No i stało się...
Wczoraj, jadąc na siłownię zbłądziłem na parking Netto po coś tam. Na miejscu okazało się, że czuję dziwną i nieodpartą potrzebę odezwania się do siostry mojej EX! Długo nie czekając zrobiłem to :-) I co ciekawego się okazało... Była u niej "moja" Ania.
Po chwili rozmowy z Iwoną dostałem pozdrowienia od mojej EX i przy okazji zostałem zaproszony na herbatkę, poszedłem. Trwała ona znacznie dłużej niż sądziłem, że trwać będzie. Ponownie ujrzeć swoją EX, było bardzo radosnym doznaniem, nie sądziłem, że z taką łatwością po tym co było, będziemy umieli w swoim towarzystwie funkcjonować, a jednak! :-)
Bardzo dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się, a nawet wspominaliśmy... Chyba najmilsze wspomnienia mamy z "łóżka" bo o tym najwięcej było :-) hehehehe
Iwonka, siostra mojej EX dodała, że czasem kiedy sobie tak usiądą i wspominają to Ania stwierdza, że w łóżku było jej ze mną NAJ...
Są to miłe dla mnie słowa.
Wiem, że ma już kogoś. Mówi, że jest z nim szczęśliwa, że wywrócił jej świat do góry nogami :-) Cieszę się jej szczęściem, nie zapominając o swoim. Powiedziała, że możemy być kolegami i od czasu do czasu, jak będzie sposobność spotkać się na jakiejś imprezie u jej siostry. Zgodziłem się.
Wspominając wróciłem do bolesnych słów które mi napisała w odpowiedzi na moje starania o jej powrót do Naszego wspólnego życia. Zapytałem, jak jej to przyszło i jak wtedy wyglądała... Odp. z charakterystycznym dla niej smutkiem w oczkach i głosie "Nie pytaj..." Sądzę, że wiele kosztowało ją zakończenie Naszej burzliwej, jednak pięknej znajomości! I chyba nie do końca było prawdą, że od dawna nic między Nami nie było, że już NIC NIE MA... To zwyczajnie "moja" Ania chciała aby tak to wyglądało, jednak serce NIE sługa... I kto wie, co tam w niej drzemie. Jednak szanuję jej wybór i wolną wolę!
W trakcie imprezy, Ani siostra Iwona powiedziała cholernie miłe i zaskakujące zdania: "...już dawno jej takiej nie widziałam, chyba wróciła Nasza 'stara' Ania. Łukasz coś Ty jej zrobił" "...Ania sama chciała abym Ci powiedziała, że u mnie jest..." Nawet nie wiecie jaką moc mają na pozór te błahe słowa! :-) Faktem jest, że praktycznie nie przestawaliśmy się śmiać i uśmiechać, głównie do siebie (na początku nieśmiało, jednak z czasem było już z górki) :-) Zachowywałem się jak dżentelmen, ponieważ chciałem aby dostrzegła we mnie te nowe, lepsze cechy, które zakwitły. Mówiłem o swoich nowych przekonaniach względem partnerstwa i tego jak powinny wyglądać zdrowe relacje. Wspomniałem, że od września podjąłem dalszą edukację. Wydaje mi się, że to wszystko sprawiało iż moja EX odczuła "ponowne" zainteresowanie. :-) Usłyszałem wiele komplementów pod swoim adresem np, że dobrze i atrakcyjnie wyglądam, że mądrze i w sposób przemyślany postępuję. Dużo to dla mnie znaczy w ustach kobiety dla której nawet w chwili obecnej zostawiłbym świat z tyłu :-)
Ja również nie pozostałem jej dłużny, troszkę jej nadskakiwałem z uwagi na jej kontuzję przedramienia i nie tylko. Prawiłem niewinne komplementy, a samo wracanie do wspomnień wywoływało coraz to większy uśmiech i radość na jej anielskiej twarzy :-) Śmiało mogę powiedzieć, że było Nam dobrze!
Miałem troszkę inny plan, jednak skoro Wszechświat właśnie w tej chwili postanowił odpowiedzieć na moje wołanie, to pozostaję mi to tylko uszanować i cieszyć się tym co dostaję :-) Nadal z pełną konsekwencją będę robił swoje i "zaczekam" na to co przyniosą kolejne dni... :-)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!