I najlepiej opisanym i rekomendowanym jest Dettol.
U nas jakoś tak samo wyszło, że testowany był na własnej naszej skórze. ![]()
Wertując ulotkę bioaronu powiem Wam że sporo ciekawego o aloesie się dowiedziałam, kto by pomyślał. ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Zwiększanie odporności malucha
Strony Poprzednia 1 2 3 4
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
I najlepiej opisanym i rekomendowanym jest Dettol.
U nas jakoś tak samo wyszło, że testowany był na własnej naszej skórze. ![]()
Wertując ulotkę bioaronu powiem Wam że sporo ciekawego o aloesie się dowiedziałam, kto by pomyślał. ![]()
Podobne tematy
najlepiej to hartować, im wiecej czasu na dworze tym lepiej
dokladnie tak:) I im mniej dzieciak zapakowany we wszystkie te czapy, szaliki po oczy, kurtki puchowe itp. tym lepiej dla niego.
apropos noszenia obuwia - moja corka od 2-roku zycia wybiegala z sauny w szlafroku tylko i boso na snieg, oczywiscie na pare chwil tylko, jak stopki zmarzly to zaraz smig z powrotem do sauny. I zadnych preparatow nigdy nie podawalam ani nie podaje. Ma jesc zdrowo, spac zdrowo (czyt. w wywietrzonym i nie przegrzanym pokoju, ruszac sie duzo i byc na dworzu niezaleznie od pogody. Antybiotyk zazyla jeden raz w zyciu do tej pory a niebawem skonczy 13 lat. Jedyne lekarstwo na przeziebienie to aspiryna (kiedy goraczka skoczy powyzej 37,5) i syrop na gardlo.
Recami bierze i je czasem i bez mycia ale jakos przezyla i to. Zreszta kto by tam dzieciakom na wsiach rece dezynfekowal po kazdym wyjsciu z chalupy?:) A duzo zdrowsze i odporniejsze sa. I preparatow tez nie lykaja.
oela napisał/a:I najlepiej opisanym i rekomendowanym jest Dettol.
U nas jakoś tak samo wyszło, że testowany był na własnej naszej skórze.
Wertując ulotkę bioaronu powiem Wam że sporo ciekawego o aloesie się dowiedziałam, kto by pomyślał.
Chochlik napisz cos o tym aloesie...
bajaderka123 napisał/a:najlepiej to hartować, im wiecej czasu na dworze tym lepiej
dokladnie tak:) I im mniej dzieciak zapakowany we wszystkie te czapy, szaliki po oczy, kurtki puchowe itp. tym lepiej dla niego.
apropos noszenia obuwia - moja corka od 2-roku zycia wybiegala z sauny w szlafroku tylko i boso na snieg, oczywiscie na pare chwil tylko, jak stopki zmarzly to zaraz smig z powrotem do sauny. I zadnych preparatow nigdy nie podawalam ani nie podaje. Ma jesc zdrowo, spac zdrowo (czyt. w wywietrzonym i nie przegrzanym pokoju, ruszac sie duzo i byc na dworzu niezaleznie od pogody. Antybiotyk zazyla jeden raz w zyciu do tej pory a niebawem skonczy 13 lat. Jedyne lekarstwo na przeziebienie to aspiryna (kiedy goraczka skoczy powyzej 37,5) i syrop na gardlo.
Recami bierze i je czasem i bez mycia ale jakos przezyla i to. Zreszta kto by tam dzieciakom na wsiach rece dezynfekowal po kazdym wyjsciu z chalupy?:) A duzo zdrowsze i odporniejsze sa. I preparatow tez nie lykaja.
Na temat suplementów witaminowych i preparatów zwiększających odporność lekarka powiedziała mi następujące słowa:
"To nie działa!!! Nie ma sensu tego podawać, bo może również zaszkodzić. Każde zdrowe dziecko ma sprawny własny system odpornościowy. Takie preparaty wspomagające sprawiają, że organizm się do nich przyzwyczaja a naturalna niczym nie wspomagana odporność niestety słabnie. Suplementować powinno sie jedynie dzieci, które ze względu na choroby przewlekłe maja obniżoną odporność. Nic nie poradzimy na te wszystkie przypadłości wieku dziecięcego typu katary, gorączki, kaszle itp. Witaminy jak najbardziej ale, pochodzące z urozmaiconego i zdrowego jadłospisu."
Na temat suplementów witaminowych i preparatów zwiększających odporność lekarka powiedziała mi następujące słowa:
"To nie działa!!! Nie ma sensu tego podawać, bo może również zaszkodzić. Każde zdrowe dziecko ma sprawny własny system odpornościowy. Takie preparaty wspomagające sprawiają, że organizm się do nich przyzwyczaja a naturalna niczym nie wspomagana odporność niestety słabnie. Suplementować powinno sie jedynie dzieci, które ze względu na choroby przewlekłe maja obniżoną odporność. Nic nie poradzimy na te wszystkie przypadłości wieku dziecięcego typu katary, gorączki, kaszle itp. Witaminy jak najbardziej ale, pochodzące z urozmaiconego i zdrowego jadłospisu."
Madra kobieta, tylko jakby to publicznie gdzies wyglosila, to mialaby niejeden proces z firmami farmaceutycznymi, ktore nas tym badziewiem mocno reklamowanym karmia. Oni wrecz oplacaja lekarzy, zeby ich specyfiki polecaji i przepisywali jesli na recepte.
Co wlacze telewizor to kolejna reklama leku na to czy siamto. Od jesieni po wiosne same specyfiki na gardlo, kaszel, katar, goraczke, zatoki itp. Wiosna idzie zaczynaja sie specyfiki na alergie i suplementy diet cud, w kazdym wieku, plci i rozmiarze. Latem nie wiem co, pewnie cos na zoladek, bo jak sie pogrilluje, to i watroba i zoladek siada. I tak przez okragly rok.
Tylko glupi by tego sluchal, farmaceutom kabze nabijal i apteke z domu robil, a laboratorium testujace z wlasnego i wlasnych bliskich brzucha.
Jest w tym dużo prawdy, wiele też słyszy się na temat wyjazdów zagranicznych dla lekarzy opłacanych przez firmy zagraniczne.. ale to jedna strona medalu. Nasza pediatra powiedziała mi, że dziecko, które zostało posłane do przedszkola, żłobka między 2 a 3 rokiem życia może mieć znacznie obniżoną odporność. Wtedy kształtują się jakieś mechanizmy, które w wyniku stykania się dziecka z różnymi bakteriami, drobnoustrojami zostają zachwiane. I tak mogło być w naszym przypadku. A wybór ewentualnego suplementu, bądź jego nie podawanie jest sprawą indywidualna. Nie musimy podawać czegoś dziecku, nawet jeśli lekarz zaleci. Ja na własną rękę podaję dziecku bioaron na zmianę z tranem.
Nasza pediatra powiedziała mi, że dziecko, które zostało posłane do przedszkola, żłobka między 2 a 3 rokiem życia może mieć znacznie obniżoną odporność. Wtedy kształtują się jakieś mechanizmy, które w wyniku stykania się dziecka z różnymi bakteriami, drobnoustrojami zostają zachwiane.
Sorry, ale dla mnie to kolejny mit. W moim obecnym kraju dzieci posylane sa do przedszkola (oddzial maluchow) od 1-go nawet roku zycia, dwulatki to standard) i zaden lekarz niczego podobnego nie powie. Moja corka poszla nie majac 3 lat do przedszkola, ani razu nie chorowala na tyle powaznie, zeby przedszkole opuscic.
Odpornosc nalezy hartowac u dziecka, werandowac je od pierwszych dni, bywac z nim na dworzu przez okragly rok, nawet w mrozy czy deszcz, pozwolic wybiegac sie i upackac sie i nie dezynfekowac z miejsca kazdej plamki na skorze, pozwolic przejsc mniejsze przeziebienia czy niska gorzczke bez podawania z miejsca antybiotykow - w Polsce dzieciaki sa zanadto trzymane w domowych "inkubatorach", przegrzane, przechuchane, wysterilizowane niemalze, a potem wiaterek powieje i z miejsca kachu kachu.
MamaMamusia napisał/a:Na temat suplementów witaminowych i preparatów zwiększających odporność lekarka powiedziała mi następujące słowa:
"To nie działa!!! Nie ma sensu tego podawać, bo może również zaszkodzić. Każde zdrowe dziecko ma sprawny własny system odpornościowy. Takie preparaty wspomagające sprawiają, że organizm się do nich przyzwyczaja a naturalna niczym nie wspomagana odporność niestety słabnie. Suplementować powinno sie jedynie dzieci, które ze względu na choroby przewlekłe maja obniżoną odporność. Nic nie poradzimy na te wszystkie przypadłości wieku dziecięcego typu katary, gorączki, kaszle itp. Witaminy jak najbardziej ale, pochodzące z urozmaiconego i zdrowego jadłospisu."
Madra kobieta, tylko jakby to publicznie gdzies wyglosila, to mialaby niejeden proces z firmami farmaceutycznymi, ktore nas tym badziewiem mocno reklamowanym karmia. Oni wrecz oplacaja lekarzy, zeby ich specyfiki polecaji i przepisywali jesli na recepte.
Co wlacze telewizor to kolejna reklama leku na to czy siamto. Od jesieni po wiosne same specyfiki na gardlo, kaszel, katar, goraczke, zatoki itp. Wiosna idzie zaczynaja sie specyfiki na alergie i suplementy diet cud, w kazdym wieku, plci i rozmiarze. Latem nie wiem co, pewnie cos na zoladek, bo jak sie pogrilluje, to i watroba i zoladek siada. I tak przez okragly rok.
Tylko glupi by tego sluchal, farmaceutom kabze nabijal i apteke z domu robil, a laboratorium testujace z wlasnego i wlasnych bliskich brzucha.
Mądra kobieta, to prawda i mówi to publicznie bo jest z Anglii. Tutaj nie ma tej całej ideologii antybiotykowo -witaminkowej a lekarstwa dla dzieci sa darmowe więc nikt nikomu portfela nie nabija kosztem cudzego zdrowia. Na gorączkę 38 stopni dziecko dostaje paracetamol, na katar - sól fizjologiczną, na biegunkę - elektrolity, kaszel jeśli osłuchowo jest ok i nie jest to np krup, zwykle przechodzi sam. Dzieci nie chodzą pozawijane od stóp do głów, w przedszkolu wychodzą na zewnątrz codziennie,bez względu na pogodę.
Obniżenie odporności z powodu posłania do przedszkola???Coś podobnego...Ja tam z kolei słyszałam że dziecko musi mieć kontakt z bakteriami i drobnoustrojami właśnie po to żeby odporność budować i wzmacniać. Dziecko chowane sterylnie może mieć problemy z odpornością
Cóż..co kraj to obyczaj. Ja moje hartuje od urodzenia i choć w Polsce nie jedno słyszę na ten temat to robię swoje.
Mussuka - popieram wszystko co napisałaś, jakbyś mi z ust wyjęła ![]()
u nas wiekszosc lekow dla dzieci jest niemalze darmowa a reklam farmaceutycznych nie widuje w TV prawie wcale. Po co? Reklamowac chore spoleczenstwo? O wiele wiecej kasy idzie tu np. w promocje sportu, rekreacji, zdrowej zywnosci no i oczywiscie i kosmetykow, niz faszerowania sie roznej masci mieszankami.
Moja ciocia byla przerazona, kiedy odwiedzila swoja corke (moja kuzynke) w IRL i poszly z jej mala (jakies 2-3 lata miala) do przychodni, bo mala cos pokaslywala i ogolnie byla "niewyrazna". Lekarz osluchal, opukal i kazal wlasnie dawac paracetamol jesli goraczka wrosnie do 38 i bedzie sie utrzymywac. Ciocia oczy w slup i od nieukow ich zwyzywala (na szczescie juz poza gabinetem), bo jak to tak - isc z dzieckiem chorym do lekarza i wyjsc bez garsci recept w dloni? Rozboj w bialy dzien:) Dodam, ze mala doszla po 2-ch dniach ponoc do siebie i sladu po chorobie nie bylo. Wyspala sie, pila duzo, odpoczywala i organizm sam zawalczyl.
Oczywiscie w przypadkach powazniejszych chorob lekow tez sie nie unika, na zasadzie "jak nie umrze to zyc bedzie", ale baaardzo ostroznie sa wypisywane u nas (i jak widac gdzie indziej tez) antybiotyki i wspomagacze zdrowia.
Garść recept to jest podstawa ![]()
Moja roczna córka ma tendencje do zapadania na zapalenie krtani. Chorowała na to juz 2 razy - raz w Anglii, raz podczas pobytu w Pl. W Anglii dostała dwie dawki leku w kropelkach i było po sprawie. W Polsce - inhalator, reklamówka leków, syropów, maści, jakichs proszków do rozpuszczania...efekt taki sobie, koszt 300zł.
Duża ilość leków osłabia odporność, tak uważam. Dlatego trzymam sie z daleka od polskich lekarzy, którzy dzięki tym receptom wypisywanym garściami i tym cudownym preparatom na wszystko wożą sie po zagranicznych wczasach
to wszystko prawda, niestety mimo zdrowego odżywiania, codziennych spacerów, nieubierania dziecka za ciepło, gdy nie jest mu zimno.. nic z tego. mamy alergię, był okres niekończących się infekcji. dodatkowo przekazywanych komuś z rodziny.. u nas podawanie leku uodparniającego się przydało i było skuteczne.
Ostatnio w aptece robiłam zakupy i magisterka mi poleciła Zdrowe Lizaki na odporność. Powiem wam, że fajna sprawa, bo nie tylko przyjemne dla dziecka, ale i pożyteczne. Na opakowaniu było, że na kości, zęby i odporność. Ktoś probował ?
Masz na myśli te lizaki Zdrowy Lizak MNIAM MNIAM? z tego co kojarzę to one chyba bardziej są dla zdrowych ząbków i walki z próchnicą niż na odporność?
Ja kupuje te lizaki
Zawierają witaminę C która zwiększa odporność. W okresie większej zachorowalności daje dzieciom zawsze tran czy jakiś inny syrop na odporność ale teraz latem owoce, warzywa i te lizaki wystarczą
No i zawierają suszone truskawki zamiast sztucznych barwników więc dodatkowy plus.
No proszę, to nie wiedziałam. Wolę dawać takie lizaki bez cukru zamiast żelek witaminowych. A przy okazji plus że działają zdrowotnie na zabki.
A czym one właściwie są słodzone???
To znalazłam na ich stronie, stronie tego zdrowego lizaka
"W skład naszego zdrowego lizaka dla dzieci wchodzi pozyskiwany z brzozy ksylitol, pozyskiwany z buraków izomalt, stewia, witamina D, witamina C, naturalne suszone truskawki, naturalny kwasek cytrynowy, naturalny aromat truskawkowy oraz stearynian magnezu."
ooo... dobrze wiedzieć, jakiś czas temu zaczęłam używać ksylitolu zamiast cukru, ale nie sądziłam, że w słodyczach "sklepowych" też jest ![]()
To ja nie wiedziałam, że można ten ksylitol kupić. Lizaki kupisz w aptekach super pharm.
a co sadzicie o inhalatorze warto kupic? moje dzieci sa alergikami
nie znam się na inhalatorach niestety, więc nie pomogę...
sylfka, można kupić w sklepach ze zdrową żywnością, ale przyznaję, że jednak gotowe słodycze to większa wygoda, no i całkiem smaczne te lizaki, jak cukierki pudrowe ![]()
Od końca wakacji zaczęłam podawać probiotyki... zobaczymy jaki będą efekty
Tak myślę, że trzy miesiące wystarczy.
Jestem tego zdania,że trzeba hatrować dziecko chodząc z nim na spacery, ubierać odpowiednio do pogody a będzie zdrów jak ryba:-)
ladyyy napisał/a:na pewno hartownie jest dobre, ale chyba mamy wpojony pewien lęk u nas że dziecko się zaziębi, moja teściowa jak zobaczyła że Mały biega po mieszkaniu w skarpetkach to mało nie padła, gdzie są kapcie itp. Ciągle tylko pyta czy mu nie zimno, kręćka można dostać, moja mama to samo.
Też jestem za świeżymi warzywami, owocami, dziecko bardzo zresztą je lubi, ale przed zimą staram się dodatkowo wspomagać probiotykami
Ja nie wiem o co chodzi z tymi pantoflami???? Moja teściowa ma to samo, nawet jak jest upał to muszą być papcie i skarpetki. Ja po domu chodzę zawsze boso, tak mam, nie lubię pantofli. Moja córa też skarpetki w domu zdejmuje a o kapciach to mogę zapomnieć w jej przypadku i jakoś w miara zdrowe jesteśmy.
Otoczenie zwykle kiepsko patrzy na hartowanie malucha, lęk przed przeziębieniem jest ogromny. Mimo to warto wyjść przed szereg i robić swoje
to widzę, że nie tylko u mnie z tego robią problem. Też zazwyczaj chodzę boso tak mi najlepiej
, pamiętam jak w lecie synek był w bluzeczce bez rękawów (było bardzo goraco), to babcie szalały i kazały go ubierać ![]()
Poprawę odporności gwarantuje [spam] przy czym świetnie smakuje jest z naturalnych składników.Poleciła mi koleżanka i naprawdę nie żałuję,że kupuję:-)
hartujemy, nawet przy gadaniu tesciowej:) dodatkowo tez podaje sampelo, glownie ze wzgledu na czarny bez, ktory jest reelacyjny:)
Dzieci zdrowe, nawet kataru do tej pory nie miały, ale młodszy dzisiaj miał biegunkę
Zobaczymy co będzie jutro.
A słyszałyście o Groprinosinie? Od niedawna można kupić bez recepty, myślałam ze cena będzie wyższa ale 20 pln jest ok.
U nas się zdecydowanie sprawdził ![]()
szczerze to nie slyszalam, bo u nas w domku tylko plusssz zizzz jest dla dzieci. Syropek med na odpornosc jest idealny dla przedszkolakow, ktore przebywaja blisko dzieci i niestety sa narazone na choróbska.
Mi koleżanka poleciła bioaron C na wzmocnienie odporności. Ma dwójkę dzieci i u niej się sprawdza. Może trochę późno, bo my dopiero zaczęliśmy kurację.
Na zwiększenie odporności dobry jest tran mollers.
Moje dziecko od najmłodszych lat tak jak i ja nieznosi tranu. Nioe dałabym rady mu go podać, a i nawet nie chce siłą. A czym jest ten Bioaron C? To syrop jakiś ?
Zwiększenie odpornośći daje [spam] posiada ekstrakt z czarnego bzu i pelargoni afrykańskiej - pozytywne wpływanie na drogi oddechowe.Daję dzieciom przez dłuższy czas i jak narazie nie chorują:-)
rowniez podaje sampelo coreczce, jak na razie nie chororowala, w przeciwienstwie do mnie^^
Ja dziecka jeszcze nie mam, ale mam cudną siostrzenicę. Siostra jest przewrazliwiona wręcz, bo jak leki to tylko naturalne bez konserwantów. I w sumie prawidłowo, w aptekach powinny być same naturalne leki a szczególnie dla dzieci. Najczęściej i najskuteczniejszy w jej przypadku jest syropek bronchopect junior, i w sumie jest chyba dobry bo mała nawet sama się o niego upomina:P Lekki kaszelek ma i już: mami, chyba trzeba sylopek podać ![]()
U mnie dzieci chorują od kiedy syn 2 lata temu poszedł do przedszkola. Od tamtej pory zaczął się maraton chorób.
Staram się ich jakoś wzmacniać, ale niestety infekcji nie udaje nam się uniknąć.
Jedyne pocieszenie że dosyć łagodnie je znoszą. Syn raczej wszystko powierzchownie ma - katar, kaszel, czasem temperatura. Nic poważniejszego. Starsza córcia ma gorzej bo ma tendencje do chorób oskrzelowych. Raz nawet skończyła z zapaleniem płuc. Miała wtedy 2 lata, ale ponieważ ogólnie była w stanie dobrym to na szczęście nie kazali nam iść do szpitala. Późniejsze zapalenia oskrzeli udawało się zwalczać za pomocą inhalacji z berodualu. Bardzo fajna sprawa. Jak się we wczesnym stadium choroby zaczęło to udało się uniknąć antybiotyku.
Jeśli chodzi o wspomaganie odporności to ja staram się dzieci poić różnymi herbatkami ziołowymi, zawierającymi lipę, czarny bez itp.
Teraz odkryłam suszoną jeżówkę purpurową i suszoną jarzębinę i też dobrze się sprawdzają.
W zeszłym roku podawałam im zieloną herbatę parzoną z suszoną żurawiną. Mam wrażenie że to dobrze na nich działało.
Podawałam im też aloes, z którego działania byłam zadowolona ale ostatnio przeczytałam że nie należy podawać dzieciom ![]()
Też jestem zwolenniczką spędzania czasu na świeżym powietrzu. Niestety w przeciwieństwie do mojego męża i teściowej.
Jak dzieci miały katar i zostawały w domu z babcią to oczywiście nie było mowy o spacerze, bo 30 lat temu to było tak że przeziębienie trzeba było wyleżeć w cieple ... i te jej metody właśnie doprowadziły wg mnie do zapalenia płuc u córeczki, bo z powodu kataru 3 tygodnie siedziała zamknięta w domu pod opieką babci. eh, ale nieważne...
W każdym razie pamiętam jak w zeszłą zimę było kilka naprawdę mroźnych dni i dzieci wychodziły w przedszkolu w taki mróz na dwór. Mój mąż był przerażony a ja się śmiałam bo to w tym właśnie okresie dzieci nawet kataru nie miały
.
U mnie przez jakiś czas jak synek poszedł do szkoły podawałam Bioaron C . Taki syrop z leczniczej odmiany aloesu. Fajnie się sprawdził. Jakbyśmy mieli z odpornością problem to na pewno do niego wrócę.
My stosujemy Bioaron C, na wzmocnienie odporności, zarówno jak maluchy są zdrowe albo jak dopadnie ich jakaś infekcja. Zawiera wyciąg ze świeżych liści aloesu drzewiastego, witaminę C oraz sok z aronii Same witaminki:). I oprócz tego staramy się też często wychodzić na świeże powietrze to też dużo pomaga:)
Z naturalnych produktów, które uzupełniają dietę używamy bronchopect junior, syrop, zwłaszcza kiedy zaczyna się za oknem szarawo i rówieśnicy małego zaczynają chorować. Na szczęście jest bez konserwantów, a poprzednie niestety je miały. Zdrowie to jednak składowa odpowiedniego ubioru, diety, miłości:)
My na zwiększenie odporności podajemy syropek sampelo, zrobiony jest z naturalnego wyciągu z czarnego bzu więc jest bezpieczny
Ja lubię produkty Herbapolu, bo mają duży wybór i przede wszystkim naturalne. Dzieciom daję syrop bronchopect dla dzieci, a jak nie mam akurat syropu to dodaję do herbaty sok malinowy, miód i cytrynę. Fajna mieszanka, a jaka dobra:)
Dziecko trzeba hartować, my chodźimy w każdą pogodę na spacer:-) Niestety dziecko prędzej czy później jest przeziębione czy ma objawy grypy:-( wtedy podaję [spam], juz po kilku dawkach dziecko czuję się znacznie lepiej.
Strony Poprzednia 1 2 3 4
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Zwiększanie odporności malucha
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026