Ja może wypowiem się z perspektywy faceta. Też słyszałem o tym całym prawie przyciągania, przeczytałem jakieś krótkie opracowanie. Generalnie zrozumiałem to tak - urwij na dłuższy czas kontakt, zajmij się sobą, pogódź się z sytuacją, przestań wierzyć, że to jeszcze wróci. Na końcu w najgorszym razie, jeżeli rzeczywiście ze strony ex żadnej chęci powrótu nie będzie, przynajmniej skończymy w znacznie lepszym stanie z samym sobą. Stosuję od jakiegoś czasu, podobnie jak koleżanka 2h codziennie rano ćwiczeń i przyznaję, że widzę poprawę - lepiej się czuję, zawodowo zaczeło się układać. Mam oczywiście pewną nadzieję, że ex w jakiś sposób to zauważy i doceni. Ale z drugiej strony coraz cześciej dopada mnie myśl, że ona już się z rozstaniem kompletnie pogodziła i jak tutaj coś jeszcze ma z tego wyjść ;-)
Podobne tematy
Ja może wypowiem się z perspektywy faceta. Też słyszałem o tym całym prawie przyciągania, przeczytałem jakieś krótkie opracowanie. Generalnie zrozumiałem to tak - urwij na dłuższy czas kontakt, zajmij się sobą, pogódź się z sytuacją, przestań wierzyć, że to jeszcze wróci. Na końcu w najgorszym razie, jeżeli rzeczywiście ze strony ex żadnej chęci powrótu nie będzie, przynajmniej skończymy w znacznie lepszym stanie z samym sobą. Stosuję od jakiegoś czasu, podobnie jak koleżanka 2h codziennie rano ćwiczeń i przyznaję, że widzę poprawę - lepiej się czuję, zawodowo zaczeło się układać. Mam oczywiście pewną nadzieję, że ex w jakiś sposób to zauważy i doceni. Ale z drugiej strony coraz cześciej dopada mnie myśl, że ona już się z rozstaniem kompletnie pogodziła i jak tutaj coś jeszcze ma z tego wyjść ;-)
bo sprawa nie konczy sie na cwiczeniach, to tylko pierwszy etap. to nieodzywanie sie do eks ma na celu ochloniecie i poczekanie az emocje opadna. dopiero wtedy przychodzi czas na nawiazanie pierwszego kontaktu. wtedy mamy za zadanie pokazac siebie swojej/swojemu eks, ze jestemy szczesliwi, wartosciowi itp. warto pamietac, zeby nie rozgrzebywac starych ran, nie rozmawiac na tematy zwiazane z rozstaniem i jego powodami, nawet jesli on/ona beda do tych tematow nawiazywac. trzeba pokazac, ze moze nas znowu miec, ale najpierw musi nas zdobyc. ale nie wiem, czy te zasady podzialaja efektywnie na kobiete.
Czy komuś z tu obecnych udało się odzyskać ukochaną osobę za pomocą tego prawa?
394 2012-04-23 00:29:18 Ostatnio edytowany przez wierzaca (2012-04-23 00:31:55)
Witam wszystkich bardzo serdecznie! Przeczytałam wszystkie posty zawarte w tym temacie(w trakcie śmiałam się, płakałam, podnosiłam na duchu oraz wpadałam w dołki). Jak każda/y z Was mam podobny problem. Jestem zakochana. Mój problem polega na tym, że ja bardzo kocham siebie. Dbam jak tylko potrafię. Bardzo dobrze wyglądam i płeć przeciwna interesuję się mną aż za bardzo(na co podobno nie powinno się narzekać). Więc potrafię zadbać nie tylko o Jego, ale i swoje dobro.
Problem tkwi w tym, że gdy jestem z Nim moja pewność siebie odchodzi w niepamięć. Staję się podporządkowana wyłącznie jemu, zgadzam się na wszystko co zaproponuje, nawet gdy czasami tego nie chcę.
Obecnie nie jesteśmy razem od tygodnia. Obejrzałam ''Sekret'' już dwa razy.
Nasza historia zaczyna się tak: Bardzo długo się znaliśmy, ale tylko jako znajomi. Byliśmy razem rok. Zdradziłam go. Wrócił. Ale z perspektywy czasu wiem, że nie zasługiwałam na to. Wyjechałam. Codziennie dzwonił. Nie odbierałam. Gdy przyjechałam był już z inną dziewczyną(pół roku). Dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham. Pisałam przy każdej okazji. Po pół roku odezwał się. Spotkaliśmy się - najpierw wyrzuty, później spokojna rozmowa, i wszyscy mogą domyślić się co stało się potem. Dwa miesiące razem(w ukryciu), by jego znajomi nie dowiedzieli się o tym. Zerwał dla innej. Rozpaczałam. Wrócił. Później znowu i znowu i znowu. Za każdym razem myślałam, że bedzie lepiej. Teraz byliśmy razem miesiąc. Zerwał. Przy rozstaniu płakałam, prosiłam, wyznawałam to, co czuje moja dusza. Gdy odchodziłam słyszałam jak płacze. Nie odzywa się.
Ciągle wierzę, że ludzie się zmieniają, że doceniają to kogo mają(kiedyś byłam księżniczką). Dostałam za swoje, odpokutowałam. Nie chcę dopuszczać do siebie negatywnych myśli. Bardzo potrzebuję wsparcia. Ciągle wizualizuje. Problem w tym, że gdy pojawi się czarna wizja to nie potrafię jej odpędzić. Dzięki niemu bardzo się zmieniłam. Potrafię już kogoś kochać, martwić się o niego, dbać o kogoś i wybaczać. To dla mnie wielki sukces.
Czekam z niecierpliwością na odpowiedzi. Pozdrawiam. ;-)
wg wszelkich porad i wypowiedzi oraz pierwszego posta wątku wychodzi na jedno:
MOŻESZ MIEĆ COŚ TYLKO WTEDY, GDY JUŻ TEGO NIE POTRZEBUJESZ.
Tak samo z ex...gdy potrafisz sobie poradzić bez niego, po tylu przepłkanych nocach, zszarganych nerwach, bezsilności, smutku, złości , rozgoryczenia w końcu uśmiechniesz się i stwierdzisz, że lepiej aby go nie było - on wtedy wróci i na nowo zburzy Twój spokój...
Chore co?
DOSTANIESZ TO, GDY NIE BĘDZIESZ TEGO JUŻ CHCIAŁA.
W tym wszystkich chodzi o to, aby zrozumieć swoją wartość. Bo bez niej nawet jak wrócicie do siebie, związek znów się skończy na gorsze do Ciebie, bo będziesz swojemu partnerowi/partnerce oddawać wszystko, a on(a) znów poczuje się za pewnie i stwierdzi, że to bez sensu się starać bo i tak wszystko ma.
Co nie zmienia faktu, że i tak jest jak napisałam...
Dziś znowu miałam okazję się o tym przekonać, i tu nie chodzi tylko o związki, ale ogólnie - jeżeli naprawdę Ci na czymś zależy, nie dostaniesz tego, musisz znaleźć powody dla których w sumie 'aż tak bardzo Ci nie zależy' wtedy są może jakieś szanse..
No tak jest. Bo musisz sobie uświadomić to, że nie warto być z kimś na siłę. Musisz się przygotować na nowy związek. Tj., nie bać się odejść jeśli Twój partner będzie Cię źle traktował. Nawet nie to. Ogólnie, trzeba się nauczyć podejmować poważne decyzje. A najlepiej jest to właśnie zrobić, podpierając się czymś innym.
PP działa tak, że we wszystkim doszukujesz się pozytywów. Jeżeli myślisz o czymś negatywnym, wtedy źle je stosujesz. Dlatego np. jeżeli Twój partner by Cię zdradził, Ciebie by to bolało, nie mogłabyś się z tym pogodzić i czułabyś, że nigdy już mu nie zaufasz, odchodzisz od niego. I szukasz innego zajęcia, żeby o nim nie myśleć - to powinnaś wtedy zrobić. A nie, że będziesz z nim na siłę, bo go kochasz, ale przez to co zrobił już mu nie ufasz.
Chodzi o to, żeby przygotować się na każdą ewentualność, żeby pokazać, że jesteś silna i nie potrzebujesz go. Musisz to pokazać jemu. Wtedy on zobaczy, że popełnił błąd. Ale żeby on to tak odebrał, sama musisz w to uwierzyć. Więc szukasz innych zajęć, żeby o nim nie myśleć.
Kurczę, ja powinienem zostać terapeutą. ![]()
Właśnie, a ostatnio coraz częściej mam takie sytuacje, że uświadamiam sobie, że muszę to 'odpuścić', że to nie ma sensu... I żyję w takiej negacji.
Dlatego bardziej skłaniam się ku przeznaczeniu niż PP, uważam, że człowiek ma naprawdę niewielki wpływ na swoje życie. Bo jeżeli zależy Ci na kimś komu na Tobie nie zależy to 'bez sensu zmuszać kogoś do miłości' (co i tak się nie uda). A jeżeli podoba Ci się ktoś kto też Cię chce to po co PP?
Empti może mogłabym Cię prosić żebyś mi pomógł zastosować PP? tzn mniej więcej wiem o co chodzi w nim ale chyba nei umiem tego do końca zastosować.. albo inaczej umiem i działa w każdej sprawie
oprócz tej
może mogłabym Ci na maila napisać kilka słów? bo nei chcę tu wszystkich męczyć swoją historią..
401 2012-05-06 16:37:04 Ostatnio edytowany przez empti (2012-05-06 16:55:42)
Jasne. Nie jestem specem, ale chętnie Ci spróbuję Ci pomóc. ![]()
A jeżeli podoba Ci się ktoś kto też Cię chce to po co PP?
Właśnie po to, aby go przyciągnąć do siebie, żeby Cię chciał. Musisz być pozytywnie nastawiona do świata, żeby świat był pozytywnie nastawiony do Ciebie. To jest proste do zrozumienia i w sumie nawet logiczne. Zauważ, że jak jesteś dla kogoś miła, to ta osoba jest miła dla Ciebie. A jak jesteś dla kogoś wredna, to ta osoba jest wredna dla Ciebie. To działa ze wszystkim. Uwierz w to.
Dzięki
już wysłałam Ci maila ![]()
Zauważ, że jak jesteś dla kogoś miła, to ta osoba jest miła dla Ciebie. A jak jesteś dla kogoś wredna, to ta osoba jest wredna dla Ciebie.
Wyjdzie, że się czepiam ale po co mam przytakiwać skoro uważam, że to nie prawda. Często jest odwrotnie jak 'odpyskujesz' komuś to ta osoba zaczyna mieć do Ciebie 'szacunek' i staje się miła i odwrotnie uprzejmość jest nadużywana.
Nie zmuszam Cię do wiary w to. Ja w to wierzę i próbuję Ci przedstawić mój punkt widzenia.
No tak, tak samo jak z życiem. Jak je wydaje Ci się, że masz wszystko i nic już więcej nie możesz, to zaczyna się ono przeciwko Ciebie buntować i się cofa. A jak je opieprzysz, to wraca do normy i spotykają Cię pozytywne rzeczy. Bo ich wtedy chcesz, nie myślisz już o tym, że nie możesz więcej, a o tym, że możesz, a nawet musisz zrobić coś więcej.
To zrób test. Myśl o kimś pozytywnie, skup się tyko na jego pozytywnych cechach i zacznij z nim rozmawiać.
To samo zrób z inną osobą, ale myśl o tym negatywnych cechach. Zobaczysz różnice.
ja juz sie troche pogubilam. z jednej strony nalezy mocno wierzyc, wizualizowac, a z drugiej nie powinno nam za bardzo zalezec? ja nie wiem, jak to wyposrodkowac.:)
Łopatologicznie:
Skup się na sobie, tylko i wyłącznie. Zmień się z poczwarki w motyla. Nie nie rozmyślaj o ex.
Ty poczujesz się lepiej, zobaczysz świat w różowych kolorach.
On nie zakochał się z zołzie, tylko w pieknej kobiecie jaką byłaś wcześniej pogodną, wesołą, szczęśliwą. I taka właśnie masz się stać.
Z czasem zaczniesz przyciągac znowu do siebie ludzi (nikt nie lubi przebywać ciągle z zrzędzącą pesymistką).
Po okresie rozkwitania, masz znowu szansę rozkochać go w sobie. Tylko pamiętaj Ty juz nie musiesz go chcieć.
Ty to robisz tylko dla sienie, nie dla odzyskania w miłości. Ktos kiedyś bardzo mądrze powiedział, po każdym tym jedynym przychodzi kolejny ten jedyny....
Kochani, wiem, że cierpicie po utracie osoby, którą kochaliście. Ja też jestem po utracie, było ciężko przez parę dni, ale wzięłam się w garść. Zgodzę się z tym, że każdy ma prawo wyboru i nie można mieć o to pretensji. Każdy ma prawo odejść i się nie męczyć, bo faktycznie osoba zakochana wynosi na ołtarze kochanego/kochaną. Zupełnie niepotrzebnie, bo związek wówczas robi się męczący dla obu stron. Może każdy z nas potrzebuje kopa od życia, by się opamiętać. Dla mnie to było pór roku mordęgi, ciągłych analiz, myśli, lęków, obaw, zupełnie niepotrzebnie, to bez sensu. Dziś wszyscy mi mówią, że znowu zaczynam kwitnąć, bo zajęłam się sobą i tylko sobą. Chodzę do kina, galerii, mam kontakt ze wspaniałymi ludźmi, zapisałam się na warsztaty asertywności, robię awans zawodowy, ćwiczę na siłowni, biegam, wakacje już zaplanowane, wyjazdy z dziećmi i podróż do Bułgarii ze znajomymi. Nie ma co się upodlać, zamartwiać, że jej/jego nie ma. Po, co jakieś nadzieje na odzyskanie? Jeśli się nie udało , trudno, trzeba żyć dalej. Ja już się pozbyłam goryczy i żalu do tej osoby i życzę mu wszystkiego najlepszego w życiu, na dzień dzisiejszy wolę być sama, nie wiązać się z nikim więcej. Dużo znajomych mi mówi, że jesteś wartościowa, że na pewno ktoś mnie pokocha, może i to prawda, ale nie będę na siłę szukać miłości. Teraz najważniejsza jestem ja i mój syn. Zatem, kochani, nie zaprzątajcie sobie głowy "wróci", "nie wróci" tylko zadbajcie o siebie. Fajnie tutaj filozofujecie hihi
, będę odwiedzać wątek, pozdrawiam.
408 2012-06-03 22:44:14 Ostatnio edytowany przez wujo (2012-06-03 22:45:31)
Hello
... ponad 5 miesięcy od rozstania. Słuchajcie, podobnie jak większość z Was tutaj próbowała/próbuje odzyskać EX i ja do tego dążyłem. Przeczytałem sporo materiałów na ten temat, PP i Secret w pierwszej kolejności. Kiedy już ułożycie sobie wszystko w głowie (czasu potrzeba, jednym mniej innym więcej) ... okaże się, że człowiek ten zupełnie wam nie odpowiadał. Ok dobra, miał jakieś tam wartości, które były według Was atrakcyjne, ale skoro nie jesteście razem widocznie za mało tych cech miał. Świat jest pełen ludzi z którymi możemy stworzyć coś wspaniałego. Na chwile obecną niesamowicie się cieszę z tego rozstania (choć przez 1,5 miesiąca nie widziałem w niczym sensu,a świat w ciemnościach się pogrążył
) bo wiem, że prędzej czy później rozstalibyśmy się. Początkowo to nasze cierpienie spowodowane jest odrzuceniem przez osobę którą kochamy/kochaliśmy (nawiązując do koleżanki VANILA jeśli dobrze przeczytałem, byliście 3 miesiące...w ciągu 3 miesięcy jeszcze nie wiemy czy to miłość
a jedynie zauroczenie i ciekawość odkrywania drugiego człowieka) .... później przechodzi w uczucie samotności i myśli, że nigdy więcej nie spotkamy takiego człowieka. Sam to przeżywałem
To co robi Vanila ... wysiłek fizyczny, zadbanie o siebie, a dodatkowo zwiększona ilość spotkań ze znajomymi, umawianie się na randki, kupienie sobie nowych ciuchów/płyty/filmu/wyjazd ... to wszystko skraca czas bólu. Tematowe Prawo Przyciągania, jeśli odpowiednie kroki poczynicie ... sam zobaczycie, że wcale już tak bardzo nie chcecie wracać do EX
bo i po co, kiedy tyle dusz dobrych w około ... wystarczy rękę wyciągnąć:)
Zatem szkoda łez ... kąpielówki i na basen ... koszulka-spodenki i biegać ... kursy tańca ... endorfinki pójdą w górę i zanim się obejrzycie, obok będzie ktoś na prawdę odpowiedni
Pozdrawiam
Wujek rada dobra
1666268
Dodam, że to trochę naiwne, wierzyć, że może ex wróci przez jakieś tam prawo przyciągania, szczerze mówiąc to mnie śmieszy, myślę czy to nie jest forma manipulacji, wpłynięcia na kogoś. Jeśli rozwala się związek to znaczy, że coś było nie tak. Ja wiele wyciągnęłam nauk po moich rozstaniach i dziś wiem, że tych samych błędów nie będę popełniać. Mnie wystarczyły 2-3 tygodnie, by zdać sobie sprawę, co było nie tak we mnie i nad tym trzeba się skupić, nad rozwojem w sobie samym, by stać się innym człowiekiem, a nie czekać na powroty. Przecież to śmieszne. Jeśli dwoje ludzi kocha się i jest to miłość płynąca z obojga, to tacy ludzie się nie rozstają, a jeśli tylko jedna osoba jest zaangażowana, to cóż po związku?
Nigdy nie ma reguły. Znam małżeństwo, które jeszcze przed wzięciem ślubu rozstało się. Po paru miesiącach do siebie wrócili, wzięli ślub i są szczęśliwi od wielu lat
Także nie warto szufladkować. To, że przeważnie powroty nie wychodzą, nie znaczy nigdy. ![]()
minely dwa miesiace od rozstania, przez ten czasu bardzo duzo chodzilam na silownie i fitness, bardzo o siebie zadbalam, skupilam sie na sobie, znajomych, nauce. wszyscy mi mowia, ze rozkwitlam, faceci na imprezach zwracaja na mnie uwage, ogolnie czuje sie szczesliwa i chociaz duzo mysle o bylym, to tym myslom nie towarzyszy jakis mega smutek i zal. to wszytsko na pewno wyszlo mi na plus.
slaba czescia tego wszytskiego jest to, ze moj byly nie ma za bardzo okazji mnie widziec. od czasu rozstania widzielismy sie jeden , jedyny raz, dwa tygodnie po rozstaniu, zeby oddac sobie rzeczy. i tyle sie widzielismy:)
ale za to jednego jestem pewna. rada pt.' nie kontaktuj sie z eks, nie wypisuj smutnych smsow, nie zadreczaj go, nie wydzwaniaj' jest najlepsza rada jaka mozna dac. od czasu rozstania nie napisalam ani nie zadzwonilam do niego ani razu. kompletne zero! nawet jak zaraz po rozstaniu bylam kilka razy na imprezie, troche sie upilam i wlaczala mi sie mega tesknota- powstrzymywalam sie nie nie dzwonilam.
i wiecie co? widze jak na dloni,jak moj byly jest tym zbity z pantalyku. najpierw odezywal sioe co tydzien, potem juz co kilka dni, teraz pisze juz prawie codziennie. fakt, nie sa to zadne powazne rozmowy. ale ewidentnie widze, ze chodze mu po glowie. no bo jaka inna moze byc tego przyczyna?
un hombre, a co poradzisz mnie,w sytuacji kiedy mam dziecko i maz od nas odszedl do innej, co mam robic,tez chcialabym go odzyskac.
Ha, witajcie.
Dawno tu nie zagladalem az sobie dzis przypomnialem o tym forum i oto jestem ![]()
Zlamana, jesli maz Cie zostawil dla innej, w zasadzie Ciebie i dziecko, to zastanow sie, czy chcialabys, zeby ktos taki wrocil...
Skup sie na sobie i dziecku, zobacz, ze sama dasz sobie rade i potrafisz byc bez niego szczesliwa.
Pamietaj, oni wtedy chca wracac kiedy widza, jak doskonale sobie bez nich radzisz i jak zdaja sprawe, jaka ciekawa, atrakcyjna osobe utracili. Zeby to sie jednak stalo, musisz na owo sie stac taka osoba, dla siebie, nie dla niego.
Myslcie pozytywnie, ja balem sie rozstania niedawno, stresowalem pewnymi wydarzeniami i przez to poniekad doprowadzilem do niego...
Pamietajcie, to na czym sposwiecacie wiekszosc swojej uwagi, przyciagacie... ![]()
Tak sobie myślę, że to prawo przyciągania to jest dla masochistów. Dla mnie też niestety. W największej desperacji próbowałam je zastosować. A prawda jest taka, że jak ktoś Cie nie chce to nie zechce choćby nie wiem co!
Choćby minęło pól roku, choćby człowiek nie wiem jak się udoskonalił, uśmiechał, nie wiem jak dobrze wyglądał i nie wiem ile zrozumiał.
Ja się łudziłam rok.
Po roku owszem spotykałam go, był pod wrażeniem , tylko co z tego. Skoro miał już inną a mnie potraktował jak piękny przedmiot, który kiedyś był jego i jak miłe wspomnienie.
Nie ma się co łudzić, ze jak minie czas to zatęskni, jak będziemy niedostępne to zrozumie.
Jak nie chce to nie zechce.
A ja po roku zafundowałam sobie tylko łzy i rozczarowanie. Lepiej nie czekać i nie łudzić się .
Po prostu żyć, ciężko ze łzami w oczach ale do przodu i bez myśli w głowi, że cokolwiek zmieni czas czy jakieś prawo przyciągania.
Zgadzam się z RazDwaTrzy. Ja łudziłam się przez kilka miesięcy. 2 miesiące po rozstaniu po przeczytaniu o PP zaczęłam trochę wizualizować i co z tego mam? Nic. Może robiłam to źle nie wiem. Jak był w pobliżu zachowywałam się tak jakbym wcale nie cierpiała nic a nic. Prawda jest taka że kiedy facet mówi że nie chce zaczynać drugi raz to po 2 miesiącach zdania nie zmieni.
Minęło już pół roku. Nadal myśle o nim ale już przestałam się łudzić.
Od kilku dni próbuje wymyślać rózne historyjki, które NIBY się wydarzyły. Właśnie na temat partnera/rki. Bez sensu to bo jakoś i tak wiem że to nie jest przeszłość. Brakuję mi chyba wiary. Jednak kiedy wyobrażam sobie tego partnera którego Niby już poznałam i z nim jestem to wyobraźnia podsuwa mi eksa. ;/ i na tym wizualizacja sie konczy -.-
Co ma być to będzie. Jeśli chodzi o PP to jest to prawda że dzieje sie to czego nie chcemy.
Witajcie, ja nie za bardzo wierzę w takie PP. Może dlatego teraz tak mówię, bo mąż ode mnie odszedł, może nie umiem tego odpowiednio zastosować. Zaczęłam czytać Sekret i jakoś ni choolerę mi to nie pasowało. Czytałam i wydawało i się, że głupoty piszą, że mwmawiają ludziom bajki i każą w to wierzyć. Może niejtórym udało się odzyskac ex, ale chyba nie przez samo prawo przyciągania. Chciałabym w to wierzyć i umieć to zastosować- ale jakoś nie potrafię ![]()
Nie zrozumialyscie tego co zostalo napisane i nie zastosowalyscie sie, wiec nie dziwne, ze jestescie zawiedzione...
Coś w tym jest Un hombre co piszesz. Ale mam do Ciebie pytanie - zagwozdkę. Jak to PP zastosować w przypadku gdy jest ktoś trzeci w związku, nie kochanek/kochanka a... teściowa. Toksyczna teściowa jak to jest opisane w moim wątku w takim przypadku?
Rozgrywka na zasadzie 1-1 ma szansę zadziałać odpowiednio zastosowana, nie zaprzeczam - a w przypadku 2-1?
Wyeliminować tą trzecią postać nie jest łatwo, gdyż rozmowa z żoną = rozmowie z teściową pod każdą postacią.
Nie wiem jak to zastosowac w Twoim przypadku, generalnie w takich sytuacjach chodzi o to, zeby skupiac sie na dobrych rzeczach, dobrych cechach a unikac/ignorowac te zle.
Co do generalnego dzialania tego prawa, to widze, ze czesc ludzi nie rozumie glownego przeslania... Glowne przeslanie jest takie, ze jesli czujesz, ze chcesz kogos w zyciu spowrotem, bo potrzebujesz ta osobe, czujesz, ze bez niej jestes niekompletna, nie widzisz w zyciu sensu itd itp, tzn, ze jest cos z Toba nie tak i musisz sie skupic na sobie. Trzeba sie zakochac w sobie, skupic na uszczesliwieniu siebie a nie robieniu tego wszystkiego po to, zeby odzyskac osobe trzecia.
Osobe ktora trzeba odzyskac to "siebie"...
Nie przyciagnie sie kogos innego wbrew jego woli ale jedyne co mozemy zrobic to stac sie kims lepszym dla siebie, bo moze wtedy, ta osoba znow ze chce dzielic swoje zycie... A moze my juz wtedy nie bedziemy chcieli, bo bedzie ktos inny? ![]()
Nie wiem, ja to tak rozumiem ale nie jestem specjalista, niedawno stracilem znow kogos na kogo sie otworzylem i mam juz tego troche dosyc...
Osobe ktora trzeba odzyskac to "siebie"...
Nie przyciagnie sie kogos innego wbrew jego woli ale jedyne co mozemy zrobic to stac sie kims lepszym dla siebie, bo moze wtedy, ta osoba znow ze chce dzielic swoje zycie... A moze my juz wtedy nie bedziemy chcieli, bo bedzie ktos inny?
U mnie dokładnie tak to zadziałało! Przestałam o nim myśleć, skupiłam się na sobie, przestałam go opłakiwać, odnalazłam siebie na nowo i co?? Po kilku miesiącach sam zaczął do mnie pisać, dzwonić tylko że ja już nie chciałam
Bo okazało się że to moje "prawdziwe ja", to jest zupełnie inna dziewczyna niż ta która z nim była..
Dopiero teraz trafiłam na ten wątek.
Jestem bardzo wdzięczna ,że ktoś pozstanowił sie tym podzielic.Prawde mówiac jestem tak nakręcona pozytwyna energia. A jeszcze rano płakałam za byłym.w zasadzie nie wiem czemu jeszcze to robie.Moja sytacja jest nie zmienna od 3 miesiacy.I chyba o 3 miesiace za długo.Biorę się za siebie.Prawde mówiac juz zaczełam troche jakis czas temu.Duzo biegam ,staram sie dobrze odzywiac.jutro przeczyam do 2 raz.I musze koniecznie obejrzec ten film.Aha i przestaje wydzwaniac do byłego ;p Wyczerpałam limt ponizania sie przed nim. pozdrawiam wszystkich ![]()
Powiem tak. Jestem 8 lat w zwiazku i ostanio bylem strasznie zdesperowany przez to ze trace moja ukochana dalej mysle ze z mojej winy ale powoli juz zaczynam zmieniac to myslenie bo tak naprawde to byla obustronna wina. mozecie zobaczyc moje wczesciejsze wypowiedzi w moim watku i wtedy bedziecie mieli przybllizona sytuacje. wracajac do tematu. wszysko co jest napisane w tekscie jest dla mnie strasznie przekonywujace. widze w tym sens i teraz juz powoli dochodze do mysli ze jednak musze sie zajac soba i po prostu zaczac zyc od nowa. wiem tez ze nie bedzie to latwe ale widze teraz sens tego. zaczyna sie dla mnie nowa era zwana ZACZAC KOCHAC SIEBIE I STAC SIE PANEM SAMEGO SIEBIE A NIE UZALEZNIONYM OD ZWIAZKU I OSOBY ktora tak naprawde kocham ale nie chce trzymac przy sobie na sile.
Jestem niecaly miesiac po rozstaniu! tez tworze w glowie chore filmy co moge zrobic..jestem swiadoma tego,ze kazdy ma prawo wyboru..i nawet przy rozstaniu mu o tym powiedzialam..ze jest wolnym czlowiekiem..tesknie za nim;(
Witajcie,
chciałam na wstępie powiedzieć jak wiele szczęścia dał mi ten temat, jakiś czas temu zostawił mnie facet (ok dwa tygodnie temu moze trzy nie licze nawet) na poczatku siedziałam tylko otępiała na łóżku gapiąc się w nicość i na przemian rzucając sie na nie w histerycznym płaczu. Bylismy parą ponad 3 lata on był we mnie zakochany po uszy ja byłam bardziej sceptyczna. Były chwile wspaniałe jak i te gorsze (mam dosyć trudny charakter) mieszkalismy ze soba od dwóch lat. Ostatni on sie zaczął dziwnie zachowywać, zdarzało mu sie nie wracac na noc bo imprezował do rana potem oczywiscie przepraszał obiecywał. Wyczułam, że jest cos nie tak, powiedziałam mu, ze czuje ze juz mnie nie kocha i ze mnie zostawi, wyparł sie wszystkiego prosto w oczy, przytulał i wmawiał że kocha, tego samego dnia poszedł na impreze z kumplami nie wrócił na noc chociaz obiecywał że bedzie wczesniej. Rano wpadł nieprzytomny do pokoju i zasną na podłodze, jak sie wyspał oczywiscie zrobiłam mu awanturę i wtedy świat mi sie załamał. Wykrzyczał mi, że jest nieszczęśliwy i dlatego sie tak zachowuje i ze juz mnie nie kocha dostałąm przysłowiowego policzka w twarz. Wtedy zostawił mnie po raz pierwszy zabrał rzeczy i sie wyprowadził. To był najgorszy okres w moim życiu nie jadłam, wygladałam jak trup i piłam, pije dalej bo tylko tak moge zasnąć. Po trzech dniach napisałam do niego ze nie moge bez niego żyć bla bla bla histeryczne głupoty i błaganie o powrót (szkoda ze wczesniej nie znalazłam tego forum) on zaproponował spotkanie. spotkalismy sie oczywiscie nic z tego nie wynikło, wiec ja pogodzona z losem pojechałam do domu. Na drugi dzien zostałam zasypana telefonami i smsami od niego jak to koniecznie musimy jeszcze raz porozmawiac. Zgodziłam sie spotkalismy sie chciał spróbowac jeszcze raz. Zgodziłam sie było dziwnie zero uczuc z mojej i jego strony czulismy sie jak obcy ludzie wiec po tygodniu ja poprosiłam o spotkanie i powiedziałam ze widze ze on tez sie męczy oczywiscie znowu ta sama gadka zde jakby tak było to by ze mna nie był i ze bardzo mu zalezy zeby to naprawic (znów przytulał obiecywał całował). Na drugi dzien powiedział ze poczeka po swojej pracy na mnie zeby sie spotkac, ok poszłam okazało sie ze chce to zakończyć. Płakał przytulał klękał jak to bardzo mu cieżko ode mnie odchodzic ze taki był we mnie zakochany i tyle dla niego znaczyłam. Póxniej dowiedziałam sie ze zaraz po zerwaniu na imprezach z ludzmi z pracy zaczął po pijaku całowac sie kilka razy z koleżanka o która zawsze byłam zazdrosna raz nawet u niej spał. Jak myslicie jest sens przyciagania takiego kolesia? tęsknie za nim. Przepraszam za spory niue ład w tym co napisałam ale mam tak zkotłowane mysli ze nic lepszego mi nie wyszło
ps. zaglada ktos tu jeszcze
Witaj białogłowa,
Przyciągnąć masz siebie, dawną siebie sprzed związku, nie kolesia. Przeczytaj sobie od ostatniej wypowiedzi Un hombre do końca z tej strony i zrozumiesz co robić.
Zaglądają ludzie, zaglądają... bo licznik odwiedzin nabija "kilometrów".
kurcze ja niby wiem ale tak cieżko przestac myslec gdyby nie te cholerne wachania nastroju raz ciesze sie jak wariatka ze to koniec i wtedy promieniuje rozmawiam z ludzmi jestem pewna siebie ale drugiego dnia sie budze i widze puste lóżko i znowu załamka
Ja na Twoim miejscu poczekałbym, aż emocje opadną. Teraz nic nie zdziałasz będąc tak rozchwianą osobą.
Ciezko stwierdzic..mnie tez zostawil,miesiac nie rozmawiamy,brak kontaktu;( i tez zadaje sobie pytanie czy naprawde tak malo dla niego znaczylam,ze nawet nie laska sie odezwac..(wyjechalam)
Dajcie sobie czas,mysle ze to bd najlepsze rozwiazanie, od srodka zzerala by mnie mysl, ze calowal sie z jakas i jeszcze u nije spal, tez miala taka dame,ktore perfidnie sie do niego przystwiala, ale oczywiscie to byly moje wymysly..
Wiem,ze kochasz i znajac zycie dasz szanse..:) tak to juz z nami bywa,ale moja rada to aby dac sobie czas, pokaz mu ze nie na nim swiat sie konczy,wychodz,pokazuj jak dobrze sie bawisz:) wiem ze ciezko, ale trzeba!!
witam wszytskich! po przeczytaniu tych postow moge stwierdzic ze jestem w takeij samej sytuacji jak wiekszosc z was, bylam w zwiazku 4,5 roku od roku nie jestesmy juz razem, chlopak mnie zostawil bo stwierdzil ze juz mnie nie kocha. bardzo to przezyalm i dalej przeyzwam, bardzo go kocham i chciala bym wrocic do niego. i jak iwekszosc z was pisalam do neigo, nalegalam, prosilam, mowilam ze nei poradze soebi bez niego itp, ale widocznie popelnilam blad bo dalej do mnie nei wrocil, mowil ze jak nie wyjdzie to nie chce mnie kolejny raz ranic. nei wiem co mam dalej robic ale tez mialam tak jak wy ze gdy byl kryzys myslalam jak to by bylo jak bysmy sie rozstali noi doczekalam tego wiec po czesci moze zadzialalo PP, ale co teraz dalej robic aby wrocil i pokochal na nowo? jakos juz nie wierze zeby do mnie wrocil bo za duzo czasu zlecialo a on dalej nic nei poczul ze brakuje mu mnie itp, przyzwyczail sie do samotnosci a z tego co wiem to teraz strasznei imprezuje pije a dawniej tego nie robil, wybral takie zycie, nikogo nie mialam po rozstaniu z nim nie potrasfie byc z nikim innym chce tylko jego
ma już inną, ta o którą sie tyle kłóciliśmy zaraz chyba zwymiotuje, widocznie zostawił mnie dla niej
Najwiekszy Twoj blad to proszenie,nie zmusisz kogos do bycia z kims..!!
Powinnas zajac sie soba,imprezowac, pokazac ze daljesz sobie rade i moze wtedy go cos ruszy,wiem ze sie nie chce,ale tak bywa,ze jak druga polowka widzi Cie w innej odslonie to cos sie w niej rusza! NIGDY NIE PISZEMY, NIE PROSIMY!! Widzisz mialo to odwrotny skutek
Bialoglowa trzymaj sie, wylewaj wszytskie zale..najwyrazniej sa siebie warci!! a ty musisz pokazac ze Ci to zwiewa i powiewa!!
ale wlasnie sie tego boje ze jak odpuszcze, nie bede pokazywala ze mu zalezy to on tym bardziej zapomni o mnie i nei wroci. a gdzie moge znalezc lub sciagnac ten film Sekret?
http://mrfire.pl/sekret-polskie-napisy-pelna-wersja/
ale wlasnie sie tego boje ze jak odpuszcze, nie bede pokazywala ze mu zalezy to on tym bardziej zapomni o mnie i nei wroci. a gdzie moge znalezc lub sciagnac ten film Sekret?
Wiecie co? Koniec! nie będę walczyła o faceta który nie jest tego wart, stać mnie na o wiele lepszego. Teraz będę walczyć tylko i wyłącznie o siebie, o odzyskanie dawnej silnej kobiety (mam nadzieje, że to nie jest tylko taka chwila pewności siebie hehe) Świat się na nim nie kończy nie dajmy się poniżać !!
436 2012-07-31 18:27:40 Ostatnio edytowany przez Byledoprzodu (2012-07-31 18:29:03)
Bialoglowa bardzo dobrze!!
Tez mialam takie myslenie, ze jezeli sie nie odezwe to on zapomni itp...cisza trwa juz ponad miesiac:( ciezko mi,tesknie za nim, ale jestem silna..pamietaj, ze nawet jezeli nie bedziecie rozmawiali pol roku to jezeli to milosc to nic sie nie zmieni, opasc to moga emocje..spojrzmy na to z drugiej strony, cisze z obu stron i czy ja przestalam go kochac? NIE! Nie wiem skad mam ta sile, no ale skad sie bierze. Gdzies po drodze zatracilam siebie i powoli wracam stara ja,ale nadal kocham..
437 2012-07-31 18:31:34 Ostatnio edytowany przez samotna1 (2012-07-31 18:41:41)
ja juz stracilam wszelkie nadzieje ze kiedys bedziemy razem bo kiedys mi napisal ze on nie nei kocha i nie wie czy pokocha i raczej juz ze soba nie bedziemy wiec nie mam co czekac na cuda. minal rok a ja dalej go kocham i tesknie
. wielkie dzieki za link do filmu napewno zaraz go obejrze i mam nadzieje ze po tym filmie sie czegos naucze i zrozumiem
. a co jesli moj eks tez stosuje PP i on przyciaga sobie zycie z inna kobieta a ja z nim. wiec albojemu albo mi sie uda?
Byledoprzodu dzieki za te słowa otuchy
Tak czytam i czytam i nie wiem co o tym mysleć.
W tamtym roku w styczniu rozstałam sie ze swoim facetem po roku czasu. On mnie zostawil. Nie funkcjonowalam bez niego, płakałam, było mi źle, raz czułam ulgę, raz straszliwy żal. Na siłe szukałam kontaktów (internetowych z jakimis facetami, zeby zająć się czyms). Dużo myślałam o nim, często płakałam, świat mógł dla mnie się skończyć - byłam jak warzywo.
Po 3 miesiącach ni stąd ni zowąd on napisal smsa co słychać. Od słowa do słowa i zeszliśmy się.
Teraz znowu się rozstaliśmy ale już tak tego nie przeżywam, choć czasem tęsknie. Minęły 24 dni od rozstania.
I jak tłumaczyć to przyciąganie? Ja wcale w tamtym czasie nie "pokochałam siebie", nie czułam się dobrze sama ze sobą, nie byłam szczęśliwa, wręcz przeciwnie.
Może po prostu są to zwykle przypadki? A nie jakieś tam tajemnicze przyciąganie i pozytywne myślenie?
Ktoś obeznany w temacie wyjaśni ten mechanizm?
Mi się wydaje, że to prawo przyciągania przyciąga ludzi ogólnie. Gdy widzą, że promieniejesz, atrakcyjniejesz. Tak jest w moim wypadku.
Co do Twojego byłego to po prostu tęsknota przeważyła, czyli brak Twojego odzewu. ![]()
Rok temu tez rozstalam sie z nim na miesiac,na poczatku prosilam,ale pozniej sie wycofalam..spotkalismy sie po ok 3 tyg i nagle trach,wielkie emocje..i powrot..bo on poprostu kochal,zaprzeczal sam sobie..
No ale teraz to juz inna sprawa;( w sumie zadna
Wiesz,czasem to jest tak,najprostszy przyklad...jestes z kims,ten ktos jest Twoja pierwsza miloscia,partnerem...i nagle zaczynaja nachodzic Cie mysli -chce sie bawic,chce skosztowac czegos nowego..bla bla bla i czasem te glupie mysli sa silniejsze ! Pozniej ludzie bedac w tej swojej fazie zabawy( ha ha- w sumie nic sie nie zmienilo) zaczynaja tesknic... i chca powrotu..wiec ze to dosc banalne, >nastkowe< ze tak napisze,ale chyba kazdy z nas musi takie cos przejsc,aby dostrzec ze z kazdym partnerem scenariusz bywa podobny,bo my jestemy tacy sami,nie zmienimy sie..no moze nie bd powielac bledow i oszczedzimy sobie kilku zlym momentow..chyba dosc haotyczne,ale mam nadzieje ze zrozumiecie przekaz!
Tez jak sobie pomysle, ze bd musiala usmiechac sie,czasem na sile, udawac ze wszystko u mnie wporzadku a wcale tak nie jest bo kocham i tesknie..ale tak trzeba i miejmy nadzieje,ze wejdzie nam to w nawyk ,az w koncu zaczniemy poprostu dobrze czuc sie sami ze soba!
Wtedy ta druga osoba moze dostrzerze ze miala skarb:) milosc nie mija od tak..
Zawsze mysl z tej drugiej strony; To ty konczysz zwiazek i zostajesz zasypywana smsami,telefonami,widzisz go gdzies ze szklanymi oczami,bladego,zle ubranego itp jaka jest Twoja reakcja?Bo moja..ogromne poirytowanie,niech sie wezmie w garsc,odrzucenie...dlatego pamietaj,nigdy w zyciu nie pokazuj jak jest Ci zle,masz pewnie kolezanki ktorym mozesz plakac na ramieniu:)
samotka 1:)Mysle,ze faceci,ktorzy na to forum nie zagladaja nawet nie wiedza o istnieniu prawa przyciagania:)
Co do PP tez na poczatku myslalam ze chodzi o intensywne myslenie nad kims,przed snem zawsze wspominalam, prosilam Boga,zeby sie czlowiek opamietal,zeby wrocil stary on, ze dlaczego tak sie zmienil,gdzie sie podziala ta wielka milosc,starania o zwiazek,zapewnienia,dojrzale podejscie,ale tutaj chodzi o nas! o nauczenie sie bycia samym ze soba,o dostrzerzenie naszych zalet,rozwijaniu pasji,o sparwy czytso materialne,takie jak wyglad,ladny makijaz,fryzura..o czucie sie dobrze w swojej skorze,nie wiem w jakim wieku jestescie...ale mala czarna powali na kolana,babski wieczor i na dyskoteke:) uwierz,bd czula sie seksowanie,chociaz przez chwiel ,ale to juz maly kroczek;), alekroczek ku lepszemu...i pamietaj,ze moze dojsc do syt, ze on sie odezwie i wtedy zadasz sobie pytanie,aleczy ja chce??
bledoprzodu bardzo motywujace slowa
widze ze duzo to forum mi pomoglo i cos zaczynam rozumiec, moze to jeszcze on bedzie mnie prosil zebym wrocila chodz od naszego rozstania minal rok takze juz male nadzieje. dopoki nie weszlam na forum tez nie wiedzialam ze istnieje takie PP ![]()
444 2012-08-06 12:49:03 Ostatnio edytowany przez nimruk (2012-08-06 13:45:49)
Witajcie,
Rozstanie, ból po nim, wspomnienia, nadzieje... Wszystko to sprawia, że człowiek zapomina o tych wszystkich pozytywnych rzeczach jakie robił podczas trwania związku lub przed nim. A które dawały mu tyle satysfakcji. Wiem, że myśli oscylują jedynie wokół ukochanej ex osoby, jednak ta droga jest bez wyjścia, bez przyszłości. Powinniśmy na nowo zacząć skupiać Naszą własna uwagę na sobie, na rzeczach które sprawiały Nam mniejszą lub większą przyjemność, zacznijmy się udoskonalać. Jest to proces długotrwały, dlatego tak ważny jest czas...
Ja sam na odzyskanie swojej ex kobiety "straciłem" pół roku. To doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli podczas trwania związku ex partner/ka podjęła decyzje o rozstaniu, z mniej lub bardziej poważnego/ych powodów to proszeniem niczego nie wskóramy!
Jedyne co możemy to wspominać bo to wywołuje w Nas pozytywne emocje, spoglądajmy pozytywnie w przyszłość, wyobrażajmy sobie siebie samego jako szczęśliwą, spełnioną i lepszą osobę, która przyciąga swoją aparycją wielu pozytywnych ludzi łącznie z Naszym/ą ex...
Kiedy będziemy mieli pewność, że czas który poświęciliśmy na zmianę, sprawił, że jesteśmy lepsi i silniejsi, a wszystkie złe wspomnienia i emocje odeszły w niepamięć po jednej jak i po drugiej stronie, będzie to doskonały moment aby podjąć próbę kontaktu... NIE czekajmy na ruch drugiej strony, bo już w tej chwili możemy zyskać dużo więcej niż stracić :-)
Nawet gdyby się nie udało, to będziemy na tyle "uleczeni", że nie załamiemy się jak w dniu odejścia Naszej drugiej połówki...
Oczywiście będzie Nam przykro, że się nie udało, jednak mając odpowiedź ze spokojem zamkniemy ten rozdział swojego życia, a w 100% będziemy gotowi na kolejny!! I tego wszystkim Nam cierpiącym życzę.
Witajcie,
Rozstanie, ból po nim, wspomnienia, nadzieje... Wszystko to sprawia, że człowiek zapomina o tych wszystkich pozytywnych rzeczach jakie robił podczas trwania związku lub przed nim. A które dawały mu tyle satysfakcji. Wiem, że myśli oscylują jedynie wokół ukochanej ex osoby, jednak ta droga jest bez wyjścia, bez przyszłości. Powinniśmy na nowo zacząć skupiać Naszą własna uwagę na sobie, na rzeczach które sprawiały Nam mniejszą lub większą przyjemność, zacznijmy się udoskonalać. Jest to proces długotrwały, dlatego tak ważny jest czas...
Ja sam na odzyskanie swojej ex kobiety "straciłem" pół roku. To doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli podczas trwania związku ex partner/ka podjęła decyzje o rozstaniu, z mniej lub bardziej poważnego/ych powodów to proszeniem niczego nie wskóramy!
Jedyne co możemy to wspominać bo to wywołuje w Nas pozytywne emocje, spoglądajmy pozytywnie w przyszłość, wyobrażajmy sobie siebie samego jako szczęśliwą, spełnioną i lepszą osobę, która przyciąga swoją aparycją wielu pozytywnych ludzi łącznie z Naszym/ą ex...Kiedy będziemy mieli pewność, że czas który poświęciliśmy na zmianę, sprawił, że jesteśmy lepsi i silniejsi, a wszystkie złe wspomnienia i emocje odeszły w niepamięć po jednej jak i po drugiej stronie, będzie to doskonały moment aby podjąć próbę kontaktu... NIE czekajmy na ruch drugiej strony, bo już w tej chwili możemy zyskać dużo więcej niż stracić :-)
Nawet gdyby się nie udało, to będziemy na tyle "uleczeni", że nie załamiemy się jak w dniu odejścia Naszej drugiej połówki...
Oczywiście będzie Nam przykro, że się nie udało, jednak mając odpowiedź ze spokojem zamkniemy ten rozdział swojego życia, a w 100% będziemy gotowi na kolejny!! I tego wszystkim Nam cierpiącym życzę.
Widzisz nimruk...
Zgodzę się z Tobą w tym co piszesz, ale z jednym "ALE": "będzie to doskonały moment aby podjąć próbę kontaktu... NIE czekajmy na ruch drugiej strony, bo już w tej chwili możemy zyskać dużo więcej niż stracić :-)"
Są sytuacje w związkach, w których osoba zrywająca - czytaj winna rozpadu - czuje się czy też uważa się, że jest ofiarą i przez to woli powiedzieć "dość, odchodzę!"... stawiając partnera - ofiarę rozpadu związku - w roli sprawcy całego zamieszania. Odwraca kota ogonem.
Zarzuca mu wszystko co najgorsze pod jego adresem, używając brutalnych epitetów, podsumowań czy porównań do ludzi normalnych inaczej. Ja czegoś takiego doznałem dobitnie na własnej skórze od 2 swoich dziewczyn.
I owszem, możemy mieć pewność, że czas który poświęciliśmy na zmianę, sprawił, że jesteśmy lepsi i silniejsi, a wszystkie złe wspomnienia i emocje odeszły w niepamięć po jednej jak i... po drugiej stronie(???). Ale niestety - wybaczenie wybaczeniem - lecz pewien uraz do takiej osoby łatwo samemu w sobie się nie naprawi i nie ma raczej mowy o chęci prób ponownego kontaktu. Nie po czymś takim mimo wszystko.
Ale niestety - wybaczenie wybaczeniem - lecz pewien uraz do takiej osoby łatwo samemu w sobie się nie naprawi i nie ma raczej mowy o chęci prób ponownego kontaktu. Nie po czymś takim mimo wszystko.
Zgadzam się w 100%. Jednak jeśli ma się w sobie na tyle dużo wyrozumiałości, miłości i chęci powrotu to wszystko, bezapelacyjnie wszystko można sobie wybaczyć, zapomnieć, a resztę życia spędzić na pielęgnowaniu pięknego uczucia jakim bez wątpienia jest MIŁOŚĆ!!! :-)
Hej, jestem facetem, roztaliśmy się z byłą po 3 latach i ok 2 miesiacach. Była to nasza wspólna decyzja choć ja zainicjowałem. Ja byłem nią znudzony straciłem do niej szacunek pod wplywem jej roznych pomyslow, ona miała mnie dosyć i mojego zachowania. Dużo takich małych zawodów. Po roztaniu oboje sie cieszylismy zyciem. Ja sie z kims spotkalem, ona tez kims. Po jakis 2 tyg spotkalismy sie wymienic rzeczami. I wrociły nam emocje. Kilka razy sie spotkalismy i zachowywalismy jak para (ale juz bez seksu:)). Nie bylo z naszej strony zadnych zlych zachowan. Poczułem znowu miłość i jej to powiedziałem. Ona chyba nie chciala się otwierać i tego nie powiedziała. Ale żegnaliśmy się namiętnie. Pytała nawet czy teraz chcę wrócić. Wtedy nie chciałem. Wyjechala na wakacje. Zaczela sie spotykac z ex. Skontaktowałem sie w sprawie powrotu. Ale ona tylko pamieta zle chwile i "póki co nie chce wracać". Zawsze byle miedzy nami chemia (no moze mniej w ostatnim miesiacu zwiazku). Wierze, że nadal mnie kocha. Zaczęła sie z nim spotykać dzień po naszym pożegnaniu. Skończyliśmy kontakt tydzien temy w sferze ze zaluje zlego co bylo miedzy nami i bedzie mi brakowalo naszych rozmow. Któś coś może doradzić?
#zagubionykotek
Sądzę, że na chwile obecną nic nie wskórasz. Jednak nie powinieneś gniewać się na nią, lub co gorsza robić jej wyrzuty sumienia z tego powodu. Podjąłeś decyzje, zaakceptowała ją, rozstaliście się... Później, po 2 tygodniach, ponownie się spotkaliście, wróciło u Ciebie uczucie. Ona w tym czasie zapewne nawiązała ponownie relacje z byłym. Myślę, że jakieś emocje również w niej zakwitły. Jednak jeśli dasz sobie i jej troszkę czasu to ona zdecyduje się na któregoś z Was.... Na kogo? Jeśli będziesz osobą która ją wcześniej uwiodła, w której się kochała to pewnie Ciebie. Choć jej były również może próbować tego samego. Przygotuj się na trudne chwile, uzbrój w cierpliwość i przede wszystkim zachowaj zimną krew! Niezależnie od tego co się wydarzy... Pokaż jej, że mimo wszystko nadal jesteś miły, wrażliwy, radosny, że darzysz ją olbrzymim szacunkiem...
Oczywiście to tylko moja sugestia :-) Powodzenia życzę kolego.
No to sprawdza się przysłowie " Miej wyj**ane a będzie ci dane "
... wszystko co opisane powyżej ma racje bytu . Ale uważam że ludzie w wielki dwudziestu kilku lat już za wiele się nie zmieniają i niektóre nawyki zostają na dobre. Ale to nie zmienia faktu że dobrze to robi dla osoby zdołowanej, pozytywnie nastawia i daje kilka świetnych pomysłów na powrót do normalności.
Ja wiem również że nic nie jest bardziej denerwujące jak widok dobrze radzącego sobie byłego partnera/partnerki. I tylko dbanie o siebie i swoje potrzebny daje faktycznie szczęście ... i może nawet pozwala odzyskać byłą osobę, ale co ważniejsze otwiera nas na nowe związki które też mogą być ciekawe ba nawet lepsze. Ja w to wieże
Ja wiem również że nic nie jest bardziej denerwujące jak widok dobrze radzącego sobie byłego partnera/partnerki. I tylko dbanie o siebie i swoje potrzebny daje faktycznie szczęście ... i może nawet pozwala odzyskać byłą osobę, ale co ważniejsze otwiera nas na nowe związki które też mogą być ciekawe ba nawet lepsze. Ja w to wierze
TU masz 100% rację ![]()
Choć z małym, ale... Może nie "denerwujące", lecz wprawiające osobę, która Nas zostawiła w pewnego rodzaju niepewność. Rodzą się pytania i wątpliwość odnośnie wcześniej podjętej decyzji...
Przecież zostawiałem/am tyrana, ble ble ble, itd. A tu proszę!
Zadbany
Uśmiechnięty
Pogodny
Pełen pasji
Dbający o swój ogólny wizerunek
Niezależny
Szarmancki i miły
Jak mogłam kogoś takiego w ogóle zostawić?! [tak sobie pomyśli...]
Czas, zmiana i próba powrotu... Kto NIE spróbuje ten się NIE przekona ![]()
Ja o swoje szczęście walczyłem bite pół roku, bezskutecznie
Teraz kieruję się tym co tu napisane. Więc jakby się to dalej nie potoczyło BĘDZIE dobrze, wystarczy tak niewiele, wystarczy UWIERZYĆ...!!
A ja już nie chce, żeby mój wrócił. Chcę odzyskać tylko siebie i swoje myśli...myśli wolne od niego.
A ja już nie chce, żeby mój wrócił. Chcę odzyskać tylko siebie i swoje myśli...myśli wolne od niego.
Teraz możesz nie chcieć wielu rzeczy. Wiele emocji podszytych jest żalem, bólem, smutkiem... Ale nie wiesz jak się zachowasz kiedy odzyskasz siebie
I to w tym wszystkim jest piękne! Nie dążysz do odzyskania EX, tylko do odzyskania siebie
I uwierz... na końcu tej drogi czeka SZCZĘŚCIE
Powodzenia!!
Z tymi powrotami to niestety tak,że jest miło na początku,potem wraca szara rzeczywistość. Kolejne kłótnie i następne rozstanie. Skoro raz daliśmy przyzwolenie to i znowu można. Szacunek wietrzeje a my obdarci z osobowości. U mnie to już kolejne rozstanie,koniec na więcej nie pozwolę.
pozdrawiam wszystkich ciepło
Z tymi powrotami to niestety tak,że jest miło na początku,potem wraca szara rzeczywistość. Kolejne kłótnie i następne rozstanie. Skoro raz daliśmy przyzwolenie to i znowu można. Szacunek wietrzeje a my obdarci z osobowości.
Wszystko zależy od pewnego, wręcz fundamentalnego aspektu - KTO i do CZEGO wraca ![]()
Bo jeśli dwie osoby tego BARDZO pragną i robią wszystko aby poprzednie negatywne relacje i emocje nie zaistniały, to taki powrót "skazany" jest na SUKCES!! Jednak jeśli wraca się do czegoś bez uprzedniego, uporządkowania spraw to masz rację, NIE wyjdzie.
Mam nadzieje, że nie zniechęcisz się do ponownych prób i powrotów... Jednak zwracaj baczniejszą uwagę, kogo na nowo do swojego życia dopuszczasz, a powinnaś/powinieneś w końcu zaznać trwałego szczęścia, POWODZENIA!! ![]()
Czegos tutaj nie rozumiem.Piszecie o tym zeby zerwac kontakty z bylymi zmienic siebie a ex wroci.A co to ma wspolnego z prawem przyciagania?
Z tego co wiem to prawo przyciagania polega na tym ze jak sie cos chce to trzeba o tym myslec w czasie terazniejszym i nie wystarczy ze bedziemy sobie powtarzac np MAM WSPANIALY SAMOCHOD,MAM WSPANIALY SAMOCHOD bo to nic nie da,wazne a moze i najwazniejsze sa tutaj uczucia,trzeba myslec pozytywnie wyobrazac sobie ze ma sie ten samochod ze sie nim jezdzi ze jest sie w nim szczesliwym itp.
Wiec wytlumaczcie mi prosze co wspolnego z prawem przyciagania ma zerwanie kontaktow z ex i ze to sprawi ze ona wroci?
Mi sie wydaje ze to co jest tutaj napisane w pierwszym poscie nie ma sprawic ze ex wroci tylko ma pomoc osobie ktora zostala porzucona.Ma pomoc zeby sie pozbierac i zeby byc szczesliwym a jesli to nastapi to raczej osoba ta juz nie zechce powrotu ex i o to chyba w tym chodzi.