Nika76,
uważa się (i słusznie), że psychoerapia powinna prowadzić do poprawienia samopoczucia, satysfakcji z życia, relacji z ludźmi itp. Terapia jest jednak zazwyczaj stosunkowo długim (choć czas trwania zależy od wielu czynników), złożonym, wieloetapowym procesem, w którym zdarzają się wzloty i upadki.
Okresy pogorszonego samopoczucia podczas terapii są naturalne - szczególnie w momencie, w którym obecnie się znadujesz.
Dlaczego może tak się dziać? Stajemy się bardziej świadomi w obserwowaniu siebie i swoich uczuć, które wcześniej ignorowaliśmy, wypieraliśmy, umniejszaliśmy. Uczymy się pełniej i żywiej przeżywać radość, szczęście - ale też przyglądać się swojemu smutkowi, rozczarowaniu, wyrażać złość i żal. Czasami przypominamy sobie - "rozgrzebujemy" - niełatwe wydarzenia z przeszłości, które odświeżają w nas stare emocje. Zwiększa się też świadomość trudności - być może jaśniej zauważasz dziś małżeńskie problemy, których dotąd nie nazywałaś?
Często zastanawiam się również, jak zmienia się funkcjonowanie pary lub całej rodziny, w której tylko jedna z osób poddaje się terapii. Jedna z osób zmienia się, rozwija w innym tempie niż pozostali, inaczej wyraża emocje, inaczej funkcjonuje. Dla otoczenia początkowo jest to sytuacja niezrozumiała i zagrażająca. Zazwyczaj, z biegiem czasu, zmiana jednej osoby prowokuje stopniowe zmiany u pozostałych członków systemu - w zachowaniu dzieci, małżonka itd. - ale początkowe etapy tych przemian są trudne.
Wszystkie powyższe kwestie są naturalne i w jakimś stopniu mają miejsce u wszystkich osób poddających się terapii.
Co jednak ważne w Twojej sytuacji - wciąż, niezmiennie (niezależnie od psychoterapii) znajdujesz się w obiektywnie bardzo trudnej sytuacji. Z Twojej wiadomości rozumiem, że konflikt z mężem nadal trwa, padły słowa o braku miłości, być może możliwości rozstania. Nie czujesz się w swoim domu pewnie i bezpiecznie. W tych okolicznościach nagłe emocje, niepokój, wybuchy złości są naturalne.
Myślę, że w tej sytuacji, warto skoncentrować się (obok głębszej analizy emocji) także na życiu tu i teraz - sposobach radzenia sobie z domowymi konfliktami, uczenia się spokojnej, konstruktywnej rozmowy z mężem, treningu "bezpiecznych" sposobów wyrażania swojej irytacji, złości, a także szukania wspólnych dla Ciebie i męża celów i wartości w Waszym życiu.
Kluczowym jest również pytanie - jaki jest cel Twojej terapii? Co chcesz zmienić? Jaką zmianę uznałabyś za pozytywny skutek Twojej pracy i sukces? Do czego dążysz?
Jaki cel pracy ustaliłyście z terapeutką?
Jeśli chciałabyś podjąć próbę odbudowania relacji z mężem, utrzymania małżeństwa i rozwiązania Waszych dotychczasowych problemów - być może warto rozważyć wspólną terapię małżeńską? Jest to bardziej "konkretny i zadaniowy" rodzaj pracy. Zaletą jest również to, że oboje partnerzy są w procesie zmiany i na bieżąco mogą z teraputą omawiać związane z tym trudności.
Co czujesz, biorąc pod uwagę możliwość, że Wasze małżeństwo zmierza ku końcowi? Jest to dla Ciebie akceptowalne rozwiązanie? Jesteś w stanie zgodzić się na rozstanie i dążyć do jak najlepszego poradzenia sobie z tą sytuacją?