Dobra, słuchajcie chyba czas coś podawać. za oknem jakaś masakra pogodowa. Ja patrzę na dzieci i boję się kiedy coś się zacznie.. co na odproność? co podajecie? co skutkuje? co jest mało inwazyjne jeśli chodzi o sztuczne podnoszenie odporności, chciałabym aby było naturalnie. 6 latkowi podaję tran ale mam jeszcze dwulatki w domu.
Podobne tematy
U nas od paru dni pijemy Bioaron C. Nie jest mocno inwazyjny, ma wyciąg z aloesu drzewiastego i dużo witaminy C, no i działa stymulująco na system odpornościowy. Jestem taka mądra, bo przeczytałam całą ulotkę i kilka for dla mam ![]()
tartinka napisał/a:Suplementy są potrzebne tylko gdy niedobór jakiegoś składnika w naszym organizmie jest tak duży, że musimy sobie z nim radzić wspomagaczami. Bywa, że na skutek choroby lub złych nawyków to jedyna forma "powrotu do zdrowia". Jednak jeśli mówimy o diecie maluszków i takich rzeczach jak omega-3 czy witaminy to rzeczywiście, całkowicie da się zastąpić suplementy zdrową, zbilansowaną dietą. To na prawdę nie jest tak duży wysiłek przygotować dziecku sałatkę złożoną ze świeżych warzyw, dodać do tego trochę oleju itd...
hmm ja bym uwazala jednak z pokladaniem calej wiary w omega-3
ja i moje rodzenstwo jako dzieci jedlismy ryby moze 2razy w miesiacu, i bylo wszystko ok, teraz se duzo mowi o omega-3, i nawet poklada sie w nich wieksze znaczenie niz w wit.c , moim zdaniem mylnie, i ta nagonka na kwasy mnie zastanawia nawet
Nie pokładam całej nadziei w kwasach omega-3, ale podkreślam, że są one ważne dla zdrowia. Może i ryby jedliście rzadko, ale założę się, że np. olej rzepakowy gościł na waszych stołach dużo częściej niż oliwa z oliwek (olej rzepakowy ma w przeciwieństwie do oliwy sporo kwasów omega-3). Poza tym omega-3 znaleźć też można w innych produktach np. orzechach.
Jestem w tym temacie konserwatywna i gdy nie ma potrzeby, nie podaję mojemu dziecku suplementów. Może po części też dlatego, że żyjemy skromnie z jednej pensji i staram się szukać tanich oraz nic nie kosztujących rozwiązań. W sumie nie było jeszcze takiej potrzeby, więc moje wysiłki przynoszą rezultaty ![]()
Odnosząc się do tematu wątku, to zwiększamy odporność nie przegrzewając się (czasami znajome zwracały mi uwagę czy mojemu dziecku nie jest za zimno lub, że wiatr wieje...), często wietrząc mieszkanie, utrzymując nie za dużą temperaturę w mieszkaniu (jak się da, bo przy wielkich upałach bez klimatyzatora nic się nie zmieni), jedząc owoce, warzywa, ryby morskie, jogurty, pełnoziarniste pieczywo (sama piekę
), świeżą domowej roboty wędlinkę (też ja:)), zamiast słodyczy np. suszone morele, nie pijemy soczków kupnych, itp., oraz wychodząc na świeże powietrze 2 razy dziennie bez wyjątku do temperatury nawet -15 i niezależnie czy słońce, czy deszcz po ok 2 godziny. Przeprowadziliśmy się na wieś tuż po narodzinach naszego dziecka i nie odganiamy każdego zabłąkanego zwierzaczka, który wita się z naszym dzieckiem. Przestrzegamy kalendarza szczepień i nie trzymamy dziecka w "sterylnych" warunkach, ale też z drugiej strony dbamy o ogólnie pojętą higienę i porządek.
Mój szkrab przez ponad dwa lata swojego życia dwa razy miał katar.
Nie pracuję i mogę poświęcić dziecku całą uwagę.
kamyczku nie wszystkie kupne soki to samo zło. Są w sklepowych lodówkach soki świeżo wyciskane oraz soki 100% bez cukru i takie śmiało można podawać dzieciom. Masz to szczęście, że nie pracujesz i masz czas na robienie własnych wędlin oraz wyciskanie soków, niestety nie każdy ma ten luksus i trzeba radzić sobie produktami ze sklepów. Faktem jest, że trzeba jednak wybierać mądrze i zwracać uwagę co trafia na talerz naszego malucha. Np. nie każda ryba jest tak samo wartościowa - zamiast dawać dziecku nafaszerowaną hormonami pangę lepiej podać mu łososia lub dorsza, zamiast byle jakich olejów, wybierać te bogate w wartości odżywcze np. rzepakowy, zamiast pompowanych chlebów tostowych, wybierać pieczywo na zakwasie lub po prostu ciemne. i tak dalej...
136 2013-10-12 15:12:31 Ostatnio edytowany przez marilynmonroe23 (2013-10-12 15:14:44)
Codzienne spacery, codziennie również robimy z mężem soki z sokowirówki dla Nas i dziecka, do obiadku dodaje Jej czosnek, Córcia robi sobie drzemki w ciągu dnia co jest równie ważne w utrzymaniu odporności. Temperatura w mieszkaniu nie przekracza 22 stopni, od początku sezonu grzewczego zawieszamy na kaloryfery nawilżacze powietrza.
No i przedewszystkim odżywiam swoje dziecko bardzo zdrowo. Je mnóstwo warzyw, owocow, ryb, pije tran, nie je słodyczy, przesypia cala noc, jest szczęśliwym, radosnym dzieckiem, nie stresuje się a wiadomo nie od dziś ze stres tez obniza odporność.
u lala!! brzmi idealnie!
zazdroszczę trochę..
my podajemy kwasy omega i wyciąg z aronii.
my mamy problem z małym, a mianowicie nie chce nam jesc warzyw, ktore jak wiadomo sa zdrowe, wiec sięgnęłam po suplementy. Kupilam mu plusssz zizzz, ktory ma w sobie cynk (pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego) oraz zawiera tez wapń. Idzie zima i jak same wiecie, dzieci choruja na potege, ja mam nadzieje, ze tej zimy poradzimy sobie sami:)
ten tran i kwasy omega-3... - fajnie, że dbacie w ten sposób o odporność dziecka, ale nie lepiej włączyć do jego diety po prostu więcej ryb i oleju rzepakowego? 2 łyżki tego drugiego pokrywają dzienne zapotrzebowanie - to nie dużo, można dać do sałatki czy zupy i dziecko nawet się nie zorientuje.
gdzieś ostatnio oglądałam program z cyklu wiem co jem albo coś w tym stylu i tam była informacja że ryby jakie są w Polsce nie są za zdrowe i nie ma co z nimi przesadzać, ciężko w ogóle dobrą żywność dostać, a ryby w miejscach gdzie nie ma dostepu do świezych to też nie aż taka super sprawa, czasami lepiej podawać coś z apteki i zapobiec chorowaniu niż póxniej wydawać kasę na leki, antybiotyki itd., choćna pewno naturalne rzeczy są najlepsze
ten tran i kwasy omega-3... - fajnie, że dbacie w ten sposób o odporność dziecka, ale nie lepiej włączyć do jego diety po prostu więcej ryb i oleju rzepakowego? 2 łyżki tego drugiego pokrywają dzienne zapotrzebowanie - to nie dużo, można dać do sałatki czy zupy i dziecko nawet się nie zorientuje.
Chyba , że do lekko cieplej zupy bo w gorącej kwasy omega tracą swoją wartość, do sałatek odpada jak dziecko ich nie lubi....a z tymi rybami to rzeczywiście słyszało się rożne opinie i zgłupieć można .
Wystarczy przestać nad dzieckiem jojczyć od urodzenia...
Dać mu biegać boso po deszczu, jeść z podłogi, głaskać psy, pić z jednej szklanki z kolegą i spać w zimnym pokoju. System immunologiczny sam się podrasuje do wersji turbo...
a nie witaminki... ![]()
Wystarczy przestać nad dzieckiem jojczyć od urodzenia...
Dać mu biegać boso po deszczu, jeść z podłogi, głaskać psy, pić z jednej szklanki z kolegą i spać w zimnym pokoju. System immunologiczny sam się podrasuje do wersji turbo...a nie witaminki...
dokładnie Iceni ![]()
A co sądzicie o tzw. terapii pulsacyjnej preparatami typu Groprinosin czy Neosine? Czyli 10 dni brania leku, potem 20 dni bez i potem od nowa, przez trzy miesiące tak...
Mnie zaleciła tak lekarka po przeziębieniu w grudniu zeszłego roku i wtedy do lata dotrwałam tylko o jednym katarze. Synek znajomej miał od dwóch miesięcy infekcje i jemu też przepisano Neosine w terapii pulsacyjnej...
Aby zwiększyć odporność dziecka należy pozwolić mu na kontakt z bakteriami, jeśli dziecko będzie non stop pouczane i izolowane od bakterii to jego system odpornościowy będzie w przyszłości bardzo słaby.
Suplementy są potrzebne tylko gdy niedobór jakiegoś składnika w naszym organizmie jest tak duży, że musimy sobie z nim radzić wspomagaczami.
No jak można tak w ogóle pisać. Suplementy są po to, aby wspomagać organizm i właśnie tworzyć mu zaplecze w postaci witamin. Nie zawsze jesteśmy w stanie wyłapać wszelkie niedobory u siebie, a co dopiero u naszego dziecka. Dieta bogata w witaminy to podstawa, ale ja wole dawać dziecku i sobie jednak jakieś dodatkowe źródła witamin. Sama biorę Falvit, a mój synek sam wybiera suplementy jak jesteśmy w aptece i testowaliśmy różne. Niektóre to proszki, inne w kształcie misia a jeszcze inne to marsjańsko zielone ludziki. Czy bioaron C jest dla dzieci w każdym wieku i jest w postaci syropu ?
Wystarczy przestać nad dzieckiem jojczyć od urodzenia...
Dać mu biegać boso po deszczu, jeść z podłogi, głaskać psy, pić z jednej szklanki z kolegą i spać w zimnym pokoju. System immunologiczny sam się podrasuje do wersji turbo...a nie witaminki...
omg... nie przesadzajmy
akurat mlody chodzi do przedszkola, a jak wiecie dzieci najszybciej tam lapia choróbska i wlasnie po to sa suplementy, zeby wzmocnic odpornosc. A co do oleju rzepakowego... rzadko kiedy cos jemy z olejem, ryby owszem, ale to i tak musza byc to te z "wyzszej półki" , bo panga to akurat slaby wybor.
No nie wiem - moja córka w przedszkolu nie łapała "choróbsk" tylko kilkudniowe przeziębienia.
Za to teraz ma 10 lat i odporność o wiele lepszą od mojej ![]()
Czy bioaron C jest dla dzieci w każdym wieku i jest w postaci syropu ?
Bioaron C jest lekiem, nie suplementem
Starszym dzieciom podaje się go w postaci syropu (bardzo smacznego - próbowałam), a dla maluchów jest specjalny Bioaron Baby w postaci takich wyciskanych kapsułek. Należy pamiętać, że nie powinno podawać się go dzieciaczkom chorym na cukrzycę. Odpowiadam, bo mam to akurat na bieżąco. Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania -śmiało ![]()
Niezależnie od tego co podajemy na zwiększenie odporności, podstawą jest ruch i zdrowa dieta. Tak uważam ![]()
to mialas szczescie, bo u Nas jak sie zacznie we wrzesniu, tak konczy w lutym;/ Dlatego wole sie zatroszczyc o odpornosc juz teraz, zeby nie bylo znowu niespodzianek i jak narazie jest dobrze!:)
Tak jak piszecie, dobra dieta to podstawa. Teraz, w okresie przeziębień nie można też zapominać o suplementach, które podnoszą odporność. Z takich typowo "aptecznych" polecam tran Mollers, a z ziółek np. herbatkę z czarnego bzu - ma w sobie dużo Wit.C.
152 2013-11-28 15:21:49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-28 15:30:50)
to oczywiste, ze staramy sie zwiekszac odpornosc maluchow, szczegolnie tych, ktorzy chodza do przedszkola, szkoly, bo tam sa narazona na czynniki zewnetrzne (wirusy, bakterie). Troche pogrzebalam w necie i znalazlam teraz takie cudo link usunięty - syropek na odpornosc.
Teraz gdy taka pogoda, to martwie sie, ze znowu ktos przyniesie do domu jakis katar... juz chyba wole zeby spadl snieg, niz tak padal deszcz i wialo ;/
Tak jak piszecie, dobra dieta to podstawa. Teraz, w okresie przeziębień nie można też zapominać o suplementach, które podnoszą odporność. Z takich typowo "aptecznych" polecam tran Mollers, a z ziółek np. herbatkę z czarnego bzu - ma w sobie dużo Wit.C.
Ale odporności nie buduje się z dnia na dzień. Nawet jak teraz zaczniemy podawać dziecku te magiczne preparaty to i tak nie uchronią go przed przeziębieniem. Odporność trzeba budować cały rok i tak jak już wielokrotnie pisałam - zarówno witaminy jak i kwasy omega-3 można dostarczać poprzez dietę. 2 łyżki oleju rzepakowego pokrywają dzienne zapotrzebowanie w omega-3.
Ten okres ciągłych zmian temperatur jest straszny. Mój synek poszedł na basen z klasą i już z przeziebieniem lekkim zostal wczoraj w domu. Kupiłam ten Bioaron C o którym pisaliście. Testowanie, dzień drugi ![]()
Ten okres ciągłych zmian temperatur jest straszny. Mój synek poszedł na basen z klasą i już z przeziebieniem lekkim zostal wczoraj w domu. Kupiłam ten Bioaron C o którym pisaliście. Testowanie, dzień drugi
Przy takich preparatach też jest jakaś zależność podawania syropu dziecku. Masz napisane na ulotce coś na temat stosowania aby wzmocnić oporność a przypadkiem nie osłabić.
Ile taki Bioaron C kosztuje??? Właśnie się zastanawiam nad jakimś wsparciem odporności, dzieci posły do przedszkola to co chwilę coś łapią.
Mniejsza butelka ok14 zł, duża 21 wiec bardziej ekonomiczna. Najważniejsze to pamiętać żeby podawać w okresach zwiększonej zachorowalności i robić przerwy między kuracjami (co dwa tygodnie).
Bardzo dobry jest syropek z wyciągiem z czarnego bzu, z cynkiem. Swoim dzieciom podaje go od dłuższego czasu i odpukać do tej pory nawet kataru nie miały.
Przy takich preparatach też jest jakaś zależność podawania syropu dziecku. Masz napisane na ulotce coś na temat stosowania aby wzmocnić oporność a przypadkiem nie osłabić.
Bioaron polecil mi lekarz pediatra, więc wierzę w to, że wie co robi. Nie wiem jeszcze jaki rezultat będzie, ale myślę, że przy tych mrozach też się szybko przekonam ![]()
Spróbuj syropu z czarnego bzu i cynku, bardzo dobry. Moje dzieci odpukać zdrowe, nawet kataru nie widać.
No u mnie to się nie bardzo sprawdza, bo synek nie lubi innych smaków. Niby leki powinny być niedobre, ale Bioaron mu smakuje, więc też nie mam problemu, żeby go brał. Dla mnie to też plus.
Mniejsza butelka ok14 zł, duża 21 wiec bardziej ekonomiczna. Najważniejsze to pamiętać żeby podawać w okresach zwiększonej zachorowalności i robić przerwy między kuracjami (co dwa tygodnie).
A ile takich kuracji można zrobić???
osobiście stawiam raczej na zdrowe rzeczy i polecam herbatkę z dzikiej róży poprawia odporność,tran dla mniejszych dzieci w płynie,większych w kapsułkach,owoce, warzywa no i spacery chociaż krótkie ale codziennie,nie nabierajcie się na naklejki super produkt dla dzieci,testy itp sprawdzajcie skład produktu bo zdarza się że te polecane wcale nie są dobre
123EwkaMarchewka321 napisał/a:Mniejsza butelka ok14 zł, duża 21 wiec bardziej ekonomiczna. Najważniejsze to pamiętać żeby podawać w okresach zwiększonej zachorowalności i robić przerwy między kuracjami (co dwa tygodnie).
A ile takich kuracji można zrobić???
u nas poprawa była po 3-4 seriach, a ile maksymalnie można zrobić to nie wiem nawet, moze zapytaj lekarza, ale to w sumie sama natura, więc nie zaszkodzi na pewno, a jesli jest potrzeba to dlaczego nie powtarzać kuracji.
A wiecie może jaką funkcję spełnia ten wodny wyciąg z liści aloesu drzewiastego w tym Bioaronie C ?
Zaciekawiłaś mnie tym pytaniem więc trochę poczytałam i to dla Bioaronu C ogromny plus, że ma tą roślinę w składzie bo ...
"Chcąc wykorzystywać właściwości lecznicze aloesu drzewiastego warto uświadomić sobie, że interesować będą nas tylko liście tej rośliny. To właśnie one posiadają zarówno glikoproteidy, o których wiemy, że wzmacniają odporność organizmu, jak i polisacharydy, które mają właściwości odtruwające. Liście aloesu drzewiastego są również bogate w aloeniny przyspieszające gojenie się ran oraz pochodne chromonu, dzięki którym roślina ta ma właściwości przeciwzapalne. Liście aloesu to również cenne źródło substancji mineralnych poprawiających nie tylko ludzkie zdrowie, ale i urodę, znaleźć możemy w nich więc między innymi: cynk, żelazo, nikiel, miedź, oraz witaminy (zwłaszcza z grupy B) i kwas foliowy."
Sporo zalet faktycznie
Chyba sama zacznę go pić ![]()
Myślę, że przy takim składzie jaki ma Bioarn C śmiało dla dorosłego też działał by osłonowo. Nastepnym razem jak będę dawała synkowi może i ja spróbuje ![]()
nie wiem czy któraś z Was wspomniała tu o prostym myciu rąk. kiedy wracam do domu myję ręce przeciwbakteryjnym dettolem. tak na wszelki wypadek ![]()
Też używam Dettolu jako zabezpieczenia przed chorobami. Faktycznie jak synek tylko wraca do domu nauczył się juz myć ręce, żeby nie wnosić do domu bakterii, niepotrzebnie. Tak samo przed każdym jedzeniem. Jednak Bioaron nie tylko chroni odporność dziecka, ale i ją po prostu buduje. Taka dwutygodniowa kuracja potrafi wiele zdziałać.
nie wiem czy któraś z Was wspomniała tu o prostym myciu rąk. kiedy wracam do domu myję ręce przeciwbakteryjnym dettolem. tak na wszelki wypadek
Też go mam
z tym fajnym dozownikiem
maluchy chętnie myją rączki .
Też go mam
z tym fajnym dozownikiem
maluchy chętnie myją rączki .
Ja też na początku miałam nim zajawkę ;P
czeste spacerki zwiekszaja odpornosc u dziecka no i przebywanie miedzy innymi dzieciaczkami, a tez duzo daje takie nieograniczanie dzieci, jak sie ubrudzi to sie ubrudzi, a nie od razu czyszczenie rak ![]()
u mnie w domu to pociecha łyka syrop od plusza i musujące tableteczki na odporność
Ale tak jak Bioaron C jest przeznaczony typowo dla dzieci ? I też od takiego malucha można podawać?
no jest specjalna seria dla dzieci co się plusz zizz nazywa - z racji tego że na opakowania są postacie z bajek disney'a wnioskuję, iż jest przeznaczony dla dzieci, dorośli mają przecież jakieś inne. A to od jakiego wieku to zalezy co konkretnie podajesz - na logikę biorąc tabletkę podasz przedszkolakowi, a syropek to juz od 3 roku
A taki plusss nie jest musujący? To znaczy pomyślałam o bąbelkach...
A czy bioaron C typowo dla dzieci to w sumie nie wiem. Moja siostra dopijała go ;P.
jeśli chodzi o plusz zizzz, to ten w tabletkach dla dzieci jest lekko musujący, co daje większą frajdę.
Nie mylić z tym zwykłym musującym pluszem co to się wrzucało pastylkę do szklanki i zalewało wodą ![]()
Przy antybiotyku,dostalam dla malego dicoflor kropelki.rowniez na ulotce jest napisane we wskazaniach: wspomasganie odpornosci.antybiotykoterapia zakonczona,czy dalej moge to podawac mojemu dziecku?nie jest napisane jak dlugo podawac te krople. Czy ktos ma jakas wiedze na ten temat?
jak dziecko brało antybiotyk, to pediatra powiedział żeby probiotyk dawać jeszcze przez ok. 3 tygodnie (brał acidolac), nie wiem czy przy tym probiotyku o którym mówisz jest podobna zasada, najlepiej zapytać lekarza
Wydaje mi się , że przy każdym antybiotyku probiotyk trzeba podawać dłużej, bo antybiotyk zabija i te złe i te dobre bakterie, dlatego trzeba to florę bakteryjną odbudować a na to potrzeba trochę czasu.
zaszkodzić pewnie nie zaszkodzi, jak czytałam skład acidolacu to w zasadzie bakterie + 1 czy dwa składniki i tyle
Ostatnio czytałam artykuł o tym, że Dettol zabija bakterię grypy co po części zmniejsza pradopodobieństwo choroby. Powiem wam, że jak tam patrze na to jak wiele osób jest chorych w kolo w metrze, sklepie, szkole i to ile teraz kosztują leki i ile trzeba się nastać w kolejkach do lekarza, to ręce opadają.
Hahaha, co zabija ten Dettol? Bakterię grypy? A to jest akurat bardzo ciekawe... hehe ![]()
Bo grypa to choroba wirusowa tak się składa...
No mnie to jakby nie bawi. Grypa jelitowa jest przenoszona przez bakterie i mycie rąk mydłem antybakteryjnym je zabija. Nie wiem co w tym zabawnego, no ale ok. Pojawił się też ostatnio ogromny problem z owsikami w szkolach i przedszkolach. Tak jak o wszawicy dużo się teraz mówi tak i w szkołach o owsikach. W szkole mojego synka pojawily się już instrukcje mycia rąk i właśnie detol w dozownikach. Dla mnie nadal, nie smieszne...
186 2014-04-29 11:22:15 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-04-29 13:57:31)
Jeśli chodzi o odporność dziecka ja polecam:
- jak najdłuższe karmienie piersią
- nieprzegrzewanie dziecka, czyli raczej chłodne a nie gorące rączki
- zdrowe odżywianie - słodycze w małej ilości i tylko po posiłku
Proponuje również przeprowadzić się do Anglii, lub zastosować choć część panujących tutaj zasad (choć obawiam sie, że na polskim gruncie będzie to trudne). Tutaj naprawdę hartuje się dzieci!!!! Jest tendencja, że dziecko lepiej sie czuje, gdy jest wokół niego nieco chłodniej, dlatego nie widuje tu dzieci zawiniętych aż po oczy.Maluchy w przedszkolu latają czasem bez czapek i kurtek i nie wywołuje to paniki wśród otoczenia. Lekarze antybiotyki przepisują tylko w razie konieczności a nie na każdy kaszelek. Odradzają też suplementacje a zalecają owoce i warzywa, ruch na świeżym powietrzu, częste mycie rąk i nieustanne wietrzenie pomieszczeń nawet zimą. Moje dziecię tuz po urodzeniu, podczas pobytu w szpitalu spało pod otwartym na oścież oknem, a na zewnątrz było może z dziesięć stopni...było też pod tym oknem rozbierane do badania i przewijane...Jak trochę spanikowałam i poprosiłam żeby tak może jednak przymknąć nieco , bo martwię się o mała, to usłyszałam, że w każdej sali są otwierane okna i że nie chcę chyba żebyśmy sie tu podusili oraz , że dziecku nic nie będzie. I nie było !!! Trochę czasu mi zajęło zanim oswoiłam się z tymi zasadami, ale teraz widzę, że to jednak działa i dlatego polecam!
Karmilam synka piersią 2,5 roku, dietę ma bagatą we wszystko, bo od zawsze jadł sam i wszystko co mu podalam. Niestety nie ustrzegło go to od chrob jakie jedne dzieci przenoszą na drugie chociażby w przedszkolu, a teraz w szkole. Dlatego dobre są środki na odporność, ale na bazie jak najbardziej naturalnej. Dlatego właśnie pisalam o Bioaronie C.
my tez raczej stawiamy na plusza, bo zawiera kompleks witamin, ktore sa niezbedne dla dziecka, a przy okazji tez mi sie zdarza podkradac, bo jest smaczny ![]()
na pewno hartownie jest dobre, ale chyba mamy wpojony pewien lęk u nas że dziecko się zaziębi, moja teściowa jak zobaczyła że Mały biega po mieszkaniu w skarpetkach to mało nie padła, gdzie są kapcie itp. Ciągle tylko pyta czy mu nie zimno, kręćka można dostać, moja mama to samo.
Też jestem za świeżymi warzywami, owocami, dziecko bardzo zresztą je lubi, ale przed zimą staram się dodatkowo wspomagać probiotykami
jak najmniej przetworzone jedzenie, duzo ruchu i swiezego powietrza
na pewno hartownie jest dobre, ale chyba mamy wpojony pewien lęk u nas że dziecko się zaziębi, moja teściowa jak zobaczyła że Mały biega po mieszkaniu w skarpetkach to mało nie padła, gdzie są kapcie itp. Ciągle tylko pyta czy mu nie zimno, kręćka można dostać, moja mama to samo.
Też jestem za świeżymi warzywami, owocami, dziecko bardzo zresztą je lubi, ale przed zimą staram się dodatkowo wspomagać probiotykami
Ja nie wiem o co chodzi z tymi pantoflami???? Moja teściowa ma to samo, nawet jak jest upał to muszą być papcie i skarpetki. Ja po domu chodzę zawsze boso, tak mam, nie lubię pantofli. Moja córa też skarpetki w domu zdejmuje a o kapciach to mogę zapomnieć w jej przypadku i jakoś w miara zdrowe jesteśmy.
Otoczenie zwykle kiepsko patrzy na hartowanie malucha, lęk przed przeziębieniem jest ogromny. Mimo to warto wyjść przed szereg i robić swoje ![]()
Teraz w okresie wiosenno letnim gdzie jest mnóstwo naszych sezonowych owoców i warzyw warto ich jak najwięcej jeść. Takie wspomaganie np. probiotykiem czy tranem zaczynam od końca sierpnia.
ladyyy napisał/a:na pewno hartownie jest dobre, ale chyba mamy wpojony pewien lęk u nas że dziecko się zaziębi, moja teściowa jak zobaczyła że Mały biega po mieszkaniu w skarpetkach to mało nie padła, gdzie są kapcie itp. Ciągle tylko pyta czy mu nie zimno, kręćka można dostać, moja mama to samo.
Też jestem za świeżymi warzywami, owocami, dziecko bardzo zresztą je lubi, ale przed zimą staram się dodatkowo wspomagać probiotykami
Ja nie wiem o co chodzi z tymi pantoflami???? Moja teściowa ma to samo, nawet jak jest upał to muszą być papcie i skarpetki. Ja po domu chodzę zawsze boso, tak mam, nie lubię pantofli. Moja córa też skarpetki w domu zdejmuje a o kapciach to mogę zapomnieć w jej przypadku i jakoś w miara zdrowe jesteśmy.
Otoczenie zwykle kiepsko patrzy na hartowanie malucha, lęk przed przeziębieniem jest ogromny. Mimo to warto wyjść przed szereg i robić swoje
a ja myślałam że to tylko moja tak ma
ja też zazwyczaj boso chodzę tak mi najwygodniej
Mikrus- już w sierpniu zaczynasz? W zesżłym roku to podawałam probiotyk chyba w październiku, może powinnam wczesniej?
najlepiej to hartować, im wiecej czasu na dworze tym lepiej
Ja się posiłkuję dodatkowo mydłem antybakteryjnym. Zawsze po powrocie do domu szorujemy nim ręce. Swego czasu przetrzepałam cały internet, aby wybrać to, które naprawdę ma takie działanie. A nie tylko nazwę na etykietce. I najlepiej opisanym i rekomendowanym jest Dettol.