Dziewczyny,napisałam w piątek TEGO smsa,do tej pory nie ma odzewu.Ani nie odpisał,ani nie oddzwonił.Zastanawiam się,że może On nie czyta moich smsów tylko je od razu usuwa?Już nie chodzi mi o to,że napisałam,że nie chcę Jego pomocy w dotarciu do lekarza ale o....kasę,którą ma mi oddać.Napisałam,żeby wpłacił ją na moje konto,podałam numer a On nic......przynajmniej mógł napisać OK...Poczekam jeszcze i jeśli nie będzie kasy-będę musiała zadzwonić.
A co do mojego stanu duszy to mam huśtawkę emocjonalną.W ciągu dnia wpadam w taki dołek,że szok i ratuję się tel.do koleżanki a dokładnie Jego siostry.Pogadamy o wszystkim i o niczym(o nim też)i później jest ok.Nie daje rady....teraz dziewczynki są w domu to się jeszcze trzymam ale od jutra znowu szkoła i samotne siedzenie....rozmyślanie.
Podobne tematy
http://janfil.wrzuta.pl/audio/4pQ4pQep1 … _tej_malej
anet posłuchaj hm chyba oryginału
http://superchick.wrzuta.pl/audio/0pbdI … _tej_malej
lubię
A to Wam sie podoba?
http://www.youtube.com/watch?v=04JepNZNcpE
hm może normalnie podobałaby mi się ale dziś ..................................................... zły dzień
To napewno poprawi Ci nastrój AMERAH
Nie zostawia sie kobietek samych w domu ...hahah ttp://www.youtube.com/watch?v=04JepNZNcpE
http://www.youtube.com/watch?v=04JepNZNcpE
Sorka dalam plame ale to jest to...
http://www.youtube.com/watch?v=7fQHbtbpHiE
hehehe tego jeszcze nie słyszałam
dziękuję humor poprawiony
))
Jak sobie radziesz AMERAH,malo piszesz...
Ja dalam plame bo w sobote zadzwonilam do niego żeby sprawdzic czy ma nadal ten sam numer,a poźniej jeszcze cztery razy żeby...usłyszec jego głos...dzwonilam z zastrzeżonego więc nie mogl wiedziec że to ja.Nie odbieral...
Istna shiza,ale mnie naszlo...!
A tak w ogole to mam ochote nasikac mu do szafy jak w tej piosence powyzej...!
Już WALENTYNKI!!!
Zycze Wam kochane kobietki żebyscie były Number One dla swojego faceta!
Na takie slowa zasługujemy!!!
http://www.youtube.com/watch?v=hbWZmPqGdgo
a to żeby móc troche znowu "poumierac"...
http://www.youtube.com/watch?v=A18GEn7f … re=related
A mój Walenty mnie dzisiaj odwiedzil...we snie...kurde żeby sny takie były...istny real!
Chcialabym tak na jawie!Nawet wszystko sobie wyjasnilismy...a poźniej...kurde...seks...!Ja nie moge!
Jasne aniolki!
ja jak sobie radzę? nie używając brzydkich słów to: ŹLE!!!!!!
Chyba te walentynki tak na mnie działają że wszyscy mogą a ja NIE! i wogólę ... ręce mi opadają.
Nie wiem czy On tego nie widzi co się ze mną dzieje? choć w sumie, gdy on jest obok to "banana" mam na twarzy. może czas to zmienić. Obarczam znajomych złymi humorami a jemu tylko daję radośc ... tak, czas na zmiany! niech winny na to patrzy
AMERAH a może jednak będzie pamiętal o Walentynkach!
Myśle że On dobrze wie co sie z Tobą dzieje...moj wiedzial...Pomysl tez jak on się czuje...Jak myślisz...to on ma gorzej przerabane niz Ty,bo to on musi spojrzec swojej żonie prosto w oczy,nie Ty,to on musi udawac że wszystko jest w najlepszym porządku...
Spróbuj pogadac a nim o ...rozstaniu...powiedz mu jak wiele cie to kosztuje.Zobaczysz co powie...
Generalnie faceci to tchorze!!!
AMERAH a może jednak będzie pamiętal o Walentynkach!
Myśle że On dobrze wie co sie z Tobą dzieje...moj wiedzial...Pomysl tez jak on się czuje...Jak myślisz...to on ma gorzej przerabane niz Ty,bo to on musi spojrzec swojej żonie prosto w oczy,nie Ty,to on musi udawac że wszystko jest w najlepszym porządku...
Spróbuj pogadac a nim o ...rozstaniu...powiedz mu jak wiele cie to kosztuje.Zobaczysz co powie...Generalnie faceci to tchorze!!!
tak, ostatnio o tym rozmawialiśmy. Rozmowa pt "tak nie może być, musisz żyć normalnie". Głupie wszystko. Że pamiętać będzie to ja wiem. Tylko hm z kim je spędzi? z żoną? czy ze mną? heh proste jak drut. On jak sie czuje? Hm nie wiem, tak jak wcześniej pytałam nie rozmawiamy na wiele tematow "raniących" rozstania itp. Skoro jego tyle nerwów to kosztuje to czemu nie powie że to koniec? Wydaje mi się ciągle że nie stac mnie na powiedzenie mu tego. Albo jesli to powiem czy nie będe żałować?!? za dużo pytań. Źle że je kieruję sama do siebie. Myślę czasem zeby powiedziec mu w twarz "Kocham Cię" wiem, że potem duma nie pozwoliłaby mi się do niego nigdy więcej odezwać ....
Amerah...masz racje z tym powiedzeniem wprost...kocham Cie! Ja to właśnie zrobiłam miesiąc temu....i jeszcze powiedziałam mu : a teraz rób sobie z tym co chcesz...no i zrobił....cisza! Ale teraz mnie jest łatwiej nie odzywać sie do niego. Bo i co ja moge jeszcze więcej mu powiedzieć teraz? Zadzwonię i zapytam : cześć co u Ciebie? Banał.... i chyba dlatego trwam juz dwa tygodnie..i nie odzywam sie. A Dzisiaj ...pierwsze Walentynki od trzech lat...kiedy nie wyśle mu wierszyka....aj...jaka lipa!!!! do dupy z tym wszystkim....
matko...jak ja za nim tęsknię...
heh komercyjny ale cięzki dzień jak widzę:D.... ja na szczęście nigdy nie obchodziłam tego dnia więc mam to pseudo święto głeboko..... no.... musze Wam powiedzieć.... że moj eks wysłał mi wiadomość mailem - NIE MA MOJEGO NR TEL !!!
troche chwilami żałuje że odbieram jego maile jeśli już są......... przesłał mi dziś obrazek z czerwonym tulipanem:/
naprawdę go kocham jak udaje że jest miły
dziewczyny świadomość że ktoś jesrt kłamczuchem pomaga! On jest kłamczuchem.. gdyby przyniósł te tulipany kazałabym mu je zeżreć dodajac że jest krową ![]()
chyba trochę Ci zazdroszczeKGB...ja od PP nigdy nie dostałam nawet wirtualnego kwiatka Za to przed chwila posłaniec przyniósł bukiet...od Byłego"obecnego" Płakac mi sie chce....przecież nie na to czekałam...
Anet.. takie gesty mają znaczenie tylko wtedy jak płyną z serca a nie z powszechnie uznawanej nonszalancji... tzn jak dla mnie. więc Kochana głowa do góry jeśli sie nie oddzywa i nie ma znaku.... to jest cieżko ale nie miesza Ciw głowie czy tak nei jest lepiej? lepiej jest postęsknić... niż analizować jego gesty... często zresztą nasze analizy są mylne prawda? ja jeszcze 2 miesiące temu pewnie bym analizowała.... teraz już troche zimniej jestem w stanie na to patrzeć/
ta...masz racje ...nie ma nic gorszego niż udawanie...czy kłamstwa...
zresztą .... on zawsze był cynikiem i ....dupkiem! Kpił sobie ze wszystkich moich wartości..Liczyło sie tylko to czego on chce i kiedy chce....a jak nie to był foch. Piepszony Piotruś Pan!!!
Ciesze się tylko ,że przyznał sie na koniec ,że jest dupkiem. Ale jak go znam pewnie liczył ,że zaprzeczę...ha ha
no włąsnie!!! a teraz zmywam się do lekarza bo kuracja domowymi sposobami zawiodła:D
Amerah...masz racje z tym powiedzeniem wprost...kocham Cie! Ja to właśnie zrobiłam miesiąc temu....i jeszcze powiedziałam mu : a teraz rób sobie z tym co chcesz...no i zrobił....cisza! Ale teraz mnie jest łatwiej nie odzywać sie do niego. Bo i co ja moge jeszcze więcej mu powiedzieć teraz? Zadzwonię i zapytam : cześć co u Ciebie? Banał.... i chyba dlatego trwam juz dwa tygodnie..i nie odzywam sie. A Dzisiaj ...pierwsze Walentynki od trzech lat...kiedy nie wyśle mu wierszyka....aj...jaka lipa!!!! do dupy z tym wszystkim....
i chyba to najlepszy pomysł ... wtedy serio wewnętrznie będę czuła że nie powinnam sie odzywać. A co jeśli on bedzie się odzywać? w sumie chyba więcej by dla mnie znaczyło gdyby się już nie odezwał. nie wpierniczał. A ja bym sobie swoje przebolała i ożyła na nowo. Hm no tak powiedziec komuś Kocham Cię a potem co innego można powiedzieć w takiej sytuacji.
Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja czy jesteś tą II ale hm czy to znaczy że kocha żonę a Tobie daje święty spokój bo nie chce Cię ranić ?? choć zaraz pewnie dziewczyny napiszą że pewnie jest świnią i że skoro u kochanki sie "problem" pojawił to zebrał swoje zabawki i się nie odzywa.
Anet.... Oni nie sa w stanie siebie ocenić obiektywnie....jeśli uznał że jest dupkiem... tzn że jak to zwykle u nich bywa nie wiedział co racjonalnego powiedzieć. Po co nam faceci którzy mówią : oj jestem podły okropny... i nic z tym nie robią?
My mamy strasznego pecha, że lokujemy w takich uczucia... ale każdy ma prawo do pomyłek. a oni są naszymy POMYŁKAMI
ok KGB...powodzenia..i daj znać później..
Amerah....nie masz pojecia ila ja przeżyłam w życiu...he he. I Twoja sytuacja nie jest mi obca.. Nie wiem czy czytałaś moją "historię" wcześniej ale moj obecny "były" tez był żonaty...jeśli Cie to interesuje to po krótce mogę Ci co nie co powiedzieć...
http://madziunia9202.wrzuta.pl/playlist … _z_magdy_m. TO TAK NA DZISIAJ....dziewczyny....
tylko ze w tej historii powyzej ...wszystko dobrze sie konczy...
... wolę jedna to... http://mzkr.wrzuta.pl/film/2EM7eDcXozO/ … _zapomniec
:D:D
wróciłam z zapeleniem oskrzeli.... szłam do lekarza na piechotę... przez wszytskie zakątki w których niegdyś kradliśmy swoje pocalunki ukradkiem... nadal boli, ale świadomie moge potwierdzić, boli już mniej
aj to pewnie dzisiaj z winka nici...bo i pewnie antybiotyk...biedulka! Mysle ,że "za pare chwil" też będe wolała Twoj utwór! A na razie mówię sobie tak_ "na szmatę nawet nie warto splunąć ...bo się sama wytrze!"
a po winie mam dołki więc w sumie może i lepiej?:D
Na dolki dobra szpadelek...do zakopywania oczywiscie...eh ale mój jest taki duży(dolek) ze szpadla nie udźwigne...
kasandra jak już tak leżysz w tym dole to pomyśl co teraz? upadłaś, leżysz i masz 2 wyjścia: albo zdeterminujesz siły i zaczniesz powoli pełzać aż się podniesiesz, albo zostajesz i leżysz a Twoje życie przemyka pomiędzy Twoimi palcami..... nie sie wtedy nie stanie, poprostu leżysz... ewentualnie ktoś może kopnąć leżącego ( takie gnidy też chodzą po świecie) ale chyba lepiej jest próbować prawda? nikt nie mówi, że odrazu staniemy na równe nogi.... ale warto próbować. W jakiejś książce piszą: niech pierwszy dzień Twjego rozstania będzie pierwszym dniem Twojego życia dodam od siebie LEPSZEGO ŻYCIA
no i dupa....taka byłąm pewna miłości"zastępczej" i tak myślałam,że wystarczy jak ktoś kocha barzdiej a ty człowieku mniej...albo wcale. no i przeliczyłam sie co do mojego obecnego"Byłego" Chyba facet to wyczuł ,że jest "zamiast"....
Niestety dziś przez przypadek trafiłam na jego i moje wspólne zdjęcia to tak boli cholernie... kilka dni poza domem i nic się nie zmieniło chyba tylko torche więcej płacze bo przez te dni strałam się być silna i nie rozkleić
czas mija a mi jest coraz ciężej coraz bardziej zdaje sobie sprawę jak mi go brakuje i że nikt nie jest wstanie go zastapić. To okropne być wśród tylu ludzi i czuć się takim samotnym
Nic mnie nie bawi nic nie cieszy...udaje, że jest wszytsko wporządku a nie jest...
Muszę się z nim spotkać jeżeli to dla niego naprawdę koniec to chce to usłyszeć, to że nigdy nie kochał mnie tak jak ja jego, że byłam dla niego jakąś tylko zwykłą dziewczyną a nie kimś wyjątkowym jak mówił albo usłyszeć że nie może żyć bezemnie i kocha ponad życie, wtedy może uda mi się z tym skończyć albo zacząć
tylko, że nie wiem jak zorganizować spotkanie a jak nie zechce to co? ja tego potrzebuje...
Nic mnie nie bawi nic nie cieszy...udaje, że jest wszytsko wporządku a nie jest...
To normalne, tracąc kogoś na kim bardzo nam zależy, tracimy grunt pod nogami. Nasze całe dotychczasowe życie staje się niczym nie znaczącą pustką. Nie dostrzegamy wokół nic, cały świat przestaje mieć znaczenie. Poczytaj, nie jesteś pierwszą i z pewnością nie ostatnią na tym forum która tak czuje, ale zobacz jak piszą inne dziewczyny ile jeszcze można zrobić dla siebie.
Muszę się z nim spotkać jeżeli to dla niego naprawdę koniec to chce to usłyszeć, to że nigdy nie kochał mnie tak jak ja jego, że byłam dla niego jakąś tylko zwykłą dziewczyną a nie kimś wyjątkowym jak mówił albo usłyszeć że nie może żyć bezemnie i kocha ponad życie, wtedy może uda mi się z tym skończyć albo zacząć tylko, że nie wiem jak zorganizować spotkanie a jak nie zechce to co? ja tego potrzebuje...
Potrzebujesz bo wydaje ci się że spotkanie z nim zadziała jak naładowanie baterii żeby dalej z tym walczyć. Ale nic bardziej mylnego. A co jeśli on nie zechce? Będziesz cierpiała jeszcze bardziej.
no i dupa....taka byłąm pewna miłości"zastępczej" i tak myślałam,że wystarczy jak ktoś kocha barzdiej a ty człowieku mniej...albo wcale. no i przeliczyłam sie co do mojego obecnego"Byłego" Chyba facet to wyczuł ,że jest "zamiast"....
... co tam się dzieje Anet u Ciebie co?
dzisiaj też mi jakoś tak nie w smak.... bylam na wspomnianej rozmowie ( jakos poszło) wracając porąbałam drogi czekając do skrętu w lewo zobaczyłam, że wyjeżdża samochód jakim on jeździ - nie byłam pewna ale rejestracja mówiła że to chyba On - schowałam głowę w torebkę - udajac że czegoś szukam na siedzeniu pasażera - nie chciałam go widzieć... wiedziałam, ze to może pogorszyć natrój... nie pomyliłam się bo chwile później zmuszona byłam jechać blisko jego domu..... łzy do oczu.... ale byłam twarda!!!!! nie ryczałam... ale cięzko jak cholera!!!!!
taka jakaś wkurzona jestem na życie jakie sobie poukładałam a raczej nie poukladałam.
Uciekam w książke to pomaga...
dla lubiących kryminalne klimaty polecam POETA Michael Connelly
pozdrowionka Kobietki
http://www.youtube.com/watch?v=7o8Ui4ah … re=related
idealne. to chyba będzie mój "hymn"
oj KGB ...chyba brakowało mi Ciebie....jakos tak wyjątkowo dobrze mi sie z Tobą rozmawia...wiesz ja zawsze mam taką "cholerną " intuicje.... i tak jakos...Żle sie dzieje...u mnie! ale nie wiem ...jestem jakaś taka spokojna...rozwala mi sie obecny związek..czuje to...ale chyba nawet nie mogę mieć pretensji do niego bo nie potrafie go kochać. Jest bo....zapełnia mi w kilku procentach pustkę i jest takim chłopcem do "bicia" troche...ale nie do końca. On też nie jest chyba dobry ...wiele z nim przeszłam wcześniej a teraz to mam wrażenie...jakby powrócił po to abym mogła wyrównać rachunki. Nie ja dążyłam do porotu ..tylko on...on chciał ja...tak trochę ( chciałam spróbować ) ale zawsze wiedziałam ,ze powroty ..nie mają sensu! ONI sie nie ZMIENIAJĄ ! jest jak było....ale ja sie zmieniłąm..... nic z tego nie będzie KGB ! Juz teraz to wiem...nic..... I prawdą jest,ze nie moze nikt być "ZAMIAST"...nie damy rady
Mirella...piękne słowa! chociaż ja rzadko milcze...zawsze wale prosto z mostu ...no i przez to uchodzę za "twardziela" Matko...ale mi dzisiaj znowu ciężko...znowu myśli powracają...i znowu mi go tak bardzo brakuje. zawsze był ...jak coś złego działo sie w moim życiu ( zawsze mnie od czegoś chronił)...do czasu... aż sam stał sie tym ZŁEM!
Znowu mam taką chęć napisania do niego...zadzwonienia...ale mój strach jest większy( przed tym że nie odbierze) no i ten mój honor i ambicja!!!! Rozpieścili Cie Aniu- tak mi kiedyś powiedział! nikt mnie nie rozpieszczał a on biedny myslał ze będzie dla mnie taki wyjątkowy ,kiedy bedzie mnie traktował "z góry" tak zachowawczo...a w d... z nim ! I tak nie będzie go nikt tak kochał jak ja! Niech sie męczy ...z jakąś "obcą" babą he he!!!!
do malaiduzy...kochana nie wiem co Ci powiedzieć abyś doprowadziła do spotkania. Wiem,że Ty chcesz...Ty chcesz powiedzieć mu coś wprost...ale pamiętaj ..to Ty jesteś odważna...a oni są zazwyczaj TCHÓRZAMI...i nie wiem czy on bedzie chciał to wszystko usłyszeć . przecież Cię zna....i pewnie wie ,czego moze sie od Ciebie spodziewać i co będziesz chciała mu powiedzieć( wie to na bank!) Nie wiem...ale ja spotykałam samych tchórzy...więc myslę,ze i on stchórzy i trudno będzie Ci się z nim spotkac a jeśli nawet dojdzie do spotkania ...to przekonasz się ....on nie będzie chciał tego słuchać!!!!
Ja też chciałam wiedzieć, spotkać się, nie wyobrażałam sobie, że po tylu latach można rozstać się nie tłumacząc sobie nic, odejść tak bez najmniejszego wyjaśnienia, a potem dalej żyć z taką niepewnością i myślą "dlaczego". Sama dowiedziałam się, że poznał kogoś i wiecie co?Powiedział, że po co mamy się spotykać, przecież już wszystko wiem.I najgorsze jest to, że ja mam mu tyle do powiedzenia, ale on nie pozwolił mi na to, nie chciał się spotkać...Podziwiam ich jakie mają spokojne sumienie, że potrafią z tym żyć jakby nic się nie stało, choć zastanawiam się czy niektórzy w ogóle maja takie coś jak sumienie.
nie chce prosić by wrócił, chce tylko wiedzieć po co zrobił krok do przodu a potem dwa w tył
chce usłyszeć, że tak naprawdę mnie nie kochał i nie byłam dla niego ważna wtedy może zacznę go nienawidzić za to, że mnie oszukiwał i zrozumiem, że nie mogę być z kimś kto nie kocha mnie tak bardzo jak ja Go. Albo.. wole nie układac sobie lepszych scenariuszy...
czemu jest tak beznadziejnie trudno...
szczerze to nie wiem jak mozna nie odpisywac nie odbierać telefonów jak od poprzedniego eks zawsze odbierałam i odpisywałam ale nigdy nie dawałam mu nadzieji bo wiedziałam, że nie chce z nim być, że nie pasujemy do siebie... pomimo, że cierpiałam ale tylko troszeczkę w porównaniu do tego co teraz przechodzę.
anet74
ja też się boję, że nie odbierze czy nie odp. nie wiem czego on sie boi ja zawsze mówię to co czuję... ostanio nie odpisał... a wcześniej sam pisał, że chce mnie zoabczyć? więc czemu nagle zmienia zdanie? czemu znów traktuje mnie jakbym nie istaniła czemu mnie ignoruje? Może to i dobrze, że czuję taki starch przynajmniej pozwala mi to nie wypisywać i nie dzwonić...
Masz rację nigdy nie znajdzie sobie lepaszej dziewczyny mój o tym wie a pomimo to woli być sam ...
czasem myślę, że nie warto kochać... bo niby po co później tak cierpieć... wszytskie wspólne chwilę powracają i tylko wywołują cierpienie
chciałabym zadzwonić i powiedzieć co my wyprawiamy przecież nie możemy żyć bez siebie i było nam tak dobrze razem... czy to norlane że ktoś ochodząc mówi, że było nam ze sobą dobrze, że bylismy dobraną parą? Mógł przynajmniej kłamać !!
Nie wiem co mam ze sobą robić tylko siedzę myślę i płacze mineło półtorej miesiąca a wcale nie jest łatwiej...
373 2011-02-15 21:34:10 Ostatnio edytowany przez KGB (2011-02-15 21:37:12)
nie chce prosić by wrócił, chce tylko wiedzieć po co zrobił krok do przodu a potem dwa w tył
chce usłyszeć, że tak naprawdę mnie nie kochał i nie byłam dla niego ważna wtedy może zacznę go nienawidzić za to, że mnie oszukiwał i zrozumiem, że nie mogę być z kimś kto nie kocha mnie tak bardzo jak ja Go. Albo.. wole nie układac sobie lepszych scenariuszy...
czemu jest tak beznadziejnie trudno...
szczerze to nie wiem jak mozna nie odpisywac nie odbierać telefonów jak od poprzedniego eks zawsze odbierałam i odpisywałam ale nigdy nie dawałam mu nadzieji bo wiedziałam, że nie chce z nim być, że nie pasujemy do siebie... pomimo, że cierpiałam ale tylko troszeczkę w porównaniu do tego co teraz przechodzę.Moja Droga, zapomnij o tym, że to usłyszysz każda z Nas chyba tego pragnie aby dostać kopniaka w dupe tak zeby właśnie go zniewnawidzić - ale to tchórze Kochana, nie stac ich na takie rozmowy, nie stać ich na szczerość - jedyne co potrafia widzę po wielu przypadkach to powiedzenie : tak jestem dupkiem:( i myśli że go to usprawiedliwia. Moja droga może łatwiej będzie CI poprostu juz nic od niego nie oczekiwać.... każda z Nas się meczy, ale jaka kolwiek próba rozmowy z tym podgatunkiem powoduje rozdrapanie rany....
anet74
ja też się boję, że nie odbierze czy nie odp. nie wiem czego on sie boi ja zawsze mówię to co czuję... ostanio nie odpisał... a wcześniej sam pisał, że chce mnie zoabczyć? więc czemu nagle zmienia zdanie? czemu znów traktuje mnie jakbym nie istaniła czemu mnie ignoruje? Może to i dobrze, że czuję taki starch przynajmniej pozwala mi to nie wypisywać i nie dzwonić...To się chyba nazywa lekceważenie.... co więcej dodać? jest rozchwianym emocjonalnie półmózgiem.... jest forum, masz znajomch przyjaciół - możesz się wygadać NIE DAWAJ MU SATYSFAKCJI ... jeszcze troche i będzie lżej...!!!!!
Masz rację nigdy nie znajdzie sobie lepaszej dziewczyny mój o tym wie a pomimo to woli być sam ...czasem myślę, że nie warto kochać... bo niby po co później tak cierpieć... wszytskie wspólne chwilę powracają i tylko wywołują cierpienie
chciałabym zadzwonić i powiedzieć co my wyprawiamy przecież nie możemy żyć bez siebie i było nam tak dobrze razem... czy to norlane że ktoś ochodząc mówi, że było nam ze sobą dobrze, że bylismy dobraną parą? Mógł przynajmniej kłamać !!Ja uważam że nie warto kochać - jestem tego przekonana na milion procent
ANET - tak też dochodzę do wniosku że nie ma czegoś takiego na zastęstwo, dlatego staram się tego tak nie traktowac. Jestem w innej syt. bo mam z tym pierwszym swoim łaczy nas dziecko i chyba to jakoś scala - ogólnie nie ma źle.... ale dobrze tez nie jest.... tylko ja to zaakceptowałam... wiesz zarzuca mi brak czułości... ale ja wiem, że nigdy już mnie na nią nie bedzie stać. Ja nigdy nie byłam specjalnie czuła a teraz to już wogóle.... i to nie chodzi tylko o to że to dlatego bo tęsknie NIE!!! w procesie wykończenia z tą swoją wielką low low( przez którego płacze - nazwijmy go NISZCZYCIEL ok?
łatwiej pisać ) tez nie miałam ochoty aby mnie dotykał.... ale to dlatego, bo brzydzę się kłamstwem... kobiety czują że to sztuczne gesty.... nie potrzebowałam takich.... zaakceptowałam siebie zimną... ale staram się być obiektywna i troche ciepła też dawać... takie życie ze zdrowym rozsądkiem z pewną kontrolą.... nie wiem jak długo...
Nie wiem co mam ze sobą robić tylko siedzę myślę i płacze mineło półtorej miesiąca a wcale nie jest łatwiej...
Kochana... uwierz.. jestem juz po 4 miesiące i naprawde jest lepiej.... choc czasami zaliczam zjazdy... każdy musi
dzięki... tylko czemu czas zaczął płynąć tak wolno?
Jestem beznadziejna wciąż sądzę, że do siebie wrócimy... Przecież nie pisałaby mi czegoś takiego gdyby tak nie czuł gdyby mu naprawdę mnie nie brakowało, gdyby nie chciał wrócić... bo niby po co? żeby mnie podręczyć?
odpowiedz sobie teraz na pytanie: a co on zrobił abyście byli razem nadal? abyście byli szczęśliwi? abys nie musiała płakac? przeżywać? no co?
a później odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz go czegoś nauczyć a moze wyręczyć?
KGB oczywiscie za każdym razem gdy jestem w dolku chce sie z niego wdostac...zawsze próbuje utrzymac sie na powierzchni coraz dlużej,dlużej...ale teraz dzieja sie dziwne rzeczy...mineło juz tyle miesięcy a ja pogrążam sie coraz bardziej...nie rozumiem dla czego!Na poczatku bylo latwiej jak teraz!Jak to wytlumaczyc?
Musze znaleźc jakis sposob ale nie wiem jeszcze jaki...Gdy próbuje go znienawidziec to w ślad za tym uczuciem pojawia sie żądza zemsty,odwetu...gdy kocham zaczynam tesknic...jakieś niezle pranie mózgu by się przydało...
jak sie dowiesz gdzie takie robią daj znać:D:D....
Kasandra tak myślalam o tym, może to jest kwestia wybaczenia? ja nie wiem, bo ja mam takie subiektywne odczucie, że dopóki nie wybaczę sobie to nie da mi ta chora miłość spokoju... a co miałabym sobie wybaczać? błąd..... błąd że ulokowalam uczucia w kimś kto mnie zranił..... nienawiść do niego nic mi nie pomaga - podobnie jak u Ciebie pojawia się chęc zemsty... a może to prawda, że najlepszą zemstą jest wybaczenie? ale nie wybaczę jemu dopóki nei wybaczę sobie i tego jestem pewna. Myślę, że aby to zrobić - muszę naprawdę się odbudować. Przeciez przez to rozstanie każda z Nas straciła jakąś wiarę... myślę że wybaczę sobie i jemu jak odzyskam tą wiarę. Wiarę w szczęsliwe zakończenia.....
szukam sposobu jak uwierzyć.... dam znać jak znajdę:D
KGB
to prze zemnie się rozstaliśmy... co zrobił? chyba wybaczył bo się odezwał i napisał kilka esów w których dał mi do zrozumienia że jeszcze do mnie coś czuje... tylko, że potem się wycofał i nie wiem dlaczego trochę się boję, że u niego jest coś nie tak... nie rozumiem już Go... jestem tym wszystkim taka zmęczona... dlatego tak bardzo chce to wyjaśnić, bo czuję się jakbym była zawieszona w próżni...
widać, że każdy potrzebuje odpowiedniej dla siebie ilości czasu po rozstaniu, tylko czemu ten czas wydaje mi się stracony? czuję jakby życie uciekało mi przez palce... niby jestem a czuje się jakby coś wyrzuciło mnie w inną galaktykę gdzie jestem ja i moje wspomnienia, taka samotna i bezsilna, zagubiona i przerażona...
już wiem nie będę dzwonić tylko napiszę esa gdzie, kiedy i o której będę na niego czekała i niech sobie z tym zrobi co zechce...
Wiesz KGB ja juz probowalam isc rożną drogą...zaczynajac od spowiedzi...i wtedy przyznam poczulam radośc w sercu...ksiądz powiedzial że powinnam sznowac swoje cialo i nie pozwalac na to żeby mężczyzna wykorzystywal moją smotnośc...myslę ze jest w tym mądrośc...niby to wiem ale w ustach kaplana zabrzmialo to jakos inaczej...
Wiem jedno że gdy życzylam mu jak najlepiej wtedy i mnie ukladalo sie wszystko po mojej mysli w różnych dziedzinach życia.Jesli jednak zaczynam tęsknic,czuje zlośc,chcialabym mu w jakis sposób dokopac to mnie tez sie wszystko chrzani...może tym tropem należaloby isc.
Zawrocic i isc tą droga...
no własnie dlatego napisałam o wybaczeniu. ale zdaję sobie sprawę że jest to szalenie trudne. Mnie jest też strasznie trudno życzyć mu dobrze - nie jestem gotowa - wcale nie życze mu dobrze, zycze żeby dostał po dupie wreszcie od życia, żeby coś zrozumiał - i co robie? znowu chcę żeby coś zrozumiał. tez tęsknie, szalenie tęsknie !!! ale nie mam ochoty do niego ani dzwonić ani pisać....... nie intersuje mnie naprawdę co u Niego, wiem że jest z kimś - to jeszcze jest dla mnie swieże i bardzo bolesne - nie wyobrażalne prawda, ze tak szybko sie umiał pocieszyć.... to mnie denerwuje.... mam jeszcze tyle złości w sobie. Musze sie tego pozbyć... i będe próbowała sobie przebaczyć.... taka się czuję jak o tym myśle .. taka pogubiona.... ale jestem pełna wiary w to że to minie. Jak pomyślę to 3 miesiące temu myślałam że umrę jeśli zatrace ten kontakt...... a tu żyje...... i jest coraz lepiej .. czasami tylko za dużo jeszcze płacze myśląc o nim raz ze złości raz z tęsknoty.... ale to pewnie tez jakoś minie. Wszystko mija..... chciałabym nadać swojemu zyciu jakieś barwy..... ale to chyab jeszcze nie pora widocznie.
Obiecałam sobie, że dopóki nie poczuje w sobie siły - odmieniona - to nawet jeśli spotkam go przypadkiem na ulicy to udam że nie widzę - dziś sie udało
nie żałuję:)
Ksiądz Twardowski kiedys powiedzial "jesli kogos bardzo kochamy,to czasami lepiej pozwolic mu odejsc"...ja chyba za bardzo wzięłam sobie te słowa do serca...bo zrobilam wszystko co najgorsze żeby sobie poszedł...a on poprostu odszedł ale z wielkim żalem do mnie...a ja w sumie nie uslyszalam od niego żadnych słów ktore by mnie zraniły...
Też myslałam że nie bedę mogla bez niego zyc ,bez jakiegokolwiek kontaktu i tez zyje...ale ja chcialabym wiedziec co u niego slychac...a wiem że nie mam szans...teraz myślę że może zadzwonie do niego za rok i zapytam...sama nie wiem...
Tak KGB przebaczenie,tego wlaśnie potrzebujemy...ale powinno ono zadzialac w obie strony.Czy kiedykolwiek on zrozumie i mi wybaczy czy ja będe potrafila zyczyc mu szcześcia beze mnie nie wiem,naprawde nie wiem...to tak cholernie trudne...
Gdybym go spotkala na ulicy nie wiem sama jak bym zareagowala...
MALAIDUZY dobrze ze przynajmniej Ty masz szanse z nim porozmawiac i wyjasnic pewne sprawy.
Witajcie dziewczyny-powróciłam ale NIE JEST MI LEPIEJ:(.Zawiózł mnie do lekarza wczoraj na 11 i na 17 siedział u mnie pół dnia..ale się cieszyłam.Zamieniliśmy ze sobą parę na temat naszego a może już nie naszego związku,sama nie wiem co już myśleć?!Wyglądało jakby się bał tej rozmowy...to ja ją zaczęłam.Po tym jak mi powiedział,że skoro nie przyjeżdża tzn.że nie jesteśmy razem zapytałam dlaczego tak się stało,dlaczego musieliśmy się rozstać zamiast porozmawiać.Powiedział to co na początku,że za bardzo Go ograniczałam,sprawdzałam...na razie nikogo nie szuka-musi ułożyć sobie swoje sprawy,chodzi o finanse,bo zaczęło być źle,zaczął się trochę pogrążać.Widziałam że Go to dręczy ale zawsze starałam Mu się pomóc....No więc-nie szuka nikogo....nie wiem czy to dobrze czy źle:(ale zapytał czy ja już mam kogoś na oku?więc odpowiedziałam,że NIE,że NADAL GO BARDZO KOCHAM I MI NA NIM ZALEŻY-wygłupiłam się czy dobrze zrobiłam -nie wiem?!
Jest mi cholernie smutno,a tu mam jeszcze L4 do 1 marca:((((wykończę się:(((
Jeden plus to taki,że nie posiadam już kuli u nogi-SZYNY,HURRRRRA!!!!!!!
mam nadzieję, że zechce mnie zobaczyć miesiąc temu napisałam mu list w którym za wszystko podziekowałam i napisałam,ze daje mu odejść nawet wbrew własnemu szczęsciu... za jakiś czas sie odezwał może teraz też powinnam czekać na jego ruch? nie wiem ... czuję, że on się boi, tego że znów mogę Go zranić ale ja już wiem, że po tym wszytskim nigdy bym mu już czegoś takie nie zrobiła, znam już swoje granie których nie mogę przekroczyć...
Czasami myślę, że to rozstanie jest tylko przejściowe jest po to, żebysmy zrozumieli co starciliśmy i żebysmy mogli w przyszłości bardziej o to dbać teraz wiem, że popełniłam dużo więcej błedówi teraz żebyśmy wrócili do siebie to niebyłby już ten sam związek przynajmniej z mojej strony byłby lepszy. Teraz muszę dać mu czas wiem, że ma sporo na głowie... więc poczekam i tak nie mam nic lepszego do roboty...
NAMI
uważam, że dobrze, że mu powiedziałaś co czujesz to tylko świadczy dobrze o Tobie, że nie boisz się mówić o swoich uczuciach. A co on na to?
Wyznałam swoje uczucia a On tylko popatrzył i nic nie powiedział:(za kazdym razem kiedy mam sposobność rozmowy z Nim zapewniam Go o swoich uczuciach do Niego.Ale jak sam powiedzial na razie nikogo nie szuka i nie wspomnial że jeszcze możemy być razem:(.Tak jak juz pisałam zapytał tylko czy kogoś mam zamiar szukać lub kogoś już mam -nie rozumiem tego
To przestań zapewniać Go o tym co czujesz on już to wie... teraz jego ruch poczekaj zobaczysz czy cos z tym zrobi. Pisałaś, że ma problemy finasowe może musi najpierw to sobie poukładać bo póki co nie czuje się wpełni wartościowy aby być z Tobą może chce sam sobie poradzić bo pisałaś, że zawsze mu pomagałaś może on chce odzyskać władzę nad własnym życiem?
Może chce żebyś Ty też coś zrozumiała? Chciałaś przejąć kontrolę nad nim nad tym co robi? To teraz daj mu wolność zaufaj mu daj mu szansę na to żeby sam mógł sobie poradzić.
386 2011-02-16 11:03:37 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-02-16 11:07:37)
dopóki nie wybaczę sobie to nie da mi ta chora miłość spokoju...
Przytoczę Wam cytat z książki "Marsjanie i Wenusjanki na randce" :
".... niezwykle istotne jest, by w pozytywny sposób zakończyć związek. W końcu, kiedy uwolnimy się od poczucia winy i urazy, będziemy mogli odnaleźć swoje pokrewne dusze"
To jest właśnie to o czym powiedziałaś. Jeśli będziemy czuć urazę do tej osoby to same zmarnujemy sobie czas który nieubłaganie upływa. Oczywiście tego nie da się wprowadzić w początkowej fazie rozstania, bo emocje są zbyt duże i tracimy nawet gdzieś swoją tożsamość nie wspomnę o chaotycznych myślach.
Najpierw dziewczyny trzeba pogodzić się z sobą. Może zróbmy sobie listę co było w nas złe a co dobre, krótki rachunek sumienia i znajdźmy harmonię swojego samopoczucia. I oczywiście polecam lekturę j.w. Każda z nas odnajdzie w niej trochę swojej historii miłości.
cześć Kobietki:)
Nami - jak widzisz to spotkanie również nie poprawiło Ci nastroju i teraz będziesz analizować że nie wiesz o co mu chodzi bo pytał czy kogoś masz, wiesz co powinnaś powiedzieć? dobrze by było gdyby usłyszał " a wydaje mi się że to nei Twoj interes" .... Nami jeśli zadecydował nie przekonasz go niczym, jedynie czas może pokazać... ale w moim przekonaniu powinien się zdrowo napracować gdyby ewentualnie coś chciał naprawiać. Pomyślmy tak na spokojnie dlaczego ja tak reaguję..... otóż Nami.... stań teraz oczyma wyobraźni gdzies obok i spójrz.... spójrz na Waszą rozmowę... co sądzisz o tym facecie? a o tej kobiecie? co byś jej powiedziała? Ja powiedziałabym jej : nigdy ale to nigdy wiecej nie poniżaj się przed Nikim a zwłaszcza przed kimś kto nie jest otwarty na rozmowę i rozwiązanie prtoblemuw spólnymi siłami. Najlepiej się poddać.. uciec... a Ty kobieto sobie walcz, płacz... domyślaj się.....
On zapytał czy kogoś masz na oku bo po 1 to są psy ogrodnika sami nie wezmą a innemu nie chcą dac a po 2 gdybyś kogoś miała miałby spokojne sumienie.
cieżko jest jak cholera ale przestańmy sie poniżać co?
witajcie! Nami....powiedziałaś mu co czujesz i teraz już....luzik! Juz nie zapewniaj go o swoim uczuciu bo on z tego będzie czerpał siłę!!! Wyssie Cie do końca...Ty będziesz wrakiem ...a on będzie kwitł. Teraz juz czas abyś sie podniosła..... bez niego i jego pomocy. Nie będzie łątwo oczywiście ...ale z nim wogóle nie będzie to możliwe...
Anett witaj Kochana!!! jak u CIebie?
Kochana KGB...jest dobrze...a właściwie ..tak bez zmian jak zwykle ZOOMBIE! Czytam sobie te wszystkie wieści dziewczyn z wczoraj i myśle sobie ,że łatwiej by mi było zrozumiec,gdyby on znalazł sobie inną kobitkę...a tak ciągle się zastanawiam i gdybym z nim nie była ( fizycznie) to pomyślałabym sobie ,że ma chyba inną orientację.... Nie wiem ...nie rozumiem tego