netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mój szwagier i ja.......

229 odpowiedzi38 110 wyświetleńzałożony przez sinia, 05.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mój szwagier i ja.......

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 230 ]

131

Odp: mój szwagier i ja.......
Monia139 napisał/a:

No tak a wszystkie kobiety, które nie zostały zdradzone będą  Sinie "klepać po ramieniu" i Jej współczuć. Nie wiedziałam, że słowo moralność ma inne znaczenie dla kobiet zdradzonych i tych nie.

ja to juz nawet przeczytalam, ze moralnosc jest mocno przereklamowana... ha ha ha
Ciekawe co musialo wydarzyc sie w dziecinstwie osoby moralnej "inaczej"

132

Odp: mój szwagier i ja.......

Wybaczcie źle to ujełam. Sinia tak sobie myslę, chciała wsparcia na zasadzie - nie martw się, jakoś sie ułoży, nie Twoja wina, ze cos czujesz.... itp.,- Tutaj jednak znalazła opinie kobiet mocno stapających po ziemi.
Jezeli chodzi o moralnośc to zapewne kazdy ma swoje jej pojęcie tylko dlatego, ze nie wie co to jest moralność.  Sa ludzie o których była tutaj mowa, że nie uwazaja za niemoralne - kłamanie dla dobra "sprawy" , zdradzanie i bóg wie co jeszcze.

133

Odp: mój szwagier i ja.......

macie racje szukałam tu słów typu nie martw się itd.. znalazłam coś zupełnie innego..to prawda że człowiek przeżyje wszystko ale czy każdy?czy ja jestem na tyle silna żeby powiedzieć nie ?

134

Odp: mój szwagier i ja.......

jeżeli nie masz siły zacząc się sznowac to nie dasz rady..................

135

Odp: mój szwagier i ja.......

Każdy ma w sobie siłę. Tylko jeden potrafi posłuchać głosu swojego rozsądku a drugi nie.

136

Odp: mój szwagier i ja.......

tak sina nie nie masz siły i nie poradzisz sobie a jedyna rzecz która Ci pozostała to sznurek ...

nie takie tu historie były kobiety były bite poniżane zostawały same z dziećmi i kredytami do spłacenia bez pracy i pieniędzy a zobacz przeżyły stanęły na nogi tobie też się uda tylko przestań biadolić i zacznij działać musisz sobie sama coś postanowić stanowczo i konkretnie myślisz że żadna z nas nie płakała po nocach i marzyły o takich rzeczach o których nawet boję się pisać ?
ale spójrz piszą Ci ty kretynko że dasz sobie radę tylko trzeba chcieć ale ty nie chcesz powiedz otwarcie i przyznaj sie chcesz być z mężem a z jego bratem po kryjomu i daj spokój temu kołowaniu nas zdradzonych i przekonywaniu jak Ci ciężko bo mnie jest ciężko czytać twoje żale bo mnie krew zalewa

137 Ostatnio edytowany przez morfeusz73 (2010-11-24 18:49:58)

Odp: mój szwagier i ja.......

sinia pytanie czy to co tutaj znalazłaś pomogło ci znaleźć te sile której potrzebujesz, czy przytłoczyło cię to jeszcze bardziej?

kurcze moja babcia mówiła
kto ma stratę ten ma grzech.
święte słowa

czy sina jest winna tego co was spotkało?
dzewczyna się topi a wy ja wodą polewce mówiąc ze to ratunek.

Pojawiła się z kłopotem a tutaj co?
Powiedzcie duma was rozpiera jak ja zmieszacie z błotem.
Ulga bo nie miałyście siły wykrzyczeć tej która zbałamuciła waszego faceta.
Opamiętajcie się przerzucanie swojego bólu na innych i idealizowanie swojej moralności. Tak to ja wszech wiedząca nie popełniam błędów przeze mnie nikt nie płakał - popełniacie grzech pychy.

Tylko uczucia zdradzonej się liczą a ci co zdradzają ich nie maja nie boli ich to co zrobili są bez serca?
Co ich skłoniło do zdrady?
Otwórzmy wszyscy oczy w tym wszystkim niema niewinnych. Każdy z nas ma swoja winę tylko z jedni to widza a inni spychają na innych odpowiedzialność za swoje zaniedbania
Tak zaniedbania gdybyś dbała o siebie o swoje zdrowie i psychikę nigdy byś nie pozwoliła się skrzywdzić. Ani fizycznie ani emocjonalnie.

138

Odp: mój szwagier i ja.......
sinia napisał/a:

macie racje szukałam tu słów typu nie martw się itd.. znalazłam coś zupełnie innego..to prawda że człowiek przeżyje wszystko ale czy każdy?czy ja jestem na tyle silna żeby powiedzieć nie ?

moze zacznij od tego dlaczego boisz sie powiedziec NIE.. znajdz na to prawdziwa odpowiedz.

139

Odp: mój szwagier i ja.......

Morfeusz,

bardzo dziekuje za Twojego posta, ubawiłam się po same pachy. Cóż za wspaniałe rozgrzeszenie zdrady. Nawet nie chce mi się tego komentować.

140

Odp: mój szwagier i ja.......

oczywiście że czuje się lepiej przynajmniej się komuś wygadałam... masz racje madziuś chce dalej to ciągnąć co mi zależy... po moich postach wiesz o mnie więcej niż ja sama,wiesz co czuje, z kim chce być itd.... masz jakiś dar chyba......nadprzyrodzony....

141

Odp: mój szwagier i ja.......
morfeusz73 napisał/a:

sinia pytanie czy to co tutaj znalazłaś pomogło ci znaleźć te sile której potrzebujesz, czy przytłoczyło cię to jeszcze bardziej?

kurcze moja babcia mówiła
kto ma stratę ten ma grzech.
święte słowa

czy sina jest winna tego co was spotkało?
dzewczyna się topi a wy ja wodą polewce mówiąc ze to ratunek.

Pojawiła się z kłopotem a tutaj co?
Powiedzcie duma was rozpiera jak ja zmieszacie z błotem.
Ulga bo nie miałyście siły wykrzyczeć tej która zbałamuciła waszego faceta.
Opamiętajcie się przerzucanie swojego bólu na innych i idealizowanie swojej moralności. Tak to ja wszech wiedząca nie popełniam błędów przeze mnie nikt nie płakał - popełniacie grzech pychy.

Tylko uczucia zdradzonej się liczą a ci co zdradzają ich nie maja nie boli ich to co zrobili są bez serca?
Co ich skłoniło do zdrady?
Otwórzmy wszyscy oczy w tym wszystkim niema niewinnych. Każdy z nas ma swoja winę tylko z jedni to widza a inni spychają na innych odpowiedzialność za swoje zaniedbania
Tak zaniedbania gdybyś dbała o siebie o swoje zdrowie i psychikę nigdy byś nie pozwoliła się skrzywdzić. Ani fizycznie ani emocjonalnie.

Niczym ksiądz na ambonie wink tongue
KTO JEST NIEWINNY NIECH 1 RZUCI KAMIENIEM! ..Ameeen big_smile
I tym pozytywnym akcentem życzę Wszystkim Miłego Wieczoru smile

142

Odp: mój szwagier i ja.......

morfeusz na to pytanie ja Ci mogę odpowiedzieć sina nie znalazła tu tego czego szukała bo sama nie wie czego chce chyba że  żebyśmy wszyscy razem z nią płakali i użalali się jaka to ona biedna
sina kurcze pisałam Ci współczuje Ci że jesteś w takiej sytuacji nie potępiam Cię ale złości mnie to że to już szósta strona tego bagna a Ty ciągle stoisz w miejscu nie wiosłujesz czyli się cofasz kobieto jesteś odpowiedzialna za życie swoich dzieci a na co Ty czekasz aż samo się jakoś rozwiąże ta cała sytuacja ?
to Cię zżera od środka wpadniesz w głęboką depresję i co się stanie z Twoimi dziećmi ?
pomyślałaś o tym czy też czekasz aż samo jakoś się rozwinie
twój królewicz nie przyjedzie po Ciebie na białym koniu i nie porwie Cię to pięknego zamku i nikomu nie odda i będziecie żyli długo i szczęśliwie przecież życie to nie bajka
sina zacznij myśleć i działać wyciągnij wnioski ze swojego zachowania i zrób krok na przód albo w stronę męża albo kochanka
człowiek jest silny a kobiety szczególnie jeszcze tego nie wiesz ?
ja też kiedyś myślałam że nie dam rady mój synek miał wypadek przeszedł operację myślałam że umrę kiedy patrzyłam na niego nie byłam w stanie spać jeść żyć ale musiałam sie podnieść dla niego potrzebował mnie moje małżeństwo sie rozpadło nie płaczę po kontach jak mi ciężko choć jest cholernie ciężko jestem sama bez rodziny tylko dzieci mi zostały dla nich nie jestem na żadnych proszkach jeśli wszystko przetrzymam na trzeźwo bez zamulonego umysłu to wytrzymam jeszcze dużo
DASZ RADĘ

143

Odp: mój szwagier i ja.......

Miłość jest jak róży kwiat...
Gdy jest prawdziwa nie umiera

144

Odp: mój szwagier i ja.......
Marconi napisał/a:

Miłość jest jak róży kwiat...
Gdy jest prawdziwa nie umiera

Ale róże usychają..wiec i miłość też wink

145

Odp: mój szwagier i ja.......
Batrix napisał/a:
Marconi napisał/a:

Miłość jest jak róży kwiat...
Gdy jest prawdziwa nie umiera

Ale róże usychają..wiec i miłość też wink

a nic piekniejszego niz ususzona milosc:D ha ha ha

146 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-11-24 22:18:12)

Odp: mój szwagier i ja.......
Zazdrosc napisał/a:
Batrix napisał/a:
Marconi napisał/a:

Miłość jest jak róży kwiat...
Gdy jest prawdziwa nie umiera

Ale róże usychają..wiec i miłość też wink

a nic piekniejszego niz ususzona milosc:D ha ha ha

Takk..mozna sobie ją trzymac na wieczną pamiątkę...:D...hmm może jakbym ususzyła męża ,mogłabym go powiesic sobie nad kominkiem zamiast zegara  big_smile tongue

147

Odp: mój szwagier i ja.......

Zasuszona róża...włożona w ostatnią stronę "Romea i Julii"

148

Odp: mój szwagier i ja.......

albo przed domem na Halloween... ha ha

149

Odp: mój szwagier i ja.......

Całkiem niezła ozdoba by była big_smile tylko żadnego pożytku byś nie miała z męża.

Czas chyba zakończyć tę bezsensowną dyskusję. Sina sama musi zdecydować czego chce. Nikt raczej jej nie potępia, ale irytuje niektórych swoim postępowaniem. I wcale nikt z nas nie jest święty. Po to logujemy się na forum, żeby napisać o naszym problemie a po to są inni forumowicze, że wyrażają swoje opinie i nikt nie powiedział, że muszą być pocieszające. Osoby będące z boku oceniają realnie sytuację, bez emocji, które towarzyszą osobom najbliższym danej osobie. A ktoś kto pisze tutaj POWINIEN liczyć się z tym, że niekoniecznie będzie klepany po ramieniu i znajdzie współczucie. Niektóre posty są po prostu jak taki kopniak żeby w końcu obudzić się z chorej sytuacji. A zawsze w każdej dziedzinie życia i gdziekolwiek trzeba liczyć się z tym, że nasz problem nie będzie zrozumiany a osoby otaczające nas nie będą nas pocieszać tylko powiedzą to co myślą a nie to co chciałaby usłyszeć żaląca się osoba.

150

Odp: mój szwagier i ja.......

Kiedyś, gdzieś
dusze spadając na ziemie
rozpadały się na połowy,
by odtąd zawsze szukać się...

151

Odp: mój szwagier i ja.......

Pięknie powiedziane Markoni, ale do czego to teraz przypiąć ?

152

Odp: mój szwagier i ja.......
morfeusz73 napisał/a:

sinia pytanie czy to co tutaj znalazłaś pomogło ci znaleźć te sile której potrzebujesz, czy przytłoczyło cię to jeszcze bardziej?

kurcze moja babcia mówiła
kto ma stratę ten ma grzech.
święte słowa

czy sina jest winna tego co was spotkało?
dzewczyna się topi a wy ja wodą polewce mówiąc ze to ratunek.

Pojawiła się z kłopotem a tutaj co?
Powiedzcie duma was rozpiera jak ja zmieszacie z błotem.
Ulga bo nie miałyście siły wykrzyczeć tej która zbałamuciła waszego faceta.
Opamiętajcie się przerzucanie swojego bólu na innych i idealizowanie swojej moralności. Tak to ja wszech wiedząca nie popełniam błędów przeze mnie nikt nie płakał - popełniacie grzech pychy.

Tylko uczucia zdradzonej się liczą a ci co zdradzają ich nie maja nie boli ich to co zrobili są bez serca?
Co ich skłoniło do zdrady?
Otwórzmy wszyscy oczy w tym wszystkim niema niewinnych. Każdy z nas ma swoja winę tylko z jedni to widza a inni spychają na innych odpowiedzialność za swoje zaniedbania
Tak zaniedbania gdybyś dbała o siebie o swoje zdrowie i psychikę nigdy byś nie pozwoliła się skrzywdzić. Ani fizycznie ani emocjonalnie.

Morfeusz, Ty to nie pozwolisz mi się spokojnie położyć do łóżeczka. Juz przykrywałam się kołderką, kiedy przeczytałam Twojego posta... Pisze jako kobieta, która (według stanu wiedzy na dziś) nie zostałam zdradzona. Ale nie wykluczam, że tylko żyję w błogiej nieświadomości wink
Moje zdanie jest następujące: problemem nie jest sama zdrada (z mojego punktu widzenia naganna), ale osoba, którą sobie wybrała.
Są rzeczy, których się po prostu nie robi. I brat męża jest takim kimś. Niedotykalny. Poza zasięgiem. Po prostu.
Ja nie zdradziłam - nie ma we mnie pychy, ale jest poczucie uczciwości. I uczciwie mogę napisać - zachowanie Sini jest poniżej poziomu, który ja uważam za odpowiedni.
Pytasz: "Tylko uczucia zdradzonej się liczą a ci co zdradzają ich nie maja nie boli ich to co zrobili są bez serca?
Co ich skłoniło do zdrady? " I jak ta zacięta katarynka powtarzam: Mnie to nie obchodzi. To była ich decyzja i oni ponoszą konsekwencje. Nie pasuje Ci partner - możesz się uczciwie rozstać. Nikt nikogo nie zmusi do miłości. Ale należy być uczciwym. Wobec siebie i wobec partnera. Szanować go. A Ty chcesz zrzucić odpowiedzialność za ZDRADĘ na osobę zdradzaną. NIC Z TEGO! Może ona być współwinna kłopotów w związku, ale nie ZDRADY.
Całkowitą winę za zdradę ponosi zdradzający. Czy mu się to podoba, czy nie. Basta.

153

Odp: mój szwagier i ja.......

dziękuje ci madziuś......przepraszam

154 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-24 23:49:38)

Odp: mój szwagier i ja.......
Zazdrosc napisał/a:
sinia napisał/a:

macie racje szukałam tu słów typu nie martw się itd.. znalazłam coś zupełnie innego..to prawda że człowiek przeżyje wszystko ale czy każdy?czy ja jestem na tyle silna żeby powiedzieć nie ?

moze zacznij od tego dlaczego boisz sie powiedziec NIE.. znajdz na to prawdziwa odpowiedz.

A odpowiesz na to pytanie?

A Morfeusz ma problem z honorem? bo nie rozumiem jak o cierpieniu zdradzajacych chce dyskutowac. Tu nie ma co dyskutowac. Straciles honor, odbuduj go. Nie mowie, ze jak Kmicic masz na walke isc... ale przyjmij przynajmniej "na klate" swoja wine-jak czlowiek honoru... nie bedzie Cie wtedy ponosic nerwowo po watkach.

i lubie Cie Morfeusz, bo rozmawiasz...
ale nie myslales, ze tylko po to by pozbyc sie poczucia winy(???)

155 Ostatnio edytowany przez sayonara (2010-11-25 03:19:53)

Odp: mój szwagier i ja.......

Sinia, poczytaj SWOJE posty i zastanów się nad sobą, czasem lepiej siebie poznajemy jak coś po prostu tłumaczymy lub wyjaśniamy innym. To nam pozwala spojrzeć na siebie z odrobiną dystansu. A jeszcze lepiej- i to rada, którą mi udzielił bardzo dobry psycholog : odwróć sytuację- postaw się na miejscu swojego męża ( jesteś nim), a mąż jest tobą i ma takie jak Ty dylematy- zdradza, oszukuje, kocha szwagierkę i jęczy na forum, że przecież nie każdy jest święty...Ciekawe jaką byś mu radę dała. I ZRÓB TAK JAK RADZISZ I POSTĘPUJ WEDŁUG WŁASNEJ RADY I SUMIENIA.
P.S.  Morfeusz poraziłeś mnie swoim postem, zatkało mnie. Takie masz wytłumaczenie świństwa, które można zrobić drugiej osobie?
Rozmowy na tym forum nie mają nikogo "przytłaczać" albo dawać receptę jak postąpić. Uczymy się od siebie nawzajem. I sami podejmujemy decyzję- ale mamy prawo powiedzieć, co nas spotkało i mieć własne doświadczenia i własny smutek. Jeśli jakaś wypowiedź nam nie odpowiada, po prostu nie skorzystamy z porady, nie wyciągniemy wniosków z historii, nie będziemy nią zainteresowani....Skrzywdziłeś bardzo wiele osób, twierdząc, po krótce- "jakimś babom się nie udało, bo zostały zdradzone i teraz przelewają swoje żale na Sinię". I czy Ci się to podoba czy nie, powiem dobitnie : osoba zdradzana inaczej cierpi niż zdradzająca- to inny rodzaj bólu. Na coś nie masz wpływu, dzieje się poza tobą. To jest po prostu bezsilność . U osoby zdradzającej to kwestia DECYZJI, u zdradzanej- próba pogodzenia się z sytuacją. Nie można za grzechy swoje obwiniać innych. Jest naprawdę prosta droga- najpierw się rozstać, potem rozpocząć coś nowego, lepszego, piękniejszego. Ale prawdziwym nieszczęściem jest tkwić w kłamstwie. To zabija i zdradzanego i zdradzającego. Stąd takie rady do Sinii, DECYZA, A NIE UŻALANIE SIĘ NAD SOBĄ.

156

Odp: mój szwagier i ja.......

Madzuś czasem wiosłowanie nie ma sensu
podczas burzy zwija se żagle i czeka na to co przyniesie nawałnica
czasem trzeba poddać się prądowi i zaczekać na to co będzie

Batrix mogę cytować koran, ale mnie mierzi ich podejście do kobiet. Zdrada jest karana ukamienowaniem w przypadku kobiety a facet jest bezkarny
Biblia jest niesamowitą księga mądrości. Otwórz na dowolnej stronie wybierz akapit i znajdziesz odpowiedz na pytanie które właśnie sobie zadajesz.   

Zazdrość tak mam poczucie winy i świadomość ze nie tylko ja błądzę i dlatego że dojrzałem jestem tutaj i irytuje co nie kturych, wiem ze daje inne światło na wszystko ale jeśli dzięki temu nauczymy się czegoś od siebie. Ja dostrzegłem zło jakie robiłem wyostrzyłem je i zauważyłem jaki szczęściarz jestem mając u boku tak wyrozumiała żonę. Teraz widzę jak mogło wyglądać moje życie gdybym trafił inaczej.     

Moja kochana, niekochana72 piszesz
Co ich skłoniło do zdrady? " I jak ta zacięta katarynka powtarzam: Mnie to nie obchodzi.
wiem ze sypie ci piach w tryby tej kataryny prosząc żebyś dostrzegła błąd siny
jesteś wspaniała kobietą i masz swój poziom wartości
jeśli ona upadł poniżej tego poziomu co robisz?
Zatrzymaj się na chwile nad nią i pomóż jej wstać. Ona już wie że zrobiła źle.

Wielkość i sile człowieka nie mierzy się tym że stoi nieugięty tylko tym jak szybko się podnosi po upadku.

Proszę cie spij spokojnie

157 Ostatnio edytowany przez mama.Niki (2010-11-25 12:18:04)

Odp: mój szwagier i ja.......
morfeusz73 napisał/a:

Madzuś czasem wiosłowanie nie ma sensu
podczas burzy zwija se żagle i czeka na to co przyniesie nawałnica
czasem trzeba poddać się prądowi i zaczekać na to co będzie

Niestety Morfeuszku - nie mogę się z Tobą zgodzić. Albo kierujesz swoim życiem, albo nie. Rozumiem, że postawa "albo nie" jest poniekąd wygodna bo można w razie czego zwalić winę na wszystkie okoliczności zewnętrzne, tylko nie na siebie. Ale kto sieje wiatr ten zbiera burzę, więc zwalanie winy na okoliczności zewnętrzne jest oszukiwaniem siebie samego! Do czego to miałoby doprowadzić??? Bo na pewno nie do rozwiązania problemu!  Obrazek dodany przez użytkowniczkę

morfeusz73 napisał/a:

Zatrzymaj się na chwile nad nią i pomóż jej wstać. Ona już wie że zrobiła źle.

Zobacz Morfeusz ilu ludzi zatrzymało się w tym wątku, żeby właśnie pomóc Sinii wstać.  Ilu ludzi podało tu całkiem sensowne rady. Ale Sinia z żadnej nie skorzystała. Nie odpowiedziała choćby na pytanie: dlaczego boi sie powiedzieć "nie" szwagrowi. A to byłby pierwszy krok dla niej samej do znalezienia wyjścia z sytuacji. Tylko trzeba chcieć to wyjście znaleźć, trzeba chcieć kierować swoim życiem (i mieć odwagę wziąć odpowiedzialność za swoje czyny!), a nie dryfować jak wiatr powieje.

Sinia - narzekałaś wcześniej, że mąż jest zmęczony, że dużo śpi, że Cię nie adoruje, że nie odczuwasz dreszczyka itp. To ja Ci powiem dlaczego: BO MA DEPRESJĘ! A przyczyną tej depresji jesteś TY!!! Twój mąż czuje przez skórę (że tak to określę), że nie jest między Wami tak, jak powinno być. To go zżera od wewnątrz. Znam ten stan i reagowałam na niego tak samo! Tak więc sama sobie szkodzisz z każdej strony! Powiedz, czy rozumiesz o czym tu piszę?
Sinia, ile chcesz dryfować przez życie? Aż Twój mąż dojdzie do takiego stanu, że powie "Już nie mogę" i pożegna Cię ozięble?  Wtedy stwierdzisz, że Cię podnieca, pociąga, że pragniesz go każdą cząstką swojego ciała i duszy? Bo wtedy zacznie być równie nieosiągalny jak Twój szwagier? Bo wtedy będziesz musiała walczyć, a teraz masz jego uczucie podane na tacy?
Ale wiedz jedno: wtedy będzie już za późno! Za późno! Każdy człowiek ma swój honor, a Ty wciąż depczesz honor męża. Gdy zrobisz ten jeden krok za daleko - nie będzie odwrotu! Nic i nikt już Ci wtedy nie pomoże: ani forum, ani psychoterapia, ani lament i płacz. Czy wystarczy Ci wtedy nasze głaskanie po główce?

158

Odp: mój szwagier i ja.......

Mama.Niki

doskonałe podsumowanie. Nic dodać nic ująć. Super.

159

Odp: mój szwagier i ja.......

popieram jak wyżej smile

160

Odp: mój szwagier i ja.......

mamo niki ja powiedziałam szwagrowi nie.... jak wróciłam z pracy z niemiec powiedziałam że to koniec....on chciał mnie pocałować a ja na to że to naprawde koniec wtedy on na to że tak tylko mówię i że on w koniec nie wierzy...od tego czasu nie mamy kontaktu i ja kontaktu nie szukam zresztą on też nie.... co do mojego męża to nie ma depresji raczej jest po prostu zmęczony wstaje do pracy na 3 godzine w nocy....poza tym nie jest między nami żle bo on wie tylko o romansie sprzed 2 lat nie wie że kontakt mieliśmy cały czas... i najlepiej żeby nie wiedział...a ja nie zrobię już tego błędu .przyznam wam się że gdy znalazłam to forum to nie czytałam innych ''opowiadań'' napisałam co miałam napisać i tyle myślałam że mój problem jest wielki, ale wczoraj po jednym z postów poczytałam niektóre historie i wstyd mi że ja tu z taką głupotą wyskoczyłam a dziewczyny tu takie problemy mają... czego ja właściwie chce sama nie wiem zachowuje się jak smarkula choć odpowiedż kogo kocham jest bardzo prosta....rok temu mąż miał wypadek skończyło się dobrze choć mogłam go stracić..wiele nocy przepłakałam i cały czas byłam z nim nic i nikt więcej się nie liczył..............w tym roku szwagier też miał wypadek gdy się o nim dowiedziałam było mi go żal ale nic poza tym nie czułam ....i tu już jest odpowiedż ..............

161

Odp: mój szwagier i ja.......
sinia napisał/a:

on wie tylko o romansie sprzed 2 lat nie wie że kontakt mieliśmy cały czas... i najlepiej żeby nie wiedział...

Pamiętaj, że kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później się dowie od osób trzecich.

162 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-25 15:02:11)

Odp: mój szwagier i ja.......
morfeusz73 napisał/a:

Madzuś czasem wiosłowanie nie ma sensu
podczas burzy zwija se żagle i czeka na to co przyniesie nawałnica
czasem trzeba poddać się prądowi i zaczekać na to co będzie

chyba ze jest sie sprawca burz... wtedy wystarczy wprowadzic dobra pogode  (to fajnie tak bawic sie slowami dla zmacenia umyslu... jak rekalama banku)

morfeusz73 napisał/a:

Batrix mogę cytować koran, ale mnie mierzi ich podejście do kobiet.

....moze dlatego, ze tylko Cie mierzi

morfeusz73 napisał/a:

Zazdrość tak mam poczucie winy i świadomość ze nie tylko ja błądzę i dlatego że dojrzałem jestem tutaj i irytuje co nie ktorych,(...)
Ja dostrzegłem zło jakie robiłem wyostrzyłem je i zauważyłem jaki szczęściarz jestem mając u boku tak wyrozumiała żonę.

i tu nie wierze... czlowiek, ktory zrozumial, ze stracil honor i zrobil zle mowi inaczej niz Ty.
Przykro mi ale autorka postu wykazala sie wieksza uczciwoscia niz Ty, (oceniajac jej ostatni post).... jakos czuje, ze ona zaczyna rozumiec co to honor.

morfeusz73 napisał/a:

wiem ze daje inne światło na wszystko ale jeśli dzięki temu nauczymy się czegoś od siebie.

ja odnosze inne wrazenie niz Ci inni, jak twierdzisz... dla mnie ZACIEMNIASZ wszystko... zadnego innego swiatla nie widze (ale moze tylko ja)

morfeusz73 napisał/a:

Teraz widzę jak mogło wyglądać moje życie gdybym trafił inaczej.

no... i ja tez wiem, ze moje zycie mogloby wygladac gdybym trafila inaczej.... moj partner na szescie nie mowi, ze stracil honor dlatego, ze ja mam wady charakteru...
i gdyby znalazl sie dzis w tym watku zapewne poradzilby Sinie, zeby ratowala malzenstwo bo z wlasnego doswiadczenia wie jakim mozna byc gnojkiem i jak sie tego potem zaluje. Nie powiedzialby, ze kazdy ma cos na sumieniu, wiec niech sobie podryfuje az partnerce mina fochy (burza)

morfeusz73 napisał/a:

Moja kochana, niekochana72
Zatrzymaj się na chwile nad nią i pomóż jej wstać. Ona już wie że zrobiła źle.

oj Morfeusz, ze to dryfowanie to ma byc pomoc we wstawaniu?.. to, ze zona pozwala Ci dryfowac i zdusila w sobie burze, ktora wywolales, nie oznacza, ze jes w Twoim malzenstwie wszystko OK... Nie jest... od ciebie zalezy, czy cos zmienisz w sobie....( i nie chodzi o obieranie kartofelkow w dni parzyste)

morfeusz73 napisał/a:

Wielkość i sile człowieka nie mierzy się tym że stoi nieugięty tylko tym jak szybko się podnosi po upadku.

i tego wszyscy oczekiwali od Ciebie w tym watku... ze sie podniesiesz i pokazesz jak odzyskac honor, jak walczyc o jego odzyskanie.... a ty dryfujesz...

163

Odp: mój szwagier i ja.......

Sinia - myślę, że to duży postęp, że powiedziałaś szwagrowi "nie". Ale powiedziałaś mu fizycznie, a czy tak samo jest mentalnie? Samo założenie tego tematu potwierdza, że szwagier wciąż siedzi w Twojej głowie. Dlaczego Twoja głowa nie potrafi mu powiedzieć "nie"? Zastanów się nad tym w końcu, napisz na forum, a na pewno postaramy się pomóc.

A co do problemów smile Każdy ma swój krzyż, ale Twój problem też nie jest błahy. Chodzi o przyszłość Twojej rodziny.

164

Odp: mój szwagier i ja.......
mama.Niki napisał/a:

Sinia - myślę, że to duży postęp, że powiedziałaś szwagrowi "nie". Ale powiedziałaś mu fizycznie, a czy tak samo jest mentalnie? Samo założenie tego tematu potwierdza, że szwagier wciąż siedzi w Twojej głowie. Dlaczego Twoja głowa nie potrafi mu powiedzieć "nie"? Zastanów się nad tym w końcu, napisz na forum, a na pewno postaramy się pomóc.

A co do problemów smile Każdy ma swój krzyż, ale Twój problem też nie jest błahy. Chodzi o przyszłość Twojej rodziny.

No wlasnie!

165

Odp: mój szwagier i ja.......

A powiedz Sina, jak wyglądają sytuacje, kiedy są jakieś spotkania rodzinne? Przecież takowe na pewno mają miejsce. Na jednej imprezie jesteś Ty, Twój mąż, szwagier i jego żona? Jak się wtedy zachowujecie? Nie spoglądacie ukradkiem na siebie? Czy cokolwiek w tym rodzaju?

166

Odp: mój szwagier i ja.......

zazdrość nie rozumiem o co ci chodzi

w jednym zdaniu potrafię się z tobą zgodzić w 100 % a w następnym jedziesz pomnie jak po szmacie.

Próbuje coś zaciemnić?
Świat ma wiele kolorów nie tylko biały i czarny 
Byłem w podobnej sytuacji jak Sinia i wiem jak trudno jest zapomnieć przestać kochać żadna porada tego nie zawiera
Co z tego ze powiesz NIE wykrzyczysz je całemu światu jak w sercu jest drżenie i niepewność jak zapanować nad tym uczuciem.
Spróbuj zapomnieć jak na ulicy widzisz samochód taki jakim ona jeździ jak w wiadomościach podają że coś się wydarzyło w jej mieście. Albo gdy łączy mi ktoś rozmowę i mówi że dzwoni Agnieszka jakaś tam a mi serce w gardle staje ze to może ona. Gdybym ja chociaż znienawidził poczuł pogardę do niej było by mi łatwo.
I proszę zanim skomentujesz te słowa przeczytaj to jeszcze raz i zastanów się czy kiedyś tak pokochałaś czy nie było tak ze wszystkie znaki na niebie i ziemi przypominają ci o tej miłości nie ważne czy spełnionej zakazanej czy niemoralnej. Przeżyłaś takie uczucie? Jeśli nie to twoja strata.
Ja mam łatwiej mogłem się odsunąć Sinia nie może.

apropo płynięcia z prądem spróbujcie pojechać samochodem po lewej stronie.
Żeglarz zanim popłynie tez czeka na pomyślny wiatr gdy go niema czeka nie wiosłuje szkoda sił.

167

Odp: mój szwagier i ja.......
morfeusz73 napisał/a:

Moja kochana, niekochana72 piszesz
Co ich skłoniło do zdrady? " I jak ta zacięta katarynka powtarzam: Mnie to nie obchodzi.
wiem ze sypie ci piach w tryby tej kataryny prosząc żebyś dostrzegła błąd siny
jesteś wspaniała kobietą i masz swój poziom wartości
jeśli ona upadł poniżej tego poziomu co robisz?
Zatrzymaj się na chwile nad nią i pomóż jej wstać. Ona już wie że zrobiła źle.

Wielkość i sile człowieka nie mierzy się tym że stoi nieugięty tylko tym jak szybko się podnosi po upadku.

Proszę cie spij spokojnie

Jakoś zasnęłam wink
Otóż nie zgadzam się z Tobą - sinia wcale nie uważa, że zrobiła źle. Napisała wyraźnie, że przyszła na to forum, żeby ją przysłowiowo "pożałować".
Sinia - nie bierz tego do siebie, ale zacytuję pewna wypowiedź. Whitney Houston w filmie, który niedawno leciał w TV grała kochankę. I kiedy zdała sobie sprawę, jakie zło wyrządza innej kobiecie powiedziała odchodząc od niego:"Byłam szmatą. I z Twojej żony też zrobiłam szmatę. Ale już nie jestem nią i nigdy nie pozwolę, aby taka sytuacja się powtórzyła. A Ty pewnie poszukasz sobie następnej szmaty".
O to chodzi. Żeby wstać trzeba najpierw uczciwie przyznać, że zrobiło się źle. Przykro mi, ale ja nie widzę tego u sini. Widzę rozczarowanie, że rzeczy nie potoczyły się zgodnie z jej oczekiwaniami.
To, że jestem wspaniałą kobietą ma oznaczać, że każdemu podaję rękę w upadku? Nie, ja podaję rękę tym, którzy na to zasługują. A nie zasługują według mnie osoby, które zrzucają winę za swoje czyny na innych.
A sinia wcale nie żałuje tego, co zrobiła. Więc tylko pochylam się nad nią i mówię:Zastanów się, co robisz? Sobie i innym.

168

Odp: mój szwagier i ja.......

Morfeusz, znowu z twojego postu wynika, jak mało mimo wszystko zrozumiałeś z nauczki, którą Ci dało życie i opowiadanie o tym, że ( niestety?) zostałeś z wyrozumiałą żoną to tak naprawdę poświęcenie z Twojej strony. Biedny chłopczyk! Bo przecież przeżyłeś takie uczucie, że "szkoda Ci tych, którzy nie przeżyli TAKIEGO uczucia- np. Zazdrości- ale to jej strata". A mi żal Ciebie. Nie możesz pogodzić się z tym, że może Zazdrość "pokochała tak, że wszystkie znaki na niebie i ziemi przypominają jej o tej miłości" i kocha najbardziej na świecie, ale "swojego " faceta, bez zdrady, zafascynowania nowym ciachem i znudzenia nudnym mężem. Kocha męża. To żałosne, co piszesz i świadczy o tym, że tak naprawdę nie kochasz żony, skoro tak idealizujesz uczucie do te drugiej, a już ironią jest, że piszesz, że to "Nasza strata ( bo Twoja wypowiedź dotyczy nie tylko Zazdrości, ale i mnie i innych kobiet nie tęskniących za zdradą )", że  nie przeżyliśmy nigdy romansu z królewiczem , i nie przypomina nam jego każda róża w kwiaciarni i opadający listek w parku, nad ławką gdzie całowaliśmy się namiętnie, podczas gdy nasi mężowie lub żony czekając ,przygotowywali kolację w domu.
A propo "Żeglarza", bo jestem żeglarką- nie zawsze czeka się na pomyślny wiatr, jeśli trzeba na czas dopłynąć do określonego portu, wystarczy po odpłynięciu obrać odpowiedni kurs i nawet halsując " złapać odpowiedni wiatr"

169

Odp: mój szwagier i ja.......

droga cassie nie ma żadnych spotkań rodzinnych my z mężem nigdy ich nie prosimy oni nas też tak było od zawsze ale to wina jego żony bo ona za wszelką cene chce żeby on zerwał kontakty ze swoimi rodzicami i ze swoim rodzeństwem... przed naszym romansem kiedy się spotykaliśmy w jakiś okolicznościach nie było nic między nami ani spojrzeń ani nawet nie rozmawialiśmy ze sobą.. i tak może być teraz bo ja nie muszę z nim rozmawiać ja go mogę olać po prostu.(potrafię to zrobić i on o tym wie).. ............ .........bardzo żałuje tego co zrobiłam ale dość użalania się nad sobą ....

170 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-11-25 23:28:30)

Odp: mój szwagier i ja.......
morfeusz73 napisał/a:

Byłem w podobnej sytuacji jak Sinia i wiem jak trudno jest zapomnieć przestać kochać żadna porada tego nie zawiera
Co z tego ze powiesz NIE wykrzyczysz je całemu światu jak w sercu jest drżenie i niepewność jak zapanować nad tym uczuciem.
Spróbuj zapomnieć jak na ulicy widzisz samochód taki jakim ona jeździ jak w wiadomościach podają że coś się wydarzyło w jej mieście. Albo gdy łączy mi ktoś rozmowę i mówi że dzwoni Agnieszka jakaś tam a mi serce w gardle staje ze to może ona. Gdybym ja chociaż znienawidził poczuł pogardę do niej było by mi łatwo.
I proszę zanim skomentujesz te słowa przeczytaj to jeszcze raz i zastanów się czy kiedyś tak pokochałaś czy nie było tak ze wszystkie znaki na niebie i ziemi przypominają ci o tej miłości nie ważne czy spełnionej zakazanej czy niemoralnej. Przeżyłaś takie uczucie? Jeśli nie to twoja strata.
Ja mam łatwiej mogłem się odsunąć Sinia nie może.

Morfeusz, Ty JESTEŚ w takiej sytuacji jak sinia. Oboje nie zakończyliście swoich związków z kochankami. Szczerze - Ty nie podjąłeś żadnej decyzji. Podjęły ja za Ciebie obie kobiety. Kochanka - bo w całej tej sytuacji zrozumiała, że jednak Twoja rodzina jest ważniejsza; a potem żona - zostając przy Tobie pomimo Twojej zdrady.
I dlatego jesteś cały czas nieszczęśliwy - bo sam nie zadecydowałeś, nie odważyłeś się.
Zasłoniłeś się dobrem dzieci (jak sam napisałeś - nie były one wtedy dla Ciebie najważniejsze), bo nie potrafiłeś wziąć na siebie odpowiedzialności.
Dlaczego zasłaniasz się ciągle informacjami, że to była miłość Twego życia. Jeśli tak - to trzeba było z nią zostać. Ale wcześniej wyjaśnić sprawy z żoną. Czy sądzisz, że zdrada, a właściwie długoletni związek jest jakimś wytłumaczeniem, bo to było "takie wspaniałe"?
Otóż, kochany - NIE. Zdrada to zdrada.
Miej odwagę powiedzieć tak jak powiedziała Whitney "byłam szmatą", a nie tłumacz, że to była wielka miłość.
Nie obraź się, że tak ostro, ale Ty cały czas stawiasz się (przynajmniej w mojej opinii) na pozycji:
Zdradziłem (ale to przez żonę - nie dogadywaliśmy się), moja kochanka jest miłością mego życia, ale zostałem przy żonie (ależ jestem szlachetny) i codziennie się umartwiam myślami o kochance (wrażliwy tez jestem).
Czy Ty nie widzisz, że nadal oszukujesz swoją żonę? Czy uważasz, że Twoja żona zostałaby z Tobą, gdyby znała Twoje uczucia do niej? I Twoje uczucia do kochanki?
Bo wiesz, zdrada to nie tylko sex. Więc Ty cały czas zdradzasz żonę.

171

Odp: mój szwagier i ja.......

Sina nie dołując Cię więcej życzę dużo siły i wiary w to, że dasz radę przetrwać tę ciężką dla Ciebie sytuację. Po niektórych postach powinnaś dokładnie sobie zdać sprawę, że popełniłaś błąd. Ale nie nam Cię oceniać. Nie jesteśmy księdzem, który daje rozgrzeszenie, każdy sam ponosi konsekwencje za swoje winy. Postaraj się żyć w zgodzie ze sobą, i nie rań najbliższych bo to bardzo boli.
W jakimś poście napisałaś, że ludzie mają gorsze problemy.
Owszem mają. Ale dla nas nasz problem jest najważniejszy i nawet najmniejszego nie należy bagatelizować, bo to jest NASZ problem i dla nas może on mieć większe znaczenie niż dla osoby będącej obok, dlatego też nie można oceniać, porównywać swoich problemów z problemami innych.

I w 100% popieram wypowiedzi niekochanej. Najwidoczniej Morfeusz próbuje sobie dać rozgrzeszenie i nie dopuszcza do siebie myśli, że używając słów Whitney Houston po prostu się zeszmacił.

172 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-26 05:14:43)

Odp: mój szwagier i ja.......
morfeusz73 napisał/a:

zazdrość nie rozumiem o co ci chodzi

w jednym zdaniu potrafię się z tobą zgodzić w 100 % a w następnym jedziesz pomnie jak po szmacie.

Próbuje coś zaciemnić?
Świat ma wiele kolorów nie tylko biały i czarny 
Byłem w podobnej sytuacji jak Sinia i wiem jak trudno jest zapomnieć przestać kochać żadna porada tego nie zawiera
Co z tego ze powiesz NIE wykrzyczysz je całemu światu jak w sercu jest drżenie i niepewność jak zapanować nad tym uczuciem.
Spróbuj zapomnieć jak na ulicy widzisz samochód taki jakim ona jeździ jak w wiadomościach podają że coś się wydarzyło w jej mieście. Albo gdy łączy mi ktoś rozmowę i mówi że dzwoni Agnieszka jakaś tam a mi serce w gardle staje ze to może ona. Gdybym ja chociaż znienawidził poczuł pogardę do niej było by mi łatwo.
I proszę zanim skomentujesz te słowa przeczytaj to jeszcze raz i zastanów się czy kiedyś tak pokochałaś czy nie było tak ze wszystkie znaki na niebie i ziemi przypominają ci o tej miłości nie ważne czy spełnionej zakazanej czy niemoralnej. Przeżyłaś takie uczucie? Jeśli nie to twoja strata.
Ja mam łatwiej mogłem się odsunąć Sinia nie może.

apropo płynięcia z prądem spróbujcie pojechać samochodem po lewej stronie.
Żeglarz zanim popłynie tez czeka na pomyślny wiatr gdy go niema czeka nie wiosłuje szkoda sił.

Morfeusz,
duzo chcialam napisac ale moja siostra blizniaczka juz napisala to co ja chcialam napisac big_smile, wiec nie bede sie powtarzac.

Morfeusz, ja zakochuje sie zawsze nieprzytomnie, (jako ze pisze wiersze to popelniam je i dla NIEGO) Slysze jego imie w tykaniu zegara, w kroplach deszczu uderzajacych w szybe.. i wszystko jest dodatkiem do nego.. i slonce, i tecza na niebie. Kocham jego zapach, ktory zostal na poduszce i jego glos w telefonie... i dotyk jego dloni. Dla niego moge robic rzeczy szalone ale tez i najzwyklejsze jak mycie podlogi w garazu... i NIE MA TAKIEJ MOCY, ktora kazalaby mi z niego zrezygnowac...dla tysiecy innych mezow czy kochankow....
no ale mnie latwiej bo czlowiek, ktorego kocham jest moim mezem
no wlasnie co zrobiles z miloscia do swojej zony?

Niepotrzebnie czujesz sie atakowany... to ze dziewczyny wypowiadaja sie ostro o tym co piszesz nie jest wynikiem tego, ze nie wiemy co to wielka milosc, ze jestesmy swiete lub glupie, rozgoryczone lub zle

Wiesz w czym problem, Morfeusz? Kazda z nas bardziej swiadomie lub podswiadomie oczekuje od Ciebie jako czlowieka honoru wypowiedzi w stylu:

Czesc jestem Morfeusz, sp***lem swoje zycie. Jestem gnojkiem, idiota a wszystko co robie jest nikczemne. Zeniac sie myslale, ze jestem dorosly i dojrzaly. To nieprawda... bylem dzieckiem niedorozwinietym emocjonalnie.
Teraz staje tu przed Wami kobiety jak ten ostatni palant. Pomozcie mi sie podniesc w moim czlowieczenstwie. Boje sie isc do psychologa bo wszyscy, ktorych znam to idioci a ja nie za bardzo pewnie czuje sie w sytuacjii gdy musze odslonic cale to g***o z mojego dziecinstwa. Wole sam sie z tym powoli uporac.
Zdradzilem zone. Mialem kochanki. Zanim zaczalem ja zdradzac uciekalam z domu przed obowiazkami i zyciem. Przeroslo mnie to. Wtedy bylo fajnie, spotykalem sie z kumplami, kobietami. Sama radosc zycia. Nie nadawalem sie na meza i ojca... i okradlem z czasu ludzi ktorzy mnie kochali.
Teraz, porzucony przez kochanke wije sie w bolu milosci i tesknoty... i powoli dociera do mnie, ze ten bol tesknoty przez te wszystkie lata odczuwala moja zona i dzieci.
Czuje sie podle. Wreszcie dojrzalem i chce odzyskac honor. Wiem, ze wsystko co sie stalo jest moja wina i nawet nie mam prawa nikogo o nic oskarzac. Prosze o wybaczenie, zwracam sie zprosba o pomoc. Jestem winny i nie oczekuje litosci, bo sam dla siebie tej litosci nie mam. Pomozcie mi odzyskac milosc do mojej rodziny i szacunek dla siebie. Powiedzcie jak dojrzale kochac i jak byc czlowiekiem honoru nie ulegajacym pokusom. Jak odwdzieczyc sie zonie za tw wszystkie lata bez malzenskiej milosci... ktora przeciez przysiegalem. Czuje sie upodlony moimi wyborami i moim zyciem.


Taka Twoja wypowiedz bardziej by pomogla Sinie a nie ta o o swiatelkach i o dryfowaniu.
Nikt nie ma zalu i nie uwaza za glupie Twoich metod. Wszystkich raczej drazni fakt, ze niedojrzales, ze nadal jestes dzieckiem... uciekajacym dzieckiem przed odpowiedzialnoscia.. juz nie do baru.. teraz robisz ewolucje akrobatyczne z winą... to sie tak rzuca w oczy, ze kazdy ma ochote cos Ci wytlumaczyc.. ale Ty nadal nie rozumiesz. widzisz mowiles, ze trzeba rozmawiac... JAK? jesli Ty nie slyszysz?

Moze zrob poprawki w teksie powyzej, dodaj cos od siebie i umiesc dla Siny, zeby zrozumiala jak czlowiek honoru podnosi sie z upadku.
Zycze Ci tego z calego serca Morfeusz.... bo Cie wciaz lubie.


a co do statystyk (zawodowo) to osoby zdradzone w 92% szukaja w sobie winy
71% osob zdradzajacych szukaja winy w slubnym partnerze big_smile
Ja tam nie twierdze, ze matematycznie da sie wyrazic emocje... ale moze to byc wskazowka.... na niedojrzalosc

a to dla Ciebie Morfeusz: http://www.youtube.com/watch_popup?v=oI … dium#t=181

173

Odp: mój szwagier i ja.......

Zazdrość to wszystko co napisałaś to prawda, jednak może wlasnie Morfeusz i Sinia nie są gotowi na te dojrzałość i przyznanie sie do faku, ze po drodze zgubili honor, który teraz nalezy odzyskać? Może to, ze tutaj się znaleźli pozwoli im dojść do tego aby zrozumiec to wszystko o czym piszesz?
Piszesz o wielu mądrościach, kazdy chciałby słuchać w zyciu tylko głosu rozsądku i kierować się tylko pozytywnymi i tymi dobrymi emocjami. Nie jestesmy jednakowo silni i niezależni od sytuacji, które nas w życiu spotykają.

174 Ostatnio edytowany przez morfeusz73 (2010-11-26 09:59:00)

Odp: mój szwagier i ja.......

Zazdrość
Niekochana

wiem ze mam sporo racji i ze uparty jestem

Nigdy nie powieszałem tamtej żegnaj to nie była moja decyzja.
Jestem rozdarty miedzy jedna a drugą kobietą 
nie żałuje i nie będę żałował że ja spotkałem
pokazała mi inny świat taki o którym marzyłem a nie osiągnąłem z żoną
Czuje się jak pijawka którą przysala się do niej i wyssała jej miłość jej wszystkie uczucia skupiłem je na sobie nie pozwalając być szczęśliwą
Nie mogę z nią być nie mogę jej nic więcej dać
Mimo tego ze ona jest daleko to czasem mamy z sobą kontakt.
Nie wiece jak bardzo chce pojechać do niej wziąć ja ostatni raz w ramiona i pożegnać się   
Zbudowaliśmy sobie klatkę i do puki nie powiemy sobie koniec nigdy nie będzie dobrze.
Ona ma prawo do szczęścia. A ja mam coś do odbudowania.

Dziekuje wam

a Sinia wybacz spieprzyłem twój wątek. Dzięki że się pojawiłaś.

idę coś zmienić w swoim życiu

Zazdrość dzisiaj zrozumiałem słowa tej piosenki

175

Odp: mój szwagier i ja.......

smile

176

Odp: mój szwagier i ja.......

Morfeusz: nie wiem, czy poczułeś, ale szczerze Cię uściskałam.

177

Odp: mój szwagier i ja.......

dziękuję

178 Ostatnio edytowany przez Wiaterek (2010-11-26 17:24:28)

Odp: mój szwagier i ja.......

Widzę, że u Ciebie działa:  "pełna ekonomia emocjonalno-życiowa".

Mąż=anioł.
Jego brat=lawirant.

Pierwszy (z tego co mówisz) daje Ci pewną miłość, poczucie bezpieczeństwa, stabilizację.

Drugi..no cóż..dreszczyk emocji, jego "różki" Ciebie kręcą i nęcą, ale na dłuższą metę byłby to człowiek "nie do życia" (jak sama napisałaś- lubi sobie poużywać na różne sposoby).

A Ty? Ty jesteś między młotem a kowadłem. Jak wspomniała jedna z poprzedniczek, ja powiem podobnie: totalny "brazylijski tasiemiec".
Tylko żeby ten brazylijski tasiemiec skończył się dobrze, dla wszystkich.

179

Odp: mój szwagier i ja.......

sina napisz co tam u Ciebie?

180

Odp: mój szwagier i ja.......

madziuś u mnie wszystko dobrze,mam czas na przemyślenia... ze szwagrem nie mam kontaktu .czasem o nim myślę ale raczej nie pozytywnie.

181

Odp: mój szwagier i ja.......

Widzisz sina, może czas pomoże Ci zapomnieć, albo przynajmniej złagodzi Twój ból.

182

Odp: mój szwagier i ja.......

trudno będzie bo ten szwagier zawsze będzie częścią małżeństwa i wspólnego życia, ale sina masz wspaniałego i kochającego męża nie zmarnuj tego bo ten szwagier to dupek nie jest wart twojej uwagi i poświęcenia
jeśli potrzebujesz jakiś wrażeń czy pikanterii to masz męża
a może czas na jakieś nowe doznania ,kiedy męża nie ma w domu wyślij mu jakiegoś zbereźnego smsa ...

183

Odp: mój szwagier i ja.......

albo zrób sobie zdjęcie podczas kąpieli i wyślij mu mms-em, z dopiskiem "czekam" kiedy siedzi w pokoju obok, zobaczysz jak przyleci, namiętność między Wami gwarantowana smile

184

Odp: mój szwagier i ja.......

dziękuje wam bardzo kochane moje....skorzystam z waszych rad napewno..co do szwagra to nawet nie myślę o nim sama się dziwie. mam nadzieje że jak go spotkam to nadal będe twarda.... pozdrawiam

185

Odp: mój szwagier i ja.......

Polecałabym omijać ten wątek, bo ciągle będziesz sobie o tym przypominała. A co do pikantnych smsków i zdjęć różnego rodzaju (:-)) to gorąco polecam smile

186

Odp: mój szwagier i ja.......

................zadzwonił dziś do mnie......o 6.12... a o 10 przyszedł mi horoskop który przychodzi od 3 lat a w nim takie oto słowa:odzyskasz kontakt z kimś kto ostatnio trochę oddalił się od ciebie.....

187

Odp: mój szwagier i ja.......
sinia napisał/a:

................zadzwonił dziś do mnie......o 6.12... a o 10 przyszedł mi horoskop który przychodzi od 3 lat a w nim takie oto słowa:odzyskasz kontakt z kimś kto ostatnio trochę oddalił się od ciebie.....

No i o kim pomyślałaś?

188

Odp: mój szwagier i ja.......

Zadzwonił i co powiedział? W ogóle odebrałaś telefon?

189

Odp: mój szwagier i ja.......

odebrałam serce mi waliło zapytał czy za nim tęskniłam ja na to że nie i żeby więcej nie dzwonił i dał mi spokój i się rozłączyłam..potem jeszcze raz dzwonił telefon miałam poza zasięgiem a jak odzyskałam zasięg to było połączenie nieodebrane... godzinkę temu też zadzwonił(wypity)ale oddałam telefon mężowi i on mu trochę nagadał..... niekochana 72 pytasz o kim pomyślałam ? ale kiedy? jeśli chodzi o przeczytany horoskop to pomyślałam o szwagrze to jasne.... a tak poza tym to czuję się silnateraz tylko czekam na jego przyjazd bo jestem pewna że za kilka dni się pojawi....

190

Odp: mój szwagier i ja.......
sinia napisał/a:

odebrałam serce mi waliło zapytał czy za nim tęskniłam ja na to że nie i żeby więcej nie dzwonił i dał mi spokój i się rozłączyłam..potem jeszcze raz dzwonił telefon miałam poza zasięgiem a jak odzyskałam zasięg to było połączenie nieodebrane... godzinkę temu też zadzwonił(wypity)ale oddałam telefon mężowi i on mu trochę nagadał..... niekochana 72 pytasz o kim pomyślałam ? ale kiedy? jeśli chodzi o przeczytany horoskop to pomyślałam o szwagrze to jasne.... a tak poza tym to czuję się silnateraz tylko czekam na jego przyjazd bo jestem pewna że za kilka dni się pojawi....

A może warto było pomyśleć o mężu?

191

Odp: mój szwagier i ja.......

no ale co o mężu mam myśleć? powiedziałam mu o telefonię i nie mam  zamiaru niczego ukrywać a tym bardziej zaczynać czegoś ze szwagrem...

192

Odp: mój szwagier i ja.......
sinia napisał/a:

odzyskasz kontakt z kimś kto ostatnio trochę oddalił się od ciebie.....

O tym fragmencie pisałam - że może pomyśleć wtedy o mężu, a nie o szwagrze. Ehhh... tkwisz w tym po uszy, nic się nie zmieniło.

193

Odp: mój szwagier i ja.......

dla ciebie może nic się nie zmieniło ale dla mnie zmieniło się dużo...

194

Odp: mój szwagier i ja.......

Jeny jak bosko....Jakie to romantyczne porywy. Nie wszystkim śmiertelnikom dane są takie uniesienia. W wannie. Horoskopy panie tego i to w tym okresie andrzejkowo - przedświątecznym. No no ktoby pomyślał że odzyska się kontakty rodzinno-towarzyskie. Ewenement po prostu. A panowie bracia przystojnego tatusia nie mają? Albo choćby kuzyna....Byłoby jak w bajce o modzie na sukces albo w brazylijskiej telenoweli.... Normalnie kumacie: spotkanie, leci "Last Christmas" Georga Michaela on ma łzy w czerwonych oczkach, ona cała drży....Ajajaj miamor!
A Wy wredoty każecie się ludziom leczyć. No jak tak wogóle można. Serce nie sługa panie tego. Narząd jak każdy inny. A u niektórych to naczynia połączone i jak się gruczoł zbiesi to nie ma przeproś. Nie przetłumaczysz.

195

Odp: mój szwagier i ja.......
sinia napisał/a:

odebrałam serce mi waliło zapytał czy za nim tęskniłam ja na to że nie i żeby więcej nie dzwonił i dał mi spokój i się rozłączyłam..potem jeszcze raz dzwonił telefon miałam poza zasięgiem a jak odzyskałam zasięg to było połączenie nieodebrane... godzinkę temu też zadzwonił(wypity)ale oddałam telefon mężowi i on mu trochę nagadał..... niekochana 72 pytasz o kim pomyślałam ? ale kiedy? jeśli chodzi o przeczytany horoskop to pomyślałam o szwagrze to jasne.... a tak poza tym to czuję się silnateraz tylko czekam na jego przyjazd bo jestem pewna że za kilka dni się pojawi....

aż się uśmiechnęłam jak to przeczytałam smile
kochana myślę że zmieniłaś się i starasz się bardzo i trzymaj tak dalej a dasz sobie radę musisz tylko wytrwać odzyskaj tę namiętność i dzikość erotyczną z mężem a będzie Ci o wiele łatwiej smile

Posty [ 131 do 195 z 230 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mój szwagier i ja.......

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026