morfeusz73 napisał/a:zazdrość nie rozumiem o co ci chodzi
w jednym zdaniu potrafię się z tobą zgodzić w 100 % a w następnym jedziesz pomnie jak po szmacie.
Próbuje coś zaciemnić?
Świat ma wiele kolorów nie tylko biały i czarny
Byłem w podobnej sytuacji jak Sinia i wiem jak trudno jest zapomnieć przestać kochać żadna porada tego nie zawiera
Co z tego ze powiesz NIE wykrzyczysz je całemu światu jak w sercu jest drżenie i niepewność jak zapanować nad tym uczuciem.
Spróbuj zapomnieć jak na ulicy widzisz samochód taki jakim ona jeździ jak w wiadomościach podają że coś się wydarzyło w jej mieście. Albo gdy łączy mi ktoś rozmowę i mówi że dzwoni Agnieszka jakaś tam a mi serce w gardle staje ze to może ona. Gdybym ja chociaż znienawidził poczuł pogardę do niej było by mi łatwo.
I proszę zanim skomentujesz te słowa przeczytaj to jeszcze raz i zastanów się czy kiedyś tak pokochałaś czy nie było tak ze wszystkie znaki na niebie i ziemi przypominają ci o tej miłości nie ważne czy spełnionej zakazanej czy niemoralnej. Przeżyłaś takie uczucie? Jeśli nie to twoja strata.
Ja mam łatwiej mogłem się odsunąć Sinia nie może.
apropo płynięcia z prądem spróbujcie pojechać samochodem po lewej stronie.
Żeglarz zanim popłynie tez czeka na pomyślny wiatr gdy go niema czeka nie wiosłuje szkoda sił.
Morfeusz,
duzo chcialam napisac ale moja siostra blizniaczka juz napisala to co ja chcialam napisac
, wiec nie bede sie powtarzac.
Morfeusz, ja zakochuje sie zawsze nieprzytomnie, (jako ze pisze wiersze to popelniam je i dla NIEGO) Slysze jego imie w tykaniu zegara, w kroplach deszczu uderzajacych w szybe.. i wszystko jest dodatkiem do nego.. i slonce, i tecza na niebie. Kocham jego zapach, ktory zostal na poduszce i jego glos w telefonie... i dotyk jego dloni. Dla niego moge robic rzeczy szalone ale tez i najzwyklejsze jak mycie podlogi w garazu... i NIE MA TAKIEJ MOCY, ktora kazalaby mi z niego zrezygnowac...dla tysiecy innych mezow czy kochankow....
no ale mnie latwiej bo czlowiek, ktorego kocham jest moim mezem
no wlasnie co zrobiles z miloscia do swojej zony?
Niepotrzebnie czujesz sie atakowany... to ze dziewczyny wypowiadaja sie ostro o tym co piszesz nie jest wynikiem tego, ze nie wiemy co to wielka milosc, ze jestesmy swiete lub glupie, rozgoryczone lub zle
Wiesz w czym problem, Morfeusz? Kazda z nas bardziej swiadomie lub podswiadomie oczekuje od Ciebie jako czlowieka honoru wypowiedzi w stylu:
Czesc jestem Morfeusz, sp***lem swoje zycie. Jestem gnojkiem, idiota a wszystko co robie jest nikczemne. Zeniac sie myslale, ze jestem dorosly i dojrzaly. To nieprawda... bylem dzieckiem niedorozwinietym emocjonalnie.
Teraz staje tu przed Wami kobiety jak ten ostatni palant. Pomozcie mi sie podniesc w moim czlowieczenstwie. Boje sie isc do psychologa bo wszyscy, ktorych znam to idioci a ja nie za bardzo pewnie czuje sie w sytuacjii gdy musze odslonic cale to g***o z mojego dziecinstwa. Wole sam sie z tym powoli uporac.
Zdradzilem zone. Mialem kochanki. Zanim zaczalem ja zdradzac uciekalam z domu przed obowiazkami i zyciem. Przeroslo mnie to. Wtedy bylo fajnie, spotykalem sie z kumplami, kobietami. Sama radosc zycia. Nie nadawalem sie na meza i ojca... i okradlem z czasu ludzi ktorzy mnie kochali.
Teraz, porzucony przez kochanke wije sie w bolu milosci i tesknoty... i powoli dociera do mnie, ze ten bol tesknoty przez te wszystkie lata odczuwala moja zona i dzieci.
Czuje sie podle. Wreszcie dojrzalem i chce odzyskac honor. Wiem, ze wsystko co sie stalo jest moja wina i nawet nie mam prawa nikogo o nic oskarzac. Prosze o wybaczenie, zwracam sie zprosba o pomoc. Jestem winny i nie oczekuje litosci, bo sam dla siebie tej litosci nie mam. Pomozcie mi odzyskac milosc do mojej rodziny i szacunek dla siebie. Powiedzcie jak dojrzale kochac i jak byc czlowiekiem honoru nie ulegajacym pokusom. Jak odwdzieczyc sie zonie za tw wszystkie lata bez malzenskiej milosci... ktora przeciez przysiegalem. Czuje sie upodlony moimi wyborami i moim zyciem.
Taka Twoja wypowiedz bardziej by pomogla Sinie a nie ta o o swiatelkach i o dryfowaniu.
Nikt nie ma zalu i nie uwaza za glupie Twoich metod. Wszystkich raczej drazni fakt, ze niedojrzales, ze nadal jestes dzieckiem... uciekajacym dzieckiem przed odpowiedzialnoscia.. juz nie do baru.. teraz robisz ewolucje akrobatyczne z winą... to sie tak rzuca w oczy, ze kazdy ma ochote cos Ci wytlumaczyc.. ale Ty nadal nie rozumiesz. widzisz mowiles, ze trzeba rozmawiac... JAK? jesli Ty nie slyszysz?
Moze zrob poprawki w teksie powyzej, dodaj cos od siebie i umiesc dla Siny, zeby zrozumiala jak czlowiek honoru podnosi sie z upadku.
Zycze Ci tego z calego serca Morfeusz.... bo Cie wciaz lubie.
a co do statystyk (zawodowo) to osoby zdradzone w 92% szukaja w sobie winy
71% osob zdradzajacych szukaja winy w slubnym partnerze 
Ja tam nie twierdze, ze matematycznie da sie wyrazic emocje... ale moze to byc wskazowka.... na niedojrzalosc
a to dla Ciebie Morfeusz: http://www.youtube.com/watch_popup?v=oI … dium#t=181