Przeczytałam z ciekawości wszystko, prawie wszystko, stanęłam na momencie, gdy Autorka pisze o wyprowadzce męża, o tym jak miała powiedzieć dziecku, ze on niby na delegacje wyjechał.
Ten temat pozwolił mi zrozumieć jaka ja głupia byłam. Postępowałam jak typowa durna kobieta. Ja się nie dziwie, że facet zaczął się potem zachowywać podobnie jak mąż autorki (zmiany nastroju, ogólnie zniechęcenie itp)
Problem autorki był taki: mąż mnie zdradził, chcę uratować ten związek. Jak mąż się zdecydował, że chce być z żoną, to ta jednak cały czas drążyła, wchodziła tutaj codziennie, lub co drugi dzień i nakręcała się wypowiedziami innych kobiet.
Jeżeli zdecydowałaś się na ratowanie związku, to się zapomina o tym co było i żyje dalej, a jeżeli się nie da zapomnieć to się rezygnuje z dalszej walki. Ja się nie dziwię, że facet nie wytrzymał, mało kto by wytrzymał (bez względu na płeć)
Jak już pisałam byłam w podobnej sytuacji, ale to było poszukiwanie sobie kogoś przez internet, ja tez miałam pretensje, tez sie dopytywałam, też się zadręczała w ten sposób, bo też myślałam, że mam prawo wiedzieć na czym stoję. Tylko, że jak się podejmuje decyzje "wybaczam", to oddziela się od przeszłości grubą linią. Ja wiedziałam, że nie będę umiała tego zrobić, że nigdy nie zaufam tak jak ufałam na początku, dlatego to JA podjęłam decyzję o rozstaniu.
I się nie zgodzę, że faceci chca być w centrum uwagi, to kobiety wchodza na takie fora i stosują ekshibicjonizm psychologiczno- emocjonalny. Same sie nakręcamy, gdyby autorka po tej rozmowie, gdzie mąż powiedział, że z tamtą zerwał, koniec kropka i już, zdecydowała się ok, zaczynamy od nowa. To dzisiaj byłaby szczęśliwa w małżeństwie. Trudno jak się wybacza, to się wybacza i nie męczy innych i siebie swoimi dylematami, w ogóle nie powinno ich być.
Jeszcze raz podkreślę, że wiem jak się czuje zdradzana kobieta, albo taka która podejrzewa, ze jest zdradzana, bo pewności nigdy mieć nie można (fakt bez otoczki rodzinnej).
Nie bronie facetów, tylko po prostu rozumiem ich tok myślenia, a raczej teraz zrozumiałam w 100% do końca jak myśli osoba (bez względu na płeć), która znalazła się fakt na własne życzenie w takiej sytuacji jak mąż autorki