netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

1 182 odpowiedzi491 914 wyświetleńzałożony przez un hombre, 23.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 19 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 976 do 1 040 z 1 183 ]

976

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Tutaj nie chodzi o PP. Tak naprawdę większosć z was widzi to tak: "OOo! Super pomysł! Zastosuje PP i wszystko będzie piękne". Otóż to co tutaj jest napisane to nawet nie jest PP. PP jest bardziej skomplikowane, ale tym tematem mało kto z Was właściwie chciałby się zainteresować. Wy macie tylko CEL: chcę ją/jego mieć. A co z tym co ona czuje? To takie egoistyczne! Muszę ją/jego mieć, bo jestem nieszczęśliwy, bo JA się źle czuję. Co mnie obchodzi co ona/on czuje, byle MI było dobrze. Ale tak naprawdę wcale wam dobrze nie będzie, gdy ktoś do was wróci nie z powodu UCZUCIA, a z litości. Waszej szarpaniny.
O miłość się nie prosi, nie błaga. Jak ma przyjść to przyjdzie. Właśnie dlatego Niektórym z Was wyszło. Bo MIAŁO WYJŚĆ. Bo tak naprawdę i TY i WASZA DRUGA POŁÓWKA tego chcieliście. Nie wyjdzie coś, co jest jednostronne. A jeśli wyjdzie, to wcześniej czy później przyniesie ból. Ból 100 razy mocniejszy od tego, który teraz czujecie. Bo wtedy przyjdzie jeszcze niechęć, złość i zerowe poszanowanie do siebie. Bicie się z myślami: po co o nią walczyłem, po co się starałem, wróciła i mnie oszukiwała. PO CO?! Mogła mnie wtedy już olać.. Mogłem tego nie powtarzać..
NO WŁAŚNIE! Nie można wpłynąć na wole drugiego człowieka i proszę się z tym pogodzić.

Tutaj te Punkty są super opisane. Szkoda, że wielu ludzi "zaślepionych" miłoscią, nie widzi, albo nie chce przyjąć do wiadomości, że te punkty nie odnoszą się do zwrócenia JEJ/JEGO uwagi, a do zwrócenia uwagi na siebie samego. Robienia rzeczy dla samego siebie.

Takie małe podsumowanie: Jeśli będziesz robić to tylko dlatego, żeby ktoś do Ciebie wrócił - to nie wróci.
Jeśli będziesz robić to dla siebie - znajdziesz miłość na 100%. MIŁOŚĆ. A Kto jest TWĄ miłością to świat pokaże.

977

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

E tam. Temat EX i tak trzeba jakoś poukładać bo jak nie to Ci zrujnuje kolejne związki. Mojej Ukochanej się po 4 latach bycia ze mną przypomniało, że "jednak coś czuje" do swojego byłego.

978

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Ja mogę powiedzieć tylko tyle. Kiedy po rozstaniu, które było 8 miesięcy temu? spotykałem się ze swoją byłą i sprawiałem wrażenie osoby, która się z tym pogodziła, jest szcześliwa to czułem i widziałem po zachowaniu, jak mocno zaczyna się otwierać na myśl powrotu. Potem była jakaś kłótnia o pierdoły, straciłem kontrolę nad swoimi emocjami do niej i powiedziałem, że czuje, że ją kocham i chce wrócić no i ona się do tego znowu mocno zdystanowała, tłumacząć mi, ze się boi, że włączył się jej "mechanizm obronny" i w zasadzie znowu jesteśmy w punkcie wyjścia.

979 Ostatnio edytowany przez Zombi_wawa (2014-07-15 18:37:02)

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
pablo666 napisał/a:

Ja mogę powiedzieć tylko tyle. Kiedy po rozstaniu, które było 8 miesięcy temu? spotykałem się ze swoją byłą i sprawiałem wrażenie osoby, która się z tym pogodziła, jest szcześliwa to czułem i widziałem po zachowaniu, jak mocno zaczyna się otwierać na myśl powrotu. Potem była jakaś kłótnia o pierdoły, straciłem kontrolę nad swoimi emocjami do niej i powiedziałem, że czuje, że ją kocham i chce wrócić no i ona się do tego znowu mocno zdystanowała, tłumacząć mi, ze się boi, że włączył się jej "mechanizm obronny" i w zasadzie znowu jesteśmy w punkcie wyjścia.

Trzeba było jej powiedzieć, że to był tylko test z twojej strony i teraz jesteś pewien, że jesteś szczęśliwszy będąc osobno. Wiem, że to się łatwo mówi kiedy się nie czuje emocji. Ja też kiedy mnie dopadnie dołek psychiczny gadam byłej żonie głupoty, że ją kocham nad życie, że wiem że jesteśmy dla siebie stworzeni, że umieram w środku z żalu i tęsknoty kiedy ona jest ze swoim facetem, chociaż zdaję sobie sprawę (a nawet co ciekawe sama mi mówiła że ona jest przekorna i działa zawsze na odwrót) że to nie zadziała. Jedynie odcięcie i danie wolnej drogi, albo nawet lepiej pokazanie wprost totalnej obojętności jest wyjściem ale jak to zrobić jak się kocha tak mocno. Jak to ktoś kiedyś nie raz tutaj powiedział "miej wyjebane a będzie ci dane".

980

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

pablo a ile byliscie razem?

981

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
adrian122 napisał/a:

Odswiezam bo temat ciekawy:)
A przy okazji pytam - czy mozna sie zakochac/zauroczyc po czasie w tej samej osobie smile?

Tak można ja się zakochałam w mężu po 15 latach bycia razem.
Paradoksalnie na koniec naszego związku.
Ale za to z takim zakochaniem ze się nie śpi nie je nie żyje ... hahahah

982

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Niecałe 2 lata

983

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Bardzo interesujący wątek tylko jak PP działa w przypadku gdy po 13 latach partner zdradził cię z młodszą w której się zakochał, zamieszkał razem (7 dni już) i na dodatek dzień w dzień musisz z nim pracować sad Widujemy się codziennie niestety:( strasznie mi ciężko co innego rozstać się i nie widywać a jak go widzę to serce mnie boli . Rozstaliśmy się a właściwie on mnie porzucił dla innej 1,5 m/c temu nie umiem zbytnio sobie z tym poradzić a zmiana pracy na razie jest niemożliwa?

984

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
solinka napisał/a:
adrian122 napisał/a:

Odswiezam bo temat ciekawy:)
A przy okazji pytam - czy mozna sie zakochac/zauroczyc po czasie w tej samej osobie smile?

Tak można ja się zakochałam w mężu po 15 latach bycia razem.
Paradoksalnie na koniec naszego związku.
Ale za to z takim zakochaniem ze się nie śpi nie je nie żyje ... hahahah

No proszę, czyli ewidentnie widać, że poczucie straty partnera może bardzo mocno wpłynąć na nasze uczucia a nawet przemienić niechęć czy nienawiść w miłość. Przynajmniej działa to na tych z nas, którzy kochali na prawdę i szczerze choć może nawet kompletnie nie zdawali sobie z tego sprawy.

985

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

No ja niestety mialem zwiazek 4miesieczny...bardzo intensywny ale krotki...
Dlatego szukam nadzieji w historiach ludzi ktorzy przezyli cos takiego ,krotsze relacje gdzie raczej nie mozna mowic o milosci...

986 Ostatnio edytowany przez Zombi_wawa (2014-07-16 16:58:09)

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
adrian122 napisał/a:

No ja niestety mialem zwiazek 4miesieczny...bardzo intensywny ale krotki...
Dlatego szukam nadzieji w historiach ludzi ktorzy przezyli cos takiego ,krotsze relacje gdzie raczej nie mozna mowic o milosci...

W tym temacie mogę ci tylko dać mój własny przykład. Może nie najlepszy ale zawsze jakiś jest. W młodym wieku będąc, (17 lat miałem) zacząłem się spotykać z pewną dziewczyną. Spotykaliśmy się dwa lata a związek był dość burzliwy. Po dwóch latach i kolejnej kłótni pożarliśmy się na poważnie i zerwaliśmy ze sobą. Niedługo potem zacząłem się spotykać z inną dziewczyną w której się szczerze zakochałem. Związek trwał rok a po tym roku jakoś tak naturalnie wyszło, że wróciłem do pierwszej dziewczyny (a ona do mnie). Byłem z nią kolejnych 7 lat po czym wzięliśmy ślub. Małżeństwo trwało 17 lat, skończyło się 4 miesiące temu i gdyby nie moja bezdenna głupota zapewne nadal bylibyśmy razem.

987

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
adrian122 napisał/a:

No ja niestety mialem zwiazek 4miesieczny...bardzo intensywny ale krotki...
Dlatego szukam nadzieji w historiach ludzi ktorzy przezyli cos takiego ,krotsze relacje gdzie raczej nie mozna mowic o milosci...

Ja kiedyś się spotykałem z kobitką przez 1,5 miesiąca i tam miłości na pewno nie było. Panna stwierdziła, że woli jednak badboyów i poszła do innego. Ja się zająłem sobą, związałem z inną kobietą. Po tym, jak się z nią rozstałem, odezwała się... ta pierwsza, która przejechała się na badboyu, zostawiła go i chciała spróbować ze mną smile spotkaliśmy się raz ale to już nie było to i posłałem ją na drzewo.

988

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

bumppp

989

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Nie wiem co mam robić.
To ja zniszczyłam mój związek. Wiem, że jestem młoda.
Ale może zacznę od początku.
Miałam ja sobie kolegę (liceum) chodziliśmy na papierosy w ciągu przerwy, siedzieliśmy w jednej ławce. I nagle coś zaiskrzyło zaczeliśmy się spotykać, zaczeliśmy być razem(maj2013)  przerażało mnie uczucie do niego, nie umiałam przyznać się sama przed sobą, że mogę kochać kogoś tak bardzo mocno to z nim miałam swój pierwszy raz. Przez ponad pól roku byliśmy bardzo szczęśliwi. Nagle mi zaczęło coś odwalać ok grudnia/stycznia coś odwalać chciałam od niego co raz więcej i więcej samej nie dając mu nic. Tzn np wszytskie winy za kłótnie zwalałam na niego a to mu nie zależy/ nie kocha/ ma wszystko gdzieś. Nasze kłótnie stawały się co raz bardziej większe a zarazem ich powody były co raz bardziej absurdalne. 10 lipca tego roku powiedział że nie chce ze mną być, że to nie ma sensu. Tydzień później spotkaliśmy się bo chciałam mu powiedzieć, że dużo sobie przemyślałam, przekonać go że widzę swoje błędy i że się zmieniam. W tedy też mówił, że musi się zastanowić, że nie wie czy tego chce ale mówił że mnie kocha, że raczej chce spróbować ale chce jeszcze to przemyśleć.  Wczoraj się do niego odezwałam chciałam porozmawiać, na spokojnie, powiedzieć mu to co sobie przemyślałam. A przemyślałam dużo w ostatnim czasie zatraciłam gdzieś siebie może wszytsko troche mnie przerosło matury, egzamin na prawko, wybór studiów itp. itd. Nie zachowywałam się jak ja. W tym wszystkim męczyłam się i ja i on w sumie nie tylko my odpychałam od siebie ludzi, rodzinę, wszytskich. Po przeszło tygodniu od mojego rozstania czuję się jakbym przestała być opętana. Tak nie byłam sobą teraz zdaję sobię z tego sprawę nie byłam osobą w której on się zakochał i o którą on walczył tak długo. Jak już mówiłam spotkaliśmy się wczoraj  przyszedł przytulił mnie długo leżeliśmy przytuleni nic do siebie nie mówiac, nagle powiedział, że mam go nie dotykać nawet nie patrzeć się w jego strone. Zaczeliśmy rozmawiać na spokojnie porównywał nasz zwiazek do PRL-u, że nawet jeśli się go ulepszy to i tak będzie do niczego. Nagle puściły mu nerwy zaczął mnie wyzywać że jestem głupia bo nie rozumiem, że to koniec, że nie chce ze mną byc, że nic dla niego nie znacze, nie kocha mnie a wręcz nienawidzi, że chce mnie wykreślić ze swjoego życia. Potem chciałam z nim porozmawiać na spokojnie prosisłam go żeby się uspokoił chciałam wiedzieć czy naprawdę nie chcę mieć ze mną żadnego kontaktu 0, czy już ma mnie naprawdę gdzieś. Nie odpowiedział siedział i nic nie mówił. Po pół godziny przyszedł i mnie przytulił dalej nic nie mówiąc, za chwilę się rozpłakał mówiąc, że nie wie czego chce, powiedziałam mu żeby to przemyślał, że nie chcę naciskać że może damy sobie spokój na jakiś czas zobaczymy jak żyje nam się bez siebie. Nic nie odpowiedział. Poszliśmy spać nie przytulał mnie na dobranoc ale chciał, żebym ja to zrobiła. Rano wstał powiedział, że to koniec, że nigdy więcej do mnie nie przyjdzie, że nie chce.
Chcę się zmienić nie dla niego ale dla siebie to wiem, doszłam do tego w dzień w którym pierwszy raz mi powiedział, że to koniec. Odnajdę swoje ja z przed rozpoczęcia mojego związku i pierwszych miesiecy jego trwania. A kiedy już odnajdę swoje ja będę je udoskonalać.
I od razu dodaje nie nie uważam że tylko ja zniszczyłam nasz związek, ale uważam że w większej mierzę przyczyniłam się do tego niż on, tylko nie zdawałam sobie z tego sprawy i to chyba jest cały problem. Proszę was również o to, żebyście nie pisali mi że jestem młoda że znajde sobie lepszego. Ja nie chcę lepszego wyznaję zasadę, że jeśli coś sie popsuło to to się naprawia a nie wyrzuca.
Co mam zrobić?

Czytając te forum doszlam tylko do tego, że mam teraz go tak jakby ignorować tak? A teraz chyba najgłupsze pyatnie czy mam zmienić status na facebooku czy mam mu pokazac że się od niego odczepiłam? Czy czekać aż on to zrobi i go zmieni? (Pisząc te pytanie czuje się jak sokończona kretynka to takie niedojrzałe zachowanie hmmm co zrobic z moim statusem na fejsie) ale serio chcę wiedzieć czy jeśli go zmienie to on pomysli że juz odpósiłam i mi nie zależy czy jednak pomysli że jestem w tak wielkiej rozpaczy. Ja nie wiem co on pomyśli. Nie chce tego zepsuć jeszcze bardziej. Będę starała się powoli odzykać siebie przy czym mam nadzieję odzyskam jego.

Przepraszam za tak chaotyczne napisanie tego wszytskiego. Wyszedl ode mnie 4h temu. Mam zbyt wiele myśli w głowie.

990

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Pletwa no to po 1. masz go tak jakby ingorować, ale gdy sie odezwie, spotkacie się itp. itd. bądź miła, sama się nie narzucaj i daj mu czas bo chłopak ma straszny mętlik i nie wie czego chce.
po 2. ten status na fejsie, zostaw to i nie ruszaj. Jeżeli chcesz być z nim znów to taki krok jak zmiana statusu może dać mu jedynie do zrozumienia że to definitywny koniec z Twojej strony i z jego, no i będzie koniec...
A tak to daj sobie czasu smile
Co do Twojej zasady może stać się tak że zostaniesz wyrzucona i on znajdzie sobie prędzej czy później coś nowego, nigdy nie masz gwarancji na nic.  Na swoim przykładzie ja zostałem po 4 letnim związku zamieniony w ciągu tygodnia na kogoś nowego smile  Widzisz, wszystko jest możliwe.

991

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Wiesz co wątpię, że znajdzie kogoś innego tak szybko. On nie jest typem wyrywacza byłam pierwszą dziewczyną z którą się całował. Ma trudności z nawiązywaniem kontaktów z dziewczynami, nie ma koleżanek. Mam nadzieję, że kiedy osiądą trochę emocje bo myślę, że w  chwili obecnej bardziej pamięta złe momenty niż dobre to się ogarnie a może tylko się łudzę? Nie wiem. Aktualnie chcę się skupić na sobie a zarazem pokazać mu, że się ogarnęłam, że powoli znowu staję się tą dziewczyną w której się zakochał a nie wstrętną jędzą którą ostatnio byłam. Cały czas mam ochotę do niego zadzwonić.

992

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Checi pogadania w koncu mijaja. Każdy  porzucony tak ma bo czuje ze za malo powiedzial niezbyt siutecznie i wierzy ze jak to co ma teraz w glowie powie to bedzie znowu super. Mnie chec pogadania tez dlugo meczyla bo chcialem jej powiedziec co do niej czuje jak widze naprawe zwiazku ze swojej strony. Teraz na przestrzeni czasu widze ze to nie tylko jedna strona buduje zwiazek lecz dwie. Nie warto sie zmieniac dla kogos tylko pk to by znow zyskac te atrakcyjnosc w jej/ jego oczach.

993

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Nie nie nie nie nie to zupełnie nie o to chodzi. Ja nie chce zmienić się dla niego ja chcę to zrobić dla siebie. I tak wiem, żeby być szczęsliwym w związku to nie zależy od jednej osoby tylko od dwóch tak samo jest z rozpadającym się związkiem to nigdy nie jest wina jednej osoby. Tylko, że ja uważam, że przyczyniłam się do tego bardziej i tyle. A tak chcę się zmienić w ciągu ostatnich miesięcy zgubiłam siebie zapomniałam o swoich marzeniach, nie cieszyłam się życiem nie doceniałam tego co mam, nie uśmiechałam się, nie miałam planów na przyszłość. Aktualnie jest mi ciężko przychodzą takie momenty, że chce tylko usiąść i wyć, ale nie nie będę płakać jestem silna. Będę wychodzić do ludzi, uśmiechać się, będę robiła to na co mam ochotę w końcu mam aktualnie najdłuższe wakacje w życiu.

994

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

No widzisz, ten związek Cie wyniszczał, musisz po prostu się cieszyć tym co masz i być przekonaną do powiedzenia "nic się nie dzieje bez powodu" smile  Dasz radę, ja wierze w Ciebie.  Ja po rozstaniu taki szok przeżyłem że dziw aż że się nie skończyło u psychologa czy gdzieś indziej, prawie rzuciłem szkołę i się poddałem w życiu, a jednak udało mi się podnieść i teraz nawet wręcz nie chce dziewczyny i to jest najlepsze, że czekam aż przyjdzie czas na taką w której się zakocham na nowo.

995

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Wracałam dzisiaj z pracy cały czas rycząc, wydaje mi się, że to jakiś idiotyczny sen, że zaraz się obudze i będzie wszytsko dobrze. On jest moją cząstką nie umiem bez niego zyć. Ale nie zadzwoniłam.

996

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Nikt z nas od tak nie zaczyna nowego zycia na pstrykniecie palcami, ciezko sie przestawic szczegolnie, ze zostalismy zmuszeni zaczac zyc inaczej. W koncu sie przyzwyczaisz.. z dnia na dzien bedzie coraz lepiej smile

997 Ostatnio edytowany przez mucha0029 (2014-07-21 21:07:13)

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Witam, chciałbym się z Wami podzielić swoimi odczuciami. Otóż:
      Tydzień temu rozstałem się ze swoją dziewczyną. Związek trwał od stycznia. Jesteśmy studentami i obecnie przebywamy z dala od siebie, z uwagi na pracę wakacyjną i praktyki wakacyjne.
      Jak doszło do rozstania? Podczas rozmowy telefonicznej usłyszałem od niej, że nie zobaczymy się pod koniec lipca (mieliśmy plany spotkac sie pod koniec lipca na kilka dni). Ona oczywiście nie mówiła tego serio, zdarzało jej sie to mówic ale zawsze nie traktowałem tego serio plusując u niej tym samym, jednak tym razem się wzburzyłem, bo już na początku rozmowy słyszę takie coś... I powiedziałem parę słów za dużo... Wyszło na to że to ja zakonczyłem ten związek mimo ze zarzekałem sie jej ze nigdy tego nie zrobię. Ona tylko podziękowała mi za to ze wreszcie to zrobiłem, bo sama nie chciała tego robic w obawie ze do mnie wróci (ma jakąś dziwną słabość do mnie)... Gdybym zaraz oddzwonił i przeprosił to odratowałbym sytuację...
     Musze też wspomniec o tym ze zanim się sobą zainteresowalismy zraniłem ją mówiąc niepochlebne rzeczy o niej osobom trzecim (obgadywałem mówiąc kłamstwa), które oczywiscie nie były prawdą... Kiedy nasza znajomosc zaczęła nabierac tempa powoli przestawała o tym myślec, zaczęła mi wybaczać.... Jednak z biegiem czasu coś się zaczęło psuć... Zauważyłem u niej jakby brak zaangażowania w związku... I to się pogłebiało... Teraz jak już powiedziałem nie jestesmy razem i myslę jak ją odzyskać bo pragnę jej niesamowicie! (Wiem ze jestem świeżo po rozstaniu). Mam cechy które sprwiają że ona nie widzi sensu w tym zwiazku, ale za ch.... nie wiem co to za cechy... 28 lipca czyli za tydzien jadę do niej licząc po cichu ze jednak to odkręcę (chociaż wątpię). Nie mogę chyba jednak przejawiać desperacji i kajać się przed nią prosząc o wybaczenie. Postawiłem jej warunek że przyjadę do niej jesli ona mi powie co muszę zmienic w sobie, co sprawiało ze nie chciała tego kontynuowac. Chce mi to jednak powiedziec tylko w kategorii przestrogi i wskazówek na przyszłosc do kolejnych zwiazków.
      W piątek gdy była pijana zadzwoniła do mnie i mi powiedziała ze mnie kocha, że chce mi wybaczyc i mnie zobaczyc... Oczywiscie nie brałem tego na serio, ale ponoć ludzie po pijaku mówią prawde... Na drugi dzien sie wypierała że nie myślała racjonalnie itp...Nie wiem jak rozegrać to nasze spotkanie za tydzien, od tego zalezy moja szansa na przyszłosc. Dodam ze po tym spotkaniu zobaczymy sie prawdopodobnie w pazdzierniku kiedy wrócimy na studia... Poradźcie proszę

998

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Zmienił status na fecebooku. Nawet zadzwonił żeby mi powiedzieć że mam mu jutro oddać rzeczy. Nie wiem czego chce czy chce z nim być i walczyć/ łudzić się czy sobie odpuścić. Raz go nienawidze a za chwile płacze. Jak ja jutro mam sie zachowywać w stosunku do niego?

999

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Na pewno nie płacz, udaj albo obojętną, albo szczęśliwą. Ja preferuje opcje obojętnego, niezainteresowanego, niewzruszonego. Oddaj mu rzeczy, i nie ciągnij rozmowy, powiedz, że się umówiłaś i, że nie masz czasu. Jak zaczniecie gadac, zaczniesz mięknąć i on bedzie postrzegał to jako "dalej teskni, haha".

1 000

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Witam Wszystkich.
Wierzę, że takim zachowaniem mogę odzyskać byłą, ale co zrobić gdy nie ma szans na spotkanie ani na kontakt telefoniczny?
Proszę o poważną odpowiedź

1 001

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

rafdab moim zdaniem odpuść, nie pisz, nie dzwoń nie szukaj kontaktu, przynajmniej przez jakiś czas. Na mnie bardzo to działało jak zostawiałam faceta a on zamiast walczyć to się nie odzywał. Będziesz niedostępny to będziesz bardziej atrakcyjny.

Ale pomyśl czy warto? Bardzo dużo można powiedzieć o osobie własnie po sposobie w jaki się rozstaje.

1 002

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Zły dzień bardzo zły. Umieram. Nie jem nic od tygodnia a jak zjem od razu wymiotuje. Brakuje mi jego dotyku, jego głosu. WSZYSTKIEGO

1 003 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-07-24 11:47:28)

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
pletwa95 napisał/a:

Zły dzień bardzo zły. Umieram. Nie jem nic od tygodnia a jak zjem od razu wymiotuje. Brakuje mi jego dotyku, jego głosu. WSZYSTKIEGO

Nie możesz się sama nakręcać. Musisz się ogarnąć. Znaleźć jakieś zajęcia. Chodzisz do pracy? Masz koleżanki?

1 004

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
rafdab napisał/a:

Witam Wszystkich.
Wierzę, że takim zachowaniem mogę odzyskać byłą, ale co zrobić gdy nie ma szans na spotkanie ani na kontakt telefoniczny?
Proszę o poważną odpowiedź

Z jakiego powodu się rozstaliście?

1 005

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

marek987
stwierdziła, że wszystko się w niej wypaliło, pochwaliła się tym jak mnie zdradziła, wypomniała wszystkie wady i powiedziała, że to koniec.

1 006

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

rafdab poczekaj, pewnie się odezwie niebawem, bo poczuje brak. Tylko nie możesz nic pisać do niej

1 007

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

ewelina114
Nie piszę. Wróciłem do starych zajęć, zainteresowań ale powoli tracę wiarę, że się odezwie, choć bardzo tego chce.

1 008

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
rafdab napisał/a:

marek987
stwierdziła, że wszystko się w niej wypaliło, pochwaliła się tym jak mnie zdradziła, wypomniała wszystkie wady i powiedziała, że to koniec.

Jesteś pewny, że chcesz ją odzyskać? Faktycznie Cię zdradziła czy tylko tak mówi?

Na razie się nie odzywaj. Nie ma sensu. Nie ma w tym Twojej winy. Odeszła, więc jej strata.

1 009

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Faktycznie zdradziła.

1 010

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
rafdab napisał/a:

Faktycznie zdradziła.

Daj sobie z tą dziewczyną spokój. Nie kontaktuj się, nie odzywaj, zapomnij. Szkoda na nią czasu. Z czasem przestaniesz ją kochać.

1 011

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

puki co to jestem w takim stanie, że chyba nie chcę zapomnieć i przestać kochać

1 012

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
rafdab napisał/a:

puki co to jestem w takim stanie, że chyba nie chcę zapomnieć i przestać kochać

Doskonale Cię rozumiem. Ale uwierz mi, że to minie. Zawsze sobie w takiej chwili pomyśl o jej wadach i o tym, że Cię zdradziła. To powinno pomóc zniechęcić się do niej. Uwierz mi, że z czasem jest lepiej.

Nie czekaj na kontakt od niej. Zawsze to przychodzi wtedy kiedy nie oczekujesz i o tym nie myślisz smile Ale lepiej dla Ciebie, aby do tego nie doszło.

Zdradziła raz, zdradzi i drugi raz, a jak widać nie ma skrupułów.

1 013

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
pletwa95 napisał/a:

Zły dzień bardzo zły. Umieram. Nie jem nic od tygodnia a jak zjem od razu wymiotuje. Brakuje mi jego dotyku, jego głosu. WSZYSTKIEGO

Dziś jest wyjątkowo ...ujowo. Ja też mam od rana na prawdę fatalny nastrój i powróciły bardzo, bardzo, bardzo złe myśli, aż wstyd się przyznać ale nawet takie o ostatecznym skończeniu tej męki. Może to jakieś złe ciśnienie albo pogoda bo już sam nie wiem co innego by być mogło

1 014

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
Zombi_wawa napisał/a:
pletwa95 napisał/a:

Zły dzień bardzo zły. Umieram. Nie jem nic od tygodnia a jak zjem od razu wymiotuje. Brakuje mi jego dotyku, jego głosu. WSZYSTKIEGO

Dziś jest wyjątkowo ...ujowo. Ja też mam od rana na prawdę fatalny nastrój i powróciły bardzo, bardzo, bardzo złe myśli, aż wstyd się przyznać ale nawet takie o ostatecznym skończeniu tej męki. Może to jakieś złe ciśnienie albo pogoda bo już sam nie wiem co innego by być mogło

Idź na siłownie. Albo potrenuj sztuki walki. Od razu będzie Ci lepiej. Po prostu zmęcz się. Nawet idź pobiegaj

1 015

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Bieganie mężczyznom odradzam - chyba, że krótkie i intensywne. To dobry sport dla kobiet, gdzie trenuje sie mięśnie słabiej, a bardziej kondyche, wytrzymałość. Mężczyźni muszą pracować na dużych ciężarach, gdzie pobudzone są wszystkie mięśnie (np martwy ciąg, a w domu pompki na rękach czy dipsy). Wtedy następuje wyrzut testosteronu i poprawa samopoczucia, uodpornienie.

1 016

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

thepass nie czytaj tych ciapków z menshealtha, bo to sezonowcy. Za samopoczucie, a raczej jego poprawę nie odpowiada teściu, a inne hormony, które wystrzeliwują podczas treningu. I fakt, że każda aktywnośc fizyczna jest dobra smile nawet spacer z pieskiem po podwórku

1 017

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
Zyczliwy napisał/a:

thepass nie czytaj tych ciapków z menshealtha, bo to sezonowcy. Za samopoczucie, a raczej jego poprawę nie odpowiada teściu, a inne hormony, które wystrzeliwują podczas treningu. I fakt, że każda aktywnośc fizyczna jest dobra smile nawet spacer z pieskiem po podwórku

Każdy ruch jest dobry żeby nie myśleć o złych rzeczach. Ale najważniejsze chyba jest ustawić sobie jakiś cel. Np. schudnięcie, czy zwiększenie wytrzymałości, siły albo lepszy wygląd. Wtedy częściej myślisz o celu a mniej o ex no i uzyskanie owego celu daje sporą satysfakcję poprawiającą samopoczucie i podbudowującą własną wartość. A potem wyznaczasz sobie nowy cel, bardziej ambitny i tak dalej :-)

1 018 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-24 16:22:39)

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Z healtha tego nie wziąłem akurat (w wiekszosci raczej gadalem z typkami na sfd, gdzie tez wlasnie od razu pytali czy to ma byc sezonowa praca czy nie:D). Z resztą to sprawdzony sposób na sobie samym. Jak juz ktos nie ma żadnej aktywnosci to sobie moze spacerować, ale przy takich głębszych spadkach samopoczucia to tylko intensywność. Mnie np bieganie męczyło fakt, ale psychicznie nie reperowało. Byłem 2x bardziej wycienczony niz przy bieganiu w dobrym samopoczuciu. A cwiczenia siłowe? Zero myslenia o wszystkim, zakwasy nawet, ból, krew w żyłach, agresor. To lubie.

Poza tym co z tego że nawet sezonowo i na krótka mete? Tu chodzi o zregenerowanie się mentalne. Co innego jak rzeczywiscie chce sie trenowac dla efektów, ale o tym nie mowimy. Testosteron duzo zmienia w ciele i psychice mezczyzny i powinien zawsze byc jak najwyzej.

1 019

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

witam
w wątku jest mowa o filmie i książce pt. sekret.
czy, jesli chodzi o ksiazke to chodzi konkretnie o autorke Rhonda Byrne.

1 020

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Zaczęłam spotykać się z koleżankami. Czasami jest dobrze czasami jest źle. Dzisiaj depresja max, nie moge spać. Napisał mi życzenia na urodziny (1 sierpnia) ograniczył się do jakże fascynującego "Wszystkiego najlepszego Paulino smile." Nie wiem po co on to pisał przecież nie chce mnie znać. Oczywiście chodziło mi wiele odpowiedzi po głowie od tych rzec można chamskich np. "O to już istnieje? Dzięki." do tych żeby nawiązać z nim jakikolwiek kontakt np. "Dziękuje smile a co tam?" ale w końcu ograniczyłam się do zwykłego "Dziękuje smile". Nie powiem jak na laskę która jest o niego walczyć to dość duży postęp. Tęsknie za nim tak bardzo. O co mu chodziło? dlaczego napisał?

1 021

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
pletwa95 napisał/a:

Zaczęłam spotykać się z koleżankami. Czasami jest dobrze czasami jest źle. Dzisiaj depresja max, nie moge spać. Napisał mi życzenia na urodziny (1 sierpnia) ograniczył się do jakże fascynującego "Wszystkiego najlepszego Paulino smile." Nie wiem po co on to pisał przecież nie chce mnie znać. Oczywiście chodziło mi wiele odpowiedzi po głowie od tych rzec można chamskich np. "O to już istnieje? Dzięki." do tych żeby nawiązać z nim jakikolwiek kontakt np. "Dziękuje smile a co tam?" ale w końcu ograniczyłam się do zwykłego "Dziękuje smile". Nie powiem jak na laskę która jest o niego walczyć to dość duży postęp. Tęsknie za nim tak bardzo. O co mu chodziło? dlaczego napisał?

No moja imienniczko i do tego lwico jak ja smile Życzę Ci Wszystkiego Najlepszego i oby Twoje marzenia się spełniły big_smile big_smile
A co do byłego mężczyzny to dobrze, że pamiętał big_smile Może wciąż kocha albo chciał być miły, kto tam wie.. Ze spokojem czas pokaże big_smile big_smile

1 022 Ostatnio edytowany przez ania2000 (2014-08-04 17:46:28)

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

ja też aczęłam ćwiczyć jak w moim związku pojawił się kryzys, jak sie rozpadał, ćwiczyłam już po kilkanaście godzin w tygodniu, teraz mój związek już nie istnieje ale ja schudłam w sumie 22kg, zamieniłam sadełko na mięśnie i jędrność, zrobiłam uprawnienia instruktorskie i sama jestem trenerem i prowadzę fit.
Dało mi to ogromną radość i zmianę, bo mam nowy cel, własny mały klubik, dietetykę i dalszy rozwój w tym kierunku.
Czy kiedykolwiek myślałam,że ja mogę? nie, nigdy, czy, że będę szła w tym kierunku? absolutnie (nigdy nie byam typem sportowca).
Kiedy to się stało/ kiedy zaczęłam afirmować, stosować prawo przyciągania, dbać o siebie i kochać siebie wg. ww. zasad. Powodzenia życzę wszystkim!

1 023

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Nie wiem czy przyciągnęłam ex czy nie.. ale
po tym jak na prawie 2 miesiące kompletnie się odcięłam przysłał mi zaproszenie na fb.
Teraz niedawno gadaliśmy i ewidentnie chce, zebym przyjechała. Nie napisał wprost, że do niego, ale do pracy w tym samym miejscu, co on.

Nie wiem, co mam o tym mysleć..

1 024

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Hejka wszystkim !

Od niedawna zdałam sobie sprawę, że to co się w moim życiu wydarzyło, było prawem przyciągania.

6 lat temu zakończyła się niespodziewanie moja pierwsza wielka miłość. Nagle 'bum', rozstanie po 2 latach miłości. Widziałam, że już mnie nie kocha, wyznał mi wtedy, że nic już do mnie nie czuje (to był jeden z najgorszych dni w moim życiu, ale zasłużyłam sobie na to) wszystko legło w gruzach. Przeszłam depresję, zawaliłam przez to szkołę, dwa lata męki, dosłownie męki. Marzyłam o tym, aby kiedyś znowu mnie pokochał, choć czułam, że to niemożliwe. Wizualizowałam bez przerwy, że znowu jesteśmy razem, że przyjeżdża pod mój dom.

Po 3 latach miałam cudowny sen, wtedy już wiedziałam, że jestem kompletnie wolna od jakichkolwiek uczuć w stosunku do niego. No i dopiero wtedy pojawiły się pierwsze oznaki, że on tęskni. Jak to, przecież to było zupełnie niemożliwe!!! Mimo, że miał dziewczynę robił podchody, stał pod moim domem, pojawiał się w okolicy, aż któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie przyjechał do mnie ze znajomym. Myślałam, że mi serce wyskoczy. Wtedy uświadomiłam sobie, że to o czym marzyłam i prosiłam Boga właśnie się spełniło. A było to dla mnie tak nierealne...Spotykaliśmy się, wyznał, że nigdy nie przestał mnie kochać i teraz czuje, że kocha jeszcze mocniej. Byłam wniebowzięta, ale tak naprawdę tylko z tego powodu, że jednak w życiu jest jakaś Boska energia, jest Bóg. Zobaczyłam, że poszłam do przodu, miałam już inne preferencje wink i poglądy. On nie zmienił się ani trochę i... nie chciałam z nim być, darzę go wielką sympatią i wiem, że gdybym kiwnęła palcem, wrócilibyśmy do siebie.

Musicie zaufać Bogu. To co się dzieje w waszym życiu, ma jakiś cel. Z perspektywy czasu zrozumiecie, że było to bonusem. Warto też wziąć pod uwagę fakt wink że dobro i zło do nas wraca.  Ja wiedziałam, ze całe zło, które jemu wyrządziłam wróciło do mnie z niezłym pier*****. Wszystko jest w życiu możliwe. Sytuacje mogą się diametralnie odwracać, zupełnie nieoczekiwanie zmieniać tor, ale nie wmawiajmy sobie na siłę " on do mnie wróci"  Musimy przejść żałobę i autentycznie wrzucić na luz. Nie wiem...oni to czują? Gdy byłam już całkowicie obojętna i miałam innego, on nagle przypomniał sobie o mnie po takim czasie...

1 025

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Przeczytałam cały wątek. Wszystko od początku do końca.
Niespełna trzy tygodnie temu przeżyłam swój koniec świata. Tak jak każdy na tym forum.

Zastanawiałam się dość długo czy opisać tę historię ale myślę że komuś może przydać się ona do ogarnięcia systemu i pójścia na przód...

Mam 25 lat i chyba nic więcej...
W wieku 17 lat poznałam swoją pierwszą miłość. Koleś jak każdy miał swoje wady i zalety. Byłam traktowana jak księżniczka. To był typowy przykład faceta na całe życie. Wspólne zakupy wypady nad morze koncerty wspólne noce. Wszystko tak jak powinno być w przyzwoicie normalnym związku dwojga młodych ludzi. Czas leciał. Ja skończyłam technikum poszłam na studia a on towarzyszył mi w tych wszystkich ważnych decyzjach. Wspierał i pomagał we wszystkim. Razem dorastaliśmy.

Nie planowaliśmy przyszłości. Bo po co? Życie z dnia na dzień. Wszystko było w jak najlepszym porządku do czasu w którym ja zaczęłam odczuwać rutynę. Zdałam sobie z tego sprawę że ja już do niego nic nie czuję. Myślę że on też tak czuł tylko był zbyt grzeczny żeby mi o tym powiedzieć a poza tym po co ruszać coś co jest fajne nie sypie się i ogólnie jest wszystko ok. Byliśmy ze sobą 7 lat. Tak 7 lat po których ja stwierdziłam że ja nie chcę już być w tym związku bo się duszę. Wiecie? to nie była decyzja z dnia na dzień. Od dłuższego czasu kiedy leżałam z nim w łóżku nie czułam tej potrzeby żeby go przytulić czy posłuchać bicia serca. Po prostu coś się we mnie wypaliło. Rok temu rozeszliśmy się. Dla niego to był właśnie koniec świata. Próbował mnie odzyskać. Przyjeżdżał chciał rozmawiać ale ja wiedziałam że ja już nigdy więcej nie będę z nim w związku. Przestał mnie nachodzić mniej więcej w lutym tego roku.

No właśnie. Do rzeczy...
Zacznę może pisać o tym co było przyczyną że zajrzałam tu.

Jakoś 2 tygodnie po sylwestrze poznałam Roberta. W pubie Wychodziłyśmy z kumpelą do domu stwierdziłyśmy że idziemy do domu. Tam był on bla bla bla no i wieczór skończył się na piciu alkoholu w czwórkę kumpel Roberta moja kumpela ja i Robert. Był tak we mnie zapatrzony że było to aż nienaturalne. Miałam wrażenie że kiedy jestem blisko niego nie oddycha. W drodze do domu nie odstępował mnie na krok klękał przede mną mówił mi że jestem dla niego stworzona jestem ideałem i takie tam inne bzdury. Odprowadził mnie pod sam dom. Następne spotkanie było inicjowane przez niego. Czy spotkamy się na browara. Pisał do mojej kumpeli bo ja dzwoniłam od niego do niej.

Dlatego dziewczyny jeżeli facet CHCE się potkać poruszy niebo i ziemię... Nie ma wytłumaczenia że jest zajęty i nie ma czasu na sms lub telefon. Jak facet chce to zrobi wszystko.

Spotkaliśmy się wtedy podałam mój numer telefonu i zaczęło się... Tylko nie wiem co moje niebo? czy piekło...
wyznania że chce być ze mną. Zabiegał o mnie jak nikt nigdy. Spotykał się ze mną nawet na 5 minut żeby tylko mnie zobaczyć.

Nasz związek trwał do tego wtorku.

Przyszła wiosna spacery po mieście on wtulony we mnie od tyłu. Nie chciał chodzić nawet za rękę tylko przytulał mnie z tyłu i tak pokazywaliśmy całemu światu jak bardzo się kochamy??? siedzenie na stacji kolejowej oglądanie zachodów słońca. Miłość aż buchała od nas. Pisał do mnie rano wieczorem w południe. Pisał o tym jak mnie kocha tak to on pierwszy mi powiedział. Przyszło lato wyjazdy nad morze. Spanie na plaży. Wyjazdy nad jezioro moczenie nóg i palenie papierosów i tylko my. Zaproszenia do restauracji potem wyjazdy gdzieś na ognisko tylko we dwoje. Spanie w aucie przytulanie i tylko on i ja.

Tak było do sierpnia.
Nagle zaczął znikać. Był zmęczony. Usypiał za kierownicą. Nie chciał mówić o tym ja mogłam się tylko domyślać. Nie widywaliśmy się już po 3 4 dni bo on znikał na całe noce i dnie. Zaczęłam zauważać że przybywa mu pieniędzy. Więc pracował ale nie koniecznie legalnie. Kontakt telefoniczny nam się urywał to ja go zasypywałam smsami telefonami co się z nim dzieje że go kocham i tęsknie. On odpisywał po 2h że też tęskni że też mnie kocha ale to nie było to samo.

Zaczęłam mu pokazywać że jestem cała jego a on co raz bardziej się odsuwał. Spotykał się ze mną sporadycznie ale tylko nocą. Spóźniał się przekładał spotkania. Przestało mu zależeć. Przychodził do mnie do domu i zamiast przebywać ze mną zasypiał po 5 minutach i potrafił spać nawet do 10h bez przerwy!!

Mi zależało jak wariatce. Robiłam wszystko żeby było tak jak kiedyś. Kiedy kolejny raz przełożył spotkanie powiedziałam dość jeżeli nie będzie cię z 15 minut ja wychodzę ze znajomymi. I tak zrobiłam. Spotkałam go siedzącego w aucie ze swoimi pseudo znajomymi z podbitym okiem. Nawet nie chciał ze mną rozmawiać.

Ja dalej nalegałam na spotkania na rozmowę... On maił wywalone na mnie zdobył więc się znudził.
dostawałam od niego smsy że mnie kocha i będzie mu brakować tych wspólnych chwil razem.

we wtorek postanowiłam się z nim spotkać i zakończyć związek.
Powiedziałam że ja kocham nadal tego Roberta z którym spotykałam się wiosną że to on kończy ten związek nie ja. Oddałam mu jego rzeczy on chciał je zostawić żeby mieć pretekst do spotkania ze mną. Ja jednak definitywnie powiedziałam że nie. Chociaż strasznie go kocham i bardzo chciałam się z nim widzieć. Powiedziałam że usuwam numery telefonów i zaczynam żyć bez niego bo mam naprawdę fajne życie. Powiedziałam mu żeby nie wpakował się w żadne problemy i żył już też beze mnie. Powiedziałam mu też o tym że nauczył mnie dwóch rzeczy rzeby nie poświęcać czasu komuś kto nie chcę dać go mi i tego żeby nie wchodzić w związek z osobą młodszą ode mnie. Tak on jest ode mnie młodszy.

Pożegnaliśmy się.

To co przeżyłam nie mogę porównać z żadną sytuacją w moim życiu. Tak za nim tęskniłam i tęsknie że odczuwałam ból fizyczny. Każdy dzień odkąd on zlewał na mnie był jak pobyt w piekle. Byłam zawieszona ja nie żyłam. Rozmowy z nikim nie dawały mi ukojenia. Każdy mi mówił że ten koleś nie jest dla mnie ale ja wiedziałam swoje.

Od trzech tygodni poniżałam się pisałam dzwoniłam nie często jak desperatka ale pisałam może 3 smsy dziennie ze go kocham że tęsknie i żeby uważała na siebie on zawsze mi odpisywał że też mnie kocha i takie tam. Nigdy nie pisał do mnie pierwszy.

Od tego wtorku stwierdziłam że urywam kontakt. Jeżeli on sie nie odezwie ja tez nie będę tego robić.
Następnego dnia napisał że chce sie spotkać ze mną na papierosa ja zlewczo że nie wiem ale idąc drogą miłej i trochę zlewczej napisałam mu w czwartek ze jestem wolna o 20.00 spotkaliśmy sie zapaliliśmy papierosa był taki jak kiedyś uśmiechnięty ale znów gdzieś się spieszył. Po spotkaniu napisał że fajnie było mnie widzieć. W nocy napisał mi że mnie kocha i życzył dobrej nocy. Widzialam go wczoraj z kolegą prowadził auto mijaliśmy się jakby nigdy nic nas nie łączyło.

Ja nie piszę i nie dzwonie. Chyba już sobie nie wyobrażam bycia z kimś kto zmienił sie tak w przeciągu miesiąca.

Przecież tak strasznie mu zależało a teraz? Nic telefon milczy a niby kocha.

Wiecie przez te 3 tygodnie zaczęłam pić. Wódka zapijana browarem. Przestałam jeść. Wymiotowałam. Paliłam paczkę papierosów dziennie. Dostałam tabsy uspokajające. Byłam wrakiem człowieka. Dochodziło nawet do tego że robiłam sobie krzywdę. Cały czas płakałam.Wszystko przypomina mi jego. Każde miejsce jest nim naznaczone nawet mój pokój tak strasznie przypomina mi o nim.

Przed tym zanim go poznałam byłam typową zołzą. Szczęśliwą zakochaną w sobie laską która ma prace wspaniałych znajomych i rodziców. Prawie doskonałe życie. Kiedy pojawił się on byłam w stanie powiedzieć że był uzupełnieniem tego wszystkiego. Byłam najszczęśliwszą kobietą na ziemi.

Popsuło się wszystko.
Teraz kiedy siedzę i to piszę jest lepiej. Nie ma rewelacji ale już nie płacze. Wiem że to już się skończyło. Skończyła się sielanka z lipca i piekło z sierpnia. Będę szła do przodu bo muszę bo on już mnie nie chce. Trudno.

Odradzam wszystkim kontaktu nie poniżajcie się i nie kontaktujcie się z kimś kto wyłożył na was laskę. Jak będzie chciał odezwie się sam albo sama. Zrobi wszystko żeby być z Tobą. Wiem co mówie zajmijcie sie sobą żałoba minie czas leczy rany. U jednych trwa to dłużej u niektórych krócej. Wiem jak to teraz brzmi.

Miejmy do siebie szacunek dajmy sobie satysfakcję z życia i odrobinę spokoju tej drugiej stronie jeżeli zatęskni i prawdziwie kocha wróci o ile my będziemy chcieli. Jeżeli nie czekajmy na tą prawdziwą miłość. Bo bez sensu jest dawać od siebie wszystko kiedy druga strona ma to gdzieś.

Wiem co piszę też cierpię mniej to jest fakt ale cierpiałam okrutne katusze. Ból emocjonalny przenosił sie na ciało ale podniosłam się chociaż trochę i idę do przodu.

Dawałam z siebie 110% zmęczyłam się więc teraz odpoczywam i czekam na to żeby ktoś dał mi coś na co zasługuję.

Opisałam swój pierwszy związek dlatego że uświadomiłam sobie co przechodził mój pierwszy partner po tym jak powiedziałam że już nie chcę dzielić z nim swojego życia. Nie chcę do niego wracać nic do niego nie czuje ale domyślam się co on czuł kiedy ja mu o tym powiedziałam.

Będę zaglądać na to forum na ten wątek jeżeli ktoś chce pogadać z chęcią to uczynie.

Będę też pisać jak sytuacja przebiega u mnie.
Trzymajcie się i pamiętajcie o tym że brak kontaktu jest bardziej wymowny niż cokolwiek.

pozdarwiam Asia...

1 026

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
bela4444 napisał/a:

(...) Marzyłam o tym, aby kiedyś znowu mnie pokochał, choć czułam, że to niemożliwe. Wizualizowałam bez przerwy, że znowu jesteśmy razem, że przyjeżdża pod mój dom.

Po 3 latach miałam cudowny sen, wtedy już wiedziałam, że jestem kompletnie wolna od jakichkolwiek uczuć w stosunku do niego. No i dopiero wtedy pojawiły się pierwsze oznaki, że on tęskni. Jak to, przecież to było zupełnie niemożliwe!!! Mimo, że miał dziewczynę robił podchody, stał pod moim domem, pojawiał się w okolicy, aż któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie przyjechał do mnie ze znajomym. Myślałam, że mi serce wyskoczy. Wtedy uświadomiłam sobie, że to o czym marzyłam i prosiłam Boga właśnie się spełniło. A było to dla mnie tak nierealne...Spotykaliśmy się, wyznał, że nigdy nie przestał mnie kochać i teraz czuje, że kocha jeszcze mocniej. Byłam wniebowzięta, ale tak naprawdę tylko z tego powodu, że jednak w życiu jest jakaś Boska energia, jest Bóg. Zobaczyłam, że poszłam do przodu, miałam już inne preferencje wink i poglądy. On nie zmienił się ani trochę i... nie chciałam z nim być, darzę go wielką sympatią i wiem, że gdybym kiwnęła palcem, wrócilibyśmy do siebie.

Ja to widzę że "los/Bóg" już wtedy wiedział ze jesteś "dalej".
Jakie to piękne.

Musicie zaufać Bogu. To co się dzieje w waszym życiu, ma jakiś cel. Z perspektywy czasu zrozumiecie, że było to bonusem.

bela4444 napisał/a:

Warto też wziąć pod uwagę fakt wink że dobro i zło do nas wraca.  Ja wiedziałam, ze całe zło, które jemu wyrządziłam wróciło do mnie z niezłym pier*****.

Tak nei ma prózni, jest przysłowie siejesz wiatr zbierasz burze ...


bela4444 napisał/a:

Wszystko jest w życiu możliwe. Sytuacje mogą się diametralnie odwracać, zupełnie nieoczekiwanie zmieniać tor, ale nie wmawiajmy sobie na siłę " on do mnie wróci"  Musimy przejść żałobę i autentycznie wrzucić na luz. Nie wiem...oni to czują? Gdy byłam już całkowicie obojętna i miałam innego, on nagle przypomniał sobie o mnie po takim czasie...

1 027

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

mamy źle w głowach nie masz wrażenia, że karma do Ciebie wróciła, za to co wyrządziłaś temu swojemu z którym byłaś 7 lat?

1 028

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Tylko ja nie zrobiłam mu żadnej krzywdy. Rozmawiałam z nim przez dlugi okres czasu o tym że stoimy w miejscu że nie mamy planów na przyszłość. Zgodziliśmy się z tym obydwoje. To bylo tylko spędzanie razem czasu i bycie ze sobą dlatego bo tak sie przyzwyczailiśmy. Chcial wrócić bo nudził się beze mnie nic poza tym. To nie była miłość a na pewno nie bylo jej przez ostatnie 2 lata naszego związku.

1 029

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Skoro tak bardzo biegał, to wątpię, ze z nudów. Z nudów to można w nosie dłubać, a nie za kimś biegać i prosić o powrót. Zresztą, każdy boi się pierwszy zainicjować zerwanie, bo to z reguły ta osoba obrywa w mordę później, eh.

1 030

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
Zyczliwy napisał/a:

Na pewno nie płacz, udaj albo obojętną, albo szczęśliwą. Ja preferuje opcje obojętnego, niezainteresowanego, niewzruszonego. Oddaj mu rzeczy, i nie ciągnij rozmowy, powiedz, że się umówiłaś i, że nie masz czasu. Jak zaczniecie gadac, zaczniesz mięknąć i on bedzie postrzegał to jako "dalej teskni, haha".

Nie radze ja tak zrobiłam jak mój eks miał do mnie przyjsc po rzeczy umówiłam sie wczesniej z innym chłopakiem i tak sie wystroiłam,ze to głowa mała jak otworzyłam mu drzwi to wpakowałam tylko do reki uśmiechnęłam sie i zatrzasnęłam za nim mówiąc ,ze sie śpieszę. Mine miał taką jakby zaraz miał mnie zabić.Stroiłam się godzine(mało powiedziane)  dla niego ,a nie dla tego z którym sie miałam potem zobaczyc tongue mimo ,ze eks widziałam kilka sekund. I co to dało? nic. Wzbudziło tylko jego agresje i niechęć. tym mozna tylko pogorszyc sprawe bo i on Ci będzie robił na złośc udowadniając jaki to teraz nie jest szczęśliwy.

1 031

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Zyczliwy

No właśnie dlatego ja podjęłam decyzję bo on nie zrobiłby tego nigdy i w tym zwieszeniu trwalibyśmy do dziś. Nie mam wyrzutów sumienia bo on nie robił tego tak jak Ty próbowałeś odzyskać swoją byłą jeszcze parę miesięcy temu a ja nie zachowywałam sie tak jak Twoja była bo miałam świadomość tego jak łatwo można kogoś urazić i odebrać mu to co jest dla niego serio ważne.

Od mojego wyżalenia się tu minęły dwa tygodnie. Jak jest? średnio. On piszę sms że bardzo często o mnie myśli że było mu ze mną zajebiście że dziękuję że chyba? chce się ze mną spotkać później już nie ma czasu i milczy ale ciągle kocha. On wie co ja do niego czuję (raczej czułam) mówilam mu to tyle razy i pisałam.

od wtorku milczy... niech milczy

Mam wyrzuty sumienia że dałam się wciagnąc w zwiazek z dzieckiem. Jestem tak wściekla że nic nie jest w stanie ugasić mojej złości.

Najlepsze jest to że nie wiem kompletnie co sie z nim dzieję i bardzo się z tego cieszę. Nie mamy żadnych potrali społecznościowych. Ja za każdym razem usuwam jego numery telefonów i mam w tyłku.

Z perspektywy czasu zaczynam zauważać jak wiele wad w nim było że to był związek dziecka z kobietką która szuka tylko bratniej duszy faceta który pojdzie ze mną na spacer obejrzy film napije się gorzkiej żołądkowej  smile nad jeziorem rozpali ognisko i zje kiełbase spaloną bo spaloną ale zje.

W czasie tych dwóch tygodni spotkałam sie parę razy z facetem ale ja mam ciągle w głowie jego. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Po prostu mam wyrzuty sumienia że spotykam się z kim innym niż on. To absurd.

serio mam już dość zawieszenia bo ja wiszę. Tęsknie za nim ale ja już chyba go nie kocham bo nie wyobrażam sobie bycia z nim po tym wszystkim. Wszystkim? nawet tym co sie działo w czasie naszego związku bo jeszcze dwa tygodnie temu widziałam tylko same plusy tego związku. Dziś mi się przypomina jak potrafił mnie zostawić o 3.00 w nocy na mieście pełnym pijanych ludzi bo nie zachowywałam się tak jak on by tego chciał. Bo on za mną nie będzie latał. Dziecinada.

Daje sobie czas do świąt Bożego narodzenia. Jeżeli nie przestanę wegetować do tego czasu wyjeżdzam za granicę. Nigdy nie chciałam uciekać ale to w moim przypadku chyba najlepsze rozwiązanie.

Gdzie się podziała ta laska z przed roku? Może wy mi powiecie? Jak drugi człowiek może tak na nas wpłynąć? przecież to chore...

Mówią mi że on też tęskni bo to jest nie możliwe żeby nie. To dlaczego struga takiego ważniaka? Ja już za dużo razy wyciągałam rękę. Sorry ale już więcej nie będę się błaźnić.

Jeszcze jedno. Od paru dni tłumię w sobie chęć zemsty. To raczej nie jest normalny odruch.

sama nie wiem co mam o tym myśleć.
Ja chyba zwariowałam.

1 032

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Witajcie! smile

Ożywiam wątek, bo uważam, że warto. Przeczytałam praktycznie wszystko, od deski do deski, zajęło mi to jakieś 3 dni, starałam się być skupiona na lekturze. Na początek chciałabym podziękować założycielowi tego wątku, natchnął mnie pozytywną energią. Mój związek nie trwa już od 12 października, to ja zerwałam - i nie żałuję tego. Może zacznę od tego, że mój partner jest młodszy o 2 lata, lekkoduch - w młodości ćpał do tego stopnia (głównie marihuana i dopalacze) że zachorował na psychozę(taka schizofrenia tylko wyleczalna, natomiast osoba która już na to zachorowała to tak naprawdę tykająca bomba, większe ilości alkoholu czy ponowne sięgnięcie po jakiekolwiek środki psychoaktywne mogą to "uaktywnić" na nowo). Poznaliśmy się też w "dziwnych" okolicznościach... bo poprzez grę online. Oczywiście jesteśmy z zupełnie innych miast. Dla mnie przeprowadził się do mojego miasta i tak spędziliśmy ze sobą "cudowne"1,5roku. W styczniu tego roku zamieszkaliśmy razem i tak naprawdę wtedy już zaczęły się schody. Ja z moich dochodów spłacałam rate za komputer/pożyczkę mamy i kupowałam karme dla psa, a on robił reszte - czyli opłacał mieszkanie(które należy do mojej rodziny więc płacił sam czynsz), rachunki, jedzenie, papierosy...z tym, że - to nie były zarobione przez niego pieniądze. Był typem człowieka na zasadzie "przewróciło się niech leży" i na początku starałam się bardzo o porządek w domu, o to żeby był ciepły posiłek, starałam się jednym słowem prowadzić życie zawodowe, po pracy prowadzić dom, a wieczorem być zaje**stą kochanką... nie da się tak na dłuższą mete widząc swojego faceta ciągle w jednej pozycji, leżącego przed laptopem cały dzień i całą noc, a później jeszcze mieć ochotę na kogoś tkiego... z biegiem czasu, po tych wojnach i jazdach ruszył troche dup**o, ale było to tak... "oby widziała, że coś zrobiłem". W związku cenił sobie "prywatność" której mu nie dawałam... między innymi przez jego przeszłość i przez to, że nie widziałam w nim osoby na tyle odpowiedzialnej. Po drodze natkęłam się na to, że już po 3 miesiącach związku będąc w swoim mieście kilka dni zdążył poznać jakąś dziewczyne z którą później pisał na fejsbuku, ale zapomniał o tym wspomnieć. Na jego nieszczęście mam wieeelki tupet, zwróciłam się z prośbą do tej dziewczyny o udostępnienie mi rozmowy którą wykasował - nic specjalnego tam nie było... poza flirtem. Przepuściłam to płazem. Później zerwaliśmy przez jego flirt z koleżanką której składał niemoralne propozycje... problem polegał na tym, że nie wylogował się ze swojego fejsa będąc u mnie tongue ale nie do końca chodziło mi o flirt - oczywiście tą rozmowe też skasował iiii nawet kiedy powiedziałam mu, że WIEM o tym kłamał... w ogóle ma jakąś dziwną faze z kłamaniem nawet kiedy uważa, że nie powinien... ostatnie jego przewinienie to to, że trzymał nagie zdjęcia swojej ex na dysku przenośnym... na jego nieszczęście znalazłam to, ale puściłam płazem, chyba szczerze mówiąc w naszym związku działo się wtedy już tyle patologicznych akcji na które NIGDY W ŻYCIU BYM IE PRZYSTAŁA, bo jestem szanującą siebie i swoje ciało kobietą tak wtedy chyba do tego po prostu przywykłam... jego lenistwo i stosunek do tego związku (potrafił powiedzieć mi podczas swojego maratonu gier "to nie jest czas i miejsce na rozmowy" i dusiłam wszystko w sobie) doprowadziły do tego, że nie miałam zupełnie ochoty na seks, przestałam dbać o siebie, doszło nawet do tego, że przestałam w ogóle sprzątać w domu, w ogóle gotować i sama potrafiłam nie myć się przez kilka dni (gdzieś wyczytałam, że dajesz ze związku tyle ile dostajesz). Ale do rzeczy. We wrześniu zdecydował SAM w przeciągu dwóch dni, że wraca do swojego miasta, bo tu dłużej nie wytrzyma, ale jeśli chcę mogę jechać z nim i zamieszkać z jego babcią i z nim... albo chociaż spróbować związek na odległość (miałam w styczniu wyjechać do Anglii i ciągle pytałam go czy jedzie ze mną)Ogólnie jego mama urodziła go już w momencie gdy miała 15 lat, także wychowany został przez babcie, toksyczną kobiete...która mnie, w skrócie, uważała za "Białostocką wieśniare" z kolei jego matka boryka się z depresją od kilkunastu lat, jest bardzo zimną kobietą nie okazującą uczuć. Mam wrażenie, że mojego byłego chłopaka nawet nie kocha. Prostym przykładem jest to, że w chwili jego narodzi babcia założyła mu konto i cały czas wpłacała tam jakąś kwote, jak skończył już wiek pełnoletności orzekł, ze chce kupić samochód - matka kazała mu te pieniądze wpłacić na jej konto, zrobił to. Przyjechał do mojego miasta i na miejscu jego pokoju mamusia zrobiła pokój jego 8 letniej siostrzyczki (z drugiego małżeństwa) za jego pieniądze - taki fajny przykład miłości matczynej. Nawet jakby chciał zamieszkać z mamą 23 letni chłopczyk to już niestety nie może, bo to 2 pokojowe mieszkanie. Na początku oczywiście atak histerii, od słowa do słowa, wielka kłótnia, jak to wyprowadzka, dlaczego blablabla i w końcu w złości wykrzyczał mi DOSŁOWNIE "wyjeżdżam to wyjeżdżam na ch*j drążyć temat i tak od dawna między nami było ch*jowo"... te słowa wprawiły mnie w taką furię, że sama zaczęłam go pakować i kazałam mu wypi**dalać z tego domu w godzine tongue ale ochłonęłam... przeszło mi. doszliśmy do siebie, ja przynajmniej oprzytomniałam, przeprowadziłam się z powrotem do mamy, przemyślałam to, pomyślałam, że spróbuję, bo zarzucał mi, że nawet nie chcę spróbować związku na odległość - ale wtedy on już tego nie chciał, ogólnie, wiem, że osaczałam go, bo potrafiłam po zerwaniu i tak przyłazić 4x dziennie, zaczynać rozmowe spokojnie i kończyć znowu na płaczu. To co zawsze mnie w nim doprowadzało do mega wku**ienia to jego SPOKÓJ. Zdecydowaliśmy się spróbować związku na odległość, on wyjechał, było bardzo trudno, codziennie kłóciliśmy się - między innymi o to, że nie daje mu odetchąć, że nie ma czasu nawet zatęsknić za mną, a ja panika, że ta cisza tylko nas od siebie oddali, że on się odkocha, nie pojedzie za mą do Anglii, że rodzina miała rację cały czas co do niego. Bo w ogóle pracę znalazł w moim mieście 3 miesiące przed jego wyjazdem dopiero. A wyjechał bo wyznał mi, że jego rodzia ma ogromny dług i że musi jej pomóc. postanowiłam zadzwonić do jego mamy chociaż nigdy sie z nia nie kontaktowałam i widziałam ją raz, stwierdziła, że nie mają żadnego zadłużenia i tak spędziłyśmy na słuchawce 2 godziny wymieniając się doświadczeniami tej kochanej, przedziwnej osoby. Myślałam wtedy, że wróciła mu psychoza dlatego ucieka tak nagle... ale przed jego wyjazdem kazałam mu odbyć rozmowę z ojczymem (bo dług był zrobiony przez niego) iiii usłyszałam a początku rozmowy tylko "ale żadnnego długu już nie ma! dalej... dwie ktowy: 35 tys, 65tys - jakby nie patrzeć to daje 100tys zaległości... ie wiem która kwota została spłacona, która została, czy obie kwoty zostały spłacone - nie mam pojęcia, ie usłyszałam. Przepraszam, że pisze tak chaotycznie, ale jst późna godzina i nie umiem tego ładnie zebrać w kupe, chronologicznie znaczy się tongue...wracając do tematu. W kocu poszłam za jego radą i zajęłam się sobą, zaczęłam ćwiczyć... (bo podczas trwannia tego związku przytyłam 15kg i tym samym doszłam do najwyższej wagi swojego życia EVER 90kg brak słów)odchudzać się, dbać o siebie, maseczki włosy paznokcie skóra blablabla i słyszał we mnie zmiane, nie dzwoniłam do niego już tak często, przestałam nawet odzywać się pierwsza i czekałam, aż on to zrobi... jednak nie oszukujmy się, nie odpowiadało mi to. Wszystko było dobrze dopóki nie był poruszany żaden poważny temat. Ale to co początkowo robiłam pod jego dyktando - czyli zmienianie siebie, zaczęłam robić też dla siebie, poczułam się lepiej, wróciła mi energia do życia, zaczęłam się ZNOWU malować, odgrzebywać swoje lepsze ciuchy, poza dresami z plamami których nie da się już odeprać, zmieniłam kolor włosów, aż któregoś razu... może to głupota, ale jednak dla mnie bardzo ważne. Deklarował się, że wróci na grupe wsparcia ludzi uzależnionych, ciągle mu coś wypadało, to praca, obiad rodzinny i inne pierdoły i chociaż tych spotkań było już 6 on był zaledwie na jednym. Któregoś razu zadzwonił do mnie i obwieścił, że idzie z kumplem gdzieś tam, że ten kumpel nie dał mu wyboru, ma dziś urodziny, blablablabla (towarzystwo którego nie lubię, ale wystarczył mi fakt, że jest to znajomy z jego pracy...poza tym urodziny = alkohol, nie chciałam żeby zrobił coś głupiego) - sobota wieczór. pomimo mojego zajmowania się sobą nigdy ie wyszłabym do żadnego klubu,pubu,restauracji GDZIEKOLWIEK bez iego. czymś innym jest wyjście wieczorem pobiegać, czymś innym jest impreza. Poszedł mimo wszystko, mimo tego że mu na to nie pozwoliłam i powiedziałam mu otwarcie, że będę wściekła. Następnego dnia milczałam prawie cały dzień i zastanawiałam się... po co mi taki związek? Przez tyle czasu to co było złe między nami obwiniałam samą siebie i tłumaczyłam go przed wszystkimi i poczułam w tamtym momencie jaka jestem głupia. Nawet jeśli jego prośba byłaby w czymś bezpodstawna nie zrobiłabym czegoś wbrew jego woli, a jemu najwyraźniej było wszystko jedno czy to kolejna kłótnia w tą czy w tamtą. Co jest zabawne w tym wszystkim, to on zaproponował zerwanie, ja to odbieram w ten sposób, że nie zależało mu już od dawna, ale nie chciał tego zwalić na swoje barki. Po raz pierwszy od zerwania nie zadzwoniłam do iego od razu po 5ciu miutach i nie wiem ile bym się nie odzywała gdyby nie fakt, że po 2 dniach przyszedł rachunek za gaz w mieszkaniu gdzie jednak byliśmy razem i co jak co, nie korzystałam z tego sama, napisałam mu więc jaki koszt tego jest. w ogóle nie odzywał się do mnie, a, że ja jestem człowiek panika zadzwoniłam do niego, potraktował mnie strasznie olewczo, powiedział, ze jeszcze nie przelał kasy i zrobi to niedługo, po czym rozłączył się bez słowa pożegania. próbowałam olać ten fakt...ale nie mogłam i musiałam zadzwoić do niego i mu nawrzucać, że nie życzę sobie takiego traktowania. big_smile ...ja tak samo czuję też, że przyciągnnęłam to zerwanie, czułam, że między nami jest źle i sama codziennie kilka razy od kilku miesięcy zastannawiałam się po co ja z im jestem, czułam, że go już nie kocham, jednak wszystko jakoś ucichało, zawsze jednak dzień kończył się, że tak powiem..."dobrze" po zerwaniu, po kontakcie z rachunkiem stało się jeszcze coś gorszego chociaż ie sądziłam, ze może być jeszcze gorzej. Przypadkiem dowiedziałam się, że lekarz ginekolog (zapewne niechcący) ukrył fakt, że mam wirus HPV. W skrócie dla tych którzy nie wiedza, jest to wirus który może wywołać raka szyjki macicy - wynik z lutego. Zadzwoniłam do iego z płaczem będąc pewna, że to on dał mi ten "prezent" dlatego, że to z nim jako pierwszym byłam na hormonach i uprawiałam seks bez gumki. było to dzień później, on przyjął to... na miękko. później w smsach zarzucił mi, że przez przyjazdem do mojego miasta wszystko było okej. Jeszcze wieczorem rozmawialiśmy przez telefon, po całym dniu myślenia i czytania o tym wirusie złapałam już głupawkę, bo w kocu ile można płakać... powiedział coś w stylu, że nie jesteśmy razem, a ja wciąż go spamuje wiadomościami i tak troche w gniewie się za rozmowa zakończyła. następnego dnia wciąż nie było pieniędzy na kocie, więc zadzwoniłam do niego z pytaniem co z tą kasą...chociaż tak naprawde wiedziałam, ze to pretekst, chciałam nawiązać rozmowę. nie odbierał, napisałam, ze to ważne i żeby oddzwonił, nie zrobił tego, następnego dnia przelał pieniądze. i od tej pory cisza. Jestem pewna, że obwinia mnie o tą chorobę (której być może okazuje się, że w ogóle nie mam, bo powtórne badannie cytologiczne niczego nie wykazało. na chwilę obecą jestem na etapie czekania na wyniki który to może być typ...żadne objawy się nie ukazywały i odkąd tylko dowiedziałam się o PP zaczęłam w stosunku do choroby [której nie mam]stosować to ;])i tak naprawdę on milczy od 15 października... od tego momentu przeszłam już wszystkie możliwe etapy po sto razy...aż doszłam do wniosku: ile jeszcze razy ten człowiek musi mnie skrzywdzić żebym opamiętała się co ja z nim w ogóle robię? wie, że jestem chora (bo takie ma aktualne iformacje) i nie jest tym nawet przejęty, nie zapyta jak się czuje, czy wszystko w porządku, nie zapyta mnie czy może mi jakoś pomóc... i dotarło do mnie w sumie już wtedy, ale przez tęsknotę i miłość(olaboga nie wiem dlaczego?!) nie słyszałam ich tak jak powinnam że ja tego człowieka nie obchodzę... a nawet jeśli go obchodzę to jest na tyle niedojrzały, że woli wrócić pod spódnicę do babci która go nakarmi posprząta wypierze bo dla niego to jest zbyt wielka presja w życiu... pod wpływem impulsu napisałam mu smsa 19paź o treści"Nie wiem po co to piszę, bo wiem, że to nic nie zmienni, może nawet tego nie odczytasz, ale tęsknię i kocham cię nadal mimo wszystko. nie chciałam, zeby moje ostatnie słowa brzmiały z d**y. nie sądziłam, że to bedzie takie trudne. nie mam już nadziei, po prostu musiałam to napisać - to co czuję. ta tęsknota i to, że kocham" - oczywiście po tym CISZA.nawet moja koleżanka wyznała, że zadzwoniła do niego bo ie mogła uwierzyć, że zerwaliśmy, wydawaliśmy jej sie taką super świetą parą. Odpowiedział jej tylko tyle, że nawet najlepsze pary się rozstają jeśli mają inne priorytety (czyli moim jest dom o którym marze, a jego wychodzenie z kumplami)i dopóki kontakt nie będzie normalny on nie widzi tego, że będzie kotaktował się ze mną. Z jednej strony go rozumiem, wiem, że on mnie kochał. Bo przeżywaliśmy momentami straszne chwile, kłótnnia o pieniądze, a raczej ich brak, jego wyznanie, że nie szuka pracy podczas kiedy ja zapie***lałam po 10 godzin a moja kasa i tak szła na zaległości i nie miałam jej tyle co on za siedzenie na tyłku...mój brak ochoty na seks, czasami bywało tak, że dostawał to nawet raz w miesiącu. Ale teraz zrozumiałam coś... jestem zajebista, a ten związek mnie wyniszczał malutkimi kroczkami. mimo jego ciszy, ie wiem dlaczego... ale WIEM, że on mnie kocha i WIEM, że tęskni za mną. Czuję to w kościach. Wcześniej myślałam o nim w strasznej złości, teraz po prostu o nim myślę.

Może mylę się, ale według mnie szase na PP są zawsze. Pomimo odległości. Czuję, że on myśli o mnie tak samo często jak ja o nim. Bo wiem w głebi duszy, że jest ambitny i kocha mnie...sądzę, że ta "choroba"dolała oliwy do ognia.

Teraz zajmuję się sobą, odchudzam się, jak dotąd -5kg w przeciągu miesiąca yeeaaahhhh. Czekam na wyniki badań (wiem, że będzie dobry) dbam o zdrowie, o to co jem, i przede wszystkim... o to co myślę. Miałam dziś chęć napisać mu smsa, bo wciągnął mnie w oglądanie czegoś, kto nikt z moich znajomych nie ogląda i mogę obgadać to tylko z im, ale zamiast tego napisałam tutaj smile Po przeczytaniu pierwszego wpisu nie wiem jak to nazwać, ale ogarnął mnie jakiś "spokój"wewnętrzny... wiem, że zrobiłam wszystko co było w mojej mocy żeby go powstrzymać i utrzymać przy sobie. Nie jesteśmy już razem i może robić co chce... ale mam jakieś dziwne poczucie, że on czuje się tragicznie, że za mną tęskni i już nie wie gdzie ulokować myśli i co zrobić, żeby nie myśleć o mnie. Koleżance powiedział jeszcze, że wrócił do malowania(bardzo lubił kiedyś malować postacie anime)a raczej powiedział podczas rozmowy, że właśnie maluje. Był w pracy i chociaż jego praca polega na siedzeniu i wydawaniu żetonów, to wiem, że spędzał tam czas głównie grając i oglądając nowe anime smile.

Ciekawi mnie co w jego życiu, jasne, że tak, ale przyjmuje to jakoś ze spokojem... bo wiem, że cokolwiek ie zrobię nie zmienni to teraz jego zdania. Wiem, że nawet jeśli będzie jakaś inna dziewczyna to nie będzie z nią szczęśliwy - chociaż wątpie, że doszło by do tego.

Nie będę rozpamiętywała tego i żałowała co robiłam nie tak - bo to nic nie zmieni. Pracuję nad swoimi błędami. Nie odezwę się do niego ani dziś, ani jutro. Jeszcze zaczekam, może mój spokój i dobra aura przyciągnie go smile jak o nim myślę to też zauważyłam, że o niczym konkretnym, on, jako osoba.

1 033 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-26 11:39:46)

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Do użytkowniczki powyżej.. Masz dziewczyno poważny problem ze sobą i poczucie wartości na ujemnym poziomie.
"Walczysz" o powrót faceta, który miał cie głęboko w tyłku, że już bardziej nie można i jeszcze próbujesz stosować PP by go przyciągnąć.
DRAMAT.

1 034

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

DirtyJustyna
O ile coś zrozumiałem z tego chaosu, to to, że on ma rację: "nawet najlepsze pary się rozstają jeśli mają inne priorytety". Ty uważasz, że on Cię krzywdzi, on się czuje w tym związku tragicznie.

Pal licho jego, bo i tak tego nie czyta. Ale Ty chyba nie do końca panujesz nad swoimi emocjami. Jakaś kłótnia, to "zaczęłam go pakować i kazałam mu wypi**dalać z tego domu w godzine". Albo to: "To co zawsze mnie w nim doprowadzało do mega wku**ienia to jego SPOKÓJ" - wolałabyś rzucanie mięchem, albo bijatykę? Z tego powodu, że on nie sprząta dostajesz takiej depresji, że tyjesz i przestajesz się myć?

I chyba też nie do końca wiesz o co Ci chodzi. Bo przeszkadzało Ci, że on nie ma pracy, ale do zerwania doszło już jak pracę znalazł. Zrywasz, a następnie za nim latasz.

1 035

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Potrzebuję Wasze wsparcia. Dzień dobry smile Mam 28 lat, piękną córeczkę i do wczoraj miałam męża.
Nie kocha już, nie potrzebuje, nie tęskni, zalezy mu na Córce. Jesteśmy oboje spokojni i smutni, nie ma agresji, niepotrzebnych słow. Jest obietnica pracy nad sobą z mojej strony, sa prośby o szansę. Mąż na dzień dzisiejszy nie daje nam szansy, łamiąc mi tym samym serce.

Mam trudny charakter, pewnie moje złe reakcje i zachowania sie skumulowały. Biore to na klatę. mimo wszystko żałuję, że mąz nie powiedział wcześniej, że coś go boli.

Stara sie trzymać pion i dobrze się nastawiać. Wiem, że muszę zadbac o siebie i dać super przykład Córce. ale nie umiem myśleć teraz i boję się, że zrobię coś źle, a chciałabym wierzyć,że dam rade przekonać męża do drugiej szansy. Na zewnątrz spokój, a w środku tsunami.

Co myśleć, o czym myśleć, by wszystko w głowie ułożyć, by dac nam szanse, by skierowac jego dobra wole w strone naszej rodziny?

Bardzo proszę Was o pomoc. Bardzo.

1 036

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

A co my mamy..list do niego napisać czy przystawić mu pistolet do skroni?

Ja nie wiem ile trzeba mieć mentalnie lat, chyba z 13, by prosić obcych ludzi by pomogli "ratować" małżeństwo..

1 037

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
Elle88 napisał/a:

A co my mamy..list do niego napisać czy przystawić mu pistolet do skroni?

Ja nie wiem ile trzeba mieć mentalnie lat, chyba z 13, by prosić obcych ludzi by pomogli "ratować" małżeństwo..

no takiej postawy nie spodziewałam się po wątku, który moim zdaniem pomagał ludziom trzymac pion smile

Nie proszę o ratowanie małżeństwa, ale o wskazanie kierunku, jak wykorzystać Prawo Przyciagania, jak sie do tego odnieść. Naprawdę nie napisałam tego w złej woli, także jeśli jedyna odpowiedź, na jaką moge liczyć, to złośliwość, bardzo dziekuję. Pozdrawiam.

1 038

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Przecież CAŁY ten temat jest właśnie o tym.
Nie chciało się czytać czy problem z czytaniem ze zrozumieniem?

Bo tylko jedna z tych 2 opcji jest możliwa w wątku, który ma blisko 30 stron.

1 039

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...
Elle88 napisał/a:

Przecież CAŁY ten temat jest właśnie o tym.
Nie chciało się czytać czy problem z czytaniem ze zrozumieniem?

Bo tylko jedna z tych 2 opcji jest możliwa w wątku, który ma blisko 30 stron.

Przeczytałam całość. Ale, jak zapewne wiesz, każdy traktuje swoją sytuacje jako wyjątkową. I na tyle moja sytuacja jest dla mnie trudna, że chciałam, by ktoś odniósł się do mojej historii.

Dziekuję za odp. Pozdrawiam...

1 040

Odp: Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Załóż swój wątek - bardziej prawdopodobne, że ktoś się zainteresuje. Ten wątek to raczej nie miejsce na Twój problem.

Posty [ 976 do 1 040 z 1 183 ]

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 19 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Prawo Przyciągania a odzyskanie eks...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026