Smutnamonia wiedz, ze dużo czasu minie nim odzyskasz siebie taką jaką byłaś, chociaż co tu dużo mówić siebie sprzed tego wydarzenia w 100% nie odzyskasz nigdy. Czas zrobi swoje , ale to na razie zbyt krótko, byś miała nie mieć napadów smutku, zwątpienia i złości.
U mnie sytuacja była o tyle podobna, że nic się nie wydarzyło , ale była jakaś wątpliwość z jego strony i pomocna koleżanka z pracy ( dodam , ze z innego oddziału - miasta), która lubiła pogadać dużo, i która się w nim zauroczyła.
Nie mamy dzieci , nie jesteśmy małżeństwem, ale usłyszeć wątpliwość po 7 latach , gdy wiesz , że to TEN, robi swoje.
Dziś minęło 1,5 roku i uwierz mi , ze niby nic nie było. Wycofał się szybko , ob sam zobaczył , że ona sobie zaczęła coś uzurpować, a on w chwili słabości poddał się tym słowom. Ale nieraz łapię się na tym , ze pewna to nie jestem już niczego. No ewentualnie swej śmierci , bo podatków też nie, bo przecież można nie płacić. Te słowa wypowiedziane wtedy to poczucie, ze coś się dzieje zmieniło mnie. zawsze pewna siebie, pewna nas i swych planów, a tu zonk. Owszem bierzemy ślub za rok ( dziś jesteśmy ze sobą prawie 8,5 roku) , ale to już nie to samo. Jest super, stara się, żałuje na 100%
Pomysł z listem bardzo dobry. I nie bój się masz ochotę nakrzyczeć, zapłakać to to zrób, to nie Ty zmieniłaś zasady Waszej "gry", ale ON. Nawet jeśli, to było mimochodem.