netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

74 odpowiedzi18 231 wyświetleńzałożony przez Tsedom, 08.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 75 z 75 ]

66 Ostatnio edytowany przez Anechoreta (2011-07-13 22:26:28)

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

moja rada nie szukaj na sile nie umawiaj sie na randki z dziewczynami takimi jak do tej pory a na 10000 % spotkasz ta jedynom w naj mniej oczekiwanym momencie zawsze tak jest a skoro jestes niesmialy tak jak piszesz to jest duze prawdopodobienstwo ze to ona cie zaczepi i cie poderwie kobiety w brew pozorom tez lubiom zdobywac

Wiesz co, staram się ostatnio odegnać pesymistyczne myśli, ale jak czytam coś takiego, to aż mnie skręca...

Wiem, że pisałaś to w dobrej intencji, ale znam paru facetów po 50-tce i 60-tce, którzy nigdy nikogo nie znaleźli, mają w miarę ludzką pracę, są "nieco piękniejsi od diabła", da się z nimi pogadać na różne tematy, nie gryzą, nie piją, jeden nawet chyba nie pali...

Oni z miesiąca na miesiąc dziwaczeją coraz bardziej, to po prostu widać. Gdy popatrzysz im w oczy, to napotkasz wzrok lwa schwytanego lata temu na sawannie i zamkniętego w zoo - martwe, smutne, puste oczy, odbicie ginącej powolną śmiercią duszy...

Wolałbym powiesić się, rzucić z mostu, podciąć żyły, byle tylko nie widzieć tego samego spoglądając któregoś dnia w lustro...

67 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2011-08-12 15:28:04)

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

Anechoretas, to bardzo smutne, co napisałeś. Rób więc wszystko, żeby tak nie było wink Ci panowie o których mówisz są ogólnie bardzo samotni, czy tylko kobiet im brakuje? Nie mieli też żadnych koleżanek?

Tsedom napisał/a:

Macie jakiś pomysł jak to zmienić? Czy to jest normalne, że podczas występu przed dużą publicznością nie mam tremy, a podczas zwykłej rozmowy, z jedną tylko kobietą, zżera mnie nieśmiałość?

Klucz to poszerzanie swojej ''strefy komfortu''. Strefa komfortu to taka ''psychologiczna przestrzeń, w której czujemy się bezpiecznie''.
http://www.pozaschematy.pl/2008/06/09/opuscic-swoja-strefe-komfortu/
Myślę, że wygłaszanie przemówień przed dużym audytorium też na początku nie było dla Ciebei łatwe i stresowało cię. Musiałeś stopnioow oswajać się z tego typu sytuacją. Podobnie będzie z rozmową z kobietami. Ja kiedyś bałam się zapytać obcą osobę o godzinę, wystarczyło zrobić to paredziesiąt razy i trema znikła.

Poza tym, ja akurat nie uważam jak Busiu, że wygląd ma aż TAKIE znaczenie. Z drugiej strony, pewnie właśnie fizycznie nie byłabym w twoim typie - twarz mam ładną, ale ubieram się mało kobieco, tylko tak, żeby było mi wygodnie. Nie maluję się. I mam nadwagę ;P Za to uwielbiam seks i mam wysokie libido, także ''cnotliwy'' wygląd się na to nie przekłada.

W każdym razie moim zdaniem związek zaczyna się od przyjaźni i podobnego poczucia humoru, spojrzenia na świat. Mogę ci też polecić fajną książkę, którą czytałam (nie zraź się wyglądem strony) - nie jest to ''płytki poradnik''. Daje dużo do myślenia.
http://www.jakzdobywac.pl/jak_zdobyc_osobe_ktora_kochasz.php

truskaweczka19 napisał/a:

''Nie mam na celu obrazić się tylko uświadomić, że może źle szukasz, nie tam gdzie potrzeba. Może spotkasz wymalowane panie, które podobają Ci się, ale nie pasujecie do siebie, ona ma inny świat, Ty masz inny i nie da się tego pogodzić. Oczywiście , zdarza się, że dziewczyna jest bardzo ambitna jak Ty , a ubiera się przy tym szałowo, ale to też nie jest tak wiele przypadkóe.

I też sądzę tak, jak Truskaweczka. Przecież ''klubowiczki'' nie pasują do Ciebie.. Skarżyłeś się w innym wątku, że dziewcyzny wiązały się z tobą i zdradzały po tygodniu - ''porządna'' dziewczyna nie zwiąże się z kimś, kogo nie kocha, o kim zapomni po kilku dniach, bo inny koleś na dyskotece jej się spodobał. Wydają mi się te twoje ''divy'' strasznie płytkie. A te ''związki'' tworzone były chyba tak na szybko, byle jak, bez wzajemnego poznania. Mi np. inteligencja i oczytanie bardzo mi imponuje. To zresztą mój warunek nr 1 u faceta. Mój chłopak jest właśnie inteligentny, spokojny, nieśmiały (poznałam go w internecie), no i absolutnie nie przeszkadza mi, że klubów nie znosi, bo mam tak samo. Fascynował mnie jego charakter. Uważasz, że masz poczucie humoru? Bo to moim zdaniem też konieczne, żeby zafascynować dziewczynę. A jak jeszcze jesteś pogodzony ze sobą i masz dystans do siebie i świata, to każda (fajna) jest Twoja wink

Tak offtopując, zastanawia mnie, czemu określasz się jako ''zagorzałego'' katolika - wydaje mi się, że powinieneś mieć otwarty umysł wink A co za tym idzie, nie być 'radykalny' w swoich przekonaniach. Ja prowadziłam i prowadzę duchowe poszukiwania, chodziłam na spotkania chrześcijańskiego kółka, poznałam tam świetnych ludzi, ale wciąż nie ejstem pewna, w co mam wierzyć, na nic nie ma mocnych dowodów. Ciekawe, co rozumiesz przez określenie 'zagorzały' ;>

68

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

Jako zagorzały rozumiem, że wszystkie moje poglądy są zgodne z nauką Kościoła. Nie szukam innych systemów wierzeń czy filozofii, ponieważ nauka, jaką mi przekazuje KK, w zupełności zaspokaja wszystkie moje potrzeby rozwoju duchowego.

Ostatnio zacząłem przebywać więcej sam, z powodu wyjazdu zagranicznego. Jestem tutaj sam, nie ma Polaków, nie mam też nowych znajomych. Jednak, coś się zaczęło dziać. Odciąłem się od tego, że znajomi mają już kogoś itd. przestałem o tym myśleć i zaczęło mi być lepiej na sercu.

Zaczynam rozumieć singli 'z wyboru', ich styl życia. Może to egoizm, ale jak na razie widzę tylko jeden minus. Jeśli nie będę miał partnerki, to nie będę miał dzieci, więc na starość nikt się nie będzie mną opiekować.

Były setki artykułów o singlach, więc nie mam zamiaru się rozpisywać o oczywistościach. Na podstawie doświadczeń z kobietami, stwierdziłem, że związki tylko rujnują moje życie. Teraz mam propozycję pracy, która będzie związana z częstymi podróżami po całym świecie, więc i tak na związek nie ma szans.

Chyba ten wątek można już zamknąć, bo mimo szczerych rad, moich prób, ciągle się nie udawało. Skoro zaczynam widzieć moje własne szczęście w życiu singla, to znaczy, że bycie w związku nie jest mi pisane. Dziękuję wszystkim za wypowiedzi! Może komuś innemu się przedadzą.

69

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

Kolego, napiszę Ci z własnego doświadczenia, bo jeszcze dosłownie pół roku temu miałem ten sam problem.
Wszyscy, którzy piszą Tobie rady na tym forum chcą dla Ciebie dobrze, bo nikt Cię nie krytykuje negatywnie, a jedynie konstruktywnie.
Ja też przez długi, długi czas podchodziłem do życia podobnie jak Ty. Też studiowałem i pracowałem, bo musiałem jakoś na te studia zarobić. Owszem imprezowałem trochę, ale to z reguły były totalne popijawy. Też bałem się kobiet, byłem nieśmiały, budowałem relacje z kobietami od zaprzyjaźniania się z nimi, nie patrzyłem na trendy itp. sprawy, nie uprawiałem sportu, a jak już coś zacząłem, to chciałem zbyt szybko nadrobić braki i zabawa kończyła się poważnymi kontuzjami. I też byłem w jakimś sensie nudny dla kobiet, bo one potrzebują emocji. Nawet te, które przyrównałeś do zakonnic. I tak się stało, że dostałem kosza od młodszej ode mnie o 5 lat panny (zabrakło jednoznacznych gestów z mojej strony). Co prawda jak mówiła jestem wg niej bardzo atrakcyjny (nie wiem na ile było w tym prawdy, ale było minęło), ale dla niej czegoś zabrakło i tyle. Chciała abyśmy byli kolegami, bo bardzo zależało jej na znajomości ze mną (w sumie mam bardzo dobrą pozycję społeczną, więc nie dziwię się). Wszystko czego tak na dobrą sprawę zabrakło, to wiary w siebie i wolności w działaniu. Pamiętaj, że facet powinien robić to co chce, a jak nie wyjdzie, to idziesz dalej aż się uda. Moje niepowiedzenie zmotywowało mnie do jednego. RUSZYŁEM SIĘ. Zacząłem wychodzić do ludzi, rozmawiać z nimi, ot tak o pierdołach. Poszedłem na wesele z siostrą koleżanki, której w ogóle nie znałem i tam utwierdziłem się w tym, że na prawdę podobam się kobietom. Znalazłem pasję, cel w życiu, zacząłem jeździć na rowerze, chodzić na siłownię, gdzie poznałem sporo ludzi, gości, z którymi kiedyś wydawało mi się nie mam o czym rozmawiać. Uczę jeździć się konno, na motorze, a wkrótce zacznę uczyć się tańczyć. Ja po prostu otworzyłem się na ludzi i na siebie. Dalej dużo pracuję, mam sporo obowiązków, ale znajduję czas na to, by rozwijać się również w innych kierunkach. Tu nie chodzi o to by radykalnie zmieniać się. Mam swoje zasady, których nie zmienię, ale chcę się rozwinąć. Nie robię tego dla kobiet, czy tych dziewczyn, które dały mi kosza. Robię to dla siebie. Pokonuję własne słabości. A jak zaczniesz od przełamywania się do takich prozaicznych spraw, to i z kobietami później będzie szło łatwo. Ja naprawdę czuję się ze sobą lepiej. Nagle w moim życiu pojawiło się mnóstwo znajomych, idąc ulicą non stop pozdrawiam się z kimś. To fajne uczucie. Jesteś mądry, inteligentny, odpowiedzialny, ułożony, masz swoje zasady. SUPER, bo facet powinien taki być! Ale dodaj coś jeszcze do tego, żeby być taką wielką mieszanką wybuchową, facetem atrakcyjnym. Bądź inteligentny, ale też wesoły i aktywny. To można połączyć. Ja polubiłem siebie, a ludzie mnie. Tak to działa! Zbudowałem już swoją wartość, ale ciągle chcę ją powiększać. I jeszcze jedna rzecz. Kobiety w Twoim wieku muszą się jeszcze wyszumieć, bo one dopiero zaczynają dorośleć. Za 3-4 lata będą inne i będą zastanawiać się nad tym, że już miały to czego chcą, ale wówczas tego nie doceniły, bo wolały bawić się. Ale może być już dla nich za późno, czego Ci życzę. Trzymaj się i głowa do góry! Nie można być w życiu zbyt upartym. Wszystko trzeba robić z umiarem i głową. Dalej śpiewaj, fascynuj się kulturą wysoką. Ja też ją lubię i propaguję. Ale coś musisz dodać do siebie, żeby kobiety miały co z Tobą robić.

70

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości
Tsedom napisał/a:

Zaczynam rozumieć singli 'z wyboru', ich styl życia. Może to egoizm, ale jak na razie widzę tylko jeden minus. Jeśli nie będę miał partnerki, to nie będę miał dzieci, więc na starość nikt się nie będzie mną opiekować.

Osobiście uważam, że w byciu singlem jest jednak trochę wiecej minusów... wink Myślę, że posiadanie dzieci w żaden sposób, nie zagwarantuje Tobie opieki na starość... Jeżeli miałbyś się na nie zdecydować, tylko z takiego powodu, to lepiej daruj sobie bycie ojcem. Zaoszczędzisz sobie i dzieciom niepotrzebnych rozczarowań smile

Na podstawie Twoich wypowiedzi, odbieram Cię jako niebywałego egocentyka. Generalnie najlepiej by było, żeby to otoczenie dostosowało się do Twoich potrzeb...

71

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

Volver ma dużo racji. Musisz dostosować się do świata, pozostając oczywiście oryginalnym.

72

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

od razu przypomniał mi się były partner mojej psiółki - on - umięśniony /i nic poza tym/ mgr anglistyki , zapracowany na fulla, firma, tłumaczenia, korepetycje, szkoły i ona  długonoga blondynka technik żywienia... była dopełnieniem samotności /jako jedna z kilku/ , była mu potrzebna jako TA ŁADNA, która stoi u jego boku na różnych imprezach i jest ozdobą wiszącą na jego ramieniu a co gorsza-  nie miała prawa się za dużo się odzywać,żeby nie strzeliła gafy i nie narobiła mu wstydu. Zawsze ją tłamsił, że jest gorsza od niego i że ma go słuchać... nawet przyjaciół jej dobierał. Na szczęście wyrwaliśmy ją z tej toksycznej relacji a ona jest nam wdzięczna. Chciała mieć fajnego, inteligentnego faceta a ten poniżał ją i maltretował psychicznie. Myślę, że ludzie tak naprawdę ukrywają przed światem swoje prawdziwe oblicze i mimo, iż ma się wymagania, stawia się pytania:dlaczego jestem singlem? co jest ze mną nie tak? - to my sami odcinamy się od możliwości dnia codziennego. Przecież spotkać się czy porozmawiać możemy z każdym a nie od razu zaszufladkować się,że jak jest spotkanie to to już musi być ta osoba z którą będzie tulenie, chodzenie za rękę i oglądanie gwiazd... chyba potrzeba Ci większego otwarcia na ludzi.

A odnośnie tych bezhabitowych zakonnic- takie zawsze mają coś w zanadrzu ;]

73

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

Brawa dla kolegi MC, jego postem mozna podsumowac i zamknac dyskusje smile
Nic dodac nic ujac.

74

Odp: Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

Z tymi singlami to jest problem, ludzie mają ogromne oczekiwania. Kiedy często sami nie oferują zbyt wiele...
Ostatnio czytałem że w stanach prawie 50% osób to single a wliczając w to rozwódki,rozwodników, wdowy i wdowców prawie 80%!.
4 na 5 amerykanów żyje samotnie! Dokąd ten świat zmierza?

Posty [ 66 do 75 z 75 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co jest ze mną nie tak? - problem ze znalezieniem kogoś do miłości

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026