netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 323 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 66 67 68 69 70 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 356 do 4 420 z 26 310 ]

4 356 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-18 09:09:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

ustalcie mi jakies normy bo zaczne ujadac jak psina

Zazdrość, pierwsze co musimy ustalić to czy chcesz z nim być, czy chcesz uciekać.

Wszystkie tutaj stwierdziłyśmy mniej lub bardziej jasno i ostro, że B jest kandydatem "bardzo wysokiego ryzyka". Niektóre głośno krzyczały, ZAZDROŚĆ WIEJ! widząc to zagrożenie jakie niesie związek z duzo modszym muzułmaninem. Gdyby decyzja należała do nas to wiesz jaka by była? Wiesz. Jednak to Ty musisz podjąć tę decyzję. Świadomie i w pełni władz umysłowych podjąć decyzję. Cokolwiek postanowisz będziemy przy Tobie. Gdy podejmiesz decyzję będziemy mogły, tak jak nas prosisz, pomóc Ci ustalić jakieś normy, ktore w takiej czy innej sytuacji pomogą Ci funkcjonować... oczywiście o ile będziesz się ich trzymała.
Jest nas tu dużo, napakowanych wiedzą, uświadomionych przez Ciebie i trzeźwo patrzących na sytuacje innych.
W swoich sprawach mogłybyśmy popełniać błędy, ale w ustalaniu norm dla innych, w tym przypadku Ciebie, nasza zbiorowa mądrość wypracuje wszystko co potrzeba.
Opanuj panikę i pomyśl. MYŚL DZIEWCZYNO!!! Myśl trzeźwo. Dasz radę przez chwilę trzeźwo myśleć?

Czy jesteś w stanie "pić" w sposób kontrolowany?
Czy jesteś w stanie nie zrobić z siebie psa?

A może.... Tak mi przyszło do głowy, nie wiem czy to dobry pomysł, dziewczyny?... Czy jesteś w stanie odstawić go na 90 dni, a potem podjąć decyzję?

Zazdrość, nie uciekaj od nas. Masz tu być codziennie, cokolwiek byś nie postanowiła i nie zrobiła.

Przytulam mocno.

4 357

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dziś mam jakiś do chrzanu humor...wiecie co naprawdę mnie boli w tej całej sytuacji?że przez niego czuję się gorszym człowiekiem...nie gorszym w sensie brzydszym, mało seksownym, głupszym, niewybranym. to też, ale to jest do zniesienia...chodzi mi o bycie kimś mniej moralnym...ciągle mnie gryzie to,że pierwszy raz spędziłam z nim noc kiedy był jeszcze w związku ( z partnerką, która sama chodziła na łóżkowe randki z innymi mężczyznami, ale jednak w związku)...i potem w trakcie naszego bycia razem też parę razy dałam się mu przekonać do zrobienia czegoś...no nie fair po prostu. odzywał mi się chwilami w głowie jakiś alarm, ale on był tyle czasu moim przyjacielem, tyle czasu mi na nim zależało,że raczej...uważałam go za dobrego człowieka, który nie mógłby namawiać do czegoś co jest złe. żałosne...

4 358

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

cześć. idę dziś zrobić sobie test na hiv...minęło już parę miesięcy od rozstania, a on przecież miał ta inną, chyba powinnam, prawda,że powinnam?

Powinnaś, dla swojego spokoju.

l&c napisał/a:

pozdrawiam serdecznie Zazdrość, z którą jeszcze nie miałam przyjemności pisać...przeczytałam wszystkie Twoje posty z ostatnich dni...trzymaj się ciepło, nie mówię,że ten facet jest jakiś straszny i nie postępuje z Tobą dobrze, ale... jest coś niepokojącego w tym jak piszesz jak na niego CZEKASZ. jeśli pomiędzy spotkaniami z ukochanym nie ma życia, nie ma szczęścia to jest niedobrze. brzmi to nie jak miłość. jak nałóg... nigdy w życiu nie ma tak,że ukochana osoba jest 100% czasu przy Tobie...a powinna dawać szczęście i spokój, tak czy siak...tj rozumiem,że miłość niepokoi, ale na etapie, na którym nie jest się pewnym zainteresowania drugiej strony...potem powinno być szczęście, nei zawsze euforyczne,czasem nudne i spokojne, ale na pewno nie takie czekanie.

Bo to jest nałóg.
Jeśli Zazdrość nie opanuje swoich nałogowych reakcji, to będzie cierpiała wczesniej czy później.
Wcześniej - jesli stwierdzi, że nie da rady opanować tych reakcji i będzie na tyle świadoma, że go odstawi. To będzie bolało, ale to jest ta lepsza opcja. Bardziej będzie bolało, gdy nie opanuje reakcji i go nie odstawi. I wtedy za jakiś czas będziemy zbierać ją z gleby i składać do kupy, a potem jeszcze długo razem z nią lizać jej rany.

Jest opcja, że Zazdrość opanuje nałogowe reakcje. To jednak będzie od niej wymagać niesamowitej siły i determinacji zwłaszcza w początkach, a potem przez cały czas. Czy jest to możliwe?
Zazdrość, jest to możliwe???

4 359

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

A może.... Tak mi przyszło do głowy, nie wiem czy to dobry pomysł, dziewczyny?... Czy jesteś w stanie odstawić go na 90 dni, a potem podjąć decyzję?

Definitywnie popieram.

4 360

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

dziś mam jakiś do chrzanu humor...wiecie co naprawdę mnie boli w tej całej sytuacji?że przez niego czuję się gorszym człowiekiem...nie gorszym w sensie brzydszym, mało seksownym, głupszym, niewybranym. to też, ale to jest do zniesienia...chodzi mi o bycie kimś mniej moralnym...ciągle mnie gryzie to,że pierwszy raz spędziłam z nim noc kiedy był jeszcze w związku ( z partnerką, która sama chodziła na łóżkowe randki z innymi mężczyznami, ale jednak w związku)...i potem w trakcie naszego bycia razem też parę razy dałam się mu przekonać do zrobienia czegoś...no nie fair po prostu. odzywał mi się chwilami w głowie jakiś alarm, ale on był tyle czasu moim przyjacielem, tyle czasu mi na nim zależało,że raczej...uważałam go za dobrego człowieka, który nie mógłby namawiać do czegoś co jest złe. żałosne...

Na tym polega m.in. toksyczność tych naszych związków - dajemy sobie przesuwać granice, w tym moralne. I jakoś tak nam jest to przedstawiane (z użyciem manipulacji oczywiście), że to normalne albo, że miłość wszystko tłumaczy..., albo - wstaw co chcesz.

4 361

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

...
Zazdrość, pierwsze co musimy ustalić to czy chcesz z nim być, czy chcesz uciekać.

Wszystkie tutaj stwierdziłyśmy mniej lub bardziej jasno i ostro, że B jest kandydatem "bardzo wysokiego ryzyka".(...)
Cokolwiek postanowisz będziemy przy Tobie. Gdy podejmiesz decyzję będziemy mogły, tak jak nas prosisz, pomóc Ci ustalić jakieś normy, ktore w takiej czy innej sytuacji pomogą Ci funkcjonować... oczywiście o ile będziesz się ich trzymała.
Jest nas tu dużo, napakowanych wiedzą, uświadomionych przez Ciebie i trzeźwo patrzących na sytuacje innych.
W swoich sprawach mogłybyśmy popełniać błędy, ale w ustalaniu norm dla innych, w tym przypadku Ciebie, nasza zbiorowa mądrość wypracuje wszystko co potrzeba.
Opanuj panikę i pomyśl. MYŚL DZIEWCZYNO!!! Myśl trzeźwo. Dasz radę przez chwilę trzeźwo myśleć?

Czy jesteś w stanie "pić" w sposób kontrolowany?
Czy jesteś w stanie nie zrobić z siebie psa?

Zazdrość, nie uciekaj od nas. Masz tu być codziennie, cokolwiek byś nie postanowiła i nie zrobiła.

Przytulam mocno.

Mogę tylko podpisać się pod słowami karen smile
Masz prawo do miłości, ale czy TAK MA WYGLĄDAĆ MIŁOŚĆ?
Strach i czekanie na granicy obłędu?
Zwolnij tempo i ustal takie normy, aby móc funkcjonować w tej miłości, bez zamieniania jej w bezmyślny nałóg.
Całuję Cię i proszę o trochę wyluzowania i spokojnego rozeznania w swoich pragnieniach i oczekiwaniach . Dobrego dnia big_smile

4 362

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie dziewczyny, może moj związek nie ma znamion wielce toxycznego, ale ja sama czuje sie jak kobieta kochaja za bardzo. Najgorsze jest to ze zupełnie straciłam wiare w to że jesli faktycznie stanę na nogi, zajme sie swoim życiem to uda się to naprawic :(Jak odzyskac motywację?? I czy w ogóle da sie tak zrobic by on zmienił zdanie o mnie??

4 363

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

dziś mam jakiś do chrzanu humor...wiecie co naprawdę mnie boli w tej całej sytuacji?że przez niego czuję się gorszym człowiekiem...nie gorszym w sensie brzydszym, mało seksownym, głupszym, niewybranym. to też, ale to jest do zniesienia...chodzi mi o bycie kimś mniej moralnym...ciągle mnie gryzie to,że pierwszy raz spędziłam z nim noc kiedy był jeszcze w związku ( z partnerką, która sama chodziła na łóżkowe randki z innymi mężczyznami, ale jednak w związku)...i potem w trakcie naszego bycia razem też parę razy dałam się mu przekonać do zrobienia czegoś...no nie fair po prostu. odzywał mi się chwilami w głowie jakiś alarm, ale on był tyle czasu moim przyjacielem, tyle czasu mi na nim zależało,że raczej...uważałam go za dobrego człowieka, który nie mógłby namawiać do czegoś co jest złe. żałosne...

Dobre jest to, że widzisz, że robiłaś coś złego, niemoralnego. Nic już tego nie cofnie. Potraktuj to jak lekcje, jak nauczkę na przyszłość i wyciągnij wnioski. A potem sobie wybacz, rzeczą ludzką jest upadać. Ważne by się podnosić mądrzejszym i silniejszym.

4 364

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

dziś mam jakiś do chrzanu humor...wiecie co naprawdę mnie boli w tej całej sytuacji?że przez niego czuję się gorszym człowiekiem...nie gorszym w sensie brzydszym, mało seksownym, głupszym, niewybranym. to też, ale to jest do zniesienia...chodzi mi o bycie kimś mniej moralnym...ciągle mnie gryzie to,że pierwszy raz spędziłam z nim noc kiedy był jeszcze w związku ( z partnerką, która sama chodziła na łóżkowe randki z innymi mężczyznami, ale jednak w związku)...i potem w trakcie naszego bycia razem też parę razy dałam się mu przekonać do zrobienia czegoś...no nie fair po prostu. odzywał mi się chwilami w głowie jakiś alarm, ale on był tyle czasu moim przyjacielem, tyle czasu mi na nim zależało,że raczej...uważałam go za dobrego człowieka, który nie mógłby namawiać do czegoś co jest złe. żałosne...

I to jest chyba najgorsze. Przynajmniej moim zdaniem. Że to same sobie robimy wierząc jak idiotki, że przecież on nie mógłby....
I potem zostajemy same z tym całym szajsem, z wyrzutami sumienia.
Tego właśnie musimy się nauczyć - oceniać ich równie surowo, jak siebie, jak innych ludzi. Przykładać ta samą miarkę, a nie stosować dla popieprzeńsców taryfę ulgową.

Odnośnie badań - służę profesjonalną pomocą na prive. To mija robota big_smile

4 365

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Witajcie dziewczyny, może moj związek nie ma znamion wielce toxycznego, ale ja sama czuje sie jak kobieta kochaja za bardzo. Najgorsze jest to ze zupełnie straciłam wiare w to że jesli faktycznie stanę na nogi, zajme sie swoim życiem to uda się to naprawic :(Jak odzyskac motywację?? I czy w ogóle da sie tak zrobic by on zmienił zdanie o mnie??

Witaj Patrycjo, napisz o sobie coś więcej.
Zwłaszcza interesuje mnie jakie masz zdanie na własny temat. Kochasz siebie?

4 366

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

niekochana72 i  to jest własnie najtrudniejsze.Zeby sie nie bac że coś stracimy. Najwięcej co możemy stracic to swoja godność i szacunek do samej siebie. Ale do tej pory nie rozumiem dlaczego niby to wiem a nie stosuję w praktyce...

4 367 Ostatnio edytowany przez Sylnowa (2011-07-18 09:59:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kochane smile kolejny raz przekonałam sie, ze to forum i Wy to dla mnie ocalenie. Przez dwa tygodnie miałam spokój od mojego jeszczemeza, dziś natomiast strzałka w komórce od niego, moze 2 tygodnie temu bym zaraz oddzwonila myśląc, pewnie chce sie ze mną spotkać, moze przemyślał wszystko i chce wrócić, ale dziś nie. Od razu wylaczylam telefon. Nie jestem głupia, wiem ze jeśli miała to byc rozmowa to o ewentualnie o jakichś finansach, albo takich tam sprawach. A to ja mam byc 2 kroki do przodu:)
Co do badania na HIV, tez musiałam zrobić, bo mi gach jego kochanki wydzwanial, ze chora jest to p...a. Na szczęście negatyw:)

4 368

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Witajcie dziewczyny, może moj związek nie ma znamion wielce toxycznego, ale ja sama czuje sie jak kobieta kochaja za bardzo. Najgorsze jest to ze zupełnie straciłam wiare w to że jesli faktycznie stanę na nogi, zajme sie swoim życiem to uda się to naprawic :(Jak odzyskac motywację?? I czy w ogóle da sie tak zrobic by on zmienił zdanie o mnie??

Kochanie, napisz proszę dlaczego chcesz by ON zmienił zdanie o TOBIE?
I co kryje się pod tym "zdaniem".
Witam, tak w ogóle, kochana. Przepraszam, że od tego nie zaczęłam.

4 369

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny - badania na HIV - 6 tygodni od ostatniego seksu z podejrzanym!!!!
Wcześniej mogą być fałszywie ujemne!
Poza tym - mnóstwo innego dziadostwa!
Służę poradą.

4 370

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Witajcie dziewczyny, może moj związek nie ma znamion wielce toxycznego, ale ja sama czuje sie jak kobieta kochaja za bardzo. Najgorsze jest to ze zupełnie straciłam wiare w to że jesli faktycznie stanę na nogi, zajme sie swoim życiem to uda się to naprawic :(Jak odzyskac motywację?? I czy w ogóle da sie tak zrobic by on zmienił zdanie o mnie??

Ja rownież witam Cię serdecznie smile napisz nam coś wiecej o Twojej sytuacji..jeśli chcesz..

4 371

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

i ten p*** seks...
Jakies pomysly na zniechecenie do seksu? przewlekle migreny? Mam sie najesc surowych kartofli, zeby mnie mdlilo? Mam go sobie wyobrazac utytlanego w gownie?

Zazdrość: Czytam ten wątek fragmentarycznie (bo jestem tu "nowa")..i podobnie fragmentarycznie Twoje wypowiedzi. Nie znam wszystkich aspektów Twojej znajomości..nie wiem ile ona trwa. Ale coś mnie tkneło i postanowiłam coś tu napisać.
Ze swojej strony życzę Ci jak najlepiej...może będziesz wyjątkiem potwierdzającym regułę..Napisałam "może" nie dlatego, że z tym facetem jest cos nie tak. Taka "jazda po orbicie", czekanie, ciągłe zerkanie na telefon, życie czyimś zapachem, czymś ciałem, gestem słowem i w końcu duszą jak nam kobietom często się wydaje to cudowna sprawa...powiedziałabym najcudowniejsza na tym świecie. To wciąga bardzo. Mogłabyś powiedzieć, że większość tutaj te swoje "dyrdymały" pisze z czystej zazdrości, bo Ty masz cudowną znajomość a reszta nie ma więc zrzędliwe baby sie mądrują.

Przyznam, że ja jestem troszeczke przerażona bo doskonale znane są mi pewne uzależniające emocje..i to co piszesz powoduje, że to mi się przypomina.
W psa się nie zamieniaj...mam psy - to zupełnie uzależnione istoty innego gatunku...zrobią dla mnie wszystko..jestem ich światem, wyrocznią..wszystkim..ale to PSY,  w ich zycie wpisane jest podporządkowanie.

Seks: to o to chodzi? tu jest najlepiej? Po co masz rezygnowac i migreny wymyslać. Tyle, że my kobiety na tej sferze bardzo potrafimy "popłynąć"..cos się wyzwala w mózgu, jakaś chemia endorfiny itd..no jakoś natura to pomyślała, żebyśmy do tego ciągneły. Sama tak mam..wydawało mi się, że nie ale jednak tak..więc znalazłam na to swój sposób, ale nie chce tu być napiętnowana.
Znasz powiedzenie: "Zagłaskac kotka na śmierć"? Jeszcze raz powtórzę: zyczę Ci jak najlepiej, fajnie piszesz jesteś inteligentna..tylko nie "zagłaszcz" tego, WYLUZUJ...nie każ mu się tłumaczyć z półgodzinnego spóźnienia...o ile nie jest to spóźnienie na statek płynący wycieczke dookoła świata.

4 372

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Karen, mam wrażenie że bardziej kocham jego niż samą siebie. Bo zawsze dbałam bardziej o jego szczeście niz swoje. W zasadzie o swoje mało co dbałam. Smutne jest to, że ja na poczatku byłam zupełnie inna, miałam swoich znajomych, wychodziłam z nimi, on był tylko opcją... a potem stał sie całym światem i jedyna osoba która może sprawic ze jestem szczesliwa. Przestałam wnosić coś ciekawego do związku, zaczęłam byc nastawiona tylko na myslenie że jesli dam mu swoja bezgraniczną dobroc to on będzie mnie kochał i szanował. A on zakochal sie nie w tej nadgorliwej i włażącej mu do tyłka za każdym razem kobiecie na każde zawołanie (która sie potem stałam) ale w tej przebojowej, z ciekawa osobowościa, spontanicznej, zawsze wesołej i mającej tysiące pomysłow (która byłam na poczatku znajomości) Ja nie wiem jak to działa, ale troche boję sie być ta dawna kobieta, mimo że wiem że on takiej mnie własnie potrzebuje. Chyba tez dobija mnie fakt, ze troche stracił wiare w to ze uda mi sie zmienić. Mysli ze ja zawsze byłam taka jak teraz tylko po prostu źle mnie ocenił na poczatku. Moja nadgorliwość sprawiła ze on zaczal sie w tym wszystkim dusic,a ja w panice ze go strace jeszcze bardziej nadskakiwałam. Teraz kązde moje zachowanie go irytuje, czy da sie zmazać ten obraz kobiety który on ma teraz w głowie mysląc o mnie? sad

4 373

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

niekochana72 i  to jest własnie najtrudniejsze.Zeby sie nie bac że coś stracimy. Najwięcej co możemy stracic to swoja godność i szacunek do samej siebie. Ale do tej pory nie rozumiem dlaczego niby to wiem a nie stosuję w praktyce...

Tiaaa... skądś to znam.
Ja myślę, że trzeba reagować natychmiast i radykalnie na najmniejszy własny moralny "dyskomfort". Postanowiłam sobie, że jeśli jeszcze wejdę w relację, to jeśli poczuję, że zaczynam sama ze sobą kombinować - będę o tym pisać. Znajdę moje powierniczki i wyleję swoje wątpliwości. Mam nadzieję, że wystarczy mi siły i nie polegnę. Ostatnie wydarzenia dały mi olbrzymiego kopa motywatora, żeby nie obrastać zbyt w pewność siebie.

A tak w ogóle - wymyślanie na poczekaniu, nieraz bardzo wyrafinowanych usprawiedliwień dla niego - to moja SPECJALNOŚĆ.
Ale kurna, żegnam się z tym. Publicznie.

4 374

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Dziewczyny - badania na HIV - 6 tygodni od ostatniego seksu z podejrzanym!!!!
Wcześniej mogą być fałszywie ujemne!
Poza tym - mnóstwo innego dziadostwa!
Służę poradą.

Boże to ja tez powinnam zrobić te badania :-((((((

4 375

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Chyba tez dobija mnie fakt, ze troche stracił wiare w to ze uda mi sie zmienić. Mysli ze ja zawsze byłam taka jak teraz tylko po prostu źle mnie ocenił na poczatku. Moja nadgorliwość sprawiła ze on zaczal sie w tym wszystkim dusic,a ja w panice ze go strace jeszcze bardziej nadskakiwałam. Teraz kązde moje zachowanie go irytuje, czy da sie zmazać ten obraz kobiety który on ma teraz w głowie mysląc o mnie? sad

Możesz pracować nad sobą. Ale powinnaś to zrobić dla SIEBIE. A to, co napisałaś powyżej - to manifest kkzb. Znów się chcesz zmieniać DLA NIEGO.
Zawsze warto pracować nad sobą, zwłaszcza jak masz u boku odpowiedniego mężczyznę. Ale powinnaś zrozumieć, że ta zmiana, ten mężczyzna u boku - dla siebie masz zrobić.
Jeśli on odejdzie - to nie powód, żeby nic nie robić i nie powód końca świata. Będzie bolało, ale spójrz na to jako dar dla siebie - pozwoliło odnaleźć Twoją drogę do samej siebie.

4 376

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wszystkie powinnyśmy. Nawet te w szczęśliwych związkach.
Iluż widziałam żonkosiów z paniką w oczach.... Stąd moje wysoce racjonalne podejście do sprawy...
Zaufanie zaufaniem, a życie i zdrowie - bezcenne.

4 377 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-18 10:31:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
katia72 napisał/a:

Seks: to o to chodzi? tu jest najlepiej? Po co masz rezygnowac i migreny wymyslać. Tyle, że my kobiety na tej sferze bardzo potrafimy "popłynąć"..cos się wyzwala w mózgu, jakaś chemia endorfiny itd..no jakoś natura to pomyślała, żebyśmy do tego ciągneły. Sama tak mam..wydawało mi się, że nie ale jednak tak..więc znalazłam na to swój sposób, ale nie chce tu być napiętnowana.

Witam Cie Katia. Pewnie mój rocznik, co? 72? big_smile
Kochana napisz - proszę o tym Twoim sposobie.
Błagam Cię - nikt nie będzie Cię oceniał. Musimy się wzajemnie ratować, bo jak nie - to po nas.

4 378

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

...on zakochal sie nie w tej nadgorliwej i włażącej mu do tyłka za każdym razem kobiecie na każde zawołanie (która sie potem stałam) ale w tej przebojowej, z ciekawa osobowościa, spontanicznej, zawsze wesołej i mającej tysiące pomysłow (która byłam na poczatku znajomości) Ja nie wiem jak to działa, ale troche boję sie być ta dawna kobieta, mimo że wiem że on takiej mnie własnie potrzebuje. Chyba tez dobija mnie fakt, ze troche stracił wiare w to ze uda mi sie zmienić. Mysli ze ja zawsze byłam taka jak teraz tylko po prostu źle mnie ocenił na poczatku. Moja nadgorliwość sprawiła ze on zaczal sie w tym wszystkim dusic,a ja w panice ze go strace jeszcze bardziej nadskakiwałam. Teraz kązde moje zachowanie go irytuje, czy da sie zmazać ten obraz kobiety który on ma teraz w głowie mysląc o mnie? sad

Witaj Patrycjo smile
Czytam twoje słowa i widzę: ON, ON, ON, ON... a gdzie Ty?
Ubezwłasnowolniłaś się osobiście i to paradoksalnie - wbrew jego oczekiwaniom i potrzebom i wbrew samej sobie.
CO CI to daje? Wielki dyskomfort dla siebie i obawy, że TAKIEJ on nie chce.
Co masz zamiar z tym zrobić? Skoro masz świadomość, że idziesz złą drogą?
Kochasz go? On kocha Ciebie? Możecie wspólnie ustalić CO można zmienić by zlikwidować takie twoje zachowania?
Może terapia par miałaby w waszym wypadku zastosowanie.
Pozdrawiam i życzę owocnych przemyśleń smile

4 379

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
katia72 napisał/a:

Seks: to o to chodzi? tu jest najlepiej? Po co masz rezygnowac i migreny wymyslać. Tyle, że my kobiety na tej sferze bardzo potrafimy "popłynąć"..cos się wyzwala w mózgu, jakaś chemia endorfiny itd..no jakoś natura to pomyślała, żebyśmy do tego ciągneły. Sama tak mam..wydawało mi się, że nie ale jednak tak..więc znalazłam na to swój sposób, ale nie chce tu być napiętnowana.

Witam Cie Katia. Pewnie mój rocznik, co? 72? big_smile
Kochana napisz - proszę o ty Twoim sposobie.
Błagam Cię - nikt nie będzie Cię oceniał. Musimy się wzajemnie ratować, bo jak nie - to po nas.

Ja tez poproszę:) w końcu tez ten sam rocznik 72:)

4 380

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Witaj Karen, mam wrażenie że bardziej kocham jego niż samą siebie. Bo zawsze dbałam bardziej o jego szczeście niz swoje. W zasadzie o swoje mało co dbałam. Smutne jest to, że ja na poczatku byłam zupełnie inna, miałam swoich znajomych, wychodziłam z nimi, on był tylko opcją... a potem stał sie całym światem i jedyna osoba która może sprawic ze jestem szczesliwa. Przestałam wnosić coś ciekawego do związku, zaczęłam byc nastawiona tylko na myslenie że jesli dam mu swoja bezgraniczną dobroc to on będzie mnie kochał i szanował. A on zakochal sie nie w tej nadgorliwej i włażącej mu do tyłka za każdym razem kobiecie na każde zawołanie (która sie potem stałam) ale w tej przebojowej, z ciekawa osobowościa, spontanicznej, zawsze wesołej i mającej tysiące pomysłow (która byłam na poczatku znajomości) Ja nie wiem jak to działa, ale troche boję sie być ta dawna kobieta, mimo że wiem że on takiej mnie własnie potrzebuje. Chyba tez dobija mnie fakt, ze troche stracił wiare w to ze uda mi sie zmienić. Mysli ze ja zawsze byłam taka jak teraz tylko po prostu źle mnie ocenił na poczatku. Moja nadgorliwość sprawiła ze on zaczal sie w tym wszystkim dusic,a ja w panice ze go strace jeszcze bardziej nadskakiwałam. Teraz kązde moje zachowanie go irytuje, czy da sie zmazać ten obraz kobiety który on ma teraz w głowie mysląc o mnie? sad

Moja droga....to co napisałaś to dokładnie mój obraz z mojego byłego już związku. Tyle tylko, że prawdopodobnie jestem od Ciebie wiele wiele starsza.
Nie wiem jak daleko sprawy zaszły, jakie jest w tym momencie jego uczucie do Ciebie, myślę jednak, że jeśli on nadal Cię kocha to są duże szanse na zmianę Twojego wizerunku w jego oczach.

Ty wiesz jaką dziewczyną byłaś i jaką Ciebie pokochał. Miałaś zainteresowania, znajomych, energię. Trzeba do tego wrócić.

Myślę, ze przydałoby Ci się poczytać pewne pozycje z naszej biblioteczki np. "Kobiety Które kochają za bardzo"
"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" i nie "Nie zalezy mu na Tobie", żeby sprawdzić czy nadal mu na Tobie zalezy.

Jeśli możesz napisz coś o swoim rodzinnym domu. To czasami wiele wyjaśnia.

4 381

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
katia72 napisał/a:

Seks: to o to chodzi? tu jest najlepiej? Po co masz rezygnowac i migreny wymyslać. Tyle, że my kobiety na tej sferze bardzo potrafimy "popłynąć"..cos się wyzwala w mózgu, jakaś chemia endorfiny itd..no jakoś natura to pomyślała, żebyśmy do tego ciągneły. Sama tak mam..wydawało mi się, że nie ale jednak tak..więc znalazłam na to swój sposób, ale nie chce tu być napiętnowana.

Witam Cie Katia. Pewnie mój rocznik, co? 72? big_smile
Kochana napisz - proszę o ty Twoim sposobie.
Błagam Cię - nikt nie będzie Cię oceniał. Musimy się wzajemnie ratować, bo jak nie - to po nas.

Ja tez poproszę:) w końcu tez ten sam rocznik 72:)

Kurna, czy to był jakiś popieprzony rocznik dla dziewczynek? tongue

4 382

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chce sie zmienic dla siebie ( chociaz wiem że to nie będzie łatwe, odkąd znam jego, potraciłam wiekszosc moich znajomych, wcale nie tak łatwo do nich wrócić, próbowałam). Jako że zalezy mi na nim, to poniekąd dla niego tez chce się zmienić, żeby widział ze nie jestem jakąś pusta lalą, która nie wnosi nic ciekawego do jego zycia. Zapytałam go czy cos jeszcze do mnie czuje, odpowiedział ze skoro ze mna rozmawia ( nawet jesli mówi o moich wadach i błędach) to dlatego ze jeszcze mu na mnie zależy. Ja bym w życiu nie bylabym w stanie powiedziec tylu przykrych słów osobie która kocham, więc dlatego boje się czy jemu naprawdę jeszcze zalezy...To strasznie przykre że kiedys tak świetnie sie dogadywaliśmy, mówił że jestem ta jedyna, ja tez tak czułam, nigdy nie brakowało tematów do rozmów. Teraz paralizuje mnie strach że co bym nie powiedziała to będzie to powodem do kłótni...

4 383

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Chce sie zmienic dla siebie ( chociaz wiem że to nie będzie łatwe, odkąd znam jego, potraciłam wiekszosc moich znajomych, wcale nie tak łatwo do nich wrócić, próbowałam). Jako że zalezy mi na nim, to poniekąd dla niego tez chce się zmienić, żeby widział ze nie jestem jakąś pusta lalą, która nie wnosi nic ciekawego do jego zycia. Zapytałam go czy cos jeszcze do mnie czuje, odpowiedział ze skoro ze mna rozmawia ( nawet jesli mówi o moich wadach i błędach) to dlatego ze jeszcze mu na mnie zależy. Ja bym w życiu nie bylabym w stanie powiedziec tylu przykrych słów osobie która kocham, więc dlatego boje się czy jemu naprawdę jeszcze zalezy...To strasznie przykre że kiedys tak świetnie sie dogadywaliśmy, mówił że jestem ta jedyna, ja tez tak czułam, nigdy nie brakowało tematów do rozmów. Teraz paralizuje mnie strach że co bym nie powiedziała to będzie to powodem do kłótni...

Powtórzę za Anhedonią - myślę, że terapia par byłaby idealna. Potrzeba Wam mediatora, kogos, kto bez emocji Was poprowadzi.
Kochana, myślę, że BARDZO warto. Facet, który zachowuje się tak jak Twój partner - naprawdę nie trafia się często. Oni rzadko chcą rozmawiać o problemach, naprawiać je. Walcz, kochana, walcz.

4 384 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-18 11:09:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Patrycja.
Odłóżmy jego na bok.
Sama widzisz, że masz problem. Jeśli nie uporasz się z tym problemem dla siebie, to ten związek i kolejne również, będą porażką, bo będziesz powielać schemat. Mowię to z własnego doświadczenia, niestety trafiłam na to forum o wiele za późno. Ty masz szansę, jesli nie uda Ci się uratować tego związku, to przy zmianie postawy będziesz miała szansę na koleJny  szczęśliwy związek.
Ustal sobie, że teraz priorytetem jesteś Ty. Nie ratuj na siłę tego związku, bo na siłę nic nie wychodzi. Zajmij się sobą, bądź dla siebie najważniejsza. Przy okazji może on zauwazy, że skoro jesteś cenna sama dla siebie to i dla niego też moze z powrotem staniesz się cenna. Ale kolejność ma byc własnie taka - NAJPIERW TY.  Sensem Twojego życia nie może być inna osoba. Musisz żyć swoim życiem, musisz mieć szczęście w sobie, musisz kochac siebie. Dopiero wtedy będziesz mogla podzielić się tym z kims innym, bo inaczej zawsze będzie dochodzić do własnie takiej sytuacji - oplatasz go, bo jest dla Ciebie wszystkim, on chce się oswobodzić, bo nie dajesz mu oddychać bez siebie.

Mam młodego psa, gdy wychodzę z nim na spacer i puszczam go wolno, on ucieka, gdy biegnę za nim to on ucieka jeszcze bardziej. A gdy ja zaczynam biec w odwrotnym kierunku, to on zawraca i biegnie za mną.
Z ludźmi jest podobnie. Jak puścisz wolno to się okaże czy będzie uciekał, czy podąży za Tobą.

4 385

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Witam Cie Katia. Pewnie mój rocznik, co? 72? big_smile

dokładnie tak..rocznik:).(skojarzyło mi się, że dobrze że nie wiek:)


niekochana72 napisał/a:

Kochana napisz - proszę o tym Twoim sposobie.
Błagam Cię - nikt nie będzie Cię oceniał. Musimy się wzajemnie ratować, bo jak nie - to po nas.

niekochana:  jakiś czas temu wyszłam spod toksycznego wpływu pewnej osoby (znajomość kilkumiesięczna..no totalnie mi odwaliło!.). Potem poznałam kogoś innego..Miało być tak bez emocji, bardziej na spokojnie. No ale seks, wspólne weekendy, jego zaangażowanie w moje sprawy życiowe (być może to złudne jednak) i znów mi zaczeło odwalać. A tu się okazuje, że pan w separacji i nie ma zamiaru się rozwodzić jednak. Poza tym przebłyskiem rozumu zauważyłam, że jestem jakby izolowana w tej znajomości..Nosz qrde!!!..jak ja już troche zaufałam, zaczełam się przyzwyczajać!!!, że on taki fajny, ciepły, odpowiedzialny. Chyba sobie za dużo dopowiedziałam. Zaczełam randkować z inną osoba.... ale na zasadzie tylko rozrywki i luźnego spędzania czasu. Wolę tak niż siedzieć w domu, "walczyć" ze swoimi myślami i nie spać w nocy z tego powodu. Dziś spałam dobrze:)

4 386 Ostatnio edytowany przez patrycja999 (2011-07-18 11:19:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Karen, te książki to ja prawie znam na pamieć, gorzej z praktyką. Chociaż ostatnio nawet nieźle mi szło. Potrafiłam się powstrzymać by nie popadac w emocje tylko działac logicznie i troche sie zdystansowac, dac mu odetchnąć. Przede wszytskim skonczyłam z tym matkowaniem,ciągłym wydzwanianiem (mimo że nie odbierał) i smsowaniem jak to mi przykro ze sie nie odzywa. To juz za mną, uf. Zaczełam tez bardziej dbac o siebie i częsciej bywac poza domem. I wszystko naprawdę szło w dobrym kierunku. On zauważył te zmiany i tez się ucieszył...Problem w tym, ze to nie wystarcza by zatrzec to negatywne wrażenie, które sie w nim zrodziło, albo za mało czasu jeszcze upłynęlo? Albo juz za późno? Njagorsze jest to ze nawet mały pretekst do kłótni uruchamia w nim cała lawine złości i oskarżeń którą wylewa na mnie, która trzeba przeczekać, każda kolejną dłużej niestety i w każdej kolejnej wywleka nowe moje wady i błędy które dotychczas az tak go nie irytowały...a teraz wkurzaja ze zdwojona siłą. Abstrahujac w seksie nadal jest super, pożadanie nie wygasło, mimo ze on zawsze nadmieniał ze wyglad to nie wszytsko, ze pożada się osobowość (to tak odnosnie tego, iż wspominal ostatnio ze chyba pomylil sie co do mojej osoby i ze nie mam takiej ciekawej osobowosci jak mu siwydawalo na poczatku)

4 387

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Karen, te książki to ja prawie znam na pamieć, gorzej z praktyką. Chociaż ostatnio nawet nieźle mi szło. Potrafiłam się powstrzymać by nie popadac w emocje tylko działac logicznie i troche sie zdystansowac, dac mu odetchnąć. Przede wszytskim skonczyłam z tym matkowaniem,ciągłym wydzwanianiem (mimo że nie odbierał) i smsowaniem jak to mi przykro ze sie nie odzywa. To juz za mną, uf. Zaczełam tez bardziej dbac o siebie i częsciej bywac poza domem. I wszystko naprawdę szło w dobrym kierunku. On zauważył te zmiany i tez się ucieszył...Problem w tym, ze to nie wystarcza by zatrzec to negatywne wrażenie, które sie w nim zrodziło, albo za mało czasu jeszcze upłynęlo? Albo juz za późno? Njagorsze jest to ze nawet mały pretekst do kłótni uruchamia w nim cała lawine złości i oskarżeń którą wylewa na mnie, która trzeba przeczekać, każda kolejną dłużej niestety i w każdej kolejnej wywleka nowe moje wady i błędy które dotychczas az tak go nie irytowały...a teraz wkurzaja ze zdwojona siłą.

A czytałaś "Toksyczne słowa"? Wygląda mi to na słowną agresję.
Nie wiem, czy da się uratować ten związek, na pewno sama tego nie zrobisz, jeśli on też tego nie będzie chciał, a jeśli będzie chciał to ciężka praca przed Wami obojgiem i musicie oboje mieć tego świadomość.

4 388

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

To też powinien być jakiś sygnał dla każdej z nas - nie trzeba się wasalsko słuchać otoczenia i tańczyć jak ono nam zagra ale sygnały z niego płynące też KONIECZNIE trzeba brać pod rozwagę.

Czasami się nie da...emocje są jak zasłona dymna na oczach...jak "drugi" rozum, drugie "ja" człowieka.
Wiem to po sobie..gdy dobre przyjaciółki radziły mi co radziły..nie chciałam słuchac, a potem dostałam ostro po d....pie..I bardzo dobrze, że dostałam! Kumpele miały rację.

4 389

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

...skonczyłam z tym matkowaniem,ciągłym wydzwanianiem (mimo że nie odbierał) i smsowaniem jak to mi przykro ze sie nie odzywa. To juz za mną, uf. Zaczełam tez bardziej dbac o siebie i częsciej bywac poza domem. I wszystko naprawdę szło w dobrym kierunku. On zauważył te zmiany i tez się ucieszył...Problem w tym, ze to nie wystarcza by zatrzec to negatywne wrażenie, które sie w nim zrodziło, albo za mało czasu jeszcze upłynęlo? Albo juz za późno? Njagorsze jest to ze nawet mały pretekst do kłótni uruchamia w nim cała lawine złości i oskarżeń którą wylewa na mnie, która trzeba przeczekać, każda kolejną dłużej niestety i w każdej kolejnej wywleka nowe moje wady i błędy które dotychczas az tak go nie irytowały...a teraz wkurzaja ze zdwojona siłą.

No dobra. Wiesz dużo, rozumiesz dużo. Pytanie o co kaman?
TY coś robisz - on stoi z boku i krytykuje?
Gdzie więc to zrozumienie i współpraca?
Rozmów się. Albo terapia albo musicie od siebie zwyczajnie odpocząć. Zdystansować się, przemyśleć i może zatęsknić. Nie widzę innego wyjścia smile Powodzenia

4 390

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
katia72 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Kochana napisz - proszę o tym Twoim sposobie.
Błagam Cię - nikt nie będzie Cię oceniał. Musimy się wzajemnie ratować, bo jak nie - to po nas.

niekochana:  jakiś czas temu wyszłam spod toksycznego wpływu pewnej osoby (znajomość kilkumiesięczna..no totalnie mi odwaliło!.). Potem poznałam kogoś innego..Miało być tak bez emocji, bardziej na spokojnie. No ale seks, wspólne weekendy, jego zaangażowanie w moje sprawy życiowe (być może to złudne jednak) i znów mi zaczeło odwalać. A tu się okazuje, że pan w separacji i nie ma zamiaru się rozwodzić jednak. Poza tym przebłyskiem rozumu zauważyłam, że jestem jakby izolowana w tej znajomości..Nosz qrde!!!..jak ja już troche zaufałam, zaczełam się przyzwyczajać!!!, że on taki fajny, ciepły, odpowiedzialny. Chyba sobie za dużo dopowiedziałam. Zaczełam randkować z inną osoba.... ale na zasadzie tylko rozrywki i luźnego spędzania czasu. Wolę tak niż siedzieć w domu, "walczyć" ze swoimi myślami i nie spać w nocy z tego powodu. Dziś spałam dobrze:)

Dziękuję Ci kochana. Widzisz - ja się właśnie tego boję. Jak się rozwiodę, jak będę chciała wejść w coś nowego... Kurna, tak się boję, ze znów mnie "poniosą konie". DOPOWIADANIE -jak Ty to delikatnie określiłaś.... Ja kręcę filmy wink Ku**a, jaki piękny film o swoim małżeństwie nakręciłam....

4 391

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Dziękuję Ci kochana. Widzisz - ja się właśnie tego boję. Jak się rozwiodę, jak będę chciała wejść w coś nowego... Kurna, tak się boję, ze znów mnie "poniosą konie". DOPOWIADANIE -jak Ty to delikatnie określiłaś.... Ja kręcę filmy wink Ku**a, jaki piękny film o swoim małżeństwie nakręciłam....

Zebyś Ty wiedziała jak ja sie bałam..Bywało tak, że gdy facet z którym zaczełam się spotykać (i angażować) do mnie dzwonił to nie mogłam oddychać ze stresu. W rezultacie telefonu nie odbierałam,czasem "znikałam" na dwa dni, bo wydawało mi się, że to za szybko się rozwija, że znów będzie to samo- facet straci rozum, ja strace rozum a potem mnie odrzuci.  Nie odrzucił, ale przyszłości z nim to raczej nie mogę budować..więc przestałam być lojalna i "wierna". Staram się go traktować jak "zwykłego" znajomego i nawet mi się to udaje. Jak się łatwo domyśleć jego już coś "tkneło", że zachowuję sie jakby inaczej:)

4 392

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anhedonio, terapia par nie wchodzi w grę. Jemu nie da sie nic przetłumaczyc. Wszelkie próby nakłaniania go czegoś albo wyrażania sprzecznej z jego opinii na temat moich błędów kończa się jeszcze większa kłótnią. Jedynym rozwiązaniem jest wtedy przyznać rację, dać mu odetchnąć i w dobrym momencie poprzez czyny przestawic go na jakis pozytywny nastroj. Rozmawianie o próbie poprawy związku nic u nas nie daje a wręcz go denerwuje, bo przeciez nikt nie lubi tkwic w problemie, a juz zwłaszcza mezczyzna chce by jak najszybciej problem rozwiązać. On patrzy na czyny, jak mówie ze sie zmienie to tylko go to wkurza, gdyz podswiadomosc mu podpowiada ze jest problem. Wieć tak jak mówie, jedyna opcja to odciągna jego uwage od problemu i pokazac jasne strony mojej osoby by znów sie zauroczył jak na poczatku, tylko oczywiscie ciężko tego w praktyce dokonać:((Zwłaszcza jak mi dokłada tym, iż z każda kolejna kłótnia widzi ze jednak wiecej nas dzieli niż łączy...Ale ciesze sie że to wszystko wyrzucil z siebie, (mimo ze duża przykrośc mi to sprawiło), bo wiem ze raczej powiedział to bym sie wzięła za siebie. Boję sie tylko jak długo on to wytrzyma, i czy zdażę się zmienic do czasu kiedy jeszcze bedzie chcial ze mna rozmawiac..:(

4 393

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
katia72 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Dziękuję Ci kochana. Widzisz - ja się właśnie tego boję. Jak się rozwiodę, jak będę chciała wejść w coś nowego... Kurna, tak się boję, ze znów mnie "poniosą konie". DOPOWIADANIE -jak Ty to delikatnie określiłaś.... Ja kręcę filmy wink Ku**a, jaki piękny film o swoim małżeństwie nakręciłam....

Zebyś Ty wiedziała jak ja sie bałam..Bywało tak, że gdy facet z którym zaczełam się spotykać (i angażować) do mnie dzwonił to nie mogłam oddychać ze stresu. W rezultacie telefonu nie odbierałam,czasem "znikałam" na dwa dni, bo wydawało mi się, że to za szybko się rozwija, że znów będzie to samo- facet straci rozum, ja strace rozum a potem mnie odrzuci.  Nie odrzucił, ale przyszłości z nim to raczej nie mogę budować..więc przestałam być lojalna i "wierna". Staram się go traktować jak "zwykłego" znajomego i nawet mi się to udaje. Jak się łatwo domyśleć jego już coś "tkneło", że zachowuję sie jakby inaczej:)

A ja się boję, że nie dam rady sad Normalnie, tak na zewnątrz - twarda sztuka. A jak się zaangażuję - jak jakaś plastelina.
I to drugie dokładnie tak samo - mam świadomość, że oni nie mają szans.... No jak już pokażę jak może być dobrze - też im odwala. Chcą się zmienić - naprawdę chcą, tylko nie da się cały czas kontrolować swoich zachowań, swojego charakteru. I nikt nie chce kończyć, i nikt nie jest szczęśliwy.
To właśnie moje życie...

4 394

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Anhedonio, terapia par nie wchodzi w grę. Jemu nie da sie nic przetłumaczyc. Wszelkie próby nakłaniania go czegoś albo wyrażania sprzecznej z jego opinii na temat moich błędów kończa się jeszcze większa kłótnią. Jedynym rozwiązaniem jest wtedy przyznać rację, dać mu odetchnąć i w dobrym momencie poprzez czyny przestawic go na jakis pozytywny nastroj. Rozmawianie o próbie poprawy związku nic u nas nie daje a wręcz go denerwuje, bo przeciez nikt nie lubi tkwic w problemie, a juz zwłaszcza mezczyzna chce by jak najszybciej problem rozwiązać. On patrzy na czyny, jak mówie ze sie zmienie to tylko go to wkurza, gdyz podswiadomosc mu podpowiada ze jest problem. Wieć tak jak mówie, jedyna opcja to odciągna jego uwage od problemu i pokazac jasne strony mojej osoby by znów sie zauroczył jak na poczatku, tylko oczywiscie ciężko tego w praktyce dokonać:((Zwłaszcza jak mi dokłada tym, iż z każda kolejna kłótnia widzi ze jednak wiecej nas dzieli niż łączy...Ale ciesze sie że to wszystko wyrzucil z siebie, (mimo ze duża przykrośc mi to sprawiło), bo wiem ze raczej powiedział to bym sie wzięła za siebie. Boję sie tylko jak długo on to wytrzyma, i czy zdażę się zmienic do czasu kiedy jeszcze bedzie chcial ze mna rozmawiac..:(

Po tym, co teraz napisałaś - wycofuję się ze swojej wcześniejszej opinii na jego temat.
Zatem manipulacja, słowna agresja i obarczanie poczuciem winy.
Przykro mi, ale tak to wygląda.

4 395 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-07-18 11:56:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedy mężczyzna spotyka kobietę, tworzy jej wyobrażenie zgodnie ze swoim punktem widzenia. Kobieta także tworzy wyobrażenie mężczyzny ze swojego punktu widzenia. Potem on stara się dopasować ją do wyobrażenia, jakie stworzył dla niej, a ona próbuje wcisnąć go w wyobrażenie, jakie stworzyła dla niego. Teraz pomiędzy nimi jest już sześć masek i wyobrażeń. Oczywiście okłamują się nawzajem, nawet jeśli nie wiedzą, że to robią. Ich związek jest oparty na strachu i kłamstwie. U jego podstaw nie leży prawda, ponieważ nie są w stanie jej dostrzec poprzez całą mgłę sztucznie tworzonych wyobrażeń.

Don Miguel Ruiz - Sciezka miłosci (Water50 zaczęła przesyłać nam bardzo mądre urywki z jego ksiązek a ja znalazlam je w pdf i polecam)


Boimy się kary, później boimy się także, że nie dostaniemy nagrody, nie będziemy wystarczająco dobrzy dla mamy i taty, rodzeństwa, nauczyciela. Potrzeba akceptacji  jest wyuczona.

Strach przed utratą nagrody przeradza się w lęk przed odrzuceniem. Obawa, że nie jest się wystarczająco dobrym dla kogoś innego, sprawia, że się zmieniamy, że przybieramy jakąś postać, tworzymy wizerunek. I to wizerunek zgodny z cudzymi oczekiwaniami, tylko po to, żeby zyskać akceptację, zasłużyć na nagrodę. Uczymy się udawać kogoś, kim nie jesteśmy, próbujemy nawet stać się kimś innym, tylko po to, żeby zadowolić tatę i mamę, nauczyciela czy kogokolwiek innego. Ćwiczymy i doskonalimy umiejętność bycia kimś, kim nie jesteśmy.
Wkrótce zapominamy, kim naprawdę jesteśmy, i zaczynamy żyć życiem postaci zmyślonych przez nas samych. Tworzymy bowiem nie jeden, lecz wiele różnych wizerunków, pokazywanych w zależności od tego, z kim mamy do czynienia. Mamy jedną twarz dla domu, inną do szkoły,inną dla partnera i w miarę tego, jak dorastamy, mamy coraz więcej twarzy.

4 396

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Maxi podeslji pdf, plizeeeeeeeeeee

4 397

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

A ja się boję, że nie dam rady sad Normalnie, tak na zewnątrz - twarda sztuka. A jak się zaangażuję - jak jakaś plastelina.
I to drugie dokładnie tak samo - mam świadomość, że oni nie mają szans.... No jak już pokażę jak może być dobrze - też im odwala. Chcą się zmienić - naprawdę chcą, tylko nie da się cały czas kontrolować swoich zachowań, swojego charakteru. I nikt nie chce kończyć, i nikt nie jest szczęśliwy.
To właśnie moje życie...

Z czym nie dasz rady? żeby to kontrolować jakoś w miarę? żeby się zbytnio nie zaangażować?. Jak jesteś twarda na zewnątrz to już bardzo dużo. Ja sobie czasem wmawiam jaka to ze mnie "zimna suka", a tak naprawdę bardzo nadwrażliwa ..no i ten "głód" miłości, więc albo mnie to życie połknie albo zawalcze o siebie.
No ale niestety zdałam sobie sprawę, że w naszym wieku (sorry niekochana) znalezienie normalnego faceta zgodnego z naszymi wyobrażeniami graniczy trochę z cudem. Ci z drugiego sortu mocno pokopani z jakimiś naleciałościami, jak wolny i pozornie atrakcyjny to często cos z nim nie tak (co wychodzi później). Można patrzeć na młodszych ale ja jakos niespecjalnie się do tego palę. Więc trzeba sobie jakiś kompromis wypracowac w tym wszystkim.."złoty środek".

4 398 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-07-18 12:03:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

jeśli pozostajemy w toksycznym związku, to dlatego, że akceptujemy jego szkodliwość, wierzymy, że na nią zasługujemy. Istnieje pewien limit trucizny, jaki jesteśmy w stanie znieść. Nikt jednak w całym świecie nie szkodzi nam, nie obraża, nie poniewiera, nie wykorzystuje nas tak, jak my sami. Równocześnie limit samoponiżania równa się limitowi, jaki możemy wytrzymać ze strony innych ludzi. Jeśli ktoś poniża cię bardziej niż ty sam, unikasz go, odchodzisz, uciekasz. Ale jeśli ktoś poniża
cię troszkę mniej, niż ty sam siebie poniżasz, zostajesz. Przecież na to zasługujesz...


myway przeslij mi proszę na mój mail swojego pustego maila
mój priv mail jest napisany

4 399

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

jeśli pozostajemy w toksycznym związku, to dlatego, że akceptujemy jego szkodliwość, wierzymy, że na nią zasługujemy. Istnieje pewien limit trucizny, jaki jesteśmy w stanie znieść. Nikt jednak w całym świecie nie szkodzi nam, nie obraża, nie poniewiera, nie wykorzystuje nas tak, jak my sami. Równocześnie limit samoponiżania równa się limitowi, jaki możemy wytrzymać ze strony innych ludzi. Jeśli ktoś poniża cię bardziej niż ty sam, unikasz go, odchodzisz, uciekasz. Ale jeśli ktoś poniża
cię troszkę mniej, niż ty sam siebie poniżasz, zostajesz. Przecież na to zasługujesz...


myway przeslij mi proszę na mój mail swojego pustego maila
mój priv mail jest napisany

no to ja niezel siebie ponizam , ojojoj!!! spoko

4 400

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ja wiem napewno, ze w moim stadium zadnen nowy zwiazek nie wchodzi w gre, mozliwosc ponownego uzaleznienia jest zbyt oczywista, jeszcze siebie nie poznalam i nie pokochalam do konca

4 401

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

w związku niemal zawsze jest ten, kto kocha bardziej, i ten, kto pozwala się kochać i tylko wykorzystuje tego drugiego, kto daje jej lub jemu całe serce. Pojąwszy, w jaki sposób ci dwoje sobą manipulują, na czym polegają wszystkie ich akcje i reakcje, zauważymy, że są niczym narkoman i dealer.
Uzależniony, czyli ten, kto jest w potrzebie, żyje w ciągłym strachu, że mógłby nie dostać następnej dawki miłości czy narkotyku. Myśli: ?Co zrobię, gdy mnie zostawi?" Z kolei lęk wywołuje zaborczość. ?To moje!" Uzależniony staje się bardzo zazdrosny i wymagający ze strachu, że nie dostanie następnej dawki. Dealer kontroluje i manipuluje tym, kto potrzebuje narkotyku, podając mu większe czy mniejsze dawki lub w ogóle odcinając mu dostawę. Ten, kto jest w większej potrzebie, poddaje się całkowicie, podporządkowuje, gotów jest zrobić wszystko, byle uniknąć odrzucenia.


coś dla Zazdrości

4 402

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Karen, nie czytałam "Toxycznych słow".Moze uda mi sie znależć gdzies w internecie. Wydaje mi sie że on chce naprawić, bo daje mi szanse. Inaczej kopnął by mnie w dupę i zegnaj. Myslę tez, że czeka na czyny które zmotywuja go do tego by on tez byl pewien ze warto sie starać na nowo o mnie i o nas. A problem w tym ze on chce zaskoczenia, chce poznac moich znajomych, bo zwykle widywalismy sie tylko z jego (tylko ze ja juz wiekszosc z nich potraciłam), chce zebysmy robili cos fajnego z mojej inicjatywy, chce znow czuc ze swietnie sie ze soba czujemy, chce zebym zainteresowala go na nowo moimi pasjami. Tylko ze ja tego wszystkiego juz NIE MAM. Straciłam. I nie wiem jak się odrodzic przez ten czas kiedy on jeszcze chce ze mna rozmawiac. I w tym caly problem.

Dzieki Kochane za wsparcie, jestescie cudowne

4 403 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-18 12:32:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
katia72 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A ja się boję, że nie dam rady sad Normalnie, tak na zewnątrz - twarda sztuka. A jak się zaangażuję - jak jakaś plastelina.
I to drugie dokładnie tak samo - mam świadomość, że oni nie mają szans.... No jak już pokażę jak może być dobrze - też im odwala. Chcą się zmienić - naprawdę chcą, tylko nie da się cały czas kontrolować swoich zachowań, swojego charakteru. I nikt nie chce kończyć, i nikt nie jest szczęśliwy.
To właśnie moje życie...

Z czym nie dasz rady? żeby to kontrolować jakoś w miarę? żeby się zbytnio nie zaangażować?. Jak jesteś twarda na zewnątrz to już bardzo dużo. Ja sobie czasem wmawiam jaka to ze mnie "zimna suka", a tak naprawdę bardzo nadwrażliwa ..no i ten "głód" miłości, więc albo mnie to życie połknie albo zawalcze o siebie.
No ale niestety zdałam sobie sprawę, że w naszym wieku (sorry niekochana) znalezienie normalnego faceta zgodnego z naszymi wyobrażeniami graniczy trochę z cudem. Ci z drugiego sortu mocno pokopani z jakimiś naleciałościami, jak wolny i pozornie atrakcyjny to często cos z nim nie tak (co wychodzi później). Można patrzeć na młodszych ale ja jakos niespecjalnie się do tego palę. Więc trzeba sobie jakiś kompromis wypracowac w tym wszystkim.."złoty środek".

Boshe... mam wrażenie, że sama ze sobą piszę big_smile
Tak - żeby to w miarę kontrolować i żeby się nie angażować.
Już się spowiadam: Kurcze, prawie zawsze jest tak, że gdy przychodzi czas na określenie swoich priorytetów, swoich oczekiwań i wymagań (mam je i staram się nie odpuszczać) - no przecież nie robimy tego na pierwszej randce, nie? - to oni są już ugotowani. Ja też, ale przeważnie mniej - to wyartykułowanie naszych oczekiwań jest takim opuszczeniem gardy przeze mnie. No i oni -zgadzają się na wszystko, byle to dalej trwało. Niektórzy kłamią, niektórzy CHCĄ się zmienić - ale przeciez tak się na dłuższą metę nie da.
Niedawno ktoś mi napisał; "Zaprowadziłaś mnie za rękę do sklepu z zabawkami, powiedziałaś, że mogę wybrać cokolwiek zechcę, tylko muszę spełnić Twoje wymagania. I ja zgadzałem się na wszystko. Bo nagroda była wspaniała".
I to jest prawda. Tak to właśnie wygląda.  I co ja mam z tym zrobić?

P.S. Młodsi mnie też nie kręcą. I ja jeszcze potrzebuję, żeby był dowcipny i inteligentny.

4 404

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana, ale on dotychczas taki nie byl. Nigdy mna nie manipulował ani mnie nie obrazal. Totalna sielanka przez 4 lata. Przez moja nadgorliwości i brak życia własnego, po 2 latach on juz nei wytrzymuje tego ze jestem tak zalezna od niego. Dusi go to, zreszta ja sie nie dziwie, bo co jest interesujacego w osobie ktora zawsze sie podkłada. To mozna wytrzymac ale kiedys i tak bomba złości wybuchnie. Nie wyzywał mnie, mówil tylko ze stracilam swoj dawny charakter i swoje zycie, pasje, bo jedynym moim zainteresowaniem stal sie on. To wszystko prawda co powiedzial.

4 405

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
patrycja999 napisał/a:

Niekochana, ale on dotychczas taki nie byl. Nigdy mna nie manipulował ani mnie nie obrazal. Totalna sielanka przez 4 lata. Przez moja nadgorliwości i brak życia własnego, po 2 latach on juz nei wytrzymuje tego ze jestem tak zalezna od niego. Dusi go to, zreszta ja sie nie dziwie, bo co jest interesujacego w osobie ktora zawsze sie podkłada. To mozna wytrzymac ale kiedys i tak bomba złości wybuchnie. Nie wyzywał mnie, mówil tylko ze stracilam swoj dawny charakter i swoje zycie, pasje, bo jedynym moim zainteresowaniem stal sie on. To wszystko prawda co powiedzial.

Może po prostu już ma dość. I szuka okazji do skończenia tego związku?
Tak się zastanawiam - chyba każdy z nas kiedyś mówi STOP.

4 406 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-18 12:43:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Patrycjo, napisz na mojego maila to wyślę Ci "Toksyczne słowa"
I jeszcze raz powtarzam, zacznij pracować nad sobą DLA SIEBIE.
Może jakiś kurs, jakieś hobby. Nie ogladaj się na niego, nie staraj przypodobać - to pułapka.
Pokochaj tą dziewczynę, którą jesteś, zrób to dla niej. On będzie, albo go nie będzie, a Ty będziesz ze sobą do końca życia.

4 407

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Patrycjo, napisz na mojego maila to wyślę Ci "Toksyczne słowa"
I jeszcze raz powtarzam, zacznij pracować nad sobą DLA SIEBIE.
Może jakiś kurs, jakieś hobby. Nie ogladaj się na niego, nie staraj przypodobać - to pułapka.
Pokochaj tą dziewczynę, którą jesteś, zrób to dla niej. On będzie, albo go nie będzie, a Ty będziesz ze sobą do końca życia.

Tak Patrycjo on zawsze może od Ciebie odejść a Ty od siebie nie możesz. więc musisz zrobić tak jak napisała Karen.

4 408

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane moje - przepraszam Was bardzo, ale nie będzie dziś ze mnie wielkiego pożytku.
Jestem w czarnej dupie i już wiem, że muszę SAMA się z niej wygrzebać.
Tia... niedawno myslałam, ze już gorzej być nie może wink Może, ku**a, może...

4 409

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Karen, mam nadziej ze PW dotarła ....
Dziewczyny jestescie naprawde wspaniale, dziekuje za każde słowo, z kazdym dniem jak tu zagladam coraz bardziej przekonuję sie ze w kobietach jest potężna siła! wink

4 410

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Kochane moje - przepraszam Was bardzo, ale nie będzie dziś ze mnie wielkiego pożytku.
Jestem w czarnej dupie i już wiem, że muszę SAMA się z niej wygrzebać.
Tia... niedawno myslałam, ze już gorzej być nie może wink Może, ku**a, może...

Niekochana jesteś wzorem do naśladowania i radzenia sobie w najbardziej trudnych sytuacjach dla wielu z nas wiec jestem pewna ze dasz rade! bo jak nie Ty to kto???????
i zawsze mozesz na nas liczyć!!
ściskam mocno!!

4 411

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dam radę - to nie ulega wątpliwości. ZAWSZE daję radę. Taka suka ze mnie, ze nic mnie nie wykończy tongue
A czuję się, jakby mi ten pieprzony, cudzy na dodatek psychofag żywcem wydarł serce.
Muszę sobie trochę pochlipać. Potem poprawię kucyki, ale teraz sobie posiedzę taka rozczochrana, oki?

4 412

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Dam radę - to nie ulega wątpliwości. ZAWSZE daję radę. Taka suka ze mnie, ze nic mnie nie wykończy tongue
A czuję się, jakby mi ten pieprzony, cudzy na dodatek psychofag żywcem wydarł serce.
Muszę sobie trochę pochlipać. Potem poprawię kucyki, ale teraz sobie posiedzę taka rozczochrana, oki?

o jakiego psychofaga chodzi?? coś mi chyba umknęło:-( a moze Zazdrości?
ale tak jesli tego kochana potrzebujesz to posiedź rozczochrana sama ze sobą:-) ale potem wracaj do nas!!!!bo my Ciebie tu potrzebować!

4 413

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana - nie łam się, pochlip jak potrzebujesz, może Ci ulży smile
NIE musisz być SIŁACZKA non stop wink
Co Ci będę ściemniać: wiesz... Panie daj mi siłę....cierpliwość....mądrość
Buziaki i przytulaki

4 414 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-18 14:09:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

obudzilo mnie trzezwe myslenie...

no wiec mysl #1
co on mi daje? czego od niego potrzebuje?
... no wiec bezwstydnie powiem... seksu i poczucia bezpieczenstwa. On mi daje poczucie bezpieczenstwa.
mysl #2
intuicja... hmm moja intuicja podpowiada mi, ze cos nie gra.. tylko ja jestem zbyt zaslepiona by powiazac fakty w odpowiedz. Ale cos z nim jest nie tak... moja lampka kontrolna alarmowo mruga.

a potem powiazalam te dwie mysli... i gdzie tu logika? Jak to mozliwe zebym znajdowala poczucie bezpieczenstwa u boku kogas co do kogo cala moja intuicja ma juz wyrobione zdanie?

Zrobilam cos czego sie wstydze... ale zrobilam. Mam kolege Hindusa, ktory juz dawno zaproponowal mi sprawdzenie mojego bf.
Napisalam do niego maila z prosba o zrobienie tego. Moj bf bedzie sprawdzony od pierwszego oddechu po porodzie. Jego rodzina, byla zona, plotki... etc.
Jesli znajde choc jedna scieme w tym co mi mowil albo udawal.. bedzie go to bolalo. Zapewniam.

No i na koniec decyzja. Musze jakos wyluzowac. Nie wiem jak. Jak?
trzymiesieczna separacja nie podoba mi sie. To jest dobre dla malzenstw "po zawale". Ja jestem na etapie zakochania i moj zwizek nie moze byc krotszy od separacji.
Musze ograniczyc jednak spotkania ( i potrzebuje dziewczyny Waszej opini co do czestotliwosci) i zdecydowanie ograniczyc okazje do seksu.

Zdecydowalam, ze nie bede go jeszcze wyrzucac z mojego zycia ale musze cos zdecydowanie zrobic by mi na nim nie zalezalo az tak bardzo... i tu jestem cienki bolek...
no idea...
pierwsza rzecz jaka mi przychodzi do glowy to zajac czyms mysli... FORUM...
a jak nie to sobie ta reke odgryze...


EDIT:
i nie wiem jak moge wypowiadac takie rozsadne mysli gdy cale moje cialo sie buntuje przeciwko temu. Podswiadomie licze na cud. Nauczylam sie czytac w mojej podswiadomosci... i tam stoi napisane: Niech stanie sie cud. Niech stanie sie cud.
I jestem gotowa rozpoznawac ZNAKi swiadczace o tym cudzie.... Co to bedzie, co to bedzie?
Wiem! On zrobi cos takiego co mnie powali na kolana i powiem: tak, to jest dowod na to, ze nam sie uda.
Nastawilam sie na wypatrywanie znakow by nadac im range cudu.
Ot taka jestem popaprana.

4 415

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cieszę się Zazdrość, że zaczęłaś myśleć.
Zdecydowanie powinnaś wyluzować.
A Forum Ciebie potrzebuje. Twojej mądrości i dystansu. Może mając dystans do innych nabierzesz go też do siebie? Oby big_smile

Ściskam.

4 416

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

pierwsza rzecz jaka mi przychodzi do glowy to zajac czyms mysli... FORUM...
a jak nie to sobie ta reke odgryze...

Witaj w domu.


EDIT:

Zazdrosc napisał/a:

i nie wiem jak moge wypowiadac takie rozsadne mysli gdy cale moje cialo sie buntuje przeciwko temu. Podswiadomie licze na cud. Nauczylam sie czytac w mojej podswiadomosci... i tam stoi napisane: Niech stanie sie cud. Niech stanie sie cud.
I jestem gotowa rozpoznawac ZNAKi swiadczace o tym cudzie.... Co to bedzie, co to bedzie?
Wiem! On zrobi cos takiego co mnie powali na kolana i powiem: tak, to jest dowod na to, ze nam sie uda.
Nastawilam sie na wypatrywanie znakow by nadac im range cudu.
Ot taka jestem popaprana.

Też jestem specjalistką od znaków. Stoję na parterze, naciskam guzik windy i myślę, jesli przyjedzie lewa winda, to TO będzie znak że coś tam. (niestety zawsze przyjeżdża ta prawa big_smile)

4 417

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Dam radę - to nie ulega wątpliwości. ZAWSZE daję radę. Taka suka ze mnie, ze nic mnie nie wykończy tongue
A czuję się, jakby mi ten pieprzony, cudzy na dodatek psychofag żywcem wydarł serce.
Muszę sobie trochę pochlipać. Potem poprawię kucyki, ale teraz sobie posiedzę taka rozczochrana, oki?

Kochanie, taki posrany dzień.

Ja mam załamkę - klient wyślizgał mi się z kupna mieszkania. FUCK! Znów jestem w punkcie wyjścia. wiedziałam, że nie powinnam tego była rozgłaszać zanim nie podpisałam umowy. Coś mi sie widzi, że wrócę do tego pańieńskiego gniazdka i nie uda mi się zacząć nowego życia w nowym - nie skażonym energią psychofaga (mieszkałam w nim z psychofagiem 3 lata).

Ale, może to tylko taki dzień, Niekochana.

4 418

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

EDIT:
i nie wiem jak moge wypowiadac takie rozsadne mysli gdy cale moje cialo sie buntuje przeciwko temu. Podswiadomie licze na cud. Nauczylam sie czytac w mojej podswiadomosci... i tam stoi napisane: Niech stanie sie cud. Niech stanie sie cud.
I jestem gotowa rozpoznawac ZNAKi swiadczace o tym cudzie.... Co to bedzie, co to bedzie?
Wiem! On zrobi cos takiego co mnie powali na kolana i powiem: tak, to jest dowod na to, ze nam sie uda.
Nastawilam sie na wypatrywanie znakow by nadac im range cudu.
Ot taka jestem popaprana.

Cud cudem... ja tam za bardzo w cuda nie wierzę, ale wierzę w silną wolę i determinację. I wierzę, że jak się czegoś chce to się to osiąga. I nie mam tu na mysli Twojego związku z B, tylko mam na mysli Twój spokój i równowagę, bo to jest dla mnie wykladnikiem aktualnej sytuacji. Jak jest spokój i równowaga to jest dobrze jak nie ma to znaczy, że coś jest nie tak.
Więc życzę Ci spokoju i równowagi smile

4 419

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Cieszę się Zazdrość, że zaczęłaś myśleć.
Zdecydowanie powinnaś wyluzować.
A Forum Ciebie potrzebuje. Twojej mądrości i dystansu. Może mając dystans do innych nabierzesz go też do siebie? Oby big_smile

Ściskam.

Ja mysle dwubiegunowo.....
jeden tor myslowy to ten logiczny i rozsadny, nabyty z doswiadczeniem, wiedza, obserwacja orazd drugi tor to ta popi*** podswiadomosc, ktora kombinuje pod gorke..

Z jednej strony wiem co powinnam zrobic a z drugiej licze na jakies cuda, dowody na toze moze nam sie udac..

Intensywnie mysle tez nad tym dlaczego moja intuicja kaze mi sie wycofac...
Zaczynam przypominac sobie i gromadzic niepokojace zdarzenia.

... i tak...
- myslisz, ze Twoja byla zona nadal Cie kocha?
- o z pewnoscia nie! Raczej mnie nienawidzi.


dlaczego przeoczylam ta jego wypowiedz? Chcialam?

4 420

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Intensywnie mysle tez nad tym dlaczego moja intuicja kaze mi sie wycofac...
Zaczynam przypominac sobie i gromadzic niepokojace zdarzenia.
... i tak...
- myslisz, ze Twoja byla zona nadal Cie kocha?
- o z pewnoscia nie! Raczej mnie nienawidzi.

dlaczego przeoczylam ta jego wypowiedz? Chcialam?

Ok. Zdrowy instynkt się odezwał.
No to może mały bilansik?
Co jeszcze usłużnie sobie przeoczyłaś? Tylko uczciwie.... albo wcale

Posty [ 4 356 do 4 420 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 66 67 68 69 70 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026