netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dramat!!

832 odpowiedzi133 267 wyświetleńzałożony przez moniaCo, 29.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 833 ]

261

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Smutnomonia ja nadal walczę tak jak ty ,myślę ,że mój mąż w końcu zapomniał o niej .Teraz jest dobrze ,stara się ale na początku to ja walczyłam i bałam się ,że ona na zawsze pozostanie w jego sercu.Przez jakiś czas nawet się kontaktowali ,ale jak się dowiedziałam ,to kazałam mu wybierać ,on stwierdził ,że przecież mnie wybrał i że te rozmowy nic nie znaczą .Ja tego nie mogłam zaakceptować i mówiłam ,że albo jest ze mną albo rozmawia z nią ,powiedział że poinformuje mnie okażdym jej telefonie i smsy ja będę odbierać.Tego dnia mu uwierzyłam i co jakiś czas sprawdzałam jego komórkę ,i nic tam nie było .Po dłuższym czasie postanowiłam ,że ostatni raz sprawdzę jego biling i poprosiłam go o numer który w czasie logowania wyświetla  się u niego na komórce .Zobaczyłam, że jednak rozmowy były ,30 sekundowe i było ich parę w ciągu dwóch miesięcy.Wtedy się wkurzyłam i napisałam ,że żałuję że mu uwierzyłam .On zaczął wydzwaniać ,a ja wrzeszczałam i odłożyłam słuchawkę ,dzwonił jeszcze kila razy i powiedział mi,że to ona wydzwaniała i prosiła o spotkania a on tylko oddzwaniał żeby powiedzieć ,że nie i że ukrywał to dla mojego dobra ,bo widział co się ze mną dzieje jak dzwoni jego telefon i przychodzi sms i gdy był przy mnie zawsze mi mówił ,ale widzi jak się męczę i chciał mnie chronić.Od tego dnia wszystko się zmieniło ,nosi mnie na rękach ,jest bardo czuły ,bardzo często się kochamy ,i to on teraz walczy .Jest cudownie ,tylko ja mu już nie ufam ,i nie wiem ile czasu potrwa aż uwierzę ,że tak już zostanie .Teraz żyję dniem dzisiejszym ,często rozmawiamy ,ale nie planuję już co będzie później bo nie wiem ,i nie chcę się znów rozczarować ,teraz jest pięknie i to się liczy.Nie kocham go już jak kiedyś ,teraz moje potrzeby są ważniejsze i cieszę się z drobnych rzeczy ,zaczynam inwestować w siebie ,on już nie będzie całym moim światem ,bo ja też teraz się liczę.Nie długo minie pół roku od tego koszmaru i teraz jestem silniejsza ,choć nie raz chce mi się płakać .Pozdrawiam.

Wiesz, na szczęście tamta kobieta nie wydzwania, nie pisze smsów. Przynajmniej na to wskazują bilingi mojego męża, tzn po prostu nie ma jej numeru na liście połączeń a nie podpadł mi żaden inny, bo żaden się nie powtarza za często. Czyli ona nie dzwoni do niego ani on do niej. No ale pracują w jednej firmie i widzą się codziennie prawie i to mnie najbardziej boli.
Serce mi podpowiada, że powinnam mu zaufać, że zwyczajnie się facet pogubił. Jak mam nawroty smutku, widzę że jego boli to, że tak cierpię. Tylko dlaczego nie myślał o moim cierpieniu jak się spotykał z tamtą?
Ja niestety kocham go ciągle mocno i jak na niego spoglądam, gdy nie widzi, to po prostu serce mi się ściska z  żalu i łzy same płyną.
Piszesz, że jest cudownie, ale już mu nie ufasz. Czyli tak naprawdę tak cudownie wcale nie jest!
Trzymaj się ciepło! Oby jednak udało się odzyskać zaufanie i jakimś cudem zapomnieć o krzywdzie!
Mam nadzieję, że z Twoim zdrówkiem jest ok?

262

Odp: Dramat!!

Smutnamonia dziś mąż mi powiedział ,że przez 10 lat może być dobrze a jak jest jeden dzień zły to ja od razu wpadam w depresje i się nakręcam ,wczoraj przyjechał z pracy po 32 godzinach ,zjadł obiad i chwilę posiedzieliśmy ,potem pojechaliśmy do jego rodziców i tam pomógł coś robić ,później usiadł i pogłaskał mnie po głowie ,ja tak to lubię .O 22 miałam wizytę u lekarza i tam czekał godzinę ,a gdy wróciliśmy do domu zrobił drinka i usiedliśmy,tylko on nie miał ochoty już na dotyk .To mnie zawsze boli wiem ,że był zmęczony ,a w tedy jest drażliwy i nie lubi się  tulić ,ale mi się przypomina to jak się wtedy zachowywał i mnie odtrącał  .W takich momentach to wraca ,czasami jest wszystko dobrze i jestem bardzo szczęśliwa a czasami męczy mnie to i nie pozwala zapomnieć.Gdyby tak było kiedyś jak jest teraz to byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie ,a teraz czasami nie potrafię ,jak jesteśmy razem jest bardzo dobrze ,ale jak go nie ma ,to jakoś dziwnie się czuję .Powtarzam sobie że go nie kocham tak jak kiedyś ,że jeżeli będę musiała żyć bez niego to dam radę ,ale czasami myślę ,że chyba bym umarła.Tak bardzo bym chciała uwierzyć ,że naprawdę to ona wydzwaniała ,ale dlaczego ona po moim smsie zadzwoniła do niego i pokłócili się ,powiedziała że nie pozwoli  się tak traktować,ja napisałam jej że ma szanse zostać jeszcze pielęgniarką roku ,i że mąż twierdzi ,że to ona nachalnie wydzwania.Od tego dnia mąż się zmienił i zaczął skakać przy mnie ,głaskać ,mnie mówić ,że mnie kocha ,a sex jest cudowny i bardzo często, jak jest w domu cały czas jeździmy gdzieś razem.Nie wiem czy ta kłótnia spowodowała to ,czy poczucie winy ,że jednak mnie okłamał.Na pewno się nie spotykali potem ,ale te rozmowy bardzo mnie zraniły .Staram się mu ufać ,ale nie wiem czy tak na sto procent potrafię chyba nie .Ostatnio powiedział ,że bardzo mnie kocha i że tylko mnie i jest cały mój i tylko mój ,a gdy zapytał mnie czy ja zawsze będę jego odpowiedziałam że do puki tego nie zepsuje.Dwa dni temu zapytałam czy potrafi odpowiedzieć za co mnie kocha a co go najbardziej irytuje,powiedział ,że kocha za to że jestem ,że jestem piękna ,dobra ,tolerancyjna a irytuje go czasami moja nachalność.Tu wychodzą braki z dzieciństwa,ja chyba bez dotyku nie potrafię żyć ,ale naprawdę się staram.Chciałabym ,żeby było tak jak teraz ,i może kiedyś zapomnę .Pozdrawiam Cię ,trzymaj się mocno.Pytasz o moje zdrowie ,to zależy dużo od dnia ,są dni leprze i gorsze,ale oby nie było gorzej ,schudłam 5 kilo i to się lekarzom nie podoba ,ale po tym wszystkim co przeszłam ,nie dziwię się ,muszę więcej jeść bo moja odporność jest do bani i to świństwo tylko czeka .

263

Odp: Dramat!!

Wiesz Nino! Ja bardzo się boję, że za miesiąc, dwa, za pół roku sytuacja może wrócić, bo ona tam ciągle jest, nie wiem, na ile czasu wystarczy mojemu mężowi tego samozaparcia, wiary, że budujemy od nowa. Ja mam czasem na prawdę dziwne doły i smuty. Nie wiem jak będą wyglądały święta (choć jeszcze trochę czasu do tego), wtedy też mamy rocznicę ślubu. Oj smutna będzie, o ile dotrwamy do niej!

264 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2011-09-12 09:53:22)

Odp: Dramat!!

Moniu postaraj się nie myśleć co będzie za jakiś czas ,staraj się żyć chwilą bo nikt nie wie co będzie jutro ,może będziecie razem szczęśliwi ,a może nie .Teraz liczy się to co jest teraz ,ja nie wracam do tematu bo mąż twierdzi ,że nie pozwoli mi się zadręczać ,że muszę zapomnieć i uwierzyć że będzie dobrze .Nie planuję bo nie chcę rozczarowań ,tak jest łatwiej na razie jest dobrze i to się liczy a co będzie ,potem tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.Gdybym zadręczała męża oskarżeniami ,pewnie nas by już nie było ,a tak on odkrył że to beze mnie nie potrafi żyć ,że w łóżku nigdy nie było mu tak dobrze ze mną ,że teraz jest cudownie i nie potrafi się powstrzymać .Ja dopiero teraz odkryłam swoją sexualność ,zmieniłam się ,wiem czego chcę i myślę o swoich potrzebach,wymagam od niego ale i też daję.Teraz jestem pewniejsza siebie i on o tym wie i zaczął mnie bardziej szanować .Mam nadzieję ,że uda Ci się na chwilę zapomnieć ,wiem że to wraca ale postaraj się w tedy czymś zająć ,bo w moim przypadku takie zadręczanie objawia się osłabieniem organizmu a potem bólem ,a ja chcę zapomnieć o bólu.Pozdrawiam i trzymaj się mocno ,mam nadzieję ,że antybiotyki pomogły.Ja też się boję ,że za jakiś czas okaże się, że to wszystko na nic ,a może będzie jednak cudownie,pa.

265

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Moniu postaraj się nie myśleć co będzie za jakiś czas ,staraj się żyć chwilą bo nikt nie wie co będzie jutro ,może będziecie razem szczęśliwi ,a może nie .Teraz liczy się to co jest teraz ,ja nie wracam do tematu bo mąż twierdzi ,że nie pozwoli mi się zadręczać ,że muszę zapomnieć i uwierzyć że będzie dobrze .Nie planuję bo nie chcę rozczarowań ,tak jest łatwiej na razie jest dobrze i to się liczy a co będzie ,potem tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.Gdybym zadręczała męża oskarżeniami ,pewnie nas by już nie było ,a tak on odkrył że to beze mnie nie potrafi żyć ,że w łóżku nigdy nie było mu tak dobrze ze mną ,że teraz jest cudownie i nie potrafi się powstrzymać .Ja dopiero teraz odkryłam swoją sexualność ,zmieniłam się ,wiem czego chcę i myślę o swoich potrzebach,wymagam od niego ale i też daję.Teraz jestem pewniejsza siebie i on o tym wie i zaczął mnie bardziej szanować .Mam nadzieję ,że uda Ci się na chwilę zapomnieć ,wiem że to wraca ale postaraj się w tedy czymś zająć ,bo w moim przypadku takie zadręczanie objawia się osłabieniem organizmu a potem bólem ,a ja chcę zapomnieć o bólu.Pozdrawiam i trzymaj się mocno ,mam nadzieję ,że antybiotyki pomogły.Ja też się boję ,że za jakiś czas okaże się, że to wszystko na nic ,a może będzie jednak cudownie,pa.

Dzięki za ciepłe słowa! Jesteś dla mnie prawdziwym wzorem silnej kobiety, bo nie dość, że walczysz o swoje zdrowie, to jeszcze jest w Tobie tyle siły, żeby walczyć o szczęście!
Mam nadzieję, że Twój mąż docenił wreszcie wielki skarb, jaki ma przy sobie!
Ja faktycznie powinnam bardziej myśleć o sobie, swoich przyjemnościach, zająć się czymś nowym, a nie tylko smucić się bez przerwy! Ale to chyba przez te choróbsko, co mnie męczy (za dużo wolnego czasu na myślenie). Ale już lepiej się czuję!

Chciałam się zapisać na jakieś zajęcia np fitnessu czy coś w tym stylu. Chyba dobry pomysł na odreagowanie stresu no i dla figury same plusy!

Trzymaj się i dzięki!

266

Odp: Dramat!!

Moniczko.. ja tez rozumiem twoje doły.. przerabiałam to..w moim pierwszym małżeństwie keidy wystapiła zdrada.. i właśnie z własnego doświadczenia wiem,że psychika tak działa po zdradzie, że nie dość że i tak jest ciężko to jeszcze sie nakręcamy.. Ale teraz jestes tak czy siak mocniejsza.. zapewniam Cie bo juz wiesz jak to boli..wiesz jakie odczucia wystapiły u Ciebie gdy to wszytsko wyszło na jaw... nie zcekaj na drugi cios bo on może wcale nie nadejść.. a swoją postawa pokazuj męzowi co mógł stracić gdyby był głupi... jesteś mądra..dasz radę... a jak dół Cię dopadnie to pisz.. zasypiemy go wspólnie..

267

Odp: Dramat!!
Malwina69 napisał/a:

Moniczko.. ja tez rozumiem twoje doły.. przerabiałam to..w moim pierwszym małżeństwie keidy wystapiła zdrada.. i właśnie z własnego doświadczenia wiem,że psychika tak działa po zdradzie, że nie dość że i tak jest ciężko to jeszcze sie nakręcamy.. Ale teraz jestes tak czy siak mocniejsza.. zapewniam Cie bo juz wiesz jak to boli..wiesz jakie odczucia wystapiły u Ciebie gdy to wszytsko wyszło na jaw... nie zcekaj na drugi cios bo on może wcale nie nadejść.. a swoją postawa pokazuj męzowi co mógł stracić gdyby był głupi... jesteś mądra..dasz radę... a jak dół Cię dopadnie to pisz.. zasypiemy go wspólnie..

Masz rację! I modlę się, żeby mój ślubny był na tyle mądry, że nie popełni więcej takiej głupoty! Dzięki za pomoc w zasypywaniu dołów!

268

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Smutnamonia Od tego dnia mąż się zmienił i zaczął skakać przy mnie ,głaskać ,mnie mówić ,że mnie kocha ,a sex jest cudowny i bardzo często, jak jest w domu cały czas jeździmy gdzieś razem.Nie wiem czy ta kłótnia spowodowała to ,czy poczucie winy ,że jednak mnie okłamał.Na pewno się nie spotykali potem ,ale te rozmowy bardzo mnie zraniły .Staram się mu ufać ,ale nie wiem czy tak na sto procent potrafię chyba nie .Ostatnio powiedział ,że bardzo mnie kocha i że tylko mnie i jest cały mój i tylko mój

Marzy mi się ten dzień w którym usłyszę, że jestem jedyna, że kocha tylko mnie! Powiedziałam mu to!
Mieliśmy wczoraj szczerą rozmowę, no i powiedziałam, że moje wątpliwości biorą się z tego, że boję się, że nigdy o niej nie zapomni.
Zapytałam, czy coś się w tym temacie zmieniło (jego uczuć do niej) w ciągu tych dwóch miesięcy odkąd przestali się widywać - niestety nic nie odpowiedział....
Wtedy powiedziałam mu, że to strasznie boli, bo jednak chciałabym mieć go na wyłączność!
I jak tu mieć optymistycznie myśli?

269

Odp: Dramat!!

Moniu musisz jeszcze poczekać ja też na początku strasznie cierpiałam ,jak mi powiedział ,że próbowali to skończyć ale nie potrafią bez siebie żyć.Czas pokazał ,że jednak potrafią ,mówił że teraz to ja mam być szczęśliwa ,że moje szczęście jest najważniejsze ,ale o niej nie mogłam nic złego powiedzieć ,bo mówił ,że to nie jej wina.Zastanawiałam się czy skoro to ja mam być szczęśliwa a nie my to czy to ma sens ,bo skoro go kochałam to myśl, że on będzie cierpiał bardzo mnie bolała bo nie chciałam poświęcenia.Postanowiłam być cierpliwa i przypomnieć dlaczego mnie pokochał ,dlaczego kiedyś tak o mnie walczył.Zmieniłam się stałam się silniejsza i to najbardziej pomogło ,bo on miał już dosyć płaczącej żony ,bojącej się śmierci ,która potrzebuje cały czas wsparcia ,o której gdziekolwiek nie pójdzie musi mówić jak się czuje ,bo każdy o to pyta czy u niego w pracy czy znajomi czy rodzina.A  z nią mógł porozmawiać o czymś innym ,ona pytała jak on się czuje ,a nie ja ,to ją nie obchodziło.Tak bardzo bałam się ,że on o niej nie zapomni ,często płakałam a on był w tedy zły ,że sobie nie radzę.Teraz jak jest mi smutno nie pokazuję mu tego ,nie chcę litości tylko żeby robił to wszystko z ochotą.Moje myśli często wracają do tego co było ,ale nie mówię mu o tym .Czekam cierpliwie na to co życie mi przyniesie. Pozdrawiam Cię ,trzymaj się cieplutko bo teraz to ja się przeziębiłam i mam chore gardło.Pa.

270

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Moniu musisz jeszcze poczekać ja też na początku strasznie cierpiałam ,jak mi powiedział ,że próbowali to skończyć ale nie potrafią bez siebie żyć.Czas pokazał ,że jednak potrafią ,mówił że teraz to ja mam być szczęśliwa ,że moje szczęście jest najważniejsze ,ale o niej nie mogłam nic złego powiedzieć ,bo mówił ,że to nie jej wina.Zastanawiałam się czy skoro to ja mam być szczęśliwa a nie my to czy to ma sens ,bo skoro go kochałam to myśl, że on będzie cierpiał bardzo mnie bolała bo nie chciałam poświęcenia.Postanowiłam być cierpliwa i przypomnieć dlaczego mnie pokochał ,dlaczego kiedyś tak o mnie walczył.Zmieniłam się stałam się silniejsza i to najbardziej pomogło ,bo on miał już dosyć płaczącej żony ,bojącej się śmierci ,która potrzebuje cały czas wsparcia ,o której gdziekolwiek nie pójdzie musi mówić jak się czuje ,bo każdy o to pyta czy u niego w pracy czy znajomi czy rodzina.A  z nią mógł porozmawiać o czymś innym ,ona pytała jak on się czuje ,a nie ja ,to ją nie obchodziło.Tak bardzo bałam się ,że on o niej nie zapomni ,często płakałam a on był w tedy zły ,że sobie nie radzę.Teraz jak jest mi smutno nie pokazuję mu tego ,nie chcę litości tylko żeby robił to wszystko z ochotą.Moje myśli często wracają do tego co było ,ale nie mówię mu o tym .Czekam cierpliwie na to co życie mi przyniesie. Pozdrawiam Cię ,trzymaj się cieplutko bo teraz to ja się przeziębiłam i mam chore gardło.Pa.

Wiesz, tak sobie myślę, że mężczyźni to jednak wyrośnięte dzieci, które za wszelka cenę chcą być w centrum uwagi, bez względu na okoliczności. Okres Twojej choroby był próbą dla Ciebie i dla Twego męża. To nie fair, że on oczekiwał pocieszenia z Twojej strony podczas gdy Ty biedna żyłaś z myślą, że kolejny dzień może przynieść najgorsze. On ciebie powinien podtrzymywać na duchu w tej walce a nie oczekiwać tego od Ciebie. To przykre!
Smutne jest również to, że był zły na Ciebie, że sobie nie radzisz z trudną sytuacją w jakiej Ciebie postawił. Zły, że przeżywasz zdradę, że płaczesz. A niby co masz robić? Cieszyć się i śmiać? Udawać, że nic  się nie stało?
To Ty powinnaś dyktować warunki, bo to On jest winny nie Ty!
Pokręcone to wszystko! Nie ma co!
Wiesz - zwróciłam się do terapeuty o poradę. Pytałam jak sobie z tym wszystkim poradzić. Poradził mi abyśmy z mężem spróbowali terapii małżeńskiej, bo bardzo cenna jest opinia i  wskazówki osoby postronnej. Osoby bliskie nie dadzą pełnego obrazu sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Faktycznie, bo jak zwracam się w trudnych chwilach do mojego brata, to słyszę, że zawsze mogę na niego liczyć, że cokolwiek nie postanowię on będzie mi pomagał. że niestety nie może mi pomóc jak mam cięższe dni.

Mam nadzieję, że nie zaraziłam Cię przez internet anginą:)
Trzymaj się ciepło i nie daj się chorobom!
Pozdrawiam!

271 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-09-16 00:15:00)

Odp: Dramat!!

Moniu, tak Ci współczuję, że on nadal o niej myśli sad.
Może faktycznie, skoro chcecie ratować małżeństwo to terapeuta rodzinny, samemu ciężko sobie z tym poradzić, mimo że człowiek dwoi się i troi. Mam nadzieję, że dla Twojego męża ta kobieta niedługo to będzie całkiem zamknięty etap, że będziesz tą jedyną, bo zasługujesz na to. A myśli, że mąż myśli o innej mogą zabijać i bardzo boleć. No, ale kocoha się tę drugą osobę, to człowiek się stara...

Także uważam, że mąż Niny postąpił podle, bo to wielka podłość zdradzać zonę, gdy jest chora. Oczywiście, zawsze jest to podłość, ale wtedy to chyba szczególnie boli. W takich chwilach powinien być z Tobą, a nie uprawiać seks z inną. Ech.

272

Odp: Dramat!!
truskaweczka19 napisał/a:

Moniu, tak Ci współczuję, że on nadal o niej myśli sad.
Może faktycznie, skoro chcecie ratować małżeństwo to terapeuta rodzinny, samemu ciężko sobie z tym poradzić, mimo że człowiek dwoi się i troi. Mam nadzieję, że dla Twojego męża ta kobieta niedługo to będzie całkiem zamknięty etap, że będziesz tą jedyną, bo zasługujesz na to. A myśli, że mąż myśli o innej mogą zabijać i bardzo boleć. No, ale kocoha się tę drugą osobę, to człowiek się stara...

Także uważam, że mąż Niny postąpił podle, bo to wielka podłość zdradzać zonę, gdy jest chora. Oczywiście, zawsze jest to podłość, ale wtedy to chyba szczególnie boli. W takich chwilach powinien być z Tobą, a nie uprawiać seks z inną. Ech.

Wiadomo, że mój mąż podjął decyzję o pozostaniu ze mną nie dlatego, że tamto uczucie  mu "przeszło". Tylko dlatego, że uznał, że to jednak ja i nasza rodzina powinniśmy być dla niego najważniejsi. No ale czy zapomni o tamtej? Tego nie wie nikt.
Terapeuta powiedział mi, że jest możliwe kochać dwie osoby jednocześnie. Tylko ważne jest jaką decyzję w sprawie tych uczuć podejmiemy.
Kurde a ja po prostu chcę żeby o niej zapomniał! Koniec! Kropka! Bez żadnych psychologicznych dyrdymałów!
Strasznie mi dziś smutno!
Byłam na ślubie kuzynki, patrzyłam jak szczęśliwi przysięgają sobie miłość i te pozostałe bzdety! Jak mi było smutno! Mnie też ktoś  kiedyś przysięgał i nie dotrzymał.............
Oj! Martini dziś będzie moim przyjacielem!
A małżonek gdzie? W pracy!

273

Odp: Dramat!!

Dziś czuję się jeszcze gorzej ,zaatakowało mi zatoki i boli mnie głowa ,ale na sex rano jakoś miałam siły .Macie rację ,że mój mąż zachował się podle, ale jak sobie przypomnę ile przez pierwszy rok mojej choroby dla mnie zrobił ,jak karmił mnie ,nosił mnie na rekach ,głaskał ,pocieszał ,woził w nocy na pogotowie ,nawet zastrzyki od niego były inne niż w szpitalu ,nie spał po nocach tylko sprawdzał czy nie potrzebuje leków .Sprawdzał każdą chemię która miałam dostać ,i pilnował aby znowu nie podano mi zwykłej chemii  która była dużo tańsza ,przejął wszystkie obowiązki ,zajął się domem ,dziećmi ,dla siebie nie miał chwili .To było dla mnie tak ważne ,wiem że wtedy bardzo mnie kochał inaczej by tak nie walczył .Zdrada boli bardzo ale też zmieniła moje nastawienie do życia .Ja się zmieniłam ,dostrzegam bardziej swoje błędy ,choć tak małe to czasami mają one duże znaczenie,stałam się bardziej otwarta ,eksperymentuję w łóżku , a to podoba mu się najbardziej ,staje się kobietą która wie czego chce ,jakie ma potrzeby.Staram się by nam się udało ,choć snów nie mogę się pozbyć, one same się pojawiają i wtedy nie mogę spać ,mąż o tym wie ale tego nie zmieni .Jak przejdzie mi ten katar to pójdę na zakupy ,troszkę zarobiłam więc kupię sobie buty i wtedy się dla męża wystroję .3 października 14 rocznica to może wtedy go uwiodę.,tylko że będzie po 30 godzinach pracy i nie wiem czy mi się uda .Trzymajcie się mocno ,pa,idę zjeść resztę tabletek .

274

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Dziś czuję się jeszcze gorzej ,zaatakowało mi zatoki i boli mnie głowa ,ale na sex rano jakoś miałam siły .Macie rację ,że mój mąż zachował się podle, ale jak sobie przypomnę ile przez pierwszy rok mojej choroby dla mnie zrobił ,jak karmił mnie ,nosił mnie na rekach ,głaskał ,pocieszał ,woził w nocy na pogotowie ,nawet zastrzyki od niego były inne niż w szpitalu ,nie spał po nocach tylko sprawdzał czy nie potrzebuje leków .Sprawdzał każdą chemię która miałam dostać ,i pilnował aby znowu nie podano mi zwykłej chemii  która była dużo tańsza ,przejął wszystkie obowiązki ,zajął się domem ,dziećmi ,dla siebie nie miał chwili .To było dla mnie tak ważne ,wiem że wtedy bardzo mnie kochał inaczej by tak nie walczył .Zdrada boli bardzo ale też zmieniła moje nastawienie do życia .Ja się zmieniłam ,dostrzegam bardziej swoje błędy ,choć tak małe to czasami mają one duże znaczenie,stałam się bardziej otwarta ,eksperymentuję w łóżku , a to podoba mu się najbardziej ,staje się kobietą która wie czego chce ,jakie ma potrzeby.Staram się by nam się udało ,choć snów nie mogę się pozbyć, one same się pojawiają i wtedy nie mogę spać ,mąż o tym wie ale tego nie zmieni .Jak przejdzie mi ten katar to pójdę na zakupy ,troszkę zarobiłam więc kupię sobie buty i wtedy się dla męża wystroję .3 października 14 rocznica to może wtedy go uwiodę.,tylko że będzie po 30 godzinach pracy i nie wiem czy mi się uda .Trzymajcie się mocno ,pa,idę zjeść resztę tabletek .

Trzymaj się zdrowo i nie daj się chorobie!
Na pewno Twój mąż jest dobrym człowiekiem, skoro tyle dla Ciebie zrobił w czasie gdy walczyłaś o życie. Być może przerosło go to wszystko i stąd ta zdrada!
Życzę Wam z całego serca, żeby się udało posklejać to połamane życie!
A jeśli chodzi o mnie, to na razie jestem w depresji i nie widzę jakoś światełka w tunelu. Coraz częściej myślę o rozstaniu, choć to bardzo boli. Bo wciąż kocham i to bardzo! Tylko nie chcę ciągle cierpieć. Mija czwarty miesiąc a ja przeżywam wszystko nadal strasznie mocno.
Mój mąż widzi, że cierpię, on cierpi również. Ciągle mówi, że to jego wina i że musi się postarać, żeby wszystko naprawić.
Tylko widzę, że nie bardzo ma pomysł na to naprawianie.
Nie wiem, może to głupie i dla wielu nic nie znaczące, ale wczoraj zapytałam, czy może założyłby z powrotem obrączkę, bo to będzie dla mnie bardzo ważny gest. Taki symbol, że mu zależy, że to wszystko coś znaczy.
On na to, że może za jakiś czas. Gdy spytałam czy aż tak go parzy to kółeczko na palcu, mówił, że nie, ale nie potrafi mi wytłumaczyć dlaczego nie chce.
Może to głupie, bo wiele małżeństw nie przywiązuje wagi do obrączki. Ale my akurat nosiliśmy je nieprzerwanie aż do naszego kryzysu. Pamiętam nawet jak kiedyś mi powiedział, że podoba mu się jak mam na prawej ręce tylko obrączkę, bo nie ginie wśród innych pierścionków. Było mi na prawdę miło, bo czułam, że wiele dla niego znaczę.
A dziś sam jej nie nosi i nie chce założyć.
To nie jest dobry sygnał! I ja mam wierzyć, że zależy mu na mnie? Takim gestem tego nie pokazuje!

275

Odp: Dramat!!

Przeleciałam ten wątek i powiem tak:
Srutu tutu, jak on Tobą manipuluje.
Te wszystkie gadki, żeby dać mu czas przyprawiają mnie o mdłości,
bo albo rybka, albo akwarium. Nie wierzę, że z tamtą nie jest.
Nie wierzę, że nie uprawiają ze sobą seksu - nie wierzę.
Wstydzi się założyć obrączkę? Kurde, a czemu ukrywa swój związek z Tobą?
Kocha Ciebie i córkę, a obrączka go parzy - to jest jakaś paranoja.
Zażądaj od niego zmiany pracy i to kategorycznie, bo do końca swoich dni się
nie uwolnisz od tej drugiej.
Wież pod rozwagę przeprowadzkę z nim i to mu zaproponuj.
Niech zerwie te więzy, które tak nim omotały i niech przestanie Ciebie okłamywać.
Powinnaś zażądać swoich praw i przestań wierzyć w te jego westchnienia do Ciebie.
Nikt nie rani bliskich w ten sposób, jeśli kocha ich szczerze.
Zrób z tym porządek, bo się wypaliłaś przez te miesiące, a on skutecznie
niszczy Ciebie od środka i patrzy jak się robi z Ciebie wrak emocjonalny.

276

Odp: Dramat!!

bacznie obserwowalam twoje  historie,czytając z  zapartym tchem kazdy twoj wpis.po prostu  głeboko wierzyłam ,że  wam sie uda:bo ty taaaaaaaaak bardzo kochasz i tyle jestes w stanie poswiecić w imie tej milości.kiedy natomiast przeczytałam twoj ostatni wpis odnosnie  obrączki(nie obraż sie!)jakby cos  strzeliło,spadło z bardzo wysoka i  rozkruszyło sie na milion malenkich  kawalków.fakt  to nie  jest  sygnał:kocham cie i zrobie dla ciebie i córki wszystko,byłem durniem niszcząc Nas w tak prosty sposob!
niestety te prognozy nie sa obiecujące.ja tak i poprzedniczka utwierdziłam sie w przekonaniu ,że on jest  z tamtą i nie może jej "odpuscić";
oklamuje ciebie,uzywajać zaawansowanej sztuki manipulacji,moszcząc sobie cieple gniazdko na wypadek gdyby... tamtej sie nagle odwidziało!
sądzę , że powinnaś już sie otrząsnąć i wziąć sprawy w swoje ręce.pozbadz sie  zludzeń,postaw delikwenta i oznajmij mu ,że jego czas minął i wszystkie jego  dobra już wysłałas  pod adres jego "powiernicy";resztę omówicie ,kiedy ty bedziesz na to gotowa.wystaw go, zamknij drzwi i niech dostanie w łeb od sumienia ,że okazał sie takim kretynem.nie krzywdz dalej siebie i dziecka.dajesz mu to czego chce i  traktujesz siebie  jak ....(no własnie!);ni epora na emocje i przemyslenia;teraz weż sie za siebie i córke,zacznij odbudowywać jej i twój swiat wartości;to wszystko to  daleka droga-ale podswiadomie  chyba  już od  dawna sie do tego przygotowywałaś ,tylko  ze nie  dopuszczasz  do siebie tej mysli.
będzie bolało-jak cholera,aby nie upaść na samo  dno ,poradz sie specjalisty;bo widze  że sama możesz tego po prostu  nie  udzwignąć.
pozdrawiam

277

Odp: Dramat!!

lILIA 80,  sama racja.
Facet, który odmiawi noszenia obrączki jest dla mnie podejrzany, kłamliwy, manipulant.
Wydaje mi się, że jednak do końca nie znasz swego męża, bo on kłamie Ciebie i córkę - wredny typ.
Przepraszam, że tak piszę, ale z opisu już go nienawidzę. Niech spada do tej swoje kochanicy
i niech jej nosi obrączkę i niech weźmie ślub. Nie rokuję temu związkowi niczego.
Tej małpie, co Ci zabrała męża, dałabym w pysk - ja tak zrobiłam i policja nic mi nie zrobiła.
Nie daj się, bo nie jesteś tego wata.

278

Odp: Dramat!!

Dla mnie też to jest podejrzane.
Z tego co pamiętam nadal ze sobą pracują. To jeszcze mogę zrozumieć, bo obecnie ciężko o pracę, a tym bardziej komuś, gdy pracuje w jakiejś firmie wiele lat, w grę wchodzi pewne przyzwyczajenie.
Nie uważam, by trzeba było nosić obrączki, zależy od danego małżeństwa, lecz skoro ZAWSZE nosiliście, a teraz mąż nie chce nosić, to nie podobałoby mi się to. Tak niby chce odbudować małżeństwo, a nadal niewiele się stara. To tak jakbyś tylko Ty sie starała.
Oczywiście, nadal trzymam za Was kciuki, ale niefajnie mi to wygląda.

279

Odp: Dramat!!

Smutne to co piszecie, ale niestety czuję, że macie rację!
No nic! Otrzyj łzy dziewczyno! Weź się w garść i buduj swoje życie na nowo! Bez niego!

280

Odp: Dramat!!

droga `SMUTNAONIA`

nie jest rzecza  ,aby ładnie pisac i wciskac  ci dyrdymaly jak to może  być pieknie.zachowuje powage sytuacji i szczerze wypowiadam sie  co do twojego/waszego problemu.nie było,nie jest i nie bedzie  moją intencja aby ciebie sprowadzic  do przyslowiowego dna psychicznego;wrecz przeciwnie -obiektywnie zwracamy  ci uwage  juz  nie tylko w "oczywiestej"kwestii waszego problemu ,ale szczegolnie  zaintresowalismy sie tutaj sprawa ,że twoj maz w szczeniacki sposob zaczal gre z toba   i wasza corka;pomijajac fakt  manipulacji i przeciagania sie z czasem , łamie ciebie i sprawdza jak daleko moze posunąc sie w  swoim pustym planie "sprawdzenia"swoich uczuć,zdecydowania sie,odkochania,zakochania ,albo jakkolwiek by tego nie nazwać.
jestesmy tu po to ,żeby cie  podtrzymać na duchu ,nie mamić ale  podac na tacy za i-przeciw.
ty jednak decydujesz,ty rozdajesz karty i ty  sama doskonale  wiesz jak  to dalej rozstrzygnąc.
nie głaszczemy cie i nie przytulamy-ale ...jestesmy tutaj ...blisko...zaraz obok;

* ateraz ode mnie-zastosowałam to kiedys i  sprawdziło sie  -wywołalo usmiech,pozytywny usmiech;
ciemny wieczor,podejdz do okna.spojrz w niebo ,obejrzyj sie  w lewo ,spojrz wysoko na te gwiazde -to ona  ode mnie dla ciebie-jestem z Tobą! glowa do góry;BEDZIE DOBRZE.
pozdrawiam

281

Odp: Dramat!!

Moniu co u Ciebie ,ja nadal jestem chora i wpadam w depresje.Powtarzam sobie ,że on już dla mnie tyle nie znaczy ,ale jak nie pocałował dziś przed wyjściem to od razu mam doła,tak jak by na tym świat się kończył.Muszę jutro wyjść z domu bo się zamęczę.Mój mąż też nie nosi obrączki,zdjął ją gdzieś po roku ,może po dwóch, nie pamiętam.Mówił,że przeszkadzała mu w pracy ,budowa ,spawanie i takie tam różne.Kiedy ja zachorowałam ,zaczął szukać obrączki ,znaleźliśmy  po dłuższym czasie ,schowałam i nie miałam pojęcia gdzie .W tedy powiedziałam ,że ja nosiłam przez 10 lat a teraz lekarze nie pozwalają ,to teraz on będzie nosił 10 lat i nosił ,ale nie pracował dodatkowo .Kiedy dowiedziałam się o zdradzie zauważyłam ,że jej nie nosi ,od kiedy nie wiem .Do tej pory nie założył ,ale nadal dodatkowo pracuje i spawa .Komórki jego często są stopione ,więc obrączka by się też zniszczyła,ale ja wolałabym by była na palcu ,bo dla mnie to ma znaczenie ,szczególnie teraz ,ale mu o tym nie powiem ,nie będę go  zmuszała.Pamiętaj byś postępowała tak abyś to Ty najmniej cierpiała.Ściskam Cię mocno.

282

Odp: Dramat!!

Witaj Nino!
Eh! Zdołowały mnie wypowiedzi dziewczyn na temat tej nieszczęsnej obrączki. Od razu przekreśliły jakiekolwiek szanse na odbudowę naszego szczęścia!

Nie będę męża zmuszać do założenia obrączki. Sama również ją zdjęłam.
Ja czuję, że jeśli uda się nam poskładać te nasze kruche szczęście to obrączki wrócą na nasze palce.
Wczoraj mieliśmy długą rozmowę. Powiedziałam mężowi, że widzę w sobie niepokojące objawy wskazujące na depresję i póki mam jeszcze siłę i chęć - chcę z tym walczyć.
Nie chcę pić do lustra i potem ryczeć aż ból głowy staje się nie do zniesienia, nie chcę mu wypominać ciągle jego zdrady.
Mam złe przeczucie, że zachowując się w ten sposób podcinam mu skrzydła. Wydaje mu się, że cokolwiek by nie zrobił, ciągle będę nieszczęśliwa. I chyba się trochę z tego powodu zamyka w sobie.
Przeraża mnie to, bo wydaje mi się, że już nie chce o mnie walczyć, a to chyba raczej chyba brak wiary, że się uda.
Powiedział mi, że mu na mnie zależy, że nie chce się ze mną rozstać. I tego się trzymam!

Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad terapią małżeńską. Mąż początkowo nie chciał, bo twierdził, że sami sobie poradzimy.
Ale teraz widzi, że to nie przelewki, że  moją psychiką jest kiepsko (z jego zresztą też niezbyt dobrze - chociaż nie chce się do tego przyznać).
No i umówiłam nas na takie spotkanie w przyszłym tygodniu. Terapię prowadzi dwoje terapeutów - mężczyzna i kobieta. Ciekawe może być takie doświadczenie.  Wcześniej radziłam się trochę drogą mailową i wydali mi się bardzo konkretni a przy tym sympatyczni.
Sprawdziłam opinie o tej parze i same zadowolone słowa słyszałam.
Pokładam w tej terapii wiele nadziei.
A Wy macie doświadczenie z taką terapią? Próbowaliście?
Nino, może niepotrzebnie sobie chcesz wmówić, że mąż już dla Ciebie nie znaczy tyle co kiedyś. Przecież Twoje smutki, cierpienia wskazują, że jest dokładnie odwrotnie.
Uważam, że chyba trzeba sobie jak najczęściej okazywać uczucia, wtedy człowiek czuje się chyba jakoś lepiej, bezpieczniej.
Uwielbiam zasypiać wtulona w niego  na łyżeczkę. Wtedy mam takie poczucie, że jest dobrze - w końcu to do mnie się przytula! Mam nadzieję, że jeśli będzie przy mnie szczęśliwy to o tamtej zapomni jakoś!
Dlatego ta terapia jest dla mnie bardzo istotna, może pomogą nam wypracować jakieś metody, żeby naprawić wszystko!
Trzymaj się jakoś! Nie daj się chorobie! Zauważyłam, że jak człowieka coś fizycznie męczy to siłą rzeczy psychicznie też gorzej się czuje!

Bardzo Ci dziękuję, że interesujesz się tym co u mnie! Ja również mocno trzymam kciuki za Twoje szczęście!
Pozdrawiam!
P.S
mam nadzieję, że następne posty będą troszkę bardziej optymistyczne!

283

Odp: Dramat!!

Moniczko a ja z uporem maniaka będę jednak twierdziła, że się Wam uda.. no soory ale takie są moje odczucia i nawet historia z obrączką nie zmieniła mojego zdania..a terapia.. super pomysł.. to bardzo pomocna sprawa w takich sytuacjach..na zasadzie fachowiec to fachowiec..podpowie, oceni, poradzi... Moim zdaniem nauczycie się postępować ze sobą nawzajem w tych okolicznościach... bo to jakby nie patrzeć nowa sytuacja i działanie intuicyjne... Dlaczego w Was wierzę?? nie wiem.... może mam wrażenie, że Twój mąż to dość mądry gość, że jest w stanie ocenić, zrozumieć do czego doszło.. ocenić zagrożenie jakie ściągnął na wasze życie.. może jednak ma wyobraźnie i poszedł po rozum do głowy?? dlaczego nie????  Po prostu tak czuję... i mam nadzieję, że intuicja mnie nie zawiedzie...

284

Odp: Dramat!!
Malwina69 napisał/a:

Moniczko a ja z uporem maniaka będę jednak twierdziła, że się Wam uda.. no soory ale takie są moje odczucia i nawet historia z obrączką nie zmieniła mojego zdania..a terapia.. super pomysł.. to bardzo pomocna sprawa w takich sytuacjach..na zasadzie fachowiec to fachowiec..podpowie, oceni, poradzi... Moim zdaniem nauczycie się postępować ze sobą nawzajem w tych okolicznościach... bo to jakby nie patrzeć nowa sytuacja i działanie intuicyjne... Dlaczego w Was wierzę?? nie wiem.... może mam wrażenie, że Twój mąż to dość mądry gość, że jest w stanie ocenić, zrozumieć do czego doszło.. ocenić zagrożenie jakie ściągnął na wasze życie.. może jednak ma wyobraźnie i poszedł po rozum do głowy?? dlaczego nie????  Po prostu tak czuję... i mam nadzieję, że intuicja mnie nie zawiedzie...

Dzięki! Takie słowa naprawdę są potrzebne! Ja też mimo wszystko staram się wierzyć, że się uda, choć to niełatwe!
Mam pytanie do Ciebie!
Pisałaś kiedyś, że Twój mężczyzna, z którym się związałaś po rozstaniu z mężem miał kiedyś chwilę zwątpienia. Pisałaś, że naprzykrzała mu się jego była. No i w związku z tym przez jakiś czas się wahał, czy być z Tobą czy z nią.
Można sądzić, że żywił do niej jakieś uczucia, które powodowały, że się na chwilę pogubił.
Ostatecznie zdecydował, że chce być z Tobą.
W związku z tym moje pytanie. Czy nie miałaś myśli, że on do niej mimo wyboru na Twoją korzyść coś czuje? Czy w ogóle wracaliście w rozmowach do tej trudnej sytuacji?
Jeśli możesz, napisz proszę!

285

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Czy nie miałaś myśli, że on do niej mimo wyboru na Twoją korzyść coś czuje? Czy w ogóle wracaliście w rozmowach do tej trudnej sytuacji?

Mam uraz do mężczyzn - Twojego męża cenię tylko za to , że nie jest podrywaczem, takim narzekającym na żonę by inna go pocieszyła i nosek wytarła, i utuliła biedaka i trzymam kciuki za jego dojrzałość i odpowiedzialność. A Tobie życzę byś potrafiła z tym wszystkim żyć, byś potrafiła nie wracać do tej historii i ze swojego doświadczenia powiem Ci, że wybaczenie to tylko takie słowo. Dopóki kochasz zawsze będziesz wracać myślą do tej sprawy i zawsze będzie bolało. Jeśli mąż z Tobą zostanie to nie wracaj w rozmowach do tych trudnych i bolesnych dla Ciebie chwil - to niczemu nie służy.
A teraz nie oskarżaj go tylko mów mu o swoich uczuciach, mów jak Cię rani i jak to przeżywasz i co czujesz.
Trzymam za Ciebie kciuki i życzę dużo siły i wytrwałości i obyś dała radę żyć z człowiekiem, który Cię zawiódł.

286

Odp: Dramat!!

Podobno miłości się nie wybiera.
Ale w Twojej sytuacji jednak trudno użyć tego powiedzenia,bo Twój mąż w tej sytuacji zachowuje się nie fair.Nie dlatego,że poznał inną i zakochał się.Każdemu się zdarza i każdy ma prawo kochać więcej niż jedną osobą.Nie fair jest dlatego,że prosi o czas.35 lat (podejrzewam,że Twój mąż jest w podobnym do Twojego wieku) to już nie młodzieńcze lata,tutaj już nie czas na wybieranie między długoletnim małżeństwem i do tego rodziną,bo razem z Waszą córeczką stanowicie ją,a kobietą poznaną w pracy.Na Twoim miejscu dałabym mu jasno i wyraźnie do zrozumienia,że ma się zdecydować już.Albo kocha najmocniej na świecie Ciebie albo tę drugą kobietę.Jest dorosły,więc niech podejmie dorosłą i męską decyzję.Pytanie teraz co Ty zrobisz jeśli powie,że Ty byłaś i będziesz tą jedyną ?Pozostaniesz z nim czy odejdziesz ?Mam nadzieję,że podejmiesz słuszną decyzję,trzymam kciuki za Ciebie !

287

Odp: Dramat!!

monia chyba sie Twoja "zmora" na forum pojawila, albo to strasznie podly zbieg okolicznosci big_smile

288

Odp: Dramat!!

Moniu ja też w was wierzę.Wiesz Twój mąż  jest szczery i dla tego nie wszystko Ci mówi co byś chciała słyszeć ,daj mu trochę więcej czasu .Nie chcesz chyba żeby kłamał ,bo ja już mam dość kłamstw i dla tego kiedy go pytałam a nie otrzymywałam odpowiedzi cierpiałam ,ale wiedziałam ,że przynajmniej jest szczery.Próbuję żyć wiedząc ,że już nie kłamie i mimo że mam złe dni to staram się by było dobrze .Dzisiaj idę na zakupy ,choć jeszcze nie jestem całkiem zdrowa ,ale jak wyjdę trochę na świeże powietrze może szybciej dojdę do siebie .Pamiętaj myśl o sobie i Ciesz się z tego jak jest ,pamiętaj zawsze może być gorzej.Pozdrawiam.

289

Odp: Dramat!!

Trzymam kciuki

290

Odp: Dramat!!

Faktycznie trzeba dużo czasu i dużo pracy, żeby mogło się to jakoś poukładać!
Zastanawiam się jaka jest definicja wybaczenia.
Ja sobie łopatologicznie tłumaczę, że wybaczyć oznacza nie mieć już żalu do osoby, która nas skrzywdziła!
A czy to możliwe?
Ja myślę podobnie jak zofia282, że jak się kocha, to zawsze będzie bolało!

291

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Moniczko a ja z uporem maniaka będę jednak twierdziła, że się Wam uda.. no soory ale takie są moje odczucia i nawet historia z obrączką nie zmieniła mojego zdania..a terapia.. super pomysł.. to bardzo pomocna sprawa w takich sytuacjach..na zasadzie fachowiec to fachowiec..podpowie, oceni, poradzi... Moim zdaniem nauczycie się postępować ze sobą nawzajem w tych okolicznościach... bo to jakby nie patrzeć nowa sytuacja i działanie intuicyjne... Dlaczego w Was wierzę?? nie wiem.... może mam wrażenie, że Twój mąż to dość mądry gość, że jest w stanie ocenić, zrozumieć do czego doszło.. ocenić zagrożenie jakie ściągnął na wasze życie.. może jednak ma wyobraźnie i poszedł po rozum do głowy?? dlaczego nie????  Po prostu tak czuję... i mam nadzieję, że intuicja mnie nie zawiedzie...

Dzięki! Takie słowa naprawdę są potrzebne! Ja też mimo wszystko staram się wierzyć, że się uda, choć to niełatwe!
Mam pytanie do Ciebie!
Pisałaś kiedyś, że Twój mężczyzna, z którym się związałaś po rozstaniu z mężem miał kiedyś chwilę zwątpienia. Pisałaś, że naprzykrzała mu się jego była. No i w związku z tym przez jakiś czas się wahał, czy być z Tobą czy z nią.
Można sądzić, że żywił do niej jakieś uczucia, które powodowały, że się na chwilę pogubił.
Ostatecznie zdecydował, że chce być z Tobą.
W związku z tym moje pytanie. Czy nie miałaś myśli, że on do niej mimo wyboru na Twoją korzyść coś czuje? Czy w ogóle wracaliście w rozmowach do tej trudnej sytuacji?
Jeśli możesz, napisz proszę!

jGdy to wynikło... gdy sie odezwała.. byłam przeświadczona,że przegram z nia.. była ode mnie młodsza o 12 lat, wczesniej...byli X czasu ze soba.. itd... namieszała nam bardzo a ja postanowiłam wycofać się.. na zasadzie " nie trzymam Cie ... idź sobie"... On jednak pokazywał mi swoja postawą, że jest to dla niego cholernie trudne .. więc pytałam siebie" dlaczego trudne skoro z mojego punktu widzenia jest łatwe?? " czyli jednak nie jestem mu obojetna w obliczu jej osoby.. nigdy nie zapomne jak On płakal.. potężny, silny, twardy facet... widziałam więc,że toczy w środku walkę o nas...   i wrócilismy do siebie...tak absolutnie i na zawsze.. nie rozmawiamy o tym wcale.... dla mnie ONA pzrestała istnieć...jestem przekonana,że dla niego aboslutnie tez... bo widac to po jego postepowaniu, jego okazywaniu uczuć do mnie  itd..  Owszem był czas,że nade mna wisiało widmo jej osoby,że TO JA nie mogłam pozbyć sie pamięci o niej w sensie porownywania sie, każda nasza kłótnia ( przeciez funkconujemy normalnie więc tez sie kłócimy) dość długo była dla mnie katastrofą.. ale minęło i to.....
\
Moniczko mówię Ci tak w kółko i do znudzenia: wierz w siebie i nie bądź kobietą " trudną" w tym temacie bo; To tamta była natrętna, namolna, zmuszająca do podejmowania decyzji, do wyboru, do mierzenia sie z tym trudnym tematem, walczyła telefonami, spotkaniami, mailami... JA nie... więc chyba  zniechęciła go, znudziła, zmęczyła.. nie wiem... wybrał mnie... widziałam po nim ,że bał się,że nie wytrzymam.. że przekreśle go...ale wytrzymałam a łatwo nie było... na to wszystko potzreba czasu...
Monika nie pocieszam Cię ..wiem ,że masz trudno bo: pracuja razem.. gdzies w poblizu siebie.. rozumiem... ale jeśli wasze zycie ma polegac na szarpaniu się, na podejrzeniach , na wiecznym wracaniu do tematu.... to nie wiem czy to ma sens...

Poza tym jest jeszcze jedna sprawa..
Może nie na ten wątek i nie na ta chwilę.. bo mam duzo pracy i nie mam jak pisać.. ale... moje małżeństwo( pierwsze) rozpadło sie przez kochankę..po 16 latach....tylko tyle, że trafiłam na niebywale podłą pannę.. która użyła wszelkich sposobów na zdobycie mojego męża.. i nie udało nam sie... a dziś nie żałuję.. jestem przeszczęśliwa,że go sobie wzięła... :-) wiec porównuje ( o ile można ze słowa pisanego) to co Ty piszesz o swojej sytuacji, o postawie Twojego męża... itd... nawet o ten kobiecie... i nie jest tak jak było u mnie.  u Ciebie jest stanooowczo lepiej.. inaczej....

....................................................... bądx mądra babką.. a co ma byc i tak będzie.. ale musisz być dobrej mysli....

292

Odp: Dramat!!
Malwina69 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Moniczko a ja z uporem maniaka będę jednak twierdziła, że się Wam uda.. no soory ale takie są moje odczucia i nawet historia z obrączką nie zmieniła mojego zdania..a terapia.. super pomysł.. to bardzo pomocna sprawa w takich sytuacjach..na zasadzie fachowiec to fachowiec..podpowie, oceni, poradzi... Moim zdaniem nauczycie się postępować ze sobą nawzajem w tych okolicznościach... bo to jakby nie patrzeć nowa sytuacja i działanie intuicyjne... Dlaczego w Was wierzę?? nie wiem.... może mam wrażenie, że Twój mąż to dość mądry gość, że jest w stanie ocenić, zrozumieć do czego doszło.. ocenić zagrożenie jakie ściągnął na wasze życie.. może jednak ma wyobraźnie i poszedł po rozum do głowy?? dlaczego nie????  Po prostu tak czuję... i mam nadzieję, że intuicja mnie nie zawiedzie...

Dzięki! Takie słowa naprawdę są potrzebne! Ja też mimo wszystko staram się wierzyć, że się uda, choć to niełatwe!
Mam pytanie do Ciebie!
Pisałaś kiedyś, że Twój mężczyzna, z którym się związałaś po rozstaniu z mężem miał kiedyś chwilę zwątpienia. Pisałaś, że naprzykrzała mu się jego była. No i w związku z tym przez jakiś czas się wahał, czy być z Tobą czy z nią.
Można sądzić, że żywił do niej jakieś uczucia, które powodowały, że się na chwilę pogubił.
Ostatecznie zdecydował, że chce być z Tobą.
W związku z tym moje pytanie. Czy nie miałaś myśli, że on do niej mimo wyboru na Twoją korzyść coś czuje? Czy w ogóle wracaliście w rozmowach do tej trudnej sytuacji?
Jeśli możesz, napisz proszę!

jGdy to wynikło... gdy sie odezwała.. byłam przeświadczona,że przegram z nia.. była ode mnie młodsza o 12 lat, wczesniej...byli X czasu ze soba.. itd... namieszała nam bardzo a ja postanowiłam wycofać się.. na zasadzie " nie trzymam Cie ... idź sobie"... On jednak pokazywał mi swoja postawą, że jest to dla niego cholernie trudne .. więc pytałam siebie" dlaczego trudne skoro z mojego punktu widzenia jest łatwe?? " czyli jednak nie jestem mu obojetna w obliczu jej osoby.. nigdy nie zapomne jak On płakal.. potężny, silny, twardy facet... widziałam więc,że toczy w środku walkę o nas...   i wrócilismy do siebie...tak absolutnie i na zawsze.. nie rozmawiamy o tym wcale.... dla mnie ONA pzrestała istnieć...jestem przekonana,że dla niego aboslutnie tez... bo widac to po jego postepowaniu, jego okazywaniu uczuć do mnie  itd..  Owszem był czas,że nade mna wisiało widmo jej osoby,że TO JA nie mogłam pozbyć sie pamięci o niej w sensie porownywania sie, każda nasza kłótnia ( przeciez funkconujemy normalnie więc tez sie kłócimy) dość długo była dla mnie katastrofą.. ale minęło i to.....
\
Moniczko mówię Ci tak w kółko i do znudzenia: wierz w siebie i nie bądź kobietą " trudną" w tym temacie bo; To tamta była natrętna, namolna, zmuszająca do podejmowania decyzji, do wyboru, do mierzenia sie z tym trudnym tematem, walczyła telefonami, spotkaniami, mailami... JA nie... więc chyba  zniechęciła go, znudziła, zmęczyła.. nie wiem... wybrał mnie... widziałam po nim ,że bał się,że nie wytrzymam.. że przekreśle go...ale wytrzymałam a łatwo nie było... na to wszystko potzreba czasu...
Monika nie pocieszam Cię ..wiem ,że masz trudno bo: pracuja razem.. gdzies w poblizu siebie.. rozumiem... ale jeśli wasze zycie ma polegac na szarpaniu się, na podejrzeniach , na wiecznym wracaniu do tematu.... to nie wiem czy to ma sens...

Poza tym jest jeszcze jedna sprawa..
Może nie na ten wątek i nie na ta chwilę.. bo mam duzo pracy i nie mam jak pisać.. ale... moje małżeństwo( pierwsze) rozpadło sie przez kochankę..po 16 latach....tylko tyle, że trafiłam na niebywale podłą pannę.. która użyła wszelkich sposobów na zdobycie mojego męża.. i nie udało nam sie... a dziś nie żałuję.. jestem przeszczęśliwa,że go sobie wzięła... :-) wiec porównuje ( o ile można ze słowa pisanego) to co Ty piszesz o swojej sytuacji, o postawie Twojego męża... itd... nawet o ten kobiecie... i nie jest tak jak było u mnie.  u Ciebie jest stanooowczo lepiej.. inaczej....

....................................................... bądx mądra babką.. a co ma byc i tak będzie.. ale musisz być dobrej mysli....

Dzięki, że odpisałaś!
Twoje doświadczenia są dla mnie bardzo cenne! Uwierz mi, że nie chcę być ciągle smutna, obrażona, wiecznie wypominać, podejrzewać. Dlatego zwróciłam się o fachową pomoc, może coś konstruktywnego uda się wypracować.
Chcę, żeby było dobrze!

293

Odp: Dramat!!

... więc idziesz w dobrym kierunku  big_smile   On tez zrozumie to czego jeszcze może na tą chwilę nie zrozumiał.. jeju  tez jest tylko człowiekiem....tez może miec słabości.. grunt aby sobie uświadamiac to co jest słuszne.. big_smile  pisz jak Wam idzie.. a ja trzymam kciuki.

294

Odp: Dramat!!

Witam po dłuższej przerwie!
Mamy za sobą pierwsze spotkanie u terapeuty. To nie było łatwe spotkanie!
Usiąść na przeciw obcych ludzi (bo to para terapeutów) i "wyspowiadać się" z bardzo intymnych rzeczy!
Na razie to było takie rozeznanie w sytuacji.

No cóż! Jak opowiedzieliśmy o wszystkim to na dzień dobry usłyszałam, że mózg człowieka nie jest monogamiczny. I że może kochać, być zakochanym w kilku osobach jednocześnie! Dla mnie niezły szok! Nie do przyjęcia!
Można kochać kilka osób jednocześnie, tylko najważniejsze jaką decyzje w sprawie tych uczuć podejmiemy!

Wiele łez popłynęło (moich), nie potrafię się zdystansować do problemu!
No cóż! Terapeuci widzę, że dążą do tego, abyśmy przypomnieli sobie co nas naprawdę łączy, co w sobie lubimy, za co siebie kochamy i na tym spróbować zbudować nową rzeczywistość!

Tylko dla mnie oznacza to jedno! Jeśli chcę nadal być z moim mężem, to po prostu nie mam wyjścia, muszę zaakceptować fakt istnienia uczucia do innej kobiety! I modlić się aby to uczucie mu przeszło!
Pytanie, czy na tym wszystkim da się zbudować nową rzeczywistość?
Generalnie jest mi gorzej po tym spotkaniu!
O tym też nam mówili, że jakiś czas może być o wiele gorzej! Dużo gorzej! No niby, żeby później mogło być lepiej!

I jak tu nie zwariować!

Wiecie? Znalazłam sobie fajne zajęcia, tak, żeby trochę odreagować. Zapisałam się na kurs tańca latino solo! Może być ciekawie! Może poznam jakiś ciekawych ludzi! Naprawdę mam wielką potrzebę jakiejś odmiany w tej codziennej szarzyźnie!

295

Odp: Dramat!!

Witaj Monia,

czytając Twoje wypowiedzi, przeżywałam je mocno, bo znam uczucie strachu i niepewności w związku. Może jestem młodą osobą, ale naprawdę dużo w życiu doświadczyłam i wydaje mi się, że źle robisz, że tak kurczowo trzymasz się męża, że ciagasz go po terapiach, że narzucasz mu się mówiąc, że chcesz być jedyna i że chciałabyś żeby nosił obrączkę. Takim zachowaniem tylko pogorszysz sprawę kochana. Nie ma takiej możliwości, żeby mąż docenił związek z Tobą w tej sytuacji. Z tego co piszesz to wygląda mi na to że został z Tobą ze względu na dziecko, no bo przecież nie ze względu na Ciebie, skoro nawet nie umie powiedzieć, że Cię kocha. Wiesz, przez to że jesteś taka wyrozumiała to stwarzasz strasznie patową sytuację bo podkładasz mu się na tacy pod sam nos, więc nie musi się tak naprawdę starać o Ciebie, ma za to dużo sił na myślenie o "straconej miłości", bo widzisz rozstanie w punkcie największego zauroczenia, ze względu na osoby trzecie (czyt. ze względu na Ciebie i rodzinę) powoduje, że idealizujemy osobą, z którą "rozdzielił nas los". Mam na myśli to, że wiesz najbardziej nam szkoda tego co zostało przerwane w najlepszym momencie. Bo gdyby się okazało, że on odszedłby do tej kobiety, zamieszkałby z nią i zył na codzień, to pewnie okazałoby się, że ona nie jest wcale lepsza od Ciebie, że rano bez makijażu nie jest już piękna jak Afrodyta, że z nią też się sprzecza o mniej lub bardziej istotne sprawy, być może okazałoby się, że to zupełnie inna osoba niż on ją sobie wyobrażał, a tak zostały mu wyidealizowane wspomnienia i biedactwo tęskni do swojej "drugiej idealnej połówki". Dlatego wydaje mi się, że najlepsze co możesz zrobić w tej sytuacji to pozwolić mu odejśc. Nie chodzi mi o to, żebyś wyrzuciła go z hukiem z domu, ale powiedz mu, że z szacunku do niego i co najważniejsze do siebie samej pozwalasz mu odejśc. Jeśli faktycznie on jest osobą wartą Twojej miłości to wróci do Ciebie. Naprawdę nieprzypadkowo mówi się, że jeśli coś kochasz to puść to wolno, jeśli nie wróci to oznacza, że nigdy nie było Twoje. Wiesz do miłości nikt nikogo jeszcze nie zmusił. Nie narzucaj się bo skrzywdzisz sama siebie. Nic na siłę.

296

Odp: Dramat!!

Wydaje mi się, że mężowi moni to nie potrzebna terapia tylko porządny łomot. On taki biedny, niepewny, żona starająca się ratować małżeństwo i jeszcze terapeuci "naukowo" usprawiedliwiają jego miłość "bo mózg nie jest monogamiczny", no poezja! Hulaj dusza piekła nie ma! Tak naprawdę, mąż ma teraz wszystko - monie, swoją ukochaną żonę i kochankę, miłość platoniczną, ale jakże wielką i głęboką. Nikt nic od niego nie wymaga, jedynym strasznym wysiłkiem jakim się wykazał to decyzja czy zostaje z żoną czy od niej odchodzi. Został, oczywiście, że został, komu by się chciało teraz pieprzyć z przeprowadzkami i wynajmowaniem mieszkania...
Gdyby mężowi moni tak źle byłoby z tymi miłościami i rzeczywiście miłość do żony byłaby silniejsza, to powiedziałby, że owszem, kocha koleżankę z pracy, ale postara się zrobić wszystko by wyzbyć się tej miłości, zacznie chodzić do psychologa, czymś się zajmie i pozbędzie się tego uczucia w imię wielkiej miłości do żony. Tak powinien zrobić, tak ja bym zrobiła, gdybym była w takiej sytuacji. A on? Siedzi i płacze jaki to on biedny i zagubiony...

297

Odp: Dramat!!

Nie ma to jak podtrzymać człowieka na duchu!
Ja wcale się nie płaszczę przed nim, nie żebrzę o miłość! Nie raz miał powiedziane, że nie chce żeby był ze mną z litości cz ze względu na córkę!
Nie zniosłabym tego!
Nie wiem, czy to dobra metoda, żeby miał iść przetestować panienkę w której się zabujał! Jeśli by to zrobił, nie miałby już powrotu!
Tisha! Piszesz, że gdyby nie wrócił, toby oznaczało że nigdy mnie nie kochał! To co znaczy te 17 lat razem spędzonych? Udawanie?

Teo!
Jedno Twoje zdanie przeczy drugiemu!
Piszesz, że potrzebny mu łomot a nie terapia! W następnym zdaniu, że powinien iść do psychologa! gdzie tu konsekwencja?
Ja go do terapeuty nie ciągnęłam na siłę! Oznajmiłam po prostu, że ja potrzebuję takiej pomocy i zdecydował, że pójdziemy razem!
Sama mówiłaś, że można kochać kilka osób, a teraz wyśmiewasz się z naukowego podejścia do monogamii!

298

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Nie wiem, czy to dobra metoda, żeby miał iść przetestować panienkę w której się zabujał! Jeśli by to zrobił, nie miałby już powrotu!
Tisha! Piszesz, że gdyby nie wrócił, toby oznaczało że nigdy mnie nie kochał! To co znaczy te 17 lat razem spędzonych? Udawanie?

Nie chodziło mi o testowanie, tylko o to, że on nigdy nie poczuł że Cię stracił. Dlatego nie docenia tego co ma w przeciwnieństwie do utraconej "tej drugiej". A to co pisałam nt. tego, że gdyby z nia był to by zrozumiał, że nie jest taka idealna to tylko moje próba uświadomienia Ci, że mąż idealizuje tą kobietę.

299

Odp: Dramat!!

Wydaje mi się, że dobrze wie, że stracił coś bardzo ważnego! Nie jestem już taka jak kiedyś! Widzę strach w jego oczach, bo nadal nie jest pewien jaka podejmę ostateczną decyzję! Powiedziałam mu, że chcę ratować małżeństwo, ale wiele rzeczy przemawia, żeby się z nim rozstać!
I od niego wszystko zależy!

300

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Tisha! Piszesz, że gdyby nie wrócił, toby oznaczało że nigdy mnie nie kochał! To co znaczy te 17 lat razem spędzonych? Udawanie?

I co? Tego się najbardziej boisz? Że jego miłość była udawana i trzeba będzie stanąć twarzą w twarz z tym faktem jeśli okaże się prawdą? Poza tym nikt nie mówi, że Cię nie kochał. Jakby nie wrócił to znaczy, że przestał już Cię kochać, a to wielka różnica.


smutnamonia napisał/a:

Teo!
Jedno Twoje zdanie przeczy drugiemu!
Piszesz, że potrzebny mu łomot a nie terapia! W następnym zdaniu, że powinien iść do psychologa! gdzie tu konsekwencja?

Ale ja napisałam tylko tyle, że gdyby rzeczywiście zależało mu na odkochaniu się to by poszedł do psychologa Z WŁASNEJ NIEPRZYMUSZONEJ woli. A łomot też mu potrzebny bo jedno nie wyklucza drugiego.
Mam wrażenie, że Twój mąż zrzucił na Ciebie ciężar jego zdrady. Jest udręczony i smutny, ale to Ty masz sobie z tym wszystkim radzić.

smutnamonia napisał/a:

Sama mówiłaś, że można kochać kilka osób, a teraz wyśmiewasz się z naukowego podejścia do monogamii!

Wiesz, tylko miłość, a miłość to dwie różne rzeczy. Oczywiście, że można kochać wiele osób, ale kochać i pożądać tylko jednej. Pragnienie kochania i bycia z daną osobą jest zarezerwowane dla jednej, dlatego takie uogólnianie, że mózg jest monogamiczny jest super wymówką dla kogoś takiego jak Twój mąż i zdejmuje z niego cały ciężar winy.

301

Odp: Dramat!!

Uwierz mi, że cholernie ciężko jest przekreślić tyle wspólnych, cudownych chwil, które przeżylismy razem! Mąż powiedział, że nie żałuje decyzji jaką podjął i że naprawdę chce się odkochać.
Jest jeszcze córka, która strasznie by cierpiała gdyby tata odszedl. Ja wiem! Zaraz spadną na mnie gromy, że dla dziecka nie powinien, że to z litości.
Ale nie przestał mnie kochać ani ja jego! I tego się trzymam!

302

Odp: Dramat!!

Smutomania, wsłuchaj się w siebie i postępuj jak podpowiada Tobie intuicja. Ona wszystkich nas doskonale prowadzi... pod warunkiem, że pozwolimy dojść jej do głosu wink Rób swoje... Z tego, co pamiętam, Twój mąż jest dla Ciebie, tym jedynym. O taką miłość warto zawalczyć. Jakby co, rozstać się zawsze zdążycie wink ale wtedy będziesz miała poczucie, że zrobiłaś wszystko, żeby tę miłość uratować smile

303 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-09 03:28:54)

Odp: Dramat!!

Witaj smutnamoniu. Ponownie weszłam na Twój wątek i po przeczytaniu kilku Twoich wypowiedzi zmartwiłam się ....ale o tym za chwilę. Wiem, ze poszliście na terapię małżeńską i to jest bardzo mądra i dojrzała decyzja i bardzo Wam jej gratuluję. Zanim przytoczę Twoje słowa to kolka słów o mnie.
Przyłapałam męża na zdradzie z rozwódką- było to 15 lat temu. Czułam, że to poważna sprawa - wypierał się. Przypadkiem ( poważnie przypadkiem) wpadały mi w ręce dowody na trwający romans. Awantury ( moje), płacz ( mój) i jego słowa- nic sie nie dzieje. Kochanka dzwoni do domu on nie chce z nią rozmawiać. Wyglądało na to iż romans skończony. Dochodzi po pewnym czasie do wspólnej rozmowy i.........słyszę jego słowa skierowane do niej  - kocham Cię. Był po alkoholu co oczywiście go nie usprawiedliwiało. GRZECZNIE się z nimi pożegnałam ( poważnie ). Wrócił następnego dnia. Tak, usłyszał w końcu "wybaczam" ( a tłumaczył się mizernie i pokrętnie) . Takie słowo wybaczam, bo ja zawsze pamiętałam o niej o jego słowach. Myślałam wtedy, że dla miłości, z miłości dzisiaj wiem, że sprzedałam się dla kasy ( mieliśmy poważne długi). Wiele lat zadręczałam się tak jak Ty teraz. Ona długie lata była z nami przy stole, w sypialni, na spacerze, gdy samotnie spędzałam czas, była w mojej pamięci w moich myślach.
Przyłapałam męża na zdradzie z mężatką - było to 4 lata temu. Była to poważna sprawa - wypierał się i jak mi kilka dni temu powiedział "do bólu" ok. ale do mojego bólu. Tym razem zdobywałam dowody na trwający romans. Awantury, płacz i jego słowa,że nic się nie dzieje. Pracowali razem i kiedy słyszałam różne zapewnienia działała moja wyobraźnia.Wiedziałam ,że często do niej dzwoni po pracy i kiedy ja w tych godzinach dzwoniłam do niego i telefon był zajęty działała moja wyobraźnia. Starałam mu się wierzyć ale opornie mi to szło. Zaprzeczał - pokazywałam dowód , zaprzeczał pokazywałam kolejny i tak to trwało 4 lata.
Zabrakło mi sił na życie...... . Kolejnym dowodem był bardzo zaskoczony i przyparty do wyprowadzki.Jestem WOLNYM człowiekiem i nie wspominam juz kochanek i nie drżą mi ręce, serce i głos kiedy o nich mówię. Jestem z niego WYLECZONA.

smutnamonia napisał/a:

Więc następuje jakiś przełom!Przycisnęłam męża i w końcu zdobył się na męską decyzję.Wczoraj rozmawiał  z nią i naświetlił jak wygląda sprawa, że jednak rodzina, żona itp itdAle definitywnie nie powiedział że to koniec. Prosił mnie o dwa, trzy dni na zakończenie sprawy!Podobno ona taka wrażliwa, delikatna!!!!!!! ja jestem ze stali?
Jeździ po mnie już półtora miesiąca i jak mam to wytrzymać.Ale sprawa jest bardzo trudna.Kocha mnie, tak mówi.
Jak mu pomóc sie odkochać? Moim zdaniem terapia małżenska jest jedynym wyjściem. On się do tego nie pali, ale to chyba męskie podejście do zycia jest takie.

Męska decyzja zapada bez przyciskania a przyciskanie to jest zmuszenie do podjęcia decyzji i nie masz żadnej gwarancji , że on powiedział jej cokolwiek a powinien powiedzieć KOCHAM ŻONĘ. No właśnie nie powiedział definitywnie koniec więc nie była to męska decyzja bo decyzji po prostu nie było. Prosił o czas ? więc podjął decyzję że nie jest jeszcze gotowy, zdecydowany.  Tak on tak myśli - ona delikatna i wrażliwa  a Ty wszystko zniesiesz. Nie odeszłaś kiedy powiedział "kocham też inną" to zniesiesz wszystko i to nie ma nic wspólnego ze stalą. Znosiłaś ''jeżdżenie po sobie półtora miesiąca" i on wie, że zniesiesz WSZYSTKO i sprawa jest bardzo trudna. Mówi, że Cię kocha ale się tak nie  zachowuje. Ty nie możesz pomóc mu sie odkochać to on musi się starać nie TY. To on musi chcieć. Mądra z ciebie dziewczyna jeśli uważasz, ze terapia jest jedynym wyjściem a to, że on nie chce pójść to nie jest męskie podejście do życia to jest jego podejście. Z kolejnych postów wiem , że jednak poszedł. Pogratuluj mu ode mnie tej decyzji.

smutnamonia napisał/a:

Powiedziałam mu, że w kraju arabskim nie żyjemy, i haremu mieć nie może.
Więc musi zwalczyć tą fascynację (bo ja tego miłością nie nazywam) i uświadomić sobie kto jest dla niego najważniejszy!

On ma świadomość w jakim kraju żyje i ma świadomość, że haremu nie założy i nie musi zwalczyć fascynacji, w ogóle człowiek nie wiele w życiu musi ( dotyczy to tylko spania, jedzenia i wydalania). Moim zdaniem on ma świadomość kto jest dla niego najważniejszy tylko jeszcze kalkuluje czy warto ZARYZYKOWAĆ zmiany. Jako starsza koleżanka "po fachu" muszę Ci powiedzieć, że niczego nie zdziałasz takim podejściem. Powinnaś mówić mu o swoich uczuciach i jak się z tym wszystkim  czujesz.

smutnamonia napisał/a:

powinien od razu definitywnie powiedzieć koniec i żegnaj  on poprosił mnie abym pozwoliła mu to zakończyć na jego sposób.
Kocha mnie, nie jestem mu obojętna, i wiele mamy wspaniałych wspomnień i chwil spędzonych razem i tego muszę się trzymać.
Powiedziałam mu, że powinnam go znienawidzieć, to byłoby łatwiejsze, ale kocham go i chcę ratować to małżeństwo.

Tez tak uważam, powinien. A jaki jest ten jego sposób zakończenia? znasz go? Ja znam jeden - koniec, żegnaj. Mylisz się moja droga nie musisz się tego trzymać i takie myślenie jest Twoim największym błędem i nauczyłam sie tego tu na forum od bardzo rozsądnych i mądrych kobiet. Musisz przede wszystkim kochać siebie i szanować.

smutnamonia napisał/a:

Absolutnie nie ma mnie zaklepanej!Własnie dlatego że postawiłam mu ultimatum, że zabieram się z dzieckiem do matki, zaczął wogóle cos robić.

Ma Cię zaklepaną i to nie jest ultimatum tylko szantaż.

smutnamonia napisał/a:

Ja też myślę, że ona nie jest bez winy. Jak dowiedziała się, że jest  żona i dziecko to powinna powiedzieć - koniec.Ale to jest moje podejście do życia, ja bym tak postąpiła, ale inne baby takich wyrzutów sumienia nie mają.A mąż jak go bierze na przeprosimy, zaraz dostaje ostrą ripostę, żeby wziął się w garść i zdecydować co jest dla niego ważne.!

Moje podejście jest takie jak Twoje a inne baby mają inne. Dlaczego mąż dostaje burę za przeprosiny? On ma decydować co dla niego ważne? a TY a gdzie w tym wszystkim jesteś TY i to co dla Ciebie jest ważne? To jest przykład na to, że nie kochasz siebie. Jesteś super babką i powinnaś siebie pokochać a wtedy i mąż zacznie Cię kochać i szanować i nie będzie musiał wybierać między Tobą a panną X czy Y

smutnamonia napisał/a:

Ciekawa jest reakcja społeczeństwa na zdradę męża. Bo to na pewno winna żona, która na pewnio odmawiała sexu, wymawiając się bólem głowy, albo, że się zaniedbała, że nie biega w sexownym fartuszku i szpilkach. albo nie pozwala sie z kolegami sie spotykać...Zawsze winna żona..Sory, może trochę rozgoryczenie przeze mnie przemawia!

To nie rozgoryczenie to rozsądek przez Ciebie przemawia.

smutnamonia napisał/a:

Mimo wszystko mam nadzieję, że moje zycie jakim cudem sie odrodzi.

Cuda się nie zdarzają. Odrodzisz się w małżeństwie PO TERAPII lub jako singielka.

smutnamonia napisał/a:

Dziś mi powiedział, że zakończył z nią...Jestem pełna obaw co będzie dalej, ale i pełna nadziei...

słowa, słowa...i brak wiary w te słowa( i nie dziwię Ci się) i stąd te obawy i rozumiem Twoją nadzieję.

smutnamonia napisał/a:

zakończył z nią "znajomość".Zdobył się na to wreszcie, bo jak twierdził, nie da się tak dłużej funkcjonować.Niestety nie był wczoraj zbyt chętny, aby porozmawiac o tym. Teraz biję się z myślami, czy mnie nie znienawdzi za to, że tak ostatnio go naciskałam, aby się określił! No ale z drugiej  strony jednak zdecydował, że zostaje ze mną.
Jak odbudować to małżeństwo, które wydawać się mogło, że jest prawie idealne?
Jak ochłonie, to musimy szczerze porozmawiać i ustalić co dalej?

Nie da sie tak funkcjonować- zabrzmiało to tak jakby to on nie mógł juz tak dłużej funkcjonować. Nie chciał o tym rozmawiać hmm przecież Cię kocha więc powinien od progu dzielić się z Tobą tą dobrą wiadomością ( bo on podjąl  decyzję a podjął po wielu dniach namysłu właściwą) Smutnamoniu Ty bijesz się z myślami czy Cię znienawidzi ? A gdzie jego bicie się z myślami, że zawiódł Cię i zdradził, oszukał i TY masz prawo i możesz go znienawidzić. To on powinien błagać Cię, przepraszać i pracować nad odbudowaniem zaufania. Zdanie o drugiej stronie zabrzmiało jak: nic nie jest ważne oby był i dobrze, że jest. Jak odbudować małżeństwo, które niestety nie było idealne bo była zdrada i to emocjonalna - na pewno to WASZA wspólna praca i pomoc psychologów i mam nadzieję, że uda wam się stworzyć szczęśliwy, PARTNERSKI związek i bardzo Wam tego życzę. Rozmawiajcie( bez wypominania) jak najczęściej o swoich uczuciach a w ustalaniu co dalej pomoże wam terapia.

smutnamonia napisał/a:

Ale ja czuję cały czas strach, przerażenie i niepewność.Mam wątpliwości kto teraz powinien się starać.Właściwie powinnam się zachowywać jak dumna księżniczka i łaskawie kazać się przepraszać.Ale podświadomie czuję, że to nie tak powinno być.
Myślę, że moje gesty, świadczące o mojej miłości na pewno mu pomogą, utwierdzą w przekonaniu, że ma przyjazną duszę obok siebie.
On myśli, że "samo" się wszystko poukłada. A to nie takie proste....

Czujesz to bo zawiódł. Oboje powinniście się starać Ty zapomnieć i pokochać siebie, on odbudować zaufanie. Dobrze Ci podpowiada podświadomość. Powinnaś zachowywać się jak kobieta, która siebie kocha i chce być partnerką dla swojego męża. I znowu myślisz o jego przekonaniu a powinnaś myśleć o jego gestach, które Ciebie przekonają bo to nie Ty zawiodłaś tylko on, to on powinien starać się abyś mogła mu znowu zaufać i pomyśleć, że masz przyjazną duszę obok siebie. Nic się samo nie dzieje : samo się nie psuje, samo sie nie naprawia,produkuje, kupuje, sprzedaje czy układa i to nie jest proste to jest niemożliwe i z błędu wyprowadzi Twojego męża jego mądra żona. Jest trzecia godzina i mój post długaaaaaśny.... ale zależy mi na Tobie ( to taka dawna ja ) i chciałabym abyś miała szczęśliwe małżeństwo, trzeźwe spojrzenie na życie.Proszę poczytaj o kobietach kochających za bardzo przyda Ci się to, wiele możesz znaleźć tam fajnych i mądrych porad, wskazówek, wyjaśnień co to znaczy pokochać siebie.

304

Odp: Dramat!!

Kochana Zosiu!

Przeanalizowałaś mnie bardzo wnikliwie, poczułam się jakbym odbyła sesję terapeutyczną!
Rozebrałaś na czynniki pierwsze cały ten okropny czas jaki minął od momentu gdy dowiedziałam się o zdradzie.
Uwierz mi, że wiele słów, posunięć zdarzyło się pod wpływem emocji, które niestety nie są dobrym doradcą.

Dziś, gdy spojrzę na wszystko z pewnej perspektywy widzę, że powinnam w wielu sytuacjach postąpić bardziej stanowczo!
Pewnie gdyby nie różne niesprzyjające okoliczności, powiedziałabym mężowi od razu, żeby spakował walizkę i wyniósł się z domu, aż sam ze sobą dojdzie do ładu!
Ale żal mi było córki, której życie przewróciłoby się do góry nogami! Pewnie napiszesz, że powinnam myśleć przede wszystkim o sobie, mieć godność i tym podobne rzeczy! Ale to nie jest takie proste.

Oczywiście mam do męża wiele żalu, że pewne rzeczy zrobił w ten a nie w inny sposób. Że nie potrafił długo podjąć decyzji czego chce od życia.
Faktycznie dawałam mu cały czas poczucie, że ma ten ciepły dom, wyprasowane koszule i mnie czekającą  na jego gest.
Masz rację, zapomniałam w tym wszystkim o sobie! Nie wiem dlaczego, może ze strachu, że moje życie się za chwile rozsypie?
Na dzień dzisiejszy próbujemy zbudować na nowo nasze życie, widzę żal w moim mężu, że doprowadził do takiej sytuacji. Długa i kręta droga przed nami! Mam w sobie wiele smutku i żalu, często mówię mężowi o swoich uczuciach!
Kochamy się mimo wszystko i próbujemy, a czy się uda czas pokaże!

Bardzo Ci dziękuję za przemyślenia, słowa wsparcia  jak i konstruktywnej krytyki! Doświadczenie twoje i innych kobiet na pewno są cenną wskazówką na przyszłość.
Mam nadzieję, że przeze mnie nie chodzisz dziś niewyspana?

Jeszcze raz dzięki!

305

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Masz rację, zapomniałam w tym wszystkim o sobie!

Bardzo Ci dziękuję za przemyślenia, słowa wsparcia  jak i konstruktywnej krytyki! Doświadczenie twoje i innych kobiet na pewno są cenną wskazówką na przyszłość.

Droga moniu nie chciałam abyś odebrała moje słowa jako krytykę dlatego napisałam w ogromnym skrócie swoją historię. Chciałam abyś uzmysłowiła sobie, że zapomniałaś o sobie i huraaaa - udało się. Ty jak i ja i wiele innych zapomniałaś o sobie. Super, że potrafiłaś to dostrzec, zrozumieć i przyznać się do tego. Ja zaczynam uczyć sie kochać siebie tu na tym forum z komentarzy i historii innych kobiet. Chodzę też do psychologa ale jak na razie z tych spotkań wychodzę rozczarowana i bez przemyśleń. Odbywa się to na zasadzie ja opowiadam ( nie znoszę tego) a pani psycholog słucha. To koszmar bo czuję się jak skarżące dziecko i w dodatku brak mi jej słów które pobudziłyby  mnie do refleksji czy zmiany myślenia. Byłam kilka razy .....może za mało..... .  Wiem, że przechodzisz koszmar ale musisz BYĆ świadoma jak z tym sobie radzić i nie prawdą jest, ze powinno się spakować i odejść a na pewno nie w Twoim wypadku. Twój mąż nie obraża Cię, nie ubliża więc najpoważniejszy powód do odejścia Ciebie nie dotyczy. Warto abyście zawalczyli RAZEM o ten związek...i tu jest problem bo Twoim zdaniem to Ty powinnaś walczyć. Nie kochana musicie robić to RAZEM i trzymam kciuki abyście pokonali kryzys. Nie wiem czy moje spostrzeżenia są słuszne dlatego pisałam Ci abyś  poczytała o kobietach kochających za bardzo (ja jeszcze nie dawno myślałam, że to tylko takie powiedzenie) jak i pisałam, że pomysł z terapeutą jest świetny.
Oczywiście nie wyspałam się ale warto było posiedzieć przy kompie i dzisiaj przeczytać : "Masz rację zapomniałam w tym wszystkim o sobie". Trzymam kciuki smile

306

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Faktycznie dawałam mu cały czas poczucie, że ma ten ciepły dom, wyprasowane koszule

To my kochające za bardzo myślimy, że oni tego chcą. Prawda jest taka - MY tego chcemy. Gubimy po drodze nasz świat, który kiedyś go porwał, stajemy się nie partnerkami tylko kucharkami, kelnerkami, sprzątaczkami i zrzędliwymi, nudnymi żonami. Zrozumiałam to tu na forum w wieku 50 lat big_smile.... lepiej późno niż wcale. 

smutnamonia napisał/a:

i mnie czekającą  na jego gest.

cieszę się, że to napisałaś

i mam nadzieję, że nigdy już nie pomyślisz o sobie smutnamonia.

307

Odp: Dramat!!

Tak sobie myślę, że nic nie trwa wiecznie. Tak samo jak może skończyć się miłość, tak samo kończą się kłopoty.
Życzę wytrwałości w decyzjach i szczęścia.
Zajrzyj na Grupę wsparcia kobiet kochających za bardzo. Zofia ma rację.
A ja na zumbę zasuwam smile

308

Odp: Dramat!!
zofia282 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Faktycznie dawałam mu cały czas poczucie, że ma ten ciepły dom, wyprasowane koszule

To my kochające za bardzo myślimy, że oni tego chcą. Prawda jest taka - MY tego chcemy. Gubimy po drodze nasz świat, który kiedyś go porwał, stajemy się nie partnerkami tylko kucharkami, kelnerkami, sprzątaczkami i zrzędliwymi, nudnymi żonami. Zrozumiałam to tu na forum w wieku 50 lat big_smile.... lepiej późno niż wcale. 

smutnamonia napisał/a:

i mnie czekającą  na jego gest.

cieszę się, że to napisałaś

i mam nadzieję, że nigdy już nie pomyślisz o sobie smutnamonia.

Wiesz, tak się zastanawiam czy nasze podejście do życia, małżeństwa nie wynika z wychowania. Ciągle słyszałam w domu, że to kobieta w swym ręku trzyma wszystko! Że jeśli mężczyzna nie pozmywa naczyń, czy nie będzie umiał uprasować sobie gatek to żaden dramat, no ale kobieta???? Ona musi wszystko!!!!

Z perspektywy czasu mam żal do mojej mamy, że moich braci nie goniła do domowych obowiązków, ale mnie oczywiście, bo jak to przecież później mężuś mógłby mieć pretensje, że żona nic nie potrafi!

Ale na szczęście mój mąż był nauczony domowych obowiązków, więc uczciwie muszę powiedzieć że na prawdę potrafi wszystko w domu zrobić. Pomagaliśmy sobie i pomagamy nadal w tym domowym kieracie.

No ale masz rację, że potrafimy się zapędzić w kozi róg. Bo przecież wszystko jest najważniejsze: dom, dziecko mąż a my same na szarym końcu!
Dopiero trzeba było dostać kopa w tyłek, żeby zrozumieć że nasze potrzeby też są ważne, że np. sobota nie jest wyłącznie od sprzątania i że warto chociażby wybrać się do kosmetyczki!

Mam sobie za złe, że w momencie gdy małżonek uszczęśliwił mnie wiadomością o swym zakochaniu to ja jak idiotka próbowałam mu dogadzać, przymilać się tak żeby broń Boże mnie jednak nie zostawił!

O zgrozo!
No ale nie błagałam, nie poniżałam się prośbami! Powiedziałam, że nie chce żeby był ze mną z przyzwyczajenia, litości czy Bóg wie jeszcze czego!

Zna moje uczucia, widzi moje  łzy  i jest mu z tym cholernie źle!

Nie wie, czy terapia nam pomoże, ale warto spróbować. Po pierwszym spotkaniu mamy oboje mieszane uczucia.
Ja tak jak Ty wyszłam ze spotkania wymaltretowana, gorzej się czułam. Nie wiem, może za bardzo oczekujemy jakiś gotowych recept, rozwiązań, a psycholog słucha, mało mówi! Nie wiem, może to jest jakaś metoda.

A co do wspólnej walki o naszą przyszłość to masz rację, że oboje powinniśmy się starać, walczyć. A ja na razie mam niezbyt miłe odczucie, że to ja bardziej się staram. Mój mąż mam wrażenie za wszelką cenę próbuje żyć jak dawnej tak jakby nic się nie stało. Najchętniej nie rozmawiałby już o problemie, choć widzi, że ja cierpię!
Strasznie to trudne!

309 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-10 22:24:40)

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Strasznie to trudne!

Tak strasznie trudne.
Widzę jednak, że wiele przemyślałaś. Chciałabym Ci pomóc uratować to małżeństwo( niestety nie mam gotowej recepty i sama jeszcze wiele muszę nauczyć się) i dlatego pisałam , że oprócz chodzenia do psychologa powinnaś trochę poczytać mądrych książek. Myślę, że poczytanie na tym forum mądrych wypowiedzi jak i podobne historie dadzą WAM jakieś wskazówki na rozwiązanie problemu. Nie rób mu wyrzutów, to niczemu nie służy a sukces osiągnęłaś już bo "zaciągnąć" faceta do psychologa to nie łatwa sztuka.Trzymam mocno kciuki i mam nadzieję, że jeszcze będziesz szczęśliwa i dumna z męża i siebie i sukces ten najważniejszy czyli partnerski i udany związek osiągniecie.

310

Odp: Dramat!!

Moniu ja nadal trzymam za Ciebie kciuki ,bądź silna i nie poddawaj się ,ty jedna tylko wiesz czego naprawdę chcesz ,a zapisanie się na kurs tańca to wspaniały pomysł ,to moje marzenie.Ostatnio byłam z mężem na pożegnaniu u kolegi i tak się wytańczyłam ,że na następny dzień miałam zakwasy .Nadrobiłam chyba stracone lata ,ale skakanie niestety jeszcze nie dla mnie .W tamtym roku mogłam zatańczyć kilka wolnych tańców ,a teraz jak powoli się rozruszam i mam dobry dzień to trochę szaleję ,no ale nie tak jak bym chciała ,ale i tak bardzo jestem zadowolona ,myślałam ,że już nigdy nie potańczę.W rocznicę dostałam od męża piękną biżuterię ,byłam w szoku ,bo to pierwszy prezent ,nie licząc 10 rocznicy wtedy sama wybierałam .Chwilami jeszcze cierpię ,ale jest już lepiej .Pozdrawiam Cię i baw się dobrze na kursie ,zobaczysz ,że świat może być piękny ,choć przez chwilę.Pa.

311

Odp: Dramat!!

O tak, taniec może dać wiele radości. A i forma dzięki niemu doskonała. Ja wczoraj byłam na takim czadzie, mokra wyszłam jak spod prysznica, było warto. Zmachałam się do nieprzytomności, przyszłam do domu i padłam. smile

312 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-10-12 12:50:44)

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Moniu ja nadal trzymam za Ciebie kciuki ,bądź silna i nie poddawaj się ,ty jedna tylko wiesz czego naprawdę chcesz ,a zapisanie się na kurs tańca to wspaniały pomysł ,to moje marzenie.Ostatnio byłam z mężem na pożegnaniu u kolegi i tak się wytańczyłam ,że na następny dzień miałam zakwasy .Nadrobiłam chyba stracone lata ,ale skakanie niestety jeszcze nie dla mnie .W tamtym roku mogłam zatańczyć kilka wolnych tańców ,a teraz jak powoli się rozruszam i mam dobry dzień to trochę szaleję ,no ale nie tak jak bym chciała ,ale i tak bardzo jestem zadowolona ,myślałam ,że już nigdy nie potańczę.W rocznicę dostałam od męża piękną biżuterię ,byłam w szoku ,bo to pierwszy prezent ,nie licząc 10 rocznicy wtedy sama wybierałam .Chwilami jeszcze cierpię ,ale jest już lepiej .Pozdrawiam Cię i baw się dobrze na kursie ,zobaczysz ,że świat może być piękny ,choć przez chwilę.Pa.

Dzięki! Ale mam takiego doła, że na prawdę nic mnie nie cieszy ostatnio! może ten taniec coś pomoże? Jutro idę!
Piszesz, ze dostałaś piekny prezent na rocznicę śłubu! Ja w tym roku nie będę świętować rocznicy (w święta będzie 13-ta!!), bo nie ma czego!
Przypadkiem znalazłam gdzieś wetkniętą karteczkę z męża wynurzeniami do tej lali! Wszystko mi przed oczami stanęło! Było to napisane już po rozstaniu...o tęsknocie, smutku, bólu......że życie już nie będzie takie samo............nienawidzę go w tej chwili!

313 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-10-12 12:57:56)

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Dzięki! Ale mam takiego doła, że na prawdę nic mnie nie cieszy ostatnio! może ten taniec coś pomoże? Jutro idę!
Piszesz, ze dostałaś piekny prezent na rocznicę śłubu! Ja w tym roku nie będę świętować rocznicy (w święta będzie 13-ta!!), bo nie ma czego!
Przypadkiem znalazłam gdzieś wetkniętą karteczkę z męża wynurzeniami do tej lali! Wszystko mi przed oczami stanęło! Było to napisane już po rozstaniu...o tęsknocie, smutku, bólu......że życie już nie będzie takie samo............nienawidzę go w tej chwili!

to znaczy Moniu, ze on zostal z Wami , ale tak naprawde to sercem i glowa jest przy niej ?

To katorga dla Ciebie

i Jego.

Nie wiem , czy kursy tanca i tym podobne cos w tym fakcie zmienia, bo niby JAK?

Wszyscy zawsze mowia, zeby ratowac

Ale CO?

314

Odp: Dramat!!

No i jak tu nie wierzyć w pechowe trzynastki?
Moniu, ale będzie już tylko lepiej bedą 14, 15 rocznice. Serce po przeczytaniu czegoś takiego na pewno boli, ale czas leczy rany.  Pogadasz o tym z mężem, czy przemilczysz, że czytałaś?

315

Odp: Dramat!!

Pogadaj z Nim o tej karteczce.
To niepokojące.
No, ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży.

316

Odp: Dramat!!
pomaranczowa 1 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Dzięki! Ale mam takiego doła, że na prawdę nic mnie nie cieszy ostatnio! może ten taniec coś pomoże? Jutro idę!
Piszesz, ze dostałaś piekny prezent na rocznicę śłubu! Ja w tym roku nie będę świętować rocznicy (w święta będzie 13-ta!!), bo nie ma czego!
Przypadkiem znalazłam gdzieś wetkniętą karteczkę z męża wynurzeniami do tej lali! Wszystko mi przed oczami stanęło! Było to napisane już po rozstaniu...o tęsknocie, smutku, bólu......że życie już nie będzie takie samo............nienawidzę go w tej chwili!

to znaczy Moniu, ze on zostal z Wami , ale tak naprawde to sercem i glowa jest przy niej ?

To katorga dla Ciebie

i Jego.

Nie wiem , czy kursy tanca i tym podobne cos w tym fakcie zmienia, bo niby JAK?

Wszyscy zawsze mowia, zeby ratowac

Ale CO?

Wiesz! Jego serce okazało sie być studnia bez dna w której ma miejsce na dwie miłości!

Nie chce porzucac mnie, naszej rodziny, bo twierdzi, że kocha!
Nie chciałabym, żeby był ze mną z litości!

317

Odp: Dramat!!
Maja66 napisał/a:

No i jak tu nie wierzyć w pechowe trzynastki?
Moniu, ale będzie już tylko lepiej bedą 14, 15 rocznice. Serce po przeczytaniu czegoś takiego na pewno boli, ale czas leczy rany.  Pogadasz o tym z mężem, czy przemilczysz, że czytałaś?

Nie umiem milczeć w takich sytuacjach! Będzie dziś kolejna ciężka rozmowa!

318 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-10-12 13:29:28)

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Dzięki! Ale mam takiego doła, że na prawdę nic mnie nie cieszy ostatnio! może ten taniec coś pomoże? Jutro idę!
Piszesz, ze dostałaś piekny prezent na rocznicę śłubu! Ja w tym roku nie będę świętować rocznicy (w święta będzie 13-ta!!), bo nie ma czego!
Przypadkiem znalazłam gdzieś wetkniętą karteczkę z męża wynurzeniami do tej lali! Wszystko mi przed oczami stanęło! Było to napisane już po rozstaniu...o tęsknocie, smutku, bólu......że życie już nie będzie takie samo............nienawidzę go w tej chwili!

to znaczy Moniu, ze on zostal z Wami , ale tak naprawde to sercem i glowa jest przy niej ?

To katorga dla Ciebie

i Jego.

Nie wiem , czy kursy tanca i tym podobne cos w tym fakcie zmienia, bo niby JAK?

Wszyscy zawsze mowia, zeby ratowac

Ale CO?

Wiesz! Jego serce okazało sie być studnia bez dna w której ma miejsce na dwie miłości!

Nie chce porzucac mnie, naszej rodziny, bo twierdzi, że kocha!
Nie chciałabym, żeby był ze mną z litości!

Nie sadze , ze to litosc Moniu.
Wiem , ze mozna kochac dwie osoby naraz. Ale wiem, ze to na pewno boli, bo decyzja, ze chcesz z ta jedna BYC, nie sprawi, ze to drugie uczucie zniknie

319

Odp: Dramat!!
pomaranczowa 1 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

to znaczy Moniu, ze on zostal z Wami , ale tak naprawde to sercem i glowa jest przy niej ?

To katorga dla Ciebie

i Jego.

Nie wiem , czy kursy tanca i tym podobne cos w tym fakcie zmienia, bo niby JAK?

Wszyscy zawsze mowia, zeby ratowac

Ale CO?

Wiesz! Jego serce okazało sie być studnia bez dna w której ma miejsce na dwie miłości!

Nie chce porzucac mnie, naszej rodziny, bo twierdzi, że kocha!
Nie chciałabym, żeby był ze mną z litości!

Nie sadze , ze to litosc Moniu.
Wiem , ze mozna kochac dwie osoby naraz. Ale wiem, ze to na pewno boli.

Cholernie boli, bo nie mam wyjścia! Jeśli chcę być z nim, to co? mam zaakceptować ten stan rzeczy? I jak tu budować nową rzeczywistość?

320 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-10-12 13:38:05)

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Wiesz! Jego serce okazało sie być studnia bez dna w której ma miejsce na dwie miłości!

Nie chce porzucac mnie, naszej rodziny, bo twierdzi, że kocha!
Nie chciałabym, żeby był ze mną z litości!

Nie sadze , ze to litosc Moniu.
Wiem , ze mozna kochac dwie osoby naraz. Ale wiem, ze to na pewno boli.

Cholernie boli, bo nie mam wyjścia! Jeśli chcę być z nim, to co? mam zaakceptować ten stan rzeczy? I jak tu budować nową rzeczywistość?

Nie wiem, to na pewno bardzo ciezkie.
Musisz sama siebie zapytac, czy umiesz z tym zyc.
Moze umiesz.
Znam kogos , kto tak zyje od trzydziestu lat. Zawsze jak ich widze , to nie moge go zrozumiec. Bo ja bym emocjonalnie wysiadla!
A on trwa.

321

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Przypadkiem znalazłam gdzieś wetkniętą karteczkę z męża wynurzeniami do tej lali! Wszystko mi przed oczami stanęło! Było to napisane już po rozstaniu...o tęsknocie, smutku, bólu......że życie już nie będzie takie samo............nienawidzę go w tej chwili!

.......smutne co piszesz.Wygląda na to, ze Cię oszukuje...... . Pisałam wcześniej , że to on powinien się starać odbudowywać Twoje zaufanie i coś kiepsko mu to idzie. Wygląda też na to, że on decyzji nie podjął tylko przyczaił się. Tęskni ? -nie musi, wystarczy spakować walizki i po tęsknocie. Smutek mu przejdzie i ból i faktycznie życie nie będzie już takie same. Mój mąż kiedy zaproponował powrót o kochance z którą  mieszka mówił :ona jest inna, zwyczaje są inne, kultura jest inna, wszystko jest inne i jego życie też już nie jest takie same a z tych słów i tonu wnioskuję rozczarowanie.
Nienawidzisz go i masz za co. Wiem ,że będziesz teraz sprawdzać wszystkie możliwe miejsca , w których mógł schować te czy inne dowody zdrady i wiem, ze żadne słowa nie powstrzymają Cie przed tym.
Co z terapią ? Rozmawiajcie o tym zajściu na terapii. Napisz jak mąż zareagował i jak sie tłumaczył. Napisz skąd wiesz , ze te wynurzenia powstawały po zerwaniu.
A może warto byłoby wyjechać gdzieś samej zostawiając wszystkie obowiązki na jego głowie. Może tym razem zatęskni za Tobą? Ściskam Cię mocno.

322

Odp: Dramat!!
zofia282 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Przypadkiem znalazłam gdzieś wetkniętą karteczkę z męża wynurzeniami do tej lali! Wszystko mi przed oczami stanęło! Było to napisane już po rozstaniu...o tęsknocie, smutku, bólu......że życie już nie będzie takie samo............nienawidzę go w tej chwili!

.......smutne co piszesz.Wygląda na to, ze Cię oszukuje...... . Pisałam wcześniej , że to on powinien się starać odbudowywać Twoje zaufanie i coś kiepsko mu to idzie. Wygląda też na to, że on decyzji nie podjął tylko przyczaił się. Tęskni ? -nie musi, wystarczy spakować walizki i po tęsknocie. Smutek mu przejdzie i ból i faktycznie życie nie będzie już takie same. Mój mąż kiedy zaproponował powrót o kochance z którą  mieszka mówił :ona jest inna, zwyczaje są inne, kultura jest inna, wszystko jest inne i jego życie też już nie jest takie same a z tych słów i tonu wnioskuję rozczarowanie.
Nienawidzisz go i masz za co. Wiem ,że będziesz teraz sprawdzać wszystkie możliwe miejsca , w których mógł schować te czy inne dowody zdrady i wiem, ze żadne słowa nie powstrzymają Cie przed tym.
Co z terapią ? Rozmawiajcie o tym zajściu na terapii. Napisz jak mąż zareagował i jak sie tłumaczył. Napisz skąd wiesz , ze te wynurzenia powstawały po zerwaniu.
A może warto byłoby wyjechać gdzieś samej zostawiając wszystkie obowiązki na jego głowie. Może tym razem zatęskni za Tobą? Ściskam Cię mocno.

Wiesz, to dość skomplikowane. Mąż pod wpływem mojej reakcji na znaleziony liścik napisał do mnie list. Zresztą ja do niego też miałam już napisany od kilku dni.
To było "zadanie domowe" od terapeuty!
Wczoraj wieczorem wymieniliśmy się tymi listami! Przeczytaliśmy je oboje! Daliśmy sobie czas na ich "przetrawienie".
Co do tego liściku - tłumaczył, że to był tekst piosenki, który napisał podobno rok temu (jest muzykiem - amatorem) i że nie powinnam go tak odbierać. Tu mi się pewne fakty nie zgadzają, bo skoro rok temu, to okłamał mnie mówiąc że trwało to od wiosny.
U terapeuty jeszcze nie byliśmy na kolejnym spotkaniu, dopiero pierwsze za nami.

No cóż! Muszę przemyśleć i faktycznie ten list przetrawić! Muszę parę niejasnych kwestii z listu z nim omówić!  List był bardzo emocjonalny, bolesny niestety, coś więcej się z niego dowiedziałam, pewne rzeczy musze wyjaśnić!
Za jakiś czas, może jutro uda mi się to wszystko bardziej szczegółowo wam napisać!
Dzięki za wsparcie!

323

Odp: Dramat!!

Monia... Ja się nie znam za bardzo na zdradach, rozwodach i rozstaniach, ale za to znam się nieco na ludziach. Być może, że tylko Ty piszesz i nie mamy komentarzy drugiej strony, ale odnoszę takie wielkie i mocne wrażenie, że to tylko i wyłącznie TY się starasz, naprawdę. On siedzi i czeka, jest samotny i tęskni do tamtej, bardzo Cię kocha, ale ją chyba jeszcze bardziej skoro nic nie robi żeby się tej miłości pozbyć.
Widać, że Ci ciężko, widać, że nie radzisz sobie z jego uczuciem, widać, że bardzo chcesz wszystko ratować, ale ciężko jest wciągać coś z otchłani jeżeli to coś nie pomaga i też się nie wspina... Obawiam się, że nie wytrzymasz psychicznie i to Cię zniszczy. Uważam, że mimo bólu i miłości powinnaś zażądać, aby mąż się wyprowadził. Bardzo ciężko jest coś posprzątać czy poukładać jeżeli nie spojrzy się na to z boku, a Tobie właśnie potrzebny jest odpoczynek. Twój mąż wciąż jest obok, nie możesz się skupić, nie możesz na chwilę zapomnieć, bo widzisz jego, a jak jego to i ją. To jest jak tortura.
Nie rezygnujcie z terapii, starajcie się odbudowywać związek, ale potrzebna Wam separacja. Wiem, że mąż kocha Waszą córkę i przecież może się spotykać z nią kiedy chce, nie zabronisz mu tego, bo po co? Cokolwiek się stanie on zawsze pozostanie jej ojcem, a Wy nie musicie razem żyć, przynajmniej na razie.
Nawet nie masz pojęcia jak rozłąka dobrze wpływa na człowieka. Wiem z własnego doświadczenia. Gdy znalazłam się w sytuacji, że nie miałam partnera pod ręką, nie mogłam zadzwonić, ani nic, świadomie byłam sama to bardzo wiele rzeczy stało się prostszych, przejrzystych i klarownych. Mogłam wziąć głęboki oddech taki prawdziwy i powiedzieć sobie "dobra, teraz o nim nie myślę". Bardzo dobry i relaksujący stan. Powinnaś spróbować.

324

Odp: Dramat!!

Moniś podziwiam Cię za wytrwałość, chyba sama nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jaką jesteś silną kobietą.

Trzymaj się ciepło

325

Odp: Dramat!!
nici napisał/a:

Moniś podziwiam Cię za wytrwałość, chyba sama nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jaką jesteś silną kobietą.

Trzymaj się ciepło

Mój Boże, a mnie się wydaje, że własnie słabą jak maleńkie dziecko!
Choć dopuszczam w moich myślach możliwość rozstania, gdyby nam się nie udało,  to jednak na sama myśl o tym tracę grunt pod nogami!

Bo naprawdę było między nami dobrze przez tyle lat! Mó mąż to potwierdza! I nie sądzę, żeby nie miał odwagi się przyznać, że coś było nie tak! Gdyby był tchórzem ukrywałby przede mną fakt istnienia innej i prowadził podwójne życie! Miał świadomość, że w 5 minut kazałabym mu się wynosić tak jak stoi!
I dlatego ciągle dla mnie to wielki szok!

Posty [ 261 do 325 z 833 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026