Poprawiamy kucyki, wygładzamy spódniczkę, podciągamy podkolanówki - i do przodu ![]()
3 966 2011-07-14 15:16:28
Podobne tematy
3 967 2011-07-14 16:03:54 Ostatnio edytowany przez Median (2011-07-14 16:06:22)
u nich to bedzie wygladac mniej wiecej nastepujaco:
Jeśli nie będziecie wiedzieć, co się robi na takim sbacie - dajcie znać, przyślemy wam agendę. A leci to mniej więcej tak:
1. Przyjazd, rozpakowanie i rozlokowanie.
1. Przyjazd, dzwieki otwieranych puszek z piwem
2. Grill (temat główny - analiza podatności na psychofaga)
2. Grill z samych kielbasek + dzwieki kolejnych otwieranych puszek, pare klątw pod adresem kobiet.
3. Ognisko (temat naczelny - opluwanie psychofagów z uroczystym paleniem zdjęć psychofaga; każda gałąź przyniesiona do ogniska, która nie chce się po ludzku złamać to gałąź-psychofag)
3. Towarzystwo juz lekko podkrecone alkoholem nadal bedzie siedziec przy grillu i otwierac kolejne puszki z piwem, przeklinajac wszystkie kobiety na swiecie, oprocz swoich mam.
4. Sen (koszmary nocne - atak psychofaga z piłą)
4. Latanie w krzaki w celu spuszczenia przerobionego przez nerki piwa, ewentualnie wódki. Slychac bedzie jeki i lecace "ku***" i dzwiek obijanych cial o pobliskie drzewa, krzaczki.
5. Pobudka i śniadanie (temat wiodący - wykrywanie u facetów symptomów psychofaga)
5. Obiad w postaci pasztetu, paprykarza, kielbasy i kromy chleba. Wszystko to popite piwem. Natepnie rozlegnie sie dzwiek dlugiego bekania. I "k***" na koniec.
6. Obiad ... itd. itd.
6. Kolacja w pozycji horyzontalnej, zlorzeczenie na wszystko, co sie rusza. Dzwiek otwieranej butelki wódki.
3 968 2011-07-14 16:24:11
Median - dokładnie TAK.
Bez dwóch zdań!
3 969 2011-07-14 16:27:16
u nich to bedzie wygladac mniej wiecej nastepujaco:
Tarantella napisał/a:Jeśli nie będziecie wiedzieć, co się robi na takim sbacie - dajcie znać, przyślemy wam agendę. A leci to mniej więcej tak:
1. Przyjazd, rozpakowanie i rozlokowanie.1. Przyjazd, dzwieki otwieranych puszek z piwem
Tarantella napisał/a:2. Grill (temat główny - analiza podatności na psychofaga)
2. Grill z samych kielbasek + dzwieki kolejnych otwieranych puszek, pare klątw pod adresem kobiet.
Tarantella napisał/a:3. Ognisko (temat naczelny - opluwanie psychofagów z uroczystym paleniem zdjęć psychofaga; każda gałąź przyniesiona do ogniska, która nie chce się po ludzku złamać to gałąź-psychofag)
3. Towarzystwo juz lekko podkrecone alkoholem nadal bedzie siedziec przy grillu i otwierac kolejne puszki z piwem, przeklinajac wszystkie kobiety na swiecie, oprocz swoich mam.
Tarantella napisał/a:4. Sen (koszmary nocne - atak psychofaga z piłą)
4. Latanie w krzaki w celu spuszczenia przerobionego przez nerki piwa, ewentualnie wódki. Slychac bedzie jeki i lecace "ku***" i dzwiek obijanych cial o pobliskie drzewa, krzaczki.
Tarantella napisał/a:5. Pobudka i śniadanie (temat wiodący - wykrywanie u facetów symptomów psychofaga)
5. Obiad w postaci pasztetu, paprykarza, kielbasy i kromy chleba. Wszystko to popite piwem. Natepnie rozlegnie sie dzwiek dlugiego bekania. I "k***" na koniec.
Tarantella napisał/a:6. Obiad ... itd. itd.
6. Kolacja w pozycji horyzontalnej, zlorzeczenie na wszystko, co sie rusza. Dzwiek otwieranej butelki wódki.
LoL, ile w tym prawdy ![]()
3 970 2011-07-14 16:45:03
Faaaajka, cześć. Gdzie żeś się podziewała?
Psychoknur - piękne!
3 971 2011-07-14 17:10:48
Ja się pytam - gdzie jest Zazdrość, co się z nią dzieje, za długo jej już nie "widziałam". Co jest grane?
Ja już nic nie mówię, kurde.
Dziewczyna chyba walczy albo o miłość, albo o siebie, albo o życie.
Lekko zmieniając temat.
Powiem tak. Ta Sympatia.pl to fajne miejsce do treningów. Siedzę sobie tam, sama nikomu w profile nie włażę i nie wysyłam uśmiechniętych kokieteryjnych buziaczków, tylko czekam na chętnych. A potem czytam ... ich zgłoszenia i analizuję. Mówię Wam - każdy jeden to psychofag. Wystarczy mi wymiana dwóch-trzech maili, żeby złapać ich na jakiejeś ostrej psychofazie. Jeden mieszka z mamusią w wieku lat prawie 50-ciu, drugi prosi się o adorację i nie zada nawet jednego pytania o mnie (typowa narcystyczna gadanina), trzeci pisze tak, że moje dziecko w podstawówce mniej błędów robiło (cyt. "teatry mię nie interesują"), czwarty na pytanie o ulubione formy rozrywki odpowiada cyt. "imprezy, imprezy, imprezy", piąty ma o dychę mniej lat ode mnie i STRASZNIE chce ale zaznacza na wstępie, że jest bardzo zazdrosny i lubi symbiotyczny typ pożycia (MKZB), kolejny jest mroczny i nieciekawy jak miejski szalet, w którym przepaliła się żarówka, a najlepsi są ci, którzy w swojej metryczce piszą: "mam wady i zalety" - koniec, inwencja twórcza wyczerpała się po użyciu 3 słów.
Ale jest jeden taki, który mi się ... spodobał to za duże słowo, raczej mi się jeszcze nie naraził - zadał jedno pytanie "Spotkamy się?", załączył kwiatuszek i na tym koniec. Odpowiedziałam: tak, w niedzielę o 13.00 u Bliklego. Konkret, nie? Bez bzdur, pisaniny, real sam da odpowiedź. Niewysoki, nieprzystojny, niemłody, bez frymuśnych opisów i zdjęć na tle piramid i jachtów. Facet z wąsami w koszulce polo - reszta life. Pójdę. Zobaczę, w czym tkwi jego psychofagia. Może stuka łyżeczką w filiżankę tak głośno, że wszyscy się oglądają, może nawet mówi z błędami ortograficznymi i stąd ten lakonizm w pisaniu, może miał pięć żon i takie długi, że skarbówka spektakularnie skuje go w kajdanki na moich oczach. Się zobaczy.
Czasem jednak sobie tak myślę, że skoro ja jestem jakaś w miarę normalna i tam na tej sympatii jestem, to może jeszcze choć jedna noramlna osoba tam jest. Nie żeby tworzyć stadło (chwilowo mam dość), ale żeby się jeszcze komuś podobać, żeby się przekonać, że nie wszyscy na tym świecie to taborety bez zasad, że jeszcze może być choćby NORMALNIE i SYMPATYCZNIE. Nie muszę już nikogo z nich pokochać ale jeszcze chciałabym jakiegoś faceta choćby polubić. Póki co kiepsko mi idzie ... raczej, powiedziałaby, im dalej tym gorzej.
3 972 2011-07-14 17:28:50 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-14 17:29:38)
Zobaczę, w czym tkwi jego psychofagia. Może stuka łyżeczką w filiżankę tak głośno, że wszyscy się oglądają, może nawet mówi z błędami ortograficznymi i stąd ten lakonizm w pisaniu, może miał pięć żon i takie długi, że skarbówka spektakularnie skuje go w kajdanki na moich oczach. Się zobaczy.
Kochana, rzuć tych facetów w diabły. Ja Cię będę kochać po grób. Tylko tak do mnie mów ![]()
A Zazdrość miała przecież gdzieś wyjechać, nie?
3 973 2011-07-14 17:39:34
Tarantella napisał/a:Zobaczę, w czym tkwi jego psychofagia. Może stuka łyżeczką w filiżankę tak głośno, że wszyscy się oglądają, może nawet mówi z błędami ortograficznymi i stąd ten lakonizm w pisaniu, może miał pięć żon i takie długi, że skarbówka spektakularnie skuje go w kajdanki na moich oczach. Się zobaczy.
Kochana, rzuć tych facetów w diabły. Ja Cię będę kochać po grób. Tylko tak do mnie mów
A Zazdrość miała przecież gdzieś wyjechać, nie?
Powiedziała ta, co rzuciła ... się w wir antykoncepcji ![]()
3 974 2011-07-14 17:40:38
Powiedziała ta, co rzuciła ... się w wir antykoncepcji
Już tego żałuję - okres antykoncepcyjny nadal trwa!
3 975 2011-07-14 17:43:04 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-14 17:43:33)
Powiem tak. Ta Sympatia.pl to fajne miejsce do treningów...Mówię Wam - każdy jeden to psychofag.(...)
Czasem jednak sobie tak myślę, że skoro ja jestem jakaś w miarę normalna i tam na tej sympatii jestem, to może jeszcze choć jedna noramlna osoba tam jest. Nie żeby tworzyć stadło (chwilowo mam dość), ale żeby się jeszcze komuś podobać, żeby się przekonać, że nie wszyscy na tym świecie to taborety bez zasad, że jeszcze może być choćby NORMALNIE i SYMPATYCZNIE. Nie muszę już nikogo z nich pokochać ale jeszcze chciałabym jakiegoś faceta choćby polubić. Póki co kiepsko mi idzie ... raczej, powiedziałaby, im dalej tym gorzej.
NAM się podobasz do bólu
tyle, że patrząc na nasze życiorysy - my mamy raczej spaczony gust, więc Cię nie zadowolimy ![]()
Kochana - mówią, że jak się spadnie z konia to trzeba przezwyciężyć strach i z powrotem się na niego wspiąć.
Zatem leć na tę randkę i baw się dobrze
Może to akurat ten normalny rodzynek się odezwał? Szkoda tracić szansy
Będę Cię popierać ile sił - bo ja NIE wierzę, z wszystkich sił, że po świecie chodzą same psychofagi
Muuuuszą, po prostu muszą być normalne jednostki ludzkie płci przeciwnej!
3 976 2011-07-14 17:49:28
Zatem leć na tę randkę i baw się dobrze
Może to akurat ten normalny rodzynek się odezwał? Szkoda tracić szansy
Będę Cię popierać ile sił - bo ja NIE wierzę, z wszystkich sił, że po świecie chodzą same psychofagi![]()
Muuuuszą, po prostu muszą być normalne jednostki ludzkie płci przeciwnej!
Ja też w to wierzę
Tarantella - myślisz, że na ból gardła te tabletki łykam? ![]()
3 977 2011-07-14 17:57:25
Tarantella - myślisz, że na ból gardła te tabletki łykam?
Gardło, nie gardło. No już TAK głęboko w Twoje sprawy intymne i techniki wnikać nie będę, wybacz.
3 978 2011-07-14 18:30:14
hehe tez sie z nudow zapisalem na sympatie i my dwoje , ale jka dla mnie to jungle,jakos nie umiem a moze jeszcze nie chce poznac kogos ,całe zycie wchodzilem w zwiazki tak z biegu,mialem swoja osobna prace zawodowa itd, az tutaj postawilem na jedna karte i zaufalem tal bezgranicznie drugiej osobie z ktora myslalem ze spedze reszte zycia , no niestety korekt (nie posluchalem ojca) ktory powiedzial mi : nie wierz kobiecie do konca miej swoja gotowke itd a ja oczywiscie na zywiol no i sie walnelo. A co do portali randkowych tez mam dziwne odczucia ze to taki maly dom schadzek,moze nie wszyscy czy wszystkie ale jak dla mnie ,jak ktos szuka krolewicza czy krolewne z bajki to nigdy nie znajdzie ,odnosnie Tarantello Twojej wypowiedzi co do facetów ,musze sie z Toba zgodzic mialem koleznake ktora była na takim portalu i szukala faceta ehh szkdoa pisac ,same oblesne typy, a wracajac do teatru Trantello lubie ale wole opere np Wagnera Parsifal, latajacy holender i t akei tam rozne pierdoly hahahha
3 979 2011-07-14 18:38:21
hehe tez sie z nudow zapisalem na sympatie i my dwoje , ale jka dla mnie to jungle,jakos nie umiem a moze jeszcze nie chce poznac kogos ,całe zycie wchodzilem w zwiazki tak z biegu,mialem swoja osobna prace zawodowa itd, az tutaj postawilem na jedna karte i zaufalem tal bezgranicznie drugiej osobie z ktora myslalem ze spedze reszte zycia , no niestety korekt (nie posluchalem ojca) ktory powiedzial mi : nie wierz kobiecie do konca miej swoja gotowke itd a ja oczywiscie na zywiol no i sie walnelo. A co do portali randkowych tez mam dziwne odczucia ze to taki maly dom schadzek,moze nie wszyscy czy wszystkie ale jak dla mnie ,jak ktos szuka krolewicza czy krolewne z bajki to nigdy nie znajdzie ,odnosnie Tarantello Twojej wypowiedzi co do facetów ,musze sie z Toba zgodzic mialem koleznake ktora była na takim portalu i szukala faceta ehh szkdoa pisac ,same oblesne typy, a wracajac do teatru Trantello lubie ale wole opere np Wagnera Parsifal, latajacy holender i t akei tam rozne pierdoly hahahha
ondnosze wtazenienie, ze krecisz sie w kole ofiary i to ci sie bardzo podoba
3 980 2011-07-14 18:46:28
Juz nie, ale mialem taki okres ze krecilem sie w kółko, ale czas stanąć na nogi,bo nic nie wywalczyłem jak grochem o ściane ,teraz już tylko do przodu
3 981 2011-07-14 19:40:39
Trantello lubie ale wole opere np Wagnera Parsifal, latajacy holender i t akei tam rozne pierdoly hahahha
Rzeczywiście - pierdoły. Mię balet i opera nie interere. ABSOLUTNIE. Gdybym odsiedziała całą operę, to potem musiałabym popełnić samookaleczenie.
3 982 2011-07-14 20:17:21
balet tez mię nie fascynuje a z oper lubie wagnera i strawinskiego i nic poza
3 983 2011-07-14 20:50:04
Myway jak się trzymasz?????????????
3 984 2011-07-14 21:05:52
Myway jak się trzymasz?????????????
Nania, dziekuje za pamiec!!! specjalnie juz o tym nie pisze, bo fajnie nie jest , a u Ciebie???? niby zrobilam cos dla siebie i wytrzymalam w pracy, ale mam wrazenie ze od srodka cos mnie rozwala.... ze jak puszcze wewnetrznie to mnie poprostu chyba rozniesie w drobny mak
3 985 2011-07-14 21:13:03
Nania napisał/a:Myway jak się trzymasz?????????????
Nania, dziekuje za pamiec!!! specjalnie juz o tym nie pisze, bo fajnie nie jest , a u Ciebie???? niby zrobilam cos dla siebie i wytrzymalam w pracy, ale mam wrazenie ze od srodka cos mnie rozwala.... ze jak puszcze wewnetrznie to mnie poprostu chyba rozniesie w drobny mak
ja tez dzis w pracy ledwie wytrzymałam w lazience poleciało pare łez oczywiście kolezankom sciemniałam ze to katar sienny...nic mi dzis nie szło...nie moge zwalic tego na pogode bo dzien był piekny...cały czas masz ten cholerny wewnetrzy niepokój?? a próbowałaś jakis herbatek melisowych? ja validol biore jak musze przetrwac...teraz siedze i chce mi sie wyc ale kurde wmawiam sobie ze dam rade...
3 986 2011-07-14 21:13:58
Nania napisał/a:Myway jak się trzymasz?????????????
Nania, dziekuje za pamiec!!! specjalnie juz o tym nie pisze, bo fajnie nie jest , a u Ciebie???? niby zrobilam cos dla siebie i wytrzymalam w pracy, ale mam wrazenie ze od srodka cos mnie rozwala.... ze jak puszcze wewnetrznie to mnie poprostu chyba rozniesie w drobny mak
Dziewczynki kochane, uwierzcie mi - będzie lepiej. Jest wiele do pokonania. Dla mnie najgoszy był strach i złość. Miałam takie momenty, że nie mogłam sobie znależć miejsca - chodziłam po chałupie jak zwierzę w klatce a zaraz potem totalna apatia. Trafiało mnie tak potworne wkurw*nie, że gotowam była bardzo mu zaszkodzić a zaraz potem wspominki, a za chwilę lęki - że to już tak na zawsze, że teraz to już nigdy. I taki kołowrót. Ale TO MIJA. Dla jednych po miesiącu dla innych - dłużej. Zobaczcie - każda z nas wytrzymała i Wy też dacie radę.
Mnie pomagało czytanie naszych wątków - to coś blisko ciała, włączające światło w tunelu. Tylko trochę czasu a potem będziecie lżejsze, pojawi się uśmiech, a potem śmiech. Zobaczycie.
3 987 2011-07-14 21:15:50
myway napisał/a:Nania napisał/a:Myway jak się trzymasz?????????????
Nania, dziekuje za pamiec!!! specjalnie juz o tym nie pisze, bo fajnie nie jest , a u Ciebie???? niby zrobilam cos dla siebie i wytrzymalam w pracy, ale mam wrazenie ze od srodka cos mnie rozwala.... ze jak puszcze wewnetrznie to mnie poprostu chyba rozniesie w drobny mak
ja tez dzis w pracy ledwie wytrzymałam w lazience poleciało pare łez oczywiście kolezankom sciemniałam ze to katar sienny...nic mi dzis nie szło...nie moge zwalic tego na pogode bo dzien był piekny...cały czas masz ten cholerny wewnetrzy niepokój?? a próbowałaś jakis herbatek melisowych? ja validol biore jak musze przetrwac...teraz siedze i chce mi sie wyc ale kurde wmawiam sobie ze dam rade...pisz jak jest Ci ciężko wyrzuc z siebie ile mozesz to pomaga, a jak bedzie trzeba to i sabat sie zorganizuje:-)
3 988 2011-07-14 21:16:54
myway napisał/a:Nania napisał/a:Myway jak się trzymasz?????????????
Nania, dziekuje za pamiec!!! specjalnie juz o tym nie pisze, bo fajnie nie jest , a u Ciebie???? niby zrobilam cos dla siebie i wytrzymalam w pracy, ale mam wrazenie ze od srodka cos mnie rozwala.... ze jak puszcze wewnetrznie to mnie poprostu chyba rozniesie w drobny mak
Dziewczynki kochane, uwierzcie mi - będzie lepiej. Jest wiele do pokonania. Dla mnie najgoszy był strach i złość. Miałam takie momenty, że nie mogłam sobie znależć miejsca - chodziłam po chałupie jak zwierzę w klatce a zaraz potem totalna apatia. Trafiało mnie tak potworne wkurw*nie, że gotowam była bardzo mu zaszkodzić a zaraz potem wspominki, a za chwilę lęki - że to już tak na zawsze, że teraz to już nigdy. I taki kołowrót. Ale TO MIJA. Dla jednych po miesiącu dla innych - dłużej. Zobaczcie - każda z nas wytrzymała i Wy też dacie radę.
Mnie pomagało czytanie naszych wątków - to coś blisko ciała, włączające światło w tunelu. Tylko trochę czasu a potem będziecie lżejsze, pojawi się uśmiech, a potem śmiech. Zobaczycie.
Ja znam juz ten stan spokoju Tarantella! jestem juz niby po , ale to jakis potworny nawrot, niewiadomo czym spowodowany! wszystko mi wrocilo z ku..a z sila wodospadu!!! boze, pomoz mi ile jeszcze , no way
3 989 2011-07-14 21:20:10
niania ja sie czuje jak opetana, wszystko mnie przerasta, nawet zaciagniecie dziecka do lozka, a w glowie tylko strach i on i strach i te wszystkie okropne rzeczy,jego laski , dzis jedna spotkalam po drodze do pracy i jego stara do mnie napisala , o urlopie malego z nia, bo go chce zabrac do jakiegos parku rozrywki, a nam nie stracza na chleb... ja wyje wewnetrznie , ale boje sie ze jak to puszcze to zwariuje!!!
3 990 2011-07-14 21:21:43
myway napisał/a:Nania napisał/a:Myway jak się trzymasz?????????????
Nania, dziekuje za pamiec!!! specjalnie juz o tym nie pisze, bo fajnie nie jest , a u Ciebie???? niby zrobilam cos dla siebie i wytrzymalam w pracy, ale mam wrazenie ze od srodka cos mnie rozwala.... ze jak puszcze wewnetrznie to mnie poprostu chyba rozniesie w drobny mak
Dziewczynki kochane, uwierzcie mi - będzie lepiej. Jest wiele do pokonania. Dla mnie najgoszy był strach i złość. Miałam takie momenty, że nie mogłam sobie znależć miejsca - chodziłam po chałupie jak zwierzę w klatce a zaraz potem totalna apatia. Trafiało mnie tak potworne wkurw*nie, że gotowam była bardzo mu zaszkodzić a zaraz potem wspominki, a za chwilę lęki - że to już tak na zawsze, że teraz to już nigdy. I taki kołowrót. Ale TO MIJA. Dla jednych po miesiącu dla innych - dłużej. Zobaczcie - każda z nas wytrzymała i Wy też dacie radę.
Mnie pomagało czytanie naszych wątków - to coś blisko ciała, włączające światło w tunelu. Tylko trochę czasu a potem będziecie lżejsze, pojawi się uśmiech, a potem śmiech. Zobaczycie.
Tarantelo
strasznie polubiłam Twoje poczucie humoru, cięte riposty, hymn psychofaga w innym wątku rozbawił mnie prawie do łez wiem ze to MINIE wiem ale wiem tez ze to potrwa...ja juz od roku probuje to skonczyć ale nie potrafie wystarczy pare smsow telefon i juz ma mnie w swoich sidłach...najbardziej boli własna głupota i naiwnośc...
3 991 2011-07-14 21:31:52
niania ja sie czuje jak opetana, wszystko mnie przerasta, nawet zaciagniecie dziecka do lozka, a w glowie tylko strach i on i strach i te wszystkie okropne rzeczy,jego laski , dzis jedna spotkalam po drodze do pracy i jego stara do mnie napisala , o urlopie malego z nia, bo go chce zabrac do jakiegos parku rozrywki, a nam nie stracza na chleb... ja wyje wewnetrznie , ale boje sie ze jak to puszcze to zwariuje!!!
Myway tulę Cię mocno nie chce pieprzyc ze Cie rozumiem i że wszystko bedzie dobrze...bo mogę sobie jedynie wyobrazić co czujesz...nie wiem co napisać zebyś lepiej się poczuła...może to tylko chwilowy nawrót "chorby" w sensie dołu porozstaniowego...trzymać sie musisz to juz wiesz!!masz dziecko i to ono jest w tym momencie najważniejsze musisz znaleźć siłe jesli nie ze wzgledu na siebie to na dziecko...ono Cie bardzo potrzebuje...jeśli mozemy Ci jakos pomoc to pisz..
3 992 2011-07-14 21:34:44
Tarantelo
strasznie polubiłam Twoje poczucie humoru, cięte riposty, hymn psychofaga w innym wątku rozbawił mnie prawie do łez wiem ze to MINIE wiem ale wiem tez ze to potrwa...ja juz od roku probuje to skonczyć ale nie potrafie wystarczy pare smsow telefon i juz ma mnie w swoich sidłach...najbardziej boli własna głupota i naiwnośc...
Bo mu na to pozwalsz, bo go nie odcięłaś, bo ciągle czepiasz się tej toksyny, bo on ma ciągle z tego satysfakcję a Ty cierpienie. Ot i cała prawda. Myślisz, że nie wiem. Starczy, miła moja, rok i starczy, bo się zapętlisz.
3 993 2011-07-14 21:49:10
ok misja , wykonana dziecko w lozku, a ja ide na balkom spalic paczke fajek
3 994 2011-07-14 21:53:11
ok misja , wykonana dziecko w lozku, a ja ide na balkom spalic paczke fajek
trzymaj sie!!!!!!!!!!!!pisz jak Ci źle!!!!!!!!!!ja ide się kąpac bo rano znow do pracy jak bedzie Ci bardzo źle to pisz na maila pozdrawiam Cię gorąco!
tak jak pisze Tarantela i inne dziewczyny DAMY RADE:-)
3 995 2011-07-14 21:57:17
niekochana, dziękuję za ksiązkę, przeczytałam, teraz czytam"Mężczyźni, którzy nie umieją kochać" i ta książka chyba bardzo pasuje do mojej sytuacji...czy w ogóle któraś z was, moje panie dostaje po rozstaniu takiego panicznego lęku,że jest stara, nigdy już nikogo nie znajdzie itp...? bo właśnie się z tym zmagam...
3 996 2011-07-14 22:00:25
w ogóle gdyby któraś z pań chciała tą książkę w pdf to mogę przesłać, nie wiem, czy ktoś ją oferował, znalazłam ją gdzieś w necie, pouczająca dla tych pań , u których wszystko było dobrze, partner się starał i nagle ŁUP!- zdrada, rozstanie. ja tak miałam i dobrze wiem,że kobieta kochająca za bardzo w takiej sytuacji jest totalnie rozbita i bierze na siebie winę...
3 997 2011-07-14 22:03:51
w ogóle gdyby któraś z pań chciała tą książkę w pdf to mogę przesłać, nie wiem, czy ktoś ją oferował, znalazłam ją gdzieś w necie, pouczająca dla tych pań , u których wszystko było dobrze, partner się starał i nagle ŁUP!- zdrada, rozstanie. ja tak miałam i dobrze wiem,że kobieta kochająca za bardzo w takiej sytuacji jest totalnie rozbita i bierze na siebie winę...
moze ja przeczytam,prosze poslac na maila ktory jest w moim profilu
dzieki
3 998 2011-07-14 22:04:41
ale chciałam wam powiedzieć,że jesteście bardzo dzielne i powiedzieć coś motywującego,że można...wiem,że mnie nie znacie i to wyrwany z kontekstu przykład, ale jutro mijają dwa miesiące jak nie odzywam się do mojego ex. tak zupełnie nie ma go w moim życiu. jest ciężko, ale daję radę:)
3 999 2011-07-14 22:18:41
ale chciałam wam powiedzieć,że jesteście bardzo dzielne i powiedzieć coś motywującego,że można...wiem,że mnie nie znacie i to wyrwany z kontekstu przykład, ale jutro mijają dwa miesiące jak nie odzywam się do mojego ex. tak zupełnie nie ma go w moim życiu. jest ciężko, ale daję radę:)
Brawo! Cieszę się bardzo i trzymam kciuki za powodzenie "akcji" ![]()
4 000 2011-07-14 22:35:59
mam tylko pytanie, czy wysyłając e mail przez serwis da się jakoś załączyć załącznik?? bo próbowałam napisać do myway i zwyczajnie nie wiem jak załączyć książkę. dziękuję, niekochana. a książka "Mężczyźni którzy nie umieją kochac zrobiła na mnie wrażenie, bo mój ex zaczął się ode mnie oddalać właśnie wtedy, gdy między nami było najlepiej! znalazł wtedy na sympatii kochankę...a ja nie wiedziałam co zrobiłam źle...tak naprawdę zrobiłam źle jedno- nie zwróciłam uwagi na to, jak postępował ze swoją poprzednią dziewczyną... mogłam zauważyć,że zaczął ze mną flirtować kiedy jeszcze w najlepsze był z nią i tylko z powodu moich wątpliwości i dużej odległości zaczęliśmy romans dopiero po tym jak ona go zdradziła i związek sypeł się sam z siebie...ja dla niego byłam odskocznią od tamtej, nowa była odskocznią ode mnie...od 6 lat facet przesadza d....ze związku w związek, a my niemądre nie zauważamy,że zaczyna nas zdobywać tuż po rozstaniu z poprzednią albo i nawet przed rozstaniem...ech...
4 001 2011-07-14 22:43:23
mam tylko pytanie, czy wysyłając e mail przez serwis da się jakoś załączyć załącznik??
Nie da się. Myway musi do Ciebie napisać i Ty dopiero wtedy możesz normalnie, nie przez forum, wysłać na jej adres maila z załącznikiem.
4 002 2011-07-14 22:51:03
l&c wyslalam ci maila z adresem doszedl?
4 003 2011-07-14 22:57:14
u nich to bedzie wygladac mniej wiecej nastepujaco:
Tarantella napisał/a:Jeśli nie będziecie wiedzieć, co się robi na takim sbacie - dajcie znać, przyślemy wam agendę. A leci to mniej więcej tak:
1. Przyjazd, rozpakowanie i rozlokowanie.1. Przyjazd, dzwieki otwieranych puszek z piwem
Tarantella napisał/a:2. Grill (temat główny - analiza podatności na psychofaga)
2. Grill z samych kielbasek + dzwieki kolejnych otwieranych puszek, pare klątw pod adresem kobiet.
Tarantella napisał/a:3. Ognisko (temat naczelny - opluwanie psychofagów z uroczystym paleniem zdjęć psychofaga; każda gałąź przyniesiona do ogniska, która nie chce się po ludzku złamać to gałąź-psychofag)
3. Towarzystwo juz lekko podkrecone alkoholem nadal bedzie siedziec przy grillu i otwierac kolejne puszki z piwem, przeklinajac wszystkie kobiety na swiecie, oprocz swoich mam.
Tarantella napisał/a:4. Sen (koszmary nocne - atak psychofaga z piłą)
4. Latanie w krzaki w celu spuszczenia przerobionego przez nerki piwa, ewentualnie wódki. Slychac bedzie jeki i lecace "ku***" i dzwiek obijanych cial o pobliskie drzewa, krzaczki.
Tarantella napisał/a:5. Pobudka i śniadanie (temat wiodący - wykrywanie u facetów symptomów psychofaga)
5. Obiad w postaci pasztetu, paprykarza, kielbasy i kromy chleba. Wszystko to popite piwem. Natepnie rozlegnie sie dzwiek dlugiego bekania. I "k***" na koniec.
Tarantella napisał/a:6. Obiad ... itd. itd.
6. Kolacja w pozycji horyzontalnej, zlorzeczenie na wszystko, co sie rusza. Dzwiek otwieranej butelki wódki.
Median, nie wiedziałam, że znasz mojego byłego męża. Wizja weekendu by mój były. DOSŁOWNIE!
4 004 2011-07-14 22:58:52
monia, myway,książka już wyszła
miłej lektury. mnie to dobrze zrobiło na myslenie, mam wrażenie,że obwiniałam się i o to,że zostawił poprzednią dziewczynę (przeze mnie) i o to ,że mnie zostawił (też, jak najbardziej przeze mnie). Teraz mi jakoś lepiej.
4 005 2011-07-15 00:05:26
w ogóle chciałam powiedzieć wam o pouczającym przypadku jednej mojej znajomej, którą mąż ponad rok temu porzucił w piątym miesiącu zagrożonej ciąży dla koleżanki z pracy...dziewczyna rozwiodła się i już ma nowego faceta, z którym spędziła ostatniego sylwestra a dzieciaki zostawiła na całą noc...byłemu mężowi z tekstem : ja musiałam sama rodzić, Ty się teraz sam zaopiekuj:D no i facet zamiast spędzić sylwestra z kochanką musiał zmieniać pieluchy dzieciom
ubawiło mnie to:D
4 006 2011-07-15 01:22:06
Faaaajka, cześć. Gdzie żeś się podziewała?
Psychoknur - piękne!
Cześć cześć !:) A siedzę po uszy w gówienku, z którego za szybko nie wylezę toteż się nie udzielam znacząco. Ale zaglądam !
czy w ogóle któraś z was, moje panie dostaje po rozstaniu takiego panicznego lęku,że jest stara, nigdy już nikogo nie znajdzie itp...? bo właśnie się z tym zmagam...
Stara, brzydka i beznadziejna- to jest dość typowe, tak że nie martw się, teraz zżera Cię przerażenie, wizje odwiecznej samotności i samopoczucie jak u wypędzonego z domu psa, ale to się wyprostuje w swoim czasie (jak i wszystko inne!) ![]()
4 007 2011-07-15 08:06:13
niekochana, dziękuję za ksiązkę, przeczytałam, teraz czytam"Mężczyźni, którzy nie umieją kochać" i ta książka chyba bardzo pasuje do mojej sytuacji...czy w ogóle któraś z was, moje panie dostaje po rozstaniu takiego panicznego lęku,że jest stara, nigdy już nikogo nie znajdzie itp...? bo właśnie się z tym zmagam...
ja zmagam się z tym samym, wszystko tkwi w mojej głowie dobieram sobie to na okrągło...do tego dwójka dzieci kto to zaakceptuje??? jak poczytam to forum to jest mi lepiej ale czasem myślę sobie również po czytaniu tegoz właśnie forum że juz nigdy nie poznam normalnego faceta bo ich zwyczajnie nie ma...kazda z nas jak widac trafiła na mine...
4 008 2011-07-15 08:41:26
l&c napisał/a:...czy w ogóle któraś z was, moje panie dostaje po rozstaniu takiego panicznego lęku,że jest stara, nigdy już nikogo nie znajdzie itp...? bo właśnie się z tym zmagam...
ja zmagam się z tym samym,(...) do tego dwójka dzieci kto to zaakceptuje??? jak poczytam to forum to jest mi lepiej ale czasem myślę sobie również po czytaniu tegoz właśnie forum że juz nigdy nie poznam normalnego faceta bo ich zwyczajnie nie ma...kazda z nas jak widac trafiła na mine...
Po pierwsze miłe Panie ameryki nie odkrywacie
- każda tylko na własną rękę "odkrywa dla siebie" wszystkie kolejne etapy odwyku
Piszę N-ty raz - poczytajcie stare posty z wątku - zobaczycie, że owszem, każda lub prawie każda, przez to przechodzi.
I nie zgadzam się z twierdzeniem, że nie ma już normalnych facetów. Pełno ich wokół nas, tylko tak okropnie skupione na swym nieszczęściu, w ogóle mało co z tego świata zewnętrznego dostrzegamy
DDD ![]()
4 009 2011-07-15 09:04:15
czytam powoli...ha, dzieci...ja właśnie chciałabym mieć dzieci a wątpię,żebym kogoś poznała zanim będę za stara...choć uczciwie, gdybym miała dziecko parę lat temu byłabym złą matką...jestem DDA, 8 lat temu leczyłam się na depresję, dopiero teraz uważam się za zdrowszą od kilku lat, więc weszłam w pierwszy związek a on mnie dobił...pokazał ile jeszcze we mnie szwankuje...czuję się wyczerpana tym, jak na 28-latkę bardzo stara... staram się zajmować na co dzień, pracuję, trenuję, robię swoją stronę i rysuję, rysuję, rysuję... ale kiepsko jest czasami
4 010 2011-07-15 09:21:28
...do tego dwójka dzieci kto to zaakceptuje???
Ktoś, kto pokocha Ciebie, zaakceptuje również Twoje dzieci. Gorzej, jeśli zrobi tak jak mój psychofag - na początku ZROBI wrażenie, że zaakceptował (żeby mnie na ten wzruszający obrazek złapać) a potem będzie dzieciaka degradował mentalnie w białych rękawiczkach. I tu potrzebna jest OGROMNA czujność.
4 011 2011-07-15 09:21:44
Median, nie wiedziałam, że znasz mojego byłego męża. Wizja weekendu by mój były. DOSŁOWNIE!
Nie znam
Po prostu wszyscy faceci tak wlasnie zachowuja sie w grupie innych samcow.
4 012 2011-07-15 09:25:30
czytam powoli...ha, dzieci...ja właśnie chciałabym mieć dzieci a wątpię,żebym kogoś poznała zanim będę za stara...choć uczciwie, gdybym miała dziecko parę lat temu byłabym złą matką...jestem DDA, 8 lat temu leczyłam się na depresję, dopiero teraz uważam się za zdrowszą od kilku lat, więc weszłam w pierwszy związek a on mnie dobił...pokazał ile jeszcze we mnie szwankuje...czuję się wyczerpana tym, jak na 28-latkę bardzo stara... staram się zajmować na co dzień, pracuję, trenuję, robię swoją stronę i rysuję, rysuję, rysuję... ale kiepsko jest czasami
Kochanie, na dziecko masz jeszcze kupe czasu!!! Powiem ci , ze zrewidowalam poglady na macierzynstwo. Obecny wiek statystyczny mlodej niemieckiej mamy to 40 i to z pierwszym dzieckiem, ja jako 25 latka uchodzilam tu jako maloletnia ciezarna i widze w tym nawet troche racji, dojrzale kobiety sa o wiele lepszymi matkami i nie eksperymentuja na dzieciach, tak jak ja to robilam z moim synkiem! biologia pozwala nam teraz czekac, ostatnio skarzylam sie mojej ginekolog, ze fajnie by bylo byc jeszcze mama a okazow brak, a ona mi na to , ze w pani wieku(33) ma pani mnostwo czasu, biologicznie jestesmy w lepszej kondycjii niz nasze matki w wieku 20 lat, bo bardziej o siebie dbamy, wiec nie lam sie ![]()
4 013 2011-07-15 09:28:37
odrazu przepraszam wszystkie panie po 60:) mam na mysli ze kobiety ktore o siebie dbaja zawsze sa mlode
4 014 2011-07-15 09:29:41
Nania napisał/a:...do tego dwójka dzieci kto to zaakceptuje???
Ktoś, kto pokocha Ciebie, zaakceptuje również Twoje dzieci. Gorzej, jeśli zrobi tak jak mój psychofag - na początku ZROBI wrażenie, że zaakceptował (żeby mnie na ten wzruszający obrazek złapać) a potem będzie dzieciaka degradował mentalnie w białych rękawiczkach. I tu potrzebna jest OGROMNA czujność.
TARANTELO kochana!
ten niby tez zaakceptował, uwielbiał się bawić z moim synkiem a moj syn za nim przepadał był malutki wtedy jeszcze nie mowił corka starsza przepadająca za swoim ojcem tylko raz miała okazje z nim poprzebywac na cudowych wakacjach stwierdzając ze jest b. fajny...ale co q....wa z tego jak po wakacjach fantastycznych on stwierdził ze straciliśmy dla nas cudowną szansę...tchórz jeden i nic więcej...
A ze ktoś mnie pokocha kurcze zaczynam w to watpić nigdzie nie wychodzę, nikogo nie poznaje.......
4 015 2011-07-15 09:57:22
w ogóle gdyby któraś z pań chciała tą książkę w pdf
I&c,
piszę z prośbą o przesłanie wersji pdf.
Mój e-mail kalinka_29@interia.pl
Z góry dziękuję!
4 016 2011-07-15 10:01:54
Tarantella napisał/a:Nania napisał/a:...do tego dwójka dzieci kto to zaakceptuje???
Ktoś, kto pokocha Ciebie, zaakceptuje również Twoje dzieci. Gorzej, jeśli zrobi tak jak mój psychofag - na początku ZROBI wrażenie, że zaakceptował (żeby mnie na ten wzruszający obrazek złapać) a potem będzie dzieciaka degradował mentalnie w białych rękawiczkach. I tu potrzebna jest OGROMNA czujność.
TARANTELO kochana!
ten niby tez zaakceptował, uwielbiał się bawić z moim synkiem a moj syn za nim przepadał był malutki wtedy jeszcze nie mowił corka starsza przepadająca za swoim ojcem tylko raz miała okazje z nim poprzebywac na cudowych wakacjach stwierdzając ze jest b. fajny...ale co q....wa z tego jak po wakacjach fantastycznych on stwierdził ze straciliśmy dla nas cudowną szansę...tchórz jeden i nic więcej...
A ze ktoś mnie pokocha kurcze zaczynam w to watpić nigdzie nie wychodzę, nikogo nie poznaje.......
Nianiu kochana, a ja wierze , ze nawet jak poznaje samych psychofagow nadejdzie w koncu ten czas ze jeden normalny sie znajdzie. z nie wychodzeniem i niepoznawaniem mam to samo, ale z drugiej strony jak ma byc , to sam przyjdzie, nawet jako listonosz:)
4 017 2011-07-15 10:08:30
Tarantella napisał/a:Nania napisał/a:...do tego dwójka dzieci kto to zaakceptuje???
Ktoś, kto pokocha Ciebie, zaakceptuje również Twoje dzieci. Gorzej, jeśli zrobi tak jak mój psychofag - na początku ZROBI wrażenie, że zaakceptował (żeby mnie na ten wzruszający obrazek złapać) a potem będzie dzieciaka degradował mentalnie w białych rękawiczkach. I tu potrzebna jest OGROMNA czujność.
TARANTELO kochana!
ten niby tez zaakceptował, uwielbiał się bawić z moim synkiem a moj syn za nim przepadał był malutki wtedy jeszcze nie mowił corka starsza przepadająca za swoim ojcem tylko raz miała okazje z nim poprzebywac na cudowych wakacjach stwierdzając ze jest b. fajny...ale co q....wa z tego jak po wakacjach fantastycznych on stwierdził ze straciliśmy dla nas cudowną szansę...tchórz jeden i nic więcej...
A ze ktoś mnie pokocha kurcze zaczynam w to watpić nigdzie nie wychodzę, nikogo nie poznaje.......
Jak to? Nas poznałaś ... ![]()
4 018 2011-07-15 10:11:20
Nania napisał/a:Tarantella napisał/a:Ktoś, kto pokocha Ciebie, zaakceptuje również Twoje dzieci. Gorzej, jeśli zrobi tak jak mój psychofag - na początku ZROBI wrażenie, że zaakceptował (żeby mnie na ten wzruszający obrazek złapać) a potem będzie dzieciaka degradował mentalnie w białych rękawiczkach. I tu potrzebna jest OGROMNA czujność.
TARANTELO kochana!
ten niby tez zaakceptował, uwielbiał się bawić z moim synkiem a moj syn za nim przepadał był malutki wtedy jeszcze nie mowił corka starsza przepadająca za swoim ojcem tylko raz miała okazje z nim poprzebywac na cudowych wakacjach stwierdzając ze jest b. fajny...ale co q....wa z tego jak po wakacjach fantastycznych on stwierdził ze straciliśmy dla nas cudowną szansę...tchórz jeden i nic więcej...
A ze ktoś mnie pokocha kurcze zaczynam w to watpić nigdzie nie wychodzę, nikogo nie poznaje.......Nianiu kochana, a ja wierze , ze nawet jak poznaje samych psychofagow nadejdzie w koncu ten czas ze jeden normalny sie znajdzie. z nie wychodzeniem i niepoznawaniem mam to samo, ale z drugiej strony jak ma byc , to sam przyjdzie, nawet jako listonosz:)
Witaj Myway!!!
jak samopoczucie dzisiaj??
Widzisz ja niestety należe do kobiet, do których wartościowi mężczyźni raczej nie podejdą, do mnie podejdzie jedynie czaruś kobieciarz lovelas ktory bedzie się testował czy uda mu się poderwać taka laskę wrrrrrrrr a taki spokojny ułożony informatyk w zyciu nie zaryzykuje bo na wstępie uzna ze nie ma szans...
4 019 2011-07-15 10:12:53
Nania napisał/a:Tarantella napisał/a:Ktoś, kto pokocha Ciebie, zaakceptuje również Twoje dzieci. Gorzej, jeśli zrobi tak jak mój psychofag - na początku ZROBI wrażenie, że zaakceptował (żeby mnie na ten wzruszający obrazek złapać) a potem będzie dzieciaka degradował mentalnie w białych rękawiczkach. I tu potrzebna jest OGROMNA czujność.
TARANTELO kochana!
ten niby tez zaakceptował, uwielbiał się bawić z moim synkiem a moj syn za nim przepadał był malutki wtedy jeszcze nie mowił corka starsza przepadająca za swoim ojcem tylko raz miała okazje z nim poprzebywac na cudowych wakacjach stwierdzając ze jest b. fajny...ale co q....wa z tego jak po wakacjach fantastycznych on stwierdził ze straciliśmy dla nas cudowną szansę...tchórz jeden i nic więcej...
A ze ktoś mnie pokocha kurcze zaczynam w to watpić nigdzie nie wychodzę, nikogo nie poznaje.......Jak to? Nas poznałaś ...
hahaha Tak w całej tej sytuacji to to akurat jest najfajniejsze! i naprawde sie z tego cieszę!
4 020 2011-07-15 10:19:35
Z własnego doświadczenia (długiego i wielokrotnego) kochającej za bardzo, wiem, że za każdym razem, gdy rozstawałam się z kolejnym partnerem natychmiast szukałam następnego, aby zapełnić pojawiającą się pustkę, "przerzucić' swoją wielką miłość i znowu mieć kogo kochać i oplątywać swoimi mackami jak osmiornica.
Okazuje się, ze nie tędy droga. Najpierw trzeba tę swoja pustkę wypełnic SOBĄ. Miłością do siebie, szacunkiem do siebie, swoimi własnymi marzeniami, swoimi przyjaciółmi, swoimi pasjami. I dopiero mając wszystko swoje na miejscu, zacząć ogladać się za mężczyzną, z którym zechcemy stworzyc związek, w którym sa dwie kompletne, godne siebie jednostki, a nie PAN I WLADCA i przyssana do niego osmornica.
A więc moje drogie, ten strach "czy ktoś mnie jeszcze pokocha?" jest jednym z syndromów kkzb i to trzeba sobie uświadomić. Moim zdaniem jest to bardzo wazny punkt w zdrowieniu. Uświadomić sobie, że ważniejsze w tym momencie jest to, żeby zapełnić swoja pustkę, niż to "czy ktoś mnie jeszcze pokocha?" Jak zapełnimy, jak wyzdrowiejemy, jak staniemy prosto na nogi, wtedy być może, a w przypadku młodszych kobiet jest to wielce prawdopodobne, znajdzie się godny nas mężczyzna z ktorym ten satysfakcjonujący związek stworzymy. Poza tym, jestem przekonana, że im stajemy się zdrowsze tym mniej nas przeraża myśl, że będziemy same - to też piszę z doświadczenia (kobiety zdrowiejącej). Gdy pojawiłam się na tym forum też jednym z pierwszych pytań było "czy ktoś mnie jeszcze pokocha?". Teraz coraz mniej staje się to istotne. Za to z pewnością bardziej kocham siebie. Znalazłam tu bratnie dusze, nawiązałam przyjaźnie. Czytam, pracuję, rozmawiam z dziećmi.
A faceci? Kilku zainteresowanych olałam, bo mi się nie podobało to czy tamto.... A kiedyś uczepiłabym się ktoregoś z nich, uwodziła, kokietowała, aż by wpadł w moje sidła, wtedy bym się do niego przyssała, pozbawiła obowiązków i zagłaskała na śmierć. Śmierć związku.
Pokochajcie siebie tak bardzo, żeby to czy kocha Was mężczyzna czy nie, nie stawało się najistotniejszym pytaniem w Waszym zyciu.
DDD Kochane ![]()
4 021 2011-07-15 10:45:28
Karen, bardzo słusznie napisane. Szkoda, że wiele kobiet, które ani nie wiedzą że jest takie co jak kkzb ani tym bardziej nie podejrzewają, że coś w ich podejściu jest nie na miejscu nie dojdzie w życiu do takich wniosków. Co gorsza, kobietę spełnioną samą ze sobą będą "nawracać" na drogę polowania na samca, bo tak bez samca, bez "połówki jabłka" to katastrofa przecie... patrzeć na to się spokojnie nie da, trzeba nawracać !
Już kiedyś pisałam, że wyjątkowo źle na mnie takie osobniczki wpływają. Może dlatego, że wpadłam na jakiś tam moment w pułapkę takowego myślenia, wiem do czego to może doprowadzić i przeraża mnie, że można w sobie pielęgnować takie myśli.
Tym bardziej, że ja w okresie tej wariacji owszem, tak czułam, że sama to pleśnieję, ale mentalnie byłam temu stanowi przeciw... rękami i nogami wygrzebywałam się z tego na siłę. Jak patrzę, że kobiety same budują sobie takie życiowe credo, żeby uzależniać swoje dobre samopoczucie od łowienia połówek ogarnia mnie niechęć niesamowita. Tak wielka, że utajone rzeczniczki kkzb zaczynam omijać łukiem...
4 022 2011-07-15 10:58:31 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-15 11:14:14)
utajone rzeczniczki kkzb
![]()
Byłam taka rzeczniczką, bo nie potrafiłam sobie wyobrazić, że kobieta bez mężczyzny i bez seksu z nim może być szczęśliwa. Bo to przecież takie szczęście. Tak, to jest szczęście, ale nie jedyne na świecie. I brak tego własnie szczęścia nie powinien oznaczać, że jesteśmy nieszczęśliwe.
Szczęście jest we mnie. Nareszcie zrozumiałam sens tych słów. I tego się będę trzymać ![]()
4 023 2011-07-15 11:52:05
A kiedyś uczepiłabym się ktoregoś z nich, uwodziła, kokietowała, aż by wpadł w moje sidła, wtedy bym się do niego przyssała, pozbawiła obowiązków i zagłaskała na śmierć. Śmierć związku.
Pokochajcie siebie tak bardzo, żeby to czy kocha Was mężczyzna czy nie, nie stawało się najistotniejszym pytaniem w Waszym zyciu.
Moja Ty kochana
Ja to muszę cały czas kontrolować. Ale szybko robię przypomnienie - Literkom "F i U mówimy NIE!"
To normalnie jakaś orka na ugorze ![]()
4 024 2011-07-15 12:05:44
Wydaje mi się, że do tej kwestii można podejść spokojniej - w jakiś wypośrodkowany sposób. Co innego polowanie za wszelką cenę, żeby zapchać ziającą dziurę w sobie samej, a co innego ... sama nie wiem jak to nazwać ... chęć "spróbowania" siebie na polu kontaktów z mężczyznami z NOWO_NABYTĄ_WIEDZĄ_O_SOBIE. Przyznam, że ja u siebie obserwuję zupełnie nowe reakcje.
Kiedyś, podobnie jak pisze Karen, musiałam na szybko załatać dziurę. Teraz z satysfakcją odnotowuję, że z niczym mi się nie śpieszy - obserwuję facetów z pełnym zrozumieniem tego, kto mi na pewno nie jest potrzebny, obserwuję siebie i swoje reakcje. Kiedyś wczepiłabym sie w pierwszego lepszego byle szybciej, byle był haj. Teraz te wszystkie procesy odbywają się jakoś świadomie. Piękna sprawa. Wydaje mi się, że takie całkowite potępienie w czambuł kontaktów z facetami i sprowadzenie tych kontaktów do poziomu polowania jest błędem. Między całkowitą samotnościa a całkowitą (chorą) symbiozą jest przecież cała gama innych - pośrednich kolorów. Cały sęk w tym, żeby umieć się zatrzymać. Z tym stanem wiedzy, jaki mam w tej chwili odczuwam zwyczajną ciekawość, czy potrafię ją zastosować w praktyce.
Dziewczyny, miałyśmy serię wykładów, kiedyś czas na ćwiczenia praktyczne pt. "Wejść w kontakt z płcią przeciwną i nie zatracić siebie."
Na czymś trzeba się ćwiczyć.
Sama teoria to za mało.
Ja boję się czegoś odwrotnego, czego symptomy juz niestety mam - że teraz absolutnie wszyscy faceci będą dla mnie wariacjami na temat psychofaga i każdą skazę na charakterze uznam za psychofagię. Niestety dla ludzi, których nie lubię potrafię być BARDZO nie miła, taka sardoniczno-sarkastyczna, i w efekcie końcowym mogę odstraszać każdego. Tego boję się bardziej niż zatracenia.
4 025 2011-07-15 12:29:09 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-15 12:30:53)
Wydaje mi się, że takie całkowite potępienie w czambuł kontaktów z facetami i sprowadzenie tych kontaktów do poziomu polowania jest błędem.
Oczywiście, że tak. Nie o to chodziło. Głównie chodziło o to, by w tej fazie, kiedy nie czujemy się wystarczająco silne i kiedy nie mamy jeszcze dobrze ugruntowanej NOWO_NABYTEJ_WIEDZY_O_SOBIE, kiedy hustawki są jeszcze zbyt duże, a dołki zbyt głębokie, nie myśleć o facetach jak o priorytecie. By w tej fazie zająć się przede wszystkim sobą.
Tarantello, Ty juz jesteś na takim etapie, że możesz próbować zacząć "ćwiczenia praktyczne", bo dajesz sobie radę ze sobą. To co pisałam powyżej odnosiło się do tych z nas, które nie są jeszcze tak stabilne i nie posiadają takiej wiedzy o syndromie, by w porę umieć się zatrzymać w przypadku "zagrożenia".
4 026 2011-07-15 12:31:03
Majestatycznie, kręcąc biodrami spacerowałam dziś po galerii (handlowej) - to z powodu tych 10 cm obcasów.
Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu po prostu szłam i patrzyłam na ludzi. Nie spiesząc się, nie poruszając się z prędkością światła.
Potem poszłam na kawę i muffinkę. Siedziałam w kawiarni i obserwowałam ludzi, ohh.... ile kkzb i psychofagów! Ale też kilku interesujących mężczyzn zauważyłam.
W sklepie z bielizną zmierzyłam gorset, taki do pończoch. Rozmiar 70D - to efekt stresu spowodowany przez "innego rodzaju" psychofaga. I wiecie co? Wyglądałam w nim jak milion dolarów!!! Ścisnął, gdzie trzeba, podniósł gdzie indziej - bajka.
Możecie uznać, że to nieskromne, ale tam właśnie, w przymierzalni cichutko sobie powiedziałam: "Kochaniutka - byle kto Cię w tym nie będzie oglądał. Czekamy na kogoś wyjątkowego, kto będzie wart Ciebie całej - tej emocjonalnej, tej seksownej, tej potrafiącej kochać."
Nie wierzę, że to zrobiłam, ale zamówiłam sobie taki - czarny. Jak mnie najdzie pokusa na jakiś męski badziew - wyciągnę i przypomnę sobie, na kogo czekam.
Nie lubiłam nigdy chodzić na obcasach - wiecie, że do wolno poruszających się nie należę
Ale dziś, jak płynęłam w tych szpilach i obcisłych spodniach (dzięki psychofagowi - rozmiar mniejsze), widząc zainteresowanie w oczach mężczyzn - przypomniałam sobie kochana Tarantello o "kotku". Tak - byłam wtedy miękkim, białym kotkiem. Jak na mnie - to duży postęp ![]()
P.S. Ponieważ gorset tani nie jest - będę jeść ogórki do końca miesiąca. Na przemian z marchewkami.
4 027 2011-07-15 12:46:35
"Kochaniutka - byle kto Cię w tym nie będzie oglądał. Czekamy na kogoś wyjątkowego, kto będzie wart Ciebie całej - tej emocjonalnej, tej seksownej, tej potrafiącej kochać."
Buziaki, Kochana. Jesteś WYJĄTKOWA, Twój facet też będzie WYJĄTKOWY. I tego Ci życzę, jak i pozostałym Grupowiczkom nie wyłączając siebie ![]()
Czekamy sobie na to spokojnie, bez paniki w oczach.
A jak mnie nie trafi się juz ten godny mnie WYJĄTKOWY.... to trudno, i tak zamierzam już być do końca życia szczęśliwa ![]()
PS.
Proszę źle nie zrozumieć słowa WYJĄTKOWY. On może być całkiem normalny, ale z takim zestawem cech, by WYJĄTKOWO każdej z nas to odpowiadało.
4 028 2011-07-15 12:49:42 Ostatnio edytowany przez Fajka (2011-07-15 12:51:22)
Wydaje mi się, że do tej kwestii można podejść spokojniej - w jakiś wypośrodkowany sposób. Co innego polowanie za wszelką cenę, żeby zapchać ziającą dziurę w sobie samej, a co innego ... sama nie wiem jak to nazwać ... chęć "spróbowania" siebie na polu kontaktów z mężczyznami z NOWO_NABYTĄ_WIEDZĄ_O_SOBIE.
Jasne, że tak. Nie chodzi o to żeby wyeliminować męski gatunek ze swojego życia. Chodzi o to, że w sytuacji kiedy nie ma nikogo interesującego na horyzoncie można zająć się innymi aspektami życia, nawet czerpać z nich przyjemność, niekoniecznie trzeba wówczas- jak rzeczniczki mają w zwyczaju- popadać w paranoję, stracić chęć do życia, czuć się jak ofiara losu, uczynić upragnionego Romea jedynym tematem myśli i rozmów i - co mi właśnie bardzo przeszkadza - uporczywie nakazywać innym czynić to samo. Kiedyś takich rzeczy po prostu nie słuchałam, bo albo mnie dziwiły albo mnie śmieszyły, dziś jako baba po niemiłych doświadczeniach dostaję alergii gdy ktoś radzi mi czym prędzej wyciągać chłopa spod ziemi, tropić, węszyć i usidlać, przede wszystkim myśleć o tym, myśleć myśleć ! Trzeba myśleć. Oczywiście w przypadku odbycia z jakimś trzech randek natychmiast należy zakochać się na zabój i zaplanowanć z nim przyszłość, dzieci, kredyt i wspólny ogródek. Inaczej poznawanie, spotkania, miłe spędzanie czasu nie mają sensu.
4 029 2011-07-15 12:52:26
Kochane, DDD, PRZEPROWADZKA, dziś ostatni raz spałam u siebie.
4 030 2011-07-15 12:58:44
Kochane, DDD, PRZEPROWADZKA, dziś ostatni raz spałam u siebie.
Powodzenia! I zapamiętaj pierwszy sen na nowym miejscu!