. na razie ok. hmm. chociaż ok to dziwne określenie. jesteśmy razem, ale po tych wydarzeniach w głowie zapaliła się lampka alarmowa: tzn coś tam w środku cały czas każe trzymać delikatny dystans. dystans do swoich uczuć i ukochanej osoby. rozumiecie. nic nie dzieje się bez przyczyny - jeżeli ukochana osoba mówi, że nie kocha to coś znaczy. mam nawet wrażenie, że moja nadzieje na jej miłość jakby gaśnie. coś mi się wydaje, że to ona musi się bardziej postarać. ja już dałem wszystko, jeżeli jej zależy to musi włożyć w swoje serucho troszkę wysiłku. punkty, hmmm, zabawne, ale wcielając je w życie każdy facet wcześniej, czy później zwariuje.
tak, totalna dezorientacja z tymi prawami.
Wiesz tom ek, taki zimny prysznic czasami działa leczniczo. Kochaj ją ale nie pozwól by cię zraniła kolejny raz.
jeżeli ukochana osoba mówi, że nie kocha to coś znaczy. /..../coś mi się wydaje, że to ona musi się bardziej postarać.
Święte słowa, święte słowa. ![]()
Mądry człowiek - czasami jak widać po Twoim przykładzie - rozwagę i umiejętność dojrzałej oceny sytuacji zdobywa się w młodym wieku. ![]()
miało być ok a jest katastrofa. ona mnie nie kocha, to już zostało ustalone, ale co się stanie jeżeli będziemy mieć dziecko. coś takiego świta. boże, mam nadzieję, że nie!!! co mam robić. dziewczyna jest przerażona, ja dostosowuję się do jej humoru. koszmaru ciąg dalszy. wszystko się okaże za 2 tygodnie. jak je przetrzymać. ona prawie nie chce się odzywać. jest w totalnym rozbiciu. jak mam zareagować. poradzcie proszę!
Ona Cię nie kocha?? powiedziała Ci to??? Domyślam się, że nie dostaje okresu i się martwi. Jeśli tak jest, nie odsuwaj się od niej, boi się to normalne, że tak reaguje, bo nie czas na dziecko, ale skoro ona wie, że Cię nie kocha, po co szła z Tobą do łóżka, nie wiedziała, że tak się może zdarzyć ? A z drugiej strony, kobiety raczej nie idą do łóżka z facetem bez miłości, więc jak to jest naprawdę?
Że mnie nie kocha ustaliliśmy już po długiej rozmowie 2 tyg temu. Tylko, po tym spotykaliśmy się jak dawniej. Chcieliśmy się rozstać i zostać przyjaciólmi bo naprawdę czujemy się ze sobą fantastycznie. Sami stwierdziliśmy, że to jest lekko chore. Zaraz po rozstaniu było tak samo. W sobotę długo rozmawialiśmy i w końcu doszliśmy do wniosku, że musimy przystopować bo to do niczego sensownego nie prowadzi. Rozmawialiśmy, rozmawialiśmy:-(. No i efekt naszych "rozmów" to nerwy jak cholera. Najbardziej popieprzone jest to, że stwierdzamy po raz kolejny, że się rozstajemy i co?!!! Lądujemy w łóżku. No i super. Z okresem to jeszcze za wcześnie ale zawsze kochaliśmy się z zabespieczeniem, tylko ostatni weekend był troszkę, ech, zwariowany i...Szkoda gadać.
Wiesz...jeśli będzie w ciąży, to znaczy, że taka była wasza droga, ja wierzę w przeznaczenie i w sentencję
"Wszystko ma swój sens i czas, co ma być nie ominie nas.." Bierzemy teraz tylko pod uwagę, jeśli będzie w ciąży, trudno stało się, a czas wszystko pokaże..
. Dzięki. Tylko, że dziewczyna jest w totalnej depresji. Od niedzieli nie może się pozbierać. Apatia, obojętnośc i nerwy jak...Staram się być przy niej ale nie mieszkamy razem, a kiedy rozmawiamy, właściwie to jest monolog. Mój. Ona jest przerażona co będzie dalej. w sumie mam podobne podejście do Twojego ale boję się o Nią....Przecież nie jesteśmy razem!!! Chciałbym jask najlepiej ale przecież nic na siłę. W przyszły week pewnie zrobimy test i hmm. Kiedy mówię, że do niej zadzwonię, że przyjae do niej, żeby się sama nie zamartwiała słyszę tylko: "jak chcesz". W tych słowach jest przepaść...
Ja się jej nie dziwię, bo sama jak byłam jeszcze hmmm powiedzmy panienką
borykałam się nie raz z takim strachem. nawet nie zdajesz sobie sprawy, co się wtedy dzieje z kobiecą psychiką, tak się dzieje kiedy pojawia się sytuacja, która jest po prostu nie zaplanowana. Jeśli się nie zabezpieczaliście może ona ma żal do Ciebie, ze nie uważałeś co? Nie wnikam w wasze intymne sprawy, ale staram się wniknąć w jej duszę ![]()
Niestety życie przynosi takie niespodzianki. Na razie jest cholernie ciężko. Ech. Nic. Trzeba żyć. Ale cholernie się martwię o nią martwię...:(
Zacznij sie tez troche o siebie martwic, a nie tylko o nia.
Ona i ta cala sytuacja zzera Twoje nerwy.
Badz po prostu teraz mezczyzna i nie wymiekaj, jakos sie wszystko ulozy!
Och !!! To niewiarygodne !!! Akurat w momencie, kiedy wcale nie jesteście siebie pewni dochodzi ewentualność, że zostaniecie rodzicami. Jeśli to się potwierdzi, to faktycznie los w dziwnym momencie zgotował wam kumulację ważnych wydarzeń. Nie będę teraz niczego doradzać (to wymagałoby dogłębniejszej znajomości Was obojga). Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki ...
no właśnie. co do pewności wobec swoich uczuć to jestem raczej pewny, że nic z tego nie będzie. moja wina, że próbowałem żyć przez 2 tygodnie idiotycznymi złudzeniami i potrzebą miłości. A teraz spotykam się z potęznych chłodem i apatią drugiej strony. Do d.... to wszystko. Jesteśmy dorosłymi ludzmi i wiadomo, że trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, tylko cięzko tak samemu to wszystko znosić. Chciałem jej dać wszystko co najlepsze ale nie cos takiego...Masakra
tom ek, co tam u Ciebie nowego ?
jestem po rozstaniu 3 miesiace..bylismy razem ponad 3 lata, znalismy sie rok, bylismy przyjaciolmi ale on sie postaral o to zeby bylo to cos wiecej. bylo pieknie, spedzalismy ze soba kazda wolna chwile - zakochani. mielsimy sowje jakies tam problemu, jak w kazdym zdrowym zwiazku. rok temu on pojechal na studia do wroclawia a ja do opola, widywalismy sie w kazdy weekend. mielsimy plany na przyszlosc, mialam przeniesc sie do wroclawia.. lipiec 2008 byl straszny, rzadko sie widzielismy, malo pisalismy...takie ochlodzenie jakies. no ale przeciez mowil ze kocha to wiedzialam ze sie ulozy. tymczasem ostatniego lipca poklocilismy sie przez smsy i doszlo do rozmowy o nas. wyciagnelam z niego co chcialam wiedziec i o co w ogole chodzi i sie dowiedziaalm ze nie wiem czy mnie kocha;/ totalny szok i zaskoczenie. rozstalismy sie przez gg...;/ spotkalismy sie po tygodniu i rozmawialismy o tym, plakalam, on nic za bardzo nie mowil. poszlismy na piwo i gadalismy i bylo "milo". pozniej spotykalismy sie jeszcze co jakis czas w ciagu dwoch miesiecy kilka razy ladowalismy w lozku. pozniej dowiedzialam sie ze jest inna. jego kolezanka, nasza wspolna znajoma. powiedzial ze cos dod niej czuje i bedzie na nia czekal (bo ona go nie chce).. ja zaakceptowalam.. w ktorejs rozmowie dzoszlismy do wniosku ze strasznie brakuje nam seksu (od samego poczatku rozstania bylo mowione ze nie tracimy kontaktu, i bedziemy probowac byc przyjaciolmi bo oboje nie bedziemy umieli zyc bez rozmow ze soba i po prostu siebie) ..no i jetsemy "kochankami"..on chyba ciagle chce tamta, ja ciagle chce jego...chory trojkat..nie wiem czy dobrze robie..on teraz czesto sie odzywa, jedziemy razem na koncert (wszystko to on proponuje), mamy jakies wspolne plany... pisze na tym forum bo chce wiedziec czy ktos tez kiedys byl w takim ukladzie... ja ciagle mam nadzieje ze on zrozumie ze popelnil blad i tamta dziewczyna nie jest nic warta..ze zobaczy ze ze mna jest dobrze i ze jednak mnie kocha... pozdrawiam
moze gdy sie postarasz to wroci........ale czy na zawsze zostanie......?
pokaCHontas ....powinnaś zadać sobie takie pytanie czy ona rzeczywiście nie jest nic warta....Najwyraźniej jego "coś" w niej pociąga....A co pociąga jego w Tobie w tej chwili...gdy ma głowę zaprzątniętą myślami o innej...? Będzie na nią czekał cierpliwie a z Tobą uprawiał seks...Jeżeli Tobie to odpowiada to jest ok. Ale jeśli liczysz na to że w ten sposób go odzyskasz to raczej wątpliwe....W końcu on jest w konfortowej sytuacji...Myśli o innej,a nie musi żyć w celibacie.Moim zdaniem powinnaś pozwolić mu za sobą zatęsknić w ten sposób wyjaśni się co naprawdę jest grane...Pozdrawiam!
to ja. rozstaliśmy się po raz wtóry. chyba naprawdę na amen. smutno jak nigdy.
Tomku, a tym razem z czyjej winy? Ona znowu doszła do wniosku, że to nie miłość?
nie chce się żyć a trzeba. ech
uhum. znów i znów. tylko, że to ja postawiłem sprawę troszkę jaśniej. ile można się męczyć. od eufori po potworne przygnębienie.
może nie trzeba było naciskać. jestem potwornie zmęczony
właśnie: Nie chce się żyć a trzeba.. Takie jest już to życie.Wydaje mi się ,że jeśli Wy tak ciągle rozchodzicie sie i schodzicie to to nie ma w ogóle sensu.... To chyba nie jest miłość... Nigdy nie będziesz miał perwności ,że bedziecie razem. Nie możesz planowaqć wspólnej przyszłości bo nie wiesz jak długo za sobą będziecie... Oczywiście nikt nie ma takiej pewności ale w waszym przypadku jest to bardziej widoczne... Chcesz żyć w takim związku...?
nie chcę. tylko cholerne serce kocha ciągle.
Dokładnie tak jak napisała blumen, jak masz żyć nie będąc niczego pewien? Miłość albo jest, albo jej nie ma. Ona ma już 28 lat, więc jest dojrzałą kobietą i powinna wiedzieć czego chce. Dobrze, ze postawiłeś sprawę jasno, może to ją zmusi do myślenia, zaczekaj, bądź cierpliwy.
życzcie mi siły. tylko o to proszę bo rozmarudziłem się jak, za przeproszeniem, baba. masz rację Samanto, ona ma 28 lat i powinna wiedzieć czego chce. Nie ma miłości. Tylko smutek.
Marudź ile chcesz, bo wiem jak Ci ciężko, żeby tylko człowiek potrafił ot tak zapomnieć, ale niestety, żeby coś osiągnąć czasem musimy robić coś wbrew sobie. Ty w ten sposób walczysz o nią i żyjesz nadzieją póki co, jeśli ją stracisz, będziesz musiał na nowo żyć. To będzie lekcja na życie. Wiesz, ja zawsze staram się w takich sytuacjach optymistycznie patrzeć w przyszłość i zawsze mówię wtedy sobie, ze nic nie dzieje się bez przyczyny i pewne rzeczy zdarzają się nam po to, by nas uchronić od błędu. Może to nie jest zbytnim pocieszeniem, ale jakoś trzeba przetrwać.
życzę Ci dużo siły, jak odcierpisz - to napisz co porabiasz ![]()
tom ek napisał/a:... ale chce żebyśmy dalej byli blisko, tylko z zastrzeżeniem: bez miłości! no i co mam zrobić. nie mam siły zrobić radykalnego cięcia bo kocham!!! ...
no tak, trochę ma egoistyczne podejście ta dziewczyna - widać, że nie bardzo jej na Tobie zależy, skoro myśli tylko o własnych potrzebach, a brakuje jej wyobraźni, by dostrzec Ciebie w układzie - który ona proponuje.
Przecież to byłoby z Twojej strony pozwolenia na obdzieranie się po kawałku ze skóry !!!
.
bardzo egoistyczne podejście
A ja myślę , że nie wolno bawić się cudzymi uczuciami.Tom ek kocha ta dziewczynę , ona o tym wie , jednak proponuje mu przyjażń i bliskość dając mu tym samym nadzieję na głębsze uczucie.To jest nie fair.Ona powiedziała wyrażnie , że nie stać ją , żeby pokochać.
także myśle że nie wolno bawić się czyimiś uczuciami. Może nigdy nie kochała i nie wie jakie to cierpienie gdy komus kto kocha pozwala sie byc ledwie przyjacielem.. Może mu jeszcze,jak przyjacielowi bedzie opowiadać o swoich nowych związkach, wiedząc jak cierpi z miłości ?
Niektórzy nie mają sumienia.
Sledze ten watek od poczatku, to naprawde smutne co spotkało Tomka.Wiem jak bardzo cierpisz, i zgadzam sie z Ola i Jeanne.Dziewczyna zaproponowała ci przyjażń?Ciekawe dlaczego, jak myslicie kobietki?
Pewnie nie chciała tak do konca czuc sie winna.........i troszke zlitowała sie nad Tomkiem?
Cześć ludziska
Przeczytałam waszych kilka wątków i zastanawiam się nad jednym. Mianowicie dlaczego
zawsze to ta druga baba jest obwiniana przez rozpad zwiazków czy to małżeńskich czy też luźnych partnerskich. Przecież to ten facet jest czarta wart. Zgadzam się z opinią Atki333 "myśli o innej a z tobą uprawia seks" bo to prawda. Chyba bym si e nie zgodziłą na taki układ.
Kobiety szanujcie się bardziej.
Monika
. ja też zaczynam mysleć, że to egoizm połączony z wyrzutami sumienia i strachem przed całkowitym zakończeniem znajomości. ale kiedy teraz się spotykamy czuje jak wyrasta między nami mur. ja nie potrafię wykrzesać tyle euforii co dawniej, blokuję się, ona stara się również utrzymać dystans. chyba rzeczywiście nie może być przyjaźni po zakończeniu związku. zawsze jedna strona myśli, że jest szansa że coś ponownie zaiskrzy. staram się być dzielny:) pzdr
Tomek -bądź dzielny, trzymam kciuki za to by wszystko ułozyło się dla Ciebie jak najlepiej . Pozdrawiam
))))