Ja odzyskuje siebie i dobrze mi z tym, nie mysle o odzyskaniu jej.
261 2011-02-06 20:20:57 Ostatnio edytowany przez un hombre (2011-02-06 20:21:12)
Podobne tematy
a co, jakby spojrzeć z innej strony?
ja np. wiem, że jeśli zdecyduję się z kimś rozstać, nie ma najmniejszej szansy, bym do tej osoby wróciła. taka osoba staje mi się kompletnie obojętna... wręcz odpychająca. dlatego myślę, że takie "sztuczki" nie działają.
Ja juz nie mysleo odzyskaniu, bylo minelo, najwyrazniej tak musialo byc. Teraz mysle o sobie i o kims innym ![]()
a co, jakby spojrzeć z innej strony?
ja np. wiem, że jeśli zdecyduję się z kimś rozstać, nie ma najmniejszej szansy, bym do tej osoby wróciła. taka osoba staje mi się kompletnie obojętna... wręcz odpychająca. dlatego myślę, że takie "sztuczki" nie działają.
To nie jest czarna magia, ze zrobi sie czary mary i ten/ta ex do nas wroci na kolanach.
Niektorym dane sa powroty, niektorym nie. Poza tym opisujesz, jak Ty traktujesz rozstania, ale nie zachowuje sie tak kazda osoba.
Podejrzewam zreszta, ze gdybys rozstala sie z kims, w kim jestes szalenie zakochana i kogo bardzo kochasz, to ta osoba nie stala by sie ot tak obojetna dla Ciebie, moze i bys sie bronila i nie chciala, ale nie byloby to raczej latwe?
Zajmujac sie soba mamy okazje odzyskac rownowage i stac sie kims lepszym i jak to juz sie stanie, to te nasze stare, a jednoczesnie nowe, atrakcyjne oblicze jest widoczne dla naszej bylej/bylego partnera.
Potem to juz sie rzeczy tocza swoimi drogami. Jesli rozum zobaczy, ze osoba sie zmienila i jest kims lepszym, to wtedy moze byc w harmonii z sercem i co stoi na przeszkodzie powrotu do siebie?
papillon ok jeśli Ty zdecydujesz się z kimś rozstać - rzeczywiście ten ktoś może stać Ci się automatycznie obojętny, aczkolwiek jeśli to ten ktoś kogo kochasz zdecyduje się na rozstanie z TOBĄ to nie wiem czy ta osoba byłaby obojętna na pstryknięcie palca. Decyzja o rozstaniu nie zawsze należy do nas...
Jeśli ktoś prawo przyciągania traktuje jak 'sztuczki' i czary mary to zwyczajnie w to nie wierzy i nie potrafi się do tego zastosować, więc skąd ma wiedzieć czy to działa, skoro przyciąga do siebie 'niewiarę'...?!
WITAM
DO UN HOMBRE ![]()
WCZORAJ TRAFIŁAM TU ![]()
OCZYWIŚCIE NIE PRZYPADKOWO ![]()
WYSŁAŁAM CI MAILA...
PROSZĘ O ODPOWIEDZ ...
267 2011-02-07 22:05:51 Ostatnio edytowany przez papillon (2011-02-07 22:06:58)
papillon napisał/a:a co, jakby spojrzeć z innej strony?
ja np. wiem, że jeśli zdecyduję się z kimś rozstać, nie ma najmniejszej szansy, bym do tej osoby wróciła. taka osoba staje mi się kompletnie obojętna... wręcz odpychająca. dlatego myślę, że takie "sztuczki" nie działają.To nie jest czarna magia, ze zrobi sie czary mary i ten/ta ex do nas wroci na kolanach.
Niektorym dane sa powroty, niektorym nie. Poza tym opisujesz, jak Ty traktujesz rozstania, ale nie zachowuje sie tak kazda osoba.
Podejrzewam zreszta, ze gdybys rozstala sie z kims, w kim jestes szalenie zakochana i kogo bardzo kochasz, to ta osoba nie stala by sie ot tak obojetna dla Ciebie, moze i bys sie bronila i nie chciala, ale nie byloby to raczej latwe?
jeśli kocham, a zerwę - jest to zerwanie "nierzeczywiste", gdyż miało miejsce wyłącznie w słowach, nie w sercu.
gdy zrywam ostatecznie, na serio - pod wpływem uczuć (czyli przestaję kochać), nie rozumu, wtedy taka osoba staje mi sie obojętna.
Potem to juz sie rzeczy tocza swoimi drogami. Jesli rozum zobaczy, ze osoba sie zmienila i jest kims lepszym, to wtedy moze byc w harmonii z sercem i co stoi na przeszkodzie powrotu do siebie?
brak uczuć właśnie. zero chemii kompletnie.
nie umiem się zakochać dwa razy w tej samej osobie... stwierdzić, że jest super, nadawałaby się do związku znowu - tak. zakochać - nie.
papillon ok jeśli Ty zdecydujesz się z kimś rozstać - rzeczywiście ten ktoś może stać Ci się automatycznie obojętny, aczkolwiek jeśli to ten ktoś kogo kochasz zdecyduje się na rozstanie z TOBĄ to nie wiem czy ta osoba byłaby obojętna na pstryknięcie palca. Decyzja o rozstaniu nie zawsze należy do nas...
w moim przypadku na szczęście nie znam rozstania ze strony osoby porzuconej.
Ja wieze, ze mozna zakochac sie po raz drugi w tej samej osobie, zreszta moje przekonanie pokazuje zycie i wiele doswiadczen innych ludzi.
Jak to jest z tym prawem przyciagania? Bo chcialam przyciagnac swoje ex i owszem przyciaglam ale nie tego co trzeba
. Choc nie narzekam, ale jakos na odwrot to prawo zadzialalo, bo ja nic nie robilam zeby tamtego przyciagnac.
270 2011-02-09 11:34:21 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-02-09 11:35:14)
Powiem Ci cos , lepiej nie zabawiac sie w PP, bo same kłopoty sie przyciaga, serio. ja sie na magnes nie nadaje. wole by losik sam szykował dla mnie dobre rzeczy.
Wiesz ja nic nie robilam zeby przyciagnac tego obecnego. Tak wyszlo. I jest to dla mnie dziwne ze po kilku latach tak sie stalo.
witam,
2 miesiące temu odeszłam od mojej miłości życia...
nie mogłam znieśc jego zachowania, które mnie wtedy bardzo dotykało...
na koniec było ostro... pokłócilismy się bardzo smsowo...
i zranilismy słownie...
on przeprosił od razu...
i napisał zebym więcej juz nie pisała...
ze TO JA WYBRAŁAM ZE ODCHODZE...
po 10 dniach wysłałam mu maila z przeprosinami...
za te słowa w sms raniące i wyjaśniłam wszystko na spokojnie juz ...
napisałam ze jesli nie chce odpisywac to rozumiem...
ale zeby wtedy zamilknął juz na zawsze...
(wczesiej zdarzały nam sie tygodnie milczenia (max do 4)
dzis mijaja 2 miesiące
wiele zrozumiałam przeryłam siebie
przeczytałam wiele madrch ksiązek wtym sekret również
OCZYWISCIE NADAL GO KOCHAM
ALE TERAZ TEZ KOCHAM SIEBIE (przede wszystkim)
i oczywiscie nie przypadkiem trafiłam wczoraj na to forum...
od dawna bowiem sie zastanawiała czy moge zastosowac prawo przyciągania
ex..
teraz wiem ZE MOGĘ ![]()
CAŁE PRAWO DZIAŁA DOSKONALE W MOIM ZYCIU...
ale własnie nie chciałam manipulowac exem ![]()
i tera mam pytanie..
chyba to Ty napisałes ze jak widzisz bielizne ładna ,to zastanawiasz sie
jak Twoja ex by w niej wyglądała...
więc skupiasz się na niej...
czy w ten sposób jakby wizualizujac ja (nie odpychasz od siebie)
wiem ze nie nalez koncentowaśc się na braku...
że trzeba na takim końcowym efekcie jaki chcesz by się
urzeczywistnił...
więc jeśli" widze" siebie z ex w pełnej miłosci radoci i
pokoju,(przy czym moje odczucia są jak najbardziej pozytywne, jak byłoby
to juz naprawde BO WIEM ZE TAK BĘDZIE , w pełnej wolnosci jego wyboru)
i nie jest to jedyne szczeście w moim zyciu ...
TO CZY TAKA WIZUALIZACJA JEST PRZYCIAGAJĄCą JEGO..
CO O TYM MYSLISZ...
PISZESZ ZE POTRZEBA CZASU...
ZE JAK KOCHAŁ TO TAK SZYBKO NIE PRZESTANIE...
WIEM ZE RANY MUSZA SIE ZABLIZNIC...
...nie mamy kontaktu żadnego, mieszkamy w innych miastach, ale wiem, że on przyjezdza w miejce w którym sie spotykalismy...
(park) ja oczywiście tez tam chodze...
co mam o tym myśleć...
niech sie mężczyzna jakis wypowie...
zaraz walentynki... ![]()
Nie dostalem od Ciebie zadnego maila.
Ja nie staram sie odzyskac ex, tzn nie mysle o tym, nic sobie nie wizualizuje, to co robie sluzy w moim przekonaniu tylko i wylacznie udoskonaleniu siebie dla MNIE.
Czasem mnie atakuja wspolne wspomnienia, dzis mam taki bardziej sentymentalny dzien, ale szybko staram sie przestac myslec. Po prostu mowie, ze akceptuje tak jak jest, kocham, ale ciesze sie, jesli jest szczesliwa z kims, kto daje jej szczescie takie, jakiego nie mogla znalezc u mnie.
I czasem mowie sobie w myslach, ze moze za jakis czas bedzie nam dane znow sprobowac, a moze juz nigdy? Tak czy siak nie przejmuje sie tym bo tu nie chodzi o odzyskanie ex.
Tu chodzi o odzyskanie wlasnej wartosci, szacunku, wiary w siebie, a nie odzyskanie ex. Jak odzyskasz siebie, to ex moze tez przyciagniesz do siebie, ale to wszystko samo w sobie w moim przekonaniu, nie jest podporzadkowane odzyskaniem tej drugiej osoby.
A tak poza tym to chrzanic Walentynki ![]()
odzyskałam siebie, nawet nie myślałam, ze stanie sie to tak szybko. (to zasługa pozytywnych książek), ale tęsknię ...własciwie coraz mniej już, ale... byliśmy 3 lata wiec (związek na odległość i ogólnie trudny z różnych względów)...
to ja odeszłam, fakt, chciałam go sprawdzić... a on odchodzisz to ok,
dlaczego teraz przyjeżdza w to miejsce ?
dlaczego nie odzywa sie ?
czy odezwie się ? ja napisałam maila, więcej nie mogę zrobić nic. jego ruch...
ok ![]()
niektórzy WALĄDRINKI ![]()
![]()
Kochająca ... Ty to tak jak Ja, podobnie czujemy .... ja też dużo osiągnęłam, dziś uśmiecham się do wspomnień, potrafię stać obok niego, ze świadomością że wciąż moje serce dla niego bije i nie umartwiać się tym faktem, tylko ja już nie pokazuję, że mi zależy, my do siebie nie wrócimy.
teraz wiem, ze kiedy bylismy razem zapominałam o sobie ![]()
teraz jestem inną osobą ! i zupełnie inaczej podeszłabym teraz do tego wszystkiego.
jeszcze u mnie chyba nie nadszedł taki moment, i tak naprawdę to chyba nie chce, ...
i jeszcze jedno ![]()
najlepsze w tym całym przyciąganiu jest to: ze na gwiazdkę od przyjaciółki dostałam taką wodną śnieżną kulę z sentencją tą którą ma u siebie "un hombre"
-może dla świata jesteś jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem- ![]()
postawiłam ją przy łóżku i codziennie wieczorem potrząsam nią ...
no i trafiłam tu- i jakże się zdziwiłam:)
ale odczytałam to jako dobry znak, na dalszą drogę ...
pozdrawiam serdecznie ![]()
hej wszystkim, jestem tutaj nowa, pierwszy raz bede wypowiadac sie na takim forum,ale mam nadzieje ze wygadanie sie bedzie tez dla mnie czyms dobrym. Otóz przeczytałam duzo opowiesci na roznych forum i mam dla was rade, nie badzcie takie zazdrosne o kolezanki i o kolegów, przestancie osaczac swoich mezczyzn, nie robcie awantur o byle co, bo sama wiem z własnego doswiadczenia ze takie zachowanie tylko oddali waszego partnera od was niz zblizy. Jezeli jest z wami tzn,ze chce z wami być, a to ze nie mówi wam po kilkanascie razy dziennie,ze kocha, tesni ze jestes jego jedyna to nic, mezczyzni nie sa az tacy wylewni jak my kobiety. Mam 23lata, 6miesiacy temu rozpadł sie moj 2 letni zwiazek:( byłam zaborcza,zazdrosna,robiłam awantury o byle co, az wkoncu stało sie to czego nigdy bym sie nie spodziewała...zostawił mnie:( mimo ze mówił czesto ze kocha, ze jestem jego jedyna,ze gdyby nie był ze mna szczesliwy to juz dawno kopnal by mnie w du**. Mielismy w tym miesiacu brac kredyt na mieszkanie,bo oboje pracujemy i to jeszcze w tej samej firmie takze do tej pory widzimy sie prawie codziennie, były plany slubu ktore on omawiał nawet ze swoja mama...i co? 2 dni po moich urodzinach(w sierpniu) po pewnej kłótni z zazdrosci o pewna dziewczyne, dostałam od niego sms-a ze cos w nim pekło, na poczatku napisał mi ze musimy zrobic sobie przerwe...płakałam, prosiłam, pisałam ze sie zmienie, zeby dał mi szanse bo ja bym mu ja dała....po 2 tygodniach napisał mi sms-a ze ta sytuacja nas tylko wzmocni i ze mnie kocha. Chciałam z nim porozmawiac, nie chciał, wkurzyłam sie ze mnie tak zwodzi, zadzwoniłam do niego z pretensjami ze tak dluzej byc nie moze, to tylko pogorszyło moja sytuacje, na drugi dzien po pracy spotkalismy sie i uslyszałam to czego nie chciałam, tak bardzo tego nie chciałam,ale powiedział mi ze najlepszym rozwiazaniem bedzie jak sie rozstaniemy, probowalam go przekonywac,ale to nic nie dało:( powiedzial mi,ze cyt:"moje serce sie do ciebie rwie,ale rozum mówi co innego"...powiedzial tez ze on wie,ze jakbysmy do siebie wrocili to zyli bysmy jak gołabeczki,ale boi sie tego ze po pewnym czasie znowu by sie cos popsuło, wiec lepiej bedzie jak rozstaniemy sie teraz i oboje to jakos przezyjemy, niz miałoby sie to stac pozniej i byłoby jeszcze gorzej nam sie z tym pogodzic:( mam wielki żal do siebie ze taka byłam, chciała bym to naprawic,ale on nie daje mi nawet zadnych szans, wiem ze zaczeła bym postepowac zupelnie inaczej, nie popełniala bym juz tych samych błedów...ale co z tego jak on sie boi zaryzykowac. Wiem ze do tej pory interesuje sie co sie dzieje w moim zyciu, dopytuje sie mojego kolegi jak mi idzie w szkole itd...widze ze w pracy jak ma tylko okazje to patrzy sie ciagle na mnie,ale to nie zmienia tego ze nie chce do mnie wrocic:( nie chce byc nachalna, nie pisze do niego, nie dzwonie....w pracy tylko "czesc czesc"....czasami podejdzie pogadac,ale sa to rozmowy normalne,bez zadnych emocji, poprostu jak kolezanka z kolega:(...staram sie jakos z tym zyc,ale tak bardzo go kocham ze momentami łapie mnie taki dołek:( po zerwaniu napisał mi tez takiego sms-a ze nie chce mi robic zadnych złudzen ani nadzieji,zebysmy zyli, a czas pokaze czy sie zejdziemy czy nie:(
Czasami w pewnym momencie zaczynamy kogos tak Bardzo mocno Kochać,ze nie zdajemy sobie sprawy ze zaczynamy sie w tym wszystkim zatracac i robimy zle...zostałam za to ukarana...
Pomozcie, poradzcje cos...
Minelo juz tyle czasu, a ja juz nie wiem co mam myslec, jak juz pisałam wyzej pracujemy ze soba...nie bylo by dnia,zeby on na mnie nie spogladał,ale sluchajcie to nie jest takie zwykłe spogladanie na mnie...on mnie ciagle obserwuje jak ma tylko taka mozliwosc...jak widzi ze gdzies przechodze niedaleko, to specjalnie zwalnia kroku, jak przechodzi gdzies w poblizu albo stoi niedaleko to ciagle na mnie zerka. Co waszym zdaniem moze takie zachowanie oznaczac? Czasami powiemy sobie "czesc" ale tez nie zawsze, np zauwzyłam ze ze jak podchodze do kogos znajomego z pracy i on tez stoi w tym towarzystwie to robi sie taki zmieszany, jakby skrepowany moja osoba, np dzisiaj tak było...ale jak sie do niego usmiechnełam to odwzajemnił i rowniez lekko sie usmiechnał. najgorsze jest to ze on chyba wrocił do swojej poprzedniejn dziewczyny z ktora byl zanim ja dla mnie rzucił, a zarzekał mi sie po rozstaniu jeszcze dłuzszy czas ze on nie chce do niej wrocic, ze traktuje ja jako tylko kolezanke i nic wiecej. Niemoge uwierzyc w to ze znowu cos do niej poczuł, wkoncu mial plany wobec nas,czyli musiał przestac ja kochac. Ostatnio pochwaliłam mu sie ze zaliczyłam egzaminy w szkole, bo wiem ze bardzo mu zalezalo na tym zebym sie zapisała do jakiejs szkoły, pogratulował mi:) Myslicie ze jest jeszcze dla nas szansa, czy PP pomoze mi w odzyskaniu byłego? Co powinnam robic, jak myslec? tak bardzo mi na nim zalezy. Pozdrawiam wszystkich i z gory dziekuje za kazda odpowiedz.
jeszcze chciałam bym dodac,ze ok 2 tyg temu moj ex zapytal sie naszego wspolnego kolegi z pracy, czy wie jak mi idzie w szkole, ale poprosił go zeby mi nie powtarzał,ze sie pytał. O co mu chodzi...o to zebym sobie nie pomyslała,ze jeszcze sie mna interesuje,zebym nie robiła sobie jakis nadziej czy o to,ze mnie sprawdza w jakis sposob czy daje sobie jakos rade. HELP
ja myślę, że lepiej będzie jak wyciągnięte wnioski ze swoich błędów w tym związku zrealizujesz w następnym.
Witam, jestem tu nowy - powiem szczerze, ze zainspirowal mnie post z pierwszej strony. Dzisiaj pierwszy raz wszedlem na to forum.
Ja wiem, wiem co myślicie - to co napisał un hombre jest świetne - ja również tak myślę, tylko jest jedna mała sprawa, że to próbuje nas ukierunkować, dać nadzieję, realizować się - nie zatrzymywać się, nie blokować - rozwijać siebie i swój światopogląd.
Trzeba to wszystko robić, ale przy tym nie wmawiając sobie, że będzie dobrze, że się zejdziemy, że znajdziemy złoty środek na "odzyskanie". Poprzez stosowanie przyciągania rozwijamy siebie, zmieniamy siebie tak naprawdę - próbujemy zaimponować w przyszłości tym, że jesteśmy kimś lepszym, zeby ta druga osoba odnalazla cos fajnego w nas - przy okazji i przy dobrych wiatrach może coś się uda... jezeli nie bylo chemii przed rozpadem, to nic to nie da - bedziesz juz obcym facetem.
Przy przyciąganiu ratuje nas jakis % ze Cie zaakceptuje jako nowa postac, bo cos sie jej spodoba w Tobie.
Ale za ile? Za 6 m-cy, za 2 lata? Przecież człowiek kogoś sobie znajdzie i zapomnie, a wszelkie rozterki uzna za przejaw własnych emocjonalnych słabości.
A powiedzcie szczerze - ile ta przemiana potrwa, ile trwa wypracowanie kształtów na siłowni, zmiana nawyków żywieniowych, wlasnej psychiki - ponoc to zajmuje 7 lat. Wy sie przez ten czas rozejdziecie z 15 innymi osobami ![]()
A co jeżeli kobieta, kótra jeszcze tydzień temu o Ciebie zabiegała, płakała, kiedy się źle działo- widac było, że się angażuje, że jej zależy w momencie nie dogadywania się, oznajmia, że na razie stop.... A przyszły tydzień przynosi zaskakujące zmiany - to ona przemyślała, że chce zatrzymać to, bo brakuje jej bezpieczenstwa, że czuje, ze jest szczesliwa jak jest sama - ze starała sie, a teraz mowi, że nic z tego nie bedzie - ze ewentualnie kolezenstwo etc - czyli standard. Wiem, że coś poczuła do mnie, coś było między nami - coś wspaniałego, a tu nagle taka informacja... ze chce byc sama, ze chce spokoju i bezpieczenstwa.
Wiem, że nie poznała nikogo. Tu nie o chodzi - Odpowiedziałem jej spokojnie, że "jasne, rozumiem" - powiedziałem grzecznie, że przyjmuję do wiadomości i nie naciskałem - nie rozmawiamy już 3 dni - Trochę sie czuję nie swojo, ponieważ człowiek odczuwa pustkę.... ale wiem jedno z autopsji - MINIE - ZAWSZE MIJA!!. Tylko zaciskać zęby i nie robić sobie nadziei - powiedzieć sobie krótko: Jak mamy być ze sobą, to będziemy, pomimo, że kogoś pozna przez jakiś okres, albo ja kogoś poznam. Myślę, że warto się zmieniać, ale nie pod kątem nadziei, że wróci, że się odezwie na komunikatorze, skype, tel etc.
To mżonki - trzeba dojrzale podejść do tego - trzeba być dzentelmenem(faceci) - trzeba przyjac wszystko z godnością, a nie robic sceny - ewentualnie kiedyś jakies spotkanie na kawę, obiad etc. pokazac sie z dobrej strony, byc usmiechnietym, szczesliwym wlasnym zyciem itd.
MOI DRODZY - TRZEBA SIE WYLACZYC Z ZYCIA WSPOLNEGO W KONTEKSCIE "EX" !!! Nie doszukujmy się w slowach - slowa od niej wypowiedziane - olejmy to, kobiety lubia totalną zlewke w tych tematach. Tlumaczyles sie na poczatku, probowales odkrecic w przeciagu kilkunastu minut na gg albo przez tel - to blad, ale pierwszy raz mozna wybaczyc - jakis czas temu ja zlewalem ją, ona chciala odkrecac i sie tlumaczyla, wiec wiem, ze to emocje. Ale tylko raz -bo inaczej wezmie Cie za wariata.
Akceptujemy decyzje - Wszelkie tlumaczenia skazuja nas na porazke - wiec sie odlaczamy...
Przeciez nie bede czekal az sie odezwie pierwsza czy cos podobnego.
Lakonicznie powiem Wam- wydaje mi sie, ze trzeba sprawe olac totalnie. Nie robic z tego zyciowego problemu - co ma byc to bedzie. Pokazac, ze sie jest mezczyzna, a nie jakims malostkowym gnojkiem, który laskawie "czeka".
Jezeli w przyszlosci bedzie nam siebie brakowac (sexu, bliskosci, dotyku, pocalunkow, wspolnego spedzania czasu), to sie spotkamy - moze niech najpierw widzi w tobie kochanka, a pozniej milosc... Zawsze cielesność zblizala najbardziej. Nam bylo bardzo dobrze - jezeli za jakis czas u mnie bedzie cisza, to wiem na czym stoje - odezwe sie sporadycznie z zycieniami albo "ot co na gg albo sms"
Moi drodzy - ktos kiedys powiedzial proste, ale dobitne i wydaje mi sie z persektywy czasu dobre slowa: "najlepsze sa proste rozwiazania"
A ja? Nie wykluczone, ze ja pokochalem, czegos mi brak - ale nie zaluje. Kochani! niczego nie mozemy zalowac - te piekne chwile, ktore nas kiedys polaczyly, moga jeszcze wrocic, ale trzeba CZASU! - ile? - nie wiem, nikt nie wie.... a jak nie, bo sie wyczuje ten moment, to trzeba powiedziec sobie "Adieu"
PS. Moim zdaniem - slowa wypoweidziane w nasza strone typu "badzmy kumplami" "ja nie czuje bezpieczesntwa", "che byc bez Ciebie, bo odczuwam szczescie bez Ciebie" nie sa zadnym wykladnikiem i nic nie znacza. Czas wszystko zweryfikuje, a nie dretwe teksty na gg, sms. Wystarczy pomyslec sobie pocichu egoistycznie i narcystycznie - jeszcze zatesknisz za tym co bylo piekne i dobre...
Dzięks i pozdro dla wszystkich pięknych Pań ![]()
284 2011-02-12 19:12:26 Ostatnio edytowany przez un hombre (2011-02-12 19:16:05)
Caly ten watek generalnie mowi o tym, zeby pracowac nad soba, dazyc w jakims tam stopniu do "doskonalosci", usuwac te wady, ktore byly powodem rozstania (i ktore my sami uwazamy jako cos, co chcielibysmy zmienic sami dla siebie) jak i po prostu zajac sie swoim zyciem, pasjami, dawaniem sobie szczescia.
Jesli staniemy sie kims lepszym, bez poprzednich wad, o ktore przyczepiala sie ex, i pod wieloma wzgledami lepsi/troche inni, to czemu mialaby nas nie zaakceptowac ta osoba? Tu nie chodzi o calkowita zmiane osobowosci, stanie sie kims zupelnie innym, ale po prostu przyszlifowaniem pewnych ostrych krawedzi.
Racja, mowi sie, ze jesli ktos ma byc z kims i jest im pisane, to beda razem ale ja w to do konca nie wierze. Nie uwazam, zeby takie rzeczy byly z gory pisane i moj los byl zapisany z gory na stronicach jakiejs wielkiej ksiegi, zwanej "Przeznaczenie un hombre" ![]()
Nie mam kontroli nad myslami i wola drugiej osoby, ale moge sprawic, ze moje pozytywne emocje i energia wplyna na nia i pewne uczucia moze odrodza sie.
Ile to bedzie wszystko trwalo? Nikt nie wie... Najwazniejsze w tym wszystkim jest to, aby nie czekac, o to w tym chodzi. Nastawienie wg tego co jest napisane powinno byc takie, ze TY wiesz, ze na swej drodze w pewnym momencie spotkasz te osobe, z ktora bedziesz szczesliwy - czy to bedzie znow Twoja ex czy jakas inna. Jedyne co musisz teraz zrobic to cieszyc sie zyciem, rozwijac a odpowiedni moment na to wszystko sam nadejdzie.
Co do cielesnosci, to zbliza ona bardzo, ale jesli jest konflikt uczuc i pragnien a dwoje oddalo sie chwilowemu zapomnieniu, to to moze ich jeszcze bardziej oddalic ![]()
Pojawiaja sie wyrzuty sumienia, placz a potem jeszcze wiekszy dystans i zal - przerabiane u mnie...
To tak w teorii, ale rzeczywiscie kluczem do sukcesu jest znalezienie szczescia w srodku swego serca. Kiedy bedziemy potrafili byc szczesliwi sami ze soba, nie bedziemy potrzebowali kogos innego jako zrodlo naszej radosci i wtedy, w najmniej oczekiwanym momencie moze pojawic sie ktos, kto zechce wkroczyc do naszego swiata.
hej, przeczytałam wątek, dużo mądrych, życiowych prawd, ale ...
un hombre - uważaj, żeby życie nie uciekło Ci przez palce, bo troche wypierasz uczucia. Daj sobie przyzwolenie na to, że boli, że tęsknisz, kochasz, jesteś wściekły na nią, czujesz złość.
Negatywne uczucia to także my, i one bardzo często pomagaja nam odbić się od dna... ja dopiero gdy byłam już zdolna poczuć wściekłośc na exa, zaczęłam podnosic się z załamania. Załamania po pieknej , pierwszej miłości zakończonej ślubem i 15 latami małżeństwa. Załamania , z którego chciałam się podnieść, bo mam swoja godnośc, dwoje cudownych dzieci ...
Najważniejsze , to kochac i szanowac siebie, wtedy jesteś zdolny dawac miłosc swoim bliskim.
Pozdrawiam wszytskich wątkowiczów
świetne, trzeba wprowadzić w życie:D
mój były ma opis na gg ze ma gips czy wypada sie odezwac i zapytac co sie stało? tak po prostu? co myslicie ?
zależy jak zakończył się wasz związek, czy nadal utrzymujecie kontakt
nie utrzymujemy kontaktu od prawie pół roku, on mnie zostawil , chciał zebysmy byli przyjaciółmi którzy uprawiali seks, wiec zerwałam z nim kontakt , powiedziałam ze mi to nie wystarcza, on na to przystał, nie było zadnych smsów na swieta kompletnie nic, nie odezwał sie do tamtej pory, z jednej strony jestem ciekawa co u niego a z drugiej fakt ze sie nie odezwał i mnie tak potraktowal nadal boli, nadal nie jest mi obojetny, pisac czy odpuscic?
290 2011-02-18 18:25:41 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-02-18 18:28:10)
ja bym nie napisała, w ten sposób poniżysz się i pokażesz że uległaś, a wyjdzie że on jest tu górą i ważniejszy. Mnie też facet zostawił, nie odzywa się i nigdy pierwsza już nie napiszę, pisałam, ale nie odpisywał, skończyło się. Nie pisz, jak będzie chciał to napisze. Jak napiszesz pokażesz mu że ciągle Ci na nam zależy i że od niego wszystko zależy
tez tak mysle , nie napisze , ja miałam opis na gg ze kiedys jestem chora , on sie nie odezwał, w koncu to on mnie nie chcial,
on już może żyje innym życiem, ja tez miałam opisy i nawet ich nie zauważył, dosłownie w tydzień jakby go przestało obchodzić, jakby od razu zamknął ten rozdział. nie pisz, poniżysz się, a on może w ogóle nie odpisze. nie odpisze ale będzie widział że nadal za nim jesteś a jemu tylko te męskie ego urośnie
nie napisalam, nie bede sie ponizać, w koncu odszedl, wybrał inne życie, jutro wyjezdzam na urlop,nie bede o nim myslala, pozdrówki
Dzieki za SEKRET, cudowny, pomaga
Witam... wlasnie przeczytalem wszystko co napisaliscie i jakos nie czuje sie lepiej... sciagam film moze zrozumiem wiecej...
krótka historia... ja 30 ona 26lat w sumie jestesmy ze soba 7 lat w tym 3 po slubie... cudowny syn ma prawie 3 latka ale bardzo duzo w zyciu juz przeszedl... ma chore serduszko od urodzenia do operacji prawie rok w szpitalu teraz narazie jest ok. ja pracuje zona zajmuje sie dzieckiem tzn. tak do 15 potem jak wracam to juz ona albo do kolezanki albo komp ewentualnie telewizja Nie pisze ze nic nie robi ale...
Od ponad 2 tygodni po klotni mieszka u rodzicow... zaczelo sie od tego ze pojechala na niby kurs ktorego pewnie nie bylo gdyz dowiedzialem sie ze byla przez 4 dni u kolezanki po powrocie klotnia i robilem cos czego nigdy do tej pory nie robilem zajzalem jej do telefonu a tam es od jakiegos igora"udowodnie ci ze nie zalezy mi tylko na twoim ciele"... znowu klotnia tym razem o to ze jak ja moglem grzebac w jej telefonie!!!takie cos zwala z nog... dobrze o tym wiecie... bardzo boje sie o to ze strace synka tzn.nie potrafie normalnie funkcjonowac gdy wiem ze nie ma go w domu...
wszyscy dookola chca dla nas jak najlepiej tzn.glownie chodzi o naszego mikusia bo to naprawde cudowne dziecko... z jednej strony chcialbym zebysmy byli nadal razem bo jednak w ciagu kilku dni nie mozna przestac kochac ale wiem ze ja jej juz nigdy nie zaufam Co mam zrobic...
296 2011-02-21 11:48:29 Ostatnio edytowany przez szyszka2011 (2011-02-21 11:49:07)
Jezeli w przyszlosci bedzie nam siebie brakowac (sexu, bliskosci, dotyku, pocalunkow, wspolnego spedzania czasu), to sie spotkamy - moze niech najpierw widzi w tobie kochanka, a pozniej milosc... Zawsze cielesność zblizala najbardziej.
To chyba jest wyjscie dla faceta. Ze mna facet zerwal, ale przyjmuje do wiadomosci fakt, ze sie ze soba przespimy (choc wiem, ze kreci z inna).
I szczerze mowiac, ja tez mam na to ochote, mam ochote przede wszystkim na sex! Z nim! Ale jak sie ze soba przespimy co dalej? On wroci do jego normalnej ruty, drugiej dziewczynie (jezeli rzeczywiscie jest z nia cos powazniejszego, nie wiem) nic nie powie i bedzie wszystko jak dawniej.
A JA? Bede pieklo przezywac od nowa! Czy naprawde warto poswiecac czas wracania "do sibei" tylko z malym procentem nadziei, ze dzieki sexowi zacznie sie na mnie od nowa otwierac? Czy gra jest warta swiecki?????????????????
jeśli chcesz wrócić to nie powinnaś mu dawać niezobowiązującego sexu
moim zdaniem albo wszystko albo nic !
jeśli chcesz wrócić to nie powinnaś mu dawać niezobowiązującego sexu
moim zdaniem albo wszystko albo nic !
Nie wiem czy chce wrocic, tesknie, ale ciezko chciec wracac do kogos kto tak latwo potrafil ze mnie zrezygnowac....
Albo wszystko, albo nic, tak, tego powinnam sie trzymac...
299 2011-02-21 17:35:45 Ostatnio edytowany przez Broken (2011-02-21 17:38:38)
Sadzicie, ze czas rozlaki ma duze znaczenie ?
Rozstalismy sie w kwietniu rok temu. W maju mialem juz nowa partnerke, a ona partnera. W lipcu zerwalem i zaczalem zabiegac o wzgledy swojej bylej. Problem jednak w tym, ze ona byla za granica. Kontaktowalismy sie poprzez telefony, sms'y, gg. Karmila mnie nadzieja, mowila, ze nadal czuje. Moze i faktycznie czula, ale ja za bardzo pokierowalem sie emocjami, wpadlem w jej rame. Zrobilem z siebie pieska. Dopiero w stycznie sie otrzasnalem i powiedzialem PAS. od lipca do stycznia byla w PL 3 razy, za kazdym razem sie widzielismy. Za kazdym razem calowalismy. Uprawialismy sex. (Mimo, ze byla ze swoim chlopakiem, ale jak twierdzila nie potrafi go zostawic)... Teraz nie mamy juz konatktu w ogole...
Głupie, ale mi nadal zalezy i naiwnie wierze, ze moze tym razem to ona sie odezwie...
Te wszystkie historie są pełne nadziei i próbowania szukania jakiegoś tajemniczego środka na powrót. Wg mnie nie ma czegoś takiego - NIE MA!!! To tylko analiza w męskich głowach po rozstaniu. Trzeba żyć własnym życiem, nie cofać się, nie rozpamiętywać, zacisnąć zęby...
Moim zdaniem jeżeli się "faktycznie" kocha inną osobę, z którą się było/ex, to trzeba normalnie postępować, utrzymywać kontakt, nie wracać do przeszłości w rozmowach, pokazać byłej, że jesteś dojrzały w myśleniu (nie być zazdrosnym o nikogo nowego etc.).
Trzeba pokazywać prawdziwego mężczyznę, zaradnego, poukładanego - takiego jakiego wcześniej widziała.
Przede wszystkim zająć się własnym życiem, ponieważ czas i tak zweryfikuje. Powtórzę jeszcze raz.... wszystko pokaże CZAS!!!
Myślę, że bycie kolegą, przyjacielem wobec ex, to piękna cecha, na którą wiele osób po prostu nie stać.
Wszyscy opisują, że tak się nie da - kuźwa!, czego się nie da? To wszyscy piszą w momencie zazdrości, załamania, wściekłości i innych negatywnych emocji.
Tak jak powiedziałem: żyć po swojemu, rozwijać siebie przede wszystkim, inwestować etc.
Jeżeli macie być razem to będziecie!!!! Jeżeli przyciągną Was w przyszłości wasze świetne cechy z momentu wspaniałych pierwszych kontaktów, pocałunków, wspaniałych chwil, to jest prawdziwe otwarcie się na poważny progress.
Nie liczyć na gierki i taktyki, tylko realizm i obiektywizm.
Ludzie się po kilku miesiącach, latach wracają do siebie.
Nie wolno robić sobie nadziei - Nie wolno!!
to wyżej napisane jest wg mnie najlepszym sposobem na zdrowe podejscie do tematu - ponieważ czas leci, a postępując jak mężczyzna możemy zyskać dwa razy...
1) możemy odzyskać w przyszłości - lakonicznie ![]()
2) po pewenym czasie i tak nam przejdzie, a poprzez dobre zachowanie nie będziemy mieli wyrzutów sumienia w przyszłości, że się odcieliśmy na amen czy też pisaliśmy albo mowiliśmy różne rzeczy...
100% w przyrodzie i życiu nie występuje, więc nigdy nie mamy pewności, że była para się zejdzie - ale przynajmniej pozostaną dobre wspomnienia.
Witam Was wszystkich. Moja historia w skrócie- od sierpnia nie jestem z moją ukochaną. Odeszła. Po drodze spotkaliśmy się kilka razy. Ostatni raz był jakbyśmy byli parą nadal, wspólna kolacja, kawka, razem za rączkę , śmiech, dojrzała rozmowa, 2h namiętnego żegnania się. Obecnie odkąd nie odebrała telefonu w sylwestra a przysłała tylko albo aż życzenia przestałem się z nią kompletnie kontaktować. Cały czas widzę na jej fb , że imprezuje, bawi się , ciągle dorzuca nowe zdjęcia, komentarze. Pojawiają się też różnego rodzaju wpisy typu- gdyby chciał to by zadzwonił- chociaż ten po 2 dniach usunęła. Moje pytanie czy ja dobrze robię?? Wysłałem jej tylko życzenia na dzień kobiet bo mam takie zasady a nie inne. Kocham ją ponad wszystko ale nie mam siły się już więcej poniżać. Chciałbym ją zaprosić na kawę ale to chyba wszystko b tylko popsuło jeszcze bardziej.
A umnie chyba zaczyna dzialac prawo przyciagania !! po 3 miesiacach moj byly sie domnie odezwal i co ciecej dziennie dzwoni do mnie narazie jest forma przyjazi al ja wierze ze wrocimy do siebie ogladalam ten film sekret i polecam naprawde warto obejrzec bardzo motywuje ten film i daje duzo optymizmu w dzialaniu bardzo polecam
,, Gdy kogos kochalas wal o te milosc do konca nawet gdy przegrasz nikt z twego serca ci tego nie wyrwie ,,
a powiedzcie mi czy udałoby sie coś takiego w moim przypadku? rozstalismy sie ok roku temu, pozniej znow bylismy razem na jkais okres czasu(ale to przez to ze ja bardzo chcialam by wrocil i go o to blagalam wrecz)nie udalo sie. rozstalismy sie po jakims czasie znow sie odezwalam ale zeby tylko pogadac i nie o powrocie, bo mialam juz kogos innego..najpierw byl wsciekly ze po co sie odezwalam skoro mam kogos innego, on nadal mnie kocha (ponoc) i nie moze nikogo sobie znaklezc a ja mimo ze kogos mam to zawracam mu glowe i znow mu wszystko psuje itp. no ale spotkalismy sie i nie bylo milo....w ogole zalowalam poznioej bardzo ze sie odezwalam do niego...wydarzylo sie duzo nieprzyjemnych rzeczy i rozmow...i mysle ze on juz teraz nigdy nie chcialby nbawet na mnie spojrzec a co dpoiero umowic na kawe i ot tak sobie pogadac...i chociaz mnioe korci by napisac, to wiem ze znow bedzie taks amo i boje sie, bo nie chce p[rzez top przechodzic kolejny raz.... mysle ze w tym przypadku prawo przyciagania przydaloby mi sie jedynie do odzyskania siebie...ale juz nie jego....
Chciałam powiedzieć tylko, że ten tekst uratował moje życie - przed wielomiesięczną depresją, a może czymś gorszym. To najlepszy czas na zmiany, które do tej pory szły mi chyba zbyt wolno. Tekst pojawił się w odpowiednim momencie i w zasadzie czuję się dużo lepiej.
Zastanawiałam się jak wykorzystać Prawo Przyciągania do naprawienie tej całej sytuacji i ono znów zadziałało - wpadłam na ten tekst. Już nie czuję takiej dziury w sercu.
Zastosuję się na pewno do wskazówek, są niezwykle przydatne. Niektóre tak proste - ale w takim stanie emocjonalnym, w jakim byłam, nie mogłam logicznie myśleć.
Wierze, że się uda.
DZIĘKUJĘ!
Langela,
O jakim tekscie mowisz???
Langela,
O jakim tekscie mowisz???
Czizas, o tekscie z postu numer 1 tego watku... Kobieto ![]()
W kazdym badz razie ja nie przyciagnalem swojej ex a przyciagam w chwili obecnej kogos o wiele lepszego.
I wam zycze powodzenia ![]()
heja , już dawno przeczytałam te wszystkie posty a przede wszystkim tekst który mi bardzo pomógł
zaczęlam używać prawa przyciągania bo bardzo chciałam aby mój eks wrócił ... i tak sie stało , wróciliśmy do siebie po ok 3 miesiącach po rozstaniu i jakieś 3 miesiące ze sobą byliśmy i jakiś czas temu znowu mnie zostawił . ja dawałam wszystko co mogłam dla tego związku. on stwierdził , że ten związek go męczy , nie nalegałam aby został , pozwoliłam mu odejść, pokazałam mu jednak jak bardzo mi przykro , wie ,że go kocham nadal. Po tym wszystkim nie odzywam się już do niego w ogóle. Ehh.... kocham go i chciałabym żeby wrócił i wszystko się ułożyło ale nie wiem czy to znowu wyjdzie skoro za pierwszym razem sie zawaliło , że on nie mógł jakoś się "wkupić" w ten związek - bo tak mi wytłumaczył. Nie wiem też czy to szczery powód , ale nie dochodziłam po prostu dałam mu odejść. W jego późniejszej rozmowie wyczułam , że jakby bał się założyć rodzinę , że nie chce mnie tym ranić... nie wiem , nie dochodziłam niczego , bo co ja mogę zrobić skoro po praru miesiącach udawania z jego strony juz nie wytrzymał i stwierdził , ze juz nie daje rady się w to bawić(a sam do mnie wrócił , twierdził , że nie mógł beze mnie żyć, nikt go nie zmuszał ja nie nalegałam). Nie wiem czy jest sens próbować kolejnego powrotu poprzez Prawo Przyciągania. Bardzo bym chciała bo go kocham ale cóz nie wiem czy warto jeszcze raz.Teraz czytając to jeszcze raz wiem jaki błąd popełniłam.Byłam zastraszona przez niego , bałam się ,że zrobię coś źle i on odejdzie.Wielu rzeczy sie czepiał, wkurzało go , że ja np płacze itp.Powinnam być bardziej pewna siebie i wzbudzić w nim jakiś respect.Gdybym miała tylko jeszcze jedną szansę...Ciekawe za ile:) ale nie spieszy mi sie baardzo:). Doradzcie.
wróciliśmy do siebie po ok 3 miesiącach po rozstaniu i jakieś 3 miesiące ze sobą byliśmy i jakiś czas temu znowu mnie zostawił . ja dawałam wszystko co mogłam dla tego związku. on stwierdził , że ten związek go męczy , nie nalegałam aby został , pozwoliłam mu odejść, ..... Nie wiem czy jest sens próbować kolejnego powrotu poprzez Prawo Przyciągania. Bardzo bym chciała bo go kocham ale cóz nie wiem czy warto jeszcze raz.Teraz czytając to jeszcze raz wiem jaki błąd popełniłam.Byłam zastraszona przez niego , bałam się ,że zrobię coś źle i on odejdzie.Wielu rzeczy sie czepiał, wkurzało go , że ja np płacze itp.Powinnam być bardziej pewna siebie i wzbudzić w nim jakiś respect.Gdybym miała tylko jeszcze jedną szansę...Ciekawe za ile:) ale nie spieszy mi sie baardzo:). Doradzcie.
Doradzam. Zapomnij. Nie próbuj po raz kolejny go odzyskać, wróciliście do siebie i się nie udało, po co znowu próbować, kolejna szansa już była dla Was. Powiedział, ze ten związek go męczy i chciał odejść... piszesz, że byłaś zastraszona..że sie czepiał, ze wszystko robiłaś źle, manipulacja ? chyba tak, ciągłe wpędzanie Cię
w poczucie winy? i Ty nadal masz poczucie , ze popełniłaś błąd.. że gdybyś była inna on chciałby być z Tobą, ale nie byłaś i nie jesteś kimś innym, jesteś sobą i partner za to jaka jesteś powinien cię kochać i akceptować. Po co chcesz kolejną szansą u kogoś, kogo męczy bycie z Tobą i kto się czepia Ciebie i wkurza ?
tak , to wszystko racja i rozsądek,ale co poradzić jak serce mówi coś innego... ehhh wiem , że to głupie ;/ ale uważam , że masz rację. Nadal go kocham. jakoś 2 miesiące po tym jak wróciliśmy do siebie po rozstaniu stwierdził , że jest idiotą , że mnie tak źle traktował , że czuje że sie zakochał na nowo. Byłam wniebowzięta , odetchnęłam , myślałam co najgorsze juz za nami teraz już bedzie tylko lepiej, i co? co to ma znaczyć... nie wiem sama, mam tego dosyć, jak pomyśle jak dawałam mu sie poniżać i brałam za wszystko całą wine na siebie to mi sie niedobrze robi. chciałabym żeby zobaczył mnie z innej tej mocniejszej strony, Wiem ,że go przyciągne wierzę w to ale przysięgam sobie jeśli dojdzie do powrotu to juz nie tak gładko jak za 1 razem , nie zgodze sie na wszystko. Postawie siebie w tym wszystkim na 1 miejscu, wyjdzie albo nie , może on zaakceptuje lub nie , wierzę w to jeszcze ,że to ma przyszłość.
jeszcze mam jedno pytanie.... w tekście było napisane że Ci którzy kochają swojego partnera, wykorzystują go. Jak to rozumieć?
311 2011-07-08 09:35:33 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-07-08 09:36:06)
zamiast próbowac przyciągać partnera znowu.. może lepiej skup się na wyleczeniu z niego, zachęcam do wątku kobiet kochających za bardzo.. możesz też zalozyć własny temat, napisać o swoim związku, o tym jak cię partner traktował .. wówczas obiektywne opinie pozwolą Ci zmienić zdanie ...
nie wiem co to oznacza, tez zaczełam stosowac prawo przyciągnia, ale ja bardzo szybko zorientowałam się na czym ono polega, skutek nie jest taki jakiego Ty chcesz.. tak naprawdę
tu chodzi o coś innego...
prawo przyciagania pozwala nam zapomnieć o partnerze, nie myśleć o nim wcale, wywalić go z życia, zacząć żyć swoim .. w efekcie czego jesteś wolna od uczucia do niego i nie chcesz z nim już być ..jesteś szczęsliwa bez niego... u mnie zadziałało
tzn generalnie u mnie jest wszystko w porządku , dałam mu spokojnie odejść u mnie bez wiekszych emocji płaczu itp. Kiedy zobaczył , że ma wolną drogę a słowa zostały już wypowiedziane popłakał sie i zaczął mówić , że on wszystko psuje , że kim on jest żebym ja przez niego cierpiała itp...to trwało ok 1,5 godz , ja praktycznie sie nie odzywałam i nie płakałam. Od nastepnego dnia postanowiłam , ze nie bede przechodzić żadnej żałoby , żadnych smutków. Zaczęłam spotykać sie z koleżankami , poszłam na małe zakupy , zadbałam bardziej o dom:) zrobiłam nawet tablicę pragnień
taka jak w filmie;) patrze na nią codziennie i czuje się lepiej;) noszę symboliczną bransoletke - która jest odzwierciedleniem kamienia wdzięczności - z filmu i książki;P Ogólnie jest ok , gdy myślę o nim zaraz sobie wmawiam żeby przestać. To działa:) ogólnie jestem osoba bardzo aktywną od zawsze , siłownia , rower ok 5 razy w tyg, zdrowo się odzywiam, chodze na masaże... wiec jeszce jakoś ciężko mi znaleźć sposób na jeszcze większe udoskonalenie siebie. Sęk w tym , że on był moim ideałem. no i dalej chcę dzielić życie z ideałem ![]()
313 2011-07-08 10:42:18 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-07-08 10:43:29)
.Byłam zastraszona przez niego , bałam się ,że zrobię coś źle i on odejdzie.Wielu rzeczy sie czepiał, wkurzało go , że ja np płacze itp.Powinnam być bardziej pewna siebie i wzbudzić w nim jakiś respect.Gdybym miała tylko jeszcze jedną szansę...Ciekawe za ile:) ale nie spieszy mi sie baardzo:). Doradzcie.
nie widzę tu idealnych zachowań
ideały nie istnieją ![]()
ja też miała idealnego chłopaka
mówię o eks, bardzo go idealizowałam, był fantastyczny dla mnie ![]()
hehe, zupełnie nie widziałam jego wad, fakt faktem - był dobrym człowiekem, dbał o mnie, miał wiele zalet, ale ile wad.. zobaczyłam je dopiero po jakimś czasie, po rozstaniu i wtedy zrozumiałam, ze on był ideałem, ale dla samego siebie, wtedy zrozumiałam, że ja ciagle wszystko robiłam źle, a on żadnych błędów, potknięć.. jak coś się wydarzyło po jego stronie, to odwracał kota ogonem i była to moja wina, nie potrafił przyznać sie do błędu i z takim nastawieniem wyszedł też z naszego związku - kocham siebie- to jego dewiza... no, ale nawet jak upłyneło trochę czasu po rozstaniu dalej go kochała i chciałam żeby wrócił, zmieniając sie jednocześnie, a ponieważ on nie chciał, to tak sobie żyłam sama , z każdym dniem czując się coraz lepiej, spędzając czas aktywnie tj Ty i przyjemnie
powtarzałam jak mantrę - chyba tylko jego kocham i już nigdy w nikim tak jak w nim .. bzdura totalna
juz mam nowy obiekt westchnień - oczywiście idealny, żeby nie było ![]()
hehe noo u mnie było tak samo : jak mówiłam mu że czuje sie źle jak Ty sie tak zachowujesz a On: aa nie pamietasz jak Ty kiedyś cos tam zrobiłas to myslisz , że mi było miło? ehhh
masakra. no może faktycznie ja go wyidealizowałam ale przed pierwszym rozstaniem było jak w bajce , moge powiedzieć nawet , że to ja byłam ta "gorsza w związku" on mnie zostawił , płakałam , wydzwaniałam , błagałam , byłam jak wrak przez ok miesiac, dopiero po tym czasie odpuściłam i on sie zjawił po tym jak dałam mu spokoj po jakis 2 tyg. Może za szybko to sie stało? za mało odpoczeliśmy od siebie i ten żal i brak zaufania został i przejawiał sie w jego zachowaniu? Nie wiem , nie wiem.... teraz nie licze na nic, co będzie to będzie , jak wróci - Super , jak nie - tez bedzie dobrze. Ale o ile wróci nie chciałabym żeby to było tak szybko. Myślę że musimy sie oczyścić zupełnie żeby w ogóle coś stworzyć.
Możecie pomóc mi jeszcze zrozumieć zachowanie mojego eksa z postu 312? jego płacz i zwalanie winy na siebie?
Witam Wszystkich, też nie mogę pozbierać się jeszcze po rozstaniu, dawałam z siebie bardzo dużo a otrzymywałam tylko obietnice, kiedy był w potrzebie pożyczałam pieniądze żeby mógł opłacić zobowiązania - byliśmy wówczas przyjaciółmi, robił wszystko żeby zdobyć u mnie zaufanie, zdobył a jakże, po 2 latach przyjaźni zamieszkaliśmy razem, było fajnie przez 2 m-ce ale przypomniał sobie że jest żonaty (wcześniej mówił że jest rozwiedziony), zaczął się dystansować bo zaczął spotykać się z żoną z którą był przez 3 lata w separacji, czuję się oszukana, jest mi trudno uwierzyć że miałam do czynienia ze zwykłym szmaciarzem, teraz spotyka się z żoną choć razem nie mieszkają, mówił że nadużywała alkoholu, po co mu byłam potrzebna? - pewnie tylko po to żeby pocieszyć i pożyczyć kasę, obrzydliwe, czuję się wypalona, nie ma we mnie nic, mam 50 lat ale zapewniam Was że rozstanie boli tak samo jak ma się np 30 lat.
MELA obawiam się że rozstanie własnie w tym wieku bardziej boli...z uplywem lat zdajemy sobie sprawe że mamy coraz mniejsze szanse na ulożenie sobie zycia.Czujemy że to życie ucieka przez palce a czasu nie da się zatrzymać.Jestem mlodsza od Ciebie ale juz wydaje mi sie ze moje zycie sie skończyło...Ale Cie pocieszylam ![]()
Jesli chodzi o Twojego faceta...no cóż okazal się bardzo interesowny...moze ma wiele dlugów i czuł że jego byla może mu po prostu w tym pomoć i dla tego sie z nia spotyka.Niejako sytuacja go do tego zmusiala.Nie dalas mu tego czego oczekiwal...w sensie tylu pieniędzy ile by chciał.Nie zdziw się jesli ktoregos dnia zapuka do Twoich drzwi...
Hej Melu , wybacz ale muszę powiedzieć , że skończony dupek z niego ;/ ja nie wiem jak można nie mieć choć odrobiny przyzwoitości i być takim szmaciarzem i nie liczyć się z czyimiś uczuciami... brak mi słów... A powiedz chciałabyś żeby do Ciebie wrócił? Bo sądze , że ujrzysz go być może już niedługo na swojej wycieraczce hehe;> Trzeba pokazać kto tu rządzi , ja też byłam za bardzo uległa i robiłam wszystko żeby było najlepiej , na paluszkach chodziłam , a później okazało sie że miał w dupie to co robiłam <superrrrrrr!> jak im za dobrze to im odpier**** , to prawda że faceci wolą zołzy niż oddane im misjonarki , ale co poradzić pewnie jakbym robiła na odwrót to też byłby powod do rozstania hehe:) a Ty Melu myśl pozytywnie o sobie w szzcególności , dobro przyciąga dobro . Nie myśl o samotnośći bo będziesz miała jej jeszcze więcej. Każda z nas jest wyjątkowa i potrafimy lepiej sobie poradzić same niż faceci którzy jak przykozaczą to z podwiniętym ogonem przylatują i skamlą pod drzwiami:) ale wiadomo też warto wybaczac zależy od tego jak zachowuje sie winny i czy przystoi na nowe a przede wszystkim NASZE warunki związku , takie rzeczy tez sie zdarzają i działają:) TO wszystko zależy od człowieka;)
Trzymaj się;) pozdrawiam.
Dzięki za wsparcie, bardzo mi pomaga czytanie Waszych postów, z każdym dniem jest mi lżej, z każdym dniem mam więcej pozytywnych myśli, Jeckie - pytasz czy chciałabym żeby do mnie wrócił? - moje wyobrażenie o nim było bardzo pozytywne ale po tym wszystkim jak mogłabym mu zaufać skoro cała nasza znajomość była jedynie interesem dla niego, miałabym tylko satysfakcję że wrócił a ja go pogoniłam, gdzieś jeszcze tkwi we mnie jego pozytywna strona ale odpycham z całych sił bo nie sądzę żeby się udało drugi raz, nasze rozstanie miało zakończyć się spokojnie, a nastąpił nieprzewidziany scenariusz który prawdopodobnie zniweczył jakikolwiek powrót z jego strony również, mieszkaliśmy razem a teraz mieszkamy oddzielnie tzn ja zostałam w tym mieszkaniu co mieszkaliśmy razem a on przeprowadził się na górę i mieszka teraz nade mną, fajnie nie? jego żona nie mieszka razem z nim ale się spotykają, mijam się z nim tylko czasami i ma taką minę jakby za chwilę miał mi zrobić krzywdę,
Zobaczysz , czas zrobi swoje , i Ty zapomnisz o tym co Ci zrobił ( tzn bardziej bedziesz miała już w dupie jego osobe i jego czyny) i on pewnie przyjdzie, życzę Ci tego żeby przyszedł , żeby dał Ci szanse na obsranie go
satysfakcja wyciągana z czegoś takiego może być odbierana za cos próżnego i złego ale w tym przypadku Wszechświat da Ci pełne rozgrzeszenie:) Wiem , że boli ,,,, przecież w naszych eks widzieliśmy kogoś z kim spedzimy całe życie , kto bedzie sie o nas troszczył , opiekował a tu taki ZONK. Ja wierzę w to , że ludzie sie zmieniają , ale nie wszyscy ... Jeśli będziesz myślała pozytywnie powolutku Twoj świat będzie nabierał kolorów. Ja staram się mocno w tym tkwić:) Dbam o siebie o swoje potrzeby , dogadzam sobie i nie przejmuje się;)
Jeckie ja też dbam o siebie i swoje potrzeby, i mimo swojego 50+ wygladam bardzo dobrze i dobrze się czuję w swojej skórze, jego żona wygląda za to jak kocmołuch, ale najwidoczniej nie przeszły mu uczucia do niej, muszę Wam powiedzieć co zrobiłam, otóż nieopatrznie zostawił adres żony na stole bo nie było mnie w domu przez cały tydzień, pojechałam tam ot tak sobie z ciekawości a zobaczyłam jego samochód i za chwilę jak razem wychodzili z domu, takie dziwne uczucia wezbrały się we mnie bo powiedział że jedzie na noc do kolegi grać w karty, przecież nie musiał kłamać, już się rozstaliśmy, ja też nie musiałam niczego robić a jednak chciałam mu dokopać bo zupełnie co innego mówił o swojej żonie kiedy razem mieszkaliśmy a zobaczyłam co innego, wyszłam z samochodu i zapytałam dlaczego leci ze mną w ciula, zbladł tylko i nic kompletnie nic nie powiedział, jego żona zapytała kim ja jestem więc odpowiedziałam że kochanką jej męża i że razem mieszkamy i że nie wygląda mi na pijaczkę (choć wyglądała), po godzinie zadzwonił ale nie odebrałam więc nagrał się i rozkazał mi się wyprowadzić z mieszkania co też uczyniłam, oj długo by tutaj pisać o całej tej historii, nie chcę Was zanudzać...
Kurcze ostro... kłamał bo nie chciał kompletnie sobie spalić mostu, w sumie dobrze , że tak zrobiłaś , trzeba tępić takie robactwo ;/ a nie wiem może swoją żone tez oszukuje i wykorzystuje, może u niej czuje sie bezpieczniej skoro nie grzeszy urodą, nie wiem u niej znajduje zawsze ciepły kąt i domowe obiadki, nie czuje presji ani konkurencji i jest mu po prostu wygodnie. Melu jeśli chcesz to proszę bardzo pisz;) po to jest forum
ja tam w ogóle tez nie wiem jak mam rozgryźć swojego , co miał na myśli podczas rozstania ehhh....
Pozytywne myślenie , pozytywne myślenie i jeszcze raz pozytywne myślenie ![]()
Masz rację Jeckie, nie uogólniam ale niektórzy działają na tzw "zakładkę", jak nie wyjdzie tam to będę mógł wrócić, ja uważam że oszukuje swoją żonę też tylko czy ona sobie nie zdaje sprawy czy mają jakiś układ między sobą, nie rozumiem tego, a czy uważacie że po takiej akcji facet będzie chciał wrócić? ja odwracam głowę jak się mijamy, odrzuca mnie od niego póki co...
mi się wydaje , że wróci.. faceci (oczywiście nie wszyscy) mają chyba tak że najpierw robią a później myślą a to później może przeciągnąć sie do miesiąca , dwóch, pół roku itd... w ogóle zastanawiam się czemu faceci wracają, bo to częste zjawisko
Sekret działa, jest w Tobie.