netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

przegrywam

1 126 odpowiedzi45 351 wyświetleńzałożony przez ot taka sobie, 08.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 976 do 1 040 z 1 127 ]

976

Odp: przegrywam

Dzięki dziewczyny za dobre rady, macie racje nie należy zbytnio analizować gdzie ta znajomość zmierza czy jak sie rozwinie ale zwyczajnie cieszyć się nią (bo co ma być to bedzie), ale jednocześnie faceta trzeba dobrze obserwować i uważnie słuchać, bo jeśli ściemnia to zawsze sie w jakiś spoób zdradzi (przynajmniej w ten naiwny sposób tak to sobie wytłumaczyłam).

977

Odp: przegrywam

Mimo wszystko uwazam, ze powinnam pozbyc sie syndromu ksiezniczki bezwzglednie i zaczac szanowac ludzi, nawet jesli nie sa tacy jakbym chciala. A kwestia zaakceptowania siebie to juz inna historia...

978

Odp: przegrywam

podepnę się i ja do tego wątku.

Mój mnie zostawił dosłownie parę dni temu. Czuję sie jakby mi ktoś dosłownie wyrwał serce z klatki piersiowej. Nieobecność i cisza bolą teraz o wiele bardziej niż to wszystko, co mówił i robił, kiedy był, a co sprawiło, że nie jesteśmy już razem.

Ale to już drugie rozstanie. Poprzednim razem rozstaliśmy się na cztery miesiące, które dla mnie trwały cztery stulecia. To ja odeszłam, w zasadzie zniknęłam uprzednio obsypując go stekiem wyzwisk ale po tym, co się wtedy stało nie mogłam jednocześnie zostać i zachować do siebie szacunku- albo jedno albo drugie. Nie zrobił absolutnie nic żeby mnie zatrzymać, nie zawalczył ani jednym słowem, odniosłam wręcz wrażenie, że właśnie to było mu na rękę.
W tym czasie właśnie tego chciałam - żeby pożałował. Żeby zrozumiał, co stracił...
W końcu wrócił. Skruszony, zmieniony, z obietnicami i słowami, których nie powiedział nigdy wcześniej. Zrozumiał, co stracił, przepraszał, obiecywał, że zrobi wszystko, żeby odbudować moje zaufanie, mówił, jak bardzo nie chce mnie stracić i jak puste były jego dni i noce beze mnie. Uwierzyłam.

I proszę bardzo - 3 miesiące później znowu ryczę, mimo że przed jego wielkim powrotem bylam juz w stanie normalnie bez niego funkcjonowac hmm

979

Odp: przegrywam

witajcie dziewczyny....co tam u Was? Jak sie trzymacie....widze po wpisach,że jakoś rzadko teraz ktoś tu zagląda. Chciałabym wierzyc ,ze wszystko dobrze sie nam układa...Ale czy tak jest?

980

Odp: przegrywam

znów nie wiem co robić? nie wiem jak to będzie wyglądało... jest dziwnie nawet bardzo
kilka dni temu miał urodziny upiekłam mu Jego ulubiony tort, złożyłam życzenia zaprosił mnie na kawałek tortu, weszłam okazało się, że trafiłam na rodzinny obiad więc odwrotu już nie było posiedziałam chwilę i z tego jak siedziałam przy stole z rozmowy wywnioskowałam, że szykuje później jakieś spotkanie dla znajomych więc postanowiłam szybko zjeść i uciekać On nie protestował i gdy się ubierałam zaprosił mnie na grila w sumie nie wiedziałam czy to robi jedynie z grzeczności czy naprawde chce żebym była za jego namową zgodziłam się przyjść. Było mi głupio, ponieważ dawno nie widziałam Jego znajomych i w sumie nie wiedziałam jaka będzie ich reakcja ale było wporządku nie zachowywalismy się jak para chodź siadał przy mnie dbał aby niczego mi nie brakowało poprostu troszczył się później kiedy zostawalismy sami zbliżał się do mnie a ja nie potrafiałam trzymać Go na dystans, pare razy się pocałowalismy i przytuliliśmy było miło. Na koniec odprowadził mnie do domu i podziekował za miły wieczór. Potem znów wróciło wszytsko do normy tzn. utrzymywaliśmy jedynie kontakt telefoniczny "kolezenski"
Wczoraj zaprosił mnie na obiad zgodziłam się a nawet bardzo ucieszyła, poźniej wybralismy się na spacer nawet nie przytulil ani nie złapał mnie za reke... zaczął padać deszcz wiec zaprosiłam Go do siebie na kawe, zgodził się, gdy weszlismy do mnie ja poszłam zrobić kawę a On połozył się na łożku i gdy weszłam spojrzałam na Niego to musiałam przy nim usiąść i Go przytulić poczułam się tak jakbyśmy nigdy się nie rozstali i właśnie tu było Jego miejsce On mnie też mocno przytulił chciał pocałować pomimo Jego wielu prób i wewnetrzej walki samej ze sobą nie uległam więc poprosił, żebym się chodź przy nim położyła i przytuliła zrobiłam to Jednak On znów poszukiwał mych ust ja nie wytrzymałam łzy zaczeły same napływac do oczu i mu powiedziałam, że z kolegami sie nie całuje i, że Go kocham i nie może tak tego wykorzystywać jeżeli nie chce ze mną być a On nic milczał... potem znów zaczęlismy sie wtulać w siebie ale dalej byłam twarda. Jednak później uległam Jego ustom i dotykowi Jego rak za którymi tak bardzo tęsknie i tak pragnę, lecz gdy miało dojść do zbliżenia znów się odsunełam pomyślałam, że nie mogę pomimo, że bardzo tego pragnę i powiedziałam mu to spytałam się jak się czuję będąc tu teraz ze mna powiedział, że jak dawniej gdy się spytałam czy by chciał, żeby tak było milczał, spytałam czy chodzi mu jedynie o sex i to co czuje jest jedynie pożadaniem powiedział, że nie tylko więc się spytałam co czuje cisza póżniej powidział, że kiedy się rozstalismy obiecał sobie, że nie powie mi, że mnie kocha pomimo, że będzie to czuł chwilę leżeliśmy potem znów zaczął całować i dotykać moje ciało aż wkoncu uległam... znów się kochaliśmy ja to zbliżenie potraktowałam jako wyznanie miłości chyba piekniej nie mozna tego wyrazić... lecz On chyba nie ;/ minął kwadrans po stosunku a On zaczął się zbierać... nie wytrzymałam poleciały mi zły i powiedziałam co o tym sądzę, że dostał czego chciał i teraz już może isc... a On ze wczesniej się umowił i że jest spóźniony to powiedziałam, że mógł wczesniej isc a czekac az mu ulegne na co On, że nie, przytul mnie mocno i posiedział, chwile i powiedział, że naprawdę musi iść...

Ehh... co ja głupia robię będąc z nim widzę wciąż faceta z którym byłam i którego kocham ale jeżeli On już taki nie jest jeżeli to jest inny człowiek, który może mnie krzywdzić z taką premedytacją ... Jedna połowa chce wrócić druga nie nie powie, że kocha bo sobie obiecał, że tego nie zrobi, kogo ja oszukuję? chyba sama siebie... sad
Pewnie to głupie ale ja czuję, że On mnie kocha tak jak ja Jego tylko dlaczego nie chce tego otwarcie przyznać...?
musiałam to z siebie wyrzucić... i przyznam, że jest mi już trochę lzej...

981

Odp: przegrywam

Malaiduzy ja wiem, że być może nie odbierzesz mnie poztywnie, ale będę szczera. Moim zdaniem oszukujesz samą siebie myśląc, że możecie coś jeszcze stworzyć. a dalczego? ponieważ sypia z Tobą i ma do tego śmiałosć i nie ma obaw a jeśli chodzi o zdeklarowanie co dalej..... ma z tym problem. to chyba mówi samo za siebie? mogę Ci tylko powiedzieć, ze u mnnie wyglądało to podobnie, ja myślałam, że skoro się kochamy tzn uprawiamy seks to znaczy że mnie kocha, że coś czuje - guzik prawda...... zwyczajnie było mu ze mną dobrze w łóżku..... od pewnego momentu również unikał deklaracji czy jesteśmy w końcu kimś dla siebie poza koleżeństwem czy nie.
Szkoda Twojego czasu Kochana, nie szanujesz się i będziesz się z tym czuć za jakiś czas podle. Pozwalasz aby on decydował i to problem......... Kochana zamknij to, poboli, ale poczujesz ulgę później poprostu już przestaje boleć. Wiem co przeżywasz : taka sytaucja nie wiadomo co.......ale jestem pewna dopóki Ty tego nie zakończysz w srodku siebie to on będzie na tym żerował. Trzymaj sie Kochana i życze dużo siły

982 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-04-08 20:49:06)

Odp: przegrywam

A ja Ci powiem, i to co mi się wydaje po przeczytaniu tego co napisałaś

ten Pan nie myśli głową (przynajmniej nie tą większą) egoizm ;(

A czym łatwiej "mu się oddasz" tym mniej będzie Cię szanować

bo jak sądzę nie jesteście razem .... ale nie czytałem od początku

tylko ten jeden post i to mi chyba wystarczy

983

Odp: przegrywam

KGB
pewnie masz rację ja w nim widzę faceta którego kochałam ale On chyba już nim nie jest...
szczerze to jeżeli okaże się aż takim dupkiem to będę sie tylko cieszyć, że już z nim nie jestem
tylko dziwi mnie jego zachowanie bo wczesniej kiedy mówił, że nie chce wrócić nie dopuszczał do żadnego kontaktu fizycznego, On sam mówi, że "się kochamy"
to jest takie trudne powiedzieć, że nic z tego nie będzie kiedy On mi daje nadzieję na to, że coś może być
a najgorsze w tym wszytskim jest to, że to z mojej winy On teraz nie jest pewnien czy ze mną być.

bellew
tak nie jesteśmy razem ale byliśmy i chyba chcemy do siebie wrócić a przynajmniej ja chcę...
wiem, że wcześniej nigdy nie był taki tzn. że myslał środkową częścią ciała... z tego co mi wiadomo
wiem, że nie powinnam byc "łatwa" ale ja Go kocham i myślałama raczej głupia nadal myślę, że On mnie też kocha...


zaczynam sie czuć okropnie... dziś nawet się nie odezwał...
nie mogę się z Nim spotykać, żeby znów nie zrobić czegoś głupiego
myślałam, że jestem silna ale to, że tak bardzo mi Go brakuje sprawia, że w Jego obliczu staje się bezbronna
kolejny raz sobie powtarzam, że jeżeli On nie potrafi podjąć decyzji co z nami będzie ja to zrobię za Niego ale niestety nie potrafię nie umiem tego zrobić zawsze da mi nadzieję, że jeszcze wszytsko się może ułozyć tylko na co czekać? w sumie to nie ja zostałam zraniona tylko On...

984

Odp: przegrywam

mała........  mam do Ciebie dużą sympatię ( wirtualną jak narazie).
Po 1. wiem co czujesz.....kochasz kogoś kim on był.... jedna kwestia on nigdy taki nie był to TY STWORZYŁAŚ SOBIE TAKIE WYOBRAŻENIE O NIM na podstawie tego co on w tobie zakotwiczył
Po 2. ŁUDZISZ SIĘ!!!! Mała powiedz szczerze czy jeśli ktoś kocha to tak sie waha to tak zwleka to nie wlaczy? Mała to naprawde jest jasne.
Po 3."szczerze to jeżeli okaże się aż takim dupkiem to będę sie tylko cieszyć, że już z nim nie jestem" - ale on już okazał się dupkiem:)- czy naprawdę nie widzisz że on wykorzystuje Cie dla zspokojenia swoich potrzeb? jak się poczujesz jak pewnego dnia to on będzie oporny? jak pewnego dnia to on odepchnie Twoje usta? czekasz na to? naprawdę chcesz sie z tym zmierzyć.?

985 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-04-08 22:23:57)

Odp: przegrywam

KGB
to brutalne co piszesz ja nie wiem nie potrafię zrozumieć czemu mi to robi?
nadal widzę w Nim osobę z którą byłam wiem jaki był i że nigdy by mi czegoś takiego wcześniej nie zrobił ale to było kiedyś i chyba powinnam o tym zapomnieć bo juz wszytsko się zmieniło
to nie jest tak, że tylko sie spotykamy i chodzimy do łożka w dni które się nie widzymy cały czas mamy kontakt telefoniczny
"czy naprawdę nie widzisz że on wykorzystuje Cie dla zspokojenia swoich potrzeb?"
nie wiem nie chce tego widzieć zawsze staram się w życiu postepować tak jakbym chciała, żeby to robili inni wobec mnie. Jeżeli bym widziała, że komuś zalezy a na dodatek kiedys kochałam tą osobe nigdy bym kogos w taki sposób nie wykorzystała zresztą dla mnie sex bez miłości nie istnieje i On o tym dobrze wie

nie wiem, a może nie chce wiedzieć wierze w Niego i nie wiem dlaczego

KGB ja w życiu sie tak głupio nie zachowywałam nigdy nie byłam taka naiwna i dziekuję za te gorzkie lecz chyba jednak prawdziwe słowa...jak widać nadal mam nadzieję ehh ;/

986 Ostatnio edytowany przez KGB (2011-04-08 22:48:56)

Odp: przegrywam

Mała, owszem masz nadzieję.Owszem wierzysz ale bardziej we własne złudzenia niż nadzieję ktorą on mógłby Tobie dawać...........  Nie umiem Tobie teho wytłumaczyć i nie wytłuamczę, bo sama musisz to przejśc i zrozumieć. Naprawdę miałam podobnie ale nigdy nie jest tak aby kogoś nauczyć na naszych błędach...........
Chciałabym aby Ci się ułożyło, wiesz dobrze, ze Ci kibicuję........ ale powiem Ci szczerze, facet któremu zalezy na kobiecie nie zachowuje się w ten sposob ( i sądzę że dobrze o tym wiesz) a jeśli jemu nie zależy na Tobie jako na partnerce  to po co Ci to wszystko? dla łeż? dla bólu? dla katuszy tęsknoty? po co??? im szybciej sobie odpowiesz na to pytanie tym szybciej poczujesz maksimun cierpienia ( wynikiem rozczarowania) a im szybciej poczujesz to cierpienie tym szybciej uda się zapomnieć, a im szybciej zapomnisz tym szybciej będziesz miała szansę na nowe zycie. jestem z Tobą myślami.

987

Odp: przegrywam

KGB powiedz mi ja to zrobić? Jak zrozumieć, że juz nie ma dla nas nadziei? Ja nie potrafię ... póki co czuję się lepiej niż wtedy kiedy kompletnie się nie widywalismy nie mieliśmy kontaktu...
Nie wiem czy Ty to rozumiesz ale to ja schrzaniłam nasz związek..

tymbardziej trudno mi sie poddac gdy widze nadzieje dla nas na poczatku nie bylo mowy o powrocie koniec i tyle nawet na pozegnanie nie chcial mnie przytulic bo jak to powiedzial, ze nie bedzie robil mi nadzieji... a teraz?

moze masz rację ale ja nie potrafie w tej chwili sobie Go odpuscic ja to czuje, ze mnie kocha widze jak na mnie patrzy jak dotyka mej twarzy jak mnie przytula, moze sie myle
wiem jak bylo w naszym zwiazku kiedy było zle ( kiedy nie byl pewien swoich uczuc, mogę powiedzieć, że wtedy za bardzo nie zalezało mu na sexie) i wtedy kiedy pokochał mnie całym sobą... a ja sie boję że to wszytsko zniszczyłam znaczy napewno to zrobiłam ale chciałabym aby dało się to jeszcze naprawić

jeszcze raz dziękuje KGB :*

988

Odp: przegrywam

Mała.......... wszystko da się wyklarować..... ale tylko za obustronną wolą dwóch stron. Czujesz się winna ok. ale ja wiem jedno jeżeli Cie kocha to powinniście to ustalić i koniec kropka a nie życie w stagnacji z miesiąca na miesiąc tak? jesteś uparta podobnie jak ja to dobrze . Ja bardzo pragnę ocalić tak serdeczne osoby jak Ty przed zderzeniem z dołkiem........ ale wiem że realnie się nie da tak poprostu........
Jeśli będzie dobrze Kochana będe świętować wraz  z Toba.
Jeśli będzie źle...... możesz zawsze płakać w mój rękaw i będę płakać tak jak Ty....... bo doskonale Ciebie rozumiem :*
na szczęscie jestem juz poza etapem złudzeń.

989

Odp: przegrywam

KGB dziekuje bardzo za wsparcie :* Kochana jesteś :*

wiem to za długo trwa moim zdaniem to się jakoś powinno niedługo wszytsko rozjasnić a jeżeli nie to muszę sama to zakończyć znaleźć w sobie tą siłe i to zrobić !

990

Odp: przegrywam

ehh... i co znów nie dałam rady...
nie chce mnie stracić ale nie jest gotowy na powrót, kiedyś podejmie taką decyzje ale sam nie wie kiedy, wtedy kiedy to poczuje a kiedy to poczuje?
a najgorsze jest to, że gdy Go widzę to miękne i wszytskie teorie jakim jest dupkiem idą w łeb
znów zaczynam czuć się winna
nic nie poradzę, że powrót do mnie kojarzy mu się z powodem naszego rozstania i sądze, że to Go blokuje
i ten zapach Jego perfum wciąż Go czuje fuck ;/
jedynym rozsądnym wyjściem teraz wydaje mi się zerwanie kontaktu ale sama nie wiem czy dam radę... chyba muszę jeżeli chce coś zmienić
ile bym dała, żebym mogła wymazać z Jego pamięci powód naszego rozstania
i przyszedł czas się poddać
bo jeżeli nie potrafi być już ze mną to ja nie jestem wstanie już nic zrobić
tak jak jest też zostać nie może bo mi to nie odpowiada
bo albo wszytsko albo nic
tylko zebym potrafiła się tego trzymać
dziś ostani raz z nim porozmawiam i znikam z Jego zycia

991

Odp: przegrywam

i już nie wiem czy dobrze robię nie odzywając się do Niego, jednak przez to że się spotykalismy pisalismy znów się do siebie zbliżyliśmy...

992

Odp: przegrywam

do KGB

KGB  czytałałam wszystkie Twoje posty jeteś już dużo silniejsza bo od rozstania upłynęło już troche czasu i potrafisz wspierać tych wszystkich ,którzy tego potrzebują... nie udzielałam się tu aktywnie, ale cały czas śledziłam Wasze wpisy...moja sytuacja jest bardzo podobna do Waszych brakuje mi chęci siły i słów zeby to wszystko opisać...a z drugiej strony tak bardzo potrzebuje Waszego wsparcia i spojrzenia na tą sytuację z boku, chociaz tak naprawde sytuacja jest jasna ale do mnie chyba jeszcze nie dociera...tak w największym skrócie:poznałam go gdy się rozwodziłam był cudowny, miły dobry kochany po kilku miesiącach mówiłmi ze mnie kocha częst za często nie byłam wtedy jeszcze na to gotowa i mowiłam mu ze z tego raczej nic nie bedzie a on twierdził ze musi mnie otworzyć było cudownie, był fantastyczny sex trwało to rok pojechaliśmy na cudowne wakacje wróciliśmy z nich pokłóciliśmy się o jakąś błahostke a on stwierdził ze tak naprawde to on nic nie straci jak sie rozstaniemy ze od poczatku twierdziłam ze to był układ a układy się konczą. zależało mi na nim powiedziałam mu ze go kocham i ze jestem gotowa spróbować..olał to wtedy bolało jak cholera myślałam ze umre. uznałam ze miał taki cel zebym go pokochała a on ze mnie wtedy zostawi. pozbierałam sie trochę a on z nienacka po m-cu napisał ze na mną tęskni. dałam się nabrać wróciłam ale to nadal był układ sex i czasem rozmowa i wciąz zadnej poważnej rozmowy. w grudniu przeczytałam w jego telefonie smsy od" kolezanek" tłumaczył sie ze to tylko kolezanki ze on bedąc ze mną czuł sie samotny a w smsach nie było nic strasznego...znów myślałam ze mi serce peknie...w konsekwencji swieta i sylwester osobno...w lutym znow było kilka spotkań było cudownie myślałam ze wreszcie cos do niego dotarło ze moze bedzie chciał jednak cos ze mną stworzyć ale tak naprawde było cudownie tylko wtedy gdy był obok jak wyjezdzał ja cierpiałam nie ufałam juz takjak na początku m-c temu chciałam to zakończyć i tak tez zrobiłam nie walczył nie zawalczył ani raz .jakies lakoniczne nic nie znaczące smsy az w koncu nie wytrzymałam napisałam ze ten m-c chciałam zobaczyć czy zatęsknimy za sobą czy coś do siebie czujemy czy się wreszcie przed sobą odkryjemy ale usłyszałam ze nie udało sie, razem to zepsuliśmy ze on nie jest na nic gotowy po takim długim czasie on jest nie gotowy i ze nie rozumie czemu akurat teraz ten temat poruszyłam...naprawde kobiety są z marsa a kobiety z wenus...ktoś patrząc z boku uznałby ze mam wszystko i zebym zapomniała o Piotrusiu Panu a ja wciąż zyje złudzeniami, mylnymi wyobrazeniami o nim. BOLI.

993

Odp: przegrywam

i nie wytrzymałam odezwałam się, mało tego zaproponowałam żeby do mnie przyjechał i wiecie co? podziekował za zaproszenie. Szczerze to pomimo, że chciałam się z nim zoabczyć to się ciesze, że nie przyjechał bo po naszej ostaniej rozmowie właśnie pokazał mi, że nie chodzi mu o sex a o mnie a niestety jest tak, że jak się spotykamy to nie potrafimy się temu zapobiec ( chyba żadne z nas nawet nie chce) mamy nadal ze sobą kontakt piszemy ze sobą czasem smsy są cieplejsze a nie tylko czysto koleżeńskie i widzę, że mu też z tym wszytskim ciężko.
Niestety tak sobie pomyślałam, że ma rację z tym, że się boi i nie chodzi tu tylko o powód rozstania ale ja często byłam okropna... teraz patrząc na to z perspektywy czasu nie wiem jak mogłam być taka podła... co we mnie wstąpiło
Wiem, czego się boi, że gdy do siebie wrócimy to wrócę "stara ja" pod koniec naszego zwiazku.
Teraz myślę, że jestem inna zmieniłam się wiele spraw przemyślałam i wiem, że wiele razy zachowywałam się jak jakaś histeryczka ale do tego już nigdy nie wrócę...

czasem myślę, że gdybyśmy mogli się poznać jeszcze raz to wszytsko potoczyłoby się inaczej ja zachowywałabym się w inny sposób i nigdy by nie doszło do tak wielu chorych scen.


Kobietki a co u was? Mam nadzieję, że wszystko wporządku smile

994

Odp: przegrywam

cześć kochane Kobietki. Przepraszam,  ze późno odpisuje ale wyjechałam na szkolenie i nietstey 14tego miałam wypadek samochodowy, wyglądało to poważnie ale zakończyło się na szczęście jedynie wstrząśnieniem mózgu i już chwała Bogu jestem w domu. O szczegółach powiem jak dojdę do siebie.

Nikita...Boli i będzie boleć ale  z czasem będzie do Ciebie docierać coraz więcej to jak w beznadziejnej sytuacji postawiłaś samą siebie, wierząć że On jest tym o kim marzysz...... bo on wcale taki nie jest..... musisz to przejsć i naprawdę się da.

Mała Tys ie trzymaj i zacznij wreszcie życ .......... bez niego...... to chyba już czas najwyższy? smile
całuje was Kochane.

995

Odp: przegrywam

aha :  http://www.onet.tv/patrycja-markowska-ostatni,9097386,6,klip.html#


boskie:)
jest taki czas.... gdy mogę to powiedziec głośno: nie zranisz mnie już więcej dziś tracisz mnei ostatni raz...... smile

996

Odp: przegrywam
KGB napisał/a:

aha :  http://www.onet.tv/patrycja-markowska-ostatni,9097386,6,klip.html#


boskie:)
jest taki czas.... gdy mogę to powiedziec głośno: nie zranisz mnie już więcej dziś tracisz mnei ostatni raz...... smile

świetna jest! Odkąd usłyszałam ją w radio mam ustawioną w telefonie jako dzwonek tongue

997

Odp: przegrywam

piosenka świetna pasuje do sytuacji każdej z nas....

wiem KGB ,że postawiłam się w beznadziejnej sytuacji... myślałam, że ON jest inny...mąż alkoholik i hazardzista a ON???gość, który przez rok nosił mnie na rękach a po roku mu się znudziło...najbardziej boli mnie to że zaufałam,  po wielkiej porazce w małzeństwie znów zaufałam i poniosłam porażke na całej lini...z tego nie mogę się podnieść:-(
KGB napisz czy u Ciebie wszystko ok.? byłaś w szpitalu???

pozdrawiam wszystkich

998

Odp: przegrywam

hejka byłam w szpitalu, wczoraj przetransportowano mnie do domu ale czuje się jakby bolała mnie każda część ciała każda kostka.... masakra ważne że żyje i nic nie połamałam.
nIkita widzę że nasze historie są bardzo zbliżone. 1282322 to moj nr gg jak bedziesz miała ochote pisz

999

Odp: przegrywam
KGB napisał/a:

hejka byłam w szpitalu, wczoraj przetransportowano mnie do domu ale czuje się jakby bolała mnie każda część ciała każda kostka.... masakra ważne że żyje i nic nie połamałam.

Całe szczęście że to nic poważniejszego. A wydaje się czasem że gorzej być nie może... a tu jednak. Trzymaj się :*

1 000

Odp: przegrywam

KGB kochana wracaj szybko do zdrowia, mam nadzieję, że już się lepiej czujesz :*

1 001

Odp: przegrywam

Chciałabym aby w tym wątku już nikt się nie udzielał, nie pisał że przegrywa, że ma gorszy dzień... A Ja właśnie taki mam...

Mój dzień oprócz porannego spaceru z psem rozpoczęłam od wizyty u lekarza, oznajmiając wcześniej przełożonym, że spóźnię się przez to do pracy. Siedzę sobie w poczekalni a tu wchodzi On. Tak, jakbyśmy się umówili na spotkanie od razu w towarzystwie białych fartuchów, na wypadek, gdyby jedno z nas nie wytrzymało ciśnienia.  Ale spoko, było miło, śmialiśmy się, przepuściłam nawet Panią bo tak fajnie się rozmawiało. Kolej na mnie, potem znowu gadka i jego kolej... Chciał żebym na niego poczekała (w sumie sama o to zapytałam a on ochoczo potwierdził). Więc czekam. Wyszedł z gabinetu uśmiechnięty i prawie nie odrywał ode mnie wzroku, cały czas się uśmiechał. Po wyjściu zaproponował mi u siebie śniadanie - odmówiłam bo praca czeka, chociaż czas i obowiązki w tym momencie nie grały dla mnie roli. Pojechał ze mną do apteki a potem zabrał mnie do sklepu i kupił mi drożdżówkę (bez tego ciężko mi zacząć dzień w pracy - On o tym pamiętał). Poczułam się jak kiedyś.... po prostu szczęśliwa.
Minutę później wsiedliśmy w swoje samochody i pojechaliśmy w swoją stronę. Było coś w tym dniu magicznego, coś co sprawiło że poczułam się jakby wszystko w świecie przestało mieć znaczenie i jakby wszystko było możliwe. W pracy uśmiech nie schodził mi z twarzy za sprawą tego głupiego przypadku... Zaczęłam tęsknić i przypominać jak było cudownie, kiedy siedziałam w pracy i czekałam do końca dniówki, ciesząc się że znowu wrócę do naszego domu, że posprzątam, poprasuję, ugotuję co nieco i że wieczorem przytulimy sie do siebie. To był ten czas, kiedy naprawdę byłam szczęśliwa, chociaż czasem tego nie doceniałam.

I było mi fajnie dopóki nie wróciłam do domu. Zaczęło się rozpamiętywanie, rozdrapywanie ran, wspomnienia. To wszystko zaczęło krążyć w okół mnie jak po jakiejś szalonej orbicie. Nagle odechciało mi się żyć. Położyłam się i myślałam o tym, że fajnie byłoby się już nie obudzić. Że nie chcę już czekać na coś co może przyjdzie a może nie, że jak zamknę drzwi to coś wlezie oknem... Nie chcę nikogo już w moim życiu, nie chcę się poznawać, od nowa docierać i przechodzić te wszystkie szczeble żeby później z nich spaść.
Nie chce mi się żyć.

1 002

Odp: przegrywam

mirella nie uwierzysz ale czytając Twój post doskonale wiem jak sie czułas i co czujesz teraz. Współczuję, ale jutro będzie lepiej..... znasz już to uczucie przecież. Ja też znam dlatego,
po 1 "proszę Boga niech nigdy więcej nikt nie trafi w moje serce"
po2 "mówią, że miłość wiecznie trwa..... niech trwa beze mnie"

Trzymaj się Kochana..... przejdzie wiesz o tym, że przejdzie:)

1 003

Odp: przegrywam

Fakt, dzisiaj jest lepiej, ale do końca dnia jeszcze daleka droga. Dzień podobny do dnia, te same zajęcia i schematy dnia codziennego. Na samą myśl o świętach ogarnia mnie strach. Nie mam ochoty nic robić, nigdzie iść, odmawiam każdemu kto chce zaprosić mnie do siebie w święta. Nie mam ochoty udawać przed nikim.
Piękna pogoda a w moim sercu dalej zima...

1 004

Odp: przegrywam

Wittajcie kochane.... czytam Cię Mirella ...i aż Ci zazdroszczę. Głupia jestem ...co? Mineło tyle czasu i przecież tak sie "trzymam"- niby już nic...a jednak! Jak ja Ci zazdroszczę tego ,że mogłaś sie z nim  spotkac , przez chwile porozmawiać...zobaczyć....wszystkiego! Boże! Ja nawet nie wiem ,czy on zyje...a przecież Go kocham! Pewnie myslałyście ,że u mnie juz wszystko ok!...że sie "podniosłam" Ku....wa mać! Nie mogę tego zrobic od 3 lat! To tkwi w mojej pie...nej głowie i wraca jak cholerny bumerang! Ciągle mieszają mi sie uczucia( jeżeli wogóle są) z miłości ...do nienawiści. Tylko ...jakby to juz nie boli- bo przecież to już tyle czasu....ale czemu ciągle jest? Przezciez jestem juz sama...nie ma ze mną żadnego faceta ( chce odetchnac,unormalizować sytuację, wyzerować liczniki)...tylko niech ON JUŻ ZNIKNIE - z mojej głowy...............proszę

1 005

Odp: przegrywam

Anet tak dawno nie pisałas ze myslałąm ze u Ciebie juz wszystko ok ze zyjesz sobie spokojnie nowym życiem i szczerze mówiąc przeraziłam się że trwa to u Ciebie az 3 lala...jejku 3 lata jeśli u mnie będzie tak samo to ja tego zniose...jeszcze teraz święta...a to jeszcze bardziej boli:-(

1 006

Odp: przegrywam

gdyby wszystko było ok ...cześciej bym tu zaglądała...a tak ....co mam powiedziec...kurde- jest jak było! I co mam z tym zrobić?

1 007

Odp: przegrywam

Nikita....ja nie wiem- moze u Ciebie będzie inaczej. może to wszystko mija ...tylko ja jestem jakiś psychopatyczny debil....

1 008

Odp: przegrywam

ja nie cierpie z tego powodu ,że jego nie ma....tylko ogólnie jakos tak kiepsko sie czuje ( psychicznie) i wszystko mam po prostu gdzieś...nic mi sie nie chce a najbardziej nie chce mi sie ludzi...nawet do listonosza nie wychodze-  he he...!! Normalnie bagno kompletne.....

1 009

Odp: przegrywam

jejku to takie smutne....czyli masz tak jak ja im gorzej tym rzadziej tu zaglądam...a może teraz ta wiosna coś zmieni...ale u mnie to niestety stary scenariusz praca, przedszkole,szkoła dom i tak w kółko...tak bardzo chciałabym zapomnieć tak bardzo:-(

1 010

Odp: przegrywam

Anet u mnie dokłądnie tak samo ogólna załamka i choćby nie wiem co się w tym momeccie wspaniałego wydarzyło to i tak pewnie kompletnie by mnie nie wzruszyło taki ogólny totalny dół...czasem marze zeby zakonczyc definitywnie ten etap w swojej głowie i zacząc zyć ale nie wychodz:-(

1 011

Odp: przegrywam

u mnie wiosna...lato....wpływa jeszcze gorzej. jak widze rano słońce to ...juz mam wk...wa- na dzien dobry! Za dużo wspomnień- miłych ...ale już niestety tylko wspmnień. Wiesz ..jeziora ..plaże i te p.... tawerny!  Jak mysle o tym wszystkim ...robi mi sie niedobrze....dosłownie. Chce sie odciąc od wszystkiego...i od ludzi....jakos nie mam do nich zaufania. Nie chce mi sie wychodzic do miasta....bo boje sie ,że spotkam kogos znajomego i będe musiała robić głupie miny i udawać,że ...rozmawiam. Nie chce mi sie...patrzeć na te zakłamane ..gęby

1 012

Odp: przegrywam

Kurcze Anet nie ma w Twoim życiu nic co chociaż troche dawało Ci jakąs radość nie wiem praca?rodzina?przyjaciele? cały czas masz taką totalną załamke czy tylko chwilowo??jejku tak trudno mi cokolwiek radzić bo sama jestem w rozsypce i sama nie wiem od czego zaczynać dzień on sam sie za mnie zaczyna...

1 013

Odp: przegrywam

wczoraj odezwała sie do mnie moja "przyjaciółka" - "pseudo" z zapytaniem ,czy sie gniewam bo sie nie odzywam do niej.... Rzeczywiście nie odzywałam sie ok 4 tyg. Tak mi podobno"niechcący" dowaliła",ze już mi sie odechciało przyjaźni. Dzisiaj napisałam do niej smsa,że nigdy na nikogo sie nie gniewam( bo to prawda) ale ...nie chce mi sie już z nią gadać. Wiecie co kobietki...wszystko mnie juz przytłacza.....a najbardziej ...taka podłość ludzka dookoła... straszne!

1 014

Odp: przegrywam

skąd jesteś Anet ? jak małopolska to chętnie sie spotkam pogadać

1 015

Odp: przegrywam

Nikita....ja mam rodzinke( mamę,siostry ) no i syna.....to daje mi jakąs motywacje...bo wogóle bym sie nie podnosiła. Nie żyje tą cholerną "załamką" ale zwyczajnie udaję,że żyje....bo musze żyć! a jak zaczynam sie rozczulać nad sobą...to i tak tego nikt nie rozumie...bo mówią ,że przesadzam. Przecież ja moge wszystko ...podobno....tylko tak bardzo mi sie nie chce chcieć!!!!!

1 016

Odp: przegrywam

Mazury kochana ...niestety

1 017

Odp: przegrywam

a ja oprócz tego forum i mojej przyjaciółki nie rozmawiam o tym z nikim bo uwazam ze podobnie jak u Ciebie kazdy stwierdziłby ze przesadzam...smutne ale prawdziwe...zresztą gdybym komukolwiek o tym powiedziała usłyszałąbym jedno"kobieto masz wszystko o czym marzysz cudowne dzieci, dobrą prace, mieszkanie czyli wszystko! a dla mnie to nie jest wszystko czego ja pragne chce być szczesliwa a nie jestem!!!!ale tego nikt nie rozumie:-((((

1 018

Odp: przegrywam

o matko to drugi koniec Polski:-(((( ale moze w wakacje sie wybiore:-)

1 019

Odp: przegrywam

Nikita...dziekuję za dobre słowa- to naprawdę miłe! Pewnie przejdzie mi niebawem...wiesz zajęcia przedświąteczne i wszystko minie w natłoku spraw! Ale to powraca jak bumerang....liczę tylko na to ,że odpłace za wszystko wszystkim....jak będzie mi sie chciało oczywiście...kiedyś...może

1 020

Odp: przegrywam

Anet trzymaj sie kochana cieplutko odzywaj się tu czasem jak bedziesz chciała pogadać, i myślę ze jezeli ludzie Ci bliscy uważają ze stać Cie na wiele i ze mozesz wszystko tzn. ZE TAK JEST! tylko musisz wykrzesać z siebie tę siłę która gdzieś w Tobie drzemie...pozdrawiam Cię cieplutko ide kąpać mojego synka:-)

1 021

Odp: przegrywam

Nikita...ja uchodze za kobiete "samorządna i niezależna" dla której wszystko przychodzi podobno bez trudu i tak wogole to zostałam "rozpieszczona" ( przez męzczyzn oczywiście). Wiesz ...kiedys mój przyjaciel powiedział mi ,że musze bardzo uważać bo jestem "smakowitym kąskiem". Popukałam go w głowe i powiedziałam,że jest chory....teraz z perspeektywy czasu wiem ,że miał rację! Byłam dla wszystkich...jak byłam potrzebna...teraz nie ma nikogo! Może trochę z mojej winy,bo pozbyłam sie pasożytów...mimo wszystko boli! A Mazury latem ...( mimo wszystko) so piekne- zapraszam. Mam działkę nad jeziorem

1 022

Odp: przegrywam

Anet dzięki za zaproszenie :-) a Tobie jeśli przed latem wpadłby do głowy szatański pomysł odwiedzenia grodu Kraka to ja tez zapraszam! na pocieszenie powiem Ci ze moja siostra kiedyś stwierdziła ze gdyby mój los spotkał ją to ona by się z tego nie podniosła a ja jakos daje rade i Ty tez dajesz! więc głowa do góry i bierzemy życie za rogi!!!!

1 023

Odp: przegrywam

karków - piękne miasto , które kocham... zostawiłam tam jedne z najpięknieszych chwil....... jak bede sie wybierać dam znać nikita
Anet.... będę cie łapać na gg

1 024

Odp: przegrywam

anet nie wiem czy jest mi czego zazdrościć, ale w twojej  sytuacji to naprawdę byłoby może chociaż na chwile zbawienne. Nie wiedzieć czy on nawet żyje?? Ja bym chyba umarła z takiej niepewności. "My" mieszkamy blisko siebie, nie mamy wspólnych znajomych ale nasze rodzeństwo pośredniczy w tych kontaktach. On rozmawia z moją siostra, ja z jego bratową a nawet z rodzicami, którzy dzwonią do mnie co jakiś czas i pytają jak żyję. Nie powiem - bardzo jest to miłe, ale potem dopadają mnie myśli, że przecież mogło być tak fajnie. A tu zonk.
Widzicie, jakie wszystkie mamy skoki nastroju. Ja przed wczoraj pisałam że nie chce mi się żyć ale co mam zrobić? Żyję sama, samotna i czekam sama nie wiem na co. Nie szukam nikogo, bo jeśli mi się nie uda będę miała do siebie żal, że znowu znalazłam sobie Romea ze spalonego teatru.

Kochane, dzisiaj Wielki Piątek - dzień w którym Jezus umarł na krzyżu. To jedyny dzień w roku w którym spełniają się życzenia. Idźcie do kościoła i wypowiedzcie życzenie między godziną 15.00 a 15.15 i pomódlcie się. Trzeba wierzyć że będzie lepiej.

Zmykam do pracy.  Całuję.

1 025

Odp: przegrywam
mirella napisał/a:

To jedyny dzień w roku w którym spełniają się życzenia.

Tylko uważajcie o co prosicie - bo możecie to dostać wink

1 026

Odp: przegrywam

Ja jestem nad wrogo nastawiona więc zgrzeszyłabym idąc i prosząc o to co mam na myśli......... poza tym, nie wierzę w takie rzeczy jak koncert życzeń do Jezusa. Jedyne o co można prosić to o siłę w wiarę. Ale postanowiłam kiedyś, że nie będę rozmawiac o religii więc juz milczę:D.

Śnił mi się dzisiaj.... wróciło znowu wszystko, ale mniej boleśnie.... zwykłe refleksje, ale meczące.

1 027 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-04-23 16:40:43)

Odp: przegrywam

Ja byłam wczoraj w kościele, pomodliłam się, wypowiedziałam życzenie i pozostaje mi wierzyć że się spełni. Skoro wiara czyni cuda... Ale odbiegnijmy od religii.

Wczoraj wzięłam się dopiero za świąteczne porządki, pochłonęło mnie to bez reszty aż zadzwonił telefon. Nie trzeba się domyślać kto dzwonił, a Ja jakoś szczególnie nie byłam tym faktem zaskoczona, jakby gdzieś w podświadomości widziałam że się odezwie w te święta. Zapytał czy idę na święcenie i czy wezmę mu koszyk. Wiecie, to był taki haczyk, bo przecież wiadome było że chce iść ze mną, ale żeby nie było że się narzuca to lepiej zapytać czy wezmę też jego koszyk. Zgodziłam się i rano pojechaliśmy razem każde ze sowimi "jajami". A że co roku podtrzymuję tradycję i po każdym święceniu idę do znajomych, więc poszliśmy razem. Może wyglądaliśmy jak para i może myśleli że się wszystko ułożyło między nami to fakty mówią same za siebie. Potem było śniadanie u mnie i na pożegnanie życzenie Wesołych Świąt.

Kurcze, nie wiem o co chodzi. Ja nabrałam do niego takiego dystansu że nawet przez myśl mi nie przychodzi żeby do siebie wrócić. Omijam ten temat, nawet słówka nie było o "Nas", po prostu, jak starzy dobrzy znajomi. Postawiłam sobie w okół taki mur obronny przez który pewne tematy nie przejdą, bo wiem, że albo mnie znowu zranią albo już całkiem dobiją.

Mam nadzieję kochane, że Wasze święta będą udane. Mnie znowu kurczaczek zasiał ziarenko niepewności. Zobaczymy co z niego wyrośnie...

1 028 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-04-23 16:58:07)

Odp: przegrywam

...

1 029

Odp: przegrywam

Mirella, może nie jestem w temacie, ale zadam to naiwne pytanie: rozważasz powrót do tego faceta?

1 030

Odp: przegrywam
Aga30 napisał/a:

Mirella, może nie jestem w temacie, ale zadam to naiwne pytanie: rozważasz powrót do tego faceta?

Nie, nie zamierzam do niego wracać.

W skrócie moja historia wygląda mniej więcej tak:
Mieszkaliśmy razem 4 lata, odkrywałam jego romanse i kłamstwa aż w końcu wyprowadziłam się na dobre - w czerwcu minie dwa lata. Szybko poznałam kogoś i wydawało mi się że się zakochałam. On przepraszał, błagał, nagle chciał ślubu, dziecka ale ja byłam już w innym świecie. Walczył prawie pół roku, a ja dawałam mu na to nadzieję a potem rzucałam nią w kąt. Potem zrozumiałam że tylko jego kochałam, i  że oszukuję samą siebie, ale mimo tego trwałam w tym galimatiasie prawie półtorej roku.

Od trzech miesięcy jestem sama a nasze stosunki wyraźnie się ociepliły ale na dość jasnej stopie. Ja na nic nie liczę, wiem że to już nie wróci, zamknęłam tą furtkę i skupiam się na czysto koleżeńskich stosunkach. Wiadomo że nie da się odciąć stuprocentowo ale mnie się to udaje, bo to co najlepsze i to co najgorsze mamy już za sobą. Teraz jest ta faza równowagi do której w końcu dotarliśmy i chyba się z tego cieszę. Chyba już mi tak  kompletnie nie zależy na niczym, że wszystko co się dzieje traktuję jako coś co jest i już.

1 031

Odp: przegrywam

Dzień Dobry Kochane:)
Mam nadzieję, że ta cisza oznacza, że wiele z Was pokonało najgorszy etap bólu i dziś już są wyżej o jeden stopień.
Ja chyba trochę wygrywam.... miałam ochotę napisać mu życzenia świąteczne, ale nie zrobiłam tego. Miałam ochotę napisać mu co się u mnie ostatnio dzieje, ale też tego nie zrobiłam - wygrałam bitwe( jak narazie tylko bitwe). On wciąż gdzieś sie snuje pomiędzy moimi myślami....... pomiędzy moją codziennością.... ale już nie intensywnie i właściwie to nie wiem po co i dlaczego wciąż tam siedzi....trochę się cieszę, bo wydaje mi się, że wkradła się taka obojętność.....czasami jeszcze myślę kiedy go spotkam - bo napewno spotkam, ale narazie nie chcę.
Postanowiłam pójść znowu na studia ( drugi kierunek) - zawsze pasjonowałam się psychologią kliniczną, ale z jakiś racjonalnych ów czas przesłanek wybrałam coś innego....a teraz pomyślałam co mi szkodzi, przecież mogę się jeszcze realizować.. mam nadzieję, że się uda - to chyba kolejny aspekt który mogę zaliczyć do wygranej. Bo nie poddałam się ani chorobie, ani bezrobociu, ani tej cholernej wyniszczającej tęsknocie.... Wygrałam, bo myślałam, że życie bez niego nie ma sensu - a życie ma sens czy z nim czy bez niego. Musiałam się pogodzić a właściwie nadal się godzę z faktem, że pewna część mnie została przy Nim i nigdy już jej nie odzyskam....jak narazie poszukuję na brakującą część alternatywy.. kiedy załatam tą brakującą część wtedy osiągnę apogeum i zaznam spokój i WYGRAM NA KAŻDEJ LINII FRONTU. Nauczyłam się w zyciu pokory i teraz to mi pomaga, pokornie poszukuję alternatywy na tą część, której mi brakuje bo pozostała przy Nim.
A jak u Was kobietki?

1 032

Odp: przegrywam

Witajcie....Ja dopiero jakoś tak dochodze po tych świętach. Myslałam ,że będzie gorzej ( jakieś tam rozmyslania i inne duperele...) ale podobnie jak KGB- pierwszy raz  (hmmm chyba od 3 lat!) nie zlozyłam mu życzeń...i powiem szczerze jakos to po mnie "spłynęło". Chyba bałam sie, że znowu coś sie zacznie ( jak to było na Boże N) i wolałam tego nie robić. myśle ,że to jest juz naprawdę dobry "objaw". Zastanawiam sie tylko, czy on liczył na to ...czy po prostu jest to już "zapomnienie"? No ale pewnie tego nigdy sie nie dowiem....A oprócz tego to powiem Wam ,ze strasznie "zachorowałam" w pierwszy dzien świąt! Moja koleżanka zawsze tak mówi jak sobie nieźle popije. Więc idąc jej tokiem rozumowania ( i nawet chyba ładniej to brzmi) to ja też strasznie zachorowałam i drugi dzień swiąt...przeleżałam! I dobrze- przynajmniej nie było możliwości sie rozczulać. KGB kochana ...cos nie mozemy sie złapać na gg...!

1 033

Odp: przegrywam

Anet oj coś nie możemy, ale juz mam na to sposób. Zostawie wiadomość na gg smilebig_smile

1 034

Odp: przegrywam

A ja mam dzisiaj kryzys.... Niby tydzień fajnie zleciał, szybko, w pracy dużo się działo a tutaj znowu objawy tego samotnego weekendu dają się we znaki. hmm Kurcze, dlaczego te gorsze dni ciągle wracają? Codziennie chodzę na spacery z psem i nie ma dnia abym nie myślała o tym "jakby było fajnie gdybym teraz kogoś miała..." A tak, łażę sama jak łazęga, gadam do psa a w domu siedzę w tych pustych ścianach jak jakiś trędowaty odludek i sama siebie dobijam.
Majówka zaczyna się od jutra a tu dupa. Może w niedziele jak pogoda dopisze jakiś grill z okazji moich 30 samotnych urodzin a do tego dużżoooooooo piwa. Na trzeźwo tego nie przeżyję. sad

anet74 bardzo dobrze zrobiłaś że nie złożyłaś mu życzeń. On pewnie czekał na wiadomość od Ciebie, ale po nich nie ma się czego wielkiego spodziewać. Mądre słowa ktoś powiedział, że nie ważne jak kto zaczyna tylko jak kończy. Ja podpięłam to pod każdą dziedzinę życia i sprawdza się w 100%! Mój ex nr 2 też mnie olał, nie stać go było nawet na sms-a o treści "ws" i tym pokazał właśnie tą wielką miłość do mnie. Dobrze że się nie nabrałam na te jego gierki i chyba tylko z tego mogę być dumna wink

1 035

Odp: przegrywam

Ja też się zastanawiam co zrobię ze sobą w weekend - na szczęście w pon celowo nie brałam wolnego... Wiosna trochę naładowała mnie nadzieją i pozytywną energią, ale to są tylko momenty i nadal przegrywam z walką z samą sobą.

1 036

Odp: przegrywam

Ja wzięłam urlop w pon rzutem na taśmę, bo okazało się że nikt ode mnie z biura nie chciał, ale tez się tego boje. Jak będzie pogoda to spędzę je w ruchu, zabiegam się na śmierć tongue

1 037 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-04-29 19:32:30)

Odp: przegrywam

Od jakichś 3 tygodni odzywa się do mnie mój były - tak co kilka dni pisze co słychać, jakie plany na to, a jakie na tamto, a czy oddać mi moje rzeczy itp. Cała ta znajomość trwała krótko, nie była to żadna miłość, ja byłam niezdecydowana i dość nieprzyjemna (pisałam już o tym gdzieś tu na forum). Efekt był taki, że on poznał kogoś i przestaliśmy się spotykać. Teraz on do mnie pisze co kilka dni, a mi to przeszkadza, bo jednak do końca przekonana nie jestem, że by nam nie wyszło. Z tym że stwierdzam, że on się jakoś odgrywa na mnie - opowiada mi o swoich urlopowych planach (z nią) itp. Męczy mnie to, czasami jest mi przykro albo się wściekam. Tak sobie marudzę, bo ta wiadomość zdecydowanie nie poprawiła mi nastroju przedmajówkowego...

1 038

Odp: przegrywam

Aga jak te kontakty z nim sprawiają ci przykrość to po prostu nie odpisuj mu i tyle. Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
A na forum jesteśmy tu właśnie po to, aby czasem po marudzić wink

1 039 Ostatnio edytowany przez dianula (2011-04-29 19:59:30)

Odp: przegrywam

Witam jestem tutaj nowa...wprawdzie zalozylam watek ze swoja historia ale malo osob sie udzielelilo. Walcze z ''kiedys odwzajemniona miloscia teraz juz nieodwazjemniona'' ale to nei wszystko.....po prostu ... szukam sposobu zeby powstrzymywac sie , zeby nie zadzwonic, nie napisac, wczoraj tak sobie postanowilam.Duzo mnie to kosztuje, jest tak ciezko, a to dopiero jeden dzien.wiem ze nie moge zadzwonic, wiem  ze nie moge odezwac sie pierwsza, Chce zeby tym razem to on sie wykazal, chce zeby zadzwonil, a jak juz zadzwoni chce byc chlodna.Podobno milosc to pewnego rodzaju ''zabawa w kotka i myszke''. Chce zeby tearz to on byl kotkiem,zeby mnie gonil a ja powolutku ale jednak bede uciekac,stwierdzialam ze nie mam nic do stracenia, ze musze poczekac na jego krok. Jak dlugo? Czy dam rade? Tyle mam pytan w glowie.....
Dzisiejsze moje popoludnie wyglada strasznie .Podchodze do telefonu, patrze na jego numer, juz juz prawie dzwonie.....nie nie nie. odkladam telefon, siadam, placze, nienawidze siebie za tak słaba wole.......... to wszystko jest straszne.Mam nadzieje ze ktos zrozumie cokolwiek z mojej wypowiedzi i zrozumie o co mi chodzi....

1 040

Odp: przegrywam

Czytajac tutaj wasze wypowiedzi i buszujac po tym forum jakos mi dzis lzej, lzej gdy to czytam, pozniej odchodze od kompa i wraca wszystko, nie radze sobie juz sama ze soba, nie wiem jakej reakcji moge sie po sobie spodziewac, chce jednego, wytrwac, pozwolic jemu pierwszemu sie odezwac....

Posty [ 976 do 1 040 z 1 127 ]

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026