A wiecie,że o tym nawet pomyślałam przez małą chwilę.....tylko co mi to da???Będę, Go widywać raz a może dwa razy w tyg. a cierpieć będę przez następne dni....
Podobne tematy
Nami...... to pogorszy sytuację, może przez ten chory układ który niewątpliwie będzie Cie wyniszczał przegapisz coś co jest ważne.... poza tym, szanuj się !!! inaczej nikt nie będzie szanował Ciebie.... nie rób tego niech On sie wypcha i słuchaj może to, jeśli Ty sie nie wplątasz spowoduje, że On zdobędzie się na jakąś refleksje, że mu nie uległaś może zechce walczyć? jestem pewna że tak, ale mam nadzieję że wtedy będziesz juz silneijsza i nie dasz się omotać.... ale będziesz miała okazje powiedzieć mu : spadaj:)
Żeby było jasne.....ja też uważam,że przyjaźń jest niemozliwa
Niedawno powiedziałam Mu,że nie chcę się spotykać TYLKO dla seksu,że nie jestem Jego byłą na co uslyszałam,że wie o tym.Nie rozumiem GO??????TO PO CO MU TA PRZYJAŹŃ????
Dziewczyno ...nie ziewaj tylko spójrz logicznie! Przecież przyjaźń to nie sex....a tego od Ciebie oczekuje min a moze przede wszystkim! Nie daj sie nabrać na to!!!!
dziewczynki...wiecie,ze dzisiaj przez to moje gadanie na tym forum...tylko raz o nim dzisiaj pomyślałam... i to z samego rana....ale fajne uczucie. dzieki
Nami słuchaj, no dobra - załóżmy, że idziesz na jego warunek: jesteście w przyjaźni ( w jego mniemaniu oczywiscie ) spotykacie się jest miło, na bank dojdzie do zblizenia bo rady nie ma jak kolesiowi d*** w głowie a Ty jesteś zakochana to idzie jak po maśle.... nawet jeśli jesteś na tyle twarda i nie dochodzi do zbliżenia po prostu widujecie się .... przeciez wiesz że zrobisz sobie nadzieje i wiesz że to nic nie da... nie przekonasz go tym krokiem do siebie? czy on wrócił do swojej byłeej jeśli ona spełniała jego warunki przyjaźni? nie, wybrał Ciebie - był z Tobą. I tak będzie teraz - będziesz mu potrzebna tylko do momentu aż pojawi nowy obiekt. Jesteś na tyle silna aby się na to zgodzić?? a licz się z tym, że z tego co piszesz to raczej tak będzie....
Teraz tak myślę,że może ta niby przyjaźń jest taką furtką.....gdyby Mu się nie udało z inną.Wie,że mnie bardzo na Nim zależy i może kiedyś zechcę Go z powrotem?Tylko z drugiej strony gdyby KOGOŚ miał to nie siedziałby w domu?
Anet super!!! też mi dużo daje pisanie z Wami!!!!
W ogóle to Jego zachowanie jest jakieś dziwne....Facet przyjeżdża,śpi po prostu jest.... a tu nagle chce pomyśleć....Nie dzwoni,nie odpisuje,siedzi w domku...to nie ten fajowy facet,ktorego poznałam:(
Teraz tak myślę,że może ta niby przyjaźń jest taką furtką.....gdyby Mu się nie udało z inną.Wie,że mnie bardzo na Nim zależy i może kiedyś zechcę Go z powrotem?Tylko z drugiej strony gdyby KOGOŚ miał to nie siedziałby w domu?
Nami dobrze myślisz.... jesteś jego dodatkową furtką...!!!! wiesz co ?? Ty już lepiej nie analizuj:D co z tego, że nikogo nie ma? i właśnie na takie czasy jesteś mu potrzebna.... słuchaj on podjął decyzje, poddał się , nie walczył...... naprawde niech idzie precz z tą swoją wyimaginowaną przyjaźnią....
Nami ja wiem, że to trudne ale naprawdę to jest kwestia czasu jak zaczniesz myśleć chłodniej............ zaufaj mi .... to tylko kwestia czasu.....
a w tych cięzkich chwilach kiedy masz ochotę sie złamać zawsze możesz tu napisać... to oddali proces myślenia i realizacji i może unikiesz tragedii.......
mnie pomaga.
Tak ! KGB ma racje...nie analizuj już bo za bardzo "wpadasz" A skad wiesz ze on cały czas siedzi w domu? A skąd wiesz co on ma w tym głupim pustym łbie????
40 letni facet a zero pomysłów na życie....Nie wie czego chce,marnuje życie innym.Między innymi dla Niego się rozwiodłam(ALE NIE TYLKO).Myślałam,że będziemy razem a tu NIESPODZIANKA....
jak czytałaś mnie wcześniej ....to mnie spotkała podobna historia i d...a!
KGB...jesteś wielka! Co sobie przypomnę ten Twoj dowcip...przychodzi facet.....aj normalnie super! az żyć sie chce....
Anet ![]()
Zerknęłam na post rozstanie napisany przez Madziulek, zagotowało sie we mnie jak przeczytałam wypowiedź ostatnią . No i może tu jest dowód jak bardzo inaczej myślą faceci
hmmm...może dla was inny facet jest lekarstwem na zranione serce.Szkoda że ja tak nie potrafię.Faceci działają mi na nerwy.Nie powiem,spotkałam się z kimś wiem że jemu na mnie zależy,ale właśnie...ja nie chcę go skrzywdzić
Dlaczego on denerwuje mnie nawet tym jak na mnie patrzy i lepiej żeby mnie nie dotykał.Czy to ma sens?
chyba nie ma... choć powiem Ci, że ja też tak mam, że nie chcę dotyku i czułości.... ale z czasem jest lepiej... choć tak jak zaznaczałam nie ma ani spelndoru ani fejerwerek. Ja to zaakceptowałam i już. czy to dobra droga nie wiem.
hmmm...może dla was inny facet jest lekarstwem na zranione serce.Szkoda że ja tak nie potrafię.Faceci działają mi na nerwy.Nie powiem,spotkałam się z kimś wiem że jemu na mnie zależy,ale właśnie...ja nie chcę go skrzywdzić
Dlaczego on denerwuje mnie nawet tym jak na mnie patrzy i lepiej żeby mnie nie dotykał.Czy to ma sens?
Ja też tak mam:( czy tak już będzie zawsze?:(
ot taka sobie napisał/a:hmmm...może dla was inny facet jest lekarstwem na zranione serce.Szkoda że ja tak nie potrafię.Faceci działają mi na nerwy.Nie powiem,spotkałam się z kimś wiem że jemu na mnie zależy,ale właśnie...ja nie chcę go skrzywdzić
Dlaczego on denerwuje mnie nawet tym jak na mnie patrzy i lepiej żeby mnie nie dotykał.Czy to ma sens?Ja też tak mam:( czy tak już będzie zawsze?:(
bo my chcemy jego i tylko jego. JEGO!!! jego zapachu, smaku, jego dłoni, jego uśmiechu. to jego potrzebujemy. Wszyscy inni nie sa tak "smaczni" jak On
Amerah-masz racje...ile ja bym dała żeby go usłyszeć chociaż...o innych rzeczach już nawet nie wspomnę haha
.... co nie oznacza, że inni nie mogą być smaczniejsi?
choć, zeby się o tym przekonac to chyba najpierw musimy zapomniec jak smakował ON, jak ON się uśmiechał, jak nas dotykał - i temu sluży właśnie brak kontaktu i tej jak to oni nazywają "przyjaźni"
.... co nie oznacza, że inni nie mogą być smaczniejsi?
choć, zeby się o tym przekonac to chyba najpierw musimy zapomniec jak smakował ON, jak ON się uśmiechał, jak nas dotykał - i temu sluży właśnie brak kontaktu i tej jak to oni nazywają "przyjaźni"
Właśnie,też myślę że brak kontaktu z nim jest lepszy..
Ja już raz próbowałam takiej przyjaźni i co?...teraz boli jeszcze bardziej
Poza tym...ile razy można wracać?
chyba często można, ale to taka powolna śmierć.... zadająca duuużo cierpienia
.... co nie oznacza, że inni nie mogą być smaczniejsi?
choć, zeby się o tym przekonac to chyba najpierw musimy zapomniec jak smakował ON, jak ON się uśmiechał, jak nas dotykał - i temu sluży właśnie brak kontaktu i tej jak to oni nazywają "przyjaźni"
To prawda, ale ja nie umiem zapomnieć. Było gorzej, bywało tak, że cały dzień myślałam o nim, teraz już tak nie jest. Potrafię skupić się na czymś innym przez jakiś czas, ale w końcu i tak i tak pojawia się On w myślach.
to co...mamy zabijać same siebie?
Mam to gdzieś!!!!
W sobotę robię porządki...skoro jemu nie zależy na jego ubraniach !! Widziałam koło mojego bloku pojemnik z napisem PCK
)
ot taka sobie - świetna decyzja!!! GRATULUJĘ i życze abyś wytrwała
Wyrzucić go z domu jest łatwiej niż z serca ![]()
Ale staram się i nadal będę się starła ![]()
Wam też życzę aby było tylko łatwiej ![]()
wiesz wyrzucenie jego z domu.... powoduje, że troche się od niego oddalasz..... z czasem.... zaoowocuje. Przerbiałam to sprzątanie po Nim, bolało jak cholera, ale później było mi lżej.
Ja zrobię to inaczej...mnie nie będzie bolało...umówię się z koleżanką na drinka we dwie będzie nam lżej
Tylko żebym w niedziele nie nurkowała do pojemnika
:)
Już kiedyś się śmiałam z nią że powycinamy mu serduszka na spodniach i podrzucimy pod drzwi
heheheh serduszka??? nie !!! powycinajcie mu czaszki
![]()
kurde nie mamy aż takich zdolności ![]()
a tak poza tym jestem z Ciebie ogromnie dumna!!!! będę brać z Ciebie przykład jak będzie mi cięzko
heh, przeze mnie PCK już się wzbogacił jakiś czas temu:)
dumna mówisz....kochana wcale nie jest mi tak łatwo...ale wiem że muszę coś z tym zrobić
ile można płakać przez pustaka,ile można się poniżać przed tchórzem.
W końcu ja też muszę zachować twarz
Ale to wcale nie jest łatwe,mimo mojego poczucia humoru...serce mi pęka....ale ja je posklejam
no prosze Loona też tak zrobiłaś?
no prosze Loona też tak zrobiłaś?
Już jakiś czas temu, i nawet nie było mi szkoda jak słyszałam, że coś tam się potrzaskało, z resztą, on moich rzeczy na pewno dawno już się pozbył.
żeby tak można z serca łatwo wyrzucić:(
no właśnie, żeby tak łatwo można było z serca.....
No i klapa....Nie wytrzymałam:(((.Zadzwoniłam do Niego,że chce pogadać o nas.Usłyszałam,że pogadamy we wtorek po wizycie.Powiedziałam,że nerwowo nie wytrzymam,,ze ta niepewność mnie dobija,że chcę wiedzieć czy jesteśmy razem czy nie?!A więc tak ...skoro nie przyjeżdżam to chyba wiadomo,że nie jesteśmy:(..A mam jakąś szanse?...szanse ma każdy:(..P.dłużej nie wytrzymam tych Twoich odpowiedzi,tego migania się.Nie śpię,nie jem ,nie mogę się na niczym skupić-a jak Ci powiem że nie będziemy już razem to lepiej się poczujesz?Nie ale nie będę się już łudzić....i to na tyle.
Najlepiej to bym usnęla i nie obudzila się już....ale są dziewczynki....a mimo to jestem samotna...zero przyjaciół
nami wiem że to boli jeszcze po usłyszeniu tych słów gdzie miałaś nadzieję usłyszeć że cię kocha, ja też cierpiałam nie potrafiłam zrozumieć jak człowiek który mówił mi ze jestem najważniejsza w jego życiu mógł o mnie zapomnieć z dnia na dzień i do tego wbijać mi nóż w plecy i choć nie był super kochałam go ale doprowadziłam się do takiego stanu że tylko on i nikt więcej a może dobrze że tak się stało zobaczyłam jaki jest naprawdę,
spotkasz kogoś bardziej wartościowego i tak jak napisała jedna dziewczyna że chciałaby mu dać w kość żeby cierpiał ja też mam takie odczucia za to że mnie skrzywdził ale nie wiem czy oni cierpią - albo cierpią ale radzą sobie z tym o wiele lepiej niż my ![]()
hej Nami, wiem jak to Ciebie zabolało... czasami potrzebujemy kopniaka w dupe.... Nami czy to wystarczający powód abyś nigdy więcej już tego nie zrobiła? Nami, to typowy przykład niedojrzałego dupka... wiem jak to Ciebie teraz boli, że pewnie myślisz, ze mogłaś nie dzownić i może nawet się za to troche nie lubisz... ale widocznie potrzebowałaś tego aby miec 100% pewności że on jest kretynem, który nie zasługuje na Ciebie. Proszę nie jedź z nim we wtorek nie poniżaj się kobietko, jeśli masz inną możliwośc pomocy to znij skorzystaj jeśli jesteś z okolic śląska to ja cie zawioze i przywioze i co chcesz ale już się nie poniżaj!!
nami-przykro mi że usłyszałaś coś takiego
myśle że oni tak się zachowują bo wiedzą że nam na nich zależy
czy właśnie nie byłoby lepiej gdybyśmy przestały się z nimi kontaktować?
LEPIEJ!!! ![]()
Siedzę i ryczę...Kochalam GO,poświęciłam dla Niego wszystko przyjaciół,rodzinę...
Ja też uważam że powinnaś dać sobie spokój, wszystkie wiemy że to boli i jakie to trudne to my zawsze kobiety robimy pierwszy krok dzwonimy bo chcemy wiedzieć na czym stoimy, chcemy wyjaśnień albo usłyszeć że jesteśmy najważniejsze a tu nagle taki cios! potem dobijamy się że może to ja coś źle zrobiłam , naciskałam go - może przeproszę itd. to nic nie da oni mają swoją dumę połowę serca zamrożonego, lepiej postaraj się pozbierać poukładaj myśli i nie zadręczaj się choć nie raz zatęsknisz, nie myśl o nim!
wypłacz się to pomaga - choć oni nie są warci łez - po tym jak my nie śpimy, nie jemy itd. to oni uważają ze nic się nie stało
nie płacz,szkoda łez
ja wczoraj też tu pisałam że wyrzucam jego rzeczy..niby miałam humor,ale później było mi źle leżałam i myślałam o nim
wiesz jak bardzo chciałabym go usłyszeć...ale nie dzwonie bo po co,co mu powiem?a może usłysze od niego kolejne kłamstwo
zajmij się czymś,jeżeli jesteś w domy zrób sobie kąpiel,obejrzyj jakąś komedie i nie płacz bo szkoda łez na dupka
Nami ... wiem naprawdę wiem jak Ci jest ciężko... i wiem że słowa nikogo nie pomogą, wygadaj nam się tutaj, wyrzuć z siebie złe i dobre rzeczy.... on kiedyś za to zapłaci, za każdą twoją łze.... za każdą krzywdę.... ale musisz mieć do tego siłe.... a los i tak go dopadnie....
Wiecie lepiej bym pewnie TO zniosła gdybym wróciła do pracy.A tak siedzę w domu i się zadręczam...mam już dość tej szyny...Próbuję Go sobie obrzydzić ale to takie trudne...Czemu ja nie posłuchałam kiedyś Jego siostry?przestrzegala mnie a ja głupia brnęłam dalej...i dalej
Przynajmniej mogę się teraz wyplakać póki nie ma dziewczynek.Przy Nich nie chcę pokazywać łez..są wszystkim co mam...
nami napisz do mnie na gg prosze 33651435
KGB i kleo813 też możecie jeżeli macie ochote
kiedyś tam usłyszałam, że po takim rozstaniu lepiej nie tlumić emocji, jest w tym sens.... tłumiąc je one i tak kiedyś muszą wypłynąć. Więc płacz, jeśli tylko możesz i czujesz to płacz... wyrzuć to z siebie. Ja tak wyłam że moje jedzenie znajdowało sie w toalecie.... dlatego nie mogłam jeść. Ale zobacz, żyję! poza wspomnieniami , które bolą, miłością którą sobie ubzdurałam i od której próbuje sie uwolnić to mam sie dobrze. na szczeście ja już jestem na etapie, że nie chce go znać potrzebuje mu dokopać w sensie chcę aby los kazał mu zapłacić za krzywdy.. czekam na ten dzień i to mi pomaga - nie wiem czemu jeszcze wierzę w sprawiedliwość.
Popłaczesz... później ochłoniesz i przyjdzie następna faza... to chyba uczucie nienawiści
Nie mam gg ale założę obiecuję.KGB ja miotam się od miłości do nienawiści....wiem,że muszę to przejść,że ból mija ale ta samotność....W tym związku też byłam samotna ale wiedzialam,że kogoś mam...troche to chore
powiedz mi nami-w jakim wieku masz dziewczynki?
186 2011-02-11 10:41:17 Ostatnio edytowany przez nami (2011-02-11 10:41:52)
Mam GG 33754271 jeśli macie ochotę to zapraszam
11 i 14 lat to juz nastolatki
kochanie podałaś mój nr gg
cześc dziewczyny.....wczoraj głupawka a dzisiaj ...szkoda gadać...
Anet, co jest???
kazdy facet to ...... macie racje jeden facet nie jest lekarstwem na tego..drugiego. To czysta destrukcja....nie daje rady!
nie moge tak dalej... udaje twrdziela...ale juz nie moge
Anet... w jakiś sposób jest....... dajesz radę ale masz słabsze chwile, jak każdy...........
KGB ...powrotu nie mają sensu....a już takie życie ..jak to powiedziałaś...hmmm bez wzlotów nie ma sensu. ja przynajmniej musze coś z tym zrobić bo...nie mozna tak żyć!
anet Kobietko a czego nie możesz?