netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dramat!!

832 odpowiedzi133 265 wyświetleńzałożony przez moniaCo, 29.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 833 ]

131

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

Boże jakie to wszystko popieprzone. W imię czego my się tak staramy, po co?
Ja już nie widzę sensu, nawet w łóżku nie ma rozrywki, od około roku służy tylko do spania. Beznadzieja.

można zwatpić... we wszystko......i we wszystkich... opada mój optymizm.........     ;-((

132

Odp: Dramat!!

Widzę, że ogólna depresja nas dopadła.
Ciekawe, że jak facet zawiedzie, to my widzimy problem w sobie. Staramy się lepiej wyglądać, zmieniamy się dla niego, żeby tylko nas jeszcze chciał!
Głupie to i bez sensu....

133

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

Widzę, że ogólna depresja nas dopadła.
Ciekawe, że jak facet zawiedzie, to my widzimy problem w sobie. Staramy się lepiej wyglądać, zmieniamy się dla niego, żeby tylko nas jeszcze chciał!
Głupie to i bez sensu....

hmmmm jakby to podsumować : ŻYCIE

134

Odp: Dramat!!

A mnie się już nic nie chce. Zależało mi kiedyś żeby lepiej wyglądać, bo fajnie być szczupłym, a teraz to mam w nosie, po co? Nawet jak się coś trafi to beznadzieja.
Nie będę się szczypać, chociaż sobie zjem coś dobrego, tyle przyjemności od życia jedynie.

135 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-21 11:40:50)

Odp: Dramat!!

Jedno jest pewnie! Na pewno nie zacznę biegać w szpileczkach, bo tak się jemu podobają!
Moja rywalka lata w niebotycznych szpilkach, ale ja nie będę się do niej upodabniać, żeby mój mąż mnie mocniej kochał!
Widziały gały co brały!

136

Odp: Dramat!!

Masz milion innych zalet niż wysokie szpilki.. ;-)))    spoko....  ;-)) samymi szpilkami nic nie wskóra..

137

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

Zależało mi kiedyś żeby lepiej wyglądać, bo fajnie być szczupłym,

rób to dla siebie a nie dla kogoś bo jak sama napisałaś jest fajnie, też lubię zjeść nie powiem ale kiedy mam się wciskać w rzeczy albo kupować większe to już nie jest tak fajnie hihi. Więc się ograniczam, ale nie przestałam się ruszać bo fajnie się czuje patrząc w lustro. A jak wstajesz rano z dobrym nastawieniem i wychodzisz z uśmiechnięta duszą to na zewnątrz też widać Twoje piękno

138

Odp: Dramat!!

No fakt, że dla siebie warto coś zrobić!
Ja np. poszłam na kurs makijażu. Do tej pory malowałam się tak raczej bardzo naturalnie. Ale umówiłam się z wizażystką i ona wytłumaczyła mi pewne triki, pokazała w czym mi dobrze, nauczyła pewnych technik.
I powiem Wam, że na prawdę sama z sobą czuję się lepiej! I chce mi się to robić, nawet jak mam dzień wolny i nie wychodzę do "ludzi".
A przy okazji zauważyłam w oczach męża coś w rodzaju zachwytu!!!

139

Odp: Dramat!!

my kobiety musimy być silne, mężczyźni myślą że jak nas zostawią - zdradzą to nie damy sobie rady - nie powinno być tak. Powinniśmy im pokazać że damy sobie radę, że jesteśmy silne, piękne. Powinni wiedzieć co tracą. Jesteśmy wyjątkowe.

140

Odp: Dramat!!

I właśnie chyba dlatego podświadomie robimy różne rzeczy, staramy się się lepiej wyglądać, znaleźć nowe hobby. Wtedy chyba własnie im uświadamiamy, że mogą wiele stracić!

141

Odp: Dramat!!

Niestety wszystko sprowadza się do pieniędzy. Ile bym nie pracowała to na nic mi nie wystarczy. Wszystko tylko zlecenie, albo na chwile albo na pół etatu. Kredyt do płacenia niestety. Nie ma ani na ciucha, ani na fryzjera. Na nic. Po prostu jest okropnie. To były na wszystko ma oczywiście najpierw ciuch, telefon coś tam, a zobowiązania na końcu. Ale na szczęście nie moje do końca. Tylko przed rozwodem zawsze jest jakaś nić ryzyka, że w końcu do mnie przyjdą o jego się upomnieć. Bo taki jest. Zdechnę kiedyś, nigdy nie zarobię, nie mam do niczego motywacji. Jestem zdenerwowana i rozkojarzona, wiecznie w stresie.
A najgorsze jest to, że pracodawcy to by chcieli, żeby dobrze wyglądać a jak nie mam to skąd mam wziąć.
W ostatniej pracy na przykład "No wiesz jak tam pojedziesz to wypadałoby założyć jakąś garsonkę"..."Ale ja nie mam..". I nie mogłam sobie kupić, bo mi pensja ledwo na życie wystarczyła. O takie są realia. I nikt mi już nigdy nie powie, że moje ubrania są jego (mąż owy potargał lub nie i wyrzucił na śmietnik moje ubrania, najlepsze i nie mam już nic, nigdy tego nie zapomnę, zrobił to z zemsty, bo oskarżał mnie o coś czego nie zrobiłam, nie przyszło mi do głowy żeby grzebać w śmietniku. A obecny partner mówi, że nie ma czego wspominać, bo było minęło. A mnie to wcale nie przekonuje, nie mam i pewnie do końca życia mieć nie będę).
Czemu nie przejedzie mnie tramwaj?

142

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

Niestety wszystko sprowadza się do pieniędzy. Ile bym nie pracowała to na nic mi nie wystarczy. Wszystko tylko zlecenie, albo na chwile albo na pół etatu. Kredyt do płacenia niestety. Nie ma ani na ciucha, ani na fryzjera. Na nic. Po prostu jest okropnie. To były na wszystko ma oczywiście najpierw ciuch, telefon coś tam, a zobowiązania na końcu. Ale na szczęście nie moje do końca. Tylko przed rozwodem zawsze jest jakaś nić ryzyka, że w końcu do mnie przyjdą o jego się upomnieć. Bo taki jest. Zdechnę kiedyś, nigdy nie zarobię, nie mam do niczego motywacji. Jestem zdenerwowana i rozkojarzona, wiecznie w stresie.
A najgorsze jest to, że pracodawcy to by chcieli, żeby dobrze wyglądać a jak nie mam to skąd mam wziąć.
W ostatniej pracy na przykład "No wiesz jak tam pojedziesz to wypadałoby założyć jakąś garsonkę"..."Ale ja nie mam..". I nie mogłam sobie kupić, bo mi pensja ledwo na życie wystarczyła. O takie są realia. I nikt mi już nigdy nie powie, że moje ubrania są jego (mąż owy potargał lub nie i wyrzucił na śmietnik moje ubrania, najlepsze i nie mam już nic, nigdy tego nie zapomnę, zrobił to z zemsty, bo oskarżał mnie o coś czego nie zrobiłam, nie przyszło mi do głowy żeby grzebać w śmietniku. A obecny partner mówi, że nie ma czego wspominać, bo było minęło. A mnie to wcale nie przekonuje, nie mam i pewnie do końca życia mieć nie będę).
Czemu nie przejedzie mnie tramwaj?

Cholerna kasa!
Faktycznie o pieniądze teraz strasznie ciężko!
A Twój obecny partner wspiera Cię choć trochę finansowo?

143 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-21 13:46:29)

Odp: Dramat!!

Trochę na przeżycie. Ale nie dam sobie powiedzieć już nikomu, że mam coś dzięki niemu.
Mój eks opowiadał babci, że ja taka rozrzutna jestem. A mieliśmy z malutkim dzieckiem 350 zł tygodniowo na wszystko. A jak przyszło zapłacić czynsz to...
A teraz nie jest chyba lepiej. Wszystko poszło do góry.
Fajne rzeczy w sklepach są, chciałoby się mieć choć jedną rzecz. Nieraz babcia przyniesie coś fajnego ze szmatexu, nieraz niefajnego. Ale nauczyłam się odmawiać jak mi coś nie leży. Nie wybrzydzam, ale nieraz takiego coś chce mi dać, że wstydziłabym się to ubrać. Długo odmówić nie potrafiłam, chowałam do szafy i zużywałam po domu co jeszcze w miarę było, potem zaczęłam wyrzucać, wcześniej jakoś mi tak głupio było.

144

Odp: Dramat!!

U nas z kasą jest tak sobie, ale jakoś dajemy radę!
No ale to są dwie pensje. Gdybym została jednak sama z dzieckiem to wesoło by nie było!

145

Odp: Dramat!!

Największe szczęście to niezależność finansowa, ale żeby mieć coś swojego to znów kasa. Pieniądz robi pieniądz.

A w poprzednim związku z pensji płaciłam wszystkie opłaty i praktycznie cała pensja szła na to. Więc już nic dla siebie z niej nie miałam. Więc jak coś zakupiłam za inne pieniądze no to było jego. Nawet moje majtki.
I tak powstało małżeństwo w zasadzie z woli matki, bo dziecko, trza ślub brać. A po co? Po kilku latach powiedziała, że przecież ona mówiła, żeby tego nie robić, że on się nie nadaje. Taka jest, że się w żywe oczy wyprze wszystkiego. Aż mnie mdli. Ni chce mi się z nią gadać. A najdziwniejsze jest takie fatum. Jak o czymś matce powiem to się zaraz pieprzy. Także nawet nie wie gdzie mieszkam. Wiele razy chciała przyjść, ale nie wie gdzie i się nie dowie.

Ona mnie strasznie zniszczyła. Czułam się nikim jako dziecko. Nic nie miałam. Komputer dostałam jak miałam 15 lat, ale bez internetu. Rower też jakoś wtedy. Ciucha zero. Ona sobie kupowała. A jak ojciec dawał alimenty to mówiła, że nie może mi nic kupić, bo wszystko przejadam. Powiedziałam ojcu daj jej na opłaty a resztę mnie, żebym mogła sobie kupić coś do ubrania. Ale skąd. Nie chciał mi wtedy dać na spodnie, a nie miałam nic, tylko jakieś śmieszne z których się wszyscy w szkole nabijali. Wyglądały jak bryczesy i jeszcze te brzydkie buty. Pamiętam jak dziś -buty nie musza być ładne, tylko wygodne.
Potem jak sobie coś kupiłam to uczepiłam się tego, i chodziłam bez przerwy. Prałam i chodziłam. Odpowiadało mi bo dobrze się w tym czułam, bo mi się podobało. I teraz mało co ubiorę, musi mi się podobać, muszę się dobrze w tym czuć.

146

Odp: Dramat!!

Bardzo Ci współczuję!
Jeżeli chodzi o finanse domowe, wiadomo, że nie raz na ten temat były zgrzyty. Wszystko drożeje, a pensje jakoś nie chcą rosnąć za bardzo. Ale od początku pieniądze moje i męża były nasze, wspólne. Nigdy nie było podziału, nigdy wypominania, że to z MOJEJ pensji cos było kupione.
Nawet jak przez kilka lat nie pracowałam, zajmując się dzieckiem, nigdy nie miałam poczucia, że żyję na koszt męża.
A co do toksycznej matki, to faktycznie życie Ci spaprała! Mój Boże, jak wielki wpływ mają rodzice na przyszłość swoich dzieci!
Trzymaj się jakoś! Chociaż łatwo powiedzieć, gorzej zrobić!

147

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

Największe szczęście to niezależność finansowa, ale żeby mieć coś swojego to znów kasa. Pieniądz robi pieniądz.

A w poprzednim związku z pensji płaciłam wszystkie opłaty i praktycznie cała pensja szła na to. Więc już nic dla siebie z niej nie miałam. Więc jak coś zakupiłam za inne pieniądze no to było jego. Nawet moje majtki.
I tak powstało małżeństwo w zasadzie z woli matki, bo dziecko, trza ślub brać. A po co? Po kilku latach powiedziała, że przecież ona mówiła, żeby tego nie robić, że on się nie nadaje. Taka jest, że się w żywe oczy wyprze wszystkiego. Aż mnie mdli. Ni chce mi się z nią gadać. A najdziwniejsze jest takie fatum. Jak o czymś matce powiem to się zaraz pieprzy. Także nawet nie wie gdzie mieszkam. Wiele razy chciała przyjść, ale nie wie gdzie i się nie dowie.

Ona mnie strasznie zniszczyła. Czułam się nikim jako dziecko. Nic nie miałam. Komputer dostałam jak miałam 15 lat, ale bez internetu. Rower też jakoś wtedy. Ciucha zero. Ona sobie kupowała. A jak ojciec dawał alimenty to mówiła, że nie może mi nic kupić, bo wszystko przejadam. Powiedziałam ojcu daj jej na opłaty a resztę mnie, żebym mogła sobie kupić coś do ubrania. Ale skąd. Nie chciał mi wtedy dać na spodnie, a nie miałam nic, tylko jakieś śmieszne z których się wszyscy w szkole nabijali. Wyglądały jak bryczesy i jeszcze te brzydkie buty. Pamiętam jak dziś -buty nie musza być ładne, tylko wygodne.
Potem jak sobie coś kupiłam to uczepiłam się tego, i chodziłam bez przerwy. Prałam i chodziłam. Odpowiadało mi bo dobrze się w tym czułam, bo mi się podobało. I teraz mało co ubiorę, musi mi się podobać, muszę się dobrze w tym czuć.

ale trzeba miec nadzieję,że los sie odmieni, że Tobie tez wreszcie będzie lepiej w życiu.. ja rozumiem, że odbierasz to jak banał..ale kiedys mój wielki przyjaciel mi powtarzał coś co pamiętam do dziś" a skąd wiesz,że jutro nie spotka Cie coś co odmieni twoje życie na zawsze? spodziewaj sie tego, bądź przygotowana...pracuj nad sobąwierz w siebie...a nie załamujesz się.." sprawdziło się.. jak było mi baaaaaaaaaaaaaaaardzo źle stanął na mojej drodze ktos kto odmienił moje życie...   myśl pozywynie.. będzie Ci lżej... mamy w sobie tyle siły że nawet się tego nie spodziewamy na co może wystarczyć....

148

Odp: Dramat!!

Każdy z nas ma swój krzyż...
Ja też sobie tak powtarzam, że może jutro...
Ale humor mnie nie opuszcza, nawet pesymizm humorem zabijam. Stanął na mojej drodze obecny partner, choć ma swoje wady nie sprzątające, ale czuję do niego miętę. Raz mnie złości, raz bawi. Ale chciałabym mieć swoje, ja mogę płacić za wszystko, nie wypominam nikomu. Ile bym mogła dałabym, naprawdę. Jak mam to gdzieś idziemy, czy coś. Zresztą z jego strony jest tak samo. On mi nie wypomina. Nigdy. Nawet raz powiedziałam, że zaraz wypisze na co wydałam. Ale jego to nie interesuje, a ja nie szaleje.
Czasem kupię zdrapkę, czasem puszczę totka. Coś tak udało się zeskrobać, nic wielkiego, ale nie zupełnie nic.

A obecnemu pewnie wady by minęły (te z lenistwa, bo innych nie ma) jakbym sobie poszła...

149

Odp: Dramat!!

Trzymajcie się dziewczyny ,jesteśmy silne skoro tyle już przeszłyśmy to kiedyś chyba spotka nas nagroda.Zawsze myślałam że jestem słaba ale teraz wiem że to nie prawda skoro tyle już zniosłam .Mi bardzo pomogły dziewczyny  w temacie jestem zdradzana żona ,ich doświadczenia opisywane po zdradzie bardzo dużo mi dały .Dowiedziałam się że obojętnie jaką decyzję podejmę i tak będzie bardzo bolało,staram się myśleć o tym coraz mniej by nie zwariować,dużo piszę na forum i to mi pomaga ,o chorobie też zawsze dużo mówiłam i było mi lżej .Na temat zdrady rozmawiam tylko na forum i z siostrą bo nikt o tym nie wie,nie chcę by dzieci się dowiedziały nie radzą sobie jeszcze z emocjami od mojej choroby ,wiedzą że choroba w każdej chwili może wrócić.Dobry temat to też    kochające za bardzo zajrzyj  tam to pomaga .Moją historię opisuję na 14 stronie 'jestem zdradzana żona'.Potrzeba dużo czasu ,ja też chciałam by mąż od razu przestał ją kochać ale tak się nie da i to jest najsmutniejsze.Cierpliwość się opłaciła ,mąż jest ze mnie dumny widzę jego podziw i czuję że naprawdę mnie kocha.Ja jestem z nim ale nie kocham go już tak bezwarunkową miłością teraz myślę też o sobie i uczę się żyć tak bym poradziła sobie bez niego.Mąż był dla mnie jedynym mężczyzną jakiego miałam i kochałam,tak bardo mu zaufałam i oddałam swoje życie w jego ręce.Nie znałam innego dotyku i dla tego tak się przestraszyłam gdy dowiedziałam się o zdradzie,zawsze czułam się przy nim bezpiecznie,teraz już tak nie jest wiem że mimo wszystko pomagał by mi  ale ja uzależniłam się od miłości i od niego.Teraz uczę się że on nie jest wszystkim że ja też się liczę,bo do tej pory robiłam tak jak on chciał nigdy nie odmówiłam mu sexu nawet gdy byłam zmęczona wiedziałam że ma duże potrzeby ,dla mnie najważniejsza była czułość i miłość .Mimo to że sexsu mu  nie brakowało; jestem młodsza od niego 8 lat ; to i tak mnie zdradził ze starszą o demie.Mówił że kiedyś powiedziałam mu że kto by go jeszcze;chciał tak na żarty;to on postanowił sobie to udowodnić.Po 40 u mężczyzn chyba brakuje dowartościowania ,potem zaczął brnąć w to dalej podobało mu się że ona taka silna i wie czego chce nie ważne było że ma męża i małe dzieci  bo dla niej to nie miało znaczenia ona miała ochotę i tylko to się liczyło.Tak się czasami zastanawiam czy ona ma jeszcze serce ?Pomimo to że jest pielęgniarką i wie że byłam chora z premedytacją zabierała mi go i dzieciom,kiedyś napisała do męża ;na co ty jeszcze czekasz aż ona uschnie,;wtedy właśnie było podejrzenie nawrotu ,i ona ma pomagać chorym?Smutnomonia ta twoja rywalka chyba zdawała sobie z wszystkiego sprawę bo gdy by było jej przykro przesłała by ci przeprosiny i nie pisała by już z nim a ona jest po prostu kolejną kobietą bez zasad .To wszystko co pisałaś to tak jak byś pisała moje myśli tak dokładnie się czułam ze wszystkim nawet jeżeli chodzi o sex .Mam nadzieję że wam się uda tylko myśl przede wszystkim o sobie bo ty jesteś najważniejsza.Kiedy mąż mi tak powiedział  gdy odkryłam zdradę pomyślałam że chyba nie potrafię gdy on cierpi ,teraz potrafię bo to nie ja spieprzyłam swoje życie tylko on i niech radzi sobie sam  bo ja już dosyć się poświęciłam.Czas pozwolił mu zapomnieć ,zakochać się na nowo we mnie i zrozumieć że to ja jestem najważniejsza.Teraz jest dobrze lepiej niż kiedyś ale ta rana nadal boli.trzymajcie się ciepło.

150

Odp: Dramat!!

hm...

151

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Trzymajcie się dziewczyny ,jesteśmy silne skoro tyle już przeszłyśmy to kiedyś chyba spotka nas nagroda.Zawsze myślałam że jestem słaba ale teraz wiem że to nie prawda skoro tyle już zniosłam .Mi bardzo pomogły dziewczyny  w temacie jestem zdradzana żona ,ich doświadczenia opisywane po zdradzie bardzo dużo mi dały .Dowiedziałam się że obojętnie jaką decyzję podejmę i tak będzie bardzo bolało,staram się myśleć o tym coraz mniej by nie zwariować,dużo piszę na forum i to mi pomaga ,o chorobie też zawsze dużo mówiłam i było mi lżej .Na temat zdrady rozmawiam tylko na forum i z siostrą bo nikt o tym nie wie,nie chcę by dzieci się dowiedziały nie radzą sobie jeszcze z emocjami od mojej choroby ,wiedzą że choroba w każdej chwili może wrócić.Dobry temat to też    kochające za bardzo zajrzyj  tam to pomaga .Moją historię opisuję na 14 stronie 'jestem zdradzana żona'.Potrzeba dużo czasu ,ja też chciałam by mąż od razu przestał ją kochać ale tak się nie da i to jest najsmutniejsze.Cierpliwość się opłaciła ,mąż jest ze mnie dumny widzę jego podziw i czuję że naprawdę mnie kocha.Ja jestem z nim ale nie kocham go już tak bezwarunkową miłością teraz myślę też o sobie i uczę się żyć tak bym poradziła sobie bez niego.Mąż był dla mnie jedynym mężczyzną jakiego miałam i kochałam,tak bardo mu zaufałam i oddałam swoje życie w jego ręce.Nie znałam innego dotyku i dla tego tak się przestraszyłam gdy dowiedziałam się o zdradzie,zawsze czułam się przy nim bezpiecznie,teraz już tak nie jest wiem że mimo wszystko pomagał by mi  ale ja uzależniłam się od miłości i od niego.Teraz uczę się że on nie jest wszystkim że ja też się liczę,bo do tej pory robiłam tak jak on chciał nigdy nie odmówiłam mu sexu nawet gdy byłam zmęczona wiedziałam że ma duże potrzeby ,dla mnie najważniejsza była czułość i miłość .Mimo to że sexsu mu  nie brakowało; jestem młodsza od niego 8 lat ; to i tak mnie zdradził ze starszą o demie.Mówił że kiedyś powiedziałam mu że kto by go jeszcze;chciał tak na żarty;to on postanowił sobie to udowodnić.Po 40 u mężczyzn chyba brakuje dowartościowania ,potem zaczął brnąć w to dalej podobało mu się że ona taka silna i wie czego chce nie ważne było że ma męża i małe dzieci  bo dla niej to nie miało znaczenia ona miała ochotę i tylko to się liczyło.Tak się czasami zastanawiam czy ona ma jeszcze serce ?Pomimo to że jest pielęgniarką i wie że byłam chora z premedytacją zabierała mi go i dzieciom,kiedyś napisała do męża ;na co ty jeszcze czekasz aż ona uschnie,;wtedy właśnie było podejrzenie nawrotu ,i ona ma pomagać chorym?Smutnomonia ta twoja rywalka chyba zdawała sobie z wszystkiego sprawę bo gdy by było jej przykro przesłała by ci przeprosiny i nie pisała by już z nim a ona jest po prostu kolejną kobietą bez zasad .To wszystko co pisałaś to tak jak byś pisała moje myśli tak dokładnie się czułam ze wszystkim nawet jeżeli chodzi o sex .Mam nadzieję że wam się uda tylko myśl przede wszystkim o sobie bo ty jesteś najważniejsza.Kiedy mąż mi tak powiedział  gdy odkryłam zdradę pomyślałam że chyba nie potrafię gdy on cierpi ,teraz potrafię bo to nie ja spieprzyłam swoje życie tylko on i niech radzi sobie sam  bo ja już dosyć się poświęciłam.Czas pozwolił mu zapomnieć ,zakochać się na nowo we mnie i zrozumieć że to ja jestem najważniejsza.Teraz jest dobrze lepiej niż kiedyś ale ta rana nadal boli.trzymajcie się ciepło.

Nino!
Ja też uważam, że "przyjaciółka" mojego męża święta nie jest. Chociaż on uważa, że ona nie jest winna niczemu, że nie prowokowała, nie dawała powodu.
Ale z drugiej strony nie powiedziała kategorycznie do niego "spadaj, bo masz żonę".
Tydzień temu zakończył tę znajomość. Obiecał, że nie będzie się z nią kontaktował na stopie prywatnej (bo w firmie od czasu do czasu się widzą).
Minął tydzień, a ja nie mam odwagi zajrzeć w biling jego telefonu. Ale bardzo chciałabym sprawdzić, czy mówi prawdę.
Targają mną te same uczucia, lęki co Ciebie. Też się boję, że nie będzie umiał o niej zapomnieć.
Wczoraj znów mieliśmy cudowną, namiętną noc. Potem strasznie mocno mnie przutulał, a ja zaczęłam płakać.
Powiedziałam, że targają mną sprzeczne emocje. Raz wydaje mi się, że wszystko będzie ok, że szczęście wróci, a raz widzę tylko czarną dziurę!
Milczał przez dłuższą chwilę a potem zapytał - "czy Ty mnie jeszcze kochasz?"
Ja mu na to - " kocham Cię jak wariatka, nawet nie wiedziałam, że aż tak"
On - "czy jestem wart takiej miłości?"
A ja - "nie myślę, czy jesteś tego wart, po prostu Cię kocham"
Przytulał mnie długo, a mi udało się spokojnie zasnąć.

I tyle....ale ckliwie wyszło!

152

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:

...
Ja też uważam, że "przyjaciółka" mojego męża święta nie jest.(...) Też się boję, że nie będzie umiał o niej zapomnieć.
Wczoraj znów mieliśmy cudowną, namiętną noc. Potem strasznie mocno mnie przutulał, a ja zaczęłam płakać.
Powiedziałam, że targają mną sprzeczne emocje. Raz wydaje mi się, że wszystko będzie ok, że szczęście wróci, a raz widzę tylko czarną dziurę!
Milczał przez dłuższą chwilę a potem zapytał - "czy Ty mnie jeszcze kochasz?"
Ja mu na to - " kocham Cię jak wariatka, nawet nie wiedziałam, że aż tak"
On - "czy jestem wart takiej miłości?"
A ja - "nie myślę, czy jesteś tego wart, po prostu Cię kocham"
Przytulał mnie długo, a mi udało się spokojnie zasnąć.

I tyle....ale ckliwie wyszło!

OK .Moniu człowiekiem jesteś i nic co ludzkie nie jest Ci obce, tak?
Myśl sobie co chcesz, ale zachowaj to DLA SIEBIE.
Nawet nie zauważyłaś, że to TY wciągasz tę panią na 3 do waszego łóżka. Zawsze tak ma już być? No to ona już tak między Wami zostanie. Ona jest jaka jest. Tylko na groma Ci potrzebna w Waszym pożyciu na trzeciego?

153 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-22 10:26:48)

Odp: Dramat!!
Anhedonia napisał/a:

OK .Moniu człowiekiem jesteś i nic co ludzkie nie jest Ci obce, tak?
Myśl sobie co chcesz, ale zachowaj to DLA SIEBIE.
Nawet nie zauważyłaś, że to TY wciągasz tę panią na 3 do waszego łóżka. Zawsze tak ma już być? No to ona już tak między Wami zostanie. Ona jest jaka jest. Tylko na groma Ci potrzebna w Waszym pożyciu na trzeciego?

Dlaczego uważasz, że ją wciągam do naszego łóżka?
To chyba normalne, że przeżywam to wszystko. Mam udawać że nic się nie stało? Nie da się tak szybko zapomnieć!

154

Odp: Dramat!!

Podziwiam. Ja chyba nie dałabym rady.
Mój eks ma nową, jak świętość ją traktuje. Wkurza mnie to. Bo ja to znam, najpierw do rany przyłóż a potem nuda. A może trafił swój na swego. Nie ma czego żałować. Tylko zaproponował, żeby jego pani dziecko mi ze szkoły odbierała jak ja nie będę mogła, bo on wszystko robi, żeby dziecko miało normalny dom. Teraz sobie z panią gniazdko wiją, a od mojego dziecka wara. Nie zgadzam się!!! Matka zawsze bliższa dziecku żeby nie wiem co. A tamta ma swoje i niech się swoim zajmuje. A najśmieszniejsze jest to, że umowę najmu podpisali, a dzieci nawet nie wiedziały jak wyglądają, dopiero w tamten weekend się zobaczyły. Eks twierdzi, że to kumple już. A ja sceptycznie podchodzę. Chłopak ma 15 lat i tylko matkę. Może być różnie. Najpierw idiota chciał, żeby moje dziecko mieszkało z dorastającym nastolatkiem w jednym pokoju, no masakra. Chociaż o mieszkaniu i tak nie ma co mówić, bo i tak jest pół na pół z przewagą u mnie.

155

Odp: Dramat!!

Smutnomonia masz prawo przeżywać to wszystko ,ale postaraj się dużo o niej nie mówić szybciej zapomnisz a i on może łatwiej zapomni na to potrzeba czasu ,ja zauważyłam że gdy o nią pytałam to się denerwował mówił że to nie jej wina.Pytając wciąż o niej przypominasz mu ciągle ,ja jestem też bardzo szczę śliwa gdy jestem w jego ramionach czuję  wtedy że jest naprawdę ze mną ,na początku kazałam mu patrzeć sobie w oczy żebym była pewna że o niej nie myśli.Przestałam o nią pytać i jest lepiej ,ona nie zasługuje na to by zajmować moje myśli,teraz mniej boli nie trzęsę się już ,staram się jeść nie pozwolę by zniszczyła moje zdrowie.Staraj się myśleć o szczęśliwych chwilach to naprawdę pomaga ciesz się gdy jesteś z nimi ,nie myśl co będzie bo nikt nie jest wstanie tego przewidzieć Człowiek dużo może  znieść a na rozstanie zawsze będzie czas, na razie można próbować.Ściskam cię bardzo mocno .

156

Odp: Dramat!!

Ja się zastanawiam jak nie myśleć. Jak?

Mój eks m kobietę i mnie trochę fakt denerwuje, bo chce ją wciągnąć w opieką nad moim dzieckiem, bo będzie z nią teraz mieszkał. A ja sobie nie życzę. Nie zdradził, ale zawsze miał gdzieś moją osobę. Na odczepnego mówił co innego, ale było co innego. Matko, jak głupio o tym pisać jak on jest tak obcy,  bardziej obcy niż ludzie mijający mnie na ulicy. Mam do niego straszne obrzydzenie, bo tyle krzywdy mi zrobił.
Może ta awersja do niej z mojej strony jest nieuzasadniona, bo ja też mam kogoś. Ale..
Ojciec dziecka uważa, że jest uświęcony jakby, że to co robi jest dobre. Że on ma do wszystkiego prawo, a ja jakby do niczego.Że ona ma prawo się wtrącić w wychowanie mojego syna, odbierać go ze szkoły, kupować mu rzeczy. Z mojej strony nie ma ingerencji. Dziecku zwracam uwagę tylko ja i ja mam zdanie, bo to moje dziecko. Chyba, że się nieładnie zachowa to co innego, gdzieś między ludźmi w takiej sytuacji też może usłyszeć, że ktoś zwraca mu uwagę.

157 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-23 11:27:12)

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Smutnomonia masz prawo przeżywać to wszystko ,ale postaraj się dużo o niej nie mówić szybciej zapomnisz a i on może łatwiej zapomni na to potrzeba czasu ,ja zauważyłam że gdy o nią pytałam to się denerwował mówił że to nie jej wina.Pytając wciąż o niej przypominasz mu ciągle ,ja jestem też bardzo szczę śliwa gdy jestem w jego ramionach czuję  wtedy że jest naprawdę ze mną ,na początku kazałam mu patrzeć sobie w oczy żebym była pewna że o niej nie myśli.Przestałam o nią pytać i jest lepiej ,ona nie zasługuje na to by zajmować moje myśli,teraz mniej boli nie trzęsę się już ,staram się jeść nie pozwolę by zniszczyła moje zdrowie.Staraj się myśleć o szczęśliwych chwilach to naprawdę pomaga ciesz się gdy jesteś z nimi ,nie myśl co będzie bo nikt nie jest wstanie tego przewidzieć Człowiek dużo może  znieść a na rozstanie zawsze będzie czas, na razie można próbować.Ściskam cię bardzo mocno .

Ja wiem, że zadręczam się tymi myślami o tej kobiecie, że w każdym jego telefonie, czy wyjściu z domu widzę zagrożenie. Ale na Boga, dlaczego mam się zachowywać jakby wszystko był super, świetnie, jak kiedyś?
Mąż próbuje żyć dalej, najchętniej w ogóle zachowywał by się, jakby nic nigdy się nie wydarzyło. Ale widzę, że czasem zamyśla się, wpada w jakąś melancholię, czyli cały czas myśli o tamtej.
A ja mam być miła, uśmiechnięta i udawać, że jest ok? On nabroił, a ja mam wszystko składać, kleić i głaskać po głowie, bo jemu ciężko? A kto mnie pogłaszcze po głowie? Dlaczego kobiety muszą taki ciężar dźwigać. Kurde w imię czego?
Kocham męża bardzo, ale nie potrafię zapomnieć jak mnie skrzywdził, jak przekreślił tyle wspólnych, wspaniałych lat.
I nigdy nie będzie już tak jak kiedyś! Przez niego! Zaprzepaścił wszystko!
Nie wiem czy powinnam ten związek ratować! Dopadło mnie zniechęcenie! Bo jakoś z jego strony nie widzę wielkich gestów!
To, że mamy czasem namiętne chwile nie oznacza, że wszystko jest super!
Oj nie wiem co robić dalej! Serce boli!
Pozdrawiam Cię Nino serdecznie! Ty też jakoś się trzymaj!

158

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

Ja się zastanawiam jak nie myśleć. Jak?

Mój eks m kobietę i mnie trochę fakt denerwuje, bo chce ją wciągnąć w opieką nad moim dzieckiem, bo będzie z nią teraz mieszkał. A ja sobie nie życzę. Nie zdradził, ale zawsze miał gdzieś moją osobę. Na odczepnego mówił co innego, ale było co innego. Matko, jak głupio o tym pisać jak on jest tak obcy,  bardziej obcy niż ludzie mijający mnie na ulicy. Mam do niego straszne obrzydzenie, bo tyle krzywdy mi zrobił.
Może ta awersja do niej z mojej strony jest nieuzasadniona, bo ja też mam kogoś. Ale..
Ojciec dziecka uważa, że jest uświęcony jakby, że to co robi jest dobre. Że on ma do wszystkiego prawo, a ja jakby do niczego.Że ona ma prawo się wtrącić w wychowanie mojego syna, odbierać go ze szkoły, kupować mu rzeczy. Z mojej strony nie ma ingerencji. Dziecku zwracam uwagę tylko ja i ja mam zdanie, bo to moje dziecko. Chyba, że się nieładnie zachowa to co innego, gdzieś między ludźmi w takiej sytuacji też może usłyszeć, że ktoś zwraca mu uwagę.

Kurcze, ja wiem, że ciężko Ci w tej sytuacji. Ale on jest jednak ojcem Twojego dziecka i zawsze będzie w jakimś stopniu w Twoim życiu i  w życiu Twojego dziecka.
Spróbuj ustalić z nim jakiś front działania, zasady, według których będziecie postępować. Twojemu dziecku też jest bardzo ciężko. A pewne ustalenia pozwoliłyby żyć spokojniej, najgorsze jak dzieci widzą rodziców szarpiących się między sobą o wszystko!
Trzymaj się!

159

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

w opieką nad moim dzieckiem

ma prawo się wtrącić w wychowanie mojego syna

To jest tylko Twoje dziecko?

160

Odp: Dramat!!

smutnamonia o nią mi chodzi nie o niego, a ustalić akurat to będzie trudno, bo on uważa, że ma prawo a ja nie

161

Odp: Dramat!!

hm...
Na razie to widzę, że dziecko - podobnie jak swojego psa (w innym wątku) - traktujesz jak przedmiot będący Twoją prywatną własnością. Wykorzystujesz niecnie dziecko do zemsty na byłym partnerze i jego rodzicach. Aż się chce rzec: A fe.

162

Odp: Dramat!!

Czy ty aby umiesz czytać?
Zasada jest taka, że jak ktoś nie wie o co chodzi to się nie wypowiada.

163

Odp: Dramat!!

No własnie czytam i jestem w szoku.

Zasada jest taka, że jak ktoś nie wie o co chodzi to się nie wypowiada.
Widzę, że nie tylko wobec ex męża, ex teściów, dziecka i psa jesteś agresywna... Coś tam jeszcze chyba pisałaś, że jak Twój obecny nie robi tego co chcesz to go szantażujesz brakiem obiadu... Przepraszam za pytanie, ponoć kobietom się go nie zadaje, ale: ile masz lat?

164

Odp: Dramat!!
Lupus napisał/a:
hm... napisał/a:

w opieką nad moim dzieckiem

ma prawo się wtrącić w wychowanie mojego syna

To jest tylko Twoje dziecko?

Hm - nie obraź się, ale Lupus ma rację. Postaw się na miejscu swojego dziecka. To jest jego jedyny ojciec jakiego zna od urodzenia. Już wystarczającą traumą był rozpad jego rodziny. Jak ono się czuje gdy widzi twoją złość na jego kontakty z drugim rodzicem?
Nie krzywdź dziecka, pozwól mu się cieszyć tym, że ma tego ojca i kontakty z nim. Nie wiesz jakim jest dramatem dla dziecka, gdy ojciec się nim nie interesuje i nie kontaktuje, mówiąc krótko ma go w nosie.
Wiem co mówię, bo moja córka żyła w tym dyskomforcie. Teraz tatuś się stara (dziś wziął ją na całodzienną wycieczkę) bo 12 sierpnia będzie sprawa w sądzie o kontakty. I już kombinuję czy da się sprawę zawiesić np. na rok, żeby to staranie tatusiowi nie przeszło.
Dla dobra dziecka ustaw swoje sprawy z ex tak by nie ranić dziecka smile Pozdrawiam

165

Odp: Dramat!!

Smutnamoniu, przeczytałam właśnie niemalże cały wątek , praktycznie ze łzami w oczach. Wiem, że jestem młoda i jeszcze niewiele wiem o życiu, ale tak było.
Moim skromnym zdaniem albo Twój mąż faktycznie się zamotał i jest co odbudowywać albo po prostu został z Tobą, bo rodzina, dziecko, bo nie chce wszystkiego zaczynać od nowa. To po prostu zabrzmiało mi jak przyzwyczajenie. Ja bym bardziej oczekiwała słów: " Wybieram Ciebie, bo zrozumiałem, że nie umiem bez Ciebie żyć, jesteś Tą Jedyną". Oczywiście jednak nie neguje Twojej decyzji, według mnie dobrze, że byłaś twarda i postawiłaś ultimatum, obawiam się, że gdyby nie to, to jego niezdecydowanie ciągnęłoby się znacznie dłużej.
Fajnie, że teraz robisz coś dla siebie, ale pamiętaj też, że teraz główny odpowiedzialny za starania się jest Twój mąż - on nawalił i nie skacz koło niego za dużo, niech on się wykaże.
Pozdrawiam smile

166

Odp: Dramat!!

Smutnunia nie musisz być dla niego miła jeżeli nie masz ochoty chodziło mi oto , że takie ciągłe myślenie i zadręczanie się nie pomaga,masz prawo czuć złość, bezsilność i strach ale czy ona jest tego warta?Myśl przede wszystkim o sobie ,postaraj się o chwile przyjemności,ona nie jest warta by całować twoje stopy a co dopiero zajmować twój umysł .Mi też chwilami jest bardzo ciężko ale staram się przygotować na życie bez niego gdyby poszło coś nie tak.Mój mąż też przez dwa miesiące nie był wstanie mi powiedzieć ,że jestem tą jedyną powiedział tylko że się z nią nie spotka i w tym dotrzymał słowa ,żeby przestać ją kochać musiało minąć troszkę więcej czasu ,zapomnieć jej nie zapomni ale jestem pewna że już jej nie kocha ,a może próbuję tylko w to wierzyć ,przynajmniej tak jest łatwiej .Pisz jak ci jest źle to pomaga .POZDRAWIAM.

167

Odp: Dramat!!
truskaweczka19 napisał/a:

Smutnamoniu, przeczytałam właśnie niemalże cały wątek , praktycznie ze łzami w oczach. Wiem, że jestem młoda i jeszcze niewiele wiem o życiu, ale tak było.
Moim skromnym zdaniem albo Twój mąż faktycznie się zamotał i jest co odbudowywać albo po prostu został z Tobą, bo rodzina, dziecko, bo nie chce wszystkiego zaczynać od nowa. To po prostu zabrzmiało mi jak przyzwyczajenie. Ja bym bardziej oczekiwała słów: " Wybieram Ciebie, bo zrozumiałem, że nie umiem bez Ciebie żyć, jesteś Tą Jedyną". Oczywiście jednak nie neguje Twojej decyzji, według mnie dobrze, że byłaś twarda i postawiłaś ultimatum, obawiam się, że gdyby nie to, to jego niezdecydowanie ciągnęłoby się znacznie dłużej.
Fajnie, że teraz robisz coś dla siebie, ale pamiętaj też, że teraz główny odpowiedzialny za starania się jest Twój mąż - on nawalił i nie skacz koło niego za dużo, niech on się wykaże.
Pozdrawiam smile

Truskaweczko!
Masz naprawdę wiele racji w tym co piszesz! Ja cały czas nie jestem pewna z jakich powodów tak naprawdę ze mną postanowił zostać!
Wielokrotnie podkreślałam mężowi w naszych rozmowach, że nie ma być ze mną z litości, ze względu na spędzone lata, czy wreszcie ze względu na córkę. Ostatnio jak w złości powiedziałam mu, że pewnie stanęłam mu na drodze do szczęścia, odpowiedział mi, że nie mógłby być beze mnie szczęśliwy.
Masz rację, że to nie ja powinnam wokół niego skakać, tylko on wokół mnie. Wcale nie zamierzam być milutka, ciągle uśmiechnięta bez względu na sytuację. Nie jestem ze stali i niestety czasem zobaczy moje łzy, chociaż trudno mi ostatnio płakać, popadam raczej w jakąś melancholię.
Ciężko jest naprawdę!

168 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-24 00:46:09)

Odp: Dramat!!
nina1234 napisał/a:

Smutnunia nie musisz być dla niego miła jeżeli nie masz ochoty chodziło mi oto , że takie ciągłe myślenie i zadręczanie się nie pomaga,masz prawo czuć złość, bezsilność i strach ale czy ona jest tego warta?Myśl przede wszystkim o sobie ,postaraj się o chwile przyjemności,ona nie jest warta by całować twoje stopy a co dopiero zajmować twój umysł .Mi też chwilami jest bardzo ciężko ale staram się przygotować na życie bez niego gdyby poszło coś nie tak.Mój mąż też przez dwa miesiące nie był wstanie mi powiedzieć ,że jestem tą jedyną powiedział tylko że się z nią nie spotka i w tym dotrzymał słowa ,żeby przestać ją kochać musiało minąć troszkę więcej czasu ,zapomnieć jej nie zapomni ale jestem pewna że już jej nie kocha ,a może próbuję tylko w to wierzyć ,przynajmniej tak jest łatwiej .Pisz jak ci jest źle to pomaga .POZDRAWIAM.

Nino!
Ja pewnie już nie usłyszę, że jestem tą jedyną. Ona cały czas będzie gdzieś obecna. Tym bardziej, że pracują w jednej firmie. Jak zapomnieć o kimś kogo się widuje na co dzień. Najprościej powiedzieć, żeby zmienił pracę. Ale jak pomyślę, że dla mnie rzuci to co kocha robić i np. będzie musiał robić coś tylko dla pieniędzy to jest prosta droga aby mnie znienawidził.
A Twój mąż powiedział Ci, że nie kocha już tamtej? Czy Ty po prostu takie masz odczucie?
A powiem Ci, że czasem mówię mężowi, że mam ochotę na jakieś szaleństwo, na coś czego jeszcze nie próbowałam, na nowe znajomości. On wtedy jakby był trochę wystraszony, pyta czy chodzi mi o facetów. A ja robię niewinną minkę. Na moje pytanie czy się boi, że zacznę "używać życia" mówi, że zraniona żona może być nieobliczalna, że mogło zmienić się moje podejście do wielu spraw.
A niech się boi i myśli! Może choć trochę poczuje się tak jak ja się czuję!
Dodam, że przygodne romanse nie interesują mnie, ale powkurzać go trochę mogę!

169

Odp: Dramat!!

Kobiety robicie jeden błąd litujecie się nad facetami którzy was zdradzają a te kobiety winicie za to że mąż zbłądził koło się zamyka faceci górą a baby zawsze winne jeśli facet próbuje zdradzić to jak nie z tą to z inną nie ważne że zmieni prace
fajnie mieć usprawiedliwienie bo co bo facet to taki nieborak to kobiety się narzucają powybijajmy wszystkie kobiety bo zagrażają facetom i im małżeństwom
przestań o niej myśleć czy warta tego czy nie zastanów się najlepiej co tak naprawdę dzieje się z twoim facetem związkiem
bo jak z tą nie wypali to znajdzie inną mój facet kręcił z innymi udając że jest wolny ale nie w naszej miejscowości tylko tam gdzie go nie znano i nabierał babki z jedną udało mi się zamienić kilka słów i wież mi babka była w szoku i zaraz skończyła z nim znajomość i powiedziała mu co o nim myśli

dam ci prosty przykład nie szukajcie winnej trzeciej osoby tylko w was bo nie rozwiążesz problemu tylko zamieciesz pod dywan
wy wszyscy jesteście winni tej sytuacji przecież on jest dorosły a ona go nie zmusiła do tego to tak trochę jak usprawiedliwienie ja go nie chciałem zabić to koleżanka mi kazała kto dostanie wyższą kare on czy koleżanka
czego wasza przysięga jest mniej ważna teraz ?  bo to my dorośli podejmując decyzje i realizując je nawet biorąc pod uwagę czyjeś rady w 100% odpowiadamy za to nie trzecie osoby

170 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-24 13:54:49)

Odp: Dramat!!

Drogi lupusie. Ja nic na temat teściów nie pisałam to jest raz, nie zapoznałeś się z treścią a podsumowujesz to jest dwa. Jeśli bardzo chcesz to wyrwę parę twoich zdań z kontekstu i też w podobny sposób podsumuje. Nie ma sprawy. Radzę nie oceniać ludzi, których się nie zna. Ja Ciebie nie oceniam. A konataktów nikomu nie zabraniam. I głodny też nikt nie jest. Może to ty jesteś potworem?

171

Odp: Dramat!!

A ja tu widze wiele sprzecznosci w postepowaniu Twojego męża...wywija kota ogonem aż miło...

172

Odp: Dramat!!
Kyntia napisał/a:

A ja tu widze wiele sprzecznosci w postepowaniu Twojego męża...wywija kota ogonem aż miło...

A co masz konkretnie na myśli?

173

Odp: Dramat!!

Znowu mam okropnego doła!
Ja nie wiem, czy uda mi się jakoś podźwignąć z tego kryzysu!
Mijają 2 miesiące odkąd spadła na mnie ta wiadomość. A ja cały czas się czuję, jakby to było wczoraj!
Ponad tydzień temu małżonek zakończył znajomość z ową panią, obiecał, że nie będzie z nią się kontaktował (poza służbowymi sprawami).
Sprawdziłam jego biling ostatnio (w nocy jak spał) i faktycznie tego numeru nie było w połączeniach.
Ale kurcze jakoś później dostał smsa z biura obsługi, że było logowanie na konto abonenta. No i nie mogłam kłamać, że nie sprawdzałam.
Ale nie robił mi wyrzutów, tylko powiedział, że strasznie mu przykro, że do tego doprowadził.
Idiotycznie się czuję, bo nigdy w życiu nie szpiegowałam mojego męża.
Ale nie radzę sobie z problemem. Chociaż mąż jest jak do rany przyłóż to i tak nie jest łatwo.
Ciągle myślę o tych smsach, długich rozmowach, spotkaniach....to jest silniejsze ode mnie!!!
Poradźcie coś!
Szukam pocieszenia w alkoholu.....jestem na dobrej drodze, żeby się uzależnić!

174

Odp: Dramat!!

Kochana, a może sobie znajdź jakieś zajęcie, żeby to myślenie tak Cię nie absorbowało. Może jakiś taniec czy coś, może razem z nim?

175

Odp: Dramat!!

No pewnie masz rację! Urlop niedługo, to może coś się uda wykombinować! Kurde, ale mimo wszystko mam wielki problem. żeby nie myśleć!

176

Odp: Dramat!!

To jest cholernie trudne. Nie da się natychmiast zapomnieć o tym, że ktoś zawiódł. Myślę jednak, że nie zaszło to aż tak daleko. Do każdej przykrej rzeczy trzeba nabrać dystansu, żeby mniej bolało. Musisz się postarać jakoś sobie dopomóc, musisz zająć myśli czym innym. Sama chciałabym wierzyć, że jest z Tobą całkiem szczery...

177

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

To jest cholernie trudne. Nie da się natychmiast zapomnieć o tym, że ktoś zawiódł. Myślę jednak, że nie zaszło to aż tak daleko. Do każdej przykrej rzeczy trzeba nabrać dystansu, żeby mniej bolało. Musisz się postarać jakoś sobie dopomóc, musisz zająć myśli czym innym. Sama chciałabym wierzyć, że jest z Tobą całkiem szczery...

Masz wiele racji! A co do wiary w jego szczerość? Jeśłi uwierzę, że jest szczery, będzie to znaczyło, że ponownie zaufałam!
A na to potrzeba czasu!

178 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-25 12:37:13)

Odp: Dramat!!

To bardzo długa droga. Nie wiem jak mogę pomóc, przydałaby ci się jakaś dobra duszyczka na miejscu chyba.
A on?
Co właściwie robi, żeby ci pomóc?
Ja myślę, że pomogłoby gdyby zmienił środowisko, inaczej byś wtedy spojrzała na wszystko. Nie myślałaś o tym?

179

Odp: Dramat!!

smutnamonia...alkohol nie jest rozwiazaniem.Zanim sie zorientujesz uzaleznisz sie, skrzywdzisz rodzine.Pijesz bo podswiadomie myslisz, ze twoj maz zbaczy jak bardzo cie skrzywdzil tym co sie stalo. Przeciwstaw sie temu, wlasnie niepiciem pokazesz jak bardzo jestes silna

180 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-25 13:14:40)

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

To bardzo długa droga. Nie wiem jak mogę pomóc, przydałaby ci się jakaś dobra duszyczka na miejscu chyba.
A on?
Co właściwie robi, żeby ci pomóc?
Ja myślę, że pomogłoby gdyby zmienił środowisko, inaczej byś wtedy spojrzała na wszystko. Nie myślałaś o tym?

Co mó mąż robi żeby pomóc?
Właśnie w tym problem, bo ja potrzebuję rozmów, zapewnień, że będzie dobrze, itp.itd. Mówi mi tak, oczywiście, ale chciałbym usłyszeć, że jestem ta jedyną kobietą w jego życiu, że tamta już nic nie znaczy. Wiem, że na to potrzeba czasu, może nawet wiele.
On generalnie nie bardzo chce ten temat poruszać. Wydaje mi się, że jak zakończył znajomość, to chce może zapomnieć jak najszybciej.
Ale stara się, jest czuły, troskliwy, bardzo pomaga we wszystkim. Faceci są raczej zadaniowi, konkretni i wyznaczają sobie konkretne zadania i jak im się to uda, to czują, że jest ok.
A co do zmiany środowiska, to byłoby to idealne rozwiązanie przede wszystkim dla mnie, na pewno byłabym o wiele spokojniejsza.
Ale to nie takie proste, jak już wcześniej pisałam. On kocha swoją pracę, realizuje sie w niej. Jest to dość wąska dziedzina i nie ma podobnej firmy w naszym mieście nie najmniejszym zresztą. Musiałby szukać pracy w innym zawodzie. Może i powinnam tego zażądać od niego, ale nie chcę, żeby z tego powodu były między nami jakieś nieporozumienia.
To trudny temat.
A co do dobrej duszyczki, to mam oczywiście przyjaciółkę, której moge sie wyżalić, rodzeństwo. Ale nie mam ochoty całej rodzinki w to wciągać ( dwóch braci, rodziców). Wykończyliby mnie ciągłymi pytaniami, co i jak?
Zwierzyłam się tylko w tajemnicy jednemu bratu i on mnie pociesza w ciężkich momentach.
Ale ciągle słyszę, że potrzebna jest nam terapia małżeńska i ma rację!
Musimy wygospodarować troche czasu i pójść do terapeuty, bo ja sobie na prawdę psychicznie nie radzę.
Mąż powiedział, że jak tego potrzebuje to oczywiście pójdzie ze mną.
No i musze się w końcu zmobilizować i to zrobić, choć nie tak łatwo obcym ludziom opowiadac o swoich problemach.
Tu na forum czuję sią anonimowo, co innego w realu...

181

Odp: Dramat!!

Może jednak da się coś zrobić?
Mam nadzieję, że po urlopie będzie lepiej, jedziecie gdzieś razem?

182

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

Może jednak da się coś zrobić?
Mam nadzieję, że po urlopie będzie lepiej, jedziecie gdzieś razem?

Jedziemy razem z córką nad morze! Mała już się nie może doczekać, my zresztą też. Trochę oddechu się przyda!

183

Odp: Dramat!!

To fajnie. Odpoczynek wszystkim się należy.
A ja nigdzie nie jadę. Czasem myślę, że już nigdy, nigdzie. Co za beznadziejna sytuacja. Jakie to szczęście mieć na urlop. Przepraszam, że o sobie.

184

Odp: Dramat!!
agness131 napisał/a:

smutnamonia...alkohol nie jest rozwiazaniem.Zanim sie zorientujesz uzaleznisz sie, skrzywdzisz rodzine.Pijesz bo podswiadomie myslisz, ze twoj maz zbaczy jak bardzo cie skrzywdzil tym co sie stalo. Przeciwstaw sie temu, wlasnie niepiciem pokazesz jak bardzo jestes silna

Ja wiem,ze to nie jest rozwiązanie problemu. Ale tak sobie myslę i troszkę się buntuje na to, że koniecznie muszę być silna.
Właściwie dlaczego? Żeby jemu było łatwiej? Wiem, że to nie metoda robić jeden drugiemu przykrości, ale z drugiej strony jak mąż zobaczy, że tak sobie świetnie radzę, to może pomyśli, że właściwie aż tak bardzo nie nabroił, że w zasadzie nic takiego sie nie stało, skoro ja tak super się trzymam?
Pewnie za bardzo kombinuję co?

185

Odp: Dramat!!

To chyba naturalny odruch dla takiej sytuacji, trochę się podłamać.

186

Odp: Dramat!!
hm... napisał/a:

To fajnie. Odpoczynek wszystkim się należy.
A ja nigdzie nie jadę. Czasem myślę, że już nigdy, nigdzie. Co za beznadziejna sytuacja. Jakie to szczęście mieć na urlop. Przepraszam, że o sobie.

Ciesze się bardzo, że uda nam sie choć na tydzień gdzieś wyrwać. Te nasze wakacje będa skromne, po najniższych kosztach, ale i tak się cieszę, że nam sie uda wyjechać.
Współczuję Ci, bo bycie samotną matką w naszym kraju to niełatwe zadanie.
Niż demograficzny, ale państwo nie pomaga, żeby rodziło sie iych dzieci więcej.
Jak porównam sobie np. Niemcy lub Danię to aż nóż się w kieszeni otwiera...

187

Odp: Dramat!!

A może Moniu wylej swoje żale, tak jak nam tu, mężowi w liście? Że chcesz usłyszeć, że "jesteś tą jedyną kobietą w jego życiu, że tamta już nic nie znaczy". Bo trudno oczekiwać, że on zgadnie jakie słowa są dla Ciebie ważniejsze, a jakie mniej ważne.
A silna masz być dla siebie a nie dla niego. I psycholog dla obojga też nie zawadzi.
3maj się big_smile

188

Odp: Dramat!!
Anhedonia napisał/a:

A może Moniu wylej swoje żale, tak jak nam tu, mężowi w liście? Że chcesz usłyszeć, że "jesteś tą jedyną kobietą w jego życiu, że tamta już nic nie znaczy". Bo trudno oczekiwać, że on zgadnie jakie słowa są dla Ciebie ważniejsze, a jakie mniej ważne.
A silna masz być dla siebie a nie dla niego. I psycholog dla obojga też nie zawadzi.
3maj się big_smile

A wiesz, że to może jest jakas metoda z listem!
Papier wiele zniesie, tylko nie wiem, czy mój mąż też!
Ale to dobry pomysł!

189

Odp: Dramat!!
smutnamonia napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

A może Moniu wylej swoje żale, tak jak nam tu, mężowi w liście? Że chcesz usłyszeć, że "jesteś tą jedyną kobietą w jego życiu, że tamta już nic nie znaczy". Bo trudno oczekiwać, że on zgadnie jakie słowa są dla Ciebie ważniejsze, a jakie mniej ważne.
A silna masz być dla siebie a nie dla niego. I psycholog dla obojga też nie zawadzi.
3maj się big_smile

A wiesz, że to może jest jakas metoda z listem!
Papier wiele zniesie, tylko nie wiem, czy mój mąż też!
Ale to dobry pomysł!

Tylko co Ci przyjdzie ze słów, które nie będą szczere? Bo mąż powie Ci wszystko co będziesz chciała usłyszeć...
Mi się wydaje, że za dużo masz na głowie. Wygrałaś walkę o małżeństwo, a teraz powinnaś w spokoju leczyć rany. Za dużo chcesz na raz, już, natychmiast! Ma się deklarować, przyrzekać i wszystko ma wrócić do normy w trybie natychmiastowym. A Wasza norma jest już zupełnie inna i powinniście związek zbudować na nowo od początku. Może powinnaś gdzieś wyjechać z koleżankami? Na babski wyjazd? Oderwać się od tego, odpocząć, spojrzeć innym okiem na to wszystko, nabrać dystansu. "Umyć się" z tego całego brudu i oczyścić.

190

Odp: Dramat!!

Ja myślę Moniu, że warto spróbować na piśmie. Co masz do stracenia.

Ależ mnie ta cała sytuacja wkurza. Niby pracę mam, ale nie wiem czy nie żałuję, że się zgodziłam, bo lipiec cały etat a potem pół i na g.. za przeproszeniem. A w czerwcu się uczyłam i zarobiłam uwaga 377 złotych. Szłam przekonana, że idę na cały dzień a tu o 14 do domu i głupio się było odezwać, zapytać co, jak i za ile, bo to znajoma. Tylko, że nikomu jakoś nie głupio, że ja nie mam za co żyć. Lepiej było chyba za 1200 gdzieś na cały się zaczepić, marnie jak cholera ale lepiej. A ja głupia myślałam, że znajdę coś na drugie pół. Szukam, szukam i nic. Albo chcą na cały, albo wcale. Mam dość.

191

Odp: Dramat!!
Teo napisał/a:

...Wygrałaś walkę o małżeństwo, a teraz powinnaś w spokoju leczyć rany. Za dużo chcesz na raz, już, natychmiast! Ma się deklarować, przyrzekać i wszystko ma wrócić do normy w trybie natychmiastowym. A Wasza norma jest już zupełnie inna i powinniście związek zbudować na nowo od początku. Może powinnaś gdzieś wyjechać z koleżankami? Na babski wyjazd? Oderwać się od tego, odpocząć, spojrzeć innym okiem na to wszystko, nabrać dystansu. "Umyć się" z tego całego brudu i oczyścić.

A z tym się zgadzam bez zastrzeżeń big_smile
Tylko, ON nie duch święty i nie zgadnie KTÓRE słowa są dla Moni AKURAT najważniejsze, a które mniej smile Mówisz Moniu, że się stara, więc chodzi Ci tylko o to, że nie używa TYCH słów jakich oczekujesz a nie innych. On nie czyta w myślach...

192

Odp: Dramat!!

Smutnamonia wiedz, ze dużo czasu minie nim odzyskasz siebie taką jaką byłaś, chociaż co tu dużo mówić siebie sprzed tego wydarzenia w 100% nie odzyskasz nigdy. Czas zrobi swoje , ale to na razie zbyt krótko, byś miała nie mieć napadów smutku, zwątpienia i złości.

U mnie sytuacja była o tyle podobna, że nic się nie wydarzyło , ale była jakaś wątpliwość z jego strony i pomocna koleżanka z pracy ( dodam , ze z innego oddziału - miasta), która lubiła pogadać dużo, i która się w nim zauroczyła.
Nie mamy dzieci , nie jesteśmy małżeństwem, ale usłyszeć wątpliwość po 7 latach , gdy wiesz , że to TEN, robi swoje.
Dziś minęło 1,5 roku i uwierz mi , ze niby nic nie było. Wycofał się szybko , ob sam zobaczył , że ona sobie zaczęła coś uzurpować, a on w chwili słabości poddał się tym słowom. Ale nieraz łapię się na tym , ze pewna to nie jestem już niczego. No ewentualnie swej śmierci , bo podatków też nie, bo przecież można nie płacić. Te słowa wypowiedziane wtedy to poczucie, ze coś się dzieje zmieniło mnie. zawsze pewna siebie, pewna nas i swych planów, a tu zonk. Owszem bierzemy ślub za rok ( dziś jesteśmy ze sobą prawie 8,5 roku) , ale to już nie to samo. Jest super, stara się, żałuje na 100%

Pomysł z listem bardzo dobry. I nie bój się masz ochotę nakrzyczeć, zapłakać to to zrób, to nie Ty zmieniłaś zasady Waszej "gry", ale ON. Nawet jeśli, to było mimochodem.

193 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-25 15:47:43)

Odp: Dramat!!

smile

194 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-25 18:55:46)

Odp: Dramat!!

Ile osób, tyle opinii, każda z Was ma różne podejście do sprawy.
Macie rację, że za szybko bym chciała wrócić do normalności! Jednego sie w tym wszystkim nauczyłam! Że nic nie jest nam dane na zawsze! Trzeba żyć dniem dzisiejszym i nie rozmyślać co będzie na tydzień, za miesiąc...(chyba).

Grako!
Masz rację, że już nigdy nie będę taka jak kiedyś! I tego mój mąż się boi!

Teo!
Czy wygrałam walkę o moje małżeństwo? Nie mam tego odczucia! Wygram dopiero wtedy, gdy usłyszę od niego to co chcę usłyszeć!

195

Odp: Dramat!!
Anhedonia napisał/a:
Teo napisał/a:

...Wygrałaś walkę o małżeństwo, a teraz powinnaś w spokoju leczyć rany. Za dużo chcesz na raz, już, natychmiast! Ma się deklarować, przyrzekać i wszystko ma wrócić do normy w trybie natychmiastowym. A Wasza norma jest już zupełnie inna i powinniście związek zbudować na nowo od początku. Może powinnaś gdzieś wyjechać z koleżankami? Na babski wyjazd? Oderwać się od tego, odpocząć, spojrzeć innym okiem na to wszystko, nabrać dystansu. "Umyć się" z tego całego brudu i oczyścić.

A z tym się zgadzam bez zastrzeżeń big_smile
Tylko, ON nie duch święty i nie zgadnie KTÓRE słowa są dla Moni AKURAT najważniejsze, a które mniej smile Mówisz Moniu, że się stara, więc chodzi Ci tylko o to, że nie używa TYCH słów jakich oczekujesz a nie innych. On nie czyta w myślach...

Racja. Warto, by teraz dużo rozmawiali. Ona czuje się skrzywdzona, cierpi i to normalne !  Mąż bardzo ją zranił i wcale jej się nie dziwie. Czarne myśli wracają.
A ona powinna wiedzieć na czym stoi i chce czuć się tą jedyną, to normalne.

Posty [ 131 do 195 z 833 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026