Enya,
trudno jednoznacznie zakwalifikować, co jest przemocą psychiczną, a co nie. Różne mamy progi tolerancji, różne temperamenty. Agresja słowna nie pozostawia widocznych śladów, które można ocenić. Jednocześnie agresor (a często i otoczenia, rodzina ofiary) bagatelizuje skargi ofiara "Nie dzieje się przecież nic strasznego, bardzo o ciebie dba, jedynie czasami jest nieco zbyt apodyktyczny".
Przemoc psychiczna to wszystkie zachowania, które godzą w poczucie wartości ofiary, umniejszają zasługi, zdolności, wzbudzają strach, permanentny stres, pozbawiają poczucia bezpieczeństwa, odbierają kontrolę. Każdy przypadek należałby rozpatrywać indywidualnie, ale do najczęstszych aktów należą niezaprzeczalnie: ciągłe krytykowanie, wyśmiewanie, wytykanie i podkreślanie błędów, niezaradności ("nie poradzisz sobie z tym, jesteś za głupia, nigdy nic ci się nie udaje"), bezpodstawne oskarżanie ("to przez ciebie mi się nie udało"), grożenie, poniżanie, żądanie posłuszeństwa, niszczenie lub odbieranie osobistych rzeczy, wmawianie choroby psychicznej ("jesteś wariatką, reagujesz jak wariatka, ciągle płaczesz, wymyślasz"), izolowanie od rodziny i przyjaciół (my kontra oni), zabranianie własnej aktywności, nadmierne kontrolowanie, podkreślanie własnej mocy ("beze mnie sobie nie poradzisz"), nie pozwalanie na wyrażanie własnego zdania, grożenie odejściem ("inne kobiete są lepsze od ciebie, na pewno tak by się nie zachowały"), brak wsparcia emocjonalnego, empatii, uzależnianie poprzez kontrolę nad pieniędzmi, mieszkaniem, dziećmi, planami na przyszłość.
Oczywiście każde z tych zachowań można określić na kontinnum - od "zdarzyło się tylko raz" po "zdarza się bardzo często".
Wielu sprawców jest też osobami inteligentnymi, o dużych umiejętnościach dostosowania się do wymagań społecznych, których działania nie mają spektakularnego charakteru - nie podnoszą głosu, nie wyzywają, nie biją, manipulują nie pozostawiając śladów.
Myślę, że istotne jest:
Jak często zdarzają się podobne zachowania?
Jeśli zdarzają się bardzo sporadycznie: czy wiążą się z kłótnią, trudnym wydarzeniem (np utratą pracy), kiedy każdemu zdarza się podnieść głos, powiedzieć coś przykrego - czy nie można ich racjonalnie wytłumaczyć?
Czy sprawca miał kiedykolwiek podobne przejawy w stosunku do innych - rodziny, byłych partnerek, współpracowników?
Czy ofiara czuje, że zachowania te wpływają na jej życie, nastrój, samoocenę, codzienną aktywność - czy ma wrażenie, że gdyby partner zachowywał się inaczej, jej życie byłoby inne, o wiele prostsze, lepsze?
Często warto porozmawiać z kimś obiektywnym z zewnątrz - koleżanką, psychologiem czy choćby anonimowymi użytkownikami forum. Często taka ocena - "Nie pozwalaj na takie traktowanie, to niedopuszczalne, jak ty to wytrzymujesz", - na którą nie ma wpływu znajomość ze sprawcą czy zależność emocjonalna przez współobecność w sytuacji - jest bardzo trafna.