weszlas na moj delikatny temat...
mimo ze mam meza nie mam sexu, dla mego meza nie jest on potrzebny a ja mam dosc juz ciaglego angazowania-zaraz bede beczec wiec zmieniam temat, wedlog mnie powinnas sporobowac poznac kogos, bez zakladania co to bedzie, czy kolega, czy przepadnie ta znajomosc, czy ktos do lozka czy na zwiazek.
po prostu probuj bo jak widzisz narazie nie robisz nic.
Podobne tematy
ojej wybacz moją niezdarność i egoizm! nie chciałam trafiać w czuły punkt... jestem durna... ale jakbyś chciała pogadać to ja bardzo chętnie - w teoretyzowaniu jestem mistrzem ![]()
Masz rację czas zacząć coś robić bo na razie tylko gadam i gadam
A coś się z niczego nie bierze!- to zdanie to mało po polsku, ale sens chyba jasny
Sylwuś ściskam Cię mocno i jakby co to wal jak w dym!
Hmm... zarejestrowałam się na portalu randkowym (na razie tylko rejestracja bez wnoszenia opłaty - nawiasem mówiąc obłędnej) i zobaczymy! Jakiś krok uczyniłam, a na efekty poczekam...
Miłego dnia ![]()
69 2011-06-11 18:51:13 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-06-11 18:52:12)
Gratuluję karmelita82 ![]()
Śledziłem tą dyskusję aż do samego końca ... Przypomniały mi się opowiadania kobiety z innego forum, która niemal chorobliwie uskutecznia randki internetowe
Tak fajnie później opowiada ... że facet - totalna porażka ... ciągle coś ... jak nie urok to s....a, ale zawsze są zalety - bo nie wraca do domu głodna
- - hihihi
To tak w ramach poprawienia Wam humoru. Oczywiście wiem, że tu chodzi o zupełnie coś innego i popieram Twoją walkę o uniknięcie samotności. Sam walczę ....
Dzięki The_Devil ![]()
Kto wie, może moje próby będą równie komiczne, więc będzie można się pośmiać.
Dam znać ![]()
Hej, ja tez jestem samotna matka mam coreczke 4 letnia. juz od 3 lat jestem z facetem( nie jest on ojcem dziecka) i jak jestesmy razem to jest super ale najgorsze jest to ze on sie boi swojej rodzinie powiedziec ze mam dziecko. jest taki mami synek ktory w zadensposob nie chce zrobic przykrosci swojej mamusi i rodzinie. wydaje mi sie to bycie razem bezsensowne ale boje sie byc sama. co o tym sadzicie????
Myśle hania2286, że jesteś z tchórzem i mamisynkiem. To może rzutować na Twoją dalszą przyszłość, nawet wtedy gdy facet zdąbędzie się na odwagę i powie mamusi, że będzie przyszywanym tatą. Zastanów się nad tym, bo mam wrażenie, że to facet bez jaj. Że boi się własnego cienia.
Odbiega to w znaczny sposób od mojego obrazu faceta.
Sama zdecydujesz i sama wybierzesz ... a za kilka miesięcy napiszesz nam nowy post, o tym jak wychowujesz dwójkę dzieci ... w tym jednego dorosłego ....
nie wiem czego tu nie mowic, ja mysle ze powiedziec ze masz dziecko, bylo trzeba powiedziec odrazu gdy wymawial twoje imie mamusi. moj maz tak zrobil, od poczatku bylo wiadomo ze mam dziecko, byl tak za mna ze nawet jakby mamusia czy rodzina cos pisnela to tylko przeciw sobie i uwazam ze tak powinno byc! przeciez dziecko to nie kula u nogi, to szczescie!!
zgadzam sie z The_devil to tchorz! nie uazasz ze robiac przez to tajemnice obraza i ciebie i dziecko?
a przede wszystkim nie jest was wart jesli was sie wstydzi!
ja bym zazadala aby powiedzial, a ze jest ryzyko ze bedziesz sama? wedlog mnie stracilas 3lata na to aby znalesc sobie faceta z jajami! jestes mloda, wiec pamietaj ze zawsze mozesz se kogos znalesc, byle by wychodzic do ludzi, a jesli on wie ze trzymasz sie jego chocby nei wiem co to kto wie jakie jeszcze przykrosci ci na robi...moze ozeni sie z inna aby mamusia byla zadowolona a w tajemnicy bedzie z toba, a moze mysli ze nigdy nie dojdzie do momentu poznania was(ciebie i mamy).
moja kolezanka ma blizniaczki i od ponad roku jest z facetem, on tez matce nie mowi, tez jej przykro wiec wiem jak sie czujesz i jej i tobie mowie to samo ZARZADAJ Z JEGO STRONY ODWAGI I UDOWANIDNIENIA POWAZNYCH ZAMIAROW!
Gdy ja rozeszłem się z żoną, moja mama próbowała mnie pocieszyć mówiąc: "Na pewno sobie jeszcze ułożysz, ... znajdziesz kobietę, może z jakąś z dzieckiem ...". Mnie uczono od zawsze, że dziecko nie jest za nic winne. I w tym przekonaniu trwam.
Można ukryć tatuaż, kolczyka w pępku, fragment wstydliwej przeszłości ... ale kurde nie dziecko !
Zgadzam się z The_Devil i z Sylą! Facet, skoro nie ma odwagi powiedzieć swojej mamusi, ze masz dziecko to znaczy, że albo poważnie o Was nie myśli, albo Ciebie akceptuje a dziecka chętnie by się pozbył. Decyzja jest Twoja ale myślę, że musisz sprawę postawić jasno - albo jest z Wami i kocha Was obie albo DO WIDZENIA!
Ja jestem sama i założyłam ten wątek bo ta samotność coraz bardziej mi doskwiera, ale wolę to niż być z kimś kto wstydziłby się mnie i mojego Skarba! Mój SYN to moje szczęście i duma i mężczyzna, który chciałby z nami być musi myśleć tak samo ![]()
A co do moich podbojów internetowych to cholibka jak zawsze - jest jeden zainteresowany mną pan, akceptujący fakt posiadania syna i naprawdę wykazuje inicjatywę - tyle, że brak mu "tego czegoś"
Za to jest jeszcze inny ktoś, kto z kolei na mnie zrobił piorunujące wrażenie, ale nie wiem czy znajomość się rozwinie, po wczorajszym spotkaniu będę czekać na jakiś gest z jego strony bo to - co sam powiedział- klasyczny samiec alfa ![]()
Miłego dnia wszystkim ![]()
baby to jednak głupie są - albo tylko ja ...
Cały dzień nie mogę się skupić na pracy tylko ciągle czekam na wiadomość od faceta. Tak strasznie mi się spodobał, ale nie mam pojęcia czy i ja jemu. Chociaż pewnie gdyby to była fascynacja obopólna to by się odezwał-napisał coś, zaproponował. Przecież jak facet chce to nie ma mocnych a znajdzie sposób a w tym przypadku to nie musiałby długo kombinować
Ale mam dzień... Nienawidzę tak czekać - od początku wiedziałam, czułam, że to spotkanie mnie ruszy, boję się że niestety po raz kolejny kiedy mi zaczyna pikać - to obiekt westchnień jest niewrażliwy na moje wątpliwe być może, wdzięki.
Tak naprawdę piszę, bo nie mam komu się zwierzyć. A czuję że muszę to z siebie wyrzucić bo brzuch mnie boli, czekam i świra dostaję - stara jestem a tak przeżywam. Chyba za dawno nie byłam na randce, dawno żaden mężczyzna tak mi się nie spodobał.
Skoro powiedział, ze jest samcem alfa - co prawda kontekst stwierdzenia był zupełnie inny, ale wydaje mi się że odnosi się do jednak do jego całego JA nie tylko tego z kontekstu, to powinnam być twarda i grzecznie czekać. Nie chcę się narzucać i w ogóle, bo możne, wielce prawdopodobne, on po tym spotkaniu ma zgoła odmienne wrażenia od moich.
Plotę jak potłuczona..... Masakra jakaś...
Dziecko to nie jest koniec świata. Jeżeli jest miłość to dziecko się kocha jak swoje.
Dziekuje za rade! zarzadam od niego aby powiedzial mamusi i rodzinie bo ja juz tego nie wytrzymam ale najperw musze sie do tego psychicznie przygotowac! co on sobie mysli ze ja jestem gorsza kobieta bo mam dziecko! glupio mi to pisac ale czasami taka zlosc mnie bierze ze to taki mami synek.jeszcze raz dzieki
Karmelita, bardzo dobrze
Potrzebujesz takich emocji czy coś z tego wyjdzie, czy nie. Nawet lepiej jak nie wyjdzie, bo po kilku takich akcjach będziesz bardziej obiektywna w ocenie swoich obiektów westchnień
Nie wiem tylko dlaczego uważasz, że samca alfa zdobywa się grzecznym czekaniem? Samca alfa zdobywa się będąc samicą alfa
A ona bynajmniej grzeczna nie jest
Natomiast wydaje mi się, że nie masz do czynienia z żadnym samcem alfa tylko z krową co dużo muczy a mało mleka daje. Żaden samiec alfa nie mówi, że nim jest, bo nie musi ![]()
Cześć
Jestem samotną mamą - mam przecudownego synka i mój świat jest piękny, ale czegoś, a właściwie kogoś w nim brakuje. Czy są samotne Mamy którym udało się znaleźć cudowengo mężczyznę, który pokochał szczerze i prawdziwe i je i ich dzieci?
Tak:) choć to on znalazł mnie:) jesteśmy razem od dwóch i od samego początku traktował i traktuje małego jak swoje dziecko:)
Vinnga dzięki ![]()
Chyba masz rację - zgodnie z tytułem "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą" - wolę być tą niegrzeczną dziewczynką
bo na samicę alfa to chyba mnie nie stać
ale ciągle nad tym pracuję.
Madzia0311 super że w prawdziwym życiu zdarzają się happy endy - też na swój czekam ![]()
Pozdrawiam serdecznie w pochmurny piątkowy poranek
Miłego dnia
Hania nie dziwię się, że złość Cię bierze bo masz do tego prawo! Napisałaś na początku, ze on nie chce zrobić przykrości rodzinie, ale jaka to dla nich przykrość dowiedzieć się że jest dziecko? Twoja córcia na pewno jest słodką, uroczą dziewczynką i jak każde dziecko potrafi wzbudzać uczucia w dorosłych, więc dla jego rodziny to powinna być radość, że mogą poznać taka osóbkę. Może się okazać ze to wcale nie rodzina, ani mamusia stanowiły problem, tylko on sam jeden! Tylko ten krok trzeba po prostu zrobić. A skoro on tego nie zrobi, to jeżeli spotykasz się czasami z jego mamą, sama w rozmowie wpleć informację o córce. Z początku kobieta możne być zszokowana - choć myślę, ze będzie to wynikało z faktu że jesteście ze sobą tak długo (Ty i jej syn) a ona dopiero dowiaduje się o tak istotnym fakcie - ale będziesz wiedziała jakie stanowisko ma szanowna Mamusia
i gdzie leży prawdziwy problem. Faktów nie zmienisz - jesteś Mamą i na pewno jesteś z tego powodu szczęśliwa - i tak już zostanie, czy ktoś sobie tego życzy czy też nie!
jak dobrze ze znalazlam te forum pocieszajace jest to ze takie kobiety z dzieckiem znalazly kochajacych mezczyzn i oni pokochali ich dzieci:) tego mi bylo potrzeba. juz nie dlugo sie wszystko okaze czy jest tak jak mowi ze mnie iby tak mocno kocha...
Dziekuje za rade! zarzadam od niego aby powiedzial mamusi i rodzinie bo ja juz tego nie wytrzymam ale najperw musze sie do tego psychicznie przygotowac! co on sobie mysli ze ja jestem gorsza kobieta bo mam dziecko! glupio mi to pisac ale czasami taka zlosc mnie bierze ze to taki mami synek.jeszcze raz dzieki
Pisałem już o tym w innym wątku, ale pozwolę sobie przypomnieć i przedstawię Ci sprawę z męskiego punktu widzenia.
Myślenie o tym, że kobieta z dzieckiem jest "gorsza" charakterystyczne jest dla niedojrzałych mężczyzn, którzy sami w sobie są gorsi.
Zaryzykuję stwierdzenie, że z pewnych względów jest jakaś "lepsza". To sytuacja powoduje, że matki zostają same z dziećmi, każdy mądry mężczyzna o tym wie. Wie także o tym, że dziecko nie jest winne złu jakie spotkało go i jego rodzinę.
Nie zaniżaj swoich akcji ze względu na dziecko. To powód do dumy i radości, jeśli którykolwiek z Twoich potencjalnych partnerów nie potrafi tego zrozumieć, ... niech się buja ![]()
Serdecznie Cie pozdrawiam.
Witajcie
Cóż, trochę czasu minęło od kiedy zaczęłam pisać ten wątek i wiecie co? Cieszę się, ze wielu kobietom w takiej sytuacji się udało, ze są mężczyźni w pełni tego słowa znaczeniu, którzy prawdziwie kochają i w ogóle - tylko chyba to nie moja droga - niestety. Nie to, że mam słomiany zapał i szybko się poddaję - bo nie. Pragnę znaleźć kogoś wyjątkowego i to bardzo, ale chyba nie jest mi to pisane. Całe moje życie pokazuje, ze coś ze mną jest nie w porządku skoro mimo wszystko zawsze jestem sama. Zawsze tak było, że nie miałam powodzenia. Od kiedy pamiętam siedziałam w pokoju kiedy moje przyjaciółki latały na randki, nie miałam o czym opowiadać kiedy inne rozpamiętywały pierwszy raz, byłam stałym elementem ściany kiedy na dyskotece leciały "przytulańce" itd. Staram się myśleć o sobie pozytywnie, ale kurcze ciężko mi to idzie, a podobno tak jak człowiek sam siebie ocenia tak robią to inni. Niby nie jestem jakaś tragiczna - ani szczególnie szpetna, ani otyła, całkiem miła i dość inteligentna - a jednak zawsze sama. Z internetu nic nie wyszło, chyba oczekiwałam cudu, że raz dwa znajdę bratnią duszę i radośnie ogłoszę happy end
Prawda jest taka, ze to dość kosztowna impreza i cóż wolę te pieniądze przeznaczyć na syna. Jakoś tak podupadłam na duchu po spotkaniu z panem, który strasznie mi się spodobał, ale brak odzewu z jego strony dowodzi, ze było to odczucie jednostronne, a ja sobie wymyśliłam, ze to właśnie jest on, bo od razu coś mnie do niego przyciągało - to co napisał o sobie, zdjęcie no i do tego w rzeczywistości jest o wiele fajniejszy niż na fotce i w profilu. Tyle, że spotkanie zakończył w stylu - to co zdzwonimy się, mamy do siebie telefony i maile... a więc rozumiem, ze w męskim słowniku to oznacza ...do zobaczenia - nigdy więcej
I nie to, że on był pierwszym mężczyzną z którym spotkałam się na kawie. Nie chodzi o to, ze po tak długiej przerwie po prostu podoba mi się wszystko co nosi spodnie - nie, on po prostu coś w sobie ma, to coś co mnie przyciąga. Tyle, ze znowu sprawdza się powiedzenie, ze "my podobamy się tym, którzy na nas nie robią wrażenia, a z kolei Ci za którymi my moglibyśmy szaleć się nami nie interesują..." To jest chyba moja życiowa prawda
Kurcze mam prawie 30 na karku, a czasami mam wrażenie, ze zatrzymałam się na etapie 18-latki. Tak się roztkliwiam nad sobą, ze hej
Ale tutaj mogę to z siebie zrzucić i jest mi lżej. Wiem, ze mogę napisać co mi leży na wątrobie i ktoś mnie pocieszy, wesprze, albo konstruktywnie ochrzani...
i DZIĘKUJĘ ZA TO!
Wszyscy tutaj tak wspaniale mnie dopingowali i motywowali i swoimi przykładami udowadniali, ze może i jest dobrze, i dziękuję Wam Kochani za to! Ja póki co pozostaję singielką, która jest szczęśliwą mamą (prawie w pełni szczęśliwą - chociaż prawie robi dużą różnicę
)
Wiecie, poza barkiem bliskości i czułości tak strasznie brakuje mi fizyczności... tak bardzo chciałabym żeby mnie ktoś pocałował, nie mówiąc o całej wspaniałej reszcie
Właściwie od kiedy zaszłam w ciążę seks przestał być częścią mojego życia i to też bardzo mi doskwiera... Jestem taką poporodową dziewica
Zastanawiam się czasami jak to jest kochać się po porodzie, czy są jakieś różnice, ale no cóż, nie dane mi było to sprawdzić...
Kurcze znowu się rozpisałam, i chyba nie bardzo na temat wątku, ale mam nadzieję, ze mnie moderatorzy nie usuną:)
Najważniejsze, ze życie jest piękne a z resztą trzeba się pogodzić - nic na siłę, prawda?
Jestem do niczego:( dalej nie powiedzialam chloakowi zeby powiedzial rodzinie o moje slicznej corce ani tego zeby mi powiedzial na czym ja stoje a nie tak w niepewnosci! ale nie mam odwagi jak kiedys cos zagadnelam o jakis zareczynach(moze zle ze to zrobilam ale jestesmy juz 3 lata) to powiedzial albo Ty pulapko na mezczyzn albo ze to za wczesnie(moze i tak sama nie wiem) moze stad te obawy ale postanowilam narazie wstawic zdjecie coreczki na nasza klase i jestem ciekawa co powie jak jego rodzina zobaczy?! chce od chlopaka chyba normalnej rzeczy a zabieram sie do tego jakbym miala "rozpetac III wojne swiatowa" Brakuje mi odwagi i pewnosci muse nad tym popracowac- trzyajcie z mnie kciuki!
Daj spokój hania2286 z eksperymentami ... to nie dorzeczne. Nie ten wiek, nie te czasy, nie ta sytuacja i nie ten mężczyzna ...
Nie badź egocentryczna i pomyśl o dziecku. Jak można ukrywać dziecko przed rodziną jakiegoś gogusia !
A kopnij go w d ...., Moze i odcierpisz swoje, ale przynajmniej dziecko będzie szczesliwe, bo nie będzie zbędnym balastem, lub przyłowiowym piątym kołem u wozu ...
Wybacz śmiałość, ale mam wrazenie, że twoje szczescie przedkładasz ponad szczescie dziecka ... które ma prawo do dziadków, z dwóch stron ...
Hania wiem, że jest Ci ciężko. Ja jestem sama i może widzę tą sprawę z innej perspektywy, ale dla mnie dziecko jest najważniejsze i podejrzewam, ze dla Ciebie też. Dlatego tym bardziej myślę, ze powinnaś wyjaśnić sytuację - wiem i rozumiem w 100% Twój lęk, strach i obawy, ale dopóki nie wyjaśnisz tej sprawy to nie ma mowy o pełnym i szczęśliwym związku bo prędzej czy później nie da się Twojej córki pomijać milczeniem. Pomyślisz, ze łatwo mi się radzi bo nie mam takiego problemu - masz rację. ja sama mam problem ze słuchaniem dobrych rad. Jestem głupio uparta i często na tym tracę
Ale zastanów się czy odłożenie sprawy w czasie będzie dla Ciebie naprawdę lepsze? Jeżeli ta sprawa doprowadzi nawet i w najczarniejszych wizjach do końca Twojego związku to czy to naprawdę taka tragedia ze lepiej później - czas leci, a Ty z tego co piszesz i co oczywiste chciałabyś stworzyć pełną rodzinę, a w tej sytuacji to nie wydaje się realne. Zastanów się naprawdę co jest lepsze dla Ciebie i córki. Być z nim dopóki sprawa nie stanie na ostrzu noża, czy załatwić to jak najszybciej i oczyścić atmosferę? Bo prędzej czy później to i tak się stanie problemem, już nim jest dla Ciebie!
Powodzenia i trzymam kciuki za Twoją odwagę ![]()
Karmelita82...dziękuję za założenie tego wątku....daje duuużo nadzieji:)
Pozdrawiam ciepło ![]()
witam dolanczam sie i ja do Was drogie Panie:) Jestesm samotna mama dosc dlugo juz -osobiscie nie wierze w to, ze moze byc szansa na jakakolwiek milosc,ale zycie rozne plata figle.pozdrawiam
Witaj smieszka ...
Jako iż czasami mówiłem o tym każdej z Was osobno, zachęcam Cie do przeczytania postu #84 w tym wątku ...
Poprawia humor ... ![]()
Witaj The_devil. Przeczytalam posta- Masz racje to prawda. Powiem ,ze nie ukrywam tego, ale zaczyna mi coraz bardziej doskwierac samotnosc juz chciala bym sie ustabilizowc i miec kogos w kim mogla bym miec oparcie, na kim bede mogla polegac, kto nas pokocha. Jestem po rozwodzie 8 lat (w miedzy czasie luzne zwiazki),a czas ucieka,obawiam sie jednego: ze zbiegiem lat nie zaufam juz nikomu,przyzwyczajenie sie do takiej sytuacji jaka jest i chyba bedzie mi z tym dobrze-czy na to bede zdana??? Tego sie obawiam. Pozdrawiam.
To na co jestes zdana smieszka, zależy głównie od Ciebie. Tu na forum trafiały się piękne historie, samotnych kobiet z dziecmi, które odnalazły miłość i szczęście. Jeśli znajdziesz troszkę czasu, wyszukaj moją dyskusję z syla135, która opisuje swoją historię od dnia kiedy mąż porzucił ją w ciąży ... Takie rzeczy sie zdarzają ...
Obawiasz się, ze nie bedziesz mogła nikomu zaufać ... Błąd smieszka ! Niestety uważam, że to błąd ... Bo jak to mówią - "Kto nie ryzykuje - ten nie ma ..."
Pozdrawiam.
Obawiasz się, ze nie bedziesz mogła nikomu zaufać ... Błąd smieszka ! Niestety uważam, że to błąd ... Bo jak to mówią - "Kto nie ryzykuje - ten nie ma ..."
Mam jednak nieodparte wrażenie, że z wiekiem, skłonność do ryzyka znacznie maleje... ![]()
Słusznie Volver ...
Raczej stajemy się odporniejsi ... bardziej ostrozni i wyczuleni. Zwłaszcza na to, do dotknęło nas wczesniej ...
Co wcale nie oznacza, że nie ma żadnej szansy ...