Jak dobrze jest z rana przeczytać dobrą radę. Wszystko nabiera sensu:) Ja zaczynałam wiele razy i mi nie wychodziło.Tym razem czuję ,że to jest ten ostateczny moment i ,że dopóki nie naprawie wszystkiego nie będzie kroku do przodu:) bardzo się ciesze ,że tu trafiłam i mogę korzystać z waszych rad.Bez tego zrozumienie pewnych rzeczy pewnie zajęło by mi więcej czasu ![]()
Podobne tematy
Dasz rade !!! a najłatwiej chyba Ci będzie jak sobie nawet wypiszesz co w sobie lubisz, albo swoje pozytywne cechy nawet najbardziej błahe. Uwierz w siebie!! wkońcu był z Tobą czyli masz coś w sobie ?!?! prawda?? i co takiego masz w sobie ??? uśmiech który go przyciągnął? super figurę która go powaliła? wybrał Ciebie a nie inną .. wtedy? więc byłaś wyjątkowa? i tylko kwestia odzyskania tej wyjątkowej Ciebie i poprawienie błędów bo każdy je popełnia tylko nie każdy potrafi je naprawić, więc skup się na poprawianiu błędów i uśmiechaniu się do siebie i wszystkich. Twój świat jest lepszy jak sie uśmiechasz do niego
Po obejrzeniu "Sekretu" pomysłałam własnie, żeby sobie wypisac jakieś rzeczy, z a które jestem wdzięczna- na razie na liście mam same głupoty, ale może to kwestia umiejętnego spojrzenia na życie.Staram się szukać coraz to nowych powodów do wdzięczności i zadowolenia. Cała ta depresja, problemy ze zdrowiem, kilka porazek w sesji na uczelni utrudniają to, ale się nie poddaję. Nie wiem, co takiego we mnie sprawio, ze ze mna był. Wygladem raczej nie straszę, to fakt, musze tylko bardziej o siebie zadbać. Ale chodziło raczej o charakter, to jak się świetnie dogadywalismy i rozumielismy bez słów. Chociaż naprawde miałam wrażenie, że momentami byłam najgorsza wersja samej siebie- sądziłam, że to przemęczenie i stres a tu bach "pogłębiające się stany depresyjne". Pracuje nad czym tylko mogę. On setki razy przy rozstaniu powtarzał, że jedynym powodem jest jego wypalenie, zmęczenie, potrzeba samotności i indywidualnego poradzenia sobie z wieloma sprawami. Może więc nie byłam tą odpowiednią osobą dla niego ?? Strasznie mnie korci, żeby napisać i spytac, jak sobie radzi, ale milczę i nie mamy zadnego kontaktu.
Dziekuje za rady i wsparcie. To dla mnie bardzo ważne:)))
Ujmę to prawo przyciągania "tak" jeśli chodzi o odzyskanie ex. (jeśli się mylę proszę o poprawienie mnie) Jestem sobą, udoskonalam siebie żyje swoimi obowiązkami, życie toczy się dalej tylko myślę czego tak naprawde oczekuję od byłego i jak mam to zrobić???
Więc już Cię poprawiam.Nie myślisz czego oczekujesz od byłego i jak to zrobić, bo w ogóle o nim nie myślisz. Najlepiej jakby przestał istnieć w Twojej głowie na czas roku a potem to nikt nie wie co będzie. Może wcale go nie będziesz chciała. Może za rok się spotkacie coś w sercu drgnie a może już zupełnie nic i się pożegnacie. O to chodzi w tym prawie, o to by być tą samą dziewczyną co przed związkiem lub lepszą.
524 2012-09-02 11:16:07 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-09-02 11:19:14)
Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Piszę z takim zapytaniem, Jak sobie radzicie???
U mnie jest różnie. Raz lepiej raz gorzej. Tęsknota i chęć kontaktu cały czas dają o sobie znać. Pomimo upływu czasu. Od rozstania minęło 8 miesięcy, a braku kontaktu jakoś lekko ponad 2 miesiące. Jednak cały czas walczę ze sobą i prę do przodu. Czasem sobie rzucę gdzieś na jej zdjęcie czy jakiś portal. Akurat tego nie umiałem sobie nigdy odmówić, jest zbyt atrakcyjną kobietą.
I ostatnio zauważyłem, że odblokowała mnie na SKYPE, a po 2 dniach usunęła konto na NK... Cholernie mnie to ruszyło i dało do myślenia. Znów zacząłem myśleć i bardziej tęsknić! Zastanawiam się czy ona również obserwowała moje konto na NK. Ostatnim czasem wrzucałem tam dość dużo nowych zdjęć i być może nie umiała znieść tego, że się uśmiecham i jestem pogodny. Jak sądzicie??
Proszę o NIE negowanie tego co robię, ponieważ tęsknota to coś, co trudno zwalczyć... Można zminimalizować, jednak bardzo trudno "wyplewić".
Po raz kolejny przekonuję się, że czas jest zbawienny! Tylko jak sobie radzić z tą tęsknotą... Łatwo jest komuś doradzać i negować jego postępowanie, ale sztuką jest postępować zgodnie z dawanymi przez siebie radami :-)
Pozdrawiam cierpiących z powodu tego PIĘKNEGO uczucia...
Witaj Nimruk,
Piszesz, że masz huśtawkę nastrojów, raz w górę raz w dół. Tak chyba każdy z Nas ma. Przynajmniej ja się mogę pod tym podpisać.
Mogła Cię obserwować przez użycie "gości plus", takiej czapki niewitki. "Wkurzyłeś" Ją dodawanymi zdjęciami i pękła usuwając konto ![]()
Fakt, czas jest zbawienny, ale próbując jak to mówisz "wyplewić" myślenie i tęsknotę za tym co było, walcząc ze sobą brnąc do przodu ma się odczucie stania w miejscu.
Doradzać i negować kogoś poczynania - łapiesz się na tym, że tak robisz a problemem jest samemu się do tego zastosować. Strzelasz gola do własnej bramki ![]()
Tu bym trochę polemizował, gdyż czasem sam wracam przez swoje posty do wątków, w których się udzielałem i... swoje wypowiedzi czytam "wczuwając" się w rolę autora wątku, bądź też współrozmówcy. To daje kopa do myślenia i zastanowienia się, czy aby nie stosuję tego polecając/doradzając innym, czy też jednak nie wypróbować/zastosować u siebie.
W większości jednak polecam coś, co sam spraktykowałem lub akuratnie przerabiam.
I tak apropo Ciebie. Zastanowiłeś się, kto jest u Was winnym rozpadu związku? Ty czy partnerka? Bo jeśli Ty, to sumienie Cię podgryza za postawę sprawcy. W przeciwnym wypadku jesteś ofiarą a wtedy "winny niech się tłumaczy". Wiadomo, że wina zawsze leży po obu stronach "barykady", ale trzeba wyważyć - kto ma jej więcej "za uszami".
Zrobiłeś co mogłeś, by naprawić swoją winę i błędy... to zajmij się sobą i dalszą robotę zostaw partnerce. Wiem, że to egoistyczne podejście do tematu, ale ciągłe wracanie pamięcią do eks i wszystkiego co z Nią się wiąże - w zderzeniu z PP jest o kant 4 liter potłuc.
U mnie to samo,,wahania nastrojow..tesknie,kazdego dnia,rozmyslam,przypominam sobie wypowiedziane slowa..a przy tym mowie sobie,nie nie...po co? po co sie katujesz? slowa,czyny juz nie wroca,te nieprzyjemne syt! nic juz nie zmienia..staram sie isc na przod,cos zaplanowac...ale zawsze gdzies wkrada sie mysl,ze sobie nie poradze, nie odnajde sie, kiedy nadejdzie dzien powrotu do domu, a razem z nim spotkanie,chocby przypadkowe z nim..:(
pochwalę się- stosując się do rad tutaj zawartych skupiłam się na sobie, i tym sposobem zdałam najtrudniejszy egzamin na studiach, ot tak ! Teraz bede starać się wdrozyć w życie kolejne zamierzenia, oby się udało.
pochwalę się- stosując się do rad tutaj zawartych skupiłam się na sobie, i tym sposobem zdałam najtrudniejszy egzamin na studiach, ot tak ! Teraz bede starać się wdrozyć w życie kolejne zamierzenia, oby się udało.
Witam, ja nie wiem już sama czy bym chciała aby mój ex wrócił.Zostawił mnie po 6 latach minęły 3mce i boli cholernie, nie mamy kontaktu on poznał inną. Chciałabym tylko bardzo, aby kiedyś zadzwonił i powiedział, że mu nie wyszło z tamtą wtedy bym się cieszyła, że dostał wkońcu kopa babiarz!
Witaj Nimruk,
Fakt, czas jest zbawienny, ale próbując jak to mówisz "wyplewić" myślenie i tęsknotę za tym co było, walcząc ze sobą brnąc do przodu ma się odczucie stania w miejscu.
Święte słowa!
Zrobiłeś co mogłeś, by naprawić swoją winę i błędy... to zajmij się sobą i dalszą robotę zostaw partnerce. Wiem, że to egoistyczne podejście do tematu, ale ciągłe wracanie pamięcią do eks i wszystkiego co z Nią się wiąże - w zderzeniu z PP jest o kant 4 liter potłuc.
Tu również się zgodzę, jednak z małym "ale" :-)
Owszem, skupmy się na sobie. Na zmianie w lepszego JA. Starajmy odsunąć się wszystko co utrudnia Nam ten proces. Jednak, kiedy poczujemy, że to właśnie dziś, że to jest ten dzień i ta chwila, będziemy gotowi na podjęcie poważnej decyzji odnośnie ex. Jaka by ona nie była :-)
Czas, czas i jeszcze raz czas...
Bywają chwile kiedy wszystko co dzieje się w moim życiu (praca, nowe i stare znajomości, wydarzenia) napawa mnie radością. Wtedy nawet tęsknota i chęć poczucia bliskości ex nie jest w stanie zaburzyć tej harmonii... Jednak to wszystko szybko gaśnie i odchodzi w zapomnienie. I na horyzoncie pojawia się znów ona, ex. Z czasem udaje się wypracować w sobie umiejętność "uciekania" myślami do czegoś innego... Ale to wymaga pracy i chęci.
Pozdrawiam :-)
Dokladnie..mija juz 3 miesiac..emocje opadly,milosc zostala..ale nawet kiedy juz wszytsko brnie w dobrym kierunku,czlowieka dopada ten bol,tesknota..i wtedy wydaje mi sie ze tak naprawde stoje w miejscu, oszukujac sama siebie..
Bywają chwile kiedy wszystko co dzieje się w moim życiu (praca, nowe i stare znajomości, wydarzenia) napawa mnie radością. Wtedy nawet tęsknota i chęć poczucia bliskości ex nie jest w stanie zaburzyć tej harmonii... Jednak to wszystko szybko gaśnie i odchodzi w zapomnienie. I na horyzoncie pojawia się znów ona, ex. Z czasem udaje się wypracować w sobie umiejętność "uciekania" myślami do czegoś innego... Ale to wymaga pracy i chęci.
Pozdrawiam :-)
Podpisuje sie rekami i nogami
Poki co PP na koledze stosuje i cholera, dziala:D
To działa jeżeli ta osoba naprawdę nas kochała ....
bardzo interesujacy watek....sprobuje zastosowac to prawo przyciagania w moim przypadku....jestem poki co bardzo slaba psychicznie ale sprobuje wbic sobie mlotkiem do glowy te zasady o ktorych mowa w PP....trzeba odbic sie od dna
bardzo interesujacy watek....sprobuje zastosowac to prawo przyciagania w moim przypadku....jestem poki co bardzo slaba psychicznie ale sprobuje wbic sobie mlotkiem do glowy te zasady o ktorych mowa w PP....trzeba odbic sie od dna
Tylko nie młotkiem kochana, tylko nie młotkiem. Bo po kilku uderzeniach nie czuć nic oprócz migreny.
Na dobijanie klina klinem - bólu psychicznego fizyczno-umysłowym - nie pomoże żadne lekarstwo... ![]()
Witam wszystkich
. PP działa... Rok temu zostawił mnie chłopak i cały czas bardzo rozpaczałam, byliśmy razem 5 lat... zanim się rozstaliśmy coś się między nami popsuło... było coraz gorzej i cały czas przychodziło do nas to czego się bałam i o czym cały czas myślałam... bałam się że mnie zostawi- cały czas o tym myślałam mimo że tego bardzo nie chciałam. No i stało się. Po rozstaniu cały czas myślałam o tym że się zabawia, że jestem dla niego nikim, że teraz jest zadowolony, bo może robić co chce. Zaczęłam myśleć o tym że jest w związku ze swoją koleżaneczką, bałam się ich relacji jeszcze przed naszym rozstaniem... No i to też przywołałam. Kiedy się dowiedziałam że rzeczywiście są razem zaczęłam stosować PP- tak bardziej świadomie, bo wcześniej wciąż myślałam o tym jaka jestem beznadziejna, jak mi bez niego źle, szczególnie czułam ten brak. Niecały miesiąc później zerwali z tą dziewczyną i zaczął się do mnie odzywać (a dodam,że nie mieliśmy żadnego kontaktu 4msc, a wcześniej może raz na msc). Zapragnął spotkania, do którego doszło... tylko bez żadnych deklaracji że chce wrócić... przyszło zwątpienie i teraz muszę z nim walczyć, bo żeby PP zaczęło działać trzeba mieć całkowitą pewność i wiarę w to że będzie tak jak chcemy... a to jest niesamowicie trudne, kiedy rzeczywistość wokół wskazuje na co innego. Ale działa
!!!
...żeby PP zaczęło działać trzeba mieć całkowitą pewność i wiarę w to że będzie tak jak chcemy... a to jest niesamowicie trudne, kiedy rzeczywistość wokół wskazuje na co innego. Ale działa
!!!
Święta racja... Jest niesamowicie trudne. Jednak z czasem uczymy się pewnych mechanizmów które pomagają. Po dłuższym czasie cały ten ból odchodzi gdzieś w zapomnienie, tęsknota nie jest już tak silna. Możemy "normalnie" funkcjonować. I pomimo spokoju który w Nas zagościł, nadal spoglądamy w "stronę" EX... nadal pragniemy jej/jego bliskości nie mniej, a nawet bardziej niż wcześniej!
Rozstania są trudne, ale z biegiem czasu uświadamiam sobie, że powroty to jak wspinaczka na Mount Everest... każdy krok to walka. Jednak widok "szczytu" daje mi siłę i napawa optymizmem!!
Pozdrawiam :-)
A ja po dwoch latach od rozstania caly czas z rozrzewnieniem i wielkim sentymentem potrafie myslec o tej mojej konkretnej ex, ba, nawet teskno mi...
Przechlapane z tymi emocjami, no nie? ![]()
Oj bardzo przechlapane... 2 lata od rozstania to dlugo, i najgorsze jest to ze tesknota przychodzi. Ja od rozstania prawie rok, a mimo czasem mysle o nim i czasem mi w glowie jest!
U mnie w listopadzie minie rok, a jemu nagle się o mnie przypomniało, szuka kontaktu, dokucza mi jakąś niby dziewczyną.. czekam, aż nasz kontakt urwie się całkowicie i wreszcie odetchnę z ulgą! ; )
540 2012-09-09 23:49:25 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-09-09 23:50:45)
A ja po dwoch latach od rozstania caly czas z rozrzewnieniem i wielkim sentymentem potrafie myslec o tej mojej konkretnej ex, ba, nawet teskno mi... Przechlapane z tymi emocjami, no nie?
...2 lata od rozstania to dlugo, i najgorsze jest to ze tesknota przychodzi. Ja od rozstania prawie rok, a mimo czasem mysle o nim i czasem mi w glowie jest!
Wszystkim Nam jest ciężko. Tym co zostawiają i tym zostawianym... Po czasie wszystko się zaciera, ból odchodzi w zapomnienie, dostrzegamy i tęsknimy tylko za tym co było dobre w drugiej osobie. Wspominamy jedynie piękne wspólne chwile.
Dlaczego tyle złego musi zaistnieć aby człowiek zdołał otworzyć oczy i dostrzegł jak bardzo ranił, drugą kochaną osobę... :-(
541 2012-09-10 00:56:39 Ostatnio edytowany przez bags (2012-09-10 00:58:20)
A ja po dwoch latach od rozstania caly czas z rozrzewnieniem i wielkim sentymentem potrafie myslec o tej mojej konkretnej ex, ba, nawet teskno mi... Przechlapane z tymi emocjami, no nie?
...2 lata od rozstania to dlugo, i najgorsze jest to ze tesknota przychodzi. Ja od rozstania prawie rok, a mimo czasem mysle o nim i czasem mi w glowie jest!
Wszystkim Nam jest ciężko. Tym co zostawiają i tym zostawianym... Po czasie wszystko się zaciera, ból odchodzi w zapomnienie, dostrzegamy i tęsknimy tylko za tym co było dobre w drugiej osobie. Wspominamy jedynie piękne wspólne chwile.
Dlaczego tyle złego musi zaistnieć aby człowiek zdołał otworzyć oczy i dostrzegł jak bardzo ranił, drugą kochaną osobę... :-(
Nimruk...
to pytanie powinna zadać sobie osoba, która zostawiła. Zostawionemu przyjdzie to jako refleksja, gdy zostawiający zechce wrócić - po jakim czasie tego nikt nie wie. Tylko ta refleksja u zostawionego zderzy się z pytaniem "czy ja chcę, by eks teraz wrócił?"
Od tego pytania zdarzają się "wyjątki" = związki małżeńskie. I tu jest problem, bo zemstą za porzucenie - związku nie odbudujemy a "przerobione" w taki sposób PP spali błyskawicznie na panewce...
"Uciec - ale dokąd?; wrócić - ale do czego?... Tęsknota, podobnie, jak każda inna choroba wymaga czasu, by się przełamać i zniknąć."
un hombre napisał/a:A ja po dwoch latach od rozstania caly czas z rozrzewnieniem i wielkim sentymentem potrafie myslec o tej mojej konkretnej ex, ba, nawet teskno mi... Przechlapane z tymi emocjami, no nie?
saffari napisał/a:...2 lata od rozstania to dlugo, i najgorsze jest to ze tesknota przychodzi. Ja od rozstania prawie rok, a mimo czasem mysle o nim i czasem mi w glowie jest!
nimruk napisał/a:Wszystkim Nam jest ciężko. Tym co zostawiają i tym zostawianym... Po czasie wszystko się zaciera, ból odchodzi w zapomnienie, dostrzegamy i tęsknimy tylko za tym co było dobre w drugiej osobie. Wspominamy jedynie piękne wspólne chwile.
Dlaczego tyle złego musi zaistnieć aby człowiek zdołał otworzyć oczy i dostrzegł jak bardzo ranił, drugą kochaną osobę... :-(Nimruk...
to pytanie powinna zadać sobie osoba, która zostawiła. Zostawionemu przyjdzie to jako refleksja, gdy zostawiający zechce wrócić - po jakim czasie tego nikt nie wie. Tylko ta refleksja u zostawionego zderzy się z pytaniem "czy ja chcę, by eks teraz wrócił?"
Od tego pytania zdarzają się "wyjątki" = związki małżeńskie. I tu jest problem, bo zemstą za porzucenie - związku nie odbudujemy a "przerobione" w taki sposób PP spali błyskawicznie na panewce..."Uciec - ale dokąd?; wrócić - ale do czego?... Tęsknota, podobnie, jak każda inna choroba wymaga czasu, by się przełamać i zniknąć."
wlasnie....dlaczego tak jest ze czlowiek dopiero gdy straci kochana osobe dostrzega jak bylo z ta osoba dobrze?;( jezeli bol odejdzie w zapomnienie a pozostanie wspomienie o dobrych chwilach to jest nadzieja. Jesli uczucia wygraja z bolem i checia zemsty to wtedy dopiero jest nadzieja.
Niestety, najbardziej doceniamy to, co stracilismy.
Najgorsze jednak sa wyrzuty sumienia, bo ja sie o wszystko obwiniam nawet do tej pory, jak zdalem sobie sprawe. Obwiniam sie o glupote, krotkowzrocznosc, za to, ze ode mnie odeszla i coz, nie wybaczylem sobie przez te 2 lata i musze powiedziec, ze wykonczylo mnie to psychicznie...
Ja ja nadal kocham i coz, nauczylem sie akceptowac pewne rzeczy, ze zyje swoim zyciem, ze jestem byc moze jej juz calkowicie obcym, ze czas leci i ulozy sobie zycie z kims innym.
Zycze jej szczescia, spelnienia marzen i kogos wyjatkowego u boku, jesli nie mi jest dane.
Nie zmienia to jednak faktu, ze cholernie czesto mam do siebie pretensje o to, ze jej juz obok mnie nie ma i nawet dzis moglbym oddac wszystko co teraz mam, zeby moc cofnac sie w czasie do momentu, kiedy mozna bylo jeszcze to wszystko naprawic.
Ehhh, ale czlowiek sie paluje myslami ![]()
Niestety, najbardziej doceniamy to, co stracilismy.
Najgorsze jednak sa wyrzuty sumienia, bo ja sie o wszystko obwiniam nawet do tej pory, jak zdalem sobie sprawe. Obwiniam sie o glupote, krotkowzrocznosc, za to, ze ode mnie odeszla i coz, nie wybaczylem sobie przez te 2 lata i musze powiedziec, ze wykonczylo mnie to psychicznie...
Ja ja nadal kocham i coz, nauczylem sie akceptowac pewne rzeczy, ze zyje swoim zyciem, ze jestem byc moze jej juz calkowicie obcym, ze czas leci i ulozy sobie zycie z kims innym.
Zycze jej szczescia, spelnienia marzen i kogos wyjatkowego u boku, jesli nie mi jest dane.
Nie zmienia to jednak faktu, ze cholernie czesto mam do siebie pretensje o to, ze jej juz obok mnie nie ma i nawet dzis moglbym oddac wszystko co teraz mam, zeby moc cofnac sie w czasie do momentu, kiedy mozna bylo jeszcze to wszystko naprawic.
Ehhh, ale czlowiek sie paluje myslami
a macie ze soba jakis kontakt czy zero zupelnie? nie da sie juz nic zrobic?
Odnowilem kontakt, bo chcialem ja przeprosic za nieprzyjemne rozstanie, jakie jej zgotowalem.
Czasem porozmawiamy, ale niedlugo wyjezdza daleko i predko sie nie zobaczymy, jesli w ogole.
Czas leci, zycie mija i jakos trzeba zyc dalej, a ja mimo, ze staralem sie tu wielu pomoc tym watkiem, tlumaczeniem i daniem nadzieji, sam tkwie w pulapce wspomnien i jakichs chyba nadzieji...
Odnowilem kontakt, bo chcialem ja przeprosic za nieprzyjemne rozstanie, jakie jej zgotowalem.
Czasem porozmawiamy, ale niedlugo wyjezdza daleko i predko sie nie zobaczymy, jesli w ogole.
Czas leci, zycie mija i jakos trzeba zyc dalej, a ja mimo, ze staralem sie tu wielu pomoc tym watkiem, tlumaczeniem i daniem nadzieji, sam tkwie w pulapce wspomnien i jakichs chyba nadzieji...
a czy ona jest teraz z kims zwiazana?moze sprobuj jeszcze raz jej powiedziec po prostu ze nadal ja kochasz....skoro i tak ma wyjechac daleko to juz nie ma nic do stracenia, nie chcesz zaryzykowac?
Nie, to byloby zalosne, nic nie zmieniajace i po co mowic takie rzeczy komus, kto moze Cie wcale nie lubi...
Ale niewazne, ten watek jest po to, zeby dac ludziom nadzieje na lepsze jutro i niech tak pozostanie.
Na pewno nie raz przyjda chwile zwatpienia ale bedzie dobrze ![]()
Ja wierze w Prawo Przyciągania i oglądałam "Sekret" (nawet kilka razy, zeby dobrze zrozumieć:)) i jeśli ktoś naprawde uwaznie oglądał to wie i rozumie, ze odzyskanie bylego partnera nie zawsze jest możliwe.
Przede wszystkim chodzi o to, ze nie mozemy kreować czyjejś rzeczywistości i nikt nie moze kreowac naszej chociaz ludzie w jakis sposob wplywaja na siebie nawzajem! Jest to wyraźnie powiedziane w filmie w tej czesci o zwiazkach. Oczywiscie mozemy o kims myslec, wyobrazac sobie go z nami w pewnych sytuacjach ale powrót jest mozliwy tylko wtedy jesli ten byly partner tez tego chce! Mozemy za to zmienic czyjes nastawienie wzgledem nas.
Druga sprawa - czy warto?:) sama tez miałam taki zwiazek ze przez chwile myslalam ze chcialabym tego faceta z powrotem... ale przypadkiem trafiłam na film na youtube jednego z osob ktore wypowiadaja sie w filmie "Sekret" o tym, ze my mozemy tak naprawde znalezc sobie partnera idealnego (filmik super, ale po ang i bez napisow)! I tu sie warto zastanowic czy ten nasz ex to rzeczywiscie ta druga polowka?:) idealny partner? czy moze warto starac sie o kogos bardziej odpowiedniego dla nas:)
tak ciezko jest sie powstrzymac zeby nie pisac, nie odzywac sie, gdy za kazdym razem jak sie siega po telefon automatycznie chce sie napisac do niego...kazdy dzien jest jak walka o przetrwanie, walka z sama soba...tak ciezko jest podejsc do tego na zimno, odzyskac wewnetrzny spokoj i pogode ducha, nie pozwolic sie zlamac, odrzucic od siebie czarne mysli, podniesc sie rano z lozka i powiedziec sobie: "dam rade". dlaczego tak bardzo sie uzalezniamy od innych osob?czasami mi sie wydaje ze bedac w zwiazku zatracamy poczucie samodzielnosci i gdy nagle zabraknie drugiej osoby czujemy sie jak rzuceni na gleboka wode
tak ciezko jest sie powstrzymac zeby nie pisac, nie odzywac sie, gdy za kazdym razem jak sie siega po telefon automatycznie chce sie napisac do niego...kazdy dzien jest jak walka o przetrwanie, walka z sama soba...tak ciezko jest podejsc do tego na zimno, odzyskac wewnetrzny spokoj i pogode ducha, nie pozwolic sie zlamac, odrzucic od siebie czarne mysli, podniesc sie rano z lozka i powiedziec sobie: "dam rade". dlaczego tak bardzo sie uzalezniamy od innych osob?czasami mi sie wydaje ze bedac w zwiazku zatracamy poczucie samodzielnosci i gdy nagle zabraknie drugiej osoby czujemy sie jak rzuceni na gleboka wode
To nie uzaleznienie tylko prawdziwa milosc.Oddajemy siebie w calosci drugiej osobie,ufamy bezgranicznie i gdy to sie rozpada to czujemy niesamowity bol.To tak jak ze zlamaniem nogi gdy to sie stanie to nie mozemy sie podniesc bo boli tylko ze bol zlamania nogi trwa okolo miesiaca i znowu jestesmy zdrowi a bol rozstania leczy sie miesiacami a nawet latami i nigdy nie mamy pewnosci ze zniknie calkowicie.
A ja mysle moi Drodzy,ze wszyscy jestescie ofiarami!!! ... wlasnych wyobrazen!!!
Dostaliscie po tylku?Nie Wy jedni!Czas sie otrzasnac i isc dalej!!!
Wlasciwie po co Wam te Exy?
I zeby nie bylo,wiem co mowie
Tak,tak, ... tez zostalam zdradzona ... po 10-u latach!
Ale jakos nigdy nie chcialam wrocic!
Po co???
I do kogo????
Do faceta,ktory okazal sie dupkiem???
Wydaje mi sie,ze zwyczajnie straciliscie grunt pod nogami.Wezcie wiec zycie we wlasne lapki,bo to Wasze zycie,a nie jakis bylych ![]()
A ja mysle moi Drodzy,ze wszyscy jestescie ofiarami!!! ... wlasnych wyobrazen!!!
Dostaliscie po tylku?Nie Wy jedni!Czas sie otrzasnac i isc dalej!!!Wlasciwie po co Wam te Exy?
I zeby nie bylo,wiem co mowie
![]()
Tak,tak, ... tez zostalam zdradzona ... po 10-u latach!
Ale jakos nigdy nie chcialam wrocic!
Po co???
I do kogo????
Do faceta,ktory okazal sie dupkiem???
Wydaje mi sie,ze zwyczajnie straciliscie grunt pod nogami.Wezcie wiec zycie we wlasne lapki,bo to Wasze zycie,a nie jakis bylych
latwo sie mowi gorzej ze zrealizowaniem tego.Nie wiem jak bylo u Ciebie ale moje malzenstwo bylo naprawde szczesliwe.Ja z zona praktycznie sie nie klocilem bylismy blosko siebie wiec tym bardziej trudno mi to zrozumiec dlaczego tak sie stalo.Probowalem myslec o zlych chwilach jakie u nas byly i uwierz mi ale ich bylo bardzo malo.W sierpniu planowalismy swieta,sylwestra a w pazdzierniku wszystko trafil szlak.Nie wiem jak to jest mozliwe zeby zakochac sie w kims innym tak bardzo zeby zniszczyc swoja szczesliwa rodzine.10 lat malzenstwa dwojka dzieci to wszystko stracilo sens dla mojej zony a wazniejszy stal sie ktos kogo znala 1 miesiac
A ja mysle moi Drodzy,ze wszyscy jestescie ofiarami!!! ... wlasnych wyobrazen!!!
Dostaliscie po tylku?Nie Wy jedni!Czas sie otrzasnac i isc dalej!!!Wlasciwie po co Wam te Exy?
I zeby nie bylo,wiem co mowie
![]()
Tak,tak, ... tez zostalam zdradzona ... po 10-u latach!
Ale jakos nigdy nie chcialam wrocic!
Po co???
I do kogo????
Do faceta,ktory okazal sie dupkiem???
Wydaje mi sie,ze zwyczajnie straciliscie grunt pod nogami.Wezcie wiec zycie we wlasne lapki,bo to Wasze zycie,a nie jakis bylych
Święte słowa, trzeba się otrząsnąć rozum to wie, ale jak? niby 3mce od rozstania a boli, zostałam sama z córką 9 letnią(chodź to nie była exa) razem ją wychowywaliśmy, i co 6 lat stracone on dorobił się mieszkania przez prace za granicą a ja siedzę w mieszkaniu służbowym z pracy, nie mam wsparcia, żyje z miesiąca na miesiąc a on poznał drugą i całą winę zwalił na mnie. To tak boli ruszyć się do przodu, każdy dzień jest bolesny a noce nieprzespane. Nie mam z nim kontaktu bo po co jak nas dwie źle potraktował a ja tyle dawałam od siebie
A ja mysle moi Drodzy,ze wszyscy jestescie ofiarami!!! ... wlasnych wyobrazen!!!
Tak,tak, ... tez zostalam zdradzona ... po 10-u latach!
Ale jakos nigdy nie chcialam wrocic!Wydaje mi sie,ze zwyczajnie straciliscie grunt pod nogami.Wezcie wiec zycie we wlasne lapki,bo to Wasze zycie...
Widzisz... Nie wszyscy jak ty zostali zdradzeni, więc doskonale rozumiem, że nie chciałaś do niego wracać. Ale na litość boską, nie każdy zdradził lub był zdradzony! A wystarczyło poczytać ostatnie posty, ale lepiej nazywać Nas ofiarami :-)
Ja np. pragnę swoją EX... Jest wyjątkowa i nie zamieniłbym jej na nikogo innego :-)
Więc z całą pewnością mogę stwierdzić, że kocham ją prawdziwie, pomimo, że nie była to miłość od 1szego wejrzenia.
I jeśli tylko zostanie stworzona mi możliwość ponownego nawiązania kontaktu, a nawet bliższej znajomości to bez wahania ją wykorzystam.
Ale do tego trzeba dorosnąć i wykazać się wyrozumiałością, najlepiej gdyby przeszłość przestała istnieć :-)
A co do wzięcia życia we własne dłonie... Właśnie to robię :-) Poświęcam cały czas i uwagę właśnie sobie... Nawet wspomnienia z moją EX w "tle" są czymś co mi w tym pomaga :-) Nie uważam aby było to coś złego, pod warunkiem, że znamy zdrowy umiar, a tu granica jest zaskakująco cienka, jednak zauważalna!
I takie jest moje zdanie w tej materii... POZDRAWIAM!
Ja również nie uważam siebie za ofiarę. Nie zostałam zdradzona.Tak naprawdę jedyne zło jakie mi wyrządził były to to ,że mnie zostawił , a za to nie da rady popaść w nienawiść do drugiego człowieka.Jedyne o co mogę mieć pretensje o to ,że wczesniej nie dałam sobie spokoju i się narzucałam.Bo mogliśmy to zakonczyć pięknie 4 miesiące temu kiedy widziałam ,że jest jeszcze uczucie w jego oczach.I tak zniknąć i zachować twarz.I możecie dziwić się,ale pożegnanie było według mnie idealne.Mam wrażenie ,że zostawiłam po sobie tylko brud.I tylko teraz trochę mi z tym zle ;p bo mógł mnie zapamietać o wiele lepiej
mój ex ma jutro urodziny.Znacie może jakieś piękne zyczenia,takie niestandardowe ?
Tak, ja z perspektywy patrzac tez mam do siebie wiele pretensji, ze rozstalem sie byla tak a nie inaczej.
Zamiast dac spokoj, dac jej przestrzen i czas na namysl, spokojnie to przyjac na klate i zachowac zimna krew - ja zachowywalem sie jak panikarz i topielec.
Czasem najlepszym rozwiazaniem jest nie robic nic, no ale czlowiek madry teraz ![]()
Nie uwazam sie rowniez za ofiare, ale jest wiele rzeczy, ktorych nie potrafie sobie poki co wybaczyc i wielu zaluje. ![]()
Tak, ja z perspektywy patrzac tez mam do siebie wiele pretensji, ze rozstalem sie byla tak a nie inaczej.
Zamiast dac spokoj, dac jej przestrzen i czas na namysl, spokojnie to przyjac na klate i zachowac zimna krew - ja zachowywalem sie jak panikarz i topielec.
Czasem najlepszym rozwiazaniem jest nie robic nic, no ale czlowiek madry terazNie uwazam sie rowniez za ofiare, ale jest wiele rzeczy, ktorych nie potrafie sobie poki co wybaczyc i wielu zaluje.
jak panikarz i topielec....skads to znam
tez sie miotam strasznie i nie potrafie sie uspokoic....tylko ze ja mam sytuacje caly czas niejasna....ani w prawo, ani w lewo....nie chce schrzanic tego zupelnie ale czekanie nie wiadomo na co dobija mnie psychicznie i jest ponad moje sily....boje sie ze tego nie wytrzymam
558 2012-09-11 14:22:51 Ostatnio edytowany przez MsC (2012-09-11 14:23:51)
Tak, ja z perspektywy patrzac tez mam do siebie wiele pretensji, ze rozstalem sie byla tak a nie inaczej.
Zamiast dac spokoj, dac jej przestrzen i czas na namysl, spokojnie to przyjac na klate i zachowac zimna krew - ja zachowywalem sie jak panikarz i topielec.
Czasem najlepszym rozwiazaniem jest nie robic nic, no ale czlowiek madry terazNie uwazam sie rowniez za ofiare, ale jest wiele rzeczy, ktorych nie potrafie sobie poki co wybaczyc i wielu zaluje.
Tez nie jest mi dobrze z tym, ze zmieklam i wszystko mu wygarnelam, bylo duzo gorzkich slow z obu stron, ale nie moge mu wybaczyc ze dzialal na 2 fronty,a on nie czuje sie winny i sie obrazil za moje ,,pretensje''...moze kiedys wybacze, bo nie chce chowac w sobie negatywnych emocji, ale nie zapomne nigdy...zbyt boli, i nie potrafie sie poki co od tego odciac, mimo ze zapoznalam sie z zasadami PP i probuje je wcielac w zycie...
559 2012-09-11 15:13:45 Ostatnio edytowany przez Carmen76 (2012-09-11 15:16:28)
Witam , podczytuje sobie was od kilku dni . Czytałam książkę Secret jakieś 2 lata temu i zrobiła na mnie wrażenie oczywiście ale jakoś z biegiem czasu zapomniałam , chyba nie byłam gotowa na wprowadzanie PP w życie , chociaż zdałam sobie wtedy sprawę jak wiele rzeczy do siebie przyciągnęłam , jedne pozytywne inne negatywne . Jestem w takiej sytuacji jak chyba każdy na tym watku tzn. zostałam porzucona z dnie na dzień , bez wyjaśniania dlaczego , po prostu urwał kontakt . Dzień wcześniej mówił jak mnie kocha ale nie jest pewny mojej miłości . Ogólnie nie zauważyłam żeby coś się psuło , jak zwykle czuły , kochany . Może tylko pretensje z jego strony , ze jak wyjeżdża (cały tydzień pracuje za granica wraca tylko na weekendy) to nie wie co ja robię albo ze informuje go ze gdzieś idę albo byłam po fakcie . Tak wiec nie wiem co sie stało ze zerwał ze mną praktycznie bez słowa , zdarzyłam się tylko dodzwonić , nie mógł akurat rozmawiać i zapytałam czy coś się stało to powiedział ze tak coś się stało i ze zadzwoni albo napisze wieczorem o co chodzi .Oczywiście nie zrobił tego , nie odezwał się więcej , po tygodniu zmieniłam nr tel bo niestety zgubiłam telefon . Wie jednak gdzie mieszkam wiec myślę ze jakby chciał kontaktu to nie miałby z tym problemu . Dzisiaj mija 3 tyg , ja się więcej nie odezwałam , bo czuje ze nie powinnam zresztą nie potrafię po tym jak rozegrał tą sprawę. Tęsknię za nim bardzo i niestety zamiast coraz lepiej to jest ze mną coraz gorzej .
Ostatnio byłam w galerii handlowej i weszłam sobie do księgarniani tak popatrzeć i rzuciła mi się w oczy właśnie książka Secret , pomyślałam sobie ze przecież nie oglądałam jeszcze filmu i właśnie idąc za tym impulsem obejrzałam go potem w domu i szczerze mówiąc jestem znów pod wrażeniem PP , FILM POZWOLIŁ MI WIĘCEJ ZROZUMIEĆ o co w tym wszystkim chodzi , jednak tak mi trudno teraz myśleć pozytywnie o tym że znów będziemy razem i najgorsze jest to ze ciągle o nim myślę a wiem z pierwszego postu ze powinnam przestać , tylko jak , ciężko coś . Zrobiłam jednak podświadomie dobra rzecz bo kompletnie się do niego nie odzywałam i o nic nie prosiłam . Wierze ze moje szczęście zależy tylko ode mnie i mojej postawy , chciała bym być znowu ta uśmiechniętą , pogodna dziewczyną jak kiedyś . Na zewnątrz jestem ale w środku to lepiej nie gadać , nadal chce go odzyskać chociaż nie wiem nawet czemu się skończyło.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Dodam tylko ze byliśmy ze sobą jakieś 6 mieś ale był to związek bardzo intensywny ,emocjonalny i po prostu taki o jakim marzyłam (no może z małymi wyjątkami )
Tak, ja z perspektywy patrzac tez mam do siebie wiele pretensji, ze rozstalem sie byla tak a nie inaczej.
Zamiast dac spokoj, dac jej przestrzen i czas na namysl, spokojnie to przyjac na klate i zachowac zimna krew - ja zachowywalem sie jak panikarz i topielec.
Czasem najlepszym rozwiazaniem jest nie robic nic, no ale czlowiek madry terazNie uwazam sie rowniez za ofiare, ale jest wiele rzeczy, ktorych nie potrafie sobie poki co wybaczyc i wielu zaluje.
Podpisuję się pod tym... :-)
Przeczytałam posta o prawie przyciągania. Wypożyczyłam książkę i dokupiłam przewodnik z ćwiczeniami. Jestem osobą sceptycznie nastawioną do wszelkich dziwnych teorii, ale tym tematem zainteresowałam się w akcie rozpaczy po zakończeniu sześcioletniego związku. To było dwa miesiące temu. Zaczęłam stosować to pozytywne myślenie - w tym momencie na powrót jestem w związku, ponieważ mój luby uznał, że mnie kocha i bardzo się pomylił odchodząc, dostałam wiadomość o przyjęciu na wymarzone studia i zdobyłam tę ilość gotówki, jakiej potrzebowałam (nie, że miliony
), także jestem mile zaskoczona. Nauczyłam się jednak uważać na to o co proszę, nie zawsze przychodzi to w taki sposób w jaki byśmy chcieli.
A co ja mam zrobić? Ja jestem winna tego, że Nasz związek zakończył się wczoraj. Zawiodłam (już niestety) swojego Ex.. Od wczoraj tylko płaczę, teraz próbuje wziąć się w garść i szukać jakiejś nadziei. Przepraszałam Go już nie raz za to co się stało.. rozumiem, że nie chcę już być ze mną.. tylko że ja nie wyobrażam sobie życia bez Niego.. jedna chwila i wszystko stracone..
Przeczytałam posta o prawie przyciągania. Wypożyczyłam książkę i dokupiłam przewodnik z ćwiczeniami. Jestem osobą sceptycznie nastawioną do wszelkich dziwnych teorii, ale tym tematem zainteresowałam się w akcie rozpaczy po zakończeniu sześcioletniego związku. To było dwa miesiące temu. Zaczęłam stosować to pozytywne myślenie - w tym momencie na powrót jestem w związku, ponieważ mój luby uznał, że mnie kocha i bardzo się pomylił odchodząc, dostałam wiadomość o przyjęciu na wymarzone studia i zdobyłam tę ilość gotówki, jakiej potrzebowałam (nie, że miliony
), także jestem mile zaskoczona. Nauczyłam się jednak uważać na to o co proszę, nie zawsze przychodzi to w taki sposób w jaki byśmy chcieli.
A jak stosowałaś PP w stosunku do byłego ? Myślałaś o tym ze wróci czy tak jak w pierwszym poście tego wątku dałaś mu czas na spokojnie na przemyślenia , nie odzywając się do niego , zajmując się tylko sobą i swoim rozwojem ?
A co ja mam zrobić? Ja jestem winna tego, że Nasz związek zakończył się wczoraj. Zawiodłam (już niestety) swojego Ex.. Od wczoraj tylko płaczę, teraz próbuje wziąć się w garść i szukać jakiejś nadziei. Przepraszałam Go już nie raz za to co się stało.. rozumiem, że nie chcę już być ze mną.. tylko że ja nie wyobrażam sobie życia bez Niego.. jedna chwila i wszystko stracone..
Przykro słyszeć... Jednak jedyne co powiem to, że odszedł i ze swojej strony możesz zrobić dla Was tyle co nic!
Najlepiej będzie jak zachowasz twarz i NIE będziesz błagać o cokolwiek...
Staraj się nie myśleć (niewykonalne - WIEM!), nie kontaktuj się (TRUDNE! - lecz wykonalne) Po czasie poczujesz, że jest troszkę łatwiej...
Wtedy być może i on (Twój EX) stwierdzi, że jednak pomimo tego, że coś Was poróżniło, darzy Cię tak czystym i pięknym uczuciem, że żyć bez Ciebie NIE może i sam coś zaproponuje... Tak, a NIE inaczej właśnie będzie to wyglądało.
Ty sama nic nie wskórasz! NALEGAJĄC odepchniesz go jeszcze dalej. Prosząc, płacząc i błagając, "zabijesz" w nim resztkę szacunku, którą nadal Cię (zapewne) darzy, a w finale - czyt. poprzednie zdanie. Także droga, cierpiąca koleżanko... Trudna i wyboista przed Tobą droga, jednak nie jesteś na niej sama...
Na pocieszenie dodam, że ZAWSZE istnieje nadzieja, do póki ona żyje w Tobie MOŻE się UDAĆ!
Pozdrawiam :-)
nie_wiem napisał/a:A co ja mam zrobić? Ja jestem winna tego, że Nasz związek zakończył się wczoraj. Zawiodłam (już niestety) swojego Ex.. Od wczoraj tylko płaczę, teraz próbuje wziąć się w garść i szukać jakiejś nadziei. Przepraszałam Go już nie raz za to co się stało.. rozumiem, że nie chcę już być ze mną.. tylko że ja nie wyobrażam sobie życia bez Niego.. jedna chwila i wszystko stracone..
Przykro słyszeć... Jednak jedyne co powiem to, że odszedł i ze swojej strony możesz zrobić dla Was tyle co nic!
Najlepiej będzie jak zachowasz twarz i NIE będziesz błagać o cokolwiek...Staraj się nie myśleć (niewykonalne - WIEM!), nie kontaktuj się (TRUDNE! - lecz wykonalne) Po czasie poczujesz, że jest troszkę łatwiej...
Wtedy być może i on (Twój EX) stwierdzi, że jednak pomimo tego, że coś Was poróżniło, darzy Cię tak czystym i pięknym uczuciem, że żyć bez Ciebie NIE może i sam coś zaproponuje... Tak, a NIE inaczej właśnie będzie to wyglądało.Ty sama nic nie wskórasz! NALEGAJĄC odepchniesz go jeszcze dalej. Prosząc, płacząc i błagając, "zabijesz" w nim resztkę szacunku, którą nadal Cię (zapewne) darzy, a w finale - czyt. poprzednie zdanie. Także droga, cierpiąca koleżanko... Trudna i wyboista przed Tobą droga, jednak nie jesteś na niej sama...
Na pocieszenie dodam, że ZAWSZE istnieje nadzieja, do póki ona żyje w Tobie MOŻE się UDAĆ!Pozdrawiam :-)
mądra rada....sama prawda! tylko ile czasu mozna zyc nadzieją ;( skąd wziąć siłę, żeby walczyć? ja co parę dni mam załamanie i coś do mojego ex piszę....np jak jestem w miejscu ktore kojarzy nam sie z nami
wiem ze tak nie wolno ale to jest silniejsze ode mnie
ja zawinilam, wiec chce sie postarac cos zrobic, ale nic nie dziala...
Kierujesz się sercem, a niestety ono może Cię zwodzić. Emocje nie są racjonalne, nigdy nie były i nie będą - dlatego właśnie tak ciężko nam postępować tak jak powinniśmy.
Skąd wziąć siłę? Z miłości do tej drugiej osoby... wierz mi. To ciężka do zrealizowania rada, ale zauważ, nie dasz mu szczęścia, jeżeli sama nie będziesz szczęśliwa. Zdrowy związek to nie ludzie, którzy czerpią radość z siebie - to związek w którym dwoje ludzi kocha samych siebie i swojego partnera na tyle, że chce się dzielić tym szczęściem i tą miłością.
W tej sytuacji "walcz" nie oznacza tego co myślisz, a myślisz, że jeżeli będziesz mu okazywać jak Ci przykro to on Ci wybaczy.. błąd - odtrącisz go jeszcze dalej. W tej sytuacji tylko i wyłącznie czas może coś zdziałać - żaden żal nie trwa wiecznie.
Zapamiętaj - jeżeli chcesz, aby kiedykolwiek był z Tobą szczęśliwy, sama musisz być szczęśliwa. Nie możesz obarczać go taką odpowiedzialnością jak "moje szczęście zależy od Ciebie" bo to już jest szantaż emocjonalny - a nim nic nie wskórasz. Otwórz się na świat, spotkaj się z przyjaciółkami, poznaj nawet nowych ludzi. Realizuj swoje pasje (jak nie masz to może najwyższy czas).
Jeżeli darzył Cię prawdziwym uczuciem, odezwie się, ale nie czekaj na to jak na zbawienie. Nie bój się też, że Twoje uczucie wygaśnie - jeżeli było szczere to poczujesz to charakterystyczne drgnięcie serca, gdy się z Tobą skontaktuje.
A jeśli nawet tak się nie skończy, że Wasze drogi się rozejdą - będziesz już nowym człowiekiem, który wiele się nauczył i w przyszłym związku będzie tylko lepszy.
A ja mysle moi Drodzy,ze wszyscy jestescie ofiarami!!! ... wlasnych wyobrazen!!!
Dostaliscie po tylku?Nie Wy jedni!Czas sie otrzasnac i isc dalej!!!Wlasciwie po co Wam te Exy?
I zeby nie bylo,wiem co mowie
![]()
Tak,tak, ... tez zostalam zdradzona ... po 10-u latach!
Ale jakos nigdy nie chcialam wrocic!
Po co???
I do kogo????
Do faceta,ktory okazal sie dupkiem???
Wydaje mi sie,ze zwyczajnie straciliscie grunt pod nogami.Wezcie wiec zycie we wlasne lapki,bo to Wasze zycie,a nie jakis bylych
I tu się zgadzam:)
Zauważ, że większość osób, które tutaj piszą mówi o tym, że popełniło błąd... Tu nie chodzi o to, że nasz/a eks był/a zły, tylko, że my daliśmy ciała i chcemy, aby nasz/a ukochany/a wrócił/a.
Zauważ, że większość osób, które tutaj piszą mówi o tym, że popełniło błąd... Tu nie chodzi o to, że nasz/a eks był/a zły, tylko, że my daliśmy ciała i chcemy, aby nasz/a ukochany/a wrócił/a.
Ja też bym chciała, żeby wrócił bardzo!!! Chodź chyba ma inną
źle mi bez niego chodź oboje popełniliśmy bład, ale on już chciał czegoś innego. Skupiam się teraz na sobie i swojej córce nie myślę już tak o nim chyba mi mija, może zadziała prawo PP
Większość albo popełniała błąd albo po prostu tak się stało ,że ukochana osoba odeszła.U mnie właśnie było tak ,że ciekawość młodość wygrała z uczuciem.W tych czasach mieć jednego partnera do kończa życia to wstyd ( tak przynajmniej często słyszę od innych).Ja tak nie uważam ale zdaje mi się ,że mój były tak sądzi.Bo z tego co wiem to bawi się chłopak.To może i dobrze.Bo z czasem pozna wartość szczerego uczucia.I może wtedy się zakocha.Każdy ma prawo zrobić to co on uważa za słuszne w danej chwile a to czy było warto oceni on sam.Wiem ,że jest cudowną osobą ale bardzo niedojrzałą ( na moje nieszczescie). Dziś ma urodziny 22 i pewnie nie ma osoby która z tak dobrego serca życzyła mu tak dobrze ja:)
[
Kierujesz się sercem, a niestety ono może Cię zwodzić. Emocje nie są racjonalne, nigdy nie były i nie będą - dlatego właśnie tak ciężko nam postępować tak jak powinniśmy.
Skąd wziąć siłę? Z miłości do tej drugiej osoby... wierz mi. To ciężka do zrealizowania rada, ale zauważ, nie dasz mu szczęścia, jeżeli sama nie będziesz szczęśliwa. Zdrowy związek to nie ludzie, którzy czerpią radość z siebie - to związek w którym dwoje ludzi kocha samych siebie i swojego partnera na tyle, że chce się dzielić tym szczęściem i tą miłością.
W tej sytuacji "walcz" nie oznacza tego co myślisz, a myślisz, że jeżeli będziesz mu okazywać jak Ci przykro to on Ci wybaczy.. błąd - odtrącisz go jeszcze dalej. W tej sytuacji tylko i wyłącznie czas może coś zdziałać - żaden żal nie trwa wiecznie.
Zapamiętaj - jeżeli chcesz, aby kiedykolwiek był z Tobą szczęśliwy, sama musisz być szczęśliwa. Nie możesz obarczać go taką odpowiedzialnością jak "moje szczęście zależy od Ciebie" bo to już jest szantaż emocjonalny - a nim nic nie wskórasz. Otwórz się na świat, spotkaj się z przyjaciółkami, poznaj nawet nowych ludzi. Realizuj swoje pasje (jak nie masz to może najwyższy czas).
Jeżeli darzył Cię prawdziwym uczuciem, odezwie się, ale nie czekaj na to jak na zbawienie. Nie bój się też, że Twoje uczucie wygaśnie - jeżeli było szczere to poczujesz to charakterystyczne drgnięcie serca, gdy się z Tobą skontaktuje.A jeśli nawet tak się nie skończy, że Wasze drogi się rozejdą - będziesz już nowym człowiekiem, który wiele się nauczył i w przyszłym związku będzie tylko lepszy.
Bardzo dobrze napisane:)Zgadzam się ze wszystkim ![]()
nie_wiem napisał/a:A co ja mam zrobić? Ja jestem winna tego, że Nasz związek zakończył się wczoraj. Zawiodłam (już niestety) swojego Ex.. Od wczoraj tylko płaczę, teraz próbuje wziąć się w garść i szukać jakiejś nadziei. Przepraszałam Go już nie raz za to co się stało.. rozumiem, że nie chcę już być ze mną.. tylko że ja nie wyobrażam sobie życia bez Niego.. jedna chwila i wszystko stracone..
Przykro słyszeć... Jednak jedyne co powiem to, że odszedł i ze swojej strony możesz zrobić dla Was tyle co nic!
Najlepiej będzie jak zachowasz twarz i NIE będziesz błagać o cokolwiek...Staraj się nie myśleć (niewykonalne - WIEM!), nie kontaktuj się (TRUDNE! - lecz wykonalne) Po czasie poczujesz, że jest troszkę łatwiej...
Wtedy być może i on (Twój EX) stwierdzi, że jednak pomimo tego, że coś Was poróżniło, darzy Cię tak czystym i pięknym uczuciem, że żyć bez Ciebie NIE może i sam coś zaproponuje... Tak, a NIE inaczej właśnie będzie to wyglądało.Ty sama nic nie wskórasz! NALEGAJĄC odepchniesz go jeszcze dalej. Prosząc, płacząc i błagając, "zabijesz" w nim resztkę szacunku, którą nadal Cię (zapewne) darzy, a w finale - czyt. poprzednie zdanie. Także droga, cierpiąca koleżanko... Trudna i wyboista przed Tobą droga, jednak nie jesteś na niej sama...
Na pocieszenie dodam, że ZAWSZE istnieje nadzieja, do póki ona żyje w Tobie MOŻE się UDAĆ!Pozdrawiam :-)
tylko, że to On chce ze mną utrzymywać kontakt.. spotykać i rozmawiać tak jak wcześniej. Nie błagałam, nie nalegam, tylko się zastanawiam czemu mamy się przyjaźnić, jeśli on zerwał ale z mojej winy, ale mówi, ze mnie kocha, bo odkochać się tak nagle nie da. jeju pogmatwane to. Nie sądzę, że utrzymywanie ze mną kontaktów pozwoli mu zapomnieć, a ja z jednej strony chce zapomnieć, by nie robić sobie nadziei, ale z drugiej właśnie ta nadzieja..a może za parę miesięcy wszystko się ułoży?
Skąd wziąć siłę? Z miłości do tej drugiej osoby... wierz mi. To ciężka do zrealizowania rada, ale zauważ, nie dasz mu szczęścia, jeżeli sama nie będziesz szczęśliwa. Zdrowy związek to nie ludzie, którzy czerpią radość z siebie - to związek w którym dwoje ludzi kocha samych siebie i swojego partnera na tyle, że chce się dzielić tym szczęściem i tą miłością.
Pięknie napisane, POPIERAM! :-)
herbatka 90, widze podobna syt. moze pogadamy na priv?
Bardzo chętnie:) napisz do mnie herbatka1990@o2.pl
Czas wszystko wyjaśni.Czy warto było tak długo nosić kogoś w sercu.Jaka część mnie jest z tego dumna ,że potrafię kogoś pokochać taką miłością.Ta druga niestety chwilami cierpi.Jestem jednak pewna z czasem ból zniknie i zostaną tylko piękne wspomnienia:)Bo jest ich naprawdę wiele.Nigdy nie zapomnę nocy kiedy byliśmy razem ostatni raz z myślą ,że to już może się nie powtórzyć ( chociaż czułam motyle w brzuchu jakby był to pierwszy raz).Ten obraz chce zapamiętać.Bo to co po tym rozstaniu się stało było istną porażka i poniżeniem.Strasznie żałuję ,że nie odpuściłam wcześniej...
To czy warto wiesz już tylko Ty.
To moj pierwszy post na tym forum, więc z góry proszę o zrozumienie.
2 tygodnie temu rozstała się ze mną dziewczyna. Byliśmy ze sobą 2 lata, ja mam 23 lata, ona 25.
Praktycznie od 4 miesięcy się rypało i na swoje nieszczęście trafiłem na kobietę, która miała bardzo trudny charakter. Objawiało się to upartym podejściem i brakiem kompromisów jeżeli chodziło by o wypracowanie jakieś sytuacji, gdzie 2 strony miały być zadowolone.
Miała ona dużo kolegów, których ja nie akceptowałem przez jej przeszłość i ciągle były o to kłótnie.
Była to pierwsza moja taka miłość (mimo że mam 23 lata), w której zaangażowałem się naprawdę na maxa. Kwiaty, pierdoły, nawet tworzenie jakiś prezentów.
Rozstawaliśmy się ze 2 razy i nadal nie mogliśmy dojść do porozumienia. Uważała, że zamykam ją w klatce a ja tak naprawde przez swoje kompleksy bałem się, że ktoś mi ją odbierze.
Teraz przeczytałem o tym prawie i zastanawiam się czy faktycznie tak zrobić jak tu piszą tylko jest jeden ale istotny problem:
Ona 2 tygodnie po zerwaniu założyła sobie konto na portalu randkowym i gdy dzwoniłem do niej niedawno z zapytaniem o spotkanie to odpowiedziała, że spotyka się z kimś i że jak mi przejdzie to możemy się spotkać.
bardzo was proszę o pomoc
To moj pierwszy post na tym forum, więc z góry proszę o zrozumienie.
2 tygodnie temu rozstała się ze mną dziewczyna. Byliśmy ze sobą 2 lata, ja mam 23 lata, ona 25.
Praktycznie od 4 miesięcy się rypało i na swoje nieszczęście trafiłem na kobietę, która miała bardzo trudny charakter. Objawiało się to upartym podejściem i brakiem kompromisów jeżeli chodziło by o wypracowanie jakieś sytuacji, gdzie 2 strony miały być zadowolone.
Miała ona dużo kolegów, których ja nie akceptowałem przez jej przeszłość i ciągle były o to kłótnie.
Była to pierwsza moja taka miłość (mimo że mam 23 lata), w której zaangażowałem się naprawdę na maxa. Kwiaty, pierdoły, nawet tworzenie jakiś prezentów.
Rozstawaliśmy się ze 2 razy i nadal nie mogliśmy dojść do porozumienia. Uważała, że zamykam ją w klatce a ja tak naprawde przez swoje kompleksy bałem się, że ktoś mi ją odbierze.
Teraz przeczytałem o tym prawie i zastanawiam się czy faktycznie tak zrobić jak tu piszą tylko jest jeden ale istotny problem:
Ona 2 tygodnie po zerwaniu założyła sobie konto na portalu randkowym i gdy dzwoniłem do niej niedawno z zapytaniem o spotkanie to odpowiedziała, że spotyka się z kimś i że jak mi przejdzie to możemy się spotkać.bardzo was proszę o pomoc
Witaj,
To co tu pisze o PP to "recepta" tylko i wyłącznie do zastosowania dla Ciebie na sobie a nie na Tobie dla Niej.
To jest nic innego jak Twój powrót do dawnego "ja" sprzed związku i dołożeniem Twoich doświadczeń zdobytych w związku, z których musisz wyciągnąć wnioski.
Tu chodzi tylko i wyłącznie o Ciebie; o pokazanie Jej, że to rozstanie Ciebie nie złamało. To jest trudne początkowo, ale do zrobienia. Poczytaj sobie parę stron wstecz nasze elaboraty Un hombrego, Nimruka, moje i całej reszty. Opisane krótko i zwięźle porady dla innych, które doskonale przydadzą się Tobie. Głowa do Góry i powodzenia.
blackrider napisał/a:To moj pierwszy post na tym forum, więc z góry proszę o zrozumienie.
2 tygodnie temu rozstała się ze mną dziewczyna. Byliśmy ze sobą 2 lata, ja mam 23 lata, ona 25.
Praktycznie od 4 miesięcy się rypało i na swoje nieszczęście trafiłem na kobietę, która miała bardzo trudny charakter. Objawiało się to upartym podejściem i brakiem kompromisów jeżeli chodziło by o wypracowanie jakieś sytuacji, gdzie 2 strony miały być zadowolone.
Miała ona dużo kolegów, których ja nie akceptowałem przez jej przeszłość i ciągle były o to kłótnie.
Była to pierwsza moja taka miłość (mimo że mam 23 lata), w której zaangażowałem się naprawdę na maxa. Kwiaty, pierdoły, nawet tworzenie jakiś prezentów.
Rozstawaliśmy się ze 2 razy i nadal nie mogliśmy dojść do porozumienia. Uważała, że zamykam ją w klatce a ja tak naprawde przez swoje kompleksy bałem się, że ktoś mi ją odbierze.
Teraz przeczytałem o tym prawie i zastanawiam się czy faktycznie tak zrobić jak tu piszą tylko jest jeden ale istotny problem:
Ona 2 tygodnie po zerwaniu założyła sobie konto na portalu randkowym i gdy dzwoniłem do niej niedawno z zapytaniem o spotkanie to odpowiedziała, że spotyka się z kimś i że jak mi przejdzie to możemy się spotkać.bardzo was proszę o pomoc
Witaj,
To co tu pisze o PP to "recepta" tylko i wyłącznie do zastosowania dla Ciebie na sobie a nie na Tobie dla Niej.
To jest nic innego jak Twój powrót do dawnego "ja" sprzed związku i dołożeniem Twoich doświadczeń zdobytych w związku, z których musisz wyciągnąć wnioski.
Tu chodzi tylko i wyłącznie o Ciebie; o pokazanie Jej, że to rozstanie Ciebie nie złamało. To jest trudne początkowo, ale do zrobienia. Poczytaj sobie parę stron wstecz nasze elaboraty Un hombrego, Nimruka, moje i całej reszty. Opisane krótko i zwięźle porady dla innych, które doskonale przydadzą się Tobie. Głowa do Góry i powodzenia.
...bags, drogi koleszko... jak zwykle świetnie to ująłeś!
A dla cierpiącego kolegi dodam iż najlepiej będzie się wycofać i zaczekać na rozwój wydarzeń. Jeśli łączyło Was coś pięknego, Ona zatęskni :) I kto wie... może przyjdzie do Ciebie i powie to na czym tak bardzo Tobie i każdemu cierpiącemu na tym forum najbardziej zależy :-) ...Ale nie popełniaj Naszych błędów, NIE walcz! Odpuść i zaczekaj na rozwój, tylko to Ci zostało.
Pozdrawiam i powodzenia życzę...
Panowie dziękuje bardzo za te słowa otuchy i proszę o więcej ich, bo nigdy nie sądziłem, że będę w takim załamaniu nerwowym. Nic nie jem, ciągle wymiotuję, nie mogę na siebie patrzeć. Ciągle mi się przypomina to ile dla niej zrobiłem i najbardziej boli mnie fakt, że już z kimś jest. To jest przecież nie zdrowe.
I naprawde myślicie, że będzie chciała wrócić do tego co ze mną było? Wątpie, bo pewnie teraz jest jej dobrze.
Moi drodzy, czy prawo przyciągania działa wtedy kiedy nie mamy zadnego kontaktu z Ex...? Moje rozstanie było bardzo dziwne, praktycznie z dnia na dzien stwierdzil ze sie roznimy wzruszajac ramionami nie umiejac powiedziec czym i chce zakonczyc związek. Nie byłam przygotowana na takie slowa, gdyz predzej spodziewalabym sie ze mi sie oswiadczy niz zerwie. W szoku kazalam mu wyjsc z mieszkania powiedzialam ze popelnia najwiekszy blad w swoim zyciu. Od tamtego czasu (3miesiace) nie mamy kontaktu. Tęsknie za nim strasznie, kocham Go ale nie mogę Go o nic prosic. Często mysle o nim i czuję ze on o mnie tez, z moze to tylko podswiadomosc i oszukiwanie się. Tak bardzo chcialabym sie do Niego odezwac, nie wiem czy źle zrobilam nie walcząc, nie prosząc. Wyobrazam sobie tylko ze może pożaluje. Staram sie inwestowac w swoj rozwoj. Poki co wegetuję...
581 2012-09-20 18:07:13 Ostatnio edytowany przez zyfika (2012-09-20 18:17:08)
Witam,
znam sekret i PP. Stosuję je od ok. 2 lat i potwierdzam, że działa. Czasem stosuję świadomie, czasem nieświadomie. PP działa nie tylko na odzyskanie eks, ale także w sytaucjach zagrożenia rozpadem związku. Stosowałam PP wielokrotnie, właściwie mozna powiedzieć, że prawie codziennie staram się o nim pamietać i stosować. Nie tylko w miłości, ale także w sprawach zawodowych i realizacji moich celów. Nie zawsze sie udaje od razu, nie opanowałam jeszcze tego tak, jakbym chciała, ale efekty są.
Jeśli chodzi o związek, to PP zadziałało po rozstaniu z moim partnerem. Zostawił mnie, bo sobie ubzdurał coś, co nie było prawdą - nieważne, nie ma sensu wnikać. W każdym razie po rozstaniu zastosowałam sekret (wtedy nieświadomie, mimo że oczywiście znałam już PP) i po 3 miesiąch się odezwał i zaczeliśmy się ponownie spotykać. Przez te 3 miesiące nie mieliśmy żadnego kontaktu ze sobą. calkowicie żadnego, w żadnej postaci.
Co znaczy, że nieświadomie zastosowałam PP? Po prostu nie ruszyło mnie to zbytnio, że zerwał ze mną. Autentycznie nie przejełam się tym, trudno mi to wytłumaczyć dlaczego - przeciez kochałam go, jednak przyjęłam to bardzo spokojnie. I właściwie od razu się z tym pogodziłam, zaczęłam życ własnym życiem, nawet nie myślałam o nim. Po jakichś 2,5 miesiąca zaczęłam o nim znowu myśleć i wspominać miłe chwile, myślałam o nim pozytywnie, myśłałam sobie: fajnie by bylo się spotkać. Czujecie ta różnicę prawda? To bylo szczere, naprawdę tak myślałam, ale nie zależało mi na tym. Byłam natsawiona pozytywnie, pelen luzik. I wtedy go widocznie przyciagnęłam...
Od tamtej pory jesteśmy razem już półtora roku. On też zna sekret i tez stosuje także w stosunku do mnie. Znał go jeszcze przede mną.
Nasz związek jest burzliwy, ale rozwojowy bardzo. Mielismy wiele sytuacji trudnych, gdy nie odzywalismy się do siebie np. przez tydzień i myślelismy, że to już koniec. Zawsze, gdy powiedziałam sobie, że np. dziś on do mnie zadzwoni ( po jakiejś przerwie) to faktycznie sie odzywał tego dnia. Zawsze w takich styuacjach stosuję sekret i zawsze działa.
Sekret uczy cierpliwości i pokory. Jeśli nie wyrobicie w sobie najpierw tych cech, to sekret nie zadziała.
Czytam ten wątek juz od dłuższego czasu i naprawde duzo madrych rzeczy tu piszecie:)
Ze mna tez zerwał chłopak ok 3 miesiace temu, kontaktu ze soba nie mamy. Ale to nie temat na ten wątek.
Cytryna, przeczytalam to co napisalas i widze ze jestesmy w podobnej, zeby nie powiedziec, takiej samej sytuacji. Widze po sobie ze juz swoje najgorsze momenty przeszlam po rozstaniu i staram sie teraz o bylym nie myslec., skupic na sobie i ruszyc do przodu.
Zyfika, az sie cieplej na sercu zrobilo gdy przeczytalam Twoj wpis:)
Ogladalam sekret juz kilka razy i za kazdym razem wynosze z tego filmu kolejna wskazówke. Jeszcze mi daleko do postawy takiej jak Twoja w ktorej zaczelas przyciagac swojego eks, a to jest chyba kluczowy moment zeby PP zaczeło dzialac w takim kierunku jaki chce. Wszystko przede mną a Twoj wpis dał mi motywacje do dalszej pracy nad soba;)
szafirek cieszę sie, bo lubię pomagać ludziom.
A jeszcze dodam jedną fajną rzecz. Otóż mój chłopak znał sekret zanim się poznaliśmy.
Dużo później, jak już byliśmy ze sobą powiedział mi, że określil sobie dokładnie, jaka ma być jego dziewczyna.Określl sobie wygląd, charakter itp. Zrobił to jakies dwa tygodnie wczesniej, zanim się poznaliśmy. I przyciagnął mnie :-)))
Kurcze mnie mój Ex zapytał się jakiś czas przed rozstaniem czy oglądałam Sekret
A ja jakoś nieświadomie krótko przed rozstaniem dowiadując się że moi znajomi się zeszli zapytałam się czy ma coś przeciwko wchodzenia drugi raz do tej rzeki. Nie miał
O ironio!
Zyfika chciałabym aby mnie spotkało podobnie to co Ciebie no ale widocznie co człowiek to różna historia. Ja po rozstaniu czułam się okropnie, gdyż nie spodziewałam się tego. Jeżeli mówisz, że były odezwał się do Ciebie ale dopiero jak Ty tryskałaś humorem i myślałaś pozytywnie to może rzeczywiście Go przyciągnęłaś. No w końcu przyciągneła Go Twoja aura a nie łzy... Coś w tym jest... chyba czas na zmiany u Mnie ![]()
...Nic nie jem, ciągle wymiotuję, nie mogę na siebie patrzeć. Ciągle mi się przypomina to ile dla niej zrobiłem i najbardziej boli mnie fakt, że już z kimś jest....
I naprawde myślicie, że będzie chciała wrócić do tego co ze mną było? Wątpie, bo pewnie teraz jest jej dobrze.
I teraz odpowiedz sobie szczerze... do czego ta Twoja eks miałaby chcieć wrócić???
...do wychudzonego patyka, któremu niedobrze robi się na własny widok, który TYLE DLA NIEJ ROBIŁ, a ona tak podle go potraktowała odchodząc w ramiona innego???
Odpowiedz sobie na kolejne pytanie... Co zrobić, jaką osobą chcesz się stać, aby to ONA powtórnie zapragnęła Ciebie!!
Jak już wymyślisz (z pomocą poprzednich postów), zrób to, a wtedy przekonasz się czy łączyło Was coś płomiennego czy była to zwykła iskierka, którą zagasił mały podmuch :-)
Pozdrawiam i wytrwałości życzę!