I znowu trochę moich przemyśleń .Tak jak pisałam wcześniej , posty Tarantelli przeczytałam (wszystkie) i jest mi Tarantella znana i bliska , ale myślę , że po przeczytaniu historii innych , wszystkie byłybyście mi jak siostry .Ja chyba mam najdłuższy staż w tym problemie i muszę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami . 1 -Najpierw cudowny , ten z naszych wyobrażeń , kandydat na męża ? to jego pierwsza rola .Cudowny : czuły , opiekuńczy , troskliwy , dający ciepło , poczucie bezpieczeństwa no i tak w nas wpatrzony a w jego oczach miłość , szacunek , uwielbienie............to wszystkie przerobiłyśmy i same sobie do tej roli dopowiedziałyśmy , że skoro aż tak zakochany to i wierny . 2- Druga jego rola to dobry mąż i gospodarz domu- ale taki dobry to jest tylko na początku ,,wspólnej ,, drogi. ?........ to też wszystkie przerabiałyśmy.. Tym , które uciekły od nich wcześniej nie doczekawszy ,,końca,, dopowiem z własnego doświadczenia : A) mąż ? coraz mniej obecny w waszym ,,związku,,( słowo to kojarzy mi się ze związaniem- dosłownym)Tylko wymaga , bo im się wszystko należy ? to ich prawdziwa natura. Coraz mniej słów o miłości , w ogóle coraz mniej słów . Ty masz obowiązki domowe od rana do wieczora( mój miał obsesję na punkcie jedzenia= gotowanie i czystości = zawsze jest coś do sprzątania- u mnie 350 m kwadratowych) On też ma obowiązek :odpocząć po ciężkiej pracy i złapać oddech przed ciężką pracą . Oddech był łapany przez sobotę i niedzielę : na rybach , rowerze , nartach i rodzina przeszkadzała mu w łapaniu tego oddechu, szczególnie dzieci. Coraz więcej agresji , niemiłych słów ale żeby zmylić przeciwnika były od czasu do czasu i milsze słowa i robienie nadziei na lepsze jutro i przytulanie , i kwiaty .Coraz więcej narzekania , coraz mniej kwiatów , coraz więcej niezadowolenia , coraz mniej przytulania I kłamstw więcej , i więcej niemiłych odpowiedzi .Kiedy alkohol połączył się z jego i tak pustawym mózgiem to dopiero robił się bezmózgowiec sadysta mój rąk nie używał , on inteligencik słów i swej elokwencji używał w nadmiarze B) dobry gospodarz na początku pali się do prac domowych i odkurzy ( kocha czystość) i upitrasi ( kocha jeść) i różne rzeczy inne wokół domu porobi własnoręcznie . Z biegiem czasu wynajmować zaczął ludzi do roboty a gdy kaska się kończyła robota stawała , czasami nawet na kilka miesięcy może i lat . On palcem nie ruszył niczego. W domu też nic nie robił , bo od czego ma żonę. ? A żona zaczyna słyszeć BO TY NIE PRACUJESZ , A CZYM TY JESTEŚ ZMĘCZONA 3- Jego praca , jego zarobkowanie .On zawsze ten najlepszy i nieszczęściom niewinny Mój grał rolę dobrego biznesmena , tylko ciągle coś mu stawało na drodze do robienia pieniędzy(nieuczciwi kontrahenci , zmiana przepisów, niekompetentni i nieuczciwi wspólnicy) a jak zarobił to natychmiast wydał na byle co ? na zasadzie , że pieniądze parzą i szkoda wyrzucić a frajda przy kupowaniu jest , bo i ekspedienci patrzą z zachwytem ile to kasy wydaje się z lekkością no i ta przeogromna chęć posiadania....... . Jak się nie udawało zarobić a kasa potrzebna , to w międzyczasie do zarobienia nowej , trzeba było pożyczyć i oczywiście jej nigdy nie oddać ( bo oni tak mają) ?.......myślę , że przy 100% psychofagu przeżyłyście to . 4- Kolejna rola do odegrania , to ojciec: oczywiście wspaniały ! - tylko w słowach..Dobry ojciec nie ma czasu sam na swoje dzieci , bo zajęty jest zarabianiem pieniędzy i odpoczywaniem po pracy i nabieraniem sił przed pracą .Wie jak wychowywać : chcesz pięć dych ? pyta syna . Każdy by chciał . Nie ważne jakie dostają oceny , nie ważne czy w domu pomagają . To czy dostaną , zależy od zasobności kieszeni i humoru jego . Jako dobry ojciec tuż przed wręczeniem kasy imieninowi|urodzinowej ( zawsze on dawał) pytał mnie (przy dzieciach) ile mu damy ? i zawsze moja kwota była za niska oooooooo nie , raz powiedziałam daj tysiąc zł. i ten jeden raz jego kwota była niższa od mojej . Myślałam , że czegoś się nauczy ale wtedy jeszcze nie wiedziałam , że oni się nie uczą na błędach !Przy dzieciach też ja musiałam wszystko robić nawet śniadania kazał mi im robić ( moje dzieci to jeden dorosły a drugi prawie dorosły) ale nie poddałam się i wywalczyłam , że chłopcy sami przekroją nożem bułkę i nasypią płatków śniadaniowych do miski .Nie rozumiał ,że krzywdzi ich i ich przyszłe rodziny ( dadzą mi czadu synowe) ?.........myślę , że partnerki 100% wiedzą o czym piszę . 5-kumpel też świetny ? świetna rola ? kiedy kogoś ,, urabia,, dla własnych celów . Nigdy nie miał przyjaciela a przyjaciółki ?......ależ owszem, o kilku słyszałam a dwie nawet osobiście znam. W początkowej fazie znajomości nikt nie jest nam do szczęścia potrzebny ,( przyjaciółki to ani w początkowej , ani w końcowej , ani w każdej innej ) więc nie zauważamy tego wybrakowania a potem przyzwyczajamy się do braku tych przyjaciół. 6-Dobry człowiek . On by nikogo nie skrzywdził ? tak mówił. Nie obrażał się na nikogo i urazy nie chował.......no ideał chodzący. Biednym jedzenie dawał i pieniądze ? tak było na początku a pod koniec własna żona musiała ciągle tłumaczyć się na co wydaje . Ależ nie , on mnie nie rozlicza ? tak mówił. I znowu : co ty z pieniędzmi robisz ? Więc oszczędzałam. A jak się potem okazało to facet w knajpie wszystkim stawiał bez umiaru i kupował swojej księgowej , tej z którą się przyjaźnił ( bo wolno mu ! , bo małżeństwo to nie więzienie -chyba to znacie ?! ) różne prezenty , które ponoć w sklepach w promocjach d a w a n o ? taką wersję znał jej mąż . Tylko złoty pierścionek z szafirem lub szmaragdem (oko dopasowane do znaku zodiaku )przemyciła bez promocji. Dobry człowiek też współczuł doli biednej księgowej , która za męża miała ponoć psychopatę ( ale jaja , co ? , bo jeśli nawet to prawda to zamienił stryjek siekierkę na kijek i to starszy model kijka ) 7-Uczciwy człowiek ? sprawa bezdyskusyjna !!!! Brzydzi się oszustami a sam nie oddaje co nie jego . Długi ? on o nich nie myśli a jak się o czymś nie myśli to tego nie ma . Nie myśli o problemie i nie ma problemu ( widzicie , że powinnyśmy się od nich uczyć -dzisiaj to forum byłoby puste a my wszystkie zadowolone) . Jak mówi , że odda to m ó w i , jak mówi , że spłaci to m ó w i . Mojemu , za dług , kolega zabrał samochód i co mówi uczciwy człowiek żonie i znajomym - prawdę , że w warsztacie auto. Uczciwy człowiek pytany : czy masz kogoś ? , mówi ci prawdę : nie , nie mam . To do kogo ten wykasowany SMS był ?. Do Henia . To czemu wykasowany ? Bo telefon nawala i dziwne rzeczy się z nim dzieją i wierzysz mu bo on taki uczciwy przecież .Na ryby jeździł a nie na rypanie i ty mu wierzysz, bo prawdomówny . Znajomi też wierzą mu , uczciwemu manipulantowi , że żona w obłęd popadła i krzywdzi go swoimi podejrzeniami i jeszcze taki zmanipulowany , bardzo go żałuje i współczuje . MASAKRA JAKAŚ Kłamstewka i kłamstwa słyszymy od pierwszej chwili poznania ,tylko nie wiemy jeszcze , że to co mówią , to jest tylko ich prawda. We wszystkich wcieleniach jest chodzącym ideałem i cudownym aktorem , im Oskary powinni dawać i to nie tylko za to co zagrali ale i za to co zagrają . Mój aktor teraz do swojego repertuaru dołączył rolę biednego misia : po co ci rozwód ? A czy to przemyślałaś ? A czy jesteś tego pewna ? Ja nie potrzebuję rozwodu , bo nie mam zamiaru się żenić ani z kimś wiązać . (wiem , że z nią jest)Śpię w pracy ( tak , jak chce wypić , bo boi się ,że po pijaku wyjdzie na jaw jego prawdziwa natura i ,, panienka ,, pożegna go ) , na życie , po opłaceniu alimentów zostaje mi 14 zł dziennie_( 14-10 na papierosy = 4) ,(nie wiem ile zarabia i nigdy nie wiedziałam ? dobre , co ? ) i ledwo chłop z głodu nogami ciąga te 100 kilo żywej wagi .No aż na usta się ciśnie : pójdź biedaku w me ramiona , nakarmię cię i dam posłanie i nie potrzebny mi rozwód do niczego, boś ty mój a ja twoja O co w tym przedstawieniu chodzi ?????? nie wiem !!!!!! ale już się boję ! Rozczaruję Was , że nie o powrót......... a może ? Kto za nimi trafi . Myślę sobie , że tak trudno jest się zorientować nam z kim mamy do czynienia , bo nam nie wpadnie pomysł do głowy , że ktoś może żyć bez uczuć , bez sumienia. Tarantella ma rację tego powinni uczyć w szkołach a książka ,, psychopaci są wśród nas ,, powinna być lekturą obowiązkową i to co roku!!!!!!!!!!!!!!! Pomimo , że to wszystko już wiem ,że go znam prawie na wylot to tęsknię i wyć mi się chce - takie dwa w jednym : nienawiść + miłość = to cała ja .....a może to nie miłość , tylko przyzwyczajenie ? , rozstanie ( wyrzucenie go ) +tęsknota = cała ja .....a może to nie tęsknota, tylko przyzwyczajenie ? Ja też się podnoszę małymi kroczkami , bo tylko na takie mam siłę .