Napisalam tego eska a on sie nie odzywa....chyba jest w szoku,że wczoraj mi zależalo a dziś......
Podobne tematy
dziewczyny to wszystko zalezy od osobowisci i tegoc o wdanym momencie ona potzrebuje.... po 2 dinach jest super:D
Tylko dwa KGB:)
najbardziej super są literówki
sorrki
no właśnie tylko 2 po chorobie jakoś straciłam hartowanie ducha:D
nami... przypuszcam że nie pisze, bo nie iwe co ma napisac
Jestem ciekawa czy się w ogole odezwie?????
naprawdę Ciebie to ciekawi? co chialabyś usłyszeć Kochanie?
....... ale tęsknię.......
nie chcę juz do niego pisać... nie chcę już wyjaśniać... to wiecie tylko Wy.. po prostu tęsknię.... to ta tęsknota kiedy tak bolli w klatce piersiowej...
http://www.youtube.com/watch?v=dBC7JtNCLVs
to mi kiedyś przesłał na maila
tęsknie, tęsknie, tęsknie..... napisałam mu odnośnie tego utworu kiedyś: bardziej mnie to boli niz chemioteprapia... odezwe się kiedyś nr znam.
a wiiecie co jest najgorze, nie chce go już..... ale keidy minęło najgorsze.... chciałbym się przytulić... do niego
chyba płacze... ![]()
przy Tobie każdy dzień był zapomnieniem....... i chciałos ie bezstrosko płynac w dal piliśmy nasze sodekie przenacznie Ty i ja i nagle gotówa byłam grac o wszytsko
KGB- lubisz muzyke?
http://www.youtube.com/watch?v=P1D9Akutfic
dziękuje Kochana naprawdę dziekuję:*
http://www.youtube.com/watch?v=3K4wG1hTTJE
wiesz kgb...mnie jak nachodza takie mysli to nie slucham smutnej romantycznej muzyki i staram sie oglądać komedie
:)
prwatnie - zawodowo... tańczę salsę skąd mi się biora inne dyrdymały? ![]()
oo lubie stachurskiego
dobra muzyka i teskt
... gdy zabraknie nam już słońca i reszta świata zniknie gdzieś.....
odejdę ... odejdę jeśli chcesz.....
podpale wszystkie zdjecie....
jak myśłisz których znich najbardzije mi żal?
Wiecie co kobietki od kilku dni czytam godzinami historie na forum... czytam.. i nie mogę wyjść z podziwu ,że tyle z nas ma ten sam lub bardzo podobny problem... kurczę... zamiast cieszyć się życiem płaczemy za zwykłymi dupkami, którzy tak na dobra sprawę mają nas głęboko w czterech literach... ja co prawda mam 23 lata ...od 4 jestem w związku (przez te 4 lata co się napłakałam to moje) i pewnie nie raz jeszcze będę płakać... oczywiście jedno poważne rozstanie mamy za sobą...dokładnie rzecz działa się 2 lata temu- 3 miesiące bez odzewu... zero telefonów smsów itp (oczywiście z JEGO stronicy) bo ja jakże zakochana załamana i chętna do ratowania tego co po tym związku zostało wypisywałam wydzwaniałam i biegałam do niego codziennie... ( jezu jezu ... z perspektywy czasu patrząc na to co robiłam jest mi żal samej siebie... bo nie wiem jak mogłam być tak głupia...i latać jak szurnięta..bo innego adekwatnego określenia na chwilę obecną nie mam
) i wiecie co jaśnie pan na to?? NIC... miał to w D**** ale jaaakże mogłabym się wtedy poddać? przecież 2 lata to kawał życia (istna groteska
:D )... a ja nie wyobrażałam sobie życia bez niego... załamana na pociechę kupiłam sobie psa
i tak na dobrą sprawę gdyby nie ten właśnie pies to z domu bym nie wyszła... bo nawet przyjaciółki i butelka wina nie miała przebicia... DEPRESJA mnie wzięła pod swą opiekę i to na dobre...:D oczywiście na domiar złego dowiedziałam się, że on kogoś ma... i wtedy już całkiem łzy leciały mi jak w kreskówkach na lewo i prawo...ale przestałam się do niego odzywać... zaczęłam żyć swoim życiem... mimo ze zasypiałam i budziłam się z myślą o nim... o tym co robi, gdzie jest sratatata...i po 3 miesiącach tejże męczarni... UWAGA... odezwał się... wrócił z podkulonym ogonem... zaczęły się historie niczym z telenoweli brazylijskiej czyli coś na zasadzie "tak cię kocham że się rzucę z wysokości i taki byłem głupi i pusty jak ruski termos"... i po 2 miesiącach tych zapewnień o miłosci wróciłam...do niego... oczywiście na moich zasadach... i tak na dobrą sprawę... nie wiem czy była to dobra decyzja... czytam wasze posty, wiele z was też przez to przechodzi... oni odchodzą ...wy czekacie aż wróci.... ale czy warto?? Oczywiście że Go kocham....gdybym nie kochała nie byłabym z nim tyle czasu... ale nie potrafię zapomnieć o tym co mi zrobił... że zostawił bez słowa... że miał inną... i tak szczerze mówiąc chyba już nie zaufam... nie chcę znów się przejechać... nie chcę znów jeść lodów litrami omotana w koce i 3 kołdry i nie chce oglądać romantiszen filmiszen na depresję (które ją jeszcze bardziej pogłębiały ;P)... no nie oszukujmy się ile można ;P ? KURDE... chcę być szczęsliwa ... a zastanawiając się ciągle czy może za miesiąc znów nie przyjdzie do jego głowy "GŁUPI PAN POMYSŁ" na rozstanko czy odpoczywanko (czy Bóg jeden wie jak oni to tam jeszcze zwą...) przecież żadna z nas nie jest zabawką.. zeby dać się tak traktować...a często jest tak, że same sobie na to pozwalamy... i wiecie co jedno wiem na pewno NIGDY WIĘCEJ nie będę tak za nim latać...ani za żadnym innym fifarafa czerwone pikaczento!! nie ma mowyy.. a poszedł TY w pindu!!! Twarde mamy być!! nie ma co się z nimi szczypać. POZDRAWIAM WAS ![]()
pierwsza moja największa miłość życia - odebrał sobie zycie w 2007 roku - z przycyzn wstępnie ustalonych : kłopoty rodzinne.
Zwlekłam 2 lata aby odwiedzić jego grób. odważyłam się.... nigdy nie zapomnę tej nocy.... tak bardzo go rozumiałam.... tak bardzo chciałam mieć tyle odwagi co On..... płakalam o 3 w nocy na jego grobie..... zaczął padać deszcz.... z nikąd jakoś przyszedł jego brat i powiedział: chodź ... napewno masz jeszcze coś do zrobienia.... módl się za niego.... modliłam się, każdego dnia. dzisiaj nadal mu zazdroszczę... odawgi
Matko,też bym chciała tak myśleć...a znowu mnie nachodzą glupie myśli,żeby do Niego napisać
nie pisz kochana... nie warto...ja też pisałam dzwoniłam...to nic nie daje...wręcz przeciwnie... gdyby chciał sam napisałby do Ciebie... nie dawaj mu satysfakcji , że wciąż o nim myślisz...że wciąż liczysz na to że on wróci... może jeszcze za Tobą zatęskni... może zrozumie, że popełnił błąd... co ma być to będzie...ale musisz myśleć, że co by nie było i tak dasz radę!! będzie dobrze!!! zobaczysz
3maj się cieplutko
http://milunia83.wrzuta.pl/audio/5MsFpl … dwa_swiaty
To takie trudne....dlaczego ONi tak tego nie przeżywają?Dlaczego to MY musimy cierpieć?
dziewczyny patrząć na jego zdjęcie... tęskniąc... płacząć.. dosięgłam apogeum... kocham go... kocham go na zycie... chcę aby był szczęsliwy... ja nie dałam mu tego szczęści a ata która mudaj ewydaje mi sie infantyle, ale ni e ważne , jesłi jest szczęśliwy jestem spokojna..... kocham go niech żyje pełnia serca i szczęścia.
tak właściwie to nie wiem czy można wrzucać wszystkich do jednego wora.... może gdzieś tam jest jakiś WRAŻLIWY...czuły...dobry ...mężczyzna... (Boże chyba sama nie wierzę w to co piszę ;P ) może to tylko MY trafiamy na nieodpowiednich... przyzwyczajamy się... oddajemy wszystko...cały nasz świat... a on nie potrafią tego docenić... zawsze jeden z drugim znajdzie "coś" czego się czepi... życie jest ciężkie...albo może inaczej..życie z nimi jest ciężkie... nie?
A ja siedzę i czytam po raz kolejny TEGO SMSA i zastanawiam się czemu nie pisze,nie dzwoni..i wiecie co miałyście rację...ON nie chce i nie chcial być ze mną ta wizyta w niedziele to bylo mydlenie oczu
i jeszcze ostanie, ostatnie zdanie w NASZYM TEMCIE to nasza piosenka, o naszej miłości:
http://www.youtube.com/watch?v=lsxBmWtMz7o
zesułam daje normalnie
:
http://jorgus1972.wrzuta.pl/film/aSZLWf … k_najdalej
dziewczyny wrzuce dwa ostatnie utwory którymi się dobiję - bo tak po tej dozie entzujazmu potrzbuję....
http://www.youtube.com/watch?v=BPBvAdhliaQ
to był moj ostatni e- mail
http://www.youtube.com/watch?v=G_JmRFQhgAc
http://www.youtube.com/watch?v=uQ6E6dzJ … re=related
tak trudno ztego zrezygnowac.. prawda???
xhyba wyjade do mamy.... włochy
... " żadne inne fifarafa pikaczento..." hahahhahaahahha boskie!!!
Jesteście dziewczyny OKRUTNE!
Ja muzyki nie slucham od wielu miesięcy...jak żaloba to żaloba...nie slucham chociaz kiedys byla nieodłącznym elementem mojego bytu.Teraz kazda nutka przypomina mi o nim...więc jesli nie musze to nie slucham...
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonananiu że MILOSC,a może PRAGNIENIE MILOSCI, NIESPELNIONEJ milości jest niczym innym jak ...choroba psychiczną.Bo przeciez nie możliwe jest żebyśmy my fantastyczne babki,mądre,zaradne zyciowo nie potrafiły sobie poradzic z uczuciem miłości,rozstania...
Mam tylko nadzieje że on też podobnie przeżywa i czuje jak ja.Czasami mam ochote sie na nim zemścic za to ze świadomie znalazl się w moim zyciu.Spotkalismy sie przypadkiem!?W poblizu mojego domu.Jak mam to uznac ...nie wiem...przypadek,przeznaczenie a może świadome dzialanie...Na przestrzeni wielu lat pojawial sie w moim życiu...zawsze wracal...teraz też wiem że wroci...nie wiem kiedy ,ale wróci....zapuka do moich drzwi...kuźwa on zawsze wraca!Tylko że ja jestem juz zmęczona.Chcialabym raz na zawsze "pochowac" to uczucie i zacząc wreszcie ZYC!A tak to ciagle jest ta nadzieja...
Spoglądam na moją córke...dobrze ją wychowalam...uczciwa...i ta jej moralnośc bez skazy...prosta,oczywista...ja tez kiedys taka bylam...
A teraz osoba ubezwlasnowolniona nie potrafiąca sobie poradzic z jakims tam uczuciem do żonatego faceta!Pożalowania godne...!
Tak więc obecny stan uważam za chorobowy.Ja osobiscie stwierdzilam że bez farmaceutykow nie dam rady...Nie jestem zla,nerwowa czy wybuchowa,wręcz przeciwnie trudno mnie wyprowadzic z rownowagi ale jestem przepelniona żalem i smutkiem ktorego nie potrafie sie pozbyc.
W tym momencie przypomniala mi się powiesc o hrabim Monte Cristo...rozumiem jego stan ducha...ona znalazl ukojenie w narkotykach a ja...tez sobie coś znajde...
Bardzo wspolczuje osobom będącym na progu rozstania(niewazne z jakiego powodu) bo jesli naprawde kochaja to nie wiedza jeszcze co je czeka...zawsze można się rozstac...odejsc...oczywiscie że tak...ale zadra która zostanie w sercu...nie do pokonania...
"Znowu w Zyciu mi nie wyszlo,uciec pragne w wielki sen..."
Kasandra poradzisz sobie, podejrzewam że jesteś silniejsza niż myślisz, musisz powiedzieć sobie dość i koniec, to trochę jak z rzucaniem palenia, nawet jak wróci i będzie w pobliżu nie możesz się skusić
A muzycznie dodam coś od siebie
http://www.youtube.com/watch?v=9ujT3pr0QCQ
choć ja już nie stanę na palcach, ja już go nie chcę na szczęście dla mnie.
Witajcie dziewczyny...powróciłam! co prawda z bólem głowy i KACEM GIGANTEM....ale lepszy gigant niz "moralniak"!!!! Aj kusiło mnie wczoraj by napisać do niego..oj kusiło! Wiecie jak to jest jak sie siedzi z babami i popija drineczki? Nie zrobiłam tego....i dzisiaj ( jak patrze juz na trzeźwo) jestem szcześliwa,że nie zadzwoniłam,nie napisałam
Dziewczyny....wiecie ,że ja swojemu PP zabroniłam kontaktować sie ze sobą....powiedziałam mu,zeby nigdy nie śmiał do mmnie zadzwonić ani napisć ...za to co robi...Hmmm...tylko od kiedy on jest taki posłuszny???
aj ...przestaje sie wkręcać ...ide leczyć bolącą głowkę...
TAKIE ZYCIE dziekuję za piosenke...fajna,chociaz nie jestem ostatnio na topie...
Wiesz ja chce ,ja naprawde chce juz to zakończyc!Jestem zmeczona,po prostu zmeczona...
TAKIE ZYCIE dziekuję za piosenke...fajna,chociaz nie jestem ostatnio na topie...
Wiesz ja chce ,ja naprawde chce juz to zakończyc!Jestem zmeczona,po prostu zmeczona...
Wiem że jest ciężko, bardzo ciężko, nikt nie obiecywał że będzie lekko, ale chcesz a to już połowa sukcesu.
anet74 oooj ja Cię doskonale rozumiem.. też zawsze po większej kłótni (raz na tydzień) lub po rozstaniu (też często- wracamy rzucamy się potem znowu wracamy i znowu rzucamy ...taki tam chory związek ) i po 3 drinku włącza mi się tzw poalkoholowy zamęt głowny ;D i biega mi po główce myśl "no weeź zadzwoń co ci szkodzi"...ale Bogu dzięki uprzedziłam przyjaciółki , że jak tylko wspomnę o tym że chyba naapiszę do niego ;P to mają zabrać mi telefon.. i wiecie co... skutkuje ;P! następnego dnia GRACIAS BOŻE , że nie zrobiłam z siebie oszołoma i nie napisałam... ;P ehh.. te baby... niby każda inna a tak patrząc na to wszystko to tyle nas łączy ;P pozdrawiam i powodzenia zyczę w leczeniu kaca ;P
wiecie co dziewczyny...jeden plus tego kaca i tej bolącej głowy!!! Nie mam siły dzisiaj mysleć o tym moim nieszcześciu(PP). Czyżby rzeczywiście świat na "trzeźwo" był nie do przeżycia...ha ha!!! Całe szczęście że moj Były"obecny" odpuścił sobie ten wekeend i nie przyjechał....bo byłby pewnie "workiem"treningowym
dziewczyny, czy Wy też macie ich smsy zapisane w komórkach????? ja mam...i chyba musze cos z tym zrobić. Kiedyś,kiedy je czytałam...dodawaly mi skrzydeł a teraz są jak ..destrukcja... ale chyba jeszcze je troche poczytam...podobijam sie.....i potem zrobie z nimi porządek!!
Cześć,anet74 ja mam pełno Jego smsów i czytam je cały czas....ale to wcale nie pomaga:(
nami....no mnie teraz to one tez juz nie pamagają a dobijają.Ale im więcej razy je czytam...tym większej rezerwy do tego nabierammm. Nie martw sie kochana...zobaczysz bedzie dobrze.....U Ciebie jeszcze to takie świeże.....ale pomalutku ...i będzie lepiej
ale banały Ci napierdzielam....ale wierz mi gdyby był jakiś lek...to bym Ci go podała
313 2011-02-12 19:13:58 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2011-02-12 19:15:02)
dziewczyny, czy Wy też macie ich smsy zapisane w komórkach????? ja mam...i chyba musze cos z tym zrobić. Kiedyś,kiedy je czytałam...dodawaly mi skrzydeł a teraz są jak ..destrukcja... ale chyba jeszcze je troche poczytam...podobijam sie.....i potem zrobie z nimi porządek!!
Nic a nic, jedynie zdjęcia zakopane w kompie bo kiedyś miło będzie na nie popatrzeć ale na razie głęboko zakopane aby mi nie "naszły" przypadkiem ![]()
Cześć,anet74 ja mam pełno Jego smsów i czytam je cały czas....ale to wcale nie pomaga:(
i na pewno nie pomoże, nie katuj się nimi, nie warto
jest tylko....czas. A jak sie jest razem "w kupie" jak my tutaj....jest łatwiej. Wiem ,bo nie raz wyć mi sie chciało a nie mogłam powiedzieć tego wszystkiego nikomu...tylko biłam sie z własnymi myślami. I wtedy człowiek głupieje i wiesz co.....wtedy zaczynamy sobie wkręcać WINĘ. Obwiniamy sie, że to nasza wina i to my coś nie tak zrobiłyśmy....Ja juz wiem ,że to nie ze mną a z nim jest coś nie HALO!!!!!
Najlepsze jest TO,że wszyscy mi mówią daj sobie z Nim spokoj,nie jest wart,sam nie wie czego chce ...Ja jak ta oslica robię wszystko na odwrót,wiem że mi w niczym nie pomagal wręcz miałam nerwy to brakuje mi Go bardzo....dlaczego nie mogę przestać o Nim myśleć???
Najlepsze jest TO,że wszyscy mi mówią daj sobie z Nim spokoj,nie jest wart,sam nie wie czego chce ...Ja jak ta oslica robię wszystko na odwrót,wiem że mi w niczym nie pomagal wręcz miałam nerwy to brakuje mi Go bardzo....dlaczego nie mogę przestać o Nim myśleć???
hmm może jesteś uzależniona ?? i to może nawet nie od niego ale od tych uczuć, nawet od tej adrenaliny którą ci fundował ??
Anet74 rozumiem Cię doskonale bo ja cały czas obarczam się winą za rozstanie...myślę co mogłam zrobić lepiej.....to jest chore,bo przecież to ON jest wszystkiemu winny a ja go przed sobą usprawiedliwiam....
Kochana masz chyba rację.To jest uzależnienie ale Ja chcę się JUŻ wyleczyć,bo długo nie pociągnę....Tyle nerwów co On mi zafundował nie przeżyłam w swoim 13-letnim małzeństwie co z nim przez dwa lata
no właśnie Nami ...będzie bolało dopóki nie dopuścisz do swojej świadomości,że on odpowiada za całe zło w waszym związku i ze to on go rozwalił a Ty nic nie mogłaś zrobić. Mnie to zająło ponad rok....a na Święta jak zaczął swoją"sambę" w stosunku do mnie na nowo....już byłam twarda. Oczywiście dalej mnie boli....ale juz nie tak! Ja już wiem,że nie zapomnę go nigdy i chyba nawet nie przestane kochac, nawet chcę aby był szczęśliwy.....ale chyba przyzwyczajam sie życ bez niego...
i wiesz co ...jeszcze troche i będe miała na tyle siły by powiedzieć mu ( cyt z Woody Allena)- mężczyzne można wykastrować jednym zdaniem mowiąc mu: wolę abyś był moim przyjacielem niż kochankiem!" I Ty też znajdziesz w sobie tę siłę!!!!
"..bo taki co kochać nie umie przegra choć wszystko rozumie. Bóg cie pokaże swą nieczułością ..za to żeś gardził ludzką miłością!"
Anet... nic dodać nic ująć...
a w poniedzialek ...WALENTYNKI...eh
a w poniedzialek ...WALENTYNKI...eh
KOMERCJALIZM
tym sie pocieszam... nie licze na nic w tym roku ;(
Komercjalizm ale trochę smutno,że nie dostanie się od Niego Walentynki:( że nie przytuli:(,nie da buziaka:(