Nie w tym problem, że bardzo się kochaliśmy ja nadal bardzo kocham. Chciałam, żeby było idealnie tak jak ja chce, wiedziałam, że tak nie może być walczyłam z tym, ale podświadomie i tak to wszystko we mnie tkwiło stare grzechy w złych sytuacjach szybko się przypominały. To chyba ja nie potrafię zapomnieć.
Podobne tematy
Niekochana, poszłam (spać), ale już się wyspałam!
Ze mną facet zerwał po 5 latach mowiąc że przez ostatnie tygodnie źle się czuł ze mną mimo, że do samego konca mowil ze mnie kocha i wszyscy wokolo to widzieli jaki byl za mna. Widywalam sie z nim pare razy po tym rozstaniu i czulam ze jest zraniony. powiedzial ze potrzebuje czasu na przemyslenia, powiedzial ze poznal kogos ale ze ta osoba nie ma nic wspolnego z tym co sie stalo, ze nie ma porownania ja-ona, ze ona nie ma wplywu na jego decyzje o pworocie. Kiedy z nim rozmawialam powiedzial ze mnie kocha, ale gdybym mu to powiedziala to by zaprzeczyl. Mowil ze boi sie wrocic, bo boi sie ze moze byc tak samo, czyli zle, tylko ze ja chcialam cos zmienic miedzy nami na lepsze i on w to wierzy. Powiedizal ze wroci do mnie ale musi zobaczyc ze jestem silna bo takiej kobiety szuka. W zeszlym tygodniu przez telefon powiedzial ze mysli o mnie nadal, ze pamieta, ze interesuje go to co sie ze mna dzieje. Poprosilam go rowniez aby mogl popatrzec zinnej strony na to, zeby popatrzyl na mnie i tak zrobil ale nie powiedizal nic na ten temat. On sie uwaza za zlego czlowieka, ale jest bardzo uczuciowy, bardzo wiele nas laczylo, wiele on mi zawdziecza tak naprawde, bo w wielu sytuacjach ciezkich dla niego bylam przy nim. Pomoglam mu stac sie tym kim sie stal. Powiedzial nawet ze przespal sie z tamta ale zle mu bylo, ze mna po rozstaniu potrafil sie kochac kilkakrotnie bo jak mowi uwielbia moje cialo itd. Wiem ze mowil ze nie chce sie znikim wiazac narazie, ale nie wiem jak tak naprawde to wyglada. Postanowilam napisac do niego ten list i mu wyslac i poczekac, nieodzywac sie i zajac sie soba zeby mogl zobaczyc co stracil. Bedzie mi ciezko, gdyz nie mam pracy i nie mam za wiele mozliwosci zeby moc realizowac swoje plany.
napisalam mu w zeszlym tygodniu, ze gdyby on byl w takiej sytuacji to dalabym mu szanse, bo nie moglabym patrzec na jego cierpienie, bo nie ma nic gorszego od cierpienia drugiej osoby. On mi napisal cos takiego "nie chce twojego cierpienia. dlatego daje ci czas", co dla mnie jest kompletnie niezrozumiale. Gdy sie nie chce aby ktos nie cierpial to daje mu ta szanse, bo moze akurat cos z tego wyjdzie dobrego.
a jka jest pewność, że ex przeczyta lis? Może go od razu wyzucic i co wtedy? moze jakos inaczej to przekazac niz wysylac jesli nie ma sie pewnosci?
Witam wszystkich. Wczoraj przeczytałam tu wszystkie posty i dziś postanowiłam napisać swoją historię. Może ktoś mi cos poradzi. Chodzi oczywiście o faceta. Rozstaliśmy siś 3 tyg temu, znaliśmy się kilka miesięcy, ale tak naprawdę razem byliśmy 2,5 mies. Od razu zamieszkaliśmy razem. Pewnie was to dziwi, ale oboje jesteśmy juz po 30, każde z nas po przejściach i stwierdzilismy,że nie chcemy marnować czasu. Dogadywaliśmy się świetnie. Obojgu nam zależało, jemu chyba nawet bardziej. Mieliśmy już nawet pewne plany na przyszłość, czuliśmy że to jest to. Każdy kto nas widział, stwierdzał że jesteśmy dla siebie stworzeni. Aż tu pewnego dnia, po nic nie znaczącej sprzeczce, on wyszedł i zostawił klucze nie tłumacząc nic. Po kilku dniach przyszedł po swoje rzeczy i powiedział tylko, że nie pasujemy do siebie i mamy różne oczekiwania, chociaż nigdy o nich tak dosłownie nie rozmawialiśmy. Do dziś nie wiem co się stało, męczy mnie to okropnie. Strasznie to przeżyłam, bo pokochałam go. Pewnie powiecie, nie można zakochać sie po tak krótkim czasie. MOżna. Nie mam z nim kontaktu, bardzo chciałabym, żebyśmy znowu byli razem. Myślicie, że jest to możliwe? Co powinnam zrobić?
Z tymi facetami nigdy nic nie wiadomo. Potrafia odejsc bez slowa, albo bez jakiej kolwiek przyczyny po czym potrafia wrocic jak im sie nie ulozy w zyciu, badz poczuja tesknote. Ciezko co kolwiek doradzic co zrobic w takiej sytuacji, sama mam taka sytuacje, ze bardzo chcialabym aby facet do mnie wrocil ale narazie wiem ze to jest nie mozliwe, ale wierze ze nasze drogi sie spotkaja predzej czy pozniej. Chce o nim myslec kazdego dnia, i wiem ze nadejdzie taki dzien ze sie spotkamy. Narazie staram sie doprowadzic do porzadku bo wiem ze uzalanie sie nad soba nic dobrego nie wrozy, a pokazanie bylemu ze sie jest silna osoba napewno pomoze. Napewno doceni i pozaluje tego co zrobil. Przede wszystkim nalezy uwierzyc w siebie, a napewno dasz rade go odzyskac. ja w siebie uwierzylam dzieki roznym artykulom oraz mojej mamie i wiem na ile mnie stac. A stac mnie na wiele i chce to osiagnac i udowdnic sobie a przede wszystkim jemu ze daje rade bez niego.Tutaj 2,5 miesiac bycia ze soba to jest krotki okres, zeby facet mogl zatesknic, ale wszystko jest mozliwe.Musisz mu przede wszystkim pokazac ze sie nie uzalasz nad soba.
Ja też staram się dojść do siebie po tym wszystkim, nie jest łatwo. Do tej pory sie do niego nie odzywałam, on do mnie też. Ale dzisiaj napisałam smsa, bo zostawił u mnie jeszcze kilka rzeczy, czy odbierze je, czy mam je wyrzucić. Nic nie odpisał. Nie wiem jak to rozumieć. Chciałabym, żeby po nie przyjechał, może byśmy mogli porozmawiać. Może to i krótko 2,5 miesiąca, ale to były bardzo intensywne miesiące.
204 2011-01-26 01:08:13 Ostatnio edytowany przez egonschiele (2011-01-26 03:55:25)
A powiedzcie jak zastosowac to wszystko, kiedy sie dalej mieszka razem?????
napisalam lst do mojego ex i mi odpisal. wyczuwa, z ejest szansa na odzyskanie go tylko nie wiem co dalej. jak go przekonac aby dal szanse choc sprobowac?
a jak to zrobić, gdy on już ma inną?
207 2011-01-26 20:16:13 Ostatnio edytowany przez Julia82 (2011-01-26 20:17:09)
natrafilam na ten temat i mnie zaciekawił. Ciekawe czy to prawo dziala jak sie z kims rozstalo w gniewie, minal ponad rok i sie nie kontaktuje z ta osoba i ma kogos. Czy bez kontaktu mozna do siebie przyciagnac ja z powrotem ? Ciekawi mnie to.
w ogole ciekawy temat i jak tak sobie pomyslalam o roznych wydarzeniach z mojego zycia to az sie ze zdziwienia usmiechnelam do siebie ze sami sprowadzamy na siebie nieszczescia lub szczescia ![]()
moj ex odpisal mi na list i napisal cos takiego" nie chce cie ranic, ani nikogo, wole sam sie poswiecic niz zeby ktos cierpial, wiesz o tym." Co o tym myslicie?
Iskierka, a co to znaczy, ze on nie chce Ciebie ranić? Czemu on się chce poświęcić? Według mnie on nie chce trwałego związku. A mój ex do tej pory nie odpisał na smsa, też nie wiem co o tym mysleć. Może powinnam jeszcze raz do niego napisać?
Zanm go juz jakis czas i wiem ze on nie lubi krzywdzic. On zawsze byl gotowy pomoc kazdemu. I dltego woli sie poswiecic dl akogos niz go krzywdzic. Tylko nie wiem dlaczego nie chce sprubowac skoro tak mowi. Mozesz sprubowa cnapisac, albo njalepiej sie nie odzywac, i moze sam sie odezwie jak przemysli. Mi jest strasznie ciezko co kolwiek doradzic bo jestem tak samo w kropce jak Ty. Prubuje walczyc i wierze ze mi sie uda.
211 2011-01-27 15:51:21 Ostatnio edytowany przez Julia82 (2011-01-27 17:57:06)
" Julia82 natrafilam na ten temat i mnie zaciekawił. Ciekawe czy to prawo dziala jak sie z kims rozstalo w gniewie, minal ponad rok i sie nie kontaktuje z ta osoba i ma kogos. Czy bez kontaktu mozna do siebie przyciagnac ja z powrotem ? Ciekawi mnie to "
Hmmm może un hombre coś w tym temacie może powiedzieć jako założyciel wątku i chyba znawca tego tematu ? Bo mi się wydaje, ze takie rzeczy są niemożliwe. Niemożliwe z racji długiego czasu przerwy np. roku. I braku kontaktu bezpośredniego.
P.S.
I właściwie czemu list ? A nie może być mail, sms ? Czy list ma jakąś szczególną moc ?
212 2011-01-27 18:12:09 Ostatnio edytowany przez un hombre (2011-01-27 18:15:32)
Moze jestem zalozycielem tematu, ale osobiscie nie uwazam sie za jakiegos specjaliste, bo interesuje sie tym od 2 miesiecy (powiedzmy). ![]()
Tak na prawde wszystko jest napisane w pierwszym poscie.
Po pierwsze, recznie pisany list ma wieksza moc przekazu niz sms czy mail, gdyz wymaga wiecej wysilku i poswiecenia, zeby go wyslac. Trzeba go najpierw odrecznie napisac, zapakowac w koperte, isc na poczte i wyslac. Wysylajac list mamy wieksze prawdopodobienstwo, ze adresat go przeczyta, gdyz ma te nutke tajemniczosci i ciekawosci, smsa czy maila latwiej usunac (nie mowiac o automatycznych blokadach, ktore automatycznie usuwaja np maile od danych autorow).
Wiesz, teoretycznie wszystko co umysl wymysli jest mozliwe do zrealizowania. Czesto nawet w zyciu sami doswiadczamy tego fenomenu, kiedy myslimy o kims, z kim sie od jakiegos czasu nie widzielismy albo nie rozmawialismy i nagle ta osoba dzwoni, albo natrafiamy na nia gdzies przypadkiem... Albo sami do niej dzwonimy ![]()
O ile dobrze pamietam co jest napisane w pierwszym poscie, to rada jest taka, zeby sie odciac na minimum 3 miesiace (radzone nawet 12 miesiecy) a potem odezwac sie i odnowic kontakt.
Nic nie stoi chyba na przeszkodzie, zebys nawet zadzwonila i po prostu sie zapytala co slychac, jak tam sprawy i moze nawet spotkac sie przy kawie?
Ja napisalam meila. Tu glownie chodzi o to zeby sie nie kontaktowac, a skupic sie na sobie i pokazac mu ze dajesz rade bez niego. On musi zobaczyc ze nie uzalasz sie nad soba, ze jestes silna kobieta, bo takich kobiet faceci szukaja. Sa przypadki ze nawet po 2 latach, a nawet po 30 ludzie sie schodza spowrotem. Nigdy nie wolna tracic nadzieji, trzeba byc dobrej mysli i wierzyc. A jezeli jest z kims to nie znaczy ze nie moze wrocic, moze jest dlatego zeby moc zapomniec o Tobie. Moze warto sie przypomniec napisac co slychac? Albo pojawic sie w miejscu w ktorym on przebywa, zeby zobaczyl Cie ze stoisz na nogach. Ja zaczelam cwiczyc, planuje gdzies wyskoczyc i mu udowodnic co stracil.
Witam,
ile razy mozna odzyskiwac ex ?
Bylem z dziewczyna, byla we mnie szalenie zakochana, ja wtedy nie czulem tej wielkiej milosci w swoim sercu. Bylismy razem 1.5 roku. Zerwala ze mna, wyjechala za granice. Poznala tam chlopaka. Wtedy postanowilem Ją odzyskac (wiem, moze to brzmi jakbym chcial sie wczuc w mysliwego). Przez pol roku "blagalem" Ją o powrot. Spotkania na urlopach, sms'y, telefony, gg. Juz nie bylem soba, bylem slabszy od niej. Ona o dziwo wciaz grala ze mna w te gre...
Czy mozliwym jest, ze jeszcze kiedys cos do mnie poczuje czy poprzez swoje frajerstwo calkowicie wymazalem siebie z Jej pamieci ?
Niektorzy mowia, ze nie da sie po raz kolejny zapalic tej samej zapalki...
Zycie jednak nie raz pokazywalo, ze ludzie po rozstaniach wracaja do siebie a uczucie ich znow rozpala i jest o wiele silniejsze niz na poczatku.
Frajerstwo da sie wymazac pokazujac swoje "nowe", doskonalsze ja, albo to "ja", ktore sprawilo, ze sie w Tobie zakochala wtedy.
"nie chce cie ranic, ani nikogo, wole sam sie poswiecic niz zeby ktos cierpial" - jak cos takiego zrozumiec? Dlaczego mowiac cos takiego nie chce sprubowac sie poswiecic jak pisze? a wie ze mnie rani i to bardzo
217 2011-01-27 21:49:33 Ostatnio edytowany przez Julia82 (2011-01-27 22:03:28)
un hombre dzięki za odpowiedź. Generalnie tak sobie teoretyzuję, bo bardzo zaciekawiło mnie to prawo przyciągania. Faktycznie z tym listem to masz rację, nie pomyślałam o tym w sumie. Bardzo łatwo skasować maila czy zablokować nadawcę. A list to zawsze coś intrygującego. Zastanawiam sie czy na wszystkich dziala takie prawo i czy w kazdym przypadku. A co jezeli ktos na prawdę bardzo mocno skrzywdził (nie mówię o sobie) i np minęło kilka lat to też zadziała to prawo ? Czy nie sa potrzebne jednak jakieś uczucia ? Jakos trudno mi uwierzyc ze np. zadzialalo by to po 5 latach na osobe, ktora zostawilismy skrzywdzona a ona ma juz kogos np zone/meza i nic juz nie czuje do nas. Chyba wtedy juz to niepodziala. Pogrzebałam jeszcze troche w necie no i powiem ze jezeli chodzi o inne rzeczy ktore mozemy przyciagnac hmm to bylaby to super sprawa....
chyba zaczynam w to wierzyc ![]()
tak na marginesie, un hombre mówisz zeby zadzwonic umowic sie na kawe (tak tez bylo w tym tekscie tlumaczonym z ang) - w moim przypadku chyba jednak by nieodebral. Powód nie chce miec jakiegokolwiek kontaktu. No i tu mi sie wlasnie kloci to prawo z rzeczywistością. No bo co rok sie nie odzywam, on ma inna, teraz ja dzwonie i sie chce na kawe umowic a rozstalismy sie w bardzo nieprzyjemnych okolicznosciach. Chociaz, bylismy razem kupe lat, to tez z drugiej strony sobie mysle ze w rok nie wymazal wszystkiego z pamieci, no a nowa moze jest dlatego bo nie chce byc sam...a moze sie zakochal...
A jeszcze zeby nie bylo tak latwo - to czy osoba, ktora odchodzi moze sprobowac na nowo przyciagnac tego kogo zostawila ? Mimo ze porzucona/porzucony najpierw walczyl/a o odchodzącą osobę i w końcu dała sobie spokój ? Ha ? Co wy na to ?
Dziekuje Un Hombre ![]()
Poniekad przywrociles mi iskierke nadziei ![]()
Pozdrawiam serdeczenie ![]()
un hombre wyslalem Tobie maila. Jakbys mial chwile odpisz.
pozdrawiam ![]()
A jeszcze zeby nie bylo tak latwo - to czy osoba, ktora odchodzi moze sprobowac na nowo przyciagnac tego kogo zostawila ? Mimo ze porzucona/porzucony najpierw walczyl/a o odchodzącą osobę i w końcu dała sobie spokój ? Ha ? Co wy na to ?
Wydaje mi sie ze tak. Ale to juz chyba zalezy od osoby pozuconej czy chce. Bo jezeli stracila juz wszytskie sily na walke, to moze nie miec sily na bycie znowu z ta osoba. Ale moze byc tak ze jak go zobaczysz to powroci jakies uczucie i mozesz zechcesz sprobowac, albo poprostu niech on teraz sie troche natrudzi nad zdobyciem cie. Moj ex mi powiedzial ze boi sie ze znajde sobie kogos i bedzie za pozno, ale nie wiem na ile wiarygodne sa te slowa.
pozatym jakos tak siedzac na tym forum widze ze bardzo duzo osob sie nadal uzala nad soba. Ja nie powiem bo tez, ale chce zaczac dzialac. Chcialabym se wybrac na wyprawe np. na Turbacz (jednodniowa wycieczka), zeby moc choc na dzien oderwac sie od tej przykrej rzeczywistosci, a z kolei pokazac ex ze cos robie a nie siedze tylko w domu i placze. Zeby mu pokazac ze stanelam na nogi. Tylko nie mam z kim isc:/ ktos chetny??
Chetnie bym sie z Toba wybrała, ale chyba za daleko od siebie mieszkamy. To prawda, wszyscy się użalają nad sobą, ale to samo przychodzi, czasami nie da sie inaczej, to jest silniejsze od nas. Ja też chciałabym sie od tego uwolnić, ale nie potrafię o nim zapomnieć. Tak krótko byliśmy razem, a tak bardzo za nim tęsknię. Nie potrafię zrozumieć dlaczego w ciągu jednej chwili wszystko się skończyło. Nie daje mi to spokoju, dlatego tak sie męczę. Chciałabym mieć szansę z nim tylko porozmawiać i dowiedzieć się dlaczego to zrobił. Moi wszyscy znajomi i rodzina są w szoku, bo widzieli, ze on jest tak za mną, ze to nie możliwe, żeby coś takiego sie stało. Do ni ch to nie dociera, a co ja mam powiedzieć?
a gdzie mieszkasz kaja01? u mnie iu niego tez byli w szoku bo do samego konca byl za mna i wszyscy to widzieli. Mija juz 2 miesiac i mam poprostu metlik w glowie co dalej. Tez chce go zobaczyc i porozmawiac choc wiem jak nasze rozmowy sie konczyly, ale poczekam jkaies dwa tygodnie i pojade go zobaczyc w walentynki, mam nadzieje ze sie uda.
Iskierka86 masz rację sporo osób dzieli się swoim bólem na tym forum. Jednak po to ono właśnie jest. Poza tym jak na przykład w moim przypadku - traktuję to forum jako formę terapii. Mogę tutaj porozmawiać z osobami w podobnej sytuacji. Dowiedzieć się jak walczyć ze swoimi problemami itd, poznać nowych ludzi. Jednak to, że tutaj opowiadam Wam o tym co mnie boli nie oznacza, że tylko siedzę w domu i płaczę (już nie płaczę dawno). Wzięłam swoje sprawy w swoje ręce. Zaczęłam wierzyć w siebie. I robię dużo rzeczy ostatnio - tylko i wyłącznie dla siebie. Forum pozwala mi napisać co mnie boli i poczuć się lepiej. W "realu" w kontaktach z ludźmi zmieniłam dzięki temu swoje podejście postawę. Już nie ma smutku w oczach, jest uśmiech na twarzy i przyjazne nastawienie (chociaż jestem nieśmiała). Myślę, że i sporo osób z tego forum tak właśnie postępuje. Tutaj się wyżala, przez to jest im lżej otrzymują wsparcie i mogą działać.
Dlatego tez zaczelam sie udzielac tutaj bo mi to jakos pomaga, ale sa jednak osoby ktore nie potrafia jednak pzrestac myslec o swoim ex dlatego tez cos takiego mi wpadlo do glowy, zeby na ten dzien oderwac sie tez od tego forum chocby nawet. Ja tez zaczelam dzialac ale chce czegos wiecej poprostu. Bo wiem ze on liczy na to ze ja bede siedziec w domu i plakac, a ja tego nie chce. Chce jemu pokazac ze tak nie jest.
Iskierka86 no to do dzieła, co Cię powstrzymuje. Idź na ten Turbacz. Ja tutaj napisałam bo tekst o przyciąganiu skłonił mnie do głębszego zastanowienia się nad tematem prawa przyciągania i nie tylko chodzi o przyciąganie ex. Generalnie o przyciąganie tego czego chcemy. Sprawa z ex jest skomplikowana, bo już każdy z nas go miał. I ciężko chyba przyciągnąć ot tak osobę, którą mieliśmy a która przestała nas kochać, nawet jak się zmienimy w tą, którą pokochał. No chyba że jednak kocha. Ale tego nigdy sie nie wie. Ludzkie uczucia są bardzo skomplikowane.
moj ex odpisal mi na list i napisal cos takiego" nie chce cie ranic, ani nikogo, wole sam sie poswiecic niz zeby ktos cierpial, wiesz o tym." Co o tym myslicie?
Witaj, pozwól, że wtrącę swoje trzy grosze:) Miałam podobną sytuację, tzn też usłyszałam takie słowa,zastanawiałam się czemu nie chce spróbować.Mój eks widział, że nie umie sprostać dziewczynie, widział, że on nie umie być w związku, że przez niego inne osoby cierpią, że on tak nie potrzebuje tej drugiej osoby, że nie umie dać tyle z siebie,że lubi być sam.Nie wiem, może do Twojego byłego chłopaka to nie pasuje,ale może nie czuje się dobrze w stałym związku,może to taki "wolny ptaszek" i nie chce zobowiązań.
Intryguje mnie pytanie - czy jesli starajac sie odzyskac EX pokazywalo sie swojej wybrance jak bardzo na Niej zalezy i nie zawsze byly to typowo meskie pokazy uczucia, ale szczere i wzniosle czy po czasie ona moze to docenic czy na zawsze zapamieta obrazek slabego faceta ?
Broken zależy co masz na myśli pisząc o szczerych i wzniosłych uczuciach...czyli że co robiłeś ?
Jak kochać nie zatracając się w innej osobie? To właśnie miłość sprawia, że ja przestaje być najważniejsza i to właśnie On jest najważniejszy, więc jak mam się stać dla siebie najważniejsza skoro go nadal kocham?
Jak przestać kochać? Czy to jest możliwe? Może powinnam spytać Go o radę?
Czy ja kocham za bardzo? Inaczej nie potrafię... więc może lepiej nie kochać? Niestety kocham i nie potrafię przestać
malaiduzy zgubiłaś gdzieś siebie, musisz więc siebie teraz odnaleźć... Proponuję terapię...
Iskierka86 napisał/a:moj ex odpisal mi na list i napisal cos takiego" nie chce cie ranic, ani nikogo, wole sam sie poswiecic niz zeby ktos cierpial, wiesz o tym." Co o tym myslicie?
Witaj, pozwól, że wtrącę swoje trzy grosze:) Miałam podobną sytuację, tzn też usłyszałam takie słowa,zastanawiałam się czemu nie chce spróbować.Mój eks widział, że nie umie sprostać dziewczynie, widział, że on nie umie być w związku, że przez niego inne osoby cierpią, że on tak nie potrzebuje tej drugiej osoby, że nie umie dać tyle z siebie,że lubi być sam.Nie wiem, może do Twojego byłego chłopaka to nie pasuje,ale może nie czuje się dobrze w stałym związku,może to taki "wolny ptaszek" i nie chce zobowiązań.
Moze tak a moze nie. tylko skoro nie chce zobowiazan to dlaczego byl ze mna przez 5 lat? On bardzo wiele dla mnie zrobil, ja dla niego tez. Wiec tu chodzi o cos innego, tak mi sie wydaje.
234 2011-01-30 13:09:02 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-01-30 13:13:04)
Loona84 napisał/a:Iskierka86 napisał/a:moj ex odpisal mi na list i napisal cos takiego" nie chce cie ranic, ani nikogo, wole sam sie poswiecic niz zeby ktos cierpial, wiesz o tym." Co o tym myslicie?
Witaj, pozwól, że wtrącę swoje trzy grosze:) Miałam podobną sytuację, tzn też usłyszałam takie słowa,zastanawiałam się czemu nie chce spróbować.Mój eks widział, że nie umie sprostać dziewczynie, widział, że on nie umie być w związku, że przez niego inne osoby cierpią, że on tak nie potrzebuje tej drugiej osoby, że nie umie dać tyle z siebie,że lubi być sam.Nie wiem, może do Twojego byłego chłopaka to nie pasuje,ale może nie czuje się dobrze w stałym związku,może to taki "wolny ptaszek" i nie chce zobowiązań.
Moze tak a moze nie. tylko skoro nie chce zobowiazan to dlaczego byl ze mna przez 5 lat? On bardzo wiele dla mnie zrobil, ja dla niego tez. Wiec tu chodzi o cos innego, tak mi sie wydaje.
Ja byłam z chłopakiem prawie 6lat i tez mógł nie brnąć w to skoro nie chciał zobowiązań, ale cóż...nie wiedział tego.Mój eks też był taki, że nie chciał nikogo krzywdzić, a jednak skrzywdził i sam powiedział, że byłam ostatnią osobą, którą by skrzywdził, a jednak...Nigdy nie mów nigdy. Polecam też poczytać o syndromie Piotrusia Pana. Życzę powodzenia:)
Loona84 a ile juz nie jestescie razem? U mniepowoli mija drugi miesiac. Staram sie podnosisc na duchu ale przychodzi weekend i jest tragednia. Bo zawsze w weekned sie widywalismy, a teraz sama go spedzam. Przez miesiac schudlam 6 kg i dalej mam problem z jedzeniem. Zastanawiam sie nad walentynkami, czy jest sens dac mu jakis drobiazg czy nie, czy poczekac i nie odzywac sie. Tylko co bedzie jak on sie nie odezwie juz? Mam nadzieje ze za jakis czas zrozumie jak bardzo mnie skrzywdzil, ze zacznie zalowac tego co zrobil z calego serca. Chce mu zyczyc jak najlepiej ale chce zeby mu sie cos nie udalo, zeby upadl, zeby poczul to co ja teraz czuje.
W moim przypadku to całe przyciąganie słabo działa. Myślę o nim codziennie, wyobrażam sobie nas razem szczęśliwych. Wczoraj po jakichś dwóch miesiącach napisłam "co słychać? u mnie dobrze i mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy" i nawet nie odpisał głupiego "u mnie też ok". Co utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak jest dupkiem - sorry, ale to i tak za słabe określenie. No i dół cały weekend, bo jednak nic dla niego nie znaczyłam nigdy...
237 2011-01-30 14:17:37 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-01-30 14:22:32)
Loona84 a ile juz nie jestescie razem? U mniepowoli mija drugi miesiac. Staram sie podnosisc na duchu ale przychodzi weekend i jest tragednia. Bo zawsze w weekned sie widywalismy, a teraz sama go spedzam. Przez miesiac schudlam 6 kg i dalej mam problem z jedzeniem. Zastanawiam sie nad walentynkami, czy jest sens dac mu jakis drobiazg czy nie, czy poczekac i nie odzywac sie. Tylko co bedzie jak on sie nie odezwie juz? Mam nadzieje ze za jakis czas zrozumie jak bardzo mnie skrzywdzil, ze zacznie zalowac tego co zrobil z calego serca. Chce mu zyczyc jak najlepiej ale chce zeby mu sie cos nie udalo, zeby upadl, zeby poczul to co ja teraz czuje.
Nie jesteśmy ze sobą od około marca, kwietnia, dokładnie nie mogę powiedzieć bo ja ciągle walczyłam, próbowałam mieć jakiś kontakt, ale takim punktem kulminacyjnym tzn najgorszym (bo wtedy dowiedziałam się bolesną prawdę) był sierpień.Jestem bardzo szczupła, a schudłam 5kg,nie spałam, nie jadłam, nie mogłam skupić się na czymkolwiek. U Ciebie jeszcze daleka droga do złagodzenia tego bólu. U mnie po 2miesiącach była jeszcze walka z mojej strony. Siostra tłumaczyła mi, że nie warto, że on ma to gdzieś itp. ale nie docierało do mnie nic.Dużo dały mi takie portale, które otworzyły mi oczy na świat.Ale najbardziej chciałam się dowiedzieć dlaczego.Szukałam, czytałam i chyba coraz bardziej dociera do mnie. Zaczęłam o nim zmieniać zdanie gdy trafiłam na jedną ze stron internetowych, tam setki osób skarżyło się na takiego typa i każda przestrzegała przed przyszłością z takim. Powoli otwierają mi się oczy kim był, mój eks, to taki Piotruś Pan, ale zarazem chętny do miłości (bez zobowiązań).Czasem zastanawiam się czy to nie ja za dużo wymagałam, czy źle go oceniłam. Nie wiem, nie wyobrażam sobie jego w domu ze swoją rodziną i dziećmi, nie wiem czy kiedyś do tego dorośnie.Pisałam do niego, ale on nie odpisywał.Ile można? Często czytam o jakiś kontaktach z byłymi, że ktoś się odezwał, gdzieś ktoś zapytał, dowiadywał się o tą drugą osobę, u mnie nie ma nic z jego strony.Dla mnie jest niepojęte, że umiał wymazać z pamięci tyle lat, ale cóż...może tak jest jemu lepiej,pewnie tak, bo kiedyś powiedział mi, że chce zapomnieć choć to nie jest proste.Pewnie robił wszystko żeby zapomnieć.
Radzę Ci żebyś się nie odzywała.Tylko tym sposobem może zwrócić na Ciebie uwagę, bo jak będziesz zawsze to on będzie Ciebie pewny, a raczej nic co łatwo przychodzi nie jest przyjemne.Facet musi poczuć, że musi coś zdobyć.On odszedł i on powinien chcieć wrócić, nic na siłę.Powinnaś się zdystansować i pokazać więcej obojętności a nie ciągle pisać jemu o swoim uczuciu do niego.Jak tak będziesz robić to dla niego to już nawet nie jest przyjemne, spływa to po nim jak po kaczce bo on wie co czujesz i to już go nudzi bo on już to zna.Narzucać się nie jest przyjemnie, daj mu odpocząć, zatęsknić, a jak się nie odezwie to trudno, chyba nie chciałabyś być z kimś na siłę.Pamiętaj, że to facet z natury jest myśliwym i to on powinien zdobywać. Powinien się zdziwić i zobaczyć Ciebie całkiem inną.A jeśli on już nie napisze?Musisz dopuścić do siebie, że tak może być.Wiem, że to okropne, ale mężczyźni myślą inaczej, oni raczej nie zatrzymują się nad czymś co było, oni nie żyją tylko przeszłością. Ja też myślałam, przemyśli itp. ale oni raczej nie rozpamiętują tak jak my dziewczyny, żyją dniem dzisiejszym (wiadomo, nie każdy) i idą dalej. Odzywają się chyba tylko, gdy zatęsknią za miłością jak nie mają jej w kim ulokować. Niektórzy jednak lubią swoją niezależność, a kobieta tylko przeszkadza im w tym. Piszesz, że chciałabyś żeby poczuł to co Ty,wiem, nie dziwie się, bo ja też chciałam i stało się. Zostawił mnie dla kogoś, a teraz ona jego zostawiła (a wiem że chciał być z nią bardzo).Także troszkę dystansu
Ja napisałam też dlatego, żeby mu zasygnalizować, że jest ok, że już nie rozpaczam. Nie podziałało to na niego, bo pewnie doskonale wie, że to jakaś kolejna gra z mojej strony. W sumie to mu się nie dziwię, bo jestem bardzo niekonsekwentna- raz go chcę, raz mam dość, potem chcę się przyjaźnić tylko, a potem mówię że mi zależy i nie chcę go więcej widzieć, bo nic z tego i tak nie będzie... Kto za mną nadąży?...
Zastosowałam sie do rady z tego tematu, a mianowice do tego aby napisac list, dac czas i sie odezwac. List napisalam wiem ze przeczytal bo mi odpisal. I teraz nie chce sie odzywac, ewentualnie hcialabym mu wyslac na walentynki maly drobiazg, ale nie wiem czy to zrobic. Planuje skupic sie teraz na sobie, musze znalesc prace, isc na jakas wycieczke, jechac na stok, zaczac sie bawic tak jak on sie bawi teraz. jest pewna strona internetowa na ktorej on wrzuca swoje foty i tam bym chciala wrzucac swoje z przezyc aby mogl zobaczyc co robie w zyciu, albo nie wrzucac i niech sie zainteresuje. Wiem ze teraz trenuje do zawodow w kick boksingu i obiecalam mu ze bede na tych zawodach, choc nie wiem jeszcze kiedy beda, ale gdzies w marcu albo kwietniu i ewentualnie mu sie wtedy pokazac. Musze to dobrze rozegrac.
Zastanawiam sie dosc czesto o tym prawie przyciagania i powiem wam taka rzecz, ze bedac w zwiasku z moim ex czasem myslalam o naszym rozstaniu, ze cos sie podzialo i sie rozstalismy np w klotni. I teraz jak nad tym glebiej sie zastanowilam to sama chyba to przyciaglam, a teraz mam momenty takie ze mysle o naszym spotkaniu za jakis czas i ze wrocimy do siebie. Moze to przyciagne, skoro przyciaglam rozstanie. Ale wiem ze musze na to zapracowac i poczekac. Dosc czesto mam takie mysli ze cos mi sie nie uda i tak sie dzieje. Dzis postanowilam zmienic to. Zaczynam myslec pozytywnie i podejsc do tego wszystkiego z pozytywnym nastawieniem.
Tak, ja tez z perspektywy sobie mysle, ze przyciagnalem moje rozstanie, jako pierwszy wspomnialem, ze moze nie pasujemy do siebie choc tak na prawde powiedzialem to pod wplywem zlosci po naszej klotni wcale tak do konca nie myslac... Czlowiek uczy sie na bledach.
Tak czy siak nie skupialbym sie na pozytywnym mysleniu o Twoim ex zeby go spowrotem przyciagnac. Mysl o sobie, myslac ciagle o nim robisz sobie krzywde.
Staram sie myslec o sobie, ale on ciagle mi siedzi w glowie, choc naprawde staram sie coraz mniej o nim myslec. Ale takie myslenie o powrocie daje mi jakies szczescie, wiem ze to dziwnie brzmi ale lubie sobie wymysle jakas historyjke ktora moze kiedys sie spelni. Wkoncu zawsze mozna pomarzyc o tym czy o tamty.
243 2011-01-31 20:38:20 Ostatnio edytowany przez un hombre (2011-01-31 20:42:14)
Jest taka madra mysl ktora w wolnym tlumaczeniu brzmi mniej wiecej tak: "Im bardziej sie czemus sprzeciwiasz/opierasz, , tym bardziej to utrwalasz".
Myslac o tym, zeby nie myslec o ex bardziej o nich myslimy - ironiczne, czyz nie? ![]()
Moja strategia byla taka, jak tylko przylapalem sie na mysleniu o niej to od razu jak sie zorientowalem, ze to robie, oczami wyobrazni widzialem siebie wrzucajacego mysli o niej do kartonowego pudla poczym... Zrzucalem to pudlo w przepasc.
Potem myslalem o czyms innym, o czyms milym i zabawnym np ![]()
Mam tez tak ze jak sie zawiesze myslami o nim to sie nagle otrzasam i przestaje. Tylko ze ja mam tak slaba psychike ze czasem mi ciezko. Ale powoli dochodze do siebie po tym wszystkim i nastawiam sie pozytywnie do siebie. Bo wiem ze jakby sie mialo zdarzyc ze sie spotkamy to chcialby mnie widziec szczesliwa a nie rozpaczajaca nadal.
znam doskonale Secret.czesto zalaczam sobie ten film wiem o co w tym chodzi ogolnie.tylko ciekawi mnie jedno.czy mam szanse na odzyskanie ex nawet jesli nie mieszka w polsce?:)podobno prawo przyciagania dotyczy kazdego bez wzgledu na wszytsko...
moim zdaniem wszytsko jest mozliwe jesli sie tylko w to wierzy. Bo to ze on nie mieszka w polsce nie znaczy ze nie moze sie odezwac do Ciebie. Napewno ma meila, albo numer telefonu, trzeba byc cierpliwym i czekac. Tak jak kazdy z nas.
247 2011-02-02 03:48:01 Ostatnio edytowany przez paula1408 (2011-02-02 03:54:28)
Witajcie Kochani!
UN HOMBRE przekazał Wam wielką moc. Widziałam ten film dużo wcześniej, przestudiowałam sporo lektur na temat siły umysłu i prawa 'przyciągania', co całkowicie zmieniło mój pogląd na świat, a co najważniejsze na samą siebie. Owszem, na początku Secret może wydać się niezrozumiały i ciężki do 'praktykowania', aczkolwiek warto próbować. U mnie wiara w to trwała ok rok, dopóki nie przyciągnęłam do siebie rzeczy materialnej- samochodu
Ktoś może powiedzieć, że to bzdura... że zbieg okoliczności. Ważne, że ja wiem, że ja go do siebie przyciągnęłam. Drugim przykładem jest odzyskanie eks/ zrobiłam coś podobnego do tego co opisuje UN HOMBRE, a mianowicie skupiłam się na sobie, swoich potrzebach, szczęściu i przyjemności stawiając siebie na piedestale, absolutnie nie wmawiając sobie, że on był całym moim życiem -> to jest bzdura!!!) (zamiast ćwiczeń zmieniłam kolor włosów, kupiłam nową sukienkę etc. co sprawiało mi ogromną frajdę)... a eks się zjawił tak po prostu... i jest. ![]()
Teraz wygram w totka
Pozdrawiam ludziska!!! POKOCHAJCIE SIEBIE- ABY KOCHAĆ INNYCH
P.s- zaczynałam od filiżanki kawy, tak jak opisuje to film Secret... wizualizacja filiżanki, zapachu, smaku, ciepła, aromatu, siebie pijącą ją po przebudzeniu w białej pościeli z uśmiechem na twarzy
- do dziś dostaję ją do łóżka od mojego partnera i jestem WDZIĘCZNA i jestem SZCZĘŚLIWA. Niby nic... a TAK WIELE.
a ile musialas czekac aby przyciagnac ex?
249 2011-02-02 17:27:15 Ostatnio edytowany przez paula1408 (2011-02-02 17:49:21)
Iskierko cały ambaras polega na tym, aby pokochać siebie, aby przyciągnąć innych, mianowicie np. eksa. U mnie trwało to ok 7 miesięcy. Skupiłam się na sobie, wszytsko co robiłam- robiłam dla SIEBIE. Owszem na początku oczywiście była czarna rozpacz, bo mój ukochany sobie poszedł w świat beze mnie... Tą wiarę w siebie należy utrwalać, odganiać złe myśli, zająć się Sobą i Swoimi przyjemnościami, budzić się rano i się uśmiechać. Powtarzać sobie, że jest się wdzięcznym za drobiazgi... Nie pisałam, nie dzwoniłam do eksa... za każdym razem odganiałam czarne myśli zastępując je pozytywami. Po 7 miesiącach, nie wiem skąd i dlaczego mój eks pojawił się w tym samym miejscu co ja- trafiliśmy do jednej pracy (ha, to nie był zbieg okoliczności)... Zastanawiałam się, czy on stosował tą samą metodę, gdyż owe prawo przyciągania odkryliśmy razem będąc parą. Przyciągneliśmy się nawzajem i teraz jesteśmy narzeczeństwem
Ja pokochałam i zaakceptowałam siebie. Faceci uwielbiają kobiety z pasją, pewne siebie i siebie realizujące. Nie zadręczaj się zbędnymi myślami bo tylko sobie zaszkodzisz. Pozdrawiam serdecznie i życzę wiary i siły!!!
Dodam jeszcze jak teorię wprowadzić w praktykę najprościej jak potrafię. A więc jeśli dopadają Was myśli rozpaczy, tęsknoty, rozpamiętywaniu i wmawianiu sobie, że czujecie się źle, że patrząc w lustro wyglądacie mizernie i beznadziejnie, że bez danej osoby jest wam smutno i pusto to PRZYCIĄGACIE TO DO SIEBIE- PRZYCIĄGACIE PUSTKĘ, SMUTEK I TĘSKNOTĘ. Bycie świadomym tego co odczuwasz, tego jakie emocje pojawiają się w tobie, pozwalają na bycie świadomym wibracji jakie tworzysz. Dawanie swojej negatywnej uwagi dla rzeczy, sytuacji, osób, skutecznie kontynuowane sprawiło, iż twoje dominujące, czyli negatywne wibracje znacznie różniły się od wibracji twoich pragnień!!! Wiedząc jednak, iż podsumowujesz to co nie jest dla ciebie dobre, co jest negatywne i złe: spytaj siebie, czy to w myślach czy to na głos ?Ok, wiem czego nie chcę, nie chcę czuć smutku, tęsknoty, pustki ect... więc czego chcę? Chcę czuć radość, chcę wyglądać dobrze, być szczęśliwą... więc robię to?. Zacznij wymieniać jak chcesz wyglądać, jak chcesz się czuć, skieruj na to swoje myśli, zacznij wymieniać, czego być chciała, a następnie wymień powody dlaczego tego chcesz!!! Powtarzaj sobie to codziennie, uśmiechaj się do siebie, a DOBRO będzie do Ciebie przyciągane!!! Wszechświat odczyta czego chcesz!!!
Podsumowując: Jeżeli myślisz o pozytywnych rzeczach to ?PRZYCIĄGASZ? do siebie pozytywne wydarzenia, sytuacje oraz ludzi, natomiast jeżeli myślisz negatywnie to przyciągasz negatywne wydarzenia, sytuacje oraz ludzi.
Dzieki za te slowa
, dzis bylam w Krakowie bo mieszkam niedaleko, za ostatnie moje pieniadze kupilam aparat fotograficzny na poprawe nastroju, jutro ide na rozmowe o prace, oby mi sie udalo, jesli ja dostane to bedzie polowa sukcesu i coraz blizej do realizacji innych planow. A jezeli nie to znajde inna, ale zeby miec jakas kase na drobne wycieczki.
...Faceci uwielbiają kobiety z pasją, pewne siebie i siebie realizujące...
To dziala zreszta w dwie strony, przeciez wy tez lubicie facetow z pasjami, pewnych siebie, wiedzacych czego chca i dazacych do do realizacji celow/marzen.
Nie wazne jest ile czekala, zeby przyciagnac ex, niektorym zajmuje to miesiac, niektorym 10 lat i wiecej.
Nie mozna w tym przypadku patrzec na czas. Jesli czas jest dla Ciebie wazny to znaczy, ze caly czas przemawia przez Ciebie smutek, tesknota za partnerem.
Chcenie go tu i teraz jest naturalnym odruchem ale jesli pragniemy czegos desperacko, to Prawo Przyciagania Tobie nie pomoze.
DESPERACJA, TESKNOTA, DEPRESJA, STRACH, PESYMIZM - to sa negatywne emocje, czujac negatywne emocje przyciagamy negatywne doswiadczenia.
To nie polega na tym, zeby zazyczyc sobie jego powrotu i CZEKAC na szpilkach, czy to bedzie lada dzien, a moze jutro, czy za tydzien.
Tu po prostu chodzi o osiagniecie etapu emocjonalnego w ktorym zdasz sobie sprawe, ze byc moze nadal go kochasz, ale czy z nim bedziesz w przyszlosci czy nie - potrafisz byc szczesliwa sama ze soba albo kims innym. Mozesz w glebi uwazac, ze fajnie byscie sie uzupelniali, bo jestescie np dwoje wariatow ktore na siebie pozytywnie wplywaja i bardzo sie kochaliscie, ale tak na prawde nie bedzie koncem swiata, jesli wasze drogi sie rozejda i juz nie spotkaja.
Paula zyla na codzien swoim zyciem, swoimi pasjami, swoimi przyjemnosciami. Nie rozkminiala przeszlosci, nie myslala o nim nieustannie zadreczajac sie, ze nie ma go przy niej, ze moze jest z inna itd (jesli takie mysli sie pojawialy skutecznie sie ich pozbywala).
Po prostu zdala sobie sprawe, ze zyjac swoimi pasjami i bedac szczesliwa przyciagnie swojego ex ALBO kogos innego, lepszego, bardziej odpowiedniego. W pewnym momencie stal sie jej obojetny i nie mowie tutaj obojetny uczuciowo, ale obojetny z perspektywy bycia z nia czy nie.
Myle sie gdzies Paulo?
Masz racje, kazdy ma swoj indywidualny czas. Pytalam takz czystej ciekawosci. Niby dalej siedzi mi on w glowie, ale staram sie skupic na sobie. Jak najmniej czasu staram sie spedzac czasu w pokoju, gdzie mi go wszytsko przypomina. I tak jak pislaam zrobilam juz pierszy krok do uszczesliwienia siebie. Mam nadzieje ze za niedulgo bedzie nastepny. I zaczne zyc juz pelnia bez niego. Juz i tak zrobilam duze postepy w odzyskaniu siebie. Bo to co bylo ze mna dwa tyg temu to byl dramat. Ale nauczylam sie patrzec na siebie, bo to jest najwazniejsze, bo w zasadzie to i tak mam dla kogo zyc i jestem dla kogos wazna, jest ktos kto sie martwi o mnie. I wiem ze musze byc silna zeby ich nie zawiesc, a przede wszytskim siebie.
Dokładnie tak jak mówi UN HOMBRE żyjąc swoim życiem, realizując siebie i swoje pasje wiedziałam, że przyciągnę DOBRO. Pozytyw przyciąga pozytyw. Co prawda wewnątrz siebie myślałam, i powtarzałam sobie 'jestem dobrą, fajną, atrakcyjną dziewczyną. Jestem mądra, pełna pasji i głodna nowych przygód, CHCIAŁABYM dzielić się z kimś tym szczęściem, pasjami etc.' Wszechświat wiedział KTO jest dla mnie tym DOBREM. To był mój ex przy którym czułam się spełniona i go przyciągnęłam!!!
Nie tęskniłam, nie rozpaczałam, bo wiedziałam w pełni świadoma, że takim postępowaniem nie będę SZCZĘŚLIWA, wręcz odwrotnie unieszczęśliwiałam siebie samą, absolutnie nie przyciągając do siebie, a odpychając swoim mizernym wyrazem twarzy!!! Przeciez każda z nas chce być PIĘKNA, bo kiedy TY POKOCHASZ SIEBIE, będziesz przyciągał do siebie miłość i piękne rzeczy!!! TO W TOBIE TKWI WSZYSTKO CZEGO PRAGNIESZ!!!!
UN HOMBRE pisząc o tym, że mężczyzni uwielbiają kobiety z pasją, realizujące siebie etc., miałam na myśli odpowiedz do ISKIERKI dotyczącą bezporednio NAS-KOBIET, aczkolwiek wiem, że działa to w obie strony.
Moj ex kiedy odchodzil powiedzial ze musi zobaczyc ze jestem silna, ze nie stoje w miejscu, bo on potrzebuje kogos takiego. Ja oczywisice to rozumialam, ale jak to na poczatku bywa po rozstaniu popada sie w rozpacz,a po jakims czasie zaczyna sie trzezwo myslec. Mi potrzeba bylo na to okolo 2 miesiecy i teraz chce sie realziowac, w tym w czym chcialam z nim. I wiem ze kiedys on to dostrzegnie. To ze jestem silna i sie rozwiajm, nie stoje w miejscu. I wiem ze na to potrzeba czasu. I pomalu krok po kroku robie postepy, zajmuje sie soba, staram sie jak najmniej o nim myslec,a jesli nawet to sa to tylko dobre chwile. Ale zaraz je odrzucam, bo wiem ze nie powinnam za wiele wspominac. Mam nadzieje ze wszechswiat tez wie z kim moge dzielic swoje pasje, z kim je realziowac dalej.
I jak tam Iskierko realizacja Twoich zamiarów 'życia pełną parą' ?
Mam nadzieję, że codziennie budzisz się z uśmiechem i powtarzasz sobie 'oh jaka ja jestem piękna i zaje****sta' ![]()
Powoli do przodu. Juz nie mysle o nim tyle jak dawniej, ale to tez zasluga kogos innego
i dzieki niemu inaczej na to patrze i wiecej sie usmiecham.
Noooo i tak trzymać!!! Cieszę się, że pojawił się 'ktoś', kto wywołuje u Ciebie uśmiech. Jeszcze trochę i na pewno się uda! Życzę sukcesów i wytrwałości ![]()
Dziekuje ![]()
I jak, widzicie jakiekolwiek postepy ? Odzyskujecie siebie/bylych : ) ?
Ja mam nadzieje że moja była tego nie czyta
A jeśli, że to nie zadziała. Dawno tak nie oddychałem spokojnie, jak teraz, bez "ex" u boku. ![]()
Czasami warto iść dalej.