Czy w ogóle komuś udało się odzyskać eksa obecnych tu na forum? Bo My tu gadu gadu, wywody i morały, a efektów brak! Hmmmmmmmmm
Podobne tematy
ani mojego, ani swojego czasu.
Mój powiedział to samo (ale u mnie sprawa jest świeża, zamierzam próbować... chyba...)
Cytryna, też mnie to zastanawia.
Cześć wszystkim. Ja jestem po rozstaniu prawie 4 miesiące. Związek trwał 3 lata. Ja zrobiłam wszystko co najgorsze. Płakałam, prosiłam, błagałam, dzwoniłam, pisałam...i trwa to do dzisiaj. On zawsze odpisuje, odbiera...ale na powrót nie ma szans. Ciężko mi się odciąć. Ciężko zrezygnować...z kogoś kogo tak bardzo kochałam...nadal kocham. Chciałabym być na tyle silna, żeby zerwać raz ma zawsze ten kontakt. I mimo, że On mi powiedział, że mnie nie kocha, On nie ma potrzeby ze mną rozmawiać ( on ani razu pierwszy się ze mną nie skontaktował),a ja jestem taka głupia... Nawet jak mam wykasowany jego nr telefonu to znam go na pamięć... dlaczego to wszystko jest takie trudne?...
Cześć wszystkim. Ja jestem po rozstaniu prawie 4 miesiące. Związek trwał 3 lata. Ja zrobiłam wszystko co najgorsze. Płakałam, prosiłam, błagałam, dzwoniłam, pisałam...i trwa to do dzisiaj. On zawsze odpisuje, odbiera...ale na powrót nie ma szans. Ciężko mi się odciąć. Ciężko zrezygnować...z kogoś kogo tak bardzo kochałam...nadal kocham. Chciałabym być na tyle silna, żeby zerwać raz ma zawsze ten kontakt. I mimo, że On mi powiedział, że mnie nie kocha, On nie ma potrzeby ze mną rozmawiać ( on ani razu pierwszy się ze mną nie skontaktował),a ja jestem taka głupia... Nawet jak mam wykasowany jego nr telefonu to znam go na pamięć... dlaczego to wszystko jest takie trudne?...
Rozumiem że to trudne i sie zgadzam z tym. Popatrz ze niedałaś mu nawet zatęsknić za sobą. Wasza obecna relacja wpadła w rutynę taką pozwiązkową ze to Ty caly czas usilnie próbojesz cos działać. Nie mowie ze nie nalezy sie wogole starac jest komuś zależy ale mysle ze nie w tak dobitny sposób. Badz neutralna i postaraj sie rozmawiac jak z kolegą ( wiem ze to trudne bardzo trudne) pokaz ze masz swoje zycie.
785 2013-01-19 14:36:58 Ostatnio edytowany przez bags (2013-01-19 14:37:49)
Cześć wszystkim. Ja jestem po rozstaniu prawie 4 miesiące. Związek trwał 3 lata. Ja zrobiłam wszystko co najgorsze. Płakałam, prosiłam, błagałam, dzwoniłam, pisałam...i trwa to do dzisiaj. On zawsze odpisuje, odbiera...ale na powrót nie ma szans. Ciężko mi się odciąć. Ciężko zrezygnować...z kogoś kogo tak bardzo kochałam...nadal kocham. Chciałabym być na tyle silna, żeby zerwać raz ma zawsze ten kontakt. I mimo, że On mi powiedział, że mnie nie kocha, On nie ma potrzeby ze mną rozmawiać ( on ani razu pierwszy się ze mną nie skontaktował),a ja jestem taka głupia... Nawet jak mam wykasowany jego nr telefonu to znam go na pamięć... dlaczego to wszystko jest takie trudne?...
Witaj,
Sytuacja nie do pozazdroszczenia choć sam byłem w o wiele gorszej.
Pytasz co zrobić, co jeszcze można zrobić, jak tą zaistniałą sytuację można uratować?
Powiem Ci szczerze jak tylko się da i z ręką na sercu - po swoim już 8 miesięcznym doświadczeniu w walce o związek - nie zrobisz na teraz niewiele, żeby nie powiedzieć że już nic. Wiem, że jesteś gotowa dla niego stanąć na czubkach włosów, góry przenosić, ognisko pod wodą rozpalić itd.... tym nic nie zdziałasz a na Twojego lubego podziała to jak płachta na byka - utwierdzisz go w w przekonaniu słuszności Jej decyzji.
Daj mu teraz przestrzeń, odsuń się w cień i zajmij się sobą. W żadnym razie nie proś o powrót, nie zmuszaj go do rozmów, nie wyznaczaj czasu na zmiany. Odsuń się, stań się trochę nieosiągalna, tajemnicza, niezależna. OBSERWUJ Z DYSTANSEM a nade wszystko nie daj się prowokować, bo mimo tego, że być może też i On był nie w porządku, to teraz bardzo potrzebuje argumentów, że dobrze robi, "bo Ty taka piiiiii byłaś". Z wyczuciem prowadź rozmowy. I nie pozwól sie wpędzać w poczucie winy, bo gdy tylko zaczniesz przepraszać, starać sie byc lepszą to tak, jakbyś potwierdzała, ze było miedzy Wami źle.
Na takie zachowania będzie czas dopiero po Jego powrocie do związku.
Czy jest ktoś trzeci... takiej opcji nie dopuszczasz do myśli, nie zgadzasz się z tym... ale niestety tak może też być, że jednak jest ten ktoś. Oby nie.
Zastosuj się do tego - metoda 34 kroków - przeznaczona co prawda dla małżeństw w kryzysie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Nie ujawniaj się Jej z tą metodą, że ją znasz... bo jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niego czy też o Nim. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.
Wiecej informacji co zrobić znajdziesz kilka stron wstecz, gdzie i ja sie udzielalem z konkretnymi wskazowkami po wlasnych doswiadczeniach.
Najgorsze jest to, że ja wiem, że tego nie da się uratować. I każdego dnia moje serce rozpada się na tysiące kawałków. Chciałbym się uwolnić od myśli, wspomnień...chciałabym przestać miewać takie dni smutku i rozpaczy, że biorę telefon i dzwonie do niego bo chcę tylko usłyszeć Jego głos. A on ..jak by nie wrażliwy na to, na to co ja przezywam. Na to, że zniszczył moje życie i swoje. ..
Cholernie ciezko jest przejsc nad tym do porzadku dziennego, to fakt nie podlegajacy dyskusji bez dwoch zdan.
Odciac sie, wylaczyc myslenie, dzialanie... nie ma w naszej "konstrukcji" przycisku reset i opcji wgrania nowego systemu.
Najtrudniej jest zrobic ten pierwszy krok, gdy to wszystko jest swieze, ale jest to mozliwe i DO ZROBIENIA.
Determinacja w stosowaniu sie do metody 34 krokow w tym pomga. Uwierz mi.
Targaja teraz Toba emocje od tych negatywnych z tytulu tego co sie stalo po te pozytywne, ze to nie jest mozliwe, ze akurat Ciebie to spotkalo. Chcialabys sie polozyc spac i obudzic z mysla, ze to byl tylko zly sen. Niestety prawda jest brutalna i nie przeskoczysz tego.
Twoj partner - jak my go tu na watkach, zwlaszcza u Fluffiego nazywamy poteflonem -zachowuje sie - swiadomie badz tez nie, psychologicznie ciezki orzech do zgryzienia - bardzo egoistycznie, chcac zapewne sprawic, ze to stalo sie tylko i wylacznie z Twojej winy. G***o prawda, wina zawsze lezy po obu stronach. On chce oed tego umyc rece i wybielic sie.
Nie dus w sobie tych emocji, bo zwariujesz. Daj im ujsc i wyrzuc to z siebie. placz, krzycz, idz pobiegac, wyjdz do ludzi, znajomych, rob wszystko by stopniowo o tym nie myslec.
Juz o tym tutaj pisalem i napisze jeszcze raz w skrocie: musisz ten etap teraz - z pomoca 34 krokow - przejsc. Musisz przerobic w sobie cos na wzor traumy po pogrzebie, pogrzebie zwiazku i jest to bardzo trudne, bo "oplakiwana" osoba zyje i mamy z nia kontakt.
Stan jaki musisz opanowac "do perfekcji" jest pomiedzy "stand by" a "off" a na dokladke ze wspomniana wyzej metoda zastosowac na Niego postawe "offline".
" O miłość się nie błaga" ....
również jestem zachwycona prawem przyciągania-mam nadzieje,ze jesli nie podziala na odzyskanie ex,to chociaz dobrze mi zrobi dla samej siebie:) od dzis(niecałe 2 tyg po rozstaniu) podnosze sie i biore w garsc.szczerze,to pierwsze mysli w momencie,gdy mnie zostawil krążyly wokol tematu-zajmij sie wreszcie soba,ijaktuzyccholera. moze to faktyczie ma sens? skoro nawet moja podswiadomosc mi to podpowiadala:)
ex zostawil mnie bez konkretnego tlumaczenia.wiem,ze od miesiaca chodzilo mu po glowie to nieszczesne zdanie'jest miedzy nami mniej szczescia,cos sie wypalilo,choc cie kocham,po prostu nie rozumiem co sie dzieje'.i w koncu przerwał mękę.moją-bo bardzo panikowalam,latalam za nim i staralamsie pokazac,jak go kocham i swoją-bo nie rozumial swoich uczuc.poprosil,zebysmy nie zrywali kontaktu(bylismy najlepszymi przyjaciolmi,razem dwa wspaniale lata).ale ja(mądrze,choć bez znajomości PP)powiedziałam,że nie dam rady,nie chce z nim kontaktu.podczas rozstania trzymałam sie dzielnie,troche popłakałam(jak juz on zaczął,wczesniej bylam twarda) i odeszłam,choć w głębi duszy czułam,ze moj swiat sie wali.pierwszy tydzien był histerią,ale oczywiscie nie odezwalam sie do niego.teraz trwam w milczeniu.skad ten kryzys między nami?wydaje mi sie,ze osoba 3 nie wchodzi w gre,choc czas pokaze...on ostatnio nie chcial wychodzic z domu,cale dnie spedzal na komputerze,ja sie irytowalam,krytykowalam i wysmiewalam(myslalam,ze pod wplywem tego ruszy sie z domu,to zachowanie nie bylo normalne,zawsze byl otwartym i pelnym zycia facetem,a teraz cos sie z nim stalo),a dodatkowo byłam bardzo podejrzliwa i zarzucalam mu,ze pewnie kogos ma(uraz z przeszłości).on sie staral,tlumaczyl,przepraszał,latal za mna(przez co czulam sie bardzo pewnie...teraz wiem,ze zbyt pewnie),az w koncu cos w nim pękło.jak czytam te historie na forum,to widze,ze mnostwo osob ma ten sam problem.w pewnym momencie wkrada sie rutyna,zatracamy gdzies tego'siebie' w jakim ex sie zakochal.ja NAPRAWDE widze(dopiero teraz),jak bardzo sie przy nim zmienilam.zachłysnelam sie miloscia,odrzucilam pasje,przestalam myslec o swojej przyszlosci.mialam dylematy jesli chodzi o studia,ciagle narzekalam,ostatnio nawet mu plakalam,ze jestem beznadziejna(sic!) i nikt mnie nie docenia.czy bylam ta swietna,pewna siebie, otwarta i ZAWSZE usmiechnieta dziewczyna,ktora wypatrzyl kiedys posrod setek innych i uparcie męczyl,az zgodzilam sie na randke?:) nie,juz nia nie bylam,dawno temu o niej zapomnialam.teraz chce,zeby dawna,lepsza JA wrocila.brakuje mi tego poczucia,ze moge wszystko,prawie zapomnialam,jak to jest.i tesknie za tamtymi czasami,ostatnio wszystko krecilo sie wokol ex,spotkania z ex,wyjazdy z ex,ex i jego zycie,moja relacja z ex.teraz czas na mnie.jesli przyciaganie zadziala-w nowym,lepszym zwiazku z ex nie zapomne o sobie.jesli nie zadziala,to i tak mi sie opłaci : ) az nie wiem skad we mnie tyle optymizmu!
Zastanawiam sie czy sposob na odzyskanie eks opisany w pierwszym poscie mozna rowniez zastasowac do innego faceta:) nie do tego z ktorym kiedys bylysmy ale do tego ktory jest obiektem naszych zainteresowan:)przeciez nie wplywamy tu na czyjas wolna wole ale tak zeby ten ktos ze swojej wolnej woli wybral nas:) jaka to roznica czy to nasz eks czy ktos nowy?
Zastanawiam sie czy sposob na odzyskanie eks opisany w pierwszym poscie mozna rowniez zastasowac do innego faceta:) nie do tego z ktorym kiedys bylysmy ale do tego ktory jest obiektem naszych zainteresowan:)przeciez nie wplywamy tu na czyjas wolna wole ale tak zeby ten ktos ze swojej wolnej woli wybral nas:) jaka to roznica czy to nasz eks czy ktos nowy?
Myślę, ze ten sposób nie działa na nikogo
To tylko odnalezienie siebie, po utracie kogoś, kogo stawialiśmy nad własnym JA.
Witam
szukałem dzisiaj filmu "Sekret" i nigdzie go nie mogłem zdobyć.. Byłem (w moim mieście) w wypożyczalni DVD ,w empiku ,w media markt i nie mają / nie dostępny..
Może ma ktoś na sprzedaż ?
Darek poszukaj na youtube albo na chomiku. sciagniesz bez problemu. tylko to ma byc film - wyklad a nie film. powodzenia.
Mam pytanie czy komuś udało się ściagnąc książke jak odzyskac faceta,bo otrzymałam tylko kod i nie moge znależc ,gdzie to wpisac .Prosze o rade.
Każdy tutaj mówi o inwestycji w siebie i rozwoju. tylko, jak ma sie rozwijac czy inwestowac w siebie osoba po 50 , z plusem, raczej chorowita, z marnymi zasobami finansowymi, bez pracy, bez szans na prace. Jak? Ja nie mam pomysłu jak...
Wiesz, moja babcia wyjechała ze wsi polskiej do Australii majac 56 lat i mając naprawdę złe doświadczenia. Ona spała z siekierą pod poduszką... Potem jeszcze była w Ameryce dwa razy. Faceta znalazła, ale się rozstali, bo wolała wrócić na stare śmieci. Dasz radę.
Moja znajoma wyjechała w podobnej sytuacji do Niemiec i tam opiekuje się starszym człowiekiem i jego domem. Sprząta, gotuje, zabiera go do teatru i restauracji, dostaje za to 5 tys zł na miesiąc. Odkłada prawie wszystkie pieniądze, bo na jedzenie on daje kasę a mieszka w ramach pracy.
Inna osoba opiekuje się psem i domem kiedy właściciele wyjeżdżają. Po prostu mieszka w domu, ogląda telewizję i czyta książki a psa do ogrodu wypuszcza. 10 zł za godzinę.
To możliwe.
796 2013-02-15 20:46:38 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-02-15 20:47:27)
Cześć, mam pytanie jak oceniacie szanse na powrót mojego ex w moim przypadku?
Zerwałam z nim w sylwestra. Powodem było to, że mimo obiecywanego wieczoru u niego w nowym mieszkaniu, nic z tego nie wyszło, a nie był to pierwszy raz, ponieważ mój ex potrafi ciągle coś obiecywać i tego nie robić. Wtedy miarka się przebrała. Niestety zrobiłam to w złości i trochę bezmyślnie. Mimo to cały czas mieliśmy kontakt i spotykaliśmy się dalej jak para aż pewnego dnia powiedział mi, że on już nie chce tego kontynuwać i że spotyka się z kimś na razie niezobowiązująco. Od tego czasu błagałam go, prosiłam, poniżałam się aby tylko wrócił. Twierdził że możemy być znajomymi itp. Ogólnie był raczej oschły w relacjach ze mną chociaż cały czas je utrzymywał. Ja powoli zaczęłam się z kimś spotykać choć na razie na zasadach przyjaźni, ta osoba zresztą bardzo mnie wspierała.
Dzisiaj po rozmowie z exem dowiedziałam się, że on coś poczuł do tej drugiej osoby, ale okazało się, że raczej nic z tego nie będzie. Wcześniej cały czas twierdził inaczej. Najgorzej zabolało mnie to, gdy powiedział, że tę osobę poznał przez internet pod koniec grudnia i rozmowaliali tylko niezobowiązujące. Pech chciał jednak, że gdy ja z nim zerwałam to ta osoba zadzwoniła złożyć mu życzenia noworoczne. To sprawiło, że zaczeli więcej rozmawiać i się spotkać, aż w końcu się zauroczył. Jeździł też co tydzień nocować do tej osoby bo była z innego miasta, a ze mną nie chciał tego robić od 8 miesięcy (nie mieszkamy razem). Do tej pory bardzo pragnęłam tego aby wrócił do mnie, ale teraz nie wiem co mam myśleć. W chwili gdy mówił mi, że to koniec, powtarzał także że nadal mnie kocha ale jest nam źle razem, bo on ciągle jest niesłowny a ja przestałam mu ufać i z wyprzedzeniem wmawiałam, że znowu mnie oszuka. Dzisiaj też mówił, że nadal coś do mnie czuje. Zastanawiam się tylko co ja czuje. Przez to co mi dziś powiedział poczułam sie jeszcze bardziej oszukana niż wcześniej. Po pierwsze sam doprowadził do sytuacji, że z nim zerwałam, po drugie dał się od razu komuś innemu omamić, po trzecie oszukiwał mnie co do relacji z tą osobą. Do tego nigdy nie podjął najmniejszego kroku aby naprawił to co stało się w sylwestra.
Czy wybaczylibyście komuś kto w takiej sytuacji od razu poznał nową osobę i się w niej zauroczył? Ja sama nie wiem czy bym potrafiła, ciągle o nim myślę, ale sprawia mi to ból. Dzisiaj cały czas mówił mi że mu smutno, że tamta osoba go olała, nigdy jednak nie powiedział co czuł gdy ze mną zakończył zwiazek i czy mu było ciężko. Co więcej dla tamtej osoby zaangażował sie o wiele mocniej. Ze mną nie rozmawiał np. nigdy 2 godziny przez telefon. Każdy ten drobny szczegół jest jak igła...
Z jednej strony chciałabym aby było jak dawniej, a z drugiej boje się, że gdybym nawet do niego wróciła to już zawsze będą mnie prześladować te myśli, że dla kogoś nowego poświęcił się mocniej niż dla mnie przez 9 miesięcy związku.
Czy miał ktoś podobna sytuację gdy ktoś zostawił go bo zauroczył się w kimś nowym a potem znowu się zeszliście? Jak wyglądał wasz związek po takiej historii?
Witam szukam pomocy... Otóż odeszła ode mnie miłość mojego życia... byłem z nią w 5 letnim związku... z planami na przyszłość...ostatnie 6 miesięcy było złe w naszym związku. odeszła z mojej winy byłem złym człowiekiem,powiedziała, mi że to już koniec...i zdania nie zmieni rozstaliśmy się w styczniu tego roku... ma już kogoś od 2 miesięcy i jest szczęśliwa z nim...a najgorsze ,że go kocha jest w związku ze swoim jeszcze nie dawnym przyjacielem... ...nie kontaktuje się z nią ani ona ze mną..chciałbym się z nią spotkać.Narazie mam związane ręce bo pracuje za granicą. Czy wierzycie jeżeli zastosuje się do Prawa Przyciągania a odzyskanie eks... jak to jest opisane w pierwszym poście Czy jest szansa ,że Ją odzyskam??? zrozumiałem wszystko co zrobiłem źle ,że odeszła ode mnie..chce wszystko naprawić...
Witam szukam pomocy... Otóż odeszła ode mnie miłość mojego życia... byłem z nią w 5 letnim związku... z planami na przyszłość...ostatnie 6 miesięcy było złe w naszym związku. odeszła z mojej winy byłem złym człowiekiem,powiedziała, mi że to już koniec...i zdania nie zmieni rozstaliśmy się w styczniu tego roku... ma już kogoś od 2 miesięcy i jest szczęśliwa z nim...a najgorsze ,że go kocha jest w związku ze swoim jeszcze nie dawnym przyjacielem... ...nie kontaktuje się z nią ani ona ze mną..chciałbym się z nią spotkać.Narazie mam związane ręce bo pracuje za granicą. Czy wierzycie jeżeli zastosuje się do Prawa Przyciągania a odzyskanie eks... jak to jest opisane w pierwszym poście Czy jest szansa ,że Ją odzyskam??? zrozumiałem wszystko co zrobiłem źle ,że odeszła ode mnie..chce wszystko naprawić...
Słuchaj 5 lat to spory okres czasu. No jeśli to ona odeszła z Twojej winy to powinieneś wykazać incjatywe zalezy jeszcze co przeskrobałes. Co do prawa przyciągania to jest tylko skutkiem ubocznym zmiany siebie zmiany na lepsze, dla nie ktorych to zmiana w siebie w tą osobe której nasz partner/partnerka sie zakochal/a. To tak ogółem.
Tak 5 lat to bardzo dużo...porostu powiedziałem zbyt dużo nie przyjemnych słów...w nerwach... Na początku zaproponowała mi przyjaźń... gdy z nią rozmawiałem to mówiłem jej o Tym,że się zmieniłem ,żeby do mnie wróciła... dzwoniłem pisałem dużo,... później się przestała kontaktować.... chciałbym jej pokazać,że mi zależy tylko nie wiem jak... Tli się we mnie iskierka nadziei,że znów się zejdziemy...że im po prostu nie wyjdzie.. zastanawiam się czasami ,czy myśli o mnie tęskni w jakiś sposób... próbuje myślę całymi dniami co zrobić ,żeby to odkręcić...
WYTRWAŁY... Porostu chciałbym się z nią spotkać.... opowiedzieć jej o swojej przemianie... nie raz słyszałem,że ludzi nie da się zmienić. Tak to prawda ,że się nie da... nie ma złych ludzi są tylko złe charaktery... ja swój charakter zacząłem kształtować na lepszy... chciałbym nawiązać z nią jakiś minimalny kontakt i małymi kroczkami przekonać ją o do siebie.... żebyśmy znów się zeszli... nie mam zamiaru wobec niej stosować jakiejś perswazji... podejrzewam,że jej obecny partner tego właśnie użył..... Pokładam duże nadzieje i wiarę w to co wierze... że się uda... pokonać tą barierę.... żeby znów odzyskać Miłość swojego życia bo wiem doskonale ,że to ta Jedyna.....
WYTRWAŁY......Kiedyś mi powiedziała jak jeszcze rozmawialiśmy,że jej obecny partner jest ode mnie lepszy... w kwestii uczuć Oki rozumiem..Że nie mogę jej zaoferować stabilizacji skoro za rok mieliśmy brać ślub i kupić nowy dom...... ale nie zrozumie tego,że ona Piękna po studiach pracująca... Ja rozumiem przysłowie ,że nie ważne jak wyglądasz ważne co masz w środku... ale jej obecny partner łamie tą regułę... jest niski brzydki w skali od 1 do 10 każda kobieta dała by mu co najwyżej 3.. a w dodatku on jeszcze nie ma pracy...nie rozumiem tego...
Młody, Rozumiem że przez ostatni czas dużo się kłóciliście i nie było między wami najlepiej. Nie ma co gdybać stalo się i już. Gdybanie zostaw innym. Moja opinia jest taka, że jeśli kobieta oferuje przyjaźń to znaczy ze uczucie wygasło całkowicie lub po części.
Nie uważam się za żadnego mentora jednak doświadczenie życiowe mnie sporo nauczyło. Widzisz moim zdaniem kobieta jest z facetem bo się przy nim w określony sposób czuje. Nie ważne jaki jest czy gruby czy chudy. Jasne że takie sprawy jak praca są ważne ale w związku musibyć cały czas pielegnowanie uczucia. Byc może to znalazla w nim co nie widziała w Tobie, jest w stanię ja lepiej zrozumieć. Nie mówie ze tak napewno jest bo nie znam konkretnie sytuacji. Też byłem w takiej sytuacji i rozumiem, że emocje Tobą telepią to normalne.
Witam, przeczytałem pierwszy i kilka innych postów i mam dość ciekawe pytanie. Otóż mamy skupić się na sobie i wszystko jest w porządku. Grunt to nie myśleć o niej.
Chwilę później jest powiedziane o afirmacjach w których siebie opisuje jako pełnego szczęścia, radości, jako kogoś kogo eks mogłaby chcieć lub, wyobrażenie sytuacji, gdzie on jest szczęśliwy a ona dzwoni do niego mówiąc, że go kocha
Tu już pojawia się pewna sprzeczność, ponieważ nie mieliśmy o niej w ogóle myśleć . .
Ostatecznie ja to robię tak, że każdy moment staram się skupiać na sobie, robię kaloryferek, mysle o swojej szczęśliwej i pełnej radości przyszłości.
Moje afirmacje wyglądają dokładnie w ten sam sposób jak było to opisane w 1 poście, natomiast wypowiadając imię bardzo łatwo przechodzę do skojarzeń z nią co zamieniam w wyobraźni np na sytuację:
Gdzie jestem ja i opowiadam kilku osobom o tym jak bardzo się zmieniłem, jak świetnie się czuje, jaki jestem szczęśliwy, przez co przeszliśmy i co sie stało, że jesteśmy razem a ona siedzi wśród grona tych znajomych i potwierdza to co mówię . .
Natomiast to zaprzecza temu, że nie mamy o niej myśleć. . Więc prosiłbym kogoś o doprecyzowanie tej myśli, czy dobrze robię ? ![]()
Pozdrawiam gorąco wszystkich ![]()
Mysle, że to dość proste pytanie
czy mogę prosić o jakąś krótką odpowiedź ?
pozdrawiam i z góry dziękuje
Witam, przeczytałem pierwszy i kilka innych postów i mam dość ciekawe pytanie. Otóż mamy skupić się na sobie i wszystko jest w porządku. Grunt to nie myśleć o niej.
Chwilę później jest powiedziane o afirmacjach w których siebie opisuje jako pełnego szczęścia, radości, jako kogoś kogo eks mogłaby chcieć lub, wyobrażenie sytuacji, gdzie on jest szczęśliwy a ona dzwoni do niego mówiąc, że go kochaTu już pojawia się pewna sprzeczność, ponieważ nie mieliśmy o niej w ogóle myśleć...
Albo ta swoja domniemana sprzecznoscia sam sobie przeczysz odpowiadajac powyzej w poscie na wlasne pytanie albo ja zle cos czytam...
Ostatecznie ja to robię tak, że każdy moment staram się skupiać na sobie, robię kaloryferek, mysle o swojej szczęśliwej i pełnej radości przyszłości.
Moje afirmacje wyglądają dokładnie w ten sam sposób jak było to opisane w 1 poście, natomiast wypowiadając imię bardzo łatwo przechodzę do skojarzeń z nią co zamieniam w wyobraźni np na sytuację:
Gdzie jestem ja i opowiadam kilku osobom o tym jak bardzo się zmieniłem, jak świetnie się czuje, jaki jestem szczęśliwy, przez co przeszliśmy i co sie stało, że jesteśmy razem a ona siedzi wśród grona tych znajomych i potwierdza to co mówię . .
Natomiast to zaprzecza temu, że nie mamy o niej myśleć. . Więc prosiłbym kogoś o doprecyzowanie tej myśli, czy dobrze robię ?
Nie wiem drogi przyjacielu, czy mozna przezwyciezyc wlasne wady ale za to doskonale wiem, ze mozna sie bardzo zniechecic do wlasnych zalet, zwlaszcza dostrzegajac je u innych.
Ostatni punkt mówi o tym, żeby zadzwonić i zasugerować spotkanie. Okej, ale co kiedy ex nawet nie odbierze telefonu ? Kiedy jest w nowym związku ? Czy to w porządku wtedy stosować 'metodę przyciągania' ?
czekam na polskie tłumaczenie moze sie przydac
808 2013-05-05 00:10:16 Ostatnio edytowany przez Klernik (2013-05-05 00:16:14)
Zoltazapalniczka
Kazdy ma wolną wolę, wiec możesz na nią wpłynąć ale nie zmienisz jej zdania na siłę, to zależy od tego czy będzie chciała je sama zmienić czy też nie. . Może sie udać acz nie musi według mnie . . Musialbys pokazac bardzo ze sie zmieniles np na fb jakies fotki na ktorych Cie nie pozna itp ![]()
Co do czy to jest w porządku? No słuchaj to spytaj sam siebie czy według Ciebie w porządku jest rozwalać kogoś związek byle samemu osiągnąć swój
To tylko kwestia moralności . . Osobiście zostawiłbym to, ale zrobisz jak uważasz. Sam jestem w nietypowej sytuacji ale zmieniłem już bardzo mocno nastawienie do siebie i choć się nie spodziewałem dziś widziałem pierwszy efekt
Zastanawialem sie tylko czy dobrze to robie, ale w pewnym momencie poczułem sie naprawde zajebiście z tym mysleniem i jestem prawie pewien, że to jest to. Poza tym podoba mi się moja zmiana, nowy styl i inne : )
pozdrawiam Cie
Bags
Dzieki za odpowiedź, miałem namyśli, że jak wypowiadam jej imie w afirmacjach to o niej myślę a miałem kompletnie tego nie robić, ale doszedłem do wniosku, że to po prostu chodzi o to aby skupić w tej myśli uwage na swojej zajebistości i swoim szczęściu ![]()
Co do zniechęcania się akurat nie ma co się martwić . Jestem osobą, która wyjątkowo dąży do obranego celu bez względu na przeszkody. Jestem wstanie stanąć na głowie żeby to zrobić, więc taki kaloryferek, siłownia, basen to formalność ![]()
PS Trzeba coś robić , nie będziemy sie nudzic no nie? ![]()
Racja..tyle , że ten związek ma mało wspólnego z moralnością- nowa laska mojego ex wpieprzyła się w nasze życie doskonale wiedząc , że jesteśmy razem i jak potem usłyszałam, cytuje ' w ogóle jej to nie przeszkadza' . Niestety fb nie da rady, mam wszystko zablokowane..ehh czas skupić się na sobie, co ma być to będzie
Życzę wszystkim powodzenia i wytrwałości no i pozytywnego przyciągania
!!
Dokładnie Cie rozumiem
Mój związek rozwaliła koleżanka mojej eks, która mnie nie lubiła. No cóż takich tylko tasakiem hehe
Bywa, ja wiem, że teraz dużo się u mnie zmieniło i to jest zajebiste. Naprawde świetnie się z tym czuje ![]()
Jeśli chcesz napisz na maila gg, powspieramy się nawzajem ![]()
Wszystkim również życzę powodzenia ! ![]()
hejj może troszke odświeżę wątek ![]()
otóż zerwał ze mną facet (wielka miłość,pojawił się nagle,byliśmy w ukryciu itd) ale ja niestety dostałam depresję i on tego nie wytrzymał-zerwał powiedział,że nie chce tego,bo cały czas płacze,ale zaczęłam się leczyć tuż przed zerwaniem, jest już lepiej,już miesiąc się leczę i widzę efekty.
Chciałabym go przyciągnąć,wię wyobrażam sobei codziennie jak do mnie pisze i już sobie wyobrażam jego słowa,ale też zajęłam się trochę sobą, gadam z innymi facetami flirtuje,nieskromnie poiwiem,że powodzenie mam,ale to żaden z nich nie jest dla mnie,także się modlę do Boga o powrót a konkretniej o szanse bym M przyjął mnie spowrotem,bym mogła pokazać,że się zmieniłam i znów jestem "śmieszką" w której się zakochał...
Witam, może odpiszę moją beznadziejną sytuację.
Zerwała zemną dziewczyna po 5 latach związku,przez pięć tych lat były i dobre i złe dni, złe to raczej moja wina przez pewien okres byłem strasznym sk****synem, dochodziło nawet do tego, że ja popchnąłem czy uderzyłem. Nie robiłem tego celowo czy dla zabawy lecz aby czemuś zapobiec, podczas spięć mówiła co jej ślina na język przyniesie, robiła nie mądre rzeczy, chciała się zabijać, uciekać no same głupoty, moja przemoc była po to aby temu zapobiec. Było to po roku związku, a mimo wszystko chciała ze mną być.
Kolejny problem to to że jestem barmanem i mam duży kontakt z ludźmi i kobietami, była okropnie zazdrosna do 3 lat związku, później jej przeszło. Pierwsze trzy lata oceniam jako związek gówniarzy. Natomiast ostatnie dwa lata wydawały się, że wszystko jest na dobrej drodze, wspólne mieszkanie i praca za granicą 7 miesięcy. Ostatni rok już mówiła o rozstaniu, nawet odegrała scenkę z innym chłopakiem, żebym był zazdrosny, nic konkretnego tylko spotkanie, tak abym wiedział i widział. Twierdziła, że o nią nie dbam, i miała rację, nie szanowałem jej tak jak na to zasługiwała. Byłem zimny, oschły i zajmowałem sie tylko firmą, która teraz po zerwaniu widniej na nią a prowadzę ją ja. Mamy kontakt ze względu na firmę. Żyliśmy normalnie, nagle kogoś poznała i zostawiła mnie dla niego. Bardzo ja kocham i martwię się o nią, ma 23 lata jest na pierwszym roku studiów, bardzo się zmieniła dużo hip hopu słucha, przestała dbać o zdrowie, a zapomniałem jakieś 2 miesiące temu lekarz powiedział nam, że na 95% nie będziemy mogli mieć dzieci, oboje bardzo je kochamy. Coraz częściej pali trawę, pije alkohol, pojawiają się już tatuaże. Pochodzi z dobrej rodziny, ojciec bardzo wysoko w polskiej policji. Jest zafascynowana tamtym nowym facetem, który pali papierosy czego razem nie znosiliśmy. Jest skejtem a do takich twierdziła, że sie zraziła jeszcze przed nami i ma 25 lat. Nie wiem co mam robić, na początku ją błagałem, płakałem. Powiedziała ze chce być z tamtym. Są razem dwa tygodnie, ciągle na telefonie, ciągle jej coś obiecuje, a ona olewa pracę. Wydaje mi się, że wpadła w złe towarzystwo, tylko czy ja mogę jej pomóc? Jak? Dalej ją kocham, uświadomiłem sobie, że jej nie szanowałem. Nie popełnię już nigdy tego błędu. Mam czekać, aż im coś się popsuje, ten facet ma nie ciekawą opinie, ćpun, pijak i lump. Mam stać z boku, mam zając sie sobą, robię to! Kocham ją na pewno, ale nie wiem czy chciał bym z nią być po tym jak mnie zostawiła dla innego i duża cześć mojej i jej rodziny o tym wie i wcale tego nie pochwalają.
Jak by ktoś miał coś do napisania co może mi pomóc to bardzo proszę piszcie.
któs odpisze? ![]()
któs odpisze?
Jesli przez 5 minut nie potrafisz do czegos sie przyznać/czegos zmienic/cos porzucić, to te 5 min. jest bezpowrotnie stracone. Rozumiesz??? Poza tym odpowiedzi na Twoj problem juz sa juz tu dane - tez i w moich postach - musisz tylko inaczej zredagować pytania. A nawet zdecydowanie uważniej przeczytać ten wątek i debaty w nim zawarte. lolo997 Ciebie tez to dotyczy, bo nie qmacie ideii przesłania tego wątku.
Może i nie kumam, przeczytałem dwa razy!
Problem ciągle jest, pomoże ktoś? Nie chodzi o magię, po prostu chcę wiedzieć co inni myślą na temat takich sytuacji. Kto chciałby coś napisać, doradzić czy wylać na mnie kubeł zimnej wody chętnie zapraszam.
Wydaje mi się, że nie zajmujesz się sobą skoro masz tyle szczegółowych informacji na temat tego co się z nią dzieje i kim jest jej nowy chłopak.. ale rozumiem, że to raczej naturalna ciekawość która dopada każdą porzuconą osobę. Co możesz zrobić ?Najgorsze jest to , że nic. Nie przeżyjesz życia za nią, to są jej błędy , tylko i wyłącznie ona może decydować co robi ze swoim życiem. Twoje rady i troska na nic się nie w tym momencie nie przydadzą. Czekaj, uśmiechaj się, rób coś dla siebie, żyj.. a może kiedyś przyjdzie taki moment, że ona będzie potrzebowała Twojego wsparcia , a wtedy będziesz, silniejszy i mądrzejszy
Powodzenia !
Ciekawość też ale 2 miesiące temu przepisałem na nią firmę( nie chodzi o to, że się boję, że zabierze mi firmę, pieniądze i pójdzie z tamtym facetem, o tym pomyślałem i jest wszystko bezpieczne to ja pracuję i nikt nie może mnie zastąpić.) Widujemy się raz w tygodniu, łącza nas sprawy zawodowe. W tym momencie listonosz przyniósł pocztę dla niej i coś jest codziennie, jak można zapomnieć?
(
Całe życie modra i poukładana, jak można z dnia na dzień wszystko zostawić, zakochała się w moim przeciwieństwie? razem gardziliśmy takimi ludźmi a Ona już strasznie, a teraz....
Powiedzcie mi kobiety, panowie tez jak wiedzą, czy coś z tego jeszcze może być? Nie chce prostej odpowiedzi, bo sam znam odpowiedź!
Czy potrafi zapomnieć o krzywdach które ją ze mną spotkały. Wiele mnie ta sytuacja nauczyła, szkoda, że tak późno. Dodatkowo jej rodzina ciągle się ze mną kontaktuje i namawiają, żebym coś zrobił, a co ja mogę zrobić? Woli innego:((
Powiedzcie mi kobiety, panowie tez jak wiedzą, czy coś z tego jeszcze może być? Nie chce prostej odpowiedzi, bo sam znam odpowiedź!
Czy potrafi zapomnieć o krzywdach które ją ze mną spotkały. Wiele mnie ta sytuacja nauczyła, szkoda, że tak późno. Dodatkowo jej rodzina ciągle się ze mną kontaktuje i namawiają, żebym coś zrobił, a co ja mogę zrobić? Woli innego:((
cześć, dawno Cię nie było
ale widać, że nadal żyjesz w więzieniu swojego związku, pytasz się co robisz źle... hmmm, to może wymienię na początek co robisz dobrze, tak będzie krócej:
no to by było na tyle.
Z tego wszystkiego jawi się jedno - nie rozmawiacie ze sobą - owszem wymieniacie zdania - ale to puste znadnia, bez nici porozumienia i woli zrozumieni, w dodatku każde z Was nastawione jest na szukanie tego, do czego można się przyczepić. Mętlik i brak perspektyw zdrowego układu w przyszłości. To trwa za długo. To wygląda na wir, który Was wciąga.
Cześć! Chciałem podzielić się moim spostrzeżeniem na temat prawa przyciągania. Jak nie trudno się domyślić natknąłem się na ten temat z powodu rozstania z dziewczyną. Na początku byłem bliski kupna jednego z wielu poradników, ale jak zobaczyłem ile tego jest, to się ogarnąłem
Po przeczytaniu pierwszego posta, poczułem napływ optymizmu, chociaż do końca nie wiedziałem o co chodzi z pp. Po obejrzeniu Sekretu stwierdziłem, czemu nie, warto spróbować. Już samo to jest dziwne, bo zazwyczaj nie wierzę w żadne bajki a tym bardziej, które mają na celu zarobek (patrz poradniki jak odzyskać). Przekonało mnie to, że dwa dni wcześniej bardzo mocno myślałem o mojej byłej i nagle wsiadła do autobusu, którym akurat jechałem. Nie zauważyła mnie, ale teraz uważam, że to dobrze. Po obejrzeniu Sekretu od razu to skojarzyłem. Aby przetestować, czy to działa, znalazłem na stronie polecenia, aby wyobrazić sobie błękitne piórko (wiem dziwne) i spróbować je przyciągnąć. Poważnie się na tym skupiłem i w ciągu 2 dni takowe zobaczyłem. Fakt, nie jestem pewien czy było do końca błękitne, bo mogło zadziałać placebo, ale tak czy siak nie często widuje jakiekolwiek pióra. Inna sprawa, postanowiłem odnowić kontakt ze starym kumplem. Jakoś zbierałem się, żeby do niego napisać, aż tu nagle widzę sms'a właśnie od niego, że akurat będzie w mojej okolicy i można by się spotkać. Chciałbym podkreślić, że od dłuższego czasu nie utrzymywaliśmy żadnego kontaktu.
Jakie są moje wnioski? Wszystko siedzi w podświadomości. Jeśli rzeczywiście czegoś chcemy to nie wystarczy, że tak myślimy. To się powinno czuć. Nie ma żadnych ale, za i przeciw. Tak po prosto będzie (nie, musi być).
Jeszcze jedna ważna rzecz. Nie można się spodziewać, że to co sobie wymyślimy to przyjdzie wprost, albo dokładnie o tej czy o tej godzinie. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, ale warto
Gorąco polecam książkę Joe Vitale'a "Klucz do sekretu". Świetne uzupełnienie, a raczej wyjaśnienie. Nie aż tak sielankowo jak w Sekrecie i dokładniej pokazuje jak korzystać z prawa przyciągania.
Przeczytałem wszystkie posty od początku istnienia tego tematu - każdą wypowiedź słowo po słowie. Ściągnąłem wszystkie poradniki i te za kasę i te za darmo. Odpowiedź jest tylko jedna kochajmy, nie krzywdźmy a przede wszystkim prawda nie ważne czy dobra czy zła ale gdy jest szczerze mówiona. Jeśli kogoś straciliśmy i jeśli nas zostawiono to jest to prawda zasłużyliśmy na to i nic ani nikt nie jest w stanie tego nam napisać co zrobić by wrócić. Cierpliwość i wiara w miłość to jest klucz a nie to co proponują w książkach - manipulacja to pierwszy krok do rozwalenia tego ponownie. Osobiście wiem dobrze kiedy i gdzie popełniłem błąd i dlaczego - jeśli umiesz wyciągnąć wnioski jesteś na dobrej drodze a jeśli ufasz poradnikom to czekaj i nie odzywaj się a na pewno ktoś zatęskni - ja w to nie wierze, Wierzę w siebie i w prawdę wobec partnera.
Niewiem czy w tym temacie ktos tu jeszcze pisze, ale przeczytałam wszystko i powiem tyle, że wierze w to całe prawo przyciągania i naprawde nie wystarczy o czymś , tylko myślec, ale to czuć. Zdarza mi się, że staram się myśleć negatywnie, a czuć dobrze, więc nic złego nie przyciągam. Gdy dobrze myśle, a niepotrafie dobrze się poczuć, przyciagam to co złe. CO do odzyskiwania kogokolwiek , to przychodzi mi to naturalnie. Przyciągam swoich byłych w różnych sytuacjach życiowych , nawet tych , z których ja opuściłam . Najlepsze w tym wszystkim jest to , że jakieś pół roku temu , gdy przeczytałam ten wątek, myślałam o moim ostatnim poważnym partnerze, który odszedł z mojej winy . Starałam się go w wszelaki sposób przyciągnąć. Udawało mi sie to, często do mnie dzwonił porozmawiać, pisał na fb raz wyszliśmy na piwo , po alkocholu wyznawał miłość itd, no ale nic z tego nie wychodziło i niewychodzi do tej pory , mimo, że nadal za nim tęsknie. Natomiast zamiast niego, przyciagłam do swojego życia, jeszcze wcześniejszego , na którym chyba mi nie zależy, choć sama tego do końca pewna w tym momencie nie jestem. Przyciągnełam, tego o którym myślałam tylko przelotnie i nawet niechciało by mi sie na niego naciskać, a powrót do niego , nawet przez myśl mi nieprzeszedł do tej pory. Uważam teraz, że jeśli naprawde czegoś chcemy, niewolno nam całej uwagi temu poświęcać , chcieć tego, ale najlepiej o tym zapomnieć, stawiać siebie na przodzie i tylko siebie. Ja teraz sobie myślę, na temat mojego ex tak- Fajnie by było gdybyśmy byli ze sobą od nowa, bo świetnie spędzaliśmy razem czas, czułam się przy nim jak książniczka i był najfajniejszą osobą jaką spotkałam , ale jeśli nei chce wrócić, to nie , bez niego też sobie poradze. Może z takiego sposobu myślenia mi coś wyjdzie. Jeśli wyjdzie dam znać:)
Cześć, mam pytanie jak oceniacie szanse na powrót mojego ex w moim przypadku?
Zerwałam z nim w sylwestra. Powodem było to, że mimo obiecywanego wieczoru u niego w nowym mieszkaniu, nic z tego nie wyszło, a nie był to pierwszy raz, ponieważ mój ex potrafi ciągle coś obiecywać i tego nie robić. Wtedy miarka się przebrała. Niestety zrobiłam to w złości i trochę bezmyślnie. Mimo to cały czas mieliśmy kontakt i spotykaliśmy się dalej jak para aż pewnego dnia powiedział mi, że on już nie chce tego kontynuwać i że spotyka się z kimś na razie niezobowiązująco. Od tego czasu błagałam go, prosiłam, poniżałam się aby tylko wrócił. Twierdził że możemy być znajomymi itp. Ogólnie był raczej oschły w relacjach ze mną chociaż cały czas je utrzymywał. Ja powoli zaczęłam się z kimś spotykać choć na razie na zasadach przyjaźni, ta osoba zresztą bardzo mnie wspierała.
Dzisiaj po rozmowie z exem dowiedziałam się, że on coś poczuł do tej drugiej osoby, ale okazało się, że raczej nic z tego nie będzie. Wcześniej cały czas twierdził inaczej. Najgorzej zabolało mnie to, gdy powiedział, że tę osobę poznał przez internet pod koniec grudnia i rozmowaliali tylko niezobowiązujące. Pech chciał jednak, że gdy ja z nim zerwałam to ta osoba zadzwoniła złożyć mu życzenia noworoczne. To sprawiło, że zaczeli więcej rozmawiać i się spotkać, aż w końcu się zauroczył. Jeździł też co tydzień nocować do tej osoby bo była z innego miasta, a ze mną nie chciał tego robić od 8 miesięcy (nie mieszkamy razem). Do tej pory bardzo pragnęłam tego aby wrócił do mnie, ale teraz nie wiem co mam myśleć. W chwili gdy mówił mi, że to koniec, powtarzał także że nadal mnie kocha ale jest nam źle razem, bo on ciągle jest niesłowny a ja przestałam mu ufać i z wyprzedzeniem wmawiałam, że znowu mnie oszuka. Dzisiaj też mówił, że nadal coś do mnie czuje. Zastanawiam się tylko co ja czuje. Przez to co mi dziś powiedział poczułam sie jeszcze bardziej oszukana niż wcześniej. Po pierwsze sam doprowadził do sytuacji, że z nim zerwałam, po drugie dał się od razu komuś innemu omamić, po trzecie oszukiwał mnie co do relacji z tą osobą. Do tego nigdy nie podjął najmniejszego kroku aby naprawił to co stało się w sylwestra.
Czy wybaczylibyście komuś kto w takiej sytuacji od razu poznał nową osobę i się w niej zauroczył? Ja sama nie wiem czy bym potrafiła, ciągle o nim myślę, ale sprawia mi to ból. Dzisiaj cały czas mówił mi że mu smutno, że tamta osoba go olała, nigdy jednak nie powiedział co czuł gdy ze mną zakończył zwiazek i czy mu było ciężko. Co więcej dla tamtej osoby zaangażował sie o wiele mocniej. Ze mną nie rozmawiał np. nigdy 2 godziny przez telefon. Każdy ten drobny szczegół jest jak igła...
Z jednej strony chciałabym aby było jak dawniej, a z drugiej boje się, że gdybym nawet do niego wróciła to już zawsze będą mnie prześladować te myśli, że dla kogoś nowego poświęcił się mocniej niż dla mnie przez 9 miesięcy związku.
Czy miał ktoś podobna sytuację gdy ktoś zostawił go bo zauroczył się w kimś nowym a potem znowu się zeszliście? Jak wyglądał wasz związek po takiej historii?
Nie miałam nigdy z czymś takim do czynienia,ale Ci powiem jedno Kochana nie wracaj do niego!!! Wraca, bo tamta go olała, a gdyby nie olała to pewno by Cie nie znał
A jak pojawi się jakaś nowa osoba to znowu postąpi tak samo. Przykre to jest, gdy ktoś kogo się kocha traktuje cie jak koło zapasowe
Trzymaj się i nie pozwól, by Cie traktowano jak zabawkę..
823 2013-06-11 02:40:31 Ostatnio edytowany przez MegaPola69 (2013-06-11 03:01:14)
Witam, może odpiszę moją beznadziejną sytuację.
Zerwała zemną dziewczyna po 5 latach związku,przez pięć tych lat były i dobre i złe dni, złe to raczej moja wina przez pewien okres byłem strasznym sk****synem, dochodziło nawet do tego, że ja popchnąłem czy uderzyłem. Nie robiłem tego celowo czy dla zabawy lecz aby czemuś zapobiec, podczas spięć mówiła co jej ślina na język przyniesie, robiła nie mądre rzeczy, chciała się zabijać, uciekać no same głupoty, moja przemoc była po to aby temu zapobiec. Było to po roku związku, a mimo wszystko chciała ze mną być.
Kolejny problem to to że jestem barmanem i mam duży kontakt z ludźmi i kobietami, była okropnie zazdrosna do 3 lat związku, później jej przeszło. Pierwsze trzy lata oceniam jako związek gówniarzy. Natomiast ostatnie dwa lata wydawały się, że wszystko jest na dobrej drodze, wspólne mieszkanie i praca za granicą 7 miesięcy. Ostatni rok już mówiła o rozstaniu, nawet odegrała scenkę z innym chłopakiem, żebym był zazdrosny, nic konkretnego tylko spotkanie, tak abym wiedział i widział. Twierdziła, że o nią nie dbam, i miała rację, nie szanowałem jej tak jak na to zasługiwała. Byłem zimny, oschły i zajmowałem sie tylko firmą, która teraz po zerwaniu widniej na nią a prowadzę ją ja. Mamy kontakt ze względu na firmę. Żyliśmy normalnie, nagle kogoś poznała i zostawiła mnie dla niego. Bardzo ja kocham i martwię się o nią, ma 23 lata jest na pierwszym roku studiów, bardzo się zmieniła dużo hip hopu słucha, przestała dbać o zdrowie, a zapomniałem jakieś 2 miesiące temu lekarz powiedział nam, że na 95% nie będziemy mogli mieć dzieci, oboje bardzo je kochamy. Coraz częściej pali trawę, pije alkohol, pojawiają się już tatuaże. Pochodzi z dobrej rodziny, ojciec bardzo wysoko w polskiej policji. Jest zafascynowana tamtym nowym facetem, który pali papierosy czego razem nie znosiliśmy. Jest skejtem a do takich twierdziła, że sie zraziła jeszcze przed nami i ma 25 lat. Nie wiem co mam robić, na początku ją błagałem, płakałem. Powiedziała ze chce być z tamtym. Są razem dwa tygodnie, ciągle na telefonie, ciągle jej coś obiecuje, a ona olewa pracę. Wydaje mi się, że wpadła w złe towarzystwo, tylko czy ja mogę jej pomóc? Jak? Dalej ją kocham, uświadomiłem sobie, że jej nie szanowałem. Nie popełnię już nigdy tego błędu. Mam czekać, aż im coś się popsuje, ten facet ma nie ciekawą opinie, ćpun, pijak i lump. Mam stać z boku, mam zając sie sobą, robię to! Kocham ją na pewno, ale nie wiem czy chciał bym z nią być po tym jak mnie zostawiła dla innego i duża cześć mojej i jej rodziny o tym wie i wcale tego nie pochwalają.
Jak by ktoś miał coś do napisania co może mi pomóc to bardzo proszę piszcie.
Nie masz beznadziejnej sytuacji, znam gorsze. Niestety, ale musicie oboje dorosnąć. Ona ma dopiero 23lata! Przecież to jeszcze tak naprawdę dziecko. Wy, młodzi ludzie zamiast w tym wieku spotykać się z przyjaciółmi, szaleć oczywiście z umiarem, poznawać ludzi już szybko zaczynacie bawić się w dom i potem właśnie tak wychodzi jak wychodzi, że osoba z wiekiem dziecinnieje. Weź się nią nie przejmuj tylko wyjdź, zabaw się i poznaj kogoś, choćby ot tak do rozmowy
Poszukaj też w sobie jakiejś pasji i zajmij się tym, a zaraz o niej zapomnisz
Najlepszym lekarstwem na odkochanie jest nowa miłość, która nadejdzie wtedy, gdy nie będziesz się tego spodziewał, bo to spada na człowieka w najmniej oczekiwanym momencie. A jej daj w spokoju dorosnąć
:)
Pewnie masz rację, tylko nie chciał bym aby sobie zniszczyła życie, już się pojawiają koszulki typu "smokin joints & vodka drinkin" oraz spodnie z klinem oraz dużo towaru przy sobie. Kiedyś była elegancką kobietą na miarę menadżerki dużej firmy. Teraz jest na dnie, dzwoni do mnie ostatnio częściej, nawet w nocy. Nie okazuję jej żadnego zainteresowania, raczej się śmieję z jej wyglądu i zachowania. Mam znaleźć sobie pasję? Zacząłem ćwiczy w domu, taki trening domatora, zdrowo jej i czuje się lepiej. Jak wcześniej pisałem, jestem barmanem. Miałem z tym skończyć, trochę dla miej, trochę dla siebie, żeby mieć więcej czasu w weekend dla niej i siebie. Aż tu nagle propozycja z najlepszej restauracji w naszej okolicy abym został tam barmanem i zajął się obsługą gości zagranicznych w hotelu ****. Kompletnie nie wiem co robić, brać tą robotę? Nie będę miał czasu dalej w weekend a Ona powiedziała mi, że nienawidzi mojego barmaństwa, nigdy nie była zadowolona jak to robię. Praca w nocy z kobietami i takie tak. Zawsze chciała żebym miał normowany czas pracy.
Mam też dróg opcję wyjazd za granice do Norwegi w październiku. Dobra kasa, ale robota gówniana. Teraz jak ją widzę po tej przemianie to już mi się tak nie podoba, szanowałem ją za inne rzeczy. Owszem ja nie jestem święty, byliśmy razem w Holandii 7 miesięcy i tez przypale, ale nie przesadzam z tym nie utożsamiam się, a ona się zachowuję jak by wszystkim chciała o tym powiedzieć. Zastanawiam się czy napisać do niej list i wytłumaczyć jej wszystko i nakierować ją, że nie jest na właściwej drodze.
a ja mam takie pytanie...
czy to,że mam wrażenie,że on o mnie myśli,to może być jakiś "znak",czy coś mówić? czy mój umysł płata mi figle?
proszę o odpowiedż ![]()
Podciagam watek w gore. ![]()
Podciagam watek w gore.
I jakie wnioski??? ![]()
Witam. Mam pytanie, sprawa jest poważna... czy w tym wypadku: http://www.netkobiety.pl/t52233.html Prawo ma jakąś rację bytu?
Ja mam taką swoją zakręconą historię do opowiedzenia i proszę o rady. Byłem z dziewczyną 1.5 roku. Na początku wiele rozmów, takich gier docierania do siebie, to ją bardzo kręciło, jak się później dowiedziałem. Ona zakochała się totalnie we mnie. Jestem jej ideałem jeśli chodzi o wygląd, charakterem też jej bardzo odpowiadam. Zawsze czuła się przy mnie swobodnie, naturalnie, bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Niestety, pewnego razu z czystej głupoty zacząłem gadać tak po prostu z jakimiś dziewczynami na necie. Byłem wkurzony na nią, że nie przeniesie się do Warszawy i że będziemy musieli przez co najmniej rok żyć w związku na odległość, a ja byłem do tego bardzo sceptycznie nastawiony. Ona to wszystko odkryła, już wtedy był mega kryzys, ale wydawało mi się, że go zażegnaliśmy. Jeszcze przed tym odkryciem przez nią moich pogadanek z innymi, zaczepił ją taki jeden koleś w metrze (którego szczerze nienawidzę). Zaproponował jej namalowanie portretu, ona go zbyła wtedy. Po mojej akcji dodała go na fb i zaczęła gadać. Między nami było wszystko w porządku już wtedy, ale ja zauważyłem to, że z nim rozmawia i... zacząłem ją śledzić za pomocą pewnego programu. Dowiedziałem się, że on pisze jej coś w stylu, obejrzymy razem film, jesteś urocza i inne takie pierdoły. Zacząłem mieć obsesję. 3 miesiące tak z nim gadała, spotkała się w tajemnicy z nim w jego pracowni, on próbował ją pocałować, ona wtedy wybiegła ponoć mega zakłopotana. W końcu nie wytrzymałem i powiedziałem jej, że ma skończyć tą znajomość. I tak się stało. Zaczęła znowu się sielanka przez następne miesiące. Ale ja byłem już mega zakręcony, ciągle wiedziałem co ona pisze na kompie, z kim, kiedy. Odkryła też i to. Wkurzenie totalne, kazała wykasować. Jeszcze byliśmy razem, przeprowadziłem się do jej mieszkania. Miałem wtedy beznadziejny okres, nie szło mi z moją pasją, popadłem w marazm. W końcu powiedziała, że źle się czuję w tym związku. Koniec. Wyprowadziłem się, jeszcze jakiś kontakt był, niby koleżeński, ale nie mogłem znieść, myśli, że ona spotyka się z jakimś gostkiem. Znalazła go bardzo szybko na portalu randkowym i zaczęli ze sobą kręcić. Doszło do fizyczności, oralnej tylko. Ja na początku załamany, ale wziąłem dupę w troki i sam sobie znalazłem jakąś dziewczynę. 2 tygodnie bez kontaktu, nawet zapomniałem na trochę, lecz później nie wytrzymałem. Tamta dziewczyna nie równała się z moją kobietą. Zaczęliśmy się znowu spotykać. Skończyliśmy w tym samym czasie z naszymi dotychczasowymi "partnerami" i doszło między nami znowu do fizyczności, też tylko oralnej, bo ona powiedziała, że seks pełny tylko w związku, a ona nie czuje jeszcze tego. No dobra, czekam. Zacząłem się mega starać, jak nigdy dotąd. Miałem jednak nadal w cholerę wątpliwości. Znowu zacząłem ją śledzić. Okazało się, że jak byliśmy na koncercie, to ona ciągle wpatrywała się w pewnego gitarzystę i pisała swojej przyjaciółce, jaki on śliczny, chcę mu dać znak itp. Poczułem się załamany, mimo iż sam wróciłem do starych nawyków. Jeszcze napisała, że szkoda, że tamten koleś sprzed roku nie potrafi się odzywać. Nakrzyczeliśmy, nawrzeszczeliśmy na siebie, ja wtedy wysłałem jej wiadomość, by więcej do mnie nie pisała, koniec totalny. Ale i tak odpisała, mnie coś tknęło i zacząłem drążyć temat. Napisałem, dlaczego nie potrafimy zachowywać się jak dorośli itd. rozmawiajmy szczerze. Spotkaliśmy się u niej w mieszkaniu. Dużo łez, dużo wielkich rzeczy. Ja napisałem jej piękny wiersz, ona podarowała mi zeszyt ze swoimi przemyśleniami, z którego wynikało, że się boi, ale nadal coś do mnie czuje. Zaczęła się znowu sielanka. Potem nagle rano mówi mi, że może potrzebny jest dystans, że tak tydzień na przemyślenie. Okazało się, że napisał do niej koleś sprzed roku, ja znowu to sprawdziłem, ona dowiedziała się o programie. Ja wtedy w płacz, że nie zrobię tego więcej itd. Znowu problem. I od tego momentu ona zaczęła się z nim spotykać, boli mnie to strasznie. Mówi, że niby po koleżeńsku, że ona teraz nie wierzy w związek, że nie chce się w nic angażować. Ja już nie wiedziałem co robić. Wpadłem na głupi pomysł. Jechałem pociągiem na pogrzeb dziadka do swojego miasta i ona napisała "Zdążyłeś?", a ja ni z tego ni zowego piszę, że pomyliłem pociągi, że jadę do Berlina, że może to przeznaczenie i nigdy się więcej nie zobaczymy, życzę Ci szczęścia z tym gościem itd. Ona wpadła wtedy w mocno emocjonalny stan, pisała, że nic do niego nie czuje, nie szaleje za nim, ja w zaparte. Niestety odkryła, że to ściema, jest bardzo przenikliwą i niegłupią osobą, a ja właśnie często głupio postępuje emocjonując się strasznie. Napisałem, że chciałem coś sprawdzić, czy jej na mnie naprawdę jeszcze zależy, bo szczerej odpowiedzi nie mogę z niej wydobyć. No i zablokowała numer, wykasował fb, ja wtedy w ryk, wielkie cierpienie i piszę, dobijam się, nawet do przyjaciółki napisałem, by moja miła mnie tak nie zostawiała. W końcu się odezwała i kolejna karuzela. Tu spotkanie na luzie, później smsy, że to nienormalne itd. Dzisiaj też coś takiego napisała. W końcu nie wytrzymałem, pożyczyłem jej szczęścia, uznałem, że to nie miało sensu, choć wcale tak nie miałem na myśli, ale chciałem zmienić swoje postępowanie. Czy po takich akcjach jest jeszcze nadzieja?? Stosować tę metodę opisaną w temacie?? Dodam, że cholernie ją kocham, odpowiada mi w niej wszystko, jest świetną partnerką, tylko niestabilną emocjonalnie, ale to przez swoją matkę, która moim zdaniem ma coś na serio z głową. Myślę, że ona też mnie kocha, tylko nie chce się przyznać. Kilka razy mi to mówiła, później się wypierała tego. Kompletnie nie mogłem pojąć jej, to jest jakiś człek nie do ogarnięcia. Spróbowałbym zebrać w sobie siły, żeby przestać się z nią kontaktować, choć przyznam, że oprócz niej, nie mam nikogo. To bardzo, ale to bardzo bliska mi osoba. Najważniejsza obok rodziny. Nie wiem, czy potrafię. Poza tym, boję się, że jak usunę się w cień, to ona zacznie z tym gościem, którego nienawidzę. Z drugiej strony, to jest typ, który ma mnóstwo koleżanek i tak podrywa kobiety, na tą swoją artystyczną duszę. Mam nadzieję tylko, że moja eks nie jest naiwną dziewczynką. Bardzo pragnąłbym znowu z nią być, tylko, czy się uda, oto jest pytanie.
Świadoma kreacja rzeczywistości nie jest po to, żeby zniewolić drugą osobę, ale odnaleźć taką, która do nas pasuje. Marketingowa otoczka jaką Amerykanie dodali do prawa przyciągania wprowadziła dużo zamieszania. Jak chcecie lepiej te rzeczy zrozumieć to polecam hunę w wydaniu Serge' a Kinga + dowolną technikę pracy nad przekonaniami.
a jak sie to ma do sytuacji gdy nie jestesmy w zwiazku, wiele spotkan, intymne sytuacje, lozko i potem cisza, on olewa, odmawia spotkan, a wczesniej byl bardzo zainteresowany... jak to rozegrac? mowicie 3 miiesiace ciszy a potem co? da sie cos z tym zrobic? wierzycie w to?
A co sądzicie o tej sytuacji? Jak ją przyciągnąć, sprawić, żeby chciała wrócić?
http://www.netkobiety.pl/t62598.html
Błagam o pomoc....
Dziewczyny, ilu z Was faktycznie udało się "przyciągnąć" z powrotem byłego?
Witam,
przeczytałam cały temat od początku do końca i wiecie co wam powiem. Każdy przypadek jest inny, są różne powody rozstań ale ja jestem przekonania, że warto walczyć do samego końca. Może to być długa walka, która będzie trwać kilka lat ale jeżeli będziemy wierzyć to się uda. Bo wiara pozwala nam przetrwać trudne chwile a nadzieja powoduje, że niemożliwe staje się możliwe.
Sama jestem po rozstaniu, wiele myślałam jeszcze więcej przeczytałam i przyjęłam postawę bojową, nie odpuszczę i nie poddam się. Jeżeli sama przyciągnęłam rozstanie to i sama przyciągnę powrót! Kiedy o tym myślę czuję się silna, bo wiem, że mogę.
Trzymam za Was wszystkich kciuki, Wy trzymajcie kciuki za mnie. Grunt to wierzyć, nie łamać się i działać. Zaczynając od samego siebie ![]()
,,,
Pewnie masz rację, tylko nie chciał bym aby sobie zniszczyła życie, już się pojawiają koszulki typu "smokin joints & vodka drinkin" oraz spodnie z klinem oraz dużo towaru przy sobie. Kiedyś była elegancką kobietą na miarę menadżerki dużej firmy. Teraz jest na dnie, dzwoni do mnie ostatnio częściej, nawet w nocy. Nie okazuję jej żadnego zainteresowania, raczej się śmieję z jej wyglądu i zachowania. Mam znaleźć sobie pasję? Zacząłem ćwiczy w domu, taki trening domatora, zdrowo jej i czuje się lepiej. Jak wcześniej pisałem, jestem barmanem. Miałem z tym skończyć, trochę dla miej, trochę dla siebie, żeby mieć więcej czasu w weekend dla niej i siebie. Aż tu nagle propozycja z najlepszej restauracji w naszej okolicy abym został tam barmanem i zajął się obsługą gości zagranicznych w hotelu ****. Kompletnie nie wiem co robić, brać tą robotę? Nie będę miał czasu dalej w weekend a Ona powiedziała mi, że nienawidzi mojego barmaństwa, nigdy nie była zadowolona jak to robię. Praca w nocy z kobietami i takie tak. Zawsze chciała żebym miał normowany czas pracy.
Mam też dróg opcję wyjazd za granice do Norwegi w październiku. Dobra kasa, ale robota gówniana. Teraz jak ją widzę po tej przemianie to już mi się tak nie podoba, szanowałem ją za inne rzeczy. Owszem ja nie jestem święty, byliśmy razem w Holandii 7 miesięcy i tez przypale, ale nie przesadzam z tym nie utożsamiam się, a ona się zachowuję jak by wszystkim chciała o tym powiedzieć. Zastanawiam się czy napisać do niej list i wytłumaczyć jej wszystko i nakierować ją, że nie jest na właściwej drodze.
,,,
Nie doradze Ci czy o nia walczyc i w jaki sposob bo kazda sytuacja jest inna i zalezy od uczuc itp ale pamietaj to gdzie ty pracujesz to twoja sprawa , kobieta nie moze miec wplywu na twoje decyzje.Sam widzisz, ze ona potrafi nagle zakonczyc zwiazek i poleciec do innego.Zmieniajac dla kobiety prace musisz sie liczyc z ryzykiem , ze za jakis czas jej sie cos odwidzi i znowu bedzie namawiala na inna prace i tak w kołko
Dziewczyny, ilu z Was faktycznie udało się "przyciągnąć" z powrotem byłego?
Do kobiet:Czy udalo się Wam powtórnie pokochać, zaufać facetowi?
Do facetów:Czy udało się ponownie rozkochać,odzyskać zaufanie kobiety?
837 2014-01-08 00:43:51 Ostatnio edytowany przez pokonana1 (2014-01-08 00:44:58)
Cieszę się, że mogłem to zrobić.
Szczerze, proponuję przykleić ten temat i nawet może delikatnie zmienić tytuł aby naprowadzić nowe i obecne złamane serca na jego treść.
Wydaje mi się, że każda, nawet nowa osoba na tym forum, jeśli zajrzy do niego zanim napisze o swoich problemach, może doznać jakiegoś lekkiego olśnienia a jeśli nie, to może da jej to troche do myślenia.Gdyby mi ktoś wcześniej wbił do głowy powyższe mądrości, albo po prostu do nich skierował, być może moja obecna sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.
Nie ma to jednak znaczenia, nigdy nie jest za późno aby zmienić swoje życie na lepsze
Właśnie przeczytałam, trochę za późno bo w święta jak usłyszałam od niego że wie jak ja się czuję, to emocje wzięły górę i parę zdań mu powiedziałam. On chyba myślał, że po czasie jaki minął będziemy pić kawki i normalnie rozmawiać, ale ja nie umiem.
Ale dość tego, od jutra wracam do biegania, wiem , że to pomaga pozytywnie myśleć, polubić siebie.
I pokaże mu, że dam radę bez niego, dla dzieci i siebie, będę szczęśliwa, będę "chwytać dzień", a nie leżeć nieprzytomnie po wizycie tatusia u dzieci, pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
Co za dużo to niezdrowo?
Przeczytałam książkę "Potęga nieświadomości". Było tam napisane aby często powtarzać sobie słowa odnośnie naszej miłości, wizualizować efekty i skupiać się na tym, na czym tak bardzo nam zależy.
Napisałam sobie krótką "modlitwę", którą powtarzam w momentach kiedy mam wolną chwilę. Zasypiam z tą myślą i z nią się budzę. Sama ta myśl mnie bardzo cieszy, bo ukazuje to, co chciałabym osiągnąć.
Wyzbyłam się złości, wyzbyłam się wyrzutów. Zaakceptowałam całą sytuację, w której jestem i teraz mam w sobie cały ogrom wiary i nadziei w to, że uda mi się odbudować związek z moim byłym partnerem.
Tutaj pojawia się pytanie, czy jeżeli skupiam się na tym zbyt intensywnie i poświęcam tej myśli zbyt wiele czasu, to skutek może być odwrotny?
Tutaj pojawia się pytanie, czy jeżeli skupiam się na tym zbyt intensywnie i poświęcam tej myśli zbyt wiele czasu, to skutek może być odwrotny?
Raczej nie, ale zmaterializuje się jak odpuścisz.
dobrze że tu trafiłam.. przypadek?.. pare głupstw zrobionych.. teraz trzeba to naprawić. Juz raz Go przyciagnęłam..
Audrey-love napisał/a:Tutaj pojawia się pytanie, czy jeżeli skupiam się na tym zbyt intensywnie i poświęcam tej myśli zbyt wiele czasu, to skutek może być odwrotny?
Raczej nie, ale zmaterializuje się jak odpuścisz.
to prawda, jak odpuścimy to czeka nas miła niespodzianka, nie raz tak miałam.
dobrze że tu trafiłam.. przypadek?.. pare głupstw zrobionych.. teraz trzeba to naprawić. Juz raz Go przyciagnęłam..
Jak udało Ci się go wcześniej przyciągnąć? Ile to trwało?
arw napisał/a:dobrze że tu trafiłam.. przypadek?.. pare głupstw zrobionych.. teraz trzeba to naprawić. Juz raz Go przyciagnęłam..
Jak udało Ci się go wcześniej przyciągnąć? Ile to trwało?
My razem pracujemy , więc sprawe miałam jakby ułatwioną za pierwszym razem. Po prostu ciepło o nim myslalam, nie naciskałam na nic ,zalotne spojrzenia.. on to wszystko wyczuł i dalej poszło juz łatwo. Zblizylismy sie ale ja potem swoim niewyparzonym językiem, zazdrością wszystko zespułam.. teraz jestesmy na etapie unikania siebie jak sie da.. juz jest troche lepiej, chyba?, wg prawa PP skupiam sie teraz na sobie i czas... pokaże..
To dziala !!!!!!!!! Stracilam swojego ex.Pamietam ze gdy widzialam go ostatninraz doslownie udawal ze mnie nie zna.A teraz co ? Ja pierwsza odezwalam sie po pol roku i chce wrocic do mnie ![]()
Teraz probuje tego samego ale na innym facecie, tym na ktorym mi najbardziej zalezy.
Najgorsze co mozna zrobic po rozstaniu to pokazac swoja slabosc!!!!!
845 2014-01-26 15:04:15 Ostatnio edytowany przez Audrey-love (2014-01-26 15:05:39)
To dziala !!!!!!!!! Stracilam swojego ex.Pamietam ze gdy widzialam go ostatninraz doslownie udawal ze mnie nie zna.A teraz co ? Ja pierwsza odezwalam sie po pol roku i chce wrocic do mnie !!
Możesz opisać jak to robisz?
w jaki sposob go przyciągnęłaś?