Jestem tu nowa i właściwie nie wiem jak tu trafiłam ? kilka kliknięć i otworzyła się strona tego forum ( nie szukałam ,żadnego ). Ale Bogu dziękować będę za ten cud i oczywiście TARANTELLI , bo to Ty Tarantello sprowokowałaś mnie do poczytania swoich postów i dzięki Tobie dowiedziałam się , że można i powinno się być szczerą - sama ze sobą , nie chować ze strachem swoich uczuć w najdalsze zakamarki ciała i umysłu. Do godziny 3 nad ranem czytałam Twoje posty , razem z Tobą płacząc i śmiejąc .Mam nadzieję , że dzisiejszej nocy uda mi się dokończyć poznawanie Twojej historii , historii bliźniaczo podobnej do mojej . W mojej ja też mam psychofaga , on romans biurowy z blondi księgową, ona już nie ma męża , bo zostawia go dla niego -tego z jej wyobraźni i marzeń. Jest też mam nie uregulowaną sprawę mieszkaniową , po tym jak go wyrzucam na zbity pysk( i to dosłownie) , mój taż zostawia cały swój dobytek kolejnej żonie ( ja jestem nr 2). W każdej różnicy ja jestem lepsza : mam 50 lat , mam dwóch synów i to z nim , do sedna sprawy dochodziłam 25 lat no i mam jeszcze jego długi (jeśli Ty takowe posiadasz to i tak zapewniam Cię ,że jestem w tym lepsza ) Moja księgowa ma 40 lat i dwoje dzieci , moja księgowa od kilku dni ma 100 metrowe mieszkanie ( by zamieszkać z nim) i kredyt na to mieszkanie (spłacać go będzie sama) . Gratuluję Ci rozsądku dziewczyno! Ja mogę Ci opowiedzieć dalszy ciąg zdarzeń gdybyś mu uległa .Miłość do grobowej deski ? puste słowa ( oni przecież nie wiedzą co to miłość a obiecać mogą ci wszystko) , kolejne kłamstwa , kolejne zdrady , kolejne obiecanki i upajanie się Twoim spadaniem na dno rozpaczy, zabawa Twoimi emocjami i bezsilnością . Poznałabyś ten wstrętny , ironiczny uśmiech jako odpowiedź na swoje pytania i zimny , pozbawiony emocji , mrożący wzrok . Odizolowałby Cię od wszystkich , poniżał aż do upodlenia ( a wiesz jak okrutnie to robią ). Obrzydziłby Ci życie i samą siebie .
4 031 2011-07-15 13:33:59
Podobne tematy
4 032 2011-07-15 13:48:42 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-15 13:54:21)
O boże, Zofio...!!!
Nie jestem Tarantellą, ale znam jej historię i aż mnie zimny dreszcz przeszedł, gdy czytałam twojego posta. Skąd tacy popaprańcy się biorą???
4 033 2011-07-15 13:58:06 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-15 14:28:02)
Majestatycznie, kręcąc biodrami spacerowałam dziś po galerii (handlowej) - to z powodu tych 10 cm obcasów.
Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu po prostu szłam i patrzyłam na ludzi. Nie spiesząc się, nie poruszając się z prędkością światła.
Potem poszłam na kawę i muffinkę. Siedziałam w kawiarni i obserwowałam ludzi, ohh.... ile kkzb i psychofagów! Ale też kilku interesujących mężczyzn zauważyłam.
W sklepie z bielizną zmierzyłam gorset, taki do pończoch(...).Wyglądałam w nim jak milion dolarów!!! Ścisnął, gdzie trzeba, podniósł gdzie indziej - bajka...
Nie wierzę, że to zrobiłam, ale zamówiłam sobie taki...dziś, jak płynęłam w tych szpilach i obcisłych spodniach (...) widząc zainteresowanie w oczach mężczyzn - przypomniałam sobie kochana Tarantello o "kotku". Tak - byłam wtedy miękkim, białym kotkiem. Jak na mnie - to duży postęp
Wydaje mi się, że do tej kwestii można podejść spokojniej - w jakiś wypośrodkowany sposób. Co innego polowanie za wszelką cenę, żeby zapchać ziającą dziurę w sobie samej, a co innego ... sama nie wiem jak to nazwać ... chęć "spróbowania" siebie na polu kontaktów z mężczyznami z NOWO_NABYTĄ_WIEDZĄ_O_SOBIE.
Jasne, że tak. Nie chodzi o to żeby wyeliminować męski gatunek ze swojego życia. Chodzi o to, że w sytuacji kiedy nie ma nikogo interesującego na horyzoncie można zająć się innymi aspektami życia, nawet czerpać z nich przyjemność, niekoniecznie trzeba wówczas (...) popadać w paranoję, stracić chęć do życia, czuć się jak ofiara losu, uczynić upragnionego Romea jedynym tematem myśli i rozmów i - co mi właśnie bardzo przeszkadza - uporczywie nakazywać innym czynić to samo. Kiedyś takich rzeczy po prostu nie słuchałam, bo albo mnie dziwiły albo mnie śmieszyły, dziś jako baba po niemiłych doświadczeniach dostaję alergii gdy ktoś radzi mi czym prędzej wyciągać chłopa spod ziemi, tropić, węszyć i usidlać, przede wszystkim myśleć o tym, myśleć myśleć ! Trzeba myśleć. Oczywiście w przypadku odbycia z jakimś trzech randek natychmiast należy zakochać się na zabój i zaplanowanć z nim przyszłość, dzieci, kredyt i wspólny ogródek. Inaczej poznawanie, spotkania, miłe spędzanie czasu nie mają sensu.
Ciepło mi się na sercu zrobiło i się wzruszyłam ![]()
Niekochana kochana moja, pokochałaś samą siebie
widać to z twoich słów. Można być szczęśliwą samej z sobą, prawda? Jakbyśmy wyszły z jakiegoś kokona. Z przyjemnością i ciekawością oglądamy sobie otaczający świat.
Jak się pozna kogoś fajnego będzie miło, ale nie ma żadnego parcia. Fajnie tak...na luzie
O tym cały czas napomykam, ale nie potrafiłam tak zgrabnie ująć to w słowa jak uczyniła Fajka ![]()
4 034 2011-07-15 14:29:45
Zosiu kochana,
Boże, jak się cieszę, że ta moja (niemal pamiętnikowa) pisanina na tym forum komuś się przydaje (zwłaszcza, jeśli wywołuje śmiech). Przedstawiony przez Ciebie scenariusz zaczął mi się rysować podczas ostatnich miesięcy - ciągłe krętactwo, manipulacje, mentalne plucie w moją piękną twarz i kopanie mojego wychudzonego tyłka. A to wszystko pod pozorem zagubionego misia z mokrym noskiem. OCZYWIŚCIE widziałam to, jak się napawa moim cierpieniem i dlatego kroczek po kroczku doszłam do tego, że nie jest to zwykły bydlakus vulgaris tylko mizoginista pełną gębą z podręcznika psychiatrii klinicznej - obiecanka, klęczki, łzy i jeszcze tego samego dnia seksik z kochaneczką a potem "To robi za mnie mój chory umysł, ale to sie więcej nie powtórzy". I powtórka na następny dzień. Ooooo tak, Zosiu, jazda na rolkach z dopalaczami! Strasznie, niewymownie mi przykro, że w Twoim przypadku sprawy wyglądają zaciężnie. Finanse i to składające się głównie z pasywów mogą w takim układzie dobić. Ale, dziewczyno, nie poddawaj się. Twoim aktywem są dzieciaki, a od teraz i my tutaj.
My zwyczajnie nie miałyśmy szans. Może całe konsylim psychiatrów by go rozszyfrowało (albo i nie) ale my nie miałyśmy szans, bo działałyśmy takimi idiotycznymi narzędziami jak wiara, nadzieja i miłość (zwłaszcza ta środkowa była tu całkowicie zbędna).
Pierdzu psychofaga. Miałyśmy dobry poligon. U mnie już bliżej niż dalej choć tez mam doły i dziś od rana popłakuję pod hasłem "Dlaczego ja?". Jednak skoro tu jestes to znaczy, że i Ty jestes na dobrej drodze. Szukanie odpowiedzi to już początek końca. Dla takich jak my miss-mizoginist gorąco polecam ksiązkę "Dlaczego on nie kocha a ona za nim szaleje". Tylko się nie załam czytając ją. Ja doznałam wkurw*enia i co chwilę na głos wypowiadałam zdanie: "Dlaczego dopiero teraz, Boże, dałeś mi tę książkę?"
Ich toksyna jest szczególnie paskudna. Mówię, że nie miałyśmy szans, bo patrz ile kobiet się na nich łapie. Sam tylko mój psychofag miał dwie żony, trzy stałe kilkuletnie partnerki i po drodze ze cztery kochanki,o których ja wiem ... a ile było tych z szarej strefy, kto to wie (chyba nawet on nie wie)? I każda z nich działała tymi samymi debilnymi narzędziami - wiara, nadzieja, miłość. A on to wszystko chętnie brał, potem sprowadzał je do parteru i cieszył sie z ich cierpienia.
Tyle tylko, że to MY tu jesteśmy i MY szukamy odpowiedzi na pytania a one siedzą i wspominkują tego psychola i rozmazują gile po twarzy. To MY jesteśmy na dobrej drodze. Owsze, dokonałyśmy samogwałtu na nszej moralności, psychice, wierze, nadziei i miłości ale PORADZIMY SOBIE Z TYM.
Ten debil, jak do mnie przyszedł miał więcej długów niż włosów na całym ciele (a zapewniam Cię, że z drzewa w tym temacie zszedł przedwczoraj i kosiarka na nim by się spaliła). Poprzednie wszystkie kobiety doprowadzał do współruiny, jechali na szarańczy, ukrywali się przed komornikami, zawalał wszystkie biznesy (wiesz, ci nieuczciwi wspólnicy i pracodawcy-krętacze). Dlatego też jestem pewna, że jak moja dobra aura od niego się odetnie i zabraknie mu intendentki i zarządcy w jednej osobie to i jego stabilność finansowa przewróci się na ryj ... ale mnie tu juz nie będzie, żeby wperdzielać z nim tę szarańczę (będę wpierdzelać własną ale to będzie moja szarańcza). Jego szarańczę niech wpierdziela z nim blondi lub dowolna inna ofiara. I niech Twój debil mieszka sobie ze Waszą blondi na tych 100 metrach. Otrzeźwienie tej nieszczęsnej ... daję jej rok, góra dwa. Założymy się? Ja zwyczajowo się zakładam o sheridana. Do tego czasu Ty juz będziesz na innej planecie a oni niech sie kokoszą w wyzutym już z romantyczności sosiku codzienności, która (i my to wiemy) nie jest taka różowiutka.
Masz jakąś szansę wyplątać sie z jego gówna finansowego? Zrobiłaś może rozdzielność? Jak z rozwodem i alimentami? Ogarniasz jakoś w ogóle ten pierdolnik czy potrzebujesz pomocy?
4 035 2011-07-15 14:31:30
Kochane, DDD, PRZEPROWADZKA, dziś ostatni raz spałam u siebie.
A jak tam serduszko? Nie rozczulac mi się proszę tej ostatniej nocy. Wchodzisz w nowy etap i dobrze by było, gdybyś w ten nowy etap i na to nowe mieszkanko nie powlokła za sobą starego psychofaga.
4 036 2011-07-15 14:38:21
Masz zaj,,,te teksty tarantella hahahahhah
4 037 2011-07-15 14:38:58
Ja mogę Ci opowiedzieć dalszy ciąg zdarzeń gdybyś mu uległa .Miłość do grobowej deski ? puste słowa ( oni przecież nie wiedzą co to miłość a obiecać mogą ci wszystko) , kolejne kłamstwa , kolejne zdrady , kolejne obiecanki i upajanie się Twoim spadaniem na dno rozpaczy, zabawa Twoimi emocjami i bezsilnością . Poznałabyś ten wstrętny , ironiczny uśmiech jako odpowiedź na swoje pytania i zimny , pozbawiony emocji , mrożący wzrok . Odizolowałby Cię od wszystkich , poniżał aż do upodlenia ( a wiesz jak okrutnie to robią ). Obrzydziłby Ci życie i samą siebie .
Zosiu, ściskam Cie bardzo mocno. I dziękuję. Za to, co napisałaś. Może za jakiś czas zaglądnie tu ktoś taki ja Ty - przeczyta Twojego posta i.... ruszy lawina. Lawina działań do szczęścia.
4 038 2011-07-15 15:40:30
Witam... Mój dzisiejszy dzień zaczął się od refleksji. Kim jestem? Wydaje się że to proste pytanie,ale sprawia wiele trudności. Związek z R.doprowadził do zagubienia wlasniego i prawdziwego JA!
***ANALIZA***
R.denerwował się bez większej przyczyny na mnie,bałam się przez to w ogóle odezwać-bo nie chciałam zdenerwować.Choć wydawał się być skrytym człowiekiem okazał się być typem który ma gdzieś Twój potrzeby i chętnie to mówi. Trudno mi się w tym połapać,czuje się zagubiona i szukam odpowiedzi,pomocy-ale mało jest chętnych-prawie nikt. Brak oparcia,bezsilność... Na początku nie umiałam wyłapać iż jestem krzywdzona,wydawało mi się,że to jego humorki,że ja gdzieś popełniałam błąd. Niepewność pojawiała się każdego dnia-pojawia się i teraz... A ja przecież dawałam mu całą siebie,otaczałam ciepłem,uznaniem,szacunkiem,miłoscia... Gdzieś popełniłam błąd... Zastanawiam się czy gdy mi mówił "kocham Cię,chce Twego szczęścia"to były to słowa prawdy czy manipulacji? Przyznaje straciłam pewność siebie i poczucie własnej wartości-spoglądając w lustro brzydze się sobą...bo przecież byłam głupia,ślepa itp zastanawiam się co jest ze mną nie tak,wątpię że kiedykolwek będę umiała być ponownie happy. Jak głupia mam w sobie jeszcze odrobinę nadziei-a może,a jednak... Idiotka ze mnie... Boję się że sobie nie poradzę,dalej,później... Wydaje mi się,że wszystkiemu winna jestem ja... Jestem sama,jak ten post,który pozostanie bez odpowiedzi. Głuchy,samotny,nic nie warty-jak jego poprzednicy i ja...
4 039 2011-07-15 15:47:27
Jestem sama,jak ten post,który pozostanie bez odpowiedzi. Głuchy,samotny,nic nie warty-jak jego poprzednicy i ja...
Ktoś jest w czarnej dupie? ![]()
Proszę nie manipulować nami - kkzb. To nierówna walka
Kochana - jak mówi Anhedonia. Daj czasowi czas. Będzie lepiej, ale najpierw musisz się przeczołgać przez SWOJE piekiełko.
Każda z nas to wcześniej czy później zalicza. Nie ma lekko, ale będzie lepiej.
Jako prawi Zazdrość - poszukaj jakiś 3 pozytywów w tej sytuacji. Nie krzyw się - da się znaleźć, zapewniam.
4 040 2011-07-15 16:20:09
Proszę nie manipulować nami
(...)Daj czasowi czas. Będzie lepiej, ale najpierw musisz się przeczołgać przez SWOJE piekiełko.
Nie ma lekko, ale będzie lepiej.
Jako prawi Zazdrość - poszukaj jakiś 3 pozytywów w tej sytuacji. Nie krzyw się - da się znaleźć, zapewniam.
...
R.denerwował się bez większej przyczyny na mnie,bałam się przez to w ogóle odezwać-bo nie chciałam zdenerwować.Choć wydawał się być skrytym człowiekiem okazał się być typem który ma gdzieś Twój potrzeby i chętnie to mówi.
(...) Na początku nie umiałam wyłapać iż jestem krzywdzona,wydawało mi się,że to jego humorki(...)
Przyznaje straciłam pewność siebie i poczucie własnej wartości-spoglądając w lustro brzydze się sobą...bo przecież byłam głupia,ślepa itp zastanawiam się co jest ze mną nie tak...
No to jadziem panie Zielonka:
1) NIE jesteś skazana na Pana humorki, nie musisz wysilać swojej ślicznej główki, aby zgadnąć co też Panu znowu zawiniłaś - no i uwolniłaś go (i siebie!) od męczarni związanych z twoją niedoskonałością. Już ani on Ty nie musicie się tym denerwować ![]()
2) NIE jesteś głupia ani ślepa, bo to wyłapałaś, rozszyfrowałaś i odważyłaś nazwać zjawisko po imieniu. Stań jeszcze raz przed lustrem i zobacz jaka fajna i MĄDRA dziewczyba tam stoi. Nie dała się omamić ![]()
3) NIE jesteś SAMA - jesteś wśród takich samych jak TY - chcących zbyt wiele dawać, nie otrzymując nic w zamian. Zatem znajdziesz zrozumienie. I wsparcie gdy trzeba...
Do góry głowa i naprzód
4 041 2011-07-15 16:24:26
Witam... Mój dzisiejszy dzień zaczął się od refleksji. Kim jestem? Wydaje się że to proste pytanie,ale sprawia wiele trudności. Związek z R.doprowadził do zagubienia wlasniego i prawdziwego JA!
***ANALIZA***
R.denerwował się bez większej przyczyny na mnie,bałam się przez to w ogóle odezwać-bo nie chciałam zdenerwować.Choć wydawał się być skrytym człowiekiem okazał się być typem który ma gdzieś Twój potrzeby i chętnie to mówi. Trudno mi się w tym połapać,czuje się zagubiona i szukam odpowiedzi,pomocy-ale mało jest chętnych-prawie nikt. Brak oparcia,bezsilność... Na początku nie umiałam wyłapać iż jestem krzywdzona,wydawało mi się,że to jego humorki,że ja gdzieś popełniałam błąd. Niepewność pojawiała się każdego dnia-pojawia się i teraz... A ja przecież dawałam mu całą siebie,otaczałam ciepłem,uznaniem,szacunkiem,miłoscia... Gdzieś popełniłam błąd... Zastanawiam się czy gdy mi mówił "kocham Cię,chce Twego szczęścia"to były to słowa prawdy czy manipulacji? Przyznaje straciłam pewność siebie i poczucie własnej wartości-spoglądając w lustro brzydze się sobą...bo przecież byłam głupia,ślepa itp zastanawiam się co jest ze mną nie tak,wątpię że kiedykolwek będę umiała być ponownie happy. Jak głupia mam w sobie jeszcze odrobinę nadziei-a może,a jednak... Idiotka ze mnie... Boję się że sobie nie poradzę,dalej,później... Wydaje mi się,że wszystkiemu winna jestem ja... Jestem sama,jak ten post,który pozostanie bez odpowiedzi. Głuchy,samotny,nic nie warty-jak jego poprzednicy i ja...
monia rozumiem jak cierpisz, i wiem , jak ci jest powiem tylko krotko, wierze ze ci sie uda. trzymaj sie,nie jestes sama!
4 042 2011-07-15 16:45:31
Ktoś jest w czarnej dupie?
Proszę nie manipulować nami - kkzb. To nierówna walka
niekochana ja na pewno nie zamierzam Wami manipulować. Porównałam jedynie moje posty do swojej osoby:
"Jestem sama,jak ten post,który pozostanie bez odpowiedzi.Głuchy,samotny,nic nie warty-jak jego poprzednicy i ja..." miałam tu na myśli że ja również jestem głucha na podpowiedzi intuicji(nie raz o tym pisałam),samotna bo jestem jakby nie patrzeć singlem,nic nie warta-wynik niskiej samooceny i pozostaje bez odpowiedzi-na pytanie 'kim jestem'. Miałam na myśli że mój post i każdy wcześniejszy tak naprawdę pozostaje bez odpowiedzi dla mnie samej,pisze bo wylewam ból,myśli i zmartwienia,ale nie umiem odnaleźć w nich racji rozwiązania mojego problemu. Przepraszam jeśli tymi słowami kogoś uraziłam,na pewno nie tyczyły się one Was KKZB. A jeśli tak to odebrałyscię to przepraszam:(
4 043 2011-07-15 17:01:38
niekochana72 napisał/a:Ktoś jest w czarnej dupie?
Proszę nie manipulować nami - kkzb. To nierówna walkaniekochana ja na pewno nie zamierzam Wami manipulować. Porównałam jedynie moje posty do swojej osoby:
"Jestem sama,jak ten post,który pozostanie bez odpowiedzi.Głuchy,samotny,nic nie warty-jak jego poprzednicy i ja..." miałam tu na myśli że ja również jestem głucha na podpowiedzi intuicji(nie raz o tym pisałam),samotna bo jestem jakby nie patrzeć singlem,nic nie warta-wynik niskiej samooceny i pozostaje bez odpowiedzi-na pytanie 'kim jestem'. Miałam na myśli że mój post i każdy wcześniejszy tak naprawdę pozostaje bez odpowiedzi dla mnie samej,pisze bo wylewam ból,myśli i zmartwienia,ale nie umiem odnaleźć w nich racji rozwiązania mojego problemu. Przepraszam jeśli tymi słowami kogoś uraziłam,na pewno nie tyczyły się one Was KKZB. A jeśli tak to odebrałyscię to przepraszam:(
Kochanie - to miała być taka zaczepka
Przepraszam ![]()
4 044 2011-07-15 17:02:03 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-15 17:05:25)
R.denerwował się bez większej przyczyny na mnie,bałam się przez to w ogóle odezwać-bo nie chciałam zdenerwować.Choć wydawał się być skrytym człowiekiem okazał się być typem który ma gdzieś Twój potrzeby i chętnie to mówi. Trudno mi się w tym połapać,czuje się zagubiona i szukam odpowiedzi,pomocy-ale mało jest chętnych-prawie nikt. Brak oparcia,bezsilność...
Czyli co? Manipulował Tobą tak długo, aż się udało. Strzelanie focha, wrogie i karcące milczenie, okazywanie Ci, że jesteś mało istotnym elementem, z którym nie warto ani gadać ani się o niego troszczyć - cała gama poszła w ruch. A wiesz dlaczego oni to robią? Bo się, kurna, BOJĄ, że utracą kontrolę. Dopóki naciska Ci guziki i to działa dopóty to on jest kierownikiem tego pulpitu. Gorzej jak przychodzi moment, kiedy on wciska guzik ... a tu - system nie odpowiada. Wtedy wpadają w złość, w panikę i stosują młotek (bo inteligentnie nie da rady - to nie są inżynierowie dusz tylko młotkowi; potrafią przypierd**lić w urządzenie, bo na elektronice emocjonalnej się nie znają).
Jak młotek zadziała - awantura, agresja i nne, wtedy spoko - kierownik jest znów kierownikiem a Ty podzespołem. Podzespołem do REAGOWANIA na jego DZIAŁANIA a nie do SAMODZIELNEGO DZIAŁANIA. Ty bez guzika już nie umiałaś a to go baaaardzo nobilitowało w jego własnych gałach.
Na początku nie umiałam wyłapać iż jestem krzywdzona,wydawało mi się,że to jego humorki,że ja gdzieś popełniałam błąd. Niepewność pojawiała się każdego dnia-pojawia się i teraz... A ja przecież dawałam mu całą siebie,otaczałam ciepłem,uznaniem,szacunkiem,miłoscia... Gdzieś popełniłam błąd... Zastanawiam się czy gdy mi mówił "kocham Cię,chce Twego szczęścia"to były to słowa prawdy czy manipulacji?
Patrz wyżej.
Przyznaje straciłam pewność siebie i poczucie własnej wartości-spoglądając w lustro brzydze się sobą...bo przecież byłam głupia,ślepa itp zastanawiam się co jest ze mną nie tak,wątpię że kiedykolwek będę umiała być ponownie happy.
Jak zwykle nawołuję do mądrości przeczytanej w mądrej książce - odganiamy od siebie autodestrukcyjne myśli samoobwiniające. Nie głupia i ślepa tylko myśląca ludzkimi kategoriami i ufna tak jak jest się ufnym w stosunku do LUDZI, a że na NIELUDZIA trafiłaś, to i Twoje ludzkie miarki tu się na nic nie zdały.
*****
A tak w ogóle, dziewczynki, to dziś mamy? Yes, yes, yes - piątek, hurra!!!! Więc co jutro będziemy miały? WEEKENDOWY DÓŁ yes, yes. A ponieważ już dziś to wiemy, to co robimy? TAK - szykujemy się, żeby go przyjąć z godnością BO JUŻ WIEMY. Wiemy, że nie będzie spaceru po parku z psychofagiem za rączkę, żadem muskularny i kochający nas partner nie ogoli nam trawnika ku zawiści sąsiadek, żaden szarmancki (i równie kochający) amorozo nie zaprosi nas do restauracji na śródziemnomorskie frykasy, jak również nie poleżymy sobie dłużej z naszym ukochanym kimś w sobotnio-niedzielnym łózeczku (że już o podaniu nam śniadanka do łóżeczka z różą w zębach nie wspomnę). No, nie będzie tego wszystkiego. Wiemy? WIEMY. Więc możemy spokojnie się na to nastawić i zrobić sobie listę rzeczy, które w te dni należy zrobić, żeby nie leżeć rozmemłaną z pilotem w ręku przed wyłączonym telewizorem z gilem wiszącym do kolan.
Zachęcam do zrobienia listy rzeczy, z których 3/4 nie zrobimy ale 1/4 to już sukces.
A ja lecę na kolejną lekcję gry na bębnach afrykańskich (przypominam - nazywają się djembe/didżembe). Fajne te lekcje - człowiek wprowadza się tym rytmicznym graniem w zbiorowy trans. Kupiłam se własny bęben - jak się nie nauczę grać perfekcyjnie i nie zaproszą mnie do filharmonii, to będę miała oryginalny stolik na kawę z afrykańskimi wzorami i blacikiem z cielęcej skóry.
4 045 2011-07-15 17:04:37
Ja jutro pójdę do kina. Sama i na kawę i ciastko też pójdę. Sama.
4 046 2011-07-15 17:18:16
Ja jutro będę piła do nieprzytomności... Spotkanie ze znajomymi w weekend się szykuje. Zamierzam do domu dotoczyc się(lepiej pasuje to słowo) w poniedziałek. Spotkałam się z właścicielka mieszkanka,powiedziałam że jeszcze mieszkam bo dostałam się na studia-ona mi pogratulowała a ja jej,bo...jest w ciąży. Ale najważniejsze-cena ta sama,studia są:) Na moje szczęście nie spotkałam R. Więc oddycham z ulga na myśl spędzenia dzisiejszej nocy w mieszkanku a jutro wypad na imprezę
4 047 2011-07-15 18:54:41
w weekend będę mierzyć gmach fizyki na politechnice w ramach dodatkowego zlecenia...od kadry wykładowczej dostałam tyle ostrzeżeń,że dochodzę do wniosku,że laserowym miernikiem na pewno wywołam tam eksplozję nuklearną i nieszczęsna Warszawa po raz drugi w ciagu stu lat zostanie zniszczona...czego tam nie mają! a niczego nie wolno dotykać:D będzie zabawa z tym obmiarem:)dziś dużo myślałam o moim szanownym ex, ale niezbyt dobrze...choć...dobrze,że się nie odzywa...jest dla mnie ciężkie,że ktoś kto był moim przyjacielem przez 5 lat i kimś więcej przez 2 nie odezwie się już do mnie, ale widać tak musi być.
ja się nie odzywam. to by oznaczało,że zgodziłam się na to jak mnie potraktował.
4 048 2011-07-15 19:17:15
dziś dużo myślałam o moim szanownym ex, ale niezbyt dobrze...choć...dobrze,że się nie odzywa...jest dla mnie ciężkie,że ktoś kto był moim przyjacielem przez 5 lat i kimś więcej przez 2 nie odezwie się już do mnie, ale widać tak musi być.
dla mnie również ciężko było przyjąć do wiadomość,że ktoś kogo znam dłuższy czas(2lata) potrafi od tak milczeć. Może to ich sposób na zapomnienie-może przynajmniej tego powinniśmy nauczyć się od nich-olewania... Ja o moim EX rzadko myślę gdyż czasu na to raczej brak(raz źle-jakim to jest draniem,a czasem przypomni mi się coś miłego i wtedy mówię do siebie samej'byłeś głupi że to zjeba**'),ot dziś nawinal się czas-jego wynik we wcześniejszym poście... I właśnie teraz zdałam sobie sprawę,że po tamtym felernym telefonie więcej nie odezwałam się do niego(o Boże-jutro muszę schować telefon-za pamięci aby nie mieć powtórki z rozrywki) ale on np raz na 2,3dni napisze mi sms'dzień dobry,miłego dnia' z jednej strony to mile,że ktoś miło mnie wita z rana,ale kurcze czemu on. Już miałam mu powiedzieć DOŚĆ!ale pomyślałam że może moje milczenie go zniecheci:P
4 049 2011-07-15 19:17:58
http://www.youtube.com/watch?v=_O0gpIH-MI4&feature=fvwrel a tu cos dla Tarantelli no i dla innych ze zlamanym sercem Pań
4 050 2011-07-15 19:36:16
http://www.youtube.com/watch?v=_O0gpIH-MI4&feature=fvwrel a tu cos dla Tarantelli no i dla innych ze zlamanym sercem Pań
dzięki za dobre chęci-ale ja odpadam. W mój gust muzyczny chybiles...
4 051 2011-07-15 19:40:07 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-07-15 19:40:34)
Bo ty dziecko nie wiesz co dobre,chociaż muzyczka w zasadzie dołuje, no i jak sam wokalista Ian sie powiesil z milosci( żona go zostawila) bo ja zdradzal ale bylo to w 79 r hehe
4 052 2011-07-15 19:51:38
Bo ty dziecko nie wiesz co dobre,chociaż muzyczka w zasadzie dołuje, no i jak sam wokalista Ian sie powiesil z milosci( żona go zostawila) bo ja zdradzal ale bylo to w 79 r hehe
Bez przesady, nie jesteś wyrocznią co jest dobre a co nie.
To co dobre dla Ciebie wcale nie musi się podobać Moni, ani komukoliwek innemu.
"Bo Ty dziecko nie wiesz co dobre" Martyrs to są toksyczne słowa! Nie wiesz, że na grupie kkzb są zabronione.
W realu też bym zabroniła gdybym mogła.
Nie pozwalam tak się zwracać do Moni!
4 053 2011-07-15 19:53:00
Bo ty dziecko nie wiesz co dobre,chociaż muzyczka w zasadzie dołuje, no i jak sam wokalista Ian sie powiesil z milosci( żona go zostawila) bo ja zdradzal ale bylo to w 79 r hehe
może i nie wiem co dobre,bo jestem DZIECKIEM ale słucham tego co lubię i stąd mój gust muzyczny tyczy się takich zespołów jak The Cure,Oasis,Travis i innych zespołów tego typu... Ale przecież o gustach się nie dyskutuje-prawda?:)
4 054 2011-07-15 19:59:15
Bo ty dziecko nie wiesz co dobre,chociaż muzyczka w zasadzie dołuje, no i jak sam wokalista Ian sie powiesil z milosci( żona go zostawila) bo ja zdradzal ale bylo to w 79 r hehe
może i nie wiem co dobre,bo jestem DZIECKIEM ale słucham tego co lubię i stąd mój gust muzyczny tyczy się takich zespołów jak The Cure,Oasis,Travis i innych zespołów tego typu... Ale przecież o gustach się nie dyskutuje-prawda?:)
Kalinko dziękuję kochana:*
4 055 2011-07-15 19:59:34 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-07-15 20:06:21)
no tez dobre jeszcze do tego mozna dolozyc interpol hehe i editors przypomnialem sobie a Ty Kalina nie bierz wszystkiego na powaznie ehh ohh ahhhhh woow
4 056 2011-07-15 20:37:58
a Ty Kalina nie bierz wszystkiego na powaznie
Wybacz, ale będę oceniała po swojemu.
Nie biorę wszystkiego na poważnie, biorę na poważnie to co w moim rozumieniu na takie "wzięcie" zasługuje. To zasługiwało.
Dziękuję Martyrs na tym temat uważam za zamknięty.
4 057 2011-07-15 20:58:37
Niania i jak ??? trzymasz sie jakos??? mysle o tobie i wysylam pozytywna energie,nie damy sie co ?
buziaki
4 058 2011-07-15 20:59:55
Dziewczyny moje kochane jak ja się cieszę , że tu jestem z Wami . Zamknęłam się już jakiś czas temu na głucho , bo wszyscy powoli mieli dosyć mojego roztrząsania mojego problewmu . Nikt nie rozumiał moich emocji , oburzenia , obrzydzenia itp.Wiem co czujecie i Wy wiecie co ja czuję i o czym poiszę . Przez te 2 dni i 2 noce otworzyłam się , podbudowałam na tyle ,że znowu mam siłę być dawną JA , na razie w małej dawce ale zawsze to coś . Przestałam bać się mówić co myślę .......a niech się dziwią -ważne , że dobrze mi z tym .Teraz mogę powiedzieć , że mi się coś podoba lub nie podoba , że lubię to lub tego nie lubię .Zaczynam też mówić o swoich emocjach głośno , bez wstydu . Tak, mogę powiedzieć całemu światu j e s t e m s k r z y w d z o n a , bo b y ł a m g ł u p i a i n a i w n a - już mam odwagę przyznać się do tego. Pisałam już Wam , że go nie kocham - prawda to i fałsz . Prawda bo nie kocham tego potwora , który mi to zrobił ale nadal kocham tego miłego i ciepłego człowieka , który nadal siedzi w mojej pamięci . Widziałam się dzisiaj z nim ( Szczegóły innym razem a są ciekawe) i żal mi go i żal mi siebie .I śmiać mi się chciało i z niego i z siebie .......i Wy wiecie o czym mówię . Trochę dzisiaj o tym cholernym życiu rozmyślałam i wiele wniosów .........o tym napiszę innym razem . Wydaje mi się , że nikt o tym jeszcze tu nie pisał , że ................to są pogłoski i moje spostrzeżenia , że jest to sprawa genetyczna ( u mojego na 100%) i że po 50 -ce pogarsza się im ( u mojego na 100%) ale to temat do przedyskutowania . Chcę napisać Wam też o ,,fachowej pomocy,, , z którą ja się niestety zetknęłam i z której ja się skutecznie wyleczyłam . Nr. 1. miesięczny pobyt w szpitalu i zero pomocy od klinicznych fachowców ( nie doszli dlaczego zrobiłam to zrobiłam i nie doszli , że mój to psychofag ) Nr. 2. płatna wizyta u psychiatry (100 zł.) , która też nic nie wnisła a okazało się , że drugiej nie będzie ,bo będzie dzidziuś i potrzebny jest spokój psychiczny i mamie , i obecnemu w brzuszku dzidziusiowi Nr.3. płatne wizyty u psychologa (100 zł. pierwsza , następne 80 zł) z których też nie wynikło , że mój mąż jest tym , kim jest . Kaski zabrakło , skończyły się wizyty po których nadal nikt nie umiał dociec dlaczego zrobiłam to co zrobiłam . Nr.4. powinien być nr. 1 .....otóż polecony przez lekarza ,,fachowca,, ksiądz psycholog z dwoma doktoratami i działający w stowarzyszeniu , które powinno wspierać , wysłuchał mojej bardzo skróconej historii ( ja już wiedziałam co jest z moim mężem ) zamiast usłyszeć jak mam postępować i rozmawiać z nim ( po to tylko poszłam !) usłyszałam jak wyrok : on nie jest psychopatą to raczej Pani. Nie wiedziałam co zrobić: uciekać , śmiechem zabić , pięścią zabić , rzucić się przez okno . To była ostatnia moja przygoda z profesjonalistami.
4 059 2011-07-15 21:03:41
Loboze Zofia!!! Toz to tragedia, za co im daja te dyplomy, ale pociesze cie ja bylam kiedys u spowiedzi i ksiadz mi poradzil , trwaj dziecko przy mezu i modl sie, zeby nie chcial chodzic do tej innej , zamiast niego niech pojdzie tam jezus. Jasne Jezus, Alehandro, I moze jeszcze Leonsjo!!! Pacany
4 060 2011-07-15 21:16:06
*****
A tak w ogóle, dziewczynki, to dziś mamy? Yes, yes, yes - piątek, hurra!!!! Więc co jutro będziemy miały? WEEKENDOWY DÓŁ yes, yes. A ponieważ już dziś to wiemy, to co robimy? TAK - szykujemy się, żeby go przyjąć z godnością BO JUŻ WIEMY. Wiemy, że nie będzie spaceru po parku z psychofagiem za rączkę, żadem muskularny i kochający nas partner nie ogoli nam trawnika ku zawiści sąsiadek, żaden szarmancki (i równie kochający) amorozo nie zaprosi nas do restauracji na śródziemnomorskie frykasy, jak również nie poleżymy sobie dłużej z naszym ukochanym kimś w sobotnio-niedzielnym łózeczku (że już o podaniu nam śniadanka do łóżeczka z różą w zębach nie wspomnę). No, nie będzie tego wszystkiego. Wiemy? WIEMY. Więc możemy spokojnie się na to nastawić i zrobić sobie listę rzeczy, które w te dni należy zrobić, żeby nie leżeć rozmemłaną z pilotem w ręku przed wyłączonym telewizorem z gilem wiszącym do kolan.
Zachęcam do zrobienia listy rzeczy, z których 3/4 nie zrobimy ale 1/4 to już sukces.
A ja lecę na kolejną lekcję gry na bębnach afrykańskich (przypominam - nazywają się djembe/didżembe). Fajne te lekcje - człowiek wprowadza się tym rytmicznym graniem w zbiorowy trans. Kupiłam se własny bęben - jak się nie nauczę grać perfekcyjnie i nie zaproszą mnie do filharmonii, to będę miała oryginalny stolik na kawę z afrykańskimi wzorami i blacikiem z cielęcej skóry.
Nie ma doła weekendowego.
Nie dopuszczam od miesięcy. Odpoczywam, doceniam brak siły destrukcyjnej rozwalającej każdy weekend i inny wypoczynek.
Jutro robię grilla dla przyjaciół, testuję nową sałatkę (żurawina + gruszki + ser pleśniowy na cykorii i rukoli - jadłam, ale nigdy nie robiłam). Później gramy w karty do rana. Zaraz potem jest niedziela, trzeba kończyć weekend. Zero szans na "dołowanie".
I faktycznie, już wiem, że wielu rzeczy, które powinnam - nie zrobię. Zabraknie mi czasu. I dobrze.
4 061 2011-07-15 21:29:21
ale pociesze cie ja bylam kiedys u spowiedzi i ksiadz mi poradzil , trwaj dziecko przy mezu i modl sie, zeby nie chcial chodzic do tej innej , zamiast niego niech pojdzie tam jezus.
Niech się wali!!! Sam niech trwa przy psychofagu, jak taki mądry. I jeszcze będzie mówił Jezusowi, gdzie ma iść ![]()
4 062 2011-07-15 21:32:30
Niania i jak ??? trzymasz sie jakos??? mysle o tobie i wysylam pozytywna energie,nie damy sie co ?
buziaki
kochana tak pije winko i czytam lekture od Ciebie:-) miło ze ktoś o mnie myśli:-) dzieci położyłam do łózek jutro zaplanowałam wypad z dzieciaczkami nad wode albo jakies inne fajne miejsce byle nie myśleć! damy rade :-)
4 063 2011-07-15 21:49:38
myway napisał/a:ale pociesze cie ja bylam kiedys u spowiedzi i ksiadz mi poradzil , trwaj dziecko przy mezu i modl sie, zeby nie chcial chodzic do tej innej , zamiast niego niech pojdzie tam jezus.
Niech się wali!!! Sam niech trwa przy psychofagu, jak taki mądry. I jeszcze będzie mówił Jezusowi, gdzie ma iść
dokaladnie, ja mu powiedzialam ze jezus to wie gdzie ma chodzic,a swoja droga mial marie magadalene, wiec po co mu inne dziwki;)
4 064 2011-07-15 21:54:20
dokaladnie, ja mu powiedzialam ze jezus to wie gdzie ma chodzic,a swoja droga mial marie magadalene, wiec po co mu inne dziwki;)
Bosko, kochana, bosko
Pozwolę sobie ukraść tą puentę i rozpowszechniać ![]()
4 065 2011-07-15 21:58:13
niekochana72 napisał/a:myway napisał/a:ale pociesze cie ja bylam kiedys u spowiedzi i ksiadz mi poradzil , trwaj dziecko przy mezu i modl sie, zeby nie chcial chodzic do tej innej , zamiast niego niech pojdzie tam jezus.
Niech się wali!!! Sam niech trwa przy psychofagu, jak taki mądry. I jeszcze będzie mówił Jezusowi, gdzie ma iść
dokaladnie, ja mu powiedzialam ze jezus to wie gdzie ma chodzic,a swoja droga mial marie magadalene, wiec po co mu inne dziwki;)
hihihihi Myway ale sie uśmiałam dobre naprawde bardzo dobre!!!
4 066 2011-07-15 22:26:28 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-07-15 22:29:36)
A mój psychofag się od jakiegoś czasu odzywa a ja milczę, ale zastanawiam się czy kiedyś się od niego uwolnie? odezwał się też jeszcze jeden niedobitek toksykarz po roku ale nie odebrałam, umawiałam się z nim aby wtedy zapomnieć o moim obecnym exiu ale klin klinem nie podziałał, eh ale zbytnio się tym nie dołuję, jutro planuję miły dzień z moimi koleżankami robimy fajny wypad za miasto, buziaki!!!!!!!!!!!!!
Kupiłam sobie zestaw wypoczynkowy, zastanawiałam się nad nim w sklepie 15min!!! a kiedy mi przywieźli stwierdziłam że nijak się ma do moich pozostałych mebli ale to wywołało tylko mój śmiech, kiedyś bym to bardziej przeżywała he he, widzę u siebie istotne zmiany, jestem jeszcze bardziej popaprana i złośliwa.
4 067 2011-07-15 22:29:58
A mój psychofag się od jakiegoś czasu odzywa a ja milczę, ale zastanawiam się czy kiedyś się od niego uwolnie? odezwał się też jeszcze jeden niedobitek toksykarz po roku ale nie odebrałam, umawiałam się z nim aby wtedy zapomnieć o moim obecnym exiu ale klin klinem nie podziałał, eh ale zbytnio się tym nie dołuję, jutro planuję miły dzień z moimi koleżankami robimy fajny wypad za miasto, buziaki!!!!!!!!!!!!!
No wlasnie moze trzeba na to liczyc , ze te psychofagi zejda smiercia naturalna???? moj tez daje ostro;) ale maile kasuje nie czytajac, bo se pomyslalam ze jak chce cos od dziecka to niech zadzwoni do dziecka a nie mi tu wysyla:)
zycze udanego wypadu
buzka
4 068 2011-07-15 22:34:32
ale to wywołało tylko mój śmiech, kiedyś bym to bardziej przeżywała he he, widzę u siebie istotne zmiany, jestem jeszcze bardziej popaprana i złośliwa.
Brawo! To dobry objaw - też tak mam ![]()
4 069 2011-07-15 22:45:41
Nawiązując do księży,kilkanaście lat temu jak ojciec odszedł ode mnie i mamy podczas noworocznej kolędy ksiądz zapytał się gdzie mój staruszek. Mama powiedziała że wybrał sobie inna itp a on na to 'to nie jest człowiek a bydle by dla byle romansu rozwalać wszystko co było budowane wspólnie'. Inny tekst był pani sędziny,która na wypowiedź mojego ojca 'nie mogę płacić tak dużych alimentów,mam chore dziecko' odpowiedziała 'Bóg pana pokaral,było trzymać się jednego dziecka i jednej kobiety' wtedy pomyślałam że sprawiedliwość na tym świecie jest:)
a ja doszłam do czegoś! Otóż w wątku-ostatnia szansa od przyjaciela opisałam jaki to facet z Grześka. Po głębszym zastanowieniu się i doszukaniu pewnych info(przewertowaniu książek,które zdążyłam przeczytać) jestem pewna,że stosuje on wobec mnie agresję słowna,stara się mną manipulować i dawno zapomniał co przyjaźń naprawdę oznacza... Miałam plan aby z nim porozmawiać,wyjaśnić,poprosić,ale i tak co nie powiem,będzie negowane-szkoda tylko mojego wysiłku. Zatem jutro miły wieczór-ja będę bawić się głównie z girls i będę się starała powstrzymywać od jakichkolwiek głębszych rozmów z nim,pozwolę tej przyjaźni umrzeć siłą naturalną-ograniczę kontakt to minimum i tak zakończe przyjaźń. Trochę szkoda mi,bo długo się znamy,ale wystarczy mi cyrku jaki dał mi R.drugiego nie potrzebuje-na szczęście to dopiero początki agresji i manipulacji Grześka-gdyby nie książki i Wy uznałabym że to jakiś kaprys,a tak przynajmniej wiem w czym problem tkwi:)
4 070 2011-07-15 23:08:14
.BAJKA O KOTKU I MYSZCE . Wersja dla niecierpliwych: zabawa kotka z myszką . Kiedy ona oszołomiona , to łapką w tę stronę i w drugą, i ponownie ? a jak myszka odzyskuje świadomość i przytomność to ją ząbkami kocur traktuje ale nie na śmierć , tylko do oszołomienia , bo jak myszka zemrze to czym się będzie kotek leniuszek bawił ? A jak myszka w końcu zemrze , to kotek zjada ją a jest to jego nagroda po wysiłku zabawy i idzie szukać innej myszki i znowu się zaczyna ?.polowanie , zabawa , uśmiercanie , polowanie , zabawa , uśmiercanie , tylko po uśmierceniu myszki , kiedy kotek stary, to już nie ma sił na polowanie ale chęci do zabawy i uśmiercania pozostają ? biedne kotki . Niektórym myszkom udało się uciec w trakcie zabawy i powrotu do świadomości i jeszcze przed śmiercią ? biedny kotek stracił myszkę .Poraniona myszka ucieka do dziury i tam leczy swoje rany . Wersja dla cierpliwych ; ta sama historia tylko z fonią . Przyczajony kotek mówi do myszki :Piękna myszko może się zabawimy? ! Jesteś najładniejszą i najmądrzejszą myszką jaką spotkałem a spotkałem ich wiele -uwierz mi , bo ja jestem prawdomównym kotkiem . Inne myszki były złe , niedobre i zabawy z nimi takie były , ty jesteś inna , wyjątkowa i....... już ją ma , bo zamiast chować się do dziury przystanęła na chwilę by tego posłuchać , myśląc sobie : nareszcie ktoś to zauważył .A teraz nasz kotek myszkę podrzuca łapką mówiąc , jesteś mądra , piękna ,grzeczna , moja i potulna .Myszka milczy , bo nie wie co się dzieje .Kiedy przytomnieje chce uciekać . Kocur mówi : ucieczka nie wchodzi w grę , w ucieczki bawić się nie będziemy ! Pokażę ci gdzie jest Twoje miejsce! I ściska myszkę zębami. Podrzucając ją oszołomioną do góry łapkami , mówi : mądra myszka , grzeczna myszka , moja myszka . Myszka gdy przytomnieje najpierw prosi o wolność , potem grozić zaczyna a gdy już słabnie - błaga o nią . A kotka drażni z biegiem czasu , coraz bardziej zwiotczała mysz i kiepska z nią zabawa ,i mówi : durna myszo ,marna z ciebie pociecha ,rozczarowałaś mnie . Myślałem , że ty będziesz inna, i inna z tobą zabawa będzie a ty jesteś taka jak tamte a może i jeszcze gorsza . Uśmierca ją , zjada i szuka nowej lepszej myszki i zabawa się powtarza . Jeśli jakaś myszka zdołała uciec to siedzi wystraszona w swojej norze cichutko , cichuteńko i liże swe rany a im dłużej kot się nią bawił tym rany cięższe . Liże i myśli : jak mogłam mu uwierzyć ? Jak mógł mi to robić ? Kiedy się już wyliże spiepsza na widok kota gdzie pieprz rośnie . Zestarzały kocur nie ma sił na polowanie i zabawy ale mruczy sobie pod nosem :com się nabawił to moje , com się najadł myszy to moje . To jest owoc moich dzisiejszych przemyśleń . O Boże ?... mój to nawat mówił do mnie myszko i że ja nie załapałam ?..... Nie załapałam nawet wtedy , kiedy miał przyjść a nie przychodził i ja pisałam mu SMS-a: zabawa w kotka i myszkę ? Dzisiaj swojego przywitałam po tygodniowj przerwie : Cześć kotku . Wiem ,że jestem tą głupią , naiwną myszką , liżącą swoje przepotężne rany .
4 071 2011-07-15 23:10:34
.BAJKA O KOTKU I MYSZCE . Wersja dla niecierpliwych: zabawa kotka z myszką . Kiedy ona oszołomiona , to łapką w tę stronę i w drugą, i ponownie ? a jak myszka odzyskuje świadomość i przytomność to ją ząbkami kocur traktuje ale nie na śmierć , tylko do oszołomienia , bo jak myszka zemrze to czym się będzie kotek leniuszek bawił ? A jak myszka w końcu zemrze , to kotek zjada ją a jest to jego nagroda po wysiłku zabawy i idzie szukać innej myszki i znowu się zaczyna ?.polowanie , zabawa , uśmiercanie , polowanie , zabawa , uśmiercanie , tylko po uśmierceniu myszki , kiedy kotek stary, to już nie ma sił na polowanie ale chęci do zabawy i uśmiercania pozostają ? biedne kotki . Niektórym myszkom udało się uciec w trakcie zabawy i powrotu do świadomości i jeszcze przed śmiercią ? biedny kotek stracił myszkę .Poraniona myszka ucieka do dziury i tam leczy swoje rany . Wersja dla cierpliwych ; ta sama historia tylko z fonią . Przyczajony kotek mówi do myszki :Piękna myszko może się zabawimy? ! Jesteś najładniejszą i najmądrzejszą myszką jaką spotkałem a spotkałem ich wiele -uwierz mi , bo ja jestem prawdomównym kotkiem . Inne myszki były złe , niedobre i zabawy z nimi takie były , ty jesteś inna , wyjątkowa i....... już ją ma , bo zamiast chować się do dziury przystanęła na chwilę by tego posłuchać , myśląc sobie : nareszcie ktoś to zauważył .A teraz nasz kotek myszkę podrzuca łapką mówiąc , jesteś mądra , piękna ,grzeczna , moja i potulna .Myszka milczy , bo nie wie co się dzieje .Kiedy przytomnieje chce uciekać . Kocur mówi : ucieczka nie wchodzi w grę , w ucieczki bawić się nie będziemy ! Pokażę ci gdzie jest Twoje miejsce! I ściska myszkę zębami. Podrzucając ją oszołomioną do góry łapkami , mówi : mądra myszka , grzeczna myszka , moja myszka . Myszka gdy przytomnieje najpierw prosi o wolność , potem grozić zaczyna a gdy już słabnie - błaga o nią . A kotka drażni z biegiem czasu , coraz bardziej zwiotczała mysz i kiepska z nią zabawa ,i mówi : durna myszo ,marna z ciebie pociecha ,rozczarowałaś mnie . Myślałem , że ty będziesz inna, i inna z tobą zabawa będzie a ty jesteś taka jak tamte a może i jeszcze gorsza . Uśmierca ją , zjada i szuka nowej lepszej myszki i historia się powtarza . Jeśli jakaś myszka zdołała uciec to siedzi wystraszona w swojej norze cichutko , cichuteńko i liże swe rany a im dłużej kot się nią bawił tym rany cięższe . Liże i myśli : jak mogłam mu uwierzyć ? Jak mógł mi to robić ? Kiedy się już wyliże spiepsza na widok kota gdzie pieprz rośnie . Zestarzały kocur nie ma sił na polowanie i zabawy ale mruczy sobie pod nosem :com się nabawił to moje , com się najadł myszy to moje . To jest owoc moich dzisiejszych przemyśleń . O Boże ?... mój to nawat mówił do mnie myszko i że ja nie załapałam ?..... Nie załapałam nawet wtedy , kiedy miał przyjść a nie przychodził i ja pisałam mu SMS-a: zabawa w kotka i myszkę ? Dzisiaj swojego przywitałam po tygodniowj przerwie : Cześć kotku . Wiem ,że jestem tą głupią , naiwną myszką , liżącą swoje przepotężne rany .
4 072 2011-07-16 09:23:54 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-16 09:29:26)
Myszko moja droga - pięknie opisane! Najważniejsze, to nie być myszką zjedzoną, więc spierdzielaj ile sił w nogach.
Mam dla Ciebie jeszcze jedną bajkę - o skorpionie (moja ulubiona).
Stoi na brzegu rzeki skorpion i chce się przedostać na drugi brzeg ale pływać nie umie. Podpływa żaba.
Skorpion mówi: żabko kochana, przeweź mnie na drugi brzeg na swoich plecach.
Żabka na to - przecież jesteś skorpionem i możesz mnie ukąsić.
S: No przecież ci tego nie zrobię jeśli mi taką przysługę wyświadczasz. Uwierz mi.
Ufna żabka wzięła więc skorpiona na plecy i przewiozła go na drugi brzeg. Tam jednak skorpion żabkę ukąsił, a ta jeszcze w agonii zapytała: Dlaczego mi to zrobiłeś, przecież obiecywałeś, że nie zrobisz mi krzywdy. A skorpion na to: Przecież wiedziałaś, że jestm skorpionem.
Ja od początku wiedzoałam, Zofio, że psychofag jest skorpionem ale szłam w to bez mydła, bo wydawało mi się, że dla mnie przerobi się na CZŁOWIEKA (pięknie o tej transformacji opowiadał - że dorósł, że wszystko już zrozumiał, że od teraz już zawsze, że od teraz już nigdy, że dla takiej jak ja ...). Zofiu, nie przerabiajmy ich w nasze kotki, pieski, w ludzi. Niech Twój kotek zostanie amebą działającą na pierwotnych instynktach i przyklei się do innej myszki. Mieli prawo wyboru i z niego skorzystali. Zależy Ci na tym, że wybór bezmózgiej ameby padł na Ciebie? Wiem, że Ci nie zależy tylko czepiasz się jeszcze swojej wizji tego, że ta ameba ma jednak ten mózg, zasady, uczucia ... jak człowiek. Ale on z całego tego człowieczeństwa posiada tylko powłokę człowieka - korpus i kończyny (w tym tę dla niego najważniejszą).
Uciekaj, myszko, do dziury.
4 073 2011-07-16 09:26:53
Majestatycznie, kręcąc biodrami spacerowałam dziś po galerii (handlowej) - to z powodu tych 10 cm obcasów.
Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu po prostu szłam i patrzyłam na ludzi. Nie spiesząc się, nie poruszając się z prędkością światła.
Potem poszłam na kawę i muffinkę. Siedziałam w kawiarni i obserwowałam ludzi, ohh.... ile kkzb i psychofagów! Ale też kilku interesujących mężczyzn zauważyłam.
W sklepie z bielizną zmierzyłam gorset, taki do pończoch. Rozmiar 70D - to efekt stresu spowodowany przez "innego rodzaju" psychofaga. I wiecie co? Wyglądałam w nim jak milion dolarów!!! Ścisnął, gdzie trzeba, podniósł gdzie indziej - bajka.Możecie uznać, że to nieskromne, ale tam właśnie, w przymierzalni cichutko sobie powiedziałam: "Kochaniutka - byle kto Cię w tym nie będzie oglądał. Czekamy na kogoś wyjątkowego, kto będzie wart Ciebie całej - tej emocjonalnej, tej seksownej, tej potrafiącej kochać."
Nie wierzę, że to zrobiłam, ale zamówiłam sobie taki - czarny. Jak mnie najdzie pokusa na jakiś męski badziew - wyciągnę i przypomnę sobie, na kogo czekam.Nie lubiłam nigdy chodzić na obcasach - wiecie, że do wolno poruszających się nie należę
Ale dziś, jak płynęłam w tych szpilach i obcisłych spodniach (dzięki psychofagowi - rozmiar mniejsze), widząc zainteresowanie w oczach mężczyzn - przypomniałam sobie kochana Tarantello o "kotku". Tak - byłam wtedy miękkim, białym kotkiem. Jak na mnie - to duży postęp
P.S. Ponieważ gorset tani nie jest - będę jeść ogórki do końca miesiąca. Na przemian z marchewkami.
A ja zauważyłam ciekawą prawidłowść. Jak się idzie na choćby minimalnym obcasie lub koturnie i wciągnie się brzuch, to biodra same zaczynają żyć własnym życiem - w prawo, w lewo. Wypróbujcie. Działa.
4 074 2011-07-16 09:28:46
a ja sie dzieki niekochanej naczytalam wczoraj i powiem wam jestem Przerazona!!!!!!
4 075 2011-07-16 09:30:52
a ja sie dzieki niekochanej naczytalam wczoraj i powiem wam jestem Przerazona!!!!!!
Co czytałaś?
4 076 2011-07-16 09:39:01
zdradzony przez ojca, mezczyzni ktorzy nie potrafia kochac( 100 procent moja historia), toksyczne slowa.
Przeraza mnie to ze w sumie chyba nie mam szans wychowac chlopca na normalnego faceta, boze za co to wszystko i przeraza mnie to ze moje najpiekniejsze lata przezylam w takim koszmarze dopiero do mnie doszlo ile jeszcze przed soba bolu ukrywalam... boze np. porod mojego dziecka, tu w obcym kraju wtedy bez jezyka, zawiezli mnie do jakiegos lekarza polskiego pochodzenia z ktorym tesc poszedl na piwo, bo mysleli ze bede rodzic cala noc , a ja zostalam z niemiecka polozna i nic nie kumalam... urodzilam praktycznie sama , przerazona, dziecko odrazu mi zabrali bo byl wczesniak, a potem mnie polozyli w jakiejs sali napakowali srodkami naseenymi, a ja sie w nocy obudzilam cala w krwi i chodzialm po szpitalu szukac malego, koszmar. nastepnego dnia o 7 rano , rodzilam o 19 , przyjechali po mnie zeby mnie wziasc na chate, bo nie wykupili mi ubezpieczenia....
4 077 2011-07-16 09:52:21
zdradzony przez ojca, mezczyzni ktorzy nie potrafia kochac( 100 procent moja historia), toksyczne slowa.
Przeraza mnie to ze w sumie chyba nie mam szans wychowac chlopca na normalnego faceta, boze za co to wszystko i przeraza mnie to ze moje najpiekniejsze lata przezylam w takim koszmarze dopiero do mnie doszlo ile jeszcze przed soba bolu ukrywalam... boze np. porod mojego dziecka, tu w obcym kraju wtedy bez jezyka, zawiezli mnie do jakiegos lekarza polskiego pochodzenia z ktorym tesc poszedl na piwo, bo mysleli ze bede rodzic cala noc , a ja zostalam z niemiecka polozna i nic nie kumalam... urodzilam praktycznie sama , przerazona, dziecko odrazu mi zabrali bo byl wczesniak, a potem mnie polozyli w jakiejs sali napakowali srodkami naseenymi, a ja sie w nocy obudzilam cala w krwi i chodzialm po szpitalu szukac malego, koszmar. nastepnego dnia o 7 rano , rodzilam o 19 , przyjechali po mnie zeby mnie wziasc na chate, bo nie wykupili mi ubezpieczenia....
Kochana - jak tylko czujesz, że to Ci przynosi ulgę - pisz to tutaj, u nas. Jeśli zbyt się wstydzisz (choć nie powinnaś) to pisz na kartce i schowaj. Mnie to bardzo pomogło - to wywalenie najgorszego gówna na zewnątrz - to pozwala odczuć ulgę. Zacząć swobodnie oddychać. Ja z każdym takim "oczyszczeniem" docierałam do coraz głębiej ukrytych spraw - takich, które chciałam na zawsze pogrzebać w nieświadomości. Ale to tak nie działa - to zawsze daje w kość jak kamyk w bucie. Warto zeskrobać warstwa po warstwie to gówno. Zapewniam.
To dobre miejsce do takich zwierzeń, bo każda z nas się czołgała - w różny sposób, ale ZAWSZE skrajnie poniżona.
Ściskam Cię mocno
4 078 2011-07-16 09:53:45 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-16 09:55:32)
zdradzony przez ojca, mezczyzni ktorzy nie potrafia kochac( 100 procent moja historia), toksyczne slowa.
Przeraza mnie to ze w sumie chyba nie mam szans wychowac chlopca na normalnego faceta, boze za co to wszystko i przeraza mnie to ze moje najpiekniejsze lata przezylam w takim koszmarze dopiero do mnie doszlo ile jeszcze przed soba bolu ukrywalam... boze np. porod mojego dziecka, tu w obcym kraju wtedy bez jezyka, zawiezli mnie do jakiegos lekarza polskiego pochodzenia z ktorym tesc poszedl na piwo, bo mysleli ze bede rodzic cala noc , a ja zostalam z niemiecka polozna i nic nie kumalam... urodzilam praktycznie sama , przerazona, dziecko odrazu mi zabrali bo byl wczesniak, a potem mnie polozyli w jakiejs sali napakowali srodkami naseenymi, a ja sie w nocy obudzilam cala w krwi i chodzialm po szpitalu szukac malego, koszmar. nastepnego dnia o 7 rano , rodzilam o 19 , przyjechali po mnie zeby mnie wziasc na chate, bo nie wykupili mi ubezpieczenia....
Bajka, marzenie każdej ciężarnej. Przeżyłaś to, przeżyjesz już całą resztę. A o syna się nie martw - lepiej mieć myślącą i świadomą niebezpieczeństw matkę, niż matkę-idiotkę, która trwa przy psychofagu i daje dziecku sygnał, że takie życie, jakim żyje tatuś i mamusia jest OK. Że mamusię można zdradzać, obrażać, a ona musi się na to godzić, dla kasy, dla świętego spokoju, dla seksu, dla pełnego gara i ubezpieczenia.
4 079 2011-07-16 10:13:01
dzieki wam dziewczyny, wiem ze musze przejsc przez te wszystkie lektury, ale zostawie to na urlop, teraz chyba by mnie to pograzylo, wiec jeszcze 2 tygodnie i bede sie wczytwac, zakupie wagon chusteczek higienicznych i kilka balonow wina;)
4 080 2011-07-16 10:16:16
dzieki wam dziewczyny, wiem ze musze przejsc przez te wszystkie lektury, ale zostawie to na urlop, teraz chyba by mnie to pograzylo, wiec jeszcze 2 tygodnie i bede sie wczytwac, zakupie wagon chusteczek higienicznych i kilka balonow wina;)
Wszystko rób w swoim tempie. To Twoje życie, Twoje emocje. Ściskam Cię mocno, kochana.
P.S. Ja nadal codziennie o 5.25 biegam. Nie ma zmiłuj i bardzo mi się to podoba ![]()
4 081 2011-07-16 10:20:14
Witajcie. Myway dziewczyny dobrze mówią-słuchaj ich. Wyrzucenie z siebie tych najtrudniejszych i wydawać się mogło najgorszych dla nas chwil pozwoli odetchnąć. Żadna z nas nie będzie Cię za to karać czy winić-my jesteśmy by wysłuchać. Mi samej było głupio jakiś czas temu przyznać się na forum że miałam próbę samobójczą. Że to przez niego chciałam sobie odebrać życie-przecież to ewidentnie ukazuje jak nisko upadłam-dotknęłam dna,że przez psychofaga chciałam odebrać to co najcenniejsze... I przyznaje bałam się ich zdania na ten temat-niepotrzebnie:) okazały wiele serca i zrozumienia-to jest w tej grupie najważniejsze.
R.napisał mi w nocy(4:09)smsa o treści "Szkoda że nie chcesz mnie widzieć,chciałbym porozmawiać.Wydarzyła się rzecz niezbyt miła,ale dla Ciebie to dobra sprawa.Odezwij się" zaczęłam się zastanawiać o co może chodzić i do głowy wpadła mi myśl,że może on chce się wyprowadzić do swojej niuni i wtedy nie będę musiała go w bloku oglądać? Och byłoby miło:) ale nie,nie odezwę się,niby po co? Z czasem dowiem się co to za 'dobra sprawa',choć przyznam korci,ale CIEKAWOŚĆ TO 1STOPIEŃ DO PIEKŁA,2DO ROZKOSZY ![]()
4 082 2011-07-16 10:22:48
Dziewczyny,
a ja dzis znow obudziłam sie z niepokojem w brzuchu, strachem telefon obok czy czasem nie napisał...i kurde siedze i mysle boze to jakas paranoja!!! to nie z nim jest coś nie tak tylko ze mna ze sobie pozwalam na takie emocjonalne jazdy..poczytałam wczoraj "mezczyźni ktorzy nie potrafia kochac" no scenariusz jak u mnie najpierw szalał zdobywał a gdy mnie zdobył on musi przemyślec, zła byłam dla niego ze niby bałby sie mi znow zaufac, ze nic by z tego nie było. o co do cholery chodzi? gówno przy nim miałam ani poczucia bezpieczeństwa, ani zaufania, ani planow na przyszłość, zadnego utrzymywania mnie, zadnej pomocy tylko potrafił raczyć mnie miłymi słówkami ktore miło łechtały mojego ego no i sex. dla tych dwoch rzeczy straciłam glowe...naprawde ze mną to ze mną coś nie tak...a z drugiej strony po koszmarnym małżeństwie (alkohol, hazard,kłamstwa, szantaz emocjonalny,wzbudzanie poczucia winy) miałąm takie pragnienie normalności...zyłam wyobrazeniem ze tym razem jest normalnie a to d...pa blada tez do bani tylko powod nienormalności inny...
4 083 2011-07-16 10:22:57
R.napisał mi w nocy(4:09)smsa o treści "Szkoda że nie chcesz mnie widzieć,chciałbym porozmawiać.Wydarzyła się rzecz niezbyt miła,ale dla Ciebie to dobra sprawa.Odezwij się" zaczęłam się zastanawiać o co może chodzić i do głowy wpadła mi myśl,że może on chce się wyprowadzić do swojej niuni i wtedy nie będę musiała go w bloku oglądać? Och byłoby miło:) ale nie,nie odezwę się,niby po co? Z czasem dowiem się co to za 'dobra sprawa',choć przyznam korci,ale CIEKAWOŚĆ TO 1STOPIEŃ DO PIEKŁA,2DO ROZKOSZY
Brawo, zrób wpis (choćby mentalny) do dzienniczka godności. Nieźle prowokuje Cię cwaniak na wejście w kontakt - fajna zahaczka. Psychofagus cvaniakus.
4 084 2011-07-16 10:29:37 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-16 10:30:05)
R.napisał mi w nocy(4:09)smsa o treści "Szkoda że nie chcesz mnie widzieć,chciałbym porozmawiać.Wydarzyła się rzecz niezbyt miła,ale dla Ciebie to dobra sprawa.Odezwij się" zaczęłam się zastanawiać o co może chodzić i do głowy wpadła mi myśl,że może on chce się wyprowadzić do swojej niuni i wtedy nie będę musiała go w bloku oglądać? Och byłoby miło:) ale nie,nie odezwę się,niby po co? Z czasem dowiem się co to za 'dobra sprawa',choć przyznam korci,ale CIEKAWOŚĆ TO 1STOPIEŃ DO PIEKŁA,2DO ROZKOSZY
Patrz ile skurw***ństwa:
1. Normalne wydaje mu się wysłanie do Ciebie sms-a o tak skandalicznej porze - sorki monia, ale on jasno mówi: no przecież czeka, jak nie przymierzając najwierniejsza s**a.
2. Jego widok - Twoim największym marzeniem.
3. On chce pogadać - to najważniejsze. Czy Ty chcesz - zupełnie nieistotne.
4. On wie lepiej, co DLA CIEBIE jest DOBRE. Oczywiście "nieśmiało" przemyca, że JEGO strasznie przykra rzecz spotkała - pędzić, ratować misia z mokrym noskiem.
Olej go, niech się wali.
4 085 2011-07-16 10:31:19
dzieki wam dziewczyny, wiem ze musze przejsc przez te wszystkie lektury, ale zostawie to na urlop, teraz chyba by mnie to pograzylo, wiec jeszcze 2 tygodnie i bede sie wczytwac, zakupie wagon chusteczek higienicznych i kilka balonow wina;)
ale obiecaj kochana ze od 10 do 17tego płaczu nie bedzie:-)!no chyba ze z radości:-) ja tez czytam i tez zamiast czuc sie lepiej jestem przerazona...ale moze to przerazenie to początek drogi do normalności...
4 086 2011-07-16 10:32:16
Właśnie minęło 90 dni od mojego ostatniego telefonicznego kontaktu z M. W tym tygodniu minęło także 9 miesięcy od odkrycia przeze mnie zdrady oraz od ostatniego spotkania z nim, na którym zdecydowałam, że to musi być koniec.
Jeszcze do wczoraj myślałam, że z tej okazji napiszę tutaj duże podsumowanie całego tego okresu, o fazach żałoby, o moim samopoczuciu w tym czasie i jak to się zmieniało, że jakby "przerobię" ten czas jeszcze raz. Ale dziś gdy się przebudziłam i pierwszą myślą nie był on tylko WY, gdy zaczęłam myśleć o tym wszystkim i zastanawiać się nad swoimi reakcjami, gdy z zadowoleniem stwierdziłam, że od jakiegoś czasu nie bolą mnie już myśli o nim, że tych myśli jest coraz mniej i nie są obsesyjne, że potrafię śmiać się serdecznie, potrafię mieć swoje własne przyjemności i radości, marzenia oraz plany, doszłam do wniosku że nie chce mi się robić już żadnych podsumowań związanych z M i ze nie mam ochoty grzebać się już w tym wszystkim. Jedyne co pozostało z negatywnych emocji to poczucie żalu za stracone cztery lata z mojego życia, które poświęciłam osobie tego nie wartej. Ale pracuję nad tym tematem i tłumaczę sobie, ze widocznie tyle musiało trwać to wszystko i być tak drastyczne, abym wreszcie obudziła się z kochania za bardzo i odnalazła radość życia z samego faktu swojego istnienia. Gdy już odżałuję stratę tych czterech lat i stanę się naprawdę wolną i szczęśliwą osobą, to pewnie napiszę do M przepiękny list z podziękowaniem, że spotkanie go na mojej drodze zycia było najlepszą rzeczą jaka mogła mi się wydarzyć, bo nareszcie pokochałam siebie. Jeszcze nie jestem całkiem gotowa na taki list. Może gdy będę gotowa, to wcale go nie napiszę, albo napiszę i nie wyślę.... czas pokaże, tak jak z tym podsumowaniem - miało byc zupełnie inne, a jest zupełnie inne, bo się zmieniłam w ciągu tych 90 dni i inaczej myślę niż nawet parę dni temu i czego innego potrzebuję.
Dziękuję Wam, Moje Kochane, za to że jesteście. Za Waszą zbiorową mądrość i wsparcie. Gdyby nie Wy, pewnie jeszcze daleko byłoby mi do wyjścia z czarnej dupy. Po prostu nawet nie potrafię powiedzieć jak wiele dało mi to forum i jak bardzo cieszę się, że Was poznałam.
Dziękuję. Kocham Was.
Kurde, tak się wzruszyłam, aż mi łzy w oczach stanęły, a wiecie, ze jestem z tych co nie płaczą ![]()
PS.
Nie mam doła weekendowego. Nie zaplanowałam sobie nic specjalnego na weekend i nie mam poczucia, że muszę coś koniecznie planować i coś bez przerwy robić, bo inaczej się uduszę lub zwariuję
Chyba jestem zdrowa
Nawet cieszę się, że będę zupełnie sama. Ojciec pojechał do siostry, syn jedzie na wesele. Będę sama ze sobą, w najlepszym pod słońcem towarzystwie
Nie do pomyślenia, że mogłabym tak napisać jeszcze nie tak dawno ![]()
4 087 2011-07-16 10:37:20
Może gdy będę gotowa, to wcale go nie napiszę, albo napiszę i nie wyślę.... czas pokaże, tak jak z tym podsumowaniem - miało byc zupełnie inne, a jest zupełnie inne, bo się zmieniłam w ciągu tych 90 dni i inaczej myślę niż nawet parę dni temu i czego innego potrzebuję.
Mam takie wewnętrzne przekonanie, że tak właśnie będzie
Dziękuję Wam, Moje Kochane, za to że jesteście. Za Waszą zbiorową mądrość i wsparcie. Gdyby nie Wy, pewnie jeszcze daleko byłoby mi do wyjścia z czarnej dupy. Po prostu nawet nie potrafię powiedzieć jak wiele dało mi to forum i jak bardzo cieszę się, że Was poznałam.
Dziękuję. Kocham Was.Kurde, tak się wzruszyłam, aż mi łzy w oczach stanęły, a wiecie, ze jestem z tych co nie płaczą
A to doskonale rozumiem, bo tez tak czasami mam.
Ściskam Cię mocno, kochana ![]()
4 088 2011-07-16 10:38:04
myway napisał/a:dzieki wam dziewczyny, wiem ze musze przejsc przez te wszystkie lektury, ale zostawie to na urlop, teraz chyba by mnie to pograzylo, wiec jeszcze 2 tygodnie i bede sie wczytwac, zakupie wagon chusteczek higienicznych i kilka balonow wina;)
ale obiecaj kochana ze od 10 do 17tego płaczu nie bedzie:-)!no chyba ze z radości:-) ja tez czytam i tez zamiast czuc sie lepiej jestem przerazona...ale moze to przerazenie to początek drogi do normalności...
Kochana obiecuje, jak nam sie uda to zorgaanizowac, to bedzie tylko balanga;)
4 089 2011-07-16 10:39:44
Ale mysle, ze jakos spotkamy sie! Napewno, jakby zrobimy spontana na trasie Karakow- Gdansk;)
4 090 2011-07-16 10:40:38
Nania napisał/a:myway napisał/a:dzieki wam dziewczyny, wiem ze musze przejsc przez te wszystkie lektury, ale zostawie to na urlop, teraz chyba by mnie to pograzylo, wiec jeszcze 2 tygodnie i bede sie wczytwac, zakupie wagon chusteczek higienicznych i kilka balonow wina;)
ale obiecaj kochana ze od 10 do 17tego płaczu nie bedzie:-)!no chyba ze z radości:-) ja tez czytam i tez zamiast czuc sie lepiej jestem przerazona...ale moze to przerazenie to początek drogi do normalności...
Kochana obiecuje, jak nam sie uda to zorgaanizowac, to bedzie tylko balanga;)
a jak sie moze nie udac??? w ostatecznosci bedzie polskie morze ale BEDZIE! bedziemy my i nasze uśmiechy:-)
4 091 2011-07-16 10:41:18
Ja wstydze sie wielu rzeczy i w duzo jest tego bolu, oj duzo! moze krok po kroku sie od tego uwolinie, wiem juz dlaczego mnie lapia te paniczne leki, bo co chwila cos sie dobija !
4 092 2011-07-16 10:44:29
Ja wstydze sie wielu rzeczy i w duzo jest tego bolu, oj duzo! moze krok po kroku sie od tego uwolinie, wiem juz dlaczego mnie lapia te paniczne leki, bo co chwila cos sie dobija !
ja tez dostałam biblioteczke od Niekochanej i oczy sie powolutku otwierają powotku ale jednak! a spontan popieram w 100%:-) po za tym dziewczynom z forum sie udało to nampewnie też sciskam Cię mocno!!!
4 093 2011-07-16 10:48:08
ja tez czytam i tez zamiast czuc sie lepiej jestem przerazona...ale moze to przerazenie to początek drogi do normalności...
Też tak miałam. Czytałam i byłam przerażona, a oczy robiły mi się coraz większe i większe. Nawet chciałam uciec z tego forum, bo stwierdziłam, ze ono mnie jeszcze bardziej dołuje, niż byłam zdołowana. Ale nie, nie uciekłam, bo już za dużo zaczęłam pojmować i wiedziałam, że to jedyna droga do SIEBIE.
Trzymajcie się, Kochane, tej drogi. Ona jest już sprawdzona, jest dobrą drogą, jednak każda z nas musiała/musi ją przejść na własnych kolanach, by powstać. Na szczęście obok nas czołgają się, idą inne nieszczęśniczki, tak samo się potykają i tak samo wpadają w dołki. W grupie łatwiej tę drogę pokonać.
Jesteście dzielne i dacie radę. Buziaki :***
4 094 2011-07-16 10:49:52
Ja wstydze sie wielu rzeczy i w duzo jest tego bolu, oj duzo! moze krok po kroku sie od tego uwolinie, wiem juz dlaczego mnie lapia te paniczne leki, bo co chwila cos sie dobija !
najważniejsze ze znalazłyśmy miejsce ktore pomaga to forum dziewczyny są niesamowite mądre wspierają, są lepsze niz psycholog bo tam wizyta raz w tygodniu a tu piszesz zaraz ktoraś biegnie z pomocą to jest kurka wodna niesamowite!
NIE JESTEŚMY SAME!
MYWAY jak sie uda wyjazd w wakacje to potem zaczniemy Sylwestra organizowac w gorach:-)))
4 095 2011-07-16 10:50:56
Witam Kochane!
No , tak weekend zmora dla nas niestety!
Po Waszych naukach, tutaj w NetK myślę , że jestem bardzo dobrą uczennicą!
Biegam , jeżdżę,wypoczywam z moimi najkochańszymi na świecie córkami, podskakuję , ćwiczę , spotykam się z koleżankami po prostu ciągła zadyma. Myślę , że nawet trochę przeginam , bo właściwie w domu mnie nie ma. Nie mam teraz obowiązków , bo nie sprzątam , nie gotuję , nie pracuję w ogrodzie i nie mam wielu innych robót okołodomowych , które wcześnie były obowiązkowe. Ogarniam tylko swoje rewiry , gotowanie z doskoku , a nie tak jak zawsze, (a tego pilnowałam) wspólne śniadanie , wspólny obiad i zawsze wypasione! Teraz luzik dziewczyny dorosłe to kucharzą i dla nich też lepiej jak obserwuję. M. tylko zmartwiony , bo nic nie dostaje pod nos tak jak wcześniej !!! hi hi hi Wcale mi go nie żal , a wręcz przeciwnie!
Jak tylko na chwilkę się zatrzymam, od razu mnie bierze chandra, więc szybko znowu ruszam d.pę ,biorę psa i lecę na spacer.Poczytam Netkobiety ugotuję coś (oczywiście tylko dla mnie dziewczyn psa i kota) i jak znowu chandra przyłazi to wyganiam ją (chociaż jest siłaczka jak cholera i nie chce wyłazić paskuda jedna) cycki do przodu (jeszcze jako takie) obcasiki (mam tak jak Niekochana jak zakładam obcasy to od razu dupka chodzi inaczej , a i ja jestem jakaś pewniejsza i ładniejsza hi hi )
Tak wygląda moja codzienna walka samej ze sobą, ale ważne , że wiem , że robię to dla siebie.
M. oczywiście dalej leży i czeka na bieg wydarzeń. Nie śledzę , nie wypatruję - omijam. Jakoś ostatnio wyjątkowo kurczowo trzyma swój telefonik koło siebie i cichutko podejrzanie czmycha z domku ... no właśnie i po co znowu o nim?
Wiem , że niedobrze , ale tak mam jak pogadam to mi lżej.
Już nie ukrywam wokół siebie, że mnie zdradzał.Oficjalnie ten kto pyta jaki powód, to mówię. Też z tego powodu jest mi lżej. Były różne domysły (bo przecież nigdy się nie żaliłam) teraz wielkie zdziwienie...to niemożliwe on taki kochany!
Kiedy biegam , wyjeżdżam ...i różne tam jest super! Najgorsze powroty do domu i wtedy znowu się zaczyna wszystko od nowa - doły.
Trzeba się zupełnie odizolować i to jest dzisiaj dla mnie najtrudniejsze, bo nie mam bezpośrednio na tą sytuację wpływu.
Dom wystawiony a kupców brak...
Gdybym miała już swój kąt nie widząc go, to byłoby zwycięstwo i zupełne odbicie od dna!
Niestety, mieszkając razem i obijając się o siebie, nie da rady iść na maksa do przodu!
Podświadomie zastanawiam się gdzie idzie i do kogo... jak zamyka za soba drzwi...
Dlatego chciałabym już mieć swoje miejsce na ziemi z moimi dziewczynami , psem , kotem i już go nie widzieć ...
No tak , ale jest jak jest i muszę sobie z tym poradzić, wiem nikt za mnie tego nie zrobi!
Ok, idę zaraz wysprzątać mój samochodzik i wieczorkiem jadę do moich (naszych właściwie , ale zaproszona jestem ja , a nie M. HURRA!!!) znajomych na grilla i mam zamiar się świetnie bawić!
Życzę Wam też Kochane udanego weekendu , a jak nie macie gdzie iść to obcasiki jak Niekochana i do Galerii czy gdzieś tam!
![]()