netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

przegrywam

1 126 odpowiedzi45 352 wyświetleniazałożony przez ot taka sobie, 08.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 15 16 17 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 041 do 1 105 z 1 127 ]

1 041

Odp: przegrywam

musisz byc konsekwentna w tym co postanowiłaś !
zna Twój numer jak zechce to napisze
na początku musisz się pilnować to się nazywa jak ktoś to określił samodyscyplina a potem już będzie jedynie z górki
no i zajmij się czymś nie czekaj na jego telefon wiem, że trudno ale nic innego nie można zrobić.

1 042

Odp: przegrywam
mirella napisał/a:

Aga jak te kontakty z nim sprawiają ci przykrość to po prostu nie odpisuj mu i tyle. Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
A na forum jesteśmy tu właśnie po to, aby czasem po marudzić wink

Dzięki, tak też postanowiłam. Ale do szału mnie doprowadza jego zachowanie, tym bardziej że wie, że ja żałowałam jego decyzji. Niech się odpieprzy!. A poza tym ja siedzę w majówkę w domu lub w pracy, a on na jakimś cholernym wyjeździe z cholerną miłością wink

1 043

Odp: przegrywam

ehh... znów zaczynam się czuć strasznie... już naprawdę nie wiem o co mu chodzi... ostanio się spotakliśmy i myślałam, że wszytsko się ułoży powiedział, że chce abym była jego partnerką a nawet tak się zachowywał jakbyśmy byli razem ale jednak chyba nie jesteśmy... bo co jutro On wyjeżdża i jednak nie chce żebym z nim jechała a niech sobie siedzi tam sam Jego wybór !
Dziwni są Ci faceci czego On chce gdy jestesmy razem widzę, że cieszy się jak dziecko, że jest mu dobrze, że lubi ze mną przebywać, że pragnie być blisko mnie dotykać całować przytulać patrzeć na mnie, ale właśnie to "ale" i nie wiem o co chodzi
dać sobie spokój próbowałam i mu powiedziałam, że nie powinniśmy się widywać to On powiedział, że wcale tak nie uważa
czuję, że nic odemnie nie zależy a nie chce tak się czuć
wytrzymujemy około tygodnia aby się nie spotkać ale czemu mamy się przed tym powstrzymywać? czy to coś złego?
nie odzywałam sie jakiś czas do Niego to zaczął pierwszy no i zaproponował to ostanie spotkanie... tylko co teraz? znów mam czekać?
kurde widzę, że On chce tego co ja tylko dlaczego się przed tym powstrzymuje? w sumie ja robię to samo ale to On odszedł i mówił, że nie wie co dalej...
a ja głupia siedzę i myślę, myślę i siedzę i tak cały czas i wiecie co nie mogę dojść do żadnych rozsądnych wniosków

1 044 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-04-29 20:50:12)

Odp: przegrywam

malaiduzy Wiem co czujesz i wiem jakie to jest męczące nie wiedzieć na czym się stoi i czego "oprawca" tak naprawdę od Nas chce. O co Mu chodzi to podstawowe pytanie a wnioski do niczego  mądrego nie prowadzą. Zadręczamy się myśleniem co dalej, jakie kroki podejmie, czy zatęskni, czy też mu brakuje bliskości tak jak mnie, jakie ma plany na weekend. Lubimy się dręczyć a nasz świat kręci się tylko wokół niego. Może brutalnie napisze, ale nie spodziewaj się po nim zbyt wiele, a nigdy się nie rozczarujesz.

1 045

Odp: przegrywam
mirella napisał/a:

Może brutalnie napisze, ale nie spodziewaj się po nim zbyt wiele, a nigdy się nie rozczarujesz.

Może i brutalne ale prawdziwe... Tylko ja myślałam, że już będzie ok ale jednak słowa niczego nie zmieniły... chodź sądziłam, że tak będzie
żebym nie czuła się winna byłoby mi łatwiej a tak ja się łudzę On mi daje nadzieję... On nie chce żebym odeszła ja też tego nie chce tylko ja chce wrócić ale On trzyma mnie na dystans... wiem postąpiłam okropnie ale ile można pokutować za swoje winy?
a najgorsze jest to, że nigdy Go nie zrozumiem bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji...
wiesz Mirella ja myślę, że On tęskni tylko jakoś to znosi tak jak ja... czuję, że jestem coraz bliżej, już nasz temat nie kojarzy mu się tylko z tym dlaczego sie rozstaliśmy bo powoli tamtą sytuację zamazują nowe wspomnienia
może powinnam się odciąć ale kiedy jest mi dobrze kiedy jesteśmy razem i widzę, że spotkania nas do siebie zbliżają, ale najgorsze jest to, kiedy pomyślę, że następnego razu może już nie być...

1 046

Odp: przegrywam
malaiduzy napisał/a:
mirella napisał/a:

Może brutalnie napisze, ale nie spodziewaj się po nim zbyt wiele, a nigdy się nie rozczarujesz.

Może i brutalne ale prawdziwe... Tylko ja myślałam, że już będzie ok ale jednak słowa niczego nie zmieniły... chodź sądziłam, że tak będzie
żebym nie czuła się winna byłoby mi łatwiej a tak ja się łudzę On mi daje nadzieję... On nie chce żebym odeszła ja też tego nie chce tylko ja chce wrócić ale On trzyma mnie na dystans... wiem postąpiłam okropnie ale ile można pokutować za swoje winy?
a najgorsze jest to, że nigdy Go nie zrozumiem bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji...
wiesz Mirella ja myślę, że On tęskni tylko jakoś to znosi tak jak ja... czuję, że jestem coraz bliżej, już nasz temat nie kojarzy mu się tylko z tym dlaczego sie rozstaliśmy bo powoli tamtą sytuację zamazują nowe wspomnienia
może powinnam się odciąć ale kiedy jest mi dobrze kiedy jesteśmy razem i widzę, że spotkania nas do siebie zbliżają, ale najgorsze jest to, kiedy pomyślę, że następnego razu może już nie być...

nie znam od pozcatku twojej histori, ale twoje odczucia ktore tu opisujesz i jego zachowanie to wypisz wymaluj moja sytuacja. Przykladowo: spotkamy sie, ejst cudownie, jakby czas sie zatrzymal, jakby bylo jak kiedys, jakby łączylo nas to samo wielkie uczucie.Pozniej ja wracam do swojego zycia , on do swojego.I znowu kolejne puste dni....puste ale pełne myslo nim, pragnien, wspomnien, żalu i poczucia takiej strasznej samotnosci, mimo otaczajacych mnie ludzi ktorzy chca pomoc.....

1 047

Odp: przegrywam

wróciłam dziesiec minut temu ze spacerku, mieszkam na wsi, pelno zieleni, takie swieze powietrze, lubie te spacery.Biore pieska i wędrujemy polną drogą... to mnie tak...oczyszcza? Przez chwile czuje dziwna ulge ze wszystko sie ulozy.
Roznie te moje''terapie'' wyglądaja.... po pierwsze-nie biore telefonu, aby czasem nie podkusilo zadzwonic.
Czasem pełna spokoju po prostu ide.... mowie do mojego psa, rozmawiam z nim.... czuje sie lekko.
A czasami przez łzy nie widze nic, płacze, pytam Boga Dlaczego?Prosze, wrecz blagam go, zeby zmienil cos, zeby cos ruszylo, zeby stalo sie cos co wyjasni cala ta sytuacje.wtedy czuje ze ktos mnie slyszy, ze ktos rozumie moja rozpacz, ze ktos idzie i placze ze mna.
Czasem taki spacer sprawia doslownie fizyczny ból,bo mijam miejsca gdzie opalalismy sie, całowali, gdzie szeptał milosne wyznania, wygłupy, kłótnie, itd i czuje ze to ejst ten sam czas, to samo miejsce, tylko ejgo brak, tak rozpaczliwie pragne zeby byl tu teraz w tym miejscu ze mna, zeby mowil slowa takie jak kiedys......

1 048

Odp: przegrywam

no i pojechał sam już dziś... ciekawe czy mu mnie tam nie brak... od 2 lat spędzaliśmy tam czas... a On mnie teraz tu zostawił ehh... chyba już wszystko wiem... głupia naiwna łudziłam się, że coś się zmieni
tylko dlaczego ja tak pragnę być przy Nim ?
muszę chyba zdać sobie z tego sprawę, że nie zależy mu na mnie i zamknąć ten rozdział tylko dlaczego tak mi trudno i nie potrafię tego zrobić?
tak bym chciała mu powiedzieć jak bardzo tęsknie i że chciałabym być przy Nim tylko co z tego jeżeli On tego nie chce
teraz widzę swoje miejsce w Jego życiu właśnie mi to pokazał sad

1 049

Odp: przegrywam

malaiduzy i sama widzisz, jest fajnie gdy jesteście razem, a potem? Ból, tęsknota, pytania na które nie ma odpowiedzi. Strzelamy sobie w stopę tymi spotkaniami - ja też tak mam - i uwierz mi, lepiej się żyje w niewiedzy. U mnie mijają dwa lata i były to lata hmmm... "ciężkie". I może ktoś powie że mamy przez to doświadczenie, będziemy wiedzieć co robić kiedy nie daj Boże, znowu nas spotka to "coś" ale guzik prawda. Nic z tej szkoły nie wyniesiemy. Te całe życiowe batalie niczego nas nie nauczą. To my musimy nauczyć się z tym żyć i patrzeć TYLKO I WYŁĄCZNIE NA SIEBIE i wybrać to co jest dla nas najlepsze, a uwierz że TO co siedzi nam w głowie na pewno tym nie jest.

dianula nie słowa tylko czyny. Nie możesz go kochać za to że mówił "kocham", tylko za to czy dał ci tego dowód. Żyjemy marzeniami o Nich, idealizujemy w naszych oczach a potem płaczemy że się skończyło bo nie było tak jak ułożyłyśmy to w głowie. Czas przyzwyczai nas do bólu albo i wyleczy rany.

1 050

Odp: przegrywam
mirella napisał/a:

malaiduzy i sama widzisz, jest fajnie gdy jesteście razem, a potem? Ból, tęsknota, pytania na które nie ma odpowiedzi. Strzelamy sobie w stopę tymi spotkaniami - ja też tak mam - i uwierz mi, lepiej się żyje w niewiedzy. U mnie mijają dwa lata i były to lata hmmm... "ciężkie". I może ktoś powie że mamy przez to doświadczenie, będziemy wiedzieć co robić kiedy nie daj Boże, znowu nas spotka to "coś" ale guzik prawda. Nic z tej szkoły nie wyniesiemy. Te całe życiowe batalie niczego nas nie nauczą. To my musimy nauczyć się z tym żyć i patrzeć TYLKO I WYŁĄCZNIE NA SIEBIE i wybrać to co jest dla nas najlepsze, a uwierz że TO co siedzi nam w głowie na pewno tym nie jest.

dianula nie słowa tylko czyny. Nie możesz go kochać za to że mówił "kocham", tylko za to czy dał ci tego dowód. Żyjemy marzeniami o Nich, idealizujemy w naszych oczach a potem płaczemy że się skończyło bo nie było tak jak ułożyłyśmy to w głowie. Czas przyzwyczai nas do bólu albo i wyleczy rany.

wiem o tym , doskonale wiem,wiem ze sie zmienil, ale te cechy ktore w nim kochałam , sa dalej i dalej kocham.
to mimo woli wraca, te wspomnienia , te chwile razem, a miedzy nami nie stalo sie az tyle złego aby te chwile nie mogly wrocic..... sam kiedys przyznal ze teskni za tym co bylo:(:( ja juz nie wiem, nic nie wiem sad:(

1 051

Odp: przegrywam

a ja nie wytrzymałam zadzwoniłam mama mnie dobiła pytania co z nami i czy przyjdzie na imprezę rodzinną... i On spytał się kiedy jest i że by przyszedł ale raczej nie będzie Go to ja sie spytałam dlaczego nie chciał żebym z Nim jechała to powiedział, że chciał ale ja powiedziałam, że się będę uczyć i to znaczyło, że nie chce jechać ale kiedyś zawsze tam się uczyłam i spędzałam z Nim czas... wyszło jak wyszło nie spędzimy razem tego weekendu i chyba muszę wziąć sprawy w swoje ręce bo z tego co mi dziś powiedział to On też nie czuje się zbyt pewnie i nie wie czy ja bym czegoś chciała a to jest dziwne heh może patrzy na mnie przez pryzmat siebie?
ehh niech to wszystko się wkońcu jakoś ułoży bo dłużej tego nie zniose !

mirella nauczyć się można ale czy serce tego posłucha? raczej nie !

1 052

Odp: przegrywam
malaiduzy napisał/a:

mirella nauczyć się można ale czy serce tego posłucha? raczej nie !

Serce nie sługa, ale tak naprawdę od nas zależy wszystko. Z jednej strony cię podziwiam że znosisz te tortury emocjonalne a z drugiej, widzę że się wypalasz. Nadejdzie taki dzień że się poddasz. Wszystko ma swoje granice.

1 053

Odp: przegrywam
mirella napisał/a:
malaiduzy napisał/a:

mirella nauczyć się można ale czy serce tego posłucha? raczej nie !

Serce nie sługa, ale tak naprawdę od nas zależy wszystko. Z jednej strony cię podziwiam że znosisz te tortury emocjonalne a z drugiej, widzę że się wypalasz. Nadejdzie taki dzień że się poddasz. Wszystko ma swoje granice.

mam nadzieje ze ja rowniez sie poddam, ze po prostu nie bede miala sily nawet myslec o nim, albo ze w koncu on sie zlamie i zdecyduje ......

1 054

Odp: przegrywam
mirella napisał/a:
malaiduzy napisał/a:

mirella nauczyć się można ale czy serce tego posłucha? raczej nie !

Serce nie sługa, ale tak naprawdę od nas zależy wszystko. Z jednej strony cię podziwiam że znosisz te tortury emocjonalne a z drugiej, widzę że się wypalasz. Nadejdzie taki dzień że się poddasz. Wszystko ma swoje granice.

Wiem Mirella można uśpić swoje uczucia i żyć jakoś z tym ale chyba tylko jeżeli się wie, że naprawdę ta druga osoba tego nie chce... teraz czuję, że nie mam nic do stracenia... a uczucie do Niego nadal się tli...
dziś się zastanawiałam co tak naprawdę do Niego czuje? czy Go nadal kocham? wiem, że tęsknie, myślę, pragnę, chce być przy Nim, rozmawiać,śmiać się, dotykać, przytulać, całować, patrzeć na Niego i właśnie wtedy On się odezwał...

Muszę nabrać do tego wszystkiego dystansu...
Ja już nie walczę, teraz czekam na rozwój sytuacji, bo już zrobiłam wszystko co mogłam i przyznam, że prawie mi się udało... lecz prawie robi wielką różnicę...

1 055

Odp: przegrywam
malaiduzy napisał/a:

dziś się zastanawiałam co tak naprawdę do Niego czuje? czy Go nadal kocham? wiem, że tęsknie, myślę, pragnę, chce być przy Nim, rozmawiać,śmiać się, dotykać, przytulać, całować, patrzeć na Niego i właśnie wtedy On się odezwał...

Muszę nabrać do tego wszystkiego dystansu...
Ja już nie walczę, teraz czekam na rozwój sytuacji, bo już zrobiłam wszystko co mogłam i przyznam, że prawie mi się udało... lecz prawie robi wielką różnicę...

Jest taki cytat: "W chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze."
Wiesz, ja podczas mojego pięcioletniego związku, był taki czas, że budziłam się rano i myślałam o dniu kiedy się wyprowadzę. Wiedziałam że to nastąpi, bo moje uczucia były za bardzo zmiksowane. Kiedy to co czujemy przeplata się z przyzwyczajeniem, wdzięcznością, przywiązaniem i ciągłym strachem co dalej, to sygnał że na nasza "miłość" woła o pomoc. Że to chyba nie tędy droga. I naszedł ten dzień, kiedy właśnie się wypaliłam.

1 056 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-05-01 13:17:49)

Odp: przegrywam

Nad kwestią wypalenia się uczuć w związku myślę od 2 lat, czyli od momentu, gdy rozstałam się z moim facetem, bo właśnie "wypaliło się". Czasami myślę (i słyszę też od znajomych), że we wszystkich związkach po pewnym czasie przychodzi rutyna i jeśli do tego momentu nie pojawiły się dzieci, to nie ma powodu, by to dalej ciągnąć. Rozstajemy się więc i szukamy "motyli" gdzie indziej i znów mija kilka lat i tak w kółko... Mam jednak taką cichą nadzieję, że gdzieś jest ten kres poszukiwań i jeśli dane nam będzie trafić na właściwą osobę, to przetrwamy gorsze chwile, będziemy umieli pokonać problemy i rutynę dlatego właśnie, że to będzie TO.

1 057

Odp: przegrywam

Witajcie kochani, przez ostatnie kilka dni sama zastanawiam się czy moje uczucia do niego kiedykolwiek sie wypalą? Byłam ze znajomymi w górach, był też ktoś komu na mnie zalezy, była najbliższa kumpela a mimo to brakowało mi znów tylko JEGO. Samotność czy twarzystwo, noc czy dzień, poniedziełek czy nie niedziela - mysle o nim cały czas. To jak narkotyk, biore inne ale potrzebuje tego jedynego by poczuć tą jedność w sercu i duszy, by zapomniec o wszystkim innym. Czasami budze się i nie dostrzegam żadnych zmian...

1 058

Odp: przegrywam
Aga30 napisał/a:

Mam jednak taką cichą nadzieję, że gdzieś jest ten kres poszukiwań i jeśli dane nam będzie trafić na właściwą osobę, to przetrwamy gorsze chwile, będziemy umieli pokonać problemy i rutynę dlatego właśnie, że to będzie TO.

Też tak myślę dlatego "do góry głowa, od nowa nie było wczoraj!"

1 059 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-05-01 15:03:02)

Odp: przegrywam

samasamotnaznow Dzisiaj coś rzucam cytatami więc odnośnie twojej sytuacji też coś mam: "Czasem jest pełno ludzi po to, aby głębsza była samotność."
Nie jesteś jedyna. Po rozstaniu tak jest, że cokolwiek robimy, gdziekolwiek jesteśmy i choćby nie wiem jak piękne to były miejsca i znajomości brakuje nam tej właśnie jedynej osoby. Ja tam miałam jakąś godzinę temu, kiedy wychodziłam z psem na spacer pomyślałam że do szczęścia brakuje mi tylko jego towarzystwa. Ale co zrobić. Naprawdę uczę się doceniać każdą chwilę, każdy dzień i cieszyć się z tego co jeszcze przede mną; z tego co  nieznane. Więc j/w głowa do góry.

1 060

Odp: przegrywam

Czasem mam ochote rzucić w cholere tą całą akcje "szukanie faceta", bo już mam dosć i poza tym wydaje mi sie, ci fajni już wygineli, ale jakiś głupi upór we mnie mówi ciągle NIE PODDAWAJ SIE- WALCZ jak jakiś beznadziejny dowódca w trakcie walki.... i nie poddaje sie, po każdej porażce wstaje z kolan (choć czasem bolą mnie od tego ciągłego podnoszenia sie) i szukam dalej.
Ale zauważyłam w sobie ciekawą zmiane; PRZESTAŁAM SIE BAĆ SAMOTNOŚCI  i nie dostaje dygotek na myśl, że może nigdy nie spotkam JEGO.
Jesli nie spotkam , to nie - nic sie w moim życiu nie zmieni, mam swoje pasje, zainteresowania, bede sie starzeć ( to nieuniknione), bede miała doły z powodu samotności (teraz też je mam, raz płytsze raz głębsze) i tak bede przędła sobie każdy dzień- w sumie nic strasznego (i wreszcie kupie sobie wibrator)

Widzicie jestem emocjonalnie przygotowana na całkowity, totalny, bezapelacyjny , pernamentny brak faceta w moim życiu.

1 061

Odp: przegrywam

Ja tam dalej dostaję dygotek. Mało tego - mam już objawy desperacji i gdy kogoś poznaję to zmuszam się do tego, żeby mi się spodobał, nawet jeśli do końca tak nie jest. Na szczęście tak jest tylko przez pierwszych kilka minut i nie powoduje to poważnych życiowych konsekwencji wink

1 062

Odp: przegrywam

Boziu skąd ja to znam?????
Ja też gdy poznam nowego faceta, to staram sama siebie na siłe przekonać,że on w sumie jest OK i nic mu nie brakuje (nieraz jestem zła sama na siebie, ze może za bardzo wybrzydzam i marudze i w koncu żadem nie bedzie mi odpowiadał) ale dośc szybko mi to przechodzi i odzyskuje zdolnosc prawidłowej oceny delikwenta.
Nie sądze, aby to była desperacja (a nawet jeśli, co w tym złego, w końcu żyjemy w świecie gdzie jesteś postrzegana przez to z kim jesteś), mi sie wydaje że nie chcemy wyjśc na panny wybredne- bo wszyscy nam grożą , ze takie zostają w końcu same.

1 063

Odp: przegrywam

coś mnie dzisiaj dopadło.... nie mam nostalgicznego nastroju ani nic w tym rodzaju ale wciąż mi siedzi w głowie...... no nie wiem robię coś i mi się przypomina....... tak o poprostu wcale tego nie chcę, wcale nie myślę o nim intensywnie poprostu przy wykonywanych czynnościach zaczyna mi się coś wspominać. Macie też te stany?

1 064

Odp: przegrywam
KGB napisał/a:

wcale nie myślę o nim intensywnie poprostu przy wykonywanych czynnościach zaczyna mi się coś wspominać. Macie też te stany?

Oj mamy wink Ja mam tzw. grę w skojarzenia: myślę o fajnych wakacjach - fajne były z Nim, myślę o kupnie mebli - on pewnie by wiedział jakie wybrać, myślę o zakupach - On pewnie chętnie by ze mną pojechał, słucham muzyki - On tego nie lubił.... i tak w kółko. Cokolwiek nie zrobię i gdziekolwiek się nie ruszę, on mi towarzyszy. Chyba tak już będzie....

1 065

Odp: przegrywam

ehh... kupując buty myślę czy mu się spodobają, robie obiad myslę czy by mu smakował, nakładam bielizne myślę o tym, że ta najabardziej mu się podobała, itd., ... takim myślom nie ma końca i nie wiem co by sie musiało stać abym o Nim nie myślała? chyba musiałabym stracić pamięć, tym bardziej, że nadal jest obecny w moim zyciu...


wydaje mi się, że przestałabym o Nim myśleć, żebym pokochała kogoś innego ale czy kiedyś to nastąpi?

1 066

Odp: przegrywam

Myśle malaiduzy ze nie można pokochać kogoś nowego szczerze, prawdziwie gdy nadal kocha się byłego partnera. Nie otworzysz serca na nowego mężczyzne dopóki nie zakończysz pewnego etapu w swoim życiu. Wiem z własnego doświadczenia żę nawet wyśniony wcześniej ideał nie będzie mógł być idełam skoro na pierwszym miejscu dalej jest ex facet. Oczywiście obecność kogos kto będzie sie nami interesował, dzwonił, przytulał pomoże, pozwoli na jakiś czas oderwać sie od przeszłości ale czy będziesz umiała calowac, dotykac kogoś innego? Czy nie będziesz porównywała? Trzeba to wszystko przeżyć, odrobić lekcje po lekcji, nie ma innego wyjścia.

Mi również wszystko przypomina o nim. Ubieram sie i mysle jak ty. Zakładam bieliznę i pamiętam jak ją ściągał ze mnie. Przeglądam się w lustrze i widze jego odbicie. Na ulicy wychwytuje mężczyzn którzy uzywają tych samych perfum co on. Kłade się na łóżku i mam przed oczami jego twarz. Gdy ktos mnie dotyka zastanawiam się czemu  robi to inaczej? Na saunie, basenie, rowarze, przy stole, w parku, na działce... przypominam sobie jak bylismy tam razem. I wcale nie katuje sie myślami o nim, to przychodzi samo, niespodziewanie.

Potrzeba czasu by to zrozumieć...

1 067

Odp: przegrywam

Ale co zrobić, żeby pozbyć się naszego eks z serca?:( Ja chyba o nim nigdy nie zapomnę, nigdy nie przestanę myśleć, nigdy nie stanie się mało ważny. Czy to oznacza, że już nigdy  nie otworzę się na nową znajomość?:( Chcę zapomnieć, chcę go odsunąć na dalszy plan, ale nie umiem

1 068

Odp: przegrywam
mirella napisał/a:
malaiduzy napisał/a:

dziś się zastanawiałam co tak naprawdę do Niego czuje? czy Go nadal kocham? wiem, że tęsknie, myślę, pragnę, chce być przy Nim, rozmawiać,śmiać się, dotykać, przytulać, całować, patrzeć na Niego i właśnie wtedy On się odezwał...

Muszę nabrać do tego wszystkiego dystansu...
Ja już nie walczę, teraz czekam na rozwój sytuacji, bo już zrobiłam wszystko co mogłam i przyznam, że prawie mi się udało... lecz prawie robi wielką różnicę...

Jest taki cytat: "W chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze."
Wiesz, ja podczas mojego pięcioletniego związku, był taki czas, że budziłam się rano i myślałam o dniu kiedy się wyprowadzę. Wiedziałam że to nastąpi, bo moje uczucia były za bardzo zmiksowane. Kiedy to co czujemy przeplata się z przyzwyczajeniem, wdzięcznością, przywiązaniem i ciągłym strachem co dalej, to sygnał że na nasza "miłość" woła o pomoc. Że to chyba nie tędy droga. I naszedł ten dzień, kiedy właśnie się wypaliłam.

Mirella cały czas zastanawiam się nad tym co napisałaś...
I wiem, że nadal Go kocham ostanie nasze spotkanie m uświadomiło mi to, nadal Go pragnę i uwielbiam z Nim przebywać jest mi przy Nim cudownie, aż trochę wstydzę się do tego przyznać.
Moje uczucia się zmieniają może nie to, że Go kocham tylko, że już potrafię oddychać bez Niego, jakoś tak coraz lepiej sobie radzę aż tak bardzo mocno nie tęsknię jak na początku może dlatego, że mamy kontakt, że się widujemy a ja powoli przyzwyczajam się do całej tej sytuacji oczywiścię liczę na rozwój tego co jest między nami...

1 069

Odp: przegrywam

Może za malo sie staramy? niby chcemy by zniknęli z naszego zycia ale w głebi serca wciąż marzymy że wszystko poukłada się jak w pięknym love story...

1 070

Odp: przegrywam
samasamotnaznow napisał/a:

Myśle malaiduzy ze nie można pokochać kogoś nowego szczerze, prawdziwie gdy nadal kocha się byłego partnera. Nie otworzysz serca na nowego mężczyzne dopóki nie zakończysz pewnego etapu w swoim życiu. Wiem z własnego doświadczenia żę nawet wyśniony wcześniej ideał nie będzie mógł być idełam skoro na pierwszym miejscu dalej jest ex facet. Oczywiście obecność kogos kto będzie sie nami interesował, dzwonił, przytulał pomoże, pozwoli na jakiś czas oderwać sie od przeszłości ale czy będziesz umiała calowac, dotykac kogoś innego? Czy nie będziesz porównywała? Trzeba to wszystko przeżyć, odrobić lekcje po lekcji, nie ma innego wyjścia.

Mi również wszystko przypomina o nim. Ubieram sie i mysle jak ty. Zakładam bieliznę i pamiętam jak ją ściągał ze mnie. Przeglądam się w lustrze i widze jego odbicie. Na ulicy wychwytuje mężczyzn którzy uzywają tych samych perfum co on. Kłade się na łóżku i mam przed oczami jego twarz. Gdy ktos mnie dotyka zastanawiam się czemu  robi to inaczej? Na saunie, basenie, rowarze, przy stole, w parku, na działce... przypominam sobie jak bylismy tam razem. I wcale nie katuje sie myślami o nim, to przychodzi samo, niespodziewanie.

Potrzeba czasu by to zrozumieć...

a co zrobić jeżeli On nadal to robi? dotyka, całuje, zasypia przy mnie, przytula, kiedy moja poducha pachnie jego perfumami ? a następnego dnia czar pryska... czemu moje sny się spełniają? ale nie stają się rzeczywistością?

Wiem o tym, że nikt nie zajmie Jego miejsca póki będę Go kochała a czy kiedyś przestane?

1 071

Odp: przegrywam
samasamotnaznow napisał/a:

Może za malo sie staramy? niby chcemy by zniknęli z naszego zycia ale w głebi serca wciąż marzymy że wszystko poukłada się jak w pięknym love story...

dokładnie ale życia to chyba jednak nie komedia romantyczna, chodź żeby napisać historię mego związku i uciąć ją jak film na ostanim współnym wieczorze na koniec dodać napis i żyli długo i szczęśliwie można by pomysleć, że wszytsko się ułożyło
a dziś co? znów siedzę sama chodź chciałabym aby On był przy mnie...

1 072

Odp: przegrywam

U mnie zagościł już spokój, ale nie dający spokoju wink Bo niby nie myślę o ex, a jak myślę, to nic nie czuję - raczej podchodzę już do wspomnień jak do fajnego, ale mało porywającego filmu. I właśnie ten brak emocji mnie martwi, ta apatia... To odbiera mi siły. Wole już być nakręcona złością, apatia powoli mnie zabija.

1 073

Odp: przegrywam

Malaiduzy
Zadaje sobie codziennie to samo pytanie : czy przestane go kochać? nie mowie że dziś czy jutro, chciałabym wiedzieć że wylecze się z tej miłości , bo nie ma go już od dawna a ja do dzis z nim rozmawiam  . Boje się że braknie mi siły by znów  odbić sie od dna...

Aga30
U mnie apatia do byłego trwała ok dwóch miesięcy , niestety pozniej niechęć do byłego  zamieniła sie w niechęć do całego świata. Przestało mi zależeć na czymkolwiek. Praca, znajomi, uczelnia... nie ważne przestały byc zajęcia, kolokwia, praca magisterska , w pracy nie wykazuje najmniejszej chęci do działania. Mogłabym siedziec całymi dniami w domu, najchętniej w piżamie i bez makijazu zwinieta w kłębek pod kołdrą. Człowiek nie może tak zyć gdy na niczym mu nie zależy...

1 074

Odp: przegrywam

a ja nie wiem czy jest... przez chwilę jest a potem znika... chciałabym żeby w końcu został...albo żebym ja chciała i potrafiła odejść

tak już jest, że nic nie cieszy a jeżeli nie myślę to tylko przez chwilę a potem znów wracam do Niego i tak w kółko...

1 075

Odp: przegrywam

Witajcie kochane! Stęskniłam sie za Wami.... trochę chorowałam..nic takiego -tylko grypa ale jeszcze podle sie czuję! U mnie hmmmm..jest jak było! Bez dołów tam żadnych ale...kurcze ....coraz bardziej upewniam się w tym ,że to uczucie we mnie zostanie. Tylko już mnie to nie boli....wiecie co? chyba tak na dobre uświadomiłam sobie to ,że przecież "ON" nigdy nie spotka nikogo takiego jak ja, nikt nie da mu tego,co ja bym mogła mu dać ...i tak właściwie to on ma problem i niech z nim zyje...skoro tak chciał. Myślałam jeszcze niedawno ,że ten ból będę odczuwała zawsze ale dla pocieszenia dla wszystkich WAS KOCHANE- ból mija...uczucie zostaje. Bedzie lżej- zobaczycie! Ja jestem "weteranką" w tej kwestii! Borykam sie z tym od 3 lat. Tylko wiecie co pomaga? Brak kontaktu! jeżeli mogę Wam coś radzić ...to właśnie TO! To jedyny sposób! Pozdrawiam i odezwę sie poźniej....

1 076

Odp: przegrywam
anet74 napisał/a:

przecież "ON" nigdy nie spotka nikogo takiego jak ja, nikt nie da mu tego,co ja bym mogła mu dać ...i tak właściwie to on ma problem i niech z nim zyje...

anet Witaj kochana!

Ja myślę tak samo jak Ty wink z resztą sam się do tego przyznał że już nikogo nie pokocha nikogo tak mocno jak mnie, już z nikim nie będzie tak szczęśliwy i wie że to ja byłam miłością jego życia. Ale teraz, po prawie dwóch latach od rozstania nasze uczucia ostygły. Potrafimy się spotykać, rozmawiać (tylko  nie o nas), śmiać się ale ten niedosyt cały czas wisi w powietrzu. Taka niespełniona miłość z obu stron. Ja czuję tak samo jak On i to jest chyba w tym wszystkim najgorsze. Razem nie możemy być, a osobno wcale nam nic nie wychodzi. Ja mieszkam sama, on mieszka sam i tak ciułamy tą naszą beznadziejną miłość. Jedyne co nas definitywnie różni to podejście do przyszłych związków. Ja chcę mieć kogoś z kim mogłabym się związać na stałe a On szuka przygód - tzw. jednorazowych "tournee".

1 077

Odp: przegrywam

Witajcie! Mirella to dobrze,ze Wy potraficie po takim czasie się spotkać imoże ...trochę udawać ale mimo wszystko macie tę odwagę. Ja ...zreszta on też ...odcielismy sie zupełnie od siebie mimo,ze wiem iż jego ta sytuacja dręczy tak samo jak mnie. Nie wiem dlaczego ludzie ,którzy mogliby być ze soba szczęśliwi-nie mogą być razem? Zarówno ja jak i on ...wiele w zyciu przeszliśmy...może ta zachowawczość z naszej strony doprowadza do tak idiotycznych sytuacji. Jestem przekonana,że gdybym teraz ( po prawie 5 miesiącach) do niego zadzwoniła lub napisała- od razu by sie odezwał. Ale pytanie - po co? Ja juz przerabiałam wiele z jego strony...no cóż,któreś z nas może musi być bardziej upatre a drugie bardziej uległe. A my chyba jesteśmy tacy sami ...i raczej nic z tego nie będzie!!!! Trochę mi żal...bo mogło być super!

1 078

Odp: przegrywam

Moja relacja z byłym facetem wygladała podobnie jak u anet74, oboje bylismy tak uparci,że ciągle toczyła sie nieustanna walka między nami, takie same paskudne charktery. Po związku się nie spotykamy, bo oboje wiemy że pierwsze lepsze spotkanie skonczyloby się trzymaniem siebie w ramionach i kolejnym powrotem, ktory jednak na dłuższą mete nic by nie zmienił. Oboje dalej siebie kochamy, dlatego szkoda mi bardzo tego uczucia. W naszym przypadku osobno żle, razem jeszcze gorzej... mimo uczucia. To największy ból gdy ludzie sie kochają a nie potrafiia byc razem.

1 079

Odp: przegrywam
samasamotnaznow napisał/a:

Moja relacja z byłym facetem wygladała podobnie jak u anet74, oboje bylismy tak uparci,że ciągle toczyła sie nieustanna walka między nami, takie same paskudne charktery.

Dziewczyny u mnie było tak samo, ale to jednak moja upartość zadecydowała o odwrocie. Dzisiaj, taki piękny dzień, słońce grzeje jak w Egipcie a ja myślę o tym co ja robię? Jestem sama, nie mam chęci żeby gdzieś wyjść przez co  nie mam możliwości poznania nowych ludzi i myślę o tym jak on spędza ten dzień. Taka beznadzieja mnie dobija. Urlop w takim stanie to głupia sprawa ale jak mus to mus.
O powrocie nie mam szans nawet myśleć, już nie dałabym rady, ale czemu ten stan trwa w nieskończoność...

Ale powiem Wam dziewczyny, że zauważyłam pewną zależność w tych naszych relacjach damsko-męskich.  Po rozstaniu z nim miałam kogoś a On walczył. Potem się poddał. Później role się odwróciły i On pokazał że teraz ma to gdzieś. No to powiedziałam dość. A teraz kiedy jesteśmy sami, żadne z nas nawet nie wspomni o tym ani słowa. Jesteśmy już chyba już pogodzeni z takim stanem rzeczy, że każdy sobie ale musimy wiedzieć co u nas słychać bo bez tego ani rusz.
Podejrzewam jednak, że gdyby w tym momencie ktoś pojawił się w moim życiu, On dałby sygnał że mnie kocha. Jestem tego pewna na 100%. Tylko co z tego... To co piękne już za nami.... sad

1 080

Odp: przegrywam

Moim zdaniem (trochę naiwnym może), jeśli dwoje ludzi się kocha, to pokona każdy problem i odnajdzie drogę do siebie na nowo. Prędzej czy później... Może w przypadku Twoim mirella później...

Ja jak myślę o urlopie, to mnie trafia, więc wolę o tym nie myśleć.

1 081

Odp: przegrywam
Aga30 napisał/a:

Moim zdaniem (trochę naiwnym może), jeśli dwoje ludzi się kocha, to pokona każdy problem i odnajdzie drogę do siebie na nowo. Prędzej czy później... Może w przypadku Twoim mirella później...

Aga, jakbym słyszała moje koleżanki które w kółko powtarzają mi, że jeszcze do siebie wrócimy. Gdybym nie wiedziała o nim tyle ile wiem.... Szkoda gadać.

A co do urlopu to jest to póki co jedyna myśl którą wybiegam w daleką, bo aż sierpniową przyszłość. Razem z moją przyjaciółką wybieramy się na wakacje do Włoch big_smile Żyję tylko tym wyjazdem, mam nadzieję że nabiorę do tego wszystkiego dystansu...

1 082

Odp: przegrywam

Włochy... Zazdroszczę Ci! smile Ja wiem co zrobię - po prostu nie wezmę urlopu w tym roku smile Choć do tego czasu przecież mogę kogoś jeszcze poznać no nie? Tylko dlacego w to nie wierzę? ehh...

1 083

Odp: przegrywam

Wolny czas doprowadza i mnie do szału:) więc lepiej nie planowac urlopu bo tam pozostanie tylko myslenie i myslenie, no chyba ze jakas wciagajaca ksiązka lub przystojny kelner czy ratownik big_smile

1 084

Odp: przegrywam

Ja zauważyłam ,że im jestem starsza tym chyba bardziej "naiwna". Mysle podobnie.."że co komu przeznaczone to na drodze rozkraczone". Nawet w ostatnich rozmowach powiedziałam mu to. Tak właściwie to nie wiem czemu jestem/ byłam tak głupio uparta....może żle zrobiłam,ze za wszelka cenę chciałam postawic na swoim. I na dodatek jeszcze powiedziałam mu,żeby nigdy nie śmiał sie do mnie odezwać! a teraz liczę( co prawda tylko czasami już) na to ,że da znak życia. Ostatnio rozmawiałam z siostrą,która powiedziała mi: "chyba nie liczysz na to ,że on sie odezwie skoro tak mu powiedziałaś?" No niestety- ten typ tak ma! A zresztą powiem Wam kobitki ,ze im dłużej to wszystko analizuję, to dochodze do wniosku ,że sporo w tym też i mojej winy. Oczywiście nie mówię tego po to aby teraz usprawiedliwiać sie przed ewentualną zmianą frontu. Nie szukam z nim kontaktu ..i juz wiem ,że nigdy tego nie zrobie! Ale czasami warto sie "przeanalizować" żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość. On chciał...ja nie chciałam ( bo chciałam przytrzeć mu noska) a teraz szukam w d... mózgu- za przeproszeniem. Może dlatego tak ciężko mi sie od niego odciąć   .. bo czuję też dużą winę ze swojej strony. Ale żeby zakończyć optymistycznie- co ma być- będzie! prawda?

1 085

Odp: przegrywam

A co do samotności....Kiedy pierwszy raz "poluźniliśmy nasze więzi" czułam tę samotność tak strasznie.....co Wam będę mówić! Nigdy wcześniej i nigdy juz później ( jak na razie) tego tak nie odczuwałam...a teraz też jestem sama i nie chcę być na razie z kimkolwiek. Wcześniej też próbowałam...zapomnieć! ale nie dało się- więc po co krzywdzić siebie i innych? Takie bycie z kimś "zamiast" jest przecież męczące nie? Może po prostu trzeba sięgnąć dna,wyzerować liczniki...i zacząć od nowa? Może dopiero wtedy wszystko sie poukłada...????

1 086

Odp: przegrywam

a ja się właśnie dowiedziałam...... że się już zaręczył.............. zatkało mnie.

1 087 Ostatnio edytowany przez samasamotnaznow (2011-05-12 22:52:44)

Odp: przegrywam

Sięgnęłam już dna, straciłam więcej niż mogłam, nie wiedziałam kim jestem i dalej nie wiem czego chce. Straciłam jego i przede wszystkim siebie, zgubiłam gdzies chęć do życia, ogarnęła mnie wszechobecna apatia, niechce mi się chcieć, niezalezy mi na czymkolwiek. Liczniki się zatrzymały, wciąz pamiętam jak było mi dobrze gdy wiedziałam że jest, że czeka gdzieś na mnie. Teraz co pewien czas musze zaczynać wszystko od początku,niby krok do przodu ale cały czas stoje w miejscu. Bycie w związku przestało byc prirytetem, wogóle priorytetów mi brak w tym momencie... chociaż cała otoczka wokól mnie jest piękna i kolorowa, przeciez się smieje, chodze na silownie, basen i do kosmetyczki, wieczorami na imprezy... a w głebi duszy totalny haos czy da sie go poskromic???

1 088

Odp: przegrywam
KGB napisał/a:

a ja się właśnie dowiedziałam...... że się już zaręczył.............. zatkało mnie.

KGB współczuje Ci, bo pewnie cięzko jest się z tym pogodzić że przy kim innym jego miejsce... główka do góry i ty spotkasz kogoś kogo pokochasz i z kim zechcesz być

1 089

Odp: przegrywam

w znaczeniu dosłownym zwymiotowałam. napisałam mu maila z życzeniami. nie wiem po co tak zrozbiłam chyba musiałam wyrzucić to z siebie.

1 090

Odp: przegrywam
KGB napisał/a:

a ja się właśnie dowiedziałam...... że się już zaręczył.............. zatkało mnie.

I nasunęło mi się pytanie, czemu im przychodzi to tak łatwo... KGB współczuję, nawet nie chcę sobie wyobrazić co teraz czujesz. A od kogo jeśli można wiedzieć masz takie wieści? Od ludzi typu "uprzejmie donoszę" czy sama wyczaiłaś zarazę? Bo Ja chyba zatłukłabym kogoś kto by mi o tym powiedział. Są sfery życia moich eksów o których nie mam zamiaru się dowiadywać ale czasem gdzieś samo wpadnie w ucho. 
Ale do góry głowa, od nowa, nie było wczoraj! Teraz czas na Ciebie big_smile I mam taką cichą nadzieję że na każdą z nas po kolei. tongue

A ja też dzisiaj miałam przyćmienie tak jak i z resztą wczoraj. Dzisiaj siedząc prze kompem pomyślałam sobie o Nim, a tu bach! Patrzę na telefon a tu ON tongue W pierwszej chwili pomyślałam czy ja przypadkiem jakąś czarownicą nie jestem hehe! Odebrałam, zapytał jak się czuje pies (byliśmy z nim razem przed wczoraj u weta) i czy mam swoje okulary przeciwsłoneczne bo chyba zostawiłam sobie u niego w aucie... A Ja, że no niestety, ale to jakaś inna panna musiała je zostawić bo ja swoje mam przed sobą. Zmieszany zaczął się śmiać a ja gdyby ta słuchawka mu oddała, jebnęła bym nią o ziemię tongue Wygrzebał z auta czyjeś bryle i jeszcze bezczelnie dzwoni zapytać czy to nie moje. Boshe, gdzie oni mają mózgi. Faktycznie z prącia do głowy daleka droga, w dodatku jeszcze pod prąd. Ehh...

1 091

Odp: przegrywam

nie błysnę-jestem właśnie 7 tygodni po rozstaniu-dostaje schizów (walenie serca, myśli, kręcenie w głowie, myśli, ze go kocham)-dopiero jak go widzę , ale nie widziałam go ze 3 tygodnie więc luzik. jeśli to będzie nam dane, to może będziemy razem, powtarzam sobie 'maybe next lifetime".
oczywiście, sprawa sprawie nierówna-współczuję Wam i podziwiam, ja bym padła chyba, zarżnięta przez własne nerwy. nie jestem kłębkiem nerwów, jestem jakimś KŁĘBEM, POTĘŻNYM KŁĘBEM NERWÓW. podziwiam, wierze w Was dziewczyny. szkoda, ze nie ma środka na czyszczenie myśli-ale z drugiej strony porażka nas hartuje, wiemy czego szukamy u następnego faceta, wiemy, ze nie wolno tak szybkjo ufać itd. są plusy, trzeba widzieć.
na ten temat tyle.

mam nadzieję, ze dostanę szczere odpowiedzi-otóż powiedzcie mi, co sądzicie o takim facecie.
byliśmy razem 3 lata, po 2 latach coś się spier... najzwyczajniej (raczej moja wina=nerwy, kłótnie).
ostatnie 2 miesiące to masakra. kłótnie, kłótnie no i nie zgadniecie kłótnie. zrobiliśmy sobie 3 tyg przerwy. umówiłam się z nim, że 3 kwietnia się spotkamy i porozmawiamy o tej przerwie, co nam dała itd.
2 kwietnia dzwoniłam ze 3 razy aby się umówić-nie odbierał. zero, nic.
3 więc po południu podreptałam jak głupia do niego, stałam pod bramą 20 minut, wyszedł, powiedział, że kocha mnie ale już nie tak jak kiedyś (a da sie tak?) i że nic już nie widzi. i że zaraz musi iść bo z kumplem sie umówił na Play Station pograć.zachowałam zimną krew, powiedziałam, że jak się odmieni, niech da znać, podziękowałam za cudowne dni, noce, uśmiech. on tez. i odszedł. zero kontaktu. do widzenia. zero walki o nas. zero życzeń na święta. czekać na niego? (chyba nie, ale powiedzcie coś..)
od paru mcy wiedziałam, ze chyba lepiej się rozstać ale się bałam samotności. może musimy odpocząć dojrzeć , ale kochane, czy WARTO CZEKAĆ?

1 092 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-05-13 21:02:59)

Odp: przegrywam

Shanty trudno jest ocenić co sądzimy właśnie o Nim ale o tej sytuacji która między wami zaistniała to zwyczajne poddanie się. My kobiety oczekujemy od faceta walki, kwiatów, próśb, pokazania że mu zależy, a jak olewa nas ciepłym moczem wyrywamy sobie kudły z łba i walimy nim o ścianę. Ale po co??
Z własnego doświadczenia wiem że każda przerwa w związku to oddalenie się od siebie o sto mil świetlnych. A dlaczego? Bo każdy układa sobie w głowie historię tego rozstania, przyczyny, analizy za i przeciw a potem podczas tych pustych dni tym żyje. Trzeba kuć żelazo póki gorące i nie godzić się na "dawanie sobie czasu" bo to właśnie On niszczy to co miał naprawić. Jak dwoje ludzi chce być ze sobą to naprawia błędy wspólnie. Widocznie On tego nie potrzebuje skoro wybiera PlayStation zamiast ciebie.

1 093

Odp: przegrywam

jak wspomniałam napisałam mu wczoraj maila z życzeniami odpisał mi : szkoda Twojego pisania każdy mail od Ciebie ląduje w koszu bez czytania.....
jestem w szoku naprawdę. podejrzewam, że napisała to ona.

1 094

Odp: przegrywam
KGB napisał/a:

jak wspomniałam napisałam mu wczoraj maila z życzeniami odpisał mi : szkoda Twojego pisania każdy mail od Ciebie ląduje w koszu bez czytania.....
jestem w szoku naprawdę. podejrzewam, że napisała to ona.

dlaczego myslisz, ze ona?

1 095 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-05-13 21:44:48)

Odp: przegrywam

KGB Weź nie pisz do niego. Nie ma żadnych okoliczności pisania maili. Żadne urodziny, imieniny, śmierci itd. Ten człowiek nie istnieje a to o czym myślisz to tylko twór twojej wyobraźni. UWIERZCIE DZIEWCZYNY! IM MNIEJ WIEMY TYM LEPIEJ ŚPIMY więc przestańmy się katować i dodatkowo zadawać sobie ból - czy przeczyta, czy odpisze, czy wykasuje... Kasujemy liczniki i jedziemy nową trasą w nową podróż.

1 096

Odp: przegrywam

lubie jasne komunikaty smile
szkoda ze codziennie mnie korci aby zajrzec mu na tego maila. <puka sie w lepek>

1 097 Ostatnio edytowany przez KGB (2011-05-13 22:39:13)

Odp: przegrywam
Shanty napisał/a:
KGB napisał/a:

jak wspomniałam napisałam mu wczoraj maila z życzeniami odpisał mi : szkoda Twojego pisania każdy mail od Ciebie ląduje w koszu bez czytania.....
jestem w szoku naprawdę. podejrzewam, że napisała to ona.

dlaczego myslisz, ze ona?

bo dobrze znam jego styl pisania........ zresztą w lutym to on pisał do mnie, dołaczał jakieś kwiaty ze zwykłej kultury. Jest dupkiem niewątpliwie, ale napewno nie pisze w taki sposób.

mirella napisałam bo mnie to zabolało........ chciałam z siebie wyrzucić emocje więc życzyłam mój wszystkieo dobrego myslalam że sie oczyszcze

nie zna mojego nr tel mam ochotę w poniedziałek zadzownic na jego służbówkę i zapytać............... boję sie jednak kolejnego ciosu..... może jest mi potrzebny?
poprostu jestem rozbita , ze ktoś kto zapewniał mnie jak ważna zawsze będe w jego życiu( bez względu na okoliczności bycia razem czy osobno) może tak napisać.Pamiętam nasze rozmowy na ten temat........ pamietam jak płakał mówiąc mi to.... czy mogłam aż tak być ślepa i nie zauwazyć że kłamie?
znowu wróciła do mnie agresja

1 098

Odp: przegrywam

agresja niszczy samego atakującego, jestem idealnym przykładem. widzę obie walczymy-ja żeby w końcu przestać włazić mu na maila, Ty by sie uwolnić i zacząć kroczyć samotna drogę. miłość jest piekna, ale ludzie czasem nagle sie zmieniają, nie mów ze byłaś ślepa.
wiesz, ze za jakieś 4 lata możesz zajrzeć na to forum, ten watek i być zupełnie inna osoba? chcesz? wierze, że chcesz. wiem, że trudno kogoś wymazać, to straszne, jakie mnie czasem myśli nachodzą-że będę sama, że nigdy juz nie będzie to samo. ale szkoda życia-myślę po chwili.
chciałabym Ci pomóc, dac jakis lek, ale to walka wewnętrzna, Ty kontra Ty. stara Ty kontra nowa Ty. umowmy sie-ja nie zajrze bylemu na maila,a  Ty nie dzwon smile

1 099

Odp: przegrywam
KGB napisał/a:

l mam ochotę w poniedziałek zadzownic na jego służbówkę i zapytać............... boję sie jednak kolejnego ciosu..... może jest mi potrzebny?

Ani się waż! Przestań się już nakręcać, wiesz że to nic nie zmieni a Ty za to bedziesz w rozsypce. Jeśli natomiast tego maila napisala ona, to widocznie widzi w tobie konkurencję i chyba obawia się o swoją pozycję. Pomyśl sobie, że to ona będzie miała kiedyś więcej nieprzespanych nocy niż ty właśnie z takiego powodu.

1 100

Odp: przegrywam

jesteście WSPANIAŁE!!! dziękuje,dziękuję, dziękuję. NIkt mnie tak dobrze nie rozumie jak WY. Nie zadzwonię, kusi mnie ale macie rację to walka JA kontra JA............ mam nadzieję że wygra moje nowe JA. Mam chwilowe podłamanie ale pomaga mi baaaaaaaardzo Wasze zrozumienie.

1 101

Odp: przegrywam

wiesz, tak analizując mnie samą, mam takie coś , że po ostrym kopie pozytywnych rad itd jestem zadowolona kilka dni, potem coś jakby się zaciera. oduczam się tego. walczę z tym, ściągam właśnie pozytywne mp3. i ide do psychologa w poniedziałek.
ostatnie 3 wizyty odwoływałam, już mam dość smile

jak najdzie Cie ochota, by dzwonić, pisać, zacznij robić  coś dziwnego, nagle wybiegnij, desperacko tańcz, wróć jak Ci przejdzie - hehe ja stałam w  deszczu ostatnio 20 min bo miałam ochotę iść w miejsce gdzie on jest, a wiem co on robi w pewnien dzień po południu. Nigdy już mnie to nie najdzie hehe smile

jak sobie pomyślę, że on juz pewnie o mnie nie mysli, ma swoje zajęcia, kumpli, ma mnie głęboko, może już nigdy się nie odezwie, to myslę- "to dlaczego ja mam być tą emocjonalną ofiarą?"
musze się pozbyć go z głowy, bo juz gdzieś czeka ten prawdziwy, dla mnie! i chcę go uczciwie kochać,a tamtego wymazać. fakt faktem , za każdym razem, gdy si e1sza odezwiesz czy coś-przegrywasz. on wie, ze ma pilota do Twoich emocji. a obojętność najbardziej wkurza.

1 102

Odp: przegrywam

oczywiście masz dużo racji, obojętność wkurza ale to jak On postąpił to zwykłe chamstwo brak kultury najzwyczajniej w świecie....dziś od rana o tym myślę, że nadszedł ten czas w którym muszę muszę sobie po raz kolejny uświadomić że kochałam wyobrażenia. Bolesna jest prawda, że On wcale mnie nie kochał........ że jego obecanki to była czysta zabawa........ podły gnojek, skur************iel

1 103

Odp: przegrywam

KGB dla pocieszenia powiem ci że nie ty jedna miałaś z takim draniem do czynienia. Obiecanki?? Skąd ja to znam! Kochana, mój ex nr 2 był we mnie zakochany na zabój, inne dla niego nie istniały, każda w jego oczach była beznadziejna.... ale tylko przy mnie tak twierdził. W rzeczywistości umawiał się z kilkoma na raz. Jednej nawet wyznał swoją miłość, wyżalił się że jest z zołzą i że kocha tylko Ją i marzy o tym by z nią być. Ja to wszystko przeczytałam i tak jak ty, kiedy dowiedziałaś o jego zaręczynach, tak ja wtedy miałam kołatania serca i przez dwa dni chodziłam jak na haju. Doganiałam swoje serce ale szybko mi się to udało. Różnica była taka że ja go nie kochałam, co nie znaczy że ten incydent mnie nie zabolał.
Ale się nauczyłam mam nadzieję raz na całe życie. Nie słowa tylko czyny i basta!! Obiecanki niech sobie wsadzą między bajki...

1 104

Odp: przegrywam

posłuchaj, ja czasem żałuję, że jestem kobietą-że jestem taka emocjonalna, że się przywiązuję i tak dalej.
faceci tez tacy są jednak mają zaletę-potafią to ukryć, robić coś na zimno, podjąć "męską" decyzję-do widzenia.
fakt-mogą przez to chamsko wykorzystywać Nas, małe istotki.
Posłuchaj-już tyle czasu zmarnowałaś na myślenie o nim i tak dalej.
to cenne minuty, godziny. tyle można przez to zrobić. ja nie płakałam po moim już z 2 tyg i jestem dumna. wierze, że się oderwę. a jak będzie chciał wrócić, ja pewnie będę już daleko, może z kimś innym.

nie uważasz, że już czas by nadeszły dobre chwile?
wiem jak to jest-facet może być świnia,
a kobieta jest w stanie mu wybaczyć z miłości..eh..  ale faceta się poznaje po tym, jak kończy-nie zaczyna.
chciałabym abyś wyrwała się z więzienia własnego umysłu, poczuła moc, zerwała te kajdany emocjonalne.
młoda jesteś, pewnie rzadko się teraz cieszysz, ludzie to czują, faceci to czują. nie pozwól by jeden koleś na zawsze wyrysował Ci sie na twarzy-to odstrasza potencjalnych partnerów. niech Twój byly to "nudna i długa historia, nie warta wspominania"

1 105 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-05-14 16:44:26)

Odp: przegrywam

KGB jesteś silną i mądrą kobietką a do tego z klasą i tak się powinnaś zachować wiem, że w obliczu uczuć jesteśmy czasami bezsilni lecz i z tym można walczyć i wygrać sama dobrze o tym wiesz.
Tak to już jest, że gdy kochamy albo gdy wydaje się nam, że to miłość w stosunku do ukochanej osoby mówimy i robimy to co czujemy, lecz czasem uczucie jednej osoby odchodzi... nikt nie wie dlaczego i ona już nie czuje tego co my a nam jest ciężko bo my nadal kochamy tą osobę, która nas kochała ale jej już nie ma bo odeszła wraz ze swoim uczuciem, którym darzyła nas.

A odpowiedzą na Twego maila Ona pokazała, że nie czuje się pewnie w tym związku pomimo tych zaręczyn przecież ja gdybym sie zaręczyła ze swoim ukochanym szalałabym ze szczęścia i nie obchodziła by mnie była kobieta mego faceta zignorowałabym maila ewentualnie grzecznie bym podziękowała znaczy ja bym nic nie zrobiła to mój facet by zrobił to co uważa za słuszne a na pewno nie próbowałabym wszczynać jakiś niepotrzebny konflikt.

Nie daj się jej sprowokować ona właśnie na to liczy, że podbijesz piłeczkę.

Posty [ 1 041 do 1 105 z 1 127 ]

Strony Poprzednia 1 … 15 16 17 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026