ewunia33 napisał/a:Jesli moge potrzebuje odpowiedzi na takie pytanie: czy paranoje mozna leczyc w domu
czy konieczne jest leczenie psychiatryczne?
Szanowna Pani,
prawie żadne rozpoznanie psychiatryczne nie kwalifikuje do bezwzględnego leczenia szpitalnego (bo, jak sądzę, to ma Pani na myśli, pisząc "leczenie psychiatryczne"), chyba, że pacjent w związku z pogorszeniem stanu psychicznego zagraża własnemu życiu albo zdrowiu i życiu innych osób (reguluje to Ustawa o Ochronie Zdrowia Psychicznego). W tych przypadkach chorego można umieścić w szpitalu wbrew jego woli, jeśli lekarz uzna, że zachodzą takie okoliczności. Dla przykładu - majaczenie alkoholowe (delirium) jest wskazaniem do bezwzględnej hospitalizacji, ponieważ jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia.
Jednak zazwyczaj przesłanką do hospitalizacji jest nie tyle sama choroba, co stopień nasilenia objawów psychopatologicznych w jej przebiegu. Oznacza to, że sam fakt chorowania np. na schizofrenię nie oznacza bezwzględnej konieczności skierowania do szpitala, chyba, że objawy są znacznie nasilone i istnieje ryzyko groźnych powikłań (np. podjęcia próby samobójczej). A zatem nie sama choroba, lecz aktualny stan psychiczny decyduje o wyborze formy leczenia.
Sprawą odrębną są stany naglące w psychiatrii. Może się okazać, że lekarz uzna, iż Pani stan wymaga leczenia szpitalnego. Jeżeli nie zachodzą przesłanki wymienione w Ustawie o Ochronie Zdrowia Psychicznego, o których pisałem powyżej, lekarz może zasugerować Pani pobyt w szpitalu, jednak Pani może odmówić.
W gruncie rzeczy trudno jednoznacznie odpowiedzieć na postawione przez Panią pytanie. Z całą pewnością leczenie paranoi można prowadzić w trybie ambulatoryjnym (czyli w Poradni Zdrowia Psychicznego lub prywatnym gabinecie lekarskim, bez konieczności pobytu w szpitalu) jednak lekarz może uznać, że lepiej dla Pani będzie poddać się hospitalizacji. Na przykład - celem weryfikacji rozpoznania wskazana może być dłuższa obserwacja szpitalna. Z chorymi cierpiącymi na zaburzenia psychotyczne (a do takich należy m. in. paranoja) jest również taki problem, że w ostrej fazie choroby raczej nie chcą przyjmować zaleconych leków, ani poddawać się jakiejkolwiek terapii (z prostego powodu - ponieważ nie czują się chorzy), dlatego czasami pobyt w szpitalu jest najlepszym rozwiązaniem.
Bardziej prywatnie - niewiele wiem o Pani, ale szczerze mówiąc trochę wątpię, czy faktycznie cierpi Pani na paranoję. Dość dziwnie brzmi, kiedy sam Pacjent mówi o sobie w ten sposób - faktycznie chory raczej nie opisałby tak swoich przeżyć. Ale... może się mylę.
Może zresztą napisze Pani coś więcej?
etniczna napisał/a:Czyli rozumiem, że jeśli idzie się do lekarza medycyny pracy ze skierowania pracodawcy to pomimo, że w trakcie takiej wizyty, podczas lekarskiego wywiadu padają pytania typu: "Czy leczył/a się pan/i psychiatrycznie, psychologicznie nie trzeba się do tego przyznawać? Nie będą wyciągane jakieś konsekwencje za jakby nie było "składanie fałszywych zeznań"? Szczególnie jeśłi dane problemy psychologiczne nie dyskwalifikowują takiego pracownika do wykonywania określonego zawodu? Co oznacza, że gdyby była taka potrzeba taki pracownik mógłby nawet uzyskać od swojego psychiatry zaświadczenie o zdolności do wykonywania danej pracy?
Szanowna Pani,
jakby nie było jest to jakieś zatajenie informacji, zwłaszcza, jeśli potem podpisuje Pani taki dokument, np. opatrzony klauzulą: "oświadczam, że wszystkie podane przeze mnie informacje są zgodne z prawdą". W praktyce, z prawnego punktu widzenia nic Pani za to nie grozi, bo jest to rzecz naprawdę małego kalibru (nawet gdyby, jakimś cudem, z jakichkolwiek powodów doszło do jakiegoś postępowania sądowego, to leczenie psychiatryczne itd. to Pani prywatne sprawy, żaden sąd nie będzie się tego czepiał). Inna sprawa, jak zareaguje pracodawca, jeśli sprawa wyjdzie na jaw - musi Pani mieć tego świadomość, ale tak czy inaczej to tylko Pani wybór i proszę postępować tak, jak Pani uważa za stosowne. Z całą pewnością nikt Pani nie osadzi w więzeniu ani nie nałoży na Panią grzywny.
Jeżeli byłaby potrzeba, pewnie psychiatra wystawi odpowiednie zaświadczenie, jednak ostateczny głos ma lekarz lub komisja dopuszczająca do pracy na określonym stanowisku.
etniczna napisał/a:I jeszcze jedno, czy osoba korzystająca z leczenia psychologicznego, psychiatrycznego zupełnie nie ma szans na pracę w np. służbach mundurowych, posługujących się bronią, zawodach wyjątkowo stresujących lub związanych ze wspieraniem psychicznym innych ludzi, niezależnie od problemu z jakim wcześniej udała się do psychologa/psychiatry? Czy jednak taka osoba ma szansę na ww. pracę? Czy są problemy, zaburzenia psychologiczne, które pomimo swego występowania wcale nie muszą kogoś dyskwalifikować jako sprawdzajacego sie pracownika we wspomnianych zawodach?
Służby mundurowe z zasady poszukują osób stabilnych emocjonalnie, silnych i odpornych psychicznie, dojrzałych osobowościowo itd. Wynika to przede wszystkim ze specyfiki pracy w formacjach uzbrojonych, podległych szczególnej dyscyplinie służbowej. Jest to praca wymagająca dużej odporności na stres, umiejętności działania w sytuacjach kryzysowych itd. Jeżeli ktoś był kilka razy u psychologa, bo przeżył zawód miłosny albo nie mógł pogodzić się z trądzikiem młodzieńczym, to wprawdzie nie jest to choroba psychiczna, ale tak czy inaczej nie świadczy za dobrze o jego odporności i umiejętności radzenia sobie ze stresem. Proces rekrutacyjny w służbach mundurowych polega m. in. na dyskwalifikacji osób delikatnych, mało odpornych. Wiadomo, że taka praca bardzo często powoduje u ludzi wystąpienie rozmaitych problemów emocjonalnych, jeśli więc kandydat wyjściowo objawia skłonność do, mówiąc potocznie, załamań psychicznych, w sposób oczywisty nie jest dobrym materiałem na żołnierza czy policjanta.
Jako psycholog, zgodnie ze swoim sumieniem, zawsze odradzam, zwłaszcza młodym ludziom, podejmowanie pracy w służbach mundurowych. Znam bardzo wielu policjantów, prywatnie i w związku z wykonywanym zawodem, znam również realia służby w policji. Osoby wrażliwe i mało odporne naprawdę nie mają tam czego szukać, szkoda ich czasu i zdrowia. Z moich doświadczeń jednoznacznie wynika, że za wieloletnią służbę w policji czy wojsku niemal każdy płaci wysoką cenę, głównie w postaci problemów zdrowotnych (nie tylko natury psychologicznej).
Co do innych zawodów - chyba w każdym zawodzie lepiej jest być osobą odporną niż nieodporną. Jednak pewne zajęcia, z powodów oczywistych, wymagają określonej konstrukcji psychicznej i osobowościowej. Dla przykładu - psycholog pracujący z pacjentem, czy psychoterapeuta, powinien odznaczać się pewną wrażliwością, umiejętnością empatii, powołaniem do niesienia pomocy. Cechy te nie mogą jednak oznaczać nadwrażliwości czy niestabilności emocjonalnej, ponieważ nie może skutecznie nieść pomocy osoba, która sama sobie z emocjami nie radzi.
Miałem kiedyś młodą pacjentkę, leczoną kilkakrotnie z powodu ostrych zaburzeń o charakterze psychotycznym. Przynajmniej dwa razy w roku była hospitalizowana wbrew własnej woli. W stanie całkowitej remisji (całkowitego ustąpienia objawów), po kilku tygodniach leczenia szpitalnego, niezmiennie deklarowała chęć podjęcia pracy w policji, zupełnie ignorując wszelkie realne zastrzeżenia. Jej jedyną konkluzją było zawsze "a ja mimo wszystko spróbuję".