie pogodzić!!!

339

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Ja potrzebuje rozmowy, on woli milczeć!
Czekam aż zainicjuje rozmowę na temat naszych listów do siebie, ale chyba się nie doczekam!
To samo w sprawie terapii - byliśmy zaledwie raz! Ja pytałam, czy będziemy chodzić dalej to mówi, że musimy to przemyśleć!

I czeka nie wiem na co!

A ja jestem coraz bliższa myśli o rozwodzie! Bo coraz częściej dochodze do wniosku, że moje życie będzie jednym wielkim kompromisem! Będę musiała żyć z tą świadomością, że nie jestem jedyna dla mojego męża! I z tym nie moge sie pogodzić!!!

Witaj Moniu, widze , ze nienajlepiej to przechodzisz.
Powiem , co mysle . Mysle , ze on nie chce sie zdeklarowac , bo musialby KLAMAC.
A nie chce tego robic.
Z jednej strony , to dobrze. Bo swiadczy o jego dobrych intencjach ( prawda ponad wszystko) , ale z drugiej strony TA Prawda -boli.

A Ty chcialabys INNEJ Prawdy. Ale jej nie ma.

Przepraszam , ze tak pisze doslownie. Tak to widze.

340

Odp: Dramat!!

Moniu co u Ciebie?Ja skończyłam już rozmowy na ten temat.Ostatnio rozmawialiśmy w nocy ,potem w dzień i powiedział ,że jego zdaniem ,on nie zasługuje już na takie traktowanie ,bo ona przestała dla niego istnieć ,on się stara i jest przekonany ,że mnie kocha.Wtedy zapytał ,czy w końcu mu wierzę i powiedziałam ,że tak .Te myśli wracają ,ale trzymam je tylko dla siebie,dużo spędzamy razem czasu i mam nadzieję ,że dam radę.Ostatnio trochę gorzej się czuję ,ale powtarzam sobie ,że to nic złego ,następne badania w grudniu więc na razie żyję do następnych wyników,a potem zobaczymy.Pozdrawiam Cię  ,a jak tam taniec?

341

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Moniu co u Ciebie?Ja skończyłam już rozmowy na ten temat.Ostatnio rozmawialiśmy w nocy ,potem w dzień i powiedział ,że jego zdaniem ,on nie zasługuje już na takie traktowanie ,bo ona przestała dla niego istnieć ,on się stara i jest przekonany ,że mnie kocha.Wtedy zapytał ,czy w końcu mu wierzę i powiedziałam ,że tak .Te myśli wracają ,ale trzymam je tylko dla siebie,dużo spędzamy razem czasu i mam nadzieję ,że dam radę.Ostatnio trochę gorzej się czuję ,ale powtarzam sobie ,że to nic złego ,następne badania w grudniu więc na razie żyję do następnych wyników,a potem zobaczymy.Pozdrawiam Cię  ,a jak tam taniec?

Witam!
U mnie bywa różnie! Są dni, że jest super, są i take, że w nic juz nie wierzę. Ale widać tak musi być!
Cągle dręczy mnie czy on do niej coś jeszcze czuje. Ale nie chcę go tymi pytaniami zadręczać.
Nie radzę sobie z tym wszystkim. Chyba będę musiała sama pochodzić do psychologa, bo jakoś nasza małżeńska terapia skończyła się na jedym spotkaniu.

No ale pozytywnie mnie zaskoczył, bo z jego inicjatywy obrączki wróciły na nasze palce. Raz tylko poruszyłam z nim ten temat i wtedy miał opory. Więcej na ten temat nie rozmawialiśmy, no a tu niespodzianka. Popłakałam się bardzo, on mówił, że chce, żebym była szczęśliwa i że wciąż mnie kocha!
Było sympatycznie przez kilka dni a potem znów kicha!

Przypadkiem znalazłam na jego pendrivie (na prawdę przypadkiem - nie przeszukiwałam go specjalnie) kilka filmików z jej udziałem. Widać na nich, że filmował ją z ukrycia jak szła do pracy albo wychodziła do domu.
Wkurzyłam się, chociaż miały starą datę, to nie były nowe nagrania. Skasowałam mu wszystkie i oczywiście wściekła mu to powiedziałam. Jestem tym wszystkim zmęczona, bo co się nie ruszę to jakieś boble wychodzą!

Jak widzisz bywa różnie!

A tańce naprawdę dają mi super wytchnienie. To jest właściwie jedyny moment w którym udaje mi sie oderwać od tego wszystkiego!

Mam nadzieje, że z Twoim zdrowiem będzie dobrze! Mocno trzymam kciuki!
Pozdrawiam Cie mocno i dziękuję, że o mnie myślisz!

342

Odp: Dramat!!

Wiadomość o obrączkach bardzo mnie ucieszyła.
To, że sprawdzasz go jest niestety normalne. Wiem, ze chcesz móc mu zaufać.
To, że zawsze na coś trafisz niestety nie jest dobrą wiadomością

Trzymam cały czas za Ciebie kciuki i życzę duuuużo cierpliwości.

343

Odp: Dramat!!
zofia282 napisał/a:

Wiadomość o obrączkach bardzo mnie ucieszyła.
To, że sprawdzasz go jest niestety normalne. Wiem, ze chcesz móc mu zaufać.
To, że zawsze na coś trafisz niestety nie jest dobrą wiadomością

Trzymam cały czas za Ciebie kciuki i życzę duuuużo cierpliwości.

Dzięki za pozytywne słowa!
No cóz małżonek widać potrafił się dobrze kamuflować. Nie wiem jak to dalej będzie! Ale jak wkurzona powiedziałam mu parę niemiłych słów na temat tych różnych odkryć, to strasznie mnie prosił, żebym go teraz nie odrzucała!
Oczywiście, a on mógł mnie odrzucać. To okropne jakie mam wahania nastrojów. Niby podjęliśmy decyzję, że ratujemy, a ja mam ogromną ochotę się pomścic na nim trochę, żeby poczuł jak to jest!
Taki ze mnie cholerny zodiakalny skorpion!

Ech! porąbane to wszystko!

344

Odp: Dramat!!

Wiesz co, monia? Masz pipe, a nie męża. To raz. Dwa wciąż, ale to wciąż mam nieodparte wrażenie, że on Cię wodzi za nos, a Ty tańczysz jak on Ci zagra... JESZCZE się to ciągnie?! Jeszcze jęczy i wzdycha do niej?! Jeszcze znajdujesz jakieś powciskane w dziury rzeczy z nią związane?! Przecież ile można?! No matkokochana... Przez "ratowanie" rozumiem skasowanie wszystkiego, odcięcie się od przeszłości i nowy początek! A on siedzi w tych swoich wspomnieniach i ani myśli się tego pozbywać! No więc jak to jest? Facet nadal piecze dwie pieczenie na jednym ogniu i w tym wszystkim to ON gra największą ofiarę.

Albo jest taką "ciapą" i sierotą, że zachowuje się jak dziecko we mgle, albo jest perfidnym sukinsynem, który doskonale wie co robi.

I dalej mam wrażenie, że to Ty wszystko ratujesz, a on czeka aż mu przejdzie... BEZ SENSU!

345

Odp: Dramat!!
Teo napisał/a:

Wiesz co, monia? Masz pipe, a nie męża. To raz. Dwa wciąż, ale to wciąż mam nieodparte wrażenie, że on Cię wodzi za nos, a Ty tańczysz jak on Ci zagra... JESZCZE się to ciągnie?! Jeszcze jęczy i wzdycha do niej?! Jeszcze znajdujesz jakieś powciskane w dziury rzeczy z nią związane?! Przecież ile można?! No matkokochana... Przez "ratowanie" rozumiem skasowanie wszystkiego, odcięcie się od przeszłości i nowy początek! A on siedzi w tych swoich wspomnieniach i ani myśli się tego pozbywać! No więc jak to jest? Facet nadal piecze dwie pieczenie na jednym ogniu i w tym wszystkim to ON gra największą ofiarę.

Albo jest taką "ciapą" i sierotą, że zachowuje się jak dziecko we mgle, albo jest perfidnym sukinsynem, który doskonale wie co robi.

I dalej mam wrażenie, że to Ty wszystko ratujesz, a on czeka aż mu przejdzie... BEZ SENSU!

Może i z niego pi...da nie oficer! Trudno powiedzieć! Ciągle słysze, że musimy wszystko budować od nowa, no ale mam świadomość, że jesli się zaangażował uczuciowo to za pstryknięciem palców to nie minie!

A ja moimi histeriami na pewno nie pomagam mu zapomnieć!
A znasz jakąś metodę na zapomnienie? Może faktycznie tylko czas tu pomoże?

346

Odp: Dramat!!

Przeglądam to forum od jakiegoś czasu, ale dopiero dziś postanowiłam napisać. Przeczytałam właśnie wątek Monii i jakbym o sobie czytała. Nawet czas ten sam, bo w czerwcu odkryłam emocjonalną zdradę mojego męża. Już czwarty miesiąc przeżywam dokładnie to samo i dalej żyję w niepewności co będzie dalej. Też mam chwilę zwątpienia i zastanawiam się czy trwać w małżeństwie dalej ( 22 lata za sobą) czy je skończyć. Czasem wydaje mi się, że rozstanie zakończy wszystkie moje cierpienia, niepewność i da m spokój duszy. Ale potem znów przychodzi wątpliwość czy aby na pewno? Żyję na huśtawce emocjonalnej już 4 miesiące. Raz jest ok, za chwilę płaczę z byle powodu. Nie rozmawiam już z mężem na temat tamtej kobiety. On raczej nie chce tego robić. Powiedział, że sama doprowadzam się do takiego stanu ciągłym rozmyślaniem i "rozdrapywaniem ran". Ale nie mam w głowie klawisza "reset" i nie da się tak nagle o wszystkim zapomnieć. A swoją drogą ciekawe czy on już o Niej zapomniał? - przecież razem pracują i widują się codziennie i rozmawiają ze sobą. Nie wiem co będzie dalej, na razie żyję z dnia na dzień i nie widzę światełka w tunelu.

347

Odp: Dramat!!
ewka123 napisał/a:

Przeglądam to forum od jakiegoś czasu, ale dopiero dziś postanowiłam napisać. Przeczytałam właśnie wątek Monii i jakbym o sobie czytała. Nawet czas ten sam, bo w czerwcu odkryłam emocjonalną zdradę mojego męża. Już czwarty miesiąc przeżywam dokładnie to samo i dalej żyję w niepewności co będzie dalej. Też mam chwilę zwątpienia i zastanawiam się czy trwać w małżeństwie dalej ( 22 lata za sobą) czy je skończyć. Czasem wydaje mi się, że rozstanie zakończy wszystkie moje cierpienia, niepewność i da m spokój duszy. Ale potem znów przychodzi wątpliwość czy aby na pewno? Żyję na huśtawce emocjonalnej już 4 miesiące. Raz jest ok, za chwilę płaczę z byle powodu. Nie rozmawiam już z mężem na temat tamtej kobiety. On raczej nie chce tego robić. Powiedział, że sama doprowadzam się do takiego stanu ciągłym rozmyślaniem i "rozdrapywaniem ran". Ale nie mam w głowie klawisza "reset" i nie da się tak nagle o wszystkim zapomnieć. A swoją drogą ciekawe czy on już o Niej zapomniał? - przecież razem pracują i widują się codziennie i rozmawiają ze sobą. Nie wiem co będzie dalej, na razie żyję z dnia na dzień i nie widzę światełka w tunelu.

Dzięki, że opisałaś swój problem. Ja mam dokładnie te same odczucia. Nawet jeśli słyszę jego przeprosiny, słowa, że żałuje, że nie może cofnąć czasu. Że kocha, że życie by za mnie oddał! To wszystko pięknie, ale wystarczy, że sobie przypomnę, że już nie jestem jedyną w jego sercu, to po prostu ból mnie taki przeszywa!
A Twój mąż nadal czuje coś do tej drugiej? Czy dla niego to definitywna przeszłość?

348

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Przeglądam to forum od jakiegoś czasu, ale dopiero dziś postanowiłam napisać. Przeczytałam właśnie wątek Monii i jakbym o sobie czytała. Nawet czas ten sam, bo w czerwcu odkryłam emocjonalną zdradę mojego męża. Już czwarty miesiąc przeżywam dokładnie to samo i dalej żyję w niepewności co będzie dalej. Też mam chwilę zwątpienia i zastanawiam się czy trwać w małżeństwie dalej ( 22 lata za sobą) czy je skończyć. Czasem wydaje mi się, że rozstanie zakończy wszystkie moje cierpienia, niepewność i da m spokój duszy. Ale potem znów przychodzi wątpliwość czy aby na pewno? Żyję na huśtawce emocjonalnej już 4 miesiące. Raz jest ok, za chwilę płaczę z byle powodu. Nie rozmawiam już z mężem na temat tamtej kobiety. On raczej nie chce tego robić. Powiedział, że sama doprowadzam się do takiego stanu ciągłym rozmyślaniem i "rozdrapywaniem ran". Ale nie mam w głowie klawisza "reset" i nie da się tak nagle o wszystkim zapomnieć. A swoją drogą ciekawe czy on już o Niej zapomniał? - przecież razem pracują i widują się codziennie i rozmawiają ze sobą. Nie wiem co będzie dalej, na razie żyję z dnia na dzień i nie widzę światełka w tunelu.

Dzięki, że opisałaś swój problem. Ja mam dokładnie te same odczucia. Nawet jeśli słyszę jego przeprosiny, słowa, że żałuje, że nie może cofnąć czasu. Że kocha, że życie by za mnie oddał! To wszystko pięknie, ale wystarczy, że sobie przypomnę, że już nie jestem jedyną w jego sercu, to po prostu ból mnie taki przeszywa!
A Twój mąż nadal czuje coś do tej drugiej? Czy dla niego to definitywna przeszłość?

Czekaj, ale jakby wszystko za Ciebie dał skoro jej nie odpuścił. To jednak nie wszystko.

349

Odp: Dramat!!

On twierdzi, że to już skończone. Podobno ona powiedziała, że muszą myśleć o swoich rodzinach. Ale tak sobie myślę, dlaczego tak PÓŹNO dotarło do nich, że mają rodziny. A poza tym to ona powiedziała pierwsza, że muszą skończyć a nie mój mąż. Dlatego cały czas męczy mnie myśl, że jemu jednak nie przeszło. Zwłaszcza, że codziennie w pracy się widzą i rozmawiają. Na samym poczatku gdy się wszystko wydało, były obietnice, że on skończy prywatne kontakty z tą kobietą, nie będzie pisał maili i smsów. I może przez kilka dni tak było, ale nie mógł wytrzymać. Zaczął od nowa. Dostał od niej inny numer telefonu, żebym się nie zorientowała. Ale i tak się wydało. Za drugim razem powiedziałam mu, że nie chcę już z nim być, ma się wynosić z domu, bo znów mnie okłamał i oszukuje nadal, mimo obietnic, że skończył. Przepraszał wtedy, tłumaczył, że nie mógł wytrzymać, że musiał pisać i takie tam jego głupie tłumaczenia. Pozwoliłam mu zostać ( nadal go mocno kocham) ale cały czas gryzie mnie niepewność. Bo dla mnie "skończone" oznacza ZERO kontaktów, a tak niestety nie jest. Nie wiem czy na gg nie gruchają czule, albo czy mąż nie wysyła jej słodkich smsów. Zresztą nawet tak zwane rozmowy o niczym (muzyka, film czy inne rzeczy) moim zdaniem powinny zniknąć a wydaje mi się, że tak nie jest. Ciężko jest być odrzuconą po 22 latach małżenstwa. Nawet jesli coś było nie tak mógł ze mną porozmawiać a nie szukać pocieszenia u innej baby.

350

Odp: Dramat!!
ewka123 napisał/a:

On twierdzi, że to już skończone. Podobno ona powiedziała, że muszą myśleć o swoich rodzinach. Ale tak sobie myślę, dlaczego tak PÓŹNO dotarło do nich, że mają rodziny. A poza tym to ona powiedziała pierwsza, że muszą skończyć a nie mój mąż. Dlatego cały czas męczy mnie myśl, że jemu jednak nie przeszło. Zwłaszcza, że codziennie w pracy się widzą i rozmawiają. Na samym poczatku gdy się wszystko wydało, były obietnice, że on skończy prywatne kontakty z tą kobietą, nie będzie pisał maili i smsów. I może przez kilka dni tak było, ale nie mógł wytrzymać. Zaczął od nowa. Dostał od niej inny numer telefonu, żebym się nie zorientowała. Ale i tak się wydało. Za drugim razem powiedziałam mu, że nie chcę już z nim być, ma się wynosić z domu, bo znów mnie okłamał i oszukuje nadal, mimo obietnic, że skończył. Przepraszał wtedy, tłumaczył, że nie mógł wytrzymać, że musiał pisać i takie tam jego głupie tłumaczenia. Pozwoliłam mu zostać ( nadal go mocno kocham) ale cały czas gryzie mnie niepewność. Bo dla mnie "skończone" oznacza ZERO kontaktów, a tak niestety nie jest. Nie wiem czy na gg nie gruchają czule, albo czy mąż nie wysyła jej słodkich smsów. Zresztą nawet tak zwane rozmowy o niczym (muzyka, film czy inne rzeczy) moim zdaniem powinny zniknąć a wydaje mi się, że tak nie jest. Ciężko jest być odrzuconą po 22 latach małżenstwa. Nawet jesli coś było nie tak mógł ze mną porozmawiać a nie szukać pocieszenia u innej baby.

Wiesz, ja mimo wszystko widzę u mojego męża szczery żal.
Sam mi o wszystkim powiedział, ja niczego nie przeczuwałam. Od połowy lipca, od momentu ich zerwania nie kontaktuje sie z nią prywatnie. W pracy niestety sie widują.
Mam nadzieję, że drugiej komórki nie ma, bo to byłoby już ogromne świństwo.
Twierdzi, że jak sobie pomysli jak mnie i córkę skrzywdził to żyć mu się odechciewa.
No ale uczuć nie da się tak z dnia na dzień wyrzucić. Ale i tak pozostaje we mnie ogromy żal, że w ogóle do tego dopuścił, choć jak uparcie twierdzi niczego mu we mnie nie brakowało!

Jest mi cholernie ciężko! I na prawdę nie wiem co z tym wszystkim zrobić!

351

Odp: Dramat!!

Tylko czas tutaj pomoże, tak jak pisały dziewczyny wcześniej staraj się wyrzucać to z Twojej głowy, nie zabieraj tej kobiety wszędzie z Wami, wiem że łatwo się mówi a trudniej robi ale inaczej wykończysz się psychicznie sad

Trzymam kciuki

352

Odp: Dramat!!

Monia- a nie męczy Cię to, że widują się w pracy? Przecież codzienne kontakty nie pomagają zapomnieć? Dla mnie problemem jest to, że mąż codziennie widuje się z tą kobietą. Nie musi nic wymyslać i kombinować żeby z nią porozmawiać. Ma ją na co dzień podaną na srebrnej tacy. Właśnie teraz widzę że oboje mają na gg status " Zaraz wracam". Co pomyślałabyś na moim miejscu w takiej sytuacji?Bo moja wyobraźnia mówi, że właśnie sie spotkali i rozmawiają.
Moj mąż też zapewnia mnie, że skończone, że rozumie, że bardzo mnie skrzywdził, że nie może patrzeć jak przez niego płaczę.Jest czuły, opiekuńczy, pomaga w domu.  Ale po tym wszystkim cały czas myślę czy to szczere słowa, bo przecież tyle było kłamstw.

353

Odp: Dramat!!

smutnamonia- pisałam do Ciebie w tym wątku wcześniej.

Bardzo rozumiem, Twoją dobrą pamięć i chęć pomsty czy też niemożność zapomnienia wyrządzonej krzywdy.
Też jestem zodiakalnym skorpionem , a one tak łatwo nie odpuszczają( stąd widzę skąd u Ciebie konkretne wypowiedzi).
Muszę Cie zasmucić, ale ten skorpionowski charakter nie pomoże Ci w zapomnieniu i pogodzeniu się z taką rzeczywistością.
Ty nie chcesz mieć związku na pół gwizdka, albo na 99% , Ty chcesz mieć na 100% i koniec kropka!

My skorpiony mamy to do siebie ,ze pamiętamy. Kochana ja pamiętam jak ktoś mi zalazł za skórę 15 lat temu z dokładnością słów.

Ważne jest w tym wszystkim , że obrączki wróciły na swoje miejsca!
Ja wierzę, ze faktycznie się zagubił i żałuje. Ale tez nie ma co ukrywać, że jeśli pracują z nią to nawet jeśli bardzo chce się jej pozbyć, to mimo wszystko przypadkowe spotkanie czy zauważenie może zaburzać jego nawet największą chęć ratowania rodziny i wymazania jej z pamięci. Ale weź tu bądź mądry, rzuć pracę, jeśli jest satysfakcjonująca na rożnych płaszczyznach.

Bez wątpienia czas będzie Twoim sprzymierzeńcem. Ale nic Wam nie pomoże, jeśli TY nie będziesz pewna , że to koniec. Każda twoja wątpliwość- niepewność rozwala Ciebie,a co za tym idzie Was.

Jeśli masz jakąkolwiek wątpliwość w stosunku do tego co robi czy mówi- odejdź. Inaczej Twój konkretny charakter Cię zniszczy.

354

Odp: Dramat!!
graka napisał/a:

smutnamonia- pisałam do Ciebie w tym wątku wcześniej.

Bardzo rozumiem, Twoją dobrą pamięć i chęć pomsty czy też niemożność zapomnienia wyrządzonej krzywdy.
Też jestem zodiakalnym skorpionem , a one tak łatwo nie odpuszczają( stąd widzę skąd u Ciebie konkretne wypowiedzi).
Muszę Cie zasmucić, ale ten skorpionowski charakter nie pomoże Ci w zapomnieniu i pogodzeniu się z taką rzeczywistością.
Ty nie chcesz mieć związku na pół gwizdka, albo na 99% , Ty chcesz mieć na 100% i koniec kropka!

My skorpiony mamy to do siebie ,ze pamiętamy. Kochana ja pamiętam jak ktoś mi zalazł za skórę 15 lat temu z dokładnością słów.

Ważne jest w tym wszystkim , że obrączki wróciły na swoje miejsca!
Ja wierzę, ze faktycznie się zagubił i żałuje. Ale tez nie ma co ukrywać, że jeśli pracują z nią to nawet jeśli bardzo chce się jej pozbyć, to mimo wszystko przypadkowe spotkanie czy zauważenie może zaburzać jego nawet największą chęć ratowania rodziny i wymazania jej z pamięci. Ale weź tu bądź mądry, rzuć pracę, jeśli jest satysfakcjonująca na rożnych płaszczyznach.

Bez wątpienia czas będzie Twoim sprzymierzeńcem. Ale nic Wam nie pomoże, jeśli TY nie będziesz pewna , że to koniec. Każda twoja wątpliwość- niepewność rozwala Ciebie,a co za tym idzie Was.

Jeśli masz jakąkolwiek wątpliwość w stosunku do tego co robi czy mówi- odejdź. Inaczej Twój konkretny charakter Cię zniszczy.

Dokładnie mnie rozpracowałaś! Oj jestem pamiętliwa! No i nie pomaga mi to niestety! Ja też pamiętam rzeczy sprzed wielu lat.
Te moje szaleństwa i wahania wynikaja raczej z tego, że nie potrafię wybaczyć i zapomnieć. Skrzywdził mnie i mam problem z wybaczeniem.
Nie pomaga mi w tym wszystkim świadomość, że widują się na co dzień i że coś tam do niej czuje!
Gdyby to była definitywna przeszłość a ona nie była obecna w jego życiu to byłoby o wiele łatwiej się odciąć!
A tak szaleję! Mimo, że on sie stara. A to co znajduję czasem to wierzę, że są rzeczy z przeszłości. Nie wyrzucone przez roztargnięcie, zapomnienie......

355 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-11-02 15:51:45)

Odp: Dramat!!
ewka123 napisał/a:

Monia- a nie męczy Cię to, że widują się w pracy? Przecież codzienne kontakty nie pomagają zapomnieć? Dla mnie problemem jest to, że mąż codziennie widuje się z tą kobietą. Nie musi nic wymyslać i kombinować żeby z nią porozmawiać. Ma ją na co dzień podaną na srebrnej tacy. Właśnie teraz widzę że oboje mają na gg status " Zaraz wracam". Co pomyślałabyś na moim miejscu w takiej sytuacji?Bo moja wyobraźnia mówi, że właśnie sie spotkali i rozmawiają.
Moj mąż też zapewnia mnie, że skończone, że rozumie, że bardzo mnie skrzywdził, że nie może patrzeć jak przez niego płaczę.Jest czuły, opiekuńczy, pomaga w domu.  Ale po tym wszystkim cały czas myślę czy to szczere słowa, bo przecież tyle było kłamstw.

Męczy mnie i to bardzo! Chociaż nie pracują w jednym dziale, ale jednak są gdzies blisko!
Nie raz poruszałam temat zmiany pracy, ale w dzisiejszych czasach to trudne, on kocha to co robi, rozwija się w tym.
Nie chcę, żeby kiedyś mi wypominał, że coś dla mnie poświęcił.

Wiesz, nie mam na to wpływu. Nawet jeśli zmieni pracę to jak będzie chciał to znajdzie sposób, żeby się z nią kontaktować!
Muszę w końcu mu uwierzyć, jeśli chcę być z nim nadal!

A tak na marginesie, to może pomożecie mi znaleźć sposób na wykurzenie jej z tej firmy?
Wredna jestem, ale niestety mam ochotę to zrobić! Krzywda jej się nie stanie! Nie ma swojej rodziny, mieszka z bogatymi rodzicami, a pensje wydaje tylko na siebie i te swoje cholerne szpilki!

356

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Monia- a nie męczy Cię to, że widują się w pracy? Przecież codzienne kontakty nie pomagają zapomnieć? Dla mnie problemem jest to, że mąż codziennie widuje się z tą kobietą. Nie musi nic wymyslać i kombinować żeby z nią porozmawiać. Ma ją na co dzień podaną na srebrnej tacy. Właśnie teraz widzę że oboje mają na gg status " Zaraz wracam". Co pomyślałabyś na moim miejscu w takiej sytuacji?Bo moja wyobraźnia mówi, że właśnie sie spotkali i rozmawiają.
Moj mąż też zapewnia mnie, że skończone, że rozumie, że bardzo mnie skrzywdził, że nie może patrzeć jak przez niego płaczę.Jest czuły, opiekuńczy, pomaga w domu.  Ale po tym wszystkim cały czas myślę czy to szczere słowa, bo przecież tyle było kłamstw.

Męczy mnie i to bardzo! Chociaż nie pracują w jednym dziale, ale jednak są gdzies blisko!
Nie raz poruszałam temat zmiany pracy, ale w dzisiejszych czasach to trudne, on kocha to co robi, rozwija się w tym.
Nie chcę, żeby kiedyś mi wypominał, że coś dla mnie poświęcił.

Wiesz, nie mam na to wpływu. Nawet jeśli zmieni pracę to jak będzie chciał to znajdzie sposób, żeby się z nią kontaktować!
Muszę w końcu mu uwierzyć, jeśli chcę być z nim nadal!

A tak na marginesie, to może pomożecie mi znaleźć sposób na wykurzenie jej z tej firmy?
Wredna jestem, ale niestety mam ochotę to zrobić! Krzywda jej się nie stanie! Nie ma swojej rodziny, mieszka z bogatymi rodzicami, a pensje wydaje tylko na siebie i te swoje cholerne szpilki!

A czym się ona tam zajmuje? Zemsta bywa słodka, ale ciekawe jak długo. a przypomnij - bo sporo już tu zostało napisane - czy Ty z nią rozmawiałaś ? pisałaś?

Rozumiem, że znasz jej twarz ( nagrania wideo)?! Też szkoda, wydaje mi się , ze lepiej nie znać i nie wiedzieć nic, bo wtedy zaczyna się porównywanie, nawet jeśli jest się duuużo "wyżej" niż owa pani.

357

Odp: Dramat!!
graka napisał/a:
smutnamonia napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Monia- a nie męczy Cię to, że widują się w pracy? Przecież codzienne kontakty nie pomagają zapomnieć? Dla mnie problemem jest to, że mąż codziennie widuje się z tą kobietą. Nie musi nic wymyslać i kombinować żeby z nią porozmawiać. Ma ją na co dzień podaną na srebrnej tacy. Właśnie teraz widzę że oboje mają na gg status " Zaraz wracam". Co pomyślałabyś na moim miejscu w takiej sytuacji?Bo moja wyobraźnia mówi, że właśnie sie spotkali i rozmawiają.
Moj mąż też zapewnia mnie, że skończone, że rozumie, że bardzo mnie skrzywdził, że nie może patrzeć jak przez niego płaczę.Jest czuły, opiekuńczy, pomaga w domu.  Ale po tym wszystkim cały czas myślę czy to szczere słowa, bo przecież tyle było kłamstw.

Męczy mnie i to bardzo! Chociaż nie pracują w jednym dziale, ale jednak są gdzies blisko!
Nie raz poruszałam temat zmiany pracy, ale w dzisiejszych czasach to trudne, on kocha to co robi, rozwija się w tym.
Nie chcę, żeby kiedyś mi wypominał, że coś dla mnie poświęcił.

Wiesz, nie mam na to wpływu. Nawet jeśli zmieni pracę to jak będzie chciał to znajdzie sposób, żeby się z nią kontaktować!
Muszę w końcu mu uwierzyć, jeśli chcę być z nim nadal!

A tak na marginesie, to może pomożecie mi znaleźć sposób na wykurzenie jej z tej firmy?
Wredna jestem, ale niestety mam ochotę to zrobić! Krzywda jej się nie stanie! Nie ma swojej rodziny, mieszka z bogatymi rodzicami, a pensje wydaje tylko na siebie i te swoje cholerne szpilki!

A czym się ona tam zajmuje? Zemsta bywa słodka, ale ciekawe jak długo. a przypomnij - bo sporo już tu zostało napisane - czy Ty z nią rozmawiałaś ? pisałaś?

Rozumiem, że znasz jej twarz ( nagrania wideo)?! Też szkoda, wydaje mi się , ze lepiej nie znać i nie wiedzieć nic, bo wtedy zaczyna się porównywanie, nawet jeśli jest się duuużo "wyżej" niż owa pani.

Znam ją ze zdjęć z imprez firmowych, które mi mąż pokazywał. Potem te nagrania. Ale nie rozmawiałam z nią. Tak jak kiedyś wspominałam napisałam do niej kiedyś wiadomość z prośbą o jej stanowisko  w tej sprawie, później tą samą drogą poprosiłam o spotkanie. Ale bez odzewu z jej strony! Nawet kiedyś próbowałam do niej zadzwonić ale bez skutku! Albo tak się mnie boi, albo mnie olewa!

358 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-11-02 16:47:32)

Odp: Dramat!!
graka napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Męczy mnie i to bardzo! Chociaż nie pracują w jednym dziale, ale jednak są gdzies blisko!
Nie raz poruszałam temat zmiany pracy, ale w dzisiejszych czasach to trudne, on kocha to co robi, rozwija się w tym.
Nie chcę, żeby kiedyś mi wypominał, że coś dla mnie poświęcił.

Wiesz, nie mam na to wpływu. Nawet jeśli zmieni pracę to jak będzie chciał to znajdzie sposób, żeby się z nią kontaktować!
Muszę w końcu mu uwierzyć, jeśli chcę być z nim nadal!

A tak na marginesie, to może pomożecie mi znaleźć sposób na wykurzenie jej z tej firmy?
Wredna jestem, ale niestety mam ochotę to zrobić! Krzywda jej się nie stanie! Nie ma swojej rodziny, mieszka z bogatymi rodzicami, a pensje wydaje tylko na siebie i te swoje cholerne szpilki!

A czym się ona tam zajmuje? Zemsta bywa słodka, ale ciekawe jak długo. a przypomnij - bo sporo już tu zostało napisane - czy Ty z nią rozmawiałaś ? pisałaś?

Rozumiem, że znasz jej twarz ( nagrania wideo)?! Też szkoda, wydaje mi się , ze lepiej nie znać i nie wiedzieć nic, bo wtedy zaczyna się porównywanie, nawet jeśli jest się duuużo "wyżej" niż owa pani.

Znam ją ze zdjęć z imprez firmowych, które mi mąż pokazywał. Ona pracuje tam kilka lat, więc zdążyłam poznać ekipę z firmy  mojego męża, chociażby na zdjęciach z różnych okazji.  Potem te nagrania. Ale nie rozmawiałam z nią. Tak jak kiedyś wspominałam napisałam do niej kiedyś wiadomość z prośbą o jej stanowisko  w tej sprawie, później tą samą drogą poprosiłam o spotkanie. Ale bez odzewu z jej strony! Nawet kiedyś próbowałam do niej zadzwonić ale bez skutku! Albo tak się mnie boi, albo mnie olewa! A co robi w tej firmie? Jest to firma projektowa, więc robi to co mój mąż, tyle że jest w innym dziale - ale w jednym budynku..

Coś mi się pokręciło z edycją......

359 Ostatnio edytowany przez graka (2011-11-02 16:56:39)

Odp: Dramat!!

I bardzo dobrze , że się z nią nie spotkałaś! Nie wiesz z kim tak naprawdę masz do czynienia, i nie wiadomo jak by się to
spotkanie potoczyło.
Jestem przeciwniczką spotykania się, wydzwaniania czy pisania do tej drugiej. Bo tu masz dwie strony  - jedna chce dobrze dla siebie i druga. I co ona by Ci powiedziała? że zakochała się w nim? Że jest opiekuńczy i rozumieją się bez słów? Po co Tobie dodatkowe emocje- znałabyś jej twarz z bliska, sposób mówienia, głos, który bez wątpienia by Cię prześladował.

Uważam, że owszem ona zawiniła, ale to  mąż/ partner jest w związku i to On (przede wszystkim) ma wiedzieć co się robi , a czego nie.

Co do tej zemsty- to coś konkretnego planujesz? masz jakiś wstępny pomysł- nie piszę po to, by poprzeć to ale rozumiem, że taka chęć jest. Chociaż z perspektywy minionego czasu byłabyś zła na siebie - bo gdyby to wszystko wyszło na jaw -można powiedzieć, ze zniżałabyś się do czyjegoś poziomu. A TY znasz swoją wartość!

Firma projektowa- powiadasz- skąd ja to znam. Kiedyś- o ile pamiętasz też pisałam o pewnej znajomości ( mailowej)  mego prywatnego inżyniera z koleżanką z pracy.

360

Odp: Dramat!!
graka napisał/a:

I bardzo dobrze , że się z nią nie spotkałaś! Nie wiesz z kim tak naprawdę masz do czynienia, i nie wiadomo jak by się to
spotkanie potoczyło.
Jestem przeciwniczką spotykania się, wydzwaniania czy pisania do tej drugiej. Bo tu masz dwie strony  - jedna chce dobrze dla siebie i druga. I co ona by Ci powiedziała? że zakochała się w nim? Że jest opiekuńczy i rozumieją się bez słów? Po co Tobie dodatkowe emocje- znałabyś jej twarz z bliska, sposób mówienia, głos, który bez wątpienia by Cię prześladował.

Uważam, że owszem ona zawiniła, ale to  mąż/ partner jest w związku i to On (przede wszystkim) ma wiedzieć co się robi , a czego nie.

Co do tej zemsty- to coś konkretnego planujesz? masz jakiś wstępny pomysł- nie piszę po to, by poprzeć to ale rozumiem, że taka chęć jest. Chociaż z perspektywy minionego czasu byłabyś zła na siebie - bo gdyby to wszystko wyszło na jaw -można powiedzieć, ze zniżałabyś się do czyjegoś poziomu. A TY znasz swoją wartość!

Firma projektowa- powiadasz- skąd ja to znam. Kiedyś- o ile pamiętasz też pisałam o pewnej znajomości ( mailowej)  mego prywatnego inżyniera z koleżanką z pracy.

No to widze, że inżynierska branża nie jest święta!

A co do pomysłu na zemstę, to nie mam żadnego! Po prostu to jest tylko ogromna chęć, z którą walczę!
No wyobrażam sobie, że gdybym ją biedną "skrzywdziła" to nie daj Bóg  spadły by na mnie gromy - bo przecież ona nic nie zawiniła!!!

361

Odp: Dramat!!

Projektowa firma mówicie, no tak, skąd ja to znam.

362

Odp: Dramat!!

No nieźle! Jakaś inżynierska epidemia? A może to towarzystwo jest z tej samej firmy?
A skąd jesteście? Ja jestem poznańska pyra!!

363

Odp: Dramat!!

ja ze stolicy Podlasia. (B-k)

oddział firmy był tu, a tamta koleżanka była z Warszawy.
Obecnie inna firma -ogólnopolska - S...g .

Walcz z tą zemstą, wiem , że korci , ale później będziesz miała moralną czkawkę. A tak myśl, że TY jesteś czysta.

364

Odp: Dramat!!

Monia piszesz, że czekasz aż twój mąż się zdecyduje Ty albo Ona. A jesli już wybierze Ciebie i powie, że z tamtą już skończone uwierzysz mu tak na 100%? Jeśli tak to jestem pełna podziwu. Przecież zaufanie to nie jest coś co można odbudować w jeden dzień. Mój mąż też mi powiedział, że skończył z tamtą babą a potem się okazało, że jednak kłamał. Teraz chociaż jesteśmy razem też mu do końca nie wierzę. I to jest właśnie najgorsze, uczucie, że jest się okłamywanym a przez to nieszanowanym, brak zaufania mnie dobija. Bo gdzie ta "uczciwość małżeńska" obiecywana kiedyś?

365

Odp: Dramat!!
ewka123 napisał/a:

Monia piszesz, że czekasz aż twój mąż się zdecyduje Ty albo Ona. A jesli już wybierze Ciebie i powie, że z tamtą już skończone uwierzysz mu tak na 100%? Jeśli tak to jestem pełna podziwu. Przecież zaufanie to nie jest coś co można odbudować w jeden dzień. Mój mąż też mi powiedział, że skończył z tamtą babą a potem się okazało, że jednak kłamał. Teraz chociaż jesteśmy razem też mu do końca nie wierzę. I to jest właśnie najgorsze, uczucie, że jest się okłamywanym a przez to nieszanowanym, brak zaufania mnie dobija. Bo gdzie ta "uczciwość małżeńska" obiecywana kiedyś?

Mój mąż już zdecydował! Definitywnie zakończył tę znajomość! Nie sądzę, żeby mnie okłamywał. Widzę ile go kosztuje teraz przekonanie mnie, abym mu ponownie zaufała. Znam go dobrze i naprawdę widać, że żałuje swego postępku
Niejednokrotnie mówiłam mu, że myślę o rozwodzie. Także ma świadomość, że nie bedzie łatwo.
Wiesz, pewności nie ma nigdy, ale jednoznacznie mu powiedziałam, że jedno kłamstwo i wystawiam mu walizki!
Już nie będzie drugiej szansy!

Uwierz mi, że każdego dnia się zastanawiam, czy dobrze zrobiłam dając mu szansę. Na wybaczenie i ponowne zaufanie będzie musiał długo zapracować!

Cierpię strasznie! Przypominam sobie słowa małżeńskiej przysięgi i płakać mi się chce!
Najgorsza jest myśl o świętach! Miałabym ochotę przespać ten czas i obudzić się w styczniu! W święta jest rocznica naszego ślubu! Pierwsza, której nie będę obchodzić!

Także  jak widać nie jest łatwo! Trudność jest o tyle większa, że mąż zangażował się emocjonalnie i nie wiem czy kiedykolwiek to uczucie minie!

366

Odp: Dramat!!

Skorpiony są przenikliwe, więc myślę, ze wiedziałabyś od razu jeśli teraz by coś ukrywał. Z resztą ja wierzę ( z Twoich opisów), że on faktycznie żałuje i jest mu z tym źle. Bardzo dobrze, że on wie, że ma teraz przed sobą ostatnią szansę. Więc wie po jakim gruncie się porusza.

Ponadto staraj się unikać zatracania się w myślach przysięg małżeńskich, innych związków itd. Jest takie powiedzenie- wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. I to jest prawda. Często myślimy ja to dopiero mam przypadek , a później okazuje się , ze u kogoś u kogo myślimy, ze jest cudownie okazuje się być do doopy.

A w rocznice jak zamierzasz się zachować? Z reguły jak obchodziliście tzn nie pytam o szczególny tylko czy to było święto o którym pamiętała jedna strona, czy zawsze była obopólna pamięć?


ps. pisałam w sprawie firm we wcześniejszym wpisie.

367

Odp: Dramat!!
graka napisał/a:

Skorpiony są przenikliwe, więc myślę, ze wiedziałabyś od razu jeśli teraz by coś ukrywał. Z resztą ja wierzę ( z Twoich opisów), że on faktycznie żałuje i jest mu z tym źle. Bardzo dobrze, że on wie, że ma teraz przed sobą ostatnią szansę. Więc wie po jakim gruncie się porusza.

Ponadto staraj się unikać zatracania się w myślach przysięg małżeńskich, innych związków itd. Jest takie powiedzenie- wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. I to jest prawda. Często myślimy ja to dopiero mam przypadek , a później okazuje się , ze u kogoś u kogo myślimy, ze jest cudownie okazuje się być do doopy.

A w rocznice jak zamierzasz się zachować? Z reguły jak obchodziliście tzn nie pytam o szczególny tylko czy to było święto o którym pamiętała jedna strona, czy zawsze była obopólna pamięć?


ps. pisałam w sprawie firm we wcześniejszym wpisie.

Co do firm, to jednak nie te same! Z różnych zakątków Polski jesteśmy, a firma mojego męża jest tylko w Pyrlandii.

A z tą przenikliwościa skorpiona to jak widać mnie trochę zawiodła, bo nie przeczuwałam żadnych sygnałów, świadczących, że mąż kręci coś na boku. Dopiero jak mi o wszystkim powiedział, to mnie olśniło, dlaczego zachowywał się tak czy inaczej!
Masz rację, że często nam się wydaje, że u innych jest idylla a prawda bywa różna!

O rocznicach pamiętaliśmy oboje, świętowaliśmy je w różny sposób. Czasem rodzinnie, bo to jednak święta, które sprzyjają rodzinym spotkaniom, romantyczny wieczór przy świecach itp....
A teraz, no cóż.......chyba pójdę z córką na sanki, jeśłi spadnie śnieg :-(

368

Odp: Dramat!!

Monia napisałam do Ciebie maila smile

369

Odp: Dramat!!
nici napisał/a:

Monia napisałam do Ciebie maila smile

Odpisałam! Dzięki!

370

Odp: Dramat!!

Masakra. Facet Cię zdradził, opowiada Co o tym że się zakochał a Ty próbujesz go zrozumieć? Zdrada to zdrada i powinnaś od razu wypieprzyć go z domu na zbity pysk.
To nie Ty powinnaś się starać coś ratować tylko ON!
Żałosne jacy sa teraz faceci.

371

Odp: Dramat!!

Moniu co u Ciebie ?Jak tam taniec?Ja już nie wracam do tematu choć najgorsze są noce.Kiedy temat pojawia się w snach ,nie mogę dalej spać .Tak bym chciała zapomnieć ,ale jak ktoś kiedyś pisał ,że rana się nie goi tylko przyzwyczajamy się  do bólu.To chyba prawda ,do bólu rzeczywiście można się przyzwyczaić,póki nie jest za silny, bo wtedy on wygrywa.Napisz mi coś o tańcu,jak tam postępy.Pozdrawiam.

372 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-11-11 23:03:49)

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Moniu co u Ciebie ?Jak tam taniec?Ja już nie wracam do tematu choć najgorsze są noce.Kiedy temat pojawia się w snach ,nie mogę dalej spać .Tak bym chciała zapomnieć ,ale jak ktoś kiedyś pisał ,że rana się nie goi tylko przyzwyczajamy się  do bólu.To chyba prawda ,do bólu rzeczywiście można się przyzwyczaić,póki nie jest za silny, bo wtedy on wygrywa.Napisz mi coś o tańcu,jak tam postępy.Pozdrawiam.

Witam! Dzięki, że o mnie myslisz!
Ja staram się również nie wracać do tematu, choć nie potrafię przestać ciągle o tym myśleć!
Mój mąz naprawdę stara się wynagrodzić mi wszystko! Ostatniej niedzieli były moje urodziny. Nie planowałam nic specjalnego, nie miałam ochoty nic robić i nikogo zapraszać. Dostałam od męża wspaniałe perfumy, moje ulubione! A po południu zorganizował urodziny-niespodziankę! Nie spodziewałam sie niczego! Był tort i szampan i inne pyszności, no i oczywiście moi najbliżsi, którzy byli wtajemniczeni. Ja o niczym nie wiedziałam!
Było naprawdę wspaniale!

U mnie też najgorsze są noce! Nie mogę zasnąć, potem rano mam problemy, żeby wstać do pracy. Natrętne myśli nie dają mi spokoju.
Dziś rano leżałam taka smutna w łózku. Mąż pyta dlaczego? No więc, mówię, że wciąż mnie to wszystko dręczy. Nie ma dnia żebym o tym nie myślała. Mówiłam o moich obawach, o tym, że szaleję z niepokoju gdy jest w firmie blisko niej. O tym, że próbuje mu wierzyć, że gdy mówi, że spotyka się z kolegą na piwko to faktycznie tak jest.
Popłakałam się w końcu, mówiłam, że  mam wiele wątpliwości czy ma sens to bycie razem.
Mąż popłakał sie ze mną! Strasznie mu było przykro, że mnie tak skrzywdził!
Cały czas podkreśla, że uda się nam to wszystko wyprostować, naprawić!

Także widzisz! Lekko nie jest!

A co do moich tanców, to na prawde dają mi wielką odskocznię od codziennych smutków! Szkoda, że tylko raz w tygodniu mam te zajęcia!
Uczymy sie tam podstawowych kroków salsy, merengi i innych tańców! Potem instruktorka tworzy fajne układy no i na prawdę można fajnie sie zmęczyć! A ja tak uwielbiam tańczyć!
Myślałam, żeby jeszcze dołożyć sobie zajęcia z zumby, ale nie wiem czy dam rade finansowo no i kondycyjnie!
Widzisz, strasznie próbuje sobie zając czas, choć nie mam  go aż tak wiele. Wiadomo praca, dom, obowiązki!
Masz rację z tym przyzwyczjeniem do bólu! Cos w tym jest! Uczymy się po prostu z nim żyć!

Trzymaj się! Pozdrawiam serdecznie!

373

Odp: Dramat!!

smutnamonia jak sytuacja i nastrój?

374

Odp: Dramat!!

No cóż!

Łatwo nie jest! Mam huśtawki nastrojów jak kobitka w ciąży (a nie jestem!)
Generalnie małżonek do rany przyłóż! Mam gorsze chwile, ale staram się nie wałkować tematu, bo nie chcę, żeby mojemu ślubnemu, który jednak się stara, opadły skrzydła!
Może przyzwyczaiłam się do bólu i tak już strasznie go nie czuję? A może zaczynam powoli mu wybaczać?
Mam tylko nadzieje, że to nie początek obojętności!

A wczoraj śmiać mi się chciało, jak małżonek opowiada - " wiesz ja po siłowni wpadłbym jeszcze w jedno miejsce!" Ja go pytam - gdzie? A on  - trochę zmieszany mówi - " no bo upatrzyłem dla Ciebie prezent pod choinkę a już mają ostatnie to coś...."

To się chłop tłumaczył! No i faktycznie cos tam później  po szafie upychał! Ale świnią nie będę i nie bedę szperać!

375

Odp: Dramat!!

bardzo sie cieszę Monia,że wszystko gra.. Trzeba ufać bo inna opcja to tylko zamiana w żandarma a to może zrujnować wszystko...

376

Odp: Dramat!!
Malwina69 napisał/a:

bardzo sie cieszę Monia,że wszystko gra.. Trzeba ufać bo inna opcja to tylko zamiana w żandarma a to może zrujnować wszystko...

Święta prawda! Ale czasem korci jak cholerka!

377 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2011-11-25 12:11:32)

Odp: Dramat!!

Monia nie poddawaj się i spróbuj mu ponownie zaufać .Gdyby Twój mąż Cię nie kochał ,to nie wytrzymałby tego .Skacze przy Tobie bo jesteś dla niego najważniejsza -to Sobie codziennie powtarzaj.U  mnie wszystko w porządku ,na swój sposób jestem szczęśliwa.Seks jest cudowny ,dawno przekroczyłam skalę,teraz czuję się naprawdę prawdziwą kobietą.Choć ostatnio nie miałam łatwo ,ale to z mojej winy.Wyobraź sobie ,że kilka miesięcy temu ,tu na forum odnalazła mnie była kochanka mojego męża.Musi to być kobieta tak wyrachowana i nie mająca resztek godności.Skontaktowała się ze mną jako osoba śmiertelnie chora zdradzana przez męża .Uśpiła tym moją czujność i pisaliśmy sobie prywatnie.Ona wszystko o mnie wiedziała,więc wiedziała co pisać,choć nie raz zastanawiało  mnie to czemu zawsze pisze -on Cię nie kocha.Cokolwiek bym nie napisała było źle, szczególnie gdy zaczęło się wszystko układać  .Pomyślałam ,że taka zgorzkniała  jest przez chorobę i choć nie miałam ochoty z nią pisać ,to na jej słowa tylko ciebie mam nie potrafiłam być obojętna ,mimo ,że nie była miła dla mnie.Niestety nie wytrzymała tego jak pisałam ,gdy mąż oznajmił mi ,że ona dla niego nic nie znaczy ,że kocha mnie i jest ze mną szczęśliwy ,i nie  chce odejść mimo ,że wyraziłam na to zgodę.Jej ostatni list był tak żenujący ,uśmierciła się i pisała niby w imieniu męża.Niestety nie wyszło jej to na dobre ,bo mój mąż wiedział ,że  piszę z kobietą chorą i mówił bym to zakończyła, bo to mi tylko szkodzi.Ostrzegał mnie ,że to może być ona, a po jej smsie ,którego mi przysłała anonimowo był ,prawie tego pewien .Ja uważałam,że to raczej nie możliwe ,choć jej wypowiedzi wcześniej na to wskazywały ,ale gdy widziała moją niechęć ,zmieniała styl pisania.Po jej ostatniej wiadomości mąż przeczytał wszystkie jej wypowiedzi i po przeczytaniu ostatniej i kilku innych był przekonany ,że to ona .Kiedy czytał jej wypociny  myślałam ,że pęknie ze śmiechu,na koniec powiedział ,że ostrzegał mnie wcześniej ,że to może być ona ,że mówił że jest chora ,ale nie przypuszczał ,że aż do tego stopnia .Teraz mam nauczkę ,że trzeba być zawsze czujnym ,słowa -kto ma miękkie serce ma twardą dupę -do mnie pasują idealnie.Mąż zawsze powtarzał ,jesteś za dobra ,chcesz wszystkich uszczęśliwić - miał całkowitą rację.Teraz pozostało mi się tylko z tego śmiać i wyciągnąć wnioski.
Mam nadzieję ,że Twoje postępy w tańcu są już widoczne ,może kiedyś wystąpisz w jakimś konkursie i skasujesz wszystkich swoimi umiejętnościami.Pozdrawiam .

378

Odp: Dramat!!

O zgrozo... do czego one sa zdolne?? ale dobrze,że sie spaliła.. wyszło jej prawdziwe ja.. szuja..

Trzymam kciuki .. i pozdrawiam ...

379

Odp: Dramat!!

O matko! Nina jakie egzemplarze wrednych bab łażą po świecie. Co za pinda jedna grała na Twoich uczuciach!
Niech ją piekło pochłonie!
Nie odpuszcza babol, choć miała dosadnie powiedziane, żeby spadała na drzewo!!!
Dobrze, że się udało zdemaskować jej żenujące poczynania.
Widzę, że przy niej, moja rywalka to anioł!

Wiem, że musze sobie powtarzać, że mąż mnie kocha, bo inaczej nie starałby się! Ja to wszystko wiem, rozumiem, pamiętam, ale wiadomo, że to wraca i ciągle boli.

Cieszę się, że u Ciebie coraz lepiej! Tak trzymać! mam nadzieję, że ze zdrowem też w porządku!

A moje tańce co raz lepiej, ale daleko mi jeszcze do Tańca z Gwiazdami!

380

Odp: Dramat!!

Monia doskonale rozumiem Twoje huśtawki  nastroju ,sama to przerabiam choć bardzo się staram by nikt tego nie zauważył ,szczególnie mąż .Zastanawiam się kiedy ona znowu zaatakuje ,bo nadal jest przekonana ,że my nie wiemy o jej gierkach.Na koniec mi napisała ,że mąż i tak ze mną nie będzie i jak usłyszę pogotowie to mam sobie wyobrażać ,że tam jedzie ona.Mam nadzieję ,że ja nie będę musiała nigdy skorzystać ,z jej pomocy ,bo już widzę jak ona z premedytacją wbija mi igłę .Chyba jej na złość postanowię ,długo żyć-choć nie będzie z tego zadowolona.Zastanawiam się co ona teraz wymyśli ,żeby mnie zniszczyć.Jeżeli chodzi o moje zdrowie to różnie to bywa,zależy od dnia ,bywało dużo lepiej ,no ale mając taką osobę przy boku jak ona nie liczę na to by góry przenosić .Teraz zależy to tylko od mojej silnej woli,chyba namaluję jej twarz i powieszę na worek treningowy,pewnie poczuję się lepiej.Może ,przestanę mieć koszmary,no ale wtedy nie będę się budzić i przytulać się do męża .Tak źle i tak źle.Za dwa tygodnie badania ,to się dowiem czy wyrok nadal zostaje zawieszony-oby, nie chcę jej przecież robić prezentu na święta.Pozdrawiam Cię i trzymaj się cieplutko ,najlepiej w ramionach swojego męża.No i już wyobrażam sobie minę Twojego męża na sylwestra jak zaczniesz tańczyć .Może jak będziecie już sami ,to zatańcz mu rozbierając się jednocześnie,na pewno nie będzie miał nic przeciw temu.Pa.

381

Odp: Dramat!!

Nina a może niech Twój mąż powie tej babie parę słów dp słuchu! Niech się odczepi od Was raz na zawsze! Może jak on  stanowczo zareaguje to babol odpuści? Nie mogę pojąć, dlaczego sie tak uczepiła Was. Zdaje się, że ma swoją rodzinę? To może jej mężusiowi trzeba co nieco opowiedzieć?

Pomysł z workiem treningowym bardzo dobry! Zawsze można się wyżyć trochę!
Ja się wyładowuje na tych tańcach, od  czasu do czasu idę na basen. Dwie korzyści z tego są: wkurzenie mija na jakiś czas i kondycja lepsza!

Eh! Fajny pomysł z tym rozbieranym tańcem! Może w czyn wprowadzę?

Będę trzymała kciuki za Ciebie! Oby badania wypadły pomyślnie!
Trzymaj się!

382

Odp: Dramat!!

Monia co u Ciebie.Moje wyniki bez zmian ,ani gorsze ani lepsze.Na razie mogę spać spokojnie.Teraz przed świętami mam mało czasu ,ale czasami tu zaglądam.Chciałabym tak jak ty iść na tańce i się wyszaleć ,ale na razie jestem za słaba ,może jak zacznę o siebie dbać ,to mi się polepszy.Jak na razie to najwięcej ćwiczeń wykonuję w sypialni ,ale taki sposób na kondycje też dobry i do tego przyjemny,od razu wszystko  przestaje mnie boleć.Prezenty prawie wszystkie kupione ,to w następnym tygodniu będzie trochę wolnego.Mam nadzieję ,że u Ciebie wszystko w porządku.Ja zawsze cieszyłam się gdy stroiłam choinkę a w tym roku nie wiem jak to będzie.Moje życie całkowicie się zmieniło ,a może to ja jestem już inną osobą?Na pewno cząstka mnie już umarła i czasami ciężko mi z tym żyć ,ale chyba warto .Muszę nauczyć się cieszyć z tego co mam ,a zapomnieć o tym co straciłam .W nowym roku będę silna i nauczę się żyć przede wszystkim dla siebie.

383

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Monia co u Ciebie.Moje wyniki bez zmian ,ani gorsze ani lepsze.Na razie mogę spać spokojnie.Teraz przed świętami mam mało czasu ,ale czasami tu zaglądam.Chciałabym tak jak ty iść na tańce i się wyszaleć ,ale na razie jestem za słaba ,może jak zacznę o siebie dbać ,to mi się polepszy.Jak na razie to najwięcej ćwiczeń wykonuję w sypialni ,ale taki sposób na kondycje też dobry i do tego przyjemny,od razu wszystko  przestaje mnie boleć.Prezenty prawie wszystkie kupione ,to w następnym tygodniu będzie trochę wolnego.Mam nadzieję ,że u Ciebie wszystko w porządku.Ja zawsze cieszyłam się gdy stroiłam choinkę a w tym roku nie wiem jak to będzie.Moje życie całkowicie się zmieniło ,a może to ja jestem już inną osobą?Na pewno cząstka mnie już umarła i czasami ciężko mi z tym żyć ,ale chyba warto .Muszę nauczyć się cieszyć z tego co mam ,a zapomnieć o tym co straciłam .W nowym roku będę silna i nauczę się żyć przede wszystkim dla siebie.

A myślałam wczoraj o Tobie!
Cieszę się bardzo, że Twoje wyniki są niezłe!

Tańce są faktycznie miłą odskocznią, a ostatnio mam znów pogorszenie nastroju. Chyba przez te święta. Absolutnie mnie nie cieszą! Wszystko robię mechanicznie, bez emocji. Doszło ostatnio trochę problemów ze zdrowiem rodziców, z moją córką, która ma ostatnio jakieś problemy emocjonalne. Ostatnio dłużej pracujemy, mała siedzi w domu po szkole z dziadkiem (moim teściem), który jest strasznie trudnym człowiekiem, no a niestety mieszkamy razem. Wiecznie jej gada: czemu się nie uczysz? dlaczego oglądasz bajki? po co idziesz do kolegi? co z Ciebie wyrośnie? I to biedne dziecko po prostu ma dosyć. Prośby, awantury nie skutkują! Wczoraj z mężem zrobiliśmy dziadkowi straszną awanturę, że psychicznie nam wykańcza dziecko. On nas szantażuje, że pójdzie do domu starców. Już miałam na końcu języka, że pomogę mu się spakować!
To jest starszy schorowany człowiek, który całe życie był trudny a na starość mu się to nasiliło. Do tego wydaje się, że ma początek alzheimera i walczy z nowotworem już ponad 10 lat). Sam mieszkać nie jest w stanie, choć jest jeszcze w miarę samodzielny.
Ech trudne to wszystko! Na koniec jeszcze mój mąż musiał wysłuchać moich żali. Ryczałam potem długo w nocy. Nie mam chwilami już siły!

Ciągle czekam aż usłyszę od męża że tamta już nic dla niego nie znaczy!

384

Odp: Dramat!!

Monia nie martw się będzie dobrze.Ja też wczoraj płakałam ,choć mąż o tym nie wie.Do końca roku nie zostało dużo nocy do płakania .W nowym będę silniejsza.Postanowiłam się wziąć w garść, przede wszystkim dla samej siebie.Jestem pewna ,że Twój mąż kiedyś powie ,że tamta dla niego już nic nie znaczy.Trzymaj się i pamiętaj byś nie zapomniała o Sobie, wiem ,że ze starszymi osobami mieszka się ciężko ,ale głowa do góry ,kiedyś musi być dobrze.

385

Odp: Dramat!!

Dziękuję Ci za ciepłe słowa!
Masz rację, że w końcu musi być lepiej. Na razie zbliżam się do dna, ale mam nadzieję, że się od niego odbiję. Czas świąteczny jest trudny gdy ma się różne problemy małżeńskie, zdrowotne. Moja córka  bardzo się cieszy ze świąt - wiadomo jak to dziecko. Przy niej udaję, że ja też oczywiście sie cieszę. Ale tak naprawdę boję się, że się totalnie rozsypię w Wigilię przy stole. Bo mam świadomość, że ta Wigilia mogłaby o mały włos wyglądać zupełnie inaczej.
Druga sprawa to nasza rocznica ślubu w pierwszy dzień świąt. Nie mam pojęcia jak ten dzień przeżyję! Bo spotykam sie z całą moją rodzinką tego dnia i na pewno weźmie ich na wspomnienia - szczególnie moją mamę.

Czuję się brzydka, nic nie warta. Ciągle wydaje mi się, że nie dałam mu tego czego potrzebował, skoro inna go tak opętała. A byliśmy naprawdę szczęśliwi!
Najgorsze jest to, że tak naprawdę to nie wiem czy ta sytuacja sie zmieni, czy on kiedykolwiek sie od tego uczucia uwolni. Ma ją przecież na wyciągnięcie ręki!

Ninko! Szkoda, że nie mam Ciebie gdzieś blisko, mogłybyśmy sobie czasem popłakać razem i pocieszać się nawzajem!
Niby są osoby mi bliskie którym mogę sie wygadać jak mi źle, ale jeśli ktoś nie przeżył podobnych sytuacji to tak naprawdę nie jest w stanie wczuć ię w nasze położenie.
W myśl przysłowia, że syty głodnego nie zrozumie!

Gdybyśmy już nie miały okazji do siebie napisać to życzę Ci z okazji Świąt wiele ciepła, przede wszystkim duuuużżżooooo zdrowia, siły do walki o własne szczęście. I oby nasi mężowie wreszcie odnaleźli swój rozum, bo zdaje się, gdzieś go zgubili!
Pozdrawiam serdecznie!

386 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-12-17 09:59:40)

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

...mam świadomość, że ta Wigilia mogłaby o mały włos wyglądać zupełnie inaczej.
Druga sprawa to nasza rocznica ślubu w pierwszy dzień świąt. Nie mam pojęcia jak ten dzień przeżyję! Bo spotykam sie z całą moją rodzinką tego dnia i na pewno weźmie ich na wspomnienia - szczególnie moją mamę.
...
Czuję się brzydka, nic nie warta. Ciągle wydaje mi się, że nie dałam mu tego czego potrzebował...

Martwisz mnie dobra kobieto...
Czy to, że TA wigilia mogłaby wyglądać zupełnie INACZEJ a wygląda TAK właśnie nie jest TWOIM zwycięstwem???? Sukcesem?
Musisz to psuć?
Czujesz się jak pozwalasz sobie czuć - Jeżeli jesteś taka nic nie warta i brzydka - dlaczego wybrał Ciebie?
Nie psuj tych świąt sobie i najbliższym skwaszoną i niezadowoloną postawą. Ciesz się, że UDAŁO się uratować rodzinę, uhonoruj to zwycięstwo radością - wspóluczestnicz w radości swego dziecka jeśli sama nie dajesz rady. nie szukaj dziury w całym - szukaj potwierdzenia sukcesu.
Powodzenia i sił - niech to będą niezapomniane święta, to zależy również od CIEBIE big_smile

387

Odp: Dramat!!

Kochanie kochaniem, milosc miloscia itd ale jezeli ktos rani, zdradza, sprawa bol drugiej osobie pozwala jej cierpiec tylko ze swoich egoistycznych pobudek bo ktos sie komus spodobal - to czy taki czlowiek jest nas wart? Podziwiam sile wybaczenia i przelkniecia tej gorzkiej pigulki dla mnie ona byla by chyba za duza a nawet jakby sie udalo "na raty" to na zawsze zmienilo by to nasz zwiazek i nie wiem czy na dobre...jakis cien nieufnosci i podejrzen, niepewnosci chyba pozostalby na zawsze.

388

Odp: Dramat!!
Kitka123 napisał/a:

Kochanie kochaniem, milosc miloscia itd ale jezeli ktos rani, zdradza, sprawa bol drugiej osobie pozwala jej cierpiec tylko ze swoich egoistycznych pobudek bo ktos sie komus spodobal - to czy taki czlowiek jest nas wart? Podziwiam sile wybaczenia i przelkniecia tej gorzkiej pigulki dla mnie ona byla by chyba za duza a nawet jakby sie udalo "na raty" to na zawsze zmienilo by to nasz zwiazek i nie wiem czy na dobre...jakis cien nieufnosci i podejrzen, niepewnosci chyba pozostalby na zawsze.

Kitka123 nie przesadzasz trochę? Jak ktoś się uległ słabości to od razu trzeba go zlinczować? Maż samotnejmoni, zrozumiał swój błąd, stara się odzyskać miłość swojej żony i za to plus. "Kocham cię" to znaczy kocham w tej minucie, teraz.... ale każdy z nas powinien się starć by te słowa miały wartość i swój wyznam każdego dnia, każdy ma prawo na wybaczenie, każdy może upaść i jeżeli stara się podnieść z tego upadku powinniśmy mu pomóc a nie podcinać nogi, życie nie jest czarno-białe, ale ma także odcienie szarości, barwy tęczy,promyków słońca.

389

Odp: Dramat!!

Może dla niektórych kobiet takie myślenie to przesada, ok. Ja sie tylko zastanawiam.
Jak popatrze sobie na swojego faceta i pomysle ze w tym momencie moglby marzyc o innej kobiecie, darzyc ja uczuciem co gorsza byc zakochanym to wiem ze bardzo ciezko byloby mi wybaczyc mu i ufac pozniej tak samo jak teraz. Pozostalaby rysa, ktora dokonca zycia powodowalaby uczucie niepewnosci.

390 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-12-18 17:29:35)

Odp: Dramat!!
samisam napisał/a:
Kitka123 napisał/a:

Kochanie kochaniem, milosc miloscia itd ale jezeli ktos rani, zdradza, sprawa bol drugiej osobie pozwala jej cierpiec tylko ze swoich egoistycznych pobudek bo ktos sie komus spodobal - to czy taki czlowiek jest nas wart? Podziwiam sile wybaczenia i przelkniecia tej gorzkiej pigulki dla mnie ona byla by chyba za duza a nawet jakby sie udalo "na raty" to na zawsze zmienilo by to nasz zwiazek i nie wiem czy na dobre...jakis cien nieufnosci i podejrzen, niepewnosci chyba pozostalby na zawsze.

Kitka123 nie przesadzasz trochę? Jak ktoś się uległ słabości to od razu trzeba go zlinczować? Maż samotnejmoni, zrozumiał swój błąd, stara się odzyskać miłość swojej żony i za to plus. "Kocham cię" to znaczy kocham w tej minucie, teraz.... ale każdy z nas powinien się starć by te słowa miały wartość i swój wyznam każdego dnia, każdy ma prawo na wybaczenie, każdy może upaść i jeżeli stara się podnieść z tego upadku powinniśmy mu pomóc a nie podcinać nogi, życie nie jest czarno-białe, ale ma także odcienie szarości, barwy tęczy,promyków słońca.

Myślisz Kitka123, że podcinam mojemu mężowi nogi, że nie pomagam mu podnieść się z upadku?
A dlaczego ja mam dźwigać swój ból i jeszcze pomagać jemu? Ja wiem, że razem powinniśmy próbować swoje małżeństwo odbudowywać bo w końcu tu chodzi o szczęście i przyszłość moje i jego.

To jest strasznie trudne, bo to jego uczucie nie jest przeszłością. Gdybym usłyszała, że tamta kobieta jest już tylko i wyłącznie przeszłością to chyba łatwiej byłoby mi sie z tym wszystkim uporać. To nie jest tak, że ja ciągle chodzę smutna, zapłakana i ciągle mu gadam teksty typu dlaczego? jak mogłeś? Po prostu mówię o swoich lękach, emocjach, o tym czego się boję o co się martwię. Przecież nie będę udawać, że nic się nie się nie stało!

Na prawdę chciałabym odciąć się od tego wszystkiego i zacząć wszystko od nowa ale to nie jest takie proste!

Posty [ 326 do 390 z 833 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026