a moze to on sie mści...na kobietach?
Podobne tematy
... a może przyjmij jednak wersję realna, że poprostu jest niedojrzały emocjonalnie do budowania trwałego związku...
wiesz...raczej wolałabym wiedzieć ,że z kimś jest! A tak ciągle myślę ,że on ze sobą walczy....że sie mnie boi i tego ,że znowu ktoś go skrzywdzi.. Znowu sie nad nim rozczulam...a prawdopodobnie jest tak ze jest PP. Wszystkie niemal syndromy na to wskazuja...
..to też! Wolałabym jednak wiedzieć,że nie chodzi o jego dojrzałość do związków ...a jednak o to ,że ja nie dla niego! Wiesz...taka realna prawda w oczy i kubeł zimnej wody na łeb...
no właśnie co Ty robisz?:D nie rozczulaj się nad nim.... czy ma czy nie ma Anet... nie zadbał wystarczająco o was.... na cholere nam tacy faceci
nom...masz racje! Nie zrobił nic...a ja powiem Ci,,ze wcałym swoim 35-letnim życiu nigdy o nikogo tak nie walczyłąm! I chyba mu sie to spodobało..No i lux! Żadnych wyrzutów sumienia ,że przytarłam mu nosa... Pisałaś,że po 4 miesiącach jest Ci lżej... Powiem Ci,że ja nie maiałąm kontaktu ze swoim Niszczycielem- Ubotem od lipca tamtego roku do świąt BN- czyli 5 msc. Nic...zero kontaktu ( nawet nie widywaliśmy sie przypadkiem) i co "zjechał" mi święta dokładnie...mimo ,że ja postawiłam na swoim. Przez te 5 msc nie powiem abym o nim nie myslałą...ale sądziłam ,że jak wrÓci to będzie lżej...wierz mi ....wcale nie jest...jest jak było!
potrafił tylko napisać ,że ogląda moje zdjęcia na NK bo na żywo to mnie raczej nie zobaczy.... ( tak się zaparłam i nie spotkałam się z nim). A wiesz czego sie bałam...właśnie tego ,że wszystko wróci na dobre...a on znowu podwinie ogon! I teraz wiem,ze zrobiłby to ..na bank! I dopiero bym się czuła..... Wiesz ...czasami jak na to patrze z boku...to taka jakaś głupia zabawa ..jak w piaskownicy. Masz rację ...to kompletnie niedojrzał egoista,tchórz,kalectwo życiowe,inwalida emocjonalny...jemioła(czyt.pasożyt) itd.itd......
ale z tym wybaczaniem...coś w tym jest! Kiedy to ja potraktowałam kogoś podle a on mi wybaczył ,okazał serce,pomoc...wiecie jak sie czułam....brrrr! Nie mogłam tego zrozumieć...dlaczego tak postąpił i odplacił mi dobrem ..za zło! To bardzo niesmaczne uczucie...i myślę ,że w ich przypadku należy postąpić tak samo...wybaczyć i próbować zapomniec..
Postanowiłam nie pisać nie dzwonić,nie poniżać się...wystarczająco pokazałam jak mi na Nim zależy....tak jak piszecie teraz Jego krok...gdybym jednak chciała to macie mnie powstrzymać....nie wiem jak ale zróbcie to.
Wróciłam z zakupów....podobno poprawiają samopoczucie i....coś w tym jest:))))
Tak trzymaj Nami....jak mnie bierze cholera i chce do niego napisać ...siadam do kompa i pisze do Was....POMAGA!!!!!
Anet tylko dzięki Wam się trzymam:).Jak dobrze,że mam się gdzie wygadać bo nie wiem co bym zrobila...Nadal jest ciężko ale ten pierwszy szok już minął,teraz nie pozostaje nic jak czekać.....całe szcczęście,że mogę już wyjść z domu...
wiesz..czasami człowiek nie potrzebuje rady a zwykłego wygadania sie...i ja tutaj właśnie to robię.A zresztą przezciez tak wiele nas łączy. Chyba dajemy w jakimś sensie sobie siłę na wzajem...a przecież to ONI mieli ją nam dawać!!!!DUPKI!
Tu mogłam się wygadać....bo tak naprawdę nie mam komu....Jego siostra też ma już dość....z resztą ma swoje życie i Ją rozumiem...Rano jest ze mną najgorzej bo dziewczynki w szkole,ja sama i te głupie myśli o NIM.Ja chcę do pracy......
wiesz Nami...ja to już nawet przeprowadziłam sie do mamy..a moja chata stoi pusta. Sama w domu bym zdebilała a u mamy...hmmm mam 2 siostry( starsze) jeszcze z nimi moge pogadać ale wiesz jak to jest...tez nie o wszystkim! Bo i ile będą mnie słuchać...to i tak trwa ponad 2 lata...każdy ma dość!!!
w końcu na jakieś leczenie mnie wyślą....ha ha!!! i załadują w kaftan.....
hmm...jak tak dalej pójdzie to może się spotkamy w jakimś szpitalu:))).Ja nie mam tu siostry a mama bawi u niej synka wiec zostałam samiuteńka:( ale za to mam WAS:)
heh no właśnie w koncu spotkamy się w szpitalu
Anet ma rację możliwość wygadania się do Was jest zbawienna... no i wiem że każda z Was mnie rozumie, bo każda z Was ma podobne przezycia.......
a ja mam lepszy pomysł! Weźmiemy sie w garść i latem spotkamy sie u mnie na Mazurach i poopierdzielamy d...y wszystkim facetom!!!
i wszystkie swoje smutki utopimy w jeziorach...a co tam!
JESTEM ZA!
a zwłaszcza biorąc pod uwagę, że na mazurach mnie jeszcze nie widzieli:D kto wie może to będzie przygoda życia dziewczyny?:D
stawiam na to.....! mamy troche czasu aby sie podleczyć ..a potem.....cały świat dla nas!!!!!!
dokładnie!!! także Kobietki mamy wspólny własny mały cel:d do wakacji mamy być podleczone!!!
Dziewczyny głowy do góry! A to mój ulubiony wiersz na dołki ![]()
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zawsze chciałam jechać na Mazury....KGB jak praca?
no to załatwione...ja jakby co ..to mam działke nad jeziorem ...także wiecie.....
taki ze mnie pawian
że najpierw ci stawiam
a potem odmawiam
mam czerwony tyłek
od życiowych pomyłek
zetrę cię na pyłek
mój ogon sprężysty
mój chód powłóczysty
mój ból zaj**isty
w ludziowstrętu napadzie
cień się na mnie kładzie
chowam się w szufladzie
palę papierosy
wypadają mi włosy
przez od losu ciosy
moja związkofobia
daje taki objaw
że umieram co dnia
nie podchodź bez kija
nie patrz mi na ryja
jesteś wstrętna żmija
jestem kawał chama
danaż moja, dana
od zmierzchu do rana
o rękę prosić mogę
a w zamian dam nogę
i kopa na drogę
pawianem być fajnie
bawię się genialnie
choć sypiam fatalnie
bujam się na lianie
aż rozwalę się na ścianie
śmieszne niesłychanie.
A oto analiza literacka utworu zwrotka po zwrotce:
Pawian wysyła sprzeczne komunikaty. Podchodzi i ucieka na zmianę. Jedno i drugie bez wyraźnego powodu. Aż oszalejesz.
Pawian robi to, ponieważ ktoś kiedyś zrobił mu kuku (mama, pierwsza miłość, długoletnia narzeczona/narzeczony...).
Pawian cierpi. Jak Humprey Bogart. Teatralnie ale po męsku, nie mazgai się.
Objawia się to np. okresami demonstracyjnej depresji i egzystencjalnych mdłości. Co czyni go jednostką głęboką i skomplikowaną.
Pawian z powodu ciągłego konfliktu wewnętrznego miewa psychosomatyczne objawy nerwicy z którymi nie chodzi do lekarza choć umiera ze strachu.
Pawian odrzuca i wyśmiewa, żeby nie zostać odrzuconym albo wyśmianym. Zazwyczaj jest jednym wielkim workiem kompleksów.
Oprócz tego, że jest twardzielem, jest też bardzo wesołym i popularnym w towarzystwie kolegą, prawdziwym bezkompromisowym luzakiem.
To, że Pawian próbuje się z kimś związać, nie oznacza, że w pewnym momencie tego nie pie**olnie krzycząc, że to nie dla niego.
Pawian okropnie, wprost skandalicznie stosuje wobec siebie tłumienie i zaprzeczanie. Nie ma problemów i nie potrzebuje pomocy...
...do pierwszego zawału oczywiście. Którym zupełnie się nie przejmie i zyska sławę i chwałę wśród chłopaków
Powyższy wierszyk opisuje objawy najbardziej popularnego typu Pawiana, choć są też typy mniej oczywiste, zakamuflowane, które demaskują się dopiero przy bliższych kontaktach. Za przedstawicielkę tego gatunku można też uznać ?femme fatale?- modliszkę, która uwodzi i rzuca, niezdolna do nawiązania dłuższego związku. Można też być bardzo zamaskowanym Pawianem - trwającym w wieloletnim, stabilnym i pozornie udanym martwym związku, gdzie nie ma bliskości, więc związek ten nie jest zagrażający a romanse na boku niezobowiązujące, bo przecież ma rodzinę.
Tak naprawdę nie wiadomo, co jest gorsze: zakochać się w Pawianie czy samemu być Pawianem. Jedno i drugie nie jest, och, nie jest łatwe ani przyjemne. Biedny Pawian. Sam nie wie, czy ucieka przed czyjąś miłością czy też przed swoją.
Czy spotkaliście się z Pawianami? Czy sami spawianiliście się kiedyś na kogoś? Czy może ktoś z Was zna sposób na oswojenie Pawiana? I czy byłoby to wskazane, czy też nasz świat byłby bez Pawianów nudny i bezbarwny jak flaki z olejem a artyści nie mieliby skąd czerpać natchnienia? I najważniejsze pytanie: co te Pawiany mają w sobie, że ludzie się w nich zakoch*ją??????????
coś mi sie przypomniało...wiecie co mi ten dupek powiedział jak bylśmy u mnie na działce? Aaaa to taka działka dla emerytów...tak cisza tu i spokój... No tak jak sie jest piepszonym Piotrusiem Panem ...to szuka się ciągle wrażeń..nie?
wiersz..zaj....sty!!!!
to jest mój PP!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nami - dzięukuję jeśli chodzi o pracę to czekam na odpowiedź:).....
Anet - no tak ludzie na poziomie mojego synka który ma 6 lat nie zrozumieją uroku spokoju....:D
Boże.....nic dodać nic ująć!!! A ja miałam go za kogoś wyjątkowego.....a to zwykła MAŁPA?
KGB....spoko...damy radę! moj syn tez przezył działke i świetnie sie bawił...przecież jest jezioro,woda.... Teraz ma 15 lat i świata nie widzi za działką....
Fajnie mieć taką działeczkę,zazdroszczę Wam.
tak...nie ma czego!...10 arów Nie ma komu kosić . Ostatnio jak byłam twarda...i wzięłam sie za koszenie to myślałam,że dostanę skrętu jajników>>>>>>>
Jeszcze coś na poprawę humorku....
ja też miałam w domku MAŁPE:)
Pawiany nie są spontaniczne, są nieobliczalne. (To akurat w obu przypadkach.)
Pawiany nie znają pojęcia odpowiedzialności za drugiego człowieka. Lub ich odpowiedzialność przekracza wszelkie pojęcie (?Jesteś dla mnie za dobra.? ?Nie chcę, żebyś przeze mnie cierpiała.?
Pawiany nie traktują poważnie nawet siebie. Albo wszystkich i wszystko traktują śmiertelnie poważnie.
Pawiany potrzebują wciąż nowych bodźców i doznań (czy jest to gonitwa, czy ucieczka tego nie wiedzą nawet pawiany) bądź nie tolerują żadnych zmian.
Pawiany mówią to i tyle, ile uważają za wystarczająco bezpieczne, ale jednocześnie wystarczająco pociągające. Resztę sama sobie dopowiedz. Biada jeśli trafi na kobietę o skłonnościach do tłumaczenia, usprawiedliwiania zachowania pawiana.
Pawiany nie rozmawiają o Twoich problemach tylko próbują odwrócić od nich Twoją uwagę, żeby było Tobie lepiej albo żebyś dostrzegła jakie dopiero to problemy oni mają.
Pawiany reagują paniką na samo przeczucie, że czegoś od nich możesz oczekiwać. (To akurat w obu przypadkach.)
Pawiany bardzo lubią wykazywać się swoją męskością ? są szarmanckie i z gestem. (To akurat w obu przypadkach.)
Pawiany mają ego ?w jedną stronę bardziej? ? chłoną każdy komplement i wyraz uznania, nie dociera do nich żadna sugestia, przytyk czy nawet rzucona prosto w twarz obelga. Albo zupełnie na odwrót.
No z tym koszeniem to nie zazdroszczę ale jaka satysfakcja po.....
oprócz szarmanctwa i gestu...wszystko ale to...wszystko idealnie pasi.... hmmmm
He he...ja też byłam z taką Małpką:)
wiecie co dziewczynki....stara dupa juz jestem! A ten mój PP jest o 5 lat młodszy ode mnie...wiec aby siegnąć mi pięt i dorosnąć emocjonalnie do mnie ...potrzebuje jakiś 10 lat chyba?
no żeby tylko...
wiesz że oni nigdy nei dorastają........:D
mam jakiś refleksyjny dzień... nie wiem po co tyle o Nim dziś myśle sam sie zjawia w moich myslach próbuję go przepędzić
jutro moze będzie lepiej nie?
Mój miał 31 lat i żeby dorosnąć to potrzebowałby jeszcze raz tyle
ha ha...dobre Sandra! Nie wiem KGB...czasami mi sie wydaje ,ze może tak same na wzajem się wpędzamy w te refleksje...jedna zacznie gadać o swoim...i tak sie wkręcamy....! Chociaż nie! Przeciez oni ciagle są w naszych głowach...tylko czasami sytuacje sprzyjają wyjątkowo. A mnie czasami jak coś rąbnie ,to zebym siedziała z Księciem Walii...to i tak będę o nim myśleć!!!
Niestety tak jest... gdziekolwiek bym nie była ile km zdala od niego czy 10 czy 500 wspomnienia powracają i co najgorsze sięgają coraz głebiej czy to normalne że każda czynność mi się z nim kojarzy? że czuje jego obecność? gdy stoje robie coś w kuchni myślę że zaraz poczuje jak mnie obejmuje ... to bez sensu
tylko powiedzcie jak sobie z tym radzic? w gornie znajomych tez nie jets lepiej kazdy ma kogos czasami jak sie zapomne to mowie jakbysmy nadal byli razem ... glupie ale jest mi wtedy lepiej chciaz wiem ze sama siebie oszukuje. MAM TEGO DOŚĆ
malaiduzy....też tak mam,wszystko mi niego przypomina...;(
zawsze sądziłam, że jak się z kimś rozstane lub ktoś ze mną to nie ma mowy o żadnych powrotach... ale chyba nigdy wczesniej nie byłam zakochana a raczej nie kochałam tak bardzo i pomimo, że czułam coś do mojego pierwszego faceta cierpiałam było mi smutno i ciężko nie mogłam spać ale przezyłam i nie chcialam wracac pomimo, że on mnie zostawil w sumie wteyd sama tego chcialam. A teraz? Nie rozumiem sama siebie... czuje się jak w jakim amoku tak starsznie mi go brakuje a o tym, że ktoś inny mógł by mnie dotkąć nawet nie chce myślećbo wydaje mi się to obrzydliwe... zawsze uwazałam, że bede sama i jestem tylko po co on się pojawił na mojej drodze, żeby go nie było byłoby mi nadal dobrze samej ze sobą tak jak przed poznaniem Jego. Sory, że przynudzam ale jakoś muszę wyrzucic to z siebie...
zawsze sądziłam, że jak się z kimś rozstane lub ktoś ze mną to nie ma mowy o żadnych powrotach... ale chyba nigdy wczesniej nie byłam zakochana a raczej nie kochałam tak bardzo i pomimo, że czułam coś do mojego pierwszego faceta cierpiałam było mi smutno i ciężko nie mogłam spać ale przezyłam i nie chcialam wracac pomimo, że on mnie zostawil w sumie wteyd sama tego chcialam. A teraz? Nie rozumiem sama siebie... czuje się jak w jakim amoku tak starsznie mi go brakuje a o tym, że ktoś inny mógł by mnie dotkąć nawet nie chce myślećbo wydaje mi się to obrzydliwe... zawsze uwazałam, że bede sama i jestem tylko po co on się pojawił na mojej drodze, żeby go nie było byłoby mi nadal dobrze samej ze sobą tak jak przed poznaniem Jego. Sory, że przynudzam ale jakoś muszę wyrzucic to z siebie...
u mnie jest podobnie,też nikogo innego nie wyobrażam sobie w przyszłości...
malaiduzy ... dobrze, ż-e wyrzucasz to z siebie... po to jesteśmy przecież taka nasza grupa wsparcia:D:D jest tam we wczesniejszych stronach taki post z grupą wsparcia dla kobiet kochających za bardzo link na stronę jest http://www.kobieceserca.pl/ można postudiować
Ratunku......zabierzcie mi telefon......kusi mnie żeby do Niego napisać:(.A tak mi wczoraj dobrze szlo i...
zawsze sądziłam, że jak się z kimś rozstane lub ktoś ze mną to nie ma mowy o żadnych powrotach... ale chyba nigdy wczesniej nie byłam zakochana a raczej nie kochałam tak bardzo i pomimo, że czułam coś do mojego pierwszego faceta cierpiałam było mi smutno i ciężko nie mogłam spać ale przezyłam i nie chcialam wracac pomimo, że on mnie zostawil w sumie wteyd sama tego chcialam. A teraz? Nie rozumiem sama siebie... czuje się jak w jakim amoku tak starsznie mi go brakuje a o tym, że ktoś inny mógł by mnie dotkąć nawet nie chce myślećbo wydaje mi się to obrzydliwe... zawsze uwazałam, że bede sama i jestem tylko po co on się pojawił na mojej drodze, żeby go nie było byłoby mi nadal dobrze samej ze sobą tak jak przed poznaniem Jego. Sory, że przynudzam ale jakoś muszę wyrzucic to z siebie...
ja mam tak samo....czy to się kiedyś skończy.....Poszłam wczoraj po buty a kupiłam torebkę:)kupując ją myślałam czy podobałaby Mu się,gotowałam obiadek-czy by Mu smakował......MAM DOŚĆ
http://muzyka.interia.pl/pop/news/dlacz … 1598360,50
i uczucia biorą górę....
witajcie! No z tymi obsesyjnymi zwidami...chyba każda z nas tak ma - niestety! Powiem Wam ( nie chce Was martwić) ze u mnie trwa to cholernie juz długo...i wcale sie nie zmniejsza....Tylko teraz mam więcej siły ( już to wiem bo sprawdziłam!) i potrafie powiedzieć NIE! albo przejśc obok niego udając ,że nie widze. A serce..hmmmmm- bije jak wcześniej i nic sie nie zmieniło. I wiecie co...chyba nauczyłam sie już z tym zyć...U Was bedzie podobnie...zobaczycie!
pewnie ten czas jest potrzebny abyśmy nauczyły sie właśnie panować nad uczuciami...bo przecież nie można przestać kochać tak z dnia na dzień ...a czasami kocha sie kogoś do końca...... Nie na darmo mówi sie ,że przyzwyczajenie jest jak druga natura! I ja sobie tak tłumacze- zawsze będe go kochać ale nie możemy być razem....
Nami Kochana widzę od rana szalejesz
wiesz, że żaden sms, telefon nie poprawi sytuacji...... pamiętasz? teraz jego krok? i nie psuj tego bo nigdy się nie dowiesz do końca czy oby nie zależało na tym związku tylko Tobie. A jeśli chcesz masz potzrebe kierowania kimś to przecież masz córki na których możesz przelać instynkty macierzyńskie tak? no a on niech sobie teraz poradzi sam!!!!!!
dziewczyny.. jakoś tak sobie analizuje pewne rzeczy wewnętrzne... często jak piszę o sobie, albo czytam niektóre posty spotykam się ze zdaniem: " zrobiłam wszystko dla niego... rozwaliłam rodzinę, itd.." pomyślałam sobie dziewczyny jak to jest? mam wrażenie, że my same sobie zrobiłyśmy w niektórych przypadkach krzywdę... poniekąd szczęście uzależniłyśmy od osoby którą pokochałyśmy... bo widzicie cały czas zadaję sobie pytanie : jak można kochać kogoś kto zrobił nam krzywdę? to patologiczne ... już gdzies o tym pisałam, wobec tego może to wcale nie jest tak do końca? wydaję mi się że coś sie stało w naszym wnętrzu.... że dopóki nie uleczymy swojej duszy z tego czegoś będziemy skazane na te wspomnienia ... tęsknotę.... ja tak pomyślałam, a gdyby zamiast myśleć o Nim poprostu zabrać się za siebie? zapisać na salse, aerobik - gdzieś sama , gdzies gdzi epoznam niezależne towarzystwo i co spowoduje mi jakąś radość ( w moim przypadku taniec) wydaje mi się, że im bardziej skumipy sie na sobie tym mamy większą szansę na odbudowanie samych siebie i dopiero wtedy szanse na prawdziwe szczęście.... i to wybaczenie o którym pisałyśmy. Nikt nie zadba o nasze szczęście taka jeste prawda... mnie się wydaję, że ja własnie pozowliłam na to, ze ta osoba która dawała mi ogrom tego szczęście - jak gdyby pozowliłam na to żeby zawładnoł tym szczęściem - nie, że specjalnie ale ja jakoś podświadomie uzależniłam bycie szczęśliwym i nieszczęśliwym od bycia i nie bycia z Nim.... powoli rozumiem coraz bardziej, że związek z Nim poza chwilami szczęscia tak naprawdę był do bani.....
Czy któraś z was dokonywała takiej analizy?
pewnie każda z Nas zna i pamięta
:):)
http://www.youtube.com/watch?v=RfZlndjPyR0
i optymistycznie moje Drogie:
http://www.youtube.com/watch?v=mJde6RTz6U8
masz rację KGB ja też to zrobiłam sobie na własne życzenie ale po prostu uważałam, że tak powinno być, że to daje mi właśnie szczęście nie szukałam go nawet gdzie indziej myślałam, że znalazłam szczęście właśnie w Nim... wiem już, że popełniłam wiele błędów, nie powinnam się z nim tak zatracić... powinnam zawsze kochać siebie bardziej niż Go teraz to wiem... tylko ja nie wiem czy potrafię inaczej kochać niż całą sobą oddałam wszystko a teraz nie mam nic... najgorsze jest to, że On odchodząc zabrał ze sobą część mnie i to pewnie ta pustka przywołuje wspomnienia i ten czas który wypełniał On, poczułam, że to w Nim odnalazłam siebie...
wczoraj coś zrozumiałam, że miałam szczęście przeżyć miłość i już nikt mi tego nie zabierze oraz to, że się nad sobą użalam czego nie powinnam robić a także, że powinnam zaryzykować i się z nim spotkać i wtedy już wszystko będę wiedziała... w którą stronę mam iść bo nie mogę stać w miejscu...
niestety zapowiada się trudny weekend mam zostać sama w domu... a tego nie chcę... bo zawsze wtedy On był ze mną ![]()
Antidotum tak chciałabym je znaleźć...
... tak ja też mam poczucie... że jakaś część mnie została przy Nim i ja już tej części nie odzyskam.... już nigdy nie będe taka jak kiedyś... ale mogę byc lepsza prawda?:)
malaiduzy... skoro to ma Tobie pomóc to spotkaj się.... chociaż nei wiem czy coś to da...
kurcze...analiza...! chyba setki razy..w tą i w tamtą stronę! Nie wiem ,czy mi to pomaga...ciągle wracam do punktu wyjścia..czyli do niego. Tylko ze teraz jakoś mniej boli...ale nie potrafię nadal go znienawidzieć! A tak bym chciała....pomocy....
Tak to niestety jest. Wspomnienia, wspomnienia , wspomnienia . One chyba są najgorsze. Ja myślałam że jestem szczęśliwa jak byłam sama - no bo przecież robiłam co chciałam . A teraz wiem że szczęście jest wtedy gdy możemy je dzielić z inną osobą . I nawet już nie potrafię cieszyć sie teraz tą wolnością tak jak kiedyś . Ale, to przejdzie . Prędzej czy później . I mimo że on był kretynem bo okłamywał i zostawił to jakoś kurde nie mogę o nim zapomnieć. Chyba przez te 1,5 miesiąca od kiedy jestem sama przeczytałam więcej książek niż w ciągu całej mojej edukacji szkolnej ![]()
Nami... gdzie się podziewasz? jak Twoja silna wola hmm?
Nami....chyba nie narobiłaś głupstw? Nie dzwoniłaś? nie pisałaś?....
dziewczyny...mam złe przeczucia co do Nami......! kurde! Gdzie ona jest?
Mam jej gg ale jej nie widziałam..........
Help!! nie zrobię nic idiotyczne pt. dzwonienie czy sms czy mail, ale dziś czwartek , zawsze w czwartek wychodziliśmy na jakieś małe szaleństwo barkuje mi tego!!! brakuje mi jego!!!...
mi jest z dnia na dzien gorzej bez niego, bardziej boli