netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

przegrywam

1 126 odpowiedzi45 356 wyświetleńzałożony przez ot taka sobie, 08.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 975 z 1 127 ]

911

Odp: przegrywam

malaiduzy...kochana- głowa do góry! Wierz mi...nie jesteś sama w swoich odczuciach. Wierz powiem Ci ,ze czasami po prostu bawią mnie inne posty ( bawią -ale nie pisze tego w jakiejś złej formie). Wiem,ze czasami ...tak dodajemy sobie nawzajem siły...otuchy! Ale mnie to .......juz nie pomaga. Naprawde -mysle,ze wiem co czujesz. Powiem Ci tak...-i nie bedzie to pocieszenie! Jesli naprawde go kochałaś i to było ...takie uczucie o jakim mysle....to raczej nie uda Ci sie zapomniec. Ja np. pogodziłam sie z tym,ze nigdy go nie zapomne...bo tego nie chce! Probowałam...od długiego czasu...nie udało sie ! wiec nie MAM ZAMIARU DALEJ Z TYM WALCZYC! Koniec kropka....

912

Odp: przegrywam
malaiduzy napisał/a:

czasem jest lepiej, nie zaznać szczęścia, bo póki czegoś się nie ma, nie można tego stracić.

malaiduzy, czy na pewno..?
Przecież to wiązałoby się z tym, że musielibyśmy się zamknąć na nowe znajomości, na ludzi i teraz odpowiedz sobie szczerze - czy bylibyśmy wtedy szczęśliwy..???
Myślę, że nie...za to bylibyśmy bardzo ubodzy duchowo.
Poza tym pamiętaj, każda taka sytuacja uczy nas nowego doświadczenia, którego nie zdobylibyśmy w innych okolicznościach, a nic tak nie kształtuje osobowości człowieka jak właśnie zdobyte doświadczenia.
Dlatego ja wyznaję troszkę inną zasadę, a mianowicie, że czasami, aby zaznać prawdziwego szczęścia trzeba zapomnieć, że kiedyś miało się więcej...
Natomiast druga moja maksyma, która też ma w sobie pewną mądrość mówi o tym, że  czasami trzeba coś w życiu poświęcić, by następnym razem osiągnąć więcej, i ja w to wierzę...

913

Odp: przegrywam

Wszystko wraca do mnie dzisiaj . Gdy juz myslałam że całkowicie sie pozbierałam po raz kolejny spadłam na samo dno. Nie wiem skad ta zmiana nastroju. Poczułam że brak mi tego co było, smutno mi bo znow nie wyszło coś w co wierzyłam całym sercem. Zrozumiałam że nie mam siły się otwierać przed kolejną osobą. Gdy poczułam inne ręcę na swoim ciele zabrakło mi jego rąk. Gdy dostałam to co chciałam  od losu zapragnęłam z tego zrezygnować.

"Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy. "

914

Odp: przegrywam

Dotyka się dna żeby się odbić. Trzeba tylko zebrać w sobie siłę.

Najpiękniejsze są miłości, których nie ma.
Które jutro przyjdą albo nie.
Najpiękniejsze są miłości, których nie ma.
Światło z nieba nie wiadomo jak i gdzie.
(...) Najpiękniejsze są miłości, które były.
Są jak stare wino kiedy płynie czas.
Najpiękniejsze są miłości, które były.
Taka chwila przyjdzie na każdego z nas.

915

Odp: przegrywam

dziękuje Kochane :*

wiem dobrze wiem, co powinnam robić tylko jak? gdy już nie widzę sensu, muszę to sobie wszystko poukładać cały czas to robię ale ciągle czuje, że nic nie jest na swoim miejscu a może powinnam się nauczyć żyć w tym chaosie? może to mój nowy "porządek"?
Wiem tylko jedno, że już nic nie jest takie samo nigdy już nie będę tą osobą, którą byłam przed poznaniem jego ani tą którą byłam będąc z nim... tylko kim ja teraz jestem?

916

Odp: przegrywam

teraz gubię wśród swoich myśli, kiedy w końcu miłość przestanie kierować moim życiem...
spotkaliśmy się... stało się, kochaliśmy się nie potrafiłam, nie ulec, pragnęłam tego tak bardzo, że nie potrafiłam się oprzeć... czułam się jak pod wpływem narkotyku za długo przebywaliśmy ze sobą pomimo starań zachowania bezpiecznego dystansu ale to jest chyba silniejsze od nas...

tylko kiedy minęło trochę czasu On leżąc patrzył na mnie tak dziwnym, obcym, smutnym wzrokiem, którego nigdy wcześniej nie widziałam zaraz potem łzy napływające do Jego oczu i zamykające się za nim drzwi.
Dodam, że zapomnieliśmy się zabezpieczyć sad

917

Odp: przegrywam

malaiduzy
Stało się ale co dalej kochana? Wiązesz z tym jakieś nadzieje? Co czujesz? I co on o tym myśli?

918

Odp: przegrywam
malaiduzy napisał/a:

teraz gubię wśród swoich myśli, kiedy w końcu miłość przestanie kierować moim życiem...
spotkaliśmy się... stało się, kochaliśmy się nie potrafiłam, nie ulec, pragnęłam tego tak bardzo, że nie potrafiłam się oprzeć... czułam się jak pod wpływem narkotyku za długo przebywaliśmy ze sobą pomimo starań zachowania bezpiecznego dystansu ale to jest chyba silniejsze od nas...

tylko kiedy minęło trochę czasu On leżąc patrzył na mnie tak dziwnym, obcym, smutnym wzrokiem, którego nigdy wcześniej nie widziałam zaraz potem łzy napływające do Jego oczu i zamykające się za nim drzwi.
Dodam, że zapomnieliśmy się zabezpieczyć sad

hej, a gdzie w tym wszystkim jakaś rozmowa? ustalenie? dlaczego sobie Kochana pozwalasz na tego rodzaju gierki? czy mało Tobie jest cierpienia? oczywiście zrozumiałe pożądanie, tęsknota... ale nasze doświadczenie winno nas uczyć, że nigdy nie wychodzimy na tym dobrze, bo po chwili wspaniałych uniesień powraca rzeczywistość... i co teraz znowu będziesz musiała sie zastanawiać co dalej?
Cholera jasna no!!! ALBO SIE FACET OKREŚLI ALBO KOPNIJ GO( DOSŁOWNIE) W TYŁEK NIECH SIĘ OTRZĄŚNIE. a Ty przestań wreszcie siebie w ten sposób traktować bo za każdym Twoim uczuciowym podejściem będzie się to kończyło na płaczu..... Musisz się kochana wziąć w garść i  wydaje mi się, że w tym przypadku musisz uczucia odstawić na bok . Nie mów, że się nie da....... ten czas kiedy On milczy nie poświecaj rozmyślaniom o Nim lecz o sobie......
Z jednej strony doskonale Ciebie rozumiem - możesz być tego pewna, ale z drugiejs trony jak patrzę z boku to uważam, że stajesz sie ofiarą własnych uczuć, które zamiast sprawiać, że jesteś szczęśliwa unieszczęśliwiasz siebie jeszcze bardziej. 
Czy On coś konstruktywnego powiedział?

919

Odp: przegrywam

nie wiem... wyszedł mówiąc uśmiechnij się, ja nic nie mówiłam On też
teraz jestem bardziej skupiona na tym aby nie było dzidziusia i tylko o tym z nim rozmawiałam
a co dalej? nie wiem... nie chce pytać o nic chce żeby sam mi to powiedział a jeżeli zostawi to tak jak jest to ja też nie będę nic robić. szczerze to nie wiem co powinnam teraz zrobić ... sad

920

Odp: przegrywam
KGB napisał/a:

stajesz sie ofiarą własnych uczuć, które zamiast sprawiać, że jesteś szczęśliwa unieszczęśliwiasz siebie jeszcze bardziej. 
Czy On coś konstruktywnego powiedział?

Masz rację muszę się od tego jakoś uwolnić, tylko nie potrafię
Dziś się pewnie spotkamy i zobaczymy... co ja mam teraz zrobić... sad

921

Odp: przegrywam
malaiduzy napisał/a:

nie wiem... wyszedł mówiąc uśmiechnij się, ja nic nie mówiłam On też
teraz jestem bardziej skupiona na tym aby nie było dzidziusia i tylko o tym z nim rozmawiałam
a co dalej? nie wiem... nie chce pytać o nic chce żeby sam mi to powiedział a jeżeli zostawi to tak jak jest to ja też nie będę nic robić. szczerze to nie wiem co powinnam teraz zrobić ... sad

a który masz dzień cyklu? no i czy poszliście na całość? 

Mala co powinnaś zrobić teraz? teraz zrób test i dlaczego skoro doszło do zbliżenia nadal nei wiesz na czym stoisz? czy nie nasuwa Ci się odpowiedź? czy Ty  chcesz być w tej stagnacji w nieskonczonosć? albo moze do czasu aż on znajdzie inną i wtedy gwarantuje nawet Ci o tym nie powie tylko poprostu się o tym dowiesz.
Co za faceci..... kuźwa brak mi słów.

922

Odp: przegrywam

malaiduzy
Nie chcesz pytać ale chyba powinnaś, powinnaś widzieć na czym stoisz. Kilka lat temu postapiłam dokładnie jak Ty i wiesz co? następnego dnia powiedział ze mnie kocha, pragnie ale niechce ze mną być i ze przeprasza że jest skurwysynem smile ale może Wy tego tak nie zostawicie, nie wiem. Z własnego doświadczenia wiem,że nie można dopuszczać do takich sytuacji, bo po wszystkim znow wszyscy cierpimy jeszcze bardziej  a wpomnienia nie dają nam normalnie funkcjonować. Wiec badz bardziej dojrzała niż on, nie zatracaj sie w zbędnych nadziejach tylko się z nim spotkaj i sama wszystko zakończ, raz na zawsze.

923

Odp: przegrywam

A może ktoś chce pogadać? gg: 344379.
Jestem chora i mi się nudzi już 4 dzień w łóżku...

Dziewczyny, trzymam za Was kciuki!

924

Odp: przegrywam
samasamotnaznow napisał/a:

powiedział ze mnie kocha, pragnie ale niechce ze mną być i ze przeprasza że jest skurwysynem smile

jeżeli od razu się nie dowiedziałam co będzie to chyba coś takiego usłyszę albo i nic...

samasamotnaznow napisał/a:

Wiec badz bardziej dojrzała niż on, nie zatracaj sie w zbędnych nadziejach tylko się z nim spotkaj i sama wszystko zakończ, raz na zawsze.

tylko się boję, że zabraknie mi siły i odwagi no ale to najlepsze wyjście.

KGB napisał/a:

a który masz dzień cyklu? no i czy poszliście na całość?

dzień płodny, tak na całość
pigułka 72 godz. po pomoże?

KGB napisał/a:

Co za faceci..... kuźwa brak mi słów.

a ja głupia myślałam, że ten jest inny nie sądziłam, że kiedykolwiek mnie skrzywdzi sad

tylko ja naprawdę nie chciałam, żeby doszło do czegoś więcej miedzy nami dopóki nie wiem na czym stoję... ale doszło i teraz czuję się z tym dużo gorzej ;/

925

Odp: przegrywam

malaiduzy
Skoro to był dzień płodny i poszliscie na całość udaj się po tabletkę 72 h po, tylko że im szybciej się ją zażyje tym większe prawdopodobieństwo że zadziała, więc nie zwlekaj ani chwili, lekarze często wypisuja ta recepte równiez w niedziele, bo liczy się czas.  Niech Ci tylko kochanie nie przyjdzie do głowy że mała dzidzia mogłaby cokolwiek w tej sytuacji zmienić, nie było by lepiej,ani  dla ciebie,ani dla niego , ani  dla dziecka. Dziecko związku nie uratuje, tym bardziej związku którego nie ma.

926

Odp: przegrywam

wiem napisałam mu to wczorja ma załatwić recepte od znajomego lekarza ale jakoś mu sie nie spieszy... bo na pogotowie to chyba nie ma sensu jechac?

927

Odp: przegrywam

No nie wydaje mi się że na pogotowiu dadza ci taka receptę, ale każdy lekarz prywatnie powinien ci ja od ręki wypisac i nie robic z tego problemu. Wiec pospiesz się kochana żebys dzisiaj ja wzięła.

928

Odp: przegrywam

Ty się nie oglądaj na Niego bo w razie gdyby to nie On będzie chodził w ciązy, rodził przez ileś godzin w męczarniach, przechodził połogu i gruncie odpowiadał za to jak wytłumaczyć dziecku że ojciec to niezdecydowany, nieodpowiedzialny typ. Jeśli nie masz  znajomego lekarza to dzwoń po znajomych - oczywiście nie mówiąc po co Ci nr- i proś o numery żeby dostac się do jakiego lek. Interniści , rodzinni tez wypisują takie recepty.

Oj Kochana - daj sobie z nim spokój. Widzisz i masz obawy a On gdzie jest? może w kościele się poszedł zastanawiać?

929

Odp: przegrywam

ma już ta receptę jedzie do mnie
3majcie za mnie kciuki muszę być silna !

930

Odp: przegrywam

Ty mu powiedz żeby spadał, badz konkretna i niech on tez bedzie wreszcie zdedcydowany. Daj nam znać jak poszło smile

931

Odp: przegrywam

malaiduzy Dziecko w takiej sytuacji nic nie zmieni - chyba że na gorsze. Zażyj tą tabletkę i j.w niech spada na drzewo banany prostować. Czekamy na wiadomość. 3 maj sie wink

932

Odp: przegrywam

wzięłam tabletkę smile

potem spędziliśmy razem resztę dnia, zaprosił mnie do siebie rodzina Jego była w domu, znów zrobiło się gorąco między nami.

szliśmy razem objął mnie zacząć coś podśpiewywać sobie to się spytałam czemu jest taki wesoły? a On a czemu Ty taka smutna? chwile milczałam potem odpowiedziałam, że może dlatego, że nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, a On nic cisza... nie drążyłam tematu miałam zrobić to później ale jakoś tak mi nie wyszło...

czy czyny nie mówią nam czasem więcej jak słowa? czasem chyba łatwiej coś pokazać niż powiedzieć.

pomyślałam sobie po co mi te deklaracje? co z tego, że powie, że chce być ze mną czy nie powie tego jedno i drugie nie da mi gwarancji. Najważniejsze żeby był !

933

Odp: przegrywam

witaj Mala...jak dzisiaj minał dzień?

934

Odp: przegrywam

Anet,  w porządku trochę zimno za oknami ale ogólnie dobrze nawet na chwilę słońce wyjrzało zza chmur smile, a jak u Ciebie?

póki co czekam spokojnie na rozwój wydarzeń, cierpliwość to jest to czego się ciągle uczę
On się nie odzywa, ja też milczę

dziwnie się czułam będąc wczoraj u Niego moje fotografie ciągle na tym samym miejscu, moje kapcie wciąż są moje, moja poduszka nadal na mnie czeka, dźwięk muzyki z płyt których razem słuchaliśmy, jakby to wszystko tak spokojnie na mnie tam czekało

935

Odp: przegrywam

hej! Mała...mam takie jakieś wrażenie ,że wszystko miedzy Wami się ułoży. Potrzeba chyba tylko czasu...i cierpliwości,której właśnie się uczysz. A u mnie...jakos bez zmian...cisza i spokój. On milczy..ja milczę- i niech tak będzie! Jak pisałam- jestem w stanie zobojetnienia. Nie powiem ,ze nie myslę( o nim) ale....hmmmm jakby tu powiedzieć? Mysle już nie na zasadzie jakby było gdybyśmy byli razem-tylko jakoś tak jakbym patrzyła na wszystko przez jakąś szybe dymną albo stała z boku i była tylko obserwatorem. Dziwne to ...ale chyba z czasem nie tylko wspomnienia sie zacierają ale również i nasze pragnienia,marzenia...nie wiem sama. Wiem tylko ,że jest to u mnie jakieś nowe doznanie! i chyba mi z nim dobrze!

936

Odp: przegrywam

a i najważniejsze! jak juz myslę o nas...to nie ma tego ścisku w sercu i tego czegoś w przełyku- co blokuje przełknięcie śliny!!!

937

Odp: przegrywam

dziewczyny! Jesteście mądre kobitki...powiedzcie mi- dlaczego ja zawsze trafiam na facetów,którzy nie potrafia zawalczyć? Chodzi mi o to ,ze kiedy ja mówie "nie" i kończę związek- nigdy..ale NIGDY! żaden z nich o mnie nie zawalczył? I obojetnie ,czy to związek długotrwały, czy tam takie...wiecie....Zawsze ja kończę ......a oni-dziekuje dowidzenia i godzą sie z tym. Zauważyłam ,ze zaczynam to robić ( te kończenia znajomości) czasami dla zasady...aby sprawdzić...

938

Odp: przegrywam

a tak wogóle...to jak meżczyzna może powalczyć o kobietę? Może mnie to spotyka...tylko nie wiem ,że to właśnie to.... Teraz przydałyby sie jakieś opinie meżczyzn.....

939

Odp: przegrywam

oooooo ! i widzicie...znalazłam w koncu coś..w nim - co sprawiło ,ze uświadomiłam sobie ,że on wcale nie jest taki wyjątkowy! Jest jak każdy....też o mnie nie walczył...i juz mi lżej!!!!

940

Odp: przegrywam

Mam teraz chwile wolnego, siedze i czytam rózne watki, różne historie . Nasuwa się tylko jedna myśl: nasi byli partnerzy zrezygnowali z nas, zostawili, okłamali, skrzywdzili a to nasz świat się wali, nie ich. Oni zyja normalnie, pracują, spotykaja sie ze znajomymi, poznaja nowych ludzi a my? nie jemy, nie spimy, płaczemy, nie mamy siły rano sie umalować, nie mamy ochoty wychodzic z domu, cierpimy całymi tygodniami, miesiącami a nawet latami. Nasza samoocena jest na poziomie ujemnym, nasz świat staje się pusty, nasze mysli krążą tylko wokół tego co było. Ile tak można? bo ja juz tak niepotrafie, to mnie wykańcza, zabija, wysysa ostatnia energie, odbiera resztki szczęścia, zabiera chęć do walki. Spróbujmy oswoić wspomnienia, nauczyc sie samotności, przestać idealizować byłego partnera. Zajrzyjmy do swojej duszy, gdzie jest usmiech serca? Podejmijmy największą wewnętrzna walkę ze sobą, o siebie .

Jeszcze niezapomniany tekst z Lejdis :" Jeżali faceci sa z Marsa, to niech tam k**wa wracaja " big_smile

941

Odp: przegrywam

Droga samasamotnaznow...oswoiłam wapomnienia ( już nie bolą chyba)...nauczyłam sie zyć w samotności( zrezygnowałam ze związku bo nie było w nim uczucia) jestem sama teraz...... i potrzebuję tej samotności...czuje ,że zaczynam oddychać,ze łapie oddech pełna piersią...ale wiesz co....bardzo Go kocham....i nie chcę walczyc z tą miłością...bo jest a właściwie było czymś niesamowitym w moim życiu...była taka,ze .....unosiłam sie nad ziemią! I wiesz ...po dłuzszym czasie od rozstania powiem Ci tak....żyje juz nie "NIM" jako osobą...zyję tym uczuciem- a on jest tylko obok! Jest mi łatwiej....bo zrozumiałam...że to moja miłość i moje uczucie i tego nikt mi nie zabierze ( to jest we mnie) ale nie ON...On jest tylko półśrodkiem do tego wszystkiego...co mam i co mogę komuś ofiarować. Tak właśnie! Cieszę sie z tego ,że nie może mi zabrać mojego uczucia,tym kim jestem i tego jaka jestem  ( Boże ,gdyby on to wiedział ..!!) Mam wiele miłości w sobie, nawet Jego szanuję ( i Jego decyzję) tylko to On stracił...bo nikt nie bedzie Go tak kochał,rozumiał,szanował...... już teraz to wiem...nawet mi go żal......A ja jestem sobą i taką zostanę!!!!! Nigdy nikomu nie pozwolę sie tak poniżyć...aby go znienawidzieć!

942

Odp: przegrywam

dla wyjaśnienia- zrezygnowałam ze związku bez miłości- mówię o swoim "ByLYM",który powrócił do mojego życia ...nie wiem czemu...! Natomiast dażę miłością osobę...dzieki,której tutaj jestem.....

943

Odp: przegrywam

a "Lejdis" ...to mój ulubiony film....nie wiem czemu- tak nierozumiany przez mezczyzn...

944

Odp: przegrywam

anet74

Ja się juz pogodziłam że go nie ma, potrafie z nim porozmawiać, nie czuje do niego żalu czy nienawiści, gdzieś w sercu pozostało tylko pragnienie bycia blisko niego, pozostały wspomnienia ale to nie brak jego osoby, to nie brak faceta który był chłopcem. Pozostało uczucie, które nas łączyło, które pielęgnowałam w sama w sobie przez pięć długich lat, to uczucie które zmieniło mnie w całości, które ukształtowało moją osobowość. Może gdy przestane karmić to uczucie wspomnieniami, może gdy przestane karmic je jego widokiem... może wtedy będzie mniejsze. Nie wiem czy kiedykolwiek umrze we mnie ono, może bedzie przy mnie zawsze.

945

Odp: przegrywam

moja droga ....prawdopodobnie to uczucie zostanie na zawsze

946

Odp: przegrywam

ja zrobiłam wszystko ....by je wyeliminować. nie udało sie po 2 latach. Przestałam z tym walczyć! I tak jak napisałam...to uczucie jest MOJE ..tylko i wyłącznie! I tego mi nie zabierze....niestety dla niego!

947

Odp: przegrywam

I dobrze mi z tym moim uczuciem...bo przynajmniej wiem ,czego chce,wiem- jakiego stanu mam oczekiwać ,kiedy będe zakochana....i naprawde juz wcale nie chodzi mi o niego bo wiem ,że on nie jets w stanie dać tego ani mnie ani żadnej kobiecie. A nie mam zamiaru zmieniac ,uświadamiac kogoś na siłę. Już sie z tym pogodziłam. Tylko wiesz...obawiam się tego ..jak sie zachowam ,kiedy sie odezwie...tego niestety jakoś nie mogę przeiwidzieć. boję sie ,że moge sie "złamać"...

948

Odp: przegrywam

ja mam o tyle dobrze ,ze od 3 miesięcy jak sie nie kontaktujemy nie muszę go widzieć. nie wiem nawet ,czy żyje...ale jakoś coraz mniej to mnie interesi.....chyba za bardzo zamykam sie w sobie ( razem z tym uczuciem). Boję sie ,żeby nie była to jakaś obsesja...

949

Odp: przegrywam

teraz zaczęłam sie zastanawiać nad tym ,dlaczego uważałam go za wyjątkowego i dlaczego go kocham? I wiesz co.....niewiele miałabym do wyliczania.....naprawdę... kurde....

950

Odp: przegrywam

Kurde nie śpię od 3 dni (tzn w nocy tak posypiam tylko na godzinę co godzinę) i zastanawiam się co jest przyczyną. To że zostałam znowu sama, czy to że związałam się z Dupkiem czy może przez to że straciłam miłość mojego życia? Robię sobie taki rachunek sumienia i oto wnioski:

Jestem zołzą - to wiem. Wymagam od faceta poświęcenia, chcę być kochana, dopieszczana, chcę się czuć bezpiecznie (finansowo także) ale przede wszystkim chcę wiedzieć że można na niego liczyć np. przy naprawie cieknącego kranu tongue Muszę wszystko wiedzieć, grzebać w telefonach, portalach co i z kim pisze, czy mnie okłamuje czy nie (syndrom oszukanej), ale nikt w tym wszystkim nie dostrzegał we mnie tego co mam w środku. I co?
Ten pierwszy był prawie idealny. Prawie bo na słowo "Kocham Cię" odpowiadał "jo tysz" co strasznie mnie irytowało. Nigdy nie powiedział pierwszy tylko zawsze ja ciągnęłam "temat". Więc zdecydowanie miałam go za co kochać i kocham nadal przede wszystko za to, że mogę na niego liczyć nawet teraz.
A ten drugi?? Dzieciak mieszkający z rodzicami, pracujący dzięki znajomościom ojca, chytry egoista, nie umiejący przybić gwoździa, zezowaty, garbaty (autentycznie), szukający w związku wyłącznie interesu - ja tobie a ty mnie - do tego perfidnie kłamiący prosto w twarz.

I powiedzcie mi, gdzie tu sens i logika? Byłam można powiedzieć na dwóch różnych planetach, zakochałam (ex1) i zauroczyłam się (ex2)  w facetach którzy są od siebie tak różni i tutaj pytanie: Kogo ja tak naprawdę szukam??

Chcemy być kochane to jasne jak słońce ale czasem za wysoko chyba stawiamy sobie poprzeczkę. Mówimy sobie że jak nie ten to inny a potem płaczemy do poduszki bo znowu nam nie wyszło. Jestem właśnie na takim etapie, bo wiem że wiele w tych przypadkach zależało ode mnie, ale chyba to jest kolejna szkoła życia. Teraz każda, nawet najmniejsza wątpliwość to zakończenie czegokolwiek. Bez analizy i przemyśleń. Im mniej się wie, tym lepiej się śpi. Dosięgam pułapu "wolę nie wiedzieć" i chyba tak jest lepiej.

951

Odp: przegrywam

witajcie dziewczyny...co tutaj taka cisza??? Mirella ...kochana- ja też jestem zołzą. Jak sie facet stara...to ja mu coraz wyżej poprzeczke podnoszę...no ale cóż! Takie jesteśmy- najważniejsz ,że mamy tę świadomość ,że tak jest i chyba chcemy to zmienić i potrafimy sie do tego przyznać.

952

Odp: przegrywam

Witaj anet! Też się dziwię że w tym wątku takie puchy ale to może i dobrze. Skoro nikt się nie udziela w wątku "przegrywam" to widocznie wygrywa tongue i oby tak było.
A co do zołzy to widocznie tak jak piszesz - takie jesteśmy. Odkąd faceci podcięli nam skrzydła, zaczęłyśmy latać na miotle. Ale coraz mniej nad tym dumam. Jestem kim jestem, znam swoje wady i staram się je korygować.

953

Odp: przegrywam

oj kurcze....ja to chyba będę siedziała w tym wątku.....niby sie stawiam...jak ten podcinany kogut....jednak wszystko jest we mnie nadal...Tylko ,ze ambicja nie pozwala mi wiesz na co...????

954

Odp: przegrywam

aj zawzięłam sie teraz......

955

Odp: przegrywam

co oczywiście  nie znaczy ,że nie przegrywam...z włąsnymi myślami,pragnieniam! Jeszcze to chciałąbym zwalczyc w sobie ...ale nie wiem jak?

956

Odp: przegrywam

Bo to wszystko co się dzieje w naszym życiu to taka próba na którą zostałyśmy wystawione i sprawdzamy granice naszych ambicji, naszej dumy itd. Ja jestem strasznie uparta i zawzięta (zołzy tak mają tongue) i niekiedy nawet się cieszę że potrafię stanąć okoniem. Jak to było w piosence "lubię się sparzyć i spokojnie koić ból a potem mówić że tak chcę.. "
I też często wiem że przegrywam i sama dla siebie jestem tym motorem który to napędza.

957

Odp: przegrywam

ale wiesz,ze za moją zołzowatość- On mnie szanował! Czyli chyba nie warto sie zmieniać...

958

Odp: przegrywam

"Wstałam tam gdzie nie chciałam nigdy wstać
Za ciemno żeby widzieć
Za ciemno żeby myśleć
To nie byłam ja to mógł być tylko mój cień
To był mój cień
Pomylił noc z dniem

Powiedz mi jak to widzisz
Powiedz mi
No powiedz mi jak to widzisz
Powiedz mi
Powiedz mi jak to widzisz
Powiedz mi ...

Lubię tak
Widzieć się w lustrze każdego dnia
Póki mnie nie znasz
Chcesz mnie jeszcze znać
A tam pusto
Nic
Otwarte drzwi
Przeciąg
Trzaskające okno ... "

959

Odp: przegrywam

ale mnie dzisiaj jakaś nostalgia dopada...a tak sie trzymałam dzielnie tyle dni kurcze.....

960

Odp: przegrywam

aneta to syndrom zaczynającego się weekendu. Zrób sobie jakiś plan na te dni i postaraj się czymś zająć żeby nie myśleć za dużo.

961

Odp: przegrywam

Uuuuuu... jaka cisza smile Też oglądacie "Sex w wielkim mieście"?

962 Ostatnio edytowany przez slavek35 (2011-03-27 13:23:10)

Odp: przegrywam

witam . Nie wiem czy bede tu mile widziany sad .  ja mialem akurat odwrotne doswiadczenie . Znajdziecie mnie na watku moja historia . 2 razy kochalem. Jestem niestety niesmialy swiadomy ze nie   mam atrakcyjnego wygladu wiec teraz tym trudniej a co  do walki ? No  coz jedna jedna wylaczyla zupelnie telefon a byla zagranica a druga , byla narzeczona jak mozna walczyc jesli mieszka sie daleko i powiedziala ze poznala innego ? Tylko zeby byla jasnosc to nie jest skarga i nie uslyszala zlego slowa . Milego dnia

963

Odp: przegrywam

Witam,
Wydaje mi się, że każdy jest atrakcyjny smile wystarczy odpowiednio zadbać o siebie. Czemu uważasz, że z tego powodu miałoby być Ci gorzej?
Może to i lepiej gdy czasem nie mamy możliwości aby walczyć, ja próbuje ale ostatnio zastanawiam się czy nie odpuścić lecz tak bardzo Go kocham, że dopóki widzę nadzieję pewnie będę to robić a już naprawdę nie wiem co mogłoby mi ją odebrać...
Więc może lepiej gdy definitywnie się coś kończy można się szybciej pogodzić z rozstaniem z utratą ukochanej osoby, niedługo minął 3 miesiące a ja nadal nie wyobrażam sobie dalszego życia bez Niego.

964

Odp: przegrywam
mirella napisał/a:

Kurde nie śpię od 3 dni (tzn w nocy tak posypiam tylko na godzinę co godzinę) i zastanawiam się co jest przyczyną. To że zostałam znowu sama, czy to że związałam się z Dupkiem czy może przez to że straciłam miłość mojego życia? Robię sobie taki rachunek sumienia i oto wnioski:

Jestem zołzą - to wiem. Wymagam od faceta poświęcenia, chcę być kochana, dopieszczana, chcę się czuć bezpiecznie (finansowo także) ale przede wszystkim chcę wiedzieć że można na niego liczyć np. przy naprawie cieknącego kranu tongue Muszę wszystko wiedzieć, grzebać w telefonach, portalach co i z kim pisze, czy mnie okłamuje czy nie (syndrom oszukanej), ale nikt w tym wszystkim nie dostrzegał we mnie tego co mam w środku. I co?
Ten pierwszy był prawie idealny. Prawie bo na słowo "Kocham Cię" odpowiadał "jo tysz" co strasznie mnie irytowało. Nigdy nie powiedział pierwszy tylko zawsze ja ciągnęłam "temat". Więc zdecydowanie miałam go za co kochać i kocham nadal przede wszystko za to, że mogę na niego liczyć nawet teraz.
A ten drugi?? Dzieciak mieszkający z rodzicami, pracujący dzięki znajomościom ojca, chytry egoista, nie umiejący przybić gwoździa, zezowaty, garbaty (autentycznie), szukający w związku wyłącznie interesu - ja tobie a ty mnie - do tego perfidnie kłamiący prosto w twarz.

I powiedzcie mi, gdzie tu sens i logika? Byłam można powiedzieć na dwóch różnych planetach, zakochałam (ex1) i zauroczyłam się (ex2)  w facetach którzy są od siebie tak różni i tutaj pytanie: Kogo ja tak naprawdę szukam??

Chcemy być kochane to jasne jak słońce ale czasem za wysoko chyba stawiamy sobie poprzeczkę. Mówimy sobie że jak nie ten to inny a potem płaczemy do poduszki bo znowu nam nie wyszło. Jestem właśnie na takim etapie, bo wiem że wiele w tych przypadkach zależało ode mnie, ale chyba to jest kolejna szkoła życia. Teraz każda, nawet najmniejsza wątpliwość to zakończenie czegokolwiek. Bez analizy i przemyśleń. Im mniej się wie, tym lepiej się śpi. Dosięgam pułapu "wolę nie wiedzieć" i chyba tak jest lepiej.

Mirella, tylko dlaczego taka szkoła życia przytrafia się właśnie nam? Dlaczego innym jednak życie upływa bez większych burz?

Płaczę od 2 dni, obwiniam siebie za wszystko: swoją zołzowatość, niezdecydowanie, fochy, emocjonalność, wymagania, egoizm... Nie cofnę czasu, mogę wyciągnąć wnioski z tej lekcji życiowej, ale skąd wiem, że los jeszcze postawi na mojej drodze kogoś??....

965

Odp: przegrywam

Poznałam poprzez neta fajnego chłopaka, dobrze sie dogadujemy, nwaet mi sie podoba ( daaaaaaaawno już nie miałam fajnej znajomości), spotykamy sie, jest miło.
Ale zakrada sie czarny kot, któremu na imie "Wątpliwość: a jeśli on mi sie bardziej podoba , niż ja jemu, a jeśli postanowi zakonczyć znajomośc a mnie właśnie zaczyna na niej zależec, a jeśli ściemnia ( bo podobnie jak Mirella mam syndrom oszukanej) i mętli w głowie gotowy.
Mam za sobą sporo nieudanych znajomości z facetami, tyle że ta może pozostawić po sobie zranione uczucia, bo ja tak naprawde nigdy nie byłam  zakochana ( ani nie miałam poczucia, że jestem kochana).

Dlatego nieraz gdy obserewuje życie moich koleżanek, które poznają chłopaka a za 3 miesiące, welon, suknia, kościół i ślub a ja za każdym razem jak kulą w płot, to mam lekką pretensje do losu, że idzie mi to jak po grudzie

966

Odp: przegrywam
NiobeXXX napisał/a:

Poznałam poprzez neta fajnego chłopaka, dobrze sie dogadujemy, nwaet mi sie podoba ( daaaaaaaawno już nie miałam fajnej znajomości), spotykamy sie, jest miło.
Ale zakrada sie czarny kot, któremu na imie "Wątpliwość: a jeśli on mi sie bardziej podoba , niż ja jemu, a jeśli postanowi zakonczyć znajomośc a mnie właśnie zaczyna na niej zależec, a jeśli ściemnia ( bo podobnie jak Mirella mam syndrom oszukanej) i mętli w głowie gotowy.
Mam za sobą sporo nieudanych znajomości z facetami, tyle że ta może pozostawić po sobie zranione uczucia, bo ja tak naprawde nigdy nie byłam  zakochana ( ani nie miałam poczucia, że jestem kochana).

Dlatego nieraz gdy obserewuje życie moich koleżanek, które poznają chłopaka a za 3 miesiące, welon, suknia, kościół i ślub a ja za każdym razem jak kulą w płot, to mam lekką pretensje do losu, że idzie mi to jak po grudzie

Ktoś mi niedawno doradził, żebym mniej analizowała i pozwoliła po prostu na rozwój wydarzeń. Spróbuj wyłączyć myślenie o tej znajomości (gdy nachodzą Cię jakieś dziwne myśli, skieruj uwagę na coś innego), bardziej czuj niż się zastanawiaj.

I aż chce mi się powiedzieć "Niobe, w końcu" wink Powodzenia z nowym facetem!

967

Odp: przegrywam

Święta prawda ..z tym wyłączeniem myslenia...Ja za dużo rzy słyszałam ,że z tym przesadzam....

968

Odp: przegrywam

razy

969

Odp: przegrywam

no tak analizy są bardzo ok ale czasami robimy sobie dużą krzywdę.... skupiamy się zupełnie na czymś innym, zamiast cieszyć się tym co jest nam dane. Jeśli człowiek wie czego chce, to poznając druga osobę jest w stanie szybko ocenić czy ma ochotę na bliższe relacje. Piszecie o strachu przed kolejnym rozczarowaniem... może to kwestia tego, że nie jesteście gotowe na coś nowego? zamiast zastanawiać się nad tym czy on jest w stanie nas oszukać może lepiej się skupić na sobie, czyli: co ja mogę zrobic teraz aby nie dać się oszukać ale nie rezygnować z tej intrygującej znajomości? jestem pewna, że to zawsze przyniesie wymierną korzyść dla Ciebie i dla Niego smile
Zdanie: "a jeśli On podoba mi się bardziej niż ja jemu" - wiem dlaczego to tym myślisz, ale moja droga popracuj trochę nad pewnością siebie i czerp radość z tego, że ktoś wzbudza w tobie miłe emocje a nie doszukuj się tutaj dziury w całym..... nie odmawiaj sobie przyjemności.. ale dokładaj pracy w to abyś nie cierpiała.... czyli podejdź do kontroli swoich emocji.... uwalniaj je, ale nie zatracaj się smile Pamiętajmy o jednej ważnej sprawie: mamy moc decyzyjną - przede wszystkim dla swoich myśli, czynów.

970

Odp: przegrywam

KGB, tylko jak ta pewnosc siebie budowac w obliczu niepowodzen?

971 Ostatnio edytowany przez KGB (2011-03-27 17:54:43)

Odp: przegrywam

Aga, a co Tobie się w sobie nie podoba? jakie czynniki? i co zrobiłaś aby to zmienić? nie będę się bawić w psychologa ani uskuteczniać psychoanaliz. Powiem Ci jako normalna dziewczyna, która ma dystans do siebie i siebie lubi. Zauważ, jak poznajesz kogoś ( kogokolwiek z kim jesteś związana emocjonalnie w relacji długofalowej) to z biegiem czasu pewne rzeczy zaczynają CI przeszkadzać - nie podobają CI się - co więc robimyz automatu - najczęściej próbujemy je wyelimonować w tej osobie, próbujemy uzyskać zmianę - oczywiscie nam to nei wychodzi - ponieważ nikt nie jest maszyną i nie będzie sie dla nas zmieniał tym  bardziej jeśli mu ztym ok. A teraz tak: masz gwarantowany sukces bo to Ty sie czujesz ze sobą źle, Twoja pewność siebie została zatracona i źle się z tym czujesz - nic prostszego - poprostu to zmień. Pomyśl co Ci przeszkadza - zmień to..... zmien fryzurę, kolor włosów - zaszlaej idź do dobrego wizażysty - fryzjera i nie sprawi cudo, idź do kosmetyczki - kilka zabiegów na wiosne - zdziałają cuda, zacznij żyć aktywnie - wysiłek fizyczny poprawia metabolizm i nie tylko przede wszystkim nastrój. Zmień styl ubierania, podkreśl swoje walory!!  zacznij od tych dorbiazgów ok? aż spojrzysz w lustro i powiesz : jestem fajną kobietą..... paru facetów oglądających się za Tobą na ulicy wywoła u CIebie uśmiech i podbuduje.... To są drobiazgi, które pozowla Ci wejść w fazę metamorfozy w Twojej głowie i przy wysiłku i pracy nad sobą zaczniesz czuć pewność, wartość, szacunek do siebie.......:):)
Oczywiście skupilam się świadomie na czynnikach zewnętrznych, ponieważ one najszybciej i najskuteczniej nas podbudowaują..... później przyjdzie czas na ewolucje wewnętrzną....

972

Odp: przegrywam
Aga30 napisał/a:

Mirella, tylko dlaczego taka szkoła życia przytrafia się właśnie nam? Dlaczego innym jednak życie upływa bez większych burz?

Płaczę od 2 dni, obwiniam siebie za wszystko: swoją zołzowatość, niezdecydowanie, fochy, emocjonalność, wymagania, egoizm... Nie cofnę czasu, mogę wyciągnąć wnioski z tej lekcji życiowej, ale skąd wiem, że los jeszcze postawi na mojej drodze kogoś??....

Ja zaczęłam sobie to tłumaczyć tak, że jeszcze nie trafiłam na tą odpowiednią osobę, przy której większość negatywnych emocji po prostu zasypia. Jeśli jestem zła na faceta to często dlatego że dał mi do tego powód a potem o impulsywność, zołzowatość  przy moim charakterze nie trudno. Kiedyś rozmawiałam ze swoim ex i prosiłam go wręcz o to, że pewne rzeczy mnie strasznie denerwują i aby tego nie robił ale on w ogóle się tym nie przejmował, więc jakby sam napędzał ten przeklęty mechanizm.

Dlatego Aga nie ma się o co obwiniać, przez to wpadasz w jeszcze większy dół. Ja wiem, że nasz charakter jest trudny, ale chyba żadna z nas nie zasłużyła sobie tym "minusem" na dostanie w policzek takim czymś jak zdrada.
KGB dobrze radzi, skup się na sobie, na tym co jest w tobie pozytywnego, zacznij o siebie dbać, wychodzić z domu. Z czasem w psychice wszystko się ułoży i będzie tylko lepiej.

973

Odp: przegrywam

Dziewczyny to nie jest tak, że jeśli ktoś nas zdradzi, odejdzie to znaczy, ze jesteśmy do dupy..... to oznacza poprostu, że nie związałyśmy sie z osobami którym odpowiadamy i które są odpowiednie dla nas. Moja stanowczość, konsekwencja, nie wybredne poczucie humoru jednych zachwycają a inni są zniesmaczeni czy z tego powodu mam się czuć źle? NIE ponieważ ja lubię swoje żarty i lubię swoją konsekwencję. Najlepszym sposobem jest polubić samego siebie.... jeśli Ty siebie nie pokochasz - to innej osobie będzie trudno pokochać Ciebie. Zresztą nie wiem jak w przypadku Agi, ale często spotykam się z taką sytuacją: kobieta poznajac kogoś bliżej ( która ma zaburzoną wartość, pewność siebie) ma tendencję do zakotwiczania nowo poznanej osobie swoich wad np. opowida o swoich porażkach ( a nie o sukcesach) mówi o wadach ( a nie o zaletach) to częsty przypadek - no nic błednego ... a dzieje się tak dlatego, ponieważ ma zaburzoną pewność siebie .... warto nad tym pracować aby móc poczuć szczęście:)
Nie piszę tego, bo sobie tak wymyśliłam, Ja jestem osobą pewną siebie ale był w moim życiu okres kiedy się pogubiłam i tą pewność zatraciłam....... ciżko mi się patrzy na ich wspólne zdjęcia i nawet zdarzy mi się zastanowić dlaczego mnei dla niej zostawił....... ja wiem dlaczego: bo jest tchórzem, bał się odpowiedzialności...
przestałam się obwiniać.
Dziś jednak oglądałam film i przeszła mi przez głowę pewna myśl: może nie byłam wsytarczająco dobra dla niego, skoro nie kochał mnie tak jakbym tego pragnęła. Syzbko jednak przypomniałam sobie kilka momentów aby wybić sobie z głowy te dyrdymały i mam sie już dobrze:):D

974

Odp: przegrywam

Suchajcie, ja nie mam sily znow probowac, w ogole nie mam sily na cokolwiek. Zyje jak automat...
Co do wygladu, to mysle, ze nie jest zle, ale mowie to bardziej posilkujac sie opinia innych, bo sama siebie nie akceptuje. Chodzi mi bardziej o moj charakter - facet mojego zycia uznal, ze mam syndrom ksiezniczki. Probuje to zmienic, bo przy ostatniej znajomosci tez wszystko spieprzylam przez to. Moze Mirella ma racje, ze nie trafilysmy jeszcze na kogos kto nas zrozumie, przy kim bedziemy lagodniejsze...

975

Odp: przegrywam

widzisz Aga Ty teraz pozwalasz na to abys ktoś decydował jaka masz być.... bo on uznał, ze masz syndrom księżniczki to Ty nagle stwierdzasz: mam syndorm księzniczki - muszę się zmienić. Halo!!! błąd. Jeśli dotychczas Ty tego nie zawuażyłaś to an cholere masz coś w sobie zmieniać? Pozwlasz na to aby ktoś kierował Tobą tak naprawdę - błąd. Nigdy wobec tego nie będziesz sobą i tym samym nigdy nie będziesz szczęśliwa.
Piszesz co do wygladu ok, ale że to inni tak sądzą - wiec zrób tak abyś Ty tak sądziła!!!! Głupi przykład podam: byłam blondynką czułam się ok, ale zawsze podobały mi się ciemne włosy..... moja mama wykluczała taką możłiwość abym je farbowała( czasy liceum ) jak byłam na studiach każda z koleżnek mówila: nie farbuj na czarnom chyba zwariowałaś to będzie tragedia. Zrobiłam to - czułam się świetnie - dziewczyny były pozytywnie zaskoczone!!!! ale najważniejsze że to ja czuje sie w tym kolorze fantastycznie..... odzwierciedla moj temeramnt i energie i charakter.  Gdybym poszła za namową ówczesnego faceta, koleżanek ..... czułabym sie nadal jak szara mysz - co nie lezy w mojej naturze.

Posty [ 911 do 975 z 1 127 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026