Dzień Zaduszny - nasze refleksje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 91 z 91 ]

56

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Minął rok od mojej wypowiedzi ,dziś już z innej perspektywy -nie boję sie chwilami o niej marze ale prosze o to by przyszła w miarę najlepszym momencie dla moich bliskich .
,,kiedys myślałam jak to będzie gdy mnie zabraknie
a nie wiedziałam że trzeba żyć a Ciebie już nie ma.''

,,Bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać, każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać.''
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Dwa dni temu obudziłam się w nocy i nie mogłam zasnąć, zaczęły do głowy przychodzić mi głupie myśli i między innymi to, że kiedyś umrę- nie uniknę tego.
A najgorsze było to poczucie, że wtedy będę sama, bo przeciesz nikt mnie nie uratuje, to będzie taka ostateczność, która musi nadejść.
Posiadam ciekawość świata i jakoś żal mi życia ( obojętnie jakie by nie było) żal tego że nie wszystko zobaczę, codziennie prowadzimy walkę o pieniądze, pracę, szczęście i dążymy... do śmierci, bo w sumie do czego dążymy?
Ciągle nam mało, gdy coś mamy to chcemy więcej, nigdy nie osiągamy pełni szczęścia.
Ale takie myśli w moim wieku są podobno normalne.
Najbardzej boję się, że jeszcze w młodym wieku zachoruję i nie będe mogła zobaczyć moich dzieci, wnuków itp.

,,Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne"

58

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

A ja nie lubie tego swieta. Nie przepadam za cmentarzami, nie przepadam za tlumem na nich, nie chce odwiedzac bliskich na zimnych nagrobkach. Sa oni zawsze cieplo obecni w moim sercu i myslach ale na cmentarze nie chodze jesli mam wybor.

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

59

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Dla osob " nawroconych" smierc jest zyskiem , jezeli masz takie mysli i obawy szerek , to wychodze z zalozenia ze zyjesz w grzechu .. a biblia mowi o miejscu dla takich osob jasno .. wiec tez bym sie bal na Twojim miejscu ;/
Zycze odwrocenia sie od zycia w grzechu .. wiecej relacji z Bogiem .  Pozdrawiam cieplo.

60

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Kilka dni przed 1 listopada zmarła nagłą śmiercią moja koleżanka. Nie mogę uwierzyć, że jej już nie ma. Jest mi przykro, nawet bardzo, ale to nic w porównaniu z tym, co przeżywają jej niepełnoletnie jeszcze dzieci. Swojej śmierci się nie boję, nawet w pewnym stopniu jestem jej ciekawa. Wierzę w Boga i w to że mnie zbawi, jestem tego pewna, natomiast proszę go co dzień żeby pozwolił mi pozostać na ziemi tak długo, dopóki będę bardzo potrzebna moim dzieciom.  Gdy już założą własne rodziny i będą miały dla kogo żyć i o kogo się troszczyć mogę już spokojnie odejść do Pana.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

61

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Sadie napisał/a:

A ja nie lubie tego swieta. Nie przepadam za cmentarzami, nie przepadam za tlumem na nich, nie chce odwiedzac bliskich na zimnych nagrobkach. Sa oni zawsze cieplo obecni w moim sercu i myslach ale na cmentarze nie chodze jesli mam wybor.

jestem tego samego zdania. Ponadto, niestety, te wyjazdy i spotkania z dawno niewidzianymi krewnymi u nagrobka SP. babci doprowadzaly mnie zawsze do szalu. Szopka.

Na cmentarz wole pojsc w kazdy inny niz 1 listopada dzien. Zmarlym to i tak wisi kiedy sie ich odwiedza i czy w ogole.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

62

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Mussuka napisał/a:
Sadie napisał/a:

A ja nie lubie tego swieta. Nie przepadam za cmentarzami, nie przepadam za tlumem na nich, nie chce odwiedzac bliskich na zimnych nagrobkach. Sa oni zawsze cieplo obecni w moim sercu i myslach ale na cmentarze nie chodze jesli mam wybor.

jestem tego samego zdania. Ponadto, niestety, te wyjazdy i spotkania z dawno niewidzianymi krewnymi u nagrobka SP. babci doprowadzaly mnie zawsze do szalu. Szopka.

Na cmentarz wole pojsc w kazdy inny niz 1 listopada dzien. Zmarlym to i tak wisi kiedy sie ich odwiedza i czy w ogole.

Jedyne co dobre u nas jest tego dnia to obiad ktory jest zawsze przygotowywany big_smile Reszta absolutnie do bani. JEszcze u nas w miescie dochodzi horrendalny tlok w autobusach gdzie cala okropna czesc ludzkiej natury wylazi i az trudno uwierzyc ze ten facet ktory na mnie klnal zebym sie przesunela bo drzwi w autousie nie chca sie zamknac za 5 minut kleczy na grobie w glebokiej modlitwie pozujac na swietego chrzescijanina.

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

63 Ostatnio edytowany przez Czekoczyna (2011-11-03 22:03:22)

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Ruch na głównej ulicy najbliżej cmentarza co roku zostaje wstrzymany - przez co bardziej cierpliwi stoją całe popołudnie w korku, a mniej cierpliwi zostawiają auto dosłownie gdzie popadnie. Owa ulica zostaje zarezerwowana dla sprzedawców zniczy i kwiatów - co jeszcze potrafię zrozumieć - jak również na przykład gofrów, popcornu, czy hot-dogów - dla których tolerancji już mi brakuje. Ludzie w tym dniu nie idą na cmentarz po to, aby sobie podjeść, tylko po to, aby zapalić znicze i pomyśleć o tych, których już z nami nie ma, a taka "jarmarczna" atmosfera szpeci tylko specyficzny nastrój dla takich okoliczności.
Ludzie przechadzają się po sektorach cmentarza jak po prywatnych kładkach - trzeba uważać za siebie i za kogoś przy okazji.
Gdy szukają jakiegoś nagrobka, wydzierają się bez pomyślunku, jakby nie można było napisać sms-a czy zadzwonić - od czegoś w końcu te telefony są. Przy okazji takich świąt można zauważyć również "kulturę słowa u Polaka". Takie wiązanki - również krzyczane na pół cmentarza - jakie miałam okazję usłyszeć... to uszy więdną. Za jedną z nich cyt. "Trup dupy z trumny nie ruszy", miałam ochotę podejść i wywalić typkowi w tą buraczaną głowę, ale nie chciałam zniżać się do jego poziomu. Chwilę po tych słowach otworzył sobie piwo i zaczął chwalić, że figurkę wyrzeźbił jego brat... Dziwię się tylko tej grupce osób która tam stała - chyba rodzinie - że nie doprowadziła delikwenta do porządku. Notabene rodziny. Zauważyłam ogromną rywalizację: kto postawi większy znicz, kto zostawi więcej kwiatów...
Denerwują mnie też małe, zmęczone dzieci, biegające po cmentarzu i pary obściskujące się na każdym możliwym kroku - to nie jest moja złośliwość, rozumiem, że nastrój może się udzielić, ale to chyba nie to miejsce i nie ten czas...
A najgorsza jest ta gówniarzeria, w przedziale 17-19 lat, która idzie na cmentarz późnym wieczorem i pomimo wieku nie ma pojęcia, jak się zachować w takim miejscu.
Święto Zmarłych tak wygląda w moim mieście i z roku na rok coraz bardziej denerwuje mnie brak wyobraźni Polaków.

64

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Szczerze wam powiem ze oczekiwalam zbiorowego linczu za takie podejscie do tego swieta ale widze ze nie tylko ja mam dosyc obludy smile

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

65 Ostatnio edytowany przez Czekoczyna (2011-11-04 20:11:04)

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Strony typu które podałaś Anusia, to jedne z bardziej bzdurnych pomysłów zrealizowanych w sieci. Rozumiem, że technika cały czas się rozwija, ale komputer nie jest wyrocznią ( i raczej nigdy nią nie zostanie) i nie ułoży mi życia, nie zaznaczy dnia i nie ustali godziny w których umrę, nie mówiąc już o tym czy zginę śmiercią naturalną (ze starości, we śnie), czy też w wypadku, w wyniku choroby... Poza tym wraz z Sadie i Mussuką trzymamy się tematu. W tercecie doszłyśmy do wniosku, że święto zmarłych jest tak naprawdę bardziej "imprezą" dla żywych, niż uroczystością dla zmarłych.

66

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Czekoczyna napisał/a:

Strony typu które podałaś Anusia, to jedne z bardziej bzdurnych pomysłów zrealizowanych w sieci. Rozumiem, że technika cały czas się rozwija, ale komputer nie jest wyrocznią ( i raczej nigdy nią nie zostanie) i nie ułoży mi życia, nie zaznaczy dnia i nie ustali godziny w których umrę, nie mówiąc już o tym czy zginę śmiercią naturalną (ze starości, we śnie), czy też w wypadku, w wyniku choroby... Poza tym wraz z Sadie i Mussuką trzymamy się tematu. W tercecie doszłyśmy do wniosku, że święto zmarłych jest tak naprawdę bardziej "imprezą" dla żywych, niż uroczystością dla zmarłych.

Poza tym juz chyba wolalabym nie wiedziec kiedy mnie trafi. Wole zostac zaskoczona a nie zyc z bzdurna wyrocznia w glowie.
Cos mi sie poza tym przypomnialo...lubie odwiedzac jeden grobik. Na obrzezach cmentarza stoi sobie taki jeden samotny kamien, nawet nie nagrobek a kamien, mlody czlowiek urodzony 1898 i zmarly w 1922. Nie wiem kim byl ale do niego absolutnie nikt nie przychodzi. Czasem lubie tam pojsc, zapalic mu znicz i pomyslec. Dziwi mnie to ze wole isc do obcego na grob niz na grob pradziadkow ktorych nie znalam... Mimo ze to rodzina. Ale mimo wszystko nie wybieram sie tam 1 listopada.

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

67

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

witam wszystkie KOBIETY  jestem jeden z niewielu facetow co rozumie kobiety i chcialbym sie podzielic moimi wnioskami zrozumialem co to milosc jest a zycie z kobiety z facetem bo znam zwiazki prawdziwe i zaklamane te zaklamane to wina albo poprzednich partnerow co udawali ze kochaja a potem  sie to od bilo na psychice kobiety i bedzie miala zdanie wole szukac faceta co nie winnie wyglada albo facet ma ma za duży  poped i klamstami probuje go zaspokoic typu zdrada kocham inna tan zwiazek nie ma sensu albo najgorsze klamstwo juz to jak mowi juz cie nie kocham a wiadomo ze juz ma inna kobiete na oku lub te klamstwo ze kobieta go nie pociaga lub nie jest atrakcyjna lub mu sie znudzila to wredne klamstwo poprostu ma takie zaburzenia sexualne jak mlody chlopak szuka dziewicy ze niby nie dziewica jest nie porzamna to obraza kazda kobiete  i powinien sie leczyc bo tylko wykorzystuje sexualnie a to nie jest milosc  tak sama powiedzcie facetowi ktory zdradza lub nie jest juz wami zainteresowany bo to ze kobieta to juz nie nastolaka lub jest po dzieciach to jego wina powinien szanowac to co ma a nie szukac lepszego sexu i sex nie jest wazny w zwiazku bo taki facet co zrobi jak mu kobieta zachoruje na miesiac lub zajdzie w ciazy to ja zdradzi jak taki nie wyrzyty

68

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

a co do swieta zmarlych ciezko kogos stracic kto byl bliski wtedy potrzeba bliskosci ludzi  na ktorych mozna polegac

69

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

w grudniu bede miala 24 lata a na wiosnę minie 5 lat odkad umarła moja mama. Wczesniej cmentarz byl dla mnie formalnoscia, przychodzilam do dziadkow sprzatnac im grob itd. Nigdy nie zastanawialam sie nad sensem zapalenia zniczy czy cos, to bylo takie naturalne ze tak trzeba. Teraz kiedy siedzialam na lawce wieczorem wsrod setek zniczy na grobach myslalam czy to w ogole ma sens, czy moja mama wie ze do niej przyszlam, ze sie staralam kupic kwiaty jakie lubi. potem myslalam o tym, ze nigdy nie pozna mojego meza, moich dzieci, nie dowie sie, ze skonczylam studia i nie pomoze mi wybrac sukienki do slubu. czy ktos zajrzy tam kiedys w przyszlosci jak mnie juz nie bedzie czy grob mojej mamy za kilkadziesiat lat zostanie zapomniany jak inne? a co jesli nigdy jej juz nie spotkam? myslicie ze spotkam?

70

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

nigdy szczerze mowiac nie myslalam o tym. bardzo dobry temat. jak to mowia " z prochu powstales i w proch sie obrocisz". nie wiem co bedzie po smierci. jak na razie nie boje sie tego co bedzie. martwi mnie tylko to jak poradzilaby sobie w przypadku mojej smieci rodzina, najblizsi. co mowiliby o mnie znajomi.

Szczęśliwa

71

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

nie ma czegoś takiego jak święto zmarłych. jest dzień wszystkich świętych. skąd nazwa święto zmarłych, radze poczytać historię z lat 80.

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

72 Ostatnio edytowany przez BlackOrchid (2011-11-07 17:23:00)

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

święto zmarłych chodzi o zaduszki bo wszystkich świętych to święto chrześcijanskie a zaduszki wyrosły na bazie dziadów i są jakby nie było świętem zmarłych. to sięga dużo wcześniej niż lata 80 te radze poczytac troche o poganstwie i chrzescijanstwie i o starciu sie tych dwoch kultur smile

73

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

"A kiedy przyjdzie po mnie ta z kosą,
niech będzie młodą, ładną i bosą,
abym nie słyszał zawczasu,
stukania jej obcasów."
                  ( J.I. Sztaudynger)

Umrę jak wszyscy i mam tego świadomość. Mam też psychozę, że umrę na raka płuc, cierpiąc i dusząc się, jak moja Mama.
Średnio trzy, cztery razy w miesiącu mam taki właśnie sen, że umieram.
Co będzie dalej? Nie wiem.

JEŻELI tam coś jest to fajnie.
JEŻELI nie ma nic, to trudno...

Jako kobieta zorganizowana uprzedziłam moich synów, żeby, gdy zamknę oczy, nie robili scen tylko poszli do bankomatu i wypłacili, jeżeli coś będę miała na koncie. Nie ma sensu póżniej czekać na jakieś durne sprawy spadkowe.
Obowiązkowo spopielenie zwłok, a jeśli nasz kraj będzie miał nadal tak głupie przepisy jak ma, to pogrzeb bez kwiatów ( zamiast tego wolne datki na TOZ), żadnej czerni, szlochu i lamentów. Muzyka mojego wyboru. Po pogrzebie niech się napiją dobrej wódki i wspominaja moje głupawe pomysły. BO JEŻELI po drugiej stronie ma być tak super, to niechże się dzieci cieszą ze szczęścia matki.
A JEŻELI po drugiej stronie nie ma nic, to dobra impreza nikomu nie zaszkodzi.

Może się Wam nie spodobać mój post, ale tak właśnie myślę.

Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
                                                                                         
Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami...

74

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Przede wszystkim wkurza mnie fakt, że mam te świadomość.

Boję sie umrzeć młodo (strach o samotność dzieci), nie chcę cierpieć w chorobie lub być niedołężnym ciężarem dla innych.
A samo nie wiem "przejście" bardzo mnie ciekawi. Czy w ogóle jest cos po śmierci ...

Mam nadzieję, ze zdążę się nacieszyć tym ziemskim życiem smile Tyle jest dobra na ziemi, kochane osoby wokoło, tyle do zobaczenia, szkoda by mi było. Teraz tak myślę.

75

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Tak jak napisała cupcake po prostu szkoda.
Ktoś wcześniej napisał, że jeśli mam obawy to znaczy, że moja wiara jest znikoma.
Gdybym tej wiary nie miała i gdybym wszystkiego nie "przedyskutowywała" z Bogiem to juz dawno byłabym zepsutym człowiekiem.
Do kościoła często nie chodzę, chodź mam go pod nosem-nie chodzę na masze do Pana Boga jako do przyjaciela zaglądam, wyżalić się, przeprosić i poprosić.
Nie ukrywam, mam chęć zmienienia wiary i przykro mi jest, że katolicyzm jest tak zakłamany.
Bo tak na prawdę nikt sie o nas nie stara- u mnie w okolicy na palcach jednej ręki mogę zliczyć księży, którzy robią cokolwiek z powołania.
Podczas święta zmarłych również widać to zakłamanie, wolałabym kolorowe święto z tańcami i wódką za duszę ludzkie, niż sztuczne umartwianie się z cichym szyderczym śmiechem pod nosem.

Nie ukrywam, że czasem miewam chęć zmienienia swojej wiary, bo tak jak widać w powyzszych postach niestety katolicy są zakłamani, o księżach nie wspominając.
ch

,,Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne"

76

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
margolcia napisał/a:

"A kiedy przyjdzie po mnie ta z kosą,
niech będzie młodą, ładną i bosą,
abym nie słyszał zawczasu,
stukania jej obcasów."
                  ( J.I. Sztaudynger)

Umrę jak wszyscy i mam tego świadomość. Mam też psychozę, że umrę na raka płuc, cierpiąc i dusząc się, jak moja Mama.
Średnio trzy, cztery razy w miesiącu mam taki właśnie sen, że umieram.
Co będzie dalej? Nie wiem.

JEŻELI tam coś jest to fajnie.
JEŻELI nie ma nic, to trudno...

Jako kobieta zorganizowana uprzedziłam moich synów, żeby, gdy zamknę oczy, nie robili scen tylko poszli do bankomatu i wypłacili, jeżeli coś będę miała na koncie. Nie ma sensu póżniej czekać na jakieś durne sprawy spadkowe.
Obowiązkowo spopielenie zwłok, a jeśli nasz kraj będzie miał nadal tak głupie przepisy jak ma, to pogrzeb bez kwiatów ( zamiast tego wolne datki na TOZ), żadnej czerni, szlochu i lamentów. Muzyka mojego wyboru. Po pogrzebie niech się napiją dobrej wódki i wspominaja moje głupawe pomysły. BO JEŻELI po drugiej stronie ma być tak super, to niechże się dzieci cieszą ze szczęścia matki.
A JEŻELI po drugiej stronie nie ma nic, to dobra impreza nikomu nie zaszkodzi.

Może się Wam nie spodobać mój post, ale tak właśnie myślę.

Kobieto,zartujesz? Mnie sie twoj post szalenie podoba big_smile Szlochy dzieci nie wroca ci zycia wiec jakiz sens lzy wylewac? Juz lepiej zorganizowac wieczorek z rodzina lub twoimi znajomymi na ktorym przy muzyce wspominac sie bedzie "glupoty mniejsze i wieksze pani MArioli" (imie wzielam z nicku- sorry jesli zle odgadlam). 
Nie mamy wprawdzie mozliwosci wyboru rodzaju smierci ale wolalabym zeby moja byla szybka i nie polegala na powolnym umieraniu w szpitalu. Szybko i schludnie we snie ot jakbym chciala. I po moim mezu. Nigdy przed nim.

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

77

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Sadie napisał/a:

I po moim mezu. Nigdy przed nim.

Znasz "Pamiętniki Adama i Ewy" Twaina? Dlaczego nie przed nim?

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

78 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2011-11-15 01:13:17)

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Śmerci się nie boje. Umrę kiedyś, tak jak i Wy.
Na kazdego z nas przyjdzie ten moment.
Nie ma zycia po smierci, kto choć raz dogłebnie przeczytał Biblie, nie wysłuchując tylko popierdół księdza w niedzielę, wie o czym piszę.
Po smierci nie ma nic "śpimy" czekając na wezwanie Boga do zmartwychwstania. A to czy zasłuzymy by zyc dalej...
no właśnie.
W ciagu 2 lat byłam na pogrzebie 4 bliskich mi osób.

Mając dwójke dzieci....mam schizy totalne. Jak nie napada mnie wizja że umiera mi moje najmłodsze 11 miesięczne kochanie,czy będę wtedy w stanie normalnie zyć, to znowu ,że mnie zabraknie i co wtedy te moje pociechy zrobią, jak sie będą czuć, czy ojciec podoła.

A to znowu że starszy syn odejdzie z tego świata i czy i jak to zniosę.

Matki nie powinny widziec smierci swoich dzieci - tak mi kiedys babcia prawiła. Coś w tym jest.

Za duzo mam refleksji na temat smierci, wiem jedno, po smierci nie ma nic, nie ejstesmy świadomi tak jak nie ejstesmy świadomi niczego podczas snu.
Zmarli nie widzą, nie czują, nie słyszą, to czy zapalimy świeczke, czy nie to tylko i jedynie nasza sprawa,moralna, uczuciowa.

Ważne jest dla mnie to jak odejdę - w cierpieniu i bólu, czy po cichutku w nieswiadomosci........

Za duzo napatrzyłam się na agonie moich bliskich,a nie trwało to godziny a dni. Natomiast babcia, moja mama - ona mnie wychowała - odeszła po cichutku we snie, niczego nie swiadoma. O 1 w nocy jeszcze bujała na rękach swojego  3 miesięcznego prawnuczka, z usmiechem na twarzy i cmoknięciem w usta powiedziałyśmy sobie "Dobranoc", przytuliłyśmy sie, szepnęłam pamietam - kocham cie babciu,serce moje, i babcia poszła spać.
O 6 rano juz nie zyła. Mój starszy syn kręcił się po jej pokoju myśląc po prostu że prababcia po prostu spi, zrobił nawet jej herbatę.....

ehhhh..idę ryczeć...ale wolę taka smierc, niż umierać w agonii na raka,gdy już nawet morfina nie działa - a to spotkało mojego dziadka.

Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

79

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Kyntia napisał/a:

Śmerci się nie boje. Umrę kiedyś, tak jak i Wy.
Na kazdego z nas przyjdzie ten moment.
Nie ma zycia po smierci, kto choć raz dogłebnie przeczytał Biblie, nie wysłuchując tylko popierdół księdza w niedzielę, wie o czym piszę.
Po smierci nie ma nic "śpimy" czekając na wezwanie Boga do zmartwychwstania. A to czy zasłuzymy by zyc dalej...
no właśnie.
W ciagu 2 lat byłam na pogrzebie 4 bliskich mi osób.

Mając dwójke dzieci....mam schizy totalne. Jak nie napada mnie wizja że umiera mi moje najmłodsze 11 miesięczne kochanie,czy będę wtedy w stanie normalnie zyć, to znowu ,że mnie zabraknie i co wtedy te moje pociechy zrobią, jak sie będą czuć, czy ojciec podoła.

A to znowu że starszy syn odejdzie z tego świata i czy i jak to zniosę.

Matki nie powinny widziec smierci swoich dzieci - tak mi kiedys babcia prawiła. Coś w tym jest.

Za duzo mam refleksji na temat smierci, wiem jedno, po smierci nie ma nic, nie ejstesmy świadomi tak jak nie ejstesmy świadomi niczego podczas snu.
Zmarli nie widzą, nie czują, nie słyszą, to czy zapalimy świeczke, czy nie to tylko i jedynie nasza sprawa,moralna, uczuciowa.

Ważne jest dla mnie to jak odejdę - w cierpieniu i bólu, czy po cichutku w nieswiadomosci........

Za duzo napatrzyłam się na agonie moich bliskich,a nie trwało to godziny a dni. Natomiast babcia, moja mama - ona mnie wychowała - odeszła po cichutku we snie, niczego nie swiadoma. O 1 w nocy jeszcze bujała na rękach swojego  3 miesięcznego prawnuczka, z usmiechem na twarzy i cmoknięciem w usta powiedziałyśmy sobie "Dobranoc", przytuliłyśmy sie, szepnęłam pamietam - kocham cie babciu,serce moje, i babcia poszła spać.
O 6 rano juz nie zyła. Mój starszy syn kręcił się po jej pokoju myśląc po prostu że prababcia po prostu spi, zrobił nawet jej herbatę.....

ehhhh..idę ryczeć...ale wolę taka smierc, niż umierać w agonii na raka,gdy już nawet morfina nie działa - a to spotkało mojego dziadka.

Wybacz, że pozwolę się nie zgodzić z tobą co do tego co jest napisane w Biblii. Wiele fragmentów świadczy o tym, że mamy świadomość po śmierci. Poza tym w Biblii jest napisane, że nie możemy zasłużyć na zbawienie tylko dostajemy je za darmo przez wiarę w Jezusa i to co się stało na krzyżu.
Czasami cierpienia i świadomość nadchodzącej śmierci stają się powodem do głębokich przemyśleń, nawróceń i uporządkowania swojego życia. Oczywiście nikomu nie życzę takiego odejścia lepiej wszystko uporządkować na bieżąco. Możesz znaleźć wiarę i oparcie w wielu słowach które czytałaś w Biblii, i nawiązać relację z Jezusem.
Też przeżyłem śmierć kilku osób mi bliskich, takie sytuacje mogą nas wiele nauczyć.
Salomon napisał, że lepiej jest pójść do domu żałoby niż na imprezę. Śmierć dla ludzi mających relację z Jezusem nabiera innych perspektyw.

80

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Od pewnego czasu myślę dużo o śmierci. To się chyba zaczęło w 2006 roku -  pierwszy raz miałam taki mały atak paniki - zaczęłam płakać myśląc o tym że kiedyś umrę - co ze mną będzie. Próbowałam czytać biblię trochę, zaczęłam od początku, skończyłam gdzieś w miejscu, gdzie tak mnie zdołowało, że pamiętam do dzisiaj jak płakałam, że jestem za brudna i zniszczona, że nikt mnie nie chce - ale nie wiem sama czy to Boga chciałam czy chłopaka, chrześcijanina, którego poznałam. Czas mijał, w 2008 roku w szkole ktoś podarł moje marzenia i nadzieje na dalsze życie - nie wiedziałam co z sobą zrobię, bo oblałam większość przedmiotów i z tego co ta osoba powiedziała, nie miałam możliwości robić tego z czym myślałam że mam szanse. Znowu beczałam - nic to nie rozwiązało. Potem postanowiłam że zakończę swoje życie (chyba wcześnie w 2009) bo po co żyć jak nie jest mi dobrze a i tak umrę - moi bliscy też, ci którzy mnie kochają też umrą - więc po co żyć, po co się męczyć. Pewnie bym tego nie zrobiła, bo byłam tchórz, ale kto wie, może i bym zrobiła, bo nie miałam żadnej nadziei - nawet jakby mi się podobało to życie, to myśl o śmierci mnie przerażała i chyba chciałam to po prostu zakończyć. Ale nie zdążyłam, bo Bóg mnie odkupił. Poznałam kolejnego Chrześcijanina, który ze mną rozmawiał, prawie codziennie o Bogu. W końcu powiedział mi że to jak Go ignoruję i obrażam jest złe i poniosę za to karę, znowu się rozpłakałam, bo wiedziałam dokładnie na co zasługuję po śmierci. Bałam się drugiej śmierci, o której mówi Objawienie Jana. Ale Jesus mnie zbawił od niej zbawił - dosłownie uratował, i teraz mam po co żyć - dla Niego, za to co On dla mnie zrobił - wziął ciężar moich grzechów na Siebie, i za mnie poniósł karę. Zmarł, a potem wstał zmartwych - tak jak ja wstanę, dzięki Niemu. Żyję dla Niego - Dla Jezusa, który jest Bogiem. Jest nadzieja, ale tylko w Chrystusie.  Bo tylko On wygrał ze śmiercią, dla nas. Uczynki nas nie zbawią, bo prawo złamaliśmy - musimy Mu ufać. Zaufałam Bogu że przez to co Jezus zrobił, ja mogę i będę żyć. Nadal myślę o śmierci, ale już się nie boję. I to nie jest tak że jestem Chrześcijanką i wierzę w kłamstwa, bo to mi daje nadzieję - bo jakby to były kłamstwa, to by dla mnie nie wystarczyło i wolałabym się zabić.

81

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
heathcliff napisał/a:
Sadie napisał/a:

I po moim mezu. Nigdy przed nim.

Znasz "Pamiętniki Adama i Ewy" Twaina? Dlaczego nie przed nim?

Nie znam. Dlaczego nie przed nim? Bo nie chce mu sprawiac bolu. Ja jego odejscie zniose ale jego na tyle kocham ze nie chce swoja smiercia ranic.

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

82

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Odświeżam...
Jak to z wami jest? W ogóle w jakikolwiek szczególny sposób obchodzicie ten dzień?
Chciałabym jeszcze raz rozróżnić 1.11 - Uroczystość Wszystkich Świętych, które jest świętem radosnym, gdzie ''wszyscy święci balują w niebie'', z radości że już tam są wink Jednak tego dnia zwyczajowo też się odwiedza cmentarze. 2.11 - to wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, czyli tzw. Dzień Zaduszny.
W tym szczególnym czasie Kościół daje nam możliwość uzyskania i ofiarowania za zmarłych odpustu zupełnego. Mogą go uzyskać wierni, którzy nawiedzą kościół, lub kaplicę publiczną 1 listopada od południa i przez cały Dzień Zaduszny. Taki odpust można go uzyskać tylko jeden raz w ciągu dnia.

Oprócz tego codziennie, w dniach od 1 do 8 listopada, po spełnieniu określonych warunków,  wierni mogą uzyskać odpust zupełny, który ofiarowuje się wyłącznie za zmarłych. W tym celu należy pobożnie nawiedzić cmentarz i odmówić, choćby w myśli, modlitwę za zmarłych. Wymagane jest też zachowanie zwyczajnych warunków odpustu, takich jak brak przywiązania do grzechu, stan łaski uświęcającej, przyjęta Komunia św. i modlitwa w intencjach Ojca Świętego.

''Być czy mieć?
Być z tym, co się ma.''

83 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-02 07:41:30)

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
allegra90 napisał/a:

Odświeżam...
Jak to z wami jest?
...
W tym szczególnym czasie Kościół daje nam możliwość uzyskania i ofiarowania za zmarłych odpustu zupełnego. Mogą go uzyskać wierni, którzy nawiedzą kościół, lub kaplicę publiczną 1 listopada od południa i przez cały Dzień Zaduszny. Taki odpust można go uzyskać tylko jeden raz w ciągu dnia.

Oprócz tego codziennie, w dniach od 1 do 8 listopada, po spełnieniu określonych warunków,  wierni mogą uzyskać odpust zupełny, który ofiarowuje się wyłącznie za zmarłych. W tym celu należy pobożnie nawiedzić cmentarz i odmówić, choćby w myśli, modlitwę za zmarłych. Wymagane jest też zachowanie zwyczajnych warunków odpustu, takich jak brak przywiązania do grzechu, stan łaski uświęcającej, przyjęta Komunia św. i modlitwa w intencjach Ojca Świętego.

Fajnie, że ktoś głębiej wchodzi w szczegóły... bo jako człowiek zgorzkniały, mam wrażenie, że święto TO dla lwiej części społeczeństwa zasadza się na "rewii mody" na cmentarzu i "postaw się a zastaw" (żeby sąsiadowi "oko zbielało"... wink )
ROZUMIEM, że te reguły człowiek wymyślił... no bo daję pieniądze "na wypominki" za najbliższych i kasę biorą. A gdy ja NIE jestem w stanie "łaski uświęcającej" to skutku nie będzie? Czemu zatem pieniążki chętnie przyjmują... a może również owe pozostałe wymagania/obowiązki ZA MNIE również?
Do tego modlitwa za papieża... ok. Franciszka lubię. A jakby KTOŚ pominął to akurat wymaganie, choćby przez niedopatrzenie... to całe wysiłki NA NIC?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

84

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Jestem osoba wierzaca i sie nie boje smierci,poniewaz zobacze w tym momencie Jezusa.

85

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Alusia napisał/a:

Czy wierzycie we własną śmierć ?Jak przeżywacie te dni pełne zadumy i refleksji nad przemijaniem, życiem i śmiercią ?

Z jednej strony mam gdzieś tę świadomość, że nie będę żyć wiecznie i motywuje mnie ona do tego, żeby nie tracić czasu na bezmyślne dryfowanie przez życie. A z drugiej strony ciężko pogodzić mi się z myślą, że mam datę ważności, ponieważ jestem bardzo ciekawa jak będzie wyglądał świat za 100-200 lat. Niby wiem, że nawet dziś mogę wyjść z domu i już nie wrócić, ale jednocześnie podświadomie ufam, że dożyję później starości, bo na razie za dużo mam do zrobienia. Podobno człowiek najbardziej zdaje sobie sprawę z własnej śmiertelności, gdy straci rodziców.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

86

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

z racji wyuczonego zawodu dobrze wiem, co sie dzieje z ludzmi - umieraja - i jak to wyglada po smierci. przynajmniej z fizycznego punktu widzenia wink

wiem, ze sama tez umrę. kazdy umrze. nie da sie poki co od tego uciec wink i, no cóż, moze tez byc tak, ze ta smierc bedzie bolesna.
ale skoro nie da sie uciec, to uwazam tez, ze nie ma co sie zadreczac.
nie jestem za to do.końca pewna czy chciałabym dozyc poznej starosci. równie dobrze, to ja moge wybrac moment w ktorym zaprosze Śmierć, zeby mnie zabral.
liczę na to,że będzie to ŚMIERĆ z Prattcheta big_smile

87

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Malorzata napisał/a:

Jestem osoba wierzaca i sie nie boje smierci,poniewaz zobacze w tym momencie Jezusa.

Dokładnie, ja boję się tylko cierpienia które doprowadza do niej. Bo tak naprawde wracamy do prawdziwego domu. Tak ludzie podczas śmierci klinicznej którzy przeżyli nde opowiadali o tym. Że uczuli jakby wracali do domu po bardzo długiej podróży. I nie chcieli z tamtąd odchodzić.

His body is made out of swords, His blood is of iron and his heart of glass, He survived through countless battles, Not even once retreating, Not even once being understood, He was always alone, Intoxicated with victory in a hill of swords, Thus, his life has no meaning, That body was certainly made out of swords

88

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Alusia napisał/a:

Generalnie złapałam się na tym ,że nie wyobrażam sobie tego ,ze sama kiedykolwiek umrę. Że umrą moi bliscy, przyjaciele - mogę sobie to- choć z wielkim bólem- wyobrazić. Ale że sama umrę nie sad Nie wiem, może to trochę nieskładnie mi wyszło, za dużo emocji jak to piszę, ale chciałam zapytać, jakie wy macie podejście do tej kwestii. Czy wierzycie we własną śmierć ?Jak przeżywacie te dni pełne zadumy i refleksji nad przemijaniem, życiem i śmiercią ?

Kiedyś śmierć była dla mnie pojęciem absolutnie abstrakcyjnym, odkąd jednak straciłam swoich bliskich poczułam, że jest tuż obok, czai się i może nadejść w każdej chwili. Śmierć, spośród wszystkiego, co dzieje się na ziemi, jest jedyną pewną okolicznością, której każdy z nas doświadczy, więc tak, jak najbardziej dotykam tego, że kiedyś mnie nie będzie. Jednak oswoić się z tą myślą nie potrafię. Najbardziej chyba boję się z czymś nie zdążyć.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

89

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Anhedonia napisał/a:
allegra90 napisał/a:

Odświeżam...
Jak to z wami jest?
...
W tym szczególnym czasie Kościół daje nam możliwość uzyskania i ofiarowania za zmarłych odpustu zupełnego. Mogą go uzyskać wierni, którzy nawiedzą kościół, lub kaplicę publiczną 1 listopada od południa i przez cały Dzień Zaduszny. Taki odpust można go uzyskać tylko jeden raz w ciągu dnia.

Oprócz tego codziennie, w dniach od 1 do 8 listopada, po spełnieniu określonych warunków,  wierni mogą uzyskać odpust zupełny, który ofiarowuje się wyłącznie za zmarłych. W tym celu należy pobożnie nawiedzić cmentarz i odmówić, choćby w myśli, modlitwę za zmarłych. Wymagane jest też zachowanie zwyczajnych warunków odpustu, takich jak brak przywiązania do grzechu, stan łaski uświęcającej, przyjęta Komunia św. i modlitwa w intencjach Ojca Świętego.

Fajnie, że ktoś głębiej wchodzi w szczegóły... bo jako człowiek zgorzkniały, mam wrażenie, że święto TO dla lwiej części społeczeństwa zasadza się na "rewii mody" na cmentarzu i "postaw się a zastaw" (żeby sąsiadowi "oko zbielało"... wink )
ROZUMIEM, że te reguły człowiek wymyślił... no bo daję pieniądze "na wypominki" za najbliższych i kasę biorą. A gdy ja NIE jestem w stanie "łaski uświęcającej" to skutku nie będzie? Czemu zatem pieniążki chętnie przyjmują... a może również owe pozostałe wymagania/obowiązki ZA MNIE również?
Do tego modlitwa za papieża... ok. Franciszka lubię. A jakby KTOŚ pominął to akurat wymaganie, choćby przez niedopatrzenie... to całe wysiłki NA NIC?

Odwiedziłam 1 listopada 3 cmentarze i zauważyłam, że "cmentarna rewia" słabnie z roku na rok. Groby też jakby gustowniej przyozdobione, mniej odpustowego przepychu. Wciąż sporo zniczy na płytach, ale to chyba normalne, że dalsza rodzina chce zapalić świeczkę, bo nie na każdą mogiłę stawia ikebanę.

Jeżeli nie jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, to datki są bezsensowne? Odpust, o którym pisze Allegra, finansowo nic nie kosztuje. Chodzi o intencję i czas.
Katolicy wierzą i obchodzą pamięć o zmarłych we właściwy dla swojego wierzenia sposób. Trudno, a nawet niewłaściwie, jest negować cudze obrzędy i wierzenia, zwłaszcza w tak delikatnej kwestii jaką jest pamięć o bliskich zmarłych.

Olinak napisał/a:

Kiedyś śmierć była dla mnie pojęciem absolutnie abstrakcyjnym, odkąd jednak straciłam swoich bliskich poczułam, że jest tuż obok, czai się i może nadejść w każdej chwili. Śmierć, spośród wszystkiego, co dzieje się na ziemi, jest jedyną pewną okolicznością, której każdy z nas doświadczy, więc tak, jak najbardziej dotykam tego, że kiedyś mnie nie będzie. Jednak oswoić się z tą myślą nie potrafię. Najbardziej chyba boję się z czymś nie zdążyć.

Chyba każdego z nas życie doświadczyło stratą bliskiej osoby. Kiedyś usłyszałam taką konkluzję: "Gdy odchodzi kolejna osoba, przypominamy sobie o przemijaniu. Dobrze, gdy pamiętamy przez 3 miesiące. Lepiej, kiedy pół roku, rok. Najlepiej, gdy świadomość śmierci pozostaje z nami na zawsze.".

W przeszłości bałam się śmierci. Wydawało mi się, że na świecie jest ogrom ciekawych rzeczy do zrobienia, ludzi do poznania, lądów do zbadania, emocji do doznania. Obecnie nie czuję lęku przed odejściem. Zrozumiałam, że bez względu na to, co mnie czeka, śmierć może w każdej chwili zakończyć moją wędrówkę i nic na to nie poradzę. Uznałam, że nie ma sensu bać się nieuniknionego.
To, że z czymś nie zdążę, jest w zasadzie pewniakiem. Jakieś niepoukładane sprawy z pewnością zostawię. Ale, mogę opuścić bliskich we względnym ładzie. Żeby tak się stało, trzeba umieć żyć dniem dzisiejszym i nie zostawiać niczego na jutro.

90

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Rewia, stragany przy cmentarzach to jedno, ale są ludzie, którzy spotkania przy grobach traktują jak spotkania towarzyskie. Mam bliską znajomą, która kilka lat temu straciła córeczkę, do dziś swoją żałobę przeżywa dotkliwie. Była zdruzgotana, kiedy spotkani przy grobie dziewczynki siostra męża ze swoim mężczyzną urządzili sobie radosne pogaduszki. Ona chwaliła się jak pyszny zrobiła obiad, on opowiadał o remoncie dachu. Mężczyźni są inni, choć i ich nic nie usprawiedliwia, ale ta kobieta dotąd wydawała mi się wrażliwą istotą. Na miejscu znajomej czułabym podobny niesmak.
My jeden z grobów odwiedziliśmy w tym roku po raz pierwszy, nawet mój syn stał w zadumie, spokojnie, szanując miejsce i emocje innych. Od dorosłych ludzi oczekuję zrozumienia, wystarczy milczeć i nie przeszkadzać.
Pomijając kwestię, że oboje zdają sobie sprawę z sytuacji, to przypuszczam, że na znajomą wystarczyło spojrzeć, by zauważyć, że potrzebuje pobyć sama ze sobą, swoimi myślami i sercem pobiec do córeczki, że rozmowy o obiedzie i dachu są w takiej chwili co najmniej nietaktowne. Odrobina empatii i nic więcej. Tak niedużo, a w takich chwilach tak wiele...

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

91

Odp: Dzień Zaduszny - nasze refleksje
Alusia napisał/a:

Mhm, zakładam ten wątek tak w sumie będąc już pod nastrojem Święta Zmarłych. Wiadomo, idzie się na cmentarz, zapala światełko nad grobami bliskich i przyjaciół. To wiadomo. Stałam dziś nad grobem dziadka - pamiętam jak byłam mała ,chodziłam z nim na lody i do zoo. Był bardzo dobrym, kochanym człowiekiem. A jednak umarł. Leży w grobie. Czasem go odwiedzam. Tak stojąc nad jego grobem, zaczęłam się zastanawiać. Co będzie za 50, 100 lat. Przecież wtedy mnie nie będzie. Za 50 - być może. Za 100 na pewno. I co wtedy? Jak to będzie. Będę też tak gdzieś tam leżeć na tym cmentarzu ...? Oczywiście wiele pytań się nasuwa. Ale nie o tym teraz chce tu mówić. Generalnie złapałam się na tym ,że nie wyobrażam sobie tego ,ze sama kiedykolwiek umrę. Że umrą moi bliscy, przyjaciele - mogę sobie to- choć z wielkim bólem- wyobrazić. Ale że sama umrę nie sad Nie wiem, może to trochę nieskładnie mi wyszło, za dużo emocji jak to piszę, ale chciałam zapytać, jakie wy macie podejście do tej kwestii. Czy wierzycie we własną śmierć ?Jak przeżywacie te dni pełne zadumy i refleksji nad przemijaniem, życiem i śmiercią ?

Cytując mojego ulubionego Allena, to nie tak, że boję się umrzeć, po prostu nie chciałabym być w pobliżu, kiedy to się stanie wink
Bardzo lubię - jeśli tak to można nazwać - klimat tych świąt, właśnie z powodu tego, że są pełne refleksji i zadumy nad życiem i przemijaniem. W gorączce codziennych spraw, nie mam czasu i nawet ochoty na takie smuty, a ten dzień to niejako wymusza. Nawet, jak nie chcemy to potykamy się o niego...

Posty [ 56 do 91 z 91 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Dzień Zaduszny - nasze refleksje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018