netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

152 odpowiedzi44 585 wyświetleńzałożony przez JustynaPiatkowska, 26.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 153 z 153 ]

131

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Enya,
zagadnienie, o które pytasz - samookaleczanie i inne formy samouszkodzeń, ich przyczyny, znaczenie, współwystępowanie z innymi zaburzeniami, leczenie - jest zbyt szerokie i złożone, aby móc zwięźle wyjaśnić je na forum.

Z pewnością zjawisko to nie wiąże się nierozerwalnie ani wyłącznie z zaburzeniem osobowości borderline. Przyczyną mogą być inne zaburzenia psychiczne (np. depresja, schizofrenia), a także trudności emocjonalne (związane z np. zaburzonym systemem rodzinnym, traumatycznymi doświadczeniami z przeszłości) czy incydentalne czynniki sytuacyjne.

Występowanie szczególnych trudności w wieku młodzieńczym wiąże się z dorastaniem i jest naturalne dla wszystkich ludzi, należy pozostać jednak czujnym na zachowania budzące szczególny niepokój. Na pewno należą do nich zachowania autoagresywne. Mogą być objawem już istniejących zaburzeń (np depresji młodzieńczej, o przebiegu i objawach różniących się od klasycznej depresji) lub pierwszym symptomem tych dopiero się rozwijających (np zaburzeń osobowości). Otaczając młodego człowieka opieką psychologiczną, można zapobiec lub załagodzić konsekwencje, które pojawią się w jego dorosłym życiu.

W celu uzyskania szerszych informacji (np co do różnych teorii przyczyn i rozwoju zachowań autoagresywnych) polecam literarurę.

132

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Problem ze złością!!! Pytania do ekspertów!

Wszystkie podręczniki o asertywności to w moim poczuciu "gadanie dla gadania", gdyż to co tam piszą ma się nijak do rzeczywistości. Gdyż mam wrażenie, iż nikogo nie interesuje co czuje. Co z tego, że powiem, że jest mi przykro z powodu..., że to mnie denerwuje gdyż..., czuje się tak ponieważ...., skoro nikogo to nie obchodzi, a każda uwaga wyrażona z mojej strony jest odbierana jako uwaga, czyli atak!!! Nikt nie ma ochoty słuchać tego co mam do powiedzenia, nikogo to nie obchodzi!

Na każdą moją uwagę inni reagują atakiem, zrobią niemal wszytsko abym tylko się zamknęła. Nie mam możliwości się wypowiedzieć, zatem jak mam wyrazić gniew, który nigdy nie jest do końca wyrażony i tylko się odkłada i gromadzi na potem? Dodam, że moją jedyną potrzebą jest wyrazić swoje potrzeby oraz pokazać, iż jakieś zachowanie jest dla mnie np. nieprzyjemne. Chciałabym dialogu, współpracy aby ktoś też wczuł się w moje położenie, a nie jedynie oczekiwał zmiany w moim zachowaniu. Tym bardziej, że inni wyraźnie dają do zrozumienia, iż swojego zachowania sami nie zamierzają zmienić wobec mnie, bo nie widzą problemu lub widzą tylko swoje problemy, swoje racje.

Czy jeśłi będąc zła, wyrażam swoją złość niepersonalnie, wskazuje na sytuację dla mnie denerwującą, wskazuje na zachowanie lub brak zachowania ze strony drugiej osoby to czy nie mogę mieć tonu adekwatnego do przeżywanego gniewu? Jesli swojego zdenerwowania nie mogę wyrazić nawet tonem głosu, to jak to zrobić? Jak wyrazić gniew aby faktycznie się go pozyc?

Czy nie mam prawa do ukazania swoich emocji, do wyrażania gniewu? (Oczywiście nie mam tu na myśli wrzasku, wyzwisk, mówienia o tym jaki ten ktoś jest beznadziejny itp.) Chodzi mi o wyrażanie gniewu w sposób odpowiedni!!!

Jakie zachowanie jest dopuszczalne jełśi chodzi o szczere wyrażenie gniewu, tak aby mieć uczucie autentyczności?

Czuje się ostatnio bezsilna wobec tego typu sytaucji. Mam poczucie, że totalnie nie wiem jak się komunikować... sad

133

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Enya,
czy większym problemem jest dla Ciebie to, że otoczenie nie dowiaduje się, co tak naprawdę myślisz, co czujesz - czy subiektywny dyskomfort zalegania niewyrażonych emocji?

Myślę, że w sytuacji agresywnej reakcji lub całkowitego zignorowania przez rozmówcę Twojego otwartego komunikatu "Nie podoba mi się to" masz prawo podkreślić swoje emocje podniesionym tonem, postawą ciała, mimiką - np. wstać z pozycji siedzącej, nawet krzyknąć. Warto jednak (mimo wszystko) zawsze stopniować reakcje. Przykładowo:

- "Zwraca się pan do mnie w bardzo lekceważący sposób" - prosty komunikat, już wiesz, że on wie
- "Bardzo mi przeszkadza/ irytuje/ smuci, że zwraca się pan do mnie w taki sposób" - powtórzenie, wzmocnienie i podkreślenie emocji
- "Zwracam panu uwagę kolejny raz. Jeśli nie zmieni pan swojego zachowania, będę zmuszona zakończyć rozmowę" - odwołanie się do konsekwencji, wyższych sankcji (np. szefa) - ale takich, które rzeczywiście będą zrealizowane!
- w razie braku reakcji na powtarzaną uwagę należy wstać i wyjść czy wykonać inną czynność, o której uprzedzałaś poprzednim razem

Otoczenie powinno zapamiętać, że zawsze realizujesz swoje plany i ostrzeżenia.

Warto jednak zastanowić się również, dlaczego Twoje otoczenie często (jak często?) reaguje w sposób, o którym pisałaś. Co mogłabyś zmienić w swoim zachowaniu tak, aby nie musieć wykorzystywać zachowań asertywnych, a unikać starć. Może zdarza Ci się zachowywać zbyt mało/ zbyt dużo wyrozumiale, zbyt mało/ zbyt dużo otwarcie itp. Być może sytuacje takie powtarzają się tylko w niektórych grupach, z niektórymi ludźmi?

134

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Justyna takie sytuacje powtarzają się tylko wobec niektórych bliskich mi osób. Myślę, że bardziej przeszkadza mi, że otoczenie nie dowiaduje się co tak naprwdę myślę, czuje.

Mam wrażenie, że zazwyczaj byłam bierna, powstrzymywałam się od zwrócenia komuś uwagi. W czasie już trwającego konfliktu nawet przy ogromnym napięciu kontrolująca, powstrzymujaca, zawsze ja czułam się winna danej sytuacji. Zawsze starałam się zrozumieć drugą stronę, dostrzec dobre motywacje. Często obawiałam się, że jeśłi wyraże swoją uwagę to kogoś tym zranie albo stracę przychylność. Nagromadzoną agresję myślę, że prędzej skierowałabym na siebie niż drugą osobę.

Wiem, że mam już dosyć takiej postawy. Nie mam ochoty za każdym razem być winna szczególnie kiedy nie jestem. Jestem skłonna współpracować, pójść na ustępstwa. Wiem, że nie jestem idelana, popełniam błędy. Jednak bardzo mi zalezy aby moi rozmówcy potrafili uszanować moje uczucia, potrzeby.

Myślę, że obecne moje konflikty wynikają z tego, że przestałam być bierna i wyrażam swoje zdanie, zwracam uwagę jesli coś jest dla mnie niemiłe.
Strasznie mnie irytuje jeśli ktoś narzuca mi swoje rozwiązanie, nie próbując nawet postawić się w moim położeniu. A kiedy ja chcę kompromisu, czy zwyczajnego uznania  to zarzuca mi się egoizm. Wychodzi na to, że to ja jestem tą osobą, która ma jedynie żądania. Czuje się tak jakby moi rozmówcy oceniali sytaucję zawsze w kategoriach coś jest albo czarne albo białe. Zatem mogę być albo biała albo czarna, nic pośredniego.  A ja chcę aby ktoś dostrzegł po prostu mnie.

Nie jestem zainteresowana rozwiązaniami typu, że w sytuacji braku reakcji z czyjejś strony ja np. wyjdę, ogranicze rozmowy gdyż to tak naprawdę najbardziej uderzy we mnie.
To są bliskie osoby zatem nie jest dla mnie żadnym rozwiązaniem oddalanie się od nich.

Czasem czuje się jakbyśmy rozmawiali w dwóch różnych językach, próbuje mówić na różne sposoby, kończy się na tym, że ciagle gadam ale z tego nic nie wynika. Mam poczucie, że nie potrafię komunikować się z innymi, odczuwam bezsilność i to powoduje też, że próbuje coś przekazać na wszytskie mi możłiwe sposoby co może być dla innych irytujące.

135

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

czy do seksuologa można pójść na NFZ?  Próbowałam się dowiedzieć, dzwoniłam do kilku placówek, które miały w nazwie "seksuolog"...ale okazywało sie, że tak naprawdę był to urolog, który akurat kompletnie mi nie jest potrzebny. .....i zniechęciłam się.

136 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2011-08-31 14:49:27)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Catwoman,
oczywiście istnieją placówki, gdzie konsultacje seksuologiczne są refundowane.

Jakiego specjalisty poszukujesz? Ginekologa, endokrynologa (czy innego lekarza), pedagoga, psychologa, psychoterapeuty?

Większość seksuologów jako bazowe ma wykształcenie medyczne lub psychologiczne. Rzeczywiście w jakiś sposób tworzy to dwie główne grupy pacjentów - z problemami o podłożu biologicznym lub psychicznym. Jednak podczas pierwszej konsultacji lekarz-seksuolog może przeprowadzić wstępny wywiad i przekierować do psychoterapeuty lub odwrotnie - psycholog-seksuolog stwierdzi, że konieczne są dodatkowe badania lekarskie. Warto skorzystać z tej możliwości, tym bardziej, że najczęściej osoby o wykształceniu seksuologicznym z jednego miasta znają się wzajemnie (nie jest ich wielu) i wiedzą, w których placówkach w okolicy istnieje możliwość wizyt refundowanych.

Jakiego rodzaju pomocy oczekujesz?

137

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Pani Justyno
Czy ma Pani może namiary na dobrych i sprawdzonych psychologów w Wielkopolsce ? Fakt, na necie sporo można wyszukać i wyczytać ale te wszystkie opinie są tak różne, że człowiek się gubi

138

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Nici,
trudno jednoznacznie stwierdzić, że psycholog jest dobry lub niedobry i co miałoby być wyznacznikiem takich werdyktów. Szukając opinii w internecie (a jestem zdania, że to dobry pomysł) warto zaufać innym pacjentom. Fajnie też mieć możliwość popytania znajomych lub zadania pytania na lokalnym (wojewódzkim, miejskim) forum internetowym.

Warto sprecyzować, jakiego konkretnie specjalisty się poszukuje - terapeuty z perspektywą wielu spotkań w dłuższym terminie czy jedynie kilku spotkań konsultacyjnych i diagnozy, psychologa do kontaktu indywidualnego, dla pary (małżeństwa) czy dla rodziny, dla dorosłego czy dla dziecka. Często psychologowie specjalizują się w konkretnym rodzaju pomocy (konkretnej grupie trudności) czy grupie pacjentów. Nierzadko też istotne jest dla nas, aby specjalista najlepiej był mężczyzną lub kobietą, osobą młodą lub starszą.

Mogę zaproponować kontakt do znajomego zaufanego psychoterapeuty z okolic Poznania (proszę w tej sprawie o kontakt meilowy - dobre-rozmowy@wp.pl) - będzie to jednak wciąż jedynie jedna z wielu sugestii. Często bowiem ktoś, kogo pacjenci uwielbiają dla nas okaże się zupełnie niewłaściwy lub przeciwnie - będzie się fantastycznie pracowało z kimś, kto nie jest powszechnie chwalony. Czy akurat ten terapeuta jest dla nas, najczęściej okazuje się po kilku rozmowach - pierwszych postępach, panującej atmosferze, zgodności temperamentów, stylu pracy.

Mam nadzieję, że uda się trafić na tą właściwą osobę. Pozdrawiam ciepło.

139

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Witajcie.Jestem po kilkudziesięciu spotkaniach z psychologami różnymi,także i psychiatrą.Gdy miałam 18 lat to przerwałam terapie,nie byłam w stanie komukolwiek zaufac ,wiec chyba dlatego wtedy przerwałam.Wydawało mi się ze moja psycholog jest zimna jak lód.Ale przez to chyba mój powrót do życia bez depresji trwał ok 4lata.Dzisiaj myślę,ze gdybym jednak chodziła wtedy to trwałoby to o wiele krócej .Dzisiaj nawet jestem w stanie powiedziec ze gdyby właśnie nie psycholodzy to nie wiem czy jeszcze bym żyła.Rok temu miał załamanie nerwowe i po 8 mieś terapii wyszłam z tego.Mam świetną psycholog.Teraz od kwietnia tego roku znowu załamanie i znowu mam kolejną terapię.Chodzę do tej samej psycholog co rok temu i ciężko jest naprawde,ale wierze że wyjde z tego.Nie moze byc innej opcji bo mam dla kogo życ.Każdego dnia zmuszam się do życia,walcze z tym.Mam nadzieję że po raz kolejny wygram i znowu zacznę wszystko od nowa..

140

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Strzała,
gratuluję odwagi, siły i wartości. Życzę osiągnięcia upragnionego spokoju i wielu szczęśliwych dni.

141

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

A JA się umówiłam na 5 października smile

142

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

JustynaPiatkowska dziękuję,będę się trzymac.Pozdrawiam:)))

143

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Witam
Chodze na terapie ale chce ja przerwac nie pasuje mi terapeutka .Prosze napiszcie czy na zakokonczenie mam kupic kwiaty .przez pół roku chodzenia często miała je w gabinecie.Pozdrawiam i czekam na odpowiedz.

144

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Decyzja należy do Ciebie, chociaż piękny kwiat trochę rozładuje napięcie. Jednak wątpię, żeby pani psycholog rzuciła tymi kwiatami za Tobą (nie kupuj doniczkowych i może lepiej nie róże wink )

145 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2011-09-09 16:47:36)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Nuta,
myślę, że kupowanie prezentów (nawet kwiatów) terapeucie nie jest dobrym pomysłem, a na pewno nie jest konieczne. Ze specyfiki relacji terapeutycznej wynika konieczność swojego rodzaju dystansu, uczciwości, nie nawiązywania relacji pozaterapeutycznych. Podarunek, choć sympatyczny, jest zbyt osobisty, zobowiązujący. Często jest objawem i symbolem nieprawidłowości (poufałości, zbytniej zażyłości lub poczucia władzy czy dłużności) w relacji z psychologiem. Wielu terapeutów z zasady odmawia przyjęcia takich oznak sympatii.

Jedyną formą zapłaty za usługi terapeutyczne są z góry ustalone należności finansowe.

Myślę, że serdeczne słowa pożegnania będą wystarczające.

146

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Dziękuje ślicznie  za odpowiedz.Pozdrawiam cieplutko.

147

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Witam
Od 1,5 miesiąca chodzę do psychoterapeuty. Decyzję o terapii podjęłam ze względu na problemy w  małżeństwie, mąż chciał rozwodu twierdząc, że mnie już nie kocha i jest ze mną ze względu na dzieci.   
Mam strasznie zmienne nastroje, od płaczu do śmiechu, stałam się złośliwa w stosunku do niego.
Niepokoi mnie to, że zamiast lepiej jest coraz gorzej między nami i wiem, że to ja prowokuję kłótnie. Czy takie samopoczucie jest normalne podczas terapii?  Moja terapeutka twierdzi, że po tym co z nim przeżyłam nie mam się co dziwić. Mam dylemat czy nie zrezygnować z terapii. Bardzo proszę o radę.

148 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-10-24 13:20:51)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Nika76,
uważa się (i słusznie), że psychoerapia powinna prowadzić do poprawienia samopoczucia, satysfakcji z życia, relacji z ludźmi itp. Terapia jest jednak zazwyczaj stosunkowo długim (choć czas trwania zależy od wielu czynników), złożonym, wieloetapowym procesem, w którym zdarzają się wzloty i upadki. 

Okresy pogorszonego samopoczucia podczas terapii są naturalne - szczególnie w momencie, w którym obecnie się znadujesz.
Dlaczego może tak się dziać? Stajemy się bardziej świadomi w obserwowaniu siebie i swoich uczuć, które wcześniej ignorowaliśmy, wypieraliśmy, umniejszaliśmy. Uczymy się pełniej i żywiej przeżywać radość, szczęście - ale też przyglądać się swojemu smutkowi, rozczarowaniu, wyrażać złość i żal. Czasami przypominamy sobie - "rozgrzebujemy" -  niełatwe wydarzenia z przeszłości, które odświeżają w nas stare emocje. Zwiększa się też świadomość trudności - być może jaśniej zauważasz dziś małżeńskie problemy, których dotąd nie nazywałaś?

Często zastanawiam się również, jak zmienia się funkcjonowanie pary lub całej rodziny, w której tylko jedna z osób poddaje się terapii. Jedna z osób zmienia się, rozwija w innym tempie niż pozostali, inaczej wyraża emocje, inaczej funkcjonuje. Dla otoczenia początkowo jest to sytuacja niezrozumiała i zagrażająca. Zazwyczaj, z biegiem czasu, zmiana jednej osoby prowokuje stopniowe zmiany u pozostałych członków systemu - w zachowaniu dzieci, małżonka itd. - ale początkowe etapy tych przemian są trudne.

Wszystkie powyższe kwestie są naturalne i w jakimś stopniu mają miejsce u wszystkich osób poddających się terapii.

Co jednak ważne w Twojej sytuacji - wciąż, niezmiennie (niezależnie od psychoterapii) znajdujesz się w obiektywnie bardzo trudnej sytuacji. Z Twojej wiadomości rozumiem, że konflikt z mężem nadal trwa, padły słowa o braku miłości, być może możliwości rozstania. Nie czujesz się w swoim domu pewnie i bezpiecznie. W tych okolicznościach nagłe emocje, niepokój, wybuchy złości są naturalne.

Myślę, że w tej sytuacji, warto skoncentrować się (obok głębszej analizy emocji) także na życiu tu i teraz - sposobach radzenia sobie z domowymi konfliktami, uczenia się spokojnej, konstruktywnej rozmowy z mężem, treningu "bezpiecznych" sposobów wyrażania swojej irytacji, złości, a także szukania wspólnych dla Ciebie i męża celów i wartości w Waszym życiu.

Kluczowym jest również pytanie - jaki jest cel Twojej terapii? Co chcesz zmienić? Jaką zmianę uznałabyś za pozytywny skutek Twojej pracy i sukces? Do czego dążysz?
Jaki cel pracy ustaliłyście z terapeutką?

Jeśli chciałabyś podjąć próbę odbudowania relacji z mężem, utrzymania małżeństwa i rozwiązania Waszych dotychczasowych problemów - być może warto rozważyć wspólną terapię małżeńską? Jest to bardziej "konkretny i zadaniowy" rodzaj pracy. Zaletą jest również to, że oboje partnerzy są w procesie zmiany i na bieżąco mogą z teraputą omawiać związane z tym trudności.

Co czujesz, biorąc pod uwagę możliwość, że Wasze małżeństwo zmierza ku końcowi? Jest to dla Ciebie akceptowalne rozwiązanie? Jesteś w stanie zgodzić się na rozstanie i dążyć do jak najlepszego poradzenia sobie z tą sytuacją?

149

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Pani Justyno
Bardzo dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź.
Bardzo mnie ona uspokoiła.
Wiem, że lepiej byłoby chodzić na terapię z mężem, niestety on nie chce się na to zgodzić.
I to też daje mi do myślenia.
Pozdrawiam serdecznie

150

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Nika76,
również pozdrawiam i trzymam kciuki za pozytywne zmiany.

151

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Witam,
niedawno rozpoczęłam psychoterapię, powód? chciałabym go umieć sprecyzować ale jak się okazało podczas pierwszego spotkania - mam z tym problem. Jestem mamą dziecka niepełnosprawnego. Twierdziłam, że z niepełnosprawnością dziecka jako taką nie mam "problemu" tzn. nie unikam ludzi, nie zamykam dziecka w domu, nie twierdze ze jest zdrowe skoro nie jest itp, jest odwrotnie czyli uczęszcza do przedszkola, bierze udział w róznych terapiach i innych aktywnościach, obydwoje z mężem robimy wszystko żeby jak najlepiej je usprawnić pod każdym względem.
Mimo wszystko odczuwam, że temat ten jest dla mnie jakby "nieprzepracowany" pod jakimś względem... zgłosiłam się do psychologa ponieważ pojawiło się w najbliższej rodzinie małe dziecko...a ja odczuwam rosnący niepokój, jakąś dziwną zazdrość własciwie nazywając rzeczy po imieniu to jestem zazdrosna o to że ono jest zdrowe! nie umiem nie myśłeć bez pewnej złośliwości, i jest mi z tym bardzo źle! dziecko niczemu winne, ja generalnie mam świetny kontakt z dziećmi, ale moje myśłi biegna w takim kierunku ze rady sobie z tym sama nie dam, nie chcę być taka, chcę cieszyć się ich szczęściem i radością a tymczasem zaczynam unikać dziecka, rodziny, nie wykazuję jakby zainteresowania ich osobami, unikam rozmów, tu zaczynają się sprzeczki z mężem bo on ni ewyobrazą sobie pogorszenia stosunków rodzinnych... i ma rację.

... na pierwszej wizycie oczywiście był pewien rodzaj wywiadu, wyczucie problemu. Ze mnie jakby nerwy zeszły i samam możliwość wygadania się osobie, która nie oceni mnie z góry negatywnie, dała możliwość wypłakania się ale także trochę zmuszenia do glębszego wejrzenia w problem (pod wpływem rodzaju zadawanych pytań).
Kolejna wizyta przedemną, a ja mam sters ogromny, ale czuję ze jest to ucieczka z mojej strony, zaczynam znajdowac sobie wiele powodów zeby nie iść do psychologa, zeby to przerwać. Problem nadal istnieje a ja już siebie jakby rozgrzeszam, ze próbowałam sobie pomóc ale nie wyszło! najeżam się z góry na terapię jako taką, mimo że tydzień temu byłam w nerwach ogromnych i rozsypce emocjonalnej. I lepiej nie jest.

Zaczynam wycofywać się rakiem, tłumacząc że niepotrzebnie zajmuję czas a problem jest błachy. A ja chyba nie potrafię zdefiniować problemu, nie umiem go zmierzyć, nie potrafię tego przekazać. Skoro ja siebie nie potrafię zrozumieć to jak ma to zrobić psycholog?

152

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Witam.

Może jest na forum osoba, która przebyła terapię psychodynamiczną? Wie ktoś jak wygląda taka sesja? NA czym głównie się trzeba skupić w owym nurcie? I czy to prawda, że nurt ten jest jednym z najcięższych? big_smile

Posty [ 131 do 153 z 153 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026