netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

152 odpowiedzi44 584 wyświetleniazałożony przez JustynaPiatkowska, 26.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 153 ]

66

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Mam pytanie odnośnie tego jak powinno się rozmawiać z psychologiem, z którym mamy terapie.

Chodzi mi o to, czy to nie będzie odebrane jako beszczelność, czy brak taktu jeśli np. zapytałambym psychologa dlaczego udziela takich, a nie innych odpowiedzi. Czemu mają służyć te jego odpowiedzi? Gdybym zaptała dlaczego nie chce okazać zrozumienia i czy jego niechęć na omawianie pewnych tematów wynika z tego, że mi nie wierzy, uważa, że postrzegam rzeczywistośc w sposób nieprawidłowy?

Czy mam prawo jako pacjęt mówić o wszytskich swoich wątpliwościach nawet jeśli psycholog mógłby niefortunnie odebrać to jako zarzut, jako coś przeciwko sobie? Tym bardziej, że te pytania nie byłyby chęcią prowadzenia jakiejś polemiki tylko zwykłą potrzebą zrozumienia sytuacji.

67

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Szanowna Pani,
psycholog jest właśnie od tego, by rozmawiać o wszystkim - również o dręczących Panią wątpliwościach. Proszę się nie dać utwierdzić w przekonaniu, że terapeuta to alfa i omega i zawsze wie, co robi. Ma Pani prawo wyjaśniać na bieżąco wszystkie niejasne dla Pani kwestie.

Ponadto - psycholog (a tym bardziej psychoterapeuta) jest zawodowo przygotowany do radzenia sobie z wszelkimi wynikłymi w czasie spotkań z pacjentem sytuacjami. Musi liczyć się z ewentualnością zaistnienia trudnych pytań, a nawet pretensji czy rozmaicie wyrażonej agresji klienta. W przebiegu terapii czy poradnictwa nic nie jest dziwne, co więcej - każdemu drobnemu zdarzeniu nadaje się pewien sens i wartość.

Pani pytania i wątpliwości czy uwagi pod adresem terapeuty mogą mieć także dodatkowe znaczenie diagnostyczne. Nade wszystko zaś - jeśli psycholog zadaje pytania dziwne czy po prostu głupie, tym bardziej należy to wyjaśnić.

Jeśli więc zada Pani pytanie, a psycholog się obrazi czy uzna to za nietakt, będzie pewne, że nie trafiła Pani do profesjonalisty.

68

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Witam
od ponad roku zmagam się..prawdopodobnie z depresją...
Powody: problemy prywatne, rodzinne, praca...
Dzieki , obcym osobom na tym Forum trafiłam do psychiatry...psycholog mi nie pomógł..
Miałam nadzieję iż wszystko ruszy w dobrym kierunku...ale niestety po 2 spotkaniach ..znowu poddałam się..

Gdyby ktoś znał mnie 2 lata temu- byłam pewną siebie, uśmiechnietą kobietą..pełną planów na przyszłość...
a teraz- trudno to nawet określić...

obawiam się wręcz iż..jedyne co może mi pomóc to leczenie dłuższe , gdzieś daleko..od domu...
jak żyć?
nie wiem..

69

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Doris2727,
dlaczego zrezygnowałaś z kontaktu z psychiatrą?

70

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

szukam dobrego psychologa/psychoterapeutę z wrocławia.
mam problemy z zazdrością i z zaufaniem partnerowi.
czy kogoś możecie mi polecić?

71

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Witam,
Trochę trudno mi o tym pisać bo sprawa jest niesamowicie idiotyczna.Ludzie z reguły dążą do osiągnięcia zdrowia, ale ja od ok. 5 lat chciałabym być chora na anoreksję.. mam świadomość licznych destrukcyjnych konsekwencji, ale to nie daje mi spokoju, staram się do tego dążyć. Dlaczego? Bo jak dla mnie wiążą się z tym  trudności z przytyciem oraz bycie chudym, na czym od dawna bardzo mi zależy. Wiem że to nienormalne, ale czy powinnam się z tym udać do psychologa?

72

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Szanowna Pani,
myślę, że przede wszystkim chyba nie zdaje sobie Pani sprawy z tego, czym tak naprawdę jest anoreksja.
"Bycie chudym i problemy z przytyciem" to tylko najbardziej powierzchowna warstwa objawowa zaburzeń odżywania się w tej formie.
To tak, jakby długowłosemu narkomanowi zazdrościć długich włosów i w związku z tym pragnąć być osobą uzależnioną od narkotyków.

Anoreksja jest bardzo poważnym zaburzeniem, którego finałem może być nawet śmierć. Warto zdawać sobie z tego sprawę (pewnie zresztą Pani sobie zdaje...). Wokół zasadniczego rdzenia psychopatologicznego narasta poza tym cała masa problemów dodatkowych, nie mających nic wspólnego z samą wagą czy proporcjami ciała. Anoreksja to tragedia dla chorej i jej rodziny.

Sprawą zupełnie osobną jest fakt, że anoreksja to poważny zespół zaburzeń emocjonalnych i - na szczęście - nie da się go wywołać poprzez "dążenie do niego". Podobnie, jak raczej nie zapadnie Pani na depresję tylko dlatego, że ma Pani taki kaprys.

Swoją drogą - ciekaw jestem bardzo, ile Pani ma lat...
Może napisze Pani coś więcej o sobie?

73

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Przede wszystkim dziekuję za tak szybką odpowiedz.
Mam 20 lat. Jak dla mnie to również wydaje się niemożliwe wmówienie sobie tego typu choroby, jednak ten temat dość długo nie daje mi spokoju więc chciałam się dowiedzieć czy wszystko ze mną w porządku. Chodzi mi to po głowie od momentu kiedy  pierwszy raz się odchudzałam i trochę się w tym zapędziłam. To co prawda tylko 8 kilo, ale zniszczyłam włosy, paznokcie, musiałam brać hormony (przez pół rok unie zauważyłam że nie mam okresu), nie mówiąc juz o senności i ciągłym zmęczeniu. Świat praktycznie przez 24 godziny na dobę kręcił się wokół jedzenia/niejedzenia. a przy tym wszystkim nadal sądziłam że jestem gruba ( 171cm 50 kg) a jak nie dałam już rady i zaczęłąm tyć to znowu byłam w innym świecie tym razem niesamowicie przerażona. I od tamtej pory co chwile są jakieś diety itp. niestety rzadko skuteczne, i myślenie o tym wszystkim.
Tak wiec mój wcześniejszy post był napisany tak raczej z ciekawości o co w tym chodzi.
może wiąże się to z tym że bardzo chcę wrócić na psychoterapię i szukam ku temu powodu

74

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Hm,
może więc faktycznie miała Pani epizod chorobowy związany z zaburzeniami odżywiania się. Wobec tego tym bardziej niezrozumiałe jest dla mnie "dążenie" do anoreksji...
Jeśli Pani pragnie wrócić na psychoterapię - to właściwie w czym problem? Pewnie wyłącznie w niezdecydowaniu wink

Czy teraz również wydaje się Pani, że proporcje ciała są nie takie, jak trzeba?

Tak czy inaczej - dalsza rozmowa na ten temat wymaga chyba osobnego wątku, bo choć nie jestem moderatorem, wydaje mi się, że za bardzo odbiegamy od głównego tematu.

75

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

W porządku. W takim razie to ostatni post na ten temat w tym wątku.
Problem z psychoterapią jest taki że właściwie nie mam konkretnego powodu żeby tam wrócić, a myślę że mało kto przyjmie mnie na fundusz z powodu ''bo mam na to ochotę''.
Moje proporcje ciała są na pewno nie takie jak trzeba, z tym że znacznie od tego czasu przytyłam.
Dziekuję za uwagę. wink

76

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Szanowna Pani,
nie sądzę, by były jakieś określone wymogi co do uczestniczenia w psychoterapii refundowanej.
Może Pani po prostu opowiedzieć o swoich problemach (wspomnianych tutaj, na Forum) i wydaje mi się, że to wystarczające wskazanie.

Jeśli chodzi akurat o udział w terapii czy wizytę u psychologa, to myślę, że to jak najbardziej ten wątek smile

77 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-20 23:23:28)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Po dzisiejszej sytuacji z koleżanką, którą opisuje w innym temacie swoim sama zastanawiam się nad terapią u psychologa. Kiedyś jak pisałam miałam problemy z opanowaniem emocji, zwłaszcza gniewu, złości i byłam wtedy dość nieobliczalna, bardzo krzyczałam, darłam co się da itp. Teraz jest ok, jakoś dałam radę... Ale... Ja zawsze miałam mało koleżanek i teraz poczułam się samotnie. Wydaje się, że nie popełniam żadnych błędów w relacjach, a jednak ludzie jakby ode mnie "uciekają". Mniemam, że problem może być we mnie i po dzisiejszej akcji z koleżanką tym bardziej mam odczucie, że powinnam iść do psychologa, bo inaczej mogę sobie z tym nie poradzić.
Czy to dobry pomyśl, czy taka wizyta może pomóc w moich problemach ??
A przyznam, że teraz zrodził się z tego powodu problem, bo boję się poznawać nowych ludzi, boje się wyjść i 80 % wolnego czasu spędzam w domu nic nie robiąc , a w autobusach czuję na sobie dziwne spojrzenia i nie wiem sama czy to moja paranoja czy jest tak naprawdę. Od niedawna tak mam.Przez to coraz mniej spraw mnie cieszy. Mam chłopaka i robi co może, by wpierać mnie, ale to niewiele pomaga. Dlatego myślę o wizycie. Po prostu boję się, że sama nie dam rady, dlatego pytam Was expertów czy iść do psychologa czy może już do psychiatry , jak to rozegrać , na co się szykować.???
Nie chce zmarnować sobie życia przez lęk. Jest taka dziwna prawidłowość, że mimo wszelkich oporów przed zapoznawaniem ludzi , to na studiach na początku starałam się bardzo, by poznać miłe osoby, żeby polubili mnie. To nie było desperackie, po prostu uśmiechałam się, byłam uprzejma, mówiłam o sobie - mimo że w środku mnie kryła się dziewczyna, która bała się tych kontaktów. Po prostu próbowałam się przełamać. Niby pięknie, ładnie, ludzie rozmawiali ze mną bardzo miło, traktowali mnie super i już się cieszyłam. Zapoznałam przede wszystkim parę koleżanek, z którymi zaczęłam chodzić na przerwach , gadać, mamy swoje numery. Było miło, były tematy do rozmów, czułam się jak nigdy , więc i otworzyłam się więcej przed nimi. A potem nagle gdzieś po 2 miesiącach one przestały ze mną gadać, a jak już to niechętnie, nadal trzymają się razem, ale już nie ze mną, a ja nie mam zamiaru się narzucać. Porobiły się takie grupy, ale ja nie jestem w żadnej z nich, nie darzy mnie jakąś szczególną sympatią i sama zastanawiam się dlaczego tak jest sad Na początku nie przejmowałam się, bo myślałam, mniejsza z tym i tak mam przyjaciółkę poza studiami i 2 koleżanki, z którymi czasem się widuję, ale po tym co dziś się stało, to sama nie wiem. Dlatego zaczęłam myśleć, że to naprawdę moja wina, bo skoro już tyle osób się odsunęło i moje kontakty walą się to musi być coś nie tak. Jeżeli teraz gadam z kimś na studiach, to z dwoma chłopakami właściwie. Nie mamy swoich numerów ani kontaktów , ale lubimy pogadać, więc sądzę, że oni darzą mnie jakąś sympatią. Często jesteśmy razem na przerwach, czasami jak mnie nie widzą, to mnie nawet szukają, sami zagadują dużo , no git, ale chciałabym mieć koleżanki. Dziewczyna, która obraca się w towarzystwie dwóch chłopaków to pewnie zostanie uznana za jakąś dziwną, ja chcę też mieć koleżanki.
Ta sytuacja na tyle mnie dołuje, bo myślę, że coraz mniejszy sens poznawać nowych ludzi, bo i tak skończy się tak samo. Miałam tyle złych doświadczeń, że coraz mniej wierzę w powodzenie. Inni spotykają się razem po studiach , a ja ?? Czuję się jak taki wyrzutek na zasadzie, że co z tego, że kogoś poznam, zżyję się, jak potem ta osoba odepchnie mnie od siebie ija będę cierpieć. No bo nie oszukujmy się , jeżeli ja pokładam nadzieję w znajomości, mam nadzieję, że będziemy po szkole spotykać się, to jest mi przykro jak potem jest inaczej.. że z kimś zżyłam się, a tu nic...

78 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-20 23:26:18)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Jeżeli czujesz taka potrzebę, idź do psychologa. Łatwiej jest znaleźć rozwiązanie swoich problemów przy pomocy drugiej, bezstronnej, osoby. Podejrzewam, że jednorazowa wizyta nie "załatwi" Twych problemów, ale wsparcie dostaniesz.

Z tego co dopisałaś oraz innych Twoich postów nie wynika, że potrzebna jest Tobie pomoc psychiatryczna. Zacznij od spotkań z psychologiem.

79 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-20 23:32:18)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Też tak sądzę, że psycholog. Wiem, że nie pomoże w żadnym problemie JEDNA wizyta, ale mam zamiar, żeby było ich więcej. Jestem naprawdę zdeterminowana. Wcześniej nie byłam i nie szłam do psychologa, bo jakoś sama sobie radziłam ze swoimi problemami i to nieźle, choć niektóre może bagatelizowałam. Teraz jednak widzę, że są problemy, z którymi sama po prostu nie dam sobie rady. No i teraz dużo złego zwaliło się na mnie w jednym czasie, za dużo jak na mnie, dlatego naprawdę mi się przyda, może wtedy coś się odmieni, zacznę inaczej patrzeć na wszystko i będę szczęśliwsza .

80

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

wizyta u dobrego psychologa powinna wyglądać tak , że nie to on Ci ma powiedzieć co z tobą jest nie tak , tylko poprzez rozmowę i nakierowywanie ty sama zdasz sobie z tego sprawę , potem jak już zdasz sobie z tego sprawę razem ustalicie c powinniście zrobić aby to zmienić , wydaje mi się , że jedna wizyta nie wystarczy. U psychologa są przeważnie całe sesje. Nie trzeba się martwić intymnych pytań , bo takich nie powinien zadawać , dobry psycholog tak poprowadzi sprawę , żebyś się czuła nie skrępowana i bezpieczna . Taka wizyta zależności od miasta  może kosztować różnie , ja bym się jednak nie zrażała do psychologów tzw. darmowych bo na to na jakiego trafisz nie ma reguł.

81

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

a ja się właśnie boje wizyty u psychologa... nie wiem czy chcę tego aby ktoś mnie prześwietlał, oceniał ale przede wszystkim coś narzucał i nie zrozumiał...

zresztą jak można komuś zaufać, jak się tyle razy na ludziach sparzyło? jaka mam mieć pewność, że znowu nie zostanie coś wykorzystane przeciwko mnie?

w ostatnim czasie sobie zdałam sprawę , że coś powinnam zrobić ze sobą, bo to, co zbudowałam teraz rujnuję... czuję się jak takie tornado... wszystko niszczę wokół siebie, reakcje moją ciężko przewidzieć ani w która stronę powieje...

nie wiem może wizyta u psychologa to oznaka pewnej słabości? zawsze musiałam być silna, podporą dla innych, nauczyłam się zakładać "kolorową" maskę na twarz; w środku krzyczeć a na zewnątrz się uśmiechać i mówić ze jest wszystko dobrze... no ale ile można wytrzymać w pseudo radości...

przepraszam ze piszę metaforycznie ale ciężko mi się połapać ale przede wszystkim mówić...

ps. kiedyś, raz byłam u terapeutki, na wieść o tym że podjęłam naukę języka hiszpańskiego usłyszałam "poszłaś na hiszpański?zwariowałaś?"

82

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Mam pytanie, czy pacjent może zapytać się psychologa kto jest jego superwizorem? Czy takie pytanie jest niewłaściwe? Czy psycholog może ale nie musi odpowiedzieć? Czy może psycholog wręcz nie powinien tego ujawniać?

83

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Noon,
decyzja o otwarciu się przed, obcym w zasadzie, człowiekiem może wydawać się zagrażająca. Jednak dotykanie tej intymności w gabinecie, docieranie do problemów, próba zrozumienia ich przyczyn wynikają nie z wścibstwa psychologa, a z Waszej wspólnej decyzji o współpracy. Profesjonalnej współpracy, choć w szczególnej tajemnicy i zaufania wynikających z prywatności dotykanych sfer. Pacjent i terapeuta podejmują wspólną misję osiągnięcia celu. Czy to oznaka słabości? Raczej odwagi i siły w podjęciu decyzji o zmianie, próby zrozumienia i ciężkiej pracy nad sobą. Każdy krok, każde postanowienie będzie bowiem Twoim - na pewno nie narzuconym przez terapeutę. Nie jego rolą jest proponowanie rozwiązań czy zabranianie czegokolwiek.

Przyczyny stereotypów dotyczących pomocy psychologicznej leżą głównie w społecznych i rodzinnych mitach, o których mówisz. "Każdy powinien radzić sobie sam", "Trzeba być dzielnym, twardym", "Lęk, płacz, bezsilność do oznaka słabości, na które nie można sobie pozwolić" - a to nieprawda. Trudniejsze momenty są drogą rozwoju każdego z nas. I tym właśnie zajmują się dobrzy terapeuci - mądrym wspieraniem rozwoju. A decyzja o terapii jest oznaką mądrości i inwestycją w siebie.

Sytuacja, o której wspomniałaś - agresywna krytyka ze strony terapeutki apropos nauki języka - jest przedziwna i bezpodstawna. Podejrzewam jednak, że może być bezmyślnym chlapnięciem, nieco jednocześnie wyrwanym z kontekstu. Skoro doszło do niej jednak już na pierwszym spotkaniu, wniosek jest jeden - nie do tego gabinetu warto wracać.

84

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Enya,
zawsze można zadać pytanie o osobę superwizora, a psycholog nie ma powodu, żeby na nie nie odpowiadać.

85

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
JustynaPiatkowska napisał/a:

Noon,
Jednak dotykanie tej intymności w gabinecie, docieranie do problemów, próba zrozumienia ich przyczyn wynikają nie z wścibstwa psychologa, a z Waszej wspólnej decyzji o współpracy. Profesjonalnej współpracy, choć w szczególnej tajemnicy i zaufania wynikających z prywatności dotykanych sfer. Pacjent i terapeuta podejmują wspólną misję osiągnięcia celu. Czy to oznaka słabości? Raczej odwagi i siły w podjęciu decyzji o zmianie, próby zrozumienia i ciężkiej pracy nad sobą. Każdy krok, każde postanowienie będzie bowiem Twoim - na pewno nie narzuconym przez terapeutę. Nie jego rolą jest proponowanie rozwiązań czy zabranianie czegokolwiek.

Nic dodać, nic ująć. Przyznam szczerze, że sam napisałbym to samo, ale już nie trzeba... smile

JustynaPiatkowska napisał/a:

Przyczyny stereotypów dotyczących pomocy psychologicznej leżą głównie w społecznych i rodzinnych mitach, o których mówisz. "Każdy powinien radzić sobie sam", "Trzeba być dzielnym, twardym", "Lęk, płacz, bezsilność do oznaka słabości, na które nie można sobie pozwolić" - a to nieprawda. Trudniejsze momenty są drogą rozwoju każdego z nas. I tym właśnie zajmują się dobrzy terapeuci - mądrym wspieraniem rozwoju. A decyzja o terapii jest oznaką mądrości i inwestycją w siebie.

Powiedziałbym nawet, że usilne próby poradzenia sobie z czymś, co nas ewidentnie przerasta, są pewną oznaką słabości. A czasem przyznanie się do słabości jest dowodem wielkiej siły. Umiejętność sięgania po pomoc i korzystania z tej pomocy jest jednym z przejawów ludzkiej dojrzałości. Wielcy, milczący twardziele sprawdzają się dobrze w amerykańskich westernach, w życiu codziennym nader często młodo umierają na zawał serca.

JustynaPiatkowska napisał/a:

Sytuacja, o której wspomniałaś - agresywna krytyka ze strony terapeutki apropos nauki języka - jest przedziwna i bezpodstawna. Podejrzewam jednak, że może być bezmyślnym chlapnięciem, nieco jednocześnie wyrwanym z kontekstu. Skoro doszło do niej jednak już na pierwszym spotkaniu, wniosek jest jeden - nie do tego gabinetu warto wracać.

No właśnie. Jak wynika z relacji Pacjentów, nader często terapeuci zachowują się przedziwnie albo nawet zupełnie nieodpowiedzialnie. Być może przydałyby się jakieś szkolenia pt. "Jak wybrać terapeutę?"... smile

Pani Justyno - od wielu miesięcy z entuzjazmem i wielką przyjemnością czytam Pani posty. I muszę to wreszcie powiedzieć - jestem szczęśliwy, że również do zawodu psychologa trafiają Osoby gruntownie wykształcone, profesjonalne, rozsądne, odpowiedzialne i mocno stojące na ziemi. Że nie wspomnę o pięknym, czystym i poprawnym języku, jakim Pani pisze (no i właśnie o tym wspomniałem...). Wróżę Pani błyskotliwą karierę w zawodzie, czego również najszczerzej życzę, biorąc pod uwagę, że to niełatwy kawałek podłogi.
Pozdrawiam serdecznie

86

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

nie bardzo umiem cytować...

JustynaPiatkowska,

słowa te niestety nie były wyrwane z kontekstu,  po prostu, padły bezpośrednio przy spotkaniu i nie wróciłam tam... uznałam, że taka osoba powinna mnie raczej wspierać w decyzjach a nie demobilizować... i szczerze mówiąc poczułam się jakbym dostała w twarz i od tamtej pory dałam sobie spokój z jakimikolwiek wizytami w gabinecie... zresztą poczułam się zdradzona, ktoś komu próbowałam zaufać, w mojej ocenie, wykorzystał całą sytuację w jakiej się znalazłam przeciwko mnie.


Wojciech Imielski,JustynaPiatkowska,

I właśnie tu jest problem... jak znaleźć osobę której można zaufać, w ogóle jak zaufać? Szczerze mówiąc, nie chce być tzw. królikiem doświadczalnym, z jednego gabinetu wychodzić i do drugiego wchodzić bo a nóż to może ten specjalista a nie tamten... są sprawy o którym jest naprawdę ciężko mówić, ba w ogóle się połapać w nich... nie wyobrażam sobie "paplać" w koło o sobie, o tym co przeszłam...
to jak z gorącą wodą jak raz się człowiek sparzy więcej ręki tam nie pcha...

co do stereotypów, racja... z tym, że może nie tyle mi ktoś go narzucał co sama wysunęłam wnioski z życia innych... od dzieciństwa mówiłam sobie, że pomocy nie potrzebuję, że jestem silna i dam radę... próbowałam się odciąć, uciec od problemu a tymczasem stałam się dwudziestoparoletnim wrakiem emocjonalnym...

Fakt, czasem pojawiają się w życiu człowieka gorsze chwile, a co z osobami które mają więcej tych "gorszych" od "lepszych"?

Jeśli nie jest rolą psychologa proponowanie rozwiązań to jaka jest jego rola? Szczerze mówiąc to nie wiem jak mógłby mi psycholog pomóc, skoro mi samej jest się ciężko połapać...

87

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Przyznam, że ja też jestem już trochę zagubiona, czy zrażona co do psychologów. Zastanawiam się na co przede wszytskim powinno się zwracać uwagę przy wyborze terapeuty?

Mam swoje doświadczenia, wrażenia...

Zastanawiam się co jest ważniejsze, terapia z psychologiem, który jest empatyczny i mam poczucie, że on mnie rozumie? Jednocześnie jego wypowiedzi też są dla mnie zrozumiałe, jednoznaczne? Nie ma w wypowiedziach "dziwnych podtekstów". Mam poczucie zaufania. Jednak poza poczuciem, że  na wizycie mogę się wygadać i poza lepszym samopoczuciem nie widzę konkretnych zmian, które przekładałyby się na konkretne zmiany w moim życiu, w decyzjach itp. Chociaż to akurat może być odczucie subiektywne, że nie ma postępów.

Czy ważniejsze jest aby terapia przekładała się na konkretne zmiany w moim życiu, zmiany w podejmowaniu decyzji, zmiany w dokonywanych wyborach, czyli aby przekładało się to na rzeczywiste efekty, mierzalne efekty? "Nawet jeśłi miałoby to boleć?" Czyli sytuacja taka trochę paradoksalna bo z jednej strony widać, że terapia przynosi efekty jednak często kosztem dobrego samopoczucia. Czyli poczucie, że nie zawsze sie rozumie co właściwe psycholog od nas chce, poczucie, że on nas nie rozumie. Poczucie, że  "gadamy po chińsku", bo reakcja psychologa jest dla nas totalnie niejasna. Poczucie, że czasem po wizycie chce nam się płakać, innym razem ogarnia nas wściwkłość, a innym razem odczuwamy brak zaufania? Zdarzają się też dobre momenty i ogólnie wrażenie, że są postępy.
Czy te wszystkie zmieniające się odczucia w czasie terapii są czymś normalnym co świadczy o zachodzących zmianach? Czy prawdziwa zmiana zawsze wiąże się z "kosztami", czyli wymaga "złamania" pewnych nawyków co przeważnie jest "bolesne"?

Czy jednak taka "huśtawka" nie do końca jest dobra?

Czy kiedy na terapii odczuwamy dyskomfort to sygnał aby zmienić terapię, czy może to "trudniej" jednak w ostatecznym efekcie oznaczać lepiej?

Za bardzo nie wiem na jakiej zasadzie wybrać specjalistę aby to faktycznie był dobry wybór.

88 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-06-28 01:48:50)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
enya napisał/a:

Mam pytanie, czy pacjent może zapytać się psychologa kto jest jego superwizorem? Czy takie pytanie jest niewłaściwe? Czy psycholog może ale nie musi odpowiedzieć? Czy może psycholog wręcz nie powinien tego ujawniać?

Myślę , że to żadna tajemnica . tylko po co Ci ta informacja o to może zapytać

noon napisał/a:

a ja się właśnie boje wizyty u psychologa... nie wiem czy chcę tego aby ktoś mnie prześwietlał, oceniał ale przede wszystkim coś narzucał i nie zrozumiał...

zresztą jak można komuś zaufać, jak się tyle razy na ludziach sparzyło? jaka mam mieć pewność, że znowu nie zostanie coś wykorzystane przeciwko mnie?

w ostatnim czasie sobie zdałam sprawę , że coś powinnam zrobić ze sobą, bo to, co zbudowałam teraz rujnuję... czuję się jak takie tornado... wszystko niszczę wokół siebie, reakcje moją ciężko przewidzieć ani w która stronę powieje...

nie wiem może wizyta u psychologa to oznaka pewnej słabości? zawsze musiałam być silna, podporą dla innych, nauczyłam się zakładać "kolorową" maskę na twarz; w środku krzyczeć a na zewnątrz się uśmiechać i mówić ze jest wszystko dobrze... no ale ile można wytrzymać w pseudo radości...

przepraszam ze piszę metaforycznie ale ciężko mi się połapać ale przede wszystkim mówić...

ps. kiedyś, raz byłam u terapeutki, na wieść o tym że podjęłam naukę języka hiszpańskiego usłyszałam "poszłaś na hiszpański?zwariowałaś?"

Psycholog nie jest od tego , żeby Cię oceniać czy prześwietlać to od ciebie zależy na ile się przed nim otworzysz. To także , żadna oznaka słabości wręcz przeciwnie człowiek który zdaje sobie sprawę ze swoich problemów i chce coś z tym zrobić jest już poziom wyżej od tych którzy mimo problemów tylko narzekają.


Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 11 naszego Regulaminu. (Moderatorka Olina)

89

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

z_głowa_w_chmurach,

ja nie narzekam, nie użalam się nad sobą, staram się normalnie funkcjonować; skupić się na najbliższych, przyjaciołach, nauce, zainteresowaniach... jednak to co czuję, myślę to jest moje... nie obwieszczam wszech i wobec jak mi czasem ciężko; chociaż nie powiem ostatnio czuję że mnie to przytłacza... 

poruszam tu taj sprawę która mnie nurtuje, chyba właśnie po to jest to forum aby poznać opinie innych...

przez 20 lat dawałam sobie sama radę, i mogę dalej tak ciągnąć ale ku czemu to prowadzi? zastanawiam się czy coś z tym nie zrobić, ale muszę wiedzieć, że to ma sens... nie chce wywracać swojego życia do góry nogami po to tylko by znowu się przejechać, być ocenianą czy niezrozumianą; nie chce być dla kogoś biznesem...

a może też boje się poznać siebie...

90

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
noon napisał/a:

...zastanawiam się czy coś z tym nie zrobić, ale muszę wiedzieć, że to ma sens... nie chce wywracać swojego życia do góry nogami po to tylko by znowu się przejechać, być ocenianą czy niezrozumianą; nie chce być dla kogoś biznesem...

a może też boje się poznać siebie...

Warto poznać samą siebie big_smile
Wprawdzie od wieków nie chodzę na terapię, moją terapią stały się studia pedagogiczne w których był ogromny udział psychologii i dziedzin pokrewnych. Wiele spraw z mego życia zobaczyłam z innej strony, poznałam mechanizmy o których nie śniłam a które rzutowały na moją codzienność. Zmieniłam stosunek do samej siebie i mojego otoczenia.
Warto poznać samą siebie big_smile

91

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
Anhedonia napisał/a:
noon napisał/a:

...zastanawiam się czy coś z tym nie zrobić, ale muszę wiedzieć, że to ma sens... nie chce wywracać swojego życia do góry nogami po to tylko by znowu się przejechać, być ocenianą czy niezrozumianą; nie chce być dla kogoś biznesem...

a może też boje się poznać siebie...

Warto poznać samą siebie big_smile
Wprawdzie od wieków nie chodzę na terapię, moją terapią stały się studia pedagogiczne w których był ogromny udział psychologii i dziedzin pokrewnych. Wiele spraw z mego życia zobaczyłam z innej strony, poznałam mechanizmy o których nie śniłam a które rzutowały na moją codzienność. Zmieniłam stosunek do samej siebie i mojego otoczenia.
Warto poznać samą siebie big_smile

chyba nie sad zwłaszcza jak się było ofiarą molestowania, próby gwałtów, dzieckiem z rozbitej rodziny z niespełnionymi marzeniami, tzw. czarną owcą w rodzinie i otoczeniu, przedmiotem oszczerstw i ataków... a to tylko szczyt góry lodowej...

próbuje uciec sama od siebie, buduje kolejne mury aby się odciąć, może kiedyś mi się uda wink

92

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
noon napisał/a:

chyba nie sad zwłaszcza jak się było ofiarą molestowania, próby gwałtów, dzieckiem z rozbitej rodziny z niespełnionymi marzeniami, tzw. czarną owcą w rodzinie i otoczeniu, przedmiotem oszczerstw i ataków... a to tylko szczyt góry lodowej...

próbuje uciec sama od siebie, buduje kolejne mury aby się odciąć, może kiedyś mi się uda wink

Ale chyba Ci to nie najlepiej wychodzi, skoro sama z sobą pogodzić się nie możesz?
Pisałam, że od wieków na terapię nie chodzę. Już nie muszę smile
Fakt, że onegdaj chodziłam, mówi sam za siebie. Nie będę się z Tobą licytować jakie nieszczęścia były powodem udania się na nią, bo nie mam takiej potrzeby.
Oczywiście można przyjąć założenie, że najlepiej problemy zamieść pod dywan. Tylko czy to się dotąd sprawdziło? Decyzja należy do Ciebie smile

93

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Anhedonia,

nie zrozum mnie źle;, ja nie chcę się licytować z tobą czy kimkolwiek na problemy wink

bardziej chodzi mi o fakt strachu... przed przeszłością, sama sobą, odkrycia "nowej" siebie i właśnie brak zrozumienia...

a co jeśli po wizycie u psychologa znienawidzę się jeszcze bardziej?

94 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-27 16:04:44)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
Wojciech Imielski napisał/a:
JustynaPiatkowska napisał/a:

Noon,
Jednak dotykanie tej intymności w gabinecie, docieranie do problemów, próba zrozumienia ich przyczyn wynikają nie z wścibstwa psychologa, a z Waszej wspólnej decyzji o współpracy. Profesjonalnej współpracy, choć w szczególnej tajemnicy i zaufania wynikających z prywatności dotykanych sfer. Pacjent i terapeuta podejmują wspólną misję osiągnięcia celu. Czy to oznaka słabości? Raczej odwagi i siły w podjęciu decyzji o zmianie, próby zrozumienia i ciężkiej pracy nad sobą. Każdy krok, każde postanowienie będzie bowiem Twoim - na pewno nie narzuconym przez terapeutę. Nie jego rolą jest proponowanie rozwiązań czy zabranianie czegokolwiek.

Nic dodać, nic ująć. Przyznam szczerze, że sam napisałbym to samo, ale już nie trzeba... smile

JustynaPiatkowska napisał/a:

Przyczyny stereotypów dotyczących pomocy psychologicznej leżą głównie w społecznych i rodzinnych mitach, o których mówisz. "Każdy powinien radzić sobie sam", "Trzeba być dzielnym, twardym", "Lęk, płacz, bezsilność do oznaka słabości, na które nie można sobie pozwolić" - a to nieprawda. Trudniejsze momenty są drogą rozwoju każdego z nas. I tym właśnie zajmują się dobrzy terapeuci - mądrym wspieraniem rozwoju. A decyzja o terapii jest oznaką mądrości i inwestycją w siebie.

Powiedziałbym nawet, że usilne próby poradzenia sobie z czymś, co nas ewidentnie przerasta, są pewną oznaką słabości. A czasem przyznanie się do słabości jest dowodem wielkiej siły. Umiejętność sięgania po pomoc i korzystania z tej pomocy jest jednym z przejawów ludzkiej dojrzałości. Wielcy, milczący twardziele sprawdzają się dobrze w amerykańskich westernach, w życiu codziennym nader często młodo umierają na zawał serca.

noon - wklejam ten cytat, aby nie motać się w kółko w tym samym. Dostałaś już odpowiedź na swoje wątpliwości od dwóch naprawdę zorientowanych i profesjonalnych osób.
Ja do Ciebie mówię tylko z pozycji byłego pacjenta smile

Piszesz:"bardziej chodzi mi o fakt strachu... przed przeszłością, sama sobą, odkrycia "nowej" siebie i właśnie brak zrozumienia...
a co jeśli po wizycie u psychologa znienawidzę się jeszcze bardziej"

Złe pytanie. Zakładasz jakieś czarne i NIEUZASADNIONE scenariusze. hmm PO co? Nie spodoba się jeden psycholog - można go zmienić smile
Zadaj sobie pytanie: Jak ja będę dalej żyć jak NIC nie zrobię z problemem, który nie daje mi żyć?

PS. STRACH jest wielkim destruktorem i paraliżuje. Trzeba go jednak pokonać, żeby żyć smile Życzę sił i mądrych decyzji

95

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
noon napisał/a:

z_głowa_w_chmurach,

ja nie narzekam, nie użalam się nad sobą, staram się normalnie funkcjonować; skupić się na najbliższych, przyjaciołach, nauce, zainteresowaniach... jednak to co czuję, myślę to jest moje... nie obwieszczam wszech i wobec jak mi czasem ciężko; chociaż nie powiem ostatnio czuję że mnie to przytłacza... 

poruszam tu taj sprawę która mnie nurtuje, chyba właśnie po to jest to forum aby poznać opinie innych...

przez 20 lat dawałam sobie sama radę, i mogę dalej tak ciągnąć ale ku czemu to prowadzi? zastanawiam się czy coś z tym nie zrobić, ale muszę wiedzieć, że to ma sens... nie chce wywracać swojego życia do góry nogami po to tylko by znowu się przejechać, być ocenianą czy niezrozumianą; nie chce być dla kogoś biznesem...

a może też boje się poznać siebie...

Tylko , że ja w żadnym kawałku swojej  wypowiedzi nie  powiedziałam, że narzekasz czy użalasz się nad sobą.
Próbowałam przedstawić , jak wygląda wizyta u psychologa , że nie ma on za zadanie , lustrować Cię i wypytywać tylko sama zdecydujesz co chcesz mu powiedzieć.

96

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Anhedonia,

czytałam te wypowiedzi kilka, jak nie kilkanaście razy... ale szczerze? to nie dociera do mnie... nie wiem czy to dobre porównanie ale to jak mówić ateiście, że istnieje Bóg

problem w tym, że ta siła i odwaga w szukaniu pomocy dla mnie jest oznaką totalnej klęski, słabości, bezradności...

mając teraz problem czuje się słaba... bardzo słaba... może dlatego zalogowałam się na to forum


"Jak ja będę dalej żyć jak NIC nie zrobię z problemem, który nie daje mi żyć?"

-szczerze mówiąc nie wiem... albo się uda mi zapanować nad sytuacją albo mnie to zeżre ale to chyba nie ten wątek

97

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

noon mam takie wrażenie, że chciałabyś być samowystarczalna, chciałabyś nie potrzebować nikogo aby uporać się z problemami, jednak nie jesteśmy samowystarczalni i czasem potrzebujemy pomocy kogoś.

Jesteśmy zwierzyną stadną i większośc naszych potrzeb zaspokajamy poprzez relacje z innymi ludźmi.

Według mnie niesaomowitą siłą i odwagą jest poprosić o pomoc, przyznać się przed samym sobą, że tej pomocy potrzebujemy. Nie ma sensu tracić siły i energii na niepotrzebne zmaganie się ze samym sobą (nieumiejętne próby bycia silną, nieumiejętne próby zrobienia czegoś) kiedy to się nie sprawdza. Kiedy wyraźnie widzimy i już wiemy, że to się nie sprawdza. Mamy oszukiwać się, że w ten sposób coś osiągamy (oszukiwać się, że postepując tak jesteśmy silni) kiedy w rzeczywistosci marnujemy czas? Siłą jest niepotrzebnie się męczyć, czy siłą jest znaleźć rozwiązanie?

98

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Tym bardziej, że, może poza pustelnikami, nie ma osób nigdy nie sięgających po pomoc.
Więc i psycholog czasem potrzebuje wsparcia, to zupełnie normalne. Wszyscy jesteśmy takimi samymi, ułomnymi ludźmi.

99 Ostatnio edytowany przez noon (2011-06-27 23:31:55)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

eneya;
"noon mam takie wrażenie, że chciałabyś być samowystarczalna, chciałabyś nie potrzebować nikogo aby uporać się z problemami, "

dokładnie tak...

Wojciech Imielski,
burza myśli... chyba za dużo aby pisać

ok... a tak poza tematem... ku czemu służy to forum? można uzyskać tu jakąś pomoc lub wsparcie?

100

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
noon napisał/a:

ok... a tak poza tematem... ku czemu służy to forum? można uzyskać tu jakąś pomoc lub wsparcie?

Zależy o jaką pomoc i wsparcie Ci chodzi. Jeżeli chodzi o rozmowę, wyjaśnienie wątpliwości i odpowiedzi na dręczące pytania to jak myślisz? big_smile
O jaką zatem pomoc konkretnie Ci chodzi?

101

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Anhedonia,
"Zależy o jaką pomoc i wsparcie Ci chodzi. Jeżeli chodzi o rozmowę, wyjaśnienie wątpliwości i odpowiedzi na dręczące pytania to jak myślisz? big_smile"

chyba odpowiedziałaś juz na pytanie smile a czy komuś to pomaga? ma sens?

"O jaką zatem pomoc konkretnie Ci chodzi?"

chodzi mi o fachową ocenę sytuacji, o szczerość, i jasność wink

102

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Witam. Sądze że moja dziewczyna ma depresje. Chodzi głównie o niską samoocenę. Ma ona problemy z trądzikiem i nie podoba jej się jej figura, co skutkuje ukrywaniem się w domu i ograniczaniem kontaktów ze znajomymi. Próbowałem ją namówić na dermatologa lecz było to na nic, a co więcej przysporzyło tylko więcej smutku bo stwierdziła że lekarz jej nie pomoże. Pomyślałem sobie że może jakiś psycholog mógłby jej pomóc tylko znowu pojawia się kwetia pieniędzy, których nie mam ani ja ani ona. Więc może ktoś polecić psychologa z okolic Bytomia? Albo dobrego dermatologa, tylko że dodatkowo pomysł jak zachęcić moją ukochaną do pójścia do lekarza. Proszę o pomoc...

103

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

JJ,
widoczne zmiany skórne są dość realną przyczyną zaniżonej samooceny, nie upierałabym się więc przy psychologu. Pierwszym krokiem powinien być dermatolog. Czy wizyta taka będzie skuteczna? Statystyki są bardzo optymistyczne. Tak jak aktywny trądzik jest przeciwskazaniem do zabiegów kosmetycznych i prób pozbycia się go na własną rękę, tak właściwe leczenie może w kilka tygodni uzdrowić cerę całkowicie. Nie ma innego sposobu niż sprawdzić samemu. Może Ty zarejestrujesz dziewczynę w przychodni?

Czym zajmuje się Twoja dziewczyna? Wspomniałeś, że większość czasu spędza w domu. Czy uczy się, pracuje? Ma jakieś hobby? Może to jest tu problemem większym niż sam wygląd - choć jedno może wynikać z drugiego. Myślę, że warto zadbać przede wszystkim o tą codzienną aktywność - obowiązki i kontakt z ludźmi - a także sport, wycieczki, rozrywki w grupie itp. Mam nadzieję, że kiedy zaczną znikać kolejne problemy (kompleksy, onieśmielenie), będzie rosła jej pewność siebie i radość z życia.

104

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Właśnie skończyła liceum i zamierza iść na studia. Nie upieram się przy psychologu, ogólnie szukam porady. Dużo rozmawiałem z nią o dermatologu i pokazywałem jej na przykładach moich znajomych że można się wyleczyć ale ona woli nakładać na twarz podkład co napewno jest niezdrowe. Właśnie spotkania ze znajomymi kończą się przeważnie tym, że ona zazdrości koleżankom wyglądu, a głównie cery. Ale jednak sam ją zarejestruje do dermatologa. Mam nadzieje że to pomoże

105

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

to może jak nie do dermatologa to dziewczynę zabierz do DOBREJ kosmetyczki wink jest to przyjemne z pożytecznym big_smile

106

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Taa... tylko że makijaż nie będzie wieczny, a jej rozpacz wróci sad

107

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

JJ
"Taa... tylko że makijaż nie będzie wieczny, a jej rozpacz wróci sad"

nie miałam na myśli makijażu tylko zabiegi w gabinecie kosmetycznym np. mikrodermabrazja, kwasy -dobra kosmetyczka już będzie wiedziała co zrobić z buźką i na pewno doradzi  wink

moim zdaniem to wpierw trzeba spróbować innych środków a potem ewentualnie do psychologa się wybrać wink

znowu odbiegam od tematu wątku... sorki

108

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

No spoko, tylko że nie stać mnie na kometyczki. Tutaj właśnie przeczytałem poradę żeby zadbać o jej aktywność codzienną ale problem w tym że nie potrafię jej nakłonić do wyjścia z domu bo gdziekolwiek by nie poszła to chce jej się płakać bo się wstydzi swojej twarzy. Jedyne o czym myśli to o tym, że ktoś się z niej będzie śmiał. I tak już jest prawie rok. Już naprawde nie wiem co robić. Załatwiłem jej wizyte u dermatologa i akurat mogła dzisiaj iść to była wielka awantura że nigdzie nie pójdzie bo w poradni wszyscy będą się z niej śmiać. Dlatego pomyślałem o psychologu, tylko że w tym przypadku będzie tak samo jak z dermatologiem. Następna wizyta u dermatologa jest możliwa w połowie sierpnia ale co z tego jak znowu nie pójdzie? Ja będę wszystko załatwiał i to wszystko będzie na nic. Po prostu nie potrafię jej do niczego przekonać. Wczoraj byliśmy ze znajomymi w Krakowie to mi dzisaij powiedziała że tylko chciało jej się płakać bo zazdrościła wyglądu innym dziewczynom.

109

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

szczerze mówiąc to sądzę, że problem z trądzikiem to szczyt góry lodowej...

jeżeli twoja dziewczyna z tym nie będzie chciała nic zrobić to ty też nie wiele zdziałasz... przecież nie weźmiesz jej za rękę i na siłę nie zaprowadzisz do gabinetu... przede wszystkim ona musi tego chcieć...

uważam również, że wszelkie naciski z twojej strony wywołują reakcję odwrotną; a mianowicie dajesz jej do zrozumienia że faktycznie coś jej twarzą jest nie tak, że może jej się wstydzisz i dlatego tobie tak na tym zależy bo z tego co piszesz wnioskuję, że tobie bardziej zależy niż jej... 

a tak w nawiązaniu do tego co wcześniej powiedziałam dziewczyna może potrzebuje wsparcia, rozmowy... usiądźcie, porozmawiajcie z jakiego powodu tak naprawdę nie chce iść do dermatologa albo czy ma jakiś inny problem, który nie wie jak rozwiązać a "a tym co widzą wszyscy" chce pokazać jak jej ciężko...

ale to tylko moja ocena sytuacji wink

110

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

JJ,
czy Twoja dziewczyna sama z siebie podjęła jakąkolwiek aktywność, próbowała coś zmienić? Mam wrażenie, że Ty sypiesz pomysłami, a ona w każdym widzi jakiś haczyk, wszystkie odrzuca.

Uporanie się z chorobą skóry może być fajnym pierwszym krokiem, zwiastunem nowego etapu w życiu - dziewczyna będzie mogła iść na studia, poznać nowych znajomych ze zdrową buzią i większą pewnością siebie. Ale nie oszukujmy się - wielu ludzi ma trądzik, niedowagę, nadwagę lub w inny sposób odbiegają od "ideału", ale nie uniemożliwia im to codziennej aktywności bez zastanawiania się, czy inni są ładniejsi ode mnie. Znając swoją dziewczynę, znajdź sposób aby zrozumiała, że trwanie w takim marazmie będzie tylko pogorszało jej nastrój. I właśnie dzisiaj, właśnie ten moment jest najlepszym, aby podjąć jakiekolwiek działanie: odwiedzenie dermatologa (bo żadna rozsądna kosmetyczka nie wykona zabiegu na aktywnym trądziku, a odeśle do lekarza), zmiana diety, więcej ruchu (sportu, tańca), pomysłów jak niewielkim wysiłkiem i małym kosztem poprawić wygląd (dopasować ubranie, zmienić makijaż), opracować strategie "Jak się zachowam, kiedy w towarzystwie najdą mnie myśli, że inne kobiety są atrakcyjniejsze" itp...

Czy Twoja dziewczyna ma może siostrę lub przyjaciółkę, która mogłaby jej sensownie doradzić w takich kwestiach i bez rozpieszczania ostro zdopingować do wzięcia się za siebie?

A może Twoja dziewczyna sama chciałaby opisać swój punkt widzenia i zebrać porady na tym forum?

111

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Rozmowa była i to nie jedna. Zawsze jest to samo. Jakiś rok temu delikatnie zaproponowałem dermatologa, ale stwierdziła że za nic w świecie nie pójdzie więc nie naciskałem. Kupowała różne maści ale to nie przynosiło żadnego efektu, a teraz jest coraaz gorzej z jej samopoczuciem. Prosiłem żeby udała się do lekarza, sądze że urzyłem już wszystkich możliwych argumentów ale w odpowiedzi tylko słysze że nigdzie nie pójdzie. Co do przyjaciółki to ma jedną, która też miała takie problemy ale jej rodzice zafundowali jej kosztowne leczenie które poskutkowało. Oczywiście rozmawiałem o tym ze swoja dziewczyną i powiedziała mi że tylko zazdrości swojej przyjaciółce ładnej buzi i figury. Co do nacisków - próbuje ją wyciągnąć z domu: przykładowo na piwo, do kina, na lody, cokolwiek... i prawie za każdym razem mi odmawia (głównie zależy to od nastroju w danym dniu). Mogę poprosić jej przyjaciółke żeby z nią porozmawiała ale czy to coś zmieni? Obawiam się też że moja dziewczyna się na mnie za to obraźi, że rozpowiadam o jej problemach. Raz była na imprezie ze znajomymi i porozmawiała z koleżanką o swoich problemach, a ta jej doradziła psychologa. Zaproponowałem jej dzisiaj jakieś aktywniejsze wakacje (idąc właśnie za radą udzieloną mi na forum) ale powiedziała że nie ma na to ochoty bo to nic nie zmieni i wciąż będzie się wstydziła. Rozmawiałem z nią ostatnio i mi powiedziała że po zastosowaniu tak wielu sposobów na trądzik już nie ma siły na dalszą walke i się już poddała. Ogólnie sytuacja wygląda teraz tak że ja proponuje jakiekolwiek rozwiązania, a ona każde neguje. Wcześniej starałem się nie naciskać bo była zajęta maturą i jakoś sobie z tym radziła ale teraz to naprawde mnie przerasta. Wiem że jak odpuszcze to się rozstaniemy, ale jak naciskam to też nie jest za dobrze bo może właśni myśli że się jej wstydzę. Wiem że pisała o trądziku na innym forum, ale naczytała się że lekarze innym dziewczynom nie pomogli i teraz sama tak myśli + to że się wstydzi tam iść. Także jestem już zagubiony bo wyczerpały mi się wszystkie pomysły jak jej pomóc bo jak ma dobry nastrój to naprawde dobrze spędzamy czas, a tak jest fatalnie

112

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Zostałam zgwalcona. Jak w moim przypadku wyglądałaby wizyta u psychoterateupy.

113

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Agnieszka666,
bardzo mi przykro, że padłaś ofiarą tak strasznej napaści.

Praca z psychologiem zależna jest od tego, czego sama czujesz, że najbardziej potrzebujesz, co jest w tej sytuacji najtrudniejsze, z czym nie możesz sobie poradzić, czego się obawiasz. Pierwszym krokiem jest zadbanie o zdrowie, zabezpieczenie się przed tymi najbardziej fizycznymi konsekwencjami - urazami, chorobami ciała. Ważne również aby podjąć mądrą decyzję w sprawie zgłoszenia przestępstwa. Psycholog powinien znać podstawowe procedury prawne, ale przede wszystkim pomóc zrozumieć i zaradzić obawom przed ujawnieniem zgwałcenia.

Terapeuta jest przede wszystkim osobą, której możesz bez obaw opowiedzieć o wszystkim, co się zdarzyło, jak się z tym czujesz, kogo obwiniasz, czego się boisz, jak gwałt wpływa na Twoje życie - emocje, stres, relacje z rodziną, znajomymi, codzienną aktywność, plany na przyszłość. Masz pewność, że informacje te pozostaną poufne. Z czasem Twoje wspomnienia, odczucia będą się zmieniały, a terapia podążała w tym kierunku, wspierając Cię w powrocie do zdrowia i spokoju.

114

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Dziękuje bardzo. Nie wiem czy dam radę pójść na wizytę. Moje przeżycie jest zbyt świeże. Zostałam zgwalcona zaledwie miesiąc temu. Wciąż nie mogę spać, cały czas siedzę. Nie mam komu o tym powiedzieć. Rodzicom nie chce, bardzo się boję że obwiniali by mnie że to moja wina. A w sumie nawet nie zauważyli że mam pełno siniakow na. ciele nawet na twarży bo ciągle ich nie ma w domu. Przez te siniaki nie mogę nigdzie wyjść. Siedzę w pokoju a ból rośnie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.

115 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2011-07-02 17:33:41)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Anieszka666,
myślę, że w podobnych sytuacjach z pomocy należy skorzystać tak szybko, jak to możliwe. Na pewno świeżość wspomnień jest bardzo bolesna, ale właśnie na tym etapie wsparcie i pomoc są niezbędne. Szczególnie, że do tej pory nie zdecydowałaś się nikomu jeszcze opowiedzieć o tym, co Cię spotkało.

Dlaczego postanowiłaś ukryć swoją krzywdę przed rodziną? To nie jest sytuacja, którą można porównować z żadną inną, która kiedykolwiek Was spotkała. Zostałaś ofiarą brutalnej napaści. W żadnym stopniu nie było w tym Twojej winy, prowokacji czy błędu. Nie mogłaś zapobiec temu, co się stało. Rodzice nie mają podstaw by Cię oskarżać. Opowiedzenie im o porwaniu i zgwałceniu na pewno byłoby rozmową niezwykle trudną, pełną silnych emocji, ale czy masz podstawy podejrzewać, że ich reakcją nie byłoby przede wszystkim pełne przejęcia "Co możemy zrobić, jak ci pomóc"? Być może chciałabyś zacząć od rozmowy z jednym tylko z rodziców, lub z siostrą, ciocią, przyjaciółką czy inną bliską osobą?

Całkowitą winę za zdarzenie ponoszą mężczyźni, którzy się go dopuścili. Porwanie, przetrzymywanie, zgwałcenie ze szczególną brutalnością i pobicie są przestępstwami zagrożonymi najwyższą karą. Podejrzewam, że nie zrobili tego po raz pierwszy, ani po raz ostatni. Zgłoszenie sprawy, rozpoznanie sprawców pozwoli ukarać ich bestalski czyn, ale też uchronić kolejne ofiary. Będzie też dla Ciebie ważnym krokiem w zrozumieniu tego, co się stało i radzeniu sobie z lękiem w przyszłości.

116

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

JustynaPiatkowska,

czy uważasz, że w moim przypadku taka wizyta jest również niezbędna? Czy to wszystko jest normalne...

117

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Powiedziałam o tym zdarzeniu przyjaciółce. Ona bardzo mnie wspiera ale powiedziała że sama sobie z tym nie poradzę i że jeśli ja nie powiem tego rodzicom to ona to zrobi. Co mam zrobic w tej sytuacji. Nie chce mówić o tym rodzicom bynajmniej nie teraz. A przyjaciółka jeszcze chce żebym zgłosiła to na policję ale ja nie chce bo mam rodzinę w policji.

118

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Anieszka666,
jakiej reakcji swojej rodziny się obawiasz? Zgłoszenie zgwałcenia jest jedyną możliwością odnalezienia i ukarania ofiar. Pomoże poczuć się bezpieczniej Tobie i wielu innym kobietom. Choć Twoje doświadczenia są dramatycznie bolesne i bardzo intymne, możesz oczekiwać od rodziny wsparcia. Zdecydowanie warto skorzystać z ich pomocy oraz wsparcia psychologicznego.

Noon,
czego oczekiwałabyś po wizycie u psychologa? Co chciałabyś zmienić, co osiągnąć?

119

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

JustynaPiatkowska,
powiem ci szczerze, że nie mam pojęcia co mogłaby mi taka wizyta dać, co mogłabym dzięki niej osiągnąć. Generalnie jest mi źle samej ze sobą  ;( dużo o tym napisałam w wątku "jak żyć codziennie" ale szczerze mówiąc, nie wiem na ile by taka wizyta pomogła. W ogóle od czego zacząć? Nie mogę się w tym wszystkim połapać

120

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Mam jak zawsze pytania do ekspertów.

Biorąc pod uwagę wszystkie wcześniejsze moje wpisy w tym temacie, moje pytanie może wydać się dziwne, ale w zasadzie to jaką rolę pełni terapia? Co w terapii jest najważniejsze? Czy są jakieś szczególne wskazania do terapii? Czy są jakieś szczególne wskazania do tego aby nie uczestniczyć w terapii?

Czy jeśli np. ktoś źle się czuje sam ze sobą i np. od dłuższego czasu boryka się z nieumiejętnością podjęcia decyzji co do np. zakończenia związku z partnerem, czy to może być powód do podjęcia terapii?

Czy podejmując terapie zawsze trzeba wiedzieć co dzięki terapii chce się osiągnąć  poza oczywiście chęcią odzyskania równowagi emocjanalnej i dobergo samopoczucia?

Czy ktoś kto ma poczucie, że nie radzi sobie w życiu, czuje się zagubiony i "zapędzony w kozi róg" i zwyczajnie chce się wygadać, zrzucić z siebie ciężar, narastającą w nim presje może skorzystać z terapii? Czy to jest wystarczający powód?


Czy osoby, które doświadczały przemocy psychicznej powinny poddać się terapii? Na czym taka terapia by polegała?

121

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Enya,
pojęcie "terapia" - "zastanów się nad terapią" używane na forum, czy w czasopismach kobiecych nie jest dość precyzyjne. Mam wrażenie, że często oznacza raczej "zastanów się nad spotkaniem z psychologiem", a jakie wynikną z tego kolejne dzialania to już kwestia czasu i decyzji tegoż psychologa oraz pacjenta.

Psychoterapia prowadzona jest w różnych nurtach teoretycznych i w jakimś stopniu do tej właśnie orientacji specjalisty zależy, w jaki sposób będzie prowadził terapię, na czym się koncentrowal, do czego dążył, jakie nadawał tempo.

W sytuacji konfliktu w związku (rozważanie rozstania, rozwodu) dobrym rozwiązaniem - w moim odczuciu - jest nie terapia, a konsultacja psychologiczna. Wiąże się to z mniejszą liczbą spotkań i polega na analizie konkretnej sytuacji. Choć psycholog nigdy nie powinien jednoznacznie sugerować pacjentowi "rozstańcie się/ nie rozstawajcie się", to pytaniami, swoimi interpretacjami odpowiedzi pacjenta może nakierować na istotne kwestie, pozostawić pod rozwagę inne spojrzenie na sprawę. Rozmowa taka jest też szansą otwartego wyrażenia emocji, wątpliwości, co samo w sobie często pozwala na nowo spojrzeć na problem. Niejednokrotnie dla pacjenta istotna jest informacja, czy dane zachowania (np życia seksualnego) są popularne, zdarzają się innym ludziom, czy są zaburzeniem - konsultacja może więc pełnić rolę informacyjną.

Jeśli w sytuacji konfliktu w związku obie strony deklarują chęć walki o relację, a zagrożeniem dla niej jest zaburzenie konkretnej sfery - np. zazdrość, nieumiejętna komunikacja - istnieje możliwości terapii małżeńskiej. Jest to cykl spotkań (najczęściej trwający kilka miesięcy) z parą, w których dążymy do jak najskuteczniejszego zaradzenia danemu konfliktowi, często z wykorzystaniem "zadań domowych", treningów. Przeciwskazaniem do terapii systemowej (całej rodziny) lub partnerskiej jest jednak alkoholizm jednego z partnerów, choroba psychiczna, trwająca obecnie przemoc czy inna forma silnej zależności (ekonomicznej, emocjonalnej).

Terapię indywidualną polecałabym osobie, której rozstanie z partnerem wynika nie bezpośrednio z interakcji między nimi, a np. z niewyleczonych trudności z przeszłości - bycia ofiarą przemocy (także psychicznej), gwałtu, pochodzenie z rodziny alkoholowej czy przemocowej, niskie poczucie wartości, liczne nieudane związki, zranienia, depresje czy ogólne poczucie nie radzenia sobie ze sobą. W tych bowiem sytuacjach źródło leży w psychice pacjenta (a nie relacji) i objawiać się będzie w każdym kolejnym związku.

Czy zawsze trzeba znać cel swojej terapii? Często pacjenci przychodzą z jasno określonym "niech TEN problem zniknie". Jest to ważna deklaracja, jednak w każdej psychoterapii cel można postawić sobie dopiero po wielu spotkaniach, dotarciu do realnych źródeł trudności (wybuchy agresji, których chce się pozbyć pacjentem są tylko konsekwencją innych trudności - np atmosfery w domu rodzinnym dzieciństwa - i wierzchołkiem góry lodowej), niejednokrotnie cele są też przeformułowywane na kolejnych etapach pracy. Myślę jednak, że trafnie ujęłaś, że zawsze wyznaczniekiem poprawy i sukcesu terapii jest subiektywne odczucie pacjenta o powrocie do dobrego samopoczucia, stabilności emcjonalnej, życiowej oraz samodzielnego (już bez pomocy i wsparcia psychologa) radzenia sobie z codziennością.

122

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

A jak powinno się postępować z ofiarami przemocy domowej? W sytuacji kiedy to np. kobieta w związku jest poniżana, doświadcza przemocy głównie psychicznej, a jednak nie potrafi odejść od takiego partnera bo np. mysli, że wciąż go kocha. Obawia się, że sobie bez danego partnera nie poradzi itp.

Czy to oznacza, że taka kobieta jest uzalezniona od miłości? Współuzalezniona? Czy taka kobieta powinna poddać się terapii? Kto jest odpowiedzialny za taki stan zwiazku?

123 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2011-07-13 20:26:35)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Enya,
choć odpowiedzialność za krzywdzenie (przemoc psychiczną, ekonomiczną, fizyczną, seksualną) ponosi oprawca, niemal zawsze związki takie tworzą się na zasadzie komplementarności - wzajemnego dopasowania osoby o skłonnościach przemocowych, z osobą z predyspozycjami do bycia ofiarą.

Pierwsza pomoc w takiej sytuacji polega zawsze na analizie doznawanej przemocy - jakich zachowań dopuszcza się agresor, jakie jest zagrożenie dla zdrowia i życia ofiary, czy agresja nasila się (od jak dawna trwa, czy ma okresy wyciszenia, czy jest rekacją na konkretne wydarzenia), jakie są jej skutki dla pacjentki - i opracowaniu planu bezpieczeństwa. Kolejne kroki wiążą się z uzmysłowieniem kobiecie, że to, co dzieje się w jej związku nie jest normą, nie powinno być dopuszczalne, jest karalne.

Decyzja o odejściu należy oczywiście do kobiety, pracuje się jednak nad jej fałszywymi przekonaniami "widocznie zasługuję na takie traktowanie", "nie poradzę sobie bez niego", "przecież się kochamy". Można tu mówić o współuzależnieniu - utrwalanemu przez kolejne życiowe doświadczeniu schematowi związku, dostosowaniu się do życia w relacjach patologicznych i z czasem coraz silniejszej niemożności wychodzenia z nich.

W większości przypadków cenna byłaby terapia długoterminowa, ponieważ osoby o podobnych predyspozycjach i doświadczeniach przez całe życie wchodzą w związki z partnerami dominującymi, przemocowymi - za każdym kolejnym związkiem wierząc "tym razem będzie inaczej", a potem "przy mnie się zmieni". Często pierwszym źródłem są relacje między rodzicami w domu dzieciństwa, atmosfera wczesnej młodości, pierwsze doświadczenia z mężczyznami, niskiej poczucie wartości, zależność.

Także przemoc psychiczna doznawana po raz pierwszy (epizod krótkiej relacji z partnerem dominującym, poniżającym) pozostawia trwałe ślady (choćby nieświadome poczucie zagrożenia, stresu, poczucie winy), które należy odszukać, wyrazić, zracjonalizować, przepracować i przeformułować.

124

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Jak to jest naprawdę z przemocą psychiczną?

Co tak naprawdę zalicza się do przemocy psychicznej (jaki rodzaj zachowań)? Kiedy jest to jeszcze zachowanie dopuszczalne, a kiedy mamy już do czynienia z przemocą psychiczną? Każdy z nas intuicyjnie czuje, że np. coś nie jest tak, każdy raczej potrafi określić kiedy czuje się źle, które zachowania mu nie odpowiadają. Ale to wszytsko jest niekiedy niejednoznaczne.
Dla jednej osoby pewne zachowania będą dopuszczalne, a inna może odebrać je już jako przemoc. Przemoc niekiedy może przybrać bardzo wydawałoby się "niewinną" formę. Jak to rozpoznać?

Z drugiej zaś strony ludzie w chwilach wyrażania trudnych emocji często się nie zastanawiają, nie kontrolują. Zachowania pod wpływem złości są różne, niekiedy wybuchowe, impulsywne. Kiedy te zachowania są zrozumiałą reakcją, a kiedy zaczynają stawać się czymś niewłaściwym?

125 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2011-07-14 13:17:52)

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Enya,
trudno jednoznacznie zakwalifikować, co jest przemocą psychiczną, a co nie. Różne mamy progi tolerancji, różne temperamenty. Agresja słowna nie pozostawia widocznych śladów, które można ocenić. Jednocześnie agresor (a często i otoczenia, rodzina ofiary) bagatelizuje skargi ofiara "Nie dzieje się przecież nic strasznego, bardzo o ciebie dba, jedynie czasami jest nieco zbyt apodyktyczny".

Przemoc psychiczna to wszystkie zachowania, które godzą w poczucie wartości ofiary, umniejszają zasługi, zdolności, wzbudzają strach, permanentny stres, pozbawiają poczucia bezpieczeństwa, odbierają kontrolę. Każdy przypadek należałby rozpatrywać indywidualnie, ale do najczęstszych aktów należą niezaprzeczalnie: ciągłe krytykowanie, wyśmiewanie, wytykanie i podkreślanie błędów, niezaradności ("nie poradzisz sobie z tym, jesteś za głupia, nigdy nic ci się nie udaje"), bezpodstawne oskarżanie ("to przez ciebie mi się nie udało"), grożenie, poniżanie, żądanie posłuszeństwa, niszczenie lub odbieranie osobistych rzeczy, wmawianie choroby psychicznej ("jesteś wariatką, reagujesz jak wariatka, ciągle płaczesz, wymyślasz"), izolowanie od rodziny i przyjaciół (my kontra oni), zabranianie własnej aktywności, nadmierne kontrolowanie, podkreślanie własnej mocy ("beze mnie sobie nie poradzisz"), nie pozwalanie na wyrażanie własnego zdania, grożenie odejściem ("inne kobiete są lepsze od ciebie, na pewno tak by się nie zachowały"), brak wsparcia emocjonalnego, empatii, uzależnianie poprzez kontrolę nad pieniędzmi, mieszkaniem, dziećmi, planami na przyszłość.

Oczywiście każde z tych zachowań można określić na kontinnum - od "zdarzyło się tylko raz" po "zdarza się bardzo często".
Wielu sprawców jest też osobami inteligentnymi, o dużych umiejętnościach dostosowania się do wymagań społecznych, których działania nie mają spektakularnego charakteru - nie podnoszą głosu, nie wyzywają, nie biją, manipulują nie pozostawiając śladów.

Myślę, że istotne jest:
Jak często zdarzają się podobne zachowania?
Jeśli zdarzają się bardzo sporadycznie: czy wiążą się z kłótnią, trudnym wydarzeniem (np utratą pracy), kiedy każdemu zdarza się podnieść głos, powiedzieć coś przykrego - czy nie można ich racjonalnie wytłumaczyć?
Czy sprawca miał kiedykolwiek podobne przejawy w stosunku do innych - rodziny, byłych partnerek, współpracowników?
Czy ofiara czuje, że zachowania te wpływają na jej życie, nastrój, samoocenę, codzienną aktywność - czy ma wrażenie, że gdyby partner zachowywał się inaczej, jej życie byłoby inne, o wiele prostsze, lepsze?

Często warto porozmawiać z kimś obiektywnym z zewnątrz - koleżanką, psychologiem czy choćby anonimowymi użytkownikami forum. Często taka ocena - "Nie pozwalaj na takie traktowanie, to niedopuszczalne, jak ty to wytrzymujesz", - na którą nie ma wpływu znajomość ze sprawcą czy zależność emocjonalna przez współobecność w sytuacji - jest bardzo trafna.

126

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Długo zbywalam przyjaciółkę, ale ileż można. Mama wreszcie dowiedziała się o gwałcie, a ją nie potrafię kłamać i opowiedzialam jej wszystko. Była w dużym szoku i nie chciała w to uwierzyć. Stwierdziła że wymyśliłam to z przyjaciolka, żeby zwrócić na siebie uwagę. Dopiero jak pokazalam jej siniaki to uwierzyła. Wpadła w furie i zadzwoniła po wujka, który jest policjantem. Przyjechał radiowozem z policjantka. Na początku sam wszedł do mojego pokoju bo zawsze miałam z nim dobry kontakt, ale nic się nie odzywalam, więc nie mógł spisać zeznania. Przysłał do mnie ta policjantke, chyba myslal, że z nia  będzie  mi się lepiej rozmawiało. Ale ją nic nie mogłam z siebie wydusic. Te pytania obudziły we mnie te ciężkie przeżycia. Nie wiem co mam robić. Oni nie dają mi teraz spokoju. Ciągle mnie namawiają do zlozenia zeznań a ją nie jestem jeszcze gotowa. Na razie chodzę na psychoterapie. I to mi wystarcza.

127

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Anieszka666,
nerwy i wściekłość rodziny na pewno wynika przede wszystkim ze strachu o Ciebie. Trudno im też uwierzyć, że mogło spotkać Cię coś tak złego - to ich sposób obrony. Na pewno jednak postąpiłaś słusznie, opowiadając o tym, co się stało, a także podejmując terapię.

Bardzo ważna jest jednak również współpraca z policją. Choć wspomnienia są bolesne, Twój wysiłek może pomóc ukarać sprawców i uratować inne kobiety. Jeśli rozmowa z policjantką, co zrozumiałe, jest dla Ciebie zbyt trudna, możesz opisać zdarzenia odręcznie na papierze lub na komputerze. Może to okazać się łatwiejszym dla Ciebie rozwiązaniem, a zeznania takie, które podpiszesz i dostarczysz policji są równie wartościowe jak informacje zebrane w przesłuchaniu. Możesz też prosić, żeby w rozmowach na policji czy w sądzie towarzyszył Ci psycholog.

128

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Ale o to chodzi, że ją właśnie nie chce zgłaszać tego na policji bo  potem będzie rozprawa w sądzie i wtedy będę musiała o tym opowiedzieć i odpowiadać na trudne dla mnie pytania. Wogóle w sądach nie za dobrze traktuje się osoby zgwalcone. Zaraz są komentarze, że sama jest sobie winna czy była wyzywajaco ubrana. A ją uczestnicząc w psychoterapii powoli oswajam się z tym co się stało i chce o tym jak najszybciej zapomnieć a rozprawa w sądzie mi tego nie ułatwi.

129

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi
anieszka666 napisał/a:

Wogóle w sądach nie za dobrze traktuje się osoby zgwalcone.

To wniosek zupełnie nieuprawniony.

agnieszka666 napisał/a:

Zaraz są komentarze, że sama jest sobie winna czy była wyzywajaco ubrana.

Szczerze powiedziawszy, nigdy nie słyszałem takich komentarzy.

agnieszka666 napisał/a:

A ją uczestnicząc w psychoterapii powoli oswajam się z tym co się stało i chce o tym jak najszybciej zapomnieć (...)

Czy faktycznie Pani psychoterapia ma zmierzać do jak najszybszego "zapomnienia"?


Szanowna Pani,
w sądach bywa różnie, powiem Pani jednak, że ja, w trakcie mojej naprawdę dość bogatej praktyki sądowej tylko raz spotkałem się z sytuacją, w której świadek został źle potraktowany (przez sędziego). Specyficzne podejście do świadków mają czasem prokuratorzy (taka już ich rola), ale Pani jest osobą pokrzywdzoną i w związku z tym przysługuje Pani szczególny status.

Ale ostateczna decyzja oczywiście należy do Pani.

130

Odp: Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Proszę o odpowiedzi!

Co może być powodem, przyczyną samookaleczania się? Czy tego typu zjawisko występuje tylko i wyłącznie przy borderline, czy podłożem takich zachowań może być jakieś inne zaburzenie?

Czy jednak zawsze takie zachowania łączą się z zaburzeniami emocjonalnymi, choć niekoniecznie musi to być borderline?

Okres np. dorastania kiedy się jest nastolatkiem, to okres buntu i z pewnościa jest to coś emocjonalnie skomplikowanego, czy w tym okresie występowanie jakiś chwiejności jest czymś normalnym? Czy już w tym okresie można zauważyć początek poważnych problemów?

Mam wrazenie, iż stosunkowo dużo kobiet szczególnie w okresie dojrzewania miały jakieś epizody samookaleczeń. Czym to mogło być spowodowane i o czym  takie zachowanie nas informuje?

Posty [ 66 do 130 z 153 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wizyta w gabinecie psychologa - pytania i odpowiedzi

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026